Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Co łączy Zybertowicza i Baumana?

Posted by Marucha w dniu 2016-07-17 (niedziela)

Wiem, wiem, o mało nie doszło do puczu w Turcji, to szalenie ważne wydarzenie. Podobnie jak ten zamach w Nicei. Ja zaś tu zamiast się do nich odnieść jakieś dyrdymały będę opowiadał. No będę, bo uważam, że jedyną konsekwencją tego całego puczu będzie wyłonienie przywódcy na miarę towarzysza Stalina. I będzie nim oczywiście Erdogan.

I nie ma doprawdy znaczenia kto i gdzie ten zamach przygotowywał, czy była to sprawa Brytyjczyków, którzy realizują swój pobrexitowy plan czy też może Amerykanów, którym Erdogan się znudził i pomyśleli, że dobrze byłoby go zastąpić kimś łatwiej sterowalnym. Nie udało się. Teraz trzeba go będzie szybko zabić, albo się z nim dogadać na jego warunkach.

No dobrze, ale to nie są sprawy nas interesujące, bo nie mamy na nie wpływu, a przez najbliższe dni sieć i tak będzie huczała od opinii i informacji na temat tego puczu. Czuję się normalnie jak w latach siedemdziesiątych, kiedy byłem małym dzieckiem i oglądałem na przemian – Bolka i Lolka oraz zamachy pokazywane w telewizji. Było tego naprawdę sporo. Najlepiej zapadł mi w pamięć zamach na Anwara Sadata, bo pokazywali tam w jednym ujęciu gościa w marynarce z całkowicie urwaną ręką.

No, ale wracajmy do naszych spraw. Dziś w dodatku do Rzeczpospolitej zatytułowanym Plus Minus, znajduje się artykuł o Białorusi, a w nim informacja o tym, że wydawnictwo Klinika Języka wydało, drugi, legendarny tom wspomnień Edwarda Woyniłłowicza. To jest w mojej ocenie informacja zawstydzająca dla środowisk, które mają niejako obowiązek się takimi edycjami zajmować. Jednak z powodu lenistwa lub źle rozumianego przywiązania do tradycji patriotycznej tego nie zrobiły. Dla mnie to lepiej.

My jednak musimy pamiętać, że takie zachowania wzbudzają gniew Boży i nie są przez stwórcę tolerowane – można być albo zimnym albo gorącym, nie letnim. Co dokładanie pokazał wczoraj prezydent Erdogan. Ja jeszcze sobie tego plusa i minusa nie kupiłem, ale otrzymałem list od redaktora prowadzącego, z prośbą o przesłanie mu egzemplarza recenzenckiego. Dziwne, że tylko jeden redaktor wpadł na ten jakże oczywisty pomysł i do mnie napisał. Oczywiście egzemplarz przesłałem.

Miało być jednak o Zybertowiczu i Baumanie. Oto w portalu WP ukazał się wywiad z Baumanem, a w portalu Karnowskich wywiad z Zybertowiczem. Jeden powiedział, że Brexit jest złem i dodał, że światem rządzą tak naprawdę instytucje finansowe, które rozdrabniają rzeczywistość polityczną w starym, narodowo-państwowym znaczeniu, a drugi rzekł, że sprawy w Europie układają się pod dyktando Bilderbergu.

To właśnie łączy obydwu panów, wiara w spiski i istnienie rzeczywistości decyzyjnej niedostępnej przeciętnemu zjadaczowi pulpy medialnej. Czy to nie dziwne? Do niedawna wszyscy opowiadający takie rzeczy byli z miejsca kierowani do Tworek, a dziś przeciętny konsument wypowiedzi Baumana będzie musiał sobie poradzić z tymi „instytucjami finansowymi”. Poradzi sobie, jestem pewien. Powie, że to oczywiste, że już dawno o tym mówiono, a Bauman jedynie podkreśla tę oczywistość. Tak to już jest z nimi.

Przejdźmy jednak do Zybertowicza. Wiele lat minęło od czasu kiedy pan profesor wraz z Janem Filipem Staniłko zakładali w naszym lunaparku kołczingi patriotyczne….ech łza się w oku kręci. Zdawało im się, że wystarczy coś bałaknąć publicznie o patriotyzmie, otrzeć łzę na widok flagi i reszta zrobi się sama.

Ponieważ ja dokładnie wiem jaka była atmosfera wokół tych kołczingów nie mam ani dla Zybertowicza, ani dla jego otoczenia cienia litości. Etatyści bowiem wyrzuceni poza nawias usiłują żerować na ludziach, którzy radzą sobie w ciężkiej rzeczywistości stworzonej przez nich właśnie – przez etatystów. I powieka im nie zadrga przy tym. Bo im się należy. Kiedy fala się cofnie, a oni znajdą się na jej grzbiecie, mogą już tylko rozprawiać o sprawach najważniejszych dla świata i zajmować kolejne odpowiedzialne stanowiska.

Najcięższą przewiną środowiska, które reprezentuje pan profesor jest traktowanie odbiorcy tak jak to sobie wymyślił Jan Filip Staniłko – jak durnia. I z tego ani Zybertowicz ani nikt z jego znajomych nie wyleczył się do dziś. Poznajemy to po treściach zawartych w tym wywiadzie. Oto przykład.

Ciągły dostęp do internetu sprawia, że odbiór wiadomości jest szybszy niż kiedykolwiek wcześniej i skokowo powiększyła się liczba źródeł tworzących informacje. Rodzi się zgiełk informacyjny, który utrudnia dokonywanie sensownych wyborów

O zgiełku informacyjnym to ja już słyszałem zanim w ogóle uruchomiono internet. Gadali o nim ci, co im się śniło podawanie newsów z radiowęzła, żeby był porządek, żeby każdy wiedział co ma robić i gdzie się ustawić, żeby było dobrze. I dziś, tę samą śpiewkę podaje nam profesor Zybertowicz doradca prezydenta Dudy. Oczywiście, jego wypowiedzi w tym wywiadzie dotyczą spraw globalnych, brexitu, genderu i innych głupot.

Z całości jednak tego miniwykładu, jakże niejasnego i zagmatwanego, zupełnie jakby profesor powtarzał za kimś fraza za frazą, bez dokładnego zrozumienia treści, z całości – powiadam – wynika jedna przykra rzecz. Oto mówi nam profesor Zybertowicz, że rządzi Bilderberg, a on i jego koledzy mogą mieć co najwyżej wpływ a politykę informacyjną, czyli na internet. To znaczy – mniemam – mają pokusę, by go formatować w taki sposób, żeby nie przeszkadzał w polityce.

No, ale – cbdo – Zybertowicz nie może robić prawdziwej polityki takiej jak Erdogan, bo nie ma narzędzi. No właśnie, będzie więc robił taką samą, jaka była jego udziałem za czasów kołczingu patriotycznego. Tyle, że silniej, bo jest dziś doradcą prezydenta, a nie jakimś tam specjalistą od służb specjalnych, co ma niedzielne wykłady w klubie Hybrydy.

Najważniejsze dla nas jest, że profesor pozostaje przy swojej dawnej prawdzie – zgiełk informacyjny utrudnia ludziom wybory, a jak się ten zgiełk troszkę przystrzyże, to wybory będą łatwiejsze. Pozostaje tylko wyjaśnić komu profesor powierzy rolę ogrodnika w tym parku informacji zbędnych, emocji niechcianych i opinii burzących spokój? Kim będzie ów strażnik, chłe, chłe, chłe, pamięci….czy aby nie zostanie nim pan Wroński albo jakiś jeszcze może bardziej zasłużony funkcjonariusz?

Okay, celowo utrudniamy zrozumienie sensu wypowiedzi pana profesora. On przecież chce dobrze, chce tylko, by ludzie rozumieli intencje PiS właściwie, a nie krzywo. I przez to właśnie mówi o tym chaosie. No, ale czy on ma wpływ na to co pisze i mówi gazownia? Oczywiście nie. Czy on ma wpływ na TVN? Oczywiście, że nie.

On nam mówi, że ma wpływ na nas, na ludzi publikujących w sieci. To my mu przeszkadzamy najbardziej. Chodzi o to, że skoro już nie można podzielić się władzą prawdziwą, bo ta jest skoncentrowana gdzie indziej, to może chociaż uda się podzielić internetem i jasno wyznaczyć granice terytoriów – my tam, wy tutaj.

I tylko opinie ośrodków uznanych przez władzę prawdziwą – czyli Bilderberg (powtarzam za Zybertowiczem), czyli tych, z którymi władz ta zawarła zakulisowe kompromisy (ciągle nie przeczytaliście uważnie fragmentu wspomnień Skotnickiego w nowym nawigatorze) będą się liczyć, co dam nam wszystkim złudzenie pluralizmu i wyeliminuje niepotrzebne półtony, oraz opinie zwane skrajnymi, które takimi w istocie nie są, bo rzeczywistość opinii nie ma kształtu koła z zaznaczonym wyraźnie brzegiem. To jest fraktal.

Wtedy zaś, kiedy już uda się osiągnąć jaki taki porządek, można będzie – nawet po politycznej katastrofie – znaleźć wdzięcznych odbiorców treści produkowanych przez pana profesora i oni będą ich słuchać, jak przysłowiowa świnia przysłowiowego grzmotu. Rządzić zaś dalej będzie Bilderberg.

Ja nie mogę, przyznam wyjść ze stuporu, po przeczytaniu wywiadu pana profesora, tym silniej w tym stuporze tkwię im więcej komentarzy czytam pod tekstem. Widać bowiem wyraźnie, że są tam ustawieni ludzie, którzy mają wyrażać entuzjazm, pisząc o mądrości i przenikliwości Zybertowicza. To zaś oznacza, że nasz profesor nie żartuje, że to idzie naprawdę, a oni myślą, iż uda im się „na chama” przekonać nas, że jesteśmy słabsi, gorsi i głupsi od nich.

To jest coś strasznego, bo z wypowiedzi Zybertowicza widać, że o się liczy jedynie z siłą, a wyborców traktuje jak niepotrzebny balast. I jeszcze mówi to wprost. Władza pochodzi z zewnątrz, a jedyne co my możemy to dobrowolnie zamarkować procedury demokratyczne i siedzieć cicho.

Ja tutaj uczynię małą dygresję. W czasach okołosmoleńskich, kiedy wszyscy wierzyliśmy, że ludzie z PiS to reprezentanci narodu, pojawiło się mnóstwo inicjatyw zwanych oddolnymi. Chodzi mi o publicystów, wydawców, dziennikarzy obywatelskich, którzy wierzyli w to, że wspólnymi siłami uda się odsunąć PO od władzy. Wśród nich znajdował się nasz kolega Kacper Gizbo, dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych medialnych marek na tak zwanej prawicy.

Kacper działał od roku 2008 właściwie za friko. Obsługiwał imprezy patriotyczne, filmował, nagrywał, montował i wrzucał to na swój kanał, gdzie wszyscy się schodzili, żeby pooglądać co tam jest nowego. No i ostatnio Kacper ogłosił, że zamyka swój interes. Czyni to ponieważ, podobnie jak wielu innych, aktywnych i potrzebnych ludzi, nie dostał od „naszych” żadnej propozycji. Branża, w której czynny jest Kacper jest jedną z najbardziej dynamicznych na rynku. No, ale po wypowiedzi Zybertowicza widzimy jak „nasi” rozumieją ten rozwój. To jest dla nich chaos informacyjny, który utrudnia sprawowanie władzy z ramienia Bilderbergu.

Mam cichą nadzieję, że profesor Zybertowicz zostanie wezwany na dywan do prezydenta i głowa, póki co niepodległego państwa, przemówi swojemu doradcy do rozumu. Ja zaś apeluję do wszystkich, którzy mogą nawiązać owocną współpracę z firmą Kacpra, o rozważenie tej opcji. Szkoda tak znanej i rozpoznawalnej marki.

Na dziś to tyle. Od poniedziałku komiksy Tomka będą dostępne w sklepie motoryzacyjnym przy ul. Przybyszewskiego 71 w Krakowie, jest tam specjalne stoisko z nimi i można sobie zakupić co kto chce bez kosztów przesyłki. Promocja tam nie obowiązuje, tak więc obniżek nie ma.

Ja zaś zapraszam na stronę http://www.coryllus, do sklepu FOTO MAG, do księgarni Przy Agorze i do księgarni Tarabuk. Aha, w dniach 30 lipca – 1 sierpnia będę ze swoimi książkami na plenerze czytelniczym w Gdyni. Tam wiecie, nad samym morzem, na tym betonie będziemy stali.

Na koniec nagrania z Bytomia [znajdują się w oryginalnym artykule – admin]
(…)

http://coryllus.pl

Odpowiedzi: 9 to “Co łączy Zybertowicza i Baumana?”

  1. Niniejszego artykułu nie polubiłem.
    Znam autora tylko z widzenia (pod słońce, jakim świeci).
    Mam wrażenie, że uprawia on kołczing,, oparty na stuporze, wyrażającym się w słowotoku.

    Zgoda, nie jest najlepszy…
    Admin

  2. assasello said

    Również odniosłem takie wrażenie panie Rozpuszczalnik. Coryllus jest bardzo nieścisły w swoich bajdach więc i rzeczywistość przez niego opisywana, wzbudza wątpliwości. Zwłaszcza że reaguje bardzo gwałtownie na wszelkie próby krytyki co można zaobserwować na jego blogu. Jego celne (czasem) uwagi, rozmywane są następującymi po nich dywagacjami Coryllusa: gdzie wiatr poniesie. Mam wrażenie że same dobre chęci przynoszą zwykle więcej szkody niż pożytku.

  3. Sarto said

    Obie uwagi jak najbardziej sluszne. Gadka o wszystkim i o niczym jednoczesnie. Szkoda czasu.

  4. dzast testing said

    Zatem – slepej kurze trafilo sie pare ziaren? Doktryna brytyjska, polityka brytyjska wobec Polski, rola W.B. w dziejach Rosji no i rola herezji!

    Na swoim forum jest nieuprzejmy, by nie powiedziec chamusiowaty (jak katolik moze wyznawac zasade – „zarzadzanie przez konflikt”?; poza tym quasi-testamentowa prawda glosi ‚kto mieczem wojuie ten mieczem dostaje po ryju’).

    Ale za tych pare „ziaren”, wydobytych na swiatlo dzienne, nalezy mu sie uznanie.

    Co zatem sadzic o Leszczynnusie?

  5. NC said

    Co to jest „kołczing”? Nie rozumiem tekstu.

  6. Myślę, że Coryllusowi chodzi o robiący w Polsce karierę „coaching”.

  7. bilderberg said

    tyle słów , taki zawiły styl i wywód , po cóż ? czy nie wystarczy krótko powiedzieć , że profesor to agentura unych ? i żaden Prezydent tego nie zmieni – bo ten ” doradca ” to taki rodzaj dozorcy , agenta prowadzącego , którego zadaniem jest ” przemawianie do rozumu ” prezydenta a nie odwrotnie … ot i cała tajemnica ” profesora ” od ” kołczingu „

  8. dzast testing said

    do bilderberg
    Skoro jest sam sobie bossem, to pewnie placi sobie za wierszowke. Ciekawe, jak jest z placeniem u niego za literowki? Ten pretensjonalny zaspiew „klinka jezyka” a w ksiazkach literowek troche za duzo! Inna ciekawostka odnosnie starannosci: mam egzemplarz „Basni jak…” z bialymi, tj. niezadrukowanymi, stronami.

    A tak ogolnie, nawiazujac do powyzszego watku – lepiej sie Coryllusa slucha (bo ma dobre gadane) niz czyta (bo sadzi pietrowe zdania o dziwnej stylistyce).

  9. NICK said

    Tytuł.
    Krócej by napisać: a co dzieli?

Sorry, the comment form is closed at this time.