Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Młotek, gwoździe, deski i… zgoda prezydenta miasta – tego potrzebujesz do budowy ogrodzenia

Posted by Marucha w dniu 2013-11-14 (Czwartek)

Młotek, gwoździe, sztachety, deski, lub po prostu siatka – to między innymi takie narzędzia i materiały pozwalają nam postawić ogrodzenie. Ale nie tylko. Okazuje się bowiem, że nieodzowny jest także prezydent lub starosta miasta.

Przekonał się o tym mieszkaniec Kazimierzy Wlk. (woj. świętokrzyskie), który dopuścił się czynu polegającego na postawieniu siatki, nie pytając o to uprzednio burmistrza. Tymczasem obowiązek zgłoszenia budowy ogrodzenia wynika z art. 30 Prawa budowlanego, który głosi, że trzeba to zgłosić m.in. wtedy, gdy ogrodzenie ma stać od strony drogi.

Nie świadomy niczego mieszkaniec Kazimierza Wlk. niepokornie jednak ogrodzenie postawił i… dostał karę w wysokości 1,5 tys. zł. Kara poważnie go zaniepokoiła i, jako porządny obywatel nie przywykły do płacenia podobnych kar, postanowił jednak rozebrać postanowione ogrodzenie i zdjął siatkę. Sumienność obywatelska na nic się jednak zdała. Inspektor stwierdził bowiem, że pozostawił murek pod ogrodzenie, a to oznacza, że ani winy ani kary nie zostaną mu odpuszczone.

Na nic zdały się pozwy do sądów. W czyste intencje obywatela, który bez niczyjej zgody postawił ogrodzenie nie uwierzyły ani Wojewódzki Sąd Administracyjny podobnie Naczelny Sąd Administracyjny. Mieszkaniec Kazimierzy Wlk. Został więc sam, z długiem 1,5 tys. zł i bez ogrodzenia. Albo, napiszmy ściślej, z jego pozostałością.

Źródło: niezależna.pl
ged
http://www.pch24.pl

Komentarze 42 do “Młotek, gwoździe, deski i… zgoda prezydenta miasta – tego potrzebujesz do budowy ogrodzenia”

  1. efka said

    Takie porąbane prawo jest i nadal obowiązuje, a miało być normalnie. Dlatego należy takich co obiecują zmienić prawo budowlane przed wyborami wygwizdać, a nie na nich głosować.

  2. andrzej said

    Wrogi, złodziejski ustrój obejmuje wszystko dając Polakom do zrozumienia, że jest bardzo potrzebny!

  3. AlexSailor said

    Ludzie tego chcą.
    Nie wyobrażają sobie nawet życia innego niż w kajdanach.
    Wycięcie własnego drzewa, już trzeba zgłaszać wcześniej zabicie własnej świni, postawienie czegokolwiek na działce, a nawet pomalowanie domu farbą wymaga uzgodnień i pozwoleń.
    Ludzie tego chcą i będą takiej niewoli bronić z całych sił.
    Wystarczy porozmawiać.

  4. Juziek said

    Wojewódzkie Sądy Administracyjne, Naczelny Sąd Administracyjny obsadzone są głównie przez osobników obcej nam nacji i jej kultury, więc liczenie na uczciwe rozstrzygnięcie (w tym przypadku na korzyść tubylca) nie ma najmniejszego sensu.

  5. Pokręć said

    @2: Nie mówiąc już o upędzeniu sobie kilku litrów śliwowicy…

  6. Boydar said

    Czy ten spokojny obywatel, zdał sobie sprawę (w wyniku powyższych otrzeźwień), że świat w którym żyje jest iluzją ?
    Jeśli tak, to tanio zapłacił za bezcenną wiedzę, jeśli jednak będzie dalej grał w Minecrafta czy innego Farmwilla, to życzę zdrowia.

  7. AlexSailor said

    @Juziek

    Tu nie chodzi o sądy, tylko o to, że komukolwiek przyszło do głowy, że trzeba pokornie prosić o postawienie płotu na swojej działce.
    Co do tego mają sądy.
    Tu trzeba wszystkich, którzy takie prawo przyjęli lub nie czynili nic, by je zlikwidować, wywalić na zbity pysk.

    Co do tego mają sądy, górale, czy eskimosi?
    Ludzie chcą takich praw.
    Chcą niewoli, chcą być traktowani jak zwierzęta.
    No, nie wprost.

    Ten pan od płotu pewnie jest oburzony, ale gdy go zapytać o to czy należy zlikwidować prawo nakazujące płacić za wycięcie własnego drzewa lub uzyskać pozwolenie ma posiadanie psa obronnego z listy „agresywnych”, lub „prawo” zakazujące hodowania czapli, to ciekawe co powie.

  8. Boydar said

    Pozwolę sobie wyrazić opinię, pozornie przeciwną do własnej (5).

    Czy płot (murek) został „wylany” na granicy publiczno prywatnej ?
    Czy został trwały element arhitektoniczno budowlany umieszczony na planie obszaru administracyjnego ?
    Czy tryb udzielania zgody na budowę płotu jest uznaniowy czy obligatoryjny dla urzędu (przy braku przeciwwskazań) ?
    Czy zgłoszenie budowy (tak, budowy) wymaga wniesienia opłaty ?
    Czy były jakieś problemy z zatwierdzeniem projektu ?
    Czy …

    I tak dalej.

    Co my wiemy o tej sprawie, oprócz doniesienia medialnego ?
    A jeśli za 6 miesięcy będą tamtędy prowadzić rurę fi 120 cm, i za chwilowe zburzenie płotu, trzeba będzie zwrócić właścicielowi np. 26 tysięcy, to kto ma za to wziąć odpowiedzialność ?

  9. Brat Dioskur said

    Wszyscy jak widac zapominaja o tym ,ze za takie zezwolenie trzeba ….placic!

  10. Galernik said

    Zgodzę się że jest zamordyzm w takich kwestiach jak w temacie, ale nie popadałbym w jakąż paranoję.
    Niedaleko mnie jest skrzyżowanie przy którym dosłownie kilkanaście centymetrów od asfaltu stoi płot (bynajmniej nie tak ładny jak na zdjęciu), który powoduje zagrożenie co najmniej zdrowia jeśli nie życia. Dojeżdżając do skrzyżowania podporządkowaną i chcąc skręcić w lewo człowiek ma poważny problem. Po prostu nie widać samochodów nadjeżdżających z prawej, którym należy ustąpić pierszeństwa. Skutecznie uniemożliwia to wspomniany płot i aż dziwię się, że przez całe lata nikt nie kazał właścicielowi go zdemontować tudzież zastąpić siatką przez którą byłoby cokolwiek widać. Tym sposobem wyjeżdżasz z zaciśniętymi zwieraczami na chybił trafił. Całe szczęście po wybudowaniu nowej drogi ruch na feralnym skrzyżowaniu się zmniejszył ale na wszelki wypadek omijam ten zakręt z daleka – wolę nawet wybrać inną trasę niż ryzykować.
    Także zamiast tępego jazgotu proponuję szukać innych rozwiązań. Osobiście skłaniam się w stronę takiego systemu (w ogólnym zarysie, pomijając szczegóły) gdzie właściciel po prostu informuje urząd o zamiarze postawienia płotu a ten ma dwa tygodnie na wydanie ewentualnej decyzji odmownej.

  11. AlexSailor said

    Ad.7 @Boydar

    No właśnie o tym napisałem.
    Ludzie, w tym Pan, chcą być niewolnikami, i chcą, by nawet na sikanie czy ognisko, trzeba było prosić o pozwolenie.

    I.
    Nie ma znaczenia czy na granicy czy nie, zgoda jest wymagana (i tak lepiej, bo dawniej nie tylko od granicy z terenem gminy, ale nawet płot między dwoma sąsiadami stawiany wspólnie musiał mieć zgodę – cóż za niedopatrzenie, ale pewnie dawne przepisy wrócą, bo możliwe jest przecież, że tam też ktoś za 6 miesięcy, a może 16 lat, zechce przeprowadzić rurę).

    No jasne.
    Plan, miejscowy plan zagospodarowanie przestrzennego, bo tak się to nazywa, może sobie wymagać, że płoty mają być z wikliny i nie wyższe niż pół metra, a wówczas innych postawić nie wolno.
    Tylko plan uchwalany jest bez zgody właścicieli gruntów i co najwyżej mogą oni zgłaszać swoje uwagi, które rozśmieszą decydentów.
    Na szczęście plany obejmują tylko część terenów miejskich, a wiejskie sporadycznie.
    Za to jest „studium”, które nie jest prawem, ale trzeba go przestrzegać, to znaczy mało kto go przestrzega poza dużymi miastami.

    I dalej.
    Bo to może wiedza tajemna.
    Jak się chce to plan można zmieniać w części lub całości co chwila (rok, dwa), co CAŁKOWICIE wypacza jakikolwiek sens istnienia czegoś takiego.
    Na dodatek jakieś 10 lat temu wszystkie plany straciły ważność z mocy ustawy i teoretycznie można było budować tartak na osiedlu domków jednorodzinnych.

    Tryb udzielania zgody jest zupełnie uznaniowy w praktyce.
    Na szczęście większość urzędników nie stara się stawiać przeszkód, to jest niemal zawsze w mniejszych miastach urzędy nie wnoszą sprzeciwu w związku z budową obiektów małej architektury.
    Natomiast procedura wydłuża proces inwestycyjny o ok. 3 miesiące i powoduje, że ludzie są znowu poddanymi jaśnie państwa rządzących.
    Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by komuś coś zablokować jak trzeba.
    Uzasadnienie zawsze się znajdzie.

    Zgłoszenie budowy wymaga przede wszystkim czasu, mapy, wypełniania papierzysk, co wszystko też da się przeliczyc na pieniądze.
    A przede wszystkim wymaga spodlenia ludzi, którzy nie mogą dysponować własnością.

    „A jeśli za 6 miesięcy będą tamtędy prowadzić rurę fi 120 cm, i za chwilowe zburzenie płotu, trzeba będzie zwrócić właścicielowi np. 26 tysięcy, to kto ma za to wziąć odpowiedzialność ?”

    Jeśli ta rura jest potrzebna społeczeństwu, to niech płaci i prowadzi.
    Są inne procedury zabezpieczające przeprowadzenie rury, jak np. wpisy w księdze wieczystej, ustanowienie służebności (w tym takiej durnoty jak służebności przesyłu), wywłaszczenie, wykup na zasadach rynkowych, itp.
    Dziś są takie cyrki, że ludzie 40 lat nie mogą zabudować działki w środku miasta, bo ktoś wymyślił tam drogę, której dalej nie ma.

    To powyższe to są pierdoły.
    Podstawą jest kradzież polegająca na pozbawieniu ludzi władania swoją własnością.
    To jest złodziejstwo, te wszystkie zgody, pozwolenia, zgłoszenia, plany, itd.
    Jeśli chcesz ściąć drzewo i musisz kogoś pytać o zgodę, to nie jest już twoje drzewo.
    Jeśli chcesz postawić płot na swojej ziemi i musisz kogoś pytać o zgodę, to już nie jest twoja ziemia.
    W przeciwieństwie do urojonych praw autorskich i własności intelektualnej, gdzie nikt nikogo nie pozbawia władania jego dziełami.

    Niestety, ludzie się przyzwyczaili do traktowania jak użytkownicy z łaski państwa swojej własności.

  12. AlexSailor said

    Ad. 9 @Galernik

    Pan też potwierdza, że ludzie chcą być traktowani jak szmaty.
    To znaczy, gdy ich to dotyczy, to nie, ale jak sąsiada to i owszem.

    Jeśli płot zasłania widok, to trzeba się dogadać z właścicielem, by to zmienił.
    Po to jest urząd.
    Po prostu mu zapłacić.
    A jak się nie da, to go wywłaszczyć z fragmentu działki płacąc odszkodowanie.
    Ale po co.
    Najlepiej nakazać i już.

    Niestety.
    Przepisy wywłaszczeniowe, i tak już w części zmienione na gorsze w przypadku dróg, są czystym złodziejstwem.
    Jeśli społeczeństwu zależy na czyjejś własności i jest mu niezbędnie potrzebna, to trzeba za nią zapłacić, tak, by kogoś
    nie okraść.
    To znaczy, trzeba mu zapłacić co najmniej 2X tyle, ile na rynku jest warta nieruchomość, a w przypadku, gdy można ją odbudować, 2X tyle ile wynoszą koszty odbudowy.

    A jak jest dzisiaj?
    Można komuś zabrać dom, który budował 20 lat i wypłacić tyle, że starczy na dwupokojowe mieszkanie.
    Można komuś zabrać działkę z drzewami, które np. sadził na pamiątkę urodzenia swoich dzieci, a w którą włożył
    mnóstwo wysiłku, i której nie sprzedałby nawet za 5X cenę rynkową.
    Jednym słowem można kraść w zgodzie z prawem.
    Procedura szacowania nieruchomości zakłada dokładność 10-15%, ale w praktyce jest często znacznie gorzej, a 30% to norma.
    I takie odszkodowania ludzie dostają.
    Już za sam stres związany ze sprawą powinni dostać niezłe pieniądze, ale gdzie tam.

  13. Boydar said

    Panie Alex

    O ile poszczególne fragmenty Pańskiego wywodu (to nie jest pejoratywne określenie) są, lub mogą być dyskusyjne, to już z jego generalną wymową zgodzić się nie mogę.
    Moja (Pańska, tego człowieka z artykułu, każdego z nas) wolność, kończy się tam, gdzie wolność cudza się zaczyna. Granicą jest prawo. Dura lex, sed lex. Po to jest stanowione, aby nikt nie doznał nadmiernego uszczerbku.
    Jeśli prawo jest złe, należy się jego stanowieniu przeciwstawiać. Już na etapie wyboru przedstawicieli, którzy wybierają stanowiących to prawo. Albo dążyć do zmiany prawa innymi metodami.
    To nie jest tak, że zgadzamy się aby nas qu_rwy reprezentowały we władzach, a nam się z tego tytułu nie dostanie po du_pie. Raz się nie dostanie, a raz jednak tak. Każda rzecz ma swój początek i przyczynę. Ta też.
    Nie raz i nie dwa, czytałem (uzasadnione) pretensje ludzi, że wczoraj położyli asfalt, a dzisiaj go zrywają i kładą rurę. To jest bolszewicki absurd, „procent jest od obrotu”. Każda rzecz w przestrzeni publicznej, MUSI być uzgodniona z tymi, których wybraliśmy do jej pilnowania. Tak jak wybraliśmy, tak pilnują. Wierzgać przeciw ościeniowi ?
    To nie ma z niewolnictwem moim czy jakimkolwiek innym NIC WSPÓLNEGO. Proszę to jeszcze raz przeanalizować.

  14. Jack Ravenno said

    AlexSailor – to fakt, żyjemy w niewyobrażalnym więzieniu i aż dziw bierze, że i w Gajówce są tacy, którym to pasuje…Jestesmy zmuszani do funkcjonowania na zasadzie jesli coś nie jest dozwolone – to jest zabronione i kropka a to oczywista bzdura bo nieustannie są „niezbędne” decyzje jakichś urzędników, opłaty, kombinacje, itp.

    „Podstawą jest kradzież polegająca na pozbawieniu ludzi władania swoją własnością.
    To jest złodziejstwo, te wszystkie zgody, pozwolenia, zgłoszenia, plany, itd.
    Jeśli chcesz ściąć drzewo i musisz kogoś pytać o zgodę, to nie jest już twoje drzewo.
    Jeśli chcesz postawić płot na swojej ziemi i musisz kogoś pytać o zgodę, to już nie jest twoja ziemia.”

    100%

    Kradzież, rozbój, totalne zniewolenie.

  15. Jack Ravenno said

    Panie Boydar – widze, że Pan nie zrozumiał przesłania.

    Jeśli człowiek nie może dysponować SWOJĄ WŁASNOŚCIĄ to oznacza, że JEST ZNIEWOLONY.

    Naprawdę Pan uważa, że to nie ma nic wspólnego z niewolnictwem? Naprawdę Pan uważa, że nie jest zmuszany do życia według cudzych wzorców?

    No to gratuluję…

  16. Jack Ravenno said

    P.S. A tak a’propos pozwoleń. Czy wiecie, że „właściciele” działek nie sadzą już na nich drzew? Co najwyżej trochę owocowych. Gratuluję sukcesu „zielonym” i innym „pomysłowym”. To skutek takiej „polityki”. A to, że w zamian za jedno ścięte drzewo sadziło się i 10 to też powoli przejdzie do historii.

  17. Boydar said

    Panie Jack

    Artykuł mówi wyraźnie, o betonowej, solidnie wylanej i obmurowanej konstrukcji budowlanej NA GRANICY WŁASNOŚCI PRYWATNEJ I PUBLICZNEJ. Wszystkie moje uwagi zamykają się w tych ramach, ŻADNYCH INNYCH.
    Co do zaś mojego niezrozumienia, spokojna głowa, póki co mętna woda w pływaniu mi nie przeszkadza.

  18. mieszko1 said

    Jacy wyborcy…takie prawo.-zresztą nie ma co wybierać dlatego nie chodze na tzw.wybory .Stale ci sami agenci i sprzedawczyki
    którzy tasują się pomiędzy partiami.Prawdziwa prawica niema dostępu do mediów.

  19. Galernik said

    @ AlexSailor
    Ale ja nigdzie nie piszę o żadnych szmatach. Piszę jedynie, że powinien być jakiś porządek a nie wolnoamerykanka, bo nie może być tak że każdy bez skrępowania będzie na swoim terenie stawiał co mu się żywnie podoba nawet w sytuacji gdy stwarza to znaczną uciążliwość czy wręcz niebezpieczeństwo dla osób trzecich. Tylko tyle i aż tyle.
    W przypadku całkowicie nieskrępowanej możliwości stawiania i budowania czegokolwiek na swojej działce mogłoby dochodzić do kuriozów jak np wieżowce na dzielnicach z domkami jednorodzinnymi, cuchnąca lisia farma zaraz przy osiedlu mieszkaniowym czy inne których nie jestem w stanie teraz wymyślić. Po prostu – porządek musi być.
    I do innych.
    „Jeśli człowiek nie może dysponować SWOJĄ WŁASNOŚCIĄ to oznacza, że JEST ZNIEWOLONY”. No nie przesadzałbym. Bo jeżeli mam sprzęt grający, którym mogę obudzić pół dzielnicy to chyba jeszcze nie oznacza że mogę go używać dowolnie, na maxa o drugiej w nocy. Czy jestem niewolnikiem ?

  20. mieszko1 said

  21. mieszko1 said

  22. Fran SA said

    Nie znamy szczegolow awantury, bo do konca nie wiadomo jakie argumenty miala lokalna ‚wladza’.
    Plot na granicy wlasnosci publicznej i prywatnej moze byc zawsze powodem do zatargu… wieczny spor o miedze.
    U nas nie wolno np. stawiac plotow z blachy falistej, czy byle jakich materialow, bo jest to np. dzielnica rezydencyjna, a niektore domy sa podobno historyczne i glupi plot moze wplynac na wartosc tych historycznych podrobek.

    Niemniej jednak, wierze, ze biurokracja potrafi byc upierdliwa i zawzieta, a czesto zupelnie zidiociala na tle pokazania ‚wladzy’ .
    Najgorszym swinstwem wszechczasow bylo wprowadzenie przez tzw. konserwatystow zasady ‚zero tolerancji’ – a co za tym idzie – zero negocjacji, czy obopolnego porozumienia.
    Rzeczywiscie, bardzo czesto sie spotykalo idiotow i idiotki w wielu demokratycznych krajach, ktorzy popierali te kretynskie prawa uzasadniajac, ze ‚ja sie nie mam czego bac’ i jeszcze glupsze: ‚ja nie mam niczego do ukrycia’.
    Przy pomocy takich kretynow, ktorzy bardzo czesto pchaja sie do telewizji ze swoimi idiotyzmami i pomagaja w roznych wywiadach publicznych budowac kolejna piramide wladzy: nieomylnej, sprawiedliwej i troszczacej sie wylacznie o dobro obywatela i podatnika.
    Takie polglowki sa bardzo pozyteczne w propagowaniu kultu wladzy i dyktatury.

  23. Re: 22 FranSA
    Jesli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi zo pieniadze…
    Kazde pozwolenie na budowanie lub dobudowywanie jest okreslane wysokoscia kwoty do zaplacenia urzedowi miasta. Czy przypadkiem nie spotkal sie Pan w USA z tzw., „permit’em???” (pozwoleniem), ktory jest zatwierdzany przez architekta (inspektora budowlanego), a ten przekazuje (za oplata) do urzedu miasta a urzad miasta (znow za oplata) wydaje „pozwolenie” na dokonanie przerobek budowlanych dla „wlasciciela” posesji, ktorego nota bene tzw., „wlasnosc” prywatna jest cyklicznie opodatkowywana (tax property) wprost proporcjonalnie do dokonywanych przerobek czy modyfikacji.
    Dam Panu przyklad: Dom wolno stojacy: cena rynkowa 250.000 dolarow (podatek cykliczny – roczny wynosil ok. 3400 dolarow). Wlasciciel (tak przynajmniej sam sie okresla) wybudowal basen, Jacuzzi I powiekszyl parking (driveway) przed domem. Za „permit” zaplacil ok. 1200 dolarow, a jego „wlasnosc” (wartosc rynkowa) wzrosla do sumy 290.000 dolarow I od tej sumy (wartosci) placi nie 3400 dolarow a 3900 dolarow rocznie…
    Tak wiec, nie po to wymyslaja „przepisy” aby usprawnic zycie podatnikom, ale po to aby zyc z podatnikow rozbudowywujac biurokracje, gdzie do zbudowania domu potrzebnych jest dzisiaj 7 inspektorow z urzedu miasta.

    Czy to tak trudno zrozumiec, ze „administracja” juz od dawna w USA nie sluzy mieszkancom, a mieszkancy sluza „administracji????”.

    ========================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  24. Rysio said

    „………Czy to tak trudno zrozumiec, ze “administracja” juz od dawna w USA nie sluzy mieszkancom, a mieszkancy sluza “administracji????”………..”

    Całe szczęście że w Cannan-da jest odwrotnie. W Cannan-da administracja służy mieszkańcom.

    No ale u was Jasiek, macie super urzędników – takich jak np. burmistrz Toronto?

    🙂

  25. Rysio said

  26. Fran SA said

    Ad.23
    Jasiek z Toronto
    Ja nie mieszkam w USA ani w Kanadzie, wiec nie znam przepisow w USA, ale wierze, ze sa coraz glupsze, co widac bo upadajacej gospodarce i systemie podatkowym..
    Chyba Benjamin Franklin powiedzial, ze nie ma nic gorszego od platnej biurokracji. Bo jak sama nazwa wskazuje ‚public servants’ nioe powinni sie zachowywac jak ‚public Masters’. Kiedys sluzba publiczna byla bezplatna. Teraz stala sie zrodlem dochodow- i to czesto kilku na raz, tak jak w przypadku amerykanskich kongresmenow i senatorow.

    A Rysio
    jak zwykle przesadza, ale po to jest Rysio, zeby denerwowac bogobojnych i anielsko spokojnych i ulozonych gosci w gajowce.
    Tymczasem Rob Ford do piet nie dorosl pani Sarze Palin czy McCainowi.

    Maja jeszcze bardzo znane w swiecie przemowienia prez. Obamy:

  27. Re: 24 „rysie I ptysie”…
    Czy takim „rysiom” koniecznie trzeba tlumaczyc, ze oskarzenie prezydenta miasta Toronto bylo oparte na jego zachowaniu a nie na wynikach pobranej z jego ciala krwi???

    Tak czy inaczej, „sily wyzsze” chca sie go pozbyc, gdyz maja inne „plany” jak I rowniez innego „kandydata” na to stanowisko, co wcale nie oznacza, ze nie jest Rob Ford zydowska marionetka o czym moglem sie osobiscie przekonac zadajac mu proste pytania na publicznym spotkaniu w ktorym uczestniczylo kilkaset osob.
    1 pytanie: Kiedy zostanie zlikwidowane zadluzenie miasta Toronto wobec prywatnych bankow?
    2 pytanie: Czy panskie obietnice nowych miejsc pracy w przemysle budowlanym bez reform systemu finansowego nie sa przypadkiem obietnicami bez pokrycia???

    Oczywiscie Rob skoncentrowal uwage na wladzy federalnej I wlasnie ja o taki fakt oskarzyl po czym ktos zadal inne pytanie: Czy wobec powyzszego, jesli nie posiada pan takiej wladzy, to wyglada na to, ze posiada pan wladze jedynie oferowania obietnic (czyli „gruszek na wierzbie”)…

    No I bylo troche smiechu.

    Spotkanie bylo w lipcu 2013 roku w Toronto przy ulicy Keele I Sheppard – jesli ktos zna Toronto…

    =============================
    jasiek z Toronto

    http://polskawalczaca.com

  28. AlexSailor said

    Ad.16 @Jack Ravenno

    Jest jeszcze gorzej.
    Właściciele działek wycinają na potęgę rosnące tam drzewka, bo gdy przekroczą wiek 10 lat (nie dawno było 5 lat), to urząd może się nie zgodzić i cała działka jest do niczego.
    Chyba, że ktoś doprowadzi do tego, że drzewo umrze.

    Dla przypomnienia, zakaz wycinania drzew na swojej działce bez zezwolenia pod groźbą kary śmierci, zakaz zabijania własnej świni bez zezwolenia pod groźbą kary śmierci oraz zakaz posiadania broni pod tą samą karą wprowadził Hitler po zdobyciu Polski.
    I tak już zostało.

    Natomiast „pozwolenia” na budowanie domów na własnej działce, tylko w prowincji poznańskiej, wprowadził dla Polaków ta socjalistyczna, góralska świnia, podwójny smark, zwany Bismarckiem przy bardzo dużym oporze parlamentu pruskiego.

  29. AlexSailor said

    Ad. 19 @Galernik

    „nie może być tak że każdy bez skrępowania będzie na swoim terenie stawiał co mu się żywnie podoba ”

    To się Panu tylko tak wydaje, jak większości Polaków.
    Podobnie jak nie może być tak, żebyśmy po prostu pracowali i zarabiali pieniądze.
    Najpierw trzeba zapłacić ZUS, to jest haracz w wysokości 33 zł dziennie na samą możliwość „legalnej” pracy.
    Bo większości też wydaje się, że nie może być tak, że każdy martwi się o własną starość sam i jak chce to się ubezpieczy też sam, a jak nie to nie.

    „mogłoby dochodzić do kuriozów jak np wieżowce na dzielnicach z domkami jednorodzinnymi, cuchnąca lisia farma zaraz przy osiedlu mieszkaniowym”

    Obecnie do takich rzeczy dochodzi i to bardzo często.

    A tak na marginesie, czy wie Pan, że w jednym ze stanów w Ameryce nie ma planów i może Pan nawet sobie wymarzoną fermę lisów w centrum miasta czy osiedla postawić?
    I jakoś nikt nie stawia.
    A to dlatego, że już co najmniej 2 000 lat temu problem ten został rozwiązany przez Rzymian.

    Jest Pan tak zniewolony wewnętrznie, że nawet nie wyobraża Pan sobie życia poza zagrodą dla bydła.
    Tak, tak, bydła, bo tak nas traktują i nawet o tym mówią.

  30. lotar said

    Od narodzenia aż do śmierci dyktują nam jak mamy żyć. kiedy mamy umrzeć..pozwolenia na wszystko.opłaty.podatki(haracze)a po śmierci nawet za miejsce pochówku żadają characzy bo jak nie to po kilkunastu latach wrzucą na te miejsce inną padlinę….czy to jest po bożemu??

  31. Rysio said

    re 26. „…….Ja nie mieszkam w USA ani w Kanadzie, wiec nie znam przepisow w USA, ale wierze, ze sa coraz glupsze……..”

    Za to ja mieszkam w USA – i mogę z pierwszej ręki potwierdzić, że przepisy w USA są coraz głupsze.

    Głupsze od amerykańskich są tylko w Canann-da.

    🙂

  32. Rysio said

    re 26. Ale po co film o sobie zamieściłeś Fran SA to już nie rozumiem.

    🙂

  33. Fran SA said

    Ad.32
    Rysio
    To jest amerykanski film zrobiony przez Amerykanw i o Amerykaninie prawdziwego amerykanskiego pochodzenia.. A ja tam nie mieszkam.

    Osobiscie nie lubie Harpera.
    Ale tez chyba jeszcze nikt sie tak nie zblaznil jak amerykanski przezydent pt. G.W.Bush, ktory nie potrafil pokazac Kanady na mapie, a Sarah Palin z okna swojego domu ogladala Rosje. Ciekawe, z ktorego miejsca na Alasce mozna ogladac Rosje? Chyba z drona!

    Rysio ma rzeczywiscie dylemat: mieszka w syfie i pociesza sie, ze sa wieksze syfy niz USA i wieksze osly niz w Bialym Domu.
    A po nocach Rysio sie poci i panikuje, ze go wysla z powrotem do… komuny a tam trzeba zdawac mature.

  34. Kar said

    ..i u nas tez tak kiedys budowali..jak na tym zdjeciu..bez pyszczenia

  35. Polon said

    Robienie z igły wideł
    Po pierwsze, ja w warunkach zabudowy posesji otrzymałem zakaz stawiania płotu betonowego (moim zdaniem taki płot szpeci krajobraz)
    Po drugie, już widzę co niektórych, jak ich nadziany forsą sąsiad stawia 4 metrowy (może przesadziłem z wysokością, ale czasem pojebów nie brakuje) płot na SWOJEJ działce, a biedak od północy musi żyć w cieniu.

  36. Marucha said

    Re 35:
    Ma Pan niewątpliwie pewną rację. Wszyscy musimy zrezygnować z jakiejś części naszej wolności, jeśli chcemy żyć w społeczeństwie.
    Tym niemniej polskie (i nie tylko polskie) władze stanowczo za dużo wtrącają się w nasze sprawy.

  37. Kar said

    re:35

    Pan ma racje, musi byc ktos kto kontroluje racjonalnie dzika nieokielznana wyobraznie wlascicieli posesji. Swego czasu sam projektowalem i kazdy projekt szedl obowiazkowo przez rece Building City Inspector, ktory strzygl-odrzucal niechlujne/bzdurne rzeczy namazane na projektach. W Polsce jest wciaz wolna amerykanka i ludzie (szczegolnie ci nowobogaccy) wytaczaja ciezka artylerie budujac niedopuszczalne „chinskie mury” w swoich zagrodach z przeswiadczeniem;..”to je moje i mozecie na ch..j mi skoczyc”

  38. Rysio said

    re 36. Gajowy znowu napisał coś co zupełnie nic nie znaczy.

    Co to jest dokładnie „jakaś część naszej wolności”?

    1%, 2%, a może ćwiartka, albo całe pół?

    Ty KAR to zapewne byś zabronił nie tylko budowania płotów, ale nawet posiadania firanek w oknach.

    Nieogrodzone posiadłości http://tinyurl.com/mqh9s2s

    Ogrodzona jak należy posiadłość(murem i kolczastym drutem) http://tinyurl.com/ps8d6b9

    🙂

  39. Marucha said

    Re 38:
    Już mi się rzygać chce od rysiowych wpisów…
    Ktoś dał tu niezły przykład.
    Załóżmy, ze mój sąsiad ma nagłośnienie, które słychać w całej dzielnicy. Czy w imię pieprzonej „wolności” może je nastawić w nocy na cały regulator?
    Czy w imię wolności mogę przyp… łopatą facetowi, którego ubranie mnie denerwuje?

  40. Jack Ravenno said

    ad.10 Galernik – cyt. „Jeśli człowiek nie może dysponować SWOJĄ WŁASNOŚCIĄ to oznacza, że JEST ZNIEWOLONY”. No nie przesadzałbym. Bo jeżeli mam sprzęt grający, którym mogę obudzić pół dzielnicy to chyba jeszcze nie oznacza że mogę go używać dowolnie, na maxa o drugiej w nocy. Czy jestem niewolnikiem ?

    Z takim myśleniem – TAK – jesteś niewolnikiem. Gdybyś kierował się najzwyczajniej empatią no to nie budziłbyś pół dzielnicy i niczego nie trzeba by było nakazywać – dysponowałbyś swoją własnością rozumnie a nie pod okutym butem oprawcy 🙂

    ad.17 panie Boydar – nie znamy szczegółów i tyle. Jeśli postawił porządne ogrodzenie to o co chodzi? O sam fakt, że nie poprosił łaskawców o zgodę? To kurwa absurd jest.

    ad.36 I tu się zgadzamy z tym, że taka rezygnacja z części wolności powinna być świadoma i niewymuszona siłą bo inaczej zawsze będzie to forma zniewolenia.

    Co zaś do kontroli – w normalnym świecie wystarczyłoby kilka punktów prawa budowlanego. Wykonywania prawa pilnowałby sąd cywilny i tyle. Ale niestety żyjemy w świecie totalnie już poj….m i nie da się nic sensownego już z tym zrobić.

  41. Jack Ravenno said

    ad.39 jaka pieprzona „wolność”? Szanowny Gajowy troche popłynął 🙂 Taki sąsiad po prostu by się szybko naraził całej okolicy, która w imię pieprzonej „wolności” rozpierniczyłaby mu nagłośnienie. Owszem – gajowy może przypieprzyć łopatą facetowi ale lepiej aby to zrobił raz a porządnie bo facet mógłby oddać, np. kilofem.

  42. Marucha said

    Re 40:
    Świadoma i niewymuszona rezygnacja z części wolności?
    Rozbawił mnie Pan.
    Każdy chętnie by ograniczył wolność drugiego we własnym interesie – ale ograniczać SWOJĄ wolność?
    W czasach, kiedy każda wzmianka o wspólnocie, o wspólnym dobru, napotyka albo tępy mur niezrozumienia, albo drwiny?

    Re 41:
    Tak, czy owak, pieprzona wolność została by naruszona: jak nie przez prawo, to drogą samosądu. Pan wybiera, co lepsze.
    A w ogóle to moja niechęć do prawoczłowiekowców zaczyna rozciągać się i na wolnościowców, którzy pojęcie wolności absolutyzują do absurdu.

Sorry, the comment form is closed at this time.