Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Prawdziwe kulisy powstania warszawskiego

Posted by Marucha w dniu 2015-07-31 (piątek)

Już jutro kolejna rocznica powstania warszawskiego. Obraz powstania jest przedstawiany jako bohaterski zwycięski zryw. Jednak zapomina się , że powstanie wykrwawiło Warszawę, unicestwiło polską młodzież i poniosło absolutną klęskę. O ile należy się szacunek dla jego uczestników to jednak należy poddać krytyce dowództwo i jego decyzję.

Klęskę powstania nie krytykowały wyłącznie osoby w kraju, ale także spora część środowiska emigracyjnego. Pytanie zasadnicze brzmi: dlaczego 31 lipca 1944 roku w godzinach popołudniowych, w kwaterze generała Bora-Komorowskiego wydano wyrok śmierci na setki tysięcy mieszkańców i wyrok zagłady na stolicę i jej dobra? I co sprawiło, że ten niepoczytalny wyrok został wykonany?

Jak wyglądała sytuacja polityczna przed powstaniem?

Generał Sosnkowski w Komunikacie naczelnego Wodza do dla Komendanta Głównego Sił Zbrojnych w Kraju z czerwca 1944 stwierdza:

„O losie Polski przesądzili alianci w Teheranie. Nasza rola w tej fazie wojny jest skończona. Należy wstrzymać się od wielkich wykrwawiających działań, gdyż szkoda już każdej kropli krwi, szczególnie młodzieży polskiej.”[1].

Jan Nowak-Jeziorański, emisariusz rządu emigracyjnego, przybyły z Londynu, raportował na dwa dni przed wybuchem powstania, że na pomoc Zachodu liczyć nie można, a jeśli chodzi o efekt powstania i jego wpływ na rządy i opinię publiczną w obozie sojuszniczym, to będzie to „będzie to burza w szklance wody”. Na pytanie gen.Bora: „Czy Warszawa będzie mogła liczyć na zrzuty broni na większa skalę i na przysłanie brygady spadochronowej?” – udzielił odpowiedzi negatywnej. Nie podziałało to jak kubeł zimnej wody na „strategię powstańczą” dowódców Armii Krajowej [2].

Sytuacja na froncie wschodnim

Obraz tej sytuacji jak była na froncie jest pomijany, przemilczany i wymazywany. Front wschodni przebiegał spod Leningradu na północy, wzdłuż granicy Litwy i Prus Wschodnich ku Warszawie, po czym skręcał w kierunku wschodnim ku Odessie. Armie radzieckie po ofensywie rozpoczętej na Białorusi, w ciągu 2 miesięcy posunęły się o 500 kilometrów i wbiły się głębokim klinem w pozycje niemieckie pod Warszawą. Dla każdego stratega było jasne, że zachodzą dwie obawy:

– ofensywa radziecka może stanąć, zagrożona oskrzydleniem z „nawisu” frontu niemieckiego z północy i z południa, lub dla podciągnięcia paliw i amunicji.
– Niemcy za wszelką cenę będą starali się powstrzymać dalsze posuwanie się klina sowieckiego na drodze do następnej przeszkody wodnej, jaką byłaby Odra, już tylko 80 kilometrów od Berlina.

Jak się później okazało – zaszły te dwa wypadki jednocześnie. Dzięki znakomicie zorganizowanej sieci wywiadu kolejowego, Komenda Główna AK miała rozeznanie, że w dniach 21-22 lipca w rejon Warszawy przybędą dwie niemieckie wyborowe dywizje pancerne. Szef wywiadu KG AK płk. Iranek Osmecki 25 lipca znał nawet ich nazwy. Na wybuch powstania zdecydowano się lekkomyślnie, ale świadomie, nie czekając na rozstrzygnięcie wielkiej bitwy pancernej, która toczyła się na przedpolu Pragi i która zakończyła się rozbiciem radzieckiego zagonu pancernego pod Wołominem.

Sytuacja w Komendzie Głównej AK

W czerwcu 1943 r. po aresztowaniu Komendanta Głównego AK, gen. Grota-Roweckiego, generał Bór-Komorowski wzbraniał się objąć stanowisko Komendanta AK, motywując swą postawę brakiem kwalifikacji sztabowych oraz skutecznej mocy osobistej. Tak, więc władza dyspozycyjna w Komendzie Głównej AK faktycznie skupiała się w rękach obu szefów sztabu: gen. Tatara i gen. Pełczyńskiego.

Obaj generałowie zgodni byli w tym, że należy podjąć walkę z Niemcami, gdy front wschodni zbliży się do granic Polski. Zachodziły jednak między nimi poważne różnice. Gen. Tatar z uwagi na realia stał na stanowisku, że AK walkę podejmować winna w uzgodnieniu z dowództwem sowieckim, podporządkowując mu się operacyjnie. Prawdopodobnie znał relację płk. Mitkiewicza, przedstawiciela polskiego przy głównym sztabie w Waszyngtonie, że Stalin zapytany przez naszych sojuszników jak ustosunkuje się do walk powstańczych AK odpowiedział: ”O ile siły AK nie podporządkują się dowództwu radzieckiemu, to nie będę ich tolerować na zapleczu frontu”.

Była to odpowiedź jednoznaczna i z punktu widzenia wojskowego prawidłowa, lecz w swoich konsekwencjach dla strony polskiej więcej niż kłopotliwa, praktycznie wykluczała możliwość występowania oddziałów AK w roli gospodarza. Tak, więc AK podejmując walkę samodzielnie, nie mogła liczyć na pomoc radziecką.

Dlatego szef oddziału sztabu AK, płk. Muzyczka wysunął nawet wniosek uzasadniony elaboratem – o rozwiązanie AK, gdyż jego zdaniem nie sposób było doprowadzić do konfrontacji AK z armią radziecką. Do tego jednak psychologicznie nie była zdolna ani góra ani doły AK.

Istniało tylko pytanie, czy walkę podejmować w uzgodnieniu z dowództwem radzieckim, jak postulował Tatar, czy walczyć samodzielnie, do czego parł Pełczyński. To, co postulował Tatar, nie uratowałoby suwerenności Polski, ale zapobiegłoby katastrofie, zagładzie stolicy i represjom wobec żołnierzy AK. Generał Pełczyński nie widział możliwości współpracy i koegzystencji z Moskwą. W konsekwencji nie chcąc schodzić z pola walki, przyjął postawę straceńca. Szedł dalej niż Reymont – determinował się na to, aby zginąć na okopach Świętej Trójcy dla zamanifestowania patriotyzmu. I do tego miał prawo, taka postawa może budzić szacunek. Mógł pójść do walki partyzanckiej i nawet zginąć. Nie wolno mu było dla samej manifestacji poświęcać stolicy i losów jej milionowej ludności.

Każda manifestacja winna mieć swoje sensowne granice. Musi istnieć proporcja strat i zysków. Poświęcanie losu stolicy i jej mieszkańców dla manifestacji protestu było krokiem niedopuszczalnym i nieodpowiedzialnym. Legenda Powstania Warszawskiego nie równoważy ogromu strat.

Na zarysowanym tle różnic doszło do starcia miedzy Tatarem i Pełczyńskim. W rezultacie, gen. Bór, ulegając Pelczyńskiemu, pozbył się z Komendy Głównej gen. Tatara, wysyłając go mostem powietrznym do Londynu. Po wyjeździe Tatara władzę dyspozycyjną w Komendzie Głównej przejmą administratorzy, spece od propagandy a nawet intryg, a fachowy aparat Szefostwa Operacji będzie rozbity i sparaliżowany. Z KG AK usuwano „realistów” a na ich miejsce brano „romantyków”. Na decyzje o walce nie będą mieli wpływu oficerowie fachowi i kompetentni.

Pierwotne plany operacyjne AK

Warszawa z uwagi na wartość gromadzonych od wieków bezcennych dóbr narodowych oraz społecznego aktywu ludzkiego, zgodnie z decyzjami władz II-ej Rzeczpospolitej tak w kraju jak na wychodźstwie – wyłączona była z planów walki. Generał Sosnkowski, jako Naczelny Wódz dopuszczał – jedynie przy szczęśliwym zbiegu okoliczności – zaatakowanie w Warszawie tylnich straży niemieckich wycofujących się z miasta. Sekundował mu w tym, będący w Warszawie przedstawiciel skonfederowanych stronnictw politycznych Kazimierz Pużak. Dyskusje dotyczyły tylko, czy wycofujące się tylne straże niemieckie zaatakować już w śródmieściu czy dopiero na Ochocie. Tak, więc w lipcu 1944 nie istniał aktualny plan walki dla Warszawy i gen. Bór jeszcze w miesiącu poprzedzającym powstanie wydatnie uszczuplił warszawski arsenał, przekazując broń tym ośrodkom, które miały walczyć. Tysiące naszej młodzieży zapłaciły za to życiem.

Przybycie gen. Okulickiego i jego szalony plan

Leopold Okulicki (1898-1946)

W nocy 22 maja 1944 płk. Leopold Okulicki jako wysłannik Naczelnego Wodza skacze jako zrzutek z samolotu i w chwili wylądowania nabywa szlif generalskich. Niezwłocznie po przybyciu do Warszawy nawiązuje sieć kontaktów wśród wpływowych oficerów AK i wśród upatrzonych działaczy politycznych Podziemia. Zadaniem tego planu miało być wywołanie w stolicy walki zgodnie ze strategią straceńczych powstań. Aby tego dokonać, Okulicki zamierzał ustanowić rządy junty, obalając tak gen. Bora jak i Jankowskiego, jako delegata Rządu na Kraj. Ciska jak piorunem słowo Teheran. Wyjaśnia, że w Teheranie alianci zdradzili Polskę oddając ją w sferę wpływów radzieckich. Mówił:

”Musimy zdobyć się na wielki zbrojny czyn. Podejmiemy w sercu Polski walkę z taką mocą, by wstrząsnęła opinią świata. Krew będzie się lała potokami, a mury będą się walić w gruzy. I taka walka sprawi, że opinia świata wymusi na rządach przekreślenie decyzji teherańskiej, a Rzeczpospolita ocaleje”[3]. [Psychopata, bez dwu zdań – admin]

Pułkownik Pluta-Czachowski relacjonuje, że gdy zwrócił mu uwagę, że samodzielnie podjęte powstanie może doprowadzić do zburzenia miasta i wyrżnięcia ludzi, odpowiedział, że protest Warszawy musi nastąpić, choćbyśmy musieli zagrzebać się w gruzach.

Straceńcza idea była jasno sformułowana: aby ocalić suwerenność Rzeczpospolitej, dziesiątki tysięcy ludzi miało zginąć w walce a Warszawa miała legnąć gruzach. Okulicki swoją maniakalną postawę i zamierzenia skrywał przed swymi władzami, a w szczególności przed Naczelnym Wodzem, świadomie wbrew instrukcjom działał nielojalnie, łamiąc dyscyplinę wojskową. Okulicki był to typ oficera brawurowego, pełnego energii i woli czynu. Gen. Bór określa go jako „chojraka” skorego do wypitki i wybitki i mówił o nim: ”to jest ktoś”.

Okulicki zaniedbywał przygotowania realiów walki takich jak plany operacji, ściąganie do stolicy strzelców wyborowych z oddziałów leśnych, budowa sieci łączności. Wszystko to w odczuciu Okulickiego było niepotrzebne. Walka w Warszawie miała się odbyć w trybie improwizacji i heroicznego zrywu. Nie miał ochoty nawet zapoznać się z dorobkiem ustaleń szefostwa operacji, bo wierzył w zasadę „wodzostwa”. Tym razem wodzem miał być on sam.

Dramatyczne spory w KG AK

Dopiero po 2 miesiącach, w dniu 21 lipca Okulicki i Pełczyński ujawniają Borowi – Komorowskiemu swoja ideę stoczenia przez AK walki w stolicy. Zatajając jednak szaleńcze założenie, że walka ta ma doprowadzić do samozagłady Warszawy, aby zagrać na szachownicy międzynarodowej i osiągnąć „cud polityczny”.

Przedstawiono Borowi bezkrytycznie stare założenie powstania powszechnego, podczas którego armia niemiecka miała być w stanie moralnego załamania, a siły AK miałyby walczyć tylko z miejscowym garnizonem, nie mając przeciwnika na zewnątrz miasta. Było to założenie bzdurne i kompromitujące obu generałów, bo żaden z tych warunków nie był spełniony. Armia niemiecka wykazywała zdolność bojową a w rejon Warszawy przybywały niemieckie wyborowe dywizje pancerne. Mimo to przekonano Bora, że walkę należy podjąć wbrew poprzednim ustaleniom w kraju i w Londynie, mimo braku przygotowań i uszczuplonych zasobów broni. Na argumenty, że brak jest broni, Okulicki odpowiadał: “lud paryski nie liczył ilości pałek jak ruszał na Bastylie”.

W decydującej ostatniej dekadzie lipca, w Komendzie Głównej AK zaczęto omawiać plan walki, ale nie ze wszystkimi oficerami. Oficerowie Szefostwa Operacji, zorientowani w rygorach obowiązujących na szachownicy zmagań wojennych, odporni byli na straceńcze ciągoty Okulickiego więc odsuwano ich na tor boczny lub lekceważono ich opinię. Gen. Pełczyński dezorganizuje pracę Komendy Głównej przez ciągłe zmiany personalne a oficerowie Okulickiego prą nieodpowiedzialnie do jak najszybszego podjęcia walki. Przez całą ostatnia dekadę lipca toczą się brzemienne w skutki zmagania na szczycie Podziemia o koncepcję walki w Warszawie. Na jednej z ostatnich odpraw KG, Delegat Rządu zapytał gen. Pełczyńskiego, co będzie, jeśli Rosjanie wstrzymają ofensywę. Odpowiedział na to : ”no to Niemcy nas wyrżną”.

Bór w oparciu o postawę trzeźwych i odpowiedzialnych oficerów KG, jak pułkownicy Bokszczanin i Pluta-Czachowski, przeciwstawiał się tym zapędom do ostatniej chwili. Okulicki i zaprzyjaźnieni z nim oficerowie nakłaniali nawet szefa wywiadu do składania Borowi fałszywych meldunków z sytuacji na froncie[4].

Antoni Chruściel (1895-1960)

Komendant Okręgu Warszawskiego płk. Antoni Chruściel „Monter” nie zorganizował wywiadu na przedpolu walki w postaci obserwatorów zaopatrzonych w krótkofalówki, aby informować o postępach wojsk radzieckich. 31 lipca wsiadł w tramwaj i pojechał na Pragę, zobaczyć co się dzieje na rogatkach miasta. Dojechał do wylotu Grochowskiej i do wylotu Radzymińskiej. Miejscowe kobiety powiedziały mu , że na Pelcowiznie widziano już czołgi radzieckie. Dalej wywiad dowódcy okręgu nie sięgał. Z tą wiadomością, która okazała się po prostu plotką, wrócił do Bora i było to stanowiło kolejny argument do wydania rozkazu o początku powstania.

Płk. Chruściel „Monter”, samowolnie, łamiąc dyscyplinę i wiążące ustalenia sztabowe zarządził Alarm i koncentrację powstańców z bronią w ręku na pozycjach wyjściowych do walki[5]. W wyniku tego rozkazu, żołnierze przekonali się jak marnym uzbrojeniem będę dysponować, co podziałało deprymująco. Powstańców nie posiadających broni kazał uzbroić w siekiery, łomy i kilofy[6],[7]. Bór–Komorowski nakazał Monterowi ten rozkaz wycofać. Wolał dekonspirację od przedwczesnego wybuchu powstania.

Gen. Bór-Komorowski przez całą przez całą ostatnią dekadę lipca zdecydowanie odparowywał naciski na niezwłoczne podjęcie walki. Ufał oficerom operacyjnym, którzy przestrzegali, że nie wolno zaczynać powstania zanim wojska radzieckie nie rozpoczną operacji oskrzydlania miasta, bo na pewno nie będą Warszawy zdobywać atakiem frontalnym.

Okulickiemu zależało na tym, aby zapewnić dostateczną ilość czasu na straceńcze walki w Warszawie. Na to, aby stolica legła w gruzach a krew polała się potokami, trzeba było dostatecznego czasu. Pełczyński argumentował, że młodzież warszawska rwie się do walki – i to była prawda. Tylko, że młodzież pragnęła walki zwycięskiej, ale nie całopalenia i obowiązkiem dowódców było poprowadzić ją do zwycięstwa a nie do zaplanowanego samounicestwienia. Na argumenty oficerów sztabowych, że zadanie jest niewykonalne, odpowiadał po kapralsku, że „Każde zadanie jest wykonalne, jeśli chce się je wykonać”

Tadeusz Pełczyński (1892-1985)

W brzemienny w skutki poniedziałek 31 lipca w godzinach rannych odbyła się ostatnia odprawa Komendy Głównej AK. Wniosek o natychmiastowe wszczęcie walki postawił gen. Pełczyński. Posłużył się bluffem, twierdząc, że Warka jest już zajęta, czyli rozpoczął się manewr okrążający. Chwyt ten odparował płk. Pluta-Czachowki powołując się na ostatnie meldunki wywiadu. Bór zamknął naradę stwierdzeniem, że ani dziś ani jutro nie wyda rozkazu do walki, po czym udał się na naradę z Delegatem Rządu i z przedstawicielami stronnictw politycznych.

Na naradzie tej Bór przedstawił niejasną sytuacje na froncie oraz fatalny stan uzbrojenia oddziałów warszawskich. Wywołało to deprymujące wrażenie. Po referacie Bora i dyskusji, członkowie ówczesnego dyrektoriatu Podziemia jednomyślnie stanęli na stanowisku zaostrzenia rygorów ostrożności przy podejmowaniu decyzji o podjęciu walki. Szczególną ostrożność nakazywał Kazimierz Pużak. Miały obowiązywać ustalenia Szefostwa Operacji, że walkę można podjąć dopiero po stwierdzeniu manewru armii sowieckiej, oskrzydlającego miasto. I miały się ograniczyć tylko do atakowania wycofujących się niemieckich tylnych straży. Narada zakończyła się o godzinie 14-tej.

W tym czasie bez wątpienia generałowie Okulicki i Pełczyński naradzali się jak zmusić Bora do przyjęcia ich straceńczej koncepcji walki. Można sobie wyobrazić jak musiał być wzburzony Okulicki, gdy dowiedział się, że na naradzie politycznej zadecydowano atakować tylko tylne straże i to dopiero po wyjaśnieniu sytuacji na froncie. Wzburzony musiał być tez Pełczyński. Na porannej naradzie zdemaskowano jego bluff i teraz przeciwstawił mu się ten, którego gen. Tatar nazywał marionetką i pajacem. Obaj generałowie czekać dłużej nie mogli.

Gen. Bór-Komorowski ulega presji i wydaje rozkaz do wybuchu powstania

Tadeusz Bór-Komorowski (1895-1966)

Wbrew wszystkim planom strategicznym i ustaleniom sprzed kilku godzin – Bór-Komorowski 31 sierpnia o godzinie 17.45 wydaje rozkaz rozpoczęcia powstania nazajutrz 1 sierpnia[6].[7]. Jak to się stało?

Do legend należy włożyć bajeczkę, że do wydania rozkazu przyczynił się fałszywy meldunek Montera o pojawieniu się kilku radzieckich czołgów na obrzeżu Pragi. Kilka czołgów nie zmienia sytuacji na całym froncie, a ta była Borowi znana.

W godzinach popołudniowych Okulicki w okolicznościach bliżej nieznanych narzucił swą samobójczą koncepcję walki. Wszelkie poszlaki pozwalają postawić uzasadnioną hipotezę, że w ostatnich godzinach poprzedzających wydanie rozkazu Bór-Komorowski był szantażowany przez obu generałów, że jeśli nie wyda rozkazu – będzie „potępiony przez historię” – a rozkaz wydadzą oni sami. Bór i wezwany chwilę później Delegat Rządu Jankowski, (który też znał ustalenia z godzin rannych i południowych) woleli wybrać rozwiązanie zalegalizowane, niż oddać całkowicie stery w ręce zbuntowanej junty.

Tylko tym można wytłumaczyć zachowanie się Bora chwilę później, po wydaniu rozkazu, gdy na kwaterę Bora przybył Iranek Osmecki z informacja, że radziecki zagon pancerny pod Wołominem został rozbity i Niemcy przejęli inicjatywę. Miał jeszcze czas na odwołanie rozkazu, ale tego nie zrobił. Świadkowie zgodnie stwierdzają, że był kompletnie załamany i powtarzał tylko: ”Nic się już nie da zrobić” – wiedząc, że odwołanie rozkazu byłoby storpedowane przez Okulickiego. Dyżurujący w kwaterze Bora kpt. Szymon powiedział:”No to ułani ruszyli do szarży…” A Kazimierz Pużak powie później: ”To są sprawy bolesne. Kiedyś to sobie wyjaśnimy…To są sprawy podejrzane… Wszystkich nas zaskoczyli…”

Oddziały AK w Warszawie, liczne i doskonale zorganizowane, były jednak bardzo słabo uzbrojone [8]. Jeszcze do połowy lipca broń pochodzącą ze zrzutów przekazywano do oddziałów leśnych. Według posiadanych danych, w chwili przystąpienia do walki, oddziały miały (licząc tylko podstawową broń piechoty):

– 98 ręcznych karabinów maszynowych z zapasem 160 naboi na każdy
– 604 pistoletów maszynowych z zapasem 200 naboi na każdy
– 1386 karabinów z zapasem 170 naboi na każdy

Ponadto posiadano 2660 rewolwerów z 20 nabojami na każdy i około 50 tysięcy granatów ręcznych głównie własnej produkcji, tzw. „sidolówek”- będących raczej petardami. Oddziały tzw. szturmowe liczyły około 30 tysięcy żołnierzy, wiec jak widać, tylko co piętnasty miał broń długą. Broni ciężkiej w ogóle nie było[9][10].

Powstańcy nie tylko, że byli słabo uzbrojeni, ale nie umieli też strzelać. No bo gdzie i kiedy mieli się nauczyć? Jeden z powstańców przyznał, że w ramach szkolenia na konspiracyjnej podchorążówce, miał szansę tylko raz wystrzelić do tarczy podczas ćwiczeń w puszczy kampinoskiej. Niemieckie oddziały żandarmerii przechodziły systematyczny trening strzelecki, a oddziały frontowe miały za sobą 5 lat “praktyki”. Jeśli mimo to, jak w żadnej bitwie, Niemcy mieli więcej zabitych niż rannych, to dlatego, że powstańcy w rozpaczliwej obronie przy braku amunicji, dopuszczali Niemców na odległość paru metrów.

Nie zadbano o zaopatrzenie oddziałów warszawskich w środki łączności jak radiostacje i telefony polowe (można było ułożyć linie telefonów polowych w kanałach). Odbiło się to fatalnie na dowodzeniu w czasie walki – musiano zdać się na ofiarne łączniczki, a oficerowie Komendy Głównej siedząc z lornetkami na dachach wysokich budynków próbowali zgadnąć, co się dzieje w innych dzielnicach. Bór-Komorowski (Armia Podziemna) pisze, że “dochodzące odgłosy pozwalały mu zorientować się w przebiegu walk”. Do dnia 6 sierpnia Bór nie wiedział czy są jakieś oddziały AK walczące jeszcze na Mokotowie. Przez brak łączności nie można było skoordynować działań. Przykład:, gdy oddziały z Kampinosu dotarły na cmentarz powązkowski – oddziały powstańcze już wycofały się na Stare Miasto.

Rozporządzając pieniędzmi ze zrzutów, nie zakupiono środków opatrunkowych ani nie stworzono zapasów żywności. Żołnierze od pierwszych dni powstania głodowali, zdani na skromne zapasy mieszkańców miasta.

„Monter” jeszcze przez cały sierpień, nie mając żadnych odwodów, aż do upadku Starówki snuł nierealne plany “kompletnego wyrzucenia Niemców z miasta”.

Na ostatniej przed kapitulacja naradzie dowództwa AK, w dniu 28 września, będąc świeżo awansowany na generała oświadczył: (Żenczykowski – Samotny bój Warszawy) – “Duch żołnierzy jest doskonały, nasze pozycje obronne są dobre, sytuacja amunicyjna i stan broni jest dobry, walkę obronną możemy prowadzić stosunkowo długo…”

Po Powstaniu gen. Okulicki napisze w liście do prezydenta Raczkiewicza: ”Potrzebny był czyn który by wstrząsnął sumieniem świata. Powstanie Warszawskie dobrze spełniło swoje zadanie.”

Epilog i skutki powstania

Przyjęło się powszechnie uważać, że powstanie trwało 63 dni od 1 sierpnia do 2 października 1944 roku, kiedy to Armia Krajowa zaprzestała działań ofensywnych i wysłała emisariuszy w celu wynegocjowania kapitulacji. Jednak negocjacje prowadzone w Ożarowie Mazowieckim wydłużyły się i decyzja o zawieszeniu broni została oficjalnie podpisana dopiero po północy 3 października.

Można mówić również o 66 dniach, gdyż do 5 października trwało wychodzenie z miasta do niewoli zwartych oddziałów powstańczych, a w czasie tych trzech ostatnich dni nadal działało powstańcze dowództwo wydające rozkazy żołnierzom. Jednocześnie w tym czasie nadal funkcjonowały struktury ujawnionych władz Polskiego Państwa Podziemnego, a także miały miejsce wszelkie inne przejawy aktywności życia w powstańczym mieście, takie jak np. ukazywanie się prasy powstańczej, emisje audycji radiowych z powstańczych radiostacji, działalność powstańczej poczty harcerskiej itp.

W trakcie dwumiesięcznych walk oddziały powstańcze straciły bezpowrotnie blisko 16 tys. żołnierzy – z czego 10 tys. poległych oraz 6 tys. zaginionych, których należy uznać za zabitych. Rannych zostało ok. 20 tys. powstańców – w tym 5 tys. ciężko. Do niemieckiej niewoli trafiło ok. 15 tys. żołnierzy (w tym ok. 900 oficerów i 2 tys. kobiet). Duże straty poniosły również oddziały 1. Armii Wojska Polskiego. W walkach o Pragę, a zwłaszcza podczas prób forsowania Wisły oraz wspólnych walkach z powstańcami na Czerniakowie, utraciły one blisko 5,5 tys. zabitych i rannych. Straty niemieckie wyniosły 2000 żołnierzy[12].

Ekshumacja zabitych i pomordowanych w kwietniu i maju 1945 r.

Nie jest znana dokładna liczba ofiar cywilnych. Jeszcze podczas trwania powstania przewodniczący PKWN Edward Osóbka-Morawski mówił o 200 tys. ofiar. Polscy i zagraniczni historycy przyjmują zazwyczaj, że straty ludności cywilnej wyniosły od 150 tys. do 200 tys. zabitych. W wyniku powstania około ponad 500 tys. mieszkańców stolicy oraz około 100 tys. osób z miejscowości podwarszawskich zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów.

Co najmniej 520 tys. wysiedleńców trafiło w niemieckie ręce i przeszło przez podwarszawskie obozy przejściowe – w szczególności przez Durchgangslager 121 w Pruszkowie. Z tego grona blisko 60 tys. osób zostało deportowanych do obozów koncentracyjnych, a kolejnych 90 tys. – na roboty przymusowe w głąb Rzeszy.

Od 300 tys. do 350 tys. warszawiaków, uznanych za niezdolnych do pracy, Niemcy rozwieźli po całym Generalnym Gubernatorstwie, pozostawiając ich tam bez jakichkolwiek środków do życia. Po upadku powstania Niemcy wbrew postanowieniom umowy kapitulacyjnej przystąpili do systematycznego wypalania i wyburzania miasta. Zniszczeniu uległo wówczas ponad 30% zabudowy lewobrzeżnej Warszawy.

Spora część osób związana z rządem RP w Londynie na emigracji i jak środowiska emigracyjnego było krytyczne wobec powstania o to kilka wypowiedzi:

Władysław Anders:

„Byłem całkowicie zaskoczony wybuchem powstania w Warszawie. Uważam to za największe nieszczęście w naszej obecnej sytuacji. Nie miało ono najmniejszych szans powodzenia, a naraziło nie tylko naszą stolicę, ale i tę część Kraju, będącą pod okupacją niemiecką, na nowe straszliwe represje. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy się, kto ponosi za to odpowiedzialność?”[13].

Stanisław Cat-Mackiewicz:

„Warszawa została zniszczona bardziej niż Berlin, klęska Polski w tej wojnie, w której Polacy walczyli w obozie zwycięzców, jest większa od klęski Niemiec. Sowietom zależało na zniszczeniu Warszawy, a tak się pomyślnie dla nich składało, że dla tego zniszczenia nie trzeba było używać sowieckich armat ani pocisków. Od czegóż patriotyzm polski! Jest on wielki i wspaniały. Ale ma właściwość bezrozumnego dynamitu. Wystarczy do niego przyłożyć zapałkę prowokacji, aby wybuchł. Powstanie warszawskie bije wszystkie rekordy wytrzymałości. Przez wiele setek lat, dopóki istnieć będzie naród polski, każdy Polak będzie przyznawał, że powstanie warszawskie było samobójczym szałem, i będzie miał do niego synowską tkliwość i miłość. Będzie z niego dumny…”[14]

A tu głos z Polski Pawła Jasienicy:

„Jakżeby inaczej wyglądało dziś życie w Polsce, gdyby nie warszawskie cmentarzysko. Nie ma takiej dziedziny życia narodowego, która by tego ciężaru nie czuła. Powstanie warszawskie było wymierzone militarnie przeciwko Niemcom, politycznie przeciwko Sowietom, demonstracyjnie przeciw Anglosasom, a faktycznie przeciw Polsce.”[15]

W społeczeństwie ciągle żyje “mit bohaterskiego zrywu Stolicy”. Powstanie stało się legendą. Dzisiaj nikt nie mówi o skutkach powstania warszawskiego, ani nie upomina się o jej ofiary, ani mówi się odpowiedzialność spoczywające na dowódców. Nie mówi się o ich odpowiedzialności za wybuch i skutki powstania oraz to, że dzielnych walczących powstańców, których bez broni, bez sensu posłano na pewną śmierć. Tragedia Powstania Warszawskiego powinna się stać lekcją i przestrogą dla społeczeństwa, które na szczęście zrozumiało to w październiku 1956 i w latach 80-tych.

Przypisy:

[1] J. M. Ciechanowski: Powstanie Warszawskie. Zarys podłoża politycznego i dyplomatycznego9, s. 324–326.
[2]. Bór-Komorowski, Armia Podziemna, s. 253.
[3]. Pismo Dowódcy AK gen. Leopolda Okulickiego do Prezydenta RP 9 grudnia 1944, nr 1780/1.SPP.
[4[ Ciechanowski, 2009, s 299
[5]. Ciechanowski 2009 , s. 332–334.
[6][9]. Piotr M. Majewski. Największa bitwa miejska II wojny światowej. „Biuletyn IPN”. 8-9 (43-44), sierpień – wrzesień 2004, s. 51.
[7]. Jerzy Kirchmayer: Powstanie Warszawskie. Warszawa: Książka i Wiedza 1984, s. 129.
[8]. Władysław Bartoszewski: Dni walczącej stolicy. Kronika powstania warszawskiego. Warszawa: Świat Książki, 2008, s. 706.
[9]. Ciechanowski 2009, s. 331–332.
[10]. Kirchmayer 1984 ↓, s. 162
[11]. Andrzej Krzysztof Kunert: Kronika powstania warszawskiego. Warszawa: Wydawnictwo Edipresse Polska & Wydawnictwo Zysk i Ska, 2004, s. 5.
[12] Marek Getter. Straty ludzkie i materialne w Powstaniu Warszawskim. „Biuletyn IPN”. 8-9 (43-44), sierpień – wrzesień 2004. , s. 70.
[13]. Władysław Anders w liście do podpułkownika Mariana Dorotycz-Malewicza „Hańczy”, Linia Gotów, 31 sierpnia., źródło: Norman Davies, Powstanie ’44, Kraków 2004, s. 466.
[14]. Stanisław Cat-Mackiewicz, Powstanie warszawskie czy samobójstwo, w: Lata nadziei 17 września 1939 – 5 lipca 1945 r., Londyn 1945
[15]. Paweł Jasienica, „Tygodnik Powszechny”, 1949

Literatura:

Władysław Bartoszewski: Dni walczącej stolicy. Kronika powstania warszawskiego. Warszawa: Świat Książki, 2008.
Adam Borkiewicz: Powstanie warszawskie. Zarys działań natury wojskowej. Warszawa: Instytut wydawniczy PAX, 1969.
Jan M. Ciechanowski: Powstanie Warszawskie. Zarys podłoża politycznego i dyplomatycznego. Pułtusk-Warszawa: Bellona, 2009.
Szymon Datner: Zburzenie Warszawy. W: Straty wojenne Polski w latach 1939-1945. Poznań – Warszawa: Wydawnictwo Zachodnie, 1960.
Marek Getter. Straty ludzkie i materialne w Powstaniu Warszawskim. „Biuletyn IPN”. 8-9 (43-44), sierpień – wrzesień 2004.
Andrzej Krzysztof Kunert: Kronika powstania warszawskiego. Warszawa: Wydawnictwo Edipresse Polska&Wydawnictwo Zysk i Ska, 2004
Jerzy Kirchmayer: Powstanie Warszawskie. Warszawa: Książka i Wiedza, 1984.
Tadeusz Bór-Komorowski: Armia Podziemna. Warszawa: Bellona, 1994.
Jan Matłachowski. Kulisy genezy Powstania Warszawskiego”, wyd. Poldom, Londyn, 1978.
Piotr M. Majewski. Największa bitwa miejska II wojny światowej. „Biuletyn IPN”. 8-9 (43-44), sierpień – wrzesień 2004.
Władysław Pobóg-Malinowski: Najnowsza historia polityczna Polski 1864-1945. T. III. Londyn: 1960.

https://historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com

Komentarze 84 to “Prawdziwe kulisy powstania warszawskiego”

  1. RomanK said

    Tak OJ z Dickiem pod sztandarami
    Skonczyli z…… Warszawiakami.
    Jakaz madra prawda stara
    By debilom urzanac jaja:-))

    Panie Gajowy i debil i psychopata…ale ja mysle o innych. Majac faceta wypowiadajac sie jak sie wypowiedzial, zamiast rozbroic, skuc, rece i ryja i zawiesc do chlewka i trzymac u mlynarza…
    Reszta kladzie ruki po szwam i spelnia rozkazy debila..wiedzac dokladnie, jakie beda tego konsekwencje.
    TO tak jakby pan przyprowadzil wnuczka do sutobusu i widzi pan swira OJ’a z Dickiem -kierowce ktory zapowiada ze pojada w dol z wielka szybkoscia i wpakuje autobus w przepasc..a pan placze.. daje wnuczkowi medalik i …wsadza go do autobusu….

    No coś w tym stylu….
    Admin

  2. Joannus said

    ‚Uważam to za największe nieszczęście w naszej obecnej sytuacji. Nie miało ono najmniejszych szans powodzenia, a naraziło nie tylko naszą stolicę, ale i tę część Kraju, będącą pod okupacją niemiecką, na nowe straszliwe represje. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię”

    Utożsamiam się z zacytowaną wypowiedzią gen. W. Andersa.
    No cóż od tzw odzyskania wolności do dzisiaj ”ciężka zbrodnia” jest powodem do czci, dumy i chwały.
    Stawiam Pełczyńskiego, Montera i Niedzwiadka z ich kierownikiem Retingerem w szeregu zbrodniarzy na Narodzie, razem z Salmanem Ginetem i jemu podobnymi , z historii odleglejszej całkiem nowej.
    Dla wychowu, często tutaj określanego mianem ”polactwa” konieczne są także irracjonalne mity z gloryfikowaniem pod niebiosa większej i mniejszej maści szkodników.
    W odbiorze medialnym np z fal RM w ubiegłym roku, z okazji rocznicy cały dzień sączył się bełkot, jakoby powstanie uratowało Europę i cały świat niemalże, a głównymi winowajcami byli, a jakże kto by inny Sowieci ze Stalinem.

  3. bobola said

    A kto jest autorem tego defetystycznego arcydziela?

  4. Zerohero said

    Mała refleksja Zera…

    Mówi się, że w Katyniu wymordowano inteligencję. Mówi się głupio, bo jeśli w katyniu była cała inteligencja 30 milionowego narodu, to ja dziękuję….Zwróciłbym uwagę na inny aspekt. W Katyniu byli po prostu oficerowie, tzn. zmobilizowana inteliegncja, natomiast w PW brali udział OCHOTNICY.

    innymi słowy….Banda dowodząca AK wysłała na przemiał (czytaj: eksterminowała) starannie wyselekcjonowaną elitę narodu. Nie przypadkowych oficerów, ale najbardziej patriotyczną młodzież.

    …ale tu już się nie mówi o wybiciu inteligencji. To jest fajne, to jest cool. Powstają gry planszowe sławiące powstanie, komiksy sławiące powstanie. Fajnie jest tak skasować elitę 20 latków. Prowokacyjnie zapytam (prowokacja intelektualna a nie trolling) nawiązując do słąw pewnej kanalii: czy Polska to nie jest jednak nienormalność?

  5. Artykuł dobry i na czasie, ale w pewnych aspektach trąci nieco naiwnym i przesadnie prostolinijnym traktowaniem sprawy. Może to i prawda, że o wywołaniu tego powstania hekatomby zdecydowało w sposób rozstrzygający kilku psychopatów, ale krąg odpowiedzialnych jest znacznie większy, bo Okulicki, Pełczyński i spółka otrzymali w istocie ciche przyzwolenie ze strony większości kluczowych funkcjonariuszy KG AK i jak podziemnych władz cywilnych.
    Co można np. powiedzieć, czy tego świadomie chciał czy nie, o głównym sprawcy tej tragedii gen. Borze-Komorowskim, który nie był ponoć w stanie oprzeć się naciskom dwóch szaleńczo nastawionych podwładnych i co więcej tolerował ich samowolne, anarchizujące poczynania od wielu dni, zamiast po prostu wydać rozkaz ich aresztowania, postawienia przed sądem, i, w konsekwencji, jeśli nie byłoby innego wyjścia, pod ścianą. Zakładając, że nie był zdrajcą i ukrytym wrogiem Polski, był co najmniej kompletnym „ciotą”. Kto więc, zdecydował o wepchaniu tego marnego człowieczka bez charakteru i bez „jaj” na dowódcę AK, skoro w KG AK nie brakowało innych, wybitniejszych oficerów? Ano – czynniki londyńskie. Kto go już po straszliwej klęsce, niejako w nagrodę, uczynił tytularnym Naczelnym Wodzem – ano te same czynniki londyńskie. Trzymając się tego wątku, dodać należy, że rola samego gen. Sosnkowskiego jest tu co najmniej bardzo niejasna – przecież Okulicki nie udał się do kraju bez jego wiedzy, ale wręcz w roli jego osobistego „wysłannika”; poza tym jako NW mógł wydać kategoryczny zakaz wywoływania powstania, grożący sprawcom określonymi konsekwencjami – i do tragedii zapewne by nie doszło.
    Reasumując PW to rezultat, jak bardzo wiele wskazuje, celowego żydomasońskiego spisku, toczącego już od zarania władze emigracyjne, a zwłaszcza wojskowe podziemie rządowe (ZWZ, AK) w kraju.

  6. Kronikarz said

    Podobnie jak we wrześniu 1939, gdzie sanacja biła się za imperium angosako-francuskie.

  7. P. Zerohero nazwał sprawców tej perfidnej rzezi najcelnie: „Bandą dowodząca AK”; pod tym określeniem podpisuję się obydwoma rękoma.
    Zaś w nawiązaniu do notorycznego gloryfikowania PW na łamach Radio „Rydzyk” i przyległości, polecam ze swej strony dość interesujący tekst pt. Spór o Powstanie Warszawskie:
    http://npwmag.pl/archiwum/ 2011/7-8-9.pdf. ; s. 3

  8. Jeszcze drobna poprawka techniczna:
    http://npwmag.pl/archiwum/2011/7-8-9.pdf.

  9. Zerohero said

    @3 Bobola

    Szanowny profesor powinien wrócić do pierwiastków i równań różniczkowych, bo gdy politykuje, to tylko (pardon) wqurvvia Normalnych. Nazywać „defetyzmem” wypunktowanie faktów
    – że broń miał co 15 powstaniec,
    – strzelać nie umiał praktycznie żaden
    – że motywacja powstania była dziecinna (planowano, że Stalin i Churchill wzruszą się na widok zrywu)
    – że Okulicki wprost deklarował zalanie Warszawy polską krwią.
    – znane są tragiczne skutki PW. PW nie osiągnęło ŻADNEGO z celów, co z resztą rozsądni dowódcy przywidywali już przed jego wybuchem.

    …to trzeba być niezłym psycholem. Zakładam, że pan podpisujący się Bobola nie utracił zdolności poznawczych, tj. nie ma na przykład początków Alzheimera. Więc o co chodzi? Głupie żarciki? W taaaakim temacie? Jak Pan śmie? Tfu!

    Dodam jeszcze kilka cytatów dla Normalnych:

    Celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, aby tamci skurwiele umierali za swoją.
    George Patton

    https://pl.wikiquote.org/wiki/Sun_Zi
    Dobra lektura sprzed tysięcy lat. Skretyniałe AK brało się za walkę a nie czytało klasyka, który jest wykładany do dziś na West Point

  10. Janka said

    Świetny tekst, bardzo dobrze że p. Gajowy go tutaj zamieścił. Winno się go wydrukować i dzieciakom w szkołach recytować.
    a tak na marginesie, jak patrzę na tę generalską mordę co wywołała tę awaturę to….dobrze że mój wujek, żołnierz „Chrobrego 2” tego nie może już czytać i śpi spokojnie…

  11. Zerohero said

    @Krytyczny Komentator

    Cieszę się, że rozumie Pan o co mi chodziło. W AK służył kwiat narodu, byli też porządni dowódcy, więc trzeba odróżniać bandę na górze od wydziałów wykonawczych. Narwaną młodzież dobrze rozumiem, bo np. widząc zdjęcia z Donbasu sam odczuwałem chęć zaciągnąć się do separatystów. Oczywiście ta chęć ściera się z rozumem, sytuacją rodzinną itd. Chodzi o samo uczucie, które po prostu rozumem. Natomiast generałów wydających rozkaz potępiam.

  12. Przecław said

    A tu głos z Polski Pawła Jasienicy:
    „Jakżeby inaczej wyglądało dziś życie w Polsce, gdyby nie warszawskie cmentarzysko. Nie ma takiej dziedziny życia narodowego, która by tego ciężaru nie czuła. Powstanie warszawskie było wymierzone militarnie przeciwko Niemcom, politycznie przeciwko Sowietom, demonstracyjnie przeciw Anglosasom, a faktycznie przeciw Polsce.”[15]

    Tym zdaniem Jasienica jeszcze raz udowodnil, że jest Polakiem i patriotą. A przecież od zawsze zdaniem wszystkich ubeków to „żyd”.

  13. Joannus said

    Ad 5
    ”Reasumując PW to rezultat, jak bardzo wiele wskazuje, celowego żydomasońskiego spisku, toczącego już od zarania władze emigracyjne, a zwłaszcza wojskowe podziemie rządowe (ZWZ, AK) w kraju.”

    Co do tego niema wątpliwości, wystarczy przyjrzeć się założycielom np ”Torwid”.
    Cała sanacyjna banda, polityczno-wojskowa, sprawcy tragicznego września, nadzgana była masonami jak okrasa skwarkami, stad ciąłość

  14. RomanK said

    Plan Zaglada mial szersze zadania sciagac do Warszawy wszystkie lesne oddzialy AK..wiekszos takich dzalala na wschodniej scianie, gdzie byly zmasowane sily niemieckie frontowych jednostek bojowych , pierwsze proby przemiczenia sie jednostek z Rzeszowszczyzny i Lubelszcyzny zkonczylu sie masakra.Madrzy oficerowie widzac sytuacje odwolali akcje i wielu zolnierzy wracalo do domu na wlasna reke grupkami, badz pojedynczo…

  15. Ad. 9: Panie Zerohero: Ależ, rozumiemy się jak najbardziej!
    Ad. 12: Panie Romanie K – podniósł Pan bardzo przytomnie jeszcze jeden, w zasadzie dotąd w ogóle nie ruszany, wątek tej tragicznej karty w historii Polski; gratuluję, jeśli można się tak wyrazić, konsekwencji i przenikliwości myślenia.

  16. RomanK said

    Panie Krytyczny Komentator…dziekuje …ale najbardziej cieszy mnie, ze jest coraz wiecej ludzi, ktorzy widza i..mowia o tym co widza i pomagaja innym laczyc facty…a akurat ten nalezy do najbardziej skrywanych factow…widac wazny:-)))

  17. A gdzie wtedy był Rettinger? I co porabiał? 🙂

  18. Moher49 said

    Jeśli to co pisze autor o Leopoldzie Okulickim jest prawdą, to nazywanie jego imieniem ulic i placów jest policzkiem dla tysięcy młodych nieświadomych powstańców, którzy przez jego głupotę ginęli. Jestem pewien, gdyby przeżyli to wybraliby innego prezydenta miasta a nie koszerną HGW.

  19. Joannus said

    Ad 18
    Gdyby po wojnie był niezależny polski rząd to Okulicki zostałby bez wątpienia skazany na śmierć.

  20. Re 18: Jest to, niestety, bez dwóch zdań prawda; można się w dodatku obawiać, że tylko cząstkowa o tej wyjątkowo ponurej postaci, zdeklarowanym i niezwykle perfidnym wrogu Polski – bo tak tylko da się skwitować jego krecią działalność. innym wielkim osiągnięciem Okulickiego był wybitny wkład w wystawienie żydobolszewii przywódców polskiego państwa podziemnego.
    W końcu został podobno rozwalony przez NKWD w Moskwie, ale z Polaków żaden na własne oczy egzekucji nie widział, słyszano tylko strzał w celi Okulickiego i szeptane pogłoski na ten temat – bardzo możliwe, że egzekucja została sfingowana, a Okulickiego przerzucono np. do Izraela.
    To wszystko nie przeszkodziło x marianom z Lichenia (x. Makulskiemu) umieścić jego postać w samym centrum pomnika ku czci żołnierzy AK. Tak, stoi tam własnie takie monstrum!!!

  21. bobola said

    @9
    Swoje zdanie na temat sensownosci Powstania wypowiadalem wielokrotnie . Odsylam np do http://bobolowisko.blogspot.com/2013/08/defetysci-w-natarciu.html . Nie mniej chcialbym wiedziec kim jest ten kiepsko poinformowany Anonim, nad ktorym sie tak rozwodzicie. Nie jest to chyba tajemnica.

    Dzialania wojenne nie sa nigdy calkiem przewidywalne i zawsze niosa ze soba ryzyko niepowodzenia. Napoleon wyruszyl z Wielka Armia na Rosje , zdobyl Moskwe a mimo to stracil wojsko i cesarstwo. Hitler podbil pol swiata, pewny ze Niemcy maja wystarczajaca sile bojowa i przemysl aby podbic co najmniej Europe. W konsekwencji stracil nie tylko III Rzesze ale i zycie wlasne i wielu rodakow. Podobnie Japonia podbila niemal cala Azje i mimo to przegrala wojne. W koncu Stalin stworzyl wielkie Imperium Sowieckie w Europie i na swiecie niszczac dawne imperia kolonialne. Wszystko to przepadlo po roku 1990 a cala iluzja socjal-komunizmu rozwiala sie jak dym. Byloby lepiej dla wszystkich gdyby zadne z tych wielkich przedsiewziec nigdy sie nie rozpoczelo ale oczywiscie dowodzacy owymi jednostkami wojskowo-polityczno-gospodarczymi liczyli na „lot szczescia” nie zastanawiajac sie nad losem lodnosci w razie przegranej. W takim kontekscie PW jest drobnym przyczynkiem.

  22. parva said

    Zawsze wydawac sie moze dziwne , ze „”stratedzy „”wystawili nieuzbrojone miasto przeciwko poteznym armiom ; ,jednej zdesperowanej i drugiej zwycieskiej . Jak zwiedzam piekne miasta w zachodniej Europie , nigdy! nie przestaje myslec o doszczetnie zniszczonej Warszawie i o calej kulturze nie tylko materialnej ,ktora zaprzepaszczono bezpowrotnie.

  23. Mariusz said

    http://www.powstanie.pl/index.php?ktory=0&class=text

  24. SAP said

    Carl Orff – O Fortuna ~ Carmina Burana

  25. Infot2 : ś.p JPII (2005) i ś.p inz.Jerzy Skoryna ( 2010) – dzięki bogu nie dożyli do naszych czasów barbarzyństwa USA, IZRAELA , NATO i ONZ popełnionego na małych krajach Afryki.-Jugosławi .i Norwegii!!I obecnie 2014/15 Ukrainy . Byłem w kontakcie przez ostatnie lata życia sp Inż. Skoryny, powstańca PW44 przez całe 63 dni. Także z Sędziną Marią Trzińska:

    Niemcy byli przygotowani do eksterminacji mieszkańców Warszawy, jedynym ratunkiem była ucieczka albo powstanie.

    Zanim wybuchło powstanie ludność Warszawy była masowo mordowana. Szczególnie inteligencja. Powstało po to takie coś jak KL Warschau. Niemcy mieli w planie wymordowanie całej ludności Warszawy przed przybyciem Rosjan. Powstanie temu zapobiegło.
    Informacje o istnieniu KL Warschau były skrzętnie utajniane po wojnie aż do czasów końca PRL. Było by dalej tajemnicą gdyby nie to że Niemcy w trakcie inwentaryzacji obozów koncentracyjnych z czasów wojny zwrócili się do Polski z prośbą o udostępnienie danych z tego obozu.
    Polska nie chciała się przyznać do tego że taki obóz w ogóle istniał. Dlaczego? Ponieważ ten obóz istniał dalej. Po wojnie nie został zlikwidowany. Zmienili się tylko zarządzający – z Niemców na Rosjan.
    I w tym obozie mordowano dalej przez długie lata po nastaniu nowej rosyjskiej niepodległości po 1945 roku polskich patriotów i inteligencję. Można to znaleźć m.in. w publikacjach prof. Nowaka oraz na google hasło “KL Warschau”.

    Sedecznie współczuję tubylcom pod kontrolą obecnego okupanta – kolejnego pokolenia zydokomuny. Straciliście tożsamość , dumę bycia Polakiem i te zwykła osobistą cywilną odwagę! Bez prawdziwej przeszłości nie ma przyszłości ,która jako wasze najmłodsze pokolenie ucieka z tego upodlonego kraju.

  26. RomanK said

    Mam tylko jedno pytanie..panie Bogdanie….:

    – Dlaczego w zadnym dokumencie z zebran sztabowych przed Powstaniem , nie pada ani razu argument podnoszony przez pana????

  27. RomanK said

    Pardon… oczywiscie panie Bohdanie:-))))
    czy masowe mordy byly tak masowe, ze oplacilo sie poswiecic- zeby je powstrzymac ponad 2ootys istnien ludzkich i cale miatro????

  28. Ol-ga said

    wybicie mężczyzn w wieku 15-40 lat… to zabicie kilku pokoleń narodu – 1944 —> 53/56 —> 1968/70 (to ćwierć wieku – czyli zmiana pokoleniowa) —> 1980/1989…

  29. Re: 25 RomanK
    Panie Romku, pyta sie Pan dlaczego w zadnym dokumencie niczego nie bylo dotyczacych argumentow p. Bohdana? Ano dlatego, ze wszystkie dokumenty byly „weryfikowane” (cenzurowane) przez zydowska bolszewie, ktora cale te „powstanie” zorganizowala…
    Podobna sytuacja jest ze smiercia gen. Sikorskiego… Czy widzial Pan jakiekolwiek dokumenty z jego ostatniego spotkania w Londynie???…Nic. Null. None…
    =========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. Powstanie Warszawskie dawno w Gajowce omawialismy…

  30. AlexSailor said

    Ad. 24 @Bogdan Szewczyk

    Istnienie niemieckiego obozu śmierci dla Polaków w Warszawie nie i opinie Pani Trzcińskie nie są żadnym argumentem za Powstaniem.
    Niemcy w żaden sposób nie byli w stanie mordować radykalnie więcej Polaków.

    W związku zaś z obozem nasuwa się pytanie – jak to było, że AK wywiadowczo nie rozpracowała, nie obfotografowała, i nie nagłośniła tegoż obozu.
    Nie rozbiła istniejącymi oddziałami i nie wypuściła więźniów, a Rząd Londyński (bo nie polski przecież) nie wymusił na „sojusznikach” działań odwetowych przeciw ludności niemieckiej i przedstawienia ultimatum Niemcom, jak już po piwie, to jest na końcu Powstania, co udowadnia, że było to możliwe.

    Czym zajmowała się AK, skoro nie rozpracowała obozu zagłady, podobnie jak nie udzieliła pomocy rżniętym żywcem Polakom na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

  31. AlexSailor said

    Należy się cieszyć, że w końcu bezprzykładne poświęcenie i bohaterstwo Polaków w Warszawie znajduje sens.
    To jest staje się przestrogą i nauczką, a prawda powoli wychodzi na jaw i dociera do coraz szerszych warstw społeczeństwa.
    Co prawda jawnie i ostro mówiła o tym propaganda wczesnych lat PRLu, ale będąc komuniści będąc zupełnie niewiarygodni spowodowali jeszcze bardziej zakłamanie obrazu sprawy.

    Należy mieć nadzieję, że niewyobrażalne cierpienia, morze – ba ocean łez, zniszczenie stolicy, spowodują w końcu zerwanie z szaleńczą tradycją samobójczych powstań, nie przygotowanych i bez szans na jakikolwiek sukces (przeciwieństwem są dwa Powstania Wielkopolskie).

    I taki jest jedyny sens Powstania.
    Przestroga i nauka dla przyszłych pokoleń, by nie porywać się z motyką na Słońce.
    By nie posyłać do walki kobiet i dzieci, ludzi z gołymi rękami, nie wierzyć skorumpowanym i głupim przywódcom, realnie patrzeć na świat.
    Bardzo drogo to kosztowało, nie zmarnujmy tego.

  32. AlexSailor said

    O Powstaniu wielokrotnie pisałem i cieszę się, że przynajmniej tu, na tym portalu, nie muszę już tego robić, bo poziom świadomości wzrósł i można mówić bez autocenzury.

    Muszę też trochę bronić ówczesnych decydentów, którzy i tak mają za uszami takie zbrodnicze działania, taką głupotę, zdradę, spodlenie, że nie trzeba więcej dokładać.

    Za wybuch i przebieg Powstania winę ponosi Wódz Naczelny oraz Rząd Londyński, co jest bezsprzeczne i nie ma co udowadniać.
    Poza tym winę ponosi dowództwo w kraju, a nazwiska są znane.

    Jednak nie można się czepiać, że decyzję o wybuchu Powstania scedowano na dowództwo w Warszawie, gdyż tak postępuje się w wojsku, gdzie decyzje muszą być podejmowane na miejscu.
    Zalecenie było jasne – Powstania nie robić, chyba że … .
    Bo zawsze mogły się tak okoliczności ułożyć, że Powstanie miało by sens.

    Jak wskazują działania AK w Polsce, Powstanie nie było planowane, choćby dlatego, że jeszcze w lipcu wywożono w poważnych ilościach broń z Warszawy.
    Jego wybuch był nie przemyślany, nie przygotowany, pozbawiony efektu zaskoczenia, a całość oczekiwana przez Niemców.
    Jest to bardzo dziwne i ciekawe.
    Wskazuje na podjęcie decyzji w pośpiechu, pod naciskiem.
    Już sama godzina wybuchu jest idiotyczna, bo takie rzeczy robi się nad ranem ew. o 2- 3 w nocy, by wykorzystać element zaskoczenia.

    Prawda o Powstaniu jest (z wysokim prawdopodobieństwem) tak straszna, że nie odważę się jeszcze o niej napisać.
    Więcej.
    Wiedziały o niej władze PRLu, a przynajmniej kręgi wywiadowcze i wojskowe, i również nie zdecydowali się na jej opublikowanie.

    Niewątpliwie za Powstaniem i podobnymi działaniami (np. szturm Monte Cassino) stała zdrada, głupota, prywata, dziadostwo, bezmyślność, fantazja ułańska, lata ogłupiania narracją powstańczą, naiwna szlachetność, obezwładniająca koncepcja honoru, niski poziom rozumowania i beznadziejna jakość przywódców, którzy doszli do władzy przypadkiem w wyniku legendy legionowej i zbiegu okoliczności, a zagrażających im intelektualnie wyeliminowali w 1926r.
    Powodem był też brak odpowiedzialności za Powstanie Styczniowe i Listopadowe, w ogóle brak odpowiedzialności polityków w Polsce, tradycja nie karania zdrajców, wieczne przebaczanie, naiwne nauczanie historii (skoro pod Kircholmem i Kłuszynem daliśmy radę … ), totalna inwigilacja AK w kraju przez niemców, brytoli i Stalina, pełna zależność – ba samo istnienie – rządu emigracyjnego.

    Przy tym należy pamiętać, że Powstanie jest tylko jednym z wielu podobnych, może nie tak spektakularnych, aktów dramatu naszej Polskiej historii.

    Tak bardzo dziś potrzebni byliby wnukowie poległych Powstańców, dzieci i wnuki wymordowanych mieszkańców Warszawy.
    Niestety, nie ma ich, nie narodzili się.

  33. Polak Potrafi said

    Ad 31

    „Tak bardzo dziś potrzebni byliby wnukowie poległych Powstańców, dzieci i wnuki wymordowanych mieszkańców Warszawy.
    Niestety, nie ma ich, nie narodzili się.”
    SPARTANIE wysylali na wojne JEDYNIE tych obywateli , ktorzy JUZ MIELI POTOMSTWO !!! By ich RODY przetrwaly.
    Malo kto o tym wie,!

    Dzisiaj: POLACY WRACAJCIE do Ojczyzny!

    Dzieci urodzone z matek po 40 roku zycia maja wieksza(statystycznie) inteligencje i opdpornosc na choroby, wiec nie sluchajcie konowalow, ktorzy strasza kobiety . KAZDA KOBIETA I W KAZDYM WIEKU jest POWOLANA DO MACIERZYNSTWA.

    Co najmniej 3 dzieci dzs w kazdej Rodzinie !!!

  34. https://marucha.wordpress.com/2015/07/27/wolne-tematy-58-2014-2/
    8. Juliusz Prawdzic said – 2015-07-28 (wtorek) @ 05:06:28
    https://marucha.wordpress.com/2015/07/23/wolne-tematy-57-2015/
    Ad. 252, 253:

    Obejrzałem angielski film o SUPERENIGMIE. Ponieważ pod Stalingradem Sowieci wzięli cały sztab szyfracyjny VI Armii WM z kilkudziesięcioma maszynami to Niemcy wprowadzili SuperEnigmę. Tą SE złamało 2 angielskich szyfrantów, Bart i Flowers, że pod Kurskiem Anglicy ZNOWU obsługiwali deszyfracyjnie ACz.
    Po dojściu Armii Czerwonej do Wisły była w Moskwie opcja polityczna zmierzająca do utrzymania GRANICY na Wiśle i podjęciu w sojuszu z Niemcami i Japonią walki z Anglosasami, co nazywa się Odwróceniem Sojuszów. W Niemczech też grano na to, a granicę Na Wiśle miało utrzymać Festung Warschau jako podstawa operacyjna frontu Wschodniego, który Zawsze Zwycięski feldmarszałek Schoerner obiecał utrzymać w OPARCIU o FWa. Podstawą tej FWa było osiedlenie w Warszawie stu tysięcy młodych Niemek, co wymagało WYSIEDLENIE warszawiaków i wykorzystanie ich do budowy FWa.
    W tej racji Churchill dał Himmlerowi 200 mil $ tylko za UMOŻLIWIENIE wybuchu Powstania Warszawskiego, które GWOŹDZIŁO plan żydowsko-niemieckiej granicy na Missisipi. Ponieważ wg planów niemieckich Powstanie takie mogło trwać Tydzień a sowieckich 4 Dni to dla Niemców OPŁACAŁO SIĘ. Himmler na wieść o wybuchu Powstania powiedział: MOŻEMY MÓWIĆ O SZCZĘŚCIU. MIASTO, KTÓRE PRZEZ 5 WIEKÓW BLOKOWAŁO NAM WSCHÓD, ZOSTANIE ZNISZCZONE.
    *****
    Nawet jeśli Warszawa nie zostałaby ZLIKWIDOWANA przez osiedlenie tam stu tysięcy młodych Niemek to czy Gamonie zdają sobie sprawę, CZYM BYŁOBY Powstanie Warszawskie w roku 1956 ??? a WYBUCHNĄĆ MUSIAŁO. Było to więc nie tylko Ratowanie Mocarstw Anglosaskich przed NUKLEARNYM frontem niemiecko-sowiecko-japońskim, ale i Uratowanie Polski. Niemcy i Japonia miały TAKTYCZNĄ broń nuklearną w roku 1942 a STRATEGICZNĄ w r. 1943, ale nie miały środków do przenoszenia jej.
    Taki samolot miała tylko Polska w postaci bombowca JÓZEF PIŁSUDSKI dla bombardowania Uralu, który mógł z ŁUCKA podlecieć nad Ural, zrzucić CZECHOSŁOWACKĄ bombę atomową, i powrócić.
    Nawet taki prześmiewca Polski jak Norman Davies mówi: GORZEJ BYŁOBY NIE WALCZYĆ.

  35. Polak Potrafi said

    Cytat z komentarza pod tym wideo

    „Super Piosenka – na nasze „Szare Dni” Polacy nie poddajcie sie teraz !
    Walczmy Razem o Wspolna Przyszlosc !
    kazdy dzien przetrwania w tym marazmie jest Naszym Zwycienstwem a wrogow porazka
    Odwoluje Panstwa do przemowienia wielkiego Patrioty Pana Waleriana Dabrowskiego ktorego rozmowa jest zalozona na YT
    Jeszcze Polska Nie Zginela ”

  36. Polak Potrafi said

    Ad 4

    „innymi słowy….Banda dowodząca AK wysłała na przemiał (czytaj: eksterminowała) starannie wyselekcjonowaną elitę narodu. Nie przypadkowych oficerów, ale najbardziej patriotyczną młodzież.

    …ale tu już się nie mówi o wybiciu inteligencji. To jest fajne, to jest cool. Powstają gry planszowe sławiące powstanie, komiksy sławiące powstanie. Fajnie jest tak skasować elitę 20 latków. Prowokacyjnie zapytam (prowokacja intelektualna a nie trolling ”

    A teraz? ODKLAMAC DZIEJE . Splodziuc, poczac i wychowac DZIECI W POLSCE ; Te NA OBCZYZNIE WEZWAC DO POWROTU. Jak dawniej, gdy „zabrzmial zloty rog”

  37. Tekla said

    Wieczne odpoczywanie
    Racz im dać Panie
    Na powązkach, na placach, na skwerach
    W zasypanych piwnicach
    tam, gdzie kto padł,
    gdzie umierał.
    Kazimierz Wierzyński „Modlitwa za zmarłych w Warszawie”

    ****
    ,,Jest rzeczą wielce znamienną dla ewolucji obozu polskiej prawicy (OP-N) w ostatnich kilkunastu latach, że uczynił apologię Powstanie Warszawskie ważnym elementem własnej tożsamości politycznej, spychając krytyków decyzji o jego wywołaniu do narożnika argumentem, że stają w jednym z szeregu z polskimi komunistami i propagandystami z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Jest to taktyka skuteczna, no bo kto by chciał iść pod rękę z takim typem jak Konstanty Rokossowski („marszałek”), który z typową dla Sowieciarza werbalną brutalnością i obłudą stwierdził, że „odpowiedzialni za powstanie to błazny, którzy jak klowni w cyrku wpadają zawsze w nieodpowiedniej chwili i wywracają koziołki na dywanie; lecz są to błazny, które spowodowały zniszczenie miasta i śmierć setek tysięcy ludzi”

    ****
    Oto jak oceniał powyższą sytuację Ignacy Matuszewski w tamtych gorących dniach: „Polska jest szarpana, anektowana, sowietyzowana. Rząd zaś RP w Londynie wysyła coraz nowe zastępy na śmierć i zgubę, by dowieść swojej dobrej woli”. Takie jest prawdziwe źródło polityki rządu brytyjskiego i całkowicie odeń zależnego pod względem politycznym i finansowym Rządu Polskiego w Londynie. Wszelkie gadanie o antysowietyzmie jest tylko drwiną z tej próżnej, heroicznej ofiary polskiej młodzieży, która posłużyła politykom i agentom za instrument przetargowy wobec rozmów Mikołajczyka ze Stalinem. I trudno tu nie zgodzić się z opinią Cata-Mackiewicza , że „Anglicy hodowali polskiego cielaka, aby móc go sprzedać” i więcej wytargować dla siebie od Rosji.
    ***
    Po latach wysłuchiwania argumentów za lub przeciw Powstaniu nasuwa mi się jeden, przyznaję, że radykalny, wniosek. Jedyną właściwą taktyką Armii Krajowej w sytuacji, kiedy jasne się stało, że zwycięstwo „Czerwonej Zarazy” (sojusznika naszych sojuszników, czyli naszego sojusznika!) nad „Czarną Śmiercią” i zajęcie Polski jest już pewne, było „stanie z bronią u nogi”. Nie należało podejmować żadnych jawnych wojskowych działań na bezpośrednich tyłach wojsk niemieckich, a już broń Boże wywoływać powstania w Warszawie. W żadnym wypadku nie należało się ujawniać po wkroczeniu Sowietów. Trzeba było cierpliwie czekać na rozwój wypadków, na które de facto utraciło się wpływ. To był wówczas nakaz politycznego rozumu. W momencie, kiedy oczywiste się stało, że wszystko jest stracone, że II Rzeczpospolita poniosła ostateczną klęskę a kontrola Sowietów nad Polską staje się brutalnym faktem, należało jak najszybciej rozwiązać – nieużyteczną już jako instrument polityczny – Armię Krajową, rozproszyć ludzi, by ratowali się na własną rękę. Mieli trzy wyjścia (według formuły pisarza Andrzeja Brauna): pójść do lasu, uciekać na Zachód lub znaleźć dla siebie takie czy inne miejsce w nowej rzeczywistości społeczno-politycznej. Byłoby to zgodne z zasadą „ekonomii krwi”, o której przestrzeganie błagał Doboszyński.

    ***APENDYKS

    Jak strumień wody może być obrócony na koło młyńskie i przynosić pożytek albo obrócony na dom zalać go i zniszczyć, tak i to wspaniałe bohaterstwo polskiego żołnierza i młodzieży, polskiej kobiety i dziecka zamiast pomocy przyniosło nam tylko powiększenie narodowej klęski, …Zniszczono w Warszawie resztki siły narodu… spłonęła przeszłość i dusza Polski.. Sowietom zależało na zniszczeniu Warszawy, a tak się pomyślnie dla nich składało, że dla tego zniszczenia nie trzeba było używać sowieckich armat, ani sowieckich pocisków. Od czegóż patriotyzm polski, ale patriotyzm polski ma właściwość bezrozumnego dynamitu. Wystarczy do niego przyłożyć zapałkę prowokacji, aby wybuchł!

    Stanisław Cat –Mackiewicz

    Przez pierwsze dwa dni powstania Anglicy zastanawiali się nad jego celowością, a poczynając od dnia trzeciego taktowniejsi wśród nich przestali w ogóle rozmawiać na ten temat z Polakami. Nie mówi się z nikim o siostrze, choćby najcnotliwszej i urodziwej, która w przystępie nagłego obłędu wyskoczyła z piątego pietra, ani o szwagrze, który rozdarował ubogim zawartość swego przedsiębiorstwa i poszedł do więzienia za złośliwe bankructwo. Ludziom trzeźwym nie każe się podziwiać lunatyków, zjadacze chleba sceptycznie odnoszą się do świętych, szczególnie jeśli ich świętość wydaje się nie zapominać o efektach zewnętrznych, Nie tylko bowiem wśród ludzi zwykło się mówić o kimś, że czyni coś dla blichtru; i w gronie narodów kompleks pawia nie przechodzi niezauważony i odczuwany jest jako swoisty szantaż. „Jeśli po to zwiększasz niepotrzebnie swe cierpienia, by mnie zmusić

    do współczucia”, myśli jeden naród o drugim, „to ja właśnie na złość współczuć ci nie będę”. Podobnie drażniąco działa naród, roztaczający ostentacyjnie swe cnoty. Obie strony pawiego ogona maja te właściwość, że równie szybko się opatrują. I nawet trudno tu o pociechę, że to świat jest nikczemny a słuszność jest po naszej stronie, boć nawet wśród ludzi zdrowych moralnie przywykło się uważać, że rzetelne cnoty mówią same za siebie i reklamy nie potrzebują, a cierpienia zasługują na współczucie tylko pod warunkiem, że nie są rozmyślne.

    Adam Doboszyński

    Obrońcy powstań 1830 i 1863 roku twierdzili nieraz, że chociaż zakończone klęską, powstania te nie osłabiały nas, ale umacniały, gdyż podnosiły ducha narodu, a więc pozwalały nam lepiej przetrwać czas niewoli. Powstanie Warszawskie jest jeszcze jednym dowodem na to, jak dalece pogląd ten jest niesłuszny. Nieudane powstanie nie podnosi ducha narodu, ale istniejące w narodzie napięcie duchowe rozładowuje. A więc naród moralnie osłabia.

    Jędrzej Giertych

    Bohaterstwo warszawskiej młodzieży stało się w tragicznym obrocie rzeczy przyczyną zniszczenia naszego jedynego milionowego miasta, zniszczenia bezcennego dorobku kulturalnego, który był najdobitniejszym przejawem naszej niezależności i odrębności, zniszczenia dorobku materialnego pokoleń, który był orężem naszego przetrwania, zniszczenia wreszcie i rozproszenia najbardziej świadomego, aktywnego i zwartego środowiska polskiej inteligencji, które promieniowało polskością na cały kraj.

    Stefan Kisielewski

    W czasie wojny znaczenie Warszawy, jako rzeczywistej pod każdym względem stolicy Polski jeszcze wzrosło. W specyficznych warunkach pod okupacją… Warszawa stała się punktem zbornym najwybitniejszych wartości ludzkich i materialnych z całej Polski – punktem zbiegów… miejscem ukrycia archiwów i zbiorów zabytków, dokumentów, dzieł sztuki, pamiątek rodzinnych i pieniędzy z Wilna i z Katowic, z Tarnopola i z Gdyni, z Poznania i z Białegostoku, z Łodzi i ze Lwowa. Kwiat inteligencji polskiej, elita nąjpatriotyczniejsza ze wszystkich warstw społecznych i zakątków kraju skupiła się na czas wojny w Warszawie, warszawskie przekupki, warszawscy robotnicy fabryczni, warszawscy zamiatacze ulic to byli nieraz adwokaci z Poznania, profesorowie uniwersytetu ze Lwowa, hrabiowie i generałowie z Wołynia i Podola, wysiedleni patriotyczni chłopi z Kaszub, skazani na śmierć i ukrywający się w stołecznym mrowisku ludzkim przywódcy robotniczy z Łodzi, Sosnowca, Chorzowa, przebrani księża z Pomorza, pastorzy z Cieszyńskiego. Jeszcze tuż przed powstaniem, w obliczu idącej bolszewickiej nawały, ciągnęło do Warszawy ziemiaństwo, ciągnęła obawiająca się wysiedlenia na Sybir inteligencja z Ziem Wschodnich, ciągnęli z prowincji by się lepiej ukryć ludzie źle widziani przez komunistów, zwożone były biblioteki, obrazy, archiwa, zwożone były meble, maszyny, złoto, dolary. Uderzenie w Warszawę oznaczało uderzenie w najwrażliwszy punkt naszego kraju – oznaczało unicestwienie najwyższych polskich wartości ideowych, kulturalnych, politycznych i moralnych, a zarazem unicestwienie największych zasobów polskiego bogactwa. Jeśli mieliśmy robić powstanie to powinniśmy je robić wszędzie, tylko nie w Warszawie.

    Jędrzej Giertych

    „Naród naprawdę męski nigdy nie walczy do ostatniej kropli krwi” – napisał kiedyś Ludendorff – typowy przecież nacjonalista. I to jest prawda: powstanie warszawskie tak jak i inne nasze powstania nie było aktem dojrzałej męskości: było aktem zniecierpliwienia, młodzieńczej niepowściągliwości. I dlatego przyniosło szkodę podstawowemu aksjomatowi patriotyzmu, jakim jest istnienie narodu ponad wszystko. W naszej sytuacji walka o honor kosztem 30 procent polskiego potencjału kulturalnego i gospodarczego (taki bowiem procent co najmniej stanowiła Warszawa) była poniekąd aktem psychicznego egoizmu, krótkowzroczności, nieopanowania i nieprzemyślenia. Zważmy, że tak przysłowiowo już indywidualnym honorem się kierujący naród jak japoński nie zawahał się zrezygnować z nakazów owego honoru i skapitulować, gdy stanął przed alternatywą zniszczenia kraju. Bo na tym polega prawdziwy patriotyzm, patriotyzm obdarzony instynktem życia.

    Stefan Kisielewski

    Wygląda na to, że Londyn dał rozkaz do powstania, aby mieć tak zwany atut w ręce. Ładny atut… Boję się wymówić słowo „bezsens”, ale samo podsuwa mi się na każdym kroku, gdy o tym myślę… Drugie słowo, którego się boję, a które też ciągle brzęczy mi w głowie to „prowokacja”… Jak Niemcy wyrżną Polaków, to Rosjanie zajmą Warszawę. Będzie to zawsze o kilkadziesiąt tysięcy najlepszych obywateli mniej, czyli o kilkadziesiąt tysięcy przeciwników komunizmu i sowieckiej Polski mniej… Dlaczego los skazuje nas zawsze na tyle bohaterstwa? We wszystkich komunikatach radiowych o Warszawie wyczuwa się skrępowanie. Za wiele bohaterstwa. Jesteśmy znowu sami razem z czymś, co tylko my potrafimy pojąć i zrozumieć. Byle, kto lub byle co żąda od nas ofiary życia i otrzymuje ją, założyć nam rurociąg na krew i dostarczamy jej strumieniami byle gdzie i byle dla kogo…

    Andrzej Bobkowski

    Dobrze przynajmniej, że prof. Stroński nie broni wywołania powstania Warszawy i zguby naszej stolicy. O! Nie chcę mu wypominać tych wszystkich mów przez radio, w których wzywał do zbrojnego oporu, który tak powiększył naszą klęskę nie dając nam nic, a przynosząc tylko pewną korzyść, zresztą korzyść nieproporcjonalnie większą niż na to wydano funtów szterlingów, naszemu sojusznikowi, który tak to ocenił i tak o tym pamiętał chociażby w czasie obchodzenia zwycięstwa. [Zabrakło wówczas polskich sztandarów]. Nie pracował pan Stroński nigdy pour le roi de`Prusse – to prawda, ale napracował się w swoich pogadankach radiowych pour roi d`Angleterre. I czy mu czasami nie jest straszno, gdy pomyśli, że każde słowo w tych pogadankach powiększało ilość ofiar w Oświęcimiach różnego rodzaju, i co gorsza, powiększało bez żadnego stąd zysku dla sprawy Polski.

    Stanisław Cat-Mackiewicz

    I u nas przyczyniłoby się wielce do uzdrowienia naszego życia narodowego postawienie przed Trybunał Stanu sprawców powstania warszawskiego (formalnych i rzeczywistych). Żądanie takiego procesu słyszy się coraz częściej, w miarę jak zaczynają wychodzić na jaw złowieszcze kulisy tej wielkiej narodowej tragedii. Proces taki pozwoliłby unaocznić, na żywym przykładzie, metody, jakimi obce agentury grają na naszych kompleksach.

    Adam Doboszyński

    http://nowadebata.pl/2012/08/13/vae-victis/

  38. Polak Potrafi said

    Ad 36

    „I u nas przyczyniłoby się wielce do uzdrowienia naszego życia narodowego postawienie przed Trybunał Stanu sprawców powstania warszawskiego (formalnych i rzeczywistych). Żądanie takiego procesu słyszy się coraz częściej, w miarę jak zaczynają wychodzić na jaw złowieszcze kulisy tej wielkiej narodowej tragedii. Proces taki pozwoliłby unaocznić, na żywym przykładzie, metody, jakimi obce agentury grają na naszych kompleksach.”

    Przypomnijmy KIM JESTESMY! SLOWIANAMI o dziejach glebokich mierzonych w TYSIACLECIA! i wywalic kompleksy, w ktore probuja wpychac Slowian wrogowie i obce agentury(np. wyzywanie od lemingow to taki chwyt semantyczny i poczciwi ludzie w dobrej wierze sie na to nabieraja i wyzywaja brat brata, sasiad sasiada itd.)

  39. Polak Potrafi said

    „Potrzebny był czyn który by wstrząsnął sumieniem świata.”…

    …jakiego swiata i czyim sumieniem ?
    POTRZEBNE SA DZIECI I WNUKOWIE, itd. POWSTANCOW teraz, dzisiaj w OJCZYZNIE!

    A gdzie ONI sa? NIE NARODZILI SIE!

  40. Bolesław Wielki said

    trochę inne spojrzenie he,he
    http://powstanie.pl/

  41. Antares said

    PW to kara za grzechy narodu i stolicy, szczególnie za aborcję i rozwiązłość. Tak przynajmniej było powiedziane w jakimś tam przepowiedniach 😊 – przepowiedniach oczywiście matki boskiej ale nie pamiętam jakiej. No i wszystko jasne.😊

  42. Plausi said

    Sztuka absolutnej klęski

    „poniosło absolutną klęskę” i to po raz kolejny w ostatnich 200 latach. Czy to nie powinno zastanowić ?

  43. AlexSailor said

    @Antares

    A czy nie jest tak, że zawsze się taką historyjkę dorobi???
    Czy w innych krajach, np. w Paryżu, Pradze czy Rzymie rozwiązłość i mordowanie dzieci było mniejsze??
    Nie neguję karania tu i teraz, zwłaszcza jako wyrazu miłości, żebyśmy się opamiętali.
    Jednak ciągłe szukanie przyczyn transcendentalnych, duchowych, uniwersalnych, zamiast konkretnych i realnych, prowadzi do powtarzania tych samych błędów wciąż i wciąż.

    No i proszę powiedzieć.
    Polska jest jednym, może jedynym krajem w Europie, w którym nie wolno mordować nienarodzonych dzieci.
    Te kilkaset przypadków rocznie, wśród których jest również uzasadnione i dopuszczone doktryną katolicką ratowanie matki, to szczegół przy setkach tysięcy legalnych, opłacanych przez rządy i społeczeństwa zachodnie aktów ludobójstwa na nienarodzonych.

    Dlaczego zatem to my w Polsce tak dostaliśmy w tyłek w ciągu ostatnich 25 lat, i w zasadzie nie ma nadziei na cokolwiek lepszego, a jedynie należy oczekiwać dalszego zniewolenia i likwidacji tych resztek państwowości polskiej????

    Dlaczego Rumunia, w której mordowanie dzieci za komuny było zabronione i karane, stała i stoi jeszcze gorzej od Polski???

    Klęska 1939r. i Powstanie Warszawskie nie zrobiły się same.
    Nie były niczym zdeterminowane, ba myśmy II WŚ powinni wygrać i stać się regionalnym mocarstwem, a po 1939r. spokojnie przeczekać wojnę nie tracąc ludzi przynajmniej na frontach, jak Czesi.
    Dlaczego stało się inaczej?

    Dlaczego polskie władze zamiast prowadzić ostrożną i konsekwentna politykę, zamiast wejść do wojny jako ostatnie, wykiwać wszystkich, wytargować co się da, siedem razy zmienić sojusze, zadawać wszystkim sąsiadom ciosy nożem w plecy, same zostały prze WSZYSTKICH możliwych graczy wykiwane, zniszczyły w konsekwencji kraj i wygubiły ludzi???
    No i tylko nieprawdopodobnemu zbiegowi interesów Stalina i Polski zawdzięczamy, że dziś jeszcze istniejemy.

  44. AlexSailor said

    Ad. 33
    Żeby mieć statystycznie większą inteligencję to trzeba się najpierw urodzić.
    Są badania, które udowadniają, że jeśli kobieta nie urodzi pierwszego dziecka w wieku do 23-24 lat, jej zdolność do wydawania potomstwa radykalnie spada.
    No i jeśli już mówimy o dzieciach starszych matek, to trzeba pamiętać, że prawdopodobieństwo urodzenia zdrowego dziecka z wiekiem zmniejsza się.
    Dzieje się tak dlatego, że zasób komórek jajowych kobieta ma dany raz na całe życie i są one narażane na wszelkie zagrożenia zewnętrzne, zwłaszcza trucizny z alkoholem na czele (badania rosyjskie), w związku z czym są one losowo uszkadzane wraz z czasem ekspozycji na trucizny.

  45. zeus said

    jakoś autor ominął najważniejszą rzecz – rozkaz stawienia się do kopania umocnień Warszawy 100 tys mężczyzn, co wiadomo jak by się skończyło, no ale to do tezy nie pasowało to tym gorzej dla faktów.

  46. MatkaPolka said

    CHWAŁA BOHATEROM UCZESTNIKOM POWSTANIA – POGARDA DLA KANALII, KTÓRZY TĄ RZEŹ URZĄDZILI.

    Wg. Jana Nowaka Jeziorańskiego (Kurier z Warszawy”) – nastroje w Warszawie były takie „że trzeba było walczyć”. Wszyscy chcieli bić niemieckiego okupanta, ale siłom politycznym za scenami chodziło o coś innego.

    Niemcom, światowej masonerii, Żydom zawsze chodziło o eksterminacje Narodu Polskiego i w tych kategoriach mieści się tragedia Powstania Warszawskiego ( jak i innych powstań )

    O ile wiem dowództwo AK nie chciało powstania szczególnie po nieudanej akcji „Burza”
    Koncepcja utworzenia w Warszawie „własnej władzy” przed Sowietami była błędna – nie podobało się ani oczywiście Sowietom, ani Aliantom – Anglii.

    Zmieniło się to po wylądowaniu w Warszawie „specjalnego” Józefa Retingera – agenta Syjonizmu, szarej eminencji Europejskiej, zamieszanego w śmierć Generała Władysława Sikorskiego w Gibraltarze – zmianie i nakłonieniu dowództwa do wybuchu powstania – „rzezi niewiniątek”. Nie miał pełnomocnictw od rządu Londyńskiego – działał wbrew rządowi w Londynie, który nie chciał Powstania.

    Pamiętajmy, ze i w rządzie w Londynie były podziały i duża część wojskowych sanacyjnych była masonami przeciwnikami Sikorskiego (Sikorski musiał uciekać przed Piłsudskim, bo zabiłby tak jak Rozwadowskiego czy Zagórskiego, Korfantego…)
    (***)

    Retinger – mason i agent syjonizmu. Henryk Pająk

    http://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2014/09/Paj__k-H.-Retinger-mason-i-agent-syjonizmu.pdf

    Kim w istocie był Józef Hieronim Retinger, ponury gnom nie tylko polskiej lecz i europejskiej, …. Sikorskiego, agent Intełligence Service, a zapewne i NKWD.

    Misja Retingera do Polski przed wybuchem Powstania …

    Jul 30, 2014 – W miesiącach poprzedzających Powstanie Warszawskie do Polski na … Podczas Powstania Warszawskiego Józef Retinger poprzez swoje …
    Polak, który stworzył światowy rząd. Józef Retinger i Klub …

    Choć Józef Retinger był cichociemnym, Armia Krajowa wydała na niego wyrok śmierci. …. cenę usiłuje również zapobiec wybuchowi powstania warszawskiego.
    dowódcą AK – Powstanie Warszawskie

    Dr Józef Retinger, w latach 1941-1943 doradca polityczny gen. … iż w tym czasie był w Londynie i zbierał materiały do pracy o Powstaniu Warszawskim.
    józef retinger w świetle raportów polskiego i brytyjskiego …

    Po raz pierwszy nazwisko Józefa Retingera pojawia się w aktach Inteligence Service w grudniu 1913 roku. …. Jan M. Ciechanowski „Powstanie Warszawskie.
    Józef Retinger – kim tak naprawdę był? | Stop Syjonizmowi

    May 17, 2010 – Józef Retinger urodził się w 1888 roku w Krakowie. … W Powstaniu Warszawskim Armia Ludowa w swoich Punktach Werbowniczych …
    Polski twórca Grupy Bilderberg – Józef Retinger « Dziennik gajowego Maruchy..

    Jun 7, 2012 – Józef Hieronim Retinger (1888-1960). Urodził … Wedle opinii niektórych to właśnie za sprawą Retingera wybuchło Powstanie Warszawskie.
    WARSZAWSKI DRAMAT, CZY KOLEJNY „CUD NAD WISŁĄ …

    Jul 5, 2013 – Doktor Józef Retinger to jedna z najbardziej tajemniczych postaci w … w przeddzień wybuchu Powstania Warszawskiego Retinger został

    Misja Józefa Retingera do Polski przed wybuchem Powstania Warszawskiego
    (***)
    Rozmowa z dr. Władysławem Bułhakiem z Instytutu Pamięci Narodowej o „szarej eminencji polskiej dyplomacji” i jego misji do Polski w 1944 roku. Fundacja Wspomagania Wsi, lipiec 2014 r. Wywiad w formacie mp3 do ściągnięcia dostępny jest na stronie

    W miesiącach poprzedzających Powstanie Warszawskie do Polski na spadochronie zrzucony został tajemniczy (i niemłody już) „cichociemny” z Londynu. Był to Józef Heronim Retinger, jedna z najbardziej wpływowych, a zarazem tajemniczych postaci wojennej Europy, wtedy określany jako „kuzynek diabła”. Po co i kto zrzucił go do Polski? Na czym polegała jego misja? Co chciał przekazać Polakom? Czemu chciano go w Polsce zabić? Te pytania do dziś budzą wiele kontrowersji, jak sama postać Józefa Retingera.

    W miesiącach poprzedzających Powstanie Warszawskie do Polski na spadochronie zrzucony został tajemniczy (i niemłody już) „cichociemny” z Londynu. Był to Józef Heronim Retinger, jedna z najbardziej wpływowych, a zarazem tajemniczych postaci wojennej Europy, wtedy określany jako „kuzynek diabła”. Po co i kto zrzucił go do Polski? Na czym polegała jego misja? Co chciał przekazać Polakom? Czemu chciano go w Polsce zabić? Te pytania do dziś budzą wiele kontrowersji, jak sama postać Józefa Retingera.

  47. Pitagoras said

    Nie lubię gościa, ale tu ma rację!
    Proponuję zrobić sobie głośniej, głośniej!


  48. […] Prawdziwe kulisy powstania warszawskiego « Dziennik gajowego Maruchy. […]

  49. MatkaPolka said

    an M. Ciechanowski

    ROZMOWA Z GEN. T. BOREM-KOMOROWSKIM, DOWÓDCĄ AK

    http://www.powstanie.pl/?ktory=34

    W czasie zbierania materiałów do mej pracy doktorskiej, złożonej na uniwersytecie londyńskim – London School of Economics and Political Science – na temat politycznego podłoża i przyczyn Powstania Warszawskiego, odbyłem w 1965 r. długą rozmowę dotyczącą tych kwestii z gen. Tadeuszem Borem-Komorowskim. […]

    W czasie rozmowy z gen. Borem-Komorowskim starałem się ustalić, kiedy, jak i dlaczego nakazał opanować Warszawę polskim wysiłkiem, przynajmniej na dwanaście godzin przed wejściem do niej Rosjan, chociaż wiedział, że stołecznym oddziałom Armii Krajowej brakowało potrzebnej ku temu broni i amunicji.

    Ponadto chodziło mi o uzyskanie od gen. Bora-Komorowskiego relacji na temat zachowania i ustosunkowania się do planu opanowania Warszawy inż. Stanisława Jankowskiego („Sobola”), Delegata Rządu, gen. Leopolda Okulickiego („Kobry”), zastępcy szefa sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej do spraw operacyjnych oraz płk. dypl. Antoniego Chruściela („Montera”), komendanta Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej, ponieważ w lipcu 1944 r. zajmowali oni kluczowe stanowiska we władzach podziemnego państwa.

    Inż. Jankowski jako głowa politycznej części podziemia oraz najwyższy przedstawiciel Rządu w kraju, z którym dowódca Armii Krajowej miał jak najściślej współpracować, musiał być konsultowany przez gen. Bora-Komorowskiego w sprawie opanowania Warszawy. Bez zgody Delegata Rządu gen. Bór-Komorowski z pewnością nie wywołałby powstania.

    Gen. Okulicki zrzucony do kraju w maju 1944 r., od lipca tegoż roku kierował, jako zastępca szefa sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej do spraw operacyjnych, najwyższą koncepcyjną komórką podziemnego wojska. Gen. Okulicki jako świeżo przybyły z Zachodu wyższy oficer dyplomowany, dokładnie obeznany ze stanowiskiem i poglądami Naczelnego Wodza (który osobiście odprawiał go do kraju), był jedną z najważniejszych osobistości w Komendzie Głównej Armii Krajowej. W latach 1941-1942 jako szef sztabu gen. Andersa w ZSRR bezpośrednio zetknął się z Rosjanami i Stalinem. Do dzisiaj toczy się jeszcze zajadły spór, czy gen. Okulicki, który ogólnie uchodził za głównego projektodawcę i orędownika walki o Warszawę, działał z własnej inicjatywy, czy też na podstawie dyrektyw otrzymanych od Naczelnego Wodza, gen. Kazimierza Sosnkowskiego.
    Niestety gen. Okulicki i Sosnkowski już nie żyją i nigdy nie dowiemy się od nich, jakie instrukcje w sprawie akcji bojowej Naczelny Wódz polecił „Kobrze” przekazać dowódcy Armii Krajowej.

    Płk dypl. Antoni Chruściel („Monter”) w latach 1934-1936 kierownik katedry taktyki piechoty w Wyższej Szkole Wojennej, jako komendant Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej był odpowiedzialny za przygotowanie i przeprowadzenie akcji bojowej w stolicy i wywarł duży wpływ na podejmowane decyzje. Meldunek „Montera” o rzekomym pojawieniu się sowieckich czołgów na rogatkach Pragi, złożony gen. Borowi-Komorowskiemu po południu 31 lipca 1944 r., stal się bezpośrednią przyczyną wybuchu Powstania Warszawskiego.

    Dwie dalsze dość zagadkowe postacie, których nazwiska wypływały w trakcie rozmowy i wokół których nagromadziło się sporo niedomówień i kontrowersji, to gen. Stanisław Tatar („Erazm”, „Tabor”) oraz dr Józef Retinger („Salamandra”, „Brzoza”).

    Gen. Tatar, wieloletni zastępca szefa sztabu Komendy Głównej Armii Krajowej do spraw operacyjnych, po przybyciu z kraju do Londynu w kwietniu 1944 r. został mianowany zastępcą szefa Sztabu Głównego do spraw krajowych. Gen. Tatar był jednym z głównych twórców planu „Burza” zatwierdzonego przez gen. Bora-Komorowskiego w listopadzie 1943 r., a przekazanego do Londynu dopiero w styczniu 1944 r. Plan ten przewidywał, iż Armia Krajowa na wypadek wkroczenia Armii Czerwonej do Polski bez zawarcia uprzedniego polsko-radzieckiego porozumienia będzie prowadzić „wzmożoną akcję dywersyjną” przeciwko Niemcom i ujawniać się wobec władz radzieckich. Stąd wydawało się, iż gen. Tatar powinien był raczej pozostać w Polsce, aby czuwać nad doskonaleniem i wykonaniem planu „Burza”, niż zostać, w parę miesięcy po jego powstaniu, usunięty ze swego wysokiego stanowiska przez gen. Bora-Komorowskiego, rzekomo ze względu na jego „prorosyjskie” nastawienie. Został przerzucony do Londynu, gdzie gen. Sosnkowski, który był przeciwnikiem ugody z ZSRR, powierzył mu kontrolę nad sprawami krajowymi.

    Dr Józef Retinger, w latach 1941-1943 doradca polityczny gen. Władysława Sikorskiego, skakał do Polski z 3 na 4 kwietni 1944 r. ponoć jako wysłannik premiera Mikołajczyka (?), a nawet władz brytyjskich, z jakąś bliżej nie określoną misją do władz podziemnych. Wydawała się ona wielce podejrzana polskim kołom wojskowym w Londynie, zbliżonym do gen. Sosnkowskiego. – Sprawą Retingera szeroko zajmuje się Z.S. Siemiaszko (Retinger w Polsce 1944 r, Zeszyty Historyczne nr 12/1967, s. 56 i dalsze).

    Obecność profesora J.K. Zawodnego podczas mej rozmowy z gen. Borem-Komorowskim była spowodowana tym, iż w tym czasie był w Londynie i zbierał materiały do pracy o Powstaniu Warszawskim. Za moją zgodą prof. Zawodny zadał parę pytań gen. Borowi-Komorowskiemu, co zaznaczone jest w tekście.

    W dwa tygodnie po mojej rozmowie z gen. Borem-Komorowskim, która miała miejsce 3 maja 1965 r., prof. Zawodny miał z nim wywiad 17 maja. Rozmowa ta odbyła się bez świadków i została opublikowana przez prof. Zawodnego w listopadzie 1966 r. – Patrz: J.K. Zawodny, Wywiad z gen. Borem-Komorowskim, Kultura nr 11/1966, s. 105 i dalsze.

    Ze względu na czas, w którym te rozmowy się odbywały – maj 1965 r. – i ich tematykę, stanowią one pewną ograniczoną całość i wzajemnie się uzupełniają. Razem wzięte są chyba jedną z ostatnich wypowiedzi gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego, zmarłego 24 sierpnia 1966 r., na temat Powstania Warszawskiego. […]

  50. MatkaPolka said

    Londyn, 3 maja 1965 r. (w obecności prof. J.K. Zawodnego)

    – Co meldował Panu Generałowi generał Okulicki1 po przybyciu do Warszawy?
    Nic nowego; meldował to, co było w instrukcjach Naczelnego Wodza; rozmawia liśmy długo, ale nie było w tym nic nowego, czego byśmy nie wiedzieli przedtem.

    – Czy Pan Generał uważał go za rzecznika Naczelnego Wodza, czy oficera oddanego do dyspozycji Komendy Głównej AK?

    Okulickiego uważałem jako oficera [sic!] Sztabu dokładnie obeznanego z instrukcjami Naczelnego Wodza.

    – Co generał Okulicki mówił od siebie o stosunku aliantów do sprawy polskiej?
    Nic tutaj nie mogę podkreślić.

    – Generał Sosnkowski2 był pesymistą, a generał Okulicki zdaje się optymistą?
    Okulicki był większym optymistą niż Sosnkowski.

    – Jak gen. Okulicki podchodził do sprawy ujawniania się, bo generał Sosnkowski był nastawiony do niego sceptycznie?

    Okulicki w Polsce przejął się życiem kraju i sytuacją, jaka wówczas istniała, i realnie patrzył. Oceniał, że ujawnienie się jest konieczne, bo inaczej AK uchodziłaby za wspólnika Niemców.
    – Czy generał Okulicki miał kontakty z ludowcami?

    – Rzepecki, Okulicki i Pluta-Czachowski4 byli 18, 19 lub 20 lipca zaproszeni do ludowców na konferencję. Pluta-Czachowski nie poszedł. Jasne było, że ludowcy chcieli lansować politykę Mikołajczyka. Okulickiego nie pozyskali, był już przedtem zwolennikiem gorącej walki. Jak daleko szedł Okulicki po linii ludowców, trudno jest powiedzieć.

    – Czy generał Okulicki był wobec Pana Generała otwarty?
    Był bardzo szczery i bardzo lojalny.

    – Jaki wpływ na wydarzenia w kraju miały konflikty w Londynie?
    Konflikt Naczelny Wódz – premier nie wchodził w rachubę. U nas tego nie odczuwaliśmy; nie znaliśmy kulis. Wyjazd Mikołajczyka5 do Moskwy nie miał na nas wpływu. To zagadnienie nie było w ogóle brane pod uwagę.

    – To znaczy, że Okulicki nie szedł po linii premiera ugodzenia się z Rosją?

    Nie. Okulicki był zbyt wybitnym, aby się podporządkować czyjejś linii. Okulicki to wielki indywidualista, człowiek impulsywny, dochodzący do własnych sformułowań.

    – Jak Pan Generał zapatrywał się na stanowisko Naczelnego Wodza w lipcu 1944?

    Naczelny Wódz był przeciwny powstaniu powszechnemu, a był za „Burzą”6. A w ogóle za kontynuowaniem walki z Niemcami. Są głosy, że Powstanie Warszawskie poszło poza dyrektywy Naczelnego Wodza i że trzeba było przewidzieć, że walka w Warszawie przerodzi się w powstanie. Ale ani walka o Lwów, ani o Wilno nie przerodziły się w powstanie.

    – Czy Pan Generał był przekonany, iż działa zgodnie z instrukcjami Naczelnego Wodza?
    Tak.

    – A gdyby Naczelny Wódz zakazał walki o Warszawę?

    To byśmy jej nie rozpoczynali. Rozkaz byłby wykonany
    .
    – Czy walka o Warszawę mieściła się w ramach „Burzy”?

    Tak.

    – Czy Pan Generał wysłał gen. „Tabora”7 do Londynu jako rzecznika Komendy Głównej Armii Krajowej?

    Nie. Jako oficera dowództwa AK, który był wprowadzony w sprawy AK. A to, że „Tabor” miała odmienne stanowisko do Rosji, to Naczelny Wódz był o tym dwa razy informowany; zresztą i sam „Tabor” na moją i „Grzegorza”8 prośbę miał to meldować.

    – Na czym polegała ta różnica zdań?

    „Tabor” chciał szukać za wszelką cenę pełnego porozumienia z Rosją, nawet poza Rządem, i godził się na oddanie ziem wschodnich. Była to, jego zdaniem, jedyna możliwość ratowania sytuacji. Dawał on wyraz swoim poglądom, ale szczegółowo ich nie precyzował.

    – Dziwi mnie to, że Sosnkowski dał tak wysokie stanowisko „Taborowi”, który był promikołajczykowski, chociaż sam Naczelny Wódz był kontra Mikołajczykowi?

    Zapytajcie o to Sosnkowskiego. Tatar to wyjątkowo zdolny oficer. Czy Tatar meldował o tym wszystkim Sosnkowskiemu, nie wiem; ale dwóch oficerów miało meldować o poglądach i zameldowało. Sami mi o tym mówili.

    – Czy sądzi Pan Generał, że Tatar mógłby w kraju przeszkadzać?

    Tak. Może nie sam osobiście, ale może przez innych ludzi. Jego poglądy budziły sprzeciw innych. Gdy wszystko stawia się na jedną stawkę, to mógłby przeszkadzać. W momencie decydującym przeszkadzałby w realizowaniu planu.

    – Czy są dane, że szkodził Powstaniu?

    Nie. W stosunku do Kraju był bardzo lojalny. Nie mogę przytoczyć ani jednego przykładu jego nielojalności w stosunku do AK wówczas.

    – Czy Tatara przekonania były przez kogoś urobione? Czy miał on kontakty z komunistami?

    Sam do nich dochodził. Miał taką mentalność. Trzy noce myślał, a jak potem doszedł do czegoś, to tego się uparcie trzymał. Żadnych kontaktów z komunistami nic miał. Za granicą Tatar związał się z Mikołajczykicm. Poglądy Mikołajczyka i Tatara były zbieżne.

    – Kiedy Pan Generał zaczął rozważać sprawę stoczenia walki o Warszawę?

    21 lipca. Gdy Okulicki przedstawił mnie i „Grzegorzowi” projekt zmiany zadań dla Warszawy.

    – To Pan Generał uważa Okulickiego za głównego inicjatora walki o Warszawę?

    Tak.

    – A jak Okulicki motywował potrzebę walki o Warszawę?

    Okulicki uważał myśl wyprowadzenia wojska z Warszawy i stoczenia walki poza miastem w ramach „Burzy” za nierealną, ze względu na brak ku temu przygotowań wojskowych. Broń była skoncentrowana w Warszawie. Stąd była kwestia jak uzbroić wychodzące oddziały; czy mają wyjść z Warszawy z bronią, czy bez? Gdyby wychodziły uzbrojone, mogłoby dojść do walki przed wykonaniem właściwego zadania. Brakowało czasu na zorganizowanie przerzutu broni. Wypadki tak szybko szły po sobie, że Okulicki uważał, że nie zdąży się broni i ludzi wyprowadzić z Warszawy. Bal się, że oddziały wyjdą bez broni i nigdy jej nie dostaną. Nie można było uzbrajać i wyprowadzać ludzi poza Warszawę. To były główne powody wojskowe. Powody polityczne – przez walkę AK o Warszawę, która była stolicą, danie rozgłosu walce o Polskę.

    – To Warszawa miała wykonać to, co [sic!] nie potrafiono wykonać na Wołyniu, w Wilnie i we Lwowie?

    Potrafiono, ale to nic dało wyniku i nie miało wpływu na sprzymierzeńców zachodnich.

    – A więc to była chęć zwrócenia uwagi na polską sprawę?

    Tak. Była to chęć zwrócenia uwagi Zachodu na sytuację w Polsce. Rosja ciągle zakłamywala [sic!], że AK nie walczy z Niemcami, a tylko z ich partyzantką. Chodziło o wykazanie, ze AK walczy z Niemcami. Tylko przez walkę można było wykazać dążenie narodu do wolności i niepodległości.

    – Jak Pan Generał sobie tłumaczył brak reakcji Zachodu na walkę o Wilno i we Lwowie?

    Wpływami Rosji. Rosja wszystko negowała i tłumaczyła po swojemu; pomniejszała udział AK w walce. Angłosasi pewnie sądzili, że my przesadzamy i że prawda leży pośrodku.

    – Chodziło więc o pokazanie się światu?

    Tak. Chodziło o walkę stolicy, która reprezentuje całość kraju. Dalej, zajęcie Warszawy przed wejściem Rosjan zmusiłoby Rosję do zdecydowania się: albo nas uznać, albo siłą złamać na oczach świata, co mogłoby wywołać protesty Zachodu. Trudno było przewidzieć, czy Rosja będzie dążyła do złamania nas siłą.

    – Czy o tej alternatywie myślano?

    Tak. Liczyliśmy się jak najbardziej, że Rosja będzie dążyła do złamania nas siłą, ale nie było innego wyjścia.

    – Czy były inne powody polityczne?

    Nie. Na przykład sprawa wyjazdu Mikołajczyka w ogóle nie wchodziła w grę. Nawet z Delegatem Rządu nie było o tym mowy, a ciągle byłem z nim w kontakcie. W drugiej połowie lipca trzy, cztery razy na tydzień widywałem się z Delegatem Rządu.

    – Panie Generale, Kirchmayer w swej książce9 powołując się na pański artykuł w The Reader’s Digest10 z lutego 1946 r. podaje niemniej, że sprawa wyjazdu Mikołajczyka do Moskwy wywarła duży wpływ na decyzję wywołania powstania w Warszawie?

    Ta sprawa w ogóle nie ważyła na decyzjach.

    – A jaki wpływ na decyzje Pana Generała miały wtedy motywy ideologiczne?

    Motywy ideologiczne pokrywały się z politycznymi.

    – Panie Generale, tak po ludzku, jak pan się wtedy czuł; pan był taki samotny; Rząd i Naczelny Wódz byli tak daleko?11

    Dowódca, gdy decyduje, jest zawsze sam.

    – Czy generał Okulicki tłumaczył Panu Generałowi, że istniała konieczność walki politycznej z Rosją?

    Nie walki, lecz postawienia Rosjanom pewnej przeszkody – aby wyłożyli swoje karty. Byłoby największym nonsensem politycznym, gdyby walka z Niemcami przerodziła się w walkę z Rosją. Chcieliśmy walczyć z Niemcami, a jednocześnie wyjaśnić stosunek Rosji do nas. Chcieliśmy własnym czynem wyzwolić stolicę; pomścić się na Niemcach; dać upust chęci walki; zapobiec spontanicznemu wybuchowi walki nie kierowanej przez AK lub prowokacji – komuniści mogli spowodować walkę – i przez walkę wejść w operacyjny kontakt z Armią Czerwoną. Chodziło o klaryfikację stosunku Rosji do AK.

    – Czy doświadczenia z Wołynia, Wilna itd. nie były wystarczające?12

    Gros wiadomości o „Burzy” pochodziło z terenów na wschód od Bugu. Obszary te to były nasze ziemie wschodnie, które Rosja uważała za swoje. Nie wiedzieliśmy jak będzie po zachodniej stronie Bugu. Wydawało się nam, że nie ma rosyjskich zarządzeń centralnych określających stosunek Rosjan do AK i że w rzeczywistości stosunek był różny. Na przykład w Lubelszczyźnie Rosjanie dawali broń naszym oddziałom.

    – To znaczy, że Pan Generał uważał sprawę stosunku Rosjan do AK za otwartą?

    Tak. Na ziemiach na zachód od Bugu.

    – Kiedy Pan Generał po raz pierwszy omówił z Delegatem Rządu sprawę walki o Warszawę?
    Na drugi lub trzeci dzień po 21 lipca13.

    – Czy Delegat Rządu miał jakieś obiekcje, czy też od razu wyraził zgodę?

    Zasadniczo Delegat Rządu od początku ustosunkował się przychylnie. Miał jednak sporo pytań natury politycznej.

    – Jakie pytania polityczne?

    Delegat Rządu często narzekał, że nie jest dostatecznie informowany przez Londyn, więc chciał mieć naświetlenie stanowiska Naczelnego Wodza itd. Interesowało go, jak Zachód ustosunkuje się do powstania. Wewnętrznie Delegat widział potrzebę wystąpienia.

    – Czy Pan General odnosił wrażenie, że Delegat Rządu był zwolennikiem polityki premiera Mikolajczyka?

    Delegat nie był zwolennikiem polityki Mikołajczyka, choćby ze względu na sprawę stosunku do ziem wschodnich. Tu Delegat był przeciwnego zdania niż Mikołajczyk.

    – Czy Delegat Rządu wierzył w pomoc Zachodu dla AK?

    Tak. Delegat wierzył, że Zachód nas poprze.

    – To znaczy, że Delegat Rządu wyraził zgodę na postanowienia Pana Generała z 21 lipca?

    Raczej wyraził aprobatę, a chodziło o wybór czasu.

    – To depesza Pana Generała z 25 lipca: „Jesteśmy gotowi do walki o Warszawę…” sprawy jeszcze nie przesądzała?

    Nie. Bo depesza ta mówiła tylko o gotowości.

    – Jak się Pan Generał czuł wtedy psychicznie?14

    Do psychiatry nie chodziłem. Na czucie się nie było czasu. Trzeba było się decydować. Trzeba było dociskać wszystkie możliwe pro i kontra. Byli w sztabie nawet oficerowie, którzy chcieli przyspieszyć walkę.

    – Kto przyspieszał?

    Rzepecki, a w pewnym momencie i Okulicki15 chciał przyspieszyć wybuch walki, ale nazajutrz przyznał mi rację. W sztabie dyskusja toczyła się na temat, kiedy akcję zaczynać, a nie czy ją podejmować. Nie mam na to danych, ale domyślam się, że była tendencja Stronnictwa Ludowego, aby przyspieszyć decyzję przez Rzepeckiego i Okulickiego.

    – A poza nimi dwoma czy ktoś inny też naciskał?

    Nie.

    – A „Monter”?16

    „Monter” podporządkował się rozkazom bez obiekcji.

    – Niemniej, gdy w czasie powstania mówiło się już o kapitulacji, to „Monter” wydał rozkaz do dalszej walki?17

    To było wtedy, gdy Rohr18 zaproponował rozmowy i było wówczas zebranie polityków na Kruczej w sprawie ewentualnej kapitulacji. Wybrnąłem z tego prosząc ich, aby pozostawili tę rzecz do mojej i Delegata decyzji. „Monter” przyszedł wtedy do mnie; był bardzo kontra kapitulacji19.

    – A kto zarządził alarm 27 lipca -według Poboga-Malinowskiego „Monter” wydał rozporządzenie o alarmie w porozumieniu z Panem Generałem. Miał on rozmawiać z Panem Generałem na ten temat sam na sam?20

    Alarm zarządził „Monter” samowolnie i na mój rozkaz odwołał. Nigdy nie widziałem się z „Monterem” sam na sam.

    – Panie Generale, Pobóg-Malinowski powołując się na relację „Montera” podaje, iż w ciągu ostatniej dekady lipca dwa razy powiedział pan „Monterowi”, że więcej pan ufał jemu niż sobie?21

    Nie mogłem tak powiedzieć, a że jemu ufałem, to prawda, bo gdy wydałem mu trudny rozkaz, to chciałem wesprzeć zaufaniem. Po wojnie „Monter” napisał sporo głupstw. Miał urazy i był zazdrosny o legendę. Było z nim źle. Po 1945 r. nie można było brać „Montera” poważnie.

    – Co ustalono w czasie konferencji „trzech generałów” 21 lipca?

    Uznano argumenty gen. Okulickiego opowiadającego się za walką za słuszne oraz iż należy dążyć do zrealizowania jego propozycji. 21 lipca wyraziłem moją warunkową zgodę na przeprowadzenie walki o Warszawę.

    – Między 21 a 25 lipca miał Pan Generał rozmowy na temat walki o Warszawę ze sztabem i Delegatem Rządu?

    Tak.

    – A kiedy rozmawiał Pan Generał z Komisją Główną Rady Jedności Narodowej?

    Później, 31 lipca i to na moje żądanie. O rozmowę poprosiłem może 24 lub 25 lipca. Delegat Rządu uprzedza! mnie, aby nie mówić wszystkiego wszystkim, bo może wyciec i Niemcy się dowiedzą. To była kurtuazja w stosunku do stronnictw. Główną osobą by} Delegat Rządu. 25 lipca wysialiśmy z Delegatem do Londynu awizo walki [sic!]; później byt problem, kiedy zaczynać. Ad „Monter”: na mój nacisk „Monter” zgodził się na wyprowadzenie żołnierzy ze Starówki.

    – Czy byli w sztabie przeciwnicy powstania?

    Bokszczanin22. Nie wypowiadał się on przeciw walce, ale nie ufał Rosji i byt pesymistą co do wyniku walki.

    – Czy z perspektywy czasu nie uważa Pan Generał, że Bokszczanin miał rację?23

    Pod względem nieufności do Rosji – tak. Ale co do poniechania walki – to nie. Byłoby to moralną klęską i naród nie pogodziłby się z tym, gdyby walki zaniechano.

    – Czy czyniono analogię z wrześniem 1939 r., kiedy dowództwo naczelne wyszło z Polski, a Warszawie nakazano walczyć?24

    Nie.

    – Kto jeszcze w sztabie był przeciwny walce?

    Pluta-Czachowski był chwiejny i mało zdecydowany. – Chodziło mu głównie o odpowiedni wybór momentu wybuchu walki.

    – Czy były w sztabie głosowania?

    Nie, nigdy nie było w sztabie żadnych głosowań.

    – Czy Pan Generał miał metodę sondowania? Czy zadawał pytania według starszeństwa?25

    Pytałem po kolei tak jak siedzieli. To Moskale pytali według stopni od najmłodszych poczynając.

    – Jaki wpływ na decyzję wywołania powstania miało utworzenie PKWN?

    To było potwierdzenie rosyjskich tendencji. A więc umocnienie argumentu, że Rosja musi się wreszcie zdecydować – natrafiwszy na Warszawę zajętą przez AK. Myśmy co do Rosji nie mieli żadnych złudzeń, ale nie chcieliśmy się biernie przypatrywać wypadkom. Wiadomość o utworzeniu PKWN doszła do nas 23 lipca.

    – Czy Pan Generał liczył się z tego rodzaju możliwością przed 23 lipca, gdyż jest wczesna depesza pana do Naczelnego Wodza, donosząca, że komuniści mogą utworzyć rząd?

    Liczyłem się z tym, bo i w 1920 r. już mieli przygotowany rząd.

    – A jaki wpływ na decyzję miała depesza Rządu z 26 lipca 1944 r.27, przekazująca prerogatywy w sprawie powstania Delegatowi Rządu?

    To była depesza nie dla nas, lecz dla Delegata Rządu. My przyjęliśmy ją do wiadomości; miała ona wpływ na Delegata.

    – A jaki wpływ na decyzję wywarły sowieckie apele nawołujące Warszawę do walki?

    Apele te były li tylko potwierdzeniem naszych przypuszczeń, że celem sowieckiego uderzenia jest opanowanie Warszawy.

    – A jaki wpływ na decyzję miało niemieckie zarządzenie o brance 100 000 ludzi z Warszawy do robót fortyfikacyjnych?

    Z tym trzeba było się liczyć poważnie. Najbardziej jednak wpływała sytuacja militarna pod Warszawą.

    – A co mówił Pan Generał na posiedzeniu Komisji Głównej Rady Jedności Narodowej?

    Podałem Komisji sprawozdanie z aktualnej sytuacji na froncie rosyjsko-niemieckim. Swoje sprawozdanie zakończyłem wnioskiem, że nie ma warunków do podjęcia powstania powszechnego. Ludzie mieszają sprawę powstania powszechnego z Powstaniem Warszawskim i mówią, że rano byłem przeciwny powstaniu, a po południu wydałem rozkaz walki. Postawiłem Komisji Głównej dwa pytania: Czy zajęcie Warszawy przez Armię Czerwoną ma być poprzedzone opanowaniem Warszawy przez AK, czy nie. Odpowiedzieli jednomyślnie, że tak. Drugie pytanie: Ile czasu powinno upłynąć między zajęciem Warszawy przez AK a wkroczeniem Armii Czerwonej? I tu była długa dyskusja, w wyniku której określili ten czas na minimum 12 godzin.

    – Dopiero 31 lipca?

    Tak. Z „Monterem” omówiłem to wcześniej.

    – Czy powiedział Pan Generał politykom, kiedy walka wybuchnie?

    Nie, bo sam nie wiedziałem.

    – Aleksander Skarżyński podaje, że powiedział Pan Generał Komisji Głównej, że ze względu na położenie militarne i brak broni, walka – wystąpienie zbrojne – w najbliższym czasie było nieaktualne?28

    Znowu mieszanie z powstaniem powszechnym. Skarżyński wziął to chyba od „Olzy”29. Szereg endeków na tym się opiera i mówią, że Stronnictwo Narodowe było przeciwne powstaniu, a jednak powstanie wybuchło. Opis posiedzenia podany przez „Olzę” – notabene pijaka – nie odpowiada prawdzie.

    – Jaki wpływ na decyzję Pana Generała miał meldunek „Montera” z 31 lipca 1944 r.?

    Zasadniczy. „Monter” przyszedł na odprawę popołudniową o jakieś półtora godziny wcześniej z tym, że Radość, Okuniew itd. są w rękach sowieckich, że czołgi sowieckie przełamały obronę przyczółka i zdezorganizowały jego obsadę, podchodzą pod samą Pragę i ostrzeliwują skrajne ulice Pragi. Dodał, że jeśli nie przystąpimy do walki, to będzie za późno – to było nieistotne. Istotne było podanie sytuacji.

    – Czy Pan Generał stwierdził, na jakiej podstawie „Monter” to wszystko meldował?

    „Monter” miał rozkaz zorganizowania wysuniętych placówek wywiadowczych z radiostacjami na wschodzie, aby meldowały o wszystkich posunięciach Rosjan. „Monter” zebrał te meldunki i przyszedł. Po prostu przekazał meldunki. Meldował sytuację taktyczną.

    – Dziwi mnie to, że to robił „Monter”, a nie płk Iranek-Osmecki30 Szef II Oddziału.

    To był wywiad dowódcy na bezpośrednim przedpolu i robił to bezpośredni dowódca.

    – Kto był obecny przy meldunku „Montera”?
    Gen. Pełczyński, gen. Okulicki i ja. Pracowaliśmy wtedy razem, a zebranie sztabu było wyznaczone na godzinę szóstą wieczorem. „Monter” wiedział, że tam jesteśmy.

    – Jakie były reakcje zebranych?

    Uważałem, że nadszedł właściwy moment do rozpoczęcia walki. Spytałem obecnych o zdanie. Po krótkiej wymianie zdań zapadła decyzja.

    – Kto miał być na odprawie?

    Karasiówna31, „Kuczaba”32, Sanojca33, Iranek, ewentualnie „Filip”34.

    – Jakie były powody, że Pan Generał nie czekał do godziny szóstej?

    Zasadniczo walka była już zdecydowana; i tak decyduje dowódca, a nie sztab; a elementy do decyzji co do terminu miałem. Generałowie Pełczyński i Okulicki poparli wniosek „Montera”.
    Pośpiech był potrzebny, o ile powstanie miało wybuchnąć o godzinie piątej 1 sierpnia; inaczej musiałoby wybuchnąć o szóstej lub siódmej wieczorem. Posłałem adiutanta35 po Delegata Rządu, od którego zgody uzależniałem ostateczne wydanie rozkazu. Adiutant przywiózł Delegata w pół godziny później na rikszy. W obecności „Montera”, Pełczyńskiego i Okulickiego powtórzyłem mu meldunek „Montera” i poprosiłem o ostateczną decyzję.
    Delegat zadał parę pytań oficerom sztabu, między innymi: co będzie, gdy Rosjanie staną. Pełczyński odpowiedział, że wtedy Niemcy nas wyrżną, ale raczej nikt z nas nie wierzył, aby Rosjanie stanęli, bo było w ich interesie zajęcie Warszawy. Delegat pytał „Montera” o broń, amunicję i zwróci! się do mnie ze słowami: „Niech pan zaczyna”. To było dobrze przed godziną szóstą, bo nikt z reszty sztabu nie nadszedł. Zostałem sam, aby poinformować innych.

    – Z kim Pan Generał się widział i rozmawiał po wydaniu decyzji i co meldował panu płk Iranek-Osmecki po przybyciu na odprawę?

    Iranek nic nie meldował. „Kuczaba” zameldował, że ma informację, iż rozpoczęło się niemieckie przeciwuderzenie od Modlina. Powiedziałem mu: Już za późno. Rozkaz został wydany. Zmieniać nie będę.

    – Jakie względy grały, że nie można było zmienić decyzji?

    Było to technicznie niemożliwe i niewykonalne. A po drugie z możliwością niemieckiego przeciwuderzenia liczyliśmy się, ale nie sądziliśmy, że uda się Niemcom zatrzymać Rosjan ze względu na ich wielką przewagę. Była taka przewaga sił rosyjskich, że nie sądziliśmy, aby to zaważyło tak dalece.

    – Czy nie zastanawiał się Pan General nad możliwością cofnięcia rozkazu?

    Raz wydany rozkaz nie może być cofnięty. Rozkaz poszedł przez sieć łączności do oddziałów.

    – Czy Pan General chciał rozkaz zmienić?

    Nie, nie chciałem zmienić. To, co przyniósł „Kuczaba”, nie było murowane.
    Iranek-Osmecki meldował w poprzednich dniach, że była pewna niewiadoma, jeśli chodzi o II armię niemiecką.

    – A gdyby „Kuczaba” wcześniej złoży! meldunek, to co by wtedy zrobił Pan General?

    Musiałby podać źródło wiadomości i dać wszystkie szczegóły. My nie wiedzieliśmy o zgrupowaniu niemieckiej broni pancernej pod Warszawą. Wiedzieliśmy tylko o przybyciu dywizji „Hermann Goering”. Sądziliśmy, że przeciwuderzenie niemieckie nie będzie miało skutku. Iranek-Osmecki po południu 31 lipca nic nowego do zameldowania nie miał i nic dodatkowego nie wniósł.
    Ostatniego widziałem „Kuczabę” już na schodach, gdy wychodziłem z lokalu36. Meldunek „Kuczaby” to były wiadomości z miasta, a nie z wywiadu. Mogła to być plotka. Nie można było na tym polegać. „Kuczaba” nie był oficerem, którego zadaniem było zbieranie wiadomości. Meldunek „Kuczaby” niebył tej wagi co meldunek „Montera”.

    – Jakie były reakcje oficerów sztabu na decyzje Pana Generała?

    Każdy gnał, aby działać i zawiadomić kogo trzeba.

    – Aleksander Skarżyński37 pisze, że otrzymał Pan Generał z Londynu rozkaz zgładzenia Retingera?38

    Była depesza od Demela39, żeby zrewidować bagaż Retingera. Powiedziałem, że robić tego nie będziemy.

    – Czy Pan General podejmował decyzję zgodnie z instrukcjami Naczelnego Wodza?

    Tak, działałem zgodnie z instrukcją Naczelnego Wodza z 7 lipca40. Gdyby było inaczej, tobyśmy natychmiast meldowali, tak jak to było z ujawnianiem się.

    – Babiński41 zarzuca dowództwu AK nielojalność wobec Naczelnego Wodza.

    Niech udowodni i pokaże.

    – Jak przed 1 sierpnia 1944 r. widział Pan Generał zachowanie się AK po wejściu Rosjan do Warszawy?

    Mówił o tym mój rozkaz z 12 września42 wydany po rozpoczęciu się sowieckiego natarcia na Pragę, zabraniający rozbierania barykad, dopóki nie wyjaśni się stosunek Rosjan do nas.

    – Czy Pan Generał przewidywał stawianie oporu Rosjanom, gdyby zachowali się agresywnie?

    Przewidywaliśmy walkę na wypadek gwałtu. Zastanawialiśmy się nawet, w jakim rejonie to uczynić. Ostatnio myśleliśmy skupić oddziały na północ od Hożej w rejonie Lwowskiej itd. Nie dalibyśmy się rozbroić bez walki.

    – Czy to miał być poprostu gest?

    Nie. Polityczny moment – Rosjanie rozbrajający nas siłą – w którym moglibyśmy żądać poruszania sprawy polskiej na międzynarodowym forum, interwencji Zachodu, wysyłania obserwatorów.

    – Jest parę depesz Pana Generała mówiących o stosowaniu samoobrony wobec Rosjan43, ale jest i depesza pana z 17 września 1944 r, stwierdzająca, że gdyby Rosjanie przystąpili do rozbrajania AK, to trzeba by było oddziały AK zdemobilizować44.

    Zdemobilizować na całym terenie, ale w Warszawie stawiać opór.

    – Czy oceniał Pan Generał, że Rosjanie będą się z Zachodem liczyli?

    Trudno było ocenić, czy Rosjanie ustąpią pod naciskami Zachodu, czy nie -ale przecież jednak możliwość presji ze strony Zachodu istniały, bo szły z Zachodu dostawy do Rosji i liczyliśmy, że w interesie Zachodu będzie utrzymanie Polski niezależnej od Rosji, że Zachód będzie bronił niepodległości Polski. A o decyzjach teherańskich jeszcze nie wiedzieliśmy.

    – Czy liczył Pan General na zrzuty z Zachodu?

    Wołaliśmy o zrzucenie brygady spadochronowej na Wolę. Czy to było możliwe, nie wiedzieliśmy. Na pomoc lotniczą liczyliśmy, bo była dawana już przed powstaniem. Na bombardowanie też liczyliśmy, bo i w Rumunii były bombardowania. Liczyliśmy też na pomoc polityczną Zachodu w czasie rozgrywki z Moskalami.

    – Czy liczył Pan Generał, że da się to zsynchronizować z własną akcją i wejściem Rosjan?

    Rosjanie mogli zająć Warszawę w dwa – trzy dni.

    – A więc prośby o pomoc Zachodu były składane głównie z politycznych powodów?

    Walcząc trzeba dbać o amunicję.

    – To znaczy, że liczył Pan Generał na pomoc materialną Zachodu w czasie walki o Warszawę, a polityczną w czasie rozgrywki ze Stalinem?

    Tak.

    – Pytałem o motywy i racje, którymi się kierował gen. Okulicki, gdy stawiał wobec Pana Generał wniosek o wszczęcie walki o Warszawę. -A sam Pan Generał jakimi względami się kierował – politycznymi, wojskowymi czy ideowymi – wniosek ten przyjmując?

    Kierowałem się tymi samymi motywami co Okulicki. Nie wyjaśniona sytuacja z Rosją wymagała zmuszenia Rosji do ujawnienia, jaki jest jej stosunek do Polski. A zawdzięczenie uwolnienia Warszawy przez Rosję byłoby zrezygnowaniem z niepodległości i poddaniem się Rosji.

    – Czy kiedykolwiek przed podjęciem ostatecznej decyzji myślał Pan Generał o zawiadomieniu Rosjan, że Warszawa wkrótce stanie do walki?

    Nie było to możliwe. To mógł tylko zrobić Londyn. – To musiałby robić Rząd na wyższym szczeblu. Dowódca AK nie był do tego powołany. Ja mogłem uzgadniać tylko taktycznie – na szczeblu taktycznym. Z drugiej strony Rosjanie sami urywali kontakty. Stalin odrzucał wszystkie propozycje łączności radiowej. Jedyna droga była przez Anglików. Anglicy niewątpliwie przekazali wiadomości do Moskwy po naszej depeszy, że: „Jesteśmy gotowi do walki…”. Chociaż oni się do tego nie przyznają.

    – Czy Anglicy znali treść polskich depesz?

    Tak – z tytułu wzajemnej współpracy. Później wprowadzili kontrolę naszych depesz. Jestem święcie przekonany, że Anglicy poinformowali Sowiety o naszych planach.

    – Nie ma dowodu na to, że Dowództwo AK oficjalnie zawiadomiło Rosję o planowanej walce?

    Nie ma.
    – A czy Pan Generał nie próbował poinformować Rosji via PPR?

    Przez komunistów też nie próbowaliśmy.

    – Była depesza i rozkaz Pana Generała na temat „Burzy” mówiący, aby możliwie jak najdłużej samodzielnie prowadzić walkę i nie nawiązywać zbyt pochopnie łączności z Rosjanami, chyba że wymagałyby tego taktyczne wymogi poła walki?

    Ale to nie dotyczyło Warszawy.

    – Czy uważał Pan Generał to za pewne, że Rosjanie wejdą do Warszawy?

    Tak, uważaliśmy to za pewnik. Były wszelkie dane, że wejdą. O ile na wojnie może być coś pewnego.

    – Jak oceniał Pan Generał możliwości własne – czy uważał Pan Generał, że własne siły były wystarczające na opanowanie Warszawy?

    Uważałem, że siły własne wystarczają na zajęcie Warszawy. Odosobnione punkty oporu nieprzyjaciela mogłyby się bronić dalej, ale nie zmieniałoby to postaci rzeczy. Były ośrodki mocniej bronione, a ciężkiej broni nie mieliśmy, ale te ośrodki były odizolowane.

    – Czy przewidywał Pan Generał, że walka będzie trudna?

    Przewidywałem, że walka będzie trudna i że Niemcy będą stawiać opór.

    – Na jak długo Pan Generał planował walkę?

    Przypuszczaliśmy, że walka potrwa maksimum siedem dni, że trzeciego, czwartego dnia powstania Rosjanie wejdą do Warszawy.

    – Często zastanawia mnie fakt, że oddziały AK były bardzo źle uzbrojone, a ich zadaniem było opanowanie silnie bronionych niemieckich obiektów.

    Silnie bronione obiekty miały być izolowane, a nie zdobywane.

    – Jedna z kompanii nacierała na Sejm z następującym uzbrojeniem: siedem pistoletów, 3 kb, 2 pm i około 40 granatów. Z powodu braku broni zamiast kompanii nacierała grupa szturmowa złożona z 23 ludzi. Natarcie sie załamało, co było zresztą z góry do przewidzenia.

    To były błędy oddolne. Nie wkraczałem w sprawę uzbrojenia poszczególnych oddziałów. W takich warunkach – gdy brak jest broni – nie daje się rozkazu do natarcia. Inne oddziały były lepiej uzbrojone. Były błędy.

    – W czasie przygotowań do powstania nie mówiło się o izolowaniu. Pierwszy raz słyszę ten termin. Mówiło się tylko o natarciu. Czy Pan Generał liczył się z możliwością niepowodzenia i upadku powstania?

    Nie – takiej możliwości nie dopuszczałem. Sądziłem, że wejście Rosjan zadecyduje o wyniku powstania, że walka będzie trwać dwa, trzy dni, i że oddziały wytrzymają w walce do siedmiu dni. Uważałem, że mieliśmy dosyć broni i amunicji do wykonania pierwszego natarcia, które miało dać broń i amunicję zdobytą na Niemcach do dalszej walki. Gdybym się liczył z możliwością upadku powstania, nie dałbym rozkazu do walki.

    – Kiedy Pan Generał widział po raz ostatni płk. Bokszczanina?

    Bokszczanin odmeldował się 25 lub 26 lipca; później go nie widziałem45.

    – Czy to prawda, że gen. Okulicki zarzucał Panu Generałowi kunktatorstwo a la Skrzynecki w czasie przedpowstaniowych odpraw sztabu?

    Rzepecki mówił mi, do czego brak decyzji doprowadził Skrzyneckiego, na odprawie 24 lipca 1944 roku. Okulicki nie robił takich aluzji.

    – Czy „Monter” był za walką?

    „Monter” palił się do walki; był za walką. Przedstawił zły stan uzbrojenia oddziałów, ale twierdził, że ze wszystkim da sobie radę.

    – Są opinie, że gen. Okulicki był „chojrakiem”?

    Okulicki był bardzo impulsywnym i zaciętym oficerem, o przekonywującym sposobie mówienia i dużym przygotowaniu operacyjnym. Okulicki szybko się decydował. To był ktoś: to był chłopak do wypitki i do wybitki. To był chojrak.

    – W jaki sposób podejmował Pan Generał decyzję? [sic!]

    Tak jak Rowecki. Pytałem oficerów sztabu o opinie, później decydowałem46.

    Wiadomości nr 39, Londyn 1971.

  51. Joannus said

    @ zeus
    Kopanie okopów to dla Pana rzecz najważniejsza, czyli uzasadnienie powstania. Podobnie jak ściema z lat 1830 i 1863 z brankami, ktore byly tylko działaniem prewencyjnym zapobiegającym spiskom, na bazie zdobyczy wywiadu.
    Dla kogo takie bajki, że Niemcy kopaczami okopów, niby co mieli uczynić z Warszawy drugi Zbaraż.Wystawić żywe tarcze. Czy to był wystarczający powód, może tylko dla zapatrzonych we wzór biblijnego Samsona.Gdzie są rejestry tych 100 tysięcy.
    Faktycznie przyczynkiem do przygotowania i wybuchów tragicznych powstań była praca w kużniach masońskich, mająca w każdym wypadku cele nie służące Narodowi polskiemu, chociaż na takie była i jest nadal pozorowana, nieustanie propagandowo podtrzymywana.
    W końcu trzeba było znalezć jakiś trącający o sensowność powód. Drugim miało być rwanie się młodych ludzi do walki, nie dające się okiełznać, czyli to samo co w 1830 i 1863 r. okiełznania

    Chwała bohaterom, hańba sprawcom, sprawcom nie liczącym się ani z Panem Bogiem, ani ludzmi, szafujących tym do czego nie mieli prawa.

    Tak, wygląda na to, że owe 100 tysięcy to zwykłe zmyślenie, mające na celu jakoś usprawiedliwić haniebne decyzje dowództwa.
    Admin

  52. Pitagoras said

    Krzysztof napisał takie przemyślenie — pewnie to koniec tematu na tej stronie, ale warto się zastanowić nad sensem tego pytania!
    Niech pozostanie pytaniem retorycznym.
    Cześć i Chwała Bohaterom: nie pytam czy Ty zrobiłbyś to samo na Ich miejscu, zapytaj co Oni zrobiliby dziś na Twoim miejscu…

  53. NICK said

    Londyn. Rząd. Powstanie Warszawskie. [szkoda gehenny, jak i Nas – teraz]
    Kaczorowski, Kaczyński… .
    Ordery.

  54. Janko Muzykant said

    Za Krzysztof, via Pitagoras :

    to zdanie trzeba sobie stawiac kazdego dnia i rozmmawiac z bliskimi .

    Cześć i Chwała Bohaterom: nie pytam czy Ty zrobiłbyś to samo na Ich miejscu, zapytaj co Oni zrobiliby dziś na Twoim miejscu…

  55. Pitagoras said

    Dobre spostrzeżenie Janko Muzykanta.
    Cieszę się, że pytanie Krzysztofa skłoniło do przemyśleń a nawet trafnej diagnozy, która ma mocne uzasadnienie na dni dzisiejsze.
    Od wielu lat – żałuję, że byłem taki mały i nie rozumiałem mojego Dziadka, tyle pytań bym Mu zadał, ‚trochę’ przeżył przez Te 63 Dni, a potem 11 Lat ukrywania się przed UB, a niektórzy robią sobie dziś przysłowiowe JAJA 😦

  56. Kazek said

    Słyszałem jak prof. Kieżun (powstaniec warszawski) odnosił się z dezaprobatą do tez krytyków Powstania Warszawskiego min. Piotra Zychowicza .
    Według profesora powstanie powinno i musiało wybuchnąć, bo tak czy inaczej zagłada Warszawy była nieunikniona.
    Podaje w tym miejscu przykład Mińska Białoruskiego , który został ogłoszony przez Niemców twierdzą i w czasie walk z sowietami został zniszczony.
    Niemcy podobno też zamierzali ogłosić Warszawę twierdzą.
    Nie znam szczegółów jak było z Mińskiem i czy twierdzenia profesora mają sens .

    Nigdy nie będzie zgody na temat Powstania.
    Jedynie liczby mogą krzyczeć.
    Admin

  57. Easy Rider said

    Ad 25 – Bohdan Szewczyk.

    Tzw. KL Warschau – to jest fałszywka Przedsiębiorstwa Holokaust, w której kotłownia z 1951 r. posłużyła jako „krematorium”, a pochodzące z 1972 r. komory wentylacyjne tunelu pod torami kolejowymi (dworzec Warszawa Zach.) – jako „banie gazotwórcze”.

    Jest to szatański pomysł realizowany dla podtrzymania sypiącego się od wielu lat mitu milionów ofiar komór gazowych w obozach koncentracyjnych. W tym celu, za cenę zdemonopolizowania pojęcia „holokaust”, które było należne tylko „narodowi wybranemu” – podsunięto Polakom jakoby nieznany wątek martyrologii narodowej, podkładając haczyk w postaci masowego gazowania ludzi w komorze gazowej, utworzonej w tunelu. Niech no teraz któryś spróbuje mieć jakieś wątpliwości w tej sprawie – nie ma prawa, bo przecież tam ginęli masowo nasi rodacy! W ten sposób – haczyk został połknięty, no bo jeżeli ktoś przełknął te opowiastki o „baniach gazotwórczych”, to nie może mieć wątpliwości co do istnienia komór gazowych w Auschwitz i innych obozach koncentracyjnych! Oczywiście – Polacy mieli swój holokaust w czasie II wojny światowej, jednak nie (a przynajmniej – nie przede wszystkim) w Warszawie i nie przy pomocy domniemanej komory do gazowania utworzonej w tunelu!

    Komora gazowa w tunelu – to jest kategoria holo-mitu, w tym przypadku mającego na celu wykorzystanie właśnie liczby 200 tysięcy mieszkańców Warszawy, zabitych i zaginionych w powstaniu warszawskim i jakby wtłoczenie ich w żydowski holokaust. Tym bardziej, że w miejscu domniemanego krematorium KL Warschau zbudowano Muzeum Historii Żydów Polskich.

  58. Marucha said

    Re 57:
    Czy Pan neguje tylko istnienie komór gazowych, czy w ogóle samego obozu KL Warschau?

  59. Easy Rider said

    Ad 58 – Marucha.

    Sprawa komór gazowych w tunelu (na gaz miejski!) to oczywisty nonsens z technicznego punktu widzenia, większy niż w przypadku Auschwitz, natomiast co do „KL Warschau” – może nie wyraziłem się precyzyjnie, ale nie chodziło mi o zanegowanie pojęcia jako takiego, lecz jego „holokaustycznej” wersji w wydaniu prof. Trzcińskiej.

    Należy sobie postawić zasadnicze pytanie: jak to możliwe, aby istniał obóz koncentracyjny w milionowym mieście i nikt z mieszkańców o tym nie wiedział? Na pewno nie było na terenie Warszawy obozu w rodzaju Auschwitz lub Majdanka, a pojawiające się w dokumentacji niemieckiej określenie „KL Warschau” – było to prawdopodobnie określenie administracyjne scalonych, istniejących na terenie Warszawy więzień (ul. Gęsia, Pawiak) oraz niewielkich obozów pracy – przy dworcu Warszawa Zachodnia, gdzie przebywali Żydzi pracujący na rzecz kolei niemieckich Ostbahn oraz obozu utworzonego na terenie Getta, po jego likwidacji w 1943 r., gdzie pracowali Żydzi przy pracach rozbiórkowych.

    Natomiast obóz na Kole jest wymysłem prof. Trzcińskiej, gdyż nie potwierdzają tego świadkowie mieszkający wówczas na tym terenie, w tym Jan Sitnik, w latach 1938-1978 proboszcz lokalnego kościoła, położonego 700 metrów od rzekomego obozu. Być może, rolę rzekomego obozu miało pełnić na zdjęciach lotniczych robotnicze osiedle, zbudowane tamże w 1935 r. i nie byłoby to dziwne w sytuacji, gdy kotłownia miała pełnić rolę krematorium.

    Przy wszelkich zastrzeżeniach do IPN-u, jest to oficjalna instytucja do badania tego rodzaju spraw i jeżeli ta instytucja nie potwierdza wersji prof. Trzcińskiej – to właściwie dlaczego mamy w nią ślepo wierzyć?

    Odpowiedź władz Warszawy ws. pomnika Ofiar KL Warschau – komentarz Bibuły.
    http://www.bibula.com/?p=17201

  60. Kar said

    ..Według profesora powstanie powinno i musiało wybuchnąć, bo tak czy inaczej zagłada Warszawy była nieunikniona…

    ma to sens, co rzekl madry profesor, bo zaglada Warszawy byla na 100% planowana ( przez 3 strony-Niemcy/powstancza „gorka”/sowieci). I jak wytlumaczyc masowy wywoz broni z Warszawy do okolicznych lasow krotko przed powstaniem..?..planowane harakiri…?

  61. NICK said

    Wiara w IPN i, niektórych księży??? p. ER, coś Pan!

    Graniczy z pewnością przypuszczenie, że żydzi wykorzystają KL Warszawa do swych niecnych celów. Choć to przecież une, nazwijmy ich żydogermanami, NKWD-zistami, UB-kami, wymordowali tam ok. 200 000 POLAKÓW.

    Niech się Pan zapozna dokładnie z pracami Prof. Trzcińskiej. Choć dla pana nie będzie to takie ‚easy’.
    Są tam dokumenty i zeznania setek świadków!!!

    Jak Pan, dość regularnie, nie namiesza to źle się Pan czuje?

  62. […] Zapraszam również do lektury wpisu Prawdziwe kulisy powstania warszawskiego. […]

  63. […] Zapraszam również do lektury wpisu Prawdziwe kulisy powstania warszawskiego. […]

  64. Easy Rider said

    Ad 61 – NICK.

    Proszę nie łykać jak pelikan wszystkiego, co tylko nosi znamiona martyrologii narodowej. Tutaj mamy do czynienia z wyjątkowo podłym działaniem, usiłującym wtłoczyć bohaterskie ofiary powstania warszawskiego w jakąś polską odmianę gazowego holokaustu, co wręcz ubliża pamięci tych ofiar. Działania prof. Trzcińskiej wyraźnie wskazują na żydowski obstalunek, zresztą sam wizerunek tej pani jakiś taki niesłowiański. Tym bardziej więc zaskakujące są fragmenty wypowiedzi z forum – żeby było ciekawiej – GW.

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,752,94166633,,Kto_zbuduje_Muzeum_Historii_Zydow_Polskich.html?v=2

    Komora gazowa w tunelu to FAŁSZERSTWO Marii Trzcińskiej. Jedyne zeznania „potwierdzające” jej istnienie pochodzą od Trzcińskiej. Świadkowie przesłuchani przez inne osoby mówią co innego. Były osoby które mieszkały tuż obok tunelu, nie widziały żadnej komory i Trzcińska odmówiła spotkania się z nimi.

    Rzekoma instalacja nawiewu gazów w tunelu pod Dworcem Warszawa Zachodnia to instalacja wentylacyjna z 1972 roku, odnalazł się inżynier który ją projektował – Jacek Andrzej Bortnowski, odnalazły się też archiwalne rysunki techniczne, które Bortnowski przekazał Instytutowi Pamięci Narodowej.

    Relacja Jacka Andrzeja Bortnowskiego ze spotkania z Marią Trzcińską: „Wtedy ja jej oświadczyłem: „dzięki obywatelskiemu stanowisku dyrektora biura przekazuję pani wykonany przez mnie w 1972 roku komplet rysunków konstrukcyjnych komory wentylacyjnej w ciągu tunelu ulicy Bema jako oficjalny dokument biura w tej sprawie”. Sędzia odebrała ode mnie rysunki, po czym na jej twarzy widziałem zdenerwowanie które objawiało się wystąpieniem rumieńców.”

    „Śledztwo” Trzcińskiej polegało na tym, że dorabiała wybranym obiektom nową historię (największa jej wpadka była jak próbowała kotłownie z 1951 roku przerobić na krematorium), w tym celu mówiła świadkom jak mają zeznawać a jak nie chcieli to ich szantażowała. Do tego odmawiała przesluchania/spisania zeznań świadków zaprzeczających jej tezom.

    Przykłady szantażu:
    Zeznanie świadka Jacka Andrzeja Bortnowskiego który w roku 1972 opracował projekt wentylacji tunelu pod dworcem Warszawa Zachodnia. Źródło: protokół przesłuchania świadka Jacka Andrzeja B. przez prokuratora Lecha Kochanowskiego, Sygn. akt S 12/02/Zn, 5 kwietnia 2004, akta śledztwa 35/06/Zn, s. 6927-6932 „(…)powiedziała mi, że jak się nie zastanowię i nie odwołam swoich wcześniejszych oświadczeń negujących komorę gazową w tunelu, to zostanie prześwietlony mój cały życiorys, poczynając od szkoły podstawowej. Zostanie sprawdzone, czy nie zabrałem komuś jakiejś gumki w szkole, a po ukończeniu nauki czy nie ukradłem chociaż jednego gwoździa na budowie, a potem w czasie pracy w biurze projektów czy nie wynosiłem kalki i materiałów biurowych, i radziła mi się poważnie nad tym zastanowić. Tę jej wypowiedź do mnie odebrałem jako próbę szantażu lub zastraszenia mnie.”

    Przesłuchanie świadka Edmunda W, Sygnatura akt 12/02/Zn „Wówczas pani Trzcińska powiedziała, że jak będę temu zaprzeczał, to ona jako sędzia zmusi mnie do potwierdzenia istnienia tego obozu”.

    Śledztwo Trzcińska rozpoczęła w 1973 roku ale tunel dodała do obozu dopiero w 1988 roku. Ekspertyza Kijowskiego pochodzi z roku 1989 (nie 1973 jak sugeruje koronailitwa). Siedmnaście lat wystarczy by się pojawiły patyna i kurz.

    To jest ten sam „ekspert” Kijowski który z kotłowni osiedlowej zbudowanej w 1951 roku próbował zrobić obozowe krematorium?

    Jeśli chodzi o Koło, Trzcińska nie ma żadnych DOKUMENTÓW. Jedyne co Trzcińska ma, to:

    1) Zeznania „świadków” którzy później przyznali, że w czasie wojny nie byli na Kole. Na dodatek są liczne zeznania lokalnych mieszkańców, którzy zaprzeczyli tezom Trzcińskiej. Obozu nie zauważył Jan Sitnik, w latach 1938-1978 proboszcz lokalnego kościoła, położonego 700 metrów od rzekomego obozu.

    2) Zdjęcia lotnicze – kolejne pośmiewisko. Zdjęcia pokazują budynki na terenie obecnego Parku Księcia Janusza, ale nic nie mówią o przeznaczeniu budynków. W rzeczywistości było to „Drewniane Koło”, miejskie osiedle dla robotników, są zeznania osób które tam mieszkały przez całą wojnę.

  65. Anioly Warszawy said

    Ad 12

    Po prostu zacytuje ten wpis… i podaj dalej do przemyslen

    „A tu głos z Polski Pawła Jasienicy:
    „Jakżeby inaczej wyglądało dziś życie w Polsce, gdyby nie warszawskie cmentarzysko. Nie ma takiej dziedziny życia narodowego, która by tego ciężaru nie czuła. Powstanie warszawskie było wymierzone militarnie przeciwko Niemcom, politycznie przeciwko Sowietom, demonstracyjnie przeciw Anglosasom, a faktycznie przeciw Polsce.”[15]

    Tym zdaniem Jasienica jeszcze raz udowodnil, że jest Polakiem i patriotą. A przecież od zawsze zdaniem wszystkich ubeków to „żyd”.

  66. NICK said

    Wizerunek P. Trzcińskiej nie jest żadnym argumentem. Pisała o ludobójstwie POLAKÓW.
    A forum.gazeta.pl ???
    Paaanie ER. Dość.
    Jedno pytanie końcowe. Czy KL Warszawa jest faktem i czy ginęli tam prawie sami POLACY?
    Dopełniając do 400 000 liczbę ofiar Powstania Warszawskiego.
    zNICKam.

  67. Anioly Warszawy said

    Cytat z „Wolne tematy 59”

    „zacytowac, przypomniec…

    „mottem żołnierza kresowego było: ” Nie bądź głupi nie daj się zabić”. Dla informacji zapodam, iż LWP – formowane na terenach ZSRR, też składało się w przygniatającej większości z mieszkańców Kresów.”

    …przemyslec !
    POLAKU, nie badz glupi, NIE daj sie wygnacz polski, oszukac, pognebic, wykorzystac, otumanic, manipulawac…”

    POLAKU – JESTES SILNY, MOCNY, MOGUSZCZYJ czyli MOGACY CZYNIC.

    przywolaj SILE I MADROSC PRZODKOW a MOZESZ (prawie 😉 ) WSZYSTKO ***

  68. Anioly Warszawy said

    Ad 41,

    Czy pan zwariowal czy calkiem swiadomie „to” pan pisze?
    jakim prawem probuje Pan (czy pani) wlewac trucizne do podswiadomosci POLSKIEGO NARODU?

    Jakim prawem? Bedzie osoba musiala odpowiedziec za osoby slowa przed Przodkami Poleglych w Powstaniu warszawskim, a ICH sa setki tysiecy, tych Przodkow…i ICH MOC I WOLA zapyta osobe…dlaczego?

  69. Plausi said

    Podobieństwo między II i III Rzeczpospolitą

    @MatkaPolka, 50

    Przyjmijmy, że ten tekst odpowiada przebiegowi wywiadów z Borem-Komorowskim. Zwraca uwagę, że

    1. najważniejszym czynnikiem przemawiającym za rozkazem o powstaniu, był czynnik polityczny: opanować miasto przed wkroczeniem Armii Czerwonej (Rosjanie stanowili tylko część ACz), wyboru momentu dokonano na podstawie wątpliwego rozpoznania: „Armia Czerwona jest na Pradze”, oczywisty błąd dowództwa AK

    ŻADNĄ rolę odgrywa w cytowanym wywiadzie, być może też w procesie podejmowania decyzji przez dowództwo AK:

    2. analiza strat wśród ludności cywilnej

    3. analiza strat materialnych, w obiektach miejskich i jego infrastrukturze

    Ludność cywilna (Polacy, głównie Goje) nie przedstawiała (na podstawie tego protokołu) ŻADNEJ wartości, można by pomyśleć, dla zawodowych wojskowych AK, a pewnie rządu emigracyjnego też.

    No to nic się dziś nie zmieniło, III Rzecz…. jest kontynuacją II Rzeczpospolitej, polskiej, jednakże to polskiej odnosi się najwyraźniej do geograficznego obszaru ale nie do ludności polskiej. Skoro spadkobiercy II Rzeczpospolitej wypłynęli dziś jako zarządcy III Rzeczy … to przejęli ten sam duch polskości jaki cechował poprzednią.

    Warto było się tego dziś w końcu dowiedzieć, obecna organizacja zarządców Polski składa się jak widać dokładnie z tego samego rodzaju patriotów . Wygląda na to, że dziś zarządzający Polakami znowu zażądają od nas kolejnego bohaterstwa czyli ofiar, jak od przeszło 200 lat.

    Jeszcze raz, powyższe obowiązuje jedynie, jeśli tekst odpowiada rzeczywistemu przebiegowi wywiadu z Borem-Komorowskim.

  70. Easy Rider said

    Ad 66 – NICK.

    Istnienie KL Warschau jest takim samym faktem, jak stosowanie Cyklonu B w Auschwitz – był, ale nie służył do masowego ludobójstwa. Natomiast – jeżeli wierzy Pan w te historie z komorą gazową w tunelu i „baniami gazotwórczymi” na międzytorzach – czy miał Pan kiedykolwiek do czynienia z instalacjami przemysłowymi do przesyłu gazów lub cieczy? Ponadto, czy gaz miejski (świetlny) może być narzędziem do masowej eksterminacji ludzi? Wyobraża Pan sobie, gdyby doszło do eksplozji tego wybuchowego gazu, nagromadzonego w tunelu, o co przecież nietrudno – co by się stało z położonymi nad nim torami, mającymi w tym miejscu wyjątkowo strategiczno-militarne znaczenie? Czy Niemcy podejmowaliby takie bezsensowne ryzyko, połączone z możliwą obecnością setek świadków tego rodzaju zbrodni?

    Opowiastki p. Trzcińskiej – to typowe dla holo-mitu bezczelne kłamstwa, nie liczące się ani z faktami, ani z logiką, ani z prawami fizyki. Tutaj nie chodzi o domniemane ofiary polskich gojów, lecz o ich instrumentalne wykorzystanie po to, aby podtrzymać walący się holo-mit, sugerując, że komory gazowe w obozach koncentracyjnych w celach ludobójstwa były faktem.

  71. NICK said

    P. ER.
    NIC nie pisałem o komorach gazowych, gazie miejskim i t.p. .
    Tak to z Panem rozmowa.

  72. Prawda ponad wszystko said

    Oto treść posta za który usunięto mnie z forum „tradycji katolickiej”:

    „W książce pt. ”Obłęd 44” można przeczytać między innymi, że Powstanie w Warszawie wybuchło z inspiracji masona Józefa Retingera (późniejszego współzałożyciela globalistycznej Grupy Bilderberg, mającej być przedsionkiem do powstania masońskiego rządu światowego).

    Dlaczego masonom zależało na wybuchu powstania? Chcieli, aby Armia Czerwona doszła maksymalnie do połowy terytorium dzisiejszych Niemiec. Tak było ustalone na konferencjach. Gdyby nie było powstania, czerwoni ruszyliby przez Wisłę znacznie wcześniej, wojna skończyłaby się szybciej, a i sam Stalin nie bardzo chciałby wycofywać swoich żołnierzy, którzy doszliby o wiele dalej na zachód, niż to prędzej ustalano z USA i Wielką Brytanią.

    Po drugie masoneria chcąc pozbyć się patriotów wywołała powstanie, w którym zdecydowana większość żołnierzy AK została skazana niejako na śmierć, bez pomocy, wydani na pastwę Niemcom. Wiadomo było, że Polacy przegrają.

    – Po drugie nie trudno zgodzić się z Korwinem Mikke, że to polscy politycy podżegali do tego, co się stało na Majdanie. Podobnie robili i w 2004 roku podczas tzw. ”pomarańczowej rewolucji”.

    Wiemy bardzo dobrze, że ludzie protestujący na Majdanie odwoływali się do banderyzmu, nazistów z UPA, którzy odpowiedzialni są za czystki etniczne na Wołyniu w czasach II wojny światowej.

    Podobnie chwali UPA nowy prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, który nie wstydzi swojego fanatycznego nacjonalizmu nawet na portalu społecznościowym tweeter, gdzie wychwalał zbrodniarzy z UPA.

    Jak ma się faszystowski Majdan i faszystowskie władze Ukrainy do Rosji?

    Rosja, gdzie istnieje bardziej chrześcijańska moralność obyczajowa niż na zachodzie, do której pcha się banderowska Ukraina. Rosja, gdzie nie ma prawa dla szerzenia zboczeń seksualnych, ekofanatyzmu, feminizmu, rozbijania rodzin itd. A co da Ukrainie unia europejska: gejów, zwalczanie religii i feminizm!

    Katolicy nie powinni w sporze Ukraina – Rosja stać po stronie Ukrainy i antychrześcijańskiego zachodu!”

    I za to wyleciałem z forum, którego założycielka i administratorka podaje się za katolicką tradycjonalistkę!

    Omijać traditia.fora!

  73. NICK said

    Taka. Winno być.
    Ale ja nie o tym.
    Wie Pan, zasiał Pan dużo wątpliwości.
    Dobrze.
    Najgorsze ( 🙂 ), gdy się okaże, że ma Pan rację.
    Niniejszym zaczynam rewidować swój ogląd.
    Pozdrawiam.

    Prosiłbym znawców tematu o komentarze. Fakty.
    Damy radę, ostatecznie opisać KL Warszawa?

  74. Prawda ponad wszystko said

    Zresztą powołująca się na FSSPX traditia.fora i jej admin p. Teresa słyną z rusofobii i lizania tyłka zachodowi.

    Proszę przeczytać posty w linku. Zwłaszcza ostatni:

    http://www.traditia.fora.pl/wydarzenia-wywiady-wiadomosci,12/wladymir-putin-w-prawoslawnym-monastyrze,9461.htm

    Albo to w linkach poniżej. Co za pierdoły!

    http://www.traditia.fora.pl/wydarzenia-wywiady-wiadomosci,12/wladymir-putin-w-prawoslawnym-monastyrze,9461.html

    http://www.traditia.fora.pl/wydarzenia-wywiady-wiadomosci,12/rosja-przed-spotkaniem-franciszka-z-wladimirem-putinem,10637.html

    To ma być spojrzenie od strony Tradycji Katolickiej, czy może od strony posoborowia i polskiego pseudo katolicyzmu rodem z rusofobicznego PiS?

  75. Marucha said

    Re 74:
    Wspomniane przez Pana forum i jego admin w żaden sposób nie reprezentują stanowiska Bractwa Kapłańskiego im Św.Piusa X, bez względu na to, czy się nań powołują.

  76. Eddi said

    Powstanie musiało wybuchnąć, bo Niemcy chcieli zamienić miasto w twierdzę a ludność wymordować.Inaczej nikt o zdrowych zmysłach nie rzucałby się na wroga bez broni.

  77. Prawda ponad wszystko said

    Re Eddi

    A nie pomyślał pan, że ludzie o zdrowych zmysłach chcieli nareszcie skopać dupę Niemcom za sześć lat rostrzeliwań, łapanek i tortur.

  78. Prawda ponad wszystko said

    Panie Marucha: pan tego nie opublikuje, bo mój co drugi komentarz jest przez pana kasowany. Ale wystarczy, że pan sobie to przeczyta.
    Jak pan wyjaśni to, że bp. Fellay wyrzucił z FSSPX bp. Wiliamsona za jego antysyjonistyczne poglądy?
    Jak pan wytłumaczy to, że ks. Stehlin broni żydów i ględzi o holokauście.
    Jak pan wytłumaczy słowa bp. Fellaya, który nazwał żydów naszymi braćmi?
    Nie chce mi się szukać linków, ale to wszystko jest nagrane i spisane.
    I co pan na to? Niczym PiS na temat banderowców będzie pan udawał, że takich poglądów w Bractwie nie ma!
    Druga sprawa: Rozmawiałem z ksieżmi Bractwa w Polsce nie raz i nie dwa razy!
    W Gdyni są to Litwin i Łotysz, a pan mnie nie raz na tym portalu wyzywał i wciskał, że się mylę. Może mi kurwa pan powiesz, że jestem murzynem, bo sam wie pan lepiej niż ja?!?
    Ksiądz z Łotwy jest wrogo nastawiony do Rosji, lubi regionalizm, Kaszubów, w ogóle ma jakieś dziwne poglądy.
    Podobnie jak kiedyś świecki facet z przeoratu Bractwa w Warszawie wciskał mi kit, że należy interesować się Tradycją a nie masonerią. Jakby Katolik tradycjonalista nie miał się interesować NWO, bo to teorie spiskowe; tak z resztą myślą ci z traditia.fora i jemu podobnych portali. Po prostu świeccy katolicy tradycjonaliści są w miażdżącej większości rusofobami, PiSowcami, prozachodnimi i proamerykanskimi gnidami! I do tego jeszcze Mozgol i RAŚ.
    A pan Gajowy jak kłamał, że Kościół w czasie II wojny światowej popierał Hitlera! No! Przypomnieć? Kasował pan posty o Stiepaniću, Tiso itp. duchownych nazistach w przedsoborowym Kościele Katolickim!!!
    A jak pan gadał o potrzebie intronizacji Jezusa na króla Polski, która to intronizacja jest potępiana przez tradycjonalistów katolickich i jest wypaczeniem przesłania Celakówny.

    Pan jesteś farbowany lis panie Gajowy.
    Taki sam jak Bractwo, jak Teresa Sikora, jak PiS, jak JKM, jak narodowcy, jak pseudopatrioci i pseudokatolicy, oraz niby patriotyczna Polonia którą zresztą pan współtworzy.

    Jeszcze te pana umizgi do komuchów z SLD i te linki do okultystycznych stron o Atlantydzie na Gajówce.

    Nawróć się pan,

    albo

    Idź precz szatanie!

  79. Marucha said

    Re 78:
    Idź się Pan leczyć.

  80. NICK said

    (78). PPW.
    No cóż. Niezależność Gajówki, wróć, Pana Maruchy, jest dobrem samym w sobie. Niezależność, powtarzam. Prócz spraw boskich, oczywiście. Sam, poza Bogiem, niczego ostatecznie się nie zarzekał. Jest ciągła, otwarta, dyskusja. Wystarczy nieco kultury i szacunku dla poglądów Gospodarza. Ci, którzy tego nie posiadają (ja wiem lepiej, powiedzą) niech zostaną z boku lub wyjdą. Ciekawe, że większość zostaje z boku. Patrzy. Są powroty. Ciekawe.

    To jest blog Pana Maruchy!
    Uczmy się zatem i zauważmy, że Gospodarz też przyjmuje nasze zdania. Ba, ewoluuje. Pod ich wpływem. Próbuje godzić adwersarzy.

    To, co Pan brzydko skrytykował jest rzeczywistością w sensie istnienia. Czyliż P. Gajowy ma to pomijać? Pisze o wszystkim co nas otacza. Źle? Milczeć? O, np. okultyzmie? Nie pasuje? No to wróć do (79).
    [Przepraszam Gospodarza za ten wtręt]

  81. Marucha said

    Re 80:
    Panie NICK, w zasadzie dziękuję, że zabrał Pan głos. W zasadzie… bo nie wiem, czy nie szkoda Pańskiego czasu na tego debila.

  82. NICK said

    NIE. To ja dziękuję.

    P.S. W zasadzie. 🙂 . HUK.

  83. re1truth2 said

    https://web.archive.org/web/20061022125114/http://www.ipn.gov.pl/sled_klw_090503.html
    [Na podstawie zdjęć lotniczych z 1945 r. stwierdzić można, że na terenie obozu znajdowały się 24 baraki o długości 70 metrów każdy, w którym mogło przebywać około 600 więźniów. Zentrale Stelle der Landesjustizverwaltungen w Ludwigsburgu, w dokumencie z 1973 r., wskazała, że według zgromadzonego materiału dowodowego, liczba osadzonych więźniów wynosiła od 1500 do 6000 więźniów – wyłącznie mężczyzn. Natomiast według zeznań Niemca, pracownika kuchni obozowej KL Warschau, w obozie tym, w połowie 1944 r. przebywało od 35 000 do 40 000 więźniów.
    Zwłoki masowo rozstrzeliwanych palono na miejscu egzekucji, na stosach, na otwartym powietrzu, na podwórkach przy ulicach: Gęsiej, Nowolipie, Nowolipki a także na dawnym boisku „Skry” oraz w późniejszym okresie w krematoriach, na terenie samego obozu koncentracyjnego. ..]…[Dotychczasowe ustalenia śledztwa nie pozwalają na jednoznaczne potwierdzenie, że w KL Warschau zamordowano około 200 tysięcy ludzi; nie potwierdzają kategorycznego stanowiska dot. komór gazowych w rejonie dworca kolejowego Warszawa Zachodnia; nie dają podstaw do potwierdzenia tezy, że obszar obozu obejmował również teren określany „Laskiem na Kole”, oraz tereny położone w rejonie dworca kolejowego Warszawa – Zachodnia. Kwestie te są przedmiotem dalszych dociekań w toku śledztwa.
    08.05.03]

    Oflag 73/Z Praga bei Warschau Warszawa (Praga) Polen ??????
    http://archive.is/t4Li#selection-12925.0-12961.5

  84. Prawda ponad wszystko said

    Nick i Marucha @

    To panowie powinni zamknąć się w psychiatryku.

    Pan Marucha jest Katolikiem, a ma na Gajówce linki do okultystycznych stron.

    Czyli reklamuje okultyzm.

    Nie można być jednocześnie Katolikiem i zwolennikiem okultyzmu.

    Pan panie Nick nie wiesz co to logika.

    Obaj macie zindojtrynowane umysły.

    Oczywiście obecność w przeoracie w Gdyni księży Bractwa z Łotwy i Litwy to według Gajowego wymysł. Zanim komuś wciśniecie, że jest czubkiem sprawdźcie to, co ten ktoś wam przekazuje, bo w przeciwnym razie sami robicie z siebie debili, którzy „wiedzą lepiej”.

Sorry, the comment form is closed at this time.