Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na Feedage

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Yagiel o Wolne tematy (83 – …
    Siekiera_Motyka o No deal, Mister Trump?
    - o No deal, Mister Trump?
    Pinxit o No deal, Mister Trump?
    - o Wolne tematy (83 – …
    Maćko o Wolne tematy (83 – …
    Maćko o Wolne tematy (83 – …
    Marek Lipski o No deal, Mister Trump?
    NICK o Wolne tematy (83 – …
    Birton o MSZ: Polska nie poprze Węgier…
    Maćko o Wolne tematy (83 – …
    adsenior o No deal, Mister Trump?
    NICK o Wolne tematy (83 – …
    Maćko o No deal, Mister Trump?
    Maćko o No deal, Mister Trump?
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 389 obserwujących.

Czy w Przemyślu doszło do prowokacji?

Posted by Marucha w dniu 2016-07-01 (piątek)

Sprawa w naszej ocenie wygląda jednoznacznie. Proszę o podjęcie wszelkich kroków w celu wyeliminowania możliwości dopuszczenia do kolejnych prowokacji.

26.06 br w czasie tzw. Marszu ku czci ukraińskich bohaterów organizowanych pod płaszczykiem procesji religijnej doszło w naszej ocenie do prowokacji o czym świadczą następujące fakty:

– kilkanaście dni przed marszem na portalach powstaje kilka profilów o antybanderowskich nazwach, na których pojawia się szereg wezwań do zablokowania marszu
– nikt nie zna ze środowisk patriotycznych osoby, która operuje pod nickiem Tomasz Kawęcki, a który zwołuje ludzi na tą pikietę, jest autorem wielu filmów itp.
– pikieta nie zostaje zarejestrowana więc jest nielegalna
– podczas marszu gdy jego uczestnicy dochodzą na wysokość pikietujących na czoło wysuwa się nagle mężczyzna w czerwono czarnej koszuli. Filmy, które przesłałem wskazują jego ostentacyjne i prowokacyjne zachowanie
– dochodzi do zdarcia z niego przez pikietujących tej koszuli przy czym mężczyzna nie stara się schronić, schować. Wręcz przeciwnie wystawia się na niebezpieczeństwo
– z tłumu słychać antypolskie okrzyki
– pod cmentarzem dochodzi do skandalicznego zachowania Światosława Szeremety – ministra przy rządzie Ukrainy, który powołując się na Parubija i Kuchcińskiego próbuje wymusić na Policji określone zachowanie, obraża Polaków i oskarża mnie o zorganizowanie pikiety za kremlowskie pieniądza, a na końcu mi grozi.
– W nocy z niedzieli na poniedziałek nieznani sprawcy dewastują pomnik w Krasiczynie ku czci poległym i pomordowanym milicjantom w walce z UPA.
– w sobotę ma odbyć się impreza organizowana przez ZUwP Noc Kupały, na który organizator zaprosił zespół Ot Vinta – o charakterze banderowskim.

Wszystko to układa się w dobrze przygotowaną prowokację ukraińskich służb za pomocą ZUwP mającą na celu dopuszczenie do pobić, rozlewu krwi, a następnie oskarżenia strony polskiej o dyskryminację na tle narodowościowym i religijnym co da rządowi Ukrainy mocny argument do ręki przeciwko Polsce, aby zablokować ostatecznie podjęcie uchwały w sprawie ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Dodam na końcu, ze atmosfera w Przemyślu jest bardzo napięta i niebezpieczna. Strona polska wrze. Proszę o pilną interwencję, zablokowanie możliwości koncertu tego zespołu i podjęcie wszelkich kroków w celu wyeliminowania możliwości dokonania prowokacji.

Z poważaniem
Mirosław Majkowski
Prezes PSRH X D.O.K.

Nad. RomanK

Komentarzy 47 to “Czy w Przemyślu doszło do prowokacji?”

  1. Grace said

    Wiadomo od dawna ze banderowcy chca Przemysla , Rzeszowa i innych miast Polskich. Jak mozna pozwalac Ukraincom osiedlac sie w Polsce? Przeciez ci „uchodzcy za chlebem” czy „biedni ukrainscy studenci” nie robia nic innego jak przygotowuja grunt pod przyszlosciowe zadania. Gdzie sa polskie wladze w tym wszystkim? Spia czy czekaja na Polski Majdan?

  2. NC said

    Polskich władz nie ma. Jest władza w Polsce.

  3. […] źródło: https://marucha.wordpress.com/2016/07/01/czy-w-przemyslu-doszlo-do-prowokacji/ […]

  4. RomanK said

    Dzieki panie Gajowy!

  5. MatkaPolka said

    Ukraińcy nie wpuszczają Polaków na cmentarz w Przemyślu. Oskarżają policję o prowokacje [+VIDEO]

    Ukraińcy nie chcą przepuścić Polaków – Przemyśl 26.06.2016

    W sieci pojawiła się kompilacja dwóch nagrań przedstawiających polską kontrmanifestację przy cmentarzu w Przemyślu, zorganizowaną ubiegłej niedzieli w związku z ukraińskim marszem. Ukraińcy oskarżali polskich policjantów o prowokacje.

    Na nagraniu widać, jak jeden z Ukraińców odpowiedzialnych za pochód żąda rozmowy z oficerem dowodzącym akcją policjantów. Jego zdaniem, polskie władze nie zabezpieczały porządku podczas pochodu, a polscy policjanci nie wypełniali swoich obowiązków. „Wy nie robicie swoich obowiązków, wy robicie prowokacje!” – twierdził Ukrainiec. Zagadnięty przez demonstrującą przy wejściu na cmentarz w Pikulicach kobietę w pierwszym momencie przyznał, że osoby w czerwono-czarnych barwach UPA to nie prowokatorzy i mogą wejść na cmentarz. Później zaznaczał, że w tamtym czasie w Truskawcu odbywały się rozmowy polsko-ukraińskie z udziałem marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego oraz przewodniczącego ukraińskiego parlamentu Andrijem Parubijem.

    PRZECZYTAJ: Parubij: Kuchciński obiecał nam, że przed szczytem NATO nie będzie uchwały w sprawie 11 lipca

    Doszło również do wymiany zdań między Polakami, a młodym Ukraińcem, który zarzucał Polakom zakłócanie procesji religijnej. Na słowa, że cmentarz znajduje się na polskiej ziemi odparł: „to jest też nasza ziemia, [Lwów, Tarnopol] to też etnicznie były nasze ziemie”. „Chodzicie po kościach moich rodziców i dziadków” – powiedziała protestująca kobieta. „Wy też” – odparł Ukrainiec.

    Według rzecznika przemyskiej policji podkomisarz Bogusławy Sebastianki, obecni przy cmentarzu w Pikulicach polscy demonstranci zachowywali się zgodnie z prawem i byli osłaniani przez policjantów. W rozmowie z Kresami.pl poinformowała, że Ukraińcy nie składali żadnej oficjalnej skargi na działania policji. Poinformowała nas również, że uroczystości odbywające się na cmentarzu w języku ukraińskim zostały zarejestrowane przez policję i są analizowane pod kątem treści, które tam wygłaszano.

    Przeczytaj także:

    Blokada marszu Ukraińców w Przemyślu – banderowskie barwy w strzępach [+FOTO]
    Ukraińcy na marszu w Przemyślu: Jeszcze Polska nie zginęła ale zginąć musi [+VIDEO]

    Przemyśl kontra banderowcy 26.06.2016

  6. MatkaPolka said

    Banderowskie święto w Polsce. Przemyśl-Pikulice 2010-2015 – (wpisy MP)

    Starcia podczas marszu Ukraińców w Przemyślu.
    Jeszcze Polska nie zginęła, ale musi zginać”. Maciejczuk dla wMeritum.pl: Trzeba na to reagować

    http://wmeritum.pl/starcia-marszu-ukraincow-przemyslu-jeszcze-polska-zginela-musi-zginac-maciejczuk-dla-wmeritum-pl-trzeba-reagowac/147424

    W niedzielę 26 czerwca w Przemyślu, w dniu miał miejsce marsz zorganizowany przez Ukraińców. Był on częścią obchodów Dnia Ukraińskiej Pamięci Narodowej. Podczas jego trwania doszło do starć uczestników z młodymi Polakami. Ze strony kontrmanifestantów padały hasła potępiające ideologię banderowską, natomiast jeden z uczestników marszu krzyknął: Jeszcze Polska nie zginęła, ale musi zginąć!. Sprawą zainteresował się dziennikarz – Tomasz Maciejczuk, który wyznaczył nagrodę za pomoc w ustaleniu tej osoby

  7. MatkaPolka said

    Skandaliczne zachowania policji i Ukraińców podczas marszu w Przemyślu. (26.06.2016)

    Protest podczas procesji w Przemyślu

  8. MatkaPolka said

    Ukraińcy nie wpuszczają Polaków na cmentarz w Przemyślu. Oskarżają policję o prowokacje [+VIDEO]

    http://www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/ukraincy-nie-wpuszczaja-polakow-na-cmentarz-w-przemyslu-oskarzaja-policje-o-prowokacje-video

    W sieci pojawiła się kompilacja dwóch nagrań przedstawiających polską kontrmanifestację przy cmentarzu w Przemyślu, zorganizowaną ubiegłej niedzieli w związku z ukraińskim marszem. Ukraińcy oskarżali polskich policjantów o prowokacje.

    Na nagraniu widać, jak jeden z Ukraińców odpowiedzialnych za pochód żąda rozmowy z oficerem dowodzącym akcją policjantów. Jego zdaniem, polskie władze nie zabezpieczały porządku podczas pochodu, a polscy policjanci nie wypełniali swoich obowiązków. „Wy nie robicie swoich obowiązków, wy robicie prowokacje!” – twierdził Ukrainiec. Zagadnięty przez demonstrującą przy wejściu na cmentarz w Pikulicach kobietę w pierwszym momencie przyznał, że osoby w czerwono-czarnych barwach UPA to nie prowokatorzy i mogą wejść na cmentarz. Później zaznaczał, że w tamtym czasie w Truskawcu odbywały się rozmowy polsko-ukraińskie z udziałem marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego oraz przewodniczącego ukraińskiego parlamentu Andrijem Parubijem.

    PRZECZYTAJ: Parubij: Kuchciński obiecał nam, że przed szczytem NATO nie będzie uchwały w sprawie 11 lipca

    Doszło również do wymiany zdań między Polakami, a młodym Ukraińcem, który zarzucał Polakom zakłócanie procesji religijnej. Na słowa, że cmentarz znajduje się na polskiej ziemi odparł: „to jest też nasza ziemia, [Lwów, Tarnopol] to też etnicznie były nasze ziemie”. „Chodzicie po kościach moich rodziców i dziadków” – powiedziała protestująca kobieta. „Wy też” – odparł Ukrainiec.

    Według rzecznika przemyskiej policji podkomisarz Bogusławy Sebastianki, obecni przy cmentarzu w Pikulicach polscy demonstranci zachowywali się zgodnie z prawem i byli osłaniani przez policjantów. W rozmowie z Kresami.pl poinformowała, że Ukraińcy nie składali żadnej oficjalnej skargi na działania policji. Poinformowała nas również, że uroczystości odbywające się na cmentarzu w języku ukraińskim zostały zarejestrowane przez policję i są analizowane pod kątem treści, które tam wygłaszano.

    Przeczytaj także:

    Blokada marszu Ukraińców w Przemyślu – banderowskie barwy w strzępach [+FOTO]

    Ukraińcy na marszu w Przemyślu: Jeszcze Polska nie zginęła ale zginąć musi [+VIDEO]

  9. MatkaPolka said

    Banderowskie święto w Polsce. Przemyśl-Pikulice 2010-2015

  10. MatkaPolka said

    Ukraina UPA Zestawienie 362 metod tortur stosowanych przez UPA na Polakach
    7 listopada 2013Zbrodnie UPA362 metody zabijania, banderowcy, Kresy Wschodnie, ludobójstwo, Małopolska Wschodnia, oun-upa, terroryści upa, tortury upa, upa, zbrodnie upaDziennik Złożony Odsłon: 73 364

    http://dziennik.artystyczny-margines.pl/zestawienie-362-metod-tortur-stosowanych-przez-upa-na-polakach
    Brakuje słów na opisanie w kilku zdaniach zbrodni jakich dokonywali ukraińscy oprawcy na Polakach w latach 1939-1947. To jaką nienawiścią musieli kierować się mordercy by w tak straszny sposób pastwić się nad swoimi ofiarami przechodzi ludzkie pojecie! Poniżej przedstawiam wynik długoletnich prac badawczych Aleksandra Kormana, który spisał 362 metody tortur fizycznych, a także psychicznych, stosowanych wobec Polaków przez terrorystów OUN i UPA oraz innych ukraińskich szowinistów w latach II wojny światowej i po jej zakończeniu na południowo-wschodnich ziemiach II Rzeczypospolitej Polskiej. Są to tylko niektóre przypadki, udokumentowane źródłowo, stosowanych przez zbrodniarzy OUN-UPA tortur wobec kobiet, mężczyzn, starców i dzieci. Myślę, że szczegółowe ich przedstawienie w jakiś sposób przybliży Ci ogrom bestialstwa banderowskich rizunów, jakiego dokonali na bezbronnej ludności polskiej w tamtych latach.

    Czesława Solecka (19 lat) zamordowana przez UPA w Łodzinie. 10 IX 1946 r.
    Zestawienie 362 metod tortur
    stosowanych przez UPA na Polakach
    1. Wbijanie dużego i grubego gwoździa do czaszki głowy.
    2. Zdzieranie z głowy włosów ze skórą (skalpowanie).
    3. Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czaszkę głowy.
    4. Zadawanie ciosu obuchem siekiery w czoło.
    5. Wyrzynanie na czole „orła”.
    6. Wbijanie bagnetu w skroń głowy.
    7. Wyłupywanie jednego oka.
    8. Wybieranie obu oczu.
    9. Obcinanie nosa.
    10. Obcinanie jednego ucha.
    11. Obrzynanie obydwu uszu.
    12. Przebijanie zaostrzonym grubym drutem ucha na wylot drugiego ucha.
    13. Obrzynanie warg.
    14. Obcinanie języka.
    15. Pieczenie żywcem w piecu chlebowym.
    16. Podrzynanie gardła i wyciąganie przez otwór języka na zewnątrz.
    17. Podrzynanie gardła i wkładanie do otworu szmaty.
    18. Wybijanie zębów.
    19. Łamanie szczęki.
    20. Rozrywanie ust od ucha do ucha.
    21. Kneblowanie ust pakułami przy transporcie jeszcze żywych ofiar.
    22. Podcinanie szyi nożem lub sierpem.
    23. Zadawanie ciosu siekierą w szyję.
    24. Pionowe rozrąbywanie siekierą głowy.
    25. Skręcanie głowy do tyłu.
    26. Robienie miazgi z głowy przez wkładanie głowy w ściski zaciskane śrubą.
    27. Obcinanie głowy sierpem.
    28. Obcinanie głowy kosą.
    29. Odrąbywanie głowy siekierą.
    30. Zadawanie ran kłutych w głowie.
    31. Cięcie i ściąganie wąskich pasów skóry z pleców.
    32. Zadawanie innych ran ciętych na plecach.
    33. Zadawanie ciosów bagnetem w plecy.
    34. Łamanie kości żeber klatki piersiowej.
    35. Zadawanie ciosu nożem lub bagnetem w serce lub okolice serca.
    36. Zadawanie ran kłutych nożem lub bagnetem w pierś.
    37. Obcinanie kobietom piersi sierpem.
    38. Obcinanie kobietom piersi i posypywanie ran solą.
    39. Obrzynanie sierpem genitalii ofiarom płci męskiej.
    40. Przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską.
    41. Zadawanie ran kłutych brzucha nożem lub bagnetem.
    42. Przebijanie brzucha ciężarnej kobiecie bagnetem.
    43. Rozcinanie brzucha i wyciąganie jelit na zewnątrz u dorosłych.
    44. Rozcinanie brzucha kobiecie w zaawansowanej ciąży i w miejsce wyjętego płodu, wkładanie np. żywego kota i zaszywanie brzucha.
    45. Rozcinanie brzucha i wlewanie do wnętrza wrzątku – kipiącej wody.
    46. Rozcinanie brzucha i wkładanie do jego wnętrza kamieni oraz wrzucanie do rzeki.
    47. Rozcinanie kobietom ciężarnym brzucha i wrzucanie do niego potłuczonego szkła.
    48. Wyrywanie żył od pachwy, aż do stóp.
    49. Wkładane do pochwy – vaginy rozżarzonego żelaza.
    50. Wkładanie do vaginy szyszek sosny od strony wierzchołka.
    51. Wkładanie do vaginy zaostrzonego kołka i przepychanie go aż do gardła, na wylot.
    52. Rozcinanie kobietom przodu tułowia ogrodniczym scyzorykiem, od vaginy, aż po szyję i pozostawienie wnętrzności na zewnątrz.
    53. Wieszanie ofiar za wnętrzności.
    54. Wkładanie do vaginy szklanej butelki i jej rozbicie.
    55. Wkładanie do analu szklanej butelki i jej stłuczenie.
    56. Rozcinanie brzucha i wsypywanie do wnętrza karmy dla zgłodniałych świń tzw. osypki, który to pokarm wyrywały razem z jelitami i innymi i wnętrznościami.
    57. Odrąbywanie siekierą jednej ręki.
    58. Odrąbywanie siekierą obydwu rąk.
    59. Przebijanie dłoni nożem.
    60. Obcinanie palców u ręki nożem.
    61. Obcinanie dłoni.
    62. Przypalanie wewnętrznej strony dłoni na gorącym blacie kuchni węglowej.
    63. Odrąbywanie pięty.
    64. Odrąbywanie stopy powyżej kości piętowej.
    65. Łamanie kości rąk w kilku miejscach tępym narzędziem.
    66. Łamanie kości nóg w kilku miejscach tępym narzędziem.
    67. Przecinanie tułowia na wpół piłą ciesielską, obłożonego z dwóch stron deskami.
    68. Przecinanie tułowia na wpół specjalną piłą drewnianą.
    69. Obcinanie piłą obu nóg.
    70. Posypywanie związanych nóg rozżarzonym węglem.
    71. Przebijanie gwoździami rąk do stołu, a stóp do podłogi.
    72. Przybijanie w kościele na krzyżu rąk i nóg gwoździami.
    73. Zadawanie ciosów siekierą w tył głowy, ofiarom ułożonym uprzednio twarzą do podłogi.
    74. Zadawanie ciosów siekierą na całym tułowiu.
    75. Rąbanie siekierą tułowia na części.
    76. Łamanie na żywo kości nóg i rąk w tzw. kieracie.
    77. Przybijanie nożem do stołu języczka małego dziecka, które później wisiało na nim.
    78. Krajanie dziecka nożem na kawałki i rozrzucanie ich wokół.
    79. Rozpruwanie brzuszka dzieciom.
    80. Przybijanie bagnetem małego dziecka do stołu.
    81. Wieszanie dziecka płci męskiej za genitalia na klamce drzwi.
    82. Łamanie stawów nóg dziecka.
    83. Łamanie stawów rąk dziecka.
    84. Zaduszenie dziecka przez narzucenie na nie różnych szmat.
    85. Wrzucanie do głębinowych studni małych dzieci żywcem.
    86. Wrzucanie dziecka w płomienie ognia palącego się budynku.
    87. Rozbijanie główki niemowlęcia przez wzięcie go za nóżki i uderzenie o ścianę lub piec.
    88. Powieszenie za nogi zakonnika pod amboną w kościele.
    89. Wbijanie dziecka na pal.
    90. Powieszenie na drzewie kobiety do góry nogami i znęcanie się nad nią poprzez odcięcie piersi i języka, rozcięcie brzucha i wybieranie oczu oraz odcinanie nożami kawałków ciała.
    91. Przybijanie gwoździami małego dziecka do drzwi.
    92. Wieszanie na drzewie głową do góry.
    93. Wieszanie na drzewie nogami do góry.
    94. Wieszanie na drzewie nogami do góry i osmalanie głowy od dołu ogniem zapalonego pod głową ogniska.
    95. Zrzucanie w dół ze skały.
    96. Topienie w rzece.
    97. Topienie poprzez wrzucenie do głębinowej studni.
    98. Topienie w studni i narzucanie na ofiarę kamieni.
    99. Zadźganie widłami, a potem pieczenie kawałków ciała na ognisku.
    100. Wrzucenie dorosłego w płomienie ogniska na polanie leśnej, wokół którego ukraińskie dziewczęta śpiewały i tańczyły przy dźwiękach harmonii.
    101. Wbijanie zaostrzonego koła do brzucha na wylot i utwierdzanie go w ziemi.
    102. Przywiązanie do drzewa człowieka i strzelanie do niego jak do tarczy strzelniczej.
    103. Prowadzenie nago lub w bieliźnie na mrozie.
    104. Duszenie przez skręcanie namydlonym sznurem zawieszonym na szyici zwanym arkanem.
    105. Wleczenie po ulicy tułowia przy pomocy sznura zaciśniętego na szyi.
    106. Przywiązanie nóg kobiety do dwóch drzew oraz rąk ponad głową i rozcinanie brzucha od krocza do piersi.
    107. Rozrywanie tułowia przy pomocy łańcuchów.
    108. Wleczenie po ziemi przywiązanego do pojazdu konnego.
    109. Wleczenie po ulicy matki z trojgiem dzieci, przywiązanych do wozu o zaprzęgu konnym w ten sposób, że jedną nogę matki przywiązano łańcuchem do wozu, a do drugiej nogi matki jedną nogę najstarszego dziecka, a do drugiej nogi najstarszego dziecka przywiązano nogę młodszej go dziecka, a do drugiej nogi młodszego dziecka przywiązano nogę dziecka najmłodszego.
    110. Przebicie tułowia na wylot lufą karabinu.
    111. Ściskanie ofiary drutem kolczastym.
    112. Ściskanie drutem kolczastym dwóch ofiar razem.
    113. Ściskanie więcej ofiar razem drutem kolczastym.
    114. Periodyczne zaciskanie tułowia drutem kolczastym i co kilka godzin polewanie ofiary zimną wodą w celu odzyskania przytomności i odczuwaj nią bólu i cierpienia.
    115. Zakopywanie ofiary do ziemi na stojąco po szyję i w takim stanie jej pozostawienie.
    116. Zakopywanie żywcem do ziemi po szyję i ścinanie później głowy kosą.
    117. Rozrywanie tułowia na wpół przez konie.
    118. Rozrywanie tułowia na wpół poprzez przywiązanie ofiary do dwóch przygiętych drzew i następnie ich uwolnienie.
    119. Wrzucanie dorosłych w płomienie ognia palącego się budynku.
    120. Podpalenie ofiary oblanej uprzednio naftą.
    121. Okładanie ofiary dookoła słomą – snopem i jej podpalenie, czyniąc w ten sposób tzw. pochodnię Nerona.
    122. Wbijanie noża w plecy i pozostawienie go w ciele ofiary.
    123. Wbijanie niemowlęcia na widły i wrzucanie go w płomienie ognia.
    124. Wyrzynanie żyletkami skóry z twarzy.
    125. Wbijanie dębowych kołków pomiędzy żebra.
    126. Wieszanie na kolczastym drucie.
    127. Zdzieranie z ciała skóry i zalewanie rany atramentem oraz oblewanie jej wrzącą wodą.
    128. Zadawanie dzieciom tyle ciosów nożem, ile ofiara miała lat.
    129. Wycinanie na czole znaku krzyża w obrządku łacińskim.
    130. Wieszanie dzieci na drucie kolczastym.
    131. Stosowanie tzw. chińskiej tortury, tj. bicie po piętach żelaznym prętem.
    132. Wieszanie ofiary na drucie telefonicznym. Oznaczało to w umownym zbrodniczym słownictwie banderowskim – „robić telefon”.
    133. Odrzynanie głowy od tułowia piłą ciesielską.
    134. Rozbieranie ofiary do naga oraz nakazywanie tańczenia na lodzie i strze¬lanie po nogach, a rannych spychanie do przerębli pod lód.
    135. Wyrywanie obcęgami paznokci.
    136. Bicie kijami i drewnianymi pałkami po całym ciele.
    137. Przypalanie ofiary płomieniami świecy.
    138. Skrępowanie rąk i nóg drutem kolczastym, a na szyję zakładanie linki z pętlą – jak do wieszania, a koniec linki uwiązany na sztywno do skrępowanych na plecach rąk, tak, że najmniejszy ruch rękami zaciskał pętlę na szyi. Kiedy torturowany tracił przytomność, oprawcy oblewali go zimną wodą.
    139. Układanie ofiar rzędem twarzą do ziemi i dokonywanie zabójstwa strzałem w okolice serca.
    140. Wbijanie kilku i więcej gwoździ do czaszki głowy.
    141. Rozrywanie małych dzieci za nóżki i wrzucanie ich do studni.
    142. Rozcięcie ust kosą i włożenie kartki z ukraińskim napisem: „Będziesz miał Polskę od morza do morza”.
    143. Uderzenie łomem w głowę niemowlęcia.
    144. Odcięcie siekierą nóżki i rączki kilkuletniemu dziecku, a następnie głowy.
    145. Mordowanie sposobem „garrota” znanym inkwizytorom średniowiecza – przy pomocy żelaznej obręczy zaciskanej na szyi katowanego, dopóki nie złamią się kręgi szyjne. Częstokroć żelazną obręcz zastępował sznur zaciągany na szyi i zaciskany za pomocą kołka. Człowiek ginął w straszliwych mękach. Oprawcy OUN-UPA nazywali to – „krępulcy”.
    146. Wyrywanie ofiarom rzepki kolanowej.
    147. Wieszanie przy pomocy tzw. chodzącej szubienicy, którą stanowił nie¬kiedy członek OUN-UPA, który oprócz pistoletu, czy pistoletu maszynowego nosił przy sobie rzemienną pętlę, którą znienacka od tyłu zarzucał ofierze na szyję, a potem podciągnąwszy ją do góry przez ramię, odrywał od ziemi i tak długo trzymał, dopóki ta nie wyzionęła ducha rta jego plecach.
    148. Odrąbywanie główek dzieciom.
    149. Przestrzelenie obydwu nóg, wykłucie oczu, po kawałeczku obcinanie rąk, uszu, warg, wyrywanie z piersi serca, rozbicie kolbą karabinu głowy i jej oderżnięcie.
    150. Rozcinanie brzucha, wyłamywanie rąk, dobijanie kołkami.
    151. Przeżynanie ofiary na trzy części.
    152. Wykręcanie rąk i nóg, wyrywanie włosów i wykluwanie oczu.
    153. Ukrzyżowanie księży rzymsko – katolickich na krzyżach misyjnych.
    154. Zakopywanie do ziemi żywcem.
    155. Wiązanie rozżarzonym (rozpalonym do czerwoności) drutem.
    156. Sadzanie ofiary na gorącym tzw. blacie kuchni węglowej.
    157. Wkładanie drzazg pod paznokcie.
    158. Cięcie i ściąganie pasa skóry z dołu z okolicy kręgosłupa ku górze, przez nawijanie skóry na patyk wzdłuż kręgosłupa, poprzez kark i głowę aż do czoła.
    159. Zabijanie dzieci przez uderzanie głową o ścianę.
    160. Zabijanie dzieci przez uderzanie głową o drzewo.
    161. Rąbanie ofiary siekierą na trzy części.
    162. Zabijanie drewnianymi kołkami.
    163. Wycinanie znaków krzyża na ciele wraz z obcinaniem języka i uszu.
    164. Przywiązywanie drutem kolczastym kamienia u szyi i topienie ofiary w nurtach rzeki.
    165. Rąbanie kilkumiesięcznego dziecka siekierą na cztery części.
    166. Wycinanie krzyża na czole i rozdarcie ciała na strzępy.
    167. Krępowanie małżonków razem drutem kolczastym i wrzucanie ich żyw¬cem do rzeki.
    168. Zasypywanie ofiary gorącą szlaką z pieca centralnego ogrzewania.
    169. Przybijanie ojca i syna gwoździami do podłogi.
    170. Kładzenie na podłodze i kolejno odrąbywanie im głów.
    171. Odrąbywanie siekierą głowy poprzez zęby.
    172. Rozcinanie brzucha ciężarnym kobietom i wybieranie płodu.
    173. Zamurowywanie dzieci żywcem w piwnicach klasztoru karmelitańskiego w Wiśniowcu.
    174. Zdzieranie żywcem skóry ofiary i polewanie otwartej rany wrzątkiem.
    175. Przywiązywanie do belki nóg kilkakrotnie zgwałconej dziewczyny i zanurzanie ofiary w studni głową w dół.
    176. Roztrzaskanie głowy kolbą karabinu.
    177. Nasadzanie małych dzieci na ogrodzeniowe zaostrzone sztachety.
    178. Wrzucanie do dołu po wykopanym torfie skrępowanej ofiary z uwiązanym kamieniem u szyi, gdzie następowało utonięcie.
    179. Przywiązywanie ofiar drutem kolczastym za szyję do słupków, przy których męczyli się i umierali z wykrwawienia się.
    180. Przywiązywanie ofiar do końskich ogonów i wleczenie ich po drodze kilka, a nawet niekiedy kilkanaście kilometrów, aż do zgonu.
    181. Poćwiartowanie ofiary, a jej szczątki rozrzucanie na drodze.
    182. Rozdeptywanie główki niemowlęcia z wyrywaniem rączki i nóżek i przypinaniem napisu w języku ukraińskim: „Polski Orzeł”.
    183. Mordowanie ofiar przy użyciu różnych narzędzi.
    184. Wiązanie ofiar drutem kolczastym i wrzucanie ich do studni.
    185. Odrąbywanie na pniu głowy toporem i przez uniesienie jej do góry, po¬kazywanie innym oprawcom.
    186. Podrzynanie szyi i cięcie nożem piersi ofiary.
    187. Zabijanie nożem dziecka, a następnie rozbijanie główki siekierą.
    188. Rozpłatanie brzemiennej kobiecie brzucha i wycięcie na plecach pasa skóry.
    189. Gwałcenie młodej dziewczyny przez trzy dni i wrzucenie ciała do suchej studni głębinowej w lesie.
    190. Wydłubanie oczu, obcięcie języka, rąk i nóg i podparcie korpusem drzwi domu.
    191. Wiązanie drutem kolczastym i wrzucenie ofiar w płomienie ognia.
    192. Odrzynanie piłą głowy.
    193. Zabijanie drągami.
    194. Zakopywanie żywcem dorosłych i dzieci.
    195. Mordowanie przy użyciu wideł i siekier.
    196. Podrzucanie małych dzieci na widłach.
    197. Zbiorowe gwałcenie kobiet do utraty życia i uprawianie nekrofilii.
    198. Przywiązanie ofiary do drzwi i przez biesiadujących upowców – na przemian wycinanie pasów skóry i przypiekanie głowniami, aż do skonania.
    199. Przywiązanie do zaprzęgu konnego i wleczenie ofiary po ziemi, a następnie spalenie w stodole.
    200. Kłucie widłami, aż do utraty życia.
    201. Zabijanie przez zgniecenie ofiary podwaliną dębową.
    202. Wbijanie w otwarte usta żelaznego pręta i dobijanie kolbą karabinu.
    203. Uderzanie obuchem siekiery w głowę.
    204. Rozrywanie dzieci przywiązanych za rączki do drzewa.
    205. Uśmiercanie dzieci trującą substancją, dawaną przymusowo do wdychania.(Wspólna zbrodnia niemiecka-ukraińsko-szowinistyczna)
    206. Związywanie ofiar drutem kolczastym, bicie, szydzenie i naigrywanie się z nich, przed utopieniem ich w rzece.
    207. Malowanie jajek wielkanocnych krwią polską w Wielki Piątek w 1943 r.
    208. Przywiązywanie do drzew i podpalanie lub pozbawianie różnych części ciała.
    209. Pieczenie ofiar żarem płonących zabudowań.
    210. Pozbawianie życia przez wrzucanie do piwnic butelek z łatwopalnym płynem i płonących żagwi.
    211. Kłucie ofiary aż do zgonu, nożycami do strzyżenia owiec.
    212. Zawiązywanie pętli z drutu na szyi i ciągnięcie za koniem.
    213. Wrzucanie żywych ofiar do studni i w ten sposób topienie ich.
    214. Zakopywanie ofiar w ziemi do połowy tułowia i ściąganie skóry pasami, aż do uśmiercenia.
    215. Wymuszanie picia dziegciu i znęcanie się nad ofiarami, aż do zejścia.
    216. Sadystyczne mordowanie siekierami ofiar mających ręce związane drutem do tyłu.
    217. Duszenie rękami nieletnich dzieci.
    218. Wypalanie swastyki na policzku – symbolu przemocy i barbarzyństwa faszystów niemieckich – następnie związanie ofiary i utopienie w tzw. wyrobisku.
    219. Wycięcie pępka i wyciągnięcie jelit, którymi okręcano drzewo.
    220. Rozprucie brzucha brzemiennej kobiecie, wyjęcie płodu i wbicie go na kołek.
    221. Wydłubanie oczu i robienie z języka tzw. „krawata”.
    222. Przybicie kobiety gwoździami do drzwi, obcięcie jej piersi i wyprucie z łona wnętrzności.
    223. Przybicie dziecka do stołu za język.
    224. Uduszenie dziecka paskiem.
    225. Zabijanie uderzeniami kolby karabinu w głowę.
    226. Przybijanie ofiary kołkiem do ziemi przez brzuch.
    227. Obnoszenie po wsi – na widok publiczny – ciała małych dzieci nabitych na widły.
    228. Obcięcie piersi matce i siedemnastoletniej córce, następnie, krwią z ich ciał, dokonanie napisu na ścianie mieszkania w języku ukraińskim: „Śmierć Lachom!”.
    229. Przywiązanie nagich ofiar do sań za ręce drutem kolczastym i wleczenie ich przez wieś, w końcu zarąbanie siekierami i wrzucenie do studni.
    230. Przywiązanie do konia z rękami związanymi drutem kolczastym i wleczenie ofiary, bijąc i kłując bagnetem, aż do skonania.
    231. Zamęczanie ofiar biciem drągami i kamieniami.
    232. Rąbanie powolne – najpierw rąk, później nóg aby według życzenia ukraińskich szowinistów: „Polska morda dłużej się męczyła”.
    233. Przybijanie ofiary gwoździami do ściany stodoły i co około pół godziny podawanie jej octu do ust.
    234. Maltretowanie i gwałcenie grupy dziewcząt i kobiet, aż do zejścia i wrzucenie zwłok do szkolnej ubikacji.
    235. Znęcanie się i żywcem wrzucanie dorosłych do studni głębinowych.
    236. Bicie do utraty przytomności i na przemian polewanie zimną wodą ofiary, znęcanie się i wyrzucenie na śnieg i mróz.
    237. Zabijanie widłami, a następnie porżnięcie ciała na kawałki.
    238. Wieszanie dzieci na hakach kuchennych.
    239. Podeptanie rannego i dobicie uderzeniem w tył głowy.
    240. Zabijanie leżących twarzami do ziemi strzałami w tył głowy i dobijanie rannych ciosami bagnetów
    241. Mordowanie uderzeniem w tył głowy siekierą lub wielkimi maczugami drewnianymi.
    242. Zabijanie uderzeniem w tył głowy specjalnym młotkiem – narzędziem do zabijania zwierząt domowych w kształcie trójkąta u podstawy.
    243. Spalenie żywcem ofiary w stogu siana, po czym zabawianie się: muzykowanie, śpiewanie i tańczenie.
    244. Wbicie w czoło gwoździa i pozostawienie kartki w języku ukraińskim treści ; „On mnie chlebem karmił, a ja jego za to zabiłem”.
    245. Odrąbanie jednej ręki mężowi i odcięcie piersi żonie oraz związanie dru¬tem kolczastym obojga małżonków i powieszenie ich w studni głębinowej głowami w dół.
    246. Przybicie ofiary za język do stodoły oraz wbicie kołka w klatkę piersiową.
    247. Wydłubanie oczu i wycięcie języka oraz przywiązanie drutem kolczastym do drzewa głową w dół.
    248. Związanie starca i przeprowadzenie „dla zabawy” operacji wyrostka robaczkowego rozcinając ofierze brzuch scyzorykiem. Z kolei do wnętrza napchanie mchu i zaszycie brzucha sznurkiem oraz wyrwanie języka, zbicie drągami i zakopanie płytko w ziemi i na tym miejscu rozpalenie ogniska.
    249. Zakneblowanie ust kołkami i podziurawienie głowy oraz zaciśnięcie szyi sznurkami.
    250. Zakopywanie żywcem kilkumiesięcznych dzieci.
    251. Przywiązywanie do wozu konnego młodzieńca i nakazanie w czasie ja¬zdy biec do utraty sił.
    252. Zatłuczenie ofiary tzw. kijankami nad stawem.
    253. Palenie żywcem ofiar zapędzonych do stodół.
    254. Pieczenie ofiary w gorącej szlace.
    255. Zadręczanie ofiary do utraty życia.
    256. Wyjmowanie płodu ciężarnej kobiecie i wraz z wnętrznościami rozwieszanie go na krzakach.
    257. Przybijanie ofiary gwoździami do desek.
    258. Nadziewanie małego dziecka na bagnet i unoszenie ofiary do góry kręcąc nią wokół.
    259. Rozpruwanie młodym dziewczętom brzuchów.
    260. Wrzucenie ofiary do mrowiska, po uprzednim wydłubaniu oczu, obcięciu rąk i nóg.
    261. Zakłuwanie widłami.
    262. Rozpalanie ogniska na brzuchu ofiary, po uprzednim powaleniu na zie¬mię, związaniu, wycięciu języka, wyłupaniu oczu, wyłamaniu rąk i nóg okręceniu głowy płaszczem.
    263. Powieszenie kobiety za nogi na drzewie, obcięcie piersi, wybranie oczu i wyciągnięcie wnętrzności z brzucha.
    264. Wleczenie za nogi przywiązane do konia, po czym powieszenie na drzewie.
    265. Obcięcie matce piersi i dziecku nóżki, a krwią napisanie na ścianie w języku ukraińskim: „Śmierć Lachom!”.
    266. Zamordowanie, po czym pokrajanie ciała na kawałki, wbicie w nie widelców i ułożenie na półmisku.
    267. Związanie drutem leśników i gajowych i wrzucenie ich w płomienie ognia dużego ogniska, po uprzednim oddawaniu na nich moczu, lżeniu i poniżaniu słownym, przy czym jedna z młodych Ukrainek załatwiła na nich swoją potrzebą fizjologiczną.
    268. Zagrzebywanie swoich ofiar na cmentarzu padłych zwierząt.
    269. Przywiązanie do drzewa, obcięcie języka, wydłubanie oczu i przecięcie piłą.
    270. Nabijanie na długi bagnet dwójki małych dzieci i śmianie się że to „Polski samolot”.
    271. Nasadzenie dwuletniego dziecka na widły i wystawienie go w oknie.
    272. Wbijanie dziecku motyki w brzuch.
    273. Związywanie ofiar drutem kolczastym i mordowanie ich nożami.
    274. Rozerwanie ust ofierze, która krzyknęła: Niech żyje Polska!
    275. Związanie drutem kolczastym i katowanie przez dwa dni.
    276. Nasadzenie dziewięciomiesięcznego dziecka żywcem na kołek oraz nabijanie na pozostałe kołki sześciu odrąbanych główek dziecięcych.
    277. Nabijanie dzieci na zaostrzone kołki i wrzucanie ich do studni.
    278. Odrąbywanie główek dzieciom na pniu do rąbania drewna.
    279. Przybicie ofiary do framugi okna.
    280. Przywiązanie do żelaznego łóżka babci i dwójki wnucząt, oblanie benzyną i spalenie.
    281. Pieczenie żywcem ofiary po uprzednim rozebraniu do naga, przywiązanie do drzewa i rozpalenie ogniska pod nią.
    282. Przebijanie widłami brzucha.
    283. Nabijanie dzieci na widły i podnoszenie do góry z ukraińskim zawołaniem do pozostałych oprawców: „Patrz! To polski Orzeł”.
    284. Przeżynanie piłą i dla ułatwienia tej czynności siadanie przez współoprawców na głowie i nogach ofiary.
    285. Rozprucie brzucha ciężarnej kobiecie i wyrzucenie nienarodzonego dziecka na gnojowisko z zawołaniem w języku ukraińskim: „Patrzcie jak lata polski orzeł”.
    286. Katowanie – męczenie ofiary na raty.
    287. Odrąbanie dwóch palców i rozcięcie głowy.
    288. Wrzucanie rannych do dołu z wapnem.
    289. Zmasakrowanie twarzy siekierą i odrąbanie rąk i nóg.
    290. Przywiązanie dziewczyny do drzewa i gwałcenie, po czym włożenie do vaginy rozżarzonego żelaza.
    291. Przybijanie matki z dziećmi do ściany z ukraińskim napisem: „Polskie orły”.
    292. Wrzucanie do dołu ofiar żywcem i przysypywanie ich piaskiem.
    293. Torturowanie ofiary na oczach żony i dzieci, aż do zgonu.
    294. Wsadzanie ofiary do beczki i bicie jej kijami, aż do skonania.
    295. Odrąbywanie po kawałku – w odcinkach około dziesięciocentymetrowych – stóp, dłoni, następnie kończyn nóg, aż do bioder, a rąk do ramion oraz posypywanie solą, a także wybieranie oczu, obcinanie nosów, uszu, zrywanie paznokci i rozcinanie brzuchów.
    296. Wypalanie oczu rozpalonym drutem.
    297. Rozrąbywanie głowy plastrami – po kawałku.
    298. Przecinanie siekierami i toporami dzieci na połówki – od głowy do dołu tułowia.
    299. Wbijanie kobietom zaostrzonego drzewca w krocze.
    300. Palenie żywcem sprowadzanych do budynku kobiet i dzieci i wrzucanie do wnętrza eksplodujących granatów.
    301. Przeżynanie tułowia piłą na cztery części i wykluwanie oczu oraz odcinanie języka i głowy, po czym zatknięcie głowy bez oczu i języka na żerdzi koło spalonego budynku.
    302. Najeżdżanie końmi na leżących na ziemi.
    303. Wrzucanie żywcem do studni głębinowej ofiar głowami w dół, po uprzednim wykłuciu nożem oczu.
    304. Przybijanie gwoździami ofiary do desek łóżka.
    305. Ściąganie skóry dłoni, tj. tzw. „zdejmowanie rękawiczek”, polegające na nacinaniu skóry nadgarstka ręki i zawijanie jej w dół, a niekiedy w górę.
    306. Wycięcie na skórze pleców cyfry „105”, tj. liczby lat ofiary i jej osolenie.
    307. Rozdeptanie główki dziecka oraz rozdarcie nóżek i rączek, pozostawia¬jąc duży napis w języku ukraińskim: „Polski orzeł”.
    308. Wpędzanie mężczyzn do murowanej piwnicy i zabijanie ich eksplodu¬jącymi granatami.
    309. Odrąbywanie toporem głów ofiarom na pniu do rąbania drewna, po uprzednim związaniu w tyle rąk i w dole nóg drutem kolczastym. Na pniu była kartka przymocowana drutem z napisem w języku ukraiń¬skim: „Taka będzie śmierć wszystkim Polakom”.
    310. Męczenie chłopczyka uwiązanego za szyję do tzw. koromysła (jarzemka do noszenia dwóch wiader wody na ramionach) i podnoszenie jedne¬go ramienia tego koromysła do góry, razem z dzieckiem. Gdy dziecko zaczęło się dusić i wymachiwać w powietrzu rękami i nogami, stawia¬no je wówczas na ziemi. Był to pokaz dla grupy Ukraińców.
    311. Wypalanie gorącym drutem znaku swastyki na policzku.
    312. Związywanie drutem kolczastym rąk i nóg oraz wrzucenie ofiar w pło¬mienie dużego ogniska.
    313. Zbiorowe gwałcenie dorosłej kobiety, po czym włożenie jej w krocze rozpalonego żelaza.
    314. Przecinanie czoła w poprzek.
    315. Przybijanie dzieci żywcem na krzyż gwoździami do ściany.
    316. Rozbijanie głów dziecięcych o narzędzia rolnicze.
    317. Uderzanie w tył głowy orczykiem od wozu.
    318. Zakopywanie rannych, jeszcze żyjących ofiar.
    319. Rozdarcie ofiary poprzez przywiązanie jednej nogi do drzewa, a drugiej do orczyka powozu konnego i jazdą.
    320. Wciskanie głowy rannego w gnojówkę, aż do uduszenia się.
    321. Przybijanie wyciągniętego języka gwoździem do brody, po uprzednim wybraniu gałek ocznych.
    322. Wbijanie całej siekiery w plecy.
    323. Okrutne opuszczanie krwi ofiarom i napełnienie balii ludzką krwią w klasztornej piwnicy o.o. Dominikanów w Podkamieniu.
    324. Wycięcie na czole znaku krzyża i obcinanie uszu i nosa.
    325. Zakłuwanie bagnetem i rozpalonymi prętami żelaznymi.
    326. Wyrwanie warkocza włosów i przekłuwanie bagnetem.
    327. Wbijanie dorosłych mężczyzn i kobiet na zaostrzone pale zakopane! w ziemi pionowo.
    328. Wbijanie w skroń gwoździa.
    329. Przywiązanie księdza wyznania rzymsko-katolickiego do drzewa i do połowy przerżnięcie piłą oraz nałożenie na głowę korony plecionej z drutu kolczastego. Ofiara służyła dziewczynom jako tarcza strzelnicza.
    330. Ukrzyżowanie na płotach – ogrodzeniach poprzez przybijanie rąk i nóg gwoździami.
    331. Zbiorowe gwałcenie kobiet, a następnie poddanie torturom takim jak: wycięcie języka, obcięcie piersi, zdzieranie pasów skóry.
    332. Związanie drutem kolczastym za nogi i przytroczenie do konia i ciągnięcie galopem po głazach kamiennych.
    333. Wieszanie na drzewie za obydwie ręce i podpalenie dolnych kończyn płomieniami ognia z rozpalonego pod drzewem ogniska.
    334. Przypalanie płomieniami świecy palców i dłoni, aż do utraty przytom¬ności, po czym związanie i zastrzelenie.
    335. Bicie łańcuchem i maczugą z kolcami po całym ciele ofiary ułożonej na ławce, z przerwami na polewanie jej zimną wodą dla przywrócenia przytomności, po czym powieszenie na słupie.
    336. Krępowanie drutem kolczastym nóg i rąk oraz przez kilka dni pod¬dawanie ofiar wymyślnym torturom, a jeszcze żyjących dobijanie sie¬kierami.
    337. Gwałcenie siedemnastoletniej dziewczyny na oczach jej rodziców, po czym zamordowanie wszystkich.
    338. Wieszanie na „żurawiu” studni głębinowej.
    339. Kładzenie ofiary na gorącym blacie kuchni węglowej i nakładanie na nią brony, po której chodzono.
    340. Zadawanie ciosów nożem pod każde żebro, a gdy ofiara konała polewa¬no zimną wodą z wiadra dla powrotu przytomności i ponowne zadawa¬nie ciosów.
    341. Wrzucanie do klozetowego szamba żywych ofiar oraz bicie żelaznym narzędziem po głowie i wciskanie ich w głąb tego szamba.
    342. Podwieszanie pod pachy na drzewie w lesie i palenie pod ofiarą gałęzi chrustu.
    343. Wiązanie rąk drutem i zadawanie na całym ciele ran kłutych.
    344. Oskalpowanie – ściągnięcie skóry z głowy i twarzy – wraz z wybraniem oczu, obcięciem uszu, przecięciem krtani i wyciągnięciem przez nią ję¬zyka.
    345. Obcięcie genitaliów, wydłubanie oczu i skłucie całego ciała cienkimi igłami.
    346. Porąbanie ośmiomiesięcznego dziecka na cztery części.
    347. Rozbieranie do naga, związywanie ofiary drutem kolczastym i wpycha¬nie do przerębli pod lód rzeki.
    348. Przybicie bagnetem do stołu kilkumiesięcznego dziecka i włożenie mu do ust kawałka niedojedzonego kiszonego ogórka.
    349. Duszenie sznurem zakładanym na szyję i zabijanie ciosem noża w serce.
    350. Wyrywanie księżom wyznania rzymsko – katolickiego pulsujących serc z piersi, a niekiedy prezentowanie ich widzom i odliczanie na zegarku czasu trwanie agonii.
    351. Duszenie drutem kolczastym.
    352. Wypruwanie dzieciom wnętrzności i rozwieszanie jelit na ścianie w ja¬kiś nieregularny sposób wraz z kartką wiszącą na gwoździu z napisem w ukraińskim języku: „Polska od morza do morza!”.
    353. Przybijanie dzieci do ściany z rozkrzyżowanymi rękami.
    354. Wyłamywanie dzieciom stawów rąk i nóg i przybicie martwego dziecka do stołu – na oczach dorosłych osób.
    355. Pozbawienie życia dwudziestoma dwoma i więcej ciosami noża.
    356. Przymocowanie tułowia do oparcia i rzucanie w nie nożami.
    357. Wiązanie – skuwanie rąk drutem kolczastym.
    358. Zadawanie śmiertelnych uderzeń łopatą.
    359. Przybijanie rąk do progu mieszkania.
    360. Przebijanie kołami dzieci na wylot.
    361. Wleczenie ciała po ziemi za nogi związane sznurem.
    362. Przybijanie małych dzieci dookoła grubego, przydrożnego drzewa, tworząc w ten sposób tzw. „wianuszki”.

    Ilustracje przedstawiają niektóre tortury stosowane na ludności polskiej przez organizację ukraińskich nacjonalistów (OUN) – ukraińską powstańczą armię (UPA):

  11. MatkaPolka said

    SLAVA UKRAYINI- HEROYAM SLAVA -SŁAWA UKRAINIE – SŁAWA BOHATEROM

    HEROYAM SLAVA – Slava SS-Galizien SS, SD, SA, Wehrmachtu, Gestapo, Abwehra, batalion Roland Nachtingel
    HEROYAM SLAVA – Slava Stefan Bandera, Slava Adolf Hitler
    HEROYAM SLAVA – za zabijanie niewinnych ,bezbronnych ludzi – 120 000 Polaków i 80 000 Ukraińców na Wołyniu i 30,000 Ukraińców w Galicji,
    HEROYAM SLAVA – za zabijanie kobiet w ciąży
    HEROYAM SLAVA – za zabicie 3 lat dzieci – przybijanie gwoździami do drzwi stodoły i duszenie kolczastym drutem
    HEROYAM SLAVA – za bestialskie i okrutne czystki etniczne i tortury
    HEROYAM SLAVA – zabójstw księży i bezbronnych chłopów
    HEROYAM SLAVA -dla kolaborantów Nazistowski Niemiec , na neonazistowskiej – agresji UE na Europie Wschodniej dzisiaj
    HEROYAM SLAVA – za wsparcie Nazistowskich Niemiec i neo-nazistowskich Unii Europejskiej
    HEROYAM SLAVA – za zabicia własnej siostry „Petruniu ne ubijaj ty mne”(?) – Piotrusiu, nie zabijaj mnie
    HEROYAM SLAVA – za zabijania własnych żon i sióstr z małżeństw mieszanych
    HEROYAM SLAVA – za zabijanie dzieci w trakcie komunie świętej
    HEROYAM SLAVA – za spalenia żywcem wiernych w kościele podczas niedzielnej mszy
    HEROYAM SLAVA – za pomoc w niemieckim nazistowskim stłumienia Powstania Warszawskiego i zabijając 200 tysięcy cywilów
    HEROYAM SLAVA – Ukraińskim Profesorom – chwała kłamcom – chwała akademickim prostytutkom, którzy nigdy nie dotknęli Archiwum
    HEROYAM SLAVA – slava Germam Masters, slava Międzynarodowym Bankierom – sprzedajemy im naszą ziemię i cały kraj
    HEROYAM SLAVA – slava dla Niemieckich Panow – zjednoczeni jesteśmy w zabijanie SŁOWIAŃSKICH BRACI – Polaków, Ukraińców , Rosjan
    HEROYAM SLAVA – za bombardowanie i ostrzeliwanie rakietowe cywilnych obiektów i cywilów – miast i wiosek w Donbasie
    HEROYAM SLAVA – DLA Unii Europejskiej i USA – BRUKSELI i MANHATTANU – BUNDESWEHRA I NAJEMNICY Z BLACKWATER – CIA i BND

  12. MatkaPolka said

    UKRAIŃSKA OKUPACJA KRYMU? POLSKA OKUPACJA UKRAINY?
    http://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz%2Fukrainska-okupacja-krymu-polska-okupacja-ukrainy

    Ukraina staje w obliczu rozpadu państwa. Licznie zgromadzeni na centralnym placu Sewastopola mieszkańcy, skandując hasła „Putin nasz prezydent!” oraz „Rosjo, zostaliśmy porzuceni, weź nas z powrotem!”, wskazują swoje sympatie narodowe i preferencje polityczne . Skąd ta miłość do Rosji, a niechęć do państwa, w którym żyją?

    Czy ci ludzie czują się okupowani przez Ukrainę? Jeśli tak, w jaki sposób ta okupacja się zaczęła?

    W roku 1954 ówczesny I sekretarz KC Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, Nikita Chruszczow, odłączył Krym od Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej i przyłączył do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Zmiana ta wydawała się wówczas kosmetyczna. Wszak Krym pozostawał częścią Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Najwyższa władza pozostała ta sama, a przesunięcia z jednej republiki związkowej do drugiej, było niewiele kosztującym gestem dobrej woli, mającym świadczyć o braterstwie narodów. Gest ten wykonano w trzechsetną rocznicę zawarcia ugody w Perejesławiu, gdzie polska dotąd Ukraina, rękami ich kozackich przywódców, poddała się pod panowanie władców Moskwy. Na marginesie warto przypomnieć, że w imieniu Kozaków ugodę zawierał Bohdana Zenobii Chmielnicki, który wciąż powszechnie uznawany jest za bohatera Ukrainy.

    Zmiana ta wydawała się kosmetyczna, aż tu nagle w 1991 roku rozpadł się ZSRR, a na jego gruzach powstały państwa niekoniecznie pałające do siebie braterską miłością. Krym po rozpadzie ZSRR pozostał w granicach Ukrainy, mimo iż w większości zamieszkiwany jest przez ludność rosyjskojęzyczną. Tej, jak widać, po ponad dwóch dekadach istnienia suwerennej Ukrainy, wciąż bliżej do Rosji. Czy tę sytuację można nazwać okupacją Krymu przez Ukrainę? Chciałbym, by na to pytanie odpowiedzieli sobie przede wszystkim sami Ukraińcy, zwłaszcza ci z nich, którzy od lat głoszą hasła o polskiej okupacji Ukrainy.

    Mnóstwo Ukraińców, z którymi się dotąd spotkałem, jest święcie przekonana, że Polska była okupantem Ukrainy, stąd jak najbardziej usprawiedliwiony był fakt, iż miejscowa ludność wielokrotnie buntowała się i brała krwawy odwet na „okupantach” i ich rodzinach. Warto więc przypomnieć jak

    Ukraina znalazła się w granicach Polski. A właściwie… jak Polska stworzyła Ukrainę.

    Na początku odrzućmy absurdalne twierdzenie, że Polska okupowała Ukrainę już sześć stuleci temu. Wiem, że to będzie trudne do przełknięcia dla wielu Ukraińców, ale trzeba powiedzieć wprost: tak, jak na przykład w VIII wieku nie było jeszcze Polski, tak w XIV wieku nie było jeszcze Ukrainy, więc jak można ją było okupować?

    A co było? Oczywiście były ziemie i byli ludzie, ale ani ziem zamieszkałych przez różne plemiona słowiańskie w VIII wieku nie nazywano Polską, ani też zamieszkałych w XIV wieku przez Rusinów ziem nie nazywano Ukrainą, a ich samych Ukraińcami.

    Kiedy więc i jak powstała Ukraina?

    Pospolicie znane Polakom i Rusinom słowo „ukraina” jeszcze w XVI wieku oznaczało pogranicze. Tak więc obozując w roku 1562 pod litewskim Połockiem, hetman koronny Florian Zebrzydowski pisał o „ukrainie połockiej”[1], czyli o połockim pograniczu[2]. Kilka lat wcześniej, bo w 1557 roku, uczestnik polskiego poselstwa do Imperium Osmańskiego, Erazm Otwinowski, podziwiając „tureckich” wojowników pisał:

    „POGRANICZNI ludzie albo służebni, którzy tam przyjeżdżają, które oni deliami zową, ci tylko tak chodzą jako i jeżdżą w ostrogach, z pierzem pospolicie żurawiem białem i według tego, jako który zwycięstwo otrzymał, tylko piór białych u kiwiora [rodzaj nakrycia głowy] nosi i z bronią wielką, aby znać było UKRAINNEGO witezia [rycerza].”[3]

    Miała więc swoje ukrainy nie tylko Litwa, ale i Imperium Osmańskie. Ba! Jak pisał Fabian Birkowski, miała je nawet Afryka[4]. Bo też i ukraina znaczyła wówczas nic więcej, jak tylko pogranicze. A pogranicza są w bardzo wielu miejscach. Kiedy więc słowo ukraina stała się nazwą własną jednej z krain, przechodząc później w nazwę państwa?

    W roku 1569 do Królestwa Polskiego przyłączono część terytorium Wielkiego Księstwa Litewskiego. Akt ten można porównać do tego, co zrobił Chruszczow w 1954 roku.

    Zygmunt II August, który był wówczas jednocześnie i królem polskim, i wielkim księciem litewskim, odłączył od jednego swojego państwa część terenów i jego mieszkańców, po czym przyłączył „jako równych do równych, wolnych do wolnych ludzi” do drugiego. Była to bezkrwawa zmiana granic. Wkrótce potem doszło do zjednoczenia Polski i Litwy unią realną.

    Warto tu podkreślić fakt, na który zwróciła uwagę ukraińska profesor historii, Natalia Jakowenko. Stwierdziła ona, że ówcześni ruscy kronikarze, rzetelnie odnotowujący mnóstwo drugorzędnych szczegółów z bliskiego im życia, „nie zauważyli” tak epokowego aktu, jak przekazanie Polsce części swoich ziem.

    „Nie świadczy to jednak o obojętności wobec losów rodzinnego kraju. W średniowiecznych kategoriach, w przeciwieństwie do współczesnego schematu myślenia, odrębność polityczna utożsamiana była nie z niepodległością państwa, ale z własnym władcą. A ponieważ wielkim księciem litewskim i królem [polskim] była jedna osoba – Zygmunt II August, w oczach ludzi owego czasu w ogóle nie zaszło żadne epokowe wydarzenie, bowiem lokalne instytucje polityczne, przez które realizowała się właściwa odrębność w ustroju administracyjnym, zwyczajach i systemie prawnym, pozostały bez zmian.”[5]

    Tak oto w granicach Królestwa Polskiego znalazły się ziemie, z których część wkrótce zaczęto nazywać Ukrainą.

    Dlaczego Ukrainą? To proste. Skoro zmieniły się granice Królestwa, to zmieniło się również i to, gdzie były pograniczne ziemie tejże Polski. Nowe pogranicze było bardzo słabo zaludnionym pasem ziemi od strony tatarskiej i moskiewskiej. Tam była owa ukraina, która wkrótce stała się Ukrainą.

    Po Unii Lubelskiej 1569 roku zanika bowiem zwyczaj nazywania każdego pogranicza ukrainą. Pozostała jedna ukraina – polskie pogranicze od Tatarów i Moskwy. Wkrótce sformalizowano ten termin. Ukrainą zaczęto nazywać terytorium przyłączonych do Polski w 1569 roku województw bracławskiego i kijowskiego. A po odzyskaniu z rąk moskiewskich księstwa czernihowskiego (fakt ten sformalizowano rozejmem w Dywilinie 1618 roku), także i o te ziemie powiększono Ukrainę.

    Najlepszym tego dowodem są uchwały sejmów polsko-litewskich, które współtworzyli posłowie z Ukrainy. Przykładowo, w czasie sejmu 1659 roku wymieniono „Woiewodztwa Ukrainne”. Były to „woiewodztwa, Kiiowskie, Bracławskie, Czerniechowskie [6]. Wszelkie też traktaty, w których padało słowo Ukraina, potwierdzają takie, a nie inne rozumienie tego pojęcia. Także i w potocznym rozumieniu Ukraina była terytorium złożonym z trzech, wymienionych województw. Przykładem rękopis „Opisanie Woyny Kozackiey, to iest Buntow Chmielnickiego z namienieniem roznych Woien z postronnymi monarchami […]”, w którym stwierdzono:

    Ukraina jest kraj polski z trzech województw kijowskiego, bracławskiego i czernihowskiego składający się, od wschodu słońca przy granicy moskiewskiej, potym tatarskiej, dalej ku południowi wołoskiej [czyli mołdawskiej] leżący, ciągnie się wzdłuż (rachując i stepy, to jest Dzikie Pola obszerne, dla których dla niedostatku wody i lasów, tudzież niebezpieczeństwa od Tatarów ludzie nie mieszkają) ” […] I dlatego Ukrainą ten kraj przezywa się, że przy kraju cudzych granic ma swoje położenie.”[7]

    To rozumienie pojęcia Ukraina nie ograniczało się tylko do Polaków, bo i Rusini tak właśnie pojmowali ten termin[8]. Przykładów jest aż nadto, choćby anonimowy, kozacki świadek wojen drugiej połowy XVII w., czyli tak zwany Samowidec. W swoim latopisie[9] wielokrotnie używa nazwy Ukraina. Padają tam nazwy miast i ich przypisanie do różnych ziem. Na przykład o okolicach Jarosławia (chodzi o część województwa ruskiego, którego stolicą był Lwów) pisał jako o „polskiej ziemi”[10]. Podobnie czynili i osiemnastowieczni Kozacy. Ukraina bowiem, aż do końca istnienia Rzeczpospolitej Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, a nawet dużo później, to tereny naddnieprzańskie. Nie sąsiadujące z nią Wołyń i Podole, czy bardziej od nich na zachód leżące województwo ruskie ze Lwowem, ale właśnie tereny wokół Dniepru. Dopiero pod koniec XIX wieku ukraińscy historycy (w szczególności Michajło Hruszewskij oraz Iwan Franko) rozszerzają znaczenie terminu Ukraina na całość ziem ruskich. Na tej to właśnie podstawie część dzisiejszych Ukraińców, zwłaszcza spod znaku wojującej na Majdanie „Swobody” uważa, że tereny etnicznej Ukrainy rozciągają się niemal do Wisły, gdyż w przeszłości zamieszkiwała je ludność ruska. Zresztą nie tylko uważa, ale i wysuwała już roszczenia terytorialne wobec Polski.

    Jak z tego, bardzo skrótowego opisu genezy powstania Ukrainy widać, twierdzenie o polskiej okupacji Ukrainy jest nieuzasadnione. Polska najpierw pokojowo weszła w posiadanie ziem, które utworzyły przyszłą Ukrainę, po czym ją stworzyła. Polska nie zajęła Ukrainy zbrojnie, i nie okupowała jej. Tak potępiane przez historyków liberum veto ma tę zaletę, że nikt nie może dziś Polakom zarzucić, iż narzucali innym swoją wolę. Jeden poseł z Ukrainy, czy z innej części wspólnej Rzeczpospolitej, mógł zerwać obrady sejmu. Bez porozumienia, bez kompromisu, bez powszechnej zgody, nie można było w Polsce tworzyć prawa. Takich prerogatyw nie mają dziś reprezentanci Krymu w ukraińskim parlamencie…

    Gdyby nie Królestwo Polskie, nie byłoby Ukrainy i Ukraińców. Przy czym warto zaznaczyć, że pod tym drugim pojęciem, do końca istnienia dawnej Rzeczpospolitej rozumiano nie naród, ale mieszkańców Ukrainy. Polski szlachcic zamieszkujący Ukrainę nazywał się Ukraińcem[11]. Dopiero dużo później, po rozbiorach Polski, uformowano naród ukraiński, który zaczął rościć pretensje do ziem, które nigdy Ukrainą nie były. Efektem tego było między innymi ludobójstwo na Wołyniu w czasie II Wojny Światowej.

    Zdaję sobie sprawę, że to, co tu piszę będzie szokiem dla większości Ukraińców. Piszę to jednak nie w tym celu, by wypominać Ukraińcom okupację Krymu i moralnie usprawiedliwiać rozpad państwa. Piszę to po to, by właśnie dzisiaj, w sytuacji, gdy część obecnego terytorium państwa ukraińskiego grozi odłączeniem się od reszty, skłonić Ukraińców do refleksji. Może wówczas przyjmą jeden standard oceniania historii. Jeśli Krym uważają za integralną część swojego kraju; jeśli uważają, że nie są jego okupantami, to dlaczego za okupantów Ukrainy uważają Polaków? A jeśli sądzą, że Polska okupowała (a nawet wciąż okupuje etniczną) Ukrainę, to jakie mają moralnie prawo do utrzymania w swoich granicach Krymu?

    Dr Radosław Sikora

  13. MatkaPolka said

    Massacres of Poles in Volhynia – Volhynian slaughter | Rzeź Wołyńska

    Wołyń 1943 – polskie dzieci – ofiary OUN UPA

  14. MatkaPolka said

    W każdym kraju istnieją różnice etniczne lub regionalne; w Wielkiej Brytania – są Szkoci, Anglicy, Walijczycy, Irlandczycy; w Szwajcarii – tam są Niemcy, francuski, włoski, w Niemczech – Bawarczycy i Fryzji, Frankowi, Saxoni w Polsce – Polacy Ślązaków, Mazowszanie Wielkopolanie, Mazurów, Pomorzanie, , Litwini, Rosjaniei, Rusini Tatarzy, Żydzi

    Polska była Multi Culti – Wspólnota Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego – Res Publica Obojga narodów .. Współczesna Ukraina-Początkowo to było kiedyś Litwa.

    W 1569 Królestwo Polskie włączona część terytorium Wielkiego Księstwa Litewskiego. Akt ten można porównać do tego, co zrobił Chruszczowa w 1954 r. – włączenie Krymu do Ukrainy z Rosji

    Zygmunt II August, który był wtedy w tym samym czasie i króla polskiego i wielkiego księcia litewskiego, oddzielone od jednej części jego strony kigdom obszaru i jego mieszkańców, a następnie ponownie dołączył to „jak równy równego, dostępne dla wolnych ludzi „do innej części swego królestwa. To była bezkrwawa zmiana granic. Wkrótce potem doszło do zjednoczenia polskiej i litewskiej unii realnej.

    Rzeczpospolita Polska BYŁA BARDZO DOBRĄ FORMUŁĄ POLITYCZNĄ dla każdej grupy etnicznej i schronienie przed agresją z Turków i Tatarów Prusaków , Szwedów. Rusini byli takimi samymi dobrymi obywatelami Polski, jak inni obywatele polscy . Rusin zawsze wierny i lojalny do Res Publica Polski.

    POLACY I DLA RUSINÓW BYŁY DOBRYMI SĄSIADAMI i mieszkali razem w pokoju (np. małżeństw mieszanych)

    – aż wtrącil sie ktoś obcy – Niemiec i Żyd – y i zaczął ingerować powodować spory, kłótnie i wojny, nienawiść i zabójstwa-antagonizować w celu uzyskania kontroli i na Ziemi i Ludzi zgodnie z zasadą „Dziel I Rządź” – „Divide et Impera”-

    To była Austria, Prusy – podsycane zamieszki, wojny i rewolucji w celu podzielenia kraju.
    Marginalne i małe grupy „Ukraińska Nationalist” początkowo sponsorowany przez Habsburgów w Austrii; Później OUN była sponsorowana przez Niemców

    Różnice etniczne i kulturowe nie pozwalają żadnej z grupy do czystek etnicznych innych!!

    OUN został stworzony w 1929 roku przez grupę 30 ukraińskich Nationalist finansowanech przez zagranicznych mocarstwa Finansowe

    Ukraina nie ma własną historię – to jest historia Polski i historii Rosji i Austrii – bo tak nazywa Ukraina nigdy nie istniał wcześniej. Zwolenników UPA / OUN próbuje ukraść historię z Polski lub z Rosji
    Dziś zwolennicy OUN / UPA nawiązują wprost chwalić ideologię nazistowską i faszyzmu – te same ideologie, te same metody, ten sam terror, te same sponsorów.

    „Bojowników o wolność” chcieli i chcą przechwycić władzę i ODDAĆ kraj Ukraina dla obcych mocarstw – Niemców i Międzynarodowych Bankierów.

    Stephan Bandera był agentem Gestapo Wlodymyr Kubijovic brał zlecenia z Abwehry – od Theodore Oberlandera, – UCK był finansowany przez Abwehre. Mikoła Lebiedź = Maksym Rubant zmarł jako agent CIA – to tylko kilka przykładów.

    Zarówno OUN / UPA i dzisiejsza samozwańczym Kijowska JUNTA – nie służyły i nie służą interesom ludzi

    Dlaczego „bojownicy o wolność” nie piszą o zabójstwach i opresji niemiecki lub austriacki, nie piszą o pruskich Hohenzollernach, austriackich Habsburgach, pruskich/ krzyżackim carów w Rosji? Zamiast tego piszą o ucisku z Polski

    „Bojownicy o wolność” nie dążą do wyzwolenia i niepodległości narodu ukraińskiego, ale do PODPORZĄDKOWANIA I ZNIEWOLENIA NARODU, aby narzucić swoją wolę całemu społeczeństwu poprzez niesamowitą terroru i stworzyć państwo totalitarne na kilku samozwańczego przywódcy antyhitlerowskiej stylu dyktatury .

    Ideologia Doncow i Bandera Zintegrowanego Nacjonalizmu to nic innego jak rasizm, animalizm i propaganda nienawiści

    Jest to propaganda identyczna do stylu propagandy nazistowskiej -nienawiści do Polaków i Żydów. Te kłamstwa i propaganda w stylu nazistowska wciąż trucizna umysły i pozyskują wierzących i zwolenników.
    są narzucane terrorem

    Nie są to „Bojownicy o Wolność” i nie dążą do wyzwolenia i niepodległości narodu ukraińskiego, ale do podporządkowania i zniewolenia narodu, aby narzucić swoją wolę, całego społeczeństwa poprzez niesamowitą terroru i stworzenia państwa totalitarnego do kilku samozwańczych przywódców (według Doncow ideologii)
    Są to „BOJOWNICY O ZNIEWOLENIE” i podporządkowanie całego kraju Zachodnim Bankierom i Niemcom – Utworzenie Totalitarnej Dyktatury

    Nacjonaliści z OUN i grupy ich zwolenników stanowiły zaledwie 0,15% ludności Ukrainy.
    Większość narodu przeciwieństwie OUN / UPA, większość członków UPA zostali wcieleni wyciągnęli przymusu i terroru do UPA.

    W Wołynia UPA zginęło nie mniej niż 120.000 Polaków, 80.000 Ukraińców, około 50.000 Żydów, a także bliżej nieokreślona liczba Rosjan. (20000?). Łącznie UPA zginęło około 500 tysięcy ludzi – niewinnych, bezbronnych cywilów – dzieci, kobiet, starców, a nie o żołnierzy ginących w walce. Zabitych w walkach zbrojnych żołnierzy są różne sprawy.Z okrucieństwa i bestialstwa zabójców nie pozwala nazywając je ludzie.

    Czlonkowie OUN/UPA i obecni Neo-Banderowcy byli i są psychopaci, mordercy i zboczeńcy; muszą być genetycznie upośledzona

  15. Arni said

    Proszę się nie podniecać a zacząć w końcu robić coś konkretnego, jak choćby przynajmniej podpisać petycje: http://petitiongo.org/en/petition/zakaz-zgromadzen-zwolennikow-upa-i-bandery-zakaz-u

  16. MatkaPolka said

    W Polsce propagowanie ideologii faszystowskiej jest prawnie zakazane

    Banderowcy jawnie odwołują się do symboliki nazistowskiej – za bohaterów maja kolaborantów zbrodniczej nazistowskiej III Rzeszy niemieckiej

    Kodeks Karny – Art. 256. Propagowanie faszyzmu lub totalitaryzmu

    § 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość,
    podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

  17. MatkaPolka said

    Kresy Wschodnie

    http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/rus.html

    LECHICKI POCZĄTEK POLSKI
    STOLICA IMPERIUM LECHITÓW
    „LECHIA” PATRIARCHY FOCJUSZA
    PRAPOLSKI BASTION TOPONIMICZNY W BRAMIE PRZEMYSKIEJ I LĘDZANIE
    ZARYS DZIEJÓW RUSI W OKRESIE DO XIII w.
    ZNACZENIE TERMINU „RUŚ”
    PROBLEM RUSI WE WCZESNYM OKRESIE DZIEJÓW POLSKI
    POLSKA MIĘDZY WSCHODEM A ZACHODEM
    POLSKA , LITWA , LETUWA , RUŚ
    KWESTIA RUSKA W ŚWIETLE HISTORII cz I
    KWESTIA RUSKA W ŚWIETLE HISTORII cz II
    KWESTIA RUSKA WOBEC AUSTRII I ROSJI
    RUŚ ZAKARPACKA
    ŚWIĘTY ANDRZEJ BOBOLA
    ŚWIĘTY JOZAFAT KUNCEWICZ
    WOJNY KOZACKIE
    KOZACZYZNA UKRAINNA
    RZUT OKA NA GENEZĘ I CHARAKTER KOZACZYZNY
    STAN EKONOMICZNY WŁOŚCIAN NA UKRAINIE DO ROKU 1768
    HISTORIA RUCHÓW HAJDAMACKICH
    SICZ I HAJDAMACY
    JUDAIZATORZY W CERKWI
    * * * * *
    CLUNY A SCHIZMA
    KONSTANTYN MELITENIONTES
    DĄŻENIA DO UNII POLSKO-LITEWSKO-MOSKIEWSKIEJ
    KULTURA MOSKIEWSKA
    ŚWIECA IWANA KALITY
    WZROST POTĘGI MOSKWY
    KŁUSZYŃSKA POTRZEBA
    ŻÓŁKIEWSKI NA KREMLU- KTO POBUDZIŁ KRÓLA DO WYPRAWY?
    POLACY NA KREMLU
    POLITYKA ROSYJSKA WOBEC POLAKÓW CZ 1.
    POLITYKA ROSYJSKA WOBEC POLAKÓW CZ 2.
    * * * * *
    SKĄD POCHODZI I CO OZNACZA NAZWA „UKRAINA”
    TERYTORIUM UKRAINY W ŚWIETLE KARTOGRAFII
    GDZIE LEŻY UKRAINA – CZ1 ?
    GDZIE LEŻY UKRAINA – CZ2 ?
    GDZIE LEŻY UKRAINA – CZ3 ?
    RUCH UKRAIŃSKI I MASONERIA
    ZACHODNIA UKRAINA
    WŁODZIMIERZ ANTONOWICZ
    MYCHAJŁO HRUSZEWSKI
    NACJONALIZM UKRAIŃSKI
    GALICJA CZY MAŁOPOLSKA WSCHODNIA?
    * * * * *
    PRZEŚLADOWANIA UNITÓW NA PODLASIU
    POLACY I RUSINI
    RUSINI A UKRAIŃCY
    POLACY GREKOKATOLICY CZ1.
    POLACY GREKOKATOLICY CZ2.
    NACJONALIZM UKRAIŃSKI W CERKWII GRECKOKATOLICKIEJ
    O PRAWDĘ – ZE STOSUNKÓW POLSKO-UKRAIŃSKICH
    KOŚCIÓŁ GRECKOKATOLICKI W GALICJI
    KOŚCIÓŁ GRECKOKATOLICKI W POLSCE 1918-1939
    WALKI POLITYCZNE DUCHOWIEŃSTWA GREKOKATOLICKIEGO W II RP
    POSTAWA DUCHOWIEŃSTWA GREKOKATOLICKIEGO WZGLĘDEM PAŃSTWA POLSKIEGO (1919-1924)
    UKRAIŃSKI MORD NA POLAKACH W ZŁOCZOWIE W 1919 R.
    SABOTAŻ UKRAIŃSKI I AKCJA PACYFIKACYJNA

    SPRAWA NISZCZENIA CERKWI W II RP

    CERKIEW PRAWOSŁAWNA 1939-1947
    AKCJA REPOLONIZACYJNA NA POŁUDNIOWO WSCHODNICH TERYTORIACH R.P.
    DEPOLONIZACJA KRESÓW POŁUDNIOWO WSCHODNICH
    PRZYJĘCIE OCHOTNIKÓW DO DYWIZJI SS „GALIZIEN” W PRZEMYŚLU
    BISKUP JOZAFAT KOCYŁOWSKI
    BISKUP JOZAFAT KOCYŁOWSKI – ANTYPAŃSTWOWA DZIAŁALNOŚĆ
    BISKUP JOZAFAT KOCYŁOWSKI W „LITANII NARODU POLSKIEGO”
    METROPOLITA ANDRZEJ SZEPTYCKI
    KORESPONDENCJA ARCYBISKUPA B.TWARDOWSKIEGO Z A.SZEPTYCKIM
    SZEPTYCKI W EUROPIE HITLERA
    MILCZENIE METROPOLITY
    SUTANNA UMOCZONA WE KRWI
    ROLA CERKWII W DZIAŁALNOŚCI OUN-UPA
    EFEKT LUCYFERA
    * * * * *
    EKSTERMINACJA LUDNOŚCI POLSKIEJ KRESÓW WSCHODNICH
    LUDOBÓJSTWA I WYGNANIA NA KRESACH
    ZAGŁADA KULTURY POLSKIEJ NA KRESACH WSCHODNICH
    UKRAIŃCY KTÓRZY RATOWALI POLAKÓW
    UKRAIŃCY KTÓRZY RATOWALI POLAKÓW – KRESOWA KSIĘGA SPRAWIEDLIWYCH
    ARTYKUŁY WIKTORA POLISZCZUKA
    LISTY WIKTORA POLISZCZUKA
    LIST OTWARTY W.POLISZCZUKA DO R.TORZECKIEGO
    OPERACJA „WISŁA”
    O UKRAIŃCACH I CMENTARZU NA MONTE CASSINO
    PAWŁOKOMA – U ŻRÓDEŁ AKCJI ODWETOWEJ
    ZBRODNIA SS GALIZIEN W CHODACZKOWIE WIELKIM
    OKUPACJA BANDEROWSKA NA CZĘŚCI ZIEM DZISIEJSZEGO PODKARPACIA W LATACH 1944-1947
    * * * * *
    WSPÓŁCZESNY NACJONALIZM UKRAIŃSKI
    HODUJEMY WĘŻA NA WŁASNEJ PIERSI
    UWAGI NA TEMAT UKRAIŃSKIEGO HYMNU
    UCHWAŁA KRAJOWEGO PROWIDU OUN Z 1990 ROKU
    NISZCZENIE POLSKICH ZBIORÓW OSSOLINEUM WE LWOWIE
    UKRAIŃSKI ARCYBISKUP LWOWA WYCHWALA BANDERĘ
    UKRAINO POKOCHAJ PRAWDĘ !
    FAŁSZOWANIE HISTORII
    KNEBLOWANIE PRAWDY
    UKRAINIZACJA KOSCIOŁA – JĘZYK POLSKI ZNIKA Z LITURGII
    * * * * *
    SPRAWA CMENTARZA W PIKULICACH
    JAK ORGANIZACJE ŁEMKOWSKIE KNEBLUJĄ PRAWDĘ O ZBRODNIACH UKRAIŃSKICH
    NIE – DLA ULICY IM. J.KOCYŁOWSKIEGO W PRZEMYŚLU
    DOWÓD NA OBECNY STOSUNEK DO PAŃSTWA POLSKIEGO
    KALWARIA PACŁAWSKA – ODSŁONIĘCIE POMNIKA OFIAR UPA
    RADYMNO – REKONSTRUKCJA HISTORYCZNA „WOŁYŃ 1943”
    PRZEMYŚL BUDUJE CMENTARZ UPA
    OGOŁOCONY POMNIK OFIAR OUN-UPA W PRZEMYŚLU
    PRZEMYŚL, ZIEMIA PRZEMYSKA I PROBLEM UKRAIŃSKI
    SPRAWA BUDOWY KOPCA – POMNIKA W PRZEMYŚLU
    AKADEMIA WSCHODNIOEUROPEJSKA W PRZEMYŚLU – REFLEKSJE
    KRYZYS NA UKRAINIE cz. 1
    KRYZYS NA UKRAINIE cz. 2

  18. Zbyszko said

    Oczywiście, że to jest jawna prowokacja. W razie czego, wojska amerykańskie już są… gotowe do „misji pokojowej”.

  19. Zbyszko said

    I pomyśleć, że prawdopodobnie, to wszystko co się obecnie dzieje między Polakami i Ukraińcami jest winą tej przybłędy litewskiej, która Ukraincom zafundowała Berezę Kartuską:
    https://marucha.wordpress.com/2014/09/27/bereza-kartuska-czarna-karta-historii-ii-rp/
    Tu można wysłuchać o tej przybłędzie:

    polecam wszystkie trzy częsci

    Nie, to się zaczęło dużo wcześniej.
    Admin

  20. Siggi said

    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/07/czy-to-jest-polska-policja-czy-ukrainska-policja-w-polsce/

  21. Zbyszko said

    Zupełnie nie rozumiem działań zmierzających do utworzenia Międzymorza, gdy gołym okiem widać że między Polakami a Ukraińcami żadnej zgody jeszcze długo nie będzie o ile w ogóle taka zgoda jest możliwa. Więc chyba chodzi o to by te dwa narody wykrwawić. Czy więc Bereza i jej skutek Wołyń, był wypadkiem przy pracy w działaniach masonerii, czy celowym działaniem?

  22. MatkaPolka said

    Bandera i Szuchewycz – wiarołomni synowie żydowskiego narodu [09/28/2014]

    WIAROŁOMNI SYNOWIE ŻYDOWSKIEGO NARODU.

    … Przeczytałem na kilku ukraińskich forach internetowych takie oto „naziolki”, dla was na przekąskę. Stefan Bandera ochrzczony żyd, unita. Greko-katolik ze wsi Ugryniw Staryj, niedaleko Kałusza, a urodzony w okresie rządów austro-węgierskich w Galicji.

    Ojciec: Adrian Bandera –greko -katolik z rodziny mieszczańskiej Moshe i Rozalii [z domu Bielecka, polska żydówka] Bander. Roza, typowe żydowskie imię. Matka: Mirosława Głodzińska -prostytutka polska żydówka, takich Żydów nazywa się jeszcze halachicznymi czyli że są po matce.

    UWAGA! Pytanie: skąd u Słowianina, jakoby, może pojawić się nazwisko „BANDERA”. Jeżeli nie od Rumunów to co najmniej od słowa „bander[sza]”, to znaczy żyd[ówka] -właściciel[ka] burdelu.

    Wyjaśnienie pochodzenia jego nazwiska jest proste. Współcześni „ukro-” tłumaczą je jako „bandera [chorągiew]” ale w języku jidysh oznacza ono „priton” [spelunka, zamtuz, burdel tłum.]. I nie jest to słowiańskie nazwisko i nie ukraińskie. To jest włóczęgowskie przezwisko kobiety, która posiadała burdel. Takie kobiety na Ukrainie były nazywane „BANDERSZAMI”.

    Według zwyczaju narodu żydowskiego narodowość przekazuje się po matce a nie po ojcu i ona przekazała swoje nazwisko przodkowi Stepana Bandery.

    Bandera był mordercą – za zamach na polskim ministrze Piernackim został skazany na śmierć, ale wyrok zmieniono na dożywocie.

    Ponadto Bandera był homoseksualistą i sodomitą.- więźniowie używali go jako „baba”
    Podobnie w niemieckim wiezieniu .W Niemczech przyjął nazwę Stefan Poppel co oznacza glut, “Baba”-

    http://www.srnrem.info/2015/04/21/sodomit-stepan-bandera

    Mosze Fiszbein stanowczo twierdził, że czołowi banderowcy byli Żydami

    Większość przywódców UPA była Żydami (którymi wysługiwali się Niemcy)

    TAKICH TO BOHATERÓW MA UKRAINA

    http://galickij-jastreb.io.ua/s382820

    Znany jest fakt, że „Ukraińcy” to jest polska nazwa mieszkańców wschodnich kresów Polski, mieszkających w pobliżu granic Rosji. Ukronacjonaliści to etniczny, pograniczny tygiel -a typowy przykład takiego Ukra to chrzczony żyd, unita Stepan Bandera, a dziś dzięki rączkom Juszczenki -Bohater Ukrainy.

    Zastępca Bandery, Jarosław Siemionowicz [Szmulewicz] Stećko, także chrzczony żyd-unita, i także jego żona i współpracownica, Hanna-Eugenia Josifowna, która przybrała partyjny pseudonim „Jarosława”, i w 1992 roku powróciła na Ukrainę gdzie stanęła na czele Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów została obsypana zaszczytami „niezależnej” Ukrainy.

    Zgodnie z tradycją nacjonalistów zakończyła swoje plugawe życie w Monachium, tak jak i sam Bandera.

    A drugi ważny współpracownik Bandery w walce to też żyd Lew Rebet, redaktor „Ukrainskyj Samostijnik”, jeden z przywódców „Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów za Granicą” [OUN {Z}].

    I wreszcie Roman Joskowicz Szuchewycz -„bitny generał”. Szef jerozolimskiego Yad Vashem, Joseph Lapid, wskazał na więzi pomiędzy batalionem „Nachtigall”, dowodzonym przez Romana Szuchewycza, a niemieckimi władzami, a też udział batalionu „Nachtigall” pod dowództwem Szuchewycza, w pogromie Żydów we Lwowie [lipiec 1941].

    Lapid opierał się na dokumentach dostępnych w archiwum a dotyczących batalionu „Nachtigall” i Romana Szuchewycza.

    Egzemplarze tych dokumentów były przekazane delegacji ukraińskiej kiedy Juszczenko w jarmułce pojawił się w Izraelu z prośbą o pomoc w nagłośnieniu idei ludobójstwa Ukraińców.
    Rzekomo chrześcijański Juszczenko płaszczy się w Jerozolimie przed Żydami

    Za: ht..tp:/../wolna-polska.pl/wiadomosci/wiarolomni-synowie-zydowskiego-narodu-2014-09

  23. Joannus said

    Jakże dobrze mogło by być gdyby sowieci nie zabrali nam kresów. Miłość ukrów do Polaków osiągałaby szczyty nieznane gdzie indziej na mapie świata.
    Wot i strata niesłychana.

  24. aa said

    Patrzcie Polacy jak was POPIS w konia zrobil: miesiacami propaganda ryczala od wieczora do rana na wszystkich mozliwych scierwomediach przeciw przyjeciu „islamistow”-uchodzcow, takze chrzescijan z krajow zniszczonych przez USA +NATO-Libia,Syria, Irak itd. W miedzyczasie otwarto szeroko granice dla odwiecznych wrogow Polski i calego swiata slowianskiego-greko-katolikow tzw. ukrow-przybledow i potomkow Chazarow zza Kaukazu wyznalacych tez faszystowskie i nacjonalistyczne brednie Bandery i Szuszkiewicza. W kraju o ponad 10% bezrobociu,zniszczonego gospodarczo po 1989 roku i bedacego w koncu czlonkiem, WE, nagle jest praca dla milionow Ukrow,bezplatna nauka,zwolnienia z podatkow i miliardowe bezzwrotne pozyczki dla bankrutow z Kijowa. Pytanie: 1 kto obecnie rzadzi w Warszawie?
    2-czy polski rzad otrzymal legitymacje na otwarcie wschodniej granicy WE i od kogo?
    Po odpowiedzi na powyzsze bedzie wszystko jasne-Polska juz nie istnieje-jest Ukra Zachodnia z granica-zobaczymy gdzie w przyszlosci-pewno na Wisle- i to bedzie tez granica wschodnia WE….

  25. NICK said

    Panie Zbyszko. (21).
    Projekt Międzymorze to projekt tzw. judeopolonii.
    Ten projekt nie jest POLSKI ani „ukraiński”.

  26. MatkaPolka said

    Dowody zbbrodni UPA

    [PDF]Barbarzyństwa OUN-UPA.cdr

    darnokx.no-ip.org/~kresy/polecam/Barbarzynstwa_OUN-UPA.pdf

    Okolicznoœci napadów i terroru OUN-UPA w gminie Gliniany – 113. 6.1. Gliniany- 113. 6.2. …. aktach ludobójstwa na naszych Kresach, mo¿e przyczyni się równie¿ do ujawnienia nowych …

  27. MatkaPolka said

    Nabożeństwo i przyjęcie ochotników do dywizji SS-Galizien w Przemyślu
    4 lipca 1943 r.

    http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/dzieje/ss/ss.html

    “Dzień 4 lipca 1943 r, miasto Przemyśl.
    Książecy Przemyśl przeżył niecodzienne święto. Już od rana samego, nie zważając na drobny deszcz przybyło tu wiele osób z powiatów: przemyskiego, dobromilskiego i jarosławskiego, żeby na obszernym sportowym stadionie miejskim [przy obecnej ulicy Sanockiej – P.J.] razem z ochotnikami [do dywizji SS Galizien – E.P.] wziąść udział w polowej , archirejskiej Służbie Bożej, którą odprawił w asyście całego duchowieństwa Jego Ekscelencja Kyr Josafat (biskup Kocyłowśkyj). W uroczystym nabożeństwie wzięli liczny udział przedstawiciele [niemieckich – P.J.] Sił Zbrojnych , garnizonu przemyskiego, przedstawiciele władzy, policji, Ukraińskiego Komitetu […] Na stadionie prężą się ochotnicy, kończy się nabożeństwo. Kyr Josafat błogosławi ochotników, a w swej homilii zagrzewa ich do walki za św. Cerkiew, za sprawiedliwość Bożą i za ład na ziemi. W żarliwych słowach Kyr Josafat zwraca uwagę na trudy wojenne, ale też przypomina powojenne szczęśliwe życie i kończy słowami :
    Idżcie do boju i wracajcie jako zwycięzcy
    . („Lwiwśki Wisti” 10 VII 1943 r.).

    Należy zwrocić uwagę, że śpośród trzech ordynariuszy unickich, tylko jeden J.Kocyłowśkyj odprawił Slużbę Bożą w intencji SS-Galizien. Zarówno we Lwowie jak i Stanisławowie, dziękowali Panu Bogu za esesmańską formację sufragani. Po nabożeństwie odbyła się uroczystość cywilno-wojskowa, jak zawsze i jak wszędzie i tu głównymi postaciami byli Niemcy. W Przemyślu centralne miejsce na trybunie przed którą defilowali ochotnicy, zajął starosta, hauptsturmfuhrer Paul. Członek miejskiej Uprawy M.Chronowiat stał za jego plecami. Obaj oni w swoich przemówieniach byli zgodni co do tego, że ukraińscy żołnierze powinni wiernie służyć Wielkiemu Fuhrerowi .” – Edward Prus – “SS-Galizien” – Wrocław 2001

    FOTO – 1

    Biskup grekokatolicki Jozafat Kocyłowski przemawia do ochotników do dywizji SS Galizien w Przemyślu – 1943r zdjęcie ze zbiorów Instytutu Kresów Wschodnich w Przemyślu.

    FOTO – 2
    Biskup grekokatolicki Jozafat Kocyłowski wygłasza kazanie do ochotników do dywizji SS Galizien podczas uroczystego nabożeństwa polowego na stadionie sportowym /obecnie przy ul Sanockiej/ w Przemyślu – 4 lipca 1943 r.

    FOTO – 3

    Po nabożeństwie, na trybunie honorowej wraz z wyższymi oficerami niemieckimi podczas odbierania defilady oddziałów SS Galizien w Przemyślu . Od lewej ks. Jan Kaczmar, biskup Jozafat Kocyłowski i ks Bazyli Hrynyk. Na twarzach wymienionych trzech duchownych trudno jest się dopatrzeć śladów jakiegokolwiek strapienia czy zażenowania.

    FOTO – 4

    Bp. Kocyłowski po nabożeństwie i przyjęciu defilady oddziałów SS Galizien w Przemyślu.

    FOTO – 5

    Ochotnicy do SS Galizien w drodze na uroczyste nabożeństwo mające się odbyć na stadionie sportowym /obecnie ulica Sanocka/ – 1943 r

    FOTO – 6
    Przemyśl, maj 1943 rok. OBWIESZCZENIE -Plakat w języku niemieckim i ukraińskim, wzywający ludność ukraińską do ochotniczego wstępowania do dywizji SS-Galizien.

  28. MatkaPolka said

    cd..
    Krótko o historii dywizji SS-Galizien

    Decyzja władz niemieckich o utworzeniu 14 SS-Freiwilligen Grenadier Division „Galizien” (14 Ochotnicza Strzelecka Dywizja SS „Galicja”) została podana do publicznej wiadomości w dniu 28 kwietnia 1943 roku przez gubernatora dystryktu galicyjskiego Generalnej Guberni SS-Brigadefuhrera dr Otto Wachtera. Nabór do dywizji spośród ludności ukraińskiej był w zasadzie dobrowolny , do 2 czerwca w Biurze Werbunkowym znalazło się 82 000 zgłoszeń, z których przyjęto 53 000 ochotników. Do dywizji tej zgłaszali wschodnio-małopolscy Rusini i Ukraińcy, przede wszystkim członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i ich sympatycy. Było wśród nich także sporo byłych strażników z hitlerowskich obozów koncentracyjnych.

    Jak pisze w swej pracy A.Korman

    Wśród pierwszych ochotników SS-Galizien znaleźli się synowie duchownych greckokatolickich i bogatych chłopów, inteligenci i półinteligenci , elementy kryminalne i zdeklasowane, oraz będąca pod wpływem ukraińskiej ideologii faszystowskiej, młodzież. Pobór do dywizji miał też czasami charakter przymusu i moralnego nacisku. Część przymusowo zwerbowanej młodzieży zdezerterowała, ukrywała się po lasach lub wstąpiła do UPA. Dezerterowali także ci , którzy na rozkaz OUN znaleźli się w dywizji na przeszkoleniu.”

    Korpus oficerski dywizji był w zasadzie niemiecki . Dowódcą dywizji został generał Fritz Freitag, zaś szefem sztabu mjr Wolf-Dietrich Heike, a adiutantem Ukrainiec płk. Dmytro Palijiw. W sumie Niemcy stanowili około 11% stanu osobowego dywizji , obsadzając prawie wszystkie stanowiska dowódcze w sztabach, pułkach i batalionach. Godłem dywizji był lew na tle błękitnego ryngrafu i trzy złote korony ułożone w kształcie trójkąta. Z okazji powołania dywizji SS-Galizien w kwietniu 1943 roku katedrze greckokatolickiej (unickiej) pod wezwaniem św. Jura we Lwowie odbyło się uroczyste nabożeństwo, z udziałem władz niemieckich, celebrowane przez biskupa J.Slipyja. Podobne uroczystości z udziałem władz niemieckich odbywały się także w innych miastach takich jak choćby Stanisławów, Sambor, Bóbrka .

    Także w Przemyślu, w lipcu 1943 roku, greckokatolicki biskup przemyski J.Kocyłowski odprawił na stadionie sportowym mszę św. i błogosławił ochotników wstępujących do tej dywizji. Wszystkim tym działaniom jak też bardzo aktywnemu włączeniu się w tworzenie dywizji SS-Galizien oraz wstępowaniu do niej duchowieństwa unickiego nie przeszkadzał metropolita greckokatolicki A.Szeptycki, który zaakceptował także o. dra Wasyla Łabę na stanowisko referenta duszpasterstwa tej formacji.

    FOTO – 7
    Duchowni greckokatoliccy celebrujący nabożeństwo dla ukraińskich ochotników dywizji SS-Galizien we Lwowie 18 lipca 1943 r. Szokujące zestawienie symboli chrześcijańskich (krzyż) i pogańskich (runy i swastyka).

    FOTO – 8 – SS, swastyka
    Przemówienie duchownego greckokatolickiego do ochotników dywizji SS-Galizien we Lwowie 18 lipca 1943 r.

    18 lipca 1943 nastąpił odjazd pierwszej grupy ochotników ze Lwowa. Zostali oni umieszczeni w obozie szkoleniowym w Pustkowie koło Dębicy. Pozostałe pododdziały szkoliły się na poligonach ćwiczebnych w Neuhammer na Śląsku, Norymberdze, Monachium, Treslau, a także w innych miejscowościach w Niemczech ,Francji i okupowanej Polsce.

    W skład dywizji weszły ostatecznie 29, 30, 31 pułki piechoty, pułk zapasowy, oraz inne pododdziały dywizyjne. Jak podaje szef sztabu dywizji SS-Galizien mjr Wolf-Dietrich Heike, już na samym początku jej formowania , z części ochotników uformowano także pięć tak zwanych „pułków policyjnych” o numerach: 4,5,6,7,8, które później brały udział w licznych akcjach pacyfikacyjnych i ludobójczych.

    W listopadzie 1943 roku rekruci dywizji Waffen-SS Galizien złożyli przysięgę w języku niemieckim , na wierność Adolfowi Hitlerowi, a nie Ukrainie czy OUN . Niektórzy autorzy, usiłują wprawdzie tłumaczyć ,że niemieckie oddziały SS miały na kołnierzu odznakę „SS” (tzw. „runy”) srebrnego koloru , natomiast w galicyjskiej dywizji na kołnierzu była odznaka żółtego koloru lwa. Ma to być według nich „dowód” ,że dywizja ta w rzeczy samej nie była SS.

    Fakt ten wyjaśnia E.Prus , który nadmienia ,że żołnierze dywizji nosili także na lewym rękawie wspomnianą odznakę „Halickiego Lwa” , natomiast nie przysługiwało im prawo do noszenia na kołnierzu odznak „SS” , co było zarezerwowane wyłącznie dla żołnierzy germańskiego pochodzenia.

    Jednak najbardziej charakterystyczną cechą zewnętrzną SS-manów był tatuaż. Jak podaje A.Korman SS-mani byli tatuowani i posiadali dyskretne tatuaże pod pachą, w kroczu, w ustach na podniebieniu, a także pod powieką oka. każdy rodzaj tatuażu i miejsce jego znajdowania się , posiadał określone znaczenie i dotyczył szeregowych , podoficerów, oficerów i starszych oficerów co stanowiło ścisłą tajemnicę państwową.

    Również charakter przysięgi złożonej przez rekrutów SS-Galizien nie pozostawia żadnych wątpliwości co do charakteru tej jednostki –
    „… Być wiernym Hitlerowi jako fuhrerowi oraz najwyższemu dowódcy niemieckich sił zbrojnych. Wiernie służyć Adolfowi Hitlerowi jako fuhrerowi Wielkich Niemiec. Na całe życie być wiernym Adolfowi Hitlerowi jako wielkiemu fuhrerowi nowej Europy„.

    Ponadto jak opisywała ówczesna gazeta w czasie ceremonii składania przysięgi
    kapela gra pieśń wierności (SS-„troelid”) , a trzykrotne „Sieg Heil” dla Fuhrera Adolfa Hitlera umacnia jeszcze przysięgę wojaków (…) znowu odezwała się kapela ochotników galicyjskich , która powstała zaledwie kilka dni temu , a już wykazała swoje umiejętności grając ‚Deutschland‚ (…) „.

    Jak z tego widać nie było tutaj wcale jakiejkolwiek mowy o narodzie ukraińskim , czy też o niepodległej Ukrainie, czego zresztą Niemcy nigdy nacjonalistom ukraińskim nie obiecywali.

    Zresztą , jak podaje W.Poliszczuk , już na samym początku Himmler zastrzegł wyraźnie że w dywizji pod żadnym pozorem nie można nawet myśleć o niepodległości Ukrainy. Słów „Ukraina”, „Ukrainiec” czy „ukraiński” nie można było używać w tej jednostce pod groźbą kary, a jej żołnierze mają nazywać siebie nie „Ukraińcami” lecz „Haliczanami”.

    Tak więc dywizja SS-Galizien była stworzona przez hitlerowskie Niemcy tylko po to aby zasilić nią szeregi armii, znajdującej się w coraz to trudniejszym militarnym położeniu, jak też wykorzystać ją do tłumienia ruchu partyzanckiego i powstań. Wedle danych przedstawionych przez A.Kormana, już w 1943 roku niektóre pododdziały SS-Galizien , które znajdowały się pod Lwowem, Jasłem, Krosnem i Gorlicami na rozkaz Himmlera przerwały szkolenie i zostały włączone do akcji eksterminacyjnej operacji pod kryptonimem „Wehrwolf” na Zamojszczyźnie.

    Natomiast na początku 1944 roku z żołnierzy SS-Galizien została sformowana grupa pod dowództwem majora Beyersdorfa jako SS Kampfgruppe „Beyersdorf”, w sile około 2000 ludzi, do zadań specjalnych. Grupa ta wzięła między innymi udział w operacji eksterminacyjnej na Chełmszczyźnie.

    W sumie w latach 1943-1945 pododdziały SS-Galizien brały udział w bardzo wielu akcjach eksterminacyjnych na zapleczu frontu. Wymienić tu można miedzy innymi pacyfikacje wsi polskich na terenie województw: tarnobrzeskiego, kieleckiego rzeszowskiego, tarnowskiego , zamojskiego jak też liczne podobne akcje jakie miały miejsce na Kresach Wschodnich II RP. Nawiasem mówiąc były one niejednokrotnie przeprowadzane przy aktywnym współudziale OUN-UPA.

    Dopiero w krytycznej sytuacji militarnej , zdecydowano o użyciu dywizji SS-Galizien na froncie niemiecko-sowieckim . W dniach 14-22 lipca 1944 dywizja została okrążona i zniszczona pod Brodami przez wojska radzieckie. Wówczas to straciła ona blisko 7000 spośród 11 000 żołnierzy. Po tej klęsce wielu żołnierzy z rozbitej dywizji przeszło do oddziałów OUN-UPA.

    Po odtworzeniu dywizji SS-Galizien z żołnierzy pułku zapasowego , ukraińskich policjantów i ochotników, niektóre z jej pododdziałów brały udział w tłumieniu powstania słowackiego w okresie od 29 sierpnia do 3 listopada 1944 roku. Na przełomie stycznia i lutego 1945 oddziały SS-Galizien zostały przerzucone do Jugosławii (Słowenia) , gdzie użyto je do tłumienia ruchu niepodległościowego. W wyniku poniesionych strat skierowano ją później teren Austrii, celem dalszych uzupełnień.

    W dniu 27 kwietnia 1945 ukraińscy żołnierze zostali na nowo zaprzysiężeni a dywizja SS-Galizien przeformowana jako 1 SS Dywizja „Hałyczyna” ( w skrócie zwana SS-Hałyczyna). Dywizja ta weszła w skład nowo tworzonej Ukraińskiej Narodowej Armii , na czele której stanął SS-Grupenfuhrer Pawło Szandruk. przed bezwarunkową kapitulacją III Rzeszy , ukraińscy SS-mani znaleźli się w rejonie Klagenfurtu, gdzie poddali się wojskom amerykańskim i angielskim.

    Warto podkreślić ,że nikt z żołnierzy , czy też oficerów ukraińskich służących w dywizji SS-Galizien nie został nigdy postawiony przez władze zachodnie przed sądem za popełnione w czasie wojny zbrodnie. Jak się obecnie przypuszcza wynikało to głównie z zainteresowania brytyjskich i amerykańskich tajnych służb ich wykorzystaniem w przyszłej działalności antysowieckiej.

    FOTO – 9
    Uroczysta defilada przedstawicieli ludności ukraińskiej z okazji powołania dywizji SS-Galizien – Stanisławów 1943 r. – znaki – SS

    FOTO – 10
    Uroczysta defilada przedstawicieli ludności ukraińskiej z okazji powołania dywizji SS-Galizien – Stanisławów 1943 r. – Sztandary ze swastyką

    FOTO -11
    Trybuna honorowa przy gmachu lwowskiej opery z przedstawicielami władz niemieckich i delgacji ukraińskiej podczas uroczystej defilady z okazji powołania dywizji SS-Galizien – Lwów 1943 r.
    Hitlerowskie pozdrowienie – Heil Hitler

  29. MatkaPolka said

    Sprawa dywizji SS-Galizien.

    http://w.kki.com.pl/piojar/polemiki/rubiez/ss/ss.html

    Ostatnio po kilkudziesięciu latach zgodnego milczenia i to zarówno w Polsce jak i za granicą ni stąd ni zowąd , pojawił się w mediach temat dywizji SS-Galizien. Ktoś „pociągnął za odpowiednie sznurki” i okazało się ,że w Wielkiej Brytanii prywatna stacja telewizyjna ITV postanowiła nagle wyemitować – 7 stycznia 2001 r. – film pt. „SS w Wielkiej Brytanii” , którego autorem jest J.Hendy, na temat dywizji SS-Galizien.

    Nawiasem mówiąc okazało się ,że od momentu narodzin tego dokumentu do jego emisji minęły cztery lata. W 1947 roku rząd brytyjski udzielił schronienia 8000 Ukraińcom z tej zbrodniczej formacji, z której żyje dzisiaj w Wielkiej Brytanii około 1500 osób. Wielu z nich obecnie tłumaczy się w sposób kłamliwy ,że przesiedzieli całą wojnę na tyłach, pełniąc jedynie służbę wartowniczą i budując drogi. Jednak wbrew temu autorzy reportażu twierdzą ,że mają dowody udziału znaczącej grupy ukraińskich imigrantów w kilkunastu zbrodniach wojennych.

    Jak mówi reżyser filmu ” nie twierdzimy ,że całe 1500 Ukraińców jest zbrodniarzami, ale z pewnością można mówić o znacznej ich liczbie„.

    Ponadto nadmienia ,że zna przypadki takich członków SS-Galizien, którzy zostali zrzuceni przez Brytyjczyków na Sowiecką Ukrainę w charakterze agentów. Pozwalałoby to w pewnym stopniu wytłumaczyć na co liczyły władze brytyjskie wyrażając zgodę na przyjęcie do swego kraju takiej liczby żołnierzy z SS, a więc z formacji uznanej przez międzynarodowy trybunał w Norymberdze za zbrodniczą.

    Niektórzy usiłują usprawiedliwiać taką decyzję tym ,że Brytyjczycy uratowali w ten sposób życie 8000 ludzi , których w przypadku deportacji do ZSRR czekała by tam najprawdopodobniej śmierć za kolaborację z hitlerowcami. Brzmi to jednak bardzo nieprzekonywująco , bo ci sami Brytyjczycy bez zmrużenia oka ,w sposób zdradziecki i wbrew wcześniejszym zapewnieniom wydali Sowietom , choćby KOZAKÓW z ROA z ugrupowania atamana Domanowa (oddziały te były w czasie wojny na służbie niemieckiej) i to wraz z całymi rodzinami.

    W grupie tej oprócz blisko 7000 żołnierzy , znajdowało się także 8435 osób cywilnych – żon , dzieci, starców i inwalidów. Oddziały te znajdowały się pod koniec kwietnia 1945 roku w północnych Włoszech gdzie poddały się Anglikom. 23 maja 1945 roku we Wiedniu między władzami brytyjskimi i sowieckimi stanął układ o wydaniu wszystkich oficerów i ich rodzin w ręce Sowietów, chociaż większość z nich nie była nawet obywatelami ZSRR. Wśród owych oficerów było jedynie 32% byłych obywateli sowieckich zaś 68% pochodziło ze starej emigracji .

    Tak opisuje przebieg owego „wydania” oficerów kozackich w wykonaniu Brytyjczyków J.Mackiewicz w swojej książce „Kontra”

    „… O szóstej rano przybyły zapowiedziane ciężarówki. Gromadnie odmówiono dobrowolnego wsiadania. Wówczas na dany rozkaz zaczęli zbliżać się żołnierze uzbrojeni w pistolety automatyczne i grube patki. Oficerowie kozaccy stłoczyli się, wziąwszy się pod ręce. Żołnierze brytyjscy zaczęli bić pałkami, bić po głowach i złączonych rękach. Wyrwano pierwszego oficera z szeregu i wrzucono do samochodu. Wyskoczył. Wtedy pobito go znowu i zapędzono powtórnie. Znowu wyskoczył. Wówczas uderzeniami kolb i pałek powalono go na ziemię i skopano butami, aż zastygł bez ruchu w kałuży krwi. Wrzucono go jak worek na dno ciężarówki…”.

    Potem przyszła także kolej na pułki kozackie kubańskie, dońskie i wiele innych oraz ich rodziny – „…O dziesiątej rano zapowiedziano ,że 31 maja o siódmej rano rozpocznie się repatriacja pułków kozackich i ich rodzin. Wiadomość wydała się piorunem z jasnego nieba! Powstała panika. Ogłoszono powszechną głodówkę i rozklejono plakaty zredagowane po angielsku ” Wolimy głód i śmierć niż powrót do Związku Sowieckiego”. We wszystkich obozach i stanicach wywieszono czarne flagi (…)

    Niepisanym nakazem postanowiono przybrać postawę biernego oporu. Tylko nie ruszać Anglików! Modlić się. Obroni przenajświętsza Bogurodzica. Tak zrobiono. Modły trwały bez przerwy, ale około ósmej rano zbliżyły się szerokim wachlarzem czołgi brytyjskie i stanęły w odległości stu metrów. Od strony baraków zajechały ciężarówki, do których miano ładować ludzi i odwozić na stację do oczekujących pociągów. Cały zaś obóz otoczony został tyralierą żołnierzy zbrojnych w karabiny z nasadzonymi bagnetami, pistolety automatyczne i patki.

    Jeszcze przez krótki czas trwały nabożne pieśni, gdy nagle żołnierze rzucili się na tłum, rozrywając łańcuch rąk i bijąc po głowach kolbami i pałkami. Powstała panika, krzyki; deptano i zadeptywano się wzajemnie. Tłum, cofając się, zaczął napierać na parkan odgraniczający obóz od pola. Parkan runął pod naciskiem. Ale na polu też stały czołgi.

    Żołnierze strzelali nie w górę, lecz pod nogi. Zbitych i okrwawionych chwytano i wleczono do ciężarówek. Ludzie rzucali się na oślep, uciekali w lasy, skakali do rzeki. W nieopisanym tumulcie rozbiegły się tabuny koni. Miejscowa ludność początkowo żegnała się nabożnie krzyżem świętym, gdy jednak ktoś zrobił początek, rzuciła się, by grabić opustoszałe namioty, łapać konie, zabierać bydło. Wtedy księża katoliccy kazali bić w dzwony i nawoływać ludność do zaprzestania hańbiącej grabieży. Na wieżach kościelnych pojawiły się czarne chorągwie.

    Tymczasem główna masa ludzka w Peggetz, cofając się przed zbrojnymi żołnierzami, usiłowała jeszcze wyrywać z ich rąk tych, których już schwytali. Wtedy to padł pierwszy Kozak przebity bagnetem. Tłum odpłynął i odsłonił ołtarz. Pop wyciągnął ku żołnierzom Ewangelię, ale wytrącono mu ją bagnetem. Jeden z Kubańców zasłonił się obrazem Matki Boskiej, otrzymał jednak cios w skroń i skóra wraz z włosami zwisła mu na ucho. Trzeci próbował parować cios chorągwią św. Mikołaja Cudotwórcy, uderzenie pałki wdeptało Mikołaja Cudotwórcę w błoto. Gdy się modlono, żołnierze, pozostawiając na placu rannych i trupy zatłuczonych i zakłutych bagnetami, zwrócili się do baraków, wywlekając ukrywających się tam ludzi i pakując do samochodów.

    Jeden z Kozaków stawiał czynny opór, więc powalono go na ziemię, dwóch ciągnęło za nogi, a trzeci podpychał go końcem buta w ciemię. Pewna kobieta miała na rękach okrwawione dziecko. Żołnierz opatrzył dziecko własnym bandażem, ale mimo zaklinań , oboje wpakował do ciężarówki. Mała dziewczynka podeszła do innego i podała mu kartkę napisaną po angielsku: „Zabijcie nas, ale nie dawajcie nas bolszewikom”. Żołnierz przeczytał, schował do kieszeni i nagle zapłakał…”.

    W świetle tych faktów nasuwa się pytanie skąd więc ten nagły sentyment Brytyjczyków do dywizji SS-Galizien.

    Pierwsze informacje o mającej nastąpić emisji wspomnianego filmu , podał w kraju bodajże program TVN jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia 2000 roku i Gazeta Wyborcza. Co ciekawe temat ten został wówczas całkowicie pominięty przez telewizję publiczną TVP i POLSAT. Po Nowym Roku , w niedzielę 7.01.2001 sprawa dywizji SS-Galizien powróciła znowu, w krajowych wiadomościach TVN o godz 19.00 . Powtórzyła się dokładnie sytuacja sprzed Świąt Bożego Narodzenia – POLSAT i TVP nie wspomniały o tym ani słowem .

    W wspomnianym programie TVN oprócz wystąpień kilku innych osób warta odnotowania jest wypowiedź historyka dr Grzegorza Motyki , pracownika IPN w Lublinie , z której wynikało ni mniej ni więcej , że – cytuję z pamięci –

    nie wiedziano ,że po rozbiciu SS-Galizien pod Brodami mogła ona później jeszcze istnieć i kontynuować swą działalność „.

    Jeszcze bardziej bulwersująca była wypowiedź prof. Leona Kieresa – szefa Instytutu Pamięci Narodowej (IPN), którą usłyszałem 15.01.2001 w programie Polskiego Radia.

    Otóż na pytanie jednego z dziennikarzy o to jakie będą konsekwencje jego ostatniej wizyty w Wielkiej Brytanii (w Londynie) dla przeprowadzenia ewentualnego śledztwa w sprawie zbrodniczej działalności SS-Galizien ; odpowiedział on słowami których sens był następujący – cytuję z pamięci –

    nie będzie żadnego śledztwa , bo nikt nie zgłaszał pretensji o zbrodnie dokonane przez SS-Galizien oraz nie ma żadnych dowodów , że oddziały te popełniły zbrodnie na Polakach„.

    No cóż wypowiedź jest istotnie „godna” człowieka na takim stanowisku. Zresztą jest to w ogóle wielki wstyd dla władz w Polsce, że o zbrodniach SS-Galizien zrobiło się głośno w światowych mediach dopiero za sprawą filmu wyemitowanego w Wielkiej Brytanii. Przez kilkadziesiąt lat w Polsce panowało (i panuje nadal) zgodne milczenie na ten temat i to w prasie , radiu i telewizji jak też w podręcznikach historii. Nie przeprowadzono praktycznie żadnego śledztwa, które doprowadziłoby do ukarania winnych zbrodni , czy choćby ich publicznego napiętnowania. Warto przy tym podkreślić, że nadal istnieje w kraju bardzo duża liczba dokumentów i materiałów na ten temat, żyją także świadkowie tych zbrodni.

    Zresztą jak zaznaczają sami autorzy filmu, przy jego tworzeniu korzystano także z dostępu do archiwów w Polsce i rozmawiano z naocznymi świadkami zbrodni. Ponadto podkreślają oni , że o wiele więcej materiałów niż te, które zaprezentowano w reportażu znajduje się nadal na terenie naszego kraju.
    Potwierdzeniem tego może być choćby informacja podana 23.01.2001 r. w pierwszym programie TVP w wieczornych Wiadomościach o godz. 19.30 . Jak z niej wynikało Rzeszowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej odnalazł ostatnio w Archiwum Państwowym w Przemyślu cztery teczki , w których znajdowały się listy z 258 nazwiskami żołnierzy ukraińskich służących w dywizji SS-Galizien.

    Można by się zapytać jak to się stało ,że przez kilkadziesiąt lat owe teczki nie wzbudziły żadnego zainteresowania kompetentnych instytucji, a więc przede wszystkim Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich , przemianowanej ostatnio na Komisję Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, tylko dopiero teraz.

  30. Grażyna said

    Tylko Rosjanie potrafili sobie z nimi poradzić. Dziennikarz z Poznania mówi Ukraińcom prawdę.

    Ogólnie robi się w Polsce nieciekawie.

    .https://www.youtube.com/watch?v=jxAc3g6UMas

  31. MatkaPolka said

    LUDOBÓJSTWO

    DOKONANE PRZEZ NACJONALISTÓW UKRAIŃSKICH
    NA LUDNOŚCI POLSKIEJ WOŁYNIA 1939-1945

    http://genocide.pl

    Przedmowa
    o Polska wersja
    o English version

    Zarys wydarzeń
    o Uwagi wstępne
    o Lata 1939 – 1942
    o Lata 1943 – 1945
    o Straty polskie
    o Polska obrona
    • Relacje świadków
    o Dzieci kresów
     Uwagi wstępne
     Relacja Marianny Soroki
     Relacja Leokadii Skowrońskiej
     Relacja Henryka Kloca
     Relacja Aleksandra Praduna
    • Fotografie
    o Ofiary i zbrodnie
    o Inne
    • OUN-UPA
    o Uwagi wstępne
    o Formacje zbrojne
    • Książki, linki, filmy
    o Książki, linki, inne
    o Film: Było sobie miasteczko
    o Film: Ludobójstwo na Wołyniu

    Przedmowa

    I. Monumentalna praca Władysława i Ewy Siemaszków (ojca i córki) o ludobójstwie ukraińskim na Wołyniu w okresie II wojny światowej jest jakby woluminem w nieistniejącym wielotomowym dziele o całokształcie ludobójstwa na Polakach w tamtych latach. Polacy byli wówczas obiektem ludobójstwa – w różnych postaciach i rozmiarach – niemieckiego, sowieckiego oraz ukraińskiego. Dwa pierwsze są nieźle znane i udokumentowane. Natomiast ludobójstwo ukraińskie, jak dotąd – znacznie gorzej. To ostatnie, terytorialnie, nie ograniczało się zresztą, jak wiadomo, do obszaru Wołynia (i części południowego Polesia), lecz objęto również całą Małopolskę Wschodnią, a nawet część powiatów południowowschodniej Polski w jej obecnych pojałtańskich granicach. Ale trzeba pamiętać, iż teren byłego województwa wołyńskiego był pierwszym obszarem ukraińskiego ludobójstwa na Polakach, z ilością zamordowanych znacznie wyższą niż na terenach poszczególnych byłych województw Małopolski Wschodniej (województwa: tarnopolskie, stanisławowskie i wschodnia część lwowskiego) (1). Zatem słusznie Autorzy wzięli to właśnie województwo w pierwszym rzędzie na warsztat

    Pojęcie i sam termin „ludobójstwo” (angielskie genocide) stworzone zostały we wczesnych latach czterdziestych przez Rafała Lemkina. Lemkin (1901-1959) był w latach trzydziestych podprokuratorem Sądu Okręgowego w Brzeżanach (woj. tarnopolskie), później delegowanym na równorzędne stanowisko w Warszawie, wreszcie adwokatem i wykładowcą Wolnej Wszechnicy Polskiej tamże. Nad problematyką ludobójstwa (określaną przez niego wówczas jako „akty barbarzyństwa”) pracował już przed wojną. Do Stanów Zjednoczonych przedostał się w 1941 r. i tam w 1944 r. wydał swoje przełomowe dzieło (2). Był również głównym twórcą podstawowego w tej dziedzinie traktatu międzynarodowego: Konwencji o zapobieganiu i karaniu zbrodni ludobójstwa, przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 9 grudnia 1948 r. W związku z tym w latach pięćdziesiątych dwukrotnie proponowano go do Pokojowej Nagrody Nobla (3). Zapisy cytowanej K o n w e n c j i , która jest ratyfikowana przez olbrzymią większość państw świata, muszą być dziś traktowane jako ius cogens, innymi słowy takie, od których „nie może być odwrotu” (przeciwieństwem jest ius dispositiuum) (4). Jednocześnie zbrodnia ludobójstwa wpisana jest do większości kodeksów karnych państw współczesnego świata (5).

    W rozumieniu art. II tej K o n w e n c j i „ludobójstwem jest którykolwiek z następujących czynów, dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych jako takich”, dokonanych w różnych postaciach: na pierwszym miejscu (art. II, pkt a/) figuruje, rzecz jasna, „zabójstwo członków grupy”, dalej jednak (punkty b/-e/) ujęte są również: „b/ spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy; c/ rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego; d/ stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy; e/ przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy”.

    Trzeba tu wyraźnie powiedzieć, że ludobójstwo ukraińskie na Polakach ma w stosunku do ludobójstwa niemieckiego i sowieckiego szereg fatalnych wyróżników (okoliczności obciążających):

    Po pierwsze, w swoim założeniu obejmowało ono jak najszybszą eksterminację fizyczną (wymordowanie) – „tam i wtedy” – wszystkich Polaków, których udało się dosięgnąć (6), od niemowląt po starców, bez jakiejkolwiek różnicy płci lub wieku. Pod tym względem porównywalne jest ono jedynie do niemieckiego totalnego ludobójstwa na Żydach – lecz nie na Polakach (7). Zresztą, dodajmy, jeśli chodzi o eksterminację Żydów – obywateli polskich – na Kresach południowowschodnich RP, Ukraińcy mieli nie tylko olbrzymi udział we wszystkich masowych aktach ludobójstwa wspólnie z Niemcami lub samodzielnie pod niemieckim nadzorem (8), ale dokonywali również podobnych aktów na własną rękę, już latem 1941 r. w momencie wkraczania wojsk niemieckich (9). Później, już po wspólnej z Niemcami likwidacji gett, a więc głównie od drugiej połowy 1942 r., Ukraińcy wyłapywali i mordowali jeszcze pojedynczych ukrywających się Żydów (10). Wszystkie te „akcje” połączone były, przypomnijmy, z olbrzymim rabunkiem mienia (11).

    Po drugie, ludobójstwo ukraińskie połączone było z reguły ze stosowaniem najbardziej barbarzyńskich tortur. Chodzi tu o sięgające XVII i XVIII w. tradycje hajdamackie (powstania Chmielnickiego (12) i „koliszczyzny” (13)), stosowane już wtedy rąbanie ofiar siekierami, wrzucanie rannych do studzien, przerzynanie piłą, wleczenie koniem, wydłubywanie oczu, wyrywanie języków itp. (14). Takich barbarzyńskich czynów Niemcy, a nawet Sowieci (z reguły) nie dokonywali. Oczywiście było bicie i często bestialskie znęcanie się w czasie śledztw (15) oraz w obozach koncentracyjnych (gdzie dochodziło jeszcze wielkie głodowanie i praca ponad siły, zbrodnicze eksperymenty medyczne u Niemców etc.), ale nie miało miejsca mordowanie połączone z obcinaniem czy wyrywaniem części ciała, przepiłowywaniem, rozpruwaniem brzuchów i wywlekaniem wnętrzności itp. (16).

    W ogóle, dodajmy, w skali europejskiej – rozpatrywane pod kątem stosowanych straszliwych tortur – ukraińskie ludobójstwo na Polakach porównywalne jest jedynie częściowo z ludobójstwem chorwackim (ustasze Ante Pavelicia) na Serbach w okresie II wojny światowej od wiosny 1941 r. Jednak tam praktykowano szeroko masowe wypędzanie oraz „nawracanie” na katolicyzm, co oznaczało pozostanie przy życiu dużej większości Serbów, którzy znaleźli się w granicach stworzonego w kwietniu 1941 r. – z łaski Niemiec i Włoch państwa chorwackiego (17). Natomiast w przypadku ludobójstwa ukraińskiego praktycznie wszystkich Polaków, którzy wpadli w ręce siepaczy – mordowano. Bowiem, wbrew kłamstwom strony ukraińskiej, całkowicie obalonym w pracy Siemaszków, nie było żadnych „wezwań do opuszczenia” Wołynia przez Polaków czy wprost ich „wysiedlania”. Odwrotnie, bardzo często Polaków chcących uciekać przed ludobójstwem mającym już miejsce w sąsiednim powiecie czy gminach zachęcano do pozostania, „gwarantując” im bezpieczeństwo
    (sporadycznie nawet na piśmie!) lub wręcz grożono, że ucieczka traktowana będzie jak „zdrada” wobec Ukraińców – wszystko po to, by ich wszystkich na miejscu wymordować! (o czym jeszcze dalej).

    Po trzecie, o ile ludobójstwo niemieckie i sowieckie dokonywane było wyłącznie przez „wyspecjalizowane” zbrodnicze formacje mundurowe: po stronie niemieckiej w szczególności tzw. Einsatzgruppen der Sicherheitspolizei oraz SD (Sicherheitsdienst); po stronie sowieckiej wojska NKWD – to inaczej było jeśli chodzi o ludobójstwo ukraińskie. W tym przypadku obok dominującej scenę banderowskiej Ukraińskiej Powstańczej Armii i (na Wołyniu) konkurencyjnych formacji bulbowców i melnykowców oraz stworzonej przez Niemców w drugiej połowie 1941 r. policji ukraińskiej (która w początkach 1943 r. zdezerterowała), zwłaszcza przy większych ludobójczych akcjach, uczestniczyły w nich również w sumie dziesiątki tysięcy lokalnych ukraińskich chłopów, w tym tzw. Somooboronni Kuszczowi Widdiły (formalnie wiejskie oddziały „samoobrony”, które jednak w praktyce stanowiły siły pomocnicze UPA w ludobójstwie na Polakach), sąsiedzi, bandy uzbrojone w siekiery, widły itp. – rodzaj ukraińskiego pospolitego ruszenia. Mało tego, towarzyszyły im czasem kobiety, wyrostki, a nawet dzieci ukraińskie, zajmujący się masowym rabunkiem mienia, podpaleniami i dobijaniem rannych Polaków (18). Działo się tak mimo nieraz wzajemnej wieloletniej rzekomej przyjaźni, czy wręcz istniejących w stosunku do pewnych Polaków długów wdzięczności (19).

    Dlatego ludobójstwo na Wołyniu w okresie II wojny światowej określam jednoznacznie jako ludobójstwo u k r a i ń s k i e (a nie, na przykład, jako dokonane przez UPA, banderowców, nacjonalistów ukraińskich, czy podobnie). Wbrew bowiem temu, co niejednokrotnie zaznacza w swych publikacjach Wiktor Poliszczuk (pochwalnie cytowany dalej w tej Przedmowie), genocyd na Wołyniu – jak to dokumentuje praca Siemaszków – dokonany został przez szerokie rzesze tamtejszych Ukraińców, nie tylko „bojowników” UPA, ale również grube tysiące zwykłych chłopów (często zresztą do tego przez UPA przymuszanych), oraz nieraz niestety wspomagających ich w dobijaniu, podpalaniu, a zwłaszcza rabunku masy kobiet, wyrostków, a czasem nawet dzieci.

    Dla całkowitej jasności: 1) Nikt nie twierdzi, że w ludobójstwie i zjawiskach temu towarzyszących uczestniczyła większość Ukraińców wołyńskich, tym bardziej iż, jak już o tym była mowa (por. przypis 6), ludobójstwo na Polakach ograniczyć się musiało w zasadzie do terenów wiejskich; niemniej chodziło tu o poważny segment ludności ukraińskiej Wołynia. A więc fakty oraz pewna uczciwość nakazują, a co najmniej pozwalają mówić w tym przypadku o Ukraińcach tout court, podobnie jak cytowany dalej prezydent RFN Roman Herzog mówi nie o zbrodniach popełnionych przez nazistów czy podobnie, ale o zbrodniach popełnionych przez Niemców. 2) Jednocześnie trzeba wyrazić wysokie uznanie dla tych Ukraińców, którzy-dość liczne takie przykłady znajdujemy w pracy Siemaszków – pomagali Polakom przez ostrzeżenie, krótkie ukrywanie, czy przetransportowywanie do najbliższego miasta. Za taką pomoc fanatycy z OUN i UPA (zwłaszcza tzw. Służba Bezpeky) często karali swoich rodaków śmiercią (por. np. Rozdział V, wieś Lisznia, gm. Uhorsk). Ale cała ta pomoc była, niestety, tylko kroplą w morzu wobec dziesiątków tysięcy wymordowanych wówczas Polaków.

  32. MatkaPolka said

    Ludobójstwo cd..

    Po czwarte, osobnej wzmianki wymaga zjawisko szczególnie zbrodniczego podejścia do małżeństw mieszanych polsko-ukraińskich. W takich mianowicie przypadkach ukraińscy ludobójcy nierzadko mordowali – gdzie się dało – całe takie rodziny, łącznie z dziećmi (!), lub dochodziło co najmniej do mordu na polskim współmałżonku. Mało tego, niekiedy pod groźbą kary śmierci zmuszali ukraińskiego męża czy nawet ukraińską żonę do własnoręcznego zamordowania polskiego współmałżonka (20) (!!). Takie barbarzyństwo nie miało, w podobnych sytuacjach małżeństw mieszanych (na przykład polsko-rosyjskich), nigdy miejsca u Sowietów (21), lub w przypadku małżeństw niemiecko-żydowskich u Niemców. U tych ostatnich w przypadkach maleństw mieszanych niemiecko-żydowskich (mimo quasi totalnej Ausrottung niemieckich Żydów) wydaje się, że większość owych małżeństw, choć mocno szykanowanych i doprowadzanych do stanu głodowego, jednak przetrwała do końca wojny (22). Jako charakterystyczny można tu przytoczyć znany casus prof. Karla Jaspersa, który ożeniony był z Żydówką; jednak małżeństwo to było przez lata w tragicznej Suizidbereilschafl (gotowości do popełnienia samobójstwa) (23). Zaś żądanie zabicia przez Niemca czy Niemkę swego żydowskiego współmałżonka – było nie do pomyślenia.

    Po piąte, w przypadkach ludobójstwa niemieckiego i sowieckiego na Polakach chodziło o zbrodnie dokonane przez okupantów. Tymczasem ludobójstwo ukraińskie dokonane zostało przez Ukraińców – obywateli polskich, mieszkańców tamtych terenów w okresie II RP, którzy nie wykazali choćby minimalnej lojalności (24). Ale, dodajmy, gdy było to dla nich korzystne, Ukraińcy nadal skwapliwie na polskie obywatelstwo się powoływali (25), albo wręcz, posługując się zrabowanymi dokumentami osobistymi zamordowanych Polaków, „repatriowali się” pod ich nazwiskami do Polski lub przemieszczali na Zachód (26).

    Po szóste (tu wątek poboczny) z ludobójstwem ukraińskim związana była przeważnie barbarzyńska „taktyka spalonej ziemi”. Po zrabowaniu ruchomości i inwentarza zamordowanych Polaków, ich budynki byty przeważnie palone (wycinano nawet sady!), często niszczono także budynki publiczne, np. szkolne. W tych ramach zniszczono też całkowicie dużą liczbę zabytkowych polskich dworów z zabudowaniami gospodarczymi oraz kościołów i kaplic katolickich (27). Takiego dodatkowego barbarzyństwa nie demonstrowali na ogół ani Niemcy, ani Sowieci (28).

    Wreszcie po siódme, Niemcy od dawna przyznają się do swoich zbrodni i publicznie za nie przeprosili. Tak np. prezydent RFN Roman Herzog przemawiając w Warszawie na uroczystościach związanych z 50-leciem Powstania Warszawskiego 1 sierpnia 1994 r. powiedział wyraźnie: „Pochylam głowę przed bojownikami Powstania Warszawskiego jak też przed wszystkimi polskimi ofiarami wojny. Proszę o przebaczenie za to, co wyrządzili Niemcy” (podkreślenie R. S.) (29). Na parę gestów zdobył się również prezydent Rosji Borys Jelcyn, m. in. kiedy składając 25 sierpnia 1993 r. hołd ofiarom Kalania na Powązkach w Warszawie, pocałował w rękę prałata Zdzisława Peszkowskiego i wyszeptał słowo „przepraszam”. Wieczorem pokazała to całej Polsce nasza Telewizja (30). Także w literaturze niemieckiej i od 10 lat – rosyjskiej, omawia się otwarcie ludobójstwo na Polakach. Natomiast zachowanie Ukraińców w tym względzie jest na ogól kompletnie inne: demonstrowane jest milczenie, wielkie krętactwo lub wręcz grube kłamstwo. Ten aspekt będzie jeszcze rozwinięty dalej.

    Podsumowując punkt I: ludobójstwo ukraińskie na Polakach w okresie II wojny światowej pod względem swej bezwzględności i barbarzyństwa, a po jego dokonaniu – po dziś dzień! – ze względu na zaprzeczenia lub co najmniej grubymi nićmi szyte relatywizowanie i wykręty – znacznie „przewyższa” ludobójstwo niemieckie i sowieckie.
    II. Byłe województwo wołyńskie, które Autorzy wzięli na warsztat pod kątem ukraińskiego ludobójstwa, było terenem, gdzie przed 1940 r. mieszkało około 350 tys. Polaków, którzy stanowili zaledwie niecałe 17% ludności. Masowe wywózki sowieckie w okresie 1940-1941 zredukowały jeszcze ten procent. Globalne straty Polaków z rąk ukraińskich Autorzy oceniają na 50 do 60 tysięcy. Ale trzeba jeszcze raz podkreślić, że niezależnie od ludobójstwa na Polakach, Ukraińcy uczestniczyli wszędzie, wspólnie z Niemcami lub samodzielnie, dosłownie wszędzie, w ludobójstwie dokonanym na około 200 tys. wołyńskich Żydów-obywatelach polskich – sprawa, do której w pracy również się nawiązuje, choć nie stanowi ona jej właściwego tematu (31).

    W pracy metodycznie przebadane są tereny wszystkich 11 powiatów byłego województwa wołyńskiego – od Bugu po granicę polsko-sowiecką z 1939 r. W ramach powiatów uwzględnione są wszystkie gminy wiejskie (łącznie 103) i miejskie, wreszcie – „baza podstawowa” – pojedyncze wsie, osady, kolonie, futory etc., łącznie około 1720 jednostek!, w których zdołano ustalić (często, jeśli nie przeważnie -w sposób niepełny) ludobójstwo na Polakach. Niezależnie od tego przy każdej z gmin odnotowane są te jednostki administracyjne (wsie, kolonie, osady itp.), w których również mieszkali Polacy, ale co do których nie udało się uzyskać jakichkolwiek wiadomości – w sumie jest ich nieco więcej (około 1790), niż owych, o których jakieś wiadomości zostały zebrane. Ponieważ jednak ukraińskie ludobójstwo na Polakach, wyraźnie „centralnie sterowane”, przebiegało w 1943 r. metodycznie i globalnie przez wszystkie tereny Wołynia od wschodu na zachód – nie ma najmniejszych powodów do złudzeń, że owe „ciemne plamy” były jakimiś wyspami spokoju. Odwrotnie, jako pewnik przyjąć trzeba, że w znakomitej ich większości Polacy, którzy nie zdołali uciec lub stawić skutecznego oporu, poddani zostali ludobójstwu tak, jak ich rodacy w miejscowościach, w których owo ludobójstwo udało się udokumentować. A więc trafnie, a jednocześnie z ostrożnością, Autorzy przedstawiają dla tych miejscowości ogólne dane szacunkowe. Dodajmy, nie pomijają oni również „delikatnej” sprawy nielicznych polskich odwetów na ukraińskich ludobójcach, gdy zrozpaczeni bliscy okrutnie torturowanych i zamordowanych Polaków atakowali wsie ukraińskie. Na ten temat sprawiedliwie pisze prof. Tadeusz Piotrowski (32): „zaiste byłoby zdumiewające, gdyby nie było takich akcji odwetowych”. Zaś Wiktor Poliszczuk stwierdza: „(…) Chociaż były akcje odwetowe ze strony Polaków (…), to one, jeśli chodzi o zasięg, były kroplą w morzu masowych mordów, jakich dopuściła się OUN-UPA na Polakach” (33).

    Imponujący jest zakres wykorzystanych przez Autorów źródeł (por. szczegóły w Bibliografii). Wielką wagę mają również umieszczone w Dokumentach liczne relacje świadków ukraińskiego ludobójstwa oraz inne dokumenty. W sumie jest to praca wzorcowa, stanowiąca przykład dla podobnej pracy cry prac o ukraińskim ludobójstwie na Polakach w Małopołsce Wschodniej (34), również pilnie potrzebnych.

    III. Warto rzucić okiem na to, jak owo szczególnie barbarzyńskie ludobójstwo ukraińskie na Polakach potraktowane jest w oświadczeniach ukraińskich i polsko-ukraińskich oraz w literaturze ukraińskiej i polskiej.

    A. Wspomnieliśmy już wyżej o wypowiedziach w sprawę ludobójstwa, ciążącego na ich własnych rodakach, prezydentów Niemiec i Rosji. Nic podobnego dotąd nie miało miejsca ze strony ukraińskiej. Mocno reklamowane „wspólne oświadczenie prezydentów Polski i Ukrainy o porozumieniu i pojednaniu” z 21 maja 1997 r., deklarujące w preambule, że „przyszłość stosunków polsko-ukraińskich należy budować na prawdzie i sprawiedliwości”, wspomina jedynie w pół zdania – „nie można zapominać o krwi Polaków przelanej na Wołyniu, zwłaszcza w latach 1942-1993 (…) „, przemilcza jednak dalej całkowicie takąż krew polską przelaną w Malopolsce Wschodniej, zaś przypominając „akcję Wisła” jakby zestawia rzeczy całkowicie nieporównywalne, bo w tej akcji, podyktowanej zresztą stanem wyższej konieczności państwowej (konieczność pozbawienia UPA bazy logistycznej, która funkcjonowała wyłącznie w oparciu o miejscową ludność ukraińską i mogła zapewniać upowcom kwatery, wyżywienia oraz materiał ludzki jeszcze przez dalsze lata), nie było śladu ludobójstwa. W sumie oświadczenie z 1997 r. nie rozwiązuje zasadniczej sprawy przyznania się strony ukraińskiej do ludobójstwa na Polakach i publicznego przeproszenia za to Polaków (35).

    Co do stanowiska – w interesującej nas dziedzinie – co najmniej dużego odłamu wysokiego szczebla kleru kościoła greckokatolickiego (obecnie określającego się również nazwą kościoła bizantyjsko-ukraińskiego) wystarczy zacytować wypowiedź mitrata Stefana Dziubiny z Przemyśla w „homilii” na uroczystościach 11 maja 1997 w Jaworznie, gdzie m. in. przedstawił „Ukraińską Powstańczą Armię jako ukraińską samoobronę przed Polakami”, którzy „ulegając hitlerowskiej prowokacji mordowali i palili wsie ukraińskie na Wołyniu, wobec czego Ukraińcy uzbroili się i zaczęli bić i Niemców, i Polaków” (36). Takie twierdzenie, które nie mogło być wypowiedziane bez akceptacji głowy kościoła greckokatolickiego w Polsce, padło wobec obecnych tam m. in. prezydentów Polski i Ukrainy (37). Tenże mitrat 7 lipca 2000 r. wygłosił arcykłamliwe, prowokacyjne i wprost bulwersujące polską opinię publiczną kazanie z okazji pochówku członków UPA w Pikulicach na obrzeżach Przemyśla (38). Jak pisaliśmy już w związku z tym parę lat temu: „uważamy, że za taką publiczną perwersję podstawowej i silnie moralnie zabarwionej prawdy historycznej powinno się u nas karać, podobnie jak w RFN karze się tzw. Auschmitzluge… ” (39).

    Natomiast wśród polskich Ukraińców świeckich w ostatnich latach na czoło wysunął się niejaki R. Drozd z publikacją o UPA, złożoną głównie ze „starannie dobranych” dokumentów i krótkich wprowadzeń (40). Uderza kłamliwość owej publikacji, gdzie na przykład na s. 117-118 czytamy: „Konflikt polsko-ukraiński na przełomie 1942/93 r. przekształcił się w swoistą polsko-ukraińską wojnę partyzancką [!], trwającą do 1947 r., która pochłonęła po obu stronach kilkadziesiąt tysięcy ofiar. (…) Moim zdaniem liczby poniesionych ofiar po obu stronach będą bardzo przybliżone” (po polsku powinno być „zbliżone”). Takiego megakłamstwa nikt z Ukraińców bodaj dotąd nie wysunął! Ocenić to trzeba jako wielką UPA-Luge.

    Dalej (s. 118) Drozd następująco próbuje „maskować rzeczywistość”: „Oczywiście trudno tutaj wskazać, kto był stroną atakującą, a kto broniącą się, gdyż na napad odpowiadano napadem, mordem na mord, grabieżą na grabież, podpaleniem na podpalenie, a wszystko to usprawiedliwiano przeprowadzaniem akcji odwetowej. Można jedynie przyjąć, że stroną atakującą była ta, która stanowiła większą silę na danym terenie. (…) „. Otóż pomijając już fakt, iż – jak Drozd doskonale wie – na Wołyniu na terenach wiejskich mniejszość polska prawie wszędzie stanowiła mniejszą siłę (a więc nawet według niego musieli atakować Ukraińcy!), praca Siemaszków doskonale dokumentuje, jak to UPA w 1943 r. rozpoczęła ludobójstwo całkowicie nieprzygotowanych Polaków. Ci ostatni byli w stanie zorganizować jedynie ograniczone samoobrony, zaś do odwetów doszło w niewielu przypadkach.

    B. Jeśli chodzi o ukraińską literaturę historyczną, w przeciwieństwie do niemieckiej i rosyjskiej (41), w swej znakomitej większości „twardo” stoi ona na stanowisku nie przyznawania się do popełnionego przez swych rodaków ludobójstwa na Polakach w okresie II wojny światowej.

    Totalne kłamstwo w tej dziedzinie zaingurował bezpośrednio po II wojnie światowej sam M. Łebed’, główny herszt ukraińskiego ludobójstwa na Polakach (pełniący obowiązki osadzonego wówczas, w wyjątkowo dobrych warunkach, w Sachsenhausen S. Bandery), w książce o UPA wydanej już w 1946 r. (42) Łebed’ zauważa (s. 51), że „dużym ciosem” dla Niemców było przejście do szeregów UPA (w początkach 1943 r.) całej ukraińskiej policji i tzw. szucmanów-Ukraińców na terenie całego Wołynia i Polesia (oczywiście przemilcza, że owa wysługująca się Niemcom policja miała wielki udział w ludobójstwie wołyńskich Żydów, o czym była już mowa wyżej, oraz że zdążyła ona wymordować licznych Polaków).

    Dalej Łebed’ pisze (s. 52): „Na ich miejsce Niemcy zaproponowali Polakom stworzyć polską policję. Wśród polskiej społeczności Wołynia znalazło się wielu ludzi zaślepionych historyczną nienawiścią do narodu ukraińskiego, którzy poszli na usługi Niemców. (…) Z tych polskich oddziałów stworzyli Niemcy odrębne karne oddziały policyjne, które wsławiły się największymi i najokrutniejszymi mordami i grabieżami ludności ukraińskiej. (…) Historyczna nienawiść Polaków wobec narodu ukraińskiego zbierała swoje żniwo. (…) Przekonana przez poprzednie rządy Polski do kolonizacji ziem ukraińskich, wychowana w duchu szowinistycznym i w ślepej nienawiści do wszystkiego co ukraińskie, polska ludność Wołynia i Polesia zdawała obecnie kolejny raz swój egzamin. Do tego trzeba jeszcze wspomnieć, że bolszewickie oddziały partyzanckie otrzymywały pewną pomoc i informacje w polskich koloniach co do ukraińskiego ruchu niepodległościowego. Zatem nic dziwnego, że cierpliwość narodu się skończyła. (…) On przeszedł do samoobrony i odpłacił za wszystkie, wiekami nabrzmiałe krzywdy. – Aby nie dopuścić do żywiołowej masowej akcji antypolskiej i wzajemnej walki ukraińsko-polskiej (…) Ukraińska Powstańcza Armia usiłowała wciągnąć Polaków do wspólnej walki przeciw Niemcom i bolszewikom. Kiedy jednak nie dało to żadnego wyniku, UPA dała ludności polskiej rozkaz opuszczenia ukraińskich terenów Wołynia i Polesia. (s. 73) (…) Latem 1943 r. prawie cały Wołyń znajduje się we władaniu UPA. Polacy, którzy otrzymali rozkaz opuścić teren, przeważnie dobrowolnie ten rozkaz wykonali. Ich majątek nieruchomy przeszedł na własność narodu ukraińskiego. Tym samym przestały istnieć stworzone po 1920 r. polskie kolonie, jak różnego rodzaju Sienkiewiczówki, Ludwikówki itp. (…)”.

    Dokonajmy, w największym skrócie, przeglądu kłamstw Łebedia.

  33. MatkaPolka said

    Dokonajmy, w największym skrócie, przeglądu kłamstw Łebedia.

    1) Przypisywanie polskim „karnym oddziałom policyjnym” „największych i najokrutniejszych mordów” i to jeszcze p r z e d u k r a i ń s k i m l u d o b ó j s t w e m n a P o l a k a c h (bo taką sekwencję Łebed’ zastosował) nie znajduje potwierdzenia w pracy Siemaszków, ani w innych poważnych polskich pracach naukowych.

    2) Co do rzekomego wychowywania Polaków w duchu szowinistycznym i w ślepej nienawiści „do wszystkiego co ukraińskie”, sytuacja przedstawiała się wręcz odwrotnie: w szczególności w świetle setek relacji wykorzystanych w pracy Siemaszków, wyłaniają się dobre, nieraz wręcz przyjazne stosunki między ludnością polską a ukraińską na Wołyniu w okresie przedwojennym, prowadzące do mieszanych małżeństw itp. Te dobre stosunki całkowicie zrujnowała dopiero przeprowadzana na wielką skalę akcja głównie galicyjskich agitatorów OUN-UPA, propagujących skrajny, wręcz ludobójczy szowinizm ukraiński.

    3) Fabrykacje wskazane w dwu poprzednich punktach potrzebne były jednak Łebediowi po to, aby wylansować kłamstwo o tym, że na Wołyniu sami Polacy „spowodowali” krwawe akcje ukraińskie. W owej rzekomej „samoobronie”, wprost sprowokowanej przez Polaków, naród ukraiński jedynie „odpłacił za wszystkie, wiekami nabrzmiałe krzywdy”. Rodzaj tej „odpłaty” nie jest sprecyzowany, nie mniej jest oczywiste, że w sposób nieco zawoalowany usiłuje się tu usprawiedliwiać ukraińskie ludobójstwo na niemal bezbronnych Polakach.

    4) Dalej – dość niespodziewanie i jakby chcąc pomniejszyć rozmiary „ukraińskiej odpłaty za wszystko” – Łebed’ oferuje dalsze kłamstwa o tym, jak to UPA, „aby nie dopuścić do żywiołowej masowej akcji antypolskiej”, usiłowała przyciągnąć Polaków do wspólnej walki przeciw Niemcom i bolszewikom. Tymczasem w rzeczywistości żadnych takich autentycznych prób nie było – poza zdradzieckim „wabieniem”, a potem mordowaniem Polaków (43).

    5) Co do rzekomego upowskiego „rozkazu”, aby ludność polska opuściła teren Wołynia, nigdy – jak wykazuje praca Siemaszków – czegoś takiego nie było. Odwrotnie – perfidnie zachęcano Polaków do pozostania na miejscu, udzielano im nawet gwarancji na piśmie, by ich „we właściwym czasie” wymordować (bliżej o tym dalej). Zresztą sam taki „rozkaz” byłby zbrodniczym bezprawiem.

    6) Przechwałki Łebedia o tym, jakoby latem 1943 r. „prawie cały Wołyń” znajdował się we władaniu UPA są kolejną fabrykacją. Bowiem miasta i w większości miasteczka wołyńskie były wówczas nadal obsadzone przez załogi niemieckie (częściowo przez sprzymierzonych z nimi Węgrów) i właśnie dzięki temu tysiącom Polaków udało się uratować, tam się chroniąc. „Konkretna” wiadomość Łebedia (s. 50) o tym, jakoby upowcom udało się zdobyć powiatowe miasto Horochów na południowozachodnim Wołyniu, jest całkowicie sfabrykowana (44).

    7) Twierdzenie Łebedia, że Polacy, którzy otrzymali „rozkaz” opuścić teren, „przeważnie dobrowolnie ten rozkaz wykonali” – jest całkowitym zmyśleniem. W rzeczywistości – co znów wykazuje praca Siemaszków – były jedynie nie zawsze udane, gdy rzeź już bezpośrednio zagrażała, ucieczki do miast i miasteczek spod kul, noży i siekier ukraińskich ludobójców.

    8) Wzmiankowane przez Łebedia przejście „majątku nieruchomego” Polaków „na własność narodu ukraińskiego” (pomijając całkowite bezprawie takiej upowskiej „nacjonalizacji”) – jak to dokumentuje praca Siemaszków – wyraziło się w tym, że domy i zabudowania polskie były z reguły przez upowców barbarzyńsko palone, pozostawała sama ziemia. Jednocześnie Łebed’ przemilcza sprawę wielkiego majątku ruchomego Polaków, który masowo rozgrabiły tysiące Ukraińców i Ukrainek – zjawisko również szeroko udokumentowane w pracy Siemaszków.

    9) Wreszcie nacechowana satysfakcją uwaga Łebedia o tym, że „przestały istnieć stworzone po 1920 r. polskie kolonie, jak różnego rodzaju Sienkiewiczówki, Ludwikówki itp. ” również zawiera przewrotne fałszerstwo, a mianowicie sprawę tysięcy pomordowanych Polaków oraz ich spalonych domostw sprowadza do powstałych po Traktacie Ryskim 1921 r. „polskich kolonii”. Tymczasem owe „kolonie” (cywilne i wojskowe) stanowiły zaledwie niewielką część polskich gospodarstw rolnych istniejących na Wołyniu od pokoleń. Nawet wskazana przez Łebedia Ludwikówka (gm. Młynów, pow. Dubno) była tego rodzaju starą osadą polską.

    Podsumowując ten wątek: niemal bezpośrednio po wielkim, dokonanym pod kierownictwem Łebedia ukraińskim ludobójstwie na Polakach na Wołyniu, ów zbrodniarz przygotował i ogłosił w 1946 r. arcykłamliwą publikację, usiłującą całkowicie zanegować owo ludobójstwo. Tymi częściowo zmodyfikowanymi kłamstwami, co najmniej w pewnym zakresie, posługuje się nadal większość ukraińskich historyków, wzmiankowany już grekokatolicki mitrat oraz, na przykład ostatnio, polski autor R. Torzecki (o którym dalej). Dodajmy iż Łebed’, na początku wojny wyszkolony przez gestapo, po kapitulacji Niemiec w 1945 r. ukrywał się w Rzymie, korzystając m. in. z pomocy pewnych grekokatolickich dygnitarry kościelnych z Watykanu. Dość szybko nawiązał kontakt z CIA. W 1949 r. wpuszczono go do USA jako „eksperta” CIA na bazie no questions asked. Żyt tam do chwili śmierci w 1998 r. absolutnie nie niepokojony (45), podczas gdy jego czyny jednoznacznie kwalifikowały go do kary śmierci.

    Przyjrzyjmy się obecnie Historii Ukrainy J. Hrycaka, „dyrektora Instytutu Badań Historycznych Uniwersytetu we Lwowie”, świeżo wydanej w przekładzie polskim (46). Hrycak pisze m. in. o „… „rzezi wołyńskiej” -wzajemnej i krwawej czystce etnicznej, której ofiarami padło po obu stronach tysiące spokojnych mieszkańców”. Dalej czytamy m.in.: „Było to krwawe starcie dwóch nacjonalizmów, posiadających długą listę wzajemnych krzywd i nienawiści. Żadna ze stron konfliktu nie była ani całkowicie niewinna, ani całkowicie winna”. Rzuca się w oczy, że Hrycak pisząc o liczbie zamordowanych Polaków wspomina, iż „zawodowi polscy historycy szacują liczbę ofiar z polskiej strony na 60-100 tysięcy osób (z tego około 50 tysięcy przypada na Wołyń), a z ukraińskiej na około trzykrotnie mniejszą” (a więc na około 20-30 tysięcy – sic!) (47). Tak więc, ukraińskie ludobójstwo na Polakach przedstawione zostało jako „wzajemna krwawa czystka etniczna” (podkr. R. S.), rodzaj „bratobójczego konfliktu”, albo – jak to określają niektórzy inni Ukraińcy – „wojny domowej”, czy wręcz „wojny polsko-ukraińskiej” (sic!) (48). Z równym powodzeniem, jak to ujął prof. T Piotrowski, można byłoby mówić o wojnie niemiecko-żydowskiej! (49).

    Podobne pozycje zajmują, w mniejszym lub większym stopniu różni ukraińscy naukowcy, uczestniczący w organizowanych od 1996 r międzynarodowych seminariach historycznych na temat „stosunków polsko-ukraińskich w latach II wojny światowej” (50). Ukraińcy ci (podobnie jak już cytowany Hrycak, który w tych seminariach udziału nie bierze) w sposób skoncertowany mówią przeważnie o obopólnej polsko-ukraińskiej rzezi, mają „wątpliwości”, kto tę rzeź rozpoczął, operują nieprawdą, na poparcie swych tez nie przedstawiają dowodów etc.

    Systematyczną krytykę czterech pierwszych seminariów w tej serii dał W Poliszczuk (51). Omawiając wypowiedź jednego z ukraińskich dyskutantów, formułuje on następujące ogólne uwagi (s. 19-20): „Prawie każde zdanie, każda wypowiedź nie tylko tego, ale też innych ukraińskich uczestników seminarium, wymagałaby zasadniczej polemiki, tak one nasycone są propagandą, kłamstwem, wypaczeniami”. Jeśli chodzi o stronę polską, Poliszczuk podkreśla często niezbyt dobre przygotowanie, dopuszczanie się „deformacji” (kiedy na przykład cytowany przez nas również R. Torzecki używa w odniesieniu do wydarzeń wołyńskich 1943 r. sformułowania „walki bratobójcze”), kierowanie się nie prawdą, lecz „poprawnością polityczną”. W pewnych publikacjach ukraińskich dochodzą do tego nieraz wprost prowokacyjne żądania rewizji obecnych granic z Polską, grube i wręcz niepoczytalne oskarżanie i obrażanie Polaków itp. (52).

    Cennym wyjątkiem jest mało znana w Polsce, wydana w Moskwie 270-stronicowa praca ukraińskiego profesora Witalego Masłowśkiego, zatytułowana Z kim i przeciw komu wojowali ukraińscy nacjonaliści w latach II wojny światowej (53). Autor opiera się częściowo na źródłach archiwalnych oraz na literaturze, głównie ukraińskiej i polskiej. W ostatnim rozdziale swej pracy z dużym uznaniem wielokrotnie cytuje Poliszczuka (o którym dalej), zresztą cały ów rozdział zatytułował „OUN-UPA oczyma Ukraińca Wiktora Poliszczuka”. Ujawnia i piętnuje ludobójstwo popełnione na ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Jednocześnie piętnuje niebezpieczną działalność poslupowskich nacjonalistów na obecnej Ukrainie, nie tylko we Lwowie, ale nawet w Kijowie, „galicyjski fundamentalizm” itp. (54), propagowanie „doncowszczyzny”, „stawianie pomników SS-owcom 14. Dywizji Strzelców SS-Halyczyna, kierownikom OUN-UPA E. Konowalcowi, A. Melnykowi, S. Banderze, R. Szuchewiczowi i innym, sławienie morderców Polaków, Żydów, Rosjan, Ukraińców jako „narodowych bohaterów Ukrainy”, ich nazwiskami nazywa się ulice i place, wydobywa się nienawistny ludziom duch doncowszczyzny i banderowszcryzny” (55). Dodajmy, że prof. Masłowśkyj został zamordowany w październiku 1999 r. we Lwowie przez tzw. „nieznanych sprawców”, w rzeczywistości wyraźnie ludzi z kręgów zbrodniczych fanatyków postupowskich, co kojarzy się z podobnymi mordami OUN w latach międzywojennych oraz UPA w latach późniejszych (56).

    Prawdomówne i wartościowe są również pewne artykuły ogłoszone w dwóch czasopismach ukraińskich na Wołyniu w latach dziewięćdziesiątych – „Diatoh” (Równe) i „Sprawedływist” (Łuck). Na przykład w pierwszym z nich (nr 49, grudzień 1993) ukazał się artykuł pod wszystko mówiącym tytułem (tłumaczymy z ukraińskiego): Tragedia Wołynia: ludobójstwo na ludności polskiej. Świadczą dokumenty.

    Podobnie do Hrycaka i innych autorów z Ukrainy, z drobnymi wyjątkami, przedstawia się literatura ukraińska ukazująca się na Zachodzie, głównie w Ameryce Północnej. Takim duchem przepojony jest np. wydawany od wielu lat w Toronto „Litopys UPA” (57). Cytowany już O. Subtelny pisze o ludobójstwie na Wołyniu m.in. (58): „Według źródeł polskich, w latach 1943-4 około 60.000-80.000 polskich mężczyzn, kobiet i dzieci zostało zmasakrowanych na Wołyniu przez Ukraińców. (…) Ukraińcy twierdzą, że masakry ich rodaków rozpoczęły się wcześniej, w 1942 r., kiedy Polacy zlikwidowali tysiące ukraińskich wieśniaków w przeważnie zamieszkałych przez Polaków rejonach Chełmszczyzny [!] i że kontynuowali to oni w latach 1944-45 w stosunku do bezbronnej ukraińskiej mniejszości na zachód od Sanu [!]. W każdym razie jest rzeczą jasną, że zarówno ukraińskie, jak i polskie jednostki zbrojne, zaangażowały się w totalną rzeź doprowadzając do krwawego apogeum nienawiść, która wzrastała między oboma narodami przez pokolenia”. A więc rzekomo Polacy zaczęli masowo mordować Ukraińców (59), a potem doszło do rodzaju wojny domowej między jednostkami zbrojnymi obu stron.

    Wyjątkiem godnym najwyższego uznania są liczne publikacje znanego w Polsce Wiktora Poliszczuka, Ukraińca z Wołynia, doktora nauk politycznych Uniwersytetu we Wrocławiu, od dwudziestu lat zamieszkałego w Kanadzie, ale często odwiedzającego Polskę (60). Z jego prac nas tu szczególnie interesujących wymienić należy cytowane już: „Gorzką prawdę”.

    Zbrodniczość OUN-UPA, oraz Manowce polskich historyków, dalej trójjęzyczną Ocenę polityczną i prawną OUN-UPA (61). Ideologię nacjonalizmu ukraińskiego według Dmytra Doncowa (62) oraz Integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiano faszyzmu (dwa tomy: 1998 i 2000) (63). Wymieńmy również cytowane już wspomnienia Danyły Szumuka, który służył jako „politruk” w UPA, następnie wiele lat spędził w łagrach sowieckich, a który wspomina krytycznie o mordach na Polakach (64).

    Jeśli chodzi o literaturę polską z lat dziewięćdziesiątych, ukazało się parę mniejszych prac, raczej przyczynkowych, odnoszących się do ludobójstwa na Polakach na Wołyniu. Są to przeważnie zbiory dokumentów (zwłaszcza relacji świadków, mających walor dokumentarny) (65); inne z owych prac trajlują o ludobójstwie ukraińskim w poszczególnych powiatach czy wręcz gminach Wołynia (66).

    Jednak żadna z nich, nawet w przybliżeniu nie dorównuje pracy Siemaszków – nie ma charakteru kompleksowego, nie zawiera takiej ilości przeprowadzonych badań i bogactwa źródeł, żadna z nich nie posiada również walorów definitive work, o czym jest mowa przy końcu tej Przedmowy. Ważna rolę dokumentacyjną spełnia wydawane we Wrocławiu czasopismo „Na Rubieży” (67).

    Z drugiej strony co najmniej paru zawodowych historyków wypisuje rzeczy, które nieraz są jedynie jakimiś półprawdami lub wręcz kłamstwem, dąży do przemilczania spraw jednoznacznie obciążających stronę ukraińską, usiłuje tworzyć im jakieś alibi. Prace te są inspirowane, jak się wydaje, m.in. duchem „Kultury” Giedroycia oraz jego w tym zakresie eksperta, wzmiankowanego już Osadczuka oraz importowaną z USA, w tym wypadku wprost absurdalną political orrectness, „polityczną poprawnością”, fałszującą w tym zakresie prawdę.

    Można tu wymienić m.in. publikacje W Serczyka (68) i T. Olszańskiego (69), zaś z publikacji ostatnich: H. Dyldgową (70) oraz wręcz głęboko kłamliwy w interesującym nas zakresie artykulik R. Torzeckiego. W tekście tym wprost poraża następujący fragment (71): „Często słyszy się, że konfrontacja była planowym działaniem Ukraińców, którzy chcieli całkowicie pozbyć się Polaków, mordując ich, na co dziś nie mamy żadnych dowodów [!]. Ukraińcy podjęli decyzję usunięcia Polaków ze spornych terenów przez ich wyrugowanie, a nie wymordowanie [!]. Dopiero kiedy się to nie powiodło, a Polacy nie chcieli opuścić terenów, doszło do użycia siły [!]”.

    Czyżby, jak twierdzi Torzecki, „nie ma żadnych dowodów” na to, że Ukraińcy dokładnie planowali ludobójstwo na Polakach ? Można tu odesłać do pracy zbiorowej pod red. Władysława Filara, w której powołuje się on na dokument z Archiwum SBU Obwodu Wołyńskiego zawierający odnośną tajną dyrektywę terytorialnego dowództwa UPA-Piwnicz, podpisanej przez „Kłyma Sawura” (Roman Dmytro Klaczkiwśkyj) (72).

    Natomiast praca Siemaszków drobiazgowo dokumentująca przebieg systematycznego ludobójstwa na Wołyniu latem 1993 r. według jednego schematu i obejmującego w tych samych interwałach czasowych duże obszary, w wyniku którego dokonywano miesiąc po miesiącu „oczyszczanie” Wołynia ze wschodu na zachód z ludności polskiej – ostatecznie potwierdza wybitnie planowy charakter tych zbrodni. Dalej – sprawa już poruszona w związku z kłamstwami Łebedia – na jakiej to podstawie prawnej i moralnej rzekomo „Ukraińcy podjęli decyzję [!] usunięcia Polaków” z ziemi, na której oni żyli w większości od pokoleń, „przez ich wyrugowanie” (!?). Chodziło tutaj o całkowicie bezprawne rzekome „ultimatum”, co do którego strona ukraińska po dziś dzień rozpowszechnia kłamstwa (np. „na Wołyniu informowano ludność polską, że w ciągu 98 godzin musi wyjechać za Bug, w przeciwnym razie będzie ona podlegała likwidacji” – por. Polska-Ukraina…, op. cit., t. 3, s. 83), a którego to „ultimatum”, jak praca Siemaszków dokumentuje, na Wołyniu w ogóle nie było. Przeciwnie, jak to wykazują Siemaszkowie, w dużej ilości przypadków Ukraińcy perfidnie odradzali Polakom ucieczkę pod pretekstem, iż „nic im nie grozi”, czasem dając nawet „gwarancje” na piśmie (!); niekiedy mówili im, że ucieczka będzie wręcz traktowana jako zdrada (!); lub nawet wabili Polaków, którzy uciekli np. do Krzemieńca, do powrotu na wieś i tych, którzy w dobrej wierze lam powrócili, zamordowali. Wreszcie, według Torzeckiego, dopiero kiedy „Polacy nie chcieli opuścić terenów” – dlaczego i dokąd konkretnie mieli się oni udać na nędzę i poniewierkę na żądanie bandytów? – „doszło do użycia siły” (co znów zostało sformułowane w ten sposób, że mogło by oznaczać „tylko” usunięcie przy użyciu siły!). W taki oto pożałowania godny sposób Torzecki opisał i podsumował ludobójstwo na 50-60 tysiącach wołyńskich Polaków.

    Wielu autorów tej grupy, w większym czy mniejszym zakresie, forsuje „naukowo” to, co „praktycznie” postulował były wicemarszałek Sejmu III RP Aleksander Małachowski, który na „Kongresie Ukraińców w Polsce” w 1997 r. oświadczył: „Odkrywanie prawdy o historii jest rozdrapywaniem ran, a my musimy rany goić (…)” (73). Dzieje się to wszystko w sytuacji, gdy jeszcze dzisiaj ludobójstwo ukraińskie jest znane wielu Polakom ze strasznego osobistego doświadczenia (74).

    IV Podsumowując całość: dzieło Siemaszków doskonale dokumentuje całokształt ludobójstwa ukraińskiego na Polakach na Wołyniu w latach II wojny światowej. Stanowi w swej dziedzinie to, co w świecie anglosaskim określa się często jako definitive work – pracę ostateczną w sensie pełnego, dogłębnego i obiektywnego przebadania tematu. Oczywiście w przyszłości potrzebne jeszcze będą pewne uzupełnienia tu czy tam, pewne poprawki tu i ówdzie, badania w archiwach zagranicznych. Ale całość tematu jest już w zasadzie wyczerpana, prawidłowe wnioski wysnute.

    Już nikt – z wyjątkiem notorycznych falsyfikatorów- nie będzie mógł mieć cienia wątpliwości co do tego, kto interesujące nas ludobójstwo „zaczął”. Nikt nie będzie mógł nadal fabrykować legendy na temat tego, jak to rzekomo na Wołyniu – pomijając zresztą krzyczące bezprawie, które taka akcja musiałaby oznaczać – Ukraińcy najpierw „tylko” żądali, aby Polacy „dobrowolnie” opuścili tę ziemię. Nikt nie będzie mógł kwestionować faktów planowego i szczególnie barbarzyńskiego ukraińskiego ludobójstwa na wołyńskich Polakach, stanowiących tam zaledwie kilkanaście procent ludności, a w dodatku niemal zupełnie bezbronnych. Nikt uczciwy wreszcie nie będzie mógł choćby tylko bezmyślnie określać interesujących nas tu wydarzeń na Wołyniu po prostu jako „wojnę domową”, „bratobójczy konflikt”, „zderzenie dwu nacjonalizmów”, „wojnę polsko-ukraińską” itp.

    Praca Siemaszków, produkt ponad dziesięcioletniego trudu, stanowi obszerne i podstawowe dzieło w zakresie podjętej tematyki, zrealizowane na skalę u nas w tej dziedzinie dotąd nie spotykaną, zapełniającą pokaźną lukę w historii Polski okresu II wojny światowej w ogóle, a historii ludobójstwa na Polakach w tamtym okresie w szczególności.

    W sumie wyłania się obraz szczególnie bestialskiego ludobójstwa, do którego druga strona nie chce się do tej pory przyznać. Bowiem Ukraińcy, jak dotąd, nie poszli drogą Niemców, ani nawet Rosjan, którzy oficjalnie uznali popełnione przez siebie ludobójstwo.

    Ukraińcy wybrali tu raczej „metodę turecką” – ponieważ Turcy, jak wiadomo, do dziś nie chcą się przyznać do popełnionego w latach I wojny światowej ludobójstwa na około półtora milionie Ormian (75). Urzędowe czynniki tureckie przez cale dziesięciolecia na ten lemat milczały. Dopiero kiedy młodzi
    Ormianie zaczęli w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych – „dla przypomnienia imperialistycznemu rządowi tureckiemu zbrodni dokonanych na narodzie ormiańskim” – zabijać tureckich dyplomatów (ofiarą padli m.in. ambasadorzy w Wiedniu, Paryżu, Watykanie i Belgradzie), konsulów etc., ruszyła spora turecka „kontrofensywa publicystyczna” (76).

    W jej ramach usiłuje się przedstawić wydarzenia z roku 1915 i z lat późniejszych jako tragiczną „wojnę domową”, w dodatku wywołaną przez mniejszość ormiańską (dziwne podobieństwo do ukraińskich kłamstw odnośnie wydarzeń na Wołyniu!). Padają też takie sformułowania, jak: „Żadna przemoc, żaden w świecie terror nie spowoduje abyśmy prosili o przebaczenie za zbrodnię, która nie została popełniona” (!) (77).

    Dzisiejsza, od niedawna wolna Armenia, nie waha się mówić o tym ludobójstwie otwarcie, m.in. w ONZ (78). Apeluje również do Turcji o bezpośrednie rozmowy w tej sprawie (79). Mało tego: potępiają to ludobójstwo publicznie niektóre parlamenty zagraniczne, ostatnio, w listopadzie 2000 r., Senat francuski (80) (w 1998 r. francuskie Zgromadzenie Narodowe), zaś wcześniej parlament Grecji, Senat Belgii i 14 kwietnia 1995 Duma rosyjska. Tymczasem władze III RP wprost „boją się” poruszać temat ludobójstwa ukraińskiego.

    Rzuca się wreszcie w oczy brak jakiegokolwiek pryncypialnego, uczciwego ustosunkowania się do interesującego nas ludobójstwa choć części ukraińskiej elity umysłowej, w szczególności pisarzy i uczonych. Przypomnijmy, że chluba literatury niemieckiej, noblista Thomas Mann, w swej powieści „Doklor Fauslus”, po wzmiance o tym, jak pewien „transatlantycki” (tj. północnoamerykański) generał w 1945 r. kazał defilować mieszkańcom Weimaru przed krematoriami tamtejszego obozu koncentracyjnego, pisał m.in. (81): „Czyż chorobliwa to jedynie skrucha zadawać sobie pytanie, jak w ogóle w przyszłości „Niemcy” w jakiejkolwiek swej postaci będą się mogły odważyć na zabranie głosu w jakiejkolwiek ludzkiej sprawie? „.

    Dalej, późniejszy niemiecki noblista Gunter Grass, już jako młody człowiek, pod silnym wpływem ogłoszonej w 1951 r. pracy wybitnego filozofa i socjologa Theodora Adorno (82), zawsze mocno potępia niemieckie ludobójstwo dokonane w okresie II wojny światowej. Dochodziło do tego, że kiedy w 1990 r. pojawiła się sprawa połączenia NRD z RFN, Grass był temu przeciwny. Argumentował, że to zjednoczone Niemcy (Rzesza) zorganizowały ludobójstwo i przeprowadziły je. Mówił o doświadczeniu, jakie „my kryminaliści, z naszymi ofiarami mieliśmy jako zjednoczone Niemcy”, mówił o Auschwitz jako „trwałym stygmacie na naszej [to jest niemieckiej] historii” etc. (83). Powtórzył to podobnie w 2000 r. (84). Często spotykaliśmy się z podobnymi, silniej lub słabiej wyartykułowanymi, wypowiedziami na uniwersytetach w RFN.

    Śladu czegoś podobnego nie widać wśród ukraińskiej inteligencji twórczej! (85).

    Tym bardziej więc praca Siemaszków jest potrzebna i cenna. Zasługuje ona na najszersze rozpowszechnienie nie tylko w Polsce, ale także na Ukrainie i w ogóle na Wschodzie. Zasługuje również na możliwie szerokie rozpowszechnienie na Zachodzie, w tym na staranne wykorzystanie w wyłaniającej się tam dyscyplinie comparative genocide (ludobójstwo porównawcze) (86).

    Jeśli wreszcie chodzi o wymiar moralny, widziany zwłaszcza z perspektywy polskiej, nie można wybaczyć tego ludobójstwa nie tylko tym, którzy masowo torturowali, a polem mordowali, ale także owym „naukowcom”, a nawet duchownym ukraińskim, którzy przez następne dziesięciolecia – do dziś włącznie! – na ten temat bezwstydnie kłamali lub nadal kłamią, oferują różne półprawdy, świadomie plączą lub „relatywizują”, albo demonstracyjnie milczą.

    Ale prawda w końcu musi się przebić, również po stronie ukraińskiej: DUCUNT FACTA VOLENTEM, NOLENTEM TRAHUNT. Tego ludobójstwa już po prostu zakłamać się nie da.

    Prof. dr Ryszard Szawłowski

    Listopad 2000

    Materiały pochodzą z książki Władysława i Ewy Siemaszków pt. „Ludobójstwo”.

  34. MatkaPolka said

    Rzeź wołyńska – Inscenizacja 20.07.2013 w Radymnie

    .https://www.youtube.com/watch?v=gvvwxLMPrHY

  35. MatkaPolka said

    PRZEGLĄD RÓŻNYCH STRON O WOŁYNIU

    http://wolyn.ovh.org/przeglad/przeglad.html

    Wołyń – Strona o ludobójstwie dokonanym przez UPA

    http://wolyn1943.eu.interiowo.pl/artykuly.html

  36. MatkaPolka said

    Ludobójstwo na kresach

    UWAGI DO „TEKI EDUKACYJNE IPN. STOSUNKI
    POLSKO – UKRAIŃSKIE W LATACH 1939-1947”

    http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/teki.html

    Okrutne sposoby UPA na mordowanie Polaków

  37. MatkaPolka said

    Dodatkowe informacje

    http://w.kki.com.pl/piojar/polemiki/rubiez/problem.html

    Czarnym kolorem zaznaczono tereny wchodzące obecnie w skład Rosyjskiej Federacji, Białorusi, Polski, Słowacji i Rumunii, określane przez ukraińskie struktury nacjonalistyczne jako „ukraińskie terytoria etnolingwistyczne” i których struktury te (według ich oświadczeń) nie wyrzekną się.

    Jak stwierdza Ukrainiec dr Wiktor Poliszczuk, który od lat zajmuje się badaniem problematyki związanej z nacjonalizmem ukraińskim: ” nacjonalizm ukraiński w dalszym ciągu stanowi ogromne i realne niebezpieczeństwo zarówno dla ukraińskiego jak i polskiego narodu chociażby przez to , że w jego istocie , w jego programowych założeniach jest rewizja istniejących granic , nienawiść narodowa, a w perspektywie – ekspansja imperialistyczna .” (W.Poliszczuk „Gorzka prawda- zbrodniczość OUN-UPA”-Toronto 1995-str. 5)

    Zdaniem tego autora nacjonalizm ten był i jest odmianą faszyzmu, zaś OUN-UPA to formacja zbrojna, która nie reprezentowała narodu ukraińskiego i która dopuściła się zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej i ukraińskiej. Formą zorganizowaną powstałego jeszcze w latach 1920-tych ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego są trzy frakcje Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN): OUN-b (banderowcy), OUN-m (melnykowcy) i OUN-z. O tym, że organizacja ta nie wyrzekła się do dzisiaj swoich celów świadczy fakt, iż stoi ona nadal na stanowisku, że obecna Polska jest „okupantem ziem ukraińskich”. O wszystkich tych zagrożeniach dla państwa polskiego byli wielokrotnie informowani przez różne organizacje kresowe i kombatanckie, jak też przedstawicieli polskich środowisk patriotycznych i przez samego W.Poliszczuka zarówno prezydenci i premierzy Polski jak również przedstawiciele parlamentu. Niestety wszystko to pozostało praktycznie beż żadnego odzewu.

    To dziwne milczenie krajowych „elit” wynika chyba z faktu, że niektóre cele nacjonalizmu ukraińskiego, jak choćby osłabianie i rozbicie państwa i narodu polskiego, są całkowicie zbieżne z dążeniami wrogów Polski. O tym, że cele te były i są konsekwentnie realizowane w Polsce może świadczyć Uchwała Krajowego Prowidu OUN z 22 czerwca 1990 r. Warto podkreślić, że mieszkający obecnie w Kanadzie W.Poliszczuk demaskując istotę i cele ukraińskiego nacjonalizmu oraz zagrożenia z nim związane naraża się na utratę zdrowia i życia, gdyż już niejednokrotnie grożono mu śmiercią. Niestety jego odwaga i bezkompromisowość w głoszeniu prawdy nie znalazła żadnego uznania w oczach prezydenta Polski.

    Widać nie takie wartości są obecnie w cenie. O tym że nie są to tylko pogróżki świadczy tragiczny los innego ukraińskiego badacza. Chodzi tutaj o znanego lwowskiego historyka Witalija Masłowśkiego , autora wydanej niedawno także w Polsce krytycznej pracy pt. Z kim i przeciwko komu walczyli nacjonaliści ukraińscy podczas II wojny światowej. Na życie W.Masłowśkiego były dwa zamachy. Pierwszy nie powiódł się , gdyż sprawcy zostali spłoszeni przez przypadkowego przechodnia. Drugi, który miał miejsce 27 października 1999 r. okazał się niestety skuteczny. Wówczas to W.Masłowśkyj, 64 – letni bezręki inwalida, został zamordowany ciosami zadanymi łomem na klatce schodowej domu przy ulicy Serbskiej 13 we Lwowie, gdzie mieszkał, przez tzw. “nieznanych sprawców” .

    Czyżby więc był to powrót to starych i wypróbowanych terrorystycznych metod jakie od samego początku stosowała OUN wobec niewygodnych dla siebie osób ?

  38. osoba prywatna said

    Polska: Ochotnicze patrole antybanderowskie
    http://xportal.pl/?p=21938

  39. Cały czas będę trąbił wszem i wobec: UPAdlina, to śmiertelny wróg Polski, od zawsze i teraz. Wspieranie tej q..y, to zbrodnia jewrejskiego nierządu PIS…dy, jej zwolenników, sympatyków… popleczników itp. hołocie.

  40. mgrabas said

    JAK sprawić by Polacy i Ukraińcy nie dawali się wkręcać we wzajemną nienawiść?
    JAK sprawić by syjonistyczni naganiacze zostali nazwani po imieniu i by zostali przepędzeni z obu naszych krajów żeby już nam więcej nie szkodzili?

  41. Boydar said

    Ty to se możesz trąbić (39), jak ten co do wilków wołał. Jedynym śmiertelnym wrogiem Polski i chrześcijaństwa jest żyd. Na obszarze Ukrainy ta poje bana nacja uległa szczególnej degeneracji i z tegoż powodu dokonania również miała szczególne. Nie wolno mieszać pojęcia Ukrainy z zamieszkującymi ją w bardzo poważnym procencie psychopatami.

  42. To dobra uwaga Boydarze, ale do końca mnie nie przekonuje. Jak możecie rozwińcie swoją myśl Boydar? Oni tam wszyscy podobni jeden do drugiego…

  43. Boydar said

    Niech sobie p.”Jacek Malinowski” nie żartuje. Ja nie piszę żeby was przekonać, bo oceniając szansę to mniej niż zero, szkoda nafty; piszę żeby zasiać słowo. Gdzie padnie i co wyrośnie, to już nie moja rzecz. A i odebranie kąkolu od zboża nie specjalnie ludzka; samo się stanie. Bo tak sam Bóg zaplanował.

  44. Paweł said


    …..Pikanterii całej akcji dodaje fakt że jak wynika z materiałów filmowych dostępnych w internecie, pierwszą osobą wskazującą na mężczyznę w czarnej soroczce był policjant ubrany po cywilnemu. Natomiast osoby które wszczynały okrzyki powoli opuszczali miejsce zdarzenia w towarzystwie policjantów ubranych po cywilnemu. Obserwując wydarzenia bezpośrednio przed zajściami zauważyć się dało wzdłuż Słowackiego policjantów stojącaych po cywilnemu w grupkach z krótkofalówkami. Spora część policjantów szła w pochodzie wyposażona tylko w słuchawki w uchu i mikrofonami przy ustach. Inni zaś ubrani po cywilnemu standardowo wyposażeni byli w gaz oraz broń za pasem. Jeszcze nigdy przy okazji pochodu Ukraińców przez Przemyśl nie było tak mało uczestników a tak wielu policjantów. Nie licząc umundurowanych. W miejscu w którym doszło do szarpaniny stało właśnie dwóch policjantów po cywilnemu z krótkofalówkami. Widać to na jednym z filmów w sieci. Trudno więc nie oprzeć się wrażeniu że cała akcja została przygotowana a udział w prowokacji wzięły Policja oraz Ukraińcy…..

    ……Na zdjęciu poniżej pokazane są trzy osoby. To główni bohaterowie wydarzeń opisywanych prze media i internautów. W tym miejscu na uwagę zasługuje kontrakcja która, przygotowana przez młodych ludzi idących na końcu manifestacji. Opisujący ich w mediach twierdzą że to działacze podkarpackich struktur Młodzieży Wszechpolskiej. W momencie kiedy doszło do zajść na czele pochodu, młodzież na końcu w tym czasie skandowała: POLSKA ANTYBANDEROWSKA, ZNAJDZIE SIĘ KIJ NA BANDEROWSKI RYJ oraz, STEPAN BANDERA TO PROSTYTUTKA HITLERA. Na koniec rozwinęli przygotowany samodzielnie transparent, na którym napisano hasło: LUDOBÓJSTWO PAMIĘTAMY – BANDEROWCÓW POTĘPIAMY.

    Podczas tych zdarzeń z kolei jeden z mężczyzn widoczny na zdjęciu o siwych włosach z wąsami krzyknął: JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA ALE ZGINĄĆ MUSI…

    Z tym wydarzeniem wiąże się kolejny trzeci bohater. To mężczyzna we fioletowej koszulce. Cały czas towarzyszył młodym ludziom i dbał o to żeby nie stała im się krzywda. Im samym również nie pozwalał na wiele. Był wyposażony w słuchawkę w uchu oraz mikrofon przez który co chwilę przekazywał informację do kierujących wydarzeniami. To policjant po cywilnemu. Kiedy stał obok mężczyzny który, krzyknął obrażające majestat RP hasło nie podjął żadnej interwencji. Obaj idąc obok siebie spokojnie dotarli na cmentarz w Pikulicach. Akcja młodych ludzi zasługuje na uznanie ponieważ przygotowana była profesjonalnie i rzeczowo. …. „

  45. […] 2016-07-02 (sobota) @ 03:50:33 SLAVA UKRAYINI- HEROYAM SLAVA -SŁAWA UKRAINIE – SŁAWA BOHATEROM […]

  46. […] 1 […]

  47. ,,, said

    Osoba która wznosiła okrzyki nt Polski powinna być natychmiast zatrzymana i pociągnięta do odpowiedzialności. Jest co najmniej kilka przepisów w polskim kodeksie karnym, pod kątem których można by oceniać zachowanie tej osoby.

Sorry, the comment form is closed at this time.