Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Koniec Legendy Piłsudskiego

Posted by Marucha w dniu 2016-08-15 (poniedziałek)

Cud nad Wisłą w świetle historii, czyli jak Józef Piłsudski zniszczył bohatera Polski gen. Tadeusza Jordana Rozwadowskiego.

„(…) Wyraźnie odmienne od Piłsudskiego i zupełnie optymistyczne stanowisko zajął tylko gen. Rozwadowski (…) Rozwadowskiego spotkałem w Spa. Tutaj już rozwinął on przede mną pogląd na możliwość bronienia się bez względu na czynniki zewnętrzne takie, jak rozejm lub obca pomoc.”
Władysław Grabski

Po wyjeździe Grabskiego ze Spa, gen. Rozwadowski został zaproszony przez Marszałka Focha, gdzie został poinformowany przez marszałka, że alianci zażądali od Naczelnika Państwa mianowania gen. Rozwadowskiego szefem Sztabu Generalnego. Tak kończy się w dniu 18 lipa 1920 roku dla gen. Rozwadowskiego służba Szefa Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu. Gen. Weygand, szef sztabu marszałka Focha tak pisał o Rozwadowskim:

„(…) wywierał ogromny, wręcz sugestionujący wpływ na najwyższe wojskowe strefy francuskie, pozyskał je dla sprawy waszej. Powinniście to zapamiętać…”

Rola gen. Rozwadowskiego w odparciu inwazji bolszewickiej

Po objęciu stanowiska szefa Sztabu Generalnego swoją postawą na nowym stanowisku, uśmiechem, gestem niezachwianym optymizmem budzi nadzieję i otuchę w tych co już ją stracili. Jego zachowanie miało znaczenie wobec depresji, jakiej uległ Naczelny Wódz.

W dniu 25 lipca przybywa do Warszawy Misja Ambasadorów Rady Najwyższej Mocarstw Sprzymierzonych i Stowarzyszonych. W jej składzie znajduje się również gen. Weygand, którego usiłowano postawić na czele kierownictwa akcją wojenną, podporządkowując mu szefa Sztabu Generalnego. Gen. Rozwadowski oświadcza, że z chwilą przyjęcia stanowiska szefa Sztabu przyjął na siebie również całą odpowiedzialność za proponowane i podejmowane decyzje, w związku z czym nie godzi się na ograniczanie jego uprawnień.

Gen. Weygand, człowiek niezwykle skromny, postawiony przez polityków w niezręcznej sytuacji natychmiast zgadza się na funkcję doradcy gen. Rozwadowskiego.

27 lipca 1920 gen. Rozwadowski wydaje swój pierwszy rozkaz operacyjny. Dotyczy on organizacji Bitwy nad Bugiem, która była pierwszą akcją operacyjną na skrzydło i tyły wroga od czasu rozpoczęcia odwrotu Wojska Polskiego.

W czasie trwającej bitwy nad Bugiem w Warszawie toczą się dyskusje nad planem ewentualnego odwrotu nad Wisłę, by w oparciu o naturalną przeszkodę wydać bolszewikom decydującą bitwę. Francuski gen. Weygand proponuje, zgodnie zresztą z zasadami sztuki wojennej, skrócenie frontu i zgrupowanie wojsk na linii Wisła-San z jednoczesnym bardzo silnym ufortyfikowaniem rejonu Warszawy, by wykrwawić przeciwnika.

Gen. Rozwadowski nie kwestionował rozbudowy rejonu Warszawy, nie zgodził się jednak z propozycją skrócenia frontu, gdyż skutkowało by to opuszczeniem Małopolski Wschodniej z tak wielkim trudem wywalczonej w 1919 r. Proponuje natomiast uderzenie na lewe skrzydło i tyły wojsk radzieckich związanych od czoła walkami na fortyfikacjach Warszawy i Modlina.

Po kilkugodzinnej konferencji z Wodzem Naczelnym przychyla się do koncepcji gen. Rozwadowskiego. Skutkuje to opracowaniem dyrektywy operacyjnej bitwy warszawskiej „Rozkaz do przegrupowania nr 8358/III”

Rozkaz ten staje się jednak znany Tuchaczewskiemu, który zarządza przegrupowanie swych sił bardziej na północ. Gen. Rozwadowski widząc to zarządza zmiany operacyjne. W nocy z 8 na 9 sierpnia opracowuje swój słynny, historyczny „Rozkaz operacyjny specjalny nr 10000” z dnia 10 sierpnia 1920 roku, który przewiduje nie jedno- ale dwuskrzydłową akcję zaczepną.

Na tym rozkazie wymienieni dowódcy własnoręcznymi podpisami potwierdzali przyjęcie rozkazu. Wykaz ten zawiera również podpis Naczelnego Wodza. Tym samym Naczelny Wódz stał się osobą przyjmującą a nie wydającą rozkaz. Dowodzi to, że w krytycznym momencie operacji warszawskiej Piłsudski nie dowodził całością działań a jedynie jedną z jej faz kontrofensywy opartej na idei kanneńskiego manewru Hannibala.

Po wyjeździe Naczelnego Wodza z Warszawy 12 sierpnia 1920 roku, gen. Rozwadowski pełnił do 18 sierpnia de facto funkcję naczelnego wodza. Decydujące dla losów całej operacji warszawskiej wydarzenia rozegrały się w dniach 13-15 sierpnia. Dzięki genialnemu planowaniu i dowodzeniu gen. Rozwadowskiego, kampania odwrotna armii polskiej u bram Warszawy zamieniła się w pościg za wojskami nieprzyjaciela.

Zwycięstwo mogło być całkowite, gdyby grupa operacyjna gen. Latinika, która miała przeciąć drogi odwrotu, nie została w ostatniej chwili osłabiona przez Naczelnego Wodza.

W operacji warszawskiej 14 polskich dywizji rozbiło 30 dywizji radzieckich. W osobie gen. Rozwadowskiego, faktycznego sprawcy warszawskiej wiktorii, odżyły najwspanialsze tradycje oręża polskiego i polskiej myśli wojskowej. Stawia to gen. Rozwadowskiego w rzędzie z najwybitniejszymi polskimi wojskowymi na przestrzeni dziejów.

Tak pisał o tym francuski gen. Weygand:

„(…) wspaniałe polskie zwycięstwo 1920 roku było polskim zwycięstwem, a działania wojenne prowadzili polscy generałowie wedle planu polskiego (…)”

„(…) zasługę zwycięstwa polskiego nad bolszewikami należy przypisać w pierwszym rzędzie niezrównanej ofiarności Narodu Polskiego i armii, geniuszowi militarnemu gen. Rozwadowskiego (…)”

Józef Piłsudski a operacja warszawska

Pod wpływem ponoszonych przez polskie wojska klęsk, Naczelny Wódz doznał wstrząsu psychicznego i uległ załamaniu. Ogarnęła go apatia, praktycznie przestał dowodzić. Gen. Weygand w dwa dni po przybyciu do Polski spotkał się z marszałkiem. W liście do marszałka Focha tak przedstawił swoje wrażenia z tego spotkania:

„(…) Piłsudski nie zrobił na mnie ani na chwilę wrażenia przywódcy, którego ojczyzna jest w niebezpieczeństwie, który decyduje, rozkazuje i wymaga. (…) Nie ma kontroli, nie ma dyscypliny i nie ma kontaktu z żołnierzami”.

W związku z niemocą i depresją, która owładnęła Naczelnego Wodza, szef Sztabu przejął faktyczne dowodzenie.

W dniu 12 sierpnia, gdy nieprzyjaciel dochodzi do Radzymina, marszałek Piłsudski złożył na ręce premiera Witosa dymisję ze stanowiska Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza. Witos nie ogłosił jego dymisji, bojąc się, że wpłynie ona na fatalnie na nastroje i tak już ciężko doświadczonego narodu.

Tego samego dnia marszałek opuścił Warszawę udając się, jak informował, do dowództwa grupy uderzeniowej w Puławach.

„(…) wszyscy byli zdziwieni a ja pierwszy widząc, że wódz naczelny porzuca kierownictwo całości bitwy(…)” – pisał gen. Weygand.

Lecz marszałek do Puław nie dojechał ani w tym, ani w następnym dniu. W Puławach znalazł się dopiero najprawdopodobniej w nocy z 14 na 15 sierpnia. Gdzie był i co w tym czasie robił marszałek Piłsudski?

Przebywał wówczas 220 km w linii prostej od Puław w miejscowości Bobowa położonej na południe od Tarnowa, u przyszłej żony i córek.

Dowodził on tylko ofensywą znad Wieprza, w dodatku spóźnioną do żądań gen. Rozwadowskiego o co najmniej 24h. Umożliwił przez to wydostanie się wojsk radzieckich z okrążenia, co pozwoliło im stawić opór nad Niemnem.

Po zakończonej wojnie gen. Rozwadowski o sławę i laury zwycięzcy nie zabiegał, własnej legendy nie tworzył. Miarą jego wielkości była skromność i lojalność wobec Polski. O swej roli w Bitwie Warszawskiej po raz pierwszy wypowiedział się w tajnym, pełnym goryczy i troski o przyszłość Polski liście do ministra Spraw Wojskowych gen. Żeligowskiego z dnia 28.04.1926 roku. Pisał tam:

„(…) Lecz dziś otwarcie wyrazić muszę żal głęboki do pana marszałka, że zamiast krzepić i wzmacniać, rozbija on jak ongiś w roku 1917 własne Legiony, również obecnie, mam nadzieję bezwiednie i armię narodową. (…) Dzieje się to jedynie z korzyścią dla wszelakich naszych wrogów, lecz ku wszelkiej szkodzie całej Rzeczpospolitej, a pan marszałek oraz jego otoczenie główną w tym winę ponoszą (…)”.

Po zamachu majowym gen. Rozwadowski został uwięziony na Antykolu w Wilnie, w więzieniu wojskowym przy ul. Dzikiej. Zmarł 18 października 1928 roku.

Płk dr Bolesław Szarecki, który odbył konsylium z lekarzami badającymi zwłoki generała stwierdził jako więcej niż pewne otrucie, podobnie uważał słynny chirurg lwowski prof. Tadeusz Ostrowski, badający generała na krótko przed śmiercią. Zakaz przeprowadzenia sekcji zwłok jest bardzo mocną poszlaką w tym względzie.

W 1928 r. gen. Rozwadowski napisał referat nazwany „Testamentem wojskowym”, w którym postulował utworzenie armii wysokiego pogotowia, doskonale wyposażonej w broń pancerną i lotnictwo, w obliczu najazdu ze strony Niemiec i Rosji.

Na podstawie pracy magisterskiej p.t. „Gen. Tadeusz Jordan Rozwadowski” która została napisana przez Janusza Berdzika pod kierunkiem prof. dr. hab. Stanisława Nicieja w WSP, Opole, 1991 r.

http://frasobliwy.nowyekran.pl/post/76092,koniec-legendy-pilsudskiego

 *                                  *                                     *

PS od redakcji KIP: W uzupełnieniu do powyższego tekstu przedkładamy artykuły i raporty na linkach, nie pozostawiające żadnych wątpliwości, że

Józef Piłsudski był zdrajcą Polski, agentem niemieckim i żydowskim, także zwykłym bandytą, który przyczynił się w największym stopniu do klęski wrześniowej i największych strat ludzkich i materialnych w historii Polski.

Legenda fałszu historycznego stworzona dla niego, jest dokładną odwrotnością faktów i jest kpiną z Polaków i Polski.

Gloryfikowanie obecnie Józefa Piłsudskiego i nawiązywanie, do niego i jego „dokonań”, jest powtarzaniem tego samego scenariusza kolejnej wielkiej katastrofy dla Polski i Polaków.

Polecamy uważne przestudiowanie zamieszczonych sąsiednich tekstów i poniższych na naszej stronie internetowej dla ludzi dociekliwych prawdy i samodzielnie myślących:

  1. Józef Piłsudski – bohater czy zdrajca? Dół formularza : http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/05/jozef-pilsudski-bohater-czy-zdrajca/
  2. Robert Grunholz – Prawda o Piłsudskim: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/robert-grunholz-prawda-o-pilsudskim/
  3. Tajny pakt Lenin-Piłsudski (cz. I i II): http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/05/tajny-pakt-lenin-pilsudski-cz-i-i-ii-2/
  4. Józef Piłsudski likwidator polskiej armii: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/05/jozef-pilsudski-likwidator-polskiej-armii/
  5. Jan Bodakowski: Wsparcie sanacyjnej dyktatury dla żydowskich terrorystów: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/05/jan-bodakowski-wsparcie-sanacyjnej-dyktatury-dla-zydowskich-terrorystow/
  6. Zabójstwo gen. Zagórskiego – zbrodnia ludzi Piłsudskiego: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/05/zabojstwo-gen-zagorskiego-zbrodnia-ludzi-pilsudskiego/
  7. Autor zwycięstwa w wojnie 1920 r. z bolszewikami – GEN. TADEUSZ JORDAN ROZWADOWSKI:
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/05/autor-zwyciestwa-w-wojnie-1920-r-z-bolszewikami-gen-tadeusz-jordan-rozwadowski/
  8. Deprawacja struktury państwa polskiego skutkiem zamachu majowego: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/05/deprawacja-struktury-panstwa-polskiego-skutkiem-zamachu-majowego/
  9. Od zamachu majowego do dyktatury sanacyjnej: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2016/05/od-zamachu-majowego-do-dyktatury-sanacyjnej/
  10. Izydor Modelski, Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/gen-izydor-modelski-wojskowe-przyczyny-kleski-wrzesniowej-1939-r-czesc-i-1/
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/gen-izydor-modelski-wojskowe-przyczyny-kleski-wrzesniowej-1939-czesc-i-2/
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/gen-izydor-modelski-wojskowe-przyczyny-kleski-wrzesniowej-1939-r-czesc-ii/
    http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2015/11/gen-izydor-modelski-wojskowe-przyczyny-kleski-wrzesniowej-czesc-iii-podczas-wojny-i-zakonczenie/)

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/

Komentarze 92 to “Koniec Legendy Piłsudskiego”

  1. Longinus said

    Nic wiec dziwnego ze mamy do dzis tylu ;;zdrajcow cweli lachudrow roznej masci politycznych kurew.Ktore dla napchania kieszeni maja gdzies LOS POLSKI.

  2. karlik said

    Ja mam takie wrażenie, że od pewnego czasu próbuje się oczerniać (zresztą słusznie) J. Piłsudskiego, a „ozłacać”
    L.Kaczyńskiego, po prostu chcą zamienić i narodowym bohaterem będzie Kaczyński..
    Ja bym obu z Wawelu wyprowadził..Gdyby ode mnie zależało..
    Nie wiem czy zauważona została zmiana nazwy placu w Warszawie, było „Marszałka Piłsudskiego” jest „marszałka Piłsudskiego”..
    Oczywiście informacje zawarte w artykule są w zasadzie wiarygodne…ale zwolennicy Piłsudskiego mają swoją prawdę…

    ——
    Moim zdaniem z Kaczyńskiego robi się następcę Marszałka.
    Admin

  3. huhulaj said

    Dorzucę tylko to:
    https://vigilinclinaverat.wordpress.com/2016/02/08/pilsudski-czlowiek-syjonistycznej-masonerii/

  4. Kojak said

    Nie wiem czy to jest koniec legendy ? Watpie! Trzeba jeszcze dotrzec do ludzi z ta prawda ! Niestety tego nikt po tzw patriotycznej stronie nie potrafi ! Na ogol oni tylko palaja otwarta wscieklizna ,jadem i zaslepieniem ! Nikt takich ludzie nie slucha, nie mowic zeby zawzal na jakakolwiek tresc ich przekazu !

  5. e1000 said

    Re. „Józef Piłsudski był zdrajcą Polski, agentem niemieckim i żydowskim, także zwykłym bandytą, który przyczynił się w największym stopniu do klęski wrześniowej i największych strat ludzkich i materialnych w historii Polski”.

    A co z propozycją wojny prewencyjnej przeciw Niemcom w obronie postanowień traktatu wersalskiego, wysuniętej przez Piłsudskiego w 1933 roku?
    A to?:
    „W załączniku do tajnego raportu posła Hansa Adolfa von Moltke do Ministra Spraw Zagranicznych Rzeszy z dn. 29 kwietnia 1933 roku dotyczącego wojny prewencyjnej czytamy:
    I. Podczas kilku ostatnich miesięcy przemysł wojenny Polski podwyższył swoją produkcję o blisko 100 procent. Ze wszystkich stron Polski nadchodzą sprawozdania o dużych zamówieniach na motory lotnicze, amunicję, kuchnie polowe, ekwipunek przeciwgazowy, o zapasach zboża gromadzonych w magazynach itd. Obecnie komisja polska pertraktuje we Francji ze Schneider-Creuzot w sprawie dostawy dział dla ciężkiej artylerii i do obrony przeciwlotniczej. (…).” (https://histmag.org/Niemcy-pokonane-Polska-koncepcja-wojny-prewencyjnej-8382).

    Wyobraźcie sobie teraz, w obecnej Polsce, podwyższenie w ciągu kilku miesięcy produkcji na potrzeby wojska o blisko 100 procent!

  6. Listwa said




  7. NyndrO said

    Panie Listwa Szanowny. Ale Pan ma przerabane. No o tylu kropkach zapomniec!? 🙂 Panie Maćko, Pan okrzyczy tego Pana! 🙂

  8. karlik said

    Ad.5 „A co z propozycją wojny prewencyjnej przeciw Niemcom w obronie postanowień traktatu wersalskiego, wysuniętej przez Piłsudskiego w 1933 roku?”
    Oczywiście oprócz wymyślonej bajki na rzecz głupiego narodu nie podeprze się Pan jakim dokumentem by potwierdzić autentyczność propozycji..

  9. Listwa said

    @ 7 NyndrO

    Wasza wysokość niech się nie martwi, Maćko tylko w „Wolnych tematach” krzyczy.

  10. NyndrO said

    A no jo. W tych mniejszych tematach mozna sie troche wyzyc. 🙂

  11. Listwa said

    NyndrO

    Lać bolszewika można bez kropek.

  12. JO said

    Koniec Legendy Piłsudskiego ( Koniec Legendy II RP)

    https://gajowka.wordpress.com/jozef-pilsudski/

  13. anonim said

    ad.5 To była ta wojna prewencyjna czy tylko propozycja po której usłyszeniu „zachodni partnerzy i nie tylko” pokazali Piłsudskiemu (który zwyczajnie mógł chcieć chronić swoje żerowisko) ile może i skąd mu nogi wyrastają. Wojny nie było więc g. mógł i tyle zrobił wraz ze swoimi „partnerami” z wojska i kraju…

  14. wiosna said

    Demilitaryzacji dokonao dopiero po smierci Marszalka. Zatem ktos w artykule mija sie z prawda. Smieszy mnie tez dywagacja, ze IIRP
    nie ponioslaby kleski w 1939 roku, gdyby etc…
    III Rzesza byla zbrojona do zajecia nie tylko Polski i miala odpowiedni potencjal militarny taki,
    ze zmagano sie z ta armia szesc lat 1939-1945.

  15. anonim said

    ad.14 Tak tak znamy to i ta wielka czecia rzesza potrzebowała pomocy czerwonych rzydów ze wschodu bo inaczej utknęła by w zabużańskich błotach na jesieni i śniegach w zimie a to tylko przy niezmienionym wrześniowym „planie obrony” którego skuteczność i genialność stawia na równi z sukcesamw dowodzeniu i planowaniui czerwonych rzydowskich generałów, tylko poligon do nauki mieli większy więc mieli czas nauczyć się wojaczki.

  16. Adam Ryglowski said

    Ad 14 – ciekawe , CIEKAWE |_ PROSZĘ O WIĘCEJ T AK I CH REWELACJI .

    z. bp. ,- jak zrobiono 2 tankietki w ’32 , a CZTERY rok póżniej , to statystyka gra …

    Ale COP zaczęto NA GRANDĘ BUDOWAĆ DOPIERO 2 LATA PO zdechu tego , za obrazę którego było z artykułu KK z ’36 roku minimum 3 lata C.W. (Wronki , Rawicz i kilka innych)

  17. karlik said

    Ja tak z czystej przyzwoitości zapodam co myślano o Hitlerze w 1933 roku..

    „Kanclerz jest pacyfistą i wyznaje przekonanie, że każdy, kto z bliska, a nie z powieści przypatrzył się grozie wojny, ten będzie zawsze uważał ją za ostateczność, której unikać należy. Wyników wojny nigdy zresztą nie można przewidzieć, nawet w razie zwycięstwa.”
    Po takiej notce od ambasadora , albo mu się wierzy, albo go wyrzuca się w zapomnienie..

    Przytoczę całość by nie było wątpliwości..

    „l933 maj 2, Berlin

    Raport posła RP w Berlinie A. Wysockiego do ministra spraw zagranicznych RP J. Becka

    z rozmowy z kanclerzem Rzeszy Niemieckiej A. Hitlerem

    W myśl otrzymanej instrukcji prosiłem za pośrednictwem tutejszego Urzędu dla Spraw Zagranicznych o rozmowę z kanclerzem Hitlerem. Odbyła się ona dzisiaj w południe i trwała w obecności ministra spraw zagranicznych barona von Neuratha 40 minut.

    Oświadczyłem kanclerzowi mniej więcej, co następuje:

    Stosunki między Rzeszą Niemiecką a Polską ułożyły się niestety tak, że na skutek rozdzielających oba te państwa przeciwieństw oficjalni przedstawiciele tych państw nie mogą porozumiewać się tak, jak by tego normalne stosunki sąsiedzkie wymagały. Polska i Niemcy stoją zawsze we wrogich sobie obozach. Następstwa tego stanu rzeczy oddziałują na kształtowanie się opinii publicznej, która w obu państwach jest niezwykle podejrzliwa, łatwo alarmująca się i ciągle podniecana czy to przez wystąpienia prasowe, mowy lub działania nie ponoszących odpowiedzialności czynników. Opinia publiczna Polski stale jest np. alarmowana stanowiskiem stronnictwa nacjonalistycznego w Gdańsku, którego prasa i przywódcy starając się we wszystkich wpoić przekonanie, że oddanie Wolnego Miasta Niemcom jest tylko kwestią czasu, i to szczególnie od chwili, kiedy ster rządu w Rzeszy objął Adolf Hitler.

    Jako przedstawiciel Polski w Berlinie muszę zaznaczyć, że nie dopatrzyłem się dotąd w bezpośrednich wystąpieniach kanclerza potwierdzenia owych pogróżek. Uważam je jednak wraz z moim rządem i polską opinią publiczną za niezwykle niebezpieczne nie tylko dla stosunku Polski do Wolnego Miasta Gdańska, ale także dla dalszego pokojowego współżycia między moim krajem a Rzeszą.

    Pozwalam sobie przy tym zwrócić uwagę kanclerza na niezwykłą czujność, z jaką Polska odnosi się w ogóle do całokształtu kwestii łączących się z jej dostępem do morza i prawami, jakie nabyła w Gdańsku na podstawie Traktatu Wersalskiego. Ojcowie nasi popełnili już raz wielki błąd nie popierając należycie rozwoju własnej floty handlowej i lekceważąc sobie stanowisko, jakie Polsce przypadło w udziale na Bałtyku. Tego błędu nasze pokolenie popełnić nie chce i nie może i każdy z nas bez wyjątku uważa nasz dostęp do morza za interes życiowy Polski i jest go gotów bronić do upadłego.

    Byłoby więc niezwykle pożądane, aby kanclerz zechciał w formie, jaką uważa za stosowną, oświadczyć, że ani on, ani rząd Rzeszy nie mają zamiaru naruszać nabytych przez Polskę praw i interesów w Wolnym Mieście Gdańsku. Jestem przekonany, że tego rodzaju oświadczenie wpłynie nie tylko uspokajająco na bardzo podnieconą i zaniepokojoną opinię publiczną w Polsce, ale także będzie wskazówką dla tych niemieckich czynników, które zasłaniając się autorytetem kanclerza działają często przeciwko nam na własną rękę.

    Hitler odpowiedział mi w dłuższym przemówieniu, którego główne ustępy brzmią mniej więcej w następujący sposób: kanclerz nie pojmuje powodów zaniepokojenia opinii publicznej w Polsce. Ani on, ani żaden z członków jego rządu nie uczynili ani nie powiedzieli nic takiego, co mogłoby to zaniepokojenie usprawiedliwić. Rząd Rzeszy pod przewodnictwem kanclerza nie ma bynajmniej zamiaru naruszania istniejących traktatów i uważa je za obowiązujące, respektując te obowiązki i prawa, jakie te traktaty na Rzeszę nakładają. Niemcy nie uznają natomiast żadnych praw Polski do Gdańska, które wykraczałyby poza ramy istniejących traktatów. Uważały też obsadzenie Westerplatte przez wzmocnione oddziały polskie za bezprawne i miały wszelki powód – Niemcy, nie Polska – do zaniepokojenia.

    Kanclerz jest pacyfistą i wyznaje przekonanie, że każdy, kto z bliska, a nie z powieści przypatrzył się grozie wojny, ten będzie zawsze uważał ją za ostateczność, której unikać należy. Wyników wojny nigdy zresztą nie można przewidzieć, nawet w razie zwycięstwa. Ostatnia wojna europejska nie dała nikomu zaspokojenia własnych pretensji i interesów. Francja, ltalia, Anglia, Stany Zjednoczone nie są zadowolone z wyników wojny, z której Rzesza Niemiecka wyszła pokonana. Następstwa jej są jeszcze o wiele dotkliwsze aniżeli szkody, które bezpośrednio wyrządziła. Traktat Wersalski miał dać szczęście Europie, a stał się jej nieszczęściem. W zupełnie innym tonie rozmawialibyśmy z pewnością – mówił kanclerz zwracając się wprost do mnie – z przedstawicielem Polski, gdyby np. Traktat Pokoju wyznaczył Polsce jej dostęp do morza dalej na wschód od Gdańska, a nie rozdzierał żywe ciało niemieckie. Gdyby nie ten złośliwy i bezsensowny wymysł, byłyby z pewnością stosunki niemiecko-polskie ułożyły się tak, jak tego domaga się prawda życia, sąsiedztwo i wzajemne położenie gospodarcze. Ciągły niepokój i troska o jutro polityczne są jedną z przyczyn, dla których 7 milionów Niemców jest pozbawionych pracy i siły nabywczej. Gdyby tego bezrobocia nie było, Niemcy pochłaniałyby łatwo w normalnych warunkach politycznych tę nadwyżkę produktów rolnych, jaką Polska ma do zbycia. Stosunki obu państw oparłyby się wówczas o najrozumniejsze, bo naturalne podstawy. Niemcy sprzedawałyby Polsce własne wyroby fabryczne, kupując w zamian jej produkty rolnicze.

    Kanclerz jest tak zapalonym nacjonalistą, że rozumie także nacjonalizm polski i nie przyłoży nigdy ręki do takiej akcji, która by pozbawiała kogoś możności mówienia i uczenia się w jego własnym ojczystym języku. Błędy poczynione w tej dziedzinie mszczą się zawsze, jeżeli nie zaraz, to później, a nawet za 150 lat, jak tego poucza własna historia Niemiec. Kanclerz nie uznaje prawa zmuszania kogoś do zapominania o własnej narodowości, chciałby jednak, aby te same zasady były i gdzie indziej przestrzegane.

    Kanclerz nie podziela zapatrywań wątpiących w prawa do bytu Polski, przeciwnie, uznaje je i rozumie. Polska powinna także ze swej strony starać się zrozumieć prawa i interesy Niemiec. Jeżeli we wzajemnym ocenianiu się zapanuje pewne umiarkowanie, wówczas uwidoczni się także wiele wspólnych obu państwom interesów.

    Kanclerz przeglądał niedawno tabele statystyczne obejmujące liczbę urodzin w Rosji. Zdumiewająca płodność tego narodu nasunęła mu wiele poważnych myśli o niebezpieczeństwach, jakie z tego faktu dla Europy, a więc i dla Polski wyniknąć mogą. Kanclerz wspomina o tym dlatego, aby mi dać przykład, jak bez żadnych uprzedzeń odnosi się do naszego państwa.

    Kanclerz mówił bez przerwy, tak że dopiero przy samym końcu naszej rozmowy mogłem zwrócić jego uwagę na cały szereg wypadków ostatniej doby w Niemczech, które usprawiedliwiają w zupełności zaniepokojenie polskiej opinii publicznej. Zaznaczyłem, że stosunek obu państw ocenia się tutaj tylko na podstawie jednostronnego naświetlenia i jednostronnie przedstawianych wypadków. Rząd niemiecki widzi zawsze tylko pewne fakty w Polsce, a nie chce nic wiedzieć o tym, że są one niemal wyłącznie następstwem odpowiednich zdarzeń w Niemczech. Prasa niemiecka i tutejszy Urząd dla Spraw Zagranicznych oburzały się np. na ostatnie wystąpienia Związku Powstańców na Górnym Śląsku, a wystąpienia te były tylko bezpośrednią konsekwencją barbarzyńskiego pobicia trzech Polaków we Wrocławiu, ponieważ używali oni w miejscu publicznym języka polskiego. Jeżeli w Polsce odbywają się czy odbywały przeciwniemieckie demonstracje, to uważa się je tutaj za bezpodstawne wybuchy nienawiści do Niemiec, kiedy one są naturalną odpowiedzią na pobicie i znęcanie się nad stu kilkudziesięciu obywatelami polskimi w Niemczech, którzy mimo sześciu złożonych przeze mnie w Urzędzie dla Spraw Zagranicznych not nie otrzymali żadnego zadośćuczynienia czy odszkodowania.

    Powiedziałem dalej, że wiem, iż kanclerz jest bardzo zajęty, nie chcę go więc trudzić przytaczaniem dziesiątku wypadków, jakie zdarzają się bez przerwy na terenie Niemiec i są wyłącznie skierowane przeciwko obywatelom polskim lub polskości obywateli niemieckich. Aby temu niebezpiecznemu stanowi rzeczy zapobiegnąć, wydaje mi się więc bardzo pożądane wydanie komunikatu, który potwierdziłby pokojowe intencje kanclerza Rzeszy wobec naszego państwa.

    W odpowiedzi na to zwrócił się kanclerz do ministra Neuratha, godząc się na tego rodzaju komunikat.

    Kiedy pożegnałem się z kanclerzem, odprowadził mnie baron von Neurath do drzwi i prosił, abym na niego zaczekał w celu omówienia owej sprawy. Dałem mu tedy przygotowany już poprzednio przeze mnie zasadniczy ustęp projektu owego komunikatu, który chciałem zredagować następująco:

    …der durch die Vertäge geschaffenen Lage Rechnung tragend ist der Herr Reichskanzler einer Tätigkeit, welche sich gegen die Rechte und berechtigten Interessen Polens in der Freien Stadt Danzig richten würde, entgegengesetzt.

    [Pan kanclerz Rzeszy, biorąc pod uwagę sytuację stworzoną przez zawarte układy, przeciwstawia się działaniom, które mogłyby się zwrócić przeciw prawom i uzasadnionym interesom Polski w Wolnym Mieście Gdańsku.]

    Po 10 minutach czekania na ministra Neuratha w salonie kanclerza, otrzymałem od niego tekst komunikatu, który wspólnie z kanclerzem ułożył, mówiąc: Kanclerz ofiaruje Panu znacznie więcej, aniżeli Pan żądał.

    Rzuciwszy okiem na treść notatki ministra zauważyłem, że wykracza ona poza otrzymane przeze mnie instrukcje i że wskutek tego będę musiał telefonicznie zwrócić się do Pana Ministra z prośbą o zatwierdzenie.

    Projekt tego komunikatu brzmiał następująco:

    Der Polnische Gesandte Herr Wysocki stattete heute dem deutschen Reichskanzler einen Besuch ab. Die Unterredung beschäftigte sich mit den schwebenden politischen Fragen, die das Verhältnis Deutschlands zu Polen beriihren. Der Reichskanzler betonte die feste Absicht der Deutschen Regierung, ihre Einstellung und ihr Vorgehen strengstens im Rahmen der bestehenden Verträge zu halten. Der Reichskanzler sprach den Wunsch aus, dass die beiden Länder ihre gemeinsamen Interessen Beiderseits leidenschaftslos überprüfen und behandeln möchten.

    (Poseł polski w Berlinie, Wysocki, złożył dzisiaj wizytę kanclerzowi Rzeszy. Rozmowa obejmowała aktualne zagadnienia polityczne, dotyczące stosunków między Polską a Niemcami. Kanclerz podkreślił zdecydowany zamiar rządu niemieckiego do utrzymywania jak najściślej jego postawy i postępowania w ramach istniejących traktatów. Kanclerz wyraził życzenie, aby obydwa kraje swe wspólne interesy rozpatrywały i traktowały z obu stron beznamiętnie.)

    Po odbyciu rozmowy z sekretarzem stanu Bülowem w sprawie prześladowania obywateli polskich wyznania mojżeszowego w Niemczech przedstawiłem ministrowi von Neurathowi propozycję stwierdzenia pokojowych tendencji kanclerza wobec Polski także w rozkazach wydawanych przez niego jako szefa partii narodowosocjalistycznej dla wszystkich formacji i organizacji tego stronnictwa.

    Minister Neurath nie tylko że obiecał to uczynić, ale z góry zapewnił o powodzeniu owej prośby, dla której – jak mówi – znalazł już dzisiaj grunt u kanclerza przygotowany. Nieoczekiwanie wszakże powrócił do zredagowanego przez siebie w południe komunikatu i oświadczył, że ma on poważne wątpliwości, czy można by go w tej formie jako oficjalny komunikat niemiecki ogłosić. Wywierałby on bowiem – jego zdaniem – wrażenie jak gdyby przyznawania się do jakichś nie popełnionych win, na co minister Neurath zgodzić by się nie mógł. Zaproponował on tedy tekst, który od razu odrzuciłem, ponieważ zawierał szereg nic nie mówiących frazesów.

    Po dość długiej dyskusji ze mną minister oświadczył w końcu, że nie będzie miał nic przeciwko ogłoszeniu komunikatu w brzmieniu pierwotnym, jeżeli Pan Minister Spraw Zagranicznych w Warszawie wezwie do siebie posła niemieckiego, który będzie mógł później ogłosić w prasie niemieckiej taki sam komunikat, jaki my ogłosimy w prasie polskiej, z tą tylko różnicą, że będzie w nim mowa o polskim ministrze spraw zagranicznych i polskim rządzie. Komunikat ów, zdaniem p. Neuratha, miałby następujące brzmienie:

    Nachdem der deutsche Reichskanzler gestern den polnischen Gestandten Dr. Alfred Wy.socki empfangen hat, liess der Herr Polnische Aussenminister in Warschau den deutschen Gesandten von Moltke gleichsfalls zu bitten. Die Unterredung beschäftigte sich mit den schwebenden politischen Fragen, die das Verhältnis Polens zu Deutschland berühren. Der Aussenminister betonte die feste Absicht der Polnischen Regierung, ihre Einstellung und ihr Vorgehen strengstens im Rahmen der destehenden Vertäge zu halten. Der polnische Aussenminister sprach den Wunsch aus, dass die beiden Länder ihre gemeinsamen Interessen beiderseits leidenschaftlos überprüfen und behandeln möchten.

    [Po przyjęciu w dniu wczorajszym posła polskiego dr. Alfreda Wysockiego przez kanclerza Rzeszy Niemieckiej, również polski minister spraw zagranicznych zaprosił do siebie posła niemieckiego von Moltke. Przedmiotem rozmowy były nie rozwiązane problemy natury politycznej, które dotyczyły ustosunkowania się Polski do Niemiec. Minister spraw zagranicznych zaakceptował stanowczy zamiar rządu polskiego utrzymania nastawienia i postępowania jak najściślej w ramach obowiązujących układów. Polski minister spraw zagranicznych wyraził życzenie, aby obydwa państwa mogły swoje wspólne interesy poddawać analizom oraz traktować w sposób obustronnie beznamiętny.]

    Oświadczyłem, nie kryjąc mego niezadowolenia, że tę nową propozycję p. Neuratha przyjmuję ad referendum, po czym od razu zacząłem mówić o tych jednostkach niemieckich, które dla zrobienia kariery, dla przypodobania się zwycięskiemu nacjonalsocjalizmowi lub dla ratowania swojej egzystencji, zagrożonej przez żydowskie pochodzenie, występują teraz ogromnie ostro przeciw Polsce i każdej próbie złagodzenia z nią stosunków. Miałem naturalnie na myśli tych urzędników tutejszego Auswärtiges Amt, którzy sprawili, że minister Neurath w przeciągu kilku godzin zmienił swoją opinię o ułożonym przez siebie komunikacie.

    Poseł Rzeczypospolitej
    dr Alfred Wysocki”

  18. Zenon K. said

    Re:13 Tyle, że sprawa wojny prewencyjnej to kolejne zafałszowanie w naszej historiografii. Przynajmniej w kwestii autorstwa pomysłu. Sam zainteresowany szczerbaty dyktator na temat wspólnej z Francją akcji przeciw Niemcom powiedział: „Moi generałowie są głupi…. oszaleli! Chcą wojny z Niemcami!” To później mu przypisano autorstwo tego pomysłu.
    Poza tym można sobie uzmysłowić w szerszym kontekście ten zamiar, rzekomo autorstwa Piłsudskiego: po maju 1926 Piłsudski usiłuje zniszczyć sojusz polsko-francuski. Ostateczna cezura kończąca ściślejszą współpracę wojskową z Galami to 1932 rok, kiedy zlikwidowano w Polsce Francuską Misję Wojskową. Aż tu, jak Filip z konopii, Piłsudski wysyła Francuzom „sygnał” (niedyplomatycznie, enigmatycznie i w zasadzie niejasno go formułując), że chce spacyfikować Niemcy, zanim urosną w siłę. W tej formie Francuzi mogli jedynie ową „propozycję” odrzucić.

  19. karlik said

    Ad.18 „Aż tu, jak Filip z konopi, Piłsudski wysyła Francuzom „sygnał” (niedyplomatycznie, enigmatycznie i w zasadzie niejasno go formułując), że chce spacyfikować Niemcy, zanim urosną w siłę. W tej formie Francuzi mogli jedynie ową „propozycję” odrzucić.”

    Może napiszę dosłownie, nie było żadnej propozycji wojny prewencyjnej i jeżeli ktoś twierdzi inaczej niech udowodni….
    Oczywiście jakiś niskiej rangi oficer polski spotkał się z innym niskiej rangi oficerem francuskim, przy kieliszku se porozmawiali,
    – „może dokopiemy Szwabom ?”
    – ” a po co?”
    I tyle..
    Nie ma oficjalnych dokumentów w archiwum francuskim i polskim o oficjalnych propozycjach wojny prewencyjnej…
    Nawet najzagorzalsi zwolennicy tej teorii podają
    „Do Paryża pojechali dwaj emisariusze. Jeden z nich udawał się oficjalnie na zjazd francuskich kombatantów, organizowany w marcu; był nim gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski [9], ulubieniec marszałka i jego kiedyś adiutant, człowiek wielkich zalet towarzyskich, przyjaciel wybitnych poetów i sam po trosze poeta. Miał dotrzeć do najwyższych wojskowych. Drugi wysłannik, senator Jerzy Potocki, który miał rangę politycznie znacznie wyższą i ponadto dobre skoligacenia, dotrzeć miał z propozycją wojny prewencyjnej do ministra spraw zagranicznych Paul-Boncoura i w ogóle do środowisk decydujących o polityce Francji. Rzecz całą utrzymywano w głębokiej tajemnicy. Propozycji wszakże tego rodzaju nie można było przedstawić oficjalnie; na całym świecie okrzyczano by wtedy Polskę niebezpieczną agresorką.

    Sondażom wysłanników towarzyszyły takie przedsięwzięcia , jak wspomniana wyżej demonstracja gdańska, jak zarządzenie pogotowia w dywizjach pomorskich, jak wreszcie pewne enuncjacje prasowe.

    Polskie operacje rozpoznawcze skończyły się niestety fiaskiem. Wieniawa-Długoszowski nie dotarł do nikogo poważnego. Potocki zaś, zderzając się wszędzie z niechęcią, uznał sprawę za beznadziejną i szybko wycofał się ze swej misji.”
    źródło : http://jpilsudski.org/artykuly-ii-rzeczpospolita-dwudziestolecie-miedzywojnie/polityka-zagraniczna-dyplomacja/item/2116-idea-wojny-prewencyjnej-wobec-trzeciej-rzeszy-w-polskiej-polityce-zagranicznej-1932-33

  20. MatkaPolka said

    Recenzja filmu „1920. Bitwa Warszawska”

    Obejrzałam „1920. Bitwa Warszawska” i jestem rozczarowana

    Bitwa pod Warszawą w 1920 r. to jedna z 18-stu najważniejszych bitew rozstrzygnęły się losy cywilizacji: turańskiej, łacińskiej i bizantyjskiej. Dzięki Polakom w Europie została ocalona cywilizacja łacińska, a Polska utrzymała niepodległość.

    Widzowie zasługują i oczekiwali widowiska historycznego, bo odparcie spod Warszawy armii gen. Tuchaczewskiego i Budionnego było wydarzeniem epokowym.

    Wielka mobilizacja narodu polskiego stały się podstawą niepodległej egzystencji Polski i etosu II RP.

    Jedynym walorem filmu jest to , że został zrealizowany w technologii 3D trójwymiarowej, pierwsza tego rodzaju polska produkcja kinowa. Twórcy postarali się zrobić film z rozmachem i dbałością o szczegóły. Niestety bardzo słaby scenariusz Jerzego Hoffmana nie rekompensuje tych zalet.

    Główne wątki filmu to romans miłosny Janka i Oleńki w stylu szmirowatego serialu telewizyjnego
    „Love story” oraz ubrązowanie Marszalka Piłsudskiego, zresztą moim zdaniem fatalnie zagranego przez Daniela Olbrychskiego.

    Piłsudskiego był człowieka całkiem dużego kalibru. Był to człowiek o wielkich zdolnościach i talencie, także i o wielkich osobistych ambicjach, a tego odtwórca głównej roli zupełnie nie pokazuje.

    Film przedstawia role Piłsudskiego w zupełnie zakłamanym świetle, a role prawdziwych bohaterów, rzeczywistych twórców zwycięstwa pod Warszawą, czyli generała Rozwadowskiego i Hallera ograniczone są do kilkusekundowych epizodów, a o Romanie Dmowskim i Wersalu film w ogóle nie wspomina.
    Za to rozbudowany jest do nieproporcjonalnie dużych rozmiarów watek miłosny i obyczajowo kabaretowy ówczesnej pańskiej Warszawki. Aktorsko najlepiej wypadli Czekista komisarz Bykowski Sofia Nikołajewna ksiądz Skorupka i Szwarc charakter – kapitan żandarmerii Kostrzewa.

    Chwile prawdy to epizody z wizyty w Belwederze delegacji Wielkopolan z ks. Stanisławem Adamskim oskarżającym Marszałka o zdradę, oraz sam Piłsudski przyznający , że na Kijów idzie po to , aby zdobyć Ukrainę dla Petlury, bo przecież nie dla Polski.

    Ze względu na znaczenie bitwy Warszawskiej warto te zniekształcenie wyprostować.

    Wyprawa Kijowska była wielkim nieporozumieniem tak politycznym, jak i wojskowym. Była w istocie aktem wrogim i antypolskim. Była samowolą Marszalka i skończyła się tragicznie, a kulminacja tego była Bitwa Warszawska.

    Wbrew woli i potrzebie narodu i państwa Polskiego, i wbrew woli mocarstw sprzymierzonych-Aliantów Zachodnich, Piłsudski rozciągnął front na 1000 km zamiast skoncentrować obronie przed nawałnicą bolszewicką, nadciągająca przez Bramę Smoleńską.

    Piłsudski był instrumentem tajnej polityki pruskiej i pruską antypolska politykę realizował. Federalizacja Piłsudskiego, to było nic innego jak pruska koncepcja tworzenia wcześniej nieistniejących państw buforowych – Łotwy , Litwy ,Białorusi i Ukrainy. Ukrainę chciał Piłsudski zdobyć dla Petlury , a nie dla Polski.

    12 sierpnia, kiedy patrole nieprzyjaciela znajdowały się już w pobliżu Radzymina, Józef Piłsudski przyjechał do premiera rządu Wincentego Witosa i w obecności Ignacego Daszyńskiego i Leopolda Skulskiego złożył na piśmie rezygnację z funkcji Naczelnego Wodza i Naczelnika Państwa, po czym wyjechał z Warszawy.

    Tak więc naród i wojsko pozostawały bez najważniejszej osoby w państwie. Tylko przytomności umysłu premiera Witosa zawdzięczają Polacy swoje ocalenie, bo nie ujawnił on listu, tym samym zapobiegł załamaniu żołnierzy. Po wyjeździe Piłsudskiego funkcję naczelnego wodza do 18 sierpnia pełnił de facto były wybitny oficer w armii austriackiej, szef sztabu gen. Rozwadowski.

    W dniach 12-15 sierpnia 1920 r. rozegrała się decydująca bitwa o Warszawę. 13 sierpnia generałowie Rozwadowski, Haller i Weygand zdecydowali, że 14 sierpnia podejmą bardzo ryzykowne, grożące nawet upadkiem Warszawy, działania zaczepne siłami 5. armii nad Wkrą. I kontruderzeniem znad Wieprza.

    Twórcą planu był gen. Tadeusz Rozwadowski – szef sztaby w armii gen. Hallera.

    Dowodzili polscy generałowie: Rozwadowski, J. Haller, Wł. Sikorski, ,K. Sosnkowski, Franciszek Latinik. Piłsudski miał dowodzić IV armia znad Wieprza, ale Piłsudskiego tam niw było

    Piłsudski NIE BYŁ ŻADNYM ZWYCIĘZCĄ BITWY POD WARSZAWĄ W 1920, NIE BYŁ DOWODZĄCYM, NIE BYŁ W OGÓLE NA POLU BITWY POD WARSZAWA.

    Bitwa o Warszawę w 1920 rozegrała się 12,13, 14, a 15 sierpnia już było praktycznie po bitwie.

    • 13 i 14 sierpnia Piłsudski był w drodze do i w miejscowości Bobowa – 440 km (trzy dni jazdy) od pola bitwy – był u kochanki Szczerbińskiej, która potwierdza to w swoich pamiętnikach.

    Po południu 14 sierpnia Gen. Rozwadowski usiłował nawiązać kontakt telefoniczny z Piłsudskim.
    Odebrał szef sztabu Piłsudskiego płk. Stachewicz, bo Piłsudskiego przecież nie było.

    Rozwadowski żądał przyspieszenia ataku IV armii, bo termin 16 sierpnia stawał się nieaktualny z powodu sukcesów polskiej armii na odcinku północnym frontu.

    • 15 sierpnia Piłsudski był w odległości 120 km (dzień jazdy) od pola bitwy na chrzcinach w Puławach, gdzie był ojcem chrzestnym Jozefa Stefana Minkiewicza.

    • Piłsudski nie był dowodzącym w bitwie pod Warszawa – przyjął rozkazy od dowodzącego, którym był gen Rozwadowskiego –na rozkazie nr 10,000 gen. Rozwadowskiego z 10 sierpnia widnieje podpis Piłsudskiego potwierdzający przyjęcie rozkazu przez Piłsudskiego.

    • 12 sierpnia złożył rezygnacje z funkcji Naczelnego Wodza na ręce ówczesnego premiera Witosa, ( co ujawnia Witos w swoich pamiętnikach) i wyjechał do miejscowości Bobowa.

    Piłsudski nie wykonał rozkazu z uderzeniem oskrzydlającym znad Wieprza. Po prostu zdezerterował !!!

    Nie ma potrzeby odwoływać się do literatury krytycznej wobec Piłsudskiego
    Sięgnijmy do jego własnych Piłsudskiego pamiętników

    W swoich własnych pamiętnikach „Rok 1920” Piłsudski pisze (strona 216)

    Dnia16 sierpnia rozpocząłem atak” (a wiec dwa dni po bitwie – Bolszewicy już byli w pełnym odwrocie; 16 sierpnia już było po mszy dziękczynnej w Radzyminie w intencji „Cudu nad Wisłą”, popołudniowe gazety już zdążyły opisać szczegóły mszy (pamiętniki gen.Hallera() – a Piłsudski dopiero zaczyna atak)

    „ Dzień 17 .08 nie przyniósł mi wyjaśnienia zagadek.” Spędziłem znowu dzień cały w samochodzie, szukając śladów tajemnicy ((Gdzie jest moje wojsko? Gdzie jest nieprzyjaciel? )

    I dalej

    „Gdym pod wieczór(17 sierpnia) wracał ku zachodowi po pięknej szosie od łukowa w stronę Garwolina , wydawało mi się , że jestem gdzieś we śnie., w świecie zaczarowanej Bajki(…)

    Pod tym wrażeniem przyjechałem wieczorem do Garwolina . Pamiętam jak dziś te chwilę, gdy pijąc herbatę obok przygotowanego do snu łóżka, zerwałem się na równe nogi, gdym wreszcie usłyszał odgłos życia, odgłos radości. Głuchy odgłos armat dolatujący gdzieś z północy . Więc nieprzyjaciel jest(…)
    Gdzieś kolo Kobieli , czy trochę dalej, bila się w nocy moja 14 dywizja” (koniec cytatu )

    17 sierpnia gdy bolszewicy byli odepchnięci 100 km od Warszawy. Piłsudski nie wie dokładnie, gdzie jest jego Armia , nie dowodzi popija sobie herbatkę i kładzie się do łóżeczka.

    Warto skonfrontować to z postawą gen. Rozwadowskiego, który całe dnie podczas bitwy DOWODZIŁ Z SIODŁA objeżdżając oddziały , a noce poświęcał na pracę sztabową analizując dynamicznie zmieniającą się na froncie sytuacje.
    Spał dwie godziny na dobę

    Polscy generałowie: Rozwadowski, J. Haller, Wł. Sikorski, ,K. Sosnkowski, Franciszek Latinik

    (***)
    Plan polski przewidywał związanie sił bolszewickich pod Warszawą oraz koncentrację grupy manewrowej w sile pięciu dywizji do uderzenia znad Wieprza.

    Decydującą rolę odegrał rozkaz nr 8358/III, który był w istocie planem bitwy warszawskiej.

    Zawierał on wykonanie dwóch wielkich założeń operacyjnych: ustabilizowanie porwanego frontu polskiego i dokonanie takiego podziału sił i środków, aby wycofać z działań część sił i użyć je w rozstrzygającym uderzeniu.
    Za koncepcją tą opowiedział się gen. Jordan Rozwadowski, który 22 lipca objął stanowisko szefa sztabu po gen. Stanisławie Hallerze, i przedstawiciel Francuskiej Misji Wojskowej, gen. Maxime Weygand.

    Po przegrupowaniu sił nieprzyjaciela w nocy z 8/9 sierpnia gen. Rozwadowski opracował historyczny Rozkaz operacyjny specjalny nr 10 000, który przewidywał dwuskrzydłową akcję zaczepną. Manewr ten właściwie decydował o losie bitwy, a więc także o losie narodu i państwa. Określił w nim precyzyjnie zadania dowódców i oddziałów, uwzględniając ich funkcje manewrowe, obronne i uderzeniowe

    W tej dwuskrzydłowej ofensywie Piłsudski miał dowodzić grupą znad Wieprza.
    Ale tu Piłsudskiego nie było
    .

    Piłsudski od początku wojny był instrumentem politycznym w rekach niemieckich. Pod koniec wojny był przez Niemców internowany w komfortowych warunkach Magdeburgu, aby w krytycznym momencie odzyskania przez Polskę niepodległości, 11 listopada 1918, po klęsce Niemiec w I wś przejąć władzę , tryumfalnie i uzurpatorsko od niemieckiej Rady Regencyjnej. Przegrane Niemcy wysłali – Lenina do Rosji, aby robił rewolucję bolszewicką, a Piłsudskiego do Polski, aby kontrolował Polskę w ich interesie.

    Piłsudski był AGENTEM NIEMIECKIM, posłusznym wykonawca ich rozkazów i realizował ich Politykę osłabiania terytorialnego, gospodarczego, militarnego Polski. Od dnia odzyskania niepodległości, poprzez zamach majowy 1926r., do klęski wrześniowej 1939 r. i agresji na Polskę przez zbrodniczą , nazistowska Trzecia Rzeszę niemiecką.

    Ale to temat osobnego artykułu. Dość powiedzieć, że po zdobyciu Krakowa w 1939 r. Niemcy wystawili wartę honorową przy grobie Piłsudskiego.

    To nieprawda , że temat jest wyłącznie historyczny. Jest to temat niezwykle aktualny, bo ta sama formacja ideowa i polityczna zagraża cały czas Polsce .

    Neonaziści stają się coraz bardziej agresywni. Agresja na Polskę trwa współcześnie i przyjmuje najróżniejsze formy. Wręcz polityka rewanżyzmu niemieckiego jest oficjalną doktryną polityczną Niemieckiej Republiki Federalnej

    Współcześnie Donald Tusk finansowane ma wybory przez fundacje niemieckie i Otrzymał nagrodę Karola Wielkiego. Może ktoś mi powie, za co?

  21. Zerohero said

    @7, Nyndro

    poza „wolnymi tematami”, gdzie takie obrazki tworzą z czasem olbrzymią błotnistą pigułę, to raczej nie jest problem. 🙂

  22. JerzyS said

    Jedyna odpowiedź:

    OSTFORSCHUNG!

  23. MatkaPolka said

    CUD NAD WISŁĄ

    https://marucha.wordpress.com/2012/08/15/matka-boza-laskawa-a-cud-nad-wisla-dzieje-kultu-i-laski

    Na znanym obrazie Jerzego Kossaka Cud nad Wisłą, ponad żołnierzami polskiego wojska broniącego przyczółków Warszawy przed bolszewicką nawałą, jaśnieje postać Matki Boskiej. To nie żaden przypadek ani licencia poetica. Maryja faktycznie zjawiła się wówczas, by obronić ledwie powstałą po okresie rozbiorów Polskę przed kolejną niewolą, by uchronić tę ziemię przed antychrześcijańską ideologią.

    Fakt Jej zjawienia, który przetrwał przede wszystkim w pamięci ludu, oficjalnie był jednak przez dziesięciolecia pomijany milczeniem – niewygodny zarówno dla części polskich polityków, widzących w tym możliwość osłabienia w opinii publicznej znaczenia odniesionego zwycięstwa, jak i dla rządzących po drugiej wojnie światowej w Polsce komunistów, dla których wojna 1920 roku była niepowetowaną klęską. O. Józef Maria Bartnik SJ i Ewa Storożyńska zebrali zachowane świadectwa i odkryli jeszcze jeden, niezwykle cenny rys zjawienia Maryi na przedpolu Warszawy.

    Otóż Maryja miała się ukazać na niebie w takiej postaci, jak jest przedstawiona na czczonym w kościele ojców jezuitów na Starym Mieście w Warszawie obrazie Matki Bożej Łaskawej – przed wiekami ogłoszonej Patronką miasta i kraju. Stąd niezwykle barwna historia powstania obrazu i rozwoju jego kultu – Maria Łaskawa uznawana była za niezastąpioną orędowniczkę w czasie zarazy, a jej sława sięgała do wielu innych miast Rzeczypospolitej, w tym Krakowa i Wilna. Zwycięstwo roku 1920 zostało jednak uproszone przez polskie społeczeństwo w gorliwej modlitwie. To wskazówka dla nas na dzisiaj…

    Ukazanie się Matki Bożej podczas Bitwy Warszawskiej roku 1920. Kontekst historyczny i polityczny

    Pojawienie się Bogurodzicy ponad polskimi oddziałami broniącymi bolszewikom dostępu do Warszawy w wigilię święta Wniebowzięcia (Ossów) i w samo święto (Wólka Radzymińska) nie było ani grą świateł na niebie, ani urojeniem grupki egzaltowanych dewotów, ani też pobożną legendą.

    Było faktem!

    Podczas krwawych zmagań, kiedy rozstrzygał się los Polski – a co za tym idzie, Europy – Maryja dwukrotnie zjawiła się na przedpolach Warszawy, a data i okoliczności tego wydarzenia zostały zapowiedziane przez Najświętszą Dziewicę blisko pół wieku wcześniej (por. rozdział 11). Postać Maryi, jaśniejąca na ciemnym niebie, była dobrze widoczna.

    Bolszewicy bez trudu odgadli, kogo widzą! Zjawienie się Matki Bożej przeraziło ich tak, że w panice rzucili się do ucieczki (por. rozdziały 17 i 18). Po ustaniu działań wojennych ci z nich, którzy byli internowani w obozach jenieckich, wielokrotnie o tym opowiadali.

    Fakt publicznego zjawienia się Bogurodzicy, potwierdzony przez setki naocznych świadków, pozornie nie wzbudził zainteresowania czynników oficjalnych. Nie komentowano go ani nie dementowano, niemniej podjęto stanowcze kroki, by nie dopuścić do nagłośnienia sprawy. Obawiano się, że publiczne roztrząsanie tego zdarzenia mogłoby negatywnie wpłynąć na dobre imię polskich żołnierzy, oficerów oraz generalicji, a także Naczelnego Wodza – Marszałka Piłsudskiego, dlatego konsekwentnie je zatajano. Rzecz jasna także w czasach reżimu komunistycznego sprawę przemilczano, choć z zupełnie innych przyczyn.

    W marcu roku 1921, po podpisaniu traktatu pokojowego w Rydze, dla odrodzonej ojczyzny zaczęła się nowa epoka. Marszałek Piłsudski jeździł po całym kraju i dekorował zasłużonych żołnierzy, sztandary jednostek oraz trąbki bojowe Krzyżami Srebrnymi Orderu Wojskowego Virtuti Militari.
    Rozliczano czas wojny, historycy przystąpili do dokumentowania jej przebiegu, honorowano bohaterów, przyznawano ordery i medale.

    Fakt dwukrotnego publicznego zjawienia się Bogurodzicy na przedpolach Warszawy okazał się bardzo niewygodny dla Ministerstwa Spraw Wojskowych.

    Dla masonów – a było ich wielu wśród polityków – sprawa ta była nie do przyjęcia, gdyż „masoneria z właściwą sobie zaciekłością stara się wypierać z życia narodowego i państwowego wszelką myśl Bożą i religijną.”
    (…)
    Pisarz Adam Grzymała-Siedlecki, korespondent wojenny w roku 1920, w swojej książce Cud Wisły nader wnikliwie wskazał na „złożoność czynników cudownego zwycięstwa w bitwie warszawskiej”, podkreślając współistnienie czynników „materialnych”, takich jak:

    * zjednoczenie rządu,
    * konsolidacja społeczeństwa,
    * obudzenie ducha walki u żołnierzy i ochotników, z czynnikiem „duchowym”, na który złożyły się:
    * publiczne zawierzenie Polski Sercu Jezusowemu 19 czerwca 1920 r. przez najwyższe władze kościelne, w którym oficjalny udział wzięli Naczelnik Państwa i przedstawiciele władzy;
    * powtórzenie zawierzenia przez Konferencję Episkopatu Polski na Jasnej Górze w dniach 26-27 lipca;
    * ponowienie aktu obrania Maryi Królową Polski, dokonane przez Episkopat Polski na Jasnej Górze 26-27 lipca;
    * nowenny błagalno-pokutne, połączone z procesjami i całodziennym czuwaniem przed Przenajświętszym Sakramentem w całej Polsce, a szczególnie w Warszawie (6-15 sierpnia);
    * nowenna błagalno-pokutna na Jasnej Górze w intencji ocalenia Ojczyzny (7-15 sierpnia);
    * nowenna o wstawiennictwo Matki Bożej i ratunek dla Polski, odprawiana w każdej świątyni w kraju;
    * apel biskupów polskich do Ojca Świętego o modlitwę za Polskę;
    * apel biskupów polskich do episkopatów świata o modlitwę za Polskę;
    * apel biskupów do narodu – jego owocem było 105 714 zgłoszeń do Armii Ochotniczej gen. Hallera.

    Te płynące z milionów serc gorące błagania wzruszyły serce Najczulszej z Matek i wyjednały łaskę Jej dwukrotnego publicznego ukazania się podczas walk na przedpolach stolicy, co w konsekwencji zmieniło bieg historii Polski, Europy i świata.
    JE Arcybiskup Józef Teodorowicz powiedział, że Maryja „w wielkie swe święta […] zwykła czynić […] swe zmiłowania.”

    Prawdziwość tych słów potwierdzili… sami bolszewicy!

    Z relacji jeńców wojennych wiemy, że 15 sierpnia 1920 r. po północy ujrzeli postać Bożej Matki unoszącą się ponad atakującymi Polakami (w okolicach wsi Mostki Wólczańskie i Wólka Radzymińska).

    Otwarcie przyznawali, że ukazanie się Bogurodzicy było przyczyną rejterady z pola walki:

    Was się nie boimy, ale z Nią walczyć nie będziemy!

  24. Adam Ryglowski said

    Ad 20 PEŁNA MATKA POLKA !!!!
    Kobieto – PISZ – Twoje teksty może jeszcze jednego oszołoma nauczą myśleć !
    Ad 22 Jerzy – szto takoje „OSTFORSHUNG”
    ( abo to komenda w wehrmachcie , abo w obozie – ale takich odsłuchwanych (!) wezwań nawet mój ociec … chyba nie słyszał)

  25. guła said

    ” Na tym rozkazie wymienieni dowódcy własnoręcznymi podpisami potwierdzali przyjęcie rozkazu. Wykaz ten zawiera również podpis Naczelnego Wodza. Tym samym Naczelny Wódz stał się osobą przyjmującą a nie wydającą rozkaz …”

    No i

    „Po wyjeździe Naczelnego Wodza z Warszawy 12 sierpnia 1920 roku, gen. Rozwadowski pełnił do 18 sierpnia de facto funkcję naczelnego wodza.”

    Chciałem tę rozprawę naukową (z dziedziny „pitraszenia na gazie” jak wiele innych przeczytać. Poważnie. Dojechałem jednak tylko do zacytowanych stwierdzeń (naukowych) i zrezygnowałem z dalszej lektury.
    Właściwie sam nie wiem dlaczego. Mam nadzieje, żem nic nie stracił z ubogacenia prawdy na prawdę jeszcze bardziej prawdziwą.

  26. Boydar said

    @ Pan Karlik (17)

    „nie darzę zaufaniem tego wilka”; znaczy się ob. Jędruszczaka i ob. Nowak-Kiełbikowej. I Panu też odradzam.

  27. guła said

    Pani Matka Polka. To już nawet gen. Rozwadowski rozumiał: zawężenie frontu to zguba która grozi okrążeniem (oskrzydleniem) i totalną porażką

  28. guła said

    ad 27
    To była sugestia Weyganda. Pytanie które do dziś dnia nie uzyskało odpowiedzi brzmi: o co tak naprawdę – francuzom, czołowym kontrahentom przemysłu niemieckiego, chodziło? Tak w latach 20 jak i 39.
    Hitler skoro miał uderzyć na ZSRR a uderzył, musiał wyczyścić zaplecze tj zniewolić Austrię, Czechosłowację, Francję, kraje Beneluksu, pozostałych wcielić do własnych armii, pokonać Polskę i zgorzeć nad Wołgą.

  29. Rafał said

    Aleksander Jabłoński to jeszcze jeden żyd Z tych co chce być przyzwoity ! ! !

  30. guła said

    A tak na poważnie, to chorąży (chyba) Pogonowski ( z tych Pogonowskich) ze zmęczenia na chwile zamknął oczy i niechcący o 24 godziny prędzej niż planowano nacisnął spust CKM, a zanim otworzyła ogień cała jego kompania, co wniosło taką panikę w sztabie (nie pamiętam czyim) i bolszewickiemu wojsku kierującemu się ku zachodowi do Niemiec – pewni zwycięstwa z Polską, że polskiemu pospolitemu ruszeniu pozostawało dokończyć dzieła.
    Ot i cała historia roku 1920 sierpnia 15.

  31. guła said

    errat – bolszewcickiem :0 wojsku

  32. guła said

    Już nie poprawiam.
    Całe to zamieszanie zawdzięczamy Węgrom i ich dostawie kilku milionów sztuk amunicji do karabinów i wielu dziesiątków tysięcy pocisków artyleryjskich. Bez tej dostawy, dziś nie byłoby dnia wolnego od pracy. O nie.
    Każden z Francuzów przywiózł z sobą po skrzynce (dla siebie) wina, konserw no i po worku chleba. Podziwiać należy ich odwagę i męstwo. To nie to samo, co składająca się z Amerykanów eskadra im Tadeusza Kościuszki.
    A co bardziej operatywni a niecierpliwi zaczęli nam nawet skubać terytorium.

  33. ERROR 404 NSZ said

    O tzw. piłsudskim był też książkę spłodził Henryk Pająk w tytule.. „Ponura prawda o Piłsudskim” , która to też w powyższym dyskursie winna być zauważona…

  34. Przecław said

    @Guła 27-32

    >>>A tak na poważnie, to chorąży (chyba) Pogonowski ( z tych Pogonowskich) ze zmęczenia na chwile zamknął oczy i niechcący o 24 godziny prędzej niż planowano nacisnął spust CKM<<<

    Ciekawe dlaczego Guła wymyśla bajkę o zaśnięciu kpt.Pogonowskiego, kiedy właśnie jego akcja była wynikiem czujności, a także przejęcia sowieckiego plutonu łączności. Poza tym kpt.Pogonowski nie dowodził kompanią, wcale nie mała jednostka, ale batalionem, którego 90% stanu – żołnierzy poległo na Polu Chwały za Ojczyznę, aby nie rządzili nią komisarze Trockiego i Goldmana.

  35. Przecław said

    opinię generała Lucjana Żeligowskiego o znaczeniu nocnego ataku pod Radzyminem w nocy z 14 na 15 sierpnia 1920 r. przez batalion ciężkich karabinów maszynowych pod dowództwem Pogonowskiego:
    „Dnia 15 sierpnia o godz. 1-szej w nocy, prowadząc swe dzielne kompanie do zwycięskiego ataku na pozycje nieprzyjacielskie pod Radzyminem padł dowódca 1-go batalionu 28-go pułku piechoty ś. p. kapt. Pogonowski….w chwili kiedy nieprzyjaciel otworzył sobie wejście do stolicy. Pogonowski z batalionem odosobnionym, w miejscu najbardziej zbliżonym do tyłów nieprzyjaciela, uderzył nań w nocy pod Wólką Radzymińską, dzięki czemu nieprzyjaciel, który już doszedł do Kątów Węgierskich, czuł się zagrożony na swoich tyłach…W samorzutnej inicjatywie ś. p. kapt. Pogonowskiego leży wielkość jego czynu. Był to…moment zwrotny w historii tej wojny. Psychologia klęski, cofania się, ciągłych odwrotów została nareszcie przełamana. Odwróciła się karta historii.- W tym przełomie psychologicznym jest wielka treść czynu i śmierci ś. p. kapt. Pogonowskiego.”[potrzebny przypis] Gen. L. Żeligowski przypisuje natarciu kapitana Pogonowskiego doniosłe znaczenie. Rosjanie widzieli ze swoich pozycji ognie i światła Warszawy. Droga do stolicy wydawała się być otwarta. Oto co zapisał gen.L.Żeligowski w swych wspomnieniach:

    W tej chwili słaby batalion nie czekając godziny ogólnego natarcia, atakował punkt, który – jak się później okazało – stanowił najczulsze miejsce armii rosyjskiej, centrum głównej arterii nieprzyjacielskiego ruchu naprzód.
    Według mego przekonania – w tym miejscu odwróciła się karta wojny, nastąpił przełom psychiczny u nas i u Rosjan. Od chwili tego natarcia rozpoczęły odwrót trzy zwycięsko i niepowstrzymanie dotąd idące brygady, a także 21. dywizja ze Słupna, odwrotem swym stwarzając chaos i zamieszanie. Pogonowski, wiedziony nadzwyczajnym instynktem, rozpoczął zwycięstwo 10. dywizji i 1.armii na przyczółku warszawskim… i zginął.

    W poprzednim moim postcie pisząc „wcale nie mała jednostka” miałem oczywiście na myśli batalion, nie kompanię.

  36. VA said

    General Rozwadowski – Wydawnictwo Antyk
    ISBN 978-83-86482-68-0
    Przedmowa.
    Uczcic pamiec wielkiego Polaka, genjalnego wodza, zolnierza z krwi i kosci, – zapoznac szersze spoleczenstwo z ta swietlana postacia; oto mysli, ktore kierowaly nami, gdysmy postanowili oglosic garsc faktow z zycia Generala Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego w pierwsza rocznice Jego skonu, w pierwsza rocznice bolesnej straty, ktora Polska cala poniosla. Zyciorys i wspomnienie: „Zapomniany” opracowal pulkownik Adam Jordan Rozwadowski, poslugujac sie datami historycznemi, zapiskami i notatkami s.p. Generala, Jego towarzyszy broni, wspolpracownikow i adjutantow, oraz wypisami z archiwum rodzinnego. Niech Fakty mowia za siebie.
    Michal Rey, Plk. Wlodzimierz Tyszkiewicz, General Roman Zaba, General Walery Maryanski, Albert Mniszek, Kazimierz Przybyslawski.
    W Krakowie 18 X 1929.

  37. VA said

    Jedrzej Giertych – „O Pilsudskim” Dom Wydawniczy „Ostoja”. ISBN 978-83-60048-48-1
    (..) Mowie o ogromnej propagandzie, prowadzonej w Polsce, zmierzajacej do wypaczenia politycznego sposobu myslenia polskiego narodu i popchniecia tego narodu w kierunku dla niego niebezpiecznym i szkodliwym, a nawet groznym i widacym do katastrofy.
    Propaganda ta usiluje narzucic polskiemu narodowi jako rzekomy ideal i polityczny drogowskaz czlowieka z niedawnej przeszlosci, ktory byl jednym z najwiekszych szkodnikow w polskiej historii, w znacznym stopniu narzedziem panstw wrogich Polsce i kierunkow politycznych szkodliwych dla Polski i ktory w czasie pierwszej wojny swiatowej w praktyce w wybitny sposob przeszkadzal odbudowaniu niepodleglej Polski – i ktorego polityka w okresie miedzywojennym doprowadzila – juz po jego smierci – do osamotnienia Polski w roku 1939, do nieprzygotowania do wojny, do katastrofy wrzesniowej i do nowego rozbioru. Doprowadzila takze w roku 1926 – po trzydniowej wszczetej przez niego wojnie domowej, w ktorej poleglo 379 Polakow, a 920 bylo rannych – do wielkiego zdemoralizowania i wyniszczenia Polski.
    Czlowiekiem tym byl Jozef Pilsudski.

  38. VA said

    Ksiązka ks.Piotra Natanka „Religijność Józefa Piłsudskiego”

    W godzinie konania Marszałka Piłsudskiego, a było to wieczorem 12 VI93 5 roku, wielkość wodza w oczach Boga wypadła bardzo mizernie (Dzienniczek św. Faustyny, 425). Zabiegi diabła mające na celu zbudowanie mitu wielkości w oczach św. Faustyny, która w tym pamiętnym miesiącu maju 1935 roku obok arcybiskupa Adama Stefana Sapiehy, należała do nielicznych znających prawdę o Piłsudskim spełzły na niczym. Wobec kusiciela przyszła święta, stanęła w prawdzie, odrzucając jego zakusy: Bogu samemu należy się chwała, idź precz, szatanie’.(Dzienniczek św. Faustyny, 520)
    Józef Piłsudski przywłaszczył sobie zbyt dużą chwałę, a potomni otoczyli mitem. Chodź darzył szacunkiem Matkę Bożą Ostrobramską to jej zabrał chwałę z 15 sierpnia 1920 roku. To było jej zwycięstwo Królowej Polski Wniebowziętej, która 14 lipca 1608 r. obrała Polskę za swe Królestwo. Służebnicy Bożej Wandzie Malczewskiej Matka Boża obiecała, że wielkie zwycięstwo i wolność przyniesie Polsce w swoje święto 15 sierpnia. Jego w tych dniach nie było pod Warszawą i nie on dowodził Armią polską. Był to wielki Cud nad Wisłą dzieło Królowej Polski Wniebowziętej.
    Drogiemu czytelnikowi oddaję pracę na temat religijności Piłsudskiego, która powstała na moim seminarium naukowym. Celem jej nie jest negowanie dorobku Józefa Piłsudskiego, Jego osoba i dzieło nie wyrosły z niego samego, lecz z tęsknoty wielu pokoleń Polaków za wolnością. Wielu również zapomniało o tym, że dar wolności II Rzeczpospolitej to wysiłek wiary narodu polskiego i dar samego Boga.
    Zasadniczym celem pracy jest pokazanie wielu kłamstw historycznych i tak jak powiedziała to siostra Faustyna, że te kłamstwa będą ogłoszone całemu Kościołowi (Dzienniczek św. Faustyny, 520).

    Ks. Piotr Natanek

  39. MatkaPolka said

    Cała zmiana plan Rozwadowskiego polegała na przegrupowaniu i na WZMOCNIENIU frontu północnego
    Bolszewicy już znali rozkaz 8358/III z 6 sierpnia z kontruderzeniem znad Wieprza dlatego powstał nowy plan w nocy z 8 na 9 sierpnia z nr 10 000 przesuniecie kilku dywizji z I Armii z przedpola Warszawy do V armii a Rejonie Modlina.

    Radzymin był również FORTELEM generała Rozwadowskiego

    Bolszewicy zdobyli Radzymin – odbiła go polska I Armia – frontem północnym dowodził gen. Józef Haller a szefem sztabu był płk. Wł. Zagórski. Nie utrzymano miasta – ponownie przeszło w ręce bolszewików .
    Po ściągnięciu posiłków i kontrataku Radzymin został odbity

    Plan gen. Rozwadowskiego polegał na pozorowanym związaniu przeciwnika w Centrum Frontu , tak aby przeciwnik przełamał front i skierował swe główne natarcie.

    Tak pisał Rozwadowski o tych przełamaniach:

    Wiedziałem przecie dobrze , że ta 11-ta dywizja będzie się bronić, zaangażuje nieprzyjaciela , ale nie wytrzyma silniejszego natarcia. Chodziło mi o to, aby wróg po przełamaniu frontu, w to miejsce skierował główne natarcie, na to czekałem i miałem odpowiedź przygotowaną

    Nastąpiło oskrzydlenie przeciwnika i przeciwnatarcie ze skrzydła – Bolszewicy zaczęli się w panice wycofywać
    (Rozwadowski zastosował tzw. „podwójny manewr kanneński”- uderzenie na bolszewików z obydwu skrzydeł ku tyłom wojsk bolszewickich w rejonie Frontu Centralnego).

    Drugie uderzenie znad Wieprza nastąpiło z opóźnieniem , bolszewicy już byli w pełnym odwrocie , a Piłsudskiego tam nie było.
    (***)

  40. MatkaPolka said

    Zapomniany Generał Tadeusz Jordan Rozwadowski – cały film

    Tadeusz Rozwadowski był jednym z najwybitniejszych polskich strategów i konstruktorów, a jednak nie doczekał się licznych biografii czy miejsca w programach szkolnych. Nie wiadomo gdzie spoczywają jego szczątki. Był postacią kontrowersyjną, pozostał tajemniczą…
    Pochodził z rodziny o długich tradycjach patriotycznych. Jego przodkowie walczyli u boku Króla Jana III Sobieskiego pod Wiedniem w powstaniach kościuszkowskim, listopadowym i styczniowym. Tadeusz Rozwadowski studiował w Wojskowej Akademii Technicznej w Wiedniu. Szybko ujawnił się jego talent stratega i konstruktora. Jego wynalazki to: bardzo skuteczny przyrząd celowniczy oraz granato-szrapnel, którego podczas I wojny światowej używały armie niemiecka i austriacka. Za zasługi na polach bitewnych został odznaczony przez cesarza Wilhelma II Krzyżem Żelaznym I klasy.

    W 1916 roku nawiązał współpracę z Tymczasową Radą Stanu. Został pierwszym szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Konflikt z marszałkiem Józefem Piłsudskim o sposób tworzenia polskiej armii sprawił, że szybko podał się do dymisji. Zasłynął bohaterską obroną Lwowa przed Ukraińcami. Mimo wyraźnego rozkazu nie opuścił miasta. „Powziąłem niezłomną decyzję raczej zginąć z załogą niż w myśl rozkazu Naczelnego Dowództwa opuścić Lwów” – pisał we wspomnieniach. Lwów nie został zdobyty.

    Rozwadowski w nimbie bohatera został wysłany… do Paryża, jako szef polskiej misji wojskowej. Jednak kiedy wojna polsko bolszewicka weszła w krytyczną fazę, marszałek Józef Piłsudski wezwał go do Warszawy. Działania wojenne na krótko połączyły antagonistów. Jednak tuż po ich zakończeniu konflikt rozgorzał na nowo. Różne wizje armii i Polski nie dały się pogodzić.

    Podczas zamachu majowego Rozwadowski opowiedział się za konstytucyjnym rządem przeciwko Piłsudskiemu. Był jednym z trzech wtrąconych do więzienia generałów. O niezwykłej roli Tadeusza Jordan – Rozwadowskiego w walce o niepodległość Polski oraz jego udziale w budowaniu II Rzeczpospolitej opowiada autorom filmu prof. Wojciech Roszkowski oraz biograf generała dr Mariusz Patelski.

    Unikatowe są wypowiedzi pani Kazimiery Rozwadowskiej – ostatniej już z żyjących pamiętających generała Rozwadowskiego. Film przedstawia fakty z biografii generała Rozwadowskiego oraz tło historyczne – wybuchu I wojny światowej i odzyskania przez Polskę niepodległości, nie tylko w formie wypowiedzi historyków i świadków lecz także inscenizacji przypominających widzom atmosferę tamtych czasów.

  41. MatkaPolka said

    Jeszcze jedno warto podkreślić – powodem Bitwy Warszawskiej była wyprawa Piłsudskiego na Kijów – była utopią, awanturnictwem politycznym, absurdem.

    Piłsudski bez żadnych konsultacji z rządem, bez porozumienia nawet ze Sztabem Generalnym , mianował się dowódcą i wydał rozkaz wojny z Bolszewikami. Na przekór odmowie wsparcia mocarstw – Anglii i Francji ruszył na Kijów. Wcześniej odmówił pomocy Denikinowi – co doprowadziło do zwycięstwa Rewolucji Bolszewickiej. Gdyby Piłsudski pomógł Denikinowi przeciw Rewolucji– to Rewolucja Bolszewicka by upadła – dogadał się z bolszewikami (tajne porozumienie w Mikuszowicach), że zachowa neutralność – bolszewicy pokonali Denikina – w styczniu – Rewolucja została uratowana, i dopiero wtedy odrzucając propozycje pokoju ze strony Bolszewików ruszył na Kijów – po zdobyciu Kijowa”- dalszych planów nie było- mieliśmy się wycofać z Kijowa i nawiązać dobrosąsiedzkie stosunki z nowopowstałym „państwem ukraińskim”- nie istniały żadne liczące się siły „ukraińskie” , które mogłyby powstrzymać wojska bolszewickie. Projekt Ukraina – to był projekt rmasoński – brytyjski i niemiecki , którego realizatorem był Piłsudski.
    Piłsudski Rozciągnął front na 1000 km – zginęło ok. 200,000 Polaków i doprowadził do konfrontacji z Bolszewikami.

  42. karlik said

    Ad.20 „Bitwa pod Warszawą w 1920 r. to jedna z 18-stu najważniejszych bitew rozstrzygnęły się losy cywilizacji: turańskiej, łacińskiej i bizantyjskiej. Dzięki Polakom w Europie została ocalona cywilizacja łacińska, a Polska utrzymała niepodległość.”

    Chciałbym jedynie dodać, że to zwykła propaganda..Sowieci nie chcieli zniszczyć Polski i tym bardziej wybierać się dalej na zachód..
    Mogę to udowodnić, przecież większość z nas ma zdolności czytania ze zrozumieniem..
    Przyjmując, że Sowieci wygrywają bitwę warszawską to co potem??Oczywiście zostawiając bajki na boku trochę faktów, które każdy może sprawdzić..
    Ponieważ wszystko wskazywało, że Polska przegra odbywały się rozmowy i Sowieci jako wygrani stawiali warunki nie znając wyniku bitwy..

    „1920 sierpień 19, Mińsk

    Deklaracja delegacji sowieckiej złożona na 2. plenarnym posiedzeniu konferencji pokojowej w Mińsku

    Zasady traktatu pokojowego z Polską

    1) Ros[yjska] Soc[jalistyczna] Fed[eracja] Rep[ublik] Rad i Ukr[aińska Socjalistyczna] Re[publika] Rad uznają bez zastrzeżeń niezależność i samodzielność Rzeczypospolitej Polskiej i uroczyście potwierdzają bezwarunkowe prawo ludu polskiego do urządzenia swego życia i ustanowienia form władzy państwowej według własnego uznania.

    2) RSFRR i USRR wyrzekają się jakichkolwiek kontrybucji.

    3) Ostateczna granica Rzeczypospolitej Polskiej w głównym zarysie zgadza się z linią wytkniętą w nocie lorda Curzona z dnia 11 lipca z odchyleniem na korzyść Rzeczypospolitej Polskiej na wschód w rejonie Białegostoku i Chełma.

    4) Rzeczpospolita Polska zobowiązuje się do ograniczenia wszystkich bez wyjątku sił zbrojnych swoich do liczby nie powyżej 50 000 ludzi, zatrzymując w szeregach wojskowych tylko jeden rocznik rekruta, korpusu oficerskiego i personelu urzędniczego wojskowego nie więcej ponad 10 000 ludzi. Ta liczba sił zbrojnych dopełnia się przez organizowaną spośród robotników milicję obywatelską, przeznaczoną do utrzymania porządku i ochrony bezpieczeństwa ludności. Warunki i sposób organizacji tej milicji będą w zarysie ustalone przy szczegółowym rozpatrywaniu projektu umowy.

    5) Rząd Rzeczypospolitej Polskiej natychmiast po podpisaniu umowy o zawieszeniu broni i pokoju preliminarnym przystępuje do demobilizacji i kończy ją w terminie miesięcznym w porządku i datach ustalonych przez umowę.

    6) Rzeczpospolita Polska zachowuje tylko tç broń i rynsztunek wojenny, które są dla niej niezbędne dla potrzeb, wskazanej w p. 4, liczby jej sił zbrojnych. Cała broń pozostała i rynsztunek wojenny, w tej liczbie znajdujący się na składach i arsenałach na całym terytorium Rzeczypospolitej Polskiej do czasu przekazania ich władzom RSFRR i USRR, przechodzi w terminie miesięcznym od podpisania umowy o pokoju preliminarnym do rozporządzenia zupełnego Komisji kontrolującej RSFRR i USRR. Terminy i porządek przekazywania wskazanej broni i rynsztunku, jak również i minimum ilości oddawanej broni i rynsztunku wojennego w datach oznaczonych będą ustalone przy szczegółowym rozpatrywaniu projektu umowy. Odpowiednią liczbę otrzymanej tym sposobem broni i rynsztunku RSFRR i USRR oddają wymienionej w paragrafie 4 milicji.

    7) Rzeczpospolita Polska przerywa wytwarzanie przedmiotów uzbrojenia i rynsztunku wojennego i przystępuje do demobilizacji przemysłu wojennego, kończąc ją w terminach ustanowionych przez komisję mieszaną.

    8) Rzeczpospolita Polska zobowiązuje się do nieprzepuszczania przez terytorium swoje żadnej pomocy w ludziach, koniach i materiale wojennym dla państw wrogich Rosji i Ukrainie. Również Polska nie będzie tolerowała na swoim terytorium żadnych organizacji i grup, które by pretendowały do roli rządów w RSFRR i USRR, lub ich częściach.

    9) Działania wojenne przerywają się faktycznie w 72 godziny po podpisaniu zawieszenia broni, przy czym wojska RSFRR i USRR zatrzymują się na linii, osiągniętej przez nie do tej chwili, lecz nie bardziej na wschód od linii, wytkniętej w nocie lorda Curzona z dnia 11 lipca. Polska natomiast armia wycofuje się na 50 wiorst na zachód od armii RSFRR i USRR, przy czym pas pomiędzy nimi uważany jest za pas neutralny, na którym ustanawia się zarząd cywilny polski pod kontrolą komisji mieszanej i specjalnych komisji związków zawodowych. Również pod kontrolą komisji mieszanych dokonywa się wycofanie armii polskich.

    10) W miarę demobilizacji armii Rzeczypospolitej Polskiej i przekazywania RSFRR i USRR przedmiotów rynsztunku wojennego – wojska RSFRR i USRR wycofują się w tył, przy czym do chwili faktycznego zakończenia demobilizacji armii polskiej i oddania rynsztunku w pasie, przylegającym do pasa neutralnego, pozostawia się armię, nie liczniejszą niż 200 000 ludzi.

    11) Rzeczpospolita Polska zobowiązuje się do zwrócenia miejscowościom, okupowanym uprzednio, a obecnie opuszczonym przez jej armię, inwentarza, kolei żelaznych, majątku służby łączności, żywego i martwego inwentarza rolniczego, urządzeń, zakładów przemysłowych i pozostałego majątku, jak również do odbudowania zrujnowanych lub przyprowadzonych do stanu nieużywalności przez jej wojska mostów itp. Terminy i porządek zwrotu i odbudowania, jak również minimum zwracanego ratami i odbudowywanego majątku i urządzeń, będą oznaczone przy szczegółowym rozpatrywaniu projektu umowy.

    12) Rzeczpospolita Polska zobowiązuje się do przeprowadzenia drogą prawną bezpłatnego przydzielenia ziemi w pierwszym rzędzie rodzinom obywateli Rzeczypospolitej Polskiej zabitych, rannych i tych, którzy utracili zdolność do pracy na wojnie, lub w związku z wojną.

    13) Rzeczpospolita Polska udziela RSFRR i USRR prawa bezwarunkowego, swobodnego tranzytu ludzi i wszelkiego rodzaju towarów przez swe terytorium, a odcinek kolei żelaznej Wołkowysk-Białystok-Grajewo, przechodzący przez terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, pozostaje w zupełnym władaniu i rozporządzeniu RSFRR.

    14) Rzeczpospolita Polska zobowiązuje się przeprowadzić zupełną amnestię polityczną i wojenną.

    15) Rzeczpospolita Polska zobowiązuje się natychmiast po podpisaniu umowy o pokoju preliminarnym opublikować ją, jak również i wszelkie materiały i dokumenty, odnoszące się do wojny Rzeczypospolitej Polskiej z RSFRR i USRR.

    Źródło:

    J. Dąbski,, Pokój ryski (wspomnienia, pertraktacje, tajne układy z Joffem, listy), Warszawa 1931, s. 49-51.”

    Teraz niech ktoś udowodni, że chcieli Sowieci iść dalej..
    Oczywiście strona polska odpowiedziała:

    „1920 sierpień 23, Mińsk

    Oświadczenie delegacji polskiej

    złożone na plenarnym posiedzeniu konferencji w Mińsku w odpowiedzi na deklarację sowiecką zawierającą zasady rozejmu i preliminariów pokojowych

    Dnia 28 stycznia br. Rada Komisarzy Ludowych RSFRR w nocie swej do rządu polskiego wskazała jako podstawę pokojowego porozumienia obu narodów: 1) że polityka RSFRR, wypływając nie z przypadkowych przejściowych kombinacji wojennych lub dyplomatycznych, ale niewzruszonej zasady prawa każdego narodu do stanowienia o swym losie, uznawała i w dalszym ciągu uznaje niezmiennie bezwarunkowo i bez zastrzeżeń niepodległość i suwerenność Rzeczypospolitej Polskiej, 2) że wojska czerwone nie przekroczą linii przechodzącej w pobliżu Dryssy, Dzisny, Połocka, Borysowa, Porzecza, Ptyczy, Białokorowicz, Cudnowa, Pilawy, Dereźni i Baru, 3) że nie ma ani jednej sprawy terytorialnej, ekonomicznej lub innej, która by nie mogła być rozstrzygnięta drogą rokowań, ustępstw i porozumień wzajemnych.

    W przeciwieństwie jednak do tego oświadczenia z dn. 29 stycznia, gdy wojska czerwone osiągnęły chwilowo powodzenie, rząd RSFRR zmienił zasadniczo swoje stanowisko. Próbuje on narzucić Polsce pokój, który by ograniczał jej niepodległość i suwerenność, pokój, który by oddał Polskę pod taki sam protektorat Rosji, pod jakim znajdowała się od czasów Piotra Wielkiego do Katarzyny II i który skończył się zupełnym rozbiorem Rzeczypospolitej Polskiej. Rząd RSFRR próbuje narzucić Polsce zmniejszenie jej siły zbrojnej tak, by nie mogła ona przed żadną napaścią się obronić, usiłuje uzyskać prawo mieszania się do wewnętrznego prawodawstwa Rzeczypospolitej Polskiej i wystąpić w roli niepowołanego opiekuna poszczególnych warstw ludności polskiej wobec ich własnego państwa, pragnie wreszcie uzyskać prawo wylącznego rozporządzania koleją Wołkowysk-Białystok-Grajewo. Że żądania te nie są podyktowane zamiarami pokojowymi, ale płyną z ducha imperializmu, świadczy to, że żądając ograniczenia siły zbrojnej polskiej do 50 000 ludzi, rząd RSFRR nie zamierza sam zgoła ograniczyć swojej armii.Żaden naród nie może się zgodzić na takie ograniczenie swej niepodległości i suwerenności, jakie rząd RSFRR chciałby narzucić Polsce. Jakąż wartość mieć może jego zapewnienie, że uznaje on bez zastrzeżeń niezależność i samodzielność Rzeczypospolitej Polskiej, gdy wszystkie praktyczne postulatyrządu RSFRR w sprawie preliminariów pokojowych są jaskrawym zaprzeczeniem tej zasady. Taki pokój może podyktować tylko zwycięzca narodowi powalonemu i zmuszonemu do bezwarunkowej kapitulacji.

    Zasadniczy błąd takiego postawienia sprawy występuje szczególnie jaskrawo w chwili obecnej, gdy wojska polskie zwycięsko odparły najazd na Polskę.Obstawanie przy takich zasadach prowadziłoby oczywiście do przeciągania wojny aż do zupełnego wyezerpania jednej ze stron wojujących.

    Ale gdyby nawet jeden z narodów uznał się wreszcie za zwyciężonego i dałsobie narzucić haniebny pokój, pokój taki byłby tylko zarodkiem nowej wojny w przyszłości.

    Delegacja polska oświadcza, iż zasady pokoju przedłożone jej przez delegację rosyjską są nie do przyjęcia. Podtrzymywanie ich przez delegację rosyjską musiałoby uczynić dalszą dyskusję zupełnie bezcelową.

    Naród polski pragnie takiego pokoju z Rosją, który by trwale i raz na zawsze położył kres tym walkom, które od stuleci przeszkadzały dobremu sąsiedzkiemu współżyciu Polski i Rosji.

    Delegacja polska spodziewa się, że argumenty przytoczone przekonają drugą stronę i że przyjmie ona zasadę, iż pokój oprzeć się, winien na podstawie sprawiedliwego porozumienia, w którym interesy obu narodów znalazłyby równomierne uwzględnienie.

    Na poszczególne tezy zasadnicze delegaeja polska oświadcza:

    Do punktu 1.

    W punkcie tym strona przeciwna uznaje niezależność i samodzielność Rzeczypospolitej Polskiej. Niezawisłość i suwerenność zjednoczonej Rzeczypospolitej Polskiej istnieje de facto i de jure. Polska, jako samoistny i pełnoprawny podmiot prawa międzynarodowego, występuje i działa od czasu jej wskrzeszenia bez żadnych z czyjejkolwiek strony zastrzeżeń. Możemy zatem oświadczenie strony przeciwnej. pojąć jedynie jako samo przez się zrozumiałe przyłączenie się Rosji do stwierdzenia tego faktu, a jako takie nie wymaga ono włączenia do tekstu preliminariów pokojowych.

    Delegacja polska uważa również jako samo przez się rozumiejącą się tezę strony przeciwnej, iż narodowi polskiemu służy bezwzględne prawo do swobodnego urządzenia formy i istoty swego życia publicznego i władzy państwowej.

    Do punktu 2.

    Delegacja proponuje następujący tekst tego punktu: Strony oświadczają, iż nie będą się wzajemnie domagały w żadnej formie zwrotu kosztów wojny polsko-rosyjskiej.

    Do punktu 3.

    Tak zwana linia Curzona proponowana przez rząd sowiecki jest niemal identyczną z linią 3-go rozbioru Polski. W ten sposób rząd sowiecki chce utrzymać przy Rosji wszystko, co zaborczość carska zabrała Polsce, wykreślając dowolną i na żadnych podstawach nie opartą linię. Delegacja polska podkreśla, że żywioł polski sięga daleko poza linię proponowaną przez delegację strony przeciwnej przy ustaleniu granic wschodnich Polski, siła tego żywiołu powinna być w pełni uwzględniona. Równocześnie uważamy za swój obowiązek stwierdzić, że Rzeczpospolita Polska przyznaje ludom zamieszkującym terytoria między nią a Rosją prawo demokratycznego stanowienia o swym losie.

    Do punktu 4.

    Zamiar nałożenia na Polskę jednostronnego zobowiązania redukcji sił zbrojnych odrzucamy kategorycznie, jako uwłaczający godności narodu polskiego. Z prawdziwym zdumieníem widzimy, iż rząd RSFRR świadomie lub nieświadomie idzie w ślady polityki Piotra Wielkiego i Katarzyny II, polityki, która stawiając podobne żądania i tak samo je uzasadniając doprowadziła do zbrodni rozbioru. Jest to tym bardziej zdumiewające, że strona przeciwna, która, jak całemu światu wiadamo i jak się tym chlubi prasa sowiecka, doprowadziła militaryzm do najwyższego stopnia rozwoju, nie okazuje żadnej chęci ograniczenia swoich zbrojeń, a w punkcie 10-tym zastrzega sobie prawo utrzymywania tylko na granicy polskiej armii 200 000 ludzi. Budzi to poważne wątpliwości o szczerości intencji pokojowych RSFRR.

    Dla Polski możliwym by było mówić o rozbrojeniu dopiero wtedy, gdy zasada ta zacznie być realizowana w całej Europie, co jest najgorętszym pragnieniem Polski, jako państwa prawdziwie demokratycznego.

    Propozycja częściowego zastąpienía sił zbrojnych przez milicję robotniczą dąży do oczywistego pogwałcenia zasady suwerenności i z niej płynącej nieingerencji w sprawy wewnętrzne i jako taka nie może być wogóle dyskutowana.

    Do punktu 5.

    Zgodnie z wywodami poprzednimi rząd polski nie może w żadnym razie traktować o jednostronne zobowiązanie do demabilizacji. Uważamy za jedynie wskazane, aby demobilizacja obustronna, likwidująca obecną wojnę, nastąpiła po zawarciu pokoju.

    Do punktu 6 i 7.

    Propozycje zawarte w tym punkcie są bezprzedmiotowe wobec stanowiska naszego w sprawie rozbrojenia i demobilizacji. Nie możemy jednak nie stwierdzić, że zrealizowanie tezy rosyjskiej, to jest wydanie broni w ręce strony przeciwnej, byłoby spotęgowaniem militarystycznej organizacji Rosji, a tym samym nową groźbą dla pokoju.

    Do punktu 8.

    Propozycja zrzeczenia się pomocy państw obcych dla organizowania siły zbrojnej jest niedopuszczalna ze względu na stanowisko zasadnicze, zajęte odnośnie do punktu 4.

    Co się tyczy niewpuszczania na terytorium Rzeczypospolitej Folskiej organizacji wrogich w stosunku do RSFRR, uważamy, że zasada ta może być sformułowana w traktacie pokojowym, oczywiście w formie obustronnej i wzajemnej, co znaczy, że i Rosja nie będzie tolerowała u siebie organizacji wrogich Rzeczypospolitej Polskiej w rodzaju Tymczasowego Rew. Kom. Pol. itp. działających jako ekspozytury władz sowieckich. W preliminariach pokojowych może być ustalone tylko i wyłącznie zobowiązanie co do wprowadzenia podobnej obustronnej klauzuli do ostatecznego traktatu pokojowego.

    Do punktu 9.

    Linia rozejmowa, która stwarza stan faktyczny przejściowy i krótkotrwały, nie może być z natury rzeczy określona bez stosownego uwzględnienia faktycznego położenia wojskowego i strategicznego obu stron w chwili bezpośrednio poprzedzającej zawarcie rozejmu. Również w tym dopiero okresie ustalić będzie można szczegóły odnoszące się do administracji ewentualnego pasa neutralnego. Rząd polski gotów jest mieszkańcom pasa neutralnego zapewnić zaopatrywanie w artykuły pierwszej potrzeby oraz zaspokojenie miejscowego ruchu kolejowego w pasie neutralnym własnym taborem i obsługą.

    Do punktu 10.

    Punkt ten jest całkowicie bezprzedmiotowy wobec odrzucenia punktu 4.

    Do punktu 11.

    Teza art. 11, jako pomijająca równorzędne tytuły polskie jest jednostronna, a przeto zawiera w sobie cechy ukrytej kontrybucji. Sprawy wzajemnego zwrotu majątku państwowego i odszkodowania, jak również nie poruszone przez propozycję rosyjską kwestie rozrachunku i likwidacji, winny być rozpatrzone i zdecydowane osobno.

    Do punktu 12.

    W punkcie tym usiłuje rząd sowiecki roztoczyć opiekę nad rodzinami obywateli polskich, którzy w tej wojnie walczyli przeciwko wojskom sowieckim w obronie swej ojczyzny. Sądzimy, że najprostsze wskazania lojalnego współżycia narodów winny były powstrzymać rząd sowiecki od tego kroku, którego ocena bgdzie w społeczeństwie polskim tym ostrzejsza, że Sejm polski dawno już uchwalił odnośne postanowienie w ustawie o reformie rolnej.

    Do punktu 13.

    Podniesiona przez propozycję rosyjską sprawa tranzytu jest drobnym fragmentem w kompleksie norm regulujących współżycie gospodarcze obu stron. Zgadzając się w zasadzie na tranzyt handlowy, definitywne rozstrzygnięciew tej sprawie łącznie z całym kompleksem spraw gospodarczych delegacja polska proponuje odłożyć do definitywnego traktatu pokojowego, albo do osobnej konwencji handlowej.

    Żądania oddania odcinka kolei żelaznej Wołkowysk-Białystok-Grajewo w zupełne władanie i rozporządzanie Rosji jest sprzeczne z zasadą suwerenności, a przeto całkowicie nie do przyjęcia.

    Do punktu 14.

    Delegacja polska uważa za możliwe sformułowanie zasady amnestii na podstawie wzajemności dla obywateli polskich w Rosji i rosyjskich w Polsce. Po zawarciu pokoju Polska rozważy w duchu życzliwym sprawę udzielenia amnestii własnym obywatelom i żąda przyjęcia tej samej zasady przez stronę przeciwną.

    Do punktu 15.

    Chęć zobowiązania rządu polskiego do ogłoszenia preliminariów pokojowych jest dla delegacji polskiej niezrozumiała, gdyż trudno sobie wyobrazić, w jaki sposób nieopublikowana umowa mogłaby wejść w życie. Żądanie zobowiązania się do ogłoszenia materiałów i dokumentów odnoszących się do wojny, narusza zasadę suwerenności państwowej. Sprawa ta z natury rzeczy musi być pozostawiona rządom obu stron pod ich własną odpowiedzialność.

    Źródło:

    Dokumenty i materiały do historii stosunków polsko-radzieckich, Red. N. Gąsiorowska-Grabowska, I. A.Chrienow, t. 3, kwiecień 1920-marzec 1921, Warszawa 1964, s. 345-349.”

    „1920 sierpień 23, Mińsk

    Replika przewodniczącego delegacji sowieckiej Karła Daniszewskiego na oświadczenie delegacji polskiej w sprawie sowieckich propozycji pokojowych

    (z protokołu 3 posiedzenia plenarnego konferencji w Mińsku)

    Rada Komisarzy Ludowych zarówno w swoim radio, jak i w swoim komunikacie wyraźnie wskazywała na to, że Republika Rad uznaje suwerenność i niepodległość Polski zdaje mi się, że nie ma żadnych podstaw, aby mówić, iż w jakimkolwiek stopniu dalsza polityka Rosji Sowieckiej odchyliła się od tej zasadniczej linii politycznej. Jeżeli po oświadczeniu rządu sowieckiego, że jego wojska nie przekroczą linii Borysowa, Berezyny itd., wojska te przekroczyły tę linię, to stało się to dlatego, że nie bacząc na wszystkie oświadczenia ze strony rządu rosyjskiego i ukraińskiego, Rzeczpospolita Polska przeszła do ofensywy. W odpowiedzi na tę ofensywę i napad na Ukrainę komisarz ludowy do spraw zagranicznych Cziczerin posłał na imię ministra spraw zagranicznych Patka odpowiednie wyjaśnienie, gdzie wyraźnie jest powiedziane: Z żalem musimy skonstatować, że rząd polski nie tylko nie zdecydował się na rozpoczęcie przedłożonych przez nas rokowań pokojowych, ale wbrew temu, czego mieliśmy prawo oczekiwać, rozpoczął rozległą ofensywę wojskową przeciw terytorium ukraińskiemu, zagrażając tymi nowymi zaborczymi krokami niepodległej Republice Ukraińskiej. Rządy sprzymierzone rosyjski i ukraiński zmuszone były wobec tych kroków zaczepnych bronić terytorium ukraińskiego przed niczym nie usprawiedliwionym napadem i wobec tego pozbawione są możności utrzymywania na froncie ukraińskim linii wytkniętej w oświadczeniu z dn. 30 stycznia z racji motywów strategicznych, wynikających z konieczności obrony. Rząd sowiecki podkreśla, do jakiego stopnia kontynuowanie stanu wojny jest szkodliwym dla interesów obu narodów.

    Jasnym jest, że przekroczyliśmy powyższą linię z inicjatywy Rzeczypospolitej Polskiej. Przekroczyliśmy ją broniąc się i winni byliśmy zrobić wszystko, aby uchronić Republiki Sowieckie od napaści z zewnątrz.

    W żadnym razie nie można porównać polityki stosowanej przez Rosyjską Republikę Sowiecką w stosunku do Rzeczypospolitej Polskiej z polityką Piotra Wielkiego i Katarzyny II. Za czasów Piotra i w ogóle caratu b. cesarstwo rosyjskie robiło wszystko, aby ujarzmić Polskę. Piotr utrzymywał w Polsce swoje wojska, bezpośrednio mieszał się do spraw sejmowych i bezpośrednio przeprowadzał wolę swoją w państwie polskim. Rosyjska Republika Sowiecka i Ukraińska Republika wyrzekają się bezwzględnie podobnych metod i jako sowieckie republiki pracy w zasadzie nie mogą prowadzić takiej polityki. Napomknienia o analogii polityki naszej i polityki Piotra Wielkiego określić można przez użyte już raz przez polską delegację słowa „insynuacje”. Z drugiej strony linia Curzona jest dla nas w ogólnych zarysach linią etnograficzną. Wychodzimy z tego założenia, że wszystkie narody mają prawo samostanowienia w granicach etnograficznych. Tak zwanej linii Curzona i w ogóle etnograficznej przeciwstawia się tu „prawa historyczne”, związane z grabieżczą polityką Polski 15 i 16 wieku. Znów tu wysuwa się myśl, że Republiki Białoruska, Litewska i inne winny rozstrzygnąć o swym losie pod naciskiem strony trzeciej. Wydaje mi się, że nie można tak stawiać sprawy wobec tego, że te cztery republiki: Ukraina, Białoruś, Litwa i Łotwa (Latgalia stanowi jej część) już rozstrzygnęły o swym losie i że nie ma najmniejszych podstaw do ponownego wysuwania tej sprawy.

    Nie można, wskazując na pracę Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego Polski, mówić o polityce wtrącania się Rosyjskiej Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Rad do spraw Rzeczypospolitej Polskiej. Tymczasowy Komitet Rewolucyjny powstał na terytorium Polski z woli mas pracujących, które żyły w otoczeniu, gdzie nie było już organów rządu Rzeczypospolitej Polskiej.

    Nie jest również ingerencją, według naszego przekonania, żądanie zwrotu majątku ewakuowanego lub zrabowanego ludności miejscowej przez wojska polskie. Nie żądamy żadnej kontrybucji dla Rosji ani dla Ukraińskiej Republiki Rad, ale mówimy, że ludność pracująca ucierpiała od działań wojennych i wobec tego straty jej powinny być wynagrodzone.

    Co się tyczy gwarancji wojskowych, dotyczących ograniczenia armii, demobilizacji przemysłu Rzeczypospolitej Polskiej, winniśmy oświadczyć, co następuje: Jesteśmy zdania, co dla nikogo z nas nie jest tajemnicą, że front polski i front krymski łączą się w jednych rękach – w pierwszym rzędzie w rękach Francji. W Paryżu znajduje się centrum polityczne i faktycznie wojenne, kierujące zjednoczonym frontem antyrosyjskim, część którego, a mianowicie front polski, jest tylko lewym jego skrzydłem. Wychodzimy z tego założenia i mówimy, że armia nasza niezbędna jest nam nie tylko dlatego, aby unieszkodliwić napad tego lewego skrzydła. Winniśmy armię tę rzucić przeciw prawemu skrzydłu wysuniętych przeciw nam wojsk, pragnących ujarzmić Republiki Sowieckie Rosyjską i Ukraińską, i narzucić nam swoją wolę, obcą ludom pracującym republik sowieckich. I zanim Rzeczpospolita Polska nie dowiedzie nam, że działa jako suwerenna, niezależna Rzeczpospolita, nie możemy porzucić naszego punktu widzenia.

    Źródło:

    Dokumenty i materiały do historii stosunków polsko-radzieckich, Red. N. Gąsiorowska-Grabowska, I. A.Chrienow, t. 3, kwiecień 1920-marzec 1921, Warszawa 1964, s. 349-350.”

  43. guła said

    Dobrzeć stało się Przecławie, żeś dopiskiem wyjaśnił różnice pomiędzy Kompanią a Batalionem. Bo obawiałbym się dyskusji, nieskończonej, co większe jest jako jednostka organizacyjna wojska i co komu podlega. Kompani bataliony, czy też batalionowi kompanie. A przy okazji w wojskach rosyjskich od dawna dowódca na swój odział pododdział mówi JA…Taka luźna uwaga.

    Wiadomości jak widzę zaczerpnąłeś z Wikipedii już wygładzone i podane jak „się patrzy”, ale aż tak przyzwoicie nie było jak podaje Wikipedia i trzeba być przygotowanym, na wersję bardziej frontową – w innych bardziej bogatych w szczegóły źródłach. Oczywiście wyczyn był bohaterski, za który to awansowano po śmierci na stopień kapitana, było nie było, bohatera narodowego.

    Było jeszcze kilka innych tego typu przykładów niebywałej ofiarności – choćby szarża samobójcza, a jednak przynosząca pełen wojskowy sukces, na linie wroga wnosząca w jego szeregi chaos, zamieszanie i ucieczkę – jak co niektórzy określają, na z góry upatrzone pozycję, bo akurat gnać i ciąć zaprzestano. Przewracam w międzyczasie mój osobisty biologiczny CD ROM i za nic nie trafiam na miejsce stacjonowania tych ułanów, które jest zarazem i ich nazwą (coś mnie mówi że z ziemi Kieleckiej)

    Albo praca radzików i szyfrantów wręcz nieoceniona na wagę być albo nie być, bez których pracy, jak bez węgierskiej amunicji i pocisków, dnia wolnego od roboty byśmy nie mieli. Z ichniej pracy wynika też i mądrość ówczesnych strategów.

    „Koniec legendy Piłsudskiego” – to temat który mam powyżej dziurek od kataru. Marzenie ściętej głowy, zaprzeczające prawu fizyki, ot …a mniejsza z tym.

  44. Greg said

    #Guła
    Nie wszyscy o tym wiedzą!
    Temat należy ,,wałkować”
    Wczoraj byłem na Mszy u Franciszkanów, szczęka mi opadła!
    Jakie to tam niby Piłsudski miał zasługi w pokonaniu bolszewików!
    Kłamstwo szerzy się nawet w Kościele, nie mówiąc o R.M.
    I tak nie przemogą!

  45. karlik said

    Ostatni raz w tym temacie , by nie zaśmiecać Gajówki opinia Żeromskiego o tamtych czasach:

    „Pomyślmy tylko: gdyby tak nasi mili
    sąsiedzi, Czesi, mieli do zdobycia kraj jednoplemienny, do
    gruntu polski, — pięćkroćstotysięcy Mazurów, — gdyby mieli
    do zdobycia ziemię sztumską, Warmię i Pomezanię, obszary, w
    których zakolu leży święte pole Grunwaldu, gdzie tkwi owa
    kula Jagiełły, wyrzucona na Malborg, — czyby czynili to, co
    my czynimy? Jakiż śmiech pomyśleć, że nie zdobywszy
    jeszcze granic zachodu i północy, takie ziemie mając zajechane
    i wyszarpane przez Niemców w ich niebezpiecznem
    zazębieniu, — my krwią bohaterską naszych rycerzy zlewamy
    teraz przyczółki mostowe na Dnieprze i zdobywamy rzekę
    Soszę! W pogardzie ma Polskę cały świat robotniczy zachodu.
    Wdaliśmy się w siepaniny z Moskwą, zaniedbując zachód i
    morze. Na zachód i północ macha się ręką i powiada: — «to
    trudno», — albo powiada się: «to wina koalicyi», — albo
    powiada się: — «to tam dziedzina i ingerencya Korfantego»,
    — albo wreszcie: «toby nam groziło wojną z Niemcami»…
    Jakiekolwiek są zasady i zbrodnie Moskwy dzisiejszej, jest
    faktem niezaprzeczonym, że ta Moskwa dzisiejsza złożyła
    uroczystą deklaracyę niepodległości Polski. Panowanie
    Niemiec nad nami grozi na każdym kroku. Niemiec odgraża się
    nam na terenach, które posiadamy, a cóż mówić o terenach
    plebiscytowych! Niemiec w żywe oczy przeczy, jakoby Mazur
    pruski mówił po polsku. Według niego Mazur jest potomkiem
    Gotów, a mówi po mazursku. Mowa Kaszubów to nie jest
    dyalekt polski, lecz jest to język kaszubski. Ślązak nie mówi po
    polsku, lecz po waserpolsku. Niemiec reakcyonista, czy
    socyalista, wciąż nas ćwiartuje w swych planach, dzieli i
    rozszczepia. W okolicach Prabutów i Suszu jest to gniazdo,
    które zagraża nietylko nam, lecz całej Europie. Ziemie tych
    junkrów, knujących wciąż zamach na Europę i jej kulturę,
    powinny przypaść ludowi polskiemu, który w samem
    Królestwie ma pośród swego ogromu trzy miljony zgórą ludzi
    bez ziemi i bez dachu. Biada nam po tysiąckroć, jeśli w tej
    straszliwej godzinie nie okażemy się narodem, świadomym
    swego celu i sensu swego życia, w tej godzinie, kiedy ma się
    zdecydować los pokoleń przyszłych! Biada nam po tysiąckroć,
    jeśli teraz opuścimy Mazurów i zaprzedamy w niemiecką
    niewolę braci z pod Kwidzyna i Sztumu, — jeśli teraz nie
    zdobędziemy Iławy, Kwidzyna, Malborga.
    Stefan Żeromski – pisma wybrane”

  46. VA said

    Piłsudski po wylądowaniu w Polsce Armii Hallera zaczął od jej rozbrajania.
    Poszedł na Kijów, wygubił 200,000 żołnierzy, celowe wykrwawianie Armii.
    PIŁSUDSKI TO GŁÓWNY HAMULCOWY ODRODZONEJ I NIEPODLEGŁEJ POLSKI.
    Piłsudski niszczył zdobycze polityczne Dmowskiego – Obozu Narodowego. Odzyskanie Niepodległości to największy sukces dyplomatyczny polskiej dyplomacji, ale nie Piłsudskiego.
    Dzisiaj w Polsce można poznać Żyda po tym, że wychwala kult Piłsudskiego.
    Rydzyk, Tusk, Kaczynski, Duda, Dziwisz to zażarci wrogowie Polski i Polakow, bohaterowie polskojęzycznej żydomasonerii. Krypto-Żydzi na usługach żydomasonerii czyli Szatana.

  47. Greg said

    #46VA said.
    Ależ Ty masz RACJĘ!!!

  48. Zenon K. said

    Re:46
    Dodajmy jeszcze, że w zdemobilizowanej na wiosnę 1920 r. ‚Błękitnej Armii” zanotowano 28 tys. ochotników do Wojska Polskiego , rekrutowanych z Polonusów zamieszkujących Stany Zjednoczone, Kanadę, Argentynę, Brazylię i inne kraje obu Ameryk. Wielu z nich traktowało Polskę jako swoją przyszłą Ojczyznę- tę wyśnioną arkadię, o której słyszeli z ust pierwszego, czy drugiego pokolenia emigrantów -i chciało się w niej osiedlić. W końcu takich, którzy idą na wojnę dla przygody z reguły nigdy nie było zbyt wielu, zwłaszcza w dobie armii z poboru. Żołnierze ci, po likwidacji armii gen. Hallera wstępowali do różnych jednostek WP. W obliczu nadchodzącej klęski w wojnie z bolszewikami Piłsudski nakazał rozbroić amerykańskich weteranów i odesłać do krajów pochodzenia. Część zdemobilizowanych Polonusów zaprotestowała, wobec czego Selman-Piłsudski nakazał… zamknąć ich z zadrutowanych obozach. Jak jeńców wrogiej armii.
    W Polsce Piłsudskiego nie miało być miejsca ani dla Polaków jęczących pod jarzmem żydobolszewii, ani dla amerykańskich Polaków walczących o ziemię przodków. Było za to miejsce dla setek tysięcy rosyjskich żydów, którzy bali się, że ich narodowe elity, tworzące właśnie „ojczyznę proletariuszy” znacjonalizują prywatne geszefty i proletariuszy z nich zrobią.
    Ostatni z 10 statków amerykańskich, którymi amerykańscy Polacy wracali do Nowego Świata (opłaconych za pieniądze organizacji polonijnych)- s/s „Pocahontas” odpłynął tuż przed bitwą warszawską, z 1200 doświadczonymi wiarusami na pokładzie. Ogółem Selman kazał odesłać ok.10 tys. weteranów. Ok.1000 reemigrowało jednak później do Polski. Pozostali zginęli w walkach bądź zmarli podczas swej służby wojskowej w Polsce. Ci, którzy przeżyli i zostali z ojczyzny przodków wypędzeni przez wąsatą, bezzębną kanalię, nigdy nie otrzymali od państwa polskiego żadnego dodatku do emerytury, czy choćby renty inwalidzkiej- utrzymywali się z datków polonijnych organizacji kombatanckich.

    I jeszcze jeden fakt, przypomniany w „Ponurej prawdzie o Piłsudskim” H. Pająka:
    Jeszcze przed bitwą warszawską, w bardzo licznych, a odległych od frontu powiatach, pojawiły się nagle kilkusetosobowe (z reguły ok.300-400 na powiat) czerwone bojówki- uzbrojone z wojskowych magazynów (kiedy rozpaczliwie brakowało broni dla Armii Ochotniczej), szumnie nazywane „oddziałami” ” i „milicją PPS”. Te bandy (bo inaczej trudno to nazwać) oczywiście nie paradowały z bronią dla podniesienia morale cywilów, ani dla pilnowania porządku na tyłach (bo nic takiego nie robiły). Ostatecznie Sejm zajął się tym „aktywem rewolucyjnym” na tyłach, nakazując natychmiastowe rozbrojenie tych nielegalnych piłsudczykowskich bojówek. Jasnym jest, że gdyby gen. Rozwadowski przegrał bitwę pod Warszawą, to Piłsudski użyłby swoich band do stworzenia Polskiej Socjalistycznej Republiki Rad w oparciu o najeźdźców. W końcu wierzył w światową rewolucję przez całe swoje zafajdane życie.

    Jeśli podsumujemy wszystko, o czym jest mowa w komentarzach pod tym artykułem, to śmiało można powiedzieć, że Piłsudski zrobił wszystko co mógł, aby Polska tę wojnę przegrała.

  49. Marucha said

    Jest zdumiewające, iż mimo wiedzy jaką mamy na temat Piłsudskiego, wciąż żyje jego legenda w narodzie – legenda wodza, patrioty i polityka.

  50. Zenon K. said

    Już niedługo, Panie Gajowy, niedługo. Proszę w wolnej chwili wejść na YT i przejrzeć komentarze pod filmikami o Piłsudskim i jego legionach. Świadomość rośnie i to szybko. 5 lat temu ten temat to był zupełny ugór, na którym żydki i masoni hulali bez przeszkód.

  51. Zenon K. said

    w poprzednim poście miało być w drugim akapicie: oddziałami „Strzelca”, ale ów strzelec umknął jakoś z cudzysłowu.

  52. revers said

    Za to powstaja inne legendy Obronnosci Kraju, wlasnie wyzsza kadra oficerska od pulkownika wyzej musiala przypatrywac jak Macierewicz ktory nie byl w wojsku, honorowal Zlotym Medalem Zaslug dla Obronnosci innego migusia uchylajacego sie od wojska, a bedacego rzecznikiem MON Miskiewicza po scyzoryku oboje siebie warci..

    http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/nie-tylko-rzecznik-mon-oni-tez-maja-medal-za-zaslugi-dla-obronnosci-kraju/xgxf2hm

  53. Listwa said

    @ 48 Zenon K.

    Nie bez podstaw nazywali pisłudskiego „Wilcza morda”.

  54. Boydar said

    @ Pan Gajowy (49)

    Najniezłomniejszymi fanami Ziuka są obecnie weterani KBW i zstępnych, słowo harcerza. Spodziewam się, że lada moment usłyszymy panaromanowe „Smok się zesrał !”. Tylko trzeba chwilkę poczekać.

  55. guła said

    ” Ostatecznie Sejm zajął się tym „aktywem rewolucyjnym” na tyłach, nakazując natychmiastowe rozbrojenie tych nielegalnych piłsudczykowskich bojówek.”

    Ja uważam że żaden sejm, nie tylko nasz, w dany czas, aż takim ignorantem i głupkiem nie okazałby się.

  56. guła said

    Ta „wilcza morda” skompromitował się totalnie już podczas Traktatu Wersalskiego. Za cały sukces uzyskując uwolnienie się spod zaborców i uzyskanie dostępu do kawałka morza. Przypieczętował rzecz dwoma Aneksami (w drugim aneksie, jak to niemiecki agent, zobowiązał się pokryć długi publiczne za Niemców), a kropkę nad i postawił podpisując mały traktat wersalski. Granica wschodnia została tematem otwartym ponieważ ani Bolszewii ani Białych Rosjan do Wersalu nie dopuszczono. Dlaczego nie dopuszczono? Ano za konspirację z Niemcami wbrew Entencie, co za nie długo wyszło w Rapallo.

  57. guła said

    No, ale jak wszyscy wiedzą z granicą wschodnią uporał się negocjując traktat ryski.

  58. karlik said

    Rządzenie państwem to jest poważna sprawa i tych co widzimy w TV niewiele mają dopowiedzenia, w zasadzie tylko to mówią co im karzą..
    W obecnej sytuacji możemy zauważyć na przykład Bolka, ja mam książkę gdzie na ponad 600 stronach udowadniają naukowcy z IPN, że Bolek to Lolek,
    Znaleziono jakieś kwity w domu generała, że Bolek to Lolek i co i nic, dopóki klika rządząca ustaliła, że Bolek to nie Lolek będzie cisza..
    Ta samo było kiedyś wybrano co prawda postać najbardziej skompromitowaną ale skuteczną.Nikomu więc nie przeszkadzało, że Piłsudski to morderca i uciekinier z „domu wariatów” ważne, że robił co do niego należało..Oczywiście cały czas miano na niego haki i w każdej chwili nimi straszono…
    przykład

    „Mianowicie, podczas naszych klęsk w r. 1920 w różnych miejscach rzucano się na Naczelnego Wodza z potwarzami i obelgami. Pan podpułkownik Wieniawa-Długoszowski został również ciężko oskarżony zarówno w pismach warszawskich, jak i sejmie. Jakiś szubrawy chłystek, poseł Sołtyk, złożył interpelację, wydrukowaną w pismach, a żądającą wyjaśnienia o wywiezieniu w kilku automobilach za granicę państwa polskiego [mienia mego] i publicznego przez tegoż podpułkownika Wieniawę-Długoszowskiego.

    Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/wilre/z-dziejow-honoru-wojska-polskiego-i-sejmu

  59. Isia said

    Re: 49 Panie Gajowy … zmienia się świadomość … w dobie internetu … szczególnie u młodych ludzi … miałam okazję rozmawiać z nimi … tylko w żydowskich mediach mogą bredzić o Piłsudskim, jako bohaterze … ale … wiadomo, kto nie chce doznać uszczerbku … na zdrowiu psychicznym … nie powinien ich ( TVP, TVN, etc. ) oglądać …

  60. JerzyS said

    Prawda historyczna oparta na mitach , legendach fałszu i obłudzie

    Tak budujemy POLSKI PATRIOTYZM JASEŁKOWY

    Tak opisują to onni:
    cytat:
    „(2) Sprawa paktu Kessler-Piłsudski i osadzenia Piłsudskiego przez Niemców u władzy dyktatorskiej w Warszawie jest sprawą kluczową dla historii roli Piłsudskiego w Polsce, dlatego postanowiłem nie ograniczyć się do powołania się w sposób ogólny — jak w całej reszcie niniejszej broszury — na inne moje książki czy rozprawy i na zawartą w nich dokumentację ale dać w tej sprawie trochę dokumentacji bezpośredniej, mianowicie w niniejszym przypisku. Czynię to także i dlatego, że trzeci tom mej książki „Józef Piłsudski 1914-1919”,w którym rozpatrzona zostanie szczegółowo sprawa paktu Kessler-Piłsudski i objęcia przez Piłsudskiego w roku 1918 władzy w Polsce, jeszcze się nie ukazał. Co więcej moja rozprawa p.t. „Geneza rządów Piłsudskiego: Uwagi o pakcie Kessler-Piłsudski” („Komunikaty Tow. Im. R. Dmowskiego” tom l Londyn 1970/71, str. 93-261) zawiera dokumentacje niepełną, gdyż ukazała się jeszcze przed otwarciem w zachodnioniemieckim archiwum spraw zagranicznych w Bonn, dokumentów, dotyczących zwolnienia Piłsudskiego z Magdeburga.
    Najotwarciej opisał Kessler sprawę swego paktu z Piłsudskim w swoim pamiętniku („Tagebücher 1918-1937, Frankfurt nad Menem, 1961) w relacji ze swej rozmowy — 14 stycznia 1937 roku w Paryżu z Anatolem Mühlsteinem, zastępca, ambasadora polskiego w Paryżu, Żydem, zięciem słynnego finansisty Roberta Rotszylda (Pamiętnik Kesslera widać nie był przeznaczony do druku, został bowiem ogłoszony dopiero w wiele lat po śmierci autora i jest niekompletny). Kessler pisze w tym pamiętniku, że na zapytanie Mühlsteina „Czy Piłsudski dał mi zobowiązanie na piśmie, że nic nie przedsięweźmie przeciw Niemcom? potwierdziłem mu, że chodziło tylko o oświadczenie ustne w formie słowa honoru, gdyż uchyliłem się wobec generała Hoffmanna od żądania od Piłsudskiego zobowiązania na piśmie. Ponadto Piłsudski oświadczył mi już w roku 1915, że nie życzy sobie ani cala terytorium pruskiego: ale nie może wykluczyć, że jeśli alianci ofiarują mu na przykład Prusy Zachodnie (Pomorze) to nie będzie mógł odmówić (…). W sposób oczywisty czuł się on (potem) związany danym mi słowem honoru, że nie będzie żądać ani cala pruskiego terytorium”.
    Cytatę te, z pamiętnika Kesslera w poprzednich mych pracach zbagatelizowałem, uważałem bowiem, że jest jakaś mętna, mieszając oświadczenie Piłsudskiego z roku 1915-go z jego zobowiązaniami z roku 1918-go. Stała się ona jednak dla mnie jasna, gdy zapoznałem się z raportem Kesslera z dnia 1 listopada 1918 roku do premiera Wielkiego Księcia Maksymiliana Badeńsklego o rozmowie z Piłsudskim odbytej w Magdeburgu dnia 31 października 1918 roku. Raport ten znajduje się w archiwum w Bonn. Wedle raportu tego, Piłsudski, gdy mu Kessler przypomniał rozmowy, jakie z nim odbył w 1915-tym roku w schronie wojennym w Korminie pod Czartoryskiem na Wołyniu, odpowiedział; „Co mi wtedy powiedział, podtrzymuje i teraz” ( Was er mir damals gesagt habe, helte er auch heute aufrecht.) Tak więc, jak się okazuje Piłsudski potwierdził w rozmowie w Magdeburgu swe słowa o „ani calu” zaboru pruskiego, powołując się na to, co mówił przed trzema laty.
    Zestawiając udostępnione mi dokumenty z archiwum w Bonn z pamiętnikami Kesslera, a także z innymi wypowiedziami Kesslera, takimi jak poudzielane wywiady prasowe i artykuły, dochodzę do wniosku, że decydująca rozmowa, w której Piłsudski dał Kesslerowi swoje słowo honoru odbyła się w hotelu Continental w Berlinie dnia 9 listopada. O rozmowie tej Kessler pisze w swoich pamiętnikach pod data 9 listopada 1918 roku: „Rozmawialiśmy potem znowu (…) o polityce. Powtórzyłem, że zaniechano pisemnego zobowiązania Piłsudskiego na mój wyraźny wniosek i za zgodą zarówno kanclerza Rzeszy, księcia Maksa, jak Groenera i ministra wojny, gdyż uważałem za mądrzejsze zdać się tylko, na jego honor i jego patriotyzm”, (dla dokładności powtarzam to samo w niemieckim oryginale: „Wir sprachen dann noch einmal (…) über Politik. Ich wiederholte, dass eine schriftliche Bindung Piłsudskis auf mein ausdrückliches Betreiben und in Einverständnis sowohl mit dem Reichskanzler unterblieben sei, weil ich es für klüger hielte mich ganz allein auf seine Ehre und seinen Patriotismus zu verlassen” (Podkreślenia w niemieckim tekście i w polskim przekładzie, są moje). Jeszcze tego samego dnia Piłsudski został specjalnym pociągiem wysłany do Warszawy.
    Nie znalazłem w udostępnionych mi papierach z archiwum w Bonn raportu Kesslera o powyższej rozmowie z Piłsudskim. Jest możliwe, że raportu tego zawierającego informacje o złożeniu przez Piłsudskiego słowa honoru, nie ujawniono, mimo, że inne papiery z roku 1918 stały się już dostępne dla historyków. Jest jednak również możliwe, że Kessler takiego raportu w ogóle nie napisał. Rozmowa ta, oraz odesłanie Piłsudskiego do Warszawy miały miejsce 9 listopada. Był to dzień niemieckiej rewolucji, abdykacji cesarza Wilhelma i upadku rządu Maksa Badeńskiego. To jeszcze rząd Maksa, a więc rząd cesarski zawarł pakt z Piłsudskim i odesłał Piłsudskiego do Warszawy, ale Kessler nie miał już powodu składać temu rządowi raportu a rządu rewolucyjnego jeszcze nie było. Tak więc jedynym śladem tej rozmowy jest podana wyżej relacja w pamiętniku.

    Pierwotnie, rząd niemiecki zawiadomił telefonicznie przebywającego w Magdeburgu Kesslera, że
    „Piłsudski ma być zwolniony, ale przedtem musi złożyć oświadczenie na piśmie, którego tekst zredagował generał Hofmann. Otrzymałem zlecenie pojechać i skłonić go do takiego oświadczenia”. (Pamiętnik, dnia 6 listopada). Kessler w depeszy z dnia 7 listopada z Magdeburga do Berlina (tekst w archiwum w Bonn) donosi, że jest nie wskazane żądać od Piłsudskiego oświadczenia na piśmie, gdyż tego rodzaju żądanie „spotka się z odmową”, (wird scheitern) i „zgniewa” (verstimmen).

    Wobec tego Kessler prosi o wzięcie tego pod uwagę.

    Tegoż dnia Kessler otrzymał depesze z Berlina, zezwalająca mu na „zwolnienie (Piłsudskiego) z powołaniem się na złożone Panu świeżo ustne oświadczenia”.

    Nastąpiły „nowe powody polityczne, które sprawiają, że możliwe najszybsze uwolnienie okazuje się pilnie wskazane”. (Tekst w archiwum, zarówno jak w pamiętniku.)
    Relacje Sosnkowskiego, Sokolnickiego, rotmistrza von Gülpen, Głąbińskiego (o rozmowie Dmowskiego z Piłsudskim z początkiem 1920 roku) i inne, potwierdzają prawdomówność Kesslera. Zanalizowałem je i zestawiłem z innymi ocenami w mej rozprawie: „Geneza rządów Piłsudskiego: Uwagi o pakcie Kessler-Piłsudski.”

    ===============
    „Piłsudski przybył do Warszawy niestety zbyt późno, aby przeszkodzić owemu teatralnemu, niepotrzebnemu rozbrojeniu niemieckich wojsk przez gimnazistów i akademików, urosłych na bohaterów.”

    =================
    „Na początku wojny 14.08.1914 r. Naczelny Dowódca Wojsk Rosyjskich ; Mikołaj Mikołajewicz wydał manifest do Polaków w zaborze rosyjskim, zapowiedział odrodzenie i zmartwychwstanie Polski samorządnej.”

    ===============
    „Czy więc Piłsudski w dniu 6 sierpnia 1914 roku wkraczając do Krakowa rozpoczynał krucjatę o wyzwolenie Polski? czy też w rzeczywistości realizował misterny plan Niemiec i Austrii pozostając opłacanym agentem w służbie obcego wywiadu?

    Wiele danych wskazuje na to, że wbrew oficjalnej propoagandzie głoszącej od lat „chwałę Piłsudskiego” spełniał on tylko i wyłącznie polecenia rządu niemiec, przekazywane mu za pośrednictwem wywiadu austriackiego.

    Gdyby bowiem bylo inaczej, jakim cudem w dniu 6 sierpnia 1914 roku niemiecki polityk hrabia Kuno Westarp napisałbyz tryumfem w liście do przywódcy konserwatystów niemieckich Heydebranda und der Lasa bardzo znamienne słowa ” właśnie dzisiaj ma wybuchnąć w Rosji polskie powstanie”( Heute der polnische Aufstand in Russland ausbruchen wurde)
    Zaś na dzien przed wkroczeniem Piłsudskiego do Krakowa, szef niemieckiego sztabu generał Moltke donosił niemieckiemu Urzędowi Spraw Zagranicznych, że „przygotowywana jest polska akcja powstańcza w Królestwie”

    I na koniec kolejna ciekawostka, potwierdzająca, że Pilsudski tylko i wyłącznie realizował interesy niemieckie, pobierając za to wynagrodzenie
    W dniu 2 sierpnia austrio-węgierski minister spraw zagranicznych Leopold hrabia Berchtold spotkał się w Wiedniu z polskim politykiem zaboru austriackiego, nie związanym z Piłsudskim profesorem Stanisławem Głąbińskim, prezesem Koła Polskiego w Parlamencie Wiedeńskim. Według notatek profesora Głębińskiego autriacki polityk zwrócił się do niego w te słowa

    ” Czy wszystko już przygotowane do wywołania powstania na tyłach armii rosyjskiej(..)?.”

    Zaskoczony Głąbinski mial na to odpowiedzieć

    „Żadnego takiego powstania nie będzie”. ”

    ==========================
    Jedynym człowiekiem, który zdawał się gwarantować, że takiej sytuacji nie wykorzysta, był Piłsudski.

    8 listopada Kessler otrzymał rozkaz rządowy zwolnienia internowanego i przywiezienia do Berlina.
    W trybie natychmiastowym. Bez podpisywania lojalki. Niemal równocześnie z nadejściem rozkazu do Magdeburga na ulice miasta wyległy zrewoltowane tłumy. W chwili gdy liczyła się każda godzina, stanęły wszystkie pociągi. Kessler nie dal za wygraną. W piętnaście minut zorganizował samochód. Jazda do Berlina przypominała koszmar. Średnio co 20 kilometrów w aucie pękała opona. Przy każdym defekcie z dziury wydobywał się potworny smród, gdyż gumy wypełniało nie powietrze, lecz masa kartoflana – wynalazek wojny. Kiedy Kessler z polskimi oficerami wieczorem dotarł do stolicy, na ulicach też już wrzało. Ruch kolejowy został wstrzymany. Dalsza jazda do Warszawy okazała się niemożliwa. MSZ załatwiło naprędce pokój w hotelu Continental.
    Rozstając się wieczorem z Kesslerem, Piłsudski poprosił go o dostarczenie szabli
    Nie bez racji argumentował, że niezręcznie mu będzie pojawić się w Warszawie w mundurze wojskowym, ale „na¬go”, bez broni. Na drugi dzień hrabia robił co mógł, niczego jed¬nak nie wskórał. Wszystkie sklepy z bronią były zamknięte na głucho. Podarował więc Piłsudskiemu swój bagnet Po południu za prosił jeszcze obydwu polskich wojskowych na obiad. Atmosfer przy stole była ponura. Zza zasłoniętych kotarami okien dobiegały odgłosy maszerujących demonstrantów i ulicznych strzałów W tym dniu runęła monarchia – abdykował cesarz.
    Podczas gdy Sosnkowski i Kessler przy stole przepijali bruderszaft, Piłsudski siedział w milczeniu i wyrokował złowieszczo, że przybędzie do Warszawy za późno. „Za późno, by zapobiec wylewowi czerwonej rewolty po Polsce”.”

    „Osiem dni po przybyciu do stolicy poprosił Berlin o przysłanie przedstawiciela dyplomatycznego. Na warszawskim dworcu z pociągu wysiadł nie kto inny, tylko „czerwony” hrabia Kessler.
    Kiedy 17 lat później, w maju 1935 roku, Polska, żegnając swojego Marszałka, pogrążyła się w żałobie, Kessler w Berlinie pisał:
    „Odszedł największy Polak od czasów Kościuszki, który w dniu przyjazdu do Warszawy jako wskrzesiciel państwa pojął, że zimny rachunek polityczny wymaga zastąpienia polsko-niemieckiej wrogości sąsiedzką przyjaźnią”. Zawikłane meandry międzynarodowych powiązań udaremniły ten zamysł. Ale słowa „czerwonego” hrabiego pozostają w mocy.

    Dr Arkadiusz Stempin jest historykiem na Uniwersytecie Alberta Ludwika we Freiburgu”

  61. JerzyS said

    to może o Aniele Stróżu Józefa Piłsudskiego

    James Douglas „Aniołem Stróżem” Piłsudskiego

    Co wiemy o tym Aniele Stróżu Józefa Piłsudskiego?
    Znamy jego nazwisko.
    Nazywał się:
    James Douglas urodzony w Polsce obywatel Anglii
    Zawód wykonywany, to agent angielski po fałszywa flaga dziennikarza
    Korespondenta endeckiego „Słowa Polskiego”, i jednocześnie członek PPS.
    Zajęcia dodatkowe to np. praca dla Japonii jako cenzor korespondencji Polaków z armii rosyjskiej, którzy dostali się do niewoli japońskiej.

    Ciekawe Ilu jeszcze takich Aniołów Stróży zapewnili Piłsudskiemu Anglicy ?

    Na pewno:
    -poseł brytyjski Max-Muller,
    – jak i brytyjski attache wojskowy, Clayton. ?

    Ilu i kogo z kolei Niemcy?

    -Harry Kessler?

    Czy Sowieci go opuścili, czy też zapewnili mu jakiegoś Anioła Stróża?
    *****?
    *****?

    Warto poczytać:
    Józef Kossecki
    Tajemnice mafii politycznych
    tu fragment:
    Piłsudski przede wszystkim był agentem angielskim i to oni udzielali mu największego poparcie , bo realizował ich politykę.
    „Piłsudski również nawiązał kontakt z przedstawicielami japońskiego kierownictwa podczas swego pobytu w Londynie, a w samej Japonii przygotowywał dla niego grunt niejaki James Douglas, który przyjechał tam w 1904 r. przed Piłsudskim.
    J. Douglas był obywatelem brytyjskim urodzonym w Polsce i doskonale władał językiem polskim.
    Do Japonii przyjechał oficjalnie jako korespondent endeckiego „Słowa Polskiego”, a przy tym był członkiem PPS.
    Na podstawie lektury listów Douglasa do działaczy PPS W. Jodki i B. Jędrzejowskiego można się przekonać,
    że obserwował on poczynania Dmowskiego w Japonii i szczegółowo informował o nich swych przyjaciół z PPS-u.
    W Japonii zresztą starał się „obstawiać” zarówno Dmowskiego, jak i Piłsudskiego.

    Cieszył się też zaufaniem władz japońskich, którym zaoferował swe usługi jako cenzor korespondencji Polaków z armii rosyjskiej, którzy dostali się do niewoli japońskiej.

    Analiza całego życiorysu Douglasa, a zwłaszcza jego zachowania w 1904 r. prowadzi do wniosku, że w rzeczywistości był on w Japonii „aniołem stróżem” zarówno Piłsudskiego, jak i Dmowskiego, z ramienia brytyjskich służb, które za jego pośrednictwem mogły skutecznie kontrolować obu przywódców dwu polskich obozów politycznych – endecji oraz prawicy PPS.
    Przykład J. Douglasa pozwala się zorientować w wieloszczeblowej technice tajnego sterowania.
    Dla nie wtajemniczonej szeroko polskiej publiczności był on korespondentem endeckiej gazety,
    który przesyła mniej lub bardziej interesujące informacje dla swego pisma,
    dla węższego grona wtajemniczonych z PPS było wiadome, ze Douglas nie jest endekiem,
    lecz z ramienia PPS obserwuje poczynania Dmowskiego oraz przygotowuje w Japonii grunt dla Piłsudskiego.

    Prawdopodobnie nikt z Polaków nie wiedział,
    że w rzeczywistości głównym zleceniodawcą Douglasa jest tajna służba brytyjska,
    dla której zbierał on informacje zarówno o Dmowskim, jak i o Piłsudskim.

    Dostarczając odpowiednich informacji – tak endekom, jak Piłsudskiemu i jego ludziom – mógł też Douglas w sposób niewidoczny i dla jednych, i dla drugich /zwłaszcza gdy nie znali oni ówczesnych celów tajnej polityki brytyjskiej/ wywierać dyskretny wpływ na ich poglądy i działania.

    Tego rodzaju ukryta inspiracja może być często bardziej skuteczna niż oficjalne jawne sterowanie.”

  62. JerzyS said

    Prawda historyczna oparta na mitach , legendach fałszu i obłudzie

    Tak budujemy POLSKI PATRIOTYZM JASEŁKOWY

    Tak opisują to inni:
    cytat:
    „(2) Sprawa paktu Kessler-Piłsudski i osadzenia Piłsudskiego przez Niemców u władzy dyktatorskiej w Warszawie jest sprawą kluczową dla historii roli Piłsudskiego w Polsce, dlatego postanowiłem nie ograniczyć się do powołania się w sposób ogólny — jak w całej reszcie niniejszej broszury — na inne moje książki czy rozprawy i na zawartą w nich dokumentację ale dać w tej sprawie trochę dokumentacji bezpośredniej, mianowicie w niniejszym przypisku. Czynię to także i dlatego, że trzeci tom mej książki „Józef Piłsudski 1914-1919”,w którym rozpatrzona zostanie szczegółowo sprawa paktu Kessler-Piłsudski i objęcia przez Piłsudskiego w roku 1918 władzy w Polsce, jeszcze się nie ukazał. Co więcej moja rozprawa p.t. „Geneza rządów Piłsudskiego: Uwagi o pakcie Kessler-Piłsudski” („Komunikaty Tow. Im. R. Dmowskiego” tom l Londyn 1970/71, str. 93-261) zawiera dokumentacje niepełną, gdyż ukazała się jeszcze przed otwarciem w zachodnioniemieckim archiwum spraw zagranicznych w Bonn, dokumentów, dotyczących zwolnienia Piłsudskiego z Magdeburga.
    Najotwarciej opisał Kessler sprawę swego paktu z Piłsudskim w swoim pamiętniku („Tagebücher 1918-1937, Frankfurt nad Menem, 1961) w relacji ze swej rozmowy — 14 stycznia 1937 roku w Paryżu z Anatolem Mühlsteinem, zastępca, ambasadora polskiego w Paryżu, Żydem, zięciem słynnego finansisty Roberta Rotszylda (Pamiętnik Kesslera widać nie był przeznaczony do druku, został bowiem ogłoszony dopiero w wiele lat po śmierci autora i jest niekompletny). Kessler pisze w tym pamiętniku, że na zapytanie Mühlsteina „Czy Piłsudski dał mi zobowiązanie na piśmie, że nic nie przedsięweźmie przeciw Niemcom? potwierdziłem mu, że chodziło tylko o oświadczenie ustne w formie słowa honoru, gdyż uchyliłem się wobec generała Hoffmanna od żądania od Piłsudskiego zobowiązania na piśmie. Ponadto Piłsudski oświadczył mi już w roku 1915, że nie życzy sobie ani cala terytorium pruskiego: ale nie może wykluczyć, że jeśli alianci ofiarują mu na przykład Prusy Zachodnie (Pomorze) to nie będzie mógł odmówić (…). W sposób oczywisty czuł się on (potem) związany danym mi słowem honoru, że nie będzie żądać ani cala pruskiego terytorium”.
    Cytatę te, z pamiętnika Kesslera w poprzednich mych pracach zbagatelizowałem, uważałem bowiem, że jest jakaś mętna, mieszając oświadczenie Piłsudskiego z roku 1915-go z jego zobowiązaniami z roku 1918-go. Stała się ona jednak dla mnie jasna, gdy zapoznałem się z raportem Kesslera z dnia 1 listopada 1918 roku do premiera Wielkiego Księcia Maksymiliana Badeńsklego o rozmowie z Piłsudskim odbytej w Magdeburgu dnia 31 października 1918 roku. Raport ten znajduje się w archiwum w Bonn. Wedle raportu tego, Piłsudski, gdy mu Kessler przypomniał rozmowy, jakie z nim odbył w 1915-tym roku w schronie wojennym w Korminie pod Czartoryskiem na Wołyniu, odpowiedział; „Co mi wtedy powiedział, podtrzymuje i teraz” ( Was er mir damals gesagt habe, helte er auch heute aufrecht.) Tak więc, jak się okazuje Piłsudski potwierdził w rozmowie w Magdeburgu swe słowa o „ani calu” zaboru pruskiego, powołując się na to, co mówił przed trzema laty.
    Zestawiając udostępnione mi dokumenty z archiwum w Bonn z pamiętnikami Kesslera, a także z innymi wypowiedziami Kesslera, takimi jak poudzielane wywiady prasowe i artykuły, dochodzę do wniosku, że decydująca rozmowa, w której Piłsudski dał Kesslerowi swoje słowo honoru odbyła się w hotelu Continental w Berlinie dnia 9 listopada. O rozmowie tej Kessler pisze w swoich pamiętnikach pod data 9 listopada 1918 roku: „Rozmawialiśmy potem znowu (…) o polityce. Powtórzyłem, że zaniechano pisemnego zobowiązania Piłsudskiego na mój wyraźny wniosek i za zgodą zarówno kanclerza Rzeszy, księcia Maksa, jak Groenera i ministra wojny, gdyż uważałem za mądrzejsze zdać się tylko, na jego honor i jego patriotyzm”, (dla dokładności powtarzam to samo w niemieckim oryginale: „Wir sprachen dann noch einmal (…) über Politik. Ich wiederholte, dass eine schriftliche Bindung Piłsudskis auf mein ausdrückliches Betreiben und in Einverständnis sowohl mit dem Reichskanzler unterblieben sei, weil ich es für klüger hielte mich ganz allein auf seine Ehre und seinen Patriotismus zu verlassen” (Podkreślenia w niemieckim tekście i w polskim przekładzie, są moje). Jeszcze tego samego dnia Piłsudski został specjalnym pociągiem wysłany do Warszawy.
    Nie znalazłem w udostępnionych mi papierach z archiwum w Bonn raportu Kesslera o powyższej rozmowie z Piłsudskim. Jest możliwe, że raportu tego zawierającego informacje o złożeniu przez Piłsudskiego słowa honoru, nie ujawniono, mimo, że inne papiery z roku 1918 stały się już dostępne dla historyków. Jest jednak również możliwe, że Kessler takiego raportu w ogóle nie napisał. Rozmowa ta, oraz odesłanie Piłsudskiego do Warszawy miały miejsce 9 listopada. Był to dzień niemieckiej rewolucji, abdykacji cesarza Wilhelma i upadku rządu Maksa Badeńskiego. To jeszcze rząd Maksa, a więc rząd cesarski zawarł pakt z Piłsudskim i odesłał Piłsudskiego do Warszawy, ale Kessler nie miał już powodu składać temu rządowi raportu a rządu rewolucyjnego jeszcze nie było. Tak więc jedynym śladem tej rozmowy jest podana wyżej relacja w pamiętniku.

    Pierwotnie, rząd niemiecki zawiadomił telefonicznie przebywającego w Magdeburgu Kesslera, że
    „Piłsudski ma być zwolniony, ale przedtem musi złożyć oświadczenie na piśmie, którego tekst zredagował generał Hofmann. Otrzymałem zlecenie pojechać i skłonić go do takiego oświadczenia”. (Pamiętnik, dnia 6 listopada). Kessler w depeszy z dnia 7 listopada z Magdeburga do Berlina (tekst w archiwum w Bonn) donosi, że jest nie wskazane żądać od Piłsudskiego oświadczenia na piśmie, gdyż tego rodzaju żądanie „spotka się z odmową”, (wird scheitern) i „zgniewa” (verstimmen).

    Wobec tego Kessler prosi o wzięcie tego pod uwagę.

    Tegoż dnia Kessler otrzymał depesze z Berlina, zezwalająca mu na „zwolnienie (Piłsudskiego) z powołaniem się na złożone Panu świeżo ustne oświadczenia”.

    Nastąpiły „nowe powody polityczne, które sprawiają, że możliwe najszybsze uwolnienie okazuje się pilnie wskazane”. (Tekst w archiwum, zarówno jak w pamiętniku.)
    Relacje Sosnkowskiego, Sokolnickiego, rotmistrza von Gülpen, Głąbińskiego (o rozmowie Dmowskiego z Piłsudskim z początkiem 1920 roku) i inne, potwierdzają prawdomówność Kesslera. Zanalizowałem je i zestawiłem z innymi ocenami w mej rozprawie: „Geneza rządów Piłsudskiego: Uwagi o pakcie Kessler-Piłsudski.”

    ===============
    „Piłsudski przybył do Warszawy niestety zbyt późno, aby przeszkodzić owemu teatralnemu, niepotrzebnemu rozbrojeniu niemieckich wojsk przez gimnazistów i akademików, urosłych na bohaterów.”

    =================
    „Na początku wojny 14.08.1914 r. Naczelny Dowódca Wojsk Rosyjskich ; Mikołaj Mikołajewicz wydał manifest do Polaków w zaborze rosyjskim, zapowiedział odrodzenie i zmartwychwstanie Polski samorządnej.”

    ===============
    „Czy więc Piłsudski w dniu 6 sierpnia 1914 roku wkraczając do Krakowa rozpoczynał krucjatę o wyzwolenie Polski? czy też w rzeczywistości realizował misterny plan Niemiec i Austrii pozostając opłacanym agentem w służbie obcego wywiadu?

    Wiele danych wskazuje na to, że wbrew oficjalnej propoagandzie głoszącej od lat „chwałę Piłsudskiego” spełniał on tylko i wyłącznie polecenia rządu niemiec, przekazywane mu za pośrednictwem wywiadu austriackiego.

    Gdyby bowiem bylo inaczej, jakim cudem w dniu 6 sierpnia 1914 roku niemiecki polityk hrabia Kuno Westarp napisałbyz tryumfem w liście do przywódcy konserwatystów niemieckich Heydebranda und der Lasa bardzo znamienne słowa ” właśnie dzisiaj ma wybuchnąć w Rosji polskie powstanie”( Heute der polnische Aufstand in Russland ausbruchen wurde)
    Zaś na dzien przed wkroczeniem Piłsudskiego do Krakowa, szef niemieckiego sztabu generał Moltke donosił niemieckiemu Urzędowi Spraw Zagranicznych, że „przygotowywana jest polska akcja powstańcza w Królestwie”

    I na koniec kolejna ciekawostka, potwierdzająca, że Pilsudski tylko i wyłącznie realizował interesy niemieckie, pobierając za to wynagrodzenie
    W dniu 2 sierpnia austrio-węgierski minister spraw zagranicznych Leopold hrabia Berchtold spotkał się w Wiedniu z polskim politykiem zaboru austriackiego, nie związanym z Piłsudskim profesorem Stanisławem Głąbińskim, prezesem Koła Polskiego w Parlamencie Wiedeńskim. Według notatek profesora Głębińskiego autriacki polityk zwrócił się do niego w te słowa

    ” Czy wszystko już przygotowane do wywołania powstania na tyłach armii rosyjskiej(..)?.”

    Zaskoczony Głąbinski mial na to odpowiedzieć

    „Żadnego takiego powstania nie będzie”. ”

    ==========================
    Jedynym człowiekiem, który zdawał się gwarantować, że takiej sytuacji nie wykorzysta, był Piłsudski.

    8 listopada Kessler otrzymał rozkaz rządowy zwolnienia internowanego i przywiezienia do Berlina.
    W trybie natychmiastowym. Bez podpisywania lojalki. Niemal równocześnie z nadejściem rozkazu do Magdeburga na ulice miasta wyległy zrewoltowane tłumy. W chwili gdy liczyła się każda godzina, stanęły wszystkie pociągi. Kessler nie dal za wygraną. W piętnaście minut zorganizował samochód. Jazda do Berlina przypominała koszmar. Średnio co 20 kilometrów w aucie pękała opona. Przy każdym defekcie z dziury wydobywał się potworny smród, gdyż gumy wypełniało nie powietrze, lecz masa kartoflana – wynalazek wojny. Kiedy Kessler z polskimi oficerami wieczorem dotarł do stolicy, na ulicach też już wrzało. Ruch kolejowy został wstrzymany. Dalsza jazda do Warszawy okazała się niemożliwa. MSZ załatwiło naprędce pokój w hotelu Continental.
    Rozstając się wieczorem z Kesslerem, Piłsudski poprosił go o dostarczenie szabli
    Nie bez racji argumentował, że niezręcznie mu będzie pojawić się w Warszawie w mundurze wojskowym, ale „na¬go”, bez broni. Na drugi dzień hrabia robił co mógł, niczego jed¬nak nie wskórał. Wszystkie sklepy z bronią były zamknięte na głucho. Podarował więc Piłsudskiemu swój bagnet Po południu za prosił jeszcze obydwu polskich wojskowych na obiad. Atmosfer przy stole była ponura. Zza zasłoniętych kotarami okien dobiegały odgłosy maszerujących demonstrantów i ulicznych strzałów W tym dniu runęła monarchia – abdykował cesarz.
    Podczas gdy Sosnkowski i Kessler przy stole przepijali bruderszaft, Piłsudski siedział w milczeniu i wyrokował złowieszczo, że przybędzie do Warszawy za późno. „Za późno, by zapobiec wylewowi czerwonej rewolty po Polsce”.”

    „Osiem dni po przybyciu do stolicy poprosił Berlin o przysłanie przedstawiciela dyplomatycznego. Na warszawskim dworcu z pociągu wysiadł nie kto inny, tylko „czerwony” hrabia Kessler.
    Kiedy 17 lat później, w maju 1935 roku, Polska, żegnając swojego Marszałka, pogrążyła się w żałobie, Kessler w Berlinie pisał:
    „Odszedł największy Polak od czasów Kościuszki, który w dniu przyjazdu do Warszawy jako wskrzesiciel państwa pojął, że zimny rachunek polityczny wymaga zastąpienia polsko-niemieckiej wrogości sąsiedzką przyjaźnią”. Zawikłane meandry międzynarodowych powiązań udaremniły ten zamysł. Ale słowa „czerwonego” hrabiego pozostają w mocy.

    Dr Arkadiusz Stempin jest historykiem na Uniwersytecie Alberta Ludwika we Freiburgu”

  63. Przecław said

    @Guła
    Oczomwidno, trudno nie docenić tego co zrobili dla nas Węgrzy przysyłając w ostatniej chwili amunicję. Amunicja jednak sama nie strzela. To zwycięstwo to nie przypadek, Polacy wiedzieli o co walczą, nie chcieli u siebie powtórki z moskalskiej opryczniny, obozów koncentracyjnych po zarządem tym razem Bernsztajna i karła Jeżowa. Kolejnym szczęśliwym zbiegiem okoliczności była neutralizacja czołowego szkodnika i niezguły czyli „marszałka” z własnego mianowania, który napewno doprowadził by do klęski, gdyby sam się nie wyeliminował na skutek swego tchórzostwa.

  64. Przecław said

    c.d. Guła i inni
    Tak na marginesie. Pogonowski, urodzony w r.1895 był tylko o rok starszy od swego kollegi Rokossowskiego, wg.historyka Sokołowa Rokossowski był faktycznie dwa lata starszy niż opiewała metryka, tak więc byli równolatkami. Oboje wstąpili ochotniczo do armii imperialnej zaraz po wybuchu I w.ś. z przyczyn patriotycznych. Przypadek sprawił, że Rokossowski nie wrócił do Polski póki jeszcze mógł u progu niepodległości, jego kuzyn Franciszek wrócił i walczył przeciw Bolszewii pod Radzyminem uzyskując Virtuti Militari. Czy trudno się domyśleć gdyby w r.1920 znalazł się po tej stronie frontu…Fakt, dlatego zaliczył późnej 3 lata koncłagru, ale summa sumarum dobrze się stało, bo gdyby nie on to kto wygrał by II wojnę światową ?

  65. JerzyS said

    Józef Piłsudski podczas internowania pobierał od Niemców żołd.
    Oczywiście , że z żołdu Niemcy mu potrącali za obiady które zamawiał w restauracji
    Czynsz za mieszkanie mu darowali.
    Jak kończyła sie wojna , to za sponsorowali mu bilet salonką do Warszawy
    Czy dostał jakąś odprawę i kiedy pobrał ostatni żołd tego Piłsudski nigdy nam nie powiedział.
    Natomiast Niemcy do prezentu w postaci Józefa Piłsudskiego dorzucili jeszcze w 1938 roku dom w którym Piłsudski mieszkał w Magdeburgu podczas „internowania”
    W 1939 roku dom ten przeniesiono i postawiono
    „Budynek został rozebrany, przewieziony do Warszawy i wiosną 1939 roku pieczołowicie złożony w parku za Belwederem. Miało w nim powstać muzeum poświecone Marszałkowi. Pawilon przetrwał kolejną wojnę światową i został zniszczony dopiero na polecenie władz komunistycznych chcących zatrzeć wszelkie ślady po Piłsudskim.”

    Uważam zdecydowanie , że na Gajówce powinno się powołać komitet odbudowy tego domu i zacząć zbierać dary na ten cel

    http://www.rp.pl/artykul/407192.html
    Magdeburg Marszałka
    Piotr Szlanta

    Po kryzysie przysięgowym 22 lipca 1917 roku Piłsudski został aresztowany i wywieziony z Warszawy.
    Dom w Magdeburgu, w którym internowany był Piłsudski
    źródło: Archiwum „Mówią wieki”
    Dom w Magdeburgu, w którym internowany był Piłsudski
    Prawdopodobnie Józef Piłsudski niejednokrotnie patrzył tak na Wilno za czasów gimnazjalnych…
    autor: Marek Szyszko
    źródło: Archiwum „Mówią Wieki”
    Prawdopodobnie Józef Piłsudski niejednokrotnie patrzył tak na Wilno za czasów gimnazjalnych…
    +zobacz więcej

    Po kilku tygodniach spędzonych w różnych miejscach odosobnienia (Gdańsk, Spandau, Wesel) trafił do Magdeburga. Część budynków dawnej pruskiej twierdzy służyła jako więzienie dla oficerów. Trzymano tam również ważniejszych przestępców politycznych. Więzienie znajdowało się w centrum miasta na wyspie na Łabie.

    Piłsudskiego trzymano w ścisłej izolacji. Mieszkał w drewnianym pawilonie ze sporym ogródkiem, w którym rosło kilka drzew owocowych i krzaków. Warunki bytowe przymusowego odosobnienia okazały się znośne. Władze więzienne traktowały go z szacunkiem. Jednak przyszły marszałek pobyt w Magdeburgu i bezczynność znosił dość ciężko. Także z powodów osobistych. W momencie aresztowania jego partnerka życiowa Aleksandra Szczerbińska była w ciąży. W lutym 1918 roku przyszła na świat córka Wanda. Telegram z informacją o tym radosnym wydarzeniu dostarczono świeżo upieczonemu – choć już niemłodemu – ojcu kilka tygodni później. Odrzucono jednak jego prośbę o zwolnienie na oficerskie słowo honoru na kilka dni.

    Nadmiar wolnego czasu Piłsudski przeznaczał na spisywaniu wydanych później pod tytułem „Moje pierwsze boje” wspomnień z walk legionowych oraz grze w szachy z samym sobą. Ku jego radości w sierpniu 1918 roku dokwaterowano mu Kazimierza Sosnkowskiego. Ich plan dnia wyglądał z grubsza następująco. Rano, przy śniadaniu, studiowali oficjalne meldunki o sytuacji na frontach. Później spacerowali po ogródku lub – za zgodą władz więziennych – po mieście, względnie wędrowali wzdłuż Łaby. Po obiedzie Piłsudski pisał wspomnienia lub grał z Sosnkowskim w szachy.

    Na początku listopada 1918 roku rząd niemiecki postanowił zwolnić więźniów. Wiadomość przekazał im specjalny emisariusz rządu niemieckiego hrabia Harry Kessler. Jak wspominał tę chwilę Sosnkowski, Kessler „z widocznym wzruszeniem, pomijając w pośpiechu wszelkie towarzyskie formalności, wypalił prosto z mostu z lekka przerywanym głosem: »Panowie są wolni… Mam rozkaz kanclerza Rzeszy towarzyszyć panom do Berlina… Proszę się spieszyć, nie mamy chwili do stracenia… Magdeburg zrewoltowany. Samochód czeka na panów, proszę zabierać tylko najniezbędniejsze rzeczy… Jeszcze raz powtarzam: Nie ma minuty do stracenia – inaczej za nic nie ręczę«”. Czas rzeczywiście naglił, bo nad miastem zaczęły powiewać czerwone sztandary, a władzę przejmowała rada delegatów żołnierskich. P[b]iłsudskiego i Sosnkowskiego bezzwłocznie przewieziono samochodem do Berlina, skąd specjalnym pociągiem wyprawiono ich do Warszawy.

    Marszałek w rozmowie z szefem niemieckiej dyplomacji Gustawem Stresemannem, którą odbył w grudniu 1927 roku podczas pobytu w Genewie, ciepło wspominał miesiące spędzone w mieście nad Łabą.
    [/b]
    W sierpniu 1937 roku pawilon, w którym mieszkał Piłduski, został przez burmistrza Fritza-Augusta Markmanna podarowany piłsudczykowskiej Federacji Polskich Związków Obrońców Ojczyzny skupiającej organizacje byłych wojskowych. Budynek został rozebrany, przewieziony do Warszawy i wiosną 1939 roku pieczołowicie złożony w parku za Belwederem. Miało w nim powstać muzeum poświecone Marszałkowi. Pawilon przetrwał kolejną wojnę światową i został zniszczony dopiero na polecenie władz komunistycznych chcących zatrzeć wszelkie ślady po Piłsudskim.

    Od kilkunastu lat rozważa się plany odsłonięcia w Magdeburgu tablicy poświęconej Marszałkowi. Skłaniają się ku temu – w imię polsko-niemieckiego pojednania – m.in. radni CDU. Sprawę jednak blokuje sprzeciw polityków wyrosłej z dawnej partii rządzącej w NRD partii Die Linke, którzy uważają Piłsudskiego za… faszystę. Jak w listopadzie 2008 roku powiedział „Super Expressowi” Oliver Muller, zastępca szefa klubu tego ugrupowania we władzach miejskich: „Piłsudski nie ma żadnych zasług dla naszego miasta, a dostatecznie czci się go w Polsce”. Podczas tegorocznych wrześniowych wyborów do Bundestagu kandydatka Die Linke zdobyła w Magdeburgu ponad 32 procent poparcia, dystansując swych rywali z CDU i SPD. Nie wróży to dobrze idei uczczenia przymusowego pobytu Piłsudskiego w tym nadłabskim mieście.
    Rzeczpospolita

    Do napisania tego postu skłonił mnie ban na forum inne Oblicza Historii za taki post
    który można znależć już tylko w Google kopia http://webcache.googleusercontent.com/se……google.pl

    Żołd Piłsudskiego w Magdeburgu- bilet na salonkę do Warszawy

    Czy ktoś wie ile wynosił żołd Józefa Piłsudskiego, jaki płacili mu Niemcy podczas jego pobytu w Magdeburgu?
    Jaką cześć mu potrącali na koszty wyżywienia, a jaką częścią rozporządzał i na co?
    Kiedy odebrał ostatni żołd?
    Czy podróż salonką z Magdeburga do Warszawy musiał sam opłacić?
    Czy tak samo jak za obiady mu potrącono z żołdu, to potrącono mu za salonkę do Warszawy??
    Czy musiał zwrócić , czy też ten wydatek , to był to dar narodu niemieckiego dla narodu polskiego?

    „Nic za darmo!”
    —————————————————————————————–
    Jeśli czegoś w historii nie rozumiesz , to podążaj, zawsze śladem pieniędzy!

  66. guła said

    O tak Przecławie, amunicja ani pociski same nie strzelaj. Ale wyobrażasz sobie jej brak w trakcie walki na linii frontu?
    Rozciągnięta linia frontu polskiej obrony siłą rzeczy musiała wymusić na atakujących przegrupowania i tzw luki. Ale w których miejscach i jak poważne było niewiadomą? To deszyfranci, szyfranci, radzicy i naprawiacze przewodów zrywanych przez pociski – w jednym, czytający jak z książki meldunki bolszewików, i których w pierwszej kolejności wyróżnił wódz naczelny kiedy było już po wszystkim, określili miejsce i czas wg samych bolszewików jaki zajmie im uzupełnienie ciągłości linii frontu. To z miejsca swojego postoju ruszył w tę lukę naczelny wódz, któren się przecież przestraszył i stchórzył wg Ciebie Przecławie – a przecież nic jeszcze nie było wiadome i na dwoje babka wróżyła, a równo z nim te „zmartwychwstałe” 200 tyś. „nieboszczyków” i powstała zawierucha jakiej świat nie widział.

  67. JerzyS said

    Tajemnica sukcesu to PR

    Sprawa Biura Historycznego to jest coś!
    W 1923 roku na polecenie Piłsudskiego przeniesiono do Biura Historycznego mjr. Kazimierza Świtalskiego.
    Świtalski zabierał z Biura dokumenty i przynosił do swojego mieszkania.
    Tam wspólnie z J. Piłsudskim dokonywał selekcji.
    „Wyłączone” dokumenty już nie wracały do Biura Historycznego.
    Prowadzili te prace 1923-1924.Po przejściu Świtalskiego do rezerwy prace tę kontynuował Aleksander Prystor.

    a tak na marginesie do wszystkich uczciwych……………

    „17 Por. Mrówka był przyjacielem Rayskiego jeszcze w gimnazjum w Krośnie.
    Był to człowiek uczciwy, lecz o ptasim mózgu; pozostawał pod wpływami Rayskiego. Za opisane wyczyny Rayski wynagrodził go sowicie: będąc w ciągu dwunastu lat oficerem administracyjnym, awansował cztery razy: z por. do
    stopnia ppłk. — przyp. aut.

  68. JerzyS said

    Co wiemy o Aniele Stróżu Józefa Piłsudskiego?
    Znamy jego nazwisko.
    Nazywał się:
    [b] James Douglas[/b] urodzony w Polsce obywatel Anglii
    Zawód wykonywany, to agent angielski po fałszywa flaga dziennikarza
    Korespondenta endeckiego „Słowa Polskiego”, i jednocześnie członek PPS.
    Zajęcia dodatkowe to np. praca dla Japonii jako cenzor korespondencji
    Polaków z armii rosyjskiej, którzy dostali się do niewoli japońskiej.

    Ciekawe Ilu jeszcze takich Aniołów Stróży zapewnili Anglicy Piłsudskiemu?

    poseł brytyjski Max-Muller,
    jak i brytyjski attache wojskowy, /Clayton/. ?

    Ilu i kogo z kolei Niemcy?
    Harry /Kessler?/

    Czy Sowieci go opuścili, czy też zapewnili mu jakiegoś Anioła Stróża?

  69. JerzyS said

    7 kwietnia 1938 roku weszła w życie ustawa o ochronie Imienia Józefa Piłsudskiego

    W II Rzeczpospolitej kult Marszałka Piłsudskiego był faktem. Do rangi święta narodowego urosły uroczystości związane z jego imieninami, a pogrzeb miał bardziej godny od wielu królów. Nic zatem dziwnego, że 7 kwietnia 1938 roku weszła w życie ustawa o ochronie Imienia Józefa Piłsudskiego – jedyny tego typu akt prawny odnoszący się do konkretnej osoby.

    Ustawa z dnia 7 kwietnia 1938 roku o ochronie imienia Józefa Piłsudskiego, Pierwszego Marszałka Polski, została uchwalona po to, aby zapobiec naruszaniu dobrego imienia Józefa Piłsudskiego. Był to jeden z przejawów kultu po zmarłym marszałku i Naczelniku Państwa, wyraz wdzięczności narodu za jego wybitne osiągnięcia i życie poświęcone na służbie Polsce. To zarazem jedyny przykład polskiego aktu prawnego chroniącego cześć osoby wymienionej z imienia i nazwiska.

    Ustawa nie powstałaby gdyby nie zajście związane z publikacją artykułu Stanisława Cywińskiego w którym użył poniższych słów w recenzji książki Melchiora Wańkowicza w 1938 roku: „Wańkowicz […] daje szereg żywych obrazków tego co widział, no i czego nie widział, ale co ma podobno powstać w czasie najbliższym, w tym sercu Polski, zadając kłam słowom pewnego kabotyna, który mawiał o Polsce, że jest jak obwarzanek: tylko to coś warte, co jest po brzegach, a w środku pustka”. Jak widać został obrażony tym zdaniem nie tylko Marszałek, ale także Kresy. Wybuchł skandal, mający liczne reperkusje, w tym dotkliwe pobicia, które w rezultacie doprowadziły do tego, że sprawa obrazy Marszałka bardzo szybko trafiła pod obrady Sejmu. Parlamentarzyści uznali, że trzeba napisać ustawę, która będzie chroniła dobre imię Piłsudskiegi.

    Ustawa była krótka i składała się z czterech artykułów w brzmieniu:

    Art. 1 Pamięć czynu i zasługi JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO – Wskrzesiciela Niepodległości Ojczyzny i Wychowawcy Narodu – po wsze czasy należy do skarbnicy ducha narodowego i pozostaje pod szczególną ochroną prawa.

    Art. 2 Kto uwłacza Imieniu JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO, podlega karze więzienia do lat 5.

    Art. 3 Wykonanie niniejszej ustawy porucza się Ministrowi Sprawiedliwości.

    Art. 4 Ustawa niniejsza wchodzi w życie z dniem ogłoszenia.

    Przewidywana w tej ustawie kara więzienia była surowsza od kar przewidywanych w ówczesnym kodeksie karnym za przestępstwo publicznego zelżenia lub wyszydzenia Narodu lub Państwa Polskiego
    (do 3 lat więzienia lub aresztu ex art. 152 K.k.), znieważania wojska lub urzędu (publicznie bądź w miejscu ich zajęć – do 2 lat aresztu lub grzywny ex art. 127) czy zniesławienia osoby prywatnej bądź zrzeszenia (do 2 lat aresztu i grzywny ex art. 255), zaś odpowiadała karze za uwłaczanie czci lub powagi Prezydenta Rzeczypospolitej (art. 125 § 2).

    Źródło: „Historia ustroju i prawa polskiego” Juliusz Bardach, Bogusław Leśnodorski, Michał Pietrzak

  70. JerzyS said

    MIECZ KORONACYJNY Józefa Piłsudskiego

    Jak Niemcy uzbroili Józefa Piłsudskiego
    Kordzik Kesslera
    Podobno Kessler na rozkaz wysyłając Piłsudskiego , z Magdeburga do Warszawy uzbroił go w swój własny kordzik.

    Jak wyglądał ten dar Kesslera dla Józefa Piłsudskiego?
    Może ktoś ma fotkę?
    Czy ktoś wie ile to kosztuje na allegro?
    Ile oryginał , a ile kopia?

    Ze wspomnień Kesslera:

    „Piłsudski martwił się, jak mi mówił Sosnkowski, iż nie posiada broni bocznej.
    Z tego też powodu następnego dnia rano w sobotę, 9 listopada, obszedłem miasto, ażeby mu dostarczyć szabli.
    By występować przy tej uroczystości z odpowiednią godnością, nie mogłem się ubrać po cywilnemu i wziąłem mundur, co mi ‚nie bardzo poszło w smak wobec scen, jakie widziałem w Magdeburgu.
    W rzeczywistości jednak chodziłem po Berlinie w mundurze do 2-ej po południu, przez nikogo nie niepokojony.

    Wszystkie jednak sklepy z bronią były zamknięte, co zmusiło mnie, a właściwie dało mi sposobność, której sobie w duchu życzyłem, by moją własną boczną broń, jeszcze z frontu pochodzącą, wręczyć Piłsudskiemu na pamiątkę.

    Po 1-ej złożyłem sprawozdanie o moich rozmowach z Piłsudskim baronowi Langwerth von Simmern, który w czasie wojny był szefem politycznego wydziału w Urzędzie Spraw Zagranicznych. Staliśmy właśnie przy biurku, kiedy go odwołano do telefonu. Langwerth rzucił krótko: — Właśnie w tej chwili koszary gwardii zostały zdobyte.

    Był już najwyższy czas, aby Piłsudskiego z Berlina wywieźć.
    Poszedłem wobec tego z Hatzfeldtem do Ministerstwa Wojny, aby zażądać specjalnego pociągu.”

    Myślę:
    Jeśli uzbroili go Niemcy to logicznie rzecz biorąc,
    powinna to być bron niemiecka
    i tu błąd.

    Niemcy mogli uzbroić Józefa Piłsudskiego równie dobrze w broń austriacką.
    Dlatego tez dopuszczam myśl , że ten kordelas mógł być austriacki.

    Szkoda mi , że nikt nie dołożył starań dla ustalenia tak ważnych spraw jak uzbrojenie Józefa które zaowocowało Niepodległością.
    taki kordelas, lub co najmniej jego kopia to przecież najcenniejsze relikwie dające świadectwo odzyskania niepodległości.
    To także pierwsze uzbrojenie Niepodległej Polski

    Prześledźmy drogę kordelasa w który Kesseler uzbroił Józefa Piłsudskiego!

    Czy był to tylko rekwizyt który Piłsudski był zobowiązany zwrócić, czy był to atrybut władzy , k5tóry dziś powinien znajdować się w muzeum Wojska Polskiego?

    Myślę:
    Jeśli uzbroili go Niemcy to logicznie rzecz biorąc,
    powinna to być bron niemiecka
    i tu błąd.

    Niemcy mogli uzbroić Józefa Piłsudskiego równie dobrze w broń austriacką.
    Dlatego tez dopuszczam myśl , że ten kordelas mógł być austriacki.

    Szkoda mi , że nikt nie dołożył starań dla ustalenia tak ważnych spraw jak uzbrojenie Józefa które zaowocowało Niepodległością.
    taki kordelas, lub co najmniej jego kopia to przecież najcenniejsze relikwie dające świadectwo odzyskania niepodległości.
    To także pierwsze uzbrojenie Niepodległej Polski

    Prześledźmy drogę kordelasa w który Kesler uzbroił Józefa Piłsudskiego!

    Czy był to tylko rekwizyt który Piłsudski był zobowiązany zwrócić, czy był to atrybut władzy , k5tóry dziś powinien znajdować się w muzeum Wojska Polskiego?

    Może ktoś ma jakieś zdjęcia z przyjazdy Józefa Piłsudskiego do Warszawy.
    Proszę o linki!

    Identyfikacja broni, w która uzbroili go Niemcy na pewno będzie skutkowała wzrostem notowań cen tej broni na Alegro!

    My pierwsi będziemy znali jej rodzaj i my możemy wykupić te egzemplarze i zarobić!

    Każdy patriota będzie chciał mieć
    „Miecz koronacyjny Józefa Piłsudskiego”!

  71. JerzyS said

    Imieniny Marszałka w szkołach
    poniedziałek, 18 marca 1929

    „Pan Minister Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego Kazimierz Świtalski (za miesiąc Pan Premier) wydał okólnik w sprawie obchodów w szkołach dnia Imienia Marszałka Józefa Piłsudskiego.

    „Dzień 19 marca jako Dzień Imienin Pierwszego Marszałka Rzeczypospolitej i Wodza Narodu – Józefa Piłsudskiego powinien być uroczyście obchodzony w szkołach na terenie Rzeczypospolitej.

    W dniu tym należałoby pouczyć młodzież o wielkim znaczeniu i roli, jaką odegrał Józef Piłsudski w walce o niepodległość Polski i jaką odgrywa w pracy nad budową i utrwaleniem Państwa Polskiego.

    Postać Marszałka powinna stać się dla młodzieży drogowskazem dla jej przyszłych prac w służbie Ojczyzny.
    Zechce kuratorium zachęcić gorąco dyrekcje i nauczycielstwo wszystkich typów i stopni szkół, zarówno państwowych, jak i prywatnych, do zorganizowania w tym dniu, przy współudziale młodzieży, uroczystych poranków, połączonych z odpowiednimi przemówieniami, odczytami, deklamacjami, względnie o ile w danej miejscowości będą organizowane przez starsze społeczeństwo uroczyste obchody, do wzięcia w nich udziału łącznie z młodzieżą.

    Zarazem upoważniam Dyrekcje i Kierownictwa szkół do zwalniania młodzieży od nauki szkolnej w dniu 19 marca.”

  72. Przecław said

    dot.#68 JerzyS
    No chyba nie możemy się dziwić, „anglicy” przecież mieli /mają/ wyjątkową wprawę w fachu „zapewnianiu ochrony”. n.p w XVI wieku zapewnili ochronę Iwanowi Groźnemu przez skrócenie go o 30 cm w górnej części, ale to zapobiegliwi ludzie i mieli zmiennika, który świetnie nadawał się na to miejsce, no niech by. ktoś spróbował nie rozpoznać w nim Iwana…
    Zapewnili też bezpieczeństwo carom Piotrowi II, Pawłowi, Aleksandrowi I,Mikołajowi II i tylu innym, a także Wł.Sikorskiemu /oni b.cenią sojuszników/, last but not least bezpieczeństwo zapewnili w jego ostatniej godzinie wujkowi Józkowi czyli Uncle Joe.
    Wracając do Marszałka, „anglicy” są naprawdę przewidujący i newralgicznym momencie V1926 kiedy Marszałek dostał długotrwałego rozstroju żołądka, oni zapewnili mu zmiennika tj niejakiego Gustawa Dreszera, też w mundurku i czapce jak należy…

  73. JerzyS said

    Czesław Witkowski – „Majowy zamach stanu. Wojskowy rokosz Piłsudskiego” – recenzja

    2016-08-18 10:00 Michał Staniszewski

    „Wojna polsko-polska” to termin współczesny, ale dobrze opisujący sytuację polityczną z pierwszych lat II Rzeczpospolitej. 100 lat nie wystarczały już argumenty słowne. Józef Piłsudski wyprowadził na ulice wojsko i przejął władzę.

    Autor: Czesław Witkowski
    Tytuł: „Majowy zamach stanu. Wojskowy rokosz Piłsudskiego”
    Wydawca: Bellona
    Rok wydania: 2016
    Oprawa: twarda
    ISBN: 978-83-1114-144-5
    Format: 130 × 200 mm
    Liczba stron: 344
    Cena detaliczna: 24,90 zł

    Ocena naszego recenzenta: 8,5/10
    (jak oceniamy?)
    Inne recenzje książek historycznych

    Książka Czesława Witowskiego na pewno nie wyczerpuje tematu wydarzeń z 12–16 maja 1926 r. Tak naprawdę nie znajdziemy jednak żadnej kompleksowej pracy, dogłębnie analizującej przyczyny, przebieg i skutki zamachu majowego. Prace powstałe przed 1939 r. skupiały się na usprawiedliwianiu i wychwalaniu Marszałka, historycy ery PRL pisali na ogół krytycznie, ale w sposób zabarwiony panujących w tych latach ideologią (oraz cenzurą). Co w takim razie zrobił Czesław Witkowski, że warto zatrzymać się przy jego książce?

    Witkowski jest autorem rozprawy o historii garnizonu miasta stołecznego Warszawa w okresie międzywojennym. Ma to duże znaczenie.

    Areną zamachu majowego była wszak stolica, a pierwsze skrzypce odegrało w nim wojsko. Stąd kluczową rolę odgrywały stacjonujące w stolicy jednostki, dowództwa, instytucje.

    Wiedza Witkowskiego powinna tym samym zapewnić Czytelnikowi kompleksową analizę opisywanych wydarzeń. To jednak nie wszystko. Potrzeba nam jeszcze analizy „przed” oraz wniosków „po”.

    Autor nie unika spraw drażliwych. Choć objętość książki nie pozwala na kompleksową analizę wszystkich problemów odrodzonej Polski, to na wstępnie otrzymujemy krótką syntezę sytuacji wewnętrznej i międzynarodowej Polski. Autor skupia się przede wszystkim na przedstawieniu tła i podłoża przyszłych działań Piłsudskiego. Ze splotu rozmaitych wydarzeń i potencjalnych przyczyn wybuchu wybiera jedną konkretną i ją ostatecznie uznaje za katalizator wypadków.

    Jest to kwestia organizacji najwyższych władz wojskowych w wojsku. Jest faktem, że wszelkie prawa ustrojowe Rzeczpospolitej konstruowano tak, aby odebrać Piłsudskiemu wszelkie możliwości działania. Pierwszy był bezsilny, nie wiedział jak zapobiec swojej postępującej marginalizacji. W końcu rozwiązanie przynieśli mu jego dawni podkomendni obiecując swoje szable do zaprowadzenia porządku. Sami byli mocno sfrustrowani. Bohaterowie walk o niepodległość, pełniący odpowiedzialne funkcje w czasie pokoju poczuli się – zasadnie zresztą – odstawieni na boczny tor. Witkowski sugeruje, że to właśnie przelało czarę goryczy.

    Sam opis walk w stolicy przedstawiony jest syntetycznie, przystępnie i co ciekawe – jak na objętość książki – dość szczegółowo. Na uwagę zasługuje plastyczność opisu. Można powiedzieć, że krok po kroku wraz z puczystami zbliżamy się do Pałacu Namiestnikowskiego, ewentualnie wraz z stroną rządową wycofujemy się do Wilanowa. Wydarzenia w Warszawie nie biegną w próżni, odbijają się szerokim echem w innych jednostkach wojskowych. Okręg po okręgu pokazuje to nam rozłam w armii, podziały w korpusie oficerskim, dramatyczne decyzje do podjęcia, trudne wybory. To duże osiągnięcie – zachować syntetyczny charakter publikacji i jednocześnie odmalować dramatyzm.

    Zakończeniem książki są nie tylko wnioski i ocena walk majowych, lecz także próba podsumowania zamachu w perspektywie długofalowej. Pokazując sztandarowe przykłady negatywnych efektów „rewolucji bez rewolucji” Witkowski pisze wprost, że

    „Piłsudski odszedł w rocznicę wydarzeń, które było największym błędem w jego niezwykłej karierze”.

    Dlaczego? Ponieważ:

    Z miesiąca na miesiąc Polska stawała się państwem autorytarnym, coraz częściej stosującym metody typowe dla państw faszystowskich.

    Służyć one miały tworzeniu nowego modelu państwa, niekiedy określanego mianem państwa jednolitego (w którym Monteskiuszowska zasada trójpodziału władzy traciła na znaczeniu).

    Przy czym ostateczne owoce zebrał nie tyle Marszałek co jego podwładni, których Piłsudski stał się w pewnym sensie zakładnikiem. Legunom wiele uchodziło na sucho – nawet stanięcie w czasie wypadków majowych po stronie legalnego rządu. I może to jest właściwa odpowiedź na pytanie o to kto tak naprawdę dążył do zmian i „naprawy” Polski. I jakie kierowały nim motywy.

  74. JerzyS said

    Dezerter i zdrajca generał Gustaw Orlicz-Dreszer

    https://www.google.pl/url?sa=i&rct=j&q=&esrc=s&source=imgres&cd=&ved=0ahUKEwixuInep8vOAhWCEiwKHeL3DvgQjRwIBw&url=http%3A%2F%2Fdom-z-papieru.blogspot.com%2F&psig=AFQjCNH_EvvqiP6iJMG7ypNmKHqzhRZK1w&ust=1471621580616822

    Ostatni lot pierwszego szwoleżera
    Mateusz Zimmerman dziennikarz i publicysta

    Czy generał Gustaw Orlicz-Dreszer – jeden z najsławniejszych wojskowych II RP – zginął dlatego, że z pokładu samolotu chciał pomachać żonie?

    Marszałek Józef Piłsudski z generałem Gustawem Orlicz-Dreszerem na moście Poniatowskiego – Warszawa 12.05.1926 r.
    Foto: PAP/Reprodukcja / PAP Marszałek Józef Piłsudski z generałem Gustawem Orlicz-Dreszerem na moście Poniatowskiego – Warszawa 12.05.1926 r.

    Wczesne popołudnie 16 lipca 1936 roku. Z lotniska w Grudziądzu startuje kilkumiejscowy samolot RWD-9. Na jego pokładzie są trzy osoby – kapitan Aleksander Łagiewski (pilot) i dwaj pasażerowie: podpułkownik Stefan Loth i generał Gustaw Orlicz-Dreszer.

    Maszyna ma wylądować w Gdyni. Pół godziny po starcie, lecąc od Sopotu, zaczyna się zniżać nad Orłowem. Ale po wykonaniu potrójnej spirali opada już w sposób wyraźnie niekontrolowany i uderza w morze mniej więcej kilometr od brzegu. Pod wodą znika niemal natychmiast.

    j

    Pierwsi na miejscu są dwaj kajakarze, po chwili dopływa łódź Czerwonego Krzyża, w końcu: kilka niewielkich jednostek, które doholowują rozbity samolot do orłowskiego molo. Pasażerów można wydobyć z samolotu dopiero na nabrzeżu, lekarz nie może im już pomóc. Sekcja zwłok wykaże, że gen. Orlicz-Dreszer i płk Loth zginęli natychmiast (pęknięcie namiotu móżdżku, wywołane uderzeniem głową w szybę kabiny).

    Śmierć generała trafia na pierwsze strony gazet, również w Europie Zachodniej i za oceanem. Nie ma w tym nic dziwnego – Orlicz-Dreszer był jednym z najbardziej znanych wojskowych II RP. Jeszcze zanim oddał Piłsudskiemu nieocenione usługi, ten nazywał go „najwybitniejszym kawalerzystą świata”.
    Od dezercji do 16 Krzyży Walecznych

    Jego wojskową karierę rozpoczęła służba w rosyjskim pułku huzarów, rozpoczęta niedługo przed I wojną światową. Nie miał rozterek, zakładając mundur armii zaborczej – mówił: „na to mnie uczą sztuki wojennej, żebym umiał się kiedyś bić z nimi”.

    I rzeczywiście – niemal [b]przy pierwszej okazji po wybuchu walk zdezerterował,[/b] usłyszawszy, że jego dowódcy zamyślają rozstrzelać paru polskich jeńców. Pod Kielcami przepłynął przez Nidę, aby dołączyć do polskich oddziałów walczących po stronie Austriaków. Nieoczekiwanie jednym z pierwszych ludzi, których napotkał na brzegu, był Józef Piłsudski. To miało być najważniejsze chyba spotkanie w życiu Dreszera (pseudonim „Orlicz” przyjął niedługo później, a po wojnie dołączył go do nazwiska).

    Trafił do legionowego pułku ułanów. Wsławił się przepłynięciem Wisły – nago, tylko z karabinem – z czterema ochotnikami, wraz z którymi ostrzelali zaraz potem Rosjan stacjonujących w Nowym Korczynie. Ci w popłochu uciekli z miasta. Brał udział w ciężkiej bitwie pod Kostiuchnówką. Wierny Piłsudskiemu rzucił szablę podczas tzw. kryzysu przysięgowego – ale wśród zwykłych żołnierzy zyskał niemałe uznanie tym, że dał się internować nie z oficerami, lecz razem z szeregowcami w Szczypiornie.

    Gdy Niemcy jesienią 1918 r. zwolnili Dreszera, ten niemal od razu wrócił do walki. Rozbrajał Austriaków w Chełmie, potem na czele pułku ułanów walczył z Ukraińcami oraz Rosjanami i brał udział w zajęciu Wilna. Ciężkie rany wykluczyły go z marszu na Kijów, ale wsławił się w wojnie polsko-bolszewickiej m.in. pościgiem za Armią Konną Budionnego oraz bojami na Wołyniu. Krzyżem Walecznych odznaczono go aż 16 razy.

    Generałowie Rozwadowski czy Żeligowski wychwalali Dreszera: dzielny, w boju zachowywał zimną krew i zdolność logicznego myślenia, szanowany przez młodszych oficerów, słowem – urodzony dowódca. Awans na generała brygady zdobył niedługo po trzydziestce (1923 r.).
    Zaprawiona szabla Marszałka

    Nie opuścił Marszałka, gdy ten udał się na „emigrację” do Sulejówka. Stopniowo dojrzewał pomysł zbrojnego przewrotu i to właśnie Orlicz-Dreszer w listopadzie 1925 r. zwrócił się – reprezentując grupę oficerów o podobnych poglądach – do Piłsudskiego, aby w obliczu politycznego kryzysu „nie zechciał być nieobecny”.

    Na koniec płomiennej przemowy obiecał mu „wdzięczne serca i pewne, w zwycięstwach zaprawione szable”, co było czytelną zapowiedzią, że w razie zamachu stanu przynajmniej część polskiego wojska stanie po stronie Piłsudskiego. Za to „wyjście z roli” gen. Sikorski ukarał Dreszera przenosinami ze stolicy do Poznania, ale nieświadomie przyczynił się do wzrostu jego i tak niemałej popularności.

    Piłsudski ufał Dreszerowi na tyle, by w maju 1926 r. powierzyć mu wojskowy plan opanowania stolicy. To jego oddziały zabezpieczały przejście Marszałka na lewy brzeg Wisły. Gdy Piłsudski spotkał się na moście Poniatowskiego z prezydentem Wojciechowskim, miał przy boku m.in. właśnie Dreszera. Gdy okazało się, że do porozumienia nie dojdzie, Orlicz stanął na czele oddziałów, które starły się na ulicach z wojskami rządowymi. W czysto militarnym sensie wywiązał się z powierzonych zadań znakomicie.

    Po zamachu majowym Dreszer, na rozkaz Piłsudskiego, łączy stanowisko dowódcy dywizji kawalerii z pracą w Generalnym Inspektoracie Sił Zbrojnych. Potem, jako prezes Ligi Morskiej i Kolonialnej, promuje wizję kolonialnej ekspansji II RP i Polski jako mocarstwa morskiego. W tej roli jeździ do USA i Europy Zachodniej. Zwłaszcza z dzisiejszego punktu widzenia te pomysły wydają się dość fantastyczne, ale warto pamiętać, że Liga odegrała sporą rolę, jeśli chodzi o np. o nagłośnienie problemu rozbudowy marynarki wojennej.

    Po śmierci Marszałka Orlicz-Dreszer był dowódcą wojskowej części uroczystości pogrzebowych. Podczas „ostatniej defilady Marszałka” oddał przed trumną potrójny salut szablą. Prezydent Mościcki mianował niebawem Dreszera Inspektorem Obrony Powietrznej, co oznaczało, że w razie wojny zostałby on dowódcą lotnictwa i obrony przeciwlotniczej. Jak na ironię: życie miał stracić właśnie w wypadku samolotu.
    Powitanie, którego nie było

    Dlaczego RWD-9 z Dreszerem na pokładzie spadł do Zatoki Gdańskiej? Przyczyn było, jak zwykle w wypadkach lotniczych bywa, kilka. Pierwsze spekulacje wskazywały na awarię silnika, ale dość szybko okazało się, że przed startem z Grudziądza samolot przeszedł kontrolę techniczną i ta niczego niepokojącego nie wykazała. Kapitan Łagiewski był zresztą znany z dbałości o stan techniczny maszyny, którą podróżował „jego” pasażer.

    Z pewnością za to zlekceważono przed startem prognozę pogody, która przewidywała silne wichry na wybrzeżu. Komisja powypadkowa Instytutu Badań Technicznych Lotnictwa ustaliła – w poufnym sprawozdaniu – że ukształtowanie terenowe wybrzeża (pagórkowate, miejscami strome) w połączeniu z porywistym tego dnia wiatrem sprawiały, że lot nad rejonem przybrzeżnym na małej wysokości był wyjątkowo ryzykowny.

    Od razu nasuwały się dwa oczywiste pytania. Pierwsze: dlaczego RWD-9 leciał tak nisko? Po drugie: po co pilot prowadził samolot nad wodami Zatoki Gdańskiej, skoro trasa tego nie wymagała?

    Nieco światła rzuciło na tę kwestię zeznanie członka służby meteo z lotniska w Grudziądzu. Miał on przed startem samolotu usłyszeć od kapitana Łagiewskiego, że bez względu na prognozę lot „i tak musi być nad morzem”. Generał Orlicz-Dreszer chciał bowiem powitać swoją małżonkę, Olgę Elwirę Stalińską, która wracała z USA na pokładzie transatlantyku „Piłsudski”. Według kilku świadectw zamierzał już to pomachać ręką z samolotu, gdy statek będzie przybijać do nabrzeża w Gdyni, już to zrzucić na pokład „Piłsudskiego” wiązankę kwiatów.

    Jedna z relacji (ówczesny oficer marynarki) sugeruje, że cała załoga „Piłsudskiego” włącznie z kapitanem wiedziała o zaplanowanej dla pani generałowej „niespodziance”, ale to akurat jest niemożliwe do zweryfikowania. Pojawiało się w sprawie katastrofy mnóstwo innych plotek – takich jak ta, że generał pilotował maszynę osobiście. Tak nie było, choć warto tu wspomnieć, że wraz ze swoimi awansami na stanowiska związane z lotnictwem Orlicz-Dreszer m.in. nauczył się pilotażu i zdobył uprawnienia pozwalające mu pilotować maszynę tego typu.
    Szwoleżer z „Adrii”

    Pogrzeb generała nie obył się bez kontrowersji. Orlicz-Dreszer chciał być pochowany w Gdyni, ale proboszcz parafii na Oksywiu miał postawić weto – nie chciał pochować „grzesznika i rozwodnika”. Wieść niesie, że konflikt rozstrzygnął kapelan Marynarki Wojennej Władysław Miegoń: powiedział, że proboszcz może na taką okoliczność zamknąć świątynię, oczywiście pod warunkiem, że będzie mieć czym ją zamknąć… W dniu pogrzebu 20 marynarzy zdjęło oba skrzydła kościelnych drzwi z zawiasów i w ten sposób uroczystość – z udziałem najwyższych władz cywilnych i wojskowych – mogła się odbyć zgodnie z planem.

    Generał w istocie zapracował sobie na reputację nie tylko wybitnego wojskowego. Z pierwszą żoną rozwiódł się w 1934 roku, by dosłownie tydzień później ożenić się właśnie z poznaną dużo wcześniej Stalińską. Z pewnością nie był to jedyny romans generała przed rozwodem, bo kobiety go uwielbiały – a i on nie stronił od ich towarzystwa, szwoleżerskiego stosunku do trunków i najogólniej mówiąc: dobrej zabawy, głównie w legendarnej warszawskiej „Adrii”.

    Sekcja zwłok wykazała, że Dreszer mimo 47 lat zmagał się z zaawansowaną już miażdżycą, zapewne w dużej mierze warunkowaną jego trybem życia: jadał nieregularnie, pił sporo, palił jeszcze więcej. Za to wyniki sekcji milczały o tym, o czym wspomniał potem gen. Szyszko-Bohusz: gdyby nie nagła śmierć w katastrofie, Orlicz umarłby tak czy inaczej, tyle że w cierpieniach.

    Od dłuższego czasu zmagał się bowiem z rakiem wątroby. I tu znów zbieg okoliczności: kilkanaście miesięcy wcześniej właśnie z takiej przyczyny zakończył życie ten przywódca, któremu Orlicz-Dreszer obiecywał onegdaj swoją „zaprawioną szablę”.

  75. karlik said

    Ad.74 „Od dłuższego czasu zmagał się bowiem z rakiem wątroby. ”

    Niektórzy twierdzą, że to była kiła..

    „Niewątpliwie najbardziej rewizjonistycznym tekstem najnowszego Glaukopisu jest artykuł Marka Kmińskiego „Professor locutus est” w którym autor ujawnił, że Józef Piłsudski zmarł na kiłę.

    Kiłę u Piłsudskiego rozpoznał austriacki lekarz Karel Frederik Wenckebach. Marszałek bojąc się skandalu sam zażądał by badał go lekarz spoza Polski. Wyniki badań utajniono. Propaganda rządowa kolportowała wersje oficjalną według której Piłsudski zmarł na raka wątroby.

    Wykryta u dyktatora choroba objawiała się zaburzeniami psychicznymi. Trzecie stadium choroby świadczyło, że Piłsudski chorował na nią od lat, a choroba degenerowała jego psychikę.”
    źródło : .http://www.pch24.pl/pilsudski-zmarl-na-kile—rak-watroby-to-propaganda-,24204,i.html

  76. guła said

    Nie wiesz Karliku że homoseksualiści na kiłę nie umierali?

  77. Przecław said

    #74
    U góry jest „dezerter i zdrajca” ale w podanym linku nic na ten temat nie ma, tym bardziej w komentarzu Jerzego S. Nie ma też nic na ten temat w wikipedii, najwyrażniej ktoś zadbał, aby prawdę zatuszować. Ja natomiast czytałem, że w wojnie bolszewickiej w sierpniu 1920 jako jedyny polski oficer odmówił wykonania rozkazu i pod rzeką Wkrą zamiast walczyć z bolszewikami krył si e w lesie wraz z podległym mu oddziałem. Sosnkowski, któremu on podlegał postawił go przed sądem wojennym za dezercję z pola bitwy, jednak wyratowała go osobista interwencja marszałka Piłsudskiego.

  78. Piszę więc jestem said

    Re. 74 – a skąd u Pana taka wiedza? Coś na rzeczy?!

    Guła, sam tak chciałeś – teraz wiemy jakiś to EKSPONAT.

    Czego jeszcze homozboków się nie ima?

    To może być ciekawe! – Ty to znasz z autopsjiiii, więc poucz maluczkich!

    Na sto argumentów, jak zawsze, jedna inwektywa, i zanik w okopach.

    Guła zasługuje na tutuł IDIOTY 100 lecia, na 1000 lecie musi jeszcze dużo popracować!

  79. Piszę więc jestem said

    Natychmiast poprawiam, bo ssystem zadziałał, wpis dotyczy GUŁA ,

    gdziekolwiek jest i w pod jakimkolwiek jest numerem – GUŁA po prostu – DUPEK

  80. Przecław said

    Oj, chyba pomyliłem nazwisko, zamiast Sosnkowskiego Sikorskiego.

  81. Piszę więc jestem said

    Po tym co zobaczyłem w Częstochowie, na tzw.apelu, ręce opadają i wołanie zostaje,

    Wołam o Pomstę do PAna Boga za tych idiotów, piłsudyzmem zaczadzonych.

    W Biskupich, zakonnych, i innych szatach – potop wariatów czczących:

    Apostatę; zdrajcę; cudzołożnika; Mordercę; Zbrodniarza; dewiata . . . etc

    Oto APOGEUM kretyństwa w galopie! – a my bezradni jak dzieci!?

    Po ludzku nie ma ratunku, Ale?!

    Mamy Królową, dajmy Jej do rąk argument – Modlitwę!

    Mądrej głowie . . .

  82. guła said

    Nie wiem „Czego jeszcze homozboków się nie ima?” ale wiem co ich najczęściej załatwia.
    Homosiów załatwia byle jaka infekcja z powodów braku odporności organizmu. Tak było i tak jest … I ciesz się że nie odpłacam „pięknym za nadobne” skoro uważasz, że wiesz wszystko i że na dodatek myślisz, bo piszesz.

  83. JerzyS said

    Przecław said
    2016-08-19 (piątek) @ 01:41:53

    #74
    U góry jest „dezerter i zdrajca” ale w podanym linku nic na ten temat nie ma, tym bardziej w komentarzu Jerzego S. Nie ma też nic na ten temat w wikipedii, najwyrażniej ktoś zadbał, aby prawdę zatuszować.
    =======================================================================================
    „Od dezercji do 16 Krzyży Walecznych

    Jego wojskową karierę rozpoczęła służba w rosyjskim pułku huzarów, rozpoczęta niedługo przed I wojną światową.
    Nie miał rozterek, zakładając mundur armii zaborczej – mówił:

    „na to mnie uczą sztuki wojennej, żebym umiał się kiedyś bić z nimi”.

    I rzeczywiście – niemal [b]przy pierwszej okazji po wybuchu walk zdezerterował, usłyszawszy, że jego dowódcy zamyślają rozstrzelać paru polskich jeńców. ”

    „Nie opuścił Marszałka, gdy ten udał się na „emigrację” do Sulejówka.

    Stopniowo dojrzewał pomysł zbrojnego przewrotu i to właśnie Orlicz-Dreszer w listopadzie 1925 r. zwrócił się
    – reprezentując grupę oficerów o podobnych poglądach
    – do Piłsudskiego, aby w obliczu politycznego kryzysu „nie zechciał być nieobecny”.

    Na koniec płomiennej przemowy obiecał mu

    „wdzięczne serca i pewne, w zwycięstwach zaprawione szable”,
    co było czytelną zapowiedzią, że w razie zamachu stanu przynajmniej część polskiego wojska stanie po stronie Piłsudskiego. Za to „wyjście z roli” gen. Sikorski ukarał Dreszera przenosinami ze stolicy do Poznania, ale nieświadomie przyczynił się do wzrostu jego i tak niemałej popularności.

    Piłsudski ufał Dreszerowi na tyle, by w maju 1926 r. powierzyć mu wojskowy plan opanowania stolicy.

    To jego oddziały zabezpieczały przejście Marszałka na lewy brzeg Wisły. Gdy Piłsudski spotkał się na moście Poniatowskiego z prezydentem Wojciechowskim, miał przy boku m.in. właśnie Dreszera.

    Gdy okazało się, że do porozumienia nie dojdzie, Orlicz stanął na czele oddziałów, które starły się na ulicach z wojskami rządowymi.
    W czysto militarnym sensie wywiązał się z powierzonych zadań znakomicie.”

  84. JerzyS said

    „Piłsudski NIE BYŁ ŻADNYM ZWYCIĘZCĄ BITWY POD WARSZAWĄ W 1920, NIE BYŁ DOWODZĄCYM, NIE BYŁ W OGÓLE NA POLU BITWY POD WARSZAWA.

    Bitwa o Warszawę w 1920 rozegrała się 12,13, 14, a 15 sierpnia już było praktycznie po bitwie.

    • 13 i 14 sierpnia Piłsudski był w drodze do i w miejscowości Bobowa – 440 km (trzy dni jazdy) od pola bitwy – był u kochanki Szczerbińskiej, która potwierdza to w swoich pamiętnikach.

    Po południu 14 sierpnia Gen. Rozwadowski usiłował nawiązać kontakt telefoniczny z Piłsudskim.
    Odebrał szef sztabu Piłsudskiego płk. Stachewicz, bo Piłsudskiego przecież nie było. ”

    W tym czasie Piłsudski przygotowywał plan ucieczki wraz z kochanka do Szwajcarii!

    ===================================================================
    Tajny pakt Lenin-Piłsudski

    Utworzono: 08 sierpnia 2014

    Analiza wydarzeń bezpośrednio po Bitwie Warszawskiej 1920 r. rzuca kolejny cień na działania ówczesnego Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza, Marszałka Józefa Piłsudskiego. Poprzez błyskawiczny rozejm i przerwanie działań wojennych, podobnie jak rok wcześniej wsparł on bowiem mniej lub bardziej świadomie bolszewików w walce o władzę w Rosji.

    W 1919 i 1920 roku w działaniach wojennych i dyplomatycznych ważyły się losy i kształt granic trzech państw: Polski, Rosji i Ukrainy. Taktyczny rozejm Piłsudskiego z bolszewikami w 1919, nieudana wyprawa kijowska wiosną 1920 dla stworzenia niepodległej Ukrainy i wreszcie kontrofensywa po sierpniowej Bitwie Warszawskiej zdecydowały o przyszłości Polski i Europy. Działania Marszałka Józefa Piłsudskiego w tamtym okresie są znane głównie z dramatycznej obrony państwowości polskiej w 1920. Polscy historycy niechętnie eksponują tajne negocjacje Piłsudskiego z wysłannikiem Lenina, Julianem Marchlewskim, w Białowieży i Mikaszewiczach latem i jesienią 1919 roku. Zawarte wówczas taktyczne zawieszenie broni umożliwiło młodemu państwu bolszewików rozprawę z maszerującymi na Moskwę siłami kontrrewolucji Denikina i Kołczaka. Tym samym zapewne uratowało Sowdepię, debiutujące państwo bolszewickich komisarzy i pięcioramiennej czerwonej gwiazdy, od zagłady.

    Po miesiącach bezczynności, Piłsudski zdecydował się na ofensywę na wschodzie dopiero w kwietniu 1920, w sojuszu z Ukraińską Republiką Ludową Petlury, w wyniku której polskie wojska dotarły do Kijowa. Jego główny oponent polityczny tamtych lat, Roman Dmowski napisze dziesięć lat po wyprawie na Kijów, że jej „powody i cele polityczne nie zostały dotychczas należycie wyjaśnione. Nie zmieniła ona nic zasadniczo w stanie kwestii ukraińskiej, tylko tyle, że pokój Ryski (1921), który po niej nastąpił, ustalił granice Ukrainy sowieckiej na zachodzie, usuwając Polskę ze znacznej części terytorium, które przedtem siłą faktu zajmowała”. Efektem wyprawy na pomoc Ukraińcom był kontratak bolszewików, który dotarł na przedpola Warszawy. Los Państwa Polskiego był przez chwilę niepewny.
    Drugi front Lenina i Trockiego

    Tymczasem wiosną 1920 na czele rozbitych resztek kontrrewolucji staje generał baron Piotr Wrangel, który wprowadza dynamiczne reformy ustrojowe i reorganizuje garstkę niedobitków Białej Armii. W przeciwieństwie do Denikina, Wrangel nie liczył już na zajęcie Moskwy. Desperacko próbuje natomiast utrzymać kontrolę nad ostatnim skrawkiem wolnej, nie-sowieckiej Rosji, Krymem. W samej Rosji w 1920 podnoszą się bunty i powstania przeciw terrorowi sowieckiej władzy. I tutaj dochodzimy do przemilczanej zazwyczaj w polskiej historii roli armii Wrangla w wydarzeniach 1920 roku w Polsce. Jeszcze w grudniu 1919 Wrangel zaproponował w swoim memoriale do głównodowodzącego wówczas gen. Denikina nową taktykę polityczną: zerwać z dotychczasowym oparciem o Kozaków i oprzeć się całkowicie o Warszawę i polską armię, jak sam pisze „trzecią co do wielkości w Europie”. Stąd prośba o wsparcie do Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego, który jednak reakcyjnej Rosji pomagać nie zamierzał a na sojusznika wybrał ukraińskiego socjalistę Symona Petlurę.

    Po rozpoczęciu polskiej wyprawy na Kijów, gen.Wrangel nie ukrywał swojego militarnego poparcia dla działań wojsk polskich. Pod koniec kwietnia jego zreorganizowana armia liczyła 40.000 żołnierzy, czyli ponad dziesięciokrotnie więcej niż resztki armii petlurowców, z którymi w sojusz wszedł Piłsudski. Reforma rolna i talent organizatorski następcy Denikina mogły mu przynieść popularność w wyzwalanych od bolszewickiej władzy terenach i rozszerzyć kontrrewolucję. Wobec rozwoju sytuacji na froncie polskim, Wrangel w maju 1920 roku planuje wojskową operację wyjścia na północ od Krymu. Białe wojska wykorzystują fakt przerzucenia większości sił Armii Czerwonej do walki z Polakami. W tym czasie w Europie brytyjski premier Lloyd George jest już praktycznie gotowy do porozumienia z rządem sowieckim, kosztem Polski i Białej Rosji. Jego stosunek do granic polskich ukaże twarde brytyjskie stanowisko w lipcu 1920 roku w belgijskim Spa. Z kolei rząd francuski popiera politycznie i materialnie Polaków i Wrangla w walce z Leninem. I to właśnie Francuzi, którzy wspierają rząd w Warszawie, a 31 lipca 1920 uznają de facto biały rząd Wrangla i spróbują zbliżyć obie strony walczące z bolszewikami.

    Za niepodległą Ukrainę

    Ówczesna sytuacja białej Rosji na arenie międzynarodowej jest znacznie trudniejsza niż sytuacja Polski. Wrangel nawet gdyby chciał, nie może już kwestionować niepodległości Polski i porządku ustalonego w Wersalu. Sprawa wspólnej granicy Polski i antybolszewickiej Rosji nigdy nie stanie się przedmiotem rozmów. Natomiast porozumienie Piłsudski-Petlura i umowa z 21 kwietnia 1920 roku między Polską a Ukrainą stawia rosyjskiego głównodowodzącego w trudnej sytuacji. Polska bowiem, jako jedyny kraj w Europie uznaje niepodległość petlurowskiej Ukrainy. Jednocześnie rząd polski przyznaje Ukrainie terytoria na wschód od wspólnej linii granicznej na rzece Zbrucz – „do granic Polski z roku 1772 (przedrozbiorowej), które Polska już posiada lub odzyska od Rosji drogą orężną lub dyplomatyczną”.

    Wrangel godzi się na szeroką autonomię historycznej Ukrainy, ale w ramach przyszłej „Federacji Rosyjskiej”. W 1923 roku na emigracji napisze: „Polacy zadecydowali o granicach przyszłej Ukrainy nie czując potrzeby wejść z nami w tym temacie w jakiekolwiek wstępne objaśnienia i porozumienia.”. W 1920 roku Wrangel bezskutecznie szukał w tej sprawie mediacji u Polaków przez Paryż. Mimo braku porozumienia politycznego i wojskowego z Polską, nazwany przez bolszewików „Czarnym Baronem” Wrangel wyprowadza swoje wojska z Krymu i podejmuje walkę z bolszewikami, co w kluczowych dniach lata 1920 będzie miało wpływ na przebieg walk na froncie polskim. Wrangel od czerwca toczy ciężkie boje z XIII sowiecką armią. Działania jego i antybolszewickich powstańców na tyłach sowieckiej armii powodują opóźnienie w wysłaniu na polski front kolejnych jednostek bolszewickich, spowalniając ich pochód na Warszawę, a zwłaszcza na Lwów. Tylko w ciągu ośmiu dni walk na północ od Krymu w drugiej połowie lipca biali rozbili trzy sowieckie zgrupowania wojsk i wzięli 5000 jeńców.

    Lato 1920

    W lipcu i sierpniu 1920 roku kiedy Armia Czerwona naciera na Lwów i Warszawę, musi jednocześnie prowadzić ciężkie walki na drugim, południowym froncie, na który przerzuca jednostki z zachodniego frontu polskiego. Szczególnie krwawe walki toczą się przez kilka miesięcy o przeprawę nad Dnieprem w miejscowości Kachowka. Atakowane przez bolszewików wojska Wrangla ponoszą tutaj ogromne straty, ich opór przełamie dopiero przerzucona z Polski w październiku armia konna Budionnego. W sierpniu 1920 roku, a więc w dni walk na przedpolach Warszawy Rosjanie decydują się dodatkowo na desant z Krymu na Kubań. Wydzielona grupa wojsk gen. Ułagaja ląduje na Kubaniu, z nadzieją na wzniecenie tam powstania i rozprzestrzenienie walk na terytoriach kozackich – Jekaterynodar (Krasnodar) i Majkop. Przez cały czas biali stanowią zatem realne zagrożenie dla sowieckiej władzy. Tym większe, że masowe, narastające w czasie i wyniszczające sowieckie rekwizycje żywności prowadzą do wybuchu powstań chłopskich.
    Pokój za wszelką cenę

    Wrangel doskonale rozumie, że szybki pokój Piłsudskiego z Sowietami oznacza jego koniec.

    Widzi także ogromny potencjał, jaki stanowią zbiegli i wzięci do niewoli rosyjscy żołnierze w Polsce.

    W celu porozumienia z Piłsudskim wysyła do Warszawy przez Konstantynopol swojego przedstawiciela wojskowego na Polskę, gen.Machrowa. Spotkanie w Belwederze na początku września ujawnia brak zainteresowania współpracą ze strony polskiego Naczelnika Państwa. Rosyjski głównodowodzący zwrócił się również z prośbą o pośrednictwo do francuskiego rządu i marszałka F.Focha. Jednocześnie w Paryżu przedstawiciele Wrangla prowadzą rozmowy z ówczesnym ambasadorem RP i czołowym politykiem endecji, hr. Maurycym Zamoyskim. Z telegramu ambasadora Makłakowa z 12.09.1920 z Paryża na Krym wynika, że Zamoyski wierzy w polityczne porozumienie, problemem może być natomiast „chęć wielu Polaków do zawarcia pokoju”. Plan Wrangla znajduje poparcie marszałka Focha. 14 września polskie władze ostatecznie wyraziły zgodę na sformowanie na naszych terytoriach ochotniczej Armii Rosyjskiej. Jednak po wygranej przez Polaków bitwie warszawskiej znów dochodzi do zagadkowych działań, których genezy należy szukać w nieformalnych porozumieniach i układach.

    Piłsudski zawiera błyskawicznie preliminarium pokojowe z Sowietami, kończąc faktycznie działania wojenne.

    Dzieje się tak w chwili, kiedy ofensywa wojska polskiego rozwija się i stwarza szansę na większe nabytki terytorialne i nowy kryzys czerwonej władzy na Kremlu.

    Już dwa tygodnie po walkach pod Warszawą, 2 września 1920 Polska i Rosja Sowiecka zdecydowały się wznowić rozmowy rozejmowe.
    Jako nowe miejsce prowadzenia tych rokowań ustalono Rygę.
    Tymczasem bolszewicy zakładają, że tak czy inaczej zawrą porozumienie z Polakami i rzucają hasło:
    „Wszyscy na Wrangla”. Od połowy września Biali na Krymie otrzymują meldunki o przerzucaniu z polskiego frontu południowego jednostek Armii Czerwonej.

    16 września delegacja polska przybyła do Rygi.

    Trzy dni potem odbyło się nieformalne spotkanie jej przewodniczącego, Jana Dąbskiego, z przewodniczącym delegacji sowieckiej, Adolfem Joffe, zaś dwa dni później rozmowy rozpoczęły się oficjalnie.

    Lewicujący ludowiec Dąbski nie ukrywał od początku, że pokój z Sowietami jest dla niego najważniejszy. Rozejm zawarto 12 października 1920 roku.

    Armia Czerwona bez żadnych przeszkód mogła skoncentrować swoje siły na definitywnej rozprawie z ostatnim przyczółkiem „białej” Rosji – na Krymie.

    Józef Mackiewicz napisze po latach, że „tajemnica traktatu ryskiego, a raczej jego prowizorium podpisanego już w październiku 1920 r., wynikała z obawy Piłsudskiego, aby owa ‘białogwardyjska reakcja’ [dowodzący resztkami sił „białych” gen. Piotr Wrangel] nie zwyciężyła bolszewików jeszcze w ostatniej chwili…”.

    Pod naporem ofensywy bolszewików gen. Piotr Wrangel wraz resztkami Białej Armii i ponad 120 tys. uchodźców w listopadzie 1920 opuścili drogą morską Krym, ostatni niebolszewicki skrawek europejskiej części Rosji.

    Marek Wojciechowski

  85. guła said

    Do następnej rocznicy. Wbrew tematowi wiodącemu.

    PS A co pisze Józef Mackiewicz na temat Wrangla to można przeczytać na stronie M. Dakowskiego w cytowanych słowach autora z powieści „Lewa wolna”. Bo odnośniki podawane na Gajówce na nikim wrażenia nie czyniły. Biała gwardia do samego końca Polskę uważała za piriwislański kraj zgodnie z wolą A. I a wbrew ustaleniom Wiedeńskim i dopiero w ostatnich chwilach gen Wrangel zdecydował się negocjować publikując, o dwa dni za późno, apel.
    A tak wogóle to na co liczył? Na sponiewierane polskie pospolite ruszenie i jego miłość do cara?

  86. guła said

    PPS
    Wybaczy Pan porównanie, panie JerzyS, ta układanka z tzw faktów prasowych i nieprasowych, dla której tak się Pan poświęcił, przypomina robotę szewca naciągającego za skąpą skórę na kopyto. Zawsze w jakimś miejscu „nie styka”

  87. Adam Ryglowski said

    Ad 84 – W. Sz.P. Jerzy -Doskonała lekcja. GRATULUJĘ !!!
    …A Guła spod nr 86 niech szybko ZAPIERDALA do szewca PROSTOWAĆ ĆWIEKI (drewniane gwożdzie ) gumowym młotkiem .
    Po tych tekstach , nadaje się na MISZCZUNIA W MAGLU, U SZEWCA , LUB ….(kolejce po mięcho , które dostarczą o 9.00 , a w niej czeka od 5.00 )

  88. JerzyS said

    22 lutego 1900 roku Józef Piłsudski został aresztowany przez carską Ochranę w łódzkiej tajnej drukarni PPS.
    Po miesiącu J. Piłsudskim zaczynał jako Pensjonariusz z szpitala psychiatrycznego im. Św. Mikołaja Cudotwórcy w Petersburgu!

    MAZURKIEWICZ Władysław (1871 – 1933) lekarz, profesor farmakognozji i botaniki lekarskiej Uniwersytetu Warszawskiego. (dzięki rozległym stosunkom swego ojca w Petersburgu) pełniący posadę ordynatora w szpitalu dla umysłowo chorych Mikołaja Cudotwórcy, aby umożliwić ucieczkę aresztowanemu J. Piłsudskiemu przebywającemu tam od marca tr. na obserwacji. W czasie dyżuru lekarskiego 1 (14) V 1901 roku wyprowadził J. Piłsudskiego ze szpitala.

  89. NICK said

    (76). Guła.
    A dlaczego nie?
    Owszem. Zakaża się per vaginam, analnie, oralnie a nawet pocałunkiem… usta-usta.

  90. anonim said

    Po wykładzie z postu nr 84 Pana Jerzego można przekornie zapytać za co mają nas Rosjanie lubić skoro pozwoliliśmy im wpaść w łapy rzydobolshewii która potem rżnęła ich milionami…no za co ?

  91. Boydar said

    Wklejam dodatkowo. Nie żeby jakieś wielkie aj waj, tylko z racji wskazania tendencji zmian klimatu

    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/prawdy-i-mity-bitwy-warszawskiej-prof-nalecz-nie-odbierajmy-zaslug-pilsudskiemu/809dwz

  92. karlik said

    AD. 91 „Niewątpliwie jest to, że wojna polsko-bolszewicka miała dwa olbrzymie znaczenia: pierwszy – narodowy, bo Polska zachowała swoją niepodległość, a drugi – światowy. Powstrzymano przecież bolszewików, planujących ekspansję w kierunku dalszych terenów Europy Zachodniej.”

    Gdyby prof.Nałęcz umiał udowodnić te zdanie to można by z nim polemizować..
    Logicznie myśląc, dlaczego zarówno Niemcy i Czesi nie pomogli Polakom, dlatego, że nie bali się wymyślonego dla potrzeb polityki pochodu czerwonych na zachód..
    Ja bym chciał zobaczyć jeden dowód, że Bolszewicy chcieli likwidacji Polski.Przecież sami wielokrotnie głosili suwerenność Polski, a dokumenty sowieckie propozycjami pokojowymi były przed Narodem ukrywane..

Sorry, the comment form is closed at this time.