Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Polskie Obserwatoriu… o Kto stoi za ekologiczną Pipi L…
    Polskie Obserwatoriu… o Kto stoi za ekologiczną Pipi L…
    Polskie Obserwatoriu… o Ambasador Rosji w Polsce: Mosk…
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (41 – …
    Polskie Obserwatoriu… o Ambasador Rosji w Polsce: Mosk…
    abcdef o Powtórka z rozrywki
    Boydar o Zasady polityki kresowej
    Krzysztof M o Jak przegrywamy Bitwę War…
    Krzysztof M o Powtórka z rozrywki
    Polskie Obserwatoriu… o Tym, co mają słabe serce……
    Boydar o Kto stoi za ekologiczną Pipi L…
    Pacjent o Powtórka z rozrywki
    Polak-Ortodoks o Wolne tematy (41 – …
    Polak-Ortodoks o Wolne tematy (41 – …
    Boydar o Jak przegrywamy Bitwę War…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 492 obserwujących.

Jestem „ruskim agentem” – i jestem z tego dumny

Posted by Marucha w dniu 2016-05-30 (Poniedziałek)

Władimir Putin w klasztorze na greckiej Górze Athos

Zawiązanie nowej grupy o nazwie Endecja przez Rafała Ziemkiewicza, Pawła Kukiza oraz odwołujących się do idei narodowej parlamentarzystów stawia na porządku dziennym pytanie, czy w XXI wieku narodowa demokracja jest jeszcze komuś potrzebna.

Zdawać się może, że od czasów Romana Dmowskiego zmieniło się wszystko, co dało się zaobserwować jeszcze za życia nestora narodowej demokracji, kiedy to wnioski z faktu zmiany realiów wyciągali już narodowi radykałowie.

W rzeczywistości idea narodowa będzie zawsze aktualna, o ile nie będzie sobie rościć pretensji do stania się metapolityczną ideą tłumaczącą sens dziejów i posłannictwo narodu polskiego. To właśnie bezpretensjonalne i beznamiętne skonstatowanie faktu, że bycie Polakiem niesie ze sobą także konkretny zestaw obowiązków, wyjaśnia w sposób holistyczny sens polskości. Dmowski nie rości sobie pretensji do tworzenia surogatu religii, z jego dzieł wybrzmiewa nierzadko „bluźnierczy” wręcz krytycyzm wobec własnego narodu, co nie wpływa na stopień, w jakim się ze swoją wspólnotą utożsamia.

Co więcej, ciężko znaleźć wątek myślowy, w którym autor celebrowałby swoje „męczeństwo” polegające na zmaganiu się ze swoimi rodakami, których indyferentna politycznie postawa nastręczała tyle trudności w dążeniu do odbudowy państwa polskiego. Pod względem przeżywania tożsamości narodowej i przyjęcia na siebie brzemienia, a takim nierzadko polskość jako świadomy wybór bywała i zapewne bywa nadal, dominuje tu metodyka sprzeczna z tą znaną z religii. Nie ma tu obietnicy nagrody w postaci wolnego od cierpień życia po śmierci. Polak to w skrajnym przypadku wierny, choć osamotniony biblijny Hiob, który znikąd nie może szukać ratunku.

Literacko polski inteligent został zobrazowany w „Ludziach bezdomnych” Stefana Żeromskiego, nie jest zresztą przypadkiem, że autor ten był zadeklarowanym endekiem. Wbrew wciąż powszechnym wyobrażeniom, także o charakterze autostereotypowym, inteligent to nie jest ktoś, kto z wyżyn intelektu tłumaczy maluczkim sens dziejów; kimś, kto przyprawia sosem metafizyki powszednią dolę zbiorowości, w której zrządzeniem losu przyszło mu uczestniczyć. Pod tym względem postawa inteligenta aspirującego do miana elity jest całkowicie antymesjanistyczna.

Wprawdzie doktor Judym ze wspomnianej powieści Żeromskiego rzeczywiście poświęca się na rzecz chłopów, nie tylko symbolicznie brodząc w błocie, w którym utknął jego zaprzęg konny, nie jest to jednak ambicja zbawiania kogokolwiek, choćby doczesnego. Działalność doktora Tomasza Judyma, zabieganie o wzrost higieny zdrowia najniższych klas społecznych i jednoczesne ignorowanie przez tych, których nazwalibyśmy dzisiaj establishmentem, wywołuje u młodego lekarza uczucie samotności i niezrozumienia. Judym deklamuje wprawdzie „Smutno mi, Boże…” Juliusza Słowackiego, zawiązując symboliczną nić między romantyzmem i pozytywizmem, ale mimo tego decyduje się, być może do końca swoich dni, pozostać na prowincji ze świadomie obranymi towarzyszami niedoli – z tymi, którzy nigdy nie widzieli tak jak on karocy mknących ulicami Paryża, a jedynie prostą, chłopską, obryzganą błotem furmankę.

Myliłby się jednak ten, kto całkowicie wyzułby z emocji taką postawę polskiego inteligenta. To, co rzuca się w oczy podczas lektury dzieł nie tylko Romana Dmowskiego, ale i większości klasyków narodowej demokracji, to posunięta do granic obsesji pasja analizowania rzeczywistości od każdej możliwej strony. Niewątpliwie nie bez wpływu na takie podejście był oświeceniowy pozytywizm, który w wydaniu polskim przybrał w praktyce postać pracy organicznej i w takim też wymiarze miał przełożenie na metodę analizy politycznej. W związku z tym naród traktowano jako funkcjonalny organizm, a stosunki między poszczególnymi narodami postrzegano jako rywalizację bytów występujących w naturze.

Właśnie wspomniana pasja, próba rozumowego pojęcia rzeczywistości za wszelką cenę – choć może, a nawet powinna wzbudzać wątpliwości katolików mających z zasady sceptyczny stosunek do możliwości poznania przez ułomnego człowieka rzeczywistości danej przez doskonałego Boga – stworzyła metodę analizy realiów w otoczeniu międzynarodowym i środowisku wewnętrznym.

Klasyków endecji interesowało wszystko – od ukształtowania geograficznego terenów zajmowanych przez Polskę i państwa ościenne oraz zaborcze, po stosunki narodowościowe, religijne czy własnościowe w różnych gałęziach gospodarki. W swojej przenikliwości Roman Dmowski proponował nawet, by zastanawiać się nad tym, co my sami zrobilibyśmy na miejscu poszczególnych wrogów Polski, by móc temu skutecznie przeciwdziałać. Każdy element rzeczywistości był więc istotny dla stworzenia syntezy pozwalającej na właściwą diagnozę, by móc wybić się na niepodległość przy zastosowaniu odpowiednich środków.

To, co nie przestaje być aktualne, to zaproponowana przez endecję analiza krytyczna panujących realiów. Ta wydaje się nie mieć alternatywy w postaci innej niż polityczny mesjanizm („Polacy są poetami w polityce, a politykami w poezji”), z kolei idea narodowa, wbrew nazwie, nie jest ideą w tym znaczeniu, jaki zwykło się nadawać temu słowu, lecz nade wszystko właśnie metodą. Jej aktualność wynika bowiem stąd, że Polska – tak jak na przełomie XIX i XX wieku – musi wybić się na niepodległość.

Obecnie, w roku 2016, Polska znajduje się ponownie pod zaborami. Od czasów Dmowskiego rzeczywiście zmieniło się wiele, zmieniły się przede wszystkim metody podporządkowywania sobie narodów i państw. Aktualność jego myśli, jak już wspomniano, polega zaś na tym, iż zaproponowana przez niego metoda wciąż ma zastosowanie i to także w całkowicie innych już realiach, gdy polskiego terytorium nie okupują Rosja, Niemcy i Austria.

Rozbiór Polski w wieku XXI polega na stopniowym wykrajaniu z zakresu polskiej suwerenności kolejnych gałęzi gospodarki oraz sfer życia społeczno-politycznego. Stopniowo odbierano nam wszystkie atuty, jakimi moglibyśmy dysponować w otoczeniu międzynarodowym. Polska mała i średnia przedsiębiorczość jest duszona przez wielkie korporacje wyprowadzające zyski za granicę. Zlikwidowano polski przemysł przy bierności polskich rządów, którym ręce spętały kolejne dyrektywy Komisji Europejskiej, w efekcie czego Polska to jedna wielka montownia i zasób podwykonawców dla większych zagranicznych podmiotów.

Polską ziemię mogą wykupywać cudzoziemcy, zaś rolnikom uniemożliwiono konkurencję na rynkach europejskich na równych zasadach. W kraju bez skrępowania funkcjonują dotowane z zagranicy fundacje czy stowarzyszenia promujące „demokratyczne wartości”. Wreszcie, wszystko to dzieje się przy co najmniej milczącej aprobacie mediów z zagranicznym kapitałem, w związku z czym takie położenie we własnym kraju wydaje się wielu Polakom czymś normalnym.

Należy sobie zadać pytanie, kto jest odpowiedzialny za opisaną eksploatację narodu polskiego, a więc – który ze współczesnych „zaborców” zagraża najbardziej naszemu bytowi. Zaborca taki musiałby spełnić kryterium polegające na zdolności wynarodowienia Polaków i zmniejszenia naszej populacji. Dla wielu z nas warunki egzystencji we własnym kraju stały się zresztą na tyle nieznośne, że dla części państw od dawna stanowimy rezerwuar siły roboczej i zasób demograficzny, przy otępiającej propagandzie mediów przekonujących, że jest to wielkie dobrodziejstwo.

Polska walczy o swoje biologiczne przetrwanie także z tymi, którzy chcą zniszczyć instytucję rodziny solidarnej międzypokoleniowo, założonej przez mających swoją fizyczną i mentalną odrębność mężczyznę oraz kobietę płodzących lub adoptujących potomstwo. Na razie nie udało się z różnych przyczyn wdrożyć przekonania, że dzieciobójstwo nienarodzonych jest czymś moralnie obojętnym, to samo dotyczy innych nowinek obyczajowych. Nikt nie postuluje zalegalizowania utylizacji starców i chorych, zwanej uczenie eutanazją. Wreszcie, feminizm czy genderyzm wzbudzają raczej powszechne politowanie swoją groteskowością.

Jednak to, że trzymamy się stosunkowo mocno normalności, nie oznacza, że nie będzie można narzucić nam liberalnych obyczajowo rozwiązań bez pytania nas o zdanie. Dołączenie do politycznego świata Zachodu wiąże się z przyjęciem wynikających z tego tytułu skutków z dobrodziejstwem inwentarza.

Pod znakiem zapytania staje już nie tylko ekonomiczny sens pozostawania w Unii Europejskiej, analizy wymagają także tożsamościowe skutki pozostawania w ramach tego organizmu. Wspomnianym inwentarzem przynależności do Zachodu jest coraz większa bezbronność przed aplikowaniem nam liberalizmu obyczajowego. Polityczny Zachód przestał bowiem być Zachodem pod względem cywilizacyjnym już dawno temu:

„Nieszczęściem jest to, że w rzeczywistości politycznej tej cywilizacji już nie ma; Christianitas jest już od dawna, by tak rzec, bezdomna, bez dachu nad głową. Żyje i będzie żyć, dopóki żyją i karmią się nią ludzie, rodziny, środowiska oddychające jej dziedzictwem i przekazujące je swoim dzieciom lub uczniom, ale – odkąd upadły Portugalia Salazara i Hiszpania Franco, Irlandia się zlaicyzowała, a Włochy i kraje Ameryki Romańskiej na żądanie watykańskich modernistów zsekularyzowały swoje konstytucje – nie ma już żadnego państwa, które by chroniło i wspierało Christianitas. Może jedynie współczesna Kolumbia, w zachodniej hemisferze, i Węgry blisko nas, są płomykami nadziei na jej odrodzenie, ale nawet jeśli ten optymizm nie jest przedwczesny, to i tak przecież są to jedynie małe wysepki w morzu laicyzmu” – pisze profesor Jacek Bartyzel.

Warto zauważyć, że uczony zwraca w tym fragmencie uwagę na rolę rodziny w zachowywaniu tradycyjnych wartości. Nie bez przyczyny właśnie ta instytucja jest obiektem ideologicznej agresji. Brak rodziny to z kolei brak reprodukcji kolejnych pokoleń, z tym natomiast nie mają problemu Polacy na Zachodzie, bo nie podlegają neo-kolonialnemu wyzyskowi, który we własnym kraju uniemożliwia rodzinom godne życie.

Nie będzie zaskoczeniem, jeśli wkrótce na całkowicie zlaicyzowanym i zeświecczałym Zachodzie, gdzie ludziom już dawno nie chce się zakładać rodzin, pulę demograficzną rdzennych Europejczyków będą tworzyć głównie emigranci ze wschodniej części Starego Kontynentu. Dokonuje się zatem demograficzny rozbiór Polski, który zagraża biologicznemu przetrwaniu narodu.

Umiejętne rozpoznanie zagrożenia to także oddzielenie skutków od przyczyn.

Tymczasem, zagrożenie islamizacją jest jedynie wtórne wobec zagrożenia laicyzacją i liberalizacją. Muzułmanie w Europie Zachodniej nie zdobywają kolejnych przyczółków, bo wysadzają się w środkach komunikacji publicznej i sieją terror, lecz dlatego, że wygrywają demograficznie. Również i wobec tego zjawiska proces islamizacji jest wtórny, wyznawcy Allaha nie napotykają oporu swojej ekspansji, nawet jeśli stosują metody pokojowe, do jakich można przyporządkować rozrost demograficzny.

Nie mnożą się oni dlatego, że chcą zwiększyć liczbę muzułmanów, przeciwnie – liczba muzułmanów w Europie Zachodniej rośnie, bo chcą się oni mnożyć. Zarzucamy im fundamentalizm religijny, ale czy przypadkiem brak tego fundamentalizmu po stronie zachodnich Europejczyków nie doprowadził ich do klęski?

Mimo zaistniałych procesów organy Unii Europejskiej ani myślą rezygnować ze swojej dotychczasowej polityki. Komisja Europejska chce nas obdarować katastrofalnymi skutkami swojej polityki migracyjnej, wmuszając Polsce „uchodźców” i grożąc karami finansowymi. Wynika to z faktu, iż – wbrew temu, co widoczne na pierwszy rzut oka – Unia Europejska, a szerzej: Zachód, ma swój najprawdziwszy imperializm.

Sposób narzucania wymyślonych tam rozwiązań nie wygląda może na klasyczną agresję, ale jest to typowe roszczenie sobie prawa do decydowania o innych bez ich zgody. Idea konstytuująca imperializm Zachodu to będący czwartą fazą rewolucji (po religijnej, tj. protestanckiej, politycznej i społeczno-ekonomicznej) liberalizm obyczajowy, będący efektem rewolucji kulturowej, kreowanej między innymi przez włoskiego komunistę Gramsciego.

Ponadto, w samych Niemczech – czołowym kraju UE – jednym z przodujących prądów intelektualnych jest neo-marksistowska tzw. szkoła frankfurcka, traktująca takie zjawiska jak religia czy tradycja jako balast, który należy zrzucić. Mamy więc do czynienia z typową bolszewicką urawniłowką, czyli skrojeniem wszystkich narodów na jedną miarę, a w ostateczności – likwidowaniem narodów jako takich.

Czyż właśnie opór Polaków czy Węgrów wobec rozwiązań płynących z Brukseli, odejście od demoliberalnej ortodoksji, nie jest powodem ciskania gromów w Warszawę i Budapeszt w postaci zarzutów o odejście od demokracji bądź putinizację? W sprawie zagrożeń już nie tylko dla tożsamości narodów, ale dla ludzkiej duszy, profesor Bartyzel pisze następująco:

„Kwintesencją komunizmu jest zamiar totalnej inwersji człowieka (owa sławna pierekowka dusz): przemiana człowieka z imago Dei, istoty stworzonej na obraz i podobieństwo Boga – a tym podobieństwem jest przecież nic innego, jak bycie osobą – w sztucznie wyhodowanego »człowieka-Boga« (homo Deus), lecz odpersonalizowanego, pozbawionego duszy, a zamienionego w wymienialny trybik nieludzkiego kolektywu – mechanizmu […] Komunizm (bolszewizm) to nie żadni „Ruscy” albo „czerwony carat”; kto tak sądzi, ten niczego z komunizmu nie rozumie. Cóż wspólnego z rosyjskością, caratem, „turanizmem”, etc. miał na przykład – pierwszy z brzegu – „bolszewik doskonały”, sprawca „hiszpańskiego Katynia” w Paracuellos de Járama, tow. Santiago Carrillo? Nic, absolutnie nic”.

Będzie już chyba truizmem dodanie, że współczesnym bolszewizmem jest dziś rewolucyjny demoliberalizm, rewolucyjny ze względu na skutecznie realizowane ambicje przeorania (wspomnianej „pieriekowki”) stanu ducha, świadomości. W swoim uniwersalnym i wielowymiarowym wcieleniu bolszewizm mógł występować zarówno na Wschodzie jako owoc trzeciej fazy rewolucji – społeczno-ekonomicznej, która w Rosji skutkowała komunizmem, jak i na Zachodzie, gdzie funkcjonuje pod postacią szalejącej rewolucji seksualnej, obyczajowej – szczególnie w licznie reprezentowanym w instytucjach unijnych pokoleniu rewolty ’68.

Tymczasem, swoją(?) politykę zagraniczną Polska prowadzi tak, jakby głównym zagrożeniem dla naszego bytu narodowego była Rosja.

W odpowiedziach na pytania o podmioty pozbawiające Polskę własnego przemysłu czy mediów ani razu nie padnie nazwa państwa rosyjskiego. Zakładając, że Rosja jakieś wpływy w Polsce zachowała, a przy bezbolesnym przejściu całej wierchuszki służb czy wojska z PRL-u do III RP na pewno do tego doszło, należy jednocześnie skonstatować, że Rosja jest „zaborcą” co najwyżej trzeciorzędnym, już nie tylko niezdolnym do realizowania jakichkolwiek ambitnych projektów, ale nawet nieprzejawiającym takich dążeń.

Wyniszczona przez bolszewizm, zdemoralizowana, permanentnie nietrzeźwa i dokonująca dzieciobójstwa nienarodzonych na skalę niemal przemysłową Rosja posiada wprawdzie w spadku po ZSRR broń atomową i rozległe terytorium, nad którym nie bez problemów musi panować, ale nie bez przyczyny doktor Paweł Rojek nazwał ją „samoograniczającym się imperium”. Słusznie też zauważa się, że rosyjski lider ma przeszłość w KGB, ale nie wyciąga się z tego właściwych wniosków, a takowym byłoby przede wszystkim przyjęcie do wiadomości, iż Władimir Władimirowicz to, jak przystało na służbistę, osoba działająca racjonalnie.

Z tej racjonalności wynika nie tylko niechęć do podejmowania operacji militarnych na rozległą skalę, a taką musiałaby być zbrojna agresja na Polskę, ale też aksjonormatywna orientacja polityki państwowej na religię prawosławną i sojusz z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym.

Nie ma znaczenia, czy rosyjski prezydent szczerze nawrócił się na wiarę chrześcijańską, o ile nie dyskutujemy o Zbawieniu jego duszy. W kontekście polityki państwowej to, że oficer sowieckiego KGB musi legitymizować swoją władzę poprzez afirmację Cerkwi, oznacza historyczne i moralne bankructwo bolszewizmu w Rosji.

Co więcej, z powodu prób realizowania takiej kontr-rewolucyjnej agendy Putin jest solą w oku zachodnich liberałów, a określenie „putinowski” to synonim najgorszego zła, o czym przekonali się już niejednokrotnie Kaczyński i Orban.

W odróżnieniu od liderów Polski czy Węgier z Putinem jednak Zachód nie chce drzeć kotów. O ile Polska, Węgry i Europa Środkowa oraz Wschodnia to teren przeznaczony do ekspansji Zachodu (kapitału, ideologii i innych zasobów), to tego typu pretensji z uzasadnionych względów nie rości on sobie wobec Rosji, więc kończy się tylko na groźnych pohukiwaniach, które i tak poprzedzają podpisywanie lukratywnych kontraktów w rodzaju umowy dotyczącej Gazociągu Północnego.

Nasza rodzima centroprawica, która żywi wobec Zachodu nieuzasadnione kompleksy, za wszelką cenę próbując dowieść, iż jest tegoż Zachodu integralną częścią (np. „wschodnią flanką”), w swoim krytycyzmie wobec Rosji oraz niekiedy Białorusi mówi z europejskimi liberałami jednym głosem. Dzieje się tak mimo deklaratywnego przywiązania do konserwatyzmu, co sytuowałoby takie partie i środowiska jak PiS czy „Gazeta Polska” na antypodach wobec tychże.

Przyczyny tego stanu rzeczy obrazuje wachlarz zarzutów formułowanych przez polską centro-prawicę wobec „reżimu Putina”. Władze rosyjskie nie cieszą się sympatią środowiska obecnie rządzącej partii nie tylko ze względu na „imperializm”, „agresję na Ukrainie”, „aneksję Krymu” i szereg innych rzeczy, które nie powinny nas jako Polaków obchodzić. Rosja zawiniła też, bo jest niedemokratyczna, autorytarna i łamie prawa człowieka.

Gdyby w fundamentalnym sporze narodowców, endeków, narodowych radykałów z PiS chodziło o fakty, to tamta strona musiałaby doznać konfuzji na widok Andrzeja Dudy odwiedzającego jeszcze bardziej niedemokratyczną Chińską Republikę Ludową, bądź odrzucić kult niezbyt przejętego demokratycznymi regułami Józefa Piłsudskiego. Tak jednak nie jest, gdyż środowisko to konstytuują przede wszystkim określone przesądy, po wyznawaniu których rozpoznają się jego członkowie, a których niepodzielanie skutkuje dla nich wykluczeniem z polskości, np. jako „ruski agent”.

Przełomowym momentem, który wytyczył granice między różnymi obozami odwołującymi się do polskości, był Majdan i konflikt na Ukrainie. Mesjanistyczne posłannictwo, niesienie kaganka wolności, demokracji, przynależności do „Europy” w imię wolności „naszej i waszej” w quasi-religijnym uniesieniu, a tak rozumieją polskość przedstawiciele mesjanistycznej centro-prawicy, postawił nas w sytuacji głębokiego sporu z obozem PiS, który notabene mówił w tej sprawie jednym głosem z Platformą Obywatelską. Nie chodzi tu o Ukrainę, a prędzej o Rosję, bo tej pierwszej należało, jak przekonywano, bezwzględnie pomagać właśnie z uwagi na antyrosyjski charakter zrywu na Majdanie. Spór jednak dotyczył i dotyczy tego, czy Polska ma prawo mieć swoje autonomiczne interesy, niekoniecznie zbieżne z każdym przeciwnikiem Rosji.

Tak naprawdę nie da się dodać nic ponad to, co zauważył Dmowski, iż niektórzy Polacy bardziej nienawidzą Rosję, niż kochają Polskę, może poza tym, iż rzeczywiście w przyrodzie występują ludzie, którzy już nawet polskość utożsamiają z konfrontacją z państwem rosyjskim.

Demokratyczny przesąd, wiara w tzw. prawa człowieka, których łamanie zarzuca się Putinowi, a wreszcie idee, które leżą u podwalin środowiska post-solidarnościowego kontestującego z tych pozycji PRL, to już dodatek do PiS-owskiego wyobrażenia o Polsce jako anty-Rosji i przedmurze Zachodu. To, że Rosja skonfliktowała się akurat z Ukrainą, nie miało tu kluczowego znaczenia, środowisko PiS ulokuje swoje uczucia w każdym narodzie, który ma na pieńku z Putinem. PiS po prostu nadal walczy z bolszewizmem, który dla niego uosabia współczesna Rosja, podczas gdy prawdziwy bolszewizm wbija mu nóż w plecy.

Problem ze środowiskiem, z którym fundamentalnie się różnimy, nie polega na tym, iż akurat chce ono wspierać Ukrainę. Tym problemem jest argumentacja, jaką ono przedstawia na rzecz angażowania się po stronie Kijowa. Jeden z reprezentatywnych dla tej grupy publicystów, Bronisław Wildstein – swoją drogą, zagorzały przeciwnik ONR – motywuje w wywiadzie dla tygodnika „wSieci” konieczność wystąpienia Polski po stronie ukraińskiej czynnikiem moralnym, a jeszcze wcześniej daje się sportretować na okładce „Do Rzeczy” z pomalowanym w barwy ukraińskie policzkiem z podpisem „Jestem Polakiem – pomagam Ukrainie”. Takie uniwersalistyczne rozszerzanie polskości, do którego brakuje już chyba tylko stwierdzenia „jestem Polakiem, więc mam obowiązki ukraińskie”, jest jako żywo imitacją religii, która – gdy mówimy, chociażby o katolicyzmie – rzeczywiście ma wymiar uniwersalny czy też powszechny, jak sama nazwa wskazuje. [A to Wildstein jest Polakiem? – admin]

To właśnie różni ideę narodową od mesjanistów z centro-prawicy, którzy w polskości widzą także imperatyw prometejski. My ze swoją polskością nie aspirujemy do niczego ponad bardzo przyziemne zabieganie o interesy własnej wspólnoty. Jest to nie tylko zgodne z katolickim ordo caritatis, ale na ogół po prostu wychodzi na dobre narodowi stosującemu się do tego porządku. Zapewnia mu to bowiem przede wszystkim przetrwanie biologiczne, jeśli nie musi angażować się w cudze wojny czy konflikty.

Tymczasem, tamta strona nie wyszła jeszcze z etapu romantyzmu, płynnie przechodzi z Powstania Styczniowego, które może kiedyś w końcu wygramy w ramach amerykańsko-polskiego braterstwa broni i wspólnej wyprawy na Moskala, przeprowadzona przez burzliwe czasy obronną ręką przez wybitnego wodza Marszałka Piłsudskiego i jego niekwestionowanego następcę, Pana Premiera Jarosława Kaczyńskiego. Nie uda się pokonać bolszewickiej Rosji na Majdanie, to trudno. Ważne, że próbowaliśmy, wszak w polityce czyn ma większe znaczenie niż jego skutek, a przelana krew nigdy nie idzie na marne. Tak nam dopomóż Bóg.

Oczywiście, romantyzm należy do naszego dziedzictwa i warto zachowywać tę nić, która stanowi o ciągłości naszych dziejów narodowych. Jeśli zaś nawet nasz romantyzm miałby być czymś z gruntu złym, to, jak pisał Dmowski: „Wszystko, co polskie jest moje: niczego się wyrzec nie mogę. Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to, co jest w nim marne”.

Romantyczny poeta rodem z Nowogródczyzny i Wileńszczyzny, Adam Mickiewicz, jest całkowicie polski i dopóki chcemy się nazywać Polakami, jego dzieła i dzieła innych romantyków stanowią część naszego dziedzictwa. Jednak w myśl tego, co pisał ojciec polskiej idei narodowej, musimy przyjąć do wiadomości skutki naszych klęsk wynikające z romantyzmu politycznego. To się też należy tym, którzy w dobrej wierze i słusznej sprawie oddali za Polskę życie w beznadziejnej walce.

Prowadzenie polityki państwowej „ku pokrzepieniu serc” i nieliczenie się z ekonomią krwi jest z kolei zbrodnią, tym gorszą, że przeprowadzoną na własnym narodzie. Literaturę piękną tego typu, którą karmił naród w czasach zaborów Henryk Sienkiewicz, zresztą też endek, warto by w końcu oddzielić od literatury politycznej.

Do zaangażowania na rzecz Ukrainy motywowanego polskim interesem narodowym namawiali niektórzy autorzy identyfikujący się z nacjonalizmem. Było tu pole do polemiki, gdyż nie stosowano szantażu moralnego, iż każdy, kto nie pomaga Ukrainie, nie może się nazywać Polakiem. Konfrontacji z ich teoriami nie wytrzymuje jednak nie tylko koncepcja skierowanego przeciw mocarstwu atomowemu sojuszu z państwem, którego PKB – jak podał portal Money.pl – jest wielkości gospodarki Mazowsza, ale przede wszystkim stan, w jakim znalazła się Ukraina po Majdanie.

Okazało się, a nie mogło być inaczej, że Ukraina antyrosyjska to po prostu Ukraina amerykańska. Pożytecznymi idiotami okazali się nie tylko współcześni nacjonaliści ukraińscy, którzy bohatersko wprawdzie, ale zupełnie bezużytecznie przelewają krew za to, by Balcerowicz „reformował” im gospodarkę, ale i ich polscy koledzy, rzecznicy „Międzymorza”.

Jedni i drudzy nieświadomie dokonali bądź poparli cywilizacyjny zwrot Ukrainy ku demoliberalizmowi, który będzie rozwijał się pod kuratelą amerykańskich obywateli instalowanych w kijowskim rządzie, reprezentantów międzynarodowej finansjery i różnych instytucji „pomocowych”. Jak to zwykle bywa, taka „pomoc” ze strony rozmaitych międzynarodowych funduszy na ogół pozwala narzucać konkretne rozwiązania ustrojowe, z czego zdawał sobie sprawę Orban, traktujący spłatę zadłużeń przez Węgry wobec tychże w sposób priorytetowy.

Na pocieszenie można dodać, że różnej maści pro-ukraińscy polscy nacjonaliści nie byli jednymi, którzy dali się wpuścić w maliny, dokładnie w ten sam sposób daje się ogrywać nasza centro-prawica, na czułych strunach, której gra Zachód, obiecując wsparcie w walce z „agresywną Rosją” w postaci instalacji np. „stałych rotacyjnych” baz NATO.

W zasadzie nie wiadomo, czemu by takie bazy miały służyć, ale wiemy już, że zmniejszy to nasze pole manewru i jeszcze bardziej ograniczy suwerenność. Podpowiada to przykład Niemiec, które przegrały II wojnę światową z USA i chcąc nie chcąc zmuszone są utrzymywać amerykańską infrastrukturę wojskową na swoim terytorium, mimo że zimna wojna się skończyła.

W roku 2016 Niemcy jednak wygrywają II wojnę światową z Polską, gdyż to właśnie niemiecki kapitał jest jednym z dominujących w mediach czy handlu. Jednakowoż z Rosją nie na wszystko Republika Federalna Niemiec może sobie pozwolić, gdyż nie daje na to zgody Waszyngton. Sankcje nałożone na Rosję nie opłacają się Berlinowi szczególnie, ale w preludium konfrontacji amerykańsko-chińskiej należy zawczasu maksymalnie spacyfikować Moskwę – najlepiej rękami Europejczyków. My swoje ręce w tej rozgrywce wielkich właśnie wpychamy między drzwi a framugę, chętnie zapraszając obce wojska na własne terytorium.

O ile każdy szanujący się kraj ma swój imperializm – w przeszłości także i Polska, to nie każdy jest w stanie wcielać go w życie. Amerykanie mają takie możliwości, zaś niedawno niejaki Bill Clinton właśnie zakomunikował, czego w Waszyngtonie sobie nie życzą w wewnętrznym ustroju państw, które chcą się z USA przyjaźnić.

To, że małżonek być może przyszłej prezydent USA zarzucił Polsce i Węgrom „putinizację”, jest koronnym dowodem na to, iż zwolennicy amerykańskich baz w Polsce również są pożytecznymi idiotami demokracji liberalnej, a właśnie krzewienie tejże jest treścią amerykańskiego imperializmu.

„Zsekularyzowane później, ale źródłowo purytańskie dziedzictwo republiki amerykańskiej zawierało już in nuce dwie najbardziej zgubne idee: egalitaryzmu i kontraktualizmu – można by rzec »idee – matki« wszystkich błędów politycznych, zawleczonych z Nowego do Starego Świata, niszczących właśnie cywilizację chrześcijańską, a dzisiaj także inne cywilizacje tradycyjne” – przestrzegał kilka lat temu profesor Bartyzel. Z kolei po ewentualnym dojściu do władzy izolacjonistycznego Trumpa stosunki z Rosją będą już tak napięte, że może być za późno na ich jakąkolwiek poprawę.

Dzisiaj nie grozi nam uwięzienie przez Rosjan w warszawskiej Cytadeli, czego doświadczył Roman Dmowski po manifestacji upamiętniającej rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Doświadczenie to nie spaczyło mu perspektywy, wciąż to Rosja była według niego najmniej groźnym dla bytu narodowego zaborcą. Poszukując z Petersburgiem modus vivendi, zabiegał jednocześnie o sprawy polskie jako poseł do rosyjskiej Dumy. Nie miał on jednak złudzeń, posuwając się do szowinistycznej niemal uwagi, że w kontaktach z Rosjanami „fraternizował z bydłem”.

Dmowski jest dziś aktualny nie dlatego, że literalnie można by odczytywać jego ideę dialogowania z Rosją. Wciąż funkcjonalne są jego metody analizy rzeczywistości międzynarodowej, które każą wybrać większego wroga dla polskiego bytu narodowego. Nie jest możliwa w obecnej sytuacji walka na kilku frontach, a uzasadnione są obawy, że wraz z amerykańskimi błyskotkami dla polskich Murzynów w postaci symbolicznej obecności wojskowej USA dostaniemy różnego rodzaju „propozycje nie do odrzucenia” w sferach bezpośrednio dotykających naszej tradycji, tożsamości, obyczajowości albo choćby przyjmowania tzw. uchodźców.

Taka nie dość anty-rosyjska postawa nieuchronnie spotka się z uwagami o agenturalności na rzecz Rosji i należy to przyjmować z pokorą. Poza ludźmi złej woli wśród nas jest wielu takich, którzy w ten sposób odreagowują głównie historyczne traumy związane z Moskalem. Są oni dla nas tymi, kim byli dla doktora Judyma umorusani chłopi, wobec których bez jakiegokolwiek poczucia wyższości przyjął postawę służebną.

Jesteśmy narodem takim, jak każdy inny – płacimy za własne błędy, pobieramy dywidendę za trafne decyzje. Nasz los jest w naszych rękach, co stanowi jedno z głównych wyzwań dla narodowców, endeków i narodowych radykałów.

Marcin Skalski
Za: kierunki.info.pl
http://www.mysl-polska.pl

Ziemkiewiczowi i Kukizowi nie wierzę.
Admin

Komentarze 43 to “Jestem „ruskim agentem” – i jestem z tego dumny”

  1. maasteer said

    A Putin i tak jest masonem rytu francuskiego z czerwoną obrączką na nadgarstku … tylko udaje chrześcijanina – obłudnik jeden.

  2. maasteer said

    Ale chrześcijaństwo podtrzymuje …

  3. Mickiewicz said

    Czytuję Ziemkiewicza [świetna książka, jego -„polactwo”], słucham od czasu do czasu jego paneli na YouTube; można go przetrawić.

    Qukiza, absolutnie nie; to KOŃ TROJAŃSKI, jeżeli wierzycie w niego. Z każdą qrwą pójdzie w tango, i taką też jest.

  4. Yah said

    A zdaje Pan sobie sprawę, że „Polactwo” to tylko mydlenie oczu, ze jest coś takiego jak naród polski. Nie ma , już dawno nie ma , pozostały niedobitki. zachowanie tego co zwie się narodem polskim to zachowanie typowe dla tej nacji, co …. trefnie opisał Ziemkiewicz. A że tyt€ł powinien brzmieć inaczej to już mało ważne.

  5. Mickiewicz said

    Tak panie Yahu zdaję sobie sprawę, a nawet wiem, że tak jest jak on pisze, a pan recenzuje.

  6. Filomena said

    Q 1

    Prawidlowo ta obraczka powinna byc na lewym nadgarstku, nie na prawym.

    Ja bym do takich rzeczy w ogole nie przywiazywala wagi. Ja raczej kieruja sie ewangeliczna wskazowka: Po plodach ich ich poznacie. I tu musze powiedziec, ze prezydent Putin kroczy wlasciwa droga. Jego religijnosc moze byc nieco powierzchowna, ale jako odpowiedzialny polityk rozumie, ze religia jest wazna, ze ma swoje miejsce w narodzie i nalezy jej to miejsce zapewnic.Tego nie da sie powiedziec o innych liderach w Europie czy w innych krajach, ktore kiedys identyfikowaly sie z chrzescijanstwem.

    Putin wyrosl i wychowal sie w panstwie ateistycznym, gdzie religie uwazano za przezytek albo przesad. Tego jednak nie mozna powiedziec o wielu liderach europejskich wsrod ktorych sa tacy co konczyli katolickie licea i uniwersytety, i gdzie ich wiara? Czemu nie bronia chrzescijanskich wartosci? Czemu klaniaja sie w pas zydo-masonerii? Co sie stalo z ich chrzescijanska edukacja?

  7. Mickiewicz said

    Jak ja nie raz sobie marzę przez chwilę i zadaję pytanie retoryczne panu Bogu. Dlaczego panie Boże nie mamy my Polacy za przywódcę takiego Władimira Putina? Dlaczego…

  8. maasteer said

    Ad 6 Filomena
    A takie tam przemyślenia miałem – tak trochę żartem.
    ” Po plodach ich ich poznacie” – dokładnie!. Póki co Putin robi swoje i .. dobrze robi. I oby tak dalej.

  9. Sam początek i jaka bzdura:

    ,,Zawiązanie nowej grupy o nazwie Endecja przez Rafała Ziemkiewicza, Pawła Kukiza oraz odwołujących się do idei narodowej parlamentarzystów”

    Rafał Ziemkiewicz jest utalentowanym pisarzem i publicystą, ale endekiem nazywa jedynie sam siebie i to niesłusznie. Dość mówić, że Roman Dmowski z całą pewnością nie cieszyłby się jak głupi, że polscy żołnierze są niczym najemnicy wykorzystywani przez obce imperium do brania udziału w misjach w Afganistanie i w Iraku, a co tak bardzo się Panu Ziemkiewiczowi podobało.

    Nie będę już nawet poruszać jego emocjonalnego, a nie racjonalnego (więc nie endeckiego) podejścia do Rosji, Izraela, jak i jego oceny tyczącej się Leszka Balcerowicza.

    Natomiast Paweł Kukiz w prywatnych rozmowach przyznał, co tak naprawdę sądzi na temat narodowców i nacjonalistów. Nazywanie go więc ,,endekiem” jest nie tylko nieporozumieniem, ale i skrajnym idiotyzmem. Zapewne ma służyć jego uwiarygodnieniu w środowisku narodowym.

    Dochodzi jeszcze ten nieszczęsny Wildstein. Szkoda, że nie obaj.

    Może endekami są też Sławomir Sierakowski, Adam Michnik i Jan Hartman?

  10. NICK said

    Ubiegł mnie Pan, Robercie z podsumowaniem.
    [zresztą wiele lepszym niż moje]

  11. KOR said

    Autor powiedział: …
    Roman Dmowski proponował nawet, by zastanawiać się nad tym, co my sami zrobilibyśmy na miejscu poszczególnych wrogów Polski, by móc temu skutecznie przeciwdziałać.

    To nie tylko propozycja to nakaz strategiczny: poznaj wrogów swoich i ich zamiary! broń się przed złodziejami i bandytami!
    http://www.iluminaci.pl/info/sztuka-wojny-sun-tzu
    Bądź czujny!

  12. Marek said

    Całkiem, całkiem tej esej. Wymieniono wilelokrotnie przez różne przypadki: Polaków, Rosjan, Amerykanów, Niemców, Ukraińców, nawet Węgrów.
    Za to ani mru mru o Żydkach:)

  13. Blaszany Bębenek said

    @ 12 Bo ci ostatni mieli swojego idola, który im obiecywał to w co uwierzyli. Doszło nawet do tego, że dzieci gojów odmawiają paciorek : „Jam jest Pan Bóg twój który cię wywiódł z Ziemi Egipskiej, z domu niewoli”. Goebels też tak odmawiał i zrozumiał, że kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą.!!!
    Podrawiam, panie Marku

  14. watazka said

    Straszny to galimatias w tym artykule.
    Tylko co ma z tym tytul wspolnego?

  15. Hasso C. said

    A propos zdjecia Putina na Athosie: Wyglada na to, ze Putin zbiera sily duchowe i szuka inspiracji na Athosie, zeby postawic sie „Zachodowi” w sposob zdecydowany.
    Pare dni demu odbyla sie konferencja Putina z 4 grupami doradcow ekonomicznych w sprawie sformulowania strategii na dziesieciolecia naprzod. Jedna z grup byla grupa Sergeja Glaziewa, wieloletniego doradcy Putina, ktory wlasnie promuje mobilizacje ekonomiczna w celu uniezaleznienia sie ekonomicznego i oparcia sie agresji „Zachodu”. Jego koncepcja to w znacznym stopniu powrot do gospodarki planowej, ktora on uwaza za jedyna szanse Rosji. Jego ksiazka na ten temat „Стратегия «большого рывка»” jest tu: http://flibusta.is/b/440842/read
    Trzyma sie kupy, moim zdaniem.

  16. błysk said

    Artykuł :wielosłowie ,bez konkretów ,poza Ziemkiewiczem , Kukizem czy nawet Wildsteinem. Wszyscy wymienieni ,nie są oczywiście narodowcami .Ziemkiewicz niejednokrotnie dawał dowody sympatii do żydów i Izraela ,Kukiz – nie wiadomo nadal jakie ma cele ,nie mówiąc o wulgarnym słownictwie ,które go cechuje ,Wildstein – żyd i mason ,podobno uśpiony .To nie są żadni narodowcy ,nie wspominając o tym,ze żaden z nich nie interesuje się sprawami religii katolickiej . Można ich nawet zakwalifikować jako dywersantów /wstrzymałbym się jedynie z Kukizem/.

  17. RomanK said

    Pan Skalski napisal bardzo gleboki text..w sumie intelektualny wywod, ktory porusza bardzo wiele waznych tematow i zagadnien.
    Robi to- mysle- zupelnie szczerze i bez kunktatorstwa..i wlasnie to nasuwa mi porownie z gosciem ,ktory zjadl wszystkie dobre salatki i przystawki..ale przedobrzyl i wie ,ze teraz musi puscic pawia…ale tez wie ,zenie wypada na sali..na ktorej nadal trwa raut:-)))wiec nim wstrzacha:-)))
    Wstep oczywiscie jawna bzdura i zagajenie dla maluczkich:-))
    Nie dziwie sie -bo obracamy sie w kregach tych ,ktorzy mimo, ze ich zbiera na rzyganie- chodza na rauty….. bo sa zapraszami:-))

    Oczywiscie tak musi byc, bo bycie „inteligencja intelektualana polska” -predestynuje do tego , ze jako taka ,odwrotnie od rzadu- nie wyzywi sie jakos….ale tylko moze cus chlipnac przy rzadzie:-)
    CO prawda wyzywienie ma rozne formy i od chlania z tlustego konca medialnego koryta ,,do staniu, ze nie zdechnie..dosc duzy dystans..ale niech ktos zastanowi sie ilu ludzi z duzym talentem….zmywa gary na emigracji calkowicie incognito:-))

    Oserwuje to dziesieciolecia…niby ten calkiem naturalny proces wzrostu utalantowanych, niezwykleutalentowanych. robiacych kariery, i tych jadacych na zmywaki, zeby nei zdechnac…i zauwazylem ze nic naturalnego w tm nei ma:-))
    BO agle przypomnialem sobie o rtez duzej grupie tych, ktorzy
    nawet calkiem cognito et populare..zniklo, jak kamphora z przestrzeni medialnej , ze nawet smrodek po nich sie nie ostaje…mimo, ze walcza pod dywanem:-))) ze wspomne tylko znakomitego polskiego pisarza i intelektualiste Waldemara Lysiaka…

    Pan Skalski pisze o polskosci….dopuki pan nie poda co wg pana jest polskoscia..nie ma prawa pan do stawiana sobie cenzurek, a tym bardziej do cenzurowania innych.
    TO wazne, bo widzi pan po POLSKOSCI mozemy ocenic tylko ,czy ktos jest , czy tez nie jest Polakiem i narodowcem.
    Pan probuje podmienic okreslenie polskosci tym co nazywamy realizmem politycznym czy mistycyzmem politycznym przypominajacym panu religijne zachowania…tak typowe dla neosarmacji wspolczesnej,.,..
    Dlaczego o tym pisze..bo pomijajac to- odbiera pan najwazniejszy argument, potwierdzajcy przez pana gloszona teze,. ze Polska jest pod zaborami….Oczywiscie Polska jest pod zaborem….bo zaborca jest tylko jeden podmiot…te inne, to tylko formacje zaborcze sluzace zaborcy w tym -to, co pan usiluje wyodrebnic jako swoje,,tzw Polskie Rzady!
    Nie wierze- zeby pan nie zdawal sobie sprawy, a z panem cale wasze srodowisko Mysli Polskiej et oplotki….ze zaboru dokonano poprzez manipulacje polskoscia…przy uzyciu i wykorzystaniu tylko i wylacznie tzw polskich rzadow!!!!
    TO panowie eliminuje was – jako endekow!
    Tak jak – nie mozna byc sloniem bez traby:-)) mozna nie miec klow..ale traby???
    Historyczne zabory zlikwidowaly panstwo polskie…ale pomimo nieudolnych prob..nie udalo sie im opanowac i rozebrac polskosci!
    Ta POLSKOSC odrodzila Polske i polskie panstwo….

    Zaborcy doskonale odrobili swoja lekcje…i zrozumieli bledy jakie popelnili. Panowie niestety nie!
    Dlatego moj przyklad ze slonikiem, bo nie chce byc posadzony o antysemityzm i nie powoluje sie na pana Widelsteina:-))ktorego pan przywolal, chyba przez skojarzenie.
    TO co glosza takie sloniki beztrombe..a powtarza, jak za pania matka pan prezydent Duda et consortes…i plecie o polskosci i narodzie…obywatelskim…to najlepszy dowod na zawlaszczenie i niszczenie polskosci przez obzydzanie…obzygownikow.
    Mysle… ze to wystarczy:-))) cala reszta to taniec wokol zygowin….

    Mysle, ze najwyzszy czas powiedziec cos co powinni juz dawno powiedziec tacy- jak pan…ale nie powiedzieli tylko dlatego, ze nie chcieliscie powiedziec:-))
    Fenomen Putina..polega na tym,..ze Rosjanie nie pozwolili odebrac sobie Rosyjskosci…!!!!!
    I TA czesc sluzb KGB- jakie parly i organizowaly Pieriestrojke…a ktore nadzorowaly tzw. polskie sluzby bolszewickie….zostala przez Rosjan wymanewrowana i wyeliminowana z bardzo skomplikowanej gry Geopolitycznej.
    MImo, ze przeszly na sluzbe Suverena Globalistycznego Banksterstwa..i zdolaly przekazac przeogromne srodki….zostaly przez Rosjan odrzucone, wyeliminowane stopniowo i zneutralizowane. A panstwo i narod zostalo osloniete tarcza Rosyjskosci!!!! Ktora stala sie wyznacznikiem…Kto jest……. a KTO nie Rosjaninem!

    To nie jest tylko i wylacznie problem polski, sa tym dotkniete wszystkie narody…wszystki narody dotknela zaraza liberalistycznych projektow inzynierii humanistycznej i jej obledem.
    Narod jest dzielem Boga…tak, jak wszystkie elementy jego Stworzenia.
    Bydle- Czlowiek- Rodzina- Klan- Narod- Rasa- Ludzkosc..jak cale Boskie Stworzenie wg rodzajow i gatunkow- czeci Planu Bozego!
    Konserwatyzm to zawierzenie Stworcy i jego Boskiemu Prawu Natury!
    Wie o tym prez,Putin i ci, ktorzy zachowuja sie ……jak on.
    Nie ma zadnych powodow, zeby martwic sie o to- czy i jak dogadaja sie konserwatysci.:-))) Oni nie musza sie dogadywac:-)) oni szanuja Prawo Boze i Strzega Go!

  18. watazka said

    15
    RomanK
    Bardzo misternie pan to wszystko ujal.

  19. peacelover said

    Jakie bylo honorarium autorskie za ten tasiemiec(?), ktory z poczatku strawny, odkrywa pozniej stan umyslowy autora :

    „….Powstania Styczniowego, ktore moze jeszcze w koncu wygramy w ramach amerykansko-polskiego braterstwa broni i wspolnej wyprawy
    na Moskala, przeprowadzona przez buzliwe czasy obronna reka przez wybitnego wodza Marszalka Pilsudzkiego i jego nie- kwestionowanego nastepce, Pana Premiera Jaroslawa Kaczynskiego…. itd itp …..”

    dalej czytac juz nie moglem, bo dostalem czkawki !!!

  20. Bodzio said

    ad. 19 @Peacelover
    Tutaj to raczej autor odkrywa stan umysłowy swoich adwersarzy; albo tak mu się tylko wydaje.

  21. piwowar said

    Rosjanom odebrano rosyjskość, ale znaleźli sie tacy, którzy im o ich rosyjskości przypomnieli. Teraz mentalnośc rosyjska rośnie w tempie szybszym nawet niż mentalność polska upada. Oczywiście, i jedno i drugie zjawisko odbywa się przy aktywnym jesli nie decydującym udziale władz po jednej i drugiej stronie granicy.
    Prosze wybaczyc szczerość, ale to słowa gorzkie i dla mnie.

    Posłuchajmy bez kropki (geny przeciez bliskie).

  22. WI42 said

    @7 M.
    „Dlaczego panie Boże nie mamy my Polacy za przywódcę takiego Władimira Putina? Dlaczego…”
    Ktoś kto spróbowałby nawet nie być namiastką Putina, ale tylko robić coś podobnego w małym zakresie (chodzi przede wszystkim o suwerenność), zaraz przyszłaby mu do głowy myśl o samobójstwie…
    Nie zauważył Pan tego?

  23. WI42 said

    #17RK
    Dzięki za wzbogacenie artykułu.

  24. WI42 said

    „Ziemkiewiczowi i Kukizowi nie wierzę.
    Admin”
    Dobrze Pan robi!

    O Wildsteinie nawet nie wspomniałem, bo to oczywiste. Żyd – endek… można się posr… ze śmiechu.
    Admin

  25. RomanK said

    Dz. panie Wilhelmie… niech pan poczyta to:

    http://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/przeciwnik-idei-dmowskiego-powoluje-sie-na-jego-autorytet

    Widac dokladnie , ze nawet- jak sie nazra narodowych dan…..nie trawia:-))) i zaczyna nimi wstrzachac:-))))i predzej czy poznie rzygna:-)))
    Na starosc dociera do mnie..dlaczego wielu z moich znajomych..tak nienawidzieli folkloru…CEPELIady, wszystkiego co kojarzylo sie z folklorem:-)))
    Houston -mamy poroblem:-)))))
    Jak podmienic wszystkei kawalki wierzowiny, cebuli i kapusty na cos co nasz system trawi..zachowujac przy tym smak, wyglad i zapach:-)))bigosu:-))))

  26. Isia said

    … żyd Ziemkiewicz zakłada endecję … wiadomo, żydzi obstawiają wszystkie opcje polityczne … i planują na wiele lat naprzód …

  27. RomanK said

    To zaczeli robic dawno…
    Proby polegaja na zabiegi- jaki przeprowadzono z elita polska na polu ekonomiczno politycznyn …i chca powtorzyc to samo na poziomie abstrakcyjnym- co prawda..ale niezwykle waznym..

    Na POlskosci!!!!

    Otoz mozna wyrzucic , wyeliminowac , ..zadeptac, zabic nawet ludzi… …ale nie udaje sie im … ZASTAPIC!!!!!tego co ci ludzie reprezentuja!

    Mozna rozkrasc mozna tez uzywac…ale ta wlasnie POLSKOSC przeszkadza – wrecz zapobiega —strawieniu….gdzise tam tkwi w zoladku ten motylek…ktory przy zmianei sytuacji powoduje..owe odruchy zygow:-)) wyrzygac to co nie strawia BNIGDY!!!!!….

  28. Marek said

    „….Powstania Styczniowego, ktore moze jeszcze w koncu wygramy w ramach amerykansko-polskiego braterstwa broni i wspolnej wyprawy
    na Moskala, przeprowadzona przez buzliwe czasy obronna reka przez wybitnego wodza Marszalka Pilsudzkiego i jego nie- kwestionowanego nastepce, Pana Premiera Jaroslawa Kaczynskiego…. itd itp …..”
    ===
    Panie Peacelover, powyżej było wg mnie ironią autora tekstu.

    ——
    A można to było inaczej zrozumieć?!?
    Admin

  29. Wełna said

    Wszyscy piszą, niewielu przeczytało….jeszcze mniej ze zrozumieniem.

  30. RomanK said

    ad 21…chodzi tu o to panie Pawle…ze Rosjanom wlasnie dokladnie tak samo -jak Polakom -nikt nigdy nie odebral Rosyjskosci…
    Wie pan tego ne mozna odebrac sila..i to jest udowonione….moze pan odebrac zycie….
    TO…wlasnei to nei da sie odebrac…ale mozna z tego zrezygnowac…i tym sie roznia Rosjanie od…. innych.

  31. Apletown said

    ad.1 Jakie masz na to dowody?…. a czy ty wiesz co mówią o tobie Maasteer,, gdzie wkładasz palce chłopcom…

  32. Marek said

    A można to było inaczej zrozumieć?!?
    Admin
    ===
    W ad 19, Peacelover prawdopodobnie inaczej zrozumiał.

  33. Marek said

    RomanK, pisze Pan wg mnie wyjątkowo celne uwagi pod tym artykułem.
    Dziękuję.

  34. leśnik said

    Nie wiem czy było. W każdym razie na temat:
    .https://www.youtube.com/watch?v=gM23wIpI4Tk

  35. Isia said

    Re: 33 p. Marek … przyłączam się do podziękowań … p. RomanK słusznie zwrócił uwagę i podkreślił wagę tematu dot. polskości w sensie duchowym …

  36. RomanK said

    Panei Lesnik….i od roku obejrzalo to madre i tak bardzo potrzebne wystapienie 2000 ludzi…z czego napewno ok 1000 jak nie wiecej tych , ktorym polecono to obejrzec natychmiast…..

  37. WI42 said

    30 ostatnich lat historii Rosji w piosence Motor roller – «Брестские крепости»

    .http://politikus.ru/video/77443-motor-roller-brestskie-kreposti.html

  38. WI42 said

    Ostatnie 30 lat historii Rosji w piosence zespołu Motor Roller

    .http://politikus.ru/video/77443-motor-roller-brestskie-kreposti.html

  39. peacelover said

    add32

    … zrozumial !!… zrozumial !!

    i to dobrze zrozumial !!!

    bo najpierw czkawka, a potem na wymioty mu poszlo !!

    ” …PRZEZ WYBITNEGO WODZA …itd” , ktory w najgoretszym momecie bitwy warszawskiej podal sie do dymisji !!!
    i sprowadzil na nasze utrapienie 600 tys naszych wiernych przyjaciol – litwakow itd „… i…
    …”…jego niekwestionowanego nastepce…itd”, polskiej narodowosci oczywiscie(????????????????),…
    ktory tak bardzo jest zaangazowany w nasza polska suwerennosc(????????????????)

    Zle zrozumial ???

  40. Mickiewicz said

    Ad 22. Być może panie Wilhelmie, być może nie zauważyłem.
    To nie zmienia mojej myśli o prezydencie Putinie.

  41. peacelover said

    ….Byc moze ,ze to byla ironia ze strony autora …choc kto wie ?!!

    Czlowiek na stare lata… i..slepnie …i…gluchnie …i …glupieje ???!!!

  42. Filomena said

    @ 8

    Tak tez myslalam, ze to nie calkiem na serio.

  43. NICK said

    Niejaki Lennon John. Też był „Peacelover”.

Sorry, the comment form is closed at this time.