Neokatechumenat czyli Kościół Św. Kiko
Opublikował/a Marucha w dniu 2006-09-09 (sobota)
Istnieje oficjalnie wewnątrz Kościoła Katolickiego jawnie protestantyzująca sekta zwana “neokatechumenatem”, popierana zwłaszcza przez postępowo-liberalne skrzydło hierarchii, otwarte na wszelkie nowinki liturgiczne i wprowadzanie “idących z duchem czasu” zmian do kanonów naszej wiary i dziwnie często współpracujące z lewicą. Gwoli prawdy trzeba też dodać, iż bardzo wielu godnych zaufania hierarchów wyraźnie odcina się od neokatechumenatu, wbrew listom polecającym samego Jana Pawła II, co do których (ze względu na ówczesny zly stan zdrowia Papieża i daleko zaawansowaną chorobę Parkinsona) można mieć uzasadnione wątpliwości, czy istotnie był ich autorem. Nie nosiły zresztą nigdy znamiona nieomylności i jako takie nikogo nie obowiązują.
Sektę założył niejaki Kiko Argüello, “wywodzący się” z rodziny żydowskiej. Już samo imię, jakiego używa, nie budzi zaufania, a raczej wywołuje śmiech: jak ktoś poważny może publicznie i oficjalnie tytułować się zdrobnieniem? Czy robił to Franek z Asyżu? Prymas Ziutek Glemp? Papież Beniek XVI? Poważne wątpliwości budzi też fakt, iż Żyd bierze się za reformowanie (zwane dla niepoznaki “odnową”) Kościoła. Dziwne to doprawdy zjawisko…
Dlaczego neokatechumenat można uznać za chrześcijańską sektę? Ponieważ charakteryzują go typowe dla sekt cechy:
- Wprowadzenie “stopni wtajemniczenia” dla neofitów, zupełnie jakby chrzest nie wystarczał.
- Podsycanie atmosfery zamknięcia, odrębności, odcięcia od wspólnoty parafialnej, istnienia jakiegoś nieokreślonego zagrożenia.
- Nakłanianie członków neokatechumenatu do wyrzekania się dóbr materialnych.
- Istnienie tzw. “katechistów”, czyli “ojców duchownych” (”guru”), którymi rzekomo kieruje bezpośrednio Duch Święty. Oni decydują, kto już osiągnął “dostateczny poziom rozwoju”, aby “postepować na drodze”, a kto jeszcze musi powtórzyć jakiś etap. Publiczne ocenianie stopnia czyjejś wiary lub niewiary to najzwyklejszy skandal i niesłychane nadużycie, którego zindoktrynowani neokatechumeni w ogóle nie dostrzegają.
- Wymaganie, na samym początku “drogi” – od ludzi przecież już ochrzczonych! – aby publicznie wyparli się swej dotychczasowej wiary (sic!), gdyż dopiero wiara w neokatechumenacie jest prawdziwa. Jest to najzwyklejsza apostazja.
- Stawianie się neokatechumenów ponad kapłanów, choć oficjalnie gorąco temu zaprzeczają. Kapłani są już tylko po to, aby obsługiwać wspólnotowe nabożeństwa. Ma to niewątpliwie związek z powszechnie znaną, antykapłańską fobią Kiko. U Kiko “wszyscy jesteśmy kapłanami”.
- Wypraszanie z nabożeństw wspólnotowych osób spoza ruchu, choć przecież są ochrzczone. Jest to grzech wołający o pomstę do Nieba. Czy ktoś mógłby sobie wyobrazić wypraszanie przybyszów z Kółka Różańcowego?
- Akcentowanie “powrotu do źródeł” chrześcijaństwa, np. udzielanie Komunii Św. pod postacią zwykłego chleba, gdyż tak czynił Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy. W rzeczywistości zaś neokatechumeni coraz bardziej odcinają się od korzeni. Ich “powrót” jest powrotem wyłącznie według mniemania niedouczonego Kiko o pierwszych wiekach Kościoła, mniemania pełnego błędów i zmyśleń.
- Niemal całkowite ignorowanie 2000-letniej Tradycji, której nie może odrzucić nikt, uważający się za katolika. Dla katolików bowiem ich religia składa się nie tylko z Ewangelii, ale i z Tradcyji. Jedno bez drugiego nie ma sensu. Tradycja jest takim samym źródłem Objawienia, jak Pismo Swięte.
- Ekscesy liturgiczne, nie zatwierdzone ani przez Rzym, ani przez Kościół lokalny: brak “Credo” w Mszy Świętej, Komunia Św. udzielana na siedząco w postaci wypiekanych w domu placków, rozrywanych rękami itp.
- Dla “zaawansowanego” katechumena nie istnieją takie słowa, jak Msza Święta, ksiądz, nabożeństwo. Drażnią go terminy “Święta Tradycja”, herezja, odpust, koronka, Droga Krzyżowa, koło różańcowe.
- Neokatechumenat nie sprzyja życiu rodzinnemu. Jak w każdej sekcie – wszyscy wszystko o sobie wiedzą, najintymniejsze rodzinne sprawy roztrzasane sa publicznie, włącznie z wyznawaniem grzechów, zdrad małżeńskich itp. co tworzy między uczestnikami swoistą, patologiczną solidarność, typową dla sekt.
W ramach neokatechumenatu odbywa się raczej indoktrynacja, niż praca nad rozwojem duchowości katolickiej. Silne są wpływy judaistyczne: obowiązkowe nabożeństwa w sobotę, “midrasze”, opowieści rabinackie. Trudno powiedzieć, czy ruch ten miał już w samych swoich założeniach rozbijanie Kościoła od wewnątrz, ale wiele wydaje się na to wskazywać.
Niewątpliwie powodem, iż Kościół toleruje takie wybryki jest “duch” nieszczęsnego II Soboru Watykańskiego.

Apostoł Kiko Argüello

lesiu powiedział/a
rozmowa z chorymi ludźm, szczególnie corymi na fanatyzm sprawia mi ogromną przyjemność. Ma rucha, prawdopodobnie idąc trpem twojego myślenia, to maruś po ruszaniu, ma głęgobą schizofreniczną skłonność do obrażania innych i wielce przwdopodobne sprawiamu to przyjemność. Z psychiatrycznym pozdrowieniem leś mam nadzieję, że odpiszesz przysyłając swoją pełną djagnozę od lekarza psychiatry. PSS uwaga bo nas podsłuchują
Marucha powiedział/a
Bardzo inteligentna i kulturalna wypowiedź. Argumentacja powala wprost na kolana. Ortografia też.
vincent powiedział/a
JA uwazam ze ten artykul jest poprostu obrazliwy dla drogi jak wogole mozecie to nazywac sekta jezeli sam Papiez popiera neokatechumenat i wcale nikt n8ie kaze nikomu sie wyrzekac dobr materialnych to jest indywidualna decyzja a w sektach z reguly musisz cos wykonac bo tak nakazuja a tutaj masz wolny wybor. Problemem wielu ludzi jest to że rozkladaja oni sobie parasol ktory jest zbudowany na klamstwach i nim zaslaniaja prawde ktora jest Jezus Chrystus i my ludzie jestesmy zachecani przez Boga do oddawania siebie dla drugiego czlowieka tak jak zrobil to Chrystus dla nas. A w kosciele to zanika sam znak pokoju ludzie sie boja kiwnac glowe a co dopiero podac reke drugiemu. A dzieki mowieniu o swoich problemach mozesz pomoc drugiemu ktory jest w podobnej sytuacji i nie wie co ma robic. pozdrawiam i rzycze autorowi aby odnalazl wlasciwa droge w zyciu.
Marucha powiedział/a
Odnalazłem właściwą drogę. I nie jest nią droga neokatechumenatu.
vincent powiedział/a
ja rowniez jestem zdania ze tobie obrazanie i osadzanie innych sprawia przyjemnosc i jesli rzyjesz jak koscioł nakazuje to nikt tobie nie dal prawa osadzac innych. widzisz drzazge w oku brata ale w swojej belki nie widzisz pomysl nad tym bo ten artykul ma charakter slow ktore powyzej napisalem i ciesze sie ze odnalazles wlasciwa droge mam nadzieje ze jest ona w kosciele katolickim
Adam B. powiedział/a
Czy wy wszyscy z neokatechumenatu piszecie tak chaotycznie, bez żadnej interpunkcji i z błędami ortofraficznymi?
Podobno w waszych zgromadzeniach ludzie bez przerwy sobie wytykają błędy i się kłócą…
vincent powiedział/a
nie nie wszyscy sa ludzie bardzo wyksztalceni i mniej bo każdy jest równy i myśle że czepiasz się szczegółów i dzięki temu wytykaniu można sie zmienić a nie ukrywać żę coś cie denerwuje w drugim człowieku i kisić to w sobie
Adam B. powiedział/a
Ale fajnie by było, jak by sobie wszyscy wytykali to, co uważają u innych za błędy! Ha ha!
A w ogóle co mnie obchodzi, co sobie o mnie myśli jakiś człowiek? Mnie obchodzą przyjaciele, znajomi i rodzina.
Jahalinka powiedział/a
Przeczytalam artykul z uwaga. Ciekawa analiza z ktora sie mozna zgodzic lub nie.Nie znalazlam natomiast nic co usprawiedliwialoby brutalny atak Lesia czy Vincenta. Moze czytaja oni miedzy wierszami cos czego inni nie widza?
Pozdrawiam Wszystkich
Jahalinka
Supra powiedział/a
Skąd wiadomo, że papież popiera neokatechumenat? Ja nic takiego nie słyszałam
magdalena powiedział/a
jak nie słysząl to nikogo tylko twoja wina,papież Benedykt XVI sam wprowadził neo do Niemczech.jestem od roku,w neo, i nic z tego co napisane w artykule w gruncie rzeczy nie jest prawdą,np katechiści nie są guru;)
piszcie ew madziolka89@tlen.pl ale ci co pisza nic o drodze nie wiedzą,ale zeby nie wiedziec co papiez mówi?;)
magdalena powiedział/a
a Marucha to antyklerykal,skoro takie glupoty pisze;)
Widget powiedział/a
Potwierdzam. Wszystkie zarzuty przeciwko Neokatechumenatowi
wypunktowane w tym artykule są prawdziwe. Byłem na Drodze 15 lat. Z żoną i dziećmi. Doszedłem do etapu Traditio. Nie mogę tylko potwierdzić spisku żydo-komuny (nawiasem mówiąc ta obsesja prezentowana tak często na tych stronach jest już męcząca). Oczywiście są różne wspólnoty, różni katechiści, różni prezbiterzy, ale te wyjątki tylko potwierdzają regułę. Myślę, że warto byłoby skonfrontować to co się głosi w Neokatechumenacie od strony teologicznej z podstawami wiary katolickiej. Bo forma, że komunia taka, że w salce, że statut(y) wkrótce skończą ważność, że JPII nie wiedział co polecał, itd. to tak naprawdę są sprawy drugorzedne. Większość tego co można spotkać w Neo ma podłoże protestanckie (np. Eucharystia jako uczta a nie ofiara, skrutowanie Biblii – sola scriptura, pytania do Pana Boga co On na to przy lada okazji, dziesięcina, akcent na “nowe narodzenie” – ex opere operato, ex opere operantis(?), brak pośrednictwa Maryi, brak autorytetu papieża, posłuszeństwo katechistom, neonowemu prawu, np. brewiarz, laudesy w niedzielę) i warto byłoby je spisać i ogłosić ku przestrodze innych. Kiedyś usiadłem i krok po kroku przeanalizowałem zasady wiary i dlatego chcę być (świadomym) katolikiem a nie neokatechumenem bez prawa do samodzielnego myślenia. Tyle.
Malena powiedział/a
Również sądze, że Marucha ma rację wypowiadając opinie o neokatechumenacie. Byliśmy na drodze z mężem ok. 17 lat, byliśmy katechistami – odeszliśmy. Nie potrafię się ciągle odnaleźć w Kosciele, nie ma dla nas nigdzie miejsca .
GOLFAN powiedział/a
Droga neokatechumenalna nie jest łatwą ale piękną. Wielu ludzi, którzy tracili nadzieję i nie znaleźli oparcia w rodzinie, znajomych czy nawet w kościele mogą teraz cieszyć się życiem. Oczywiście nie każdemu to musi odpowiadać i zawsze znajdzie się ktoś kto albo nie rozumie, nie wytrzymał trudów, czy po prostu jest na “nie”. Chciałbym tylko dodać, że JP II wielokrotnie celebrował msze neokatechumenalne. Mimo, że się różnimy to Bóg nas wszystkich jednakowo kocha.
Piotr powiedział/a
Ignorancja.
Adam powiedział/a
No cóż, najciekawsza jest wstawka o żydowskich korzeniach Pana K. Arguello (nieprawdziwe zresztą). To może jeszcze poprosimy o mały dodatek o tym, że Żyd Jezus Chrystus, który co roku święcił paschę, 8 dnia został obrzezany itd. taką religię nam ofiarował, zaś Żydówka Maryja jest jego matką i Królową Polski. Mamy też 12 Żydowskich apostołów i jakby tego było jeszcze mało to Ziemia Święta położona w Izraelu.Oczywiście przykłady można mnożyć. Poza tym mnóstwo kłamstw – no cóż dawanie fałszywego świadectwa jest przekroczeniem jednego z przykazań – ale być może, że to nie obowiązuje otrzymał je od Boga przecież Żyd Mojżesz
neonówka powiedział/a
Czy mi się wydaje czy podważasz dogmat o nieomylności papieża?
Ciekawe, że piszesz akurat o św.Franciszku. Jestem w Neokatechumenacie i naszym prezbiterem jest o.franciszkanin i ma zamiar napisać książkę o związku drogi z działalnością świętego Franciszka.
ad 1 nie wiem co ma piernik do wiatraka. Każda wspólnota ma jakieś tam “stopnie wtajemniczenia” Zakonnicy przychodząc do klasztoru nie od razu składają śluby, konieczna jest wcześniejsza formacja duchowa i przygotowanie.
Ad. 2 jakoś tego nie czuje. Nasz prezbiter prowadził raz rekolekcje w kościele i zaprosił do pomocy w głoszeniu nauk braci, katechiści wcale się nie sprzeciwiali.
Ad. 3 Poczytaj trochę Ewangelii Jezus też to robił :).
Ad. 4 Nie publiczne. właśnie dlatego neo jest w pewnym stopniu zamknięte, wszystko dzieje się wśród braci.
Ad. 5 nakłania się bardziej nie do wyrzekania się wiary tylko życia tą wiarą, a nie popadania w schizofrenie typu wierze ale nienawidzę swojego męża/żony.
Ad. 6 prezbiter jest potrzebny nie tylko do odprawiania liturgii ale i do tego aby był głosem kościoła we wspólnocie. Czasami gdy kapłan prowadzący drogę nie jest zainteresowany wspólnotą faktycznie mogą się robić jakieś herezje.
Ad. 7 niektórzy po prostu przychodzą na liturgię w złych intencjach nie widać po twarzy, zresztą takie elementy liturgii jak echo słowa aby nie odbywały się publicznie (jak to moim zdaniem błędnie napisałeś) muszą przebiegać za zamkniętymi drzwiami. Jeżeli osobę przyprowadza ktoś ze wspólnoty to może uczestniczyć w eucharystii.
Ad. 8 Konkrety proszę. Papież wszystko zatwierdził więc o jakie odcięcie ci chodzi.
Ad. 9 Jak już coś to nauka Kościoła nie tradycja.
Ad. 10 A kto zatwierdził statut drogi Putin czy papież? Credo jest zgodnie z ostatnimi dekretami prefekta do spraw wiary. Nie placek tylko chleb nie zakwaszany, który jest mój drogi bracie zalecany do stosowania w kościele jeśli sytuacja na to pozwala zamiast komunikantów (w nowym Mszale Rzymskim). O tym rozrywaniu piszesz jakby wspólnota się rzucała i rwała, prezbiter dzieli chleb.
Ad. 11 Faktycznie neo ma swoją nowomowę, która mnie osobiście też czasami drażni a nie wiem o co chodzi z tą drogą krzyżową, herezją i tak dalej.
Ad. 12 :) neo nie sprzyja życiu rodzinnemu? chyba ci się coś poplątało człowieku.
Nic nie jest obowiązkowe komuś się nie podoba, albo nie pasuje to nie chodzi.
Neo nie jest jedyną i najlepszą drogą rozwoju chrześcijańskiego.
Zastanawia mnie fakt, że wszyscy krytykujący drogę stawiają się ponad papieżem i innymi mądrzejszymi i bardziej uczonymi ludźmi. Jakie ty masz wykształcenie? Teologiczne?
Jasne że w wielu wspólnotach źle się dzieje, ale to przeważnie z braku kapłana prowadzącego, co moim zdaniem nie powinno mieć miejsca, nie ma księdza nie ma liturgii.
Marucha powiedział/a
Odpowiem tylko krótko na zarzut iż podważam dogmat o nieomylności papieża. Co do reszty – nie zmieniam swego zdania.
Otóż stawianie tego zarzutu dowodzi głębokiej nieznajomości Kościoła Katolickiego. Aby bowiem wypowiedź Ojca Świętego nosiła znamiona nieomylności, musi spełniać warunki konieczne:
- Papież występuje jako najwyższy pasterz.
- Nauczanie dotyczy wiary i moralności
- Wskazanie na najwyższy autorytet nauczycielski
- Zobowiązanie całego Kościoła do przyjęcia tej nauki
Innymi słowy: wypowiedź ta musi być uroczyście ogłoszona jako dogmat.
To co popularnie (i błędnie!) nazywa się dogmatem o nieomylności Papieża, powinno się nazywać dogmatem o nieomylności orzeczenia dogmatycznego.
Nieomylności papieża nie należy więc rozumieć jako wszechwiedzy (nieomylności w sprawach codziennych), ani jako nieomylności we wszystkich sprawach, jakie papież poruszy.
I tak, zarówno Jan Paweł II, jak i Benedykt XVI są przeciwnikami kary śmierci i nauczają, iż nie powinno się jej stosować. Nauki te nie noszą jednak znamion nieomylności i choć katolik może uznać ich wartość moralną i się do nich stosować, nie musi tego czynić, gdyż Katechizm Kościoła karę śmierci dopuszcza. Ja osobiście jestem zwolennikiem kary śmierci i niezgodność mego stanowiska ze stanowiskiem Papieża nie jest przeszkodą dla mego zbawienia.
Podobnie – wszelkie rekomendacje odnośnie Neokatechumenatu – są tylko prywatnymi poglądami Papieża, które nie obowiązują wiernych.
Warto się trochę zapoznać nie tylko z Pismem Świętym (co czynią wszystkie sekty), ale i z Tradycja (co sekty czynią rzadko). Pismo Święte i Tradycja to dwa równie ważne składniki naszej wiary.
Malena powiedział/a
Mogłabaym dużo pisać o neokatechumenacie,przeżyłam wiele lat będąc na tej drodze bardzo zaangażowaną. Były chwile wielkiej euforii, cudowne liturgie, konwiwencje, katechezy, kontakty z braćmi podczas przygotowań i nie tylko np. wspólne wyjazdy na Wólkę. Jest na drodze wielu wspaniałych ludzi wśród nich księży. Nikt nie zdaje sobie jednak do końca sprawy czym jest napradę neo i jaką ma faktycznie misję. Nikomu nawet nie przyjdzie do głowy że mogą być złe- skoro droga jest na łonie kościoła. Nie chcę się wypowiadać krycznie ale muszę powiedzieć prawdę,że wymienione wyżej przez Pana Maruchę typowe cechy sekty są niestety znamienne dla neokatechumenatu. Odnośnie życie rodzinnego – neo scala (gdy wszyscy członkowie rodziny są jednomyślni) w przeciwnym wypaku rozbija.
Marciniak powiedział/a
biada ludziom religijnym którzy nie znają innego świata niż ten w którym żyją i nie mają nic do nauczenia się od ludzi z którymi rozmawiają…
zalecam zapoznanie się ze strukturą wspólnot, ich ideą i pokory leśniczy… pokory
Szyszka powiedział/a
Ja jestem w Neo i wiecie co tam widzę…przyjaźń, chęć pomocy.Neokatechumenat pokazał mi jak patrzeć na innych ludzi.Oceniajmy siebie a nie innych.Nie zapomnijcie że Neo jest wspólnotą, która składa się z zwykłych ludzi.A człowiek błądzi.Nie mówię że jestem lepsza od innych.Moja przyjaciółka jest Satanistka, ale tak dobrego człowieka nie poznałam nawet w Neo. Pozdrawiam
PL powiedział/a
Gratulujemy przyjaciółki satanistki – oraz tolerancji, która pozwala Panu/Pani ją tolerować.
Neokatechumenat w przyjaźni z satanizmem – TO JEST COŚ!
Mateusz powiedział/a
Trudno dyskutować ze zbiorem kalumni. Dla przykładu kalumnią jest informacja
(typowa zresztą): wielu mądrych hierarchów się odcina, a chory Jan Paweł II pisał listy uwierzyytelniające, ale nawet nie wiadomo, czy to on. Otóż, drogi autorze, Jan Paweł II utrzymywał bliski kontakt z Drogą przez cały swój pontyfikat, odprawiał eucharystię we wspolnotach rzymskich, wiele ułatwiał Drodze w kurii rzymskiej i zawsze zachował życzliwość. Joseph Ratzinger jeszcze za czasów swego biskupstwa w Niemczech własnym samochodem woził katechistów odpowiedzialnych za Niemcy, głoszących Dobrą Nowinę. Przykjaciółmi Drogi jest mnóstwo biskupów i księży, wobec których pojedyncze książki i wypowiedzi ludzi o najlepszych nawet intencjach to zupełna, ale bardzo czasem głośna mniejszość. Po owocach ich poznacie – a owoce to kilkadziesiąt seminariów (stworzonych na całym świecie na ZAPROSZENIE BISKUPÓW), tysiące powołań do stanu kapłańskiego, liczne rodziny na misjach, żywa wiara we wspólnotach. Pozdrawiam i polecam się – Mateusz
Mucha Plujka powiedział/a
Gdzie ten zbiór kalumnii?
Marucha powiedział/a
Panie Mateuszu, pańskiego rozumowania nie powstydzili by się Świadkowie Jehowy ani żadna inna sekta, która też utrzymuje iż “po owocach ich poznacie”. Jest dla mnie ewidentne, iż Neokatechumenat jest protestancką sektą, która działa na prawach kaduka w Kościele Katolickim. Benedykt XVI już się wziął, choć zbyt ostrożnie, za jej dyscyplinowanie, zaczynając od likwidowania ekscesów liturgicznych.
Al'a powiedział/a
Drogi Marucho, czy nie widzisz, że autorytetem są dla Ciebie jedynie ci ludzie, którzy mają takie zdanie, jak Ty? Proszę Cię, nie rób z Jana Pawła II idioty, który nie potrafił zauważyć za życia zagrożenia na łonie Kościoła, bo był już tak zramolały – bo właśnie tak go traktujesz! Gdyby to zagrożenie było poważne i istniało, Jan Paweł II mówiłby o tym, a już na pewno nie sprawowałby wielokrotnie Eucharystii w rycie neokatechumenalnym! Ostatnio członkowie Drogi, w tym ja mieliśmy spotkanie z kard. Dziwiszem, który prosił nas abyśmy dalej trwali z radykalizmie ewangelicznym, zgodnie z wolą Jana Pawła II, którą jako Jego przyjaciel bardzo dobrze znał. Benedykt XVI, poza tym, że jako kardynał wspierał drogę w Niemczech, spotykał się z całymi rodzinami z neokatechumenatu, błogosławił je i wysyłał na misje na cały świat – Jego też uważasz za przeproszeniem za idiotę, który nie wie, co robi? Przepraszam Cię, ale nie obrażaj Głowy Kościoła Katolickiego, bo masz takie widzi mi się.
Jeśli chodzi o “antyrodzinność” neokatechumenatu, to jest dokładnie na odwrót, niż napisałeś – są to niezwykle trwałe, zakorzenione w wierze rodziny, a jeśli obecność członka rodziny w neo powoduje np. problemy małżeńskie, katechiści zalecają ZREZYGNOWANIE Z UCZESTNICTWA W ŻYCIU WSPÓLNOTY DLA DOBRA MAŁŻEŃSTWA. Dlaczego o tym nie napisałeś?
Pomijam fakt, że wszystkie “argumenty” przeciwne Drodze, jakie podałeś, są mocno naciąganymi interpetacjami czyichś uprzedzeń i kompleksów, na pewno nie wyniesionych z Drogi. Trzeba być naprawdę człowiekiem złej woli i nie szukać prawdy, jeśli wynosi się ze wspólnoty takie chore wnioski. Życzę Ci Drogi Marucho, żebyś kiedyś spotkał człowieka z neo, którego mądrość i dojrzałość uderzą Cię na tyle, że zaczniesz weryfikować pewne swoje, przepraszam, ale chore osądy – ja do takich mądrych na pewno nie należę, ale znam wielu takich ludzi. I życzę Ci, żebyś przestał szukać zagrożeń tam, gdzie ich nie ma, i zaczął szukać w sobie, bo one są najniebezpieczniejsze. Ale nie martw się, Jezus Chrystus Cię kocha i da Ci moc, aby się z nimi zmierzyć.
Kornel powiedział/a
Ofiara Jezusa Chrystusa w czasie przeamania Chleba to jest wiecej niz tylko eksces liturgiczny p.Marucha to jest skandal zgorszenie dla Zydow i glupota dla pogan
Lukasz22 powiedział/a
Ja co do tych obowiązkowych nabożeństw. Nikt nikogo do niczego nie zmusza ja jestem na drodze od roku i czasami zdaża mi się nie być na eucharysti więc tu jest błąd. Nie ma podległości katechistom, no jest tak jak to zwykle mają większe doświadczenia życiowe i w drodze więc słucha się ich ale nie jest to ślepe.
Dziękuje.
tad powiedział/a
Szczęść Boże ! Podobają mi się nauki głoszone przez katechistów i chętnie wybiorę się do innej parafii by posłuchac i porównać. Dużo dowiedziałem się, lecz lubię sprawdzić. Jeżeli nawrócą nawet jednego człowieka to też jest sukces i zasługa, bo wiele osób uczestniczy w życiu parafii ale ich wiara jest płytka. Nie staram się krytykować bo też jestem grzesznikiem i wiem,że ktoś może wiele mi zarzucić, choć staram się.
rachunek sumienia
jak cię opiszą gdy już odejdziesz
co o tobie powiedzą
czy dzięki dziełom będziesz w pamięci
czy tylko na stypie posiedzą
jak twoje dzieci będą świadczyć o tobie
czy będą miały też ideały
czy będą robiły jak je nauczysz
czy chcesz by o tobie zapomniały
co powie ksiądz nad twoim grobem
czy twoje świadectwo pokaże
czy twoja wiara była światłem dla innych
czy byłeś dobrym misjonarzem
co powie Bóg kiedy staniesz na sądzie
czy zechce z tobą rozmawiać
sam ujrzysz swoje zło i dobre uczynki
co będzie szalę przeważać ?
tad
pati powiedział/a
co masz na mysli mówiąc “Benedykt XVI już się wziął, choć zbyt ostrożnie, za jej dyscyplinowanie, zaczynając od likwidowania ekscesów liturgicznych.
” marucha?
Malena powiedział/a
Znam doskonale NEO.Jestem coraz mocniej przekonana, że pod pozorem dobra jest jednak wielkim złem, bowiem w sposób podstępny, powolny, konsekwentnie rozkłada Kościół Katolicki. Obrońcy NEO (byłam zażartym również kiedyś ja) mało na ten temat wiedzą.
... powiedział/a
ineligencja bardzo duża!! najpiersie zorientuja potem komentuj “sekty” ok? Ludziemają nasrane wełbie!!
Mucha Plujka powiedział/a
Jak może sekta niby-katolicka, założona przez Żyda “Kiko” Arguelo, wnieść coś dobrego? Kiedy Żydzi wnieśli cokolwiek pozytywnego do naszej religii?
Przecież to jest normalna Piąta Kolumna, która ludzi odzwyczaja od tradycyjnego katolicyzmu i wpuszcza ich na manowce herezji.
Kornel powiedział/a
Mucha z jakiej sekty jestes jesli Maryja z Jozefem nic dobrego do twojej religii nie wniosla??????
Mucha Plujka powiedział/a
Maryja i Jóżef oraz ich Syn wywodzili się z plemienia żydowskiego – ale zostali przez żydów przeklęci i są opisywani w Talmudzie wyłącznie najbardziej obelżywymi słowami.
O czym każdy judaizujący “katolik” (a tacy właśnie są neokatechumeni) jakby zapominał.
BylyNeon powiedział/a
Byłem kilkanaście lat w Neo. Doszedłem (prawie) do reditio. Na szczęście z tym skończyłem. Szkoda gadać. Kto był, ten wie. Na którymś etapie (II skrutinium? nie pamiętam…) kładzie się nacisk, żeby nie kierować się rozumem. I ten nakaz jest skrupulatnie przez adeptów drogi respektowany. Używanie rozumu nie jest wskazane :)
irina powiedział/a
Dajcie sobie spokój z Neokatechumenatem!szukajcie Żywego Realnego Boga Który ma Moc “szukajcie a znajdziecie”-powiedział Jezus.
PL powiedział/a
Istotnie, używanie rozumu przez “neonów” wydaje się być w stanie zaniku, skoro nie widzą ewidentnych herezeji głoszonych im w tej niby-katolickiej sekcie.
Karolina powiedział/a
Witam wszystkich!
Czytając komentarze (rzecz jasna sam artykuł również) na tej i tym podobnych stronach anty-neo nasuwa mi się pewna myśl. “Błogosławieni, którzy cierpią prześladowania dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] Wam urągają i prześladują was, i gdyż z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.” Mt5,10-12
To w zasadzie cały mój (właściwie to nie mój ;)) na to co piszecie…
Nie będę bronić Drogi, nie będę się wykłócać… Każdy z nas ma swoją drogę życia. Jeden potrzebuje Neokatechumenatu do tego, żeby zrozumiał, co ma w życiu sens i gdzie go szukać. Są też tacy, którzy idą przez życie bez tej wspólnoty. Szanuję i jednych i drugich. Cieszę się, że Neo powoduje żywe reakcje… Jedni kochają a inni nienawidzą, ale tak było od zawsze – Kościół od początku był prześladowany. Dzięki temu są święci męczennicy :) Jestem na Drodze 7 lat (w czasie II Skrutinium). Droga Neokatechumenalna jest doświadczeniem miłości Boga i bliźniego codziennie i codziennie mam możliwość nawracania. Jestem pewna, “że ani śmierć, ani życie, ani teraźniejszość, ani przyszłośc, ani co wysokie, ani co głębokie, ani żadne inne stworzenie nie zdoła mnie odłączyć od miłości Boga. Objawionej w Jezusie Chrystusie.” To cytat za św. Pawłem. A jaka jest jego historia? Chyba nie muszę przypominać. Dlatego ja jestem optymistką.
Żydzi to nasi starsi bracia w wierze – dla niedoinformowanych. To, że nie przyjęli Jezusa Chrystusa umożliwiło nam wejście do Kościoła. Oni i tak mimo wszystko są narodem wybranym i mam dla nich szacunek za to, że od nich, z pokolenia Dawida pochodzi Jezus Chrystus.
Kwestia statutów Drogi dla mnie wygląda następująco – jeśli po 5 latach Drogi Kongregacje prześwietlające działalność Neokatechumenatu stwierdzą, że są rozbieżności to jestem pewna, że wspólnoty będą posłuszne Papieżowi we wszystkim. Jeśli zaś nastąpi bunt jakiejś wspólnoty dopiero wtedy będziemy mogli zastanawiać się nad zagrożeniami płynącymi z ich działalności. Ludzie! Dzisiaj jest dzisiaj, tym żyjmy a nie tym co będzie kiedyś. Na dzisiaj owoce Drogi są wielkie i tego zdania się będę trzymać.
Zostańcie z Bogiem! Pokój z Wami!
Kiko nie został uznany przez Kościół Katolicki za świętego więc może przestańmy obrażać, bo to nie karykatura powiedział/a
Mi po prostu jest szkoda tego co ludzie robią. Jeżeli komuś nie podoba się neokatechumenat, który jest częścią Kościoła Katolickiego i uważa się za katolika to mi coś nie pasuje po prostu. Nie można wybierać sobie co jest dobre, a co złe. Ostatnio na niedzielnej Mszy św. w Ewangelii Jezus nie potępiał kobiety, którą przyłapano na cudzołóstwie i jego pierwsza odpowiedź na pytanie ludu było milczeniem. Czy Pan potrafi naśladować Chrystusa skoro odnalazł Pan swoją drogę? Naprawdę nie nam oceniać, a Kościół za sektę neokatechumenatu nie uważa. Chciałbym powiedzieć, że ludzie czytając takie rzeczy jakie Pan wypisuje cierpią. Nie chcę Pana oceniać, ale może lepiej nie przysparzać kolejnym osobom cierpień i wycofać artykuł. Jezus odpowiedział milczeniem, milczeniem.
Kornel powiedział/a
widzisz mucha nie zapominaj o apostolach pierwszych gminach chrzescijanskich i gdybys ty mucha byl tak swiety jak swieci z narodu Zydowskiego oj albo ja . i jak juz tak gleboko zajmujesz sie etymologia sprawdz prosze Kolbe Odwagi
Marucha powiedział/a
Nie ulega dla mnie wątpliwości, że za czasów Kościoła Tradycyjnego, a więc przed Janem XXIII, Neokatechumenat by nie zaistniał w Kościele.
Kornel powiedział/a
tzn mucha ze ten twoj kosciol datuje sie od ktorego papieza do Jana XXIII, a apostolow swietych niearyjskich sobory i tradycje kosciola niezgodna ze spojrzeniem muchy o kant d.. sobie obic tak?ja tam na neokatechumenacie sie nie znam ale wydaje mi sie ze to moze okazac sie najlepsze miejsce dla ciebie mucha Odwagi kocha Ciebie Bog
Kornel powiedział/a
sorki piszac mucha mam na mysli rowniez marucha hihihi i do tego nie mam polskiej trzcionki :)
Marucha powiedział/a
Każde Windowsy – a na pewno WinXP – mają polską czcionkę (nie “trzcionkę”), którą można bez trudu wykorzystać. Nie trzeba nawet mieć polskiej klawiatury, wystarczy amerykańska…
Kornel powiedział/a
ta a gdzie?
Marucha powiedział/a
Niech Pan sobie poszuka na w systemie Help, albo na Google (”klawiatura programisty”), albo spyta kogoś znającego się na rzeczy. Jest to trywialnie proste.
mp powiedział/a
Marucha.. co Ty wogóle na temat neokatechumenatu wiesz?
żal ściska jak się patrzy na Twoje wypowiedzi..
oceniasz coś czego NIE ZNASZ.
i dobrze, ze Jan Paweł II jak i Benedykt XVIII nie mają okazji tego przeczytać..
znając ich, pełne miłości serca, pewnie po prostu pomodlili by sie za Ciebie..
ja natomiast nie potrafie zostawić Twojej wypowiedzi bez echa..
Marucha powiedział/a
Moje zdanie podziela wielu hierarchów Kościoła.
mp powiedział/a
no cóż.. zapewne chcesz wymienić wszystkie nazwiska ;)
a więc.. czekam.
problem w tym, ze Głowa Kościoła ma tu najwiecej do powiedzenia ;)
Marucha powiedział/a
Przykład: ks. bp. Kraszewski, ks. prof. Krąpiec (czy mówi Panu coś to nazwisko?)…
Parę linków:
http://www.antyk.org.pl/wiara/neokatechumenat.htm
http://forums.v3v.org/userdata/Czy_Droga_Neokatechumatu_Jest_Prawowierna.rtf
http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/983
A nawiasem mówiąc – nie przypominam sobie, byśmy przeszli na “ty”. Czy to taki obyczaj wśród neonów?
Pozdrawiam
mp powiedział/a
ahh.. nie jestem pierwszą osobą, która mówi.. a raczej mówiła.. do Pana na >>Ty>Ty>chwyt
mp powiedział/a
ahh.. nie jestem pierwszą osobą, która mówi.. a raczej mówiła.. do Pana na ‘Ty’
a tak poza tym.. jestem kobietą..
w każdym bądź razie.. widzę, że Pan na wyrost szuka negatywnych cech wśród neonów.
w neo jestem od roku.. i niech mi Pan wierzy.. to, że zwróciłam sie do Pana na ‘Ty’ nie ma jakiegokolwiek związku z tą wspólnotą..
szczerze mówiąc to nie na miejscu ten Pański >>chwyt
mp powiedział/a
Wie Pan..
jak czytam te artykuły to..
jest w nich wiele niezrozumienia, przeinaczenia..
aż mi się smutno robi :(
nie zdaje sobie Pan sprawy z tego.. ile tam tak naprawdę jest MIŁOSCI!!
PRAWDZIWIE BOŻEJ MIŁOŚCI!!
mp powiedział/a
tam, tzn w naszej wspólnocie ;)
przepraszam za moje ‘rozpisanie’
emdzie powiedział/a
Kurka!! Zakon to tez typowa chrzescijanska sekta:
1. Wprowadzenie “stopni wtajemniczenia” – postulat, nowicjat, sluby czasowe,wieczyste
2. Podsycanie atmosfery zamknięcia, odrębności, odcięcia od wspólnoty parafialnej – klauzura (nie wolno tam wchodzc swieckim)
3. Nakłanianie członków do wyrzekania się dóbr materialnych – tego nie musze tlumaczyc
4. Istnienie tzw. “katechistów”, czyli “ojców duchownych” (”guru”), którymi rzekomo kieruje bezpośrednio Duch Święty. Oni decydują, kto już osiągnął “dostateczny poziom rozwoju”, aby “postepować na drodze”, a kto jeszcze musi powtórzyć jakiś etap. – prowincjalowie, ojcowie duchowni, przelozeni, kapituly dopuszczajace do kolejnych etapow.
5. Wymaganie, na samym początku “drogi” – od ludzi przecież już ochrzczonych! – aby publicznie wyparli się swej dotychczasowej wiary (sic!), gdyż dopiero wiara w neokatechumenacie jest prawdziwa. – tego nie ma “nawet” na drodze, w zakonie tez, jakis blad autora
6. Stawianie się neokatechumenów ponad kapłanów, choć oficjalnie gorąco temu zaprzeczają. Kapłani są już tylko po to, aby obsługiwać wspólnotowe nabożeństwa. – a wszyscy niech beda rowni i niech beda bracmi.
7. Wypraszanie z nabożeństw wspólnotowych osób spoza ruchu, choć przecież są ochrzczone. – nikt w prawdze tego nie robi, ale czy ktos wchodzil kiedys do choru zakonnego na modlitwy? do tego tez potrzeba jest zgoda przelozonego – AA to tez sekta, nie wpuszczaja ludzi z poza kregu
8. Akcentowanie “powrotu do źródeł” chrześcijaństwa, np. udzielanie Komunii Św. pod postacią zwykłego chleba, gdyż tak czynił Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy. – nie do zwyklego chleba, ale do chleba niekwaszonego. Wstep do Mszalu mowi o tym ze jesli to mozliwe powinno zastosowac sie takie znaki.
9. Niemal całkowite ignorowanie 2000-letniej Tradycji, której nie może odrzucić nikt, uważający się za katolika. Dla katolików bowiem ich religia składa się nie tylko z Ewangelii, ale i z Tradcyji. Jedno bez drugiego nie ma sensu. Tradycja jest takim samym źródłem Objawienia, jak Pismo Swięte. – Nikt nie ignoruje tradycji, a wlasciwie kazdy zakon zradzal sie z checi powrotu do zrodel. Franciszek tez “odrzucil” tradycje Kosciola, ktory byl bogaty i dla elit, powrocil do zrodel i Kosciol mu to zatwierdzil tak jak droge.
10. Ekscesy liturgiczne, nie zatwierdzone ani przez Rzym, ani przez Kościół lokalny: brak “Credo” w Mszy Świętej, Komunia Św. udzielana na siedząco w postaci wypiekanych w domu placków, rozrywanych rękami itp. – Liturgia zatwierdzona przed Kosciol. Jeszcze raz wzywam do zapoznania sie z Ogolnym Wprowadzeniem do Mszalu Rzymskiego. A czym chleb lamac, dludkiem i widelczykiem? A Kaplan jak lamie Hostie?
11. Dla “zaawansowanego” katechumena nie istnieją takie słowa, jak Msza Święta, ksiądz, nabożeństwo. Drażnią go terminy “Święta Tradycja”, herezja, odpust, koronka, Droga Krzyżowa, koło różańcowe. – Msza Świeta = Eucharystia, ksiadz = kaplan, w zakonie nigdy nie mowia o ksiedzu (bo to raczerj wiaze sie z ksiedzem diecezjalnym) ale o kaplanie!
12. Neokatechumenat nie sprzyja życiu rodzinnemu. Jak w każdej sekcie – wszyscy wszystko o sobie wiedzą, najintymniejsze rodzinne sprawy roztrzasane sa publicznie, włącznie z wyznawaniem grzechów, zdrad małżeńskich itp. – w zakonie inni beda wiedziec o tobie tylko tyle ile im powiesz, a jesli mowisz o wszystkim (grzechy nieczystosci, zakochania, sytuacje rodzinne, intymne itd) to wiedza wszysyko
ZAKON TO TYPOWA SEKTA hahahaha…. chyba tak jak Kosciol :)
Szkoda gdy jakies wlasne urazy czy poczucie niesprostania pewnym wymaganiam, niepowodzenia wyjawiaja sie w ten sposob.
Nie wszyscy musza byc w NEO, nie wszyscy musza byc w KOLKU ROZANCOWYM, ale zarowno jedna jak i druga wspolnota jest potrzeba Kosciolowi.
Marucha powiedział/a
Jest to stek bredni człowieka, który nie wie, o czym mówi. Albo, co jeszcze gorsze, doskonale wie o czym mówi, lecz celowo przekręca prawdę.
Xenia powiedział/a
Mam znajomych w kręgu neokatechumenatu. Mogę z czystym sumieniem potwierdzić kilka punktów wypowiedzi gajowego Maruchy. To jest protestancka sekta z cechami żydowskimi, prawem kaduka rozpychająca się wewnątrz Kościoła. Ale przyjdzie na nich czas – tak, jak przyszedł na “księży-robotników”, “księży-marksistów”, “księży-rewolucjonistów” i “księży-patriotów”.
Szymon powiedział/a
Przede wszystkim w tych tzw punktach “czemu neo jest sektą” napisane jest wiele niedopowiedzeń i przeinaczeń. Tekst w sposób jawnie obraźliwy wyraża się o ludziach Drogi i Soborze Watykańskim II. Nie będę się kłócił na łąmach tej podrzędnej strony internetowej o drogę. Po prostu zapraszam na katechezy na które KAŻDY MOŻE PRZYJŚĆ by zoaczyć jak to naprawde jest.
Wariat powiedział/a
Trochę się ubawiłem gdy przeczytałem co Pan napisał: “Nie ulega dla mnie wątpliwości, że za czasów Kościoła Tradycyjnego, a więc przed Janem XXIII, Neokatechumenat by nie zaistniał w Kościele.”, ponieważ Kościół Katolicki przed Soborem Watykańskim II według współczesnego Kościoła Katolickiego byłby sektą. Mentalność się zmienia tylko chyba niektórzy są nastawieni skrajnie konserwatywnie. Również rozbawiło mnie stwierdzenie Pana: “Moje zdanie podziela wielu hierarchów Kościoła.”, pocyzm wymienia Pan jedno nazwisko, a dodatkowo słowo “hierarchów” miałem nadzieję, że będą to jacyś biskupi z Episkopatu Polski.
Przepraszam za to co piszę ale mnie to śmieszy. Pan tkwi w przekonaniu o swojej racji, papież mówi swoje, Episkopat nic nie mówi, ale “hierarchowie” podzielają Pana poglądy. Istna komedia. Gdyby znalazł się literat, mógłby napisać na tej podstawie dramat w pięciu aktach.
Pozdrawiam i proszę o modlitwę.
aleksandra powiedział/a
po 1 neokatechumenat NIE JEST SEKTA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
jest ono zatwierdzone przez Jana Pawła II
michał powiedział/a
“nie opierajcie się złu” :) “cieszcie się i radujcie gdy będą was prześladowac i mówić fałszywie przeciwko wam” :) pozdrawiam braci z neo i wszystkich przeciwników :)
Franek powiedział/a
Nie jest prawdą, że Jan Paweł II zatwierdził Neokatechumenat!
Jan Paweł II znał Neokatechumenat nie tylko dzięki ks. Dziwiszowi i jemu podobnym jego chwalcom i obrońcom, lecz także dzięki hierarchom i świeckim, którzy dostrzegali szkodliwość jego działalności dla Kościoła. Znał też Jan Paweł II samego Kiko i byłą zakonnicę Carmen, którzy niejednokrotnie gościli u niego na objedzie. Bardzo dobrze był poinformowany o Neokatechumenacie także kard. Ratzinger, prefekt Kongregacji do spraw Doktryny Wiary, niezwykle ceniony przez Jana Pawła II; znał on jego notoryczne ekscesy liturgiczne, praktyki z pogranicza legalności i przestępczości w zakresie prania mózgów oraz jaskrawą niezgodność katechez Kiko i Carmen z nauczaniem Kościoła.
24 stycznia 1997 Jan Paweł II spotkał się z Kiko, Carmen i tzw. odpowiedzialnymi Neokatechumenatu i przypomniał im, że posiadanie statutów zatwierdzonych przez Papieską Radę do spraw Laikatu jest warunkiem koniecznym, by Neokatechumenat mógł być uznany za legalną rzeczywistość kościelną. “Posłuszny” Papieżowi Kiko udał się na rekolekcje na Górę Synaj, gdzie Mojżesz otrzymał był kamienne tablice z Dekalogiem. Nie dostrzegł tam jednak gorejącego krzaka ani też nie zostały mu wręczone kamienne tablice ze statutami Neokatechumenatu i wrócił z niczym. Musiał więc sam zadbać o napisanie statutów. Przedstawiony Papieskiej Radzie do spraw Laikatu tekst statutu nie uzyskał aprobaty. Następne (bodaj dwa) teksty nie uwzględniały poprawek zażądanych przez Stolicę Świętą i również zostały odrzucone. A mijały już cztery lata. W dniu 5. kwietnia 2001 Jan Paweł II pisze list do kard. Stafforda, szefa Papieskiej Rady do spraw Laikatu, kładąc kres kunktatorstwu Neokatechumenatu w redagowaniu statutów. Daje w liście wyraźnie, chć bardzo delikatnie, do zrozumienia, że nie podlega żadnej dyskusji konieczność posiadania zatwierdzonych statutów i dostosowania się do nich. Kończy list kurtuazyjnym upomnieniem Neokatechumenatu za nieposłuszeństwo: “Jestem pewny, że (…) Papieska Rada do spraw Laikatu będzie mogła liczyć na współpracę i ducha synowskiej uległości Neokatechumenatu”.
29 czerwca 2002 kard. Stafford zatwierdza prawną część Statutu na pięcioletni okres próby (ad experimentum), przypominając jednocześnie, że Neokatechumenat musi jeszcze uzyskać aprobatę “Dyrektorium katechetycznego”, którego istnienie zatwierdzony Statut wyraźnie zakłada.
Zatwierdzony Statut rzeczywiście odsyła w punkcie 2. artykułu 2. tytułu 1. do “Dyrektorium katechetycznego”: “Neokatechumenat realizuje się w diecezji (…) zgodnie z ‘wytycznymi zaproponowanymi przez inicjatorów’, zawartymi w niniejszym Statucie i w ‘Dyrektorium katechetycznym Neokatechumenatu’, które obejmuje tradycję ustną i ponad trzydziestoletnią praktykę Neokatechumenatu; na wspomniane Dyrektorium składają się teksty tomów ‘Neokatechumenat. Wytyczne dla ekip ketechetów’.”
W Castel Gandolfo dnia 21 września 2002 Jan Paweł II powtórzył to, na co nalegał już wcześniej kard. Stafford: “Teraz należy do kompetentnych Dykasteriów Stolicy Świętej zbadać Dyrektorium katechetyczne oraz całą praktykę katechetyczną i liturgiczną Neokatechumenatu. Jestem pewny, że jego członkowie odpowiedzą z chojną dyspozycyjnością na wskazania tych tak autorytatywnych Źródeł.”
Dostarczono Stolicy Świętej 13 tomów katechez, które ani nie odpowiadają oryginalnym katechezom Kiko i Carmen (które nadal są głoszone przez Neokatechumenat!!!), ani nie otrzymały aprobaty Kościoła. Kard. Ratzinger zażądał, by przeredagowano katechezy przy współpracy z nim; zaś jako papież Benedykt XVI, za pośrednictwem kard. Arinze, Prefekta Kongregacji do spraw Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, nakazał (!): “Przy odprawianiu Mszy św. Neokatechumenat uzna księgi liturgiczne zatwierdzone przez Kościół i będzie się do nich stosować nic nie doddając i nic nie opuszczając” (pismo z 1. grudnia 2005; zob. http://www.zenit.org/italian/visualizza.php?sid=6681).
A tymczasem 29 czerwca 2007 roku upływa czas, na jaki został zatwierdzony Statut; zaś do dziś nie ma jeszcze Dyrektorium katechetycznego Neokatechumenatu…
Okazje się więc, że zakładanie dobrej woli u neokatechumenalnej triady (Kiko, Carmen i ks. P. Mario Pezzi) było po prostu naiwnością zarówno ze strony Jana Pawła II, jak i ze strony kard. Stafforda. Dzisiaj widać wyraźnie, że kuriozalne zatwierdzenie na okres próbny Statutów, podczas gdy nie istniała ich istotna część (Dyrektorium katechetyczne), było nonsenem. Plusem jednak tych wszystkich perypetii jest to, że dzisiaj jest publicznie ewidentne, iż pleniący się w Kościele twór, jakim jest Neokatechumenat, nie jest rzeczywistością kościelną: jego nauczanie i praksis nie są katolickie!
defabbro powiedział/a
Nie wiedziałem, ze Kiko jest Żydem. To pewnie tłumaczy dlaczego udało mu się stworzyć tak silną organizację religijną. Oni są dobrzy w te klocki, np. jego Rodak 2000 lat temu nas wszystkich odkupił, Pana też!
Neon_Katechumenalny powiedział/a
Jeśli ktoś mówi że duch soboru watykańskiego II jest nieszczęsny świadczy to tylko o tym że poziom jego wiedzy i prawdomówność jego słów nie ma żadnego znaczenia. Oczywiście każdy może mysleć o neo żle tak samo jak o soborze. Jednak trzeba wiedzieć że struktura na jakiej opierał się kościół przed rokiem 1962 jest nie wystarczająca dla potrzeb ewangelizacji nowego millenium,przed soborem do kościóła napływało wielu ludzi którzy nie potrzebowali ewangelizacji gdyż świat funkcjonował na zupełnie innych warunkach, wtedy ludzie pragneli isc do kościoła i modlić się ponieważ tam znajdowali ratunek przed wojnami, nazizmem, komunizmem etc. Natomiast dzisiaj w obliczu postepującej sekularyzacji i braku odniesienia wiary do codziennego zycia, kościół potrzebował odnowy a wraz z tą odnową pojawił się charyzmat drogi neokatechumenalnej który odpowiada na wezwania soboru watykańskiego który jest niesamowitym darem dla koscioła i dla ludzi podobnie jak droga neokatechumenalna. Każdy człowiek potrzebuje na nowo odpowiedziec na wezwanie chrztu swietego, przyjęcie w życiu nauki chrystusa oraz formowania prowadzącego do wiary dojrzałej i odnowienia przyrzeczenia chrzcielnego. To wszystko ma ogromne znaczenie dzisiaj wielu ludzi zupełnie nie ma wiary, wielu dawno straciło nadzieje, wielu nie przejmuje sie zupełnie śmiercią i zmartwychwstaniem chrystusa, ponad to wielu ludzi nie wierzy w miłość, natomiast dziś jest potrzeba aby ludzie na nowo w kościele i poza nim zaczeli głośić dobrą nowine o chrystusie zmartwychwstałym wszędzie. A naprawde ludzie potrzebuja tego dużo bardziej niz pieniędzy itp. Zamykanie sie na ewangelizacje jak to napisałes troche inaczej ale taki jest sens twojej wypowiedzi nie jest dobre, zapomniałes o tym ze kościół jest misyjny, i potrzebuje byc w ruchu nie moze zamknac sie tylko w swoich murach,
neo_katechumanalny powiedział/a
Więcej miłośći bracie, życze ci by pan bóg dał ci dużo miłośći zwłaszcza do braci z drogi którzy sa w wiekszosci bardzo trudni, wielu ma rózne historie bardzo cięzkie też, naprawde wielu kryzysuje. Ale naprawde droga i bracia którzy droge znają i którym w większości uratowała życie nigdy nie chcą robić niczego przeciw kościołowi. Pozdrawiam
jezyk powiedział/a
No, pięknie sobie poczynacie, pisząc te wszystkie brednie przeciwne neokatechumenatowi. Jak wielkim oszołomem trzeba być, żeby będąc wcześniej na Drodze, pisać teraz o “GURU Kiko”, sekciarskim klimacie, itp bzdurach. Jestem w neo 17 lat, miałem parę etapów i co??!!?? Nadal chodzę do Kościoła – rzymskokatolickiego of course, nie złożyłem żony, czy dzieci w ofiarnej daninie na rzecz Kiko, mam dom , samochód i przeogromne szczęście, że dzięki temu narzędziu, wzbudzonemu przez Boga w Kościele – rzymskokatolickim – jakim jest Droga, mogę rozumieć moją sytuacje życiową, że Bóg mnie kocha , mimo tego, jaki jestem (nieświęty raczej, w przeciwieństwie do wszechwiedzącego Pana Maruchy)i daje mi codziennie szansę na nawrócenie, czyli na kompletne przewartościowanie mojego życia. Nie obsrywajcie proszę ja was czegoś (np. – BylyNeon Powiedział/a::, Widget Powiedział/a:: ), co was wyciągnęło z gówna, a teraz wam jest dobrze, to można jeździć jak na kobyle, czy czymś!! Popatrzcie sobie mili państwo – przeciwniacy, na Biblię Jerozolimską, np.!! Dziekujcie Bogu, za to że jest i to zatwierdzona przez cały Episkopat – nie tylko Polski – kto widział, ten wie, dlaczego to napisałem :-) Jeśli powoływanie sie na znaki jest niewskazane i sekciarskie (Panie Mateuszu, pańskiego rozumowania nie powstydzili by się Świadkowie Jehowy ani żadna inna sekta, która też utrzymuje iż “po owocach ich poznacie”.), to nie wiem, jak ktokolwiek może cokolwiek i komukolwiek udowodnić!! Nie chce mi się już wywodzić dalej, bo czasu mi szkoda, nie mogłem jednak zostawić tego bez echa. Pozdrawiam i Pokój z Wami See you in Sydney :-) – maybe. P.S. Prawdopodobnie, parkinsonowaty, niewiedzący, co podpisuje, ogłupiony przez świecką ekipę neokatechumenalną, popierający w/w sektę Papież będzie niedługo SANTO – dziwne, nieprawdaż?!?!? Czego i sobie i wam wszystkim życzę. CHRYSTUS NASZA PASCHA ZMARTWYCHPOWSTAł DLA NAS !!!
jezyk powiedział/a
A i jeszcze trzy sprawy : Franek Powiedział/a:: “byłą zakonnicę Carmen” – sam jest ześ chopie była zakonnica:P
Poczytaj….
Poucz się….
Pogadamy :-)
I druga: Jak można pisać, że nie ma kultu Maryji we wspólnotach
Poczytaj….
Poucz się….
Pogadamy :-)
I po trzecie : Co Pan jest taki wrażliwy na swoim punkcie i na punkcie ortografii Panie Marucha, czy Pani (juz mi się pomyleło) – czyżby od tego zależało Pańskie życie??
Pa:-)
Widget powiedział/a
Panie Jezyk, nie życzę sobie aby mnie Pan obrażał. Nikogo nie obsrywam, a rozmawiać chyba mi wolno. Mieć swoje zdanie też. Znamienne jest to co Pan napisał. Ktoś kto trafił do neokatechumenatu powinien być (chyba Kiko personalnie) dozgonnie za to wdzięczny, bo było to “wyciągnięcie z gówna” -wg Pańskich słów. Ciekaw jestem tylko jak Pan to wyciągnięcie tłumaczy. Czy jest ono trwałe, czy też po rezygnacji z neokatechumentu zpowrotem w nie wpadłem? No bo jak trwałe, to by znaczyło, że Neo sprawiło pewien rodzaj przebudzenia. Bodaj tak właśnie kiedyś myśleli gnostycy, póki ich herezja nie została oficjalnie potępiona. Spodziewam się jednak, że odpowie mi Pan iż spowrotem wpadłem w ekstrementy. No więc z Neo jest tak, że tam jest jedyna prawda, światło, ech i ach, a ci zpoza są żałośni i trzeba ich nawracać. Tak jak np. teraz z Australijczykami. Dla niezorientowanych wyjaśniam – ostatnio Kiko wpadł na pomysł żeby najechać Australię aby śpiewami neokatechumenalnymi i tzw. świadectwami nawracać na jedyną słuszną religię – neokatechumenat. No i teraz żąda posłuszeństwa w wysłaniu osób gotowych tam pojechać. Ze znalezieniem chętnych nie ma raczej problemu, gorzej ze zbiórką kasy wśród braci na opłacenie wyjazdu tych ludzi… Tak właśnie wygląda czano-biały świat wg Kiko: wybrani, właściwie już święci, z całą pewnością ci lepsi muszą zrobić wszystko żeby nawracać tych ze świata, tkwiących w fekaliach. Nieważne jakim nakładem sił i środków. Ale Pan to popiera, bo nie ma Pan swojego zdania… Jesteśmy już po nocnym czuwaniu. Czy “przejście” było mocne? – To kolejna brednia powtarzana w kółko przez katechistów tzw. “braciom”…
PL powiedział/a
Prawdę mówiąc – entuzjaści neokatechumenatu reprezentują głównie:
- kiepską polszczyznę (chaotyczna składnia, marna ortografia i interpunkcja)
- emocje i swego rodzaju fanatyzm wypowiedzi
- zastępowanie argumentów atakami osobistymi
Łączy ich coś z sektą Jerzego Owsiaka. Też powołują się na “dobro, jakie wynika z ich działalności”. To samo zresztą mówią harekrysznowcy.
Myślę, że Bóg jednak łatwiej wybacza głupotę, niż złą wolę – i w tym widzę szansę dla “neonów”.
JUZIA powiedział/a
SSIJTA JAJA WSZYSCY!!!!!!!!!!!!!! SSIJTA JAJA PANA MARUCHY…JA NIE JESTEM W NEO ALE WIEM ZE TO JEST OK…WIEC CZEPTA SIE KUTASA PANA MAUCHY!!!!!!!! POZDRO FRAJERZY :D
Demaskator powiedział/a
Poznałem kilka osób którzy tam są i jestem zaszokowany ich postawą. Jedynymi ich prawdziwymi przyjaciółmi są tylko ich bracia w wierze a pozostałych traktują raczej jak kogoś gorszej kategorii. Poza tym, w swoim życiu nie dążą prawie wogóle do jego poprawy wierząc że co ma być to będzie więc nie ma potrzeby robić czegokolwiek. Jako że znam zachowanie ludzi którzy przeszli socjotechniczne pranie mózgów w sektach to muszę stwierdzić że w neo z całą pewnością jest tego namiastka.
PL powiedział/a
Fakt, że “neoni” publicznie oceniają, kto ma jak głęboką wiarę i czy nadaje się do “awansowania” na następny stopień – JEST SKANDALEM! Toć to normalne, masońskie obyczaje.
marost powiedział/a
W przeciągu trzech dni, na samym początku Wielkiego Postu Droga Neokatechumenalna była dwukrotne przywołana do porządku: przede wszystkim ze strony Papieża oraz przez biskupów Ziemi Swiętej.
W grudniu 2005, Kongregacja ds kultu Bożego i dyscypliny Sakramentów zwróciła się do Drogi Neokatechumenalnej aby dokonała zmian w sposobach w jakich jej wspólnoty odprawiają msze. Nieco później – 12 stycznia 2006 papież BXVI wyraził pod adresem Drogi podobną krytykę wymagając “uważnego respektowania ustanowionych reguł”.
Liturgia i katecheza głoszona przez Drogę w ich wspólnotach uwidaczniając sprzecznośsi wzbudza zaniepokojenie tak ze strony Kongregacji ds Kultu Bozego jak i Kongregacji ds Doktryny Wiary, czy też i innych.
Aprobata definitywna statutu Drogi nie wydaja sie oczywista. 29 czerwca 2002 roku Stolica Apostolska wydala tymczasowa zgode “ad experimentum” na okres 5 lat, ktory dobiega kresu za kilka miesiecy.
Ta watpliwość wyrazil Benedykt XVI 22 lutego podczas spotkania z osobami duchownymi z Rzymu: ” pytania, ktore stawiaja się po piecioletnim okresie eksperymentu to: zatwierdzić definitywnie statuty Drogi Neokatechumenalnej?….Przedluzyc okres próbny?….Czy nie należałoby przeprowadzić korekcji pewnych elementow tej struktury?”
Patriarcha Jerozolimy Michel Sabbah, i grupa biskupow katolickich z Ziemi Swietej wystosowali 25 lutego list do czlonkow Drogi w ktorym zarzucaja “neonom” organizowanie “wlasnej bandy”, odprawiania mszy poza parafiami, nie przestrzegania reguł liturgicznych i oddalanie się od lokalnej kultury i lekceważenie miejscowego języka.
PL powiedział/a
No właśnie. Wypada podziękować przedmówcy za konkretne fakty, o których “neoni” albo nie wiedzą, albo udają, że nie wiedzą.
Jest i tak wielkim nadużyciem, iż ta skandaliczna sekta żydowsko-protestancka wkradła się podstępem do Kościoła Katolickiego, wykorzytując przejściowy okres rozluźnienia dyscypliny związany z Vaticanum II.
Miejmy nadzieję, iż wreszcie ktoś zrobi z nią porządek, aby nie robiła wody z mózgu przyzwoitym, acz naiwnym ludziom.
Kaziu Kozoduj powiedział/a
Wypowiedź entuzjasty neokatechumenatu poraża swą prostolinijnością oraz chrześcijaństwem:
SSIJTA JAJA WSZYSCY!!!!!!!!!!!!!! SSIJTA JAJA PANA MARUCHY…JA NIE JESTEM W NEO ALE WIEM ZE TO JEST OK…WIEC CZEPTA SIE KUTASA PANA MAUCHY!!!!!!!! POZDRO FRAJERZY
Gratuluję neonom takich zwolenników.
kornel powiedział/a
ja tam jak już mówiłem na neo się nie znam jestem na drodze dopiero pare lat. Naprawde dziękuje Bogu za dar drogi za Kiko katechistów księży biskupów i proboszczy za katechezy bo bez tego czy się to komuś podoba czy nie prawdopodobnie przy odrobinie szczęścia teraz kończył bym odsiadke, nie wiem jak bardzo cieszą sie moje dzieci szczególnie ostatnia trójka bo bez powołania mnie i mojej żony na drogę nigdy pewnie nie miały by okazji z czegokolwiek sie cieszyć. Bez watpienia wszyscy jesteśmy dziećmi Boga i tak mi sie wydaje że neo jest dla tych bardziej upośledzonych , możecie sobie mnie drodzy panstwo nazywać jak chcecie /naprawde sporo tu epitetów pod moim adresem/ jakoś ciężko mi uwierzyć że wypływają one z głębokiej wiary chrześcijańskiej/czytaj. miłości Boga i bliźniego/ możecie sobie nazywać swoje zgorszenie troską o kościół nie mój problem. Neokatechumenat w kościele jest faktem jesli ktoś pragnie zniszczyć owoce soboru watykańskiego II to proszę bardzo wsadźcie mnie do pierdla i eksterminujcie w moim przypadku 3 dzieci bo ktoś pokłócił sie z kimś o kase bo oni są tacy my inni bo jest liturgia taka itp. śmiało odwagi. Dzieci uposledzone to dzieci specjalnej troski i ja doświadczam na drodze tego że Pan Bóg się o mnie troszczy specjalnie i za darmo mam nadzieje ,tylko dzięki Niemu , że mnie nie zostawi i tu uważaj bracie i siostro aby twoje zgorszenie cię nie zabiło. Swoją drogą dziekuje Bogu za p.Marucha mam już polską czcionkę :) angielskim informatykom się nie udało wydaje mi się że mi Najwyższy pomógł dzięki jeszcze raz pozdrawiam Pokój z Wami Wszystkimi.
p.s. więcej nie chce mi się z Wami dyskutować chyba że zmienie zdanie ups
mama powiedział/a
To są ataki o jakich jest mowa w Piśmie świętym. Ja patrzę na owoce. A owocem Drogi są nasze liczne dzieci, nasze nadal istniejące małżeństwo, dar wybaczania sobie wzajemnie, dar służenia najbliższym i innym potrzebującym oraz wiele innych. Kiedyś byłam nastawiona na egoistyczne pojmowanie życia. Bóg poprzez tę Drogę, poprzez wieloletni kontakt ze Słowem dał mi wiarę i moc wychodzenia ze swojego egoizmu. I nie jest ważne co mówicie o neokatechumenacie. Nikt nigdy nie kazał wyrzekać się wiary by ją wyznawać w neokatechumenacie.Nic takiego nie miało nigdy miejsca, wręcz przeciwnie, na tej Drodze poznałam dokładnie naukę wiary którą mogę teraz w pełni świadomie wyznawać. I jest to ta sama wiara jaką wyznawałam od dzieciństwa ale jej nie rozumiałam. Teraz wyznaję wiarę w Boga Stworzyciela, Jego Jedynego Syna Jezusa Chrystusa oraz w Ducha Świętego. I wiem, jak Trójca Święta objawia się w moim życiu. Bóg – stworzył mnie, mego męża nasze dzieci, stworzył naszą rodzinę na nowo, stwarza nasz każdy dzień. Jezus umarł za mnie i na krzyżu dał mi odpuszczenie grzechów, obdarzył mnie swoim MIŁOSIERDZIEM tak obficie, że mogę bez przeszkód być miłosierna wobec bliżnich. Duch święty uczy mnie swoich darów – darów potrzebnych do pokornego akceptowania Jego woli a zwłaszcza daru bożej bojażni. Gdy nie potrafię modlić się jak trzeba, sam Duch przyczynia się za mną w modlitwie.
Jestem spokojna – nic ani nikt nie może odłączyć mnie od miłości Boga objawionej w Chrystusie Jezusie! Tego samego doświadczają moi Bracia we wspólnocie. A jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości to od teraz modlę się za takimi, aby mogli dostrzec ogromną miłość Boga w swoim życiu. A jeśli nawet odszedłeś z tej Drogi to poza nią Bóg Cię i tak KOCHA!!! Ta Droga to tylko sposób, lekarstwo poprzez które łatwiej mogłeś zobaczyć Jego MIŁOŚĆ. Ale może Bóg da Ci inne lekarstwo? Lekarstwo gorzkie odrzucasz? Lekarz przepisze dla Ciebie inne, może dłużej będziesz się leczył ale może smak będzie bardziej dla Ciebie odpowiedni? Nie krytykuj leków jeśli Tobie nie smakowały. Innym pomogły i ich uleczyły. Proś Niebieskiego Lekarza o nowe lekarstwo, bo na pewno uleczenia potrzebujesz jak każdy człowiek.
Nie chcę polemizować z czyjąś opinią. To co napisałam to moje doświadczenie. Bóg każdego doświadcza by mógł Go poznać. Pozdrawiam każdego kto to przeczyta i modlę się za każdego. Niech Bóg Pokoju zajaśnieje w Twoim sercu a anioł stróż walczy w Twojej obronie!! Pokój z Wami!!
asia powiedział/a
Kiko Arguello ist the best man in the world!!!
Mucha Plujka powiedział/a
Panie Kornelu, nikt nie atakuje Pana – tylko Judasza Kiko Arguelo, który tworzy pseudokościół wewnątrz Kościoła, korzystając z jego rozprężenia po II Soborze – i odciąga ludzi od prawdziwej wiary i tradycji na rzecz żydo-protestanckich zboczeń.
Katolik powiedział/a
Droga Mamo, jezdem zwruszony głembiom Twojej wiary w brednie i głupoty.
Ja idę inną drogą: drogą 2000-letniej tradycji.
Niepotrzebni mi są fałszywi apostołowie.
Piotr powiedział/a
Bracia trochę pokoju. Jestem na drodze neokatechumenalnej od 10 lat. Moja matka była na niej także i poniekąd z tego powodu ja tutaj jestem. Prawie wszystkie punkty, które wymienił autor tego artykułu (poza kilkoma, w których w ogóle nie wiem o czym mówi) są “prawdziwe” W tym sensie, że faktycznie z zewnątrz “może” to tak wyglądać. A idąc dalej… na bazie tych punktów może dochodzić do nadużyć w tych punktach. Ale czy to powód z jakiego trzeba powiedzieć, że całe dzieło jest złe. Czy trzeba zakazać używania noży bo służą także do zabijania ? Czy to czasem nie ludzie używają ich do mordowania ?
Wiem jedno… widziałem tyle cudów na drodze, w mojej wspólnocie, że nie mogę nie mówić, że droga neokatechumenalna jest owocem miłosierdzia bożego. Ktoś tu mówił, że po owocach ich poznacie i taka prawda. Ja poznaje po owocach. A wszystkie ataki na drogę neokatechumenalną mnie w tym utwierdzają. Co do wielu uchybień jakie w niej są… mnie też drażnią (to co było w liście Arinze) Choć by ten fragment, że stołem liturgicznym może być także(poza poświęconym ołtarzem w kościele) dowolny nadający się przedmiot(nie poświęcony) (wyłączony z użytku świeckiego) jeśli stoi na nim krzyż. Choćby tego się w neo nie przestrzega bo często ołtarzem jest choćby stół do pingponga i może nim być bo nie “gra” się na nim ale w takim wypadku powinien stać na nim krzyż!!! I kilku innych jeszcze rzeczy. Ale wiem, że Kiko nie jest sekciarzem tudzież żydem, protestantem i kim tam go jeszcze nie nazywano i, że będzie trwał w posłuszeństwie co do tego co mu powie zwierzchnik kościoła Katolickiego!
Pokój bracia :)
Wariat powiedział/a
Mnie nadal to wszystko śmieszy… Żydzi, masoni, fanatycy, protestanci… To neoni oceniają wiarę. W ogóle nie podoba mi się słowo ocena, ocenianie, osądzanie… “Niepotrzebni mi są fałszywi apostołowie.” – czy jest tu jakiś osąd:)
Na miejscu przeciwników neokatechumenatu bym poczekał, bo wierzę w KK. Jeżeli neo jest jakąś żydo-masono-bolszewicko-różokrzyżową sektę to KK sobie poradzi, przecież ma 2000-letnią tradycję i jest żywym Ciałem Chrystusa.
Shalom
(będę wyklęty od Żydów ale cóż)
EwA powiedział/a
Marycha czy tam Marucha ma chyba jakies kompleksy skoro takie rzeczy wypisuje.. sie usmialam jak to przeczytalam. Wszystko to jest naciagnie faktow Panie kochany. Widac ze pan na ani jednej Eucharystii Neokatechumenalnej nie był a tym bardziej nie mial okazji poznac Drogi z “bliska” (no ale chyba taki wysilek bylby ponad Pana mozliwosci. Z Pana swiatopogladem zawal na miejscu).
Tekst mi na kilometr smierdzi Atykiem. Pewnie usiadl Pan kiedys wieczorem i natchniony splodzil owy swiatly tekst, coby przestrzegac biedne duszyczki nie zleszly na zla Droge! ]:-) hahahah.. Czlowieku…
Bog cie kocha. Serio. I to za D-A-R-M-O. Bless
ewka powiedział/a
Jedno jest zdecydowanie nieprawdziwe. Nie wypraszają z mszy “obcych”. Byłam, słyszałam, widziałam. Nikt mnie nie wyrzucił. Fakt, obcemu wspólnocie może się wydawać dziwne tzw. “echo słowa”, ale jedzenie mięsa w piątek we Włoszech, w katolickiej rodzinie też wydało mi się dziwne. A oni tam (we Włoszech) nie mają zalecanego “postu”. A komunię pod dwoma postaciami przyjmowałam po raz pierwszy w swojej rodzinnej parafii. Cóż neo nie jest studolarówką, nie każdemu musi się podobać. Jest wiele dróg w Kościele. Jak ktoś nie chce czytać pisma, może się modlić w kółku różańcowym. Teraz poznałam kilku ludzi będących w neo, jedni się mi się podobają inni nie, ale zauważyłam, że im dłużej są w tym neo, tym mniej są aresywni. Osobiście podoba mi się to, nawet bardzo. Wolę miłośc neo niż zgryźliwość “pana” maruchy.
mimi powiedział/a
Ja na drodze jestem kilka lat, około 5, najpierw w pobliskiej parafii a potem w mojej parafii, gdyż powstała tam nie dawno. I nadal na niej jestem. Sz.P.Marucha nie miał racji co do tego, że trzeba wyrzekać się wiary. Nigdy coś takiego nie miało miejsca. I nie będzie miało. Jestem tego pewna. Jestem młoda, nawet kilku (niewielu) lat brakuje mi do 18. Mimo tego wieku wiem, że neokatechumenat jest darem. Nawet niekoniecznie on sam, ale panująca tam atmosfera, modlitwa, pomoc itp. SZ.P.Marucha zwracam sie z prośbą, aby przybył pan kiedyś na katechezy i dopiero później pisał cokolwiek na ten temat.
Pokój z Wami wszystkimi
Marucha powiedział/a
To bardzo dobrze, że Mimi jest pewna, co będzie w przyszłości miało miejsce, a co nie będzie miało.
Wspaniała atmosfera panuje też u Hare Krishna oraz Świadków Jehowy. Można by i tam też się zapisać.
Demaskator powiedział/a
Marucha, dobrze rzekłeś… Dla poparcia Hare Krishna i “róbta co chceta” jedzie osobiście sam Życimski, ponoć biskup katolicki!?
Ale mieszanie w umysłach, szczególnie młodych ludzi jest głównym zadaniem belzebuba który ma tutaj na ziemi coraz wiecej swoich naśladowców, oczywiście w większości ukrytych pod płaszczykiem etosu narodowego i patriotyzmu religijnego.
Marynka powiedział/a
Marucha, tzw.PAN Marucha, nie wie kompletnie nic o neo. Ja też moglabym powiedziec ze kolko rozancowe to sekta, ale nie mowie bo nie znam. Zawsze sie znajda przeciwnicy czegos( apropos strony antyk). Ja sie nie moge odnalezc w zwyklym kosciele. Moi rodzice sa na drodze 25 lat. Chyba to cos mowi :). Kiko nie jest swietym!! Uznalabym te wszystkie punkty opublikowanie przez CIEBIE, sa prawdziwe jeslibym zobaczyla orzeczenie o powaznej chorobie psychicznej Pana Maruchy!! NIE WIESZ CO MOWISZ, ZAPOZNAJ SIE Z KSIAZKA O ZYDACH I PROTESTANTACH A POTEM OCENIAJ!!
Marucha powiedział/a
Droga Marynko, nie piszę NIGDY niczego, na czym się nie znam. Pozostaje mi tylko wyrazić żal, że nie potrafisz odnaleźć się w “zwykłym Kościele” (przez duże K!) i szukasz Kościoła niezwykłego. Być może problem leży w Tobie, a nie w Kościele…
faket powiedział/a
ja sie w pełni z tym nie zgadzam co tu jest napisane mam 22lata i jestem już 10 lat na drodze i widze ogromne światło jakie mi dała ta wspólnota na moje życie… :(mam pytanie jedno: czy osoba która napisała ten artykoł miała stycznośc z drogą neokatechumenalną?? proszę o odpowiedź na mojego meila. pozdrawiam:)
Piotr powiedział/a
Drogi Panie Marucha.
Strasznieś zgryźliwy. Próbujesz używać erudycji by udowodnić… hmmm no właśnie… co ? Że neokatechumenat to sekta, “oddzielny kościół”, patologia? Nie wiem za co to jeszcze uważasz.
Tych, którzy są na drodze do tego nie przekonasz bo oni to właśnie sami doświadczają tego ile dobra ona im daje. Jak nie doświadczają i uważają, że jest nie dla nich to odchodzą (ale chwila.. to w sektach można odejść ???? no popatrz :) ) Neokatechumenat nie jest dla każdego. Jest jedną z rzeczywistości kościelnych i tyle. Jak ktoś dojdzie do wiary bywając w kościele raz w tygodniu i na świętach to przecież nie ujma jakaś. Ja mu mogę tylko zazdrościć bo ja nie potrafiłem. Jak ktoś zdobędzie wiarę będąc w Oazie to suuuper. A jak ktoś będąc w Barce weźmie ducha świętego to też wspaniale. Wiele jest przecież dróg a jeden cel.
Tych, którzy już naczytali się tych bredni wypisanych na Antyku też nie musisz przekonywać. Oni już “wiedzą”, że to “sekta”
A podsumowując twój artykuł jest zlepkiem bzdur+kłamstw+haseł, których rzucanie bez wyjaśnienia jest wielkim nadużyciem. Jak Jezus kazał pić swoją krew i swoje ciało to też powstało zgorszenie. Czasem trzeba poza słowami szukać w nich jakiegoś głębszego sensu a nie zatrzymywać się na ich płytkiej warstwie.
Poza tym niektóre z tych argumentów są po prostu tak śmieszne, że brak słów :) Niczym jeden z ulubionych moich zarzutów na Antyku, że wspólnoty Neokatechumenalne odnoszą się ciągle do Judaizmu :D No masz… a to ci pech. Jezus był żydem :)))
Choćby twój zarzut nr12 jest tego typu. Rzeczywiście wspólnoty nie sprzyjają życiu rodzinnemu. Duże szczęśliwe rodziny, w których dzieci nie wiedzą co to separacja i rozwód. Faktycznie blaaahhh. Po prostu okropieństwo ;)
Co do twoich porównań z Jehową to także, jesteś śmieszny. Jeśli naprawdę nie widzisz różnicy między tymi dwoma rzeczywistościami to albo nie wiesz kogo czczą ŚWIADKOWIE JEHOWY (faktycznie ciężko się domyśleć) albo nie znasz neokatechumenatu. Ale to świadczy tylko o twoim ignoranctwie. Mógł bym polemizować z każdym twoim zarzutem ale nie widzę w tym celu bo po pierwsze ty nie chcesz słuchać bo wyznajesz zparafrazowaną widać zasadę Ks. Tischnera. Czyli “Są dwie prawdy. Moja Święta prawda i innych gówno prawda” Poza tym, wiele z tych punktów jak choćby brak Credo jest już nie aktualny a wiele innych może już niedługo być nie aktualne ponieważ kończy się okres “testowy”(do czerwca bodaj) dla drogi (po listach Arinze) i już wkrótce zapewne kilka rzeczy się zmieni jako, że jestem pewien, iż Kiko będzie posłuszny Papieżowi. Zaiste ciekawa to sekta… posłuszna Papieżowi. Ewenement na skale światową!!!
Ale rozumiem Panie Marucha, że teraz taki w polsce nastrój i moda. Obrzucić błotem. Nie ważne kogo, nie ważne jak. Ważne, że inni rzucają to pewnie wiedzą dlaczego. Radził bym jednak szukać innych autorytetów niż ze świata polityki bo to raczej nic dobrego panu nie przyniesie.
Pokój bracie!
Marynka powiedział/a
To ty szukasz cech niezwyklych w glebszym wyznaniu wiary!! NIe moja wina ze nie uznajesz Soborów Watykańskich … no cóż…to co Ty robisz(chodzi mi o niepodleganie woli papieza) nazywa sie schizmą(jesli wiesz co to znaczy)…
Pozatym apropos punktu 10! “ekcesy” liturgiczne, owszem nie zostały zatwierdzone przez Rzym, ale przez papieża! Credo w eucharystii sie znajduje. A nie przyjmujemy chleba pod postacia “wypiekanych w domu placków” tylko specjalnie przzygotowywanego chleba, rozrywanego przez KSIEDZA!!!!! pozatym neo sprzyja rodzinie, nawet zacheca aby z nia przychodzic…pozatym najwiekszym skandalem jaki opublikowales na tej stronie jest to, ze KTOS(BO NAWET NIE POWIEDZIALES KTO) KAZE CI SIE WYPRZEC TWOJEJ DOTYCHCZASOWEJ WIARY- TO DOPIERO APOSTAZJA!!
Marynka powiedział/a
Przepraszam, nawet nie rozrywanego, tylko łamanego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Marucha powiedział/a
Ależ Marynko, jak najbardziej uznaję władzę Papieża, co nie przeszkadza mi w używaniu własnego rozumu, wspartego 2000-letnią Tradycją i nauką Doktorów Kościoła, np. Św. Tomasza z Akwinu, którego dzieł zapewne nie znasz.
Piotr powiedział/a
Panie Marucha… mi pan nic nie odpowie ? Czy polemizowanie z zapewne młodą jeszcze Marynką to jedyna na co pana stać ??:)
Marucha powiedział/a
Panie Piotrze, cóż mogę odpowiedzieć? Napisałem to, co myślę, w oparciu o dostępne mi fakty. Pan się z tym nie zgadza. Ja myślę, że jest Pan w błędzie. Wiele mi daje też do myślenia (nie mówię akurat o Panu) dość niski poziom merytoryczny, chaotyczna logika oraz kiepska polszczyzna u wielu entuzjastów “neokatechumenatu”.
Piotr powiedział/a
Hmmm… tyle, że padło tutaj bardzo wiele konkretnych argumentów obalających wypunktowane przez Pana cechy neokatechumenatu jako sekty. Argumentów bezspornych i namacalnych zarówno nad którymi nie da się polemizować jak choćby z wyznawaniem Credo. Mam więc taką nadzieję, że Pan faktycznie czyta to co niektórzy tutaj piszą i niejako Pański obraz o tej rzeczy wraz z poznanymi faktami się zmienia bo w innym wypadku już nie było by to “niedoinformowanie” a zwykłe zacietrzewienie z Pańskiej strony.
Co do poziomu. Łatwo to wytłumaczyć. Po prostu większość osób tutaj się wypowiadających jest jeszcze bardzo młoda jako, że w Neokatechumenacie bardzo liczna grupa młodzieży. A głównie takie osoby korzystają aktywnie z internetu. Poza tym, dalej nie rozumiem co miało by to dawać do myślenia. Że w neokatechumenacie są ludzie z “charakterkiem” czytaj kłótliwi, cholerycy czy też analfabeci. Chyba o tym kto bywa powołany pismo święte dobitnie mówi! Choćby tu: Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze oraz na dziedziców królestwa przyobiecanego tym, którzy Go miłują? Coś na pewno w tym jest bo trochę na drodze jestem i widzę, jakie “ziółka” Pan Bóg stawia na drodze. Tak zwane najgorsze przypadki. Ale też niesamowite jest widzieć jak Ci ludzie się tutaj zmieniają.
Ale szczerze… mi to naprawdę jest obojętne czy Pan nazwie neokatechumenat sektą czy nie. Nie mam instynktów iście kibolskich. Że jak ktoś by nazwał mój ukochany klub piłkarski to trzeba go sprać. Tu nawet nie chodzi też, że jest słowo o znoszeniu prześladowań bo tak naprawdę co to za “prześladowanie” :) Po prostu widzę ile Bóg na drodze w moim życiu zrobił i chciałbym także, żeby innym w ten sposób pomagał. A może ktoś już byłby chętny pójścia na katechezy, przekonania się na własne oczy i uszy czym neokatechumenat jest a naczyta się tych bzdur(no przepraszam tym dla mnie jest ten artykuł – w 90%) na tej stronie albo tych na Antyku i od razu zrezygnuje. Bo w wizji jaka jest roztaczana na Antyku bez 2 zdań bym powiedział, że to sekta jakaś. Ale nie mi sie tym martwić i nie mi tym przejmować. Pan Bóg przewidzi…
Marucha powiedział/a
Właśnie, właśnie… Wiele osób wypowiadających się o “neokatechumenacie” jest jeszcze bardzo młoda i nie tylko nie zna życia, ale nawet podstawowych kanonów naszej wiary, co wyraźnie przebija z ich wypowiedzi.
Pozostaje mi żywić nadzieję, że – jak to zawsze bywało – Kościół podejmie właściwą decyzję i spuści neokatechumenat w ten sam kanał, co np. “księży-robotników”. Albo też zdyscyplinuje cały ten ruch. Czego mu życzę.
lalka powiedział/a
Najpierw zdyscyplinuj siebie!! Co Ty mozesz wiedziec o neokatechumenacie??i skad??
zdziwiony zygmunt powiedział/a
Was chyba wszystkich pogięło……..
Powiem krótko….choć nie wiem czy to mi się uda …he he.
Te dyskusje , polemiki , pisanie …prowokacje-Marucha,odpowiedzi na prowokacje – nawiedzeni katechumeni.Ludzie litości …proszę tego czytać się nie da !Proponuje słowa Gamaliela / jeśli Marucha wiesz o kogo chodzi /.Może nie wprost,ale chodzi mi o sens :..jeśli to od Boga pochodzi
/Droga Neokatechumenalna/ to bacz czy przypadkiem z Bogiem nie walczysz, a jeśli nie pochodzi to od Boga ,ludzie prędzej czy póżniej zniszczą to lub samo zniknie …
Więc reasumując …dajcie sobie na luz …wszyscy ,takie dyskusje jeszcze nikomu nie pomogły bo ten który jest przekonany o swoich racjach takie forum nic nie zmieni w jego przekonaniach .
My jesteśmy zbyt małymi gówienkami by takie sprawy rozsądzać …pozwólmy osądzić to Kościołowi i historii.Droga trwa dopiero około 40 lat …więc o czym my mówimy w perspektywie 2000 lat Kościoła . Oczywiście wszyscy się czujemy autorytetami w sprawach o których mamy nikłe pojęcie.
Marucha ,z twoich wypowiedzi wynika że jesteś mocno skrzywdzony …tylko pytanie ..przez kogo?
A dający się sprowokować ludzie …NEONI…też często mają problemy w życiu i to poważne.
Więc ,jeśli zależy Ci na intelektualnym sado/masochizmie ….miłej zabawy .
Marucha powiedział/a
Zdziwiony Zygmuncie, lepiej weź się za jakąś pożyteczną pracę (stolarka, murarstwo, kopanie rowów) niż za amatorską psychologię. Nikt mnie nie skrzywdził. Usiłuję jedynie, jak potrafię, bronić naiwnych i niedoświadczonych przed tymi, którzy rozwalają Kościół od środka pod pozorem “wyrządzania dobra”.
Lalce zaś odpowiadam, choć właściwie nie warto… a co Ty możesz wiedzieć o neokatechumenacie i skąd? A co wiesz o mnie?
kornel powiedział/a
marucha bardzo cie prosze przestan sie czepiac mojej ortografii po za tym mam wiele innych brakow np. brak mi wiary oj /znowu nie mam polskiej czcionki/ i co zakarzesz mi chodzic do kosciola wymyslisz jakas specjalna dyscypline dla mnie bo nie jestem ksztalcony i mam dyslekcje moze bylo by lepiej gdyby moja mama zabila mnie przed poczeciem co ??? mialbys idealny kosciolek dla swietoszkow dobrze operujacych jezyczkiem , poki co marucha ja zyje ja i moja rodzina i czego chcesz wiecej, jesli mam szanse dzieki Bogu ,nawrocic sie w kosciele katolickim , tak cie to meczy , nie wiem jak masz na imie marucha , ale wiem kto przez ciebie przemawia , Odwagi Bog kocha czlowieka
Marucha powiedział/a
To tego was uczą w neokatechumenacie – że ci normalni katolicy chcą zabijać ludzi niepełnosprawnych, cierpiących na dysleksję itp?
Pięknie.
zdziwiony zygmunt powiedział/a
Jakby co …Panie Marucha zapraszam na moje wykłady z “Psychologii Głębi” na Uniwersytecie.
Jeśli szanowny Pan jest zainteresowany to mogę podać na jakiej uczelni wykładam i w jakich godzinach .Jestem kierownikiem Katedry Psychologii. A Pan …Panie szanowny …kim jest ? W jakiej dziedzinie autorytetem ? Może już czas na rzeczową rozmowę .Bo do tej pory czytając Pańskie wypowiedzi odnoszę wrażenie ,że Panu już nie chodzi o argumenty tylko o krucjatę.Czekam na rzeczową rozmowę .I nie mam zamiaru bronić i atakować kogokolwiek, a szczególnie Pana …drogi Panie Marucha .Jako człowiek nauki /mam 68 lat i staż naukowy/ prosiłbym o poważne potraktowanie tematu ,ale nie na zasadach walki i jak Pan to określił “obrony niedoświadczonych i naiwnych ” lecz spokojnego …a przede wszystkim opartego na faktach i doświadczeniu życiowym dialogu .
Choć szczerze sobie pomyślałem ,że to dla Pana zbyt duże wyzwanie , bo tak na prawdę nie ma Pan nic konkretnego do powiedzenia .A jeszcze jedno …”Psychologia Głębi”zajmuje sie min.relacjami zachodzącymi w pomiędzy duszą , duchem i ciałem również w kontekście wiary i religijności .
Pozdrawiam serdecznie.
zdziwiony zygmunt powiedział/a
Zapraszam chętnych na stronę gdzie Pan Marucha wypowiada się na temat “swojego Bractwa”.
“Lefebryści-heretycy czy schizmatycy” tam jest wyjaśnienie co naprawdę myśli i kim jest Pan Marucha .
Pozdrawiam serdecznie.
lalka powiedział/a
Usiłuję jedynie, jak potrafię, bronić naiwnych i niedoświadczonych przed tymi, którzy rozwalają Kościół od środka pod pozorem “wyrządzania dobra”.(slowa pana maruchy)
Biedni ludzie…masz racje musisz wybrac za nich co jest dla niech dobre a co nie…sa az tak zagubieni, ze musi ich bronic jakis zagubiony debil-psychopata, ktory nie wie nawet kogo i poco broni.
p.s. nadal Pan Marucha mi nie raczyl odpowiedziec skad zna neokatechumenat…widocznie nic o nim nie wie i wmawia mi ze to sekta…no coz dziekuje ze mnie uratowales WYBAWCO!!!!
Marucha powiedział/a
A jak Pani myśli, skąd mogę znać neonów? Skąd “debil-psychopata”, jak mnie Pani (zapewne w napadzie miłości chrześcijańskiej) określiła, może coś wiedzieć o neokatechumenacie? Z telewizji? Z wyobraźni? Ze snów?
Z życia ich znam, z życia. Z własnych przeżyć. Z obserwacji tych biednych ludzi. Z rozmów z normalnymi kapłanami.
lalka powiedział/a
“z życia”…to moze mi Pan powie gdzie pan byl w neo(chodzi mi o kościół)
pozatym czytając Pana inne artykuly, nie mozna powiedziec ze zna sie pan na rzeczy…taki pseudo “dziennikarz” z pana jak ze mnie biedny czlowiek, ktory musi sie ratowac poprzez takie do dupy strony jak ta…czyli żaden!!!!
lalka powiedział/a
pozatym wszyscy Ci, ktorzy to przeczytali dokladnie wiedza kim pan jest…tego nie musi pan wyjasniac, ale w sumie Ci biedni ludzie nie wiedza, wiec niech pan im to wytlumaczy a nie snuja chorych wnioskow, ktore NIGDY NIE MIALY MIEJSCA!!
POWTARZAM:nnnnnniiiiiiggggddddyyyyyyyyyy!!!!!!
lalka powiedział/a
widac ze pan nie ma co robic, tylko oszukiwac ludzi ze jest dyplomata…a ja jestem prezydentem i co?? uwierzy pan?? bo ja nie, w to ze pan jest dymplomata!!
zdziwiony zygmunt powiedział/a
Reasumując .
Szanowny Panie Marucha.
No cóż , widać że jest Pan bardzo zajęty walką z naiwnymi , biednymi , nieświadomymi ludżmi z Drogi Neokatechumenalnej .Łatwo Panu nawiązać dyskusję / niestety na bardzo niskim poziomie intelektualnym i duchowym / z Panią Lalką . Widać Pański poziom nie różni się od poziomu świadomości bytu i prostoty zwykłych / nie ubliżając nikomu stolarzy , murarzy i innych pracowników fizycznych / choć powiem szczerze ,że niejeden z tych panów wielce by Pana osobę zaskoczył swoją inteligencją poznawczą .Ale nie o tym chciałem napisać.
Jak widać nie podjął Pan ze mną rzeczowego dialogu . A szkoda …chętnie poświęciłbym Panu kilka chwil , ponieważ lubię wyzwania .Rozumiem z Pańskiej postawy / brak dialogu /, iż woli Pan sztubackie rozróby i przepychanki z biednymi i zastraszonymi Neokatechumenami .No cóż Pańska wola.W mojej praktyce naukowej dużo czasu poświęciłem tematowi sekt i sekciarstwa oraz indoktrynacji na poziomie podświadomości /praca doktorancka /.Z Pańskich wypowiedzi wynika ,że
Neokatechumenat jest tajną V kolumną bliżej nieujawnionych sił , która ma na celu zniszczenie rodziny , kościoła , człowieka .Chciałbym przypomnieć historię Judasza i Piotra . Ci dwaj uczniowie Jezusa / jak zresztą cała reszta uczniów/ nic nie zrozumiała z tego co Jezus przepowiadał , bo to byli zwykli prości ludzie .A jak Pan myśli kto przychodzi na katechezy , kto przychodzi na Msze niedzielną ?Byłem współautorem pewnego opracowania naukowego na temat świadomości ludzi uczestnictwa w obrzędach religijnych / różne kościoły , wyznania /.Z wiadomych względów /ilościowych /oparliśmy się głównie o dane z Kościoła Katolickiego.I powiem, że niestety historia sie powtórzyła .Wracając do Judasza i Piotra …wie Pan jaki był finał tych obydwu historii . Wszyscy tak jak i Pan i Ja jesteśmy tylko ludżmi .Więc powiedziałby Pan ,że Piotr /który zdradził Jezusa , któremu wyznał miłość , który …zna Pan to doskonale/, powiedziałby Pan że to KTO ? ZDRAJCA!OSZUST!NIEPOWAŻNY! i co jeszcze ?Panie Marucha…odrobinę opamiętania się w swoich wypowiedziach .Jest nad nami Bóg , który zna nasze serca i wie On jedyny co jest tak do końca dobre a co złe . Więc proszę posłuchać mądrego Gamaliela jeszcze raz …” jeśli to / Droga Neokatechumenalna /od Boga pochodzi , baczy czy nie z Bogiem samym walczysz …, jeśli jednak od ludzi pochodzi , ludzie sami to zniszczą lub samoistnie zaniknie… ” Więc spokojnie proszę się przyglądać i nie pieklić przy byle wypowiedzi.
To są ostatnie moje słowa do Pana , Panie Marucha …niestety nie poświęcę Panu już więcej czasu ponieważ nie podjął Pan dialogu ./może od czasu do czasu zaglądnę na forum /
Pozdrawiam serdecznie.
ania powiedział/a
Nie wiem, poco napisal Pan ten artykul….przeciez wiadomo/lub Panu nie/ ze jesli ktos jest w kosciele i czuje laske od boga nic i nikt tego nie zmieni…pozatym, jesli jest pan dyplomata, to dlaczego odpisuje pan bez sensu na niektore wypowiedzi? Bog jest wszedzie obecny i pan tego nie zmieni…pozatym Droga pochodzi od Boga i Pan sie temu stawia…….
bouree powiedział/a
(Jeśli zaś nastąpi bunt jakiejś wspólnoty dopiero wtedy będziemy mogli zastanawiać się nad zagrożeniami płynącymi z ich działalności.)
> W mojej wspólnocie po liście kard. Arinze rozległy się wycia. W sumie nie ucichły po dziś dzień. Kardynał został nazwany “czarnym charakterem” przez katechistów na publicznym zgromadzeniu – i nie odebrałem tego jedynie jako pomyłki językowej.
Jest też prawdą, że osoby postronne mogą przyjść na eucharystię wyłącznie jeśli są z neo lub rodziny. Jest taki cyrk z zapraszaniem ludzi nawet na ważne etapy Twojego życia i zaangażowania (rocznica ślubu) że zapomnij o jakiejkolwiek przyjemności świętowania. Najpierw kandydatów musi zatwierdzić odpowiedzialny wspólnoty potem ksiądz (co jest akurat bardzo ok) ale potem jeszcze zgodę muszą wyrazić wszyscy święci neokatechumenalni z góry. CYRK!!!
Dzięki Marucha za tą stronkę. Czytałem wiele o neo na różnych forach także w obcych językach. W sumie Twoja jest dość wyważona. Nie da się powiedzieć, że punkta zapodane przez Ciebie to nieprawda (bo prawda właśnie), ale nie da się również powiedzieć, że wszystko co napisałeś jest prawdą o neo (bo jak się w neo jest to się widzi, że musielibyśmy długo dyskutować o definicjach – jak rozumiesz Ty, jak rozumie Kościół, jak rozumie Kiko, jak rozumieją wspólnoty jako ruch, jak rozumieją dane słowo konkretne siostry – że o braciach nie wspomnę). Dużo zależy od ludzi jak wszędzie.
Co zaś się tyczy kary śmierci, Roma locuta causa finita. Addendum do katechizmu (wydane dosłownie kilka miesięcy później niż sam katechizm) wskazuje jasno – kara śmierci nie jest poglądem katolickim. Papa JP2 wycofał się z głoszenia jej zbyteczności tylko w formie swojej prywatnej opinii lecz podał ją jako rzecz do wierzenia. Nie ma to być może formalnej rangi dogmatu, ale jest to wypowiedź wiążąca katolików w sumieniu.
Pokój i dobro!
Marucha powiedział/a
Dziękuję za głos rozsądku.
Nie twierdzę oczywiście, że w każdej wspólnocie neonów muszą wystąpić wszystkie opisane przeze mnie zjawiska. Wystarczy, że wystąpią tylko niektóre z nich.
Jeśli chodzi o definicje, o pojecie prawdy – to prawda jest tylko jedna i tak zawsze było. Trzymam się 2000-letniej tradycji, w której niby latarnie morskie świecą wielcy Doktorowie Kościoła i Święci.
Wracając do kary śmierci: katolików obowiązuje katechizm. Oto odnośny cytat:
2267 Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem. Jeśli Jeżeli jednak środki bezkrwawe wystarczają do obrony życia ludzkiego wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem i do ochrony porządku publicznego oraz bezpieczeństwa osób, władza powinna stosować te środki, gdyż ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej.
Jasno zeń wynika, iż kara śmierci jest dozwolona. Nauczanie Jana Pawła II nie jest w tej materii obowiązujące, a jego przestrzeganie nie jest warunkiem zbawienia. Oczywiście, wiele osób, ze względu na rangę autorytetu Jana Pawła II, może uznać Jego nauki za obowiązujące w sumieniu.
Wariat powiedział/a
Przepraszam bardzo mi się spodobały zarzuty dotyczące chleba są bardzo ale to bardzo interesujące. Znam kilka osób, które pokończyły teologie niektórzy nawet mają doktoraty są to również księża katoliccy i z tego co ja się dowiedziałem to chleb potrzebny do może jaką się chce postać ale musi to być mąka z wodą i nic więcej. Natomiast pisząc, że komunikanty są czymś specjalnie przygotowanym trochę mija się z celem, a poza tym nie wiem czy Pan wie ale to także biznes, ponieważ każda parafia potrzebuje komunikantów.
Problem też polega na tym, że patrząc co się dzieje wokół Radia Maryja dochodzę do wniosku, że to też jest schizma według pańskiego rozumowania, ponieważ jest ganione za swoje postępowanie przez Kościół z 2000 letnią tradycją. I co? Nic się z tym nie robi Komisja Dogmatyczna jest fikcją problem nierozwiązany. (to jest tak trochę btw.)
Dla mnie to w ogóle jest komizmem mówić o tym, że istnieje coś takiego jak sekta wewnątrz KK. Czysta paranoja, żeby nie powiedzieć apoteoza fanatyzmu religijnego.
Marucha powiedział/a
Radio Maryja jest “ganione” przez niewielką grupę postępowców: Pieronka, Życińskiego (kapelana UB-SB), Gocłowskiego i paru innych. Ogromna większość hierarchów ma do niego stosunek bądź pozytywny, bądź neutralny. Zalicza się do nich również Papież.
noname powiedział/a
Znam sporo osób chodzących do tej “sekty” i wszystkie z nich mają problem ze swoją własną osobowością a z odpowiadań wynika że w Neo są sami ludzie z problemami czyli jest tam pełno tchórzy którzy uciekają do Boga z każdą sprawą z która nie mogą sobie poradzić.
Neoński Neon powiedział/a
tak na marginesie:
Przykład zdrobnienia imienia Kiko i św Franciszka kompletnie nie trafiony.
Franciszek to właśnie zdrobnienie a właściwie ksywa- “Francuzik” w rzeczywistości nazywał się inaczej (vide GK Chesterton książka o tymże świętym).
Piotr powiedział/a
noname… masz “rację” A Chrystus to w ogóle największy tchórz bo zamiast porazić Judasza piorunem to on ze swoją sprawą do Boga ucieka po sobie poradzić nie może i modli się w Ogrójcu. Paranoja no nie ?? Co za tchórz!
neon powiedział/a
Może ktoś mi wyjaśni strukturę neofinansów??
kornel powiedział/a
hihihihi gronkoewicz waltz pewnie
Piotr powiedział/a
A pan NEON to co ze skarbówki ? ;)
Milicz powiedział/a
Struktura NEO-finansów jest prosta: szeregowy neon musi płacić comiesięczną dziecięcinę – czyli 1/10 swego dochodu do głównego odpowiedzialnego wspólnoty. Jak nie chce – to won. Łatwo sobie obliczyć ile pieniędzy wpływa miesięcznie z tego tytułu w każdej wspólnocie… Z tego są utrzymywani tzw. katechiści regionalni wraz z całymi rodzinami, którzy nie pracują (często takim ludziom budowane są nawet domy), a także rodziny neońskie oraz osoby wysyłane wraz z nimi do pomocy na misjach – czyli w innych krajach. Także księża wędrowni, czyli tacy, którzy porzucają swoją parafię i idą w świat bez żadnego swojego dochodu pukając od drzwi do drzwi. Do tego dochodzi także utrzymanie seminariów Redemptoris Mater oraz finansowanie budowy Domus Galilea, czyli centrum neońskiego. Wszelkie wyjazdy na konwiwencje dla prezbiterów i katechistów nadzorujących daną wspólnotę są bezpłatne – płacą za nich “bracia”. Z tego miesięcznego budżetu parę groszy na odczepnego niekiedy płaci się proboszczowi za prąd, wodę, itd. zużywanych w salkach – powiedzmy raz na trzy miesiące. Gdyby coś zostało w tzw. worku to mogliby dostać tzw. biedni i potrzebujący bracia, których nie brakuje, jednak to się praktycznie nie zdarza – są ważniejsze wydatki. Oczywiście od głównego odpowiedzialnego zależy ile pieniędzy przeznaczy i na jaki cel. Jak jest “sprytny” to ma stałe całkiem pokaźne źródło dochodu, bo kontrole nie istnieją; ważne, że katechista nadrzędny otrzyma swoją dolę. Trzeba wspomnieć także wydawnictwo neońskie, które do każdej wydanej przez siebie broszurki i innych sprzedawanych przedmiotów (np. liturgicznych, których nie można kupić gdzie indziej) dolicza pokaźną marżę. Często dana wspólnota dodatkowo (oprócz dziesięciny) składa się na wyjazd swych odpowiedzialnych i prezbitera na konwiwencję regionalną lub wyjazd zagraniczny. Piotr Powiedział/a: “A pan NEON to co ze skarbówki?” – no właśnie: są to wszystko pieniądze nieopodatkowane…
Piotr powiedział/a
Oj żal mi Ciebie Milicz naprawdę. Nic więcej nie mogę zrobić jak pomodlić się za Ciebie. W opini twojej jest kilka kompletnych bredni, które nie wiem w ogóle skąd wziąłeś. Wyjaśnienia są w stylu Radia Erewań. Kiedy słuchacz chciał dowiedzieć się, czy to prawda, że na Placu Czerwonym w Moskwie rozdają samochody, Radio Erewań wiadomość tę oczywiście potwierdziło, z tym, że nie w Moskwie, tylko w Leningradzie, nie na Placu Czerwonym, tylko na Newskim Prospekcie, nie samochody, tylko rowery i nie rozdają, tylko kradną.
Poza tym trzeba fakty wszystko okrasić “wypełnianiem PRAWA” dodać wszędzie panującą mentalność kradziejstwa, że jak masz czyjeś pieniążki to trzeba je ukraść i mamy opinię w tym stylu. Ja rozumiem, że niektóre osoby nie mogą sobie WYOBRAZIĆ, że możliwe jest nie kradnięcie czyichś pieniędzy ale to, że ktoś tak myśli niech nie uznaje za normę a co najwyżej za swój problem;)
zdziwiony zygmunt powiedział/a
Nie ma potrzeby byś Piotrze wchodził w dialog z “wszystko wiedzącym” Miliczem .Jeżeli to jest problem / a widać że dla Milicza jest / to ani ja , ani ty nie rozwiążemy tego “problemu” na tym forum .Jakikolwiek wpis będzie pożywką dla wyobrażni różnych ludzi .Prawdą jest to, że w neokatechumenacie są ludzie bardzo słabi , grzesznicy , z “rozwalonymi życiorysami “, ale są ludzie którzy są silni , bogaci , “radzący sobie w życiu” , psychologowie ,prawnicy, i też tzw . “śmietanka biznesu”. Więc wszyscy Ci ludzie są omamieni ….CZYM ? Jeśli ma pan /panie MILICZ/ coś lepszego do zaoferowania …. czekam niecierpliwie …poważnie . Chciałbym się jako naukowiec przyglądnąć pańskiej propozycji a przede wszystkim dotknąć duchowego wymiaru tejże propozycji .
Na razie szukam …choć jestem praktykującym / z dzida pradziada katolikiem – patriotą /mam szczerą chęć znależć głębszy wymiar .
Z pozdrowieniem
Zygmunt
Piotr powiedział/a
to raczej nie jest “wszystko wiedzący Milicz” tylko jakiś biedak co się “antyku” naczytał a teraz chodzi i powtarza ;) LUB co gorzej to on tam te brednie umieszczał :/
Anka powiedział/a
Do Piotra i Zygmunta mam pytanie czy mozna nieplacic dziesieciny ? Nie jestem w neoni ale chcialam byc za namowa moich znajomych ale teraz to juz sama nie wiem
XYZ powiedział/a
Ojej! To Neony nie płaca podatków od dochodów i darowizn? No ładne żeczy!
Pasi powiedział/a
No pewnie, że w neokatechumenacie są biedni i bogaci. A kto chce być biedny żeby nie płacić? Tylko żeby nie płacić to dlaczego trzeba zostać katechistą? Mają rację katechiści to pasożyty. Czy musi im wyżej w strukturach tym większe przywileje i władza? I większe pieniądze. Tylko czy to jest ewangeliczne. Okazuje że na tym forum głos w obronie neo zabierają głównie funkcyjni. Ciekawe ile im za to płacą?
Piotr powiedział/a
Do Anki.. nic nie trzeba. Tak samo jak nie trzeba w neo być jak i nie trzeba chodzić na liturgię jak też nie trzeba chodzić w ogóle do kościoła jak także nie trzeba także przestrzegać 10 przykazań. Wszystko robisz w wolności jako, że Pan Bóg dał Ci wolny wybór. A najważniejsze to postępować zgodnie z sumieniem a nie wypełniać PRAWO! Gwoli ścisłości dodam jeszcze Aniu, że na początku drogi czyli w prekatechumenacie nie ma w ogóle dziesięciny więc tym się nie przejmuj! Przyjdź… popatrz… oceń. Stwierdzisz, że to twoja droga->krocz nią. Stwierdzisz, że to nie dla Ciebie->odejdź. Neo to taka przyjemna “sekta” bo sobie odejść można co też wielu braci na przestrzeni dziejów zrobiło. Nie każdy musi być w neokatechumenacie. Powodzenia w odnajdywaniu swojej wiary życzę Ci Aniu
Do XYZ.. po pierwsze to piszę się “rzeczy” a nie “zeczy”. Po drugie jak idziesz z kolegami na piwo i zbieracie na duży kufel to płacisz od swojego wkładu darowiznę ?? Przykład może mało subtelny ale chyba tak logiczny jak zarzut!
Do Pasi… jacy główni funkcyjni ? Ja szary człowiek jestem. No dobra jestem kantorem… jeżdże sobie na Jamajkę w każde wakacje i mi to “bracia” fundują. A za jeden występ wokalny na Eucharystii mniej niż 100zl nie biorę. Wszystko oczywiście z kolekty, która na koniec robimy i oczywiście nie można wrzucać mniej niż 20zl. Jak ktoś wrzuci mniej to dostaje upomnienie a jak drugi raz wrzuci mniej to zostaje wyrzucony i Kiko na niego nakłada ekskomunikę więc lepiej nie próbować –>To oczywiście żart był ale wielu i tak myśli, że tak jest pewnie więc co ja tu tłumaczyć będę. Z tym dorabianiem się tutaj katechistów to jest taka banialuka, że chadko słuchać. Tania pożywka dla intrygantów. Ale jak widać niektórzy chwytają ;)
Bananarama powiedział/a
Nieprawda. Dziesięcina po drugim skrutinium jest obowiązkowa
Jannuary powiedział/a
Wiesz Piotrze, jest pewna subtelna różnica – jak to napisałeś; składka na piwo, czyli kilka złotych, a składka na jakieś duże przedsięwzięcie w wysokości kilkusetych złotych, kilka tysięcy czy kilkadziesiąt tysięcy. A może ja czegoś nie wiem i neony nie muszą płacić podatków? Jeżeli tak to proszę o przedstawienie odpowiedniej formuły prawnej
Piotr powiedział/a
//# Bananarama Powiedział/a::
//maj 30th, 2007 @ 10:07:32
//
//Nieprawda. Dziesięcina po drugim skrutinium jest obowiązkowa
//
taaaa… tak samo jak chodzenie co niedzielę na msze św., przestrzeganie 10 przykazań etc.
Jannuary… neony płacą podatki zgodnie ze słowem pisma św |oddaj cesarzowi co cesarskie”. Nie wiem więc o jakim nie-płaceniu podatków mówisz? Masz jakieś dowody? Jeśli zaś uważasz, że przepływy pieniężnę w neo powinny być opodatkowane to nie używaj argumentów onus probandi lecz ty mi udowodnij, że jest podstawa prawna każąca płacić podatek (i który?) we wspólotach. Co do wysokości “zbiórek” to wy popadacie w jakąś megalomanię. Kilkadziesiąt tysięcy ??:) to chyba w całej Warszawie przez rok. To wracając do mojego przykładu ze zbiórkami na piwo wszyscy pijacy na świecie dziennie mają zbiórki rzędu kilka mld zł. TO TRZEBA OPODATKOWAĆ!!!
Wracając do zasadności składek to nie są to składki na katechistów ,jak tu nie którzy mówią ale na normalne działanie wsp. Kupowanie kwiatów i wina na eucharystie, wpłaty za wspólne wyjazdy etc. Zakładając, że kwiaty i wino kosztują na jedną eucharystię koło 100zł to przemnóż to razy 4 i masz już same koszty związane z “uposażeniem” stołu eucharsytycznego.
Widget powiedział/a
Panie Zdziwiony,
od dłuższego już czasu obserwuję Pańskie wypowiedzi w różnych sprawach, które są dość interesujące, także i dalego że przedstawia się Pan często jako naukowiec i chce być traktowany jako wielki znawca wszystkiego. Dziwi mnie jednak, że jest Pan zdziwiony, ale nie tym co trzeba. Nie mogę się nadziwić temu, że występuje Pan jako zagorzały orędownik Neokatechumentu, ale często zamiast merytorycznej dyskusji stosuje Pan uniki a co gorsze ucieka się do manipulacji, jak np tutaj: “zdziwiony zygmunt Powiedział/a:: maj 28th, 2007 @ 13:41:17
Nie ma potrzeby byś Piotrze wchodził w dialog z “wszystko wiedzącym” Miliczem”. Dlaczego Pan sugeruje innym jak mają myśleć i co mają robić?
Zaciekawiło mnie jednak co innego: “Więc wszyscy Ci ludzie są omamieni ….CZYM ?”. Zdaje się, że Pan sam siebie zalicza do tych “omamionych”. Postanowiłem Panu odpisać, bo nie liczę że się dowiem tego przy okazji wątku (poniekąd ciekawego) o finansach wspólnot.
Liczę, że mi Pan odpowie jaka jest Pańska wiara, dlaczego uważa Pan ją za autentyczną; no i przede wszystkim dlaczego jest Pan w Neokatechumenacie, co to Panu daje? Ale przede wszystkim gdzie jest “TO COŚ”, ten głębszy wymiar, o który wszystkim nam chodzi.
Pozdrawiam,
Widget
dawid powiedział/a
Gdyby nie droga to moje dwie siostry, brata i ja nawet byśmy się nie urodzili.
Były neon powiedział/a
ciekawy artykuł. Tak jak wszystko ma wady i zalety, ale wyższość jednego nad drugim jest istotna. Byłam w neo 4 lata i mogę powiedzieć, że kiedy się pozbędzie lub zagłuszy afekty do tej wspólnoty człowiek zaczyna widzieć, co zyskał, a co stracił. Żeby zabić nie potrzeba noża. Neonowie zastanówcie się jaka jest atmosfera w waszym domu a jaka była przed wejściem w szeregi neo, jak postrzegacie rodziców, sąsiadów a jak robicie to teraz. Robienie z siebie męczennika za wiarę (bo ktoś kogoś obraża, a ten obrażany jest w jakiejś organizacji kościelnej)nie jest tym samym, co bycie obrażanym za wiarę(gdzie powodem obrazy jest Jezus). Nie chodząc do Kościoła w Niedziele mimo sobotniej Eucharystii (fakt, że z tego tytułu- nieobecności w dzień Pański nie ma grzechu)odpowiada się za zgorszenie innych ludzi, którzy to widzą. A sianie zgorszenia jest grzechem(to tak jakby kłamać, że jest się studentem a nie mieć indeksu, czy legitymacji studenckiej). Jest jeszcze kilka aspektów, ale nie będę się już rozwodzić. Mnie neo poraniło. Nie chciałabym i nie życzę nikomu takich ran. Pozdrawiam wszystkich.
Piotr powiedział/a
Były neon Powiedział/a::
//ciekawy artykuł. Tak jak wszystko ma wady i zalety, ale wyższość //jednego nad drugim jest istotna. Byłam w neo 4 lata i mogę //powiedzieć, że kiedy się pozbędzie lub zagłuszy afekty do tej //wspólnoty człowiek zaczyna widzieć, co zyskał, a co stracił.
nie mam afektów do wspólnoty. Wiele lat chciałem ją zmienić jako, że się w niej nie odnajdywałem do momentu, aż odkryłem, że nie jestem tu dla ludzi.
Były neon Powiedział/a::
//Neonowie zastanówcie się jaka jest atmosfera w waszym domu a jaka //była przed wejściem w szeregi neo, jak postrzegacie rodziców, //sąsiadów a jak robicie to teraz.
Kiedyś widząc pijaczka na klatce schodowej myślałem “Boże co za beznadziejny pijak. Wziąc się za siebie nie potrafi tylko chleje i cheleje… MIERNONA” a teraz myślę “Gdyby Bóg mi tego nie dał, też bym może teraz leżał pod budką z piwem napity” rodziców też oceniałem za wszystko i każdy błąd w swoim życiu. Teraz zaś widzę ich słabości i jak w życiu byli oszukiwani wielokrotnie przez Szatana, że alkohol, pieniądze, kariera, sukces da im szczęście!
Może to i zmiana na gorsze… nie wiem!
//Robienie z siebie męczennika za wiarę (bo ktoś kogoś obraża, a //ten obrażany jest w jakiejś organizacji kościelnej)nie jest tym //samym, co bycie obrażanym za wiarę(gdzie powodem obrazy jest //Jezus). Nie chodząc do Kościoła w Niedziele mimo sobotniej //Eucharystii (fakt, że z tego tytułu- nieobecności w dzień Pański //nie ma grzechu)odpowiada się za zgorszenie innych ludzi, którzy //to widzą. A sianie zgorszenia jest grzechem(to tak jakby kłamać, //że jest się studentem a nie mieć indeksu, czy legitymacji //studenckiej).
Robienie z siebie męczenników za wiarę wymaga, jak sama nazwa wskazuje, posiadanie wiary. Tutaj nikt jej nie ma, bo gdyby miał to po co tutaj jest ? To jest droga dla ludzi bez wiary! Poza tym drogi bracie wykazujesz się nie wiedzą bo w kościele katolickim na całym świecie w sobotę wieczorem są odprawiane msze niedzielne!! Jeśli przypomnimy sobie czego pamiątką jest msza św. to dojdziemy do wniosku, że tak naprawdę odprawiano ją (w pierwszych wiekach chrześcijaństwa) właśnie w sobotni wieczór!
Były neon Powiedział/a::
//Jest jeszcze kilka aspektów, ale nie będę się już rozwodzić. Mnie //neo poraniło. Nie chciałabym i nie życzę nikomu takich ran. //Pozdrawiam wszystkich.
Myślę, że to nie neo Cię poraniło a coś dużo głębszego. Ale to ty jeden wiesz. Skoro Chrystus powołał Cię na tą drogę i dał wytrwać w niej 4 lata to oznacza, że co? Że Chrystus się pomylił ? A może to, że to kwestia “przypadku” ? W każdym bądź razie życzę powodzenia w dalszej drodze… Gdzie byś nie był i co byś nie robił Chrystus i tak będzie blisko Ciebie i będzie Cię szukał!
Pozdrawiam Piotr
ania powiedział/a
wracajac do komentarza 125- totalna nieprawda!!
Jak ktos tak moze mowic??
a moze pieniadze z tacy koscielnej tez trzeba opodatkowac??
BZDURY!!!X100000000000000!!!
ania powiedział/a
KAZDY DAJE ILE MOZE, A JESLI NIE DA NIC SIE NIE STANIE!!
Herr Wolkof powiedział/a
To co napisalas Aniu troche sie mija z prawda. To jest tak jak na przyklad z kasowaniem biletow w pociagu. Zazwyczaj kazdy je kupuje bo tak trzeba. Jak nie kupi i pojedzie na gape nic sie nie stanie ale chyba nie o to chodzi.
Paweł W. powiedział/a
Są dwa punkty, wg mnie przesądzające, jeśli chodzi o neokatechumenat w wymiarze dobra i zła. Nigdzie nie ma tak,że coś jest w 100% złe, albo w 100% dobre. Często też zło objawia się nam pod pozorem dobra. Liczy się jednak efekt całościowy. Pierwszy punkt to tzw. katechiści. To wąska grupa wybranych spośród wybranych mających w zamyśle twórców neo trzymać “braci” w ryzach. Tutaj naczelną zasadą jest “posłuszeństwo katechistom”, jako tym, którzy wiedzą lepiej co należy robić. Zauważmy: nie posłuszeństwo Jezusowi, Koćiołowi, przykazaniom, ale posłuszeństwo katechistom. To jest nadrzędna zasada, z tym się nie dyskutuje tylko wykonuje. Nie istnieją żadne możliwości dyskutowania z takim katechistą; istnieje zresztą ustalony schemat przepływu informacji i łańcucha podejmowania decyzji od góry do dołu; nie na odwrót. Katechista podejmuje decyzje na zasadzie “dziel i rządź”. Kieruje się on przy tym nie dobrem jednostki, ale często poświęca kogoś dla osiągnięcia zamierzonego celu w ramach grupy – czyli wspólnoty. Powszechne są przypadki przeniesienia kogoś do niższej wspólnoty, zawieszenia na jakiś czas lub rozdzielenia małżeństwa (jeżeli było ono dotąd w jednej wspólnocie). Skąd się biorą katechiści? Katechista jest wybierany bezterminowo przez katechistów odpowiedzialnych za daną wspólnotę, którzy tak manipulują nastrojami “braci”, aby wybrani zostali dokładnie ci których oni chcą. Nie ma mowy o wolnych i nieskrępowanych wyborach. Katechista musi być przede wszystkim lojalny wobec tzw. “góry”. Co niepokojące katechista nie posiada żadnej wiedzy ani doświadczenia takiego jak ksiądz – czyli w sprawach duchowych – ani też nie ma żadnej wiedzy teologicznej, często żadnego doświadczenia życiowego, nie mówiąc też o jakimkolwiek pojęciu o psychologii czy socjologii. Co więcej nie istnieją później żadne kursy czy inne formy uzupełnienia swojej wiedzy w tej materii. A przecież jest to materia niezwykle delikatna, bo dotycząca kontaktów i pracy z ludźmi. Jak wiemy do tego trzeba mieć predyspozycje psychiczne i wiedzę (nie każdy jest urodzonym szefem i liderem). Pamiętajmy, że katechiści podejmują często decyzje odnośnie konkretnych ludzi; błędów nie przyjmuje się do wiadomości tłumacząc wszystko “działaniem Ducha Św.” (sic!); nie ponoszą oni żadnej odpowiedzialności za to co robią. Trudno dziwić się, że ci prości w gruncie rzeczy ludzie zachowują się jak przysłowiowy słoń w składzie porcelany. Nie wszystko jest zamierzone, a zazwyczaj można to tłumaczyć zwykłą nadgorliwością. Powszechne jest więc uciekanie się do manipulacji (np. nie mówcie innym o sprawach wspólnoty, jak choćby dziesięcina), albo co będzie dalej – dowiecie się przy okazji przejścia następnego etapu drogi. Jeżeli nie dobro konkretnej osoby ani nawet całej wspólnoty jest nadrzędne, to co nim jest? I tu dochodzimy do drugiego punktu. Uważam że są nim pieniądze. Nie chodzi o to, że są one nieopodatkowane, czy powinno się je dawać w takiej wysokości czy innej. Zawsze tam, gdzie są pieniądze dochodzi do nadużyć. Ludzie są tacy a nie inni, a Neony nie są ani lepsi pod tym względem ani gorsi. Dlatego mamy jako społeczeństwo określone przepisy, w tym podatkowe i prawo karne. Najlepiej by było, gdyby w neokatechumenacie nie było zbiórki pieniędzy, a jeżeli już to na codzienne potrzeby typu kupno kwiatów albo świec. Jeśli w grę wchodzą większe pieniądze, które rozdzielane są później w sposób niekontrolowany i niejawny to budzić musi to uzasadniony sprzeciw i pytania o prawdziwy cel tego procederu. Dziesięcina jest szczytnym celem, ale dlaczego nie zostawić tego dla uznania przez każdego osobiście; dlaczego to nie może być przekazanie wg prywatnej decyzji na jakiś konkretny cel, np. dla ubogich, albo po prostu wrzucenie 1/10 swojego dochodu do kościelnej skarbony, albo chociażby wysłaniu przekazem na Radio Maryja? Przez pieniądze w Neokatechumenacie jest wiele nieporozumień i nieuleczonych krzywd. Władza i pieniądze, którą posiadają “wybrani z wybranych” jest tym co przesądza o uznaniu Drogi za patologię. Można by jeszcze przytaczać inne rzeczy, które się dzieją w Neo, ale już te dwie, które tu omówiono powinny wystarczyć. A że nie jestem sam w takich przemyśleniach to warto zobaczyć co mówią i piszą inni, np.tutaj: http://www.bosko.pl/klopotnik/?id=3075&art=841
Laik powiedział/a
Statut Drogi Neokatechumenalnej traci ważność 29.06.2007. Jak myślicie co będzie dalej?
Piotr powiedział/a
hmmm… swoją drogą… napisałem tutaj 2 komentarze i ciągle mają one status “Twój komentarz oczekuje na akceptację.” Czy mam rozumieć, to jako przejaw “wolności” słowa na tej stronie czy to tylko działanie maszyny spamowej ?? Ufam, że to drugie :>
bouree powiedział/a
Do 141. Są trzy rodzaje prawd, święta prowda, tyz prowda i gówno prowda. Coś rzekł bracie, to jest JEDNO WIELKO i ŚWIYNTO PROWDA. W punkcie pierwszym. Punkt drugi to już wnioskowanie, i chyba tak daleko bym się nie posunął, choć nie ukrywam, że wiele podobnych refleksji mi również się nasuwa. Żadna jednak nie ma rangi dowodu.
Pozdrawiam
bouree powiedział/a
Do 119. Podzielam także i Twoje poglądy nt. ludzi z problemami, mającymi problem ze swoją osobowością. Zbyt łatwo jednak przechodzisz do oceny, że są to tchórze. Z moich obserwacji wynika, że w neo doskonale sprawdzają się typy autorytarne – taki typ np. księdza macho albo odpowiedzialnego BEZ ŻADNYCH skrupułów, bo skoro jest posłuszny katechistom to jest posłuszny Bogu a skoro Bóg mówi to się nie wątpi o niczym – oraz typy cierpiętnicze, którym sprawia przyjemność cierpienie ze względu na sam fakt cierpienia. Pomiędzy tymi ekstremami są też i normalni ludzie. Zastanawiam się, gdzie pomiędzy nimi jestem ja. Pozdrawiam.
leszek powiedział/a
Ciekawa dyskusja. Ja jestem tylko zwykłym “niedzielno -świątecznym” katolikiem, tak, że niewiele wiem o neokatechumenacie, ale ewidentnie widzę tu nagonkę na tą wspólnotę prowadzoną dokładnie w stylu “onetowskich” antykatoli. Prymitywne socjotechniki w stylu byłem- naprawde dzieci zjadają. Identyczne obrażanie i deprecjomowanie ludzi gdy brak jest kontrargumentów, prowokowanie do pisania postów w stanie wzbużenia. Hm a konkrety? Uff widze, że pare osób ze złośliwa satysfakcją ciągle przypomina o jakimś okresie próbnym który sie niedługo kończy – jeżeli Kościół zarwierdził Neokatechumenat (nawet na okres próbny) to jest on dla mnie częścią Kościoła i sprawa jast bezdyskusyjna. Jeżeli Neoketechumenat został zatwierdzony przez Kościół to jest on dziełem Boga i sprawa jest bezdyskusyjna. Popularne zrobiły się w naszych czasach bzdety domorosłych pseudoteologów, mówią oni, “że swój rozum mają i nie bedą bezkrytyczni”. Wielu było takich chociażby Luter, Świadkowie J. Droga wolna. Ale nie podszywajcie się pod katolików. Bo myśl bycia, ponad naukę kościoła napewno od Boga nie pochodzi i służycie już innemu panu, nawet jeżeli jeszcze tego nie widzicie. W naszej wierze nie odrzuca się tego co Kościół wskazuje. Dzisiaj nastały czasy pychy. Połowa ludzi tu wyrażających zdanie, jest pijana pychą, włącznie z autorem strony – rozumiem, że w pana rozumieniu wielka krzywdza Kościołowi się stała, że nie mógł w kwestiach II Soboru, zasięgnąć pana rady). Gdybyż wtedy pan żył jestem pewien że uwcześni Papieżowie uznali by wyższość pana oświeconej myśli (a może to nie myśl tylko sam Bóg do pana przemówił?). Pewnie i w kwestii akceptacji obecnych ruchów, pana opinnia (oparta na solidnych, przytoczonych powyżej cytatach ze stron internetowych) miała by decydujące znaczenie. Jest pan śmieszny i żałosny. Mała biedna marionetka szatana złapana na prymitywny haczyk pychy.
PS. Pozdrawiam ludzi z Neokatechumenatu. Widząc waszą wiarę jestem przekonany, że jesteście blisko Boga i Kościoła i życzę wam trwałego uznania i postępów w tej drodze do Boga.
PPS. Panie Marucha i pozostali “oświeceni”. Neokatechumeni słuchają swoich przełożonych bo w naszym Kościele taka jest już tradycja od ok 2 tys. lat, podobnie jak dawanie datek na jego Misję i utrzymanie tych, którzy poświecili swoje życie Bogu. Powinniście może o tym wiedzieć gdyby wam czerwona mgła oczu nie zasłoniła.
Teresa powiedział/a
no coż..aż szkoda słów, chciałabym jakos skomentowac ten artykuL, ale poprostu szkoda mi czasu. Nie wiem tylko skąd w ludziach tyle nienawiści…?
Maja powiedział/a
Do Teresy. Fajnie, że napisałaś że nie masz nic do powiedzenia. Ja w takiej sytuacji staram się wogóle nie zabierać głosu. A co do tej nienawiści – to gdzie ty ją widzisz? Czytałam te wszystkie wypowiedzi i jedyne co widzę to wyrażanie poglądów a to chyba nie jest zabronione? Nie jest to też chyba grzechem? Wiesz, byłam kiedyś na drodze ale już nie jestem, ale szanuję tych, którzy nadal tam są i robią drogę, naprawdę niełatwą, wymagającą wysiłku, zaangażowania, zaparcia się siebie. Tylko niekiedy nie potrafię zrozumieć takich, którzy słowa krytyki odbierają jako atak na siebie i się obrażają na cały świat.
leszek powiedział/a
Tylko odnośnie jednej sytuacji Chrystus powiedział, że człowiek powinien sobie kamień do szyi uwiązać i skoczyć… Jeżeli Neokatechumeni są Jego dziećmi – a jak wyżej uzasadniłem, jest to dla mnie w tym momencie bardziej oczywiste niż nie – to sianie w nich zwatpienia, właśnie tej sytuacji odpowiada. W takim wypadku powinno dla państwa być zrozumiałe, że moje słowa podyktowałe nie nienawiść a wprost przeciwnie, troska. Może niektórzy z państwa powinni sobie zadać pytanie – dlaczego dziś w momencie gdy władza szatana jest tak wielka jak nigdy jeszcze od czasów rozkwitu chrzescijaństwa, moim problemem stało się to w jaki sposób niektórzy z katolików chcą się zbliżyć do Boga? Nawet jeżeli ktoś nie jest przekonany, czy to jest słuszna droga, to będąc katolikiem, czy chociażby chrześcijaninem nie ma prawa zasiewać w tych ludziach zwątpienia bo konsekwencje pomyłki są tu straszne. Mój post wcześniejszy miał tylko jeden cel – zostawcie drodzy państwo tych ludzi w spokoju.
Z uszanowaniem
Leszek
Widget powiedział/a
No i smutno się zrobiło. Pan Leszek – neonek poczuł się znowu obrażony… Po co Pan znowu się tłumaczy? Rozumiem, że nie znajduje Pan argumentów… ale to “zostawcie mnie w spokoju”, kto przeciw neo ten popełnia grzech przeciwko Duchowi Św., “powszechny jest grzech pychy” – jest zdecydowanie nie na miejscu. Dlaczego chrześcijanie, katolicy, przedstawiciele innych wyznań, ruchów religijnych, niewierzący nie mieli by rozmawiać na temat wiary, w tym na temat neokatechumenatu? Jak jest to sprawa Ducha Św. – cytuję z pamięci chyba św. Pawła – to nie mamy co rozdzierać szat. Niech sobie mówią co chcą, i tak Pan Bóg to prowadzi. Zakazywanie mówienia na jakiś temat jest próbą kneblowania ust i ma wydźwięk negatywny. Sprawia wrażenie, że ten zakazujący ma coś do ukrycia, wszak “prawdziwa cnota krytyk się nie boi”… Poza tym czy wypada ukrywać światło pod korcem? Dlaczego w Neokatechumenacie dominują nastroje oblężonej twierdzy – z jednej strony; z drugiej – na czym oparte jest przekonanie o wyjątkowym wybraniu Drogi? Z trzeciej – dlaczego to akurat neokatechumenat – wręcz w osamotnieniu – został powołany do konfrontacji z szatanem i światem (świat jest właśnością szatana)?. Powstaje jednak pytanie, skoro panem świata w którym żyjemy jest diabeł to jaką postawę mają przyjąć chrześcijanie? Nie trzeba tego powtarzać – są wezwani do oddania życia. Dziwi tylko dlaczego Neokatechumenat odmawia pozostałym chrześcijanom tej roli do której zostali powołani. Czy to nie jest właśnie pycha?
Sprawa bliskości Boga – kwestia, którą Pan, panie Leszku podnosi ma pierwszorzędne znaczenie. Profesor Zdziwiony nie potrafił mi na to odpowiedzieć ale może Pan będzie umiał? Ciekawi mnie np. czy przeciętnemu katolikowi potrzeba aż Neokatechumenatu aby zbliżyć się do Boga? Pewnie chodzi tu o wiarę – czy w Neokatechumenacie jest jej więcej / łatwiej ją nabyć? Czy tam jest ona autentyczna a poza neo nie? Na czym opiera się pańskie przekonanie o tym, że Pana wiara jest autentyczna? I konkretnie: co Panu daje Neokatechumenat? Bardzo jestem ciekaw Pańskiego zdania na te tematy. Jeżeli Pan zechce oczywiście…
I na koniec jedno co mi się nasuwa, bo wciąż nie wiem jak zakwalifikować neokatechumenat – to sprawa jedności. Czy nie powinniśmy my chrześcijanie jednoczyć wysiłki a nie akcentować różnice?
Piotr powiedział/a
Widget… pozwolisz ze odpowiem na niektóre z twoich pytań:
>>Poza tym czy wypada ukrywać światło pod korcem? Dlaczego w Neokatechumenacie dominują nastroje oblężonej twierdzy – z jednej strony; >z drugiej – na czym oparte jest przekonanie o wyjątkowym wybraniu Drogi?>Z trzeciej – dlaczego to akurat neokatechumenat – wręcz w osamotnieniu – został powołany do konfrontacji z szatanem i światem (świat jest właśnością szatana)?.
>Dziwi tylko dlaczego Neokatechumenat odmawia pozostałym chrześcijanom tej roli do której zostali powołani. >Ciekawi mnie np. czy przeciętnemu katolikowi potrzeba aż Neokatechumenatu aby zbliżyć się do Boga? Pewnie chodzi tu o wiarę – czy w Neokatechumenacie jest jej więcej / łatwiej ją nabyć? Czy tam jest ona autentyczna a poza neo nie?>konkretnie: co Panu daje Neokatechumenat?
Nie wiem co tamtemu Panu on daje ale wiem co mi daje. Daje mi świadomość tego jak wielkim grzesznikiem jestem (czego wcześniej nie widziałem) daje mi świadomość tego, że inni są tak samo ludźmi słabymi jak ja co pozwala mi ich nie osądzać tak łatwo i daje mi świadomość, że tam gdzie ja nie mogę Chrystus może!
>>Czy nie powinniśmy my chrześcijanie jednoczyć wysiłki a nie akcentować różnice?
Ja ich nie akcentuje… z tego co widzę raczej wiele osób po prostu NAPADA tutaj na neokatechumenat (o czym świadczy ten artykuł pełen kłamstwa i przekłamania) chcąc tym samym uwypuklić różnicę. Ja ich nie widzę bo wszystkie drogi w kościele katolickim prowadzą do wiary. Każda w swój specyficzny sposób. Czy to Barka, Czy to odnowa w duchu Św. czy to Oaza.
Piotr powiedział/a
Widget… pozwolisz ze odpowiem na niektóre z twoich pytań:
>>Poza tym czy wypada ukrywać światło pod korcem? Dlaczego w Neokatechumenacie dominują nastroje oblężonej twierdzy – z jednej strony;
Na drodze są różne charyzmaty i wiele zewnętrznych posług jak choćby służba w Caritasie, odwiedzanie ludzi w domach i głoszenie słowa bożego (tak źle w dzisiejszych czasach kojarzone przez Swiadków Jechowy :( ) ewangelizowanie na różnych skwerach i placach. Nie wiem gdzie widzi Pan tutaj “oblężoną i zamkniętą twierdzę”
>>z drugiej – na czym oparte jest przekonanie o wyjątkowym wybraniu Drogi?
Nikt na drodze takiego przekonania nie ma. Jeśli pan takowe ma to już sam musi pan sobie odpowiedzieć czemu w pana oczach jest to wybrana droga bo moim zdaniem nic z “wybrania” tutaj nie ma. Od jedna z wielu rzeczywistości w kościele.
>>Z trzeciej – dlaczego to akurat neokatechumenat – wręcz w osamotnieniu – został powołany do konfrontacji z szatanem i światem (świat jest właśnością szatana)?.
A możemy wrócić na ziemię i przestać konfabulować ?:) I kto niby powiedział, że tylko neokatechumenat ma walczyć z szatanem?? Jakieś totalne brednie
>>Dziwi tylko dlaczego Neokatechumenat odmawia pozostałym chrześcijanom tej roli do której zostali powołani.
No to już szczyt szczytów :) Pan chyba jest bajkopisarzem bo tworzy takie twory o których mi się nawet nie śniło. Widzę, że ma Pan jakąś wizję neokatechumenatu ale polecałbym ją panu zweryfikować bo jest łudą i pańską imaginacją i w żadnym stopniu nie oddaje stanu faktycznego
>>Ciekawi mnie np. czy przeciętnemu katolikowi potrzeba aż Neokatechumenatu aby zbliżyć się do Boga? Pewnie chodzi tu o wiarę – czy w Neokatechumenacie jest jej więcej / łatwiej ją nabyć? Czy tam jest ona autentyczna a poza neo nie?
Wersja skrócona odpowiedzi na to pytanie: NIE, NIE, NIE! A teraz rozwinę. Zapewne Pan wie, że czasami zdarzają sie dzieci jak by to powiedzieć… mniej uzdolnione. Inne dzieci zdolne sobie robią wagary, na lekcjach gadają a na świadectwie potem same piątki. A Ci mniej uzdolnieni mimo, że chodzą stwierdzają, że im to nic nie daje. Na świadectwie dwóje. Muszą iść do szkoły specjalniej gdzie będzie specjalne podejście do nich, które pomoże im powoli osiągać te 3. Sprawa ma się identycznie z wiarą. Ocenami w dzienniku są tu owoce wiary. Skoro ktoś chodzi raz w tygodniu do kościoła i ma owoce wiary to w czym problem ?? I po co taka osoba do neokatechumenatu (który nazywa się też drogą dla ludzi bez wiary) Czy uczniów piątkowych daje się do klas specjalnych ?? Jeśli pan zrozumie ten przykład myślę, że zrozumie też czemu odpowiedź była 3xNIE.
>>konkretnie: co Panu daje Neokatechumenat?
Nie wiem co tamtemu Panu on daje ale wiem co mi daje. Daje mi świadomość tego jak wielkim grzesznikiem jestem (czego wcześniej nie widziałem) daje mi świadomość tego, że inni są tak samo ludźmi słabymi jak ja co pozwala mi ich nie osądzać tak łatwo i daje mi świadomość, że tam gdzie ja nie mogę Chrystus może!
>>Czy nie powinniśmy my chrześcijanie jednoczyć wysiłki a nie akcentować różnice?
Ja ich nie akcentuje… z tego co widzę raczej wiele osób po prostu NAPADA tutaj na neokatechumenat (o czym świadczy ten artykuł pełen kłamstwa i przekłamania) chcąc tym samym uwypuklić różnicę. Ja ich nie widzę bo wszystkie drogi w kościele katolickim prowadzą do wiary. Każda w swój specyficzny sposób. Czy to Barka, Czy to odnowa w duchu Św. czy to Oaza.
jacek powiedział/a
Po prostu nie wiem, co o tym sądzic. Ale po przeczytaniu wszystkich kryttycznych komentarzy mam ogromne wątpliwości co do prawowierności drogi neokatechumenalnej i raczej bym nie wstąpił do tego ruchu. To,co prezentuje Lalka – chocby mówienie komuś dużo starszemu od siebie pozostawiam bez komentarza.
Ewa powiedział/a
Witam wszystkich serdecznie .
Pozwólcie , że podzielę się z Wami swoim doświadczeniem .
Byłam na drodze 7 lat . Przez 5 lat z mężem .
Odeszłam w trakcie drugiego skrutinium .
Dlaczego ?
Nie dlatego , ŻE NIE WIDZIAŁAM TAM BOGA ! OCH NIE !!!
Dlatego ,że było za trudno . Zwyczajnie nie dałam rady .
Muszę jednak przyznać szczerze , że widziałam i znam ludzi których BÓG prowadzi tą drogą .
Nie mam wątpliwości , że to JEGO dzieło .
Oczywiście , może się zdarzyć tak , że ludzie ze wspólnoty mogą okazać się być okrutni . Ale czy gdziekolwiek indziej tak być nie może ? Czy sami nie jesteśmy czasami okrutni ?
We wspólnocie której byłam cały czas nie było prezbitera , posługiwali różni księża , często z innych parafii .
Na liturgiach byliśmy sami .
Było mi z tym źle , mówiłam o tym głośno . W odpowiedzi usłyszałam : jeżeli przychodzisz tu dla prezbitera , to wcześniej czy później odejdziesz . I tak się stało :)
Czułam się pod tym względem niezrozumiana .
Uważam , że wspólnota bez prezbitera , to błąd drogi .
Oczywiście brak prezbitera nie był powodem mojego odejścia .
Tak jak wcześniej wspomniałam , nie dałam rady podporządkować się wymogom drogi .
Dzisiaj dziękuję Bogu za to doświadczenie , które nauczyło mnie jednego –
BEZ BOGA NIE MAM SZANS przeżyć jednego dnia .
I tego się trzymam . Kurczowo trzymam się Boga !
To wcale nie musi być droga neokatechumenalna .
Pozdrawiam wszystkich
Ewa
Piotr powiedział/a
Ewa… świeta racja :) Nie każdy musi być przecież na drodze a jestem pewien, że te lata które byłaś na drodze już Ci dużo dały ;) Może już by wystarczyło… ale na pewno Pan Bóg Cię nie zostawi bo przecież dróg do niego multum i niestety każda wąska. Ale ważne byś tylko jego się trzymała. Życzę Ci dalszego wzrastania w wierze ;)
Co do prezbiterów… nasza wspólnota też miała okresy czasem nawet bardzo długie bez tej ostoi. Ale to też cenne doświadczenie bo potem widzi się tak OGROMNĄ potrzebę i pragnienie celebrowania eucharystii samemu z własnym prezbiterem. Nasza wspólnota od nie dawna ma własnego (na własnej krwi wychodowanego;) w Redemptoris Mater i jest to niesamowita łaska widzieć jak twój brat ze wspólnoty wzrasta w wierze. Jak Pan Bóg go zmienia i jak mu jest wierny i w końcu jak prowadzi go do bycia jego kapłanem ;) Warto było czekać…
Marucha powiedział/a
Panie Leszku, jak Pan sam mówi – niewiele Pan wie o neokatechumenacie – ale ma Pan i tak wyrobione zdanie na temat ludzi, którzy chcą innym otworzyć oczy na tę fałszywą drogę, drogę sekciarską i jawnie protestantyzującą…
Typowe.
Marucha powiedział/a
Nie potępiam ludzi, którzy w neokatechumenacie szukają czegoś, czego rzekomo nie może im dać zwykły (sic!) Kościół. Poszukiwanie swej drogi i błądzenie jest rzeczą ludzką.
Z najwyższą odrazą odnoszę się do tych, którzy cynicznie wykorzystują naiwność prostych (niekiedy bardzo…), zagubionych ludzi. Kiko jest dla mnie zwykłym oszustem.
Ewa powiedział/a
Do Piotra .
Bardzo dziękuję za ciepłe słowa :)
Wiesz , mówiono mi , że jak odejdę z drogi , to poniosę tego konsekwencje . Jakiś czas temu myślałam , że tak będzie – bałam się .
Ale mam już to za sobą . Nie boję się tego co mówią ludzie , już się nie boję!
Dobrze wiem , że trwanie przy Bogu nie jest łatwe . Wszystkie drogi są BARDZO trudne , ale ON nigdy nie proponuje byleczego .
Jestem pewna , że Bóg poprowadzi mnie inną drogą .
Drogą , którą dam radę iść . Bardzo tego pragnę .
Zyczę Ci wszystkiego dobrego .
Ewa
Marucha powiedział/a
Pani Ewo, życzę Pani gorąco, aby doszła Pani do Boga tą samą drogą, którą przez 2000 lat szły miliony wiernych, świętych, męczenników, doktorów Kościoła – i która doprowadziła ich do celu.
Wystrzegajmy się natomiast wszelkich ludzi, którzy obiecują nam drogę “na skróty”, czy w jakiś inny sposób “lepszą”. Wystrzegajmy się samozwańczych “proroków” i “apostołów”. Wystrzegajmy się nawiedzonych “interpretatorów” Pisma Świętego, którzy w czelności i pysze swojej śmieją iść w zawody ze św. Tomaszem z Akwinu, czy św. Augustynem.
PS. O czymś to świadczy, iż grożono Pani konsekwencjami po odejściu z “drogi”. Dobrze, że Pani opuściła te manowce. Szkoda, że w Radio
Maryja brak jest porządnych teologów i dlatego redaktorzy wpuszczają tam na antenę “neonów” i są im przychylni… ale kiedyś przyjdzie czas na wszystko.
Marucha powiedział/a
Panie Piotrze, pisze Pan na temat neokatechumenatu:
Daje mi świadomość tego jak wielkim grzesznikiem jestem (czego wcześniej nie widziałem) daje mi świadomość tego, że inni są tak samo ludźmi słabymi jak ja co pozwala mi ich nie osądzać tak łatwo i daje mi świadomość, że tam gdzie ja nie mogę Chrystus może!
Zdumiewające, że nie zdawał Pan sobie z tego sprawy, zanim związał się Pan z tą sektą. Bo ja nigdy nie miałem wątpliwości, iż jestem grzesznikiem, iż inni też grzeszą i że Chrystus wszystko może.
W Pana rozumowaniu jest jednakowoż jeden trafny argument: porównanie neokatechumenatu do “korepetycji” udzielanych mniej pojętnym uczniom. Szkoda tylko, że korepetytor nie uczy według tego, co stoi w programie szkoły, lecz “poszerza” naukę o własne idee, niekoniecznie zgodne z tym, co powinno obowiązywać.
Ewa powiedział/a
Do Pana Maruchy .
Dziękuje za dobre rady i życzenia :)
Jak zwykle zdania ludzi są różne .
Dobrze , że jest Bóg !!!
Niech On zdecyduje jaka droga jest dla mnie właściwa .
Pozdrawiam Pana serdecznie .
Ewa
Katrika powiedział/a
eeeeeeeeeee……… Sorry bardzo, ale moge kogoś przez przypadek urazić. Kieruję się teraz do osoby która napisała artykuł i do tych co w komentarzach tak batrdzo sa przeciwni Drodze i ją obrażają – czy wy w ogóle byliście w Neokatechumenacie?? Jak tak to pewnie wyszliście z niego , bez wcześniejszego zrozumienia różnic między Mszą świętą. Bardzochciałabym z Wamio podialogować mailem . Proszę o szybki odpis :) katrika12@o2.pl
Piotr powiedział/a
Marucha napisał:
“Zdumiewające, że nie zdawał Pan sobie z tego sprawy, zanim związał się Pan z tą sektą. Bo ja nigdy nie miałem wątpliwości, iż jestem grzesznikiem, iż inni też grzeszą i że Chrystus wszystko może.”
No coż… nie każdy jest tak wspaniałym katolikiem i tak głęboką wierzącą osobą jak Pan. Ja na pewno nie byłem. Raczej mi się wydawało, że w gruncie rzeczy jestem OK a nawracają to niech się gwałciciele, mordercy, politycy i.t.d bo to oni są grzesznikami.
Kolejny raz używa pan słowa sekta. Słowo bardzo popularne ostatnio. Niestety dokładnie tak ja jak i ty wiemy, że droga sektą nie jest. Gdyby była sektą to czemu kościół katolicki na czele z Papieżem za takową jej nie uzna. A może problem w tym, że Pan jako Lefebrysta nie uznaje papieża od Pawła VI począwszy ? Nie dziwię się Pańskiej nie chęci do Neo skoro jest pan tradycjonalistą. Dziwi mnie tylko, że ja rozumiem i szanuje Pański tradycjonalizm a pan jedyne co potrafi to atakuje Neokatechumenat.
“W Pana rozumowaniu jest jednakowoż jeden trafny argument: porównanie neokatechumenatu do “korepetycji” udzielanych mniej pojętnym uczniom. Szkoda tylko, że korepetytor nie uczy według tego, co stoi w programie szkoły, lecz “poszerza” naukę o własne idee, niekoniecznie zgodne z tym, co powinno obowiązywać.”
Jezus mówił, że po owocach ich poznacie. Czy ze złej nauki mogą powstać dobre owoce ? I niech mi Pan powie czego droga “uczy” a czego nie powiedział Chrystus! Dziś się z drogi “wypisuje” jak mi coś takiego pan znajdzie;)
Marucha powiedział/a
Panie Piotrze, pańska ironia, która wyraża się w słowach “nie każdy jest tak wspaniałym katolikiem i tak głęboką wierzącą osobą jak Pan”, jest nie na miejscu. Jestem marnym katolikiem i pospolitym grzesznikiem. Ale naprawdę nie potrzebuję być w żadnym “ruchu” ani na żadnej “drodze”, aby być tego w pełni świadom.
Widzę, że nie ma Pan wiedzy na temat katolików tradycyjnych, których zwie Pan “lefebrystami”. Jest ewidentą nieprawdą, iż nie uznają oni papieży począwszy od Pawła VI. Uznają oni wszystkich papieży, modlą się za nich i za Kościół, aby zawrócił z błędnej drogi modernizmu i obłędnego ekumaniactwa. Są oni częścią Kościoła Katolickiego, co potwierdził Benedykt XVI.
Być może pomylił Pan “lefebrystów” z sedewakantystami.
Pyta Pan, czy ze złej nauki mogą powstać dobre owoce? Otóż zło bardzo często maskuje się pod postacią dobra… i cóż tu więcej dodać…
Odpowiedź na Pana ostatnie pytanie “czego droga uczy a czego nie powiedział Chrystus” jest zawarta w mym artykule, który powinien Pan chyba ponownie przeczytać.
kornel powiedział/a
o kurde wyglada na to że sam Jezus napisał ten artykuł :)
kornel powiedział/a
Schizmatyckie Bractwo św. Piusa X uważa, że wybór na papieża Benedykta XVI stanowi “promyk nadziei dla przezwyciężenia głębokiego kryzysu” Kościoła katolickiego.
Sekretarz generalny schizmatyckiego bractwa Arnaud Selegny podkreślił, że jest ono otwarte na ponowne zbliżenie ze Stolicą Apostolską, ale nie za wszelką cenę.
W liście gratulacyjnym do Benedykta XVI Bractwo św. Piusa X pragnęło “podkreślić swoją katolicką naturę” – powiedział dziennikarzom Arnaud Selegny. Podkreślił, że władze bractwa nigdy nie zerwały całkowicie kontaktów z władzami kościelnymi i “nigdy nie kwestionowały ważności sukcesji papieży”.
Selegny zapowiedział, że stanowisko bractwa nie zmieni się w sposób zasadniczy. W dalszym ciągu pozostanie aktualny jego krytyczny kurs wobec Kościoła po II Soborze Watykańskim (1962-1965). Dla poprawy klimatu potrzebne są dwie gwarancje: wszyscy księża powinni mieć możliwość odprawiania mszy trydenckiej, powinna też być anulowana ekskomunika założyciela bractwa oraz wyświęcanych przez niego biskupów.
Założone przez francuskiego arcybiskupa Marcela Lefebvre’a (1905-92) w 1970 r. Bractwo Kapłańskie św. Piusa X jest najbardziej znanym ugrupowaniem skupiającym księży, przeciwnych zmianom posoborowym.
W 1976 r. papież Paweł VI zabronił mu udzielania święceń kapłańskich w bractwie św. Piusa X. W 1988 r. wbrew woli Jana Pawła II abp Lefebvre udzielił święceń biskupich czterem kapłanom. To oznaczało automatycznie akt schizmy.
Kolejne próby zbliżenia pozostały dotychczas bezskuteczne. Dom generalny bractwa znajduje się w Menzingen w Szwajcarii.
Protest lefebrystów skierowany jest zwłaszcza przeciwko reformie liturgii wprowadzonej przez II Sobór Watykański. Ponadto negowane jest odnowione pojęcie Kościoła, ekumenizm, wolność religii i demokracja. Zwolennicy Lefebvre’a zarzucają Kościołowi rzymsko-katolickiemu, że poprzez Sobór zniszczył dwutysiącletnią tradycję Kościoła.
KAI (ts, KNA //mr)
PL powiedział/a
Panie Kornel, podobnie jak większość półgłówków używasz Pan słów, ktorych nie rozumiesz.
Bractwo Św. Piusa X nie jest “schizmatyckie”. Jest częścią Kościoła Katolickiego, co potwierdził Benedykt XVI, gdyż uznaje władzę Papieża.
Marucha powiedział/a
Wypowiedź Kornela, pełną nieścisłości i przekłamań, należy skomentować.
1. Pojęcie “schizmatyckie” zostało użyte w ewidentny sposób błędnie. “Schizmatyckie” – znaczy nie uznające władzy Papieża. Schizmatykami są np. prawosławni (lecz nie są heretykami). Bractwo Kapłańskie Piusa X oczywiście uznaje władzę Papieża i modli się za Niego, podobnie jak za Jego poprzedników.
2. Wypowiedzenie posłuszeństwa papieżowi nie oznacza żadnego “automatycznego aktu schizmy”. Jest to zwykła brednia. Nieposłuszeństwo takie jest dopuszczalne w sytuacjach, które subiektywnie (tak!) mogą być uznane za wyjątkowe. Mówi tak zarówno stare Prawo Kanoniczne z 1913 roku, jak i nowe Prawo posoborowe.
3. Zarówno Benedykt XVI, jak i poważni teologowie wielokrotnie twierdzili, iż kwestia “lefebrystów” jest wewnętrzną sprawą Kościoła Katolickiego i że “lefebryści” są częścią tegoż Kościoła. Więc – powiem prosto: proszę przestać pieprzyć farmazony i udawać lepszego teologa, niż kard. Ratzinger.
W dziwnych czasach żyjemy: ekscesy liturgiczne neonów, dziewczynki-ministrantki, murzyńskie bębenki podczas Mszy Świętej, usuwanie krzyża ze świątyń itp. – nikogo nie rażą. Natomiast wierne przestrzeganie Tradycji budzi furię i napaści!
A to, że Kościół Posoborowy przeżywa głęboki kryzys, jest oczywiste dla każdego rozumnego katolika – wystarczy spojrzeć na malejącą liczbę wiernych, powołań kapłańskich i zakonnych, pustoszejące i wyprzedawane świątynie, rosnącą liczbę rozwodów, dzieci pozamałżeńskich itp.
Nic w tym dziwnego. Nowa Msza Święta – ów centralny punkt naszej wiary – jest autorstwa masona, abp-a Bugniniego. No i tak wygląda, jak wygląda…
kornel powiedział/a
pl to jest kopia dosłowna wiadomości podanych przez katolicką agencje informatyczną e.kai.pl
p.marucha albo ktoś jest w posłuszeństwie albo nie takie to proste hihihihi wsciekle pana maruche zatakowałem hihihihi :) i rytuał kiedy ???? hihihi pewnie w czasie eksceu liturgicznego używając mojej lepszej ups moze gorszej połowy mózgu najmocniej przepraszam :)
kornel powiedział/a
swoją drogą p.marucha jeśli nie zpomne /mam ograniczone możliwości sam wiesz/ bede się modlił aby was tj.lefebrystów Świety Powszechny Apostolski Kościół Katolicki na swoje łono przyjął ponownie szczęść Boże :)
Marucha powiedział/a
Panie kolego Kornel, jeżeli wypisywanie ewidentnych nonsensów uważa Pan za “wściekły atak”, to Bóg z Panem. Skądinąd, będąc na Internecie od ponad 12 lat, zdążyłem się do wielu rzeczy przyzwyczaić, w tym do “wściekłych ataków” – i nie robią na mnie od dawna większego wrażenia.
Przypominam, że nieposłuszeństwo wobec hierarchów Kościoła jest w niektórych sytuacjach, zgodnie z Prawem Kanonicznym, całkowicie legalne. Wierność bowiem należy się Bogu, Ewangelii i Tradycji, a nie ludziom, którzy mogą błądzić.
Dziękuję za modlitwę, choć jej cel jest chybiony. “Lefebryści”, co powtarzam ponownie, są częścią Kościoła, co potwierdził sam Benedykt XVI (i wielu wybitnych teologów i hierarchów) i nie potrzebują nigdzie być ponownie przyjmowani. Ja natomiast modlę się, aby masońska “nowa” Msza Święta Bugniniego odeszła jak najszybciej w niepamięć, a Kościół powrócił na 2000-letnią drogę tradycji.
Piotr powiedział/a
Panie Marucha…żal mi pana strasznie… wojuje pan tu strasznie i rzuca się i wszystko to po co? Żeby msze znowu po łacinie były ?? Żeby kapłan plecami się do ludu odwrócił. Żeby charakter mszy był żałobny ? Czy Pan uważa, że wtedy kościół będzie “lepszy” Wg. pana to nic tylko zamknąć drogę neokatechumenalną, rozpędzić na cztery wiatry, ale to, że tysiące chłopaków już nie odkryją swojego powołania bo nie będą gdzie mieli wzrastać w wierze to już Pana nie obchodzi. To, że wielu ludzi nie usłyszy dobrej nowiny o tym, że “Chrystus zmartwychwstał” od katechistów, którzy są w Azji, Afryce, Australi i.t.d to już pana nie obchodzi. Powie Pan “ale chwila.. a czemu Ci seminarzyści nie mogą odkryć powołania w powszechnym kościele i czemu Ci katechiści nie mogli by zacząć ewangelizować po usłyszeniu wezwania w powszechnym kościele” Nie odpowiem Panu na to pytanie bo Pan i tak nie zrozumie. Sam Pan przecież powiedział, że przecież miał świadomość i bez drogi, że jest grzesznikiem. Że wiedział, że Chrystus umarł za nasze grzechy i w nim jesteśmy mocni.A co jeśli Panu powiem, że może Chrystus w swej wielkiej miłości do człowieka dopuścił nawet te “zmiany posoborowe” bo widział jak duch modernizmu we świecie odciąga jego wiernych od kościoła?
Powiedział, pan kiedyś, że zmiany posoborowe odciągneły ludzi od kościoła. Że wcześniej ludzie byli pobożni a pózniej… Niestety ale myli pan skutek z przyczyną. Zmiany jakie zaszły w społeczeństwie a przede wszystkim konsumpcjonizm, idea być to mieć odciągają ludzi od kościoła. Po to właśnie był Sobór… żeby pójść z duchem czasu. Może właśnie Jezus Chrystus zniżył się do tego poziomu, żeby tak jak ludzie “pójść z duchem czasu” Bo on zawsze jest gotów służyć ludziom. Pan niestety w to nie wierzy… Ale niech pan uważa… Abraham też nie wierzył, że Bóg temu przewrotnemu ludowi może na tyle służyć, żeby wyprowadzić wodę ze skały gdy tylko ten sobie zażyczy. Uderzył dwa razy laską i przez to nie wszedł do ziemi obiecanej.
Ale pana to wszystko jak powiedziałem nie obchodzi bo chodzi tylko o wypełnianie prawa a ludzie są nie ważni. Potrzebny im neokatechumenat/nie potrzebny ma pan to w d*** Powinni z niego zrezygnować i w kościele się nawracać. A jak im 45 min w niedziele do nawracania nie wystarczy to wywalić z kościoła sekciarzy i sprawa prosta…
Oye;) powiedział/a
W jedności siła każdy przejaw odstępstwa od tradycji powoduje rozpad, w sumie nie powinno mieć najmniejszego znaczenia kto jak kiedy w jaki sposób ale czymże jest tradycja jak nie siłą spajającą kościół … coraz cześciej wiarę traktujemy jak towar i poddajemy ją prawom marketingowym , jaki zastosować chwyt aby była bardziej atrakcyjna gubiąc po drodze istotę wiary, Bóg chce abyśmy tworzyli “cywilizację miłości” pozbawioną kazuizmu takie przysłowiowe niebo na ziemi,,,wiem zabrzmi jak utopia ale można zmierzać do granicy , wciąż się do niej zbliżać jeżeli temu pomaga neokatechumenat to ok ale jeżeli on ma powodować rozłam w kościele to czywolno czekać aż “poznamy go po owocach” . Niech decydują “mądrzy” w kościele mnie pozostaja wiara jako coś niezglębionego , niepoznanego , coś tylko do wiary lecz nie do wiedzy , wiara jako granica wiedzy. Neo nie się nie obrażają , inni niech pozwolą iść im drogą do Boga jaką wybrali byle wszystko zawsze było w kościele powszechnym.
Amen :)
kornel powiedział/a
Szczesliwy jestem niezmiernie ,że miejscem spotkania moim i pana p.Marucha jest modlitwa
cieszę sie również , że z szanownym p.Marucha udało nam sie zgodzić co do tego że źródło ekscesu lefebra leży w nieposłuszeństwie wg. pana legalnym ja natomiast nie mam zdania. Przytocze jednak ponownie KAI
Wkrótce zostanie ogłoszony papieski dokument, zezwalający na odprawianie Mszy św. po łacinie, przez kapłana tyłem do ludzi, tzw. “trydenckiej”, bez specjalnego zezwolenia ordynariusza miejsca.
Informuje o tym włoska agencja ANSA, powołując się na źródła z Papieskiej Komisji “Ecclesia Dei”, powołanej w 1988 przez Jana Pawła II w celu dialogu z lefebrystami.
Według tego samego źródła, dokument, tzw. motu proprio, liczy zaledwie trzy strony. Konsultant Kongregacji Nauki Wiary ks. Nicola Boux powiedział włoskiej agencji, że przygotowując dokument Benedykt XVI korzystał z rad i sugestii swoich współpracowników i “wysłuchał wielu zróżnicowanych opinii”.
Obserwatorzy zastanawiają się, czy “przywrócenie” Mszy po łacinie przyczyni się do powrotu na łono Kościoła Bractwa św. Piusa X, założonego w 1970 przez francuskiego arcybiskupa Marcela Lefebvre’a (1905-91), obłożonego w 1988 roku ekskomuniką za konsekrowanie czterech biskupów bez zgody papieża.
KAI (ml)
ciekawy jest uwazam ostatni akapit .
może jeszcze jedna wiadomość
Stojący na czele lefebrystowskiego Bractwa św. Piusa X bp Bernard Fellay zwróci się do Benedykta XVI z prośbą o cofnięcie ekskomuniki ciążącej na należących do Bractwa biskupach.
List w tej sprawie zostanie wysłany do Watykanu jeszcze w tym miesiącu – poinformował paryski dziennik “Le Figaro”. Według gazety znajdzie się w nim także prośba o zezwolenie na swobodne odprawianie Mszy św. w rycie trydenckim.
List bp. Fellaya – zdaniem komentatora “Le Figaro” – będzie odpowiedzią na pismo kard. Dario Castrillona Hoyosa sprzed czterech miesięcy. Przewodniczący Papieskiej Komisji “Ecclesia Dei” miał w nim zapewnić, że Benedykt XVI przywróci Mszę trydencką i uzna “pełną komunię” Bractwa ze Stolicą Piotrową, o ile wystąpi ono z taką prośbą.
Zdaniem bp. Fellaya, spodziewana decyzja papieska, stanowiąca “wielki gest” Benedykta XVI, nie będzie jeszcze oznaczać “rozwiązania administracyjnego”. Przełożony Bractwa uważa, że należących do niego 470 księży powinno otrzymać specjalną strukturę “obejmującą cały świat i niezależną od biskupów”.
Bractwo Kapłańskie św. Piusa X, założone w 1970 r. przez abp. Marcela Lefebvre’a, oprócz księży skupia także 178 seminarzystów, 70 braci zakonnych i 133 siostry zakonne. Wokół Bractwa gromadzi się ok. 150 tys. wiernych w 50 krajach.
KAI (pb //mr)
mysle że moje intencje modlitewne są jak najbardziej trafione licze i prosze o wsparcie szczególnie braci
Mucha Plujka powiedział/a
A właśnie Benedykt XVI ma przywrócić do łask Mszę Trydencką, gdzie kapłan stoi przodem do Boga, a nie do ludzi; i Msza ma charakter uroczysty, a nie odbywa się w rytm gitar i murzyńskich bębenków; gdzie Msza jest ofiarą krwi i ciała, a nie jakąś “ucztą”, w której kapłan pełni rolę głównego kelnera.
Naprawdę nie rozumie Pan, że nic dobrego nie mogło wyniknąć z faktu, iż mason był głównym twórcą “nowusa”, którego kard. Ratzinger określił jako twór sztuczny i płytki?
korem powiedział/a
KOściołowi zależy na tym by istniały tego typu wspólnoty, ale by rozwijały się w duchu chrześcijańskim. Papież kierując się miłością pragnie za Chrystusem dać szansę różnym wspólnotom, które zbliżają do Boga. W dzisiejszym świecie wiele jest niejasności,Latwiej o popełnianie błedów, bo możliwości mamy więcej. Chrystus jest naszą wspólnotą- kościół to My. Kierujmy się miłością, po co obrażliwe epitety, przed którymi przestrzega nas ewangelia. Ważna jest tradycja, wspólnota, jedność wszystkich ludzi: Żydów, którzy dali nam fundament pod zbawienie, a wśród których dzieją się dziwne rzeczy(uwikłania polityczne, masońskie)po odrzuceniu Zbawienia, Chrześcijan, zbłakanych Muzułmanów, Murzynów grających na kongach i Dżambach oraz tańczących w czasie liturgiii, Indian, zlaicyzowanych westowców, liberałów, starszych pań z Radia Maryja, patriotów, młodych gniewnych, idealistów- którzy swój ideał mogą znależć w Chrystusie…
korem powiedział/a
jestem przeciwko karze śmierci- tylko BÓG może życie dać i odebrać. Tu nie ma dyskusji: NIE ZABIJAJ nawet jeśli ktoś zabija- definitywnie nie zabijaj. Nie odbieraj szansy na zbawienie. Nie popełniaj następnego morderstwa, jeszcze gorszego, bo może wykluczającego kogoś z Wiecznego Szczęścia, za które UMIERA WCIĄŻ NA NOWO CHRYSTUS…ON CIERPI NAJBARDZIEJ TRACĄC DUSZĘ, DUSZE…
korem powiedział/a
musiałem to powiedzięć, bo wątek został ucięty
a
naruszony
korem powiedział/a
Msza Świeta musi być owiarą- cajmy z siebie wszystko Chrystusowi. Niestety często jest wśród młodych zabawą. NIe!
Szatan nie daje nam się skupić prośmy Chrystusa o należne skupienie na Nim w czasie OFIARY, i o nieustanną wdzięczność. o bezgraniczną miłość…
Marucha powiedział/a
Co do kary śmierci: proszę sprawdzić Katechizm. Wyraźnie jest tam dopuszczona. Kara śmierci nie odbiera szansy na zbawienie. Zawsze jest czas się wyspowiadać i wyrazić żal za grzechy.
kornel powiedział/a
naprawde jest mi przykro ale znudziło mi sie juz wysłuchiwanie bzdur na temat stosunku Benedykta XVI do neokatechumenatu cieszę sie że daje on szanse tradycjonalistom i to wszystko zapewniam że pozostane w modlitwie dopóki bede mógł najlepszego
mimi powiedział/a
SZ.P.Marucha
Kilka miesięcy temu byłam na tym forum i prosiłam, by zajrzał pan kiedyś na jakieś spotkanie neokatechumenatu. Zamiast tego wypisuje Pan co raz większe bzdury…
Droga jest po to, by każdy mógł bliżej poznać Boga. Jednym ten sposób odpowiada, innym nie… I takie jest życie.
Nie rozumiem tylko, dlaczego Pan większość odpowiedzi traktuje jako “atak” na Pana i odpowiada Pan “atakiem”…
Pokój z Wami wszystkimi
piekut powiedział/a
My tu gadu gadu a tymczasem stutut neokatechumenatu stracił ważność i tym samym ten ruch stał się nielegalny.
PL powiedział/a
Cóś mi się zdaje, że to nie pan Marucha “atakował” osoby czczące neokatechumenat, tylko właśnie te osoby, w sposób nie mający wiele z chrześcijańską miłością, atakowały p. Maruchę.
Marucha powiedział/a
Ciekawy jestem niezmiernie, czy neokatechumeni – w związku z utratą ważności ich statutu – wykaża się posłuszeństwem i rozwiążą swój ruch?
Czy też, jak zwykle, np. gdy chodzi o ekscesy liturgiczne, okażą krnąbrność i będą kontynuować swoją “drogę”?
Mucha Plujka powiedział/a
List męża neokatechumenatki (z internetu):
Moja Żona należy właśnie do sekty zw. neokatechumenat.
Wywód Autora potwierdza w pełni moją postawę negatywną wobec tego “zjawiska”, które rozbraja od wewnątrz Kościół. Franciszkanie, opiekunowie instytucjonalni, już nie panują nad grupami, a ich indolencja sprawia, że neokatechumenat “rozwali” Kościół Katolicki niebawem.
Dołożę do tego wywodu, że Żona okrada rodzinę ze środków materialnych, oddając 2 x złoto należące do Rodziny a ile przekazuje środków finansowych nie jestem w stanie określić.
Dalej: tak zamieszano Jej w głowie, że zamiast iść do apteki po leki dla Siebie idzie wspomóc wspólnotę, która wysyła pieniądze do Centrum w Lublinie….
Mężowie – bądźcie czujni bo przegracie Rodzinę i poczujecie dziwny “wstręt” do Kościoła w ogóle.
Jestem na dobrej drodze do zerwania wszelkich związków z Nim!
Pozdrawiam wszystkich spoza Neokatechumenatu!
Mucha Plujka powiedział/a
Ludzie, którzy są w neokatechumenacie i mówią, że bez Boga nie mogą przeżyć jednego dnia – okłamują sami siebie.
Oni nie mogą przeżyć jednego dnia bez neokatechumenatu! Bliższa im jest “wspólnota” i “droga”, niż Bóg.
mimi powiedział/a
Piekut mam do Ciebie ogromną prośbę.
Powiedz mi gdzie znalazłeś, że status neokatechumenatu stracił ważność…
Pokój z wami wszystkimi
Gronek powiedział/a
jak to czytam to robi mi się niedobrze:/Jak mozna pisać i krytykować coś czego się nie doświadczyło.Ludzie przeciez w tym wszystkim najwazniejszy jest Chrystus!Każdy z nas ma dązyć do Zbawienia ,a jak juz ma zamiar tego dokonać to juz jego sprawa.Jeśli jakaś osoba przez ten neokatechumenat zmieniła swoje życie ,odnalazła droge i nią podąza to Chwała PAnu!
blizsza wspolnota,droga niz Bóg.NO przecież KOściół to wspolnota ,wspolnota to ludzie ,a gdzie jeden czy dwóch się spotyka tam też jest Chrystus! droga jest tylko jedna!albo ją znajdziesz i siebie zbawisz pielgrzymując nią albo przegrywasz swoją wieczność.Prawda ,ze dla neonów ważni są prezbiterzy.Przecież to oni są apostołami Chrystusa.
Przestancie martwić się o zbawienie innyvh!
Kazdą odpowiedz znajdziecie w Piśmie Święetym kazdą!
NIestety wielu z was tam nie zagląda i nic nie wie nic.
‘”A Glupii myśli ,ze nie ma Boga”
Marucha powiedział/a
No właśnie. Dowiadujemy się, że prezbiterzy są “apostołami Chrystusa” – ale nie wiemy, kto ich na to stanowisko mianował: czy osobiście sam Kiko, czy wynika to może z Pisma Świętego?
Wielu osobom zapoznanie się z buddyzmem, medytacją transcendentalną czy sektą “Niebo” też odmieniło życie. Odnaleźli swoją drogę i nią podążają.
Wiedźminka powiedział/a
Przykro mi, ale autor pisze ewidentne głupoty.
1. Nikt nie jest wypraszany z nabożeństw, ja sama nie należę do neo a zdarza mi się chodzić na eucharystie. Nikt mnie do tej pory nie wyrzucił.
2. Owszem, eucharystia jest w postaci chleba i wina. Chleb o ile mi wiadomo jest nie kwaszony, więc w porządku. Natomiast słowa przemienienia “Bierzcie i jedzcie… Bierzcie i pijcie…” Są wypowiadane dokładnie, co do słowa tak samo jak w KK, wymawiane przez wyświęconego księdza.
PL powiedział/a
Pięknie. Komunię Świętą serwuje nie kapłan, ale jakiś świecki… Pieknie…
Oye;) powiedział/a
OK, ale czemu ma służyć taka rewolucja liturgii (kolejna)? Komu jest to potrzebne Bogu czy ludziom (Bogu wątpię czy forma wiary i jej wyznania ma znaczenie) więc ludziom a nowinki , “kwiatuszki” w obrzędzie mogą prowadzić do rozłamu. Dla mnie osobiście nie ma to znaczenia bo naważniejszy jest kontakt z Bogiem , więc modlitwa w cichości i pokorze serca. Powtarzam kolejny raz wszystko jest dobre byle nie prowadziło do rozłamu a poruszany powyżej temat takie znalazł zainteresowanie że liczba wpisów nie ma końca w których są opcje za i przeciw i tu powstaje konflikt mały lokalny konflikt a po co?
Pozdrawiam .
Wiedźminka powiedział/a
PL, owszem, bardzo pięknie. Komunię “serwuje” kapłan katolicki po święceniach kapłańskich w pełni uprawniony do sprawowania Mszy Świętej.
Marucha powiedział/a
Ja słyszałem zaś o “szafarzach” Komunii Świętej i wypiekaniu jej w domu…
Zdziwiony Zygmunt powiedział/a
No nie mogę tego czytać …Marucha naprawdę czepiasz się ,ale nawet nie wiesz czego / … /
Powodzenia w głupiej krucjacie
Już nie Zdziwiony ale Przekonany do Drogi Neokatechumenalnej
Przekonał mnie Pan Panie Marucha do Drogi Neakatechumenalnej
jak nikt inny i jestem wdzięczny za to .
Idę na katechezy / w adwent / ….zobaczę tę “sektę” z bliska .
Z wyrazami szacunku
Przekonany Zygmunt
Zdziwiony Zygmunt powiedział/a
Idę na katechezy Neokatechumenalne / w adwent /. Te argumenty Pana Maruchy absolutnie mnie przekonały i wzbudziły dużą ciekawość .Mam nadzieję że mnie zindoktrynują / liczę na to /.
Powodzenia życzę braciom Lefebrystą / a w szczególności wielkiemu propagatorowi czystości katolicyzmu i wiary p.Marusze/.
Zaczynam Pana podziwiać z jakim zapałem broni pan czystości wiary katolickiej .Oprócz tego ,że popełnił pam kilka poważnych błędów teologicznych i kanonicznych /w swoich wypowiedziach /to jest pan OK.!!! Tak trzymać !!!Neokatechumeni mogą pozazdrościć takiej postawy .
Z poważaniem
Przekonany
Wiedźminka powiedział/a
Marucha, poziom twojej wiedzy mnie powala! Wiesz, kim w ogóle są szafarze? Otóż, wyobraź sobie, to takie osoby, które na dużych mszach w KK roznoszą komunię, kiedy jest tyle osób, że rodzielanie Ciała Bożego przez księży trwało by za długo. Taką samą rolę pełnią szafarze na mszy neo.
Co do pochodzenia chleba – nic o tym nie wiem. Ale, o ile mi wiadomo, jedynym wymogiem dotyczącym chleba na mszę jest to, że ma być nie kwaszony.
Marucha powiedział/a
A to jest was tak wielu, że osób konsekrowanych nie wystarcza do rozdawania Komunii Świętej? He he…
Marucha powiedział/a
Panie Zdziwiony Zygmuncie, zamiast się dziwić, niech Pan wreszcie powie, jakie to błędy (poważne!) teologiczne i kanoniczne popełniłem pisząc krótki artykulik o lefebrystach. Jak do tej pory – jest u Pana ZERO konkretów, a więc Pańskie wypowiedzi nie nadają się do dyskusji.
Jeśli chodzi o neonów – to polecam Panu jeszcze lepszą sektę, “Niebo”. Jest tam jeszcze więcej miłości i jeszcze lepsza droga do Boga.
PL powiedział/a
Pan Zygmunt popełnił mnóstwo błędów eklezjastycznych i hermeneutycznych, że już nie wspomnę o błędach angelologicznych.
Marucha powiedział/a
Kilka dni temu na
http://www.leforumcatholique.org/forum.php
podnoszono temat neokatechumenatu.
“Eksperymantalny statut” Neonow wygasl 29 czerwca i jak dotychczas nie zostal niczym zastapiony.
Droga Neokatechumenatu aktualnie jest poprostu sekta – co do tego stwierdzenia nie bylo na tym niezwykle aktywnym katolickim forum watpliwosci czy glosow sprzeciwu.
Piotr powiedział/a
To straszne…jestem w sekcie :) Trzeba sie będzie spić i zmierzyć z tym “druzgocącym” faktem ;)
Rydygier powiedział/a
Witam.
W kwestii formalnej: Jaki jest związek pomiędzy zakończeniem ad experimentum “Statutu” a zmianą statusu DN na “sekta”, skoro rolą Statutu nie jest “legalizowanie” działalności DN na łonie kościoła, tylko pewne tej działalności prawne usystematyzowanie? Mało to nieformalnych (nie posiadających swojego Statutu) grup w Kościele Katolickim? Pytam więc: skąd wniosek, że “legalność” Drogi zależy od zatwierdzenia jej Statutu? Pytanie nie jest retoryczne. Nie jestem watykańskim jurystą – specjalista od prawa kościelnego, więc chętnie zaczerpnę wiedzy w tej materii, bom na innym forum przeczytał, że takiego związku niet. Cytuję:
“Nie wiem, jak są promulgowane dekrety PRS, nie sadzę, żeby były to AAS. Jeśli przyjąć najwczesniejszą możliwą datę – 30 czerwca (publiczne odczytanie listu kardynała), to wejście w życie następuje 31 lipca, zatem najwczesniejsza możliwa data formalnego wygaśnięcia to 1 sierpnia.
Nie bardzo mnie ta sprawa interesowała, ale zdaje mi się, że statuty nie są dla DN dokumentem konstytutywnym, gdyż jest nim ustawa papieska z 1990 r. (AAS 82 [1990-II] 1513-1515). Stauty są jedynie oficjalnym dokumentem wskazującym, jak ma odbywać się proces formacyjny (co zapisane wyraźnie w samym dekrecie, iz są to jedynie “stałe i pewne linie przewodnie dla życia Drogi” i “ważne podpory dla pasterzy w ich ojcowskim i czujnym towarzyszeniu wspólnotom neokatechumenalnym”). Stąd ewentualne wygaśnięcie statutów nie wpływa w zaden sposób na status kanoniczny DN, dla którego podstawą jest wspomniane prawo papieskie. Co więcej, jeśli przez 5 lat istniały formalne procedury na prawie papieskim i dzięki nim wytworzyła się praktyka postępowania, to zgodnie z prawem kanonicznym w wykonaniu ustawy, do której akty wykonawcze formalnie utraciły moc, można (nawet należy) nadal brać pod uwagę te akty, dopóki nic przeciwnego nie zostanie postanowione. Nadto w dekrecie nie ma żadnych formuł derogacyjnych, które przerywałyby bieg tworzenia się prawa zwyczajowego (od 1964 r.), zatem w wielu przypadkach można się powołać na prawnie wiążący (30-letni) zwyczaj. Ponieważ zaś consuetudo est optima legum interpres, więc w wykonaniu ustawy z 1990 r. można się spokojnie powołać na zwyczaj zgodny ze statutami, gdyż takowy z natury nie może być ani contra, ani praeter legem.
Wreszcie kategoria “nielegalności” nie ma tu w ogóle zastosowania. Nie wolno mylic “nielegalności” z “nieformalnością”. W Kościele mogą rozwijać się różne ruchy formalne (na prawie papieskim lub biskupim), a nawet nieformalne (bez formalnej recognity kompetentnej władzy). Nielegalne są tylko te, które są explicite zabronione.”
(Forum Frondy, niejaki Inquisitor)
PL powiedział/a
Istnieją wewnątrz Kościoła grupy nieformalne. Żadna jednak z nich nie dopuszcza do takich ekscesów, jak Neoni.
Rydygier powiedział/a
Tak, lecz tu nie mowa o jakowychś domniemanych “ekscesach” (?) tylko o aspekcie prawnym. Dla jasności: mnie interesuje w tej chwili legalność działalności DN jako takiej w świetle prawa kanonicznego (podważana na podstawie faktu wygaśnięcia “ad experimentum”), nie prywatne opinie internautów na temat tej działalności.
PL powiedział/a
1. Ekscesy nie są “domniemane”.
2. Aspekt prawny… trzeba by się spytać specjalisty. Ale skoro “brat Roger”, protestant, był dopuszczany do katolickiej Komunii Świętej – to wszystkiego się można spodziewać.
Piotr powiedział/a
PL… ja rozumiem, że ty “lepiej” wiesz niż stolica apostolska co jest ekscesem a co nie jest… jak także to, kto może a kto nie powinien przyjmować Komunii Świętej ale uważaj bo negowanie Piotra naszych czasów i całej stoicy Piotrowej to chyba daleko Cię nie zaprowadzi…
PL powiedział/a
Nikt nie “neguje Piotra naszych czasów” i w ogóle nie lubię patetycznej przesady. Jednakowoż nie ma sensu bronić oczywistych błędów i nadużyć, wierni bowiem mamy być Bogu, Ewangelii i Tradycji – a nie ludziom, nawet papieżom, wśród których, niestety, znalazłoby się paru ludzi niezbyt godnych tej pozycji…
Kościół Posoborowy niestety zbyt daleko posunął się z tolerancją. Trzeba było wielu lat, żeby zrobić porządek z księżmi-marksistami czy heretyckim teologiem Küngiem. Da Bóg, zrobi się porządek i z neonami.
tja powiedział/a
sorry ,ale sami zróbcie z sobą porządek.To wszystko jest śmieszne.Czy ktoś kto był w neonach błagał o pomoc w wydostaniu się ,czy ktoś był tam przymuszany do czegoś ,przetrzymywany? NIE.Tam kazdy jest z właśnej i nie przymuszonej woli.Skoro narzeka ,a nadal tam jest to znaczy ,ze to coś mu daje,ale sam jeszcze nie wie co.Stwarzacie problem ,którego nie ma.Papież podziela istninie tej wspolnoty i cześć jeny:/
A to niesamowite ,ze ktoś kto nie jest w neonach nazywa Kiko świętym.To nawet oni tak go nie nazywają.
Co do chleba do Pismo Wyraźnie mówi,ze mamy trwać we wspolnocie,w modlitwie w nauce apostolów i w łamaniu się Chleba”
PL powiedział/a
W każdej sekcie każdy jest z “własnej i nieprzymuszonej woli”.
Piotr powiedział/a
Cieszymy się panie PL pańską biegłą wiedzą o sektach. Rozumiem, że jakieś studia skończył pan w tym kierunku czy co… O ile grożenie, że po opuszczeniu sekty dom może Ci się spalić albo dzieciom krzywda by się stała-a szkoda by było, nazywasz własną nieprzymuszoną wolą to się zgodzę z twoim twierdzeniem. A wierz mi, że tak w wielu sektach jest. Poza tym, po co ja to piszę. Nie zamierzam udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Prawo mówi “Ei incumbit probatio qui dicit, non qui negat” a więc to na tobie spoczywa ciężar dowodu, że Neokatechumenat jest sektą. Z tego co mi wiadomo to stolica apostolska decyduje o tym co jest a co nie jest sektą. Skoro prowadzi z neokatechumenatem dialog, zaakceptowała jej statuty “ad experimentum” to nie może być sektą bo kościół katolicki nie prowadzi dialogu z sektami.
Tak tak… ja wiem Panie PL. Stolica apostolska się myli bo to modernistyczni głupcy, papież jest niegodny żeby być papieżem i pan w tym całym gronie jest najmądrzejszy i MA RACJĘ :) Ciężko z tym faktem polemizować.
PL powiedział/a
Myli się Pan raz po raz.
Wiedza na temat sekt jest ogólnie dostępna, również na Internecie. Dowód na to, iż neokatechumenat jest sektą został przeprowadzony w glównym artykule powyżej i nie widzę sensu go powtarzać.
Stolica Apostolska, niestety, prowadzi “dialog” z niemal każdym, włączając w to żydowską masonerię z B’nai B’rith, heretyków, muzułmanów itp. (co prawda Benedykt XVI nieco przyhamował). Przypominam przy okazji, że Watykan przez wiele lat tolerował zarówno “księży-robotników” (rewolucyjnych marksistów przebranych w sutanny), jak i heretyckiego teologa Künga. Mam pewność, że neokatechumenat spotka taki sam los.
Piotr powiedział/a
Naprawdę cieszy mnie, że pan się nigdy nie myli. Nie tak jak ja, papież i stolica apostolska.
A dowód, że neokatechumenat to sekta o którym pan mówi ma taką moc jak mój wywód jaki mogę spłodzić, że zakony kościelne to sekty. Większość tam przytoczonych jest albo nieprawdziwa albo naciągana. Równie dobrze można powiedzieć, że całe chrześcijaństwo to sekta. Jest “guru” papież, a za wyjście z tej “sekty” grożą śmiercią (duchową) Ta “sekta” decyduje co możesz robić a czego robić nie możesz. A więc steruje życiem swoich “wyznawców” itd. itd. jak to mawiają matematycy cbdu.
PL powiedział/a
Nie powiedziałem, że jestem nieomylny.
Powiedziałem, że Pan się myli.
To dla mnie różnica. Dla Pana najwidoczniej nie.
Kościół Katolicki nie spełnia ogólnie znanych kryteriów bycia sektą.
I to by było na tyle.
Piotr powiedział/a
Cieszy mnie niezmiernie, że przechodzi Panu przez myśl, iż może się Pan mylić. Może właśnie tak jest w tej sprawie…
Nie twierdzę, że kościół katolicki jest sektą. Mówię tylko, że poprzez naginanie faktów, czasem przedstawianie nieprawdziwych faktów, a czasem przedstawianie ich w “odpowiednim” świetle można udowodnić baaaardzo wiele rzeczy. A kryteria, o których pan mówi nie są spełnione. Sekty w głównej mierze charakteryzują się dwoma faktami:
a)Nie można sekty opuścić gdyż grozi to poważnymi sankcjami (z utratą życia i mienia włącznie) Znam wiele osób, które odeszły z neokatechumenatu w tym wiele z mojej wspólnoty. Żyją… ich samochody, mieszkania, dzieci mają się dobrze i kontakt z innymi braćmi utrzymują
b)W sekcie występuje “guru” czczony chwałą na równi z Bogiem. Osoba ta bardzo często czerpie korzyści majątkowe z istnienia sekty. Jeśli ktoś chcę twierdzić, że Kiko jest taką osobą to niech mi po pierwsze pokaże ten jego majątek, który z tego czerpi. I niech wskaże mi kto go “czci” na równi z Bogiem. Bo, z tego co widzę, jest wprost odwrotnie. Wkurza wielu ludzi w neokatechumenacie. I wielu nie stara się tego ukryć i nie spotykają ich jakiekolwiek represje (jak to w sektach za krytykę guru) . Neokatechumenat to nie Kiko a słowo Boże, które głosi to słowo Boże a nie JEGO.
I to by było na tyle.
PL powiedział/a
Cieszy mnie jeszcze niezmierniej, iż Pan zauważył wreszcie to, co jest oczywiste i zrezygnował z wkładania mi w usta (i w mysli) tego, czego nie powiedziałem.
Co do sekciarstwa: neokatechumenat (ani chyba żadna inna sekta) nie spełnia 100% wszystkich możliwych kryteriów. Wystarczy, że spełnia ich wystarczająco wiele.
Piotr powiedział/a
Nie mówię o “wszystkich kryteriach”… Mówię o NAJPOWAŻNIEJSZYCH kryteriach… skoro ich nie spełnia to to,że jest sektą to jest Pana jedynie pobożne (albo i nie) życzenie. Nie wiem skąd tyle nienawiści do neokatechumenatu… bardzo mnie to zastanawia…
zwolennik powiedział/a
Odgaduję, że b. dobrze się znasz Marucha na sposobach kopulacji mrówek na księżycu. Może napisz coś na ten temat. Wybacz, ale wiesz o neokatechumenacie niewiele. Także o błędach i wypaczeniach, które tam występują naprawdę. Obyś nigdy ich nie poznał. Odkrycie ich w Twoich rękach mogłoby zadziałać jak odkrycie prochu strzelniczego. Pozostań póki co w swojej głupocie – tam najlepsze dla Ciebie miejsce póki co; do czasu nawrócenia – to akt woli, wierzę, że i dla Ciebie możliwy. Obyś doświadczył Łaski Boga, który może nawracać jeszcze gorszych grzeszników. By the way, czy ktoś z neo nie nadepnął Ci na odcisk?
Marucha powiedział/a
“Zwolennik” zademonstrował nam tu cały repertuar chrześcijańskiej miłości. Niektórzy wierzą, że nic tak nie przekonuje, jak agresja i wyzwiska.
W międzyczasie umieściłem nowy artykuł na temat neokatechumenatu.
http://marucha.wordpress.com/2007/07/12/droga-neokatechumenatu-wspolczesna-herezja/
Błędy i wypaczenia jakie występują w tym ruchu nie są żadną tajemnicą i trzeba być bardzo naiwnym, aby myśleć, iż np. gajowy Marucha nigdy się o nich nie dowie…
Nb. nikt z neonów nie nadepnął mi na odcisk. “Zwolennik” ma najwyraźniej tendencje dopatrywania się u innych niskich, osobistych pobudek. Miałem po prostu (nie)przyjemność stykać się z neonami i byłem zaszokowany tym, co mówili (po odrzuceniu całej ornamentyki). Uważam za swój obowiązek demaskować tę judaizującą sektę.
Piotr powiedział/a
Możesz to akceptować lub nie Panie Marucha ale Jezus był żydem;) Może wolałbyś żeby był Polakiem ale Pan Bóg przewidział taką drogę zbawienia ludzkości a nie inną.
Zastanawia mnie czemu Pan nie odpowiedział na post Rydygiera a propos wygaśnięcia statutów? Czyżby arugmentów brakło ?
Skoro pan poczuwa takiego ducha ofiarnego walczenia z sektami to czemu nie widzę tu artykułów o Moon, Hare Kriszna, Scjentologach etc. Nie wydaje mi się by jedynie chodziło Panu o “dobro” innych ludzie.
kornel powiedział/a
stwierdzenie , przez “zwolennika”, faktu panskiej głupoty i ignoracji nie stoi w sprzeczności z chcrześcijańską miłością albowiem każdy chrześcijanin bez wątpienia wie, że pana p.marucha Pan Bóg kocha nawet jako ostatniego imbecyla, szczerze podziwiam pańskie samozaparcie w eksponowaniu walorów i wydaje się niezmierzonych zasobów pańskiego debillizmu.
z wyrazami należytego szacunku
ps.pozostaje w swoich niegramattycznych poglądach
Marucha powiedział/a
Możesz to akceptować lub nie Panie Marucha ale Jezus był żydem;)
No nie… naprawdę?
To niesamowite. Skąd Pan to wie?
Swoją drogą ciekawe, że żydzi nie tylko wyparli się Jezusa, ale w swym Talmudzie określają go najgorszymi wyzwiskami…
Piotr powiedział/a
Swoją drogą ciekawe, że Bój właśnie ten naród wybrał jako naród wybrany… mimo, że ten 100 razy odchodził od niego i służył Bogom obcym….
PL powiedział/a
A jeszcze ciekawsze, że Jezus odebrał temu narodowi prawo nazywania się “wybranym’, o czym pisze w kliku miejscach w Ewangelii…
Piotr powiedział/a
odebrał im prawo?? bardzom ciekawy konkretnych wersetów. Może Panie PL ma pan jakąś “inną” biblię ?
PL powiedział/a
Niech Pan sobie poczyta Nowy Testament. Może być tłumaczenie ks. Wujka (jeśli wie Pan, co to jest), albo modernistyczne. Dlaczego mam za Pana odrabiać lekcje?
Sam Pan znajdzie odpowiednie wersety…
Piotr powiedział/a
Wiem co to tłumaczenie ks. Wujka. Zdałem maturę. Z polskiego byłem całkiem dobry. Jeśli myśli, że mnie pan obrazi tego typu tekstami to mogę powiedzieć, że jest Pan w błędzie…Kwoli ścisłości.. posługuję się raczej nieco bardziej “współczesną” wersją bibli czyli tysiąclatką
Ponawiam pytanie. Gdzie ma pan te fragmenty. Jeśli myśli pan, że uniknie pan odpowiedzi na pytanie róznego rodzaju insynuacjami to jest pan w błędzie. Postawił Pan pewną tezę więc żądam od pana dowodów na jej poparcie. Jeśli pan takowych nie ma niech pan powie, że w piśmie niestety nie ma faktów popierających tez, które panu były by na rękę. Jeśli zaś takowe fragmenty są… bardzom ciekaw ich usłyszenia.
Neon123 powiedział/a
Kochani Piotrze i PL,
Ciekawi mnie Wasza walka. Poznaliście się kiedyś osobiście – tak po ludzku – twarzą w twarz? Gajowy chyba lubi podjudzać ludzi, ale żeby tak od razu toczyć walkę z jakimś nickiem (identyfikatorem) …
kornel powiedział/a
eeeeeee wyolbrzymiasz neon to nie jest walka wyglada na to , ze Piotr od paru tygodni usiłuje od tzw maruch i innych uzyskać odpowiedź która byłaby chociaz cieniem zblizona do prawdy, wydaje mi się że to jest jak szukanie cienia nicka ale to nie jest problem Piotra , tak mysle, tylko nicków :)
Marucha powiedział/a
“Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy! Bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych, i mówicie: «Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie bylibyśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków». Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków. Dopełnijcie i wy miary waszych przodków! Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle? Dlatego oto Ja posyłam do was proroków, mędrców i uczonych. Jednych z nich zabijecie i ukrzyżujecie; innych będziecie biczować w swych synagogach i przepędzać z miasta do miasta. Tak spadnie na was wszystka krew niewinna, przelana na ziemi, począwszy od krwi Abla sprawiedliwego aż do krwi Zachariasza, syna Barachiasza, którego zamordowaliście między przybytkiem a ołtarzem” (Mt 23, 29-35).
Nikt w historii nie wypowiedział straszniejszych potępień, niż Syn Boży przeciwko perfidnej cielesności swego własnego narodu.
kornel powiedział/a
a ci prorocy , sprawiedliwi i mędrcy to pewnie słowianie
PL Powiedział/a::
lipiec 13th, 2007 @ 23:46:39
A jeszcze ciekawsze, że Jezus odebrał temu narodowi prawo nazywania się “wybranym’, o czym pisze w kliku miejscach w Ewangelii…
szukaj marucha bo to nie jest dobry cytat
Neon123 powiedział/a
Kornel,
Marucha korzystając ze słów ukazuje nam swój świat. Piotr jak zrozumiałem chce wytłumaczyć, że świat przez Maruchę (PL = marucha ?) jest postrzegany pokracznie. Same wypowiedzi w necie nie wystarczą do tego – za to zdecydowanie rozjątrzają rozmówców.
PS. co do cytatu to pewnie znajdzie się podobny do:
“Czyż macie prawo nazywać się … ?”
lub
“I wy nazywacie się … ?”
Wprost wypowiedzianego zakazu do tej pory nie spotkałem. Też czekam z niecierpliwością.
kornel powiedział/a
wiesz szczerze mówiac neon to nie jestem pewien z kim /maruchy i inne/ teraz dialoguje jakoś dziwne mam przeczucie że ewentualne rozjątrzenie może okazać sie pożytczne min. dla mnie ups.:) trafiłem na ta stronę gdyz trapiły mnie watpliwości, które dzieki Bogu min. tzw.marucha rozwiał, poza tym byłem oj za co naprawdę przepraszam zwolennikiem JK Mikke /dla mnie osobiście to hicior /,
. pozytywne wydaje sie być to , że zgodziliśmy sie z tzw.maruchą że spotkamy się na modlitwie , co robie ze swej strony wmiare moich mozliwości,
Marucha powiedział/a
szukaj marucha bo to nie jest dobry cytat
Nie jesteśmy na “ty”, a imiona, nazwiska czy ksywki pisze się dużą literą.
Piotr powiedział/a
Czyli dalej nie dostałem tego fragmentu, który miał by o tym świadczyć. I już nie dostanę zapewne bo takiego faktu w Bibli nie ma. IMHO jest to komletna banialuka w sensie teologicznym. Jak mi się uda dorwać jakiegoś teologa nie omieszkam się go spytać.
Xenia powiedział/a
Nie masz Piotrze pod ręką Ewangelii? Musi cię ktoś za rękę trzymać i podsuwać ci wszystko pod nos?
Piotr powiedział/a
Xeniu oczywiście, że mam. W mojej wersji czytaj “tysiąclatkę” nie ma fragmentów o, których Panowie tutaj mówię. Dlatego o nie proszę…choć i tak wiem, że nie dostanę bo takowych nie ma ;)
Xenia powiedział/a
Jeszcze lepiej poczytaj sobie Biblię w tłumaczeniu “Gazety Wyborczej”, ha ha ha!
Piotr powiedział/a
Boże widzisz i nie grzmisz… żenada. Ok już wiem, że z Xenią to się nie da prowadzić dialogu bo ma wypowiedzi w stylu 15 latki. Liczę jeszcze na Pana Marucha, który większość moich wypowiedzi i tak zbywa albo odwołaniem się do jakiegoś “autorytetu” albo czepnięciem się 1/100 mojej wypowiedz po to żeby ją wypunktować i ośmieszyć (i nigdy nie odpowiedział w 100% na nią) albo po prostu nic nie odpowiada jak nie wie. Ale przynajmniej jego wypowiedzi są na poziomie :) Tak więc ja dalej czekam na ten “dowód” jakoby Jezus wyparł się swojego narodu wybranego!
ps. Xeniu… żeby nie wyszło że Cie jedynie zbywam stwierdzeniem twojej infantylności. Dla twojej wiadomości nie czytam Gazety Wyborczej. Jak cię już to bardzo interesuje to czytam Wprost. Jednak jedyne co staram się robić to patrzeć na wydarzenia i fakty. Nie potrzebuje “dziennika gajowego Marcuhy” który MI (czyli szerszej publiczności) będzie objaśniał świat. Nie potrzeba mi także żeby mi GW czy “Nasz dziennik” tłumaczył. Także nie słucham tłumaczenia “Faktów”, “Wydarzeń Polsatu” czy “Panoramy”. Po to mi Bozia rozum dała bym sobie na podstawie konkretnych faktów mógł go sam wyjaśniać. Wprost czytam dlatego, że lubię dużą dawkę ironii, którą tam zapodają i chyba tylko dlatego ;)
Rydygier powiedział/a
Pomyślałem sobie, że może jeszcze odniosę się bezpośrednio do tematu… Po pierwsze: definicji sekt jest wiele, więc należałoby na wstępie podać tę, z której korzystamy wraz ze źródłem, z którego pochodzi. Np.:
“sekta
1. «odłam wyznaniowy jakiejś religii; też: grupa ludzi skupiona wokół jakiegoś przywódcy, mająca własną religię»
2. «grupa społeczna stanowiąca odłam wśród wyznawców jakiejś ideologii»” (SJP PWN)
lub:
“Sektę, według definicji encyklopedycznej, charakteryzuje zespół wybranych cech, które często uznawane są za negatywne przez oficjalne instytucje państwowe lub religijne, m. in. autorytarne sprawowanie władzy przez przywódcę sekty, traktowanie członków sekty w sposób instrumentalny przez jej kierownictwo, łączenie celów politycznych i ekonomicznych (czerpanie korzyści materialnych z działalności sekty przez wybrane osoby lub grupy osób) z celami religijnymi lub parareligijnymi, brak samokrytycyzmu, dążenie do uniezależnienia się od uznawanych przez społeczeństwo czynników kontroli (np. rodzina lub media)[2].”
(Wikipedia)
Niezależnie zaś od tego, jaką definicję przyjmiemy, pozwolę sobie, oparłszy się na własnej, skromnej, wiedzy i niejakim doświadczeniu (13 lat na Drodze) polemizować z treścią 12 punktów niezależnie, czy przyjęcie ich za prawdziwe czyni z DN sektę, czy też nie (to tylko słowo, ważniejsze, co za nim stoi, czyli treść owych punktów).
Ad 1. Nieporozumienie. Etapy nie mają na celu zastępować, czy też uzupełniać sakramentu Chrztu jako niewystarczającego. Uporządkowują one, jak kolejne klasy w szkole, formację, której celem jest właśnie odkrycie wartości Chrztu i Wiara dojrzała wyrażona w realizacji przykazań miłości. Inaczej mówiąc formacja DN służy temu, by ziarno Chrztu zasiane w dzieciństwie wydało owoc u tych, u których dotąd było zaniedbane. DN idzie tu drogą analogiczną i opartą na tej opisanej w ramach “CHRZEŚCIJAŃSKIEGO WTAJEMNICZENIA DOROSŁYCH”, o którym można poczytać tutaj:
http://www.kkbids.episkopat.pl/wprowadzeniedowkl/rutulal/chrzestdoroslych.htm
Czytamy tam na przykład:
“6. Na tej drodze, oprócz okresów poszukiwania i dojrzewania (por. niżej, nr 7), istnieją “stopnie” czyli etapy. Katechumen przebywając je, przechodzi jakby przez bramy lub wstępuje na kolejne stopnie.
a) Pierwszy stopień ma miejsce wówczas, gdy człowiek zaczyna się nawracać i pragnie zostać chrześcijaninem, a Kościół przyjmuje go jako katechumena.
b) Drugi, gdy kandydat pod koniec katechumenatu pogłębiwszy już wiarę; zostaje dopuszczony do bliższego przygotowania do sakramentów.
c) Trzeci, gdy po odpowiednim przygotowaniu przyjmuje sakramenty, przez które staje się chrześcijaninem.
Istnieją zatem trzy stopnie, etapy lub bramy, które we wtajemniczeniu chrześcijańskim należy uważać za szczególnie ważne i doniosłe. Tym trzem stopniom odpowiadają trzy obrzędy liturgiczne. Pierwszy – to obrzęd przyjęcia do katechumenatu, drugi – wybranie kandydatów do chrztu, trzeci – sprawowanie sakramentów.”
DN zaadoptowało ten sposób formacji na potrzeby nie tylko nieochrzczonych, ale też i przede wszystkim tych, u których fakt przyjęcia Chrztu nie może przynieść tych owoców i łask, które daje z racji oddalenia od Kościoła lub też uczestniczenia w Jego życiu tylko poprzez pusty rytualizm, nie wynikający z wiary.
Ad 2. Tu autor opisuje jakieś swoje subiektywne odczucia nie poparłszy ich żadnymi faktami (imputowanie DN świadomej pielęgnacji “poczucia zagrożenia” (?) zdaje się być celową manipulacją retoryczną mającą odpowiednio “urobić” i nastawić czytelnika, bez najmniejszego pokrycia w stanie faktycznym). Domyślam się, ze chodzi głównie o osobne Eucharystie i spotkania. Wynikają one ze specyfiki formacji i w jej ramach mają sens (formacja jest przeznaczona dla małych, kilkudziesięcioosobowych grup). Pewna alienacja, jeśli występuje, jest niepożądanym efektem ubocznym i nie jest celem formacji. Pytanie, jak jej uniknąć nie szkodząc formacji jest chyba wciąż otwarte, list kard. Arinze, jak pamiętamy, nawiązywał do tego zagadnienia.
Ad 3. Fakt, czytamy o tym w Statutach, mimo tego zatwierdzonych ad experimentum, ale przedstawiony w sposób karygodny, nasuwa się podejrzenie, że specjalnie pod udowadnianą tezę “sekciarskości” DN. Chodzi bowiem o formę dobrowolnej jałmużny, która jest dodatkowo swoistą próbą własnych intencji, jak czytamy w rozdziale IV, Art. 19, par. 1 i 2, zaś z treści zarzutu można wynieść, że takie dobra, lądują na koncie “guru” Kiko (jak by to miało miejsce w sekcie), nie u ubogich. Jest to w takim samym stopniu dowód sekciarskości jak zbieranie na tacę w kościołach.
Ad 4. Katechiści faktycznie posługują wspólnotom m. in. rozeznając gotowość tych wspólnot do następnego etapu formacji. Taka posługa jest w oczywisty sposób nieodzowna. Nie odbywa się ona “publicznie”, a w zamkniętym gronie wspólnoty pod ścisłą tajemnicą ze względu na dobro badanych (mają intymny charakter, co oczywiste). Badaniu zawsze towarzyszy obecny w ekipie kapłan, z reguły proboszcz, ma ono charakter całkowicie dobrowolny. Określenie ich “guru” jest skandalem, bo nie wynika to nijak z treści tego punktu ani, tym bardziej, ze stanu faktycznego tak samo, jak gołosłowne użycie określenia “zindoktrynowani”. Punkty te, notabene, z powodu użycia takich chwytów retorycznych, tracą na wiarygodności stając się bardziej demagogiczną propagandą “anty” niż rzetelnymi merytorycznie uwagami (rzucaj błotem wytrwale, to się coś przylepi).
Ad 5. Kłamstwo. Po prostu. Nic takiego nie ma miejsca. Kto nie wierzy – niech się przekona.
Ad 6. Jak wyżej. Bzdura do kwadratu. Miejscami groteskowa aż do śmieszności – fobia Kiko :). Jako zarzut bez wartości, bo nie poparty ani jednym konkretem. Rola prezbitera we wspólnotach jest kluczowa. Brak “własnego” księdza pełniącego funkcję prezbitera wspólnoty jest dla niej zawsze źródłem cierpienia i utrudnia bardzo formację. Jest on bowiem dla wspólnoty nie tylko szafarzem sakramentów, ale i widzialnym znakiem obecności Chrystusa a także autorytetem mogącym prostować ewentualne błędy członków wspólnot, dbać o godną liturgię, który jest też ważnym znakiem i zapewnieniem o jedności wspólnoty z całym Kościołem, gwarantem zgodności tego, co się głosi we wspólnocie z nauką Kościoła.
Ad 7. Patrz: Ad 2. Jest to obecne w niektórych wspólnotach nadużycie (także względem treści Satutu) motywowane dwojako: obawą przed niesłusznym zgorszeniem osób postronnych spowodowanym tym, że liturgia Eucharystii we wspólnotach wygląda w pewnych aspektach inaczej niż w kościołach wiele się tu zmieniło po liście kard. Arinze, kolejne zmiany się szykują. Zgorszenia można jednak prosto uniknąć wyjaśniając różnice w liturgii przed Eucharystią. Drugim argumentem jest tzw. Echo Słowa, czyli czas po czytaniach na krótkie świadectwa w odniesieniu do czytań liturgii Słowa mające z zasady charakter osobisty. Przeszkoda jest pozorna, nic nie stoi bowiem na przeszkodzie by ci, którzy się wzdragają mówić o swoim życiu przed obcymi nie mówili, bądź zaczekali ze swym Echem do osobnej liturgii słowa w tygodniu.
Ad 8. Zarzut odcinania się jest poważny, tym bardziej więc szkoda, że niczym konkretnym nie poparty, tak samo jak domniemane “niedouczenie Kiko”. Zresztą choćby Kiko i był ignorantem – to nie ma znaczenia, bo o tym, czym Droga jest, a czym nie i jak ma działać w Kościele decyduje Watykan, nie współinicjator Kiko. To nie jego kompetencja, ani tym bardziej, dodajmy przy okazji, domorosłych liturgistów-krytykantów przyznających sobie to prawo, tylko odpowiednich organów hierarchii Kościoła.
Ad 9. Trudno polemizować z zarzutem, znów (!) pozbawionym podbudowy w konkretnych faktach. Można tylko powiedzieć: nieprawda!, bo to kontrargument na poziomie odnośnego argumentu. Jestem na Drodze i potwierdzam, że “Tradycja jest takim samym źródłem Objawienia, jak Pismo Swięte”. Przed Drogą nie mógłbym tego zrobić, bo nie wiedziałem o tym, ani o tym, czym dokładnie jest Tradycja. Zainteresowanie Kościołem, Tradycją i Pismem Świętym zawdzięczam Drodze.
Ad 10. Spieszę zapewnić, iż Kościół troszczy się o liturgię DN (vde np. wzmiankowany list kard. Arinze). Domorośli liturgiści nie muszą i nie powinni tego robić. To nie ich rola. Tym bardziej, że podają informacje nieaktualne.
Ad 11. A kto to jest “zaawansowany katechumen?” Ile lat na drodze trzeba być by nim zostać? Bo ja jestem 13 lat i do mnie punkt ten się w całej swej rozciągłości nie odnosi. Ba. Znam też osoby o dłuższym “stażu” i jakoś każdy z nich jest zaprzeczeniem punktu 11. Nie wiem więc kompletnie, skąd taka rewelacja. Obawiam się że to niestety li tylko kolejna z wydłużającej się listy nie mających poparcia w faktach kalumni. Oczywiście, zapewne są i tacy na Drodze (choć osobiście nie znam). Pisałem, dla jakich Droga jest przeznaczona. Wielu z nich przed Droga omijało kościoły szerokim łukiem, wielu było zgorszonych księżmi. Jednakowoż ich liczba będzie malała wraz ze stopniem zaawansowania w formacji, bowiem jednym z owoców tej formacji jest rugowanie takiej mentalności i postaw.
Ad 12. Jednym z głównych priorytetów DN jest dbanie o rodzinę, o Kościół domowy. Głosi się potrzebę otwarcia na nowe życie, konieczność ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci, podkreśla się jako fundamentalną misję przekazywania wiary dzieciom przez rodziców, także poprzez świadectwo ich własnych postaw. Mówi się o konieczności jedności małżeńskiej, o roli Ojca, który jest figurą Boga Ojca dla dziecka. Jeżeli z jakiegoś powodu małżeństwo jest zagrożone z powodu formacji DN – jedność małżeńska zawsze jest uznawana za ważniejszą (na przykład, gdy jeden ze współmałżonków jest na drodze, a drugi sprzeciwia się temu). Znane mi są liczne owoce Drogi w postaci małżeństw uratowanych przed rozbiciem, są dzieci uratowane przed aborcją, mówi się o konieczności troski młodych względem seniorów i osób w podeszłym wieku… Można tak długo wyliczać. Punkt dwunasty wobec powyższego zdaje się być ukoronowaniem absurdu większości tych zarzutów. Wzmiankowane badania małżonków (w zamkniętym gronie i pod tajemnicą, nie publicznie, przeprowadzane z wielką delikatnością, wyczuciem i za zgoda poddawanych badaniu), jeśli idzie o ich wzajemne relacje, są wielką pomocą dla nich, czego byłem wielokrotnie świadkiem. Owszem, sprawia to, tak jak Echa Słowa, że pomiędzy braćmi ze wspólnoty rodzi się pewna więź wynikająca ze wzajemnego zrozumienia własnych słabości, ale też z tego, że wiedząc tyle o sobie nawzajem (oczywiście każdy ujawnia tyle, ile zechce) mogą tym bardziej wielbić Boga widząc dokładnie i konkretnie, jak wielkie cuda czyni Bóg w życiu braci, jak to życie przemienia. Bracia mogą się nawzajem umacniać na Drodze modlitwą i świadectwem o dziełach Boga w ich życiu. To jest właśnie wartość wspólnoty i formacji wspólnotowej, nie indywidualnej.
Rydygier powiedział/a
Wiem, wiem. To nie pierwsze, ani nie drugie moje spotkanie z “neosceptykami”. Każde wyglądało podobnie, każde zdało się być jałowym, choć z reguły dyskusja trzymała wysoki poziom. Po tym nie spodziewam się niczego lepszego. Po prostu jeszcze tym razem jakoś nie potrafię milczeć gdy ktoś po raz n-ty ogłasza światu te same farmazony jak Prawdę Objawioną, więc niedyskutowalną. Piszę bardziej przez wzgląd na przypadkowych czytelników, by mogli poznać obie strony medalu, by to, co uważam za ordynarne oszczerstwo nie pozostało bez odpowiedzi. Kto mądry ten przeczytawszy wszystko sam sobie wnioski wyciągnie jak uzna za stosowne.
Piotr powiedział/a
AMEN :)
Neon123 powiedział/a
Rydygier,
ładnie piszesz, gdzie mogę poczytać więcej próbek Twojej opinii?
Neon123 powiedział/a
PS.
Zwłaszcza, że często rozmawiam z neo- i różnie- sceptykami!
Xenia powiedział/a
Aż się wzruszyłam apologią neokatechumenów. Każda sekta potrafi tak o sobie mówić, w samych superlatywach, i pokazywać na niezwykle pozytywne skutki należenia do niej.
Xenia powiedział/a
Kto Wam dał prawo oceniania czyjejś wiary, czy jest płytka, czy głęboka?
Rydygier powiedział/a
“ładnie piszesz, gdzie mogę poczytać więcej próbek Twojej opinii?”
Cóż. Moje zeszłoroczne “boje” powinny wciąż być zarchiwizowane na forum fidelitas.pl (moi interlokutorzy zdaję się emigrowali na krzyż.pl gdzie dalej uskuteczniają lożę szyderców, już bez mojego udziału) w mamucich rozmiarów wątkach o DN. Pisuję też na Forum Frondy, ale tam wątki szybko odchodzą w niebyt i ostatnio na temat DN cisza.
“Kto Wam dał prawo oceniania czyjejś wiary, czy jest płytka, czy głęboka?”
Nie rozumiem? “Nam”, czyli komu? Sądzę, że to sprawa sumienia, sprawa między człowiekiem a Bogiem. Osoby postronne mogą, jeśli mają rozeznanie, co najwyżej próbować wnioskować na podstawie owoców lub braku tych owoców w życiu delikwenta. Pewnie mówisz o katechistach. Kto dał im prawo badać katechumenów? Kościół Katolicki oczywiście, a Duch Święty wspomaga.
“Aż się wzruszyłam apologią neokatechumenów. Każda sekta potrafi tak o sobie mówić, w samych superlatywach, i pokazywać na niezwykle pozytywne skutki należenia do niej.”
Nihil novi sub sole. To mnie właśnie jakoś odstręcza od neosceptyków, którzy gremialnie zdają się, nie wiedzieć czemu, mieć inklinacje do szyderstw i to nie tylko względem zwykłych internautów, ale też wobec hierarchów Kościoła. Wiem już, że dyskusja z kimś, kto jest święcie przekonany, że masz wyprany mózg jest dogłębnie niecelowa. Co bym nie powiedział odpowiedź będzie jedna i ta sama bowiem: “wyprali cię w tej sekcie i dlatego tak mówisz”. No i nie udowodnię, że jest inaczej, bo mam tylko swoje słowo. Już nie mówiąc, że zwyczajnie mijasz się z prawdą pisząc o “samych superlatywach”, ale to przecież nie jest ważne. Ważne, że można dokopać “wypranemu”, wcisnąć szpilę, wyszydzić, ponapawać się swoją błyskotliwą ironią. Przykre, tym bardziej, że częste.
hrihoryj powiedział/a
W neo istnieje przekonanie, że każdy krytyczny głos na temat neo, jest atakiem demona na wspólnotę.
hrihoryj powiedział/a
Jestem w neo od 7 lat. Drażni mnie to, że niektóre osoby podczas echa słowa, czy to na przygotowaniu czy na liturgii nieustannie od iluś tam lat co jakis czas powtarzają hasełka niezgodne z treścią KKK. Męczy mnie to strasznie. Na neo korzysta się jedynie z Biblii oraz ze Słownika Teologii Biblijnej. KKK nie jest tam w ogóle cytowany ani wykorzystywany do pogłębienia swojej wiedzy, chyba, że ktoś to robi sam tak jak ja. Magisterium Kościoła jest jedynie prezentowane co jakiś czas na tzw. konwiwencjach – spotkaniach wyjazdowych z katechistami. Przepraszam bardzo my nie żyjemy w Afryce, więc nie ma trudności z zapoznaniem się z nauką Kościoła przez zakup KKK, nie trzeba przecież tego robić gdzieś na wyjazdach, a z tego co juz wcześniej powiedziałem to i tak wiedza braci na temat doktryny i Tradycji jest nikła. Druga rzecz, o której chciałbym powiedzieć to to, że mam lęk przed opuszczeniem neo. Katechiści mówią, że Bóg mnie powołał do neo i teraz będzie realizował plan doprowadzenia mnie do szczęścia. Ja czuję sią jakoś zablokowany, nie podejmuję zbyt wielu ininjatyw mogących zmienić moją sytuację życiową ponieważ czekam na to co zrobi Bóg. Jak już powiedziałem wcześniej, krytyka neo przez braci czy przez innych jest interpretowana jako atak złego ducha na neo. Czuję ponadto, że moje myślenie się zmieniło. Nie wyjadę do innego miasta celem np. poszukiwania lepszej pracy a to dlatego, że Bóg ma plan w tym miejscu gdzie jestem. Moja znajoma z neo, która zdecydowała się wyjechać do pracy w Niemczech, obawiała się (mówiła mi to jak powróciła), że autobus nie przyjedzie po nią na przystanek, a to dlatego bo Bóg chce żeby była w mieście tym, w którym teraz jest, bo Bóg ma plan. Jest to strasznie uzależniające. Ja jestem sfrustrowany tym wszystkim. Można sobie powiedzieć: dobra stary nie podoba się to się ewaukuj i spokój, otóż nie to nie jest takie proste. Wcześniej przeczytałem wypowiedź pewnej katechistki, która mówi, że po parunastu latach wystąpiła z neo i teraz nie może sobie znaleźć miejsca w Kościele. To jest po prostu straszne. Na pewno jakimś dobrem w neo jest poznawanie Biblii, teologii biblijnej itp,ale musi się to dziać w jakiejś swobodzie, wolności psychicznej. Mój znajomy , który był w neo o jakieś 5-6 lat wcześniej ode mnie, wstąpił w zeszłem roku do zakonu. Teraz jak go spotykam (gdy może przyjechać do miasta) to jest on teraz całkiem innym człowiekiem, można swobodnie z nim porozmawiać nie będąc narażonym na neowskie mantry. To tyle na razie. Jeszcze napiszę.
Andrzej powiedział/a
Cześć !
Jestem na Drodze 20 lat .Można by powiedzieć , trochę wiem coś o Drodze .Jak czytam to wszystko , to mam wrażenie , że mówicie o innej Drodze niż tę którą znam z doświadczenia . Ja mam taki zawód ,że muszę czasem mieszkać w innym mieście 6 mcy i więcej .I jakoś nigdy mi do głowy nie przyszło , ani nigdzie nie usłyszałem o planie Boga w moim miejscu zamieszkania.Nawet więcej często doświadczałem opieki Baga właśnie w innych miejscach .Oraz ,że byłbym zastraszany ,czy niewiem co innego.
Mam b.dobrze płatną pracę , ponad 100 m mieszkanie w centrum dużego miasta .Mam rodzinę .”Odchowane” dzieci.Był czas że bardzo intensywnie uczestniczyłem w życiu wspólnoty , ale od jakiegoś czasu ,ze względu na pracę chodze na liturgię w miejscu gdzie pracuję .Jeśli jest to dłuższy okres przeprowadzam się z żoną.Trochę nie mogę zrozumieć P.Gajowego .Nigdy nie miałem poczucia zagrożenia poza wspólnotą , poza Drogą wogóle.Jeśli nie przychodziłem na liturgię to nic się strasznego nie działo.Nikt mnie nagabywał , nie dręczył , nie przychodził do domu by mnie nawracać .Do tej pory mam poczucie , że to co robię jest w wolności.I jeszcze te zarzuty o” praniu muzgu” we wspólnotach .To chyba jakieś nieporozumienie .Swego czasu byliśmy z żoną katechistami wędrownymi .Przed rozpoczęciem działalności ewangelizacyjnej byłiśmy zapraszani przez Biskupa miejsca w celu potwierdzenia że jesteśmy z Drogi Neokatechumenalnej.I za każdym razem dostawaliśmy bardzo cenne rady np: abyśmy głosili ewangelię , nie odchodzili od chryzmatu Drogi / szczególnie na to zwracano uwagę w pierszym kontakcie, biskupi dbali o wierność charyzmatowi Drogi, i wiele innych cennych rad .Więc jeśli P.Gajowy twierdzi że biskupi Kościoła K. nie są świadomi tego , co wpuszczają na swój teren / Diecezję / , a Droga jest we wszystkich bodajże diecezjach to mam pytanie : czy Biskupi w Polsce są wierni Kościołowi ,czy nie / skoro tak grożną “sektę” wpuszczają na swój teren /?.
Po drugie zgodę na rozpoczęcie katechez wydaje tylko i wyłącznie proposzcz na terenie swojej parafii/ pyt.jak wyżej/.
Po trzecie Wystarczy jedno słowo Papierza albo Biskupa miejsca o wycofaniu drogi z danej diecezji i to jest natychmiast realizowane , bez zbędnych dyskusji czy oporów.Ponieważ zdarzały się nadużycia, katechiści , proboszczowie i biskupi natychmiast reagowali / jastem tego świadkiem/.Więc czy przypadkiem marginalne zjawiska wymieniane przez P.Gajowego mogę przysłaniać cały obraz?
Podejmując temat pieniędzy …Panie Gajowy nigdy nie usłyszałem na Drodze , że nie mam polepszać swojego statusu materialnego .To jest b. osobista sprawa .Nawet mówiono mi, że jeśli jest taka możliwość ,to trzeba to robić ,ale z zastrzeżeniem ,aby nikomu przy okazji nie robić krzywdy i to mi katechiści mówili …jeśli to jest pranie mózgu to Bogu niech będą dzięki .
I jeszcze jedno .Mieliśmy z żoną b.tragiczną sytuację nasz syn po urodzeniu , na którego czekalismy z utęsknieniem , umarł po miesiącu .Wiedzieliśmy po dokładnych badaniach , że tak może się stać /wrodzone b.ciężkie wady rozwojowe/.Podjeliśmy to wyzwanie jako dar od Boga .I Bóg nam pomógł , syn zmarł ale mieliśmy w sercu głębokie przekonanie ,że jest w rękach dobrego Ojca ,który nas kocha i który przewidział to dla naszej rodziny .I mamy w sercu wdzięczność i wiarę ,że spotkamy się w niebie pełni wdzięczności do Niego.
A byłem wychowywany w komunistycznej rodzinie ,przed wejsciem na Drogę ,bez pierwszej komunii i bierzmowania.
Jeśli według P.Gajowego mam wyprany mózg …to Bogu niech będą dzięki.
Andrzej
magdalena powiedział/a
Ch** Ci w pupę!
Novinka powiedział/a
Rydygier Powiedział/a:: lipiec 19th, 2007 @ 11:39:41: “Kto Wam dał prawo oceniania czyjejś wiary, czy jest płytka, czy głęboka?”
(…) Pewnie mówisz o katechistach. Kto dał im prawo badać katechumenów? Kościół Katolicki oczywiście, a Duch Święty wspomaga.
- Chciałabym się dowiedzieć na jakiej podstawie uważasz, że Kościół Katolicki dał katechistom prawo oceniania drugiego człowieka, sądzenia go czy ferowania wyroków? Bo ja o czymś takim nie słyszałam. Ani nie czytałam. Wydaje mnie się raczej, że to owi “katechiści” sami sobie przyznali takie prawo. To się nazywa uzurpacja.
Poza tym ich działanie jest zupełnie przeciwne temu czego uczył Jezus: “Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”. Na tak postawione pytanie odpowiadają bezczelnie, że to katechistów nie dotyczy. Czyżby?
Jakoś trudno zobaczyć że Duch Święty wspomaga widząc owoce działania tych katechistów: rozbite małżeństwa, wygnane z domów dzieci, wałęsający się księża na wędrowaniu co porzucili swoje parafie, zniewoleni i zastraszeni “bracia” bez swojego zdania, statut neo, który niedawno co stracił ważność, członkowie “drogi”, którzy przez kilkanaście lat bycia we wspólnocie nie poznali zasad życia w Kościele Katolickim, nie znający katechizmu, objawień Maryjnych, przerażająca bieda wielodzietnych rodzin, którym wmówiono, że ma być “co rok prorok”, bałwochwalczy kult Kiko… – Mam wymieniać dalej?
PL powiedział/a
Świetna wypowiedź, Novinko.
Rezultaty pójścia “drogą” w pigułce.
ewa powiedział/a
Byłam na DN 7 lat . Odeszłam w czasie drugiego skrutinium .
Jednak jakoś mnie ciągnie , i często czytam wpisy , które się pojawiają . To jednak 7 lat:)
Mam mieszane uczucia , bo moim zdaniem prawda jest pośrodku . Nie spotkałam się z tym ,żeby ktokolwiek rozbijał małżeństwa . Przeciwnie , dużo się robi żeby je umocnić .Co do wygnania z domów dzieci , to bez przesady . Przychodzi taki moment , że dziecko musi się usamodzielnić. Nikt też nie jest zniewolony ani zastraszany . Jestem tego dowodem , odeszłam kiedy chciałam .
Natomiast, jeżeli chodzi o Kiko , katechistów , czy wymogi Drogi , to faktycznie , ja również nie zgadzam się z nimi.
Myślę , że osoby świeckie nie powinny tak MOCNO ingerować w życie osobiste członków wspólnoty . To jest rola , tylko i wyłącznie KAPŁANA . A jak wiadomo Oni jakoś nie garną się do wspólnot , co też daje mi do myślenia .
Pozdrawiam .
Ewa
Marucha powiedział/a
Ewo, na pewno wspólnota wspólnocie nierówna. W jednych ma miejsce więcej odchyleń od katolicyzmu, w innych mniej. Faktem jednak jest, iż zachodzą tam rzeczy wręcz skandaliczne – np. negowanie kanonów wiary – o czym pisałem w innym artykule.
Twoje uwagi są niewątpliwie słuszne, szczególnie o zauważalnej niechęci kapłanów do wejścia do wspólnoty. Podnoszenie znaczenia osób świeckich jest bowiem typowym przejawem protestantyzmu. A cześć, jaką otaczany jest “Kiko”, jest po prostu śmieszna.
Franek powiedział/a
Pan Marucha wyraża zwięźle prawdę, zbyt często ignorowaną przez katolików: “Podnoszenie znaczenia osób świeckich jest bowiem typowym przejawem protestantyzmu”.
Chciałbym przy okazji dodać, że:
1) tak zwane “podnoszenie znaczenia osób świeckich” jest zwykłą bujdą: świeccy bowiem, podobnie jak i kapłani, mają takie znaczenie, jakie im nadał Założyciel Kpścioła – Chrystus. Nikt nie jest w stanie zmienić tego faktu. I de facto zmieniacze znaczenia (= fałszerze) próbują zdewaluować znaczenie kapłaństwa (patrz np. Msza św. Pawła VI: nie ma tu kapłana jest tylko prezes, czyli przewodniczący zgromadzenia, tzn. kahału);
2) protestantyzm – to po prostu jaudaizacja chrześcijaństwa (katolicyzmu): pastor protestancki nie jest kapłanem, lecz uczonym w piśmie, rabinem…
Podnoszenie zatem znaczenia osób świeckich w Kościele jest typowym przejawem judeizacji Chrystusowego Kościła.
Dzieciak powiedział/a
Dobrze, że wyprali mózg moim rodzicom.
Jeszcze są małżeństwem – chociaż byli nim tylko z “nazwy” (przed wypraniem)
Mam kilkoro braci i sióstr – których by nie było (gdyby nie to pranie)
Widzę jak sobie przebaczają – pomimo że sie kłócą (to też efekt prania)
Widzę jak zmienia się ich optyka patrzenia na pieniądze – już nie są celem w życiu (nie sądzę żeby Kiko sie na tym wzbogacił)
Ojciec pojednał się ze swoim bratem, z którym nie gadał 20 lat(to musiało byc ostre pranie)
Ojciec mawia: “na Arkę Noego zdążył i ślimak.”
Antylopy i gepardy – prośba – :nie zadepczcie po drodze ślimaków.
Rydygier powiedział/a
“- Chciałabym się dowiedzieć na jakiej podstawie uważasz, że Kościół Katolicki dał katechistom prawo oceniania drugiego człowieka, sądzenia go czy ferowania wyroków? Bo ja o czymś takim nie słyszałam. Ani nie czytałam. Wydaje mnie się raczej, że to owi “katechiści” sami sobie przyznali takie prawo. To się nazywa uzurpacja.”
Momencik. Kto mówi o osądzaniu ludzi? Od tego jest Bóg. Jednym z zadań katechistów jest natomiast rozeznanie i ocena dojrzałości postaw i wiary delikwentów w oparciu o własne doświadczenie i z pomocą Ducha Świętego. Jeśli trzymać się porównania ze szkołą – są oni jakby “ciałem pedagogicznym” które ocenia, czy uczeń uczynił wystarczające postępy w nauce by przejść do następnej klasy. To konieczna posługa. Zaznaczam, że takiemu badaniu towarzyszy ksiądz.
“- Chciałabym się dowiedzieć na jakiej podstawie uważasz, że Kościół Katolicki dał katechistom prawo oceniania”
To akurat oczywiste. DN działa w ramach Kościoła Katolickiego, z jego poparciem, błogosławieństwem i akceptacją obejmującą także kształt formacji, a w jego ramach badania katechistów.
“Poza tym ich działanie jest zupełnie przeciwne temu czego uczył Jezus: “Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”. Na tak postawione pytanie odpowiadają bezczelnie, że to katechistów nie dotyczy. Czyżby?”
Który takie kretyństwa odpowiada? Ilu ich? Gdzie i kiedy? Konkret proszę.
“rozbite małżeństwa, wygnane z domów dzieci, wałęsający się księża na wędrowaniu co porzucili swoje parafie, zniewoleni i zastraszeni “bracia” bez swojego zdania, statut neo, który niedawno co stracił ważność, członkowie “drogi”, którzy przez kilkanaście lat bycia we wspólnocie nie poznali zasad życia w Kościele Katolickim, nie znający katechizmu, objawień Maryjnych, przerażająca bieda wielodzietnych rodzin, którym wmówiono, że ma być “co rok prorok”, bałwochwalczy kult Kiko…”
Coś się koleżance przyśniło. Choć nie, ze statutami to prawda – tylko co z niej ma niby wynikać?
“Mam wymieniać dalej?”
Nie wiem, może ktoś tu jest fanem bajek, taki z pewnością chętnie poczyta ich więcej. Przepraszam za ironię, ale tak zwykłem reagować, gdy ktoś mi wciska równie absurdalny kit. Tym bardziej, gdy robi to po raz enty.
PL powiedział/a
Ocenianie czyjejś wiary (lepsza-gorsza) przez kogokolwiek jest SKANDALEM i nie mieści się w ogóle w religii katolickiej. To jest sprawa między mną, a Bogiem – a nie katechetą.
Jeszcze gorsze jest wprowadzanie jakichś “klas”, czyli sekciarskich “stopni wtajemniczenia” w neokatechumenacie. Katolikiem jest każdy, kto został po katolicku ochrzczony. Tak było przez 2000 lat. Koniec, kropka.
Marucha powiedział/a
Rydygier potwierdził, iż u neonów istotnie zachodzą nadużycia, które wypunktował mój przedmówca.
I cóż tu więcej mówić ludziom, dla których “Kiko” jest większym autorytetem, niż cała rzesza papieży, niż doktorzy Kościoła (św. Tomasz, św. Augustyn i inni), niż święci? Kiko na własną rękę i własnym rozumem “powraca do korzeni”, zupełnie jakby nie istniała Święta Tradycja, równie ważna, jak Ewangelia – a przy okazji wprowadza protestanckie nowinki.
Marucha powiedział/a
Dzieciaku, powinieneś się nauczyć, iż zło bardzo często przybiera postać dobra, aby tym łatwiej omotać naiwnych ludzi.
Ale pewnie wy już nie wierzycie w diabła, prawda?
Rydygier powiedział/a
“Ocenianie czyjejś wiary (lepsza-gorsza) przez kogokolwiek jest SKANDALEM i nie mieści się w ogóle w religii katolickiej. To jest sprawa między mną, a Bogiem – a nie katechetą.”
Skoro tak Kolega uważa, to kto powiedział:
“Istotnie, używanie rozumu przez “neonów” wydaje się być w stanie zaniku, skoro nie widzą ewidentnych herezji głoszonych im w tej niby-katolickiej sekcie.”
“Miejmy nadzieję, iż wreszcie ktoś zrobi z nią porządek, aby nie robiła wody z mózgu przyzwoitym, acz naiwnym ludziom.”?
Kto w powyższych wypowiedziach ocenił jakość wiary “neonów” i to wszystkich naraz (!) (zindoktrynowani w sekcie) czy “przyzwoitych, acz naiwnych ludzi” (zrobiono im wodę z mózgu)?
Co sądzi Kolega o jakości wiary członków Neokatechumenatu? Jak ją Kolega OCENIA? Co sądzi Kolega o wierze protestantów? Albo muzułmanów? Jest lepsza zdaniem Kolegi czy gorsza od wiary katolików? A może to sprawa między “neonem”, protestantem i muzułmaninem a Bogiem – a nie Kolegą PL? Piętnuje Kolega katechistów, a sam się na takowego kreuje…
Tylko, że nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że nie Kolega jest w Kościele od wyrokowania, co jest skandalem i co się nie mieści w wierze katolickiej, a co jak najbardziej. Ci, którzy w Kościele Katolickim od tego są, najwyraźniej mają odmienne zdanie od zdania Kolegi, skoro takie badanie akceptują. Badanie dojrzałości postawy katechumenów przez katechistów nie jest skandalem i mieści się w religii katolickiej. Przynajmniej zdaniem Kościoła Katolickiego, który nie neguje, w przeciwieństwie do Kolegi, że DN jest Jego częścią (a tylko On miałby prawo to zanegować). DN jest częścią Mistycznego Ciała Chrystusa, bo tym jest Kościół, a Kolega i Koledze podobni to Ciało publicznie opluwają nazywając jego członki “heretycką sektą”. Niestety.
Rydygier powiedział/a
“Katolikiem jest każdy, kto został po katolicku ochrzczony. Tak było przez 2000 lat. Koniec, kropka.”
Oczywiście. Po cóż Kolega to oznajmia?
PL powiedział/a
Nie oceniam “jakości wiary” neonów. Zakładam wręcz, że wierzą szczerze.
Oceniam natomiast TO, W CO WIERZĄ.
Tak, jak przez 2000 lat oceniano, czy jakieś poglądy są herezją, czy nie.
Czy kolega widzi różnicę?
No, a skoro katolikiem jest każdy, kto został ochrzczony – to po co jakieś “klasy”, jakieś “stopnie wtajemniczenia”? Co to, klasyfikujecie katolików na lepszych, bardziej zaawansowanych i gorszych, tych mniej zaawansowanych?
Kolego, do świętości droga nie prowadzi przez żadne “klasy”.
Marucha powiedział/a
To, że Papież zatwierdził (zresztą już nieważny) statut Neokatechumenatu, nie oznacza, iż podjął decyzję nieomylną. Kościół potrafił długo tolerować zarówno różne ruchy (np. księzy robotników), jak i głoszone przez teologów herezje. Ale w końcu zawsze wracał na właściwą drogę. Bedzie tak i tym razem. Zbyt wielu kapłanów i hierarchów ma poważne wątpliwości co do prawowierności neokatechumenatu – co w naszych czasach, mimo synkretyzmu religijnego (zwanego dla niepoznaki ekumenizmem) oraz ogólnego rozsprzężenia liturgii – o czymś świadczy…
Neon123 powiedział/a
Szanowny Panie Marucha ! manipulujesz Pan słowami ! Nie przystoi to żadnej osobie.
Panie PL. Wydaje mi się, że Pan kłamiesz albo nie rozumiesz słów przez siebie pisanych. Konkretnie:
“Istotnie, używanie rozumu przez “neonów” wydaje się być w stanie zaniku”
“aby nie robiła wody z mózgu przyzwoitym, acz naiwnym ludziom”
itp. nie stanowią oceny przedmniotu wiary neonów (o której Pan nie masz prawa się wypowiadać w formie opinii) lecz docinki personalne. W szczególności pokazują także pychę (oni są naiwni, ich rozum zanika). Jeśli się mylę proszę mnie poprawić jeśli nie proszę zaprzestać.
Dzieciak powiedział/a
Panie Marucha i ex-neoni
Czytałem o takich, którzy:
Zostawili wszystko, majatki, interesy i rodziny i włóczyli sie po Palestynie (Łk 18,28). Były też miedzy nimi kobiety, które ich utrzymywały (Mt 8,3). (a propos” listu męża”)
Zapewne wszyscy mieli wyprany mózg przez pewnego Żyda którego matka była spod Częstochowy. Ale chyba nie nazywał się Kiko.
Powinni zabronic o tym mówić w kościele bo tylko niepotrzebnie gorszy takich jak Marucha i inni.
Siedzieć w domu, w niedziele do kościoła, obejrzeć telewizor i zajrzec do internetu. Takie życie powinni prowadzić. A im sie ewangelizowac zachciało. Zresztą niektórych Bóg ukarał za głupotę – bo zginęli w dziwnych okolicznościach.
Panie Marucha – nie Pana to sprawa co robię ze swoimi pieniędzmi. Nie powinno to Pana interesować.
Co Pan widzi złego w zrzutce na kwiaty na Eucharystię, lekarstwa i lekarza dla chorych, spłaceniu samotnej babci rachunków, pomocy rodzinie wielodzietnej. Nie muszą chodzic po opiekach społecznych bo mają wspólnotę, która im pomoże.
Jeśli chodzi o wędrownych – to życzę Panu aby “doświadczył” Pan w swoim życiu tego “bogactwa” w którym żyją. Może wtedy zrozumie Pan jak żyje się bez żadnych zabezpieczeń – ubezpieczeń, Zusów, II i III filarów opierając się jedynie o Boga. Ale ponieważ w tej chwili jest to coś co się Panu we łbie nie mieści tak jak nie mieściło się współczesnym ziomkom Apostołów to piszesz Pan głupoty. Poczytaj zatem np 2 List do Koryntian i pokrytykuj Św Pawła za jego sposób życia.
Rydygier powiedział/a
“Nie oceniam “jakości wiary” neonów. Zakładam wręcz, że wierzą szczerze.
Oceniam natomiast TO, W CO WIERZĄ.” (PL)
Katechiści czynią podobnie, jeśli dobrze zrozumiałem Kolegi wypowiedź. Na podstawie tego, w co wierzy dany katechumen oceniają, czy jest gotów rozpocząć następny etap formacji. Te etapy nie wartościują na “gorszych” lub “lepszych”. Są tylko pewnym uporządkowaniem formacji. Są tacy, którzy już po roku osiągają to, co innym zajmuje lat 20. Bóg nie jest ograniczony w dawaniu łask gotowym na ich przyjęcie etapami. Droga to tylko jedno z wielu miejsc proponowanych przez Kościół, gdzie można te łaski czerpać. Tak, czy siak (może źle ujmuję posługę katechistów, nie wiem, nie jestem jednym z nich i mogę czegoś nie kumać) pewne jest to, że niezależnie, co w istocie robią katechiści badając katechumenów, mają w tym pełne poparcie i akceptację Kościoła. To jest tutaj najważniejsze.
“Tak, jak przez 2000 lat oceniano, czy jakieś poglądy są herezją, czy nie.” (PL)
Kto oceniał? Pierwszy lepszy z ulicy, czy też powołani do tego przez Kościół?
“No, a skoro katolikiem jest każdy, kto został ochrzczony – to po co jakieś “klasy”, jakieś “stopnie wtajemniczenia”? Co to, klasyfikujecie katolików na lepszych, bardziej zaawansowanych i gorszych, tych mniej zaawansowanych?” (PL)
Nie lubię się powtarzać, więc odsyłam do mojej wypowiedzi nr. 243 (Ad. 1) Szczególnie polecam lekturę tekstu ukrytego za linką.
“To, że Papież zatwierdził (zresztą już nieważny) statut Neokatechumenatu, nie oznacza, iż podjął decyzję nieomylną. Kościół potrafił długo tolerować zarówno różne ruchy (np. księzy robotników), jak i głoszone przez teologów herezje. Ale w końcu zawsze wracał na właściwą drogę. Bedzie tak i tym razem. Zbyt wielu kapłanów i hierarchów ma poważne wątpliwości co do prawowierności neokatechumenatu – co w naszych czasach, mimo synkretyzmu religijnego (zwanego dla niepoznaki ekumenizmem) oraz ogólnego rozsprzężenia liturgii – o czymś świadczy…” (Marucha)
Ujmę to tak: w przeciwieństwie do Kolegi nie wiem, co będzie. Wiem poniekąd co jest. Jest to, że DN stanowi część Kościoła Katolickiego. Gdyby było inaczej, moja noga w DN by nie postała, bo jestem katolikiem i chcę być posłuszny Kościołowi. Jeśli więc w przyszłości DN przestanie stanowić część Kościoła Katolickiego (na co się nie zanosi), spotkamy się po tej samej stronie “barykady”.
Adam powiedział/a
Do Gajowego – znowu zaczał nadawać ktoś podszywający się pod mojego nicka , proszę o interwencję u administratora bo przecież mają mój adres internetowy i wykasowanie tego pana o tym samym nicku.
Ex powiedział/a
Jestem na drodze rok (moi rodzice ok 25. lat) i chcialem napisac tylko tyle ze nikt tam nie wchodzi w zycie prywatne czlowieka ani w zaden sposob nie probuje manipulowac jego zyciem. Niestety bardzo malo neonow sie udziela na tkaich forach poniewaz kazdy z nas (neonow) przyjmuje to z wieksza pokora, a te wszystkie obelgi najezdzajace na neo swiadcza tylko o tym ze jestescie bardzo daleko od Boga.
Pozdrawiam :)
Pabbibi powiedział/a
Widzę, że wreszcie w całej dyskusji o nadużyciach w neokatechumenacie skoncentrowano się na zasadniczej sprawie; chodzi mi mianowicie o podstawę prawną działalności tego ugrupowania. Znamiennym jest fakt, że statut neo stracił ważność, więc jeśli tam były jakieś ustalenia odnośnie tego co się dzieje w tych wspólnotach to już tego nie ma. Kościół Katolicki działa zaś w oparciu o ściśle ustalone zasady prawne spisane w Kodeksie Prawa Kanonicznego. Przyjrzyjmy się więc jak wygląda tam “ocena dojrzałości postaw i wiary delikwentów” (Rydyger) przez osoby świeckie czyli katechistów. Otóż panie Rydyger, Kościół Katolicki w swoim Prawie nie definiuje czegoś podobnego i nie dopuszcza do takiego procederu. Pisze pan więc nieprawdę: ““- Chciałabym się dowiedzieć na jakiej podstawie uważasz, że Kościół Katolicki dał katechistom prawo oceniania” – To akurat oczywiste. DN działa w ramach Kościoła Katolickiego, z jego poparciem, błogosławieństwem i akceptacją obejmującą także kształt formacji, a w jego ramach badania katechistów.” Jeżeli – jak pan pisze – DN działa w ramach Kościoła Katolickiego to i w oparciu o konkretne przepisy. Kościoły protestanckie mogą sobie działać tylko “w oparciu o Ducha Świętego”, natomiast w naszym Kościele jest inaczej. Pisze pan też o oficjalnej akceptacji. Ale gdzie pan widzi tą akceptację? – W statucie którego już nie ma? W Kodeksie Prawa Kanonicznego? Zadałem sobie trud przejrzenia go, ale nic takiego nie znalazłem. Gdzie jest więc napisane, że “Kościół Katolicki dał katechistom prawo oceniania”? Może w jakimś innym dokumencie, o którym ja nie wiem, ale pan z pewnością to wie? Zostańmy raczej przy działalności “katechistów”, bo jak widzę wyrządza ono najwięcej zła. Czekam więc na konkrety, Rydyger. Mętne tłumaczenia, że “w ramach”, “wie”, “akceptuje”, to za mało.
Majka powiedział/a
Przez 40 lat istnienia wspólnot neokatechumenalnych nie zdążono tego ująć w ramy prawne? A może Kiko na tym zależy? Dlaczego on nie chciał przedłużenia ważności statutu neokatechumenalnego? Takim dużym ruchem nie powinien kierować jeden człowiek i to w sposób tak autorytarny
Xenia powiedział/a
Kościół nigdy nikomu nie może udzielić prawa oceniania czyjejś wiary.
Tak samo nie może nikomu udzielić prawa do negowania kanonów wiary – a Kiko np. twierdzi, iż do zbawienia wystarczy wiara, bez dobrych uczynków.
Szkoda mi ludzi, którzy weszli do tej sekty. Nie znają własnej religii i dlatego można im wszystko wcisnąć pod pozorem “czynienia dobra”.
Ireneusz powiedział/a
Z uwagą przeczytałem wszystkie zamieszczone tutaj posty i chciałem tylko polecić Państwu tak obrońcom jak i przeciwnikom (a może przede wszystkim im) Drogi Neokatechumenalnej artykuł napisany przez JEDNEGO Z BISKUPÓW, którzy ukończyli Drogę, odnawiając swoje przyrzeczenia chrzcielne
Tekst publikowany w „Communio” 4(34) 1986, s. 82-88.
Duch Święty działa w Kościele różnymi drogami. Jednym z owoców Jego działania jest niewątpliwie droga neokatechumenalna, która powstawała spontanicznie i oddolnie, ale była jednocześnie kształtowana przez stałe i żywe odniesienie do oficjalnych urzędów kościelnych zajmujących się realizacją uchwał soborowych.
Sprawą, która od samego początku stanowiła centrum doświadczenia neokatechumenalnego, był powrót do samych podstaw życia chrześcijańskiego, czyli do ewangelicznej wiary i chrztu jako realnie przenikających i kształtujących całe życie. A ściślej, chodziło o odkrycie i dowartościowanie samego przygotowania do chrztu, czyli katechumenatu, w którym zostają ukształtowane zasadnicze zarysy wiary chrześcijańskiej, tak, aby właśnie ona stała się czynnikiem konstytuującym życie ochrzczonego. Ponieważ jednak w większości przypadków chodziło i nadal chodzi o ludzi już ochrzczonych, którzy odkryli brak świadomie przeżytej inicjacji chrześcijańskiej, mówi się o neo-katechumenacie.
1. Niektóre cechy formacji neokatechumenalnej
Wśród wielu cech, które byłyby godne bliższego omówienia, wypada zwrócić uwagę na te, które w sposób szczególny wyróżniają neokatechumenat pośród innych form najczęściej stosowanych w duszpasterstwie.
a) biblijny charakter
W duszpasterstwie chodzi o to, aby pomóc ludziom spotkać się z żywym Słowem Bożym zawartym w Piśmie św. Przy czym nie idzie tylko o intelektualne czy treściowe zapoznanie się z Księgami świętymi, lecz o odkrycie, że w nich jest zawarta historia zbawienia każdego człowieka. Wówczas Pismo św., jako zawierające słowo Boże skierowane do człowieka, staje się dla niego kluczem i księgą życia.
Doświadczenie, jakie powstało na drodze neokatechumenalnej w tej dziedzinie, ukazuje, że ludzie rozpoznają, iż ich życie jest niejako niesione przez „strukturę” historii zbawienia. Odkrycie to pozwala im rozumieć i akceptować wydarzenia swego życia jako historię zbawienia prowadzoną przez Doga. Albowiem, odkrycie przez człowieka tego faktu, że obietnica Boga, zawarta w Księdze Rodzaju (3,15) może funkcjonować w odniesieniu do jego życia, już czyni to jego życie życiem mającym „rozwiązanie” (takie jest ostatecznie podstawowe znaczenie greckiego terminu apolytrosis), czyli życiem zbawionym. Naturalnie, to zbawienie nie jest jeszcze dopełnione, podobnie jak po wypowiedzeniu przez Boga Protoewangelii nie zostało ono jeszcze dopełnione, ale już rozpoczęła się jego realizacja – historia zbawienia. I podobnie jak liczne epizody zawarte w Piśmie św. przedstawiają i zawierają realizację zapowiedzianego zbawienia w Jezusie Chrystusie, tak w świetle słuchanego słowa Bożego człowiek, do którego dotarła Ewangelia, odkrywa, że rozliczne epizody jego życia prowadzą do urzeczywistnienia zbawienia, o ile tylko nie pozwoli on odwieść się od otrzymanej i przyjętej Ewangelii (por. Kol 1,23). Doprowadzenie do tej pewności trzymania się Ewangelii jest właśnie zadaniem neokatechumenatu.
Katechumenat był ponadto zawsze w szczególny sposób odnoszony do Maryi jako Matki Kościoła, która rodzi swoje dzieci do życia we wspólnocie z Bogiem i bliźnimi. Cały neokatechumenat, w jego różnych fazach i etapach, jest właściwie „powtarzaniem” macierzyństwa Maryi – ukierunkowanym na rodzenie z Ducha Świętego Nowego Człowieka, tj. prawdziwych chrześcijan – podobnie jak Maryja zrodziła Jezusa Chrystusa.
b) ciągłość
Ciągłość odróżnia neokatechumenat od tego rodzaju form duszpasterskich, jak misje czy rekolekcje. Zmierzają one wprawdzie bezpośrednio do nawrócenia człowieka, które znajduje swój wyraz i punkt szczytowy w spowiedzi. Jednakże po ich zakończeniu następuje zazwyczaj powrót do „normalnego” życia i na ogół szybko zanikają uzyskane dzięki nim owoce. Tymczasem, jeśli chodzi o neokatechumenat, to moment nawrócenia, przeżyty podczas katechez i liturgii w okresie kerygmatu, albo nawet samo uświadomienie sobie podczas tych katechez konieczności tegoż nawrócenia, nie pozostają jakby zawieszone. Stwarza się bowiem stałe środowisko słowa Bożego i liturgii, w którym proces nawrócenia jest kontynuowany. Znakiem tego stanu rzeczy jest radość uczestników katechez wprowadzających, kiedy dowiadują się, że katechezy dobiegają wprawdzie końca, ale otwiera się przed nimi możliwość dalszego przeżywania zakosztowanej rzeczywistości zbawienia. Podczas katechez odkryli bowiem, że nie są wystarczająco dojrzali w wierze i oto teraz mają możliwość dalszego w niej wzrastania. Po uświadomieniu sobie własnych braków, nie czują się pozostawieni samym sobie, lecz doświadczają, że są podjęci i niejako niesieni przez Kościół.
c) stopniowosć
Inną ważną cechą jest adekwatna do rozpoznanego stanu grupowego stopniowość, realizująca się w kolejnych etapach drogi. Można by niewątpliwie powiedzieć, że w normalnie funkcjonującym duszpasterstwie parafialnym wszyscy wierni mają możliwość ciągłego przeżywania treści odkrytych na przykład podczas rekolekcji czy misji – przez czynne włączenie się w istniejące formy działalności duszpasterskiej. Niemniej jednak tym, co odkrywają oni w dobrze przeżytych rekolekcjach czy misjach, a szczególnie we wprowadzających katechezach neokatechumenalnych, jest właśnie potrzeba radykalnego nawrócenia. Przeżycie to jednak będzie zawsze zaczątkowe, wymagające specjalnego potraktowania tych ludzi jako takich, którzy odkryli, że w swoim chrześcijaństwie odstają znacznie od Chrystusa, a teraz pragną do Niego przylgnąć. Równocześnie zaś odkryli, że sami nie potrafią tego uczynić. I w tym właśnie względzie potrzebują pomocy i prowadzenia. Dlatego też nie wystarczy włączenie ich do jakiejkolwiek grupy odpowiadającej stopniowi ich wykształcenia, zawodowi czy nawet stanowi cywilnemu lub wiekowi, lecz konieczne jest zespolenie ich z ludźmi odpowiadającymi stanowi ich ducha i religijności. Wymienione tutaj przykładowo rodzaje duszpasterstwa specjalistycznego, takie jak: bractwa, koła różańcowe, różnorodne zespoły czy grupy, mają niewątpliwie racje istnienia; są bardzo potrzebne i użyteczne w parafii i w duszpasterstwie. Zakładają one przecież to fundamentalne odniesienie do Chrystusa, jakie dokonało się w chrzcie św. i powinno być jako takie przezywane. Są to, siłą faktu, formy duszpasterskie nie tyle formujące chrześcijaństwo, ile raczej zakładające jego istnienie w człowieku z już odpowiednio dojrzałą wiarą.
Natomiast ludziom, którzy odkrywają konieczność nawrócenia, albo po raz pierwszy w swoim życiu w sposób radykalny je przeżywają, potrzebna jest taka forma duszpasterska, która by u nich niczego nie zakładała, lecz podejmowała ich w tym momencie uświadomienia sobie potrzeby nawrócenia i prowadziła konsekwentnie po tej linii – odpowiednio do ich stanu duchowego. Neokatechumenat oferuje taką właśnie drogę, na której dokonuje się postęp, którego kryterium jest wrastanie w Chrystusa. Przez różnego rodzaju etapy: katechezy, skrutynia, ryty, celebracje sięgające do katechumenatu pierwszych wieków chrześcijaństwa, zmierza się do odnowienia przyrzeczeń chrztu św. Progresywność czy stopniowość, o której tutaj mowa, to nie jakiś plan działania w sensie programu konferencji czy zajęć, lecz przeżywanie poszczególnych etapów nawrócenia, stopniowo zmierzających do rzeczywistości chrztu św.
2. Cele drogi neokatechumenalnej i ich praktyczna realizacja
Jan Paweł II w jednym z przemówień do wspólnot neokatechumenalnych powiedział: „To prawda, że jest wielu ochrzczonych w świecie. Jest to jeszcze na pewno mniejszość wśród obywateli świata, ale jest ich dużo. Nie wiem jednak, ilu wśród tych ochrzczonych jest takich, którzy świadomi są swego chrztu, świadomi oczywiście nie samego faktu, że są ochrzczeni, ale świadomi tego, co to oznacza być ochrzczonym, co oznacza chrzest” („L’Osservatore Romano”, z dn. 3-4.11.1980).
a) Wprowadzenie w słuchanie słowa Bożego
Formacja neokatechumenalna urzeczywistnia się we wspólnocie zawiązującej się w wyniku głoszenia katechez, które zawierają istotne elementy chrześcijańskiego kerygmatu biblijnego. Po zadziwiająco krótkim czasie ludzie zaczynają odkrywać, że słowo Boże ma im wiele do powiedzenia i że mówi bardzo konkretnie w odniesieniu do życia: sytuacji i wydarzeń życiowych. Dlatego też słuchają go z coraz to większym zainteresowaniem i otwartością. Odkrywają, że zawarta w słowie Bożym historia zbawienia odnosi się do nich i to nie tylko ogólnikowo, ale bezpośrednio: jest ich własną historią zbawienia. Odnalezienie siebie, historii swojego życia zawartej w słowie Bożym, sprawia, że przestają czuć się zagubieni; przestają patrzeć na życie jako na splot przypadkowo powiązanych wydarzeń. Odkrywają, że to Bóg kieruje historią.
Odkrywając życiową aktualność słowa Bożego oraz Jego skuteczność, ludzie chętnie gromadzą się na liturgii słowa. Przestają bowiem być głusi i obojętni wobec tego Słowa, które – czego sami coraz bardziej doświadczają – daje im życie (por. Pwt 8,3). Zaczyna się tu sprawdzać poniekąd naocznie moc jednoczenia ludzi przez samo Słowo, bez żadnych innych czynników pomocniczych.
b) Inicjatywa liturgiczna
Drugą sprawą, jaką zaczyna się stopniowo odkrywać i coraz głębiej przeżywać, to celebracja liturgiczna. Dzięki przyjmowaniu słowa Bożego oraz przybliżeniu przez odpowiednie katechezy języka znaków celebrowana liturgia staje się czytelna i zaczyna do człowieka przemawiać. Człowiek stopniowo doświadcza tego, co zazwyczaj tak trudno uzyskać, a mianowicie poczucia aktualności rzeczywistości wyrażonych znakami w odniesieniu do własnego życia.
Zaczyna siłę tym samym stopniowe odkrywanie liturgii jako miniatury własnego życia. Zawarta w niej bowiem, i celebrowana pod znakami rzeczywistość zbawienia zrealizowanego w Jezusie Chrystusie jest odbierana i przeżywana jako mająca się spełniać w naszym życiu. Człowiek wkracza więc w liturgię jako w celebrację własnego życia z Jezusem Chrystusem. Dzięki temu nawet jego dzień powszedni staje się liturgią życia, kultem domowym, tj. życiem według Ducha, w którym spełnia się wola Boga (por. Rz 12,1n; J 4,23n; Ps 40,7nn; Ef 2,10; Kol 2,6).
Kiedy we wspólnocie zaczynia się doświadczać takiego przeżywania liturgii, wówczas nie ma już mowy o „odbyciu” czy „odprawieniu” celebracji liturgicznej; uczestnicy dostrzegają bowiem sami, że to właśnie w liturgii i przez liturgię dokonuje się istotna przemiana ich serca. Liturgia staje się natomiast dosłownie: życiodajna, tzn. daje ludziom przeświadczenie, iż potrafią oni żyć, działać tylko dlatego, że już wcześniej przeżyli Bożą rzeczywistość zbawiania, celebrowaną w znakach. Rozumieją też coraz głębiej to, że nie można pojąć życia bez liturgii.
c) Odkrywanie wspólnoty kościelnej
Wspólnoty parafialne często cierpią na anonimowość. Ta anonimowość, a nawet obcość, widoczna podczas liturgii, przenosi się także na całe życie chrześcijan. Próby zbliżenia, czynione zarówno na płaszczyźnie znaków liturgicznych (np. wspólny śpiew i odpowiedzi, znak pokoju itp.), jak i w płaszczyźnie organizacyjno-instytucjonalnej nie zmniejszają zasadniczo tej anonimowości i nie wytwarzają więzi typowo chrześcijańskiej. Zapomina się bowiem o tym, że Kościół ma specyficzną, jemu tylko właściwą moc tworzenia prawdziwej jedności i wspólnoty, jaka dokonuje się przez wszczepienie wszystkich w Śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa w sakramencie chrztu św.
Dążenie do przezywania tej właśnie jedności, mającej swe podstawy w chrzcie, jako głównego i zasadniczego elementu łączącego wiernych, ukonkretnia się w szczególny sposób we wspólnocie neokatechumenalnej. Dzieje się to oczywiście nie na mocy ludzkiej i nie z ludzkich tylko motywów, ale na fundamencie chrztu św. Przeżywa się bowiem tutaj jedność stwarzaną przez samego Boga. Dopiero też wtedy, gdy wspólnota, gromadzona przez słowo Boże, przeżywa liturgię jako celebrację własnego życia, implikującą wchodzenie w jedność z drugim człowiekiem dzięki mocy chrztu, ukazuje się wymowa znaku samej wspólnoty urzeczywistniającej się w konkretnych jej członkach tak bardzo różniących się od siebie, a jednak stanowiących jedność mimo różnego wieku, różnych zawodów, różnic w wykształceniu i w przygotowaniu religijnym. Wielka różnorodność członków wspólnoty stwarza jedynie bogactwo możliwości, dając wiele okazji do przekraczania barier dzielących ludzi. Zaczyna się tu prawdziwe doświadczenie jedności, która nie jest wypadkową ludzkich dążeń wyznaczonych np. przez zainteresowania, zawód, wiek itp., lecz jest wynikiem działania Bożego, które jednoczy tak różnych ludzi ze sobą i stwarza prawdziwą komunię opartą na zanurzeniu chrzcielnym w Jezusa Chrystusa.
d) Realizacja misyjnego charakteru Kościoła
Wspólnota neokatechumenalna nie jest naturalnie w stanie objąć szerokich mas. I nie o to chodzi. Istotne jest to, aby zaistniał znak takiej jedności, która nie daje się wytłumaczyć na sposób tylko ludzki, organizacyjny itp., lecz jest wynikiem i owocem przyjętej miłości Boga, odkrywanej w Jego słowie, przeżywanej w liturgii i doświadczanej w życiu. To właśnie we wspólnocie, w kontekście liturgii i dzięki otwartemu słuchaniu słowa Bożego, dokonują się pierwsze kroki w kierunku akceptacji drugiego i wchodzenia z nim w jedność opartą już nie na sobie, ale na doświadczeniu miłości i mocy Boga. To doświadczenie, zdobywane we wspólnocie, zostaje z kolei przenoszone coraz to powszechniej w życie. Tym samym wspólnota, spełniając rolę łona, w którym kształtuje się coraz to bardziej dojrzała postawa chrześcijańska, ujawnia się na zewnątrz, stając się znakiem (por. J 13,35). Istnienie takiej wspólnoty, takiej jedności, jest poniekąd cudem Bożym. Dobrze to ujmuje i wyraża pieśń oparta na 1 Kor 15: ,,Jeśli dziś się miłujemy – my tacy inni i tak różni od siebie – to dlatego, i tylko dlatego, że Chrystus zmartwychwstał i my to Zmartwychwstanie w nas przeżywamy”. Przeżywanie tego doświadczenia i dawanie takiego znaku stanowi podstawy do praktycznej realizacji misyjnego charakteru Kościoła.
Doświadczenia już zdobyte przez starsze wspólnoty wskazują, że to, co zostało tutaj w zarysie przedstawione, nie jest tylko teorią czy pobożnym życzeniem. Ludzie faktycznie przeżywają w neokatechumenacie swoje nowe narodziny. Nie jest to też tylko jakieś chwilowe odczucie, lecz daleko i głęboko wchodząca w życie przemiana. Radykalnie zmienia się bowiem życie nie tylko tych ludzi, którzy już wcześniej czegoś sami szukali czy też byli blisko Kościoła i pragnęli jedynie pewnego pogłębienia (to odnosi się zazwyczaj do członków pierwszych wspólnot, jakie powstają w danej parafii), ale także, a szczególnie tych, którzy w swym życiu jakoś się zagubili, na swój sposób zatracili moc chrztu św., a nawet odeszli wprost od Kościoła, czy też jeszcze w nim się nie znaleźli.
Napawające wielkim optymizmem jest to, że neokatechumenat daje ludziom konkretną możliwość przeżywania odnowy posoborowej, i to nie tylko na płaszczyźnie teoretycznej, lecz na płaszczyźnie życia i liturgii. W czasie, gdy tak bardzo potrzeba człowiekowi ewangelizacji i chrystianizacji, jest to wielka szansa, obok której nie powinno się przejść obojętnie.
Bp Zbigniew Kiernikowski
Myślę, iż po uważnym przyczytaniu tego tekstu, każdy wyciągnie wnioski które zaprowadzą Czytelnika do przekonania, że Droga Neokatechumenalna jednak jest prawowierna.
Pozdrawiam
Wojtek powiedział/a
Ireneuszu, w tym momencie dyskutujemy o nadużyciach katechistów, którzy przypisują sobie /prawem kaduka/ prawo do oceniania czyjejś wiary. Czyżbyś miał zamiar zagłuszyć ten wątek?
Oto co znalazłem. Konferencja Biskupów Apulii – O zastrzeżeniach związanych z neokatechumenatem.
/Fragment/ – wobec nadużyć katechistów, cyt.:
Odpowiedzialni świeccy, szczególnie przy okazji “skrutyniów” przy przechodzeniu przez różne etapy “Drogi” mają powstrzymywać się od wkraczania na intymny grunt sumienia, unikając tego wszystkiego, co może sprawiać wrażenie procedury przesłuchiwania; niech przeprowadzają rozeznawanie postaw, a nie narzucają konkretnych wyborów; wobec celów duchowych stawiających wyższe wymagania niech się po prostu ograniczą do ich proponowania. Prezbiterzy, także w tej delikatnej materii, jak w każdej innej sytuacji, niech zachowują własną odpowiedzialność pasterską (…)
Jeżeli zaś chodzi o prawowierność Drogi Neokatechumenalnej to można zauważyć pewną prawidłowość – po wcześniejszych głosach zachwytu zaczynają coraz częściej przeważać wypowiedzi krytyczne, zob. np.:
Marcin Dybowski, Neokatechumenat na rozdrożu:
“W czasie pierwszego skrutinium chrzcielnego za dwa lata, powie się wam, że macie sprzedać dobra. I powinniście je sprzedać wszystkie, bo jeśli ich nie sprzedacie, to nie będziecie mogli wejść do Królestwa, nie będziecie mogli wejść w katechumenat. Teraz nie macie na to sił, ale później będziecie je mieć, bo udzieli wam się Ducha Świętego, byście to mogli uczynić.”
Jedna z wypowiedzi Kiko, założyciela neokatechumenatu, “Konwiwencja”, Warszawa 1983, str. 87, druk wewnętrzny, dostępny tylko dla katechistów
Ruch Neokatechumenalny, (tzw droga) a zwłaszcza proponowana przez jego twórcę, Kiko Argüello, nowa, protestancka wizja Kościoła, spotyka się z coraz większą krytyką – zarówno wśród wiernych, jak i duchownych. Trzeba wiedzieć, że w ostatnich latach wielu biskupów, arcybiskupów i kardynałów, szczególnie z Włoch, wypowiedziało się oficjalnie i ogłosiło szereg dokumentów pastoralnych krytycznych pod adresem neokatechumenatu. W naszym kraju podobnie wypowiedział się posiadający duży autorytet ks. bp Zbigniew Kraszewski, bliski współpracownik Prymasa Tysiąclecia, w tamtych czasach dbałości o czystość wiary, wykładowca dogmatyki warszawskiego seminarium. W przedmowie do polskiego wydania książki włoskiego teologa ks. Henryka Zoffoliego “Czy droga neokatechumenaltu jest prawowierna…” Biskup określił neokatechumenat jako odnowiony luteranizm. Niestety na zarzuty, jakie wymienione są w książce pod adresem doktryny Kiko, wierni w Polsce nie doczekali się żadnych wyjasnień ani zaprzeczeń ze strony kogokolwiek z neokatechumenatu. Jedynie padły fałszywe pomówienia pod adresem ks. bpa Kraszewskiego i wydawcy. Dodajmy, że kanoniczne badanie tego ruchu przeprowadzone w diecezji Clifton zakończyło się definitywnym rozwiązaniem i wyproszeniem neokatechumenatu z diecezji. Na stronie http://www.antyk.org.pl można się o tych zastrzeżeniach szczegółowo dowiedzieć, łącznie z tekstami katechez dostępnymi tylko katechistom “drogi” z zaznaczonymi fragmenatami niezgodnymi z nauczaniem Kościoła Katolickiego.
Nie dziwi więc, że obecny papież z coraz większą niecierpliwością spogląda na działania założycieli Neokatechumenatu oraz tzw. katechistów. Poniżej tekst za KAI:
Droga Neokatechumenalna została wezwana do zerwania z niektórymi, utrwalonymi w tym ruchu praktykami i stosowania się do ksiąg liturgicznych, gdyż Benedykt XVI nie godzi się na to, co sprzyja traktowaniu Mszy świętej jako wyłącznie uczty – twierdzi Magister.
Włoski komentator uważa, że wśród nowych ruchów wyrosłych w Kościele po ostatnim soborze Droga Neokatechumenalna najprawdopodobniej posunęła się najdalej w kwestiach innowacji liturgicznych. Według opisu, jaki podaje Sandro Magister, należą do nich m. in. poważne zmiany w liturgii Słowa, miejsce i czas celebracji, oraz sposób udzielania Komunii św.
Odpowiedzialni Drogi Neokatechumenalnej bronili tych praktyk powołując się na ustne pozwolenia Jana Pawła II. Jednak Benedykt XVI postanowił rozstrzygnąć kontrowersje. Jego decyzja została przekazana Kiko Argüello, Carmen Hernandez i ks. Mario Pezzi we wspomnianym liście od kardynała Francisa Arinze. Składający się z sześciu punktów list rozpoczyna stwierdzenie, że “podczas celebracji Mszy św., Droga Neokatechumenalna ma przyjąć i postępować według ksiąg liturgicznych, bez pomijania ani dodawania czegokolwiek”.
Sandro Magister uważa, że list stanowi początek “porządków liturgicznych” zapoczątkowanych przez Benedykta XVI, który ostatnio krytycznie odniósł się do tendencji traktujących Mszę wyłącznie jako ucztę (co z kolei może być odpowiedzią na opinie niektórych biskupów podczas ostatniego synodu) nie przywiązując dostatecznej uwagi od aspektu adoracji i kontemplacji “zmartwychwstałego Pana obecnego w Eucharystycznym ciele i krwi, ciele i duszy, boskości i człowieczeństwie”.
KAI
Kard. Arinze niedawno przypomniał: “W sprawie przyjmowania Komunii Świętej, udziela się Drodze Neokatechumenalnej okresu przejściowego (nie przekraczającego dwóch lat) na przejście z szeroko rozpowszechnionego w jej wspólnotach sposobu przyjmowania Komunii Świętej (siedząc, ze stołem nakrytym obrusem umieszczonym w centrum kościoła zamiast przeznaczonym ku temu ołtarzem w prezbiterium) na zwykły sposób, w który cały Kościół przyjmuje Komunię św. Oznacza to, że Droga Neokatechumenalna musi zacząć przyjmować sposób rozdzielania Ciała i Krwi Pańskiej, opisany w księgach liturgicznych”), że Komunia święta na siedząco stanowi nadużycie i DN ma maksymalnie dwa lata na dostosowanie się do powszechnie obowiązujących przepisów o komunikowaniu.
I na koniec Ks. Bp Zbigniew Kraszewski w słowie wstępnym do książki księdza Enrico Zoffoliego w tłumaczeniu ks. Henryka Czepułkowskiego pt. Czy “Droga” neokatechumenatu jest prawowierna?
Autor porównuje punkt po punkcie naukę Kościoła katolickiego – przedstawianą w wypowiedziach Najwyższego Autorytetu katolickiego Ojca Świętego Jana Pawła II – ze słowami założyciela “Drogi”, Kiko Argüello.
W książce czytamy, co Ojciec Święty, a co pan Kiko mówi na temat Kościoła katolickiego, magisterium tegoż Kościoła, struktury hierarchicznej Kościoła, kapłaństwa, grzechu, nawrócenia, zadośćuczynienia za grzechy, Eucharystii, sakramentu pokuty, łaski i świętości, Pana Jezusa jako wzoru świętości, nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa, różańca, Mszy św. Niedzielnej i życia pozagrobowego.
W drugiej części tej cennej książki mamy podsumowanie tematów i bilans ogólny. Jest on negatywny w stosunku do neokatechumenatu. Autor podkreśla najważniejsze błędy neokatechumenatu, a mianowicie nauczanie, że Kościół katolicki nie jest konieczny do zbawienia, że hierarchia Kościoła nie ma żadnego znaczenia, że tylko Biblia samodzielnie, “niezależnie” wyjaśnia, zawiera prawdziwą naukę itd. Jest to więc odnowiony luteranizm.
Do tego dodać należy, że liturgia neokatechumenalna jest sprawowana niezgodnie z przepisami Kościoła katolickiego, a “spowiadanie się” na głos wobec całego zgromadzenia neokatechumenów jest nadużyciem i niesłychanym upokorzeniem wyznającego swoje grzechy. Następnie trzeba podkreślić, że pan Kiko świetnie dba o swoje interesy, nakazując swoim adeptom wyprzedaż tego, co posiadają, i przekazanie otrzymanych ze sprzedaży sum nie byle gdzie, tylko do kasy organizacji. Jest to więc nie tylko szerzenie błędnych nauk w Kościele katolickim, lecz również, mówiąc współcześnie, “świetny biznes”…
Książkę tę powinni przeczytać wszyscy. Przede wszystkim duszpasterze Kościoła katolickiego, aby nie dać się uwieść tej nowej herezji, a następnie wierni, aby w swej niewiedzy i dobroduszności nie popierali pana Kiko, nie dali się zatruwać błędnymi naukami i nie nabijali mu kasy pieniędzmi, używanymi dla niewiadomych celów.
Wszystkim czytelnikom tej książki z całego serca błogosławię.
+ Biskup Zbigniew Józef Kraszewski
Warszawa, 1 września 1998 r.
Wojtek powiedział/a
Amen
Rydygier powiedział/a
“” Jeżeli – jak pan pisze – DN działa w ramach Kościoła Katolickiego to i w oparciu o konkretne przepisy. Kościoły protestanckie mogą sobie działać tylko “w oparciu o Ducha Świętego”, natomiast w naszym Kościele jest inaczej. Pisze pan też o oficjalnej akceptacji. Ale gdzie pan widzi tą akceptację? – W statucie którego już nie ma? W Kodeksie Prawa Kanonicznego? Zadałem sobie trud przejrzenia go, ale nic takiego nie znalazłem. Gdzie jest więc napisane, że “Kościół Katolicki dał katechistom prawo oceniania”? Może w jakimś innym dokumencie, o którym ja nie wiem, ale pan z pewnością to wie? Zostańmy raczej przy działalności “katechistów”, bo jak widzę wyrządza ono najwięcej zła. Czekam więc na konkrety, Rydyger.” (Pabbibi)
Uważasz, że Kościół akceptuje tylko to, co akurat jest ujęte konkretnym przepisem? Że cały KK jest ujęty w paragrafach, w najdrobniejszym szczególe, a czego nie ma w przepisach, tego nie ma w Kościele? Niestety nie mam wglądu we wszystkie dokumenty dotyczące Noekatechumenatu. Nie jest mi on zresztą potrzebny. Ufam, że Kościół czuwa nad DN i doskonale wie, na czym polega jej formacja (nie wyobrażam sobie, jakim cudem mogłoby być inaczej). Potwierdza to zarówno list kard. Arinze, jak i liczne, znane i wielokrotnie przytaczane w siostrzanych dysputach o DN wypowiedzi papieży i innych hierarchów, także tych nastawionych krytycznie od pewnych aspektów. Np. cytowane:
“Odpowiedzialni świeccy, szczególnie przy okazji “skrutyniów” przy przechodzeniu przez różne etapy “Drogi” mają powstrzymywać się od wkraczania na intymny grunt sumienia, unikając tego wszystkiego, co może sprawiać wrażenie procedury przesłuchiwania; niech przeprowadzają rozeznawanie postaw, a nie narzucają konkretnych wyborów; wobec celów duchowych stawiających wyższe wymagania niech się po prostu ograniczą do ich proponowania. Prezbiterzy, także w tej delikatnej materii, jak w każdej innej sytuacji, niech zachowują własną odpowiedzialność pasterską (…)”
W pełni się z tym zgadzam i tak też się dzieje. To właśnie mówię, co i autor wypowiedzi:
Katechiści robią to, co robić mają, czyli “przeprowadzają rozeznawanie postaw”. Toczka. Tu właśnie widzę przykładowy przejaw akceptacji Kościoła dla tego, co robią katechiści, czyli rozeznawania postaw. To miałem na myśli, jeśli ktoś mnie źle zrozumiał, bo użyłem słowa “wiara” to przepraszam, widać różnie definiujemy to słowo w kontekście dyskusji. Konkret, jeden z wielu. Autor krytykuje tych, którzy dopuszczają się w ramach formacji DN nadużyć nie stosując się do jej założeń. Nie, to nie jest żaden paragraf. Nie musi nim być. Kościół to coś więcej niż tylko spisane kodeksy. Do kwestii statutów już się odnosiłem, nie będę się powtarzał.
Co do cytowanej znanej książki i wstępu do niej biskupa Kraszewskiego, to faktycznie, opisuje ona jakąś herezję i przypisuje ją DN. Nie wiem, skąd autor czerpał informacje, ale to nieważnie. Ważne, że jak długo jestem w DN – nigdy się z omawianymi herezjami i nadużyciami nie spotkałem, ani nie słyszałem, by ktoś się spotkał. Jestem więc w kwestii prawowierności Drogi zupełnie spokojny. Inaczej by mnie na niej nie było. Co do, przykładowo, “świetnego interesu” jakim ma być rzekomo dla Kiko Droga, to wiem, że to fikcja. Pieniądze dawane dobrowolnie trafiają do ubogich, nie do jakiegoś sejfu Kiko. Piszę to po raz chyba drugi i ostatni (vide 243, Ad. 3)
OGÓLNY APEL: Czytajcie, ludzie, co wcześniej napisano, nim powtórzycie po raz kolejny tezę, którą już omówiono (podstawa kulturalnej dyskusji). Po co wracać ciągle, z uporem maniaka do tego samego, skoro to nic nowego nie wnosi? Czy to się godzi, by, miast odnieść się do odpowiedzi na zarzut, skwitować ją ponownym wyartykułowaniem tego samego zarzutu ignorując odpowiedź nań? Co to ma wspólnego z merytoryczną dyskusją? Skoro nie zwracacie Państwo uwagi na odpowiedzi, jakie udzielane są na Państwa wątpliwości i pytania, to po co sie pytacie? Zaczyna to bez potrzeby przypominać sianie propagandy, w której takie metody są stosowane.
Ireneusz powiedział/a
Drogi Wojtku:
Nie będe się rozwodził w temacie co wolno a co nie wolno mówić Katechistom tylko i wyłącznie dlatego że przy okazji tzw. “przejść”, czy etapów, jeśli Pan woli to określenie(nie śmiem mówić do Pana po imieniu bo mogę narazić się na zarzut familiaryzmu, ale jeśli uzna Pan że mogę zwracać się do Pana “per” Wojtku, będę zaszczycony i będzie mi niezmiernie miło, jak również pozwoli to na mniej oficjalne zwracanie się do siebie, co nie oznacza równocześnie, że nie traktuję Pana wypowiedzi poważnie, a wprost przeciwnie), ZAWSZE towarzyszy im Kapłan, który swoją obenością potwierdza misję, którą powierzył im Kościół Katolicki (Katechistów w imieniu Kościoła Katolickiego ZAWSZE posyła Biskup, bez którego NIC nie można robić w Diecezji), posyłając ich do cieżkiej i bardzo odpowiedzialnej pracy misyjnej przy “prowadzeniu” katechumenów do nauki wiary (jak określił to Jan Paweł II mówiąc o Neokatechumenacie jako o “itinerarium wiary”).
Powołał sie Pan również na książkę Ks.Enrico Zoffoli w tlumaczeniu Ks.Kananika Henryka Czepułkowskiego, Komorów 1999 pt. “Czy “Droga” Nekatechumentu jest prawowierna? Magisterium Papieża a katecheza Kiko Erguello” (w oryginale: “Magistero Del Papa e catechezi di Kiko”)i na jej wstęp wg Ks.Bp. Zbigniewa Józefa Kraszewskiego (proszę zwrócić uwagę na datę wydania ksiązki, która jest jeszcze przed zatwierdzeniem Statów Drogi).
Otóz pragnę Pana poinformować Pana, jak również innych czytelników, że Prymas Polski Józef Kardynał Glemp, wystosował do Bp. Kraszewskiego list(sygnatura N.763/99/P) któego CAŁOŚĆ pozwalam sobie poniżej przytoczyć cytując za listem:
“Ekscelencjo,
Dotarła do mnie książka ks. Enriko Zoffoli “Czy Droga Neokatechumenatu jest prawowierna” – Wydawnictwo Antyk – Marian Dybowski, prztłumaczona przez ks.H.Czepułkowskiego, Komorów 1999.
Nie zajmowałbym się tym paszkwilem na jedną z grup życia wewnętrznego w Kościele, gdyby nie “Słowo wstępne” podpisane przez przez Waszą Ekscelencię. Nie sądzę, aby ten tekst wyszedł spod pióra waszej Ekscelencji, raczej sądzę, że podsunięto go Waszej Ekscelencji do podpisania, jest to bowiem potwierdzanie nieprawdy.
Wielu Kardynałów pracuje dziś nad znalezieniem kanonicznego miejsca dla potężnej i oryginalnej dychowości. Ojciec Święty doskonale zna apostolski zapał “Drogi” i ludzi, którzy ofiarują życie za Kościół i Papieża. Ojciec Święty wysyła ich jako najbardziej odważnych do krajów misyjnych. U nas pracuje wzorowo kilkunastu kapłanów “Redemptoris Mater”, a wielu z nich pracuje w krajach na wschodzie. Wspólnoty rodzin, praktykują heroiczne życie katolickie w okolicznościach zaprzeczanej Ewangelii.
Członkowie wspólnot dochodzą do takiego stopnia życia duchowego, że w “Drugim scrutinium” wyrzekają się największego x ideałów tego świata – pieniądza. Część tych pieniędzy idzie na ubogich, część na do dyspozycji Kościoła hierachicznego. To bohaterskie wyrzeczenie się się jest znakiem duchowości, dlatego stwierdzenie przez Biskupa: “Kiko świetnie dba o interesy” jest wysoce krzywdzące, niesprawiedliwe i nieprawdziwe.
Radzę, aby Wasza Ekscelencja zapoznał się z nauką “Drogi”, zapoznał się z praktyką życia wspólnot i znalazł spoób na ODWOŁANIE sformuowań, które są oskarżeniami krzywdzącymi. Wspólnoty “Drogi” żyją w naszych parafiach w Warszawie – można to sprawdzić.
Każdy człowiek może głądzići potknięcia mogą się zdarzyćwśród ludzi – członków “Drogi”, ale my, biskupi, winniśmy sprawę zbadać w miłości.
Piszę te słowa z bólem i ufam, że Wasza Ekscelencja zrozumie moje intencje.
Ślę pozdrowienia w Chrystusie Panu.
podpisano: Józef Kardynał Glemp Prymas Polski” ………………koniec cytatu.
Na marginesie pragnę poinformować Pana, że między ks. Enriko Zoffoli a Kiko Arguello, na łożu śmierci ks. Enrico doszło do pojednania, i pojednania, co nie możliwe jest bez FAKTU zmartwychwstania Jezusa Chrystusa i Jego BEZGRANICZNEJ miłości do ludzi.
Śląc pozdrowienia i przkazując Znak Pokoju w Chrystusie……Pokój z Tobą……..Ireneusz
Marucha powiedział/a
Z całym szacunkiem dla Prymasa Józefa Glempa – wiele Jego wypowiedzi bywało zdumiewających, co być może nie powinno dziwić, gdyż był jednak modernistą.
Kurara powiedział/a
Ojoj. Nie wiem czy pan wie, szanowny panie Marucha, ale starożytni Żydzi uważali Chrześcijaństwo za “sektę wyznaniową w obrębie Judaizmu”. Jednakowoż może pan uważać Drogę Neokatechumenalną za “sektę”, chociaż jest uznawana przez Kościół. Jak powiada mądre ludowe przysłowie “z prawdą jest jak z du*ą, każdy ma swoją”. Ważne jest by wyrażać ją w sposób nikogo nie krzywdzący.
Tak nawiasem. Należę do “neonów”, przy okazji jestem buddystką. I nikt tam nie zabroni mi tego robić. Jestem wolnym człowiekiem i pana opinia(którą oczywiście uważam za niesłuszną) nie zmieni mojego zdania, ba!, nawet je utwierdzi.
Jestem też pewna, że, podobnie jak Roman Giertych reklamuje homoseksualizm, pan reklamuje Neokatechumenat. Jestem za to dozgonnie wdzięczna.
Wydaje mi się, że pana wypowiedzi dotyczące młodych ludzi są niesłuszne. To, że jeszcze nie dorośli nie znaczy, że są głupi. W końcu “taka Rzeczypospolita, jakie młodzieży chowanie”.
Pozdrowienia dla wszystkich^^
Kurara powiedział/a
Aha i jeszcze “ekscesy liturgiczne”. No to już powinno się wydrukować w tygodniku z dowcipami. Jest to dla mnie niewypowiedzianie śmieszne.
Proponuję Pani śmiać się do sera… to jeszcze śmieszniejsze. – przyp. admina
Marucha powiedział/a
Jak można być katolikiem i jednocześnie buddystą? Jak można wyznawać dwie religie na raz?
To dowodzi tylko totalnego chaosu w głowie. Czy Pani w ogóle zna przesłanie Ewangelii? Oczywiście nie zna go Pani, bo by Pani takich bredni nie wypisywała.
Oczywiście nikt Pani nie może niczego zabronić. Zresztą zabronić głupoty jest trudno. Pani wpis potwierdza niestety najgorsze wyobrażenia, jakie miewamy na temat (przynajmniej niektórych) mlodych osób.
Tak przy okazji: ciekawe, ilu młodych neokatechumenów ot tak, przy okazji, wyznaje jednocześnie jakieś inne religie, bo “nikt im tego nie może zabronić”, a “droga” toleruje takie wybryki? Czy osobom myślącym nie zapala się gdzieś czerwone, pulsujące światełko?
Xenia powiedział/a
Ta panienka to typowy produkt “ekumenizmu”, w którym wszystkie religie są równie dobre i który trafił na podatny grunt.
Oczywiście nie zna ona nawet Pierwszego Przykazania, które – dla jej nauki – cytuję: “Nie będziesz miał innych bogów przede mną”.
Mucha Plujka powiedział/a
Cóż owa “Kurara” może wiedzieć o liturgii, jak nie zna Pierwszego Przykazania? Niech się smieje śmiechem głupka…
Wiedźminka powiedział/a
Kuraro, ale to prawda – nie można być jednocześnie chrześcijanką i buddystką gdyż różnice między tymi systemami są ogromne.
BÓG
Czy wierzysz, że Bóg jest Jeden w Trzech osobach: Bóg Ojciec, Jezus i Duch Święty, że Jezus zbawił nas od grzechu i przyjdzie na końcu świata? Myślę, że wierzysz, gdyż co niedzielę odmawiasz “credo”.
W buddyźmie bogiem jest cały świat – kamienie drzewa, ludzie i wszystko inne. Panteizm.
GRZECH
W chrześcijaństwie świadome sprzeciwienie się woli Bożej.
W buddyźmie niewiedza, która nie pozwala uwolnić się człowiekowi.
ZBAWIENIE
W chrześcijaństwie człowiek zostaje zbawiony przez Jezusa, dzięki łasce Bożej i jeśli zasłuży po śmierci trafia do nieba, gdzie pozostanie na zawsze.
W buddyźmie człowiek zbawia się sam przez samodoskonalenie. Po śmierci następuje reinkarnacja i żyje znowu (wiara w reinkarnacje rodzi bardzo wiele niesprawiedliwości). Kiedy w końcu człowiekowi uda się wyzwolić z kręgu życia i śmierci osiąga niebyt, czyli nirwanę.
PODSUMOWUJAC
Albo wierzysz w Jezusa i to co nam objawił i odrzucasz buddyzm, albo jesteś jak ludzie o których mówi ewangelia: “Nie każdy, kto mi mówi: panie, panie wejdzie do Królestwa Bożego”. Zaprawdę, nie każdy. Radzę zapoznać się z podręcznikiem do religii i przede wszystkim z Biblią.
Admin, bardzo przepraszam za ten tekst w ogóle na inny temat, ale chciałam to kurarze wyjaśnić.
Wiedźminka powiedział/a
kuraro, jakbyś się ze mną nie zgadzała – mój meil: wiedzminka.sylwia@wp.pl
PS. Jeszcze raz przepraszam za zaśmiecanie tematu, ale trzeba pewne rzeczy siostrze w Chrystusie wyjaśnić, prawda?
Marucha powiedział/a
Oczywiście Wiedźminka ma słuszność i nawet nie ma o czym dyskutować. Doprawdy, nie wiem, co trzeba mieć w głowie, aby “godzić” ze sobą dwa tak różne systemy. To zupełnie, jakby coś miało jednocześnie kolor czerwony i zielony.
Nie bawiąc się w subtelności i grzeczności: posting Kurary był wyjątkowo głupi.
Najbardziej mnie jednak szokuje, iż ta grupa neokatechumenacka – rzekomo katolicka – toleruje wśród siebie osobę, która sama nie wie, w co wierzy. Obawiam się, że tak może być również w innych grupach… to byłby jeszcze jeden kwiatek do wszystkich wypaczeń “Drogi”.
Kurara powiedział/a
W buddyzmie nie ma boga :*
No właśnie: jako katoliczka wierzysz w Boga, a jako buddystka – nie.
I w twojej biednej głowie jakoś to się wszystko godzi… – dop. Maruchy
Kurara powiedział/a
Z punktu widzenia wielu osób, w tym mojego, nie jest to też religia, tylko system filozoficzno-etyczny.
Marucha powiedział/a
A ile takich systemów jednocześnie wyznajesz, Kuraro?
Kurara powiedział/a
Ach i znowu zapomniałam o czymś. Z religii od początku mojego kształcenia nie miałam innej oceny końcowej niż 6. Pewnie zarzuci mi ktoś, że niewykwalifikowana osoba uczyła taką osobę jak ja. Uczyły mnie dwie katechetki i ksiądz.
Panie Marucha, czy nie słucha pan przypadkiem Radia Maryja? Z pana “filozofii” promieniuje typowo radiomaryjna niechęć do młodzieży.
Zapomniał pan też o bardzo poważnych zarzutach wobec drogi.
Neokatechumenat demoralizuje nieletnich, podając im wino.
Droga promuje również homoseksualizm, gdyż znakiem pokoju jest w nim pocałunek w policzek.
O, ironio!
O, paradoksie!
O, dorastające langury widniejące na moim kalendarzu!
Kurara powiedział/a
# Kurara Powiedział/a::
sierpień 7th, 2007 @ 10:37:10
W buddyzmie nie ma boga :*
No właśnie: jako katoliczka wierzysz w Boga, a jako buddystka – nie.
I w twojej biednej głowie jakoś to się wszystko godzi… – dop. Maruchy
Taak? To dlaczego część buddystów jest hinduistami i wierzy w niezliczoną ilość różnych bogów?
Rydygier powiedział/a
“Najbardziej mnie jednak szokuje, iż ta grupa neokatechumenacka – rzekomo katolicka – toleruje wśród siebie osobę, która sama nie wie, w co wierzy. Obawiam się, że tak może być również w innych grupach… to byłby jeszcze jeden kwiatek do wszystkich wypaczeń “Drogi”.”
Formacja DN jest przede wszystkim dla tych najbardziej zagubionych (”z wielkiego oddalenia” można rzec), dla najbardziej “opornego” materiału, który potrzebuje kupę czasu by dojść do tego, do czego inni mają łaskę dojść znacznie szybciej. Droga więc nie tylko toleruje, ale wręcz takie osoby szczególnie zachęca, przede wszystkim do nich kieruje swoje katechezy, bo jest miejscem w Kościele właśnie dla takich. To jest właśnie wielkość tej Bożej łaski, jaką jest Neokatechumenat – przywracanie Kościołowi tych, którzy odeszli daleko.
Kurara powiedział/a
Dziękuję Rydygierowi za słowa poparcia, aczkolwiek nie wydaje mi się bym była bardzo oddalona. Nie wierzę w nirwanę, reinkarnacje i inne tym podobne. Uważam tylko, że cztery szlachetne prawdy i szlachetna ośmiostopniowa ścieżka są właściwe. Nie znalazłam w nich nic co koligowało by z przykazaniami Bożymi. Nigdy nie opuściłam Mszy Św. chyba, że nie byłam w stanie iść na nią z powodu choroby. Należę też do Caritasu. Nie piję, nie palę, nie używam narkotyków, nie jestem agresywna. W szkole mam wzorowe zachowanie i świadectwo z paskiem.
Ireneusz powiedział/a
Z całym szacunkiem dla Pana, Panie Marucha(czyż nie jest zastanawiające, że pisze Pan używając jakiegoś pseudonimu??…………..czyżby miał Pan coś do ukrycia??? daje to wiele do myślenia)………ale opinie które Pan wyraża są delikatnie mówiąc do niczego……cóż ja mówię, jakie opinie?……..To że nie jest Pan w stanie merytorycznie wypowiadać się na określony temat, świadczy o Pana daleko idącej indolencji i braku argumentów do dalszej dyskusji. Pan nie potrafi odpowiadać jakimikolwiek argumentami tylko za pomocą kalumni próbuje Pan ukryć własny brak kompetencji. Z całości Pana postów na tej stronie (a proszę mi wierzyć, czytałem uważnie wszystko to co Pan napisał na tej stronie), wniosek jest tylko jeden i aż nadto oczywisty. Ocenę zostawiam sobie i uważniejszym czytelnikom.
Nie mniej jednak, ja nie zgadzam się na taką polemikę, która nie jest poparta żadną konkretną argumentacją. Z pozdrowieniami.
Ireneusz
Mucha Plujka powiedział/a
A skąd ja wiem – z całym szacunkiem dla Ireneusza – czy to jest jego imię? A nawet jeśli jest prawdziwe – czy jednoznacznie identyfikuje osobę?
Marucha powiedział/a
Szanowny Panie Ireneuszu… zakładam, iż ma Pan na imię “Ireneusz” – co właściwie mi daje ta informacja? Nic. Pańska osoba i pańska ksywka nie jest w ogóle istotna, gdy chodzi o wymianę poglądów.
Mnie też “daje wiele do myślenia”, iż nie podpisał się Pan pełnym imieniem i nazwiskiem, wraz z adresem i numerem telefonu. Imię “Ireneusz” nie pozwala mi w żaden sposób Pana zidentyfikować – nie bardziej, niż “Muchę Plujkę”, “Kurarę” czy “Henryka123″, którzy również udzielają się na tym Forum
No i to by było (prawie) na tyle odnośnie pańskich zastrzeżeń.
Reszta wypowiedzi nie jest warta dyskusji. Wszystkie moje poglądy są dokładnie umotywowane, trzeba tylko przejrzeć moje artykuły. Oczywiście nie lubię się powtarzać i po raz 50-ty powtarzać swe argumenty każdemu nowoprzybyłemu, który tego sobie zażyczy, gdyż mam jeszcze tzw. życie niewirtualne i czas jest dobrem dla mnie bardzo cennym.
Halinka powiedział/a
Witam.Nie będę oceniać ludzi z neo.Chciałam napisać tylko o tym co mnie spotkało.Mój chłopak zaczoł chodzić na neo.Znamy się 5 lata a on przez ostatnie pół roku zmienił się o 180 st.To nie była ta sama osoba.Ta “droga” bardzo zmienia ludzi i niekoniecznie na dobre. Wybrał Neokatechumenat mogę tylko mu życzyć powodzenia i oby nie żałował.
Marucha powiedział/a
Cóż odpowiedzieć na stek bzdur, jakimi (może dla żartu?) raczy nas “Kurara”?
“Dlaczego część buddystów jest hinduistami i wierzy w niezliczoną ilość różnych bogów?”
A co nas, katolików, obchodzą buddyści i hinduiści? Ci ludzie błądzą. Jedyne, co możemy zrobić, to starać się ich nawrócić. Katolik ma wierzyć w jednego Boga w Trójcy Świętej, a nie zajmować się jakąś wschodnią mistyką
“Panie Marucha, czy nie słucha pan przypadkiem Radia Maryja? Z pana “filozofii” promieniuje typowo radiomaryjna niechęć do młodzieży.”
Tak, słucham Radia Maryja (w odróżnieniu od Kurary), a więc wiem, o czym mówię – i z całą stanowczością stwierdzam, iż jestem bardzo zbudowany właśnie stawianiem na młodzież przez media z Torunia.
Nieustannie młodzi ludzie są zapraszani do studia, urządzane są dla nich pielgrzymki, spotkania, rekolekcje, dyskusje… a czymże jest sama uczelnia toruńska, WSKSiM – dla kogo ona została zbudowana, jeśli nie dla młodzieży?
A więc Kurara bredzi. Po prostu bredzi o sprawach, które zna, jak się wydaje, z trzeciej ręki.
Nie, Kuraro, to nie jest tak, że ja “nie lubię młodzieży”. Ja nie lubię głupiej młodzieży. Takiej, co niby jest katolicka, a uprawia “przy okazji” jakieś inne religie. Takiej, co bezmyślnie powtarza jakieś plotki i kłamstwa. I z przykrością stwierdzam, iż twoje wypowiedzi klasyfikują cię właśnie do tej grupy.
Kurara powiedział/a
Nie uprawiam “przy okazji” innej religii. Zgadzam się jedynie z czterema szlachetnymi prawdami i szlachetną ośmiostopniową ścieżką.
Niech mi pan też powie co w moich wypowiedziach jest plotką i kłamstwem. Jestem tego niezmiernie ciekawa.
Dlaczego część buddystów jest hinduistami i wierzy w niezliczoną ilość różnych bogów?”
A co nas, katolików, obchodzą buddyści i hinduiści?
Typowa chrześcijańska miłość do bliźniego.
Po za tym nie zamierzam wykłócać się z kimś kto słucha Radia Maryja. Z całym szacunkiem.
A, uczelnia Toruńska. Tam to są wspaniałe wykłady. Szczególnie kiedy dotyczą prezydentowej.
Marucha powiedział/a
Kłamstwem jest np. zarzucanie mediom toruńskim, iż “nie lubią młodzieży”.
Kłamstwem jest zarzucanie uczelni WSKMiS, iż źle mówiono o prezydentowej. Jeśli (powtarzam: jeśli) powiedziano o niej prywatnie coś niepochlebnego, to sobie na to zasłużyła swym stosunkiem do np. sprawy aborcji. Jak rozumiem, jako – między innymi – katoliczka, jesteś zwolenniczką aborcji, czy się mylę w przypuszczeniach? Nb. czy słuchała Pani tych nagrań, czy tylko słyszała o nich?
Plotką jest bredzenie o Radiu Maryja, jeśli się go nie słucha – i plotką jest bredzenie coś o wykładach, na których się nie było. Życzyłbym sobie, aby inne stacje radiowe nadawały audycje na tak wysokim poziomie merytorycznym.
Chrześcijańską miłość do innowierców wyraziłem wystarczająco, mówiąc o tym, by ich nawracać. Natomiast próby stosowania buddyjskich czy hinduistycznych zasad do zupełnie innej religii, jaką jest katolicyzm… to pomieszanie z poplątaniem. Dla fałszywie pojętej “miłości bliźniego” nie będę chwalił ani fałszywych religii (zresztą hinduscy bożkowie są po prostu demonami), ani ludzi, którzy je wyznają.
PL powiedział/a
I cóż z tego, że masz dobre stopnie z religii, skoro w praktyce nic z tego sobie nie przyswoiłaś?
Jesteś zupełnie jak ten mój dawny uczeń. Znał na pamięć wzory z geometrii i algebry, ale ni w ząb nie umiał ich zastosować w praktyce.
hrihoryj powiedział/a
Cała ta dyskusja dowodzi tego, że problem (z neokatechumenatem) jest.
hrihoryj powiedział/a
Problem jest i basta.
yuna powiedział/a
Według pana neokatechumenat jest zły. Nawet mimo, że niezgadzam sie z pańskimi pogladami gdyby założyć, że jest to odrębna religia to niezmienia faktu, iż żadna religia nie jest zła. Niemożna nikomu wmówic w co ma wierzyć na siłe bo będzie to tylko pogląd. Moim zdaniem neokatechumenat nie jest rzadnym problemem i mnie niepreszkadza, a mimo ,że jestem buddystką znam osoby które do niego nalerzą i nie widze w tym nic złego.
Mam wrarzenie, iż pana poglad wiąże się silnie z radjem maryja.
Kurara powiedział/a
Po pierwsze słyszałam nagrania. I zgadzam się z nimi. Nie lubię prezydentowej.
Po drugie jeśli chodzi o aborcję uważam, że nie powinno jej być. To zwykłe morderstwo. Czy kobieta, która zabiła własne dziecko może uważać się za matkę, nawet jeśli inne jej dziecko żyje?
Po trzecie muszę panu powiedzieć, że niejednokrotnie słyszałam Radio Maryja i prócz transmisji mszy, innych nabożeństw i utworów muzycznych(nie słucham tego typu muzyki, ale nie będę mówić, że jest zła dla kogoś kto taką lubi)słuchanie go jest dla mnie bez sensu. Jeśli pan lubi tego typu audycje to niech ich pan słucha. Jeśli pan sobie życzy aby inne stacje radiowe nadawały audycje na tak wysokim poziomie merytorycznymm, niech pan posłucha Radia Kraków bądź RMF Classic.
Co do hinduizmu. Również go nie pochwalam :)
PL Powiedział/a::
sierpień 7th, 2007 @ 23:51:19
I cóż z tego, że masz dobre stopnie z religii, skoro w praktyce nic z tego sobie nie przyswoiłaś?
Jesteś zupełnie jak ten mój dawny uczeń. Znał na pamięć wzory z geometrii i algebry, ale ni w ząb nie umiał ich zastosować w praktyce.
Ma pan całkowitą rację. Znam wzory, ale nie potrafię ich zastosować, ponieważ mam dyskalkulię i nie umiem liczyć.
A czym jest dla pana przyswojenie sobie religii w praktyce?
Marucha powiedział/a
Droga Yuno, piszesz, że “żadna religia nie jest zła”.
Czy zaliczasz tu również – dla przykładu – religię satanistów, mafijny Kościół Scjentologów, voodoo i niektóre religie indiańskie, pławiące się w okrucieństwie i krwi?
Marucha powiedział/a
Cieszy mnie, Kuraro, iż dla Ciebie aborcja jest złem. Tak być powinno. Zabójstwo jest zabójstwem. Nawet jeśli ofiara nie może się bronić nawet płaczem.
Co do radia RMF FM to jednak, wybacz… to jest radio dla ludzi niezbyt lubiących przemęczać swój umysł.
Zrób coś dla mnie. Posłuchaj kilka razy “Rozmów niedokończonych” w Radio Maryja. Przemóż się. Zaciśnij zęby. Wycierp. Ich godziny nadawania znajdziesz na Internecie. I potem podziel się wrażeniami, ok?
Pozdrawiam
Gajowy
Dzieciak powiedział/a
W “Rozmowach” czasem są prezbiterzy posługujący Drodze.
Tych też Pan słuchał Panie Marucha?
Marucha powiedział/a
Czy myśli Pan, że zatykałem wtedy uszy?
Owszem, neoni bywają w Radio Maryja. Nie mam nic przeciwko tym ludziom. Szkoda mi ich po prostu. Zwalczam jedynie, jak potrafię, sam neokatechumenat.
I przypominam, iż mówiłem już, że Radio Maryja cenię głównie za jego wkład w budzenie patriotyzmu i podawanie wiadomości, które nie mogą jakoś “się przebić” do “międzynarodowej prasy”, jaka dominuje w Polsce.
Dzieciak powiedział/a
Jeżeli ich Pan słuchał W RM – to co takiego bulwerującego od nich Pan usłyszał? Bo dokładnie to samo mówią na liturgiach we wspólnocie. Ponieważ ci “diaboliczni” katechisci są we wspólnocie raz na rok a prezbiterzy są cały czas ze wspólnotą – to defacto oni “prowadzą wspólnotę”. Jeśli byłyby problemy doktrynalne zareagowaliby natychmiast.
Ten przykład pokazuje jak niewiele Pan wie o DN – jak Pana oceny i sądy są rzucane bezmyślnie w przestrzeń – jak robi Pan kawał złej roboty – być może zniechęcając kogos kto jest w wielkim cierpieniu do spotkania Chrystusa w przepowiadaniu. Proszę się nad tym spokojnie – bez emocji zastanowić.
ewa powiedział/a
Do “Dzieciaka” .
Problem w tym ,że prezbiterów nie ma . Bracia ,sami robią Drogę .
Nie ma kto zareagować ,na problemy doktrynalne – jak piszesz. Taka jest prawda .
Byłam na Drodze 7 lat i przez cały ten czas ,wspólnota nie miała prezbitera ! Czasami ktoś odwiedził nas , gościnnie .
Na liturgiach bylismy sami , nie było nikogo , kto mógłby korygować , to co mówimy ( a czasami … , szkoda mówić).
Eucharystie zwykle były z innymi wspólnotami .
Trudno było się z tym pogodzić . Są ludzie ,którym to nie przeszkadza i szanuję to , ja nie dałam rady .
Pozdrawiam .
Ewa
magda powiedział/a
Jestem na drodze juz 7 lat i większość z tego co piszesz nie jest prawdą… jest mi przykro, że piszesz o tym publicznie i że negatywnie nastawiasz do neo ludzi którzy nie znają tej rzeczywistości. najlepiwj będzie jak pójdziesz na katechezy i poznasz drogę od wewnątrz. nie jest dobrze nastawiać ludzi od początku negatywnie, być może odbierasz im drogę do poznania Boga (i to wcale nie znaczy, że neo jest jedynym miejscem gdzie jest Bóg i jego poznanie…) pozdrawiam serdecznie :)
Xenia powiedział/a
Faktem jest, że w wielu wspólnotach mają miejsce nadużycia. Mamy tu świadków z pierwszej ręki.
ewa powiedział/a