Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Neokatechumenat czyli Kościół Św. Kiko

Posted by Marucha w dniu 2006-09-09 (sobota)

Istnieje oficjalnie wewnątrz Kościoła Katolickiego jawnie protestantyzująca sekta zwana „neokatechumenatem”, popierana zwłaszcza przez postępowo-liberalne skrzydło hierarchii, otwarte na wszelkie nowinki liturgiczne i wprowadzanie „idących z duchem czasu” zmian do kanonów naszej wiary i dziwnie często współpracujące z lewicą. Gwoli prawdy trzeba też dodać, iż bardzo wielu godnych zaufania hierarchów wyraźnie odcina się od neokatechumenatu, wbrew listom polecającym samego Jana Pawła II, co do których (ze względu na ówczesny zly stan zdrowia Papieża i daleko zaawansowaną chorobę Parkinsona) można mieć uzasadnione wątpliwości, czy istotnie był ich autorem. Nie nosiły zresztą nigdy znamiona nieomylności i jako takie nikogo nie obowiązują.

Sektę założył niejaki Kiko Argüello, „wywodzący się” z rodziny żydowskiej. Już samo imię, jakiego używa, nie budzi zaufania, a raczej wywołuje śmiech: jak ktoś poważny może publicznie i oficjalnie tytułować się zdrobnieniem? Czy robił to Franek z Asyżu? Prymas Ziutek Glemp? Papież Beniek XVI? Poważne wątpliwości budzi też fakt, iż Żyd bierze się za reformowanie (zwane dla niepoznaki „odnową”) Kościoła. Dziwne to doprawdy zjawisko…

Dlaczego neokatechumenat można uznać za chrześcijańską sektę? Ponieważ charakteryzują go typowe dla sekt cechy:

  1. Wprowadzenie „stopni wtajemniczenia” dla neofitów, zupełnie jakby chrzest nie wystarczał.
  2. Podsycanie atmosfery zamknięcia, odrębności, odcięcia od wspólnoty parafialnej, istnienia jakiegoś nieokreślonego zagrożenia.
  3. Nakłanianie członków neokatechumenatu do wyrzekania się dóbr materialnych.
  4. Istnienie tzw. „katechistów”, czyli „ojców duchownych” („guru”), którymi rzekomo kieruje bezpośrednio Duch Święty. Oni decydują, kto już osiągnął „dostateczny poziom rozwoju”, aby „postepować na drodze”, a kto jeszcze musi powtórzyć jakiś etap. Publiczne ocenianie stopnia czyjejś wiary lub niewiary to najzwyklejszy skandal i niesłychane nadużycie, którego zindoktrynowani neokatechumeni w ogóle nie dostrzegają.
  5. Wymaganie, na samym początku „drogi” – od ludzi przecież już ochrzczonych! – aby publicznie wyparli się swej dotychczasowej wiary (sic!), gdyż dopiero wiara w neokatechumenacie jest prawdziwa. Jest to najzwyklejsza apostazja.
  6. Stawianie się neokatechumenów ponad kapłanów, choć oficjalnie gorąco temu zaprzeczają. Kapłani są już tylko po to, aby obsługiwać wspólnotowe nabożeństwa. Ma to niewątpliwie związek z powszechnie znaną, antykapłańską fobią Kiko. U Kiko „wszyscy jesteśmy kapłanami”.
  7. Wypraszanie z nabożeństw wspólnotowych osób spoza ruchu, choć przecież są ochrzczone. Jest to grzech wołający o pomstę do Nieba. Czy ktoś mógłby sobie wyobrazić wypraszanie przybyszów z Kółka Różańcowego?
  8. Akcentowanie „powrotu do źródeł” chrześcijaństwa, np. udzielanie Komunii Św. pod postacią zwykłego chleba, gdyż tak czynił Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy. W rzeczywistości zaś neokatechumeni coraz bardziej odcinają się od korzeni. Ich „powrót” jest powrotem wyłącznie według mniemania niedouczonego Kiko o pierwszych wiekach Kościoła, mniemania pełnego błędów i zmyśleń.
  9. Niemal całkowite ignorowanie 2000-letniej Tradycji, której nie może odrzucić nikt, uważający się za katolika. Dla katolików bowiem ich religia składa się nie tylko z Ewangelii, ale i z Tradcyji. Jedno bez drugiego nie ma sensu. Tradycja jest takim samym źródłem Objawienia, jak Pismo Swięte.
  10. Ekscesy liturgiczne, nie zatwierdzone ani przez Rzym, ani przez Kościół lokalny: brak „Credo” w Mszy Świętej, Komunia Św. udzielana na siedząco w postaci wypiekanych w domu placków, rozrywanych rękami itp.
  11. Dla „zaawansowanego” katechumena nie istnieją takie słowa, jak Msza Święta, ksiądz, nabożeństwo. Drażnią go terminy „Święta Tradycja”, herezja, odpust, koronka, Droga Krzyżowa, koło różańcowe.
  12. Neokatechumenat nie sprzyja życiu rodzinnemu. Jak w każdej sekcie – wszyscy wszystko o sobie wiedzą, najintymniejsze rodzinne sprawy roztrzasane sa publicznie, włącznie z wyznawaniem grzechów, zdrad małżeńskich itp. co tworzy między uczestnikami swoistą, patologiczną solidarność, typową dla sekt.

W ramach neokatechumenatu odbywa się raczej indoktrynacja, niż praca nad rozwojem duchowości katolickiej. Silne są wpływy judaistyczne: obowiązkowe nabożeństwa w sobotę, „midrasze”, opowieści rabinackie. Trudno powiedzieć, czy ruch ten miał już w samych swoich założeniach rozbijanie Kościoła od wewnątrz, ale wiele wydaje się na to wskazywać.

Niewątpliwie powodem, iż Kościół toleruje takie wybryki jest „duch” nieszczęsnego II Soboru Watykańskiego.

kiko.jpg

Apostoł Kiko Argüello

Neokatechumenat AD 2006

Odpowiedzi: 1 896 to “Neokatechumenat czyli Kościół Św. Kiko”

  1. lesiu said

    rozmowa z chorymi ludźm, szczególnie corymi na fanatyzm sprawia mi ogromną przyjemność. Ma rucha, prawdopodobnie idąc trpem twojego myślenia, to maruś po ruszaniu, ma głęgobą schizofreniczną skłonność do obrażania innych i wielce przwdopodobne sprawiamu to przyjemność. Z psychiatrycznym pozdrowieniem leś mam nadzieję, że odpiszesz przysyłając swoją pełną djagnozę od lekarza psychiatry. PSS uwaga bo nas podsłuchują

  2. Marucha said

    Bardzo inteligentna i kulturalna wypowiedź. Argumentacja powala wprost na kolana. Ortografia też.

  3. vincent said

    JA uwazam ze ten artykul jest poprostu obrazliwy dla drogi jak wogole mozecie to nazywac sekta jezeli sam Papiez popiera neokatechumenat i wcale nikt n8ie kaze nikomu sie wyrzekac dobr materialnych to jest indywidualna decyzja a w sektach z reguly musisz cos wykonac bo tak nakazuja a tutaj masz wolny wybor. Problemem wielu ludzi jest to że rozkladaja oni sobie parasol ktory jest zbudowany na klamstwach i nim zaslaniaja prawde ktora jest Jezus Chrystus i my ludzie jestesmy zachecani przez Boga do oddawania siebie dla drugiego czlowieka tak jak zrobil to Chrystus dla nas. A w kosciele to zanika sam znak pokoju ludzie sie boja kiwnac glowe a co dopiero podac reke drugiemu. A dzieki mowieniu o swoich problemach mozesz pomoc drugiemu ktory jest w podobnej sytuacji i nie wie co ma robic. pozdrawiam i rzycze autorowi aby odnalazl wlasciwa droge w zyciu.

  4. Marucha said

    Odnalazłem właściwą drogę. I nie jest nią droga neokatechumenatu.

  5. vincent said

    ja rowniez jestem zdania ze tobie obrazanie i osadzanie innych sprawia przyjemnosc i jesli rzyjesz jak koscioł nakazuje to nikt tobie nie dal prawa osadzac innych. widzisz drzazge w oku brata ale w swojej belki nie widzisz pomysl nad tym bo ten artykul ma charakter slow ktore powyzej napisalem i ciesze sie ze odnalazles wlasciwa droge mam nadzieje ze jest ona w kosciele katolickim

  6. Adam B. said

    Czy wy wszyscy z neokatechumenatu piszecie tak chaotycznie, bez żadnej interpunkcji i z błędami ortofraficznymi?
    Podobno w waszych zgromadzeniach ludzie bez przerwy sobie wytykają błędy i się kłócą…

  7. vincent said

    nie nie wszyscy sa ludzie bardzo wyksztalceni i mniej bo każdy jest równy i myśle że czepiasz się szczegółów i dzięki temu wytykaniu można sie zmienić a nie ukrywać żę coś cie denerwuje w drugim człowieku i kisić to w sobie

  8. Adam B. said

    Ale fajnie by było, jak by sobie wszyscy wytykali to, co uważają u innych za błędy! Ha ha!
    A w ogóle co mnie obchodzi, co sobie o mnie myśli jakiś człowiek? Mnie obchodzą przyjaciele, znajomi i rodzina.

  9. Jahalinka said

    Przeczytalam artykul z uwaga. Ciekawa analiza z ktora sie mozna zgodzic lub nie.Nie znalazlam natomiast nic co usprawiedliwialoby brutalny atak Lesia czy Vincenta. Moze czytaja oni miedzy wierszami cos czego inni nie widza?
    Pozdrawiam Wszystkich
    Jahalinka

  10. Supra said

    Skąd wiadomo, że papież popiera neokatechumenat? Ja nic takiego nie słyszałam

  11. magdalena said

    jak nie słysząl to nikogo tylko twoja wina,papież Benedykt XVI sam wprowadził neo do Niemczech.jestem od roku,w neo, i nic z tego co napisane w artykule w gruncie rzeczy nie jest prawdą,np katechiści nie są guru;)
    piszcie ew madziolka89@tlen.pl ale ci co pisza nic o drodze nie wiedzą,ale zeby nie wiedziec co papiez mówi?;)

  12. magdalena said

    a Marucha to antyklerykal,skoro takie glupoty pisze;)

  13. Widget said

    Potwierdzam. Wszystkie zarzuty przeciwko Neokatechumenatowi
    wypunktowane w tym artykule są prawdziwe. Byłem na Drodze 15 lat. Z żoną i dziećmi. Doszedłem do etapu Traditio. Nie mogę tylko potwierdzić spisku żydo-komuny (nawiasem mówiąc ta obsesja prezentowana tak często na tych stronach jest już męcząca). Oczywiście są różne wspólnoty, różni katechiści, różni prezbiterzy, ale te wyjątki tylko potwierdzają regułę. Myślę, że warto byłoby skonfrontować to co się głosi w Neokatechumenacie od strony teologicznej z podstawami wiary katolickiej. Bo forma, że komunia taka, że w salce, że statut(y) wkrótce skończą ważność, że JPII nie wiedział co polecał, itd. to tak naprawdę są sprawy drugorzedne. Większość tego co można spotkać w Neo ma podłoże protestanckie (np. Eucharystia jako uczta a nie ofiara, skrutowanie Biblii – sola scriptura, pytania do Pana Boga co On na to przy lada okazji, dziesięcina, akcent na „nowe narodzenie” – ex opere operato, ex opere operantis(?), brak pośrednictwa Maryi, brak autorytetu papieża, posłuszeństwo katechistom, neonowemu prawu, np. brewiarz, laudesy w niedzielę) i warto byłoby je spisać i ogłosić ku przestrodze innych. Kiedyś usiadłem i krok po kroku przeanalizowałem zasady wiary i dlatego chcę być (świadomym) katolikiem a nie neokatechumenem bez prawa do samodzielnego myślenia. Tyle.

  14. Malena said

    Również sądze, że Marucha ma rację wypowiadając opinie o neokatechumenacie. Byliśmy na drodze z mężem ok. 17 lat, byliśmy katechistami – odeszliśmy. Nie potrafię się ciągle odnaleźć w Kosciele, nie ma dla nas nigdzie miejsca .

  15. GOLFAN said

    Droga neokatechumenalna nie jest łatwą ale piękną. Wielu ludzi, którzy tracili nadzieję i nie znaleźli oparcia w rodzinie, znajomych czy nawet w kościele mogą teraz cieszyć się życiem. Oczywiście nie każdemu to musi odpowiadać i zawsze znajdzie się ktoś kto albo nie rozumie, nie wytrzymał trudów, czy po prostu jest na „nie”. Chciałbym tylko dodać, że JP II wielokrotnie celebrował msze neokatechumenalne. Mimo, że się różnimy to Bóg nas wszystkich jednakowo kocha.

  16. Piotr said

    Ignorancja.

  17. Adam said

    No cóż, najciekawsza jest wstawka o żydowskich korzeniach Pana K. Arguello (nieprawdziwe zresztą). To może jeszcze poprosimy o mały dodatek o tym, że Żyd Jezus Chrystus, który co roku święcił paschę, 8 dnia został obrzezany itd. taką religię nam ofiarował, zaś Żydówka Maryja jest jego matką i Królową Polski. Mamy też 12 Żydowskich apostołów i jakby tego było jeszcze mało to Ziemia Święta położona w Izraelu.Oczywiście przykłady można mnożyć. Poza tym mnóstwo kłamstw – no cóż dawanie fałszywego świadectwa jest przekroczeniem jednego z przykazań – ale być może, że to nie obowiązuje otrzymał je od Boga przecież Żyd Mojżesz

  18. neonówka said

    Czy mi się wydaje czy podważasz dogmat o nieomylności papieża?
    Ciekawe, że piszesz akurat o św.Franciszku. Jestem w Neokatechumenacie i naszym prezbiterem jest o.franciszkanin i ma zamiar napisać książkę o związku drogi z działalnością świętego Franciszka.
    ad 1 nie wiem co ma piernik do wiatraka. Każda wspólnota ma jakieś tam „stopnie wtajemniczenia” Zakonnicy przychodząc do klasztoru nie od razu składają śluby, konieczna jest wcześniejsza formacja duchowa i przygotowanie.
    Ad. 2 jakoś tego nie czuje. Nasz prezbiter prowadził raz rekolekcje w kościele i zaprosił do pomocy w głoszeniu nauk braci, katechiści wcale się nie sprzeciwiali.
    Ad. 3 Poczytaj trochę Ewangelii Jezus też to robił :).
    Ad. 4 Nie publiczne. właśnie dlatego neo jest w pewnym stopniu zamknięte, wszystko dzieje się wśród braci.
    Ad. 5 nakłania się bardziej nie do wyrzekania się wiary tylko życia tą wiarą, a nie popadania w schizofrenie typu wierze ale nienawidzę swojego męża/żony.
    Ad. 6 prezbiter jest potrzebny nie tylko do odprawiania liturgii ale i do tego aby był głosem kościoła we wspólnocie. Czasami gdy kapłan prowadzący drogę nie jest zainteresowany wspólnotą faktycznie mogą się robić jakieś herezje.
    Ad. 7 niektórzy po prostu przychodzą na liturgię w złych intencjach nie widać po twarzy, zresztą takie elementy liturgii jak echo słowa aby nie odbywały się publicznie (jak to moim zdaniem błędnie napisałeś) muszą przebiegać za zamkniętymi drzwiami. Jeżeli osobę przyprowadza ktoś ze wspólnoty to może uczestniczyć w eucharystii.
    Ad. 8 Konkrety proszę. Papież wszystko zatwierdził więc o jakie odcięcie ci chodzi.
    Ad. 9 Jak już coś to nauka Kościoła nie tradycja.
    Ad. 10 A kto zatwierdził statut drogi Putin czy papież? Credo jest zgodnie z ostatnimi dekretami prefekta do spraw wiary. Nie placek tylko chleb nie zakwaszany, który jest mój drogi bracie zalecany do stosowania w kościele jeśli sytuacja na to pozwala zamiast komunikantów (w nowym Mszale Rzymskim). O tym rozrywaniu piszesz jakby wspólnota się rzucała i rwała, prezbiter dzieli chleb.
    Ad. 11 Faktycznie neo ma swoją nowomowę, która mnie osobiście też czasami drażni a nie wiem o co chodzi z tą drogą krzyżową, herezją i tak dalej.
    Ad. 12 :) neo nie sprzyja życiu rodzinnemu? chyba ci się coś poplątało człowieku.
    Nic nie jest obowiązkowe komuś się nie podoba, albo nie pasuje to nie chodzi.
    Neo nie jest jedyną i najlepszą drogą rozwoju chrześcijańskiego.
    Zastanawia mnie fakt, że wszyscy krytykujący drogę stawiają się ponad papieżem i innymi mądrzejszymi i bardziej uczonymi ludźmi. Jakie ty masz wykształcenie? Teologiczne?
    Jasne że w wielu wspólnotach źle się dzieje, ale to przeważnie z braku kapłana prowadzącego, co moim zdaniem nie powinno mieć miejsca, nie ma księdza nie ma liturgii.

  19. Marucha said

    Odpowiem tylko krótko na zarzut iż podważam dogmat o nieomylności papieża. Co do reszty – nie zmieniam swego zdania.

    Otóż stawianie tego zarzutu dowodzi głębokiej nieznajomości Kościoła Katolickiego. Aby bowiem wypowiedź Ojca Świętego nosiła znamiona nieomylności, musi spełniać warunki konieczne:
    – Papież występuje jako najwyższy pasterz.
    – Nauczanie dotyczy wiary i moralności
    – Wskazanie na najwyższy autorytet nauczycielski
    – Zobowiązanie całego Kościoła do przyjęcia tej nauki
    Innymi słowy: wypowiedź ta musi być uroczyście ogłoszona jako dogmat.

    To co popularnie (i błędnie!) nazywa się dogmatem o nieomylności Papieża, powinno się nazywać dogmatem o nieomylności orzeczenia dogmatycznego.

    Nieomylności papieża nie należy więc rozumieć jako wszechwiedzy (nieomylności w sprawach codziennych), ani jako nieomylności we wszystkich sprawach, jakie papież poruszy.

    I tak, zarówno Jan Paweł II, jak i Benedykt XVI są przeciwnikami kary śmierci i nauczają, iż nie powinno się jej stosować. Nauki te nie noszą jednak znamion nieomylności i choć katolik może uznać ich wartość moralną i się do nich stosować, nie musi tego czynić, gdyż Katechizm Kościoła karę śmierci dopuszcza. Ja osobiście jestem zwolennikiem kary śmierci i niezgodność mego stanowiska ze stanowiskiem Papieża nie jest przeszkodą dla mego zbawienia.

    Podobnie – wszelkie rekomendacje odnośnie Neokatechumenatu – są tylko prywatnymi poglądami Papieża, które nie obowiązują wiernych.

    Warto się trochę zapoznać nie tylko z Pismem Świętym (co czynią wszystkie sekty), ale i z Tradycja (co sekty czynią rzadko). Pismo Święte i Tradycja to dwa równie ważne składniki naszej wiary.

  20. Malena said

    Mogłabaym dużo pisać o neokatechumenacie,przeżyłam wiele lat będąc na tej drodze bardzo zaangażowaną. Były chwile wielkiej euforii, cudowne liturgie, konwiwencje, katechezy, kontakty z braćmi podczas przygotowań i nie tylko np. wspólne wyjazdy na Wólkę. Jest na drodze wielu wspaniałych ludzi wśród nich księży. Nikt nie zdaje sobie jednak do końca sprawy czym jest napradę neo i jaką ma faktycznie misję. Nikomu nawet nie przyjdzie do głowy że mogą być złe- skoro droga jest na łonie kościoła. Nie chcę się wypowiadać krycznie ale muszę powiedzieć prawdę,że wymienione wyżej przez Pana Maruchę typowe cechy sekty są niestety znamienne dla neokatechumenatu. Odnośnie życie rodzinnego – neo scala (gdy wszyscy członkowie rodziny są jednomyślni) w przeciwnym wypaku rozbija.

  21. Marciniak said

    biada ludziom religijnym którzy nie znają innego świata niż ten w którym żyją i nie mają nic do nauczenia się od ludzi z którymi rozmawiają…
    zalecam zapoznanie się ze strukturą wspólnot, ich ideą i pokory leśniczy… pokory

  22. Szyszka said

    Ja jestem w Neo i wiecie co tam widzę…przyjaźń, chęć pomocy.Neokatechumenat pokazał mi jak patrzeć na innych ludzi.Oceniajmy siebie a nie innych.Nie zapomnijcie że Neo jest wspólnotą, która składa się z zwykłych ludzi.A człowiek błądzi.Nie mówię że jestem lepsza od innych.Moja przyjaciółka jest Satanistka, ale tak dobrego człowieka nie poznałam nawet w Neo. Pozdrawiam

  23. PL said

    Gratulujemy przyjaciółki satanistki – oraz tolerancji, która pozwala Panu/Pani ją tolerować.

    Neokatechumenat w przyjaźni z satanizmem – TO JEST COŚ!

  24. Mateusz said

    Trudno dyskutować ze zbiorem kalumni. Dla przykładu kalumnią jest informacja
    (typowa zresztą): wielu mądrych hierarchów się odcina, a chory Jan Paweł II pisał listy uwierzyytelniające, ale nawet nie wiadomo, czy to on. Otóż, drogi autorze, Jan Paweł II utrzymywał bliski kontakt z Drogą przez cały swój pontyfikat, odprawiał eucharystię we wspolnotach rzymskich, wiele ułatwiał Drodze w kurii rzymskiej i zawsze zachował życzliwość. Joseph Ratzinger jeszcze za czasów swego biskupstwa w Niemczech własnym samochodem woził katechistów odpowiedzialnych za Niemcy, głoszących Dobrą Nowinę. Przykjaciółmi Drogi jest mnóstwo biskupów i księży, wobec których pojedyncze książki i wypowiedzi ludzi o najlepszych nawet intencjach to zupełna, ale bardzo czasem głośna mniejszość. Po owocach ich poznacie – a owoce to kilkadziesiąt seminariów (stworzonych na całym świecie na ZAPROSZENIE BISKUPÓW), tysiące powołań do stanu kapłańskiego, liczne rodziny na misjach, żywa wiara we wspólnotach. Pozdrawiam i polecam się – Mateusz

  25. Mucha Plujka said

    Gdzie ten zbiór kalumnii?

  26. Marucha said

    Panie Mateuszu, pańskiego rozumowania nie powstydzili by się Świadkowie Jehowy ani żadna inna sekta, która też utrzymuje iż „po owocach ich poznacie”. Jest dla mnie ewidentne, iż Neokatechumenat jest protestancką sektą, która działa na prawach kaduka w Kościele Katolickim. Benedykt XVI już się wziął, choć zbyt ostrożnie, za jej dyscyplinowanie, zaczynając od likwidowania ekscesów liturgicznych.

  27. Al'a said

    Drogi Marucho, czy nie widzisz, że autorytetem są dla Ciebie jedynie ci ludzie, którzy mają takie zdanie, jak Ty? Proszę Cię, nie rób z Jana Pawła II idioty, który nie potrafił zauważyć za życia zagrożenia na łonie Kościoła, bo był już tak zramolały – bo właśnie tak go traktujesz! Gdyby to zagrożenie było poważne i istniało, Jan Paweł II mówiłby o tym, a już na pewno nie sprawowałby wielokrotnie Eucharystii w rycie neokatechumenalnym! Ostatnio członkowie Drogi, w tym ja mieliśmy spotkanie z kard. Dziwiszem, który prosił nas abyśmy dalej trwali z radykalizmie ewangelicznym, zgodnie z wolą Jana Pawła II, którą jako Jego przyjaciel bardzo dobrze znał. Benedykt XVI, poza tym, że jako kardynał wspierał drogę w Niemczech, spotykał się z całymi rodzinami z neokatechumenatu, błogosławił je i wysyłał na misje na cały świat – Jego też uważasz za przeproszeniem za idiotę, który nie wie, co robi? Przepraszam Cię, ale nie obrażaj Głowy Kościoła Katolickiego, bo masz takie widzi mi się.
    Jeśli chodzi o „antyrodzinność” neokatechumenatu, to jest dokładnie na odwrót, niż napisałeś – są to niezwykle trwałe, zakorzenione w wierze rodziny, a jeśli obecność członka rodziny w neo powoduje np. problemy małżeńskie, katechiści zalecają ZREZYGNOWANIE Z UCZESTNICTWA W ŻYCIU WSPÓLNOTY DLA DOBRA MAŁŻEŃSTWA. Dlaczego o tym nie napisałeś?
    Pomijam fakt, że wszystkie „argumenty” przeciwne Drodze, jakie podałeś, są mocno naciąganymi interpetacjami czyichś uprzedzeń i kompleksów, na pewno nie wyniesionych z Drogi. Trzeba być naprawdę człowiekiem złej woli i nie szukać prawdy, jeśli wynosi się ze wspólnoty takie chore wnioski. Życzę Ci Drogi Marucho, żebyś kiedyś spotkał człowieka z neo, którego mądrość i dojrzałość uderzą Cię na tyle, że zaczniesz weryfikować pewne swoje, przepraszam, ale chore osądy – ja do takich mądrych na pewno nie należę, ale znam wielu takich ludzi. I życzę Ci, żebyś przestał szukać zagrożeń tam, gdzie ich nie ma, i zaczął szukać w sobie, bo one są najniebezpieczniejsze. Ale nie martw się, Jezus Chrystus Cię kocha i da Ci moc, aby się z nimi zmierzyć.

  28. Kornel said

    Ofiara Jezusa Chrystusa w czasie przeamania Chleba to jest wiecej niz tylko eksces liturgiczny p.Marucha to jest skandal zgorszenie dla Zydow i glupota dla pogan

  29. Lukasz22 said

    Ja co do tych obowiązkowych nabożeństw. Nikt nikogo do niczego nie zmusza ja jestem na drodze od roku i czasami zdaża mi się nie być na eucharysti więc tu jest błąd. Nie ma podległości katechistom, no jest tak jak to zwykle mają większe doświadczenia życiowe i w drodze więc słucha się ich ale nie jest to ślepe.
    Dziękuje.

  30. tad said

    Szczęść Boże ! Podobają mi się nauki głoszone przez katechistów i chętnie wybiorę się do innej parafii by posłuchac i porównać. Dużo dowiedziałem się, lecz lubię sprawdzić. Jeżeli nawrócą nawet jednego człowieka to też jest sukces i zasługa, bo wiele osób uczestniczy w życiu parafii ale ich wiara jest płytka. Nie staram się krytykować bo też jestem grzesznikiem i wiem,że ktoś może wiele mi zarzucić, choć staram się.

    rachunek sumienia

    jak cię opiszą gdy już odejdziesz
    co o tobie powiedzą
    czy dzięki dziełom będziesz w pamięci
    czy tylko na stypie posiedzą

    jak twoje dzieci będą świadczyć o tobie
    czy będą miały też ideały
    czy będą robiły jak je nauczysz
    czy chcesz by o tobie zapomniały

    co powie ksiądz nad twoim grobem
    czy twoje świadectwo pokaże
    czy twoja wiara była światłem dla innych
    czy byłeś dobrym misjonarzem

    co powie Bóg kiedy staniesz na sądzie
    czy zechce z tobą rozmawiać
    sam ujrzysz swoje zło i dobre uczynki
    co będzie szalę przeważać ?

    tad

  31. pati said

    co masz na mysli mówiąc „Benedykt XVI już się wziął, choć zbyt ostrożnie, za jej dyscyplinowanie, zaczynając od likwidowania ekscesów liturgicznych.
    ” marucha?

  32. Malena said

    Znam doskonale NEO.Jestem coraz mocniej przekonana, że pod pozorem dobra jest jednak wielkim złem, bowiem w sposób podstępny, powolny, konsekwentnie rozkłada Kościół Katolicki. Obrońcy NEO (byłam zażartym również kiedyś ja) mało na ten temat wiedzą.

  33. ... said

    ineligencja bardzo duża!! najpiersie zorientuja potem komentuj „sekty” ok? Ludziemają nasrane wełbie!!

  34. Mucha Plujka said

    Jak może sekta niby-katolicka, założona przez Żyda „Kiko” Arguelo, wnieść coś dobrego? Kiedy Żydzi wnieśli cokolwiek pozytywnego do naszej religii?
    Przecież to jest normalna Piąta Kolumna, która ludzi odzwyczaja od tradycyjnego katolicyzmu i wpuszcza ich na manowce herezji.

  35. Kornel said

    Mucha z jakiej sekty jestes jesli Maryja z Jozefem nic dobrego do twojej religii nie wniosla??????

  36. Mucha Plujka said

    Maryja i Jóżef oraz ich Syn wywodzili się z plemienia żydowskiego – ale zostali przez żydów przeklęci i są opisywani w Talmudzie wyłącznie najbardziej obelżywymi słowami.

    O czym każdy judaizujący „katolik” (a tacy właśnie są neokatechumeni) jakby zapominał.

  37. BylyNeon said

    Byłem kilkanaście lat w Neo. Doszedłem (prawie) do reditio. Na szczęście z tym skończyłem. Szkoda gadać. Kto był, ten wie. Na którymś etapie (II skrutinium? nie pamiętam…) kładzie się nacisk, żeby nie kierować się rozumem. I ten nakaz jest skrupulatnie przez adeptów drogi respektowany. Używanie rozumu nie jest wskazane :)

  38. irina said

    Dajcie sobie spokój z Neokatechumenatem!szukajcie Żywego Realnego Boga Który ma Moc „szukajcie a znajdziecie”-powiedział Jezus.

  39. PL said

    Istotnie, używanie rozumu przez „neonów” wydaje się być w stanie zaniku, skoro nie widzą ewidentnych herezeji głoszonych im w tej niby-katolickiej sekcie.

  40. Karolina said

    Witam wszystkich!
    Czytając komentarze (rzecz jasna sam artykuł również) na tej i tym podobnych stronach anty-neo nasuwa mi się pewna myśl. „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowania dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] Wam urągają i prześladują was, i gdyż z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.” Mt5,10-12
    To w zasadzie cały mój (właściwie to nie mój ;)) na to co piszecie…
    Nie będę bronić Drogi, nie będę się wykłócać… Każdy z nas ma swoją drogę życia. Jeden potrzebuje Neokatechumenatu do tego, żeby zrozumiał, co ma w życiu sens i gdzie go szukać. Są też tacy, którzy idą przez życie bez tej wspólnoty. Szanuję i jednych i drugich. Cieszę się, że Neo powoduje żywe reakcje… Jedni kochają a inni nienawidzą, ale tak było od zawsze – Kościół od początku był prześladowany. Dzięki temu są święci męczennicy :) Jestem na Drodze 7 lat (w czasie II Skrutinium). Droga Neokatechumenalna jest doświadczeniem miłości Boga i bliźniego codziennie i codziennie mam możliwość nawracania. Jestem pewna, „że ani śmierć, ani życie, ani teraźniejszość, ani przyszłośc, ani co wysokie, ani co głębokie, ani żadne inne stworzenie nie zdoła mnie odłączyć od miłości Boga. Objawionej w Jezusie Chrystusie.” To cytat za św. Pawłem. A jaka jest jego historia? Chyba nie muszę przypominać. Dlatego ja jestem optymistką.
    Żydzi to nasi starsi bracia w wierze – dla niedoinformowanych. To, że nie przyjęli Jezusa Chrystusa umożliwiło nam wejście do Kościoła. Oni i tak mimo wszystko są narodem wybranym i mam dla nich szacunek za to, że od nich, z pokolenia Dawida pochodzi Jezus Chrystus.
    Kwestia statutów Drogi dla mnie wygląda następująco – jeśli po 5 latach Drogi Kongregacje prześwietlające działalność Neokatechumenatu stwierdzą, że są rozbieżności to jestem pewna, że wspólnoty będą posłuszne Papieżowi we wszystkim. Jeśli zaś nastąpi bunt jakiejś wspólnoty dopiero wtedy będziemy mogli zastanawiać się nad zagrożeniami płynącymi z ich działalności. Ludzie! Dzisiaj jest dzisiaj, tym żyjmy a nie tym co będzie kiedyś. Na dzisiaj owoce Drogi są wielkie i tego zdania się będę trzymać.
    Zostańcie z Bogiem! Pokój z Wami!

  41. Kiko nie został uznany przez Kościół Katolicki za świętego więc może przestańmy obrażać, bo to nie karykatura said

    Mi po prostu jest szkoda tego co ludzie robią. Jeżeli komuś nie podoba się neokatechumenat, który jest częścią Kościoła Katolickiego i uważa się za katolika to mi coś nie pasuje po prostu. Nie można wybierać sobie co jest dobre, a co złe. Ostatnio na niedzielnej Mszy św. w Ewangelii Jezus nie potępiał kobiety, którą przyłapano na cudzołóstwie i jego pierwsza odpowiedź na pytanie ludu było milczeniem. Czy Pan potrafi naśladować Chrystusa skoro odnalazł Pan swoją drogę? Naprawdę nie nam oceniać, a Kościół za sektę neokatechumenatu nie uważa. Chciałbym powiedzieć, że ludzie czytając takie rzeczy jakie Pan wypisuje cierpią. Nie chcę Pana oceniać, ale może lepiej nie przysparzać kolejnym osobom cierpień i wycofać artykuł. Jezus odpowiedział milczeniem, milczeniem.

  42. Kornel said

    widzisz mucha nie zapominaj o apostolach pierwszych gminach chrzescijanskich i gdybys ty mucha byl tak swiety jak swieci z narodu Zydowskiego oj albo ja . i jak juz tak gleboko zajmujesz sie etymologia sprawdz prosze Kolbe Odwagi

  43. Marucha said

    Nie ulega dla mnie wątpliwości, że za czasów Kościoła Tradycyjnego, a więc przed Janem XXIII, Neokatechumenat by nie zaistniał w Kościele.

  44. Kornel said

    tzn mucha ze ten twoj kosciol datuje sie od ktorego papieza do Jana XXIII, a apostolow swietych niearyjskich sobory i tradycje kosciola niezgodna ze spojrzeniem muchy o kant d.. sobie obic tak?ja tam na neokatechumenacie sie nie znam ale wydaje mi sie ze to moze okazac sie najlepsze miejsce dla ciebie mucha Odwagi kocha Ciebie Bog

  45. Kornel said

    sorki piszac mucha mam na mysli rowniez marucha hihihi i do tego nie mam polskiej trzcionki :)

  46. Marucha said

    Każde Windowsy – a na pewno WinXP – mają polską czcionkę (nie „trzcionkę”), którą można bez trudu wykorzystać. Nie trzeba nawet mieć polskiej klawiatury, wystarczy amerykańska…

  47. Kornel said

    ta a gdzie?

  48. Marucha said

    Niech Pan sobie poszuka na w systemie Help, albo na Google („klawiatura programisty”), albo spyta kogoś znającego się na rzeczy. Jest to trywialnie proste.

  49. mp said

    Marucha.. co Ty wogóle na temat neokatechumenatu wiesz?
    żal ściska jak się patrzy na Twoje wypowiedzi..
    oceniasz coś czego NIE ZNASZ.
    i dobrze, ze Jan Paweł II jak i Benedykt XVIII nie mają okazji tego przeczytać..
    znając ich, pełne miłości serca, pewnie po prostu pomodlili by sie za Ciebie..
    ja natomiast nie potrafie zostawić Twojej wypowiedzi bez echa..

  50. Marucha said

    Moje zdanie podziela wielu hierarchów Kościoła.

  51. mp said

    no cóż.. zapewne chcesz wymienić wszystkie nazwiska ;)
    a więc.. czekam.
    problem w tym, ze Głowa Kościoła ma tu najwiecej do powiedzenia ;)

  52. Marucha said

    Przykład: ks. bp. Kraszewski, ks. prof. Krąpiec (czy mówi Panu coś to nazwisko?)…

    Parę linków:
    http://www.antyk.org.pl/wiara/neokatechumenat.htm
    http://forums.v3v.org/userdata/Czy_Droga_Neokatechumatu_Jest_Prawowierna.rtf
    http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/983

    A nawiasem mówiąc – nie przypominam sobie, byśmy przeszli na „ty”. Czy to taki obyczaj wśród neonów?

    Pozdrawiam

  53. mp said

    ahh.. nie jestem pierwszą osobą, która mówi.. a raczej mówiła.. do Pana na >>Ty>Ty>chwyt

  54. mp said

    ahh.. nie jestem pierwszą osobą, która mówi.. a raczej mówiła.. do Pana na ‚Ty’
    a tak poza tym.. jestem kobietą..
    w każdym bądź razie.. widzę, że Pan na wyrost szuka negatywnych cech wśród neonów.
    w neo jestem od roku.. i niech mi Pan wierzy.. to, że zwróciłam sie do Pana na ‚Ty’ nie ma jakiegokolwiek związku z tą wspólnotą..
    szczerze mówiąc to nie na miejscu ten Pański >>chwyt

  55. mp said

    Wie Pan..
    jak czytam te artykuły to..
    jest w nich wiele niezrozumienia, przeinaczenia..
    aż mi się smutno robi :(
    nie zdaje sobie Pan sprawy z tego.. ile tam tak naprawdę jest MIŁOSCI!!
    PRAWDZIWIE BOŻEJ MIŁOŚCI!!

  56. mp said

    tam, tzn w naszej wspólnocie ;)
    przepraszam za moje ‚rozpisanie’

  57. emdzie said

    Kurka!! Zakon to tez typowa chrzescijanska sekta:
    1. Wprowadzenie “stopni wtajemniczenia” – postulat, nowicjat, sluby czasowe,wieczyste
    2. Podsycanie atmosfery zamknięcia, odrębności, odcięcia od wspólnoty parafialnej – klauzura (nie wolno tam wchodzc swieckim)
    3. Nakłanianie członków do wyrzekania się dóbr materialnych – tego nie musze tlumaczyc
    4. Istnienie tzw. “katechistów”, czyli “ojców duchownych” (”guru”), którymi rzekomo kieruje bezpośrednio Duch Święty. Oni decydują, kto już osiągnął “dostateczny poziom rozwoju”, aby “postepować na drodze”, a kto jeszcze musi powtórzyć jakiś etap. – prowincjalowie, ojcowie duchowni, przelozeni, kapituly dopuszczajace do kolejnych etapow.
    5. Wymaganie, na samym początku “drogi” – od ludzi przecież już ochrzczonych! – aby publicznie wyparli się swej dotychczasowej wiary (sic!), gdyż dopiero wiara w neokatechumenacie jest prawdziwa. – tego nie ma „nawet” na drodze, w zakonie tez, jakis blad autora
    6. Stawianie się neokatechumenów ponad kapłanów, choć oficjalnie gorąco temu zaprzeczają. Kapłani są już tylko po to, aby obsługiwać wspólnotowe nabożeństwa. – a wszyscy niech beda rowni i niech beda bracmi.
    7. Wypraszanie z nabożeństw wspólnotowych osób spoza ruchu, choć przecież są ochrzczone. – nikt w prawdze tego nie robi, ale czy ktos wchodzil kiedys do choru zakonnego na modlitwy? do tego tez potrzeba jest zgoda przelozonego – AA to tez sekta, nie wpuszczaja ludzi z poza kregu
    8. Akcentowanie “powrotu do źródeł” chrześcijaństwa, np. udzielanie Komunii Św. pod postacią zwykłego chleba, gdyż tak czynił Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy. – nie do zwyklego chleba, ale do chleba niekwaszonego. Wstep do Mszalu mowi o tym ze jesli to mozliwe powinno zastosowac sie takie znaki.
    9. Niemal całkowite ignorowanie 2000-letniej Tradycji, której nie może odrzucić nikt, uważający się za katolika. Dla katolików bowiem ich religia składa się nie tylko z Ewangelii, ale i z Tradcyji. Jedno bez drugiego nie ma sensu. Tradycja jest takim samym źródłem Objawienia, jak Pismo Swięte. – Nikt nie ignoruje tradycji, a wlasciwie kazdy zakon zradzal sie z checi powrotu do zrodel. Franciszek tez „odrzucil” tradycje Kosciola, ktory byl bogaty i dla elit, powrocil do zrodel i Kosciol mu to zatwierdzil tak jak droge.
    10. Ekscesy liturgiczne, nie zatwierdzone ani przez Rzym, ani przez Kościół lokalny: brak “Credo” w Mszy Świętej, Komunia Św. udzielana na siedząco w postaci wypiekanych w domu placków, rozrywanych rękami itp. – Liturgia zatwierdzona przed Kosciol. Jeszcze raz wzywam do zapoznania sie z Ogolnym Wprowadzeniem do Mszalu Rzymskiego. A czym chleb lamac, dludkiem i widelczykiem? A Kaplan jak lamie Hostie?
    11. Dla “zaawansowanego” katechumena nie istnieją takie słowa, jak Msza Święta, ksiądz, nabożeństwo. Drażnią go terminy “Święta Tradycja”, herezja, odpust, koronka, Droga Krzyżowa, koło różańcowe. – Msza Świeta = Eucharystia, ksiadz = kaplan, w zakonie nigdy nie mowia o ksiedzu (bo to raczerj wiaze sie z ksiedzem diecezjalnym) ale o kaplanie!
    12. Neokatechumenat nie sprzyja życiu rodzinnemu. Jak w każdej sekcie – wszyscy wszystko o sobie wiedzą, najintymniejsze rodzinne sprawy roztrzasane sa publicznie, włącznie z wyznawaniem grzechów, zdrad małżeńskich itp. – w zakonie inni beda wiedziec o tobie tylko tyle ile im powiesz, a jesli mowisz o wszystkim (grzechy nieczystosci, zakochania, sytuacje rodzinne, intymne itd) to wiedza wszysyko

    ZAKON TO TYPOWA SEKTA hahahaha…. chyba tak jak Kosciol :)
    Szkoda gdy jakies wlasne urazy czy poczucie niesprostania pewnym wymaganiam, niepowodzenia wyjawiaja sie w ten sposob.
    Nie wszyscy musza byc w NEO, nie wszyscy musza byc w KOLKU ROZANCOWYM, ale zarowno jedna jak i druga wspolnota jest potrzeba Kosciolowi.

  58. Marucha said

    Jest to stek bredni człowieka, który nie wie, o czym mówi. Albo, co jeszcze gorsze, doskonale wie o czym mówi, lecz celowo przekręca prawdę.

  59. Xenia said

    Mam znajomych w kręgu neokatechumenatu. Mogę z czystym sumieniem potwierdzić kilka punktów wypowiedzi gajowego Maruchy. To jest protestancka sekta z cechami żydowskimi, prawem kaduka rozpychająca się wewnątrz Kościoła. Ale przyjdzie na nich czas – tak, jak przyszedł na „księży-robotników”, „księży-marksistów”, „księży-rewolucjonistów” i „księży-patriotów”.

  60. Szymon said

    Przede wszystkim w tych tzw punktach „czemu neo jest sektą” napisane jest wiele niedopowiedzeń i przeinaczeń. Tekst w sposób jawnie obraźliwy wyraża się o ludziach Drogi i Soborze Watykańskim II. Nie będę się kłócił na łąmach tej podrzędnej strony internetowej o drogę. Po prostu zapraszam na katechezy na które KAŻDY MOŻE PRZYJŚĆ by zoaczyć jak to naprawde jest.

  61. Wariat said

    Trochę się ubawiłem gdy przeczytałem co Pan napisał: „Nie ulega dla mnie wątpliwości, że za czasów Kościoła Tradycyjnego, a więc przed Janem XXIII, Neokatechumenat by nie zaistniał w Kościele.”, ponieważ Kościół Katolicki przed Soborem Watykańskim II według współczesnego Kościoła Katolickiego byłby sektą. Mentalność się zmienia tylko chyba niektórzy są nastawieni skrajnie konserwatywnie. Również rozbawiło mnie stwierdzenie Pana: „Moje zdanie podziela wielu hierarchów Kościoła.”, pocyzm wymienia Pan jedno nazwisko, a dodatkowo słowo „hierarchów” miałem nadzieję, że będą to jacyś biskupi z Episkopatu Polski.
    Przepraszam za to co piszę ale mnie to śmieszy. Pan tkwi w przekonaniu o swojej racji, papież mówi swoje, Episkopat nic nie mówi, ale „hierarchowie” podzielają Pana poglądy. Istna komedia. Gdyby znalazł się literat, mógłby napisać na tej podstawie dramat w pięciu aktach.

    Pozdrawiam i proszę o modlitwę.

  62. aleksandra said

    po 1 neokatechumenat NIE JEST SEKTA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    jest ono zatwierdzone przez Jana Pawła II

  63. michał said

    „nie opierajcie się złu” :) „cieszcie się i radujcie gdy będą was prześladowac i mówić fałszywie przeciwko wam” :) pozdrawiam braci z neo i wszystkich przeciwników :)

  64. Franek said

    Nie jest prawdą, że Jan Paweł II zatwierdził Neokatechumenat!
    Jan Paweł II znał Neokatechumenat nie tylko dzięki ks. Dziwiszowi i jemu podobnym jego chwalcom i obrońcom, lecz także dzięki hierarchom i świeckim, którzy dostrzegali szkodliwość jego działalności dla Kościoła. Znał też Jan Paweł II samego Kiko i byłą zakonnicę Carmen, którzy niejednokrotnie gościli u niego na objedzie. Bardzo dobrze był poinformowany o Neokatechumenacie także kard. Ratzinger, prefekt Kongregacji do spraw Doktryny Wiary, niezwykle ceniony przez Jana Pawła II; znał on jego notoryczne ekscesy liturgiczne, praktyki z pogranicza legalności i przestępczości w zakresie prania mózgów oraz jaskrawą niezgodność katechez Kiko i Carmen z nauczaniem Kościoła.
    24 stycznia 1997 Jan Paweł II spotkał się z Kiko, Carmen i tzw. odpowiedzialnymi Neokatechumenatu i przypomniał im, że posiadanie statutów zatwierdzonych przez Papieską Radę do spraw Laikatu jest warunkiem koniecznym, by Neokatechumenat mógł być uznany za legalną rzeczywistość kościelną. „Posłuszny” Papieżowi Kiko udał się na rekolekcje na Górę Synaj, gdzie Mojżesz otrzymał był kamienne tablice z Dekalogiem. Nie dostrzegł tam jednak gorejącego krzaka ani też nie zostały mu wręczone kamienne tablice ze statutami Neokatechumenatu i wrócił z niczym. Musiał więc sam zadbać o napisanie statutów. Przedstawiony Papieskiej Radzie do spraw Laikatu tekst statutu nie uzyskał aprobaty. Następne (bodaj dwa) teksty nie uwzględniały poprawek zażądanych przez Stolicę Świętą i również zostały odrzucone. A mijały już cztery lata. W dniu 5. kwietnia 2001 Jan Paweł II pisze list do kard. Stafforda, szefa Papieskiej Rady do spraw Laikatu, kładąc kres kunktatorstwu Neokatechumenatu w redagowaniu statutów. Daje w liście wyraźnie, chć bardzo delikatnie, do zrozumienia, że nie podlega żadnej dyskusji konieczność posiadania zatwierdzonych statutów i dostosowania się do nich. Kończy list kurtuazyjnym upomnieniem Neokatechumenatu za nieposłuszeństwo: „Jestem pewny, że (…) Papieska Rada do spraw Laikatu będzie mogła liczyć na współpracę i ducha synowskiej uległości Neokatechumenatu”.
    29 czerwca 2002 kard. Stafford zatwierdza prawną część Statutu na pięcioletni okres próby (ad experimentum), przypominając jednocześnie, że Neokatechumenat musi jeszcze uzyskać aprobatę „Dyrektorium katechetycznego”, którego istnienie zatwierdzony Statut wyraźnie zakłada.
    Zatwierdzony Statut rzeczywiście odsyła w punkcie 2. artykułu 2. tytułu 1. do „Dyrektorium katechetycznego”: „Neokatechumenat realizuje się w diecezji (…) zgodnie z ‚wytycznymi zaproponowanymi przez inicjatorów’, zawartymi w niniejszym Statucie i w ‚Dyrektorium katechetycznym Neokatechumenatu’, które obejmuje tradycję ustną i ponad trzydziestoletnią praktykę Neokatechumenatu; na wspomniane Dyrektorium składają się teksty tomów ‚Neokatechumenat. Wytyczne dla ekip ketechetów’.”
    W Castel Gandolfo dnia 21 września 2002 Jan Paweł II powtórzył to, na co nalegał już wcześniej kard. Stafford: „Teraz należy do kompetentnych Dykasteriów Stolicy Świętej zbadać Dyrektorium katechetyczne oraz całą praktykę katechetyczną i liturgiczną Neokatechumenatu. Jestem pewny, że jego członkowie odpowiedzą z chojną dyspozycyjnością na wskazania tych tak autorytatywnych Źródeł.”
    Dostarczono Stolicy Świętej 13 tomów katechez, które ani nie odpowiadają oryginalnym katechezom Kiko i Carmen (które nadal są głoszone przez Neokatechumenat!!!), ani nie otrzymały aprobaty Kościoła. Kard. Ratzinger zażądał, by przeredagowano katechezy przy współpracy z nim; zaś jako papież Benedykt XVI, za pośrednictwem kard. Arinze, Prefekta Kongregacji do spraw Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, nakazał (!): „Przy odprawianiu Mszy św. Neokatechumenat uzna księgi liturgiczne zatwierdzone przez Kościół i będzie się do nich stosować nic nie doddając i nic nie opuszczając” (pismo z 1. grudnia 2005; zob. http://www.zenit.org/italian/visualizza.php?sid=6681).
    A tymczasem 29 czerwca 2007 roku upływa czas, na jaki został zatwierdzony Statut; zaś do dziś nie ma jeszcze Dyrektorium katechetycznego Neokatechumenatu…
    Okazje się więc, że zakładanie dobrej woli u neokatechumenalnej triady (Kiko, Carmen i ks. P. Mario Pezzi) było po prostu naiwnością zarówno ze strony Jana Pawła II, jak i ze strony kard. Stafforda. Dzisiaj widać wyraźnie, że kuriozalne zatwierdzenie na okres próbny Statutów, podczas gdy nie istniała ich istotna część (Dyrektorium katechetyczne), było nonsenem. Plusem jednak tych wszystkich perypetii jest to, że dzisiaj jest publicznie ewidentne, iż pleniący się w Kościele twór, jakim jest Neokatechumenat, nie jest rzeczywistością kościelną: jego nauczanie i praksis nie są katolickie!

  65. defabbro said

    Nie wiedziałem, ze Kiko jest Żydem. To pewnie tłumaczy dlaczego udało mu się stworzyć tak silną organizację religijną. Oni są dobrzy w te klocki, np. jego Rodak 2000 lat temu nas wszystkich odkupił, Pana też!

  66. Neon_Katechumenalny said

    Jeśli ktoś mówi że duch soboru watykańskiego II jest nieszczęsny świadczy to tylko o tym że poziom jego wiedzy i prawdomówność jego słów nie ma żadnego znaczenia. Oczywiście każdy może mysleć o neo żle tak samo jak o soborze. Jednak trzeba wiedzieć że struktura na jakiej opierał się kościół przed rokiem 1962 jest nie wystarczająca dla potrzeb ewangelizacji nowego millenium,przed soborem do kościóła napływało wielu ludzi którzy nie potrzebowali ewangelizacji gdyż świat funkcjonował na zupełnie innych warunkach, wtedy ludzie pragneli isc do kościoła i modlić się ponieważ tam znajdowali ratunek przed wojnami, nazizmem, komunizmem etc. Natomiast dzisiaj w obliczu postepującej sekularyzacji i braku odniesienia wiary do codziennego zycia, kościół potrzebował odnowy a wraz z tą odnową pojawił się charyzmat drogi neokatechumenalnej który odpowiada na wezwania soboru watykańskiego który jest niesamowitym darem dla koscioła i dla ludzi podobnie jak droga neokatechumenalna. Każdy człowiek potrzebuje na nowo odpowiedziec na wezwanie chrztu swietego, przyjęcie w życiu nauki chrystusa oraz formowania prowadzącego do wiary dojrzałej i odnowienia przyrzeczenia chrzcielnego. To wszystko ma ogromne znaczenie dzisiaj wielu ludzi zupełnie nie ma wiary, wielu dawno straciło nadzieje, wielu nie przejmuje sie zupełnie śmiercią i zmartwychwstaniem chrystusa, ponad to wielu ludzi nie wierzy w miłość, natomiast dziś jest potrzeba aby ludzie na nowo w kościele i poza nim zaczeli głośić dobrą nowine o chrystusie zmartwychwstałym wszędzie. A naprawde ludzie potrzebuja tego dużo bardziej niz pieniędzy itp. Zamykanie sie na ewangelizacje jak to napisałes troche inaczej ale taki jest sens twojej wypowiedzi nie jest dobre, zapomniałes o tym ze kościół jest misyjny, i potrzebuje byc w ruchu nie moze zamknac sie tylko w swoich murach,

  67. neo_katechumanalny said

    Więcej miłośći bracie, życze ci by pan bóg dał ci dużo miłośći zwłaszcza do braci z drogi którzy sa w wiekszosci bardzo trudni, wielu ma rózne historie bardzo cięzkie też, naprawde wielu kryzysuje. Ale naprawde droga i bracia którzy droge znają i którym w większości uratowała życie nigdy nie chcą robić niczego przeciw kościołowi. Pozdrawiam

  68. jezyk said

    No, pięknie sobie poczynacie, pisząc te wszystkie brednie przeciwne neokatechumenatowi. Jak wielkim oszołomem trzeba być, żeby będąc wcześniej na Drodze, pisać teraz o „GURU Kiko”, sekciarskim klimacie, itp bzdurach. Jestem w neo 17 lat, miałem parę etapów i co??!!?? Nadal chodzę do Kościoła – rzymskokatolickiego of course, nie złożyłem żony, czy dzieci w ofiarnej daninie na rzecz Kiko, mam dom , samochód i przeogromne szczęście, że dzięki temu narzędziu, wzbudzonemu przez Boga w Kościele – rzymskokatolickim – jakim jest Droga, mogę rozumieć moją sytuacje życiową, że Bóg mnie kocha , mimo tego, jaki jestem (nieświęty raczej, w przeciwieństwie do wszechwiedzącego Pana Maruchy)i daje mi codziennie szansę na nawrócenie, czyli na kompletne przewartościowanie mojego życia. Nie obsrywajcie proszę ja was czegoś (np. – BylyNeon Powiedział/a::, Widget Powiedział/a:: ), co was wyciągnęło z gówna, a teraz wam jest dobrze, to można jeździć jak na kobyle, czy czymś!! Popatrzcie sobie mili państwo – przeciwniacy, na Biblię Jerozolimską, np.!! Dziekujcie Bogu, za to że jest i to zatwierdzona przez cały Episkopat – nie tylko Polski – kto widział, ten wie, dlaczego to napisałem :-) Jeśli powoływanie sie na znaki jest niewskazane i sekciarskie (Panie Mateuszu, pańskiego rozumowania nie powstydzili by się Świadkowie Jehowy ani żadna inna sekta, która też utrzymuje iż “po owocach ich poznacie”.), to nie wiem, jak ktokolwiek może cokolwiek i komukolwiek udowodnić!! Nie chce mi się już wywodzić dalej, bo czasu mi szkoda, nie mogłem jednak zostawić tego bez echa. Pozdrawiam i Pokój z Wami See you in Sydney :-) – maybe. P.S. Prawdopodobnie, parkinsonowaty, niewiedzący, co podpisuje, ogłupiony przez świecką ekipę neokatechumenalną, popierający w/w sektę Papież będzie niedługo SANTO – dziwne, nieprawdaż?!?!? Czego i sobie i wam wszystkim życzę. CHRYSTUS NASZA PASCHA ZMARTWYCHPOWSTAł DLA NAS !!!

  69. jezyk said

    A i jeszcze trzy sprawy : Franek Powiedział/a:: „byłą zakonnicę Carmen” – sam jest ześ chopie była zakonnica:P
    Poczytaj….
    Poucz się….
    Pogadamy :-)
    I druga: Jak można pisać, że nie ma kultu Maryji we wspólnotach
    Poczytaj….
    Poucz się….
    Pogadamy :-)
    I po trzecie : Co Pan jest taki wrażliwy na swoim punkcie i na punkcie ortografii Panie Marucha, czy Pani (juz mi się pomyleło) – czyżby od tego zależało Pańskie życie??
    Pa:-)

  70. Widget said

    Panie Jezyk, nie życzę sobie aby mnie Pan obrażał. Nikogo nie obsrywam, a rozmawiać chyba mi wolno. Mieć swoje zdanie też. Znamienne jest to co Pan napisał. Ktoś kto trafił do neokatechumenatu powinien być (chyba Kiko personalnie) dozgonnie za to wdzięczny, bo było to „wyciągnięcie z gówna” -wg Pańskich słów. Ciekaw jestem tylko jak Pan to wyciągnięcie tłumaczy. Czy jest ono trwałe, czy też po rezygnacji z neokatechumentu zpowrotem w nie wpadłem? No bo jak trwałe, to by znaczyło, że Neo sprawiło pewien rodzaj przebudzenia. Bodaj tak właśnie kiedyś myśleli gnostycy, póki ich herezja nie została oficjalnie potępiona. Spodziewam się jednak, że odpowie mi Pan iż spowrotem wpadłem w ekstrementy. No więc z Neo jest tak, że tam jest jedyna prawda, światło, ech i ach, a ci zpoza są żałośni i trzeba ich nawracać. Tak jak np. teraz z Australijczykami. Dla niezorientowanych wyjaśniam – ostatnio Kiko wpadł na pomysł żeby najechać Australię aby śpiewami neokatechumenalnymi i tzw. świadectwami nawracać na jedyną słuszną religię – neokatechumenat. No i teraz żąda posłuszeństwa w wysłaniu osób gotowych tam pojechać. Ze znalezieniem chętnych nie ma raczej problemu, gorzej ze zbiórką kasy wśród braci na opłacenie wyjazdu tych ludzi… Tak właśnie wygląda czano-biały świat wg Kiko: wybrani, właściwie już święci, z całą pewnością ci lepsi muszą zrobić wszystko żeby nawracać tych ze świata, tkwiących w fekaliach. Nieważne jakim nakładem sił i środków. Ale Pan to popiera, bo nie ma Pan swojego zdania… Jesteśmy już po nocnym czuwaniu. Czy „przejście” było mocne? – To kolejna brednia powtarzana w kółko przez katechistów tzw. „braciom”…

  71. PL said

    Prawdę mówiąc – entuzjaści neokatechumenatu reprezentują głównie:
    – kiepską polszczyznę (chaotyczna składnia, marna ortografia i interpunkcja)
    – emocje i swego rodzaju fanatyzm wypowiedzi
    – zastępowanie argumentów atakami osobistymi

    Łączy ich coś z sektą Jerzego Owsiaka. Też powołują się na „dobro, jakie wynika z ich działalności”. To samo zresztą mówią harekrysznowcy.

    Myślę, że Bóg jednak łatwiej wybacza głupotę, niż złą wolę – i w tym widzę szansę dla „neonów”.

  72. JUZIA said

    SSIJTA JAJA WSZYSCY!!!!!!!!!!!!!! SSIJTA JAJA PANA MARUCHY…JA NIE JESTEM W NEO ALE WIEM ZE TO JEST OK…WIEC CZEPTA SIE KUTASA PANA MAUCHY!!!!!!!! POZDRO FRAJERZY :D

  73. Demaskator said

    Poznałem kilka osób którzy tam są i jestem zaszokowany ich postawą. Jedynymi ich prawdziwymi przyjaciółmi są tylko ich bracia w wierze a pozostałych traktują raczej jak kogoś gorszej kategorii. Poza tym, w swoim życiu nie dążą prawie wogóle do jego poprawy wierząc że co ma być to będzie więc nie ma potrzeby robić czegokolwiek. Jako że znam zachowanie ludzi którzy przeszli socjotechniczne pranie mózgów w sektach to muszę stwierdzić że w neo z całą pewnością jest tego namiastka.

  74. PL said

    Fakt, że „neoni” publicznie oceniają, kto ma jak głęboką wiarę i czy nadaje się do „awansowania” na następny stopień – JEST SKANDALEM! Toć to normalne, masońskie obyczaje.

  75. marost said

    W przeciągu trzech dni, na samym początku Wielkiego Postu Droga Neokatechumenalna była dwukrotne przywołana do porządku: przede wszystkim ze strony Papieża oraz przez biskupów Ziemi Swiętej.
    W grudniu 2005, Kongregacja ds kultu Bożego i dyscypliny Sakramentów zwróciła się do Drogi Neokatechumenalnej aby dokonała zmian w sposobach w jakich jej wspólnoty odprawiają msze. Nieco później – 12 stycznia 2006 papież BXVI wyraził pod adresem Drogi podobną krytykę wymagając „uważnego respektowania ustanowionych reguł”.

    Liturgia i katecheza głoszona przez Drogę w ich wspólnotach uwidaczniając sprzecznośsi wzbudza zaniepokojenie tak ze strony Kongregacji ds Kultu Bozego jak i Kongregacji ds Doktryny Wiary, czy też i innych.

    Aprobata definitywna statutu Drogi nie wydaja sie oczywista. 29 czerwca 2002 roku Stolica Apostolska wydala tymczasowa zgode „ad experimentum” na okres 5 lat, ktory dobiega kresu za kilka miesiecy.

    Ta watpliwość wyrazil Benedykt XVI 22 lutego podczas spotkania z osobami duchownymi z Rzymu: ” pytania, ktore stawiaja się po piecioletnim okresie eksperymentu to: zatwierdzić definitywnie statuty Drogi Neokatechumenalnej?….Przedluzyc okres próbny?….Czy nie należałoby przeprowadzić korekcji pewnych elementow tej struktury?”
    Patriarcha Jerozolimy Michel Sabbah, i grupa biskupow katolickich z Ziemi Swietej wystosowali 25 lutego list do czlonkow Drogi w ktorym zarzucaja „neonom” organizowanie „wlasnej bandy”, odprawiania mszy poza parafiami, nie przestrzegania reguł liturgicznych i oddalanie się od lokalnej kultury i lekceważenie miejscowego języka.

  76. PL said

    No właśnie. Wypada podziękować przedmówcy za konkretne fakty, o których „neoni” albo nie wiedzą, albo udają, że nie wiedzą.

    Jest i tak wielkim nadużyciem, iż ta skandaliczna sekta żydowsko-protestancka wkradła się podstępem do Kościoła Katolickiego, wykorzytując przejściowy okres rozluźnienia dyscypliny związany z Vaticanum II.

    Miejmy nadzieję, iż wreszcie ktoś zrobi z nią porządek, aby nie robiła wody z mózgu przyzwoitym, acz naiwnym ludziom.

  77. Kaziu Kozoduj said

    Wypowiedź entuzjasty neokatechumenatu poraża swą prostolinijnością oraz chrześcijaństwem:

    SSIJTA JAJA WSZYSCY!!!!!!!!!!!!!! SSIJTA JAJA PANA MARUCHY…JA NIE JESTEM W NEO ALE WIEM ZE TO JEST OK…WIEC CZEPTA SIE KUTASA PANA MAUCHY!!!!!!!! POZDRO FRAJERZY

    Gratuluję neonom takich zwolenników.

  78. kornel said

    ja tam jak już mówiłem na neo się nie znam jestem na drodze dopiero pare lat. Naprawde dziękuje Bogu za dar drogi za Kiko katechistów księży biskupów i proboszczy za katechezy bo bez tego czy się to komuś podoba czy nie prawdopodobnie przy odrobinie szczęścia teraz kończył bym odsiadke, nie wiem jak bardzo cieszą sie moje dzieci szczególnie ostatnia trójka bo bez powołania mnie i mojej żony na drogę nigdy pewnie nie miały by okazji z czegokolwiek sie cieszyć. Bez watpienia wszyscy jesteśmy dziećmi Boga i tak mi sie wydaje że neo jest dla tych bardziej upośledzonych , możecie sobie mnie drodzy panstwo nazywać jak chcecie /naprawde sporo tu epitetów pod moim adresem/ jakoś ciężko mi uwierzyć że wypływają one z głębokiej wiary chrześcijańskiej/czytaj. miłości Boga i bliźniego/ możecie sobie nazywać swoje zgorszenie troską o kościół nie mój problem. Neokatechumenat w kościele jest faktem jesli ktoś pragnie zniszczyć owoce soboru watykańskiego II to proszę bardzo wsadźcie mnie do pierdla i eksterminujcie w moim przypadku 3 dzieci bo ktoś pokłócił sie z kimś o kase bo oni są tacy my inni bo jest liturgia taka itp. śmiało odwagi. Dzieci uposledzone to dzieci specjalnej troski i ja doświadczam na drodze tego że Pan Bóg się o mnie troszczy specjalnie i za darmo mam nadzieje ,tylko dzięki Niemu , że mnie nie zostawi i tu uważaj bracie i siostro aby twoje zgorszenie cię nie zabiło. Swoją drogą dziekuje Bogu za p.Marucha mam już polską czcionkę :) angielskim informatykom się nie udało wydaje mi się że mi Najwyższy pomógł dzięki jeszcze raz pozdrawiam Pokój z Wami Wszystkimi.
    p.s. więcej nie chce mi się z Wami dyskutować chyba że zmienie zdanie ups

  79. mama said

    To są ataki o jakich jest mowa w Piśmie świętym. Ja patrzę na owoce. A owocem Drogi są nasze liczne dzieci, nasze nadal istniejące małżeństwo, dar wybaczania sobie wzajemnie, dar służenia najbliższym i innym potrzebującym oraz wiele innych. Kiedyś byłam nastawiona na egoistyczne pojmowanie życia. Bóg poprzez tę Drogę, poprzez wieloletni kontakt ze Słowem dał mi wiarę i moc wychodzenia ze swojego egoizmu. I nie jest ważne co mówicie o neokatechumenacie. Nikt nigdy nie kazał wyrzekać się wiary by ją wyznawać w neokatechumenacie.Nic takiego nie miało nigdy miejsca, wręcz przeciwnie, na tej Drodze poznałam dokładnie naukę wiary którą mogę teraz w pełni świadomie wyznawać. I jest to ta sama wiara jaką wyznawałam od dzieciństwa ale jej nie rozumiałam. Teraz wyznaję wiarę w Boga Stworzyciela, Jego Jedynego Syna Jezusa Chrystusa oraz w Ducha Świętego. I wiem, jak Trójca Święta objawia się w moim życiu. Bóg – stworzył mnie, mego męża nasze dzieci, stworzył naszą rodzinę na nowo, stwarza nasz każdy dzień. Jezus umarł za mnie i na krzyżu dał mi odpuszczenie grzechów, obdarzył mnie swoim MIŁOSIERDZIEM tak obficie, że mogę bez przeszkód być miłosierna wobec bliżnich. Duch święty uczy mnie swoich darów – darów potrzebnych do pokornego akceptowania Jego woli a zwłaszcza daru bożej bojażni. Gdy nie potrafię modlić się jak trzeba, sam Duch przyczynia się za mną w modlitwie.
    Jestem spokojna – nic ani nikt nie może odłączyć mnie od miłości Boga objawionej w Chrystusie Jezusie! Tego samego doświadczają moi Bracia we wspólnocie. A jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości to od teraz modlę się za takimi, aby mogli dostrzec ogromną miłość Boga w swoim życiu. A jeśli nawet odszedłeś z tej Drogi to poza nią Bóg Cię i tak KOCHA!!! Ta Droga to tylko sposób, lekarstwo poprzez które łatwiej mogłeś zobaczyć Jego MIŁOŚĆ. Ale może Bóg da Ci inne lekarstwo? Lekarstwo gorzkie odrzucasz? Lekarz przepisze dla Ciebie inne, może dłużej będziesz się leczył ale może smak będzie bardziej dla Ciebie odpowiedni? Nie krytykuj leków jeśli Tobie nie smakowały. Innym pomogły i ich uleczyły. Proś Niebieskiego Lekarza o nowe lekarstwo, bo na pewno uleczenia potrzebujesz jak każdy człowiek.
    Nie chcę polemizować z czyjąś opinią. To co napisałam to moje doświadczenie. Bóg każdego doświadcza by mógł Go poznać. Pozdrawiam każdego kto to przeczyta i modlę się za każdego. Niech Bóg Pokoju zajaśnieje w Twoim sercu a anioł stróż walczy w Twojej obronie!! Pokój z Wami!!

  80. asia said

    Kiko Arguello ist the best man in the world!!!

  81. Mucha Plujka said

    Panie Kornelu, nikt nie atakuje Pana – tylko Judasza Kiko Arguelo, który tworzy pseudokościół wewnątrz Kościoła, korzystając z jego rozprężenia po II Soborze – i odciąga ludzi od prawdziwej wiary i tradycji na rzecz żydo-protestanckich zboczeń.

  82. Katolik said

    Droga Mamo, jezdem zwruszony głembiom Twojej wiary w brednie i głupoty.

    Ja idę inną drogą: drogą 2000-letniej tradycji.
    Niepotrzebni mi są fałszywi apostołowie.

  83. Piotr said

    Bracia trochę pokoju. Jestem na drodze neokatechumenalnej od 10 lat. Moja matka była na niej także i poniekąd z tego powodu ja tutaj jestem. Prawie wszystkie punkty, które wymienił autor tego artykułu (poza kilkoma, w których w ogóle nie wiem o czym mówi) są „prawdziwe” W tym sensie, że faktycznie z zewnątrz „może” to tak wyglądać. A idąc dalej… na bazie tych punktów może dochodzić do nadużyć w tych punktach. Ale czy to powód z jakiego trzeba powiedzieć, że całe dzieło jest złe. Czy trzeba zakazać używania noży bo służą także do zabijania ? Czy to czasem nie ludzie używają ich do mordowania ?

    Wiem jedno… widziałem tyle cudów na drodze, w mojej wspólnocie, że nie mogę nie mówić, że droga neokatechumenalna jest owocem miłosierdzia bożego. Ktoś tu mówił, że po owocach ich poznacie i taka prawda. Ja poznaje po owocach. A wszystkie ataki na drogę neokatechumenalną mnie w tym utwierdzają. Co do wielu uchybień jakie w niej są… mnie też drażnią (to co było w liście Arinze) Choć by ten fragment, że stołem liturgicznym może być także(poza poświęconym ołtarzem w kościele) dowolny nadający się przedmiot(nie poświęcony) (wyłączony z użytku świeckiego) jeśli stoi na nim krzyż. Choćby tego się w neo nie przestrzega bo często ołtarzem jest choćby stół do pingponga i może nim być bo nie „gra” się na nim ale w takim wypadku powinien stać na nim krzyż!!! I kilku innych jeszcze rzeczy. Ale wiem, że Kiko nie jest sekciarzem tudzież żydem, protestantem i kim tam go jeszcze nie nazywano i, że będzie trwał w posłuszeństwie co do tego co mu powie zwierzchnik kościoła Katolickiego!

    Pokój bracia :)

  84. Wariat said

    Mnie nadal to wszystko śmieszy… Żydzi, masoni, fanatycy, protestanci… To neoni oceniają wiarę. W ogóle nie podoba mi się słowo ocena, ocenianie, osądzanie… „Niepotrzebni mi są fałszywi apostołowie.” – czy jest tu jakiś osąd:)
    Na miejscu przeciwników neokatechumenatu bym poczekał, bo wierzę w KK. Jeżeli neo jest jakąś żydo-masono-bolszewicko-różokrzyżową sektę to KK sobie poradzi, przecież ma 2000-letnią tradycję i jest żywym Ciałem Chrystusa.

    Shalom
    (będę wyklęty od Żydów ale cóż)

  85. EwA said

    Marycha czy tam Marucha ma chyba jakies kompleksy skoro takie rzeczy wypisuje.. sie usmialam jak to przeczytalam. Wszystko to jest naciagnie faktow Panie kochany. Widac ze pan na ani jednej Eucharystii Neokatechumenalnej nie był a tym bardziej nie mial okazji poznac Drogi z „bliska” (no ale chyba taki wysilek bylby ponad Pana mozliwosci. Z Pana swiatopogladem zawal na miejscu).
    Tekst mi na kilometr smierdzi Atykiem. Pewnie usiadl Pan kiedys wieczorem i natchniony splodzil owy swiatly tekst, coby przestrzegac biedne duszyczki nie zleszly na zla Droge! ]:-) hahahah.. Czlowieku…

    Bog cie kocha. Serio. I to za D-A-R-M-O. Bless

  86. ewka said

    Jedno jest zdecydowanie nieprawdziwe. Nie wypraszają z mszy „obcych”. Byłam, słyszałam, widziałam. Nikt mnie nie wyrzucił. Fakt, obcemu wspólnocie może się wydawać dziwne tzw. „echo słowa”, ale jedzenie mięsa w piątek we Włoszech, w katolickiej rodzinie też wydało mi się dziwne. A oni tam (we Włoszech) nie mają zalecanego „postu”. A komunię pod dwoma postaciami przyjmowałam po raz pierwszy w swojej rodzinnej parafii. Cóż neo nie jest studolarówką, nie każdemu musi się podobać. Jest wiele dróg w Kościele. Jak ktoś nie chce czytać pisma, może się modlić w kółku różańcowym. Teraz poznałam kilku ludzi będących w neo, jedni się mi się podobają inni nie, ale zauważyłam, że im dłużej są w tym neo, tym mniej są aresywni. Osobiście podoba mi się to, nawet bardzo. Wolę miłośc neo niż zgryźliwość „pana” maruchy.

  87. mimi said

    Ja na drodze jestem kilka lat, około 5, najpierw w pobliskiej parafii a potem w mojej parafii, gdyż powstała tam nie dawno. I nadal na niej jestem. Sz.P.Marucha nie miał racji co do tego, że trzeba wyrzekać się wiary. Nigdy coś takiego nie miało miejsca. I nie będzie miało. Jestem tego pewna. Jestem młoda, nawet kilku (niewielu) lat brakuje mi do 18. Mimo tego wieku wiem, że neokatechumenat jest darem. Nawet niekoniecznie on sam, ale panująca tam atmosfera, modlitwa, pomoc itp. SZ.P.Marucha zwracam sie z prośbą, aby przybył pan kiedyś na katechezy i dopiero później pisał cokolwiek na ten temat.
    Pokój z Wami wszystkimi

  88. Marucha said

    To bardzo dobrze, że Mimi jest pewna, co będzie w przyszłości miało miejsce, a co nie będzie miało.
    Wspaniała atmosfera panuje też u Hare Krishna oraz Świadków Jehowy. Można by i tam też się zapisać.

  89. Demaskator said

    Marucha, dobrze rzekłeś… Dla poparcia Hare Krishna i „róbta co chceta” jedzie osobiście sam Życimski, ponoć biskup katolicki!?
    Ale mieszanie w umysłach, szczególnie młodych ludzi jest głównym zadaniem belzebuba który ma tutaj na ziemi coraz wiecej swoich naśladowców, oczywiście w większości ukrytych pod płaszczykiem etosu narodowego i patriotyzmu religijnego.

  90. Marynka said

    Marucha, tzw.PAN Marucha, nie wie kompletnie nic o neo. Ja też moglabym powiedziec ze kolko rozancowe to sekta, ale nie mowie bo nie znam. Zawsze sie znajda przeciwnicy czegos( apropos strony antyk). Ja sie nie moge odnalezc w zwyklym kosciele. Moi rodzice sa na drodze 25 lat. Chyba to cos mowi :). Kiko nie jest swietym!! Uznalabym te wszystkie punkty opublikowanie przez CIEBIE, sa prawdziwe jeslibym zobaczyla orzeczenie o powaznej chorobie psychicznej Pana Maruchy!! NIE WIESZ CO MOWISZ, ZAPOZNAJ SIE Z KSIAZKA O ZYDACH I PROTESTANTACH A POTEM OCENIAJ!!

  91. Marucha said

    Droga Marynko, nie piszę NIGDY niczego, na czym się nie znam. Pozostaje mi tylko wyrazić żal, że nie potrafisz odnaleźć się w „zwykłym Kościele” (przez duże K!) i szukasz Kościoła niezwykłego. Być może problem leży w Tobie, a nie w Kościele…

  92. faket said

    ja sie w pełni z tym nie zgadzam co tu jest napisane mam 22lata i jestem już 10 lat na drodze i widze ogromne światło jakie mi dała ta wspólnota na moje życie… :(mam pytanie jedno: czy osoba która napisała ten artykoł miała stycznośc z drogą neokatechumenalną?? proszę o odpowiedź na mojego meila. pozdrawiam:)

  93. Piotr said

    Drogi Panie Marucha.
    Strasznieś zgryźliwy. Próbujesz używać erudycji by udowodnić… hmmm no właśnie… co ? Że neokatechumenat to sekta, „oddzielny kościół”, patologia? Nie wiem za co to jeszcze uważasz.

    Tych, którzy są na drodze do tego nie przekonasz bo oni to właśnie sami doświadczają tego ile dobra ona im daje. Jak nie doświadczają i uważają, że jest nie dla nich to odchodzą (ale chwila.. to w sektach można odejść ???? no popatrz :) ) Neokatechumenat nie jest dla każdego. Jest jedną z rzeczywistości kościelnych i tyle. Jak ktoś dojdzie do wiary bywając w kościele raz w tygodniu i na świętach to przecież nie ujma jakaś. Ja mu mogę tylko zazdrościć bo ja nie potrafiłem. Jak ktoś zdobędzie wiarę będąc w Oazie to suuuper. A jak ktoś będąc w Barce weźmie ducha świętego to też wspaniale. Wiele jest przecież dróg a jeden cel.

    Tych, którzy już naczytali się tych bredni wypisanych na Antyku też nie musisz przekonywać. Oni już „wiedzą”, że to „sekta”

    A podsumowując twój artykuł jest zlepkiem bzdur+kłamstw+haseł, których rzucanie bez wyjaśnienia jest wielkim nadużyciem. Jak Jezus kazał pić swoją krew i swoje ciało to też powstało zgorszenie. Czasem trzeba poza słowami szukać w nich jakiegoś głębszego sensu a nie zatrzymywać się na ich płytkiej warstwie.

    Poza tym niektóre z tych argumentów są po prostu tak śmieszne, że brak słów :) Niczym jeden z ulubionych moich zarzutów na Antyku, że wspólnoty Neokatechumenalne odnoszą się ciągle do Judaizmu :D No masz… a to ci pech. Jezus był żydem :)))

    Choćby twój zarzut nr12 jest tego typu. Rzeczywiście wspólnoty nie sprzyjają życiu rodzinnemu. Duże szczęśliwe rodziny, w których dzieci nie wiedzą co to separacja i rozwód. Faktycznie blaaahhh. Po prostu okropieństwo ;)

    Co do twoich porównań z Jehową to także, jesteś śmieszny. Jeśli naprawdę nie widzisz różnicy między tymi dwoma rzeczywistościami to albo nie wiesz kogo czczą ŚWIADKOWIE JEHOWY (faktycznie ciężko się domyśleć) albo nie znasz neokatechumenatu. Ale to świadczy tylko o twoim ignoranctwie. Mógł bym polemizować z każdym twoim zarzutem ale nie widzę w tym celu bo po pierwsze ty nie chcesz słuchać bo wyznajesz zparafrazowaną widać zasadę Ks. Tischnera. Czyli „Są dwie prawdy. Moja Święta prawda i innych gówno prawda” Poza tym, wiele z tych punktów jak choćby brak Credo jest już nie aktualny a wiele innych może już niedługo być nie aktualne ponieważ kończy się okres „testowy”(do czerwca bodaj) dla drogi (po listach Arinze) i już wkrótce zapewne kilka rzeczy się zmieni jako, że jestem pewien, iż Kiko będzie posłuszny Papieżowi. Zaiste ciekawa to sekta… posłuszna Papieżowi. Ewenement na skale światową!!!

    Ale rozumiem Panie Marucha, że teraz taki w polsce nastrój i moda. Obrzucić błotem. Nie ważne kogo, nie ważne jak. Ważne, że inni rzucają to pewnie wiedzą dlaczego. Radził bym jednak szukać innych autorytetów niż ze świata polityki bo to raczej nic dobrego panu nie przyniesie.

    Pokój bracie!

  94. Marynka said

    To ty szukasz cech niezwyklych w glebszym wyznaniu wiary!! NIe moja wina ze nie uznajesz Soborów Watykańskich … no cóż…to co Ty robisz(chodzi mi o niepodleganie woli papieza) nazywa sie schizmą(jesli wiesz co to znaczy)…
    Pozatym apropos punktu 10! „ekcesy” liturgiczne, owszem nie zostały zatwierdzone przez Rzym, ale przez papieża! Credo w eucharystii sie znajduje. A nie przyjmujemy chleba pod postacia „wypiekanych w domu placków” tylko specjalnie przzygotowywanego chleba, rozrywanego przez KSIEDZA!!!!! pozatym neo sprzyja rodzinie, nawet zacheca aby z nia przychodzic…pozatym najwiekszym skandalem jaki opublikowales na tej stronie jest to, ze KTOS(BO NAWET NIE POWIEDZIALES KTO) KAZE CI SIE WYPRZEC TWOJEJ DOTYCHCZASOWEJ WIARY- TO DOPIERO APOSTAZJA!!

  95. Marynka said

    Przepraszam, nawet nie rozrywanego, tylko łamanego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  96. Marucha said

    Ależ Marynko, jak najbardziej uznaję władzę Papieża, co nie przeszkadza mi w używaniu własnego rozumu, wspartego 2000-letnią Tradycją i nauką Doktorów Kościoła, np. Św. Tomasza z Akwinu, którego dzieł zapewne nie znasz.

  97. Piotr said

    Panie Marucha… mi pan nic nie odpowie ? Czy polemizowanie z zapewne młodą jeszcze Marynką to jedyna na co pana stać ??:)

  98. Marucha said

    Panie Piotrze, cóż mogę odpowiedzieć? Napisałem to, co myślę, w oparciu o dostępne mi fakty. Pan się z tym nie zgadza. Ja myślę, że jest Pan w błędzie. Wiele mi daje też do myślenia (nie mówię akurat o Panu) dość niski poziom merytoryczny, chaotyczna logika oraz kiepska polszczyzna u wielu entuzjastów „neokatechumenatu”.

  99. Piotr said

    Hmmm… tyle, że padło tutaj bardzo wiele konkretnych argumentów obalających wypunktowane przez Pana cechy neokatechumenatu jako sekty. Argumentów bezspornych i namacalnych zarówno nad którymi nie da się polemizować jak choćby z wyznawaniem Credo. Mam więc taką nadzieję, że Pan faktycznie czyta to co niektórzy tutaj piszą i niejako Pański obraz o tej rzeczy wraz z poznanymi faktami się zmienia bo w innym wypadku już nie było by to „niedoinformowanie” a zwykłe zacietrzewienie z Pańskiej strony.

    Co do poziomu. Łatwo to wytłumaczyć. Po prostu większość osób tutaj się wypowiadających jest jeszcze bardzo młoda jako, że w Neokatechumenacie bardzo liczna grupa młodzieży. A głównie takie osoby korzystają aktywnie z internetu. Poza tym, dalej nie rozumiem co miało by to dawać do myślenia. Że w neokatechumenacie są ludzie z „charakterkiem” czytaj kłótliwi, cholerycy czy też analfabeci. Chyba o tym kto bywa powołany pismo święte dobitnie mówi! Choćby tu: Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze oraz na dziedziców królestwa przyobiecanego tym, którzy Go miłują? Coś na pewno w tym jest bo trochę na drodze jestem i widzę, jakie „ziółka” Pan Bóg stawia na drodze. Tak zwane najgorsze przypadki. Ale też niesamowite jest widzieć jak Ci ludzie się tutaj zmieniają.

    Ale szczerze… mi to naprawdę jest obojętne czy Pan nazwie neokatechumenat sektą czy nie. Nie mam instynktów iście kibolskich. Że jak ktoś by nazwał mój ukochany klub piłkarski to trzeba go sprać. Tu nawet nie chodzi też, że jest słowo o znoszeniu prześladowań bo tak naprawdę co to za „prześladowanie” :) Po prostu widzę ile Bóg na drodze w moim życiu zrobił i chciałbym także, żeby innym w ten sposób pomagał. A może ktoś już byłby chętny pójścia na katechezy, przekonania się na własne oczy i uszy czym neokatechumenat jest a naczyta się tych bzdur(no przepraszam tym dla mnie jest ten artykuł – w 90%) na tej stronie albo tych na Antyku i od razu zrezygnuje. Bo w wizji jaka jest roztaczana na Antyku bez 2 zdań bym powiedział, że to sekta jakaś. Ale nie mi sie tym martwić i nie mi tym przejmować. Pan Bóg przewidzi…

  100. Marucha said

    Właśnie, właśnie… Wiele osób wypowiadających się o „neokatechumenacie” jest jeszcze bardzo młoda i nie tylko nie zna życia, ale nawet podstawowych kanonów naszej wiary, co wyraźnie przebija z ich wypowiedzi.

    Pozostaje mi żywić nadzieję, że – jak to zawsze bywało – Kościół podejmie właściwą decyzję i spuści neokatechumenat w ten sam kanał, co np. „księży-robotników”. Albo też zdyscyplinuje cały ten ruch. Czego mu życzę.

  101. lalka said

    Najpierw zdyscyplinuj siebie!! Co Ty mozesz wiedziec o neokatechumenacie??i skad??

  102. zdziwiony zygmunt said

    Was chyba wszystkich pogięło……..

    Powiem krótko….choć nie wiem czy to mi się uda …he he.
    Te dyskusje , polemiki , pisanie …prowokacje-Marucha,odpowiedzi na prowokacje – nawiedzeni katechumeni.Ludzie litości …proszę tego czytać się nie da !Proponuje słowa Gamaliela / jeśli Marucha wiesz o kogo chodzi /.Może nie wprost,ale chodzi mi o sens :..jeśli to od Boga pochodzi
    /Droga Neokatechumenalna/ to bacz czy przypadkiem z Bogiem nie walczysz, a jeśli nie pochodzi to od Boga ,ludzie prędzej czy póżniej zniszczą to lub samo zniknie …
    Więc reasumując …dajcie sobie na luz …wszyscy ,takie dyskusje jeszcze nikomu nie pomogły bo ten który jest przekonany o swoich racjach takie forum nic nie zmieni w jego przekonaniach .
    My jesteśmy zbyt małymi gówienkami by takie sprawy rozsądzać …pozwólmy osądzić to Kościołowi i historii.Droga trwa dopiero około 40 lat …więc o czym my mówimy w perspektywie 2000 lat Kościoła . Oczywiście wszyscy się czujemy autorytetami w sprawach o których mamy nikłe pojęcie.
    Marucha ,z twoich wypowiedzi wynika że jesteś mocno skrzywdzony …tylko pytanie ..przez kogo?
    A dający się sprowokować ludzie …NEONI…też często mają problemy w życiu i to poważne.
    Więc ,jeśli zależy Ci na intelektualnym sado/masochizmie ….miłej zabawy .

  103. Marucha said

    Zdziwiony Zygmuncie, lepiej weź się za jakąś pożyteczną pracę (stolarka, murarstwo, kopanie rowów) niż za amatorską psychologię. Nikt mnie nie skrzywdził. Usiłuję jedynie, jak potrafię, bronić naiwnych i niedoświadczonych przed tymi, którzy rozwalają Kościół od środka pod pozorem „wyrządzania dobra”.

    Lalce zaś odpowiadam, choć właściwie nie warto… a co Ty możesz wiedzieć o neokatechumenacie i skąd? A co wiesz o mnie?

  104. kornel said

    marucha bardzo cie prosze przestan sie czepiac mojej ortografii po za tym mam wiele innych brakow np. brak mi wiary oj /znowu nie mam polskiej czcionki/ i co zakarzesz mi chodzic do kosciola wymyslisz jakas specjalna dyscypline dla mnie bo nie jestem ksztalcony i mam dyslekcje moze bylo by lepiej gdyby moja mama zabila mnie przed poczeciem co ??? mialbys idealny kosciolek dla swietoszkow dobrze operujacych jezyczkiem , poki co marucha ja zyje ja i moja rodzina i czego chcesz wiecej, jesli mam szanse dzieki Bogu ,nawrocic sie w kosciele katolickim , tak cie to meczy , nie wiem jak masz na imie marucha , ale wiem kto przez ciebie przemawia , Odwagi Bog kocha czlowieka

  105. Marucha said

    To tego was uczą w neokatechumenacie – że ci normalni katolicy chcą zabijać ludzi niepełnosprawnych, cierpiących na dysleksję itp?

    Pięknie.

  106. zdziwiony zygmunt said

    Jakby co …Panie Marucha zapraszam na moje wykłady z „Psychologii Głębi” na Uniwersytecie.
    Jeśli szanowny Pan jest zainteresowany to mogę podać na jakiej uczelni wykładam i w jakich godzinach .Jestem kierownikiem Katedry Psychologii. A Pan …Panie szanowny …kim jest ? W jakiej dziedzinie autorytetem ? Może już czas na rzeczową rozmowę .Bo do tej pory czytając Pańskie wypowiedzi odnoszę wrażenie ,że Panu już nie chodzi o argumenty tylko o krucjatę.Czekam na rzeczową rozmowę .I nie mam zamiaru bronić i atakować kogokolwiek, a szczególnie Pana …drogi Panie Marucha .Jako człowiek nauki /mam 68 lat i staż naukowy/ prosiłbym o poważne potraktowanie tematu ,ale nie na zasadach walki i jak Pan to określił „obrony niedoświadczonych i naiwnych ” lecz spokojnego …a przede wszystkim opartego na faktach i doświadczeniu życiowym dialogu .
    Choć szczerze sobie pomyślałem ,że to dla Pana zbyt duże wyzwanie , bo tak na prawdę nie ma Pan nic konkretnego do powiedzenia .A jeszcze jedno …”Psychologia Głębi”zajmuje sie min.relacjami zachodzącymi w pomiędzy duszą , duchem i ciałem również w kontekście wiary i religijności .
    Pozdrawiam serdecznie.

  107. zdziwiony zygmunt said

    Zapraszam chętnych na stronę gdzie Pan Marucha wypowiada się na temat „swojego Bractwa”.
    „Lefebryści-heretycy czy schizmatycy” tam jest wyjaśnienie co naprawdę myśli i kim jest Pan Marucha .
    Pozdrawiam serdecznie.

  108. lalka said

    Usiłuję jedynie, jak potrafię, bronić naiwnych i niedoświadczonych przed tymi, którzy rozwalają Kościół od środka pod pozorem “wyrządzania dobra”.(slowa pana maruchy)
    Biedni ludzie…masz racje musisz wybrac za nich co jest dla niech dobre a co nie…sa az tak zagubieni, ze musi ich bronic jakis zagubiony debil-psychopata, ktory nie wie nawet kogo i poco broni.

    p.s. nadal Pan Marucha mi nie raczyl odpowiedziec skad zna neokatechumenat…widocznie nic o nim nie wie i wmawia mi ze to sekta…no coz dziekuje ze mnie uratowales WYBAWCO!!!!

  109. Marucha said

    A jak Pani myśli, skąd mogę znać neonów? Skąd „debil-psychopata”, jak mnie Pani (zapewne w napadzie miłości chrześcijańskiej) określiła, może coś wiedzieć o neokatechumenacie? Z telewizji? Z wyobraźni? Ze snów?

    Z życia ich znam, z życia. Z własnych przeżyć. Z obserwacji tych biednych ludzi. Z rozmów z normalnymi kapłanami.

  110. lalka said

    „z życia”…to moze mi Pan powie gdzie pan byl w neo(chodzi mi o kościół)
    pozatym czytając Pana inne artykuly, nie mozna powiedziec ze zna sie pan na rzeczy…taki pseudo „dziennikarz” z pana jak ze mnie biedny czlowiek, ktory musi sie ratowac poprzez takie do dupy strony jak ta…czyli żaden!!!!

  111. lalka said

    pozatym wszyscy Ci, ktorzy to przeczytali dokladnie wiedza kim pan jest…tego nie musi pan wyjasniac, ale w sumie Ci biedni ludzie nie wiedza, wiec niech pan im to wytlumaczy a nie snuja chorych wnioskow, ktore NIGDY NIE MIALY MIEJSCA!!

    POWTARZAM:nnnnnniiiiiiggggddddyyyyyyyyyy!!!!!!

  112. lalka said

    widac ze pan nie ma co robic, tylko oszukiwac ludzi ze jest dyplomata…a ja jestem prezydentem i co?? uwierzy pan?? bo ja nie, w to ze pan jest dymplomata!!

  113. zdziwiony zygmunt said

    Reasumując .
    Szanowny Panie Marucha.

    No cóż , widać że jest Pan bardzo zajęty walką z naiwnymi , biednymi , nieświadomymi ludżmi z Drogi Neokatechumenalnej .Łatwo Panu nawiązać dyskusję / niestety na bardzo niskim poziomie intelektualnym i duchowym / z Panią Lalką . Widać Pański poziom nie różni się od poziomu świadomości bytu i prostoty zwykłych / nie ubliżając nikomu stolarzy , murarzy i innych pracowników fizycznych / choć powiem szczerze ,że niejeden z tych panów wielce by Pana osobę zaskoczył swoją inteligencją poznawczą .Ale nie o tym chciałem napisać.
    Jak widać nie podjął Pan ze mną rzeczowego dialogu . A szkoda …chętnie poświęciłbym Panu kilka chwil , ponieważ lubię wyzwania .Rozumiem z Pańskiej postawy / brak dialogu /, iż woli Pan sztubackie rozróby i przepychanki z biednymi i zastraszonymi Neokatechumenami .No cóż Pańska wola.W mojej praktyce naukowej dużo czasu poświęciłem tematowi sekt i sekciarstwa oraz indoktrynacji na poziomie podświadomości /praca doktorancka /.Z Pańskich wypowiedzi wynika ,że
    Neokatechumenat jest tajną V kolumną bliżej nieujawnionych sił , która ma na celu zniszczenie rodziny , kościoła , człowieka .Chciałbym przypomnieć historię Judasza i Piotra . Ci dwaj uczniowie Jezusa / jak zresztą cała reszta uczniów/ nic nie zrozumiała z tego co Jezus przepowiadał , bo to byli zwykli prości ludzie .A jak Pan myśli kto przychodzi na katechezy , kto przychodzi na Msze niedzielną ?Byłem współautorem pewnego opracowania naukowego na temat świadomości ludzi uczestnictwa w obrzędach religijnych / różne kościoły , wyznania /.Z wiadomych względów /ilościowych /oparliśmy się głównie o dane z Kościoła Katolickiego.I powiem, że niestety historia sie powtórzyła .Wracając do Judasza i Piotra …wie Pan jaki był finał tych obydwu historii . Wszyscy tak jak i Pan i Ja jesteśmy tylko ludżmi .Więc powiedziałby Pan ,że Piotr /który zdradził Jezusa , któremu wyznał miłość , który …zna Pan to doskonale/, powiedziałby Pan że to KTO ? ZDRAJCA!OSZUST!NIEPOWAŻNY! i co jeszcze ?Panie Marucha…odrobinę opamiętania się w swoich wypowiedziach .Jest nad nami Bóg , który zna nasze serca i wie On jedyny co jest tak do końca dobre a co złe . Więc proszę posłuchać mądrego Gamaliela jeszcze raz …” jeśli to / Droga Neokatechumenalna /od Boga pochodzi , baczy czy nie z Bogiem samym walczysz …, jeśli jednak od ludzi pochodzi , ludzie sami to zniszczą lub samoistnie zaniknie… ” Więc spokojnie proszę się przyglądać i nie pieklić przy byle wypowiedzi.
    To są ostatnie moje słowa do Pana , Panie Marucha …niestety nie poświęcę Panu już więcej czasu ponieważ nie podjął Pan dialogu ./może od czasu do czasu zaglądnę na forum /

    Pozdrawiam serdecznie.

  114. ania said

    Nie wiem, poco napisal Pan ten artykul….przeciez wiadomo/lub Panu nie/ ze jesli ktos jest w kosciele i czuje laske od boga nic i nikt tego nie zmieni…pozatym, jesli jest pan dyplomata, to dlaczego odpisuje pan bez sensu na niektore wypowiedzi? Bog jest wszedzie obecny i pan tego nie zmieni…pozatym Droga pochodzi od Boga i Pan sie temu stawia…….

  115. bouree said

    (Jeśli zaś nastąpi bunt jakiejś wspólnoty dopiero wtedy będziemy mogli zastanawiać się nad zagrożeniami płynącymi z ich działalności.)

    > W mojej wspólnocie po liście kard. Arinze rozległy się wycia. W sumie nie ucichły po dziś dzień. Kardynał został nazwany „czarnym charakterem” przez katechistów na publicznym zgromadzeniu – i nie odebrałem tego jedynie jako pomyłki językowej.

    Jest też prawdą, że osoby postronne mogą przyjść na eucharystię wyłącznie jeśli są z neo lub rodziny. Jest taki cyrk z zapraszaniem ludzi nawet na ważne etapy Twojego życia i zaangażowania (rocznica ślubu) że zapomnij o jakiejkolwiek przyjemności świętowania. Najpierw kandydatów musi zatwierdzić odpowiedzialny wspólnoty potem ksiądz (co jest akurat bardzo ok) ale potem jeszcze zgodę muszą wyrazić wszyscy święci neokatechumenalni z góry. CYRK!!!

    Dzięki Marucha za tą stronkę. Czytałem wiele o neo na różnych forach także w obcych językach. W sumie Twoja jest dość wyważona. Nie da się powiedzieć, że punkta zapodane przez Ciebie to nieprawda (bo prawda właśnie), ale nie da się również powiedzieć, że wszystko co napisałeś jest prawdą o neo (bo jak się w neo jest to się widzi, że musielibyśmy długo dyskutować o definicjach – jak rozumiesz Ty, jak rozumie Kościół, jak rozumie Kiko, jak rozumieją wspólnoty jako ruch, jak rozumieją dane słowo konkretne siostry – że o braciach nie wspomnę). Dużo zależy od ludzi jak wszędzie.

    Co zaś się tyczy kary śmierci, Roma locuta causa finita. Addendum do katechizmu (wydane dosłownie kilka miesięcy później niż sam katechizm) wskazuje jasno – kara śmierci nie jest poglądem katolickim. Papa JP2 wycofał się z głoszenia jej zbyteczności tylko w formie swojej prywatnej opinii lecz podał ją jako rzecz do wierzenia. Nie ma to być może formalnej rangi dogmatu, ale jest to wypowiedź wiążąca katolików w sumieniu.

    Pokój i dobro!

  116. Marucha said

    Dziękuję za głos rozsądku.

    Nie twierdzę oczywiście, że w każdej wspólnocie neonów muszą wystąpić wszystkie opisane przeze mnie zjawiska. Wystarczy, że wystąpią tylko niektóre z nich.

    Jeśli chodzi o definicje, o pojecie prawdy – to prawda jest tylko jedna i tak zawsze było. Trzymam się 2000-letniej tradycji, w której niby latarnie morskie świecą wielcy Doktorowie Kościoła i Święci.

    Wracając do kary śmierci: katolików obowiązuje katechizm. Oto odnośny cytat:

    2267 Kiedy tożsamość i odpowiedzialność winowajcy są w pełni udowodnione, tradycyjne nauczanie Kościoła nie wyklucza zastosowania kary śmierci, jeśli jest ona jedynym dostępnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego życia przed niesprawiedliwym napastnikiem. Jeśli Jeżeli jednak środki bezkrwawe wystarczają do obrony życia ludzkiego wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem i do ochrony porządku publicznego oraz bezpieczeństwa osób, władza powinna stosować te środki, gdyż ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej.

    Jasno zeń wynika, iż kara śmierci jest dozwolona. Nauczanie Jana Pawła II nie jest w tej materii obowiązujące, a jego przestrzeganie nie jest warunkiem zbawienia. Oczywiście, wiele osób, ze względu na rangę autorytetu Jana Pawła II, może uznać Jego nauki za obowiązujące w sumieniu.

  117. Wariat said

    Przepraszam bardzo mi się spodobały zarzuty dotyczące chleba są bardzo ale to bardzo interesujące. Znam kilka osób, które pokończyły teologie niektórzy nawet mają doktoraty są to również księża katoliccy i z tego co ja się dowiedziałem to chleb potrzebny do może jaką się chce postać ale musi to być mąka z wodą i nic więcej. Natomiast pisząc, że komunikanty są czymś specjalnie przygotowanym trochę mija się z celem, a poza tym nie wiem czy Pan wie ale to także biznes, ponieważ każda parafia potrzebuje komunikantów.

    Problem też polega na tym, że patrząc co się dzieje wokół Radia Maryja dochodzę do wniosku, że to też jest schizma według pańskiego rozumowania, ponieważ jest ganione za swoje postępowanie przez Kościół z 2000 letnią tradycją. I co? Nic się z tym nie robi Komisja Dogmatyczna jest fikcją problem nierozwiązany. (to jest tak trochę btw.)

    Dla mnie to w ogóle jest komizmem mówić o tym, że istnieje coś takiego jak sekta wewnątrz KK. Czysta paranoja, żeby nie powiedzieć apoteoza fanatyzmu religijnego.

  118. Marucha said

    Radio Maryja jest „ganione” przez niewielką grupę postępowców: Pieronka, Życińskiego (kapelana UB-SB), Gocłowskiego i paru innych. Ogromna większość hierarchów ma do niego stosunek bądź pozytywny, bądź neutralny. Zalicza się do nich również Papież.

  119. noname said

    Znam sporo osób chodzących do tej „sekty” i wszystkie z nich mają problem ze swoją własną osobowością a z odpowiadań wynika że w Neo są sami ludzie z problemami czyli jest tam pełno tchórzy którzy uciekają do Boga z każdą sprawą z która nie mogą sobie poradzić.

  120. Neoński Neon said

    tak na marginesie:
    Przykład zdrobnienia imienia Kiko i św Franciszka kompletnie nie trafiony.
    Franciszek to właśnie zdrobnienie a właściwie ksywa- „Francuzik” w rzeczywistości nazywał się inaczej (vide GK Chesterton książka o tymże świętym).

  121. Piotr said

    noname… masz „rację” A Chrystus to w ogóle największy tchórz bo zamiast porazić Judasza piorunem to on ze swoją sprawą do Boga ucieka po sobie poradzić nie może i modli się w Ogrójcu. Paranoja no nie ?? Co za tchórz!

  122. neon said

    Może ktoś mi wyjaśni strukturę neofinansów??

  123. kornel said

    hihihihi gronkoewicz waltz pewnie

  124. Piotr said

    A pan NEON to co ze skarbówki ? ;)

  125. Milicz said

    Struktura NEO-finansów jest prosta: szeregowy neon musi płacić comiesięczną dziecięcinę – czyli 1/10 swego dochodu do głównego odpowiedzialnego wspólnoty. Jak nie chce – to won. Łatwo sobie obliczyć ile pieniędzy wpływa miesięcznie z tego tytułu w każdej wspólnocie… Z tego są utrzymywani tzw. katechiści regionalni wraz z całymi rodzinami, którzy nie pracują (często takim ludziom budowane są nawet domy), a także rodziny neońskie oraz osoby wysyłane wraz z nimi do pomocy na misjach – czyli w innych krajach. Także księża wędrowni, czyli tacy, którzy porzucają swoją parafię i idą w świat bez żadnego swojego dochodu pukając od drzwi do drzwi. Do tego dochodzi także utrzymanie seminariów Redemptoris Mater oraz finansowanie budowy Domus Galilea, czyli centrum neońskiego. Wszelkie wyjazdy na konwiwencje dla prezbiterów i katechistów nadzorujących daną wspólnotę są bezpłatne – płacą za nich „bracia”. Z tego miesięcznego budżetu parę groszy na odczepnego niekiedy płaci się proboszczowi za prąd, wodę, itd. zużywanych w salkach – powiedzmy raz na trzy miesiące. Gdyby coś zostało w tzw. worku to mogliby dostać tzw. biedni i potrzebujący bracia, których nie brakuje, jednak to się praktycznie nie zdarza – są ważniejsze wydatki. Oczywiście od głównego odpowiedzialnego zależy ile pieniędzy przeznaczy i na jaki cel. Jak jest „sprytny” to ma stałe całkiem pokaźne źródło dochodu, bo kontrole nie istnieją; ważne, że katechista nadrzędny otrzyma swoją dolę. Trzeba wspomnieć także wydawnictwo neońskie, które do każdej wydanej przez siebie broszurki i innych sprzedawanych przedmiotów (np. liturgicznych, których nie można kupić gdzie indziej) dolicza pokaźną marżę. Często dana wspólnota dodatkowo (oprócz dziesięciny) składa się na wyjazd swych odpowiedzialnych i prezbitera na konwiwencję regionalną lub wyjazd zagraniczny. Piotr Powiedział/a: „A pan NEON to co ze skarbówki?” – no właśnie: są to wszystko pieniądze nieopodatkowane…

  126. Piotr said

    Oj żal mi Ciebie Milicz naprawdę. Nic więcej nie mogę zrobić jak pomodlić się za Ciebie. W opini twojej jest kilka kompletnych bredni, które nie wiem w ogóle skąd wziąłeś. Wyjaśnienia są w stylu Radia Erewań. Kiedy słuchacz chciał dowiedzieć się, czy to prawda, że na Placu Czerwonym w Moskwie rozdają samochody, Radio Erewań wiadomość tę oczywiście potwierdziło, z tym, że nie w Moskwie, tylko w Leningradzie, nie na Placu Czerwonym, tylko na Newskim Prospekcie, nie samochody, tylko rowery i nie rozdają, tylko kradną.

    Poza tym trzeba fakty wszystko okrasić „wypełnianiem PRAWA” dodać wszędzie panującą mentalność kradziejstwa, że jak masz czyjeś pieniążki to trzeba je ukraść i mamy opinię w tym stylu. Ja rozumiem, że niektóre osoby nie mogą sobie WYOBRAZIĆ, że możliwe jest nie kradnięcie czyichś pieniędzy ale to, że ktoś tak myśli niech nie uznaje za normę a co najwyżej za swój problem;)

  127. zdziwiony zygmunt said

    Nie ma potrzeby byś Piotrze wchodził w dialog z „wszystko wiedzącym” Miliczem .Jeżeli to jest problem / a widać że dla Milicza jest / to ani ja , ani ty nie rozwiążemy tego „problemu” na tym forum .Jakikolwiek wpis będzie pożywką dla wyobrażni różnych ludzi .Prawdą jest to, że w neokatechumenacie są ludzie bardzo słabi , grzesznicy , z „rozwalonymi życiorysami „, ale są ludzie którzy są silni , bogaci , „radzący sobie w życiu” , psychologowie ,prawnicy, i też tzw . „śmietanka biznesu”. Więc wszyscy Ci ludzie są omamieni ….CZYM ? Jeśli ma pan /panie MILICZ/ coś lepszego do zaoferowania …. czekam niecierpliwie …poważnie . Chciałbym się jako naukowiec przyglądnąć pańskiej propozycji a przede wszystkim dotknąć duchowego wymiaru tejże propozycji .
    Na razie szukam …choć jestem praktykującym / z dzida pradziada katolikiem – patriotą /mam szczerą chęć znależć głębszy wymiar .

    Z pozdrowieniem

    Zygmunt

  128. Piotr said

    to raczej nie jest „wszystko wiedzący Milicz” tylko jakiś biedak co się „antyku” naczytał a teraz chodzi i powtarza ;) LUB co gorzej to on tam te brednie umieszczał :/

  129. Anka said

    Do Piotra i Zygmunta mam pytanie czy mozna nieplacic dziesieciny ? Nie jestem w neoni ale chcialam byc za namowa moich znajomych ale teraz to juz sama nie wiem

  130. XYZ said

    Ojej! To Neony nie płaca podatków od dochodów i darowizn? No ładne żeczy!

  131. Pasi said

    No pewnie, że w neokatechumenacie są biedni i bogaci. A kto chce być biedny żeby nie płacić? Tylko żeby nie płacić to dlaczego trzeba zostać katechistą? Mają rację katechiści to pasożyty. Czy musi im wyżej w strukturach tym większe przywileje i władza? I większe pieniądze. Tylko czy to jest ewangeliczne. Okazuje że na tym forum głos w obronie neo zabierają głównie funkcyjni. Ciekawe ile im za to płacą?

  132. Piotr said

    Do Anki.. nic nie trzeba. Tak samo jak nie trzeba w neo być jak i nie trzeba chodzić na liturgię jak też nie trzeba chodzić w ogóle do kościoła jak także nie trzeba także przestrzegać 10 przykazań. Wszystko robisz w wolności jako, że Pan Bóg dał Ci wolny wybór. A najważniejsze to postępować zgodnie z sumieniem a nie wypełniać PRAWO! Gwoli ścisłości dodam jeszcze Aniu, że na początku drogi czyli w prekatechumenacie nie ma w ogóle dziesięciny więc tym się nie przejmuj! Przyjdź… popatrz… oceń. Stwierdzisz, że to twoja droga->krocz nią. Stwierdzisz, że to nie dla Ciebie->odejdź. Neo to taka przyjemna „sekta” bo sobie odejść można co też wielu braci na przestrzeni dziejów zrobiło. Nie każdy musi być w neokatechumenacie. Powodzenia w odnajdywaniu swojej wiary życzę Ci Aniu

    Do XYZ.. po pierwsze to piszę się „rzeczy” a nie „zeczy”. Po drugie jak idziesz z kolegami na piwo i zbieracie na duży kufel to płacisz od swojego wkładu darowiznę ?? Przykład może mało subtelny ale chyba tak logiczny jak zarzut!

    Do Pasi… jacy główni funkcyjni ? Ja szary człowiek jestem. No dobra jestem kantorem… jeżdże sobie na Jamajkę w każde wakacje i mi to „bracia” fundują. A za jeden występ wokalny na Eucharystii mniej niż 100zl nie biorę. Wszystko oczywiście z kolekty, która na koniec robimy i oczywiście nie można wrzucać mniej niż 20zl. Jak ktoś wrzuci mniej to dostaje upomnienie a jak drugi raz wrzuci mniej to zostaje wyrzucony i Kiko na niego nakłada ekskomunikę więc lepiej nie próbować –>To oczywiście żart był ale wielu i tak myśli, że tak jest pewnie więc co ja tu tłumaczyć będę. Z tym dorabianiem się tutaj katechistów to jest taka banialuka, że chadko słuchać. Tania pożywka dla intrygantów. Ale jak widać niektórzy chwytają ;)

  133. Bananarama said

    Nieprawda. Dziesięcina po drugim skrutinium jest obowiązkowa

  134. Jannuary said

    Wiesz Piotrze, jest pewna subtelna różnica – jak to napisałeś; składka na piwo, czyli kilka złotych, a składka na jakieś duże przedsięwzięcie w wysokości kilkusetych złotych, kilka tysięcy czy kilkadziesiąt tysięcy. A może ja czegoś nie wiem i neony nie muszą płacić podatków? Jeżeli tak to proszę o przedstawienie odpowiedniej formuły prawnej

  135. Piotr said

    //# Bananarama Powiedział/a::
    //maj 30th, 2007 @ 10:07:32
    //
    //Nieprawda. Dziesięcina po drugim skrutinium jest obowiązkowa
    //
    taaaa… tak samo jak chodzenie co niedzielę na msze św., przestrzeganie 10 przykazań etc.

    Jannuary… neony płacą podatki zgodnie ze słowem pisma św |oddaj cesarzowi co cesarskie”. Nie wiem więc o jakim nie-płaceniu podatków mówisz? Masz jakieś dowody? Jeśli zaś uważasz, że przepływy pieniężnę w neo powinny być opodatkowane to nie używaj argumentów onus probandi lecz ty mi udowodnij, że jest podstawa prawna każąca płacić podatek (i który?) we wspólotach. Co do wysokości „zbiórek” to wy popadacie w jakąś megalomanię. Kilkadziesiąt tysięcy ??:) to chyba w całej Warszawie przez rok. To wracając do mojego przykładu ze zbiórkami na piwo wszyscy pijacy na świecie dziennie mają zbiórki rzędu kilka mld zł. TO TRZEBA OPODATKOWAĆ!!!

    Wracając do zasadności składek to nie są to składki na katechistów ,jak tu nie którzy mówią ale na normalne działanie wsp. Kupowanie kwiatów i wina na eucharystie, wpłaty za wspólne wyjazdy etc. Zakładając, że kwiaty i wino kosztują na jedną eucharystię koło 100zł to przemnóż to razy 4 i masz już same koszty związane z „uposażeniem” stołu eucharsytycznego.

  136. Widget said

    Panie Zdziwiony,
    od dłuższego już czasu obserwuję Pańskie wypowiedzi w różnych sprawach, które są dość interesujące, także i dalego że przedstawia się Pan często jako naukowiec i chce być traktowany jako wielki znawca wszystkiego. Dziwi mnie jednak, że jest Pan zdziwiony, ale nie tym co trzeba. Nie mogę się nadziwić temu, że występuje Pan jako zagorzały orędownik Neokatechumentu, ale często zamiast merytorycznej dyskusji stosuje Pan uniki a co gorsze ucieka się do manipulacji, jak np tutaj: „zdziwiony zygmunt Powiedział/a:: maj 28th, 2007 @ 13:41:17
    Nie ma potrzeby byś Piotrze wchodził w dialog z “wszystko wiedzącym” Miliczem”. Dlaczego Pan sugeruje innym jak mają myśleć i co mają robić?
    Zaciekawiło mnie jednak co innego: „Więc wszyscy Ci ludzie są omamieni ….CZYM ?”. Zdaje się, że Pan sam siebie zalicza do tych „omamionych”. Postanowiłem Panu odpisać, bo nie liczę że się dowiem tego przy okazji wątku (poniekąd ciekawego) o finansach wspólnot.
    Liczę, że mi Pan odpowie jaka jest Pańska wiara, dlaczego uważa Pan ją za autentyczną; no i przede wszystkim dlaczego jest Pan w Neokatechumenacie, co to Panu daje? Ale przede wszystkim gdzie jest „TO COŚ”, ten głębszy wymiar, o który wszystkim nam chodzi.

    Pozdrawiam,
    Widget

  137. dawid said

    Gdyby nie droga to moje dwie siostry, brata i ja nawet byśmy się nie urodzili.

  138. Były neon said

    ciekawy artykuł. Tak jak wszystko ma wady i zalety, ale wyższość jednego nad drugim jest istotna. Byłam w neo 4 lata i mogę powiedzieć, że kiedy się pozbędzie lub zagłuszy afekty do tej wspólnoty człowiek zaczyna widzieć, co zyskał, a co stracił. Żeby zabić nie potrzeba noża. Neonowie zastanówcie się jaka jest atmosfera w waszym domu a jaka była przed wejściem w szeregi neo, jak postrzegacie rodziców, sąsiadów a jak robicie to teraz. Robienie z siebie męczennika za wiarę (bo ktoś kogoś obraża, a ten obrażany jest w jakiejś organizacji kościelnej)nie jest tym samym, co bycie obrażanym za wiarę(gdzie powodem obrazy jest Jezus). Nie chodząc do Kościoła w Niedziele mimo sobotniej Eucharystii (fakt, że z tego tytułu- nieobecności w dzień Pański nie ma grzechu)odpowiada się za zgorszenie innych ludzi, którzy to widzą. A sianie zgorszenia jest grzechem(to tak jakby kłamać, że jest się studentem a nie mieć indeksu, czy legitymacji studenckiej). Jest jeszcze kilka aspektów, ale nie będę się już rozwodzić. Mnie neo poraniło. Nie chciałabym i nie życzę nikomu takich ran. Pozdrawiam wszystkich.

  139. Piotr said

    Były neon Powiedział/a::

    //ciekawy artykuł. Tak jak wszystko ma wady i zalety, ale wyższość //jednego nad drugim jest istotna. Byłam w neo 4 lata i mogę //powiedzieć, że kiedy się pozbędzie lub zagłuszy afekty do tej //wspólnoty człowiek zaczyna widzieć, co zyskał, a co stracił.
    nie mam afektów do wspólnoty. Wiele lat chciałem ją zmienić jako, że się w niej nie odnajdywałem do momentu, aż odkryłem, że nie jestem tu dla ludzi.

    Były neon Powiedział/a::
    //Neonowie zastanówcie się jaka jest atmosfera w waszym domu a jaka //była przed wejściem w szeregi neo, jak postrzegacie rodziców, //sąsiadów a jak robicie to teraz.

    Kiedyś widząc pijaczka na klatce schodowej myślałem „Boże co za beznadziejny pijak. Wziąc się za siebie nie potrafi tylko chleje i cheleje… MIERNONA” a teraz myślę „Gdyby Bóg mi tego nie dał, też bym może teraz leżał pod budką z piwem napity” rodziców też oceniałem za wszystko i każdy błąd w swoim życiu. Teraz zaś widzę ich słabości i jak w życiu byli oszukiwani wielokrotnie przez Szatana, że alkohol, pieniądze, kariera, sukces da im szczęście!

    Może to i zmiana na gorsze… nie wiem!

    //Robienie z siebie męczennika za wiarę (bo ktoś kogoś obraża, a //ten obrażany jest w jakiejś organizacji kościelnej)nie jest tym //samym, co bycie obrażanym za wiarę(gdzie powodem obrazy jest //Jezus). Nie chodząc do Kościoła w Niedziele mimo sobotniej //Eucharystii (fakt, że z tego tytułu- nieobecności w dzień Pański //nie ma grzechu)odpowiada się za zgorszenie innych ludzi, którzy //to widzą. A sianie zgorszenia jest grzechem(to tak jakby kłamać, //że jest się studentem a nie mieć indeksu, czy legitymacji //studenckiej).

    Robienie z siebie męczenników za wiarę wymaga, jak sama nazwa wskazuje, posiadanie wiary. Tutaj nikt jej nie ma, bo gdyby miał to po co tutaj jest ? To jest droga dla ludzi bez wiary! Poza tym drogi bracie wykazujesz się nie wiedzą bo w kościele katolickim na całym świecie w sobotę wieczorem są odprawiane msze niedzielne!! Jeśli przypomnimy sobie czego pamiątką jest msza św. to dojdziemy do wniosku, że tak naprawdę odprawiano ją (w pierwszych wiekach chrześcijaństwa) właśnie w sobotni wieczór!

    Były neon Powiedział/a::
    //Jest jeszcze kilka aspektów, ale nie będę się już rozwodzić. Mnie //neo poraniło. Nie chciałabym i nie życzę nikomu takich ran. //Pozdrawiam wszystkich.

    Myślę, że to nie neo Cię poraniło a coś dużo głębszego. Ale to ty jeden wiesz. Skoro Chrystus powołał Cię na tą drogę i dał wytrwać w niej 4 lata to oznacza, że co? Że Chrystus się pomylił ? A może to, że to kwestia „przypadku” ? W każdym bądź razie życzę powodzenia w dalszej drodze… Gdzie byś nie był i co byś nie robił Chrystus i tak będzie blisko Ciebie i będzie Cię szukał!

    Pozdrawiam Piotr

  140. ania said

    wracajac do komentarza 125- totalna nieprawda!!
    Jak ktos tak moze mowic??
    a moze pieniadze z tacy koscielnej tez trzeba opodatkowac??
    BZDURY!!!X100000000000000!!!

  141. ania said

    KAZDY DAJE ILE MOZE, A JESLI NIE DA NIC SIE NIE STANIE!!

  142. Herr Wolkof said

    To co napisalas Aniu troche sie mija z prawda. To jest tak jak na przyklad z kasowaniem biletow w pociagu. Zazwyczaj kazdy je kupuje bo tak trzeba. Jak nie kupi i pojedzie na gape nic sie nie stanie ale chyba nie o to chodzi.

  143. Paweł W. said

    Są dwa punkty, wg mnie przesądzające, jeśli chodzi o neokatechumenat w wymiarze dobra i zła. Nigdzie nie ma tak,że coś jest w 100% złe, albo w 100% dobre. Często też zło objawia się nam pod pozorem dobra. Liczy się jednak efekt całościowy. Pierwszy punkt to tzw. katechiści. To wąska grupa wybranych spośród wybranych mających w zamyśle twórców neo trzymać „braci” w ryzach. Tutaj naczelną zasadą jest „posłuszeństwo katechistom”, jako tym, którzy wiedzą lepiej co należy robić. Zauważmy: nie posłuszeństwo Jezusowi, Koćiołowi, przykazaniom, ale posłuszeństwo katechistom. To jest nadrzędna zasada, z tym się nie dyskutuje tylko wykonuje. Nie istnieją żadne możliwości dyskutowania z takim katechistą; istnieje zresztą ustalony schemat przepływu informacji i łańcucha podejmowania decyzji od góry do dołu; nie na odwrót. Katechista podejmuje decyzje na zasadzie „dziel i rządź”. Kieruje się on przy tym nie dobrem jednostki, ale często poświęca kogoś dla osiągnięcia zamierzonego celu w ramach grupy – czyli wspólnoty. Powszechne są przypadki przeniesienia kogoś do niższej wspólnoty, zawieszenia na jakiś czas lub rozdzielenia małżeństwa (jeżeli było ono dotąd w jednej wspólnocie). Skąd się biorą katechiści? Katechista jest wybierany bezterminowo przez katechistów odpowiedzialnych za daną wspólnotę, którzy tak manipulują nastrojami „braci”, aby wybrani zostali dokładnie ci których oni chcą. Nie ma mowy o wolnych i nieskrępowanych wyborach. Katechista musi być przede wszystkim lojalny wobec tzw. „góry”. Co niepokojące katechista nie posiada żadnej wiedzy ani doświadczenia takiego jak ksiądz – czyli w sprawach duchowych – ani też nie ma żadnej wiedzy teologicznej, często żadnego doświadczenia życiowego, nie mówiąc też o jakimkolwiek pojęciu o psychologii czy socjologii. Co więcej nie istnieją później żadne kursy czy inne formy uzupełnienia swojej wiedzy w tej materii. A przecież jest to materia niezwykle delikatna, bo dotycząca kontaktów i pracy z ludźmi. Jak wiemy do tego trzeba mieć predyspozycje psychiczne i wiedzę (nie każdy jest urodzonym szefem i liderem). Pamiętajmy, że katechiści podejmują często decyzje odnośnie konkretnych ludzi; błędów nie przyjmuje się do wiadomości tłumacząc wszystko „działaniem Ducha Św.” (sic!); nie ponoszą oni żadnej odpowiedzialności za to co robią. Trudno dziwić się, że ci prości w gruncie rzeczy ludzie zachowują się jak przysłowiowy słoń w składzie porcelany. Nie wszystko jest zamierzone, a zazwyczaj można to tłumaczyć zwykłą nadgorliwością. Powszechne jest więc uciekanie się do manipulacji (np. nie mówcie innym o sprawach wspólnoty, jak choćby dziesięcina), albo co będzie dalej – dowiecie się przy okazji przejścia następnego etapu drogi. Jeżeli nie dobro konkretnej osoby ani nawet całej wspólnoty jest nadrzędne, to co nim jest? I tu dochodzimy do drugiego punktu. Uważam że są nim pieniądze. Nie chodzi o to, że są one nieopodatkowane, czy powinno się je dawać w takiej wysokości czy innej. Zawsze tam, gdzie są pieniądze dochodzi do nadużyć. Ludzie są tacy a nie inni, a Neony nie są ani lepsi pod tym względem ani gorsi. Dlatego mamy jako społeczeństwo określone przepisy, w tym podatkowe i prawo karne. Najlepiej by było, gdyby w neokatechumenacie nie było zbiórki pieniędzy, a jeżeli już to na codzienne potrzeby typu kupno kwiatów albo świec. Jeśli w grę wchodzą większe pieniądze, które rozdzielane są później w sposób niekontrolowany i niejawny to budzić musi to uzasadniony sprzeciw i pytania o prawdziwy cel tego procederu. Dziesięcina jest szczytnym celem, ale dlaczego nie zostawić tego dla uznania przez każdego osobiście; dlaczego to nie może być przekazanie wg prywatnej decyzji na jakiś konkretny cel, np. dla ubogich, albo po prostu wrzucenie 1/10 swojego dochodu do kościelnej skarbony, albo chociażby wysłaniu przekazem na Radio Maryja? Przez pieniądze w Neokatechumenacie jest wiele nieporozumień i nieuleczonych krzywd. Władza i pieniądze, którą posiadają „wybrani z wybranych” jest tym co przesądza o uznaniu Drogi za patologię. Można by jeszcze przytaczać inne rzeczy, które się dzieją w Neo, ale już te dwie, które tu omówiono powinny wystarczyć. A że nie jestem sam w takich przemyśleniach to warto zobaczyć co mówią i piszą inni, np.tutaj: http://www.bosko.pl/klopotnik/?id=3075&art=841

  144. Laik said

    Statut Drogi Neokatechumenalnej traci ważność 29.06.2007. Jak myślicie co będzie dalej?

  145. Piotr said

    hmmm… swoją drogą… napisałem tutaj 2 komentarze i ciągle mają one status „Twój komentarz oczekuje na akceptację.” Czy mam rozumieć, to jako przejaw „wolności” słowa na tej stronie czy to tylko działanie maszyny spamowej ?? Ufam, że to drugie :>

  146. bouree said

    Do 141. Są trzy rodzaje prawd, święta prowda, tyz prowda i gówno prowda. Coś rzekł bracie, to jest JEDNO WIELKO i ŚWIYNTO PROWDA. W punkcie pierwszym. Punkt drugi to już wnioskowanie, i chyba tak daleko bym się nie posunął, choć nie ukrywam, że wiele podobnych refleksji mi również się nasuwa. Żadna jednak nie ma rangi dowodu.
    Pozdrawiam

  147. bouree said

    Do 119. Podzielam także i Twoje poglądy nt. ludzi z problemami, mającymi problem ze swoją osobowością. Zbyt łatwo jednak przechodzisz do oceny, że są to tchórze. Z moich obserwacji wynika, że w neo doskonale sprawdzają się typy autorytarne – taki typ np. księdza macho albo odpowiedzialnego BEZ ŻADNYCH skrupułów, bo skoro jest posłuszny katechistom to jest posłuszny Bogu a skoro Bóg mówi to się nie wątpi o niczym – oraz typy cierpiętnicze, którym sprawia przyjemność cierpienie ze względu na sam fakt cierpienia. Pomiędzy tymi ekstremami są też i normalni ludzie. Zastanawiam się, gdzie pomiędzy nimi jestem ja. Pozdrawiam.

  148. leszek said

    Ciekawa dyskusja. Ja jestem tylko zwykłym „niedzielno -świątecznym” katolikiem, tak, że niewiele wiem o neokatechumenacie, ale ewidentnie widzę tu nagonkę na tą wspólnotę prowadzoną dokładnie w stylu „onetowskich” antykatoli. Prymitywne socjotechniki w stylu byłem- naprawde dzieci zjadają. Identyczne obrażanie i deprecjomowanie ludzi gdy brak jest kontrargumentów, prowokowanie do pisania postów w stanie wzbużenia. Hm a konkrety? Uff widze, że pare osób ze złośliwa satysfakcją ciągle przypomina o jakimś okresie próbnym który sie niedługo kończy – jeżeli Kościół zarwierdził Neokatechumenat (nawet na okres próbny) to jest on dla mnie częścią Kościoła i sprawa jast bezdyskusyjna. Jeżeli Neoketechumenat został zatwierdzony przez Kościół to jest on dziełem Boga i sprawa jest bezdyskusyjna. Popularne zrobiły się w naszych czasach bzdety domorosłych pseudoteologów, mówią oni, „że swój rozum mają i nie bedą bezkrytyczni”. Wielu było takich chociażby Luter, Świadkowie J. Droga wolna. Ale nie podszywajcie się pod katolików. Bo myśl bycia, ponad naukę kościoła napewno od Boga nie pochodzi i służycie już innemu panu, nawet jeżeli jeszcze tego nie widzicie. W naszej wierze nie odrzuca się tego co Kościół wskazuje. Dzisiaj nastały czasy pychy. Połowa ludzi tu wyrażających zdanie, jest pijana pychą, włącznie z autorem strony – rozumiem, że w pana rozumieniu wielka krzywdza Kościołowi się stała, że nie mógł w kwestiach II Soboru, zasięgnąć pana rady). Gdybyż wtedy pan żył jestem pewien że uwcześni Papieżowie uznali by wyższość pana oświeconej myśli (a może to nie myśl tylko sam Bóg do pana przemówił?). Pewnie i w kwestii akceptacji obecnych ruchów, pana opinnia (oparta na solidnych, przytoczonych powyżej cytatach ze stron internetowych) miała by decydujące znaczenie. Jest pan śmieszny i żałosny. Mała biedna marionetka szatana złapana na prymitywny haczyk pychy.
    PS. Pozdrawiam ludzi z Neokatechumenatu. Widząc waszą wiarę jestem przekonany, że jesteście blisko Boga i Kościoła i życzę wam trwałego uznania i postępów w tej drodze do Boga.
    PPS. Panie Marucha i pozostali „oświeceni”. Neokatechumeni słuchają swoich przełożonych bo w naszym Kościele taka jest już tradycja od ok 2 tys. lat, podobnie jak dawanie datek na jego Misję i utrzymanie tych, którzy poświecili swoje życie Bogu. Powinniście może o tym wiedzieć gdyby wam czerwona mgła oczu nie zasłoniła.

  149. Teresa said

    no coż..aż szkoda słów, chciałabym jakos skomentowac ten artykuL, ale poprostu szkoda mi czasu. Nie wiem tylko skąd w ludziach tyle nienawiści…?

  150. Maja said

    Do Teresy. Fajnie, że napisałaś że nie masz nic do powiedzenia. Ja w takiej sytuacji staram się wogóle nie zabierać głosu. A co do tej nienawiści – to gdzie ty ją widzisz? Czytałam te wszystkie wypowiedzi i jedyne co widzę to wyrażanie poglądów a to chyba nie jest zabronione? Nie jest to też chyba grzechem? Wiesz, byłam kiedyś na drodze ale już nie jestem, ale szanuję tych, którzy nadal tam są i robią drogę, naprawdę niełatwą, wymagającą wysiłku, zaangażowania, zaparcia się siebie. Tylko niekiedy nie potrafię zrozumieć takich, którzy słowa krytyki odbierają jako atak na siebie i się obrażają na cały świat.

  151. leszek said

    Tylko odnośnie jednej sytuacji Chrystus powiedział, że człowiek powinien sobie kamień do szyi uwiązać i skoczyć… Jeżeli Neokatechumeni są Jego dziećmi – a jak wyżej uzasadniłem, jest to dla mnie w tym momencie bardziej oczywiste niż nie – to sianie w nich zwatpienia, właśnie tej sytuacji odpowiada. W takim wypadku powinno dla państwa być zrozumiałe, że moje słowa podyktowałe nie nienawiść a wprost przeciwnie, troska. Może niektórzy z państwa powinni sobie zadać pytanie – dlaczego dziś w momencie gdy władza szatana jest tak wielka jak nigdy jeszcze od czasów rozkwitu chrzescijaństwa, moim problemem stało się to w jaki sposób niektórzy z katolików chcą się zbliżyć do Boga? Nawet jeżeli ktoś nie jest przekonany, czy to jest słuszna droga, to będąc katolikiem, czy chociażby chrześcijaninem nie ma prawa zasiewać w tych ludziach zwątpienia bo konsekwencje pomyłki są tu straszne. Mój post wcześniejszy miał tylko jeden cel – zostawcie drodzy państwo tych ludzi w spokoju.
    Z uszanowaniem
    Leszek

  152. Widget said

    No i smutno się zrobiło. Pan Leszek – neonek poczuł się znowu obrażony… Po co Pan znowu się tłumaczy? Rozumiem, że nie znajduje Pan argumentów… ale to „zostawcie mnie w spokoju”, kto przeciw neo ten popełnia grzech przeciwko Duchowi Św., „powszechny jest grzech pychy” – jest zdecydowanie nie na miejscu. Dlaczego chrześcijanie, katolicy, przedstawiciele innych wyznań, ruchów religijnych, niewierzący nie mieli by rozmawiać na temat wiary, w tym na temat neokatechumenatu? Jak jest to sprawa Ducha Św. – cytuję z pamięci chyba św. Pawła – to nie mamy co rozdzierać szat. Niech sobie mówią co chcą, i tak Pan Bóg to prowadzi. Zakazywanie mówienia na jakiś temat jest próbą kneblowania ust i ma wydźwięk negatywny. Sprawia wrażenie, że ten zakazujący ma coś do ukrycia, wszak „prawdziwa cnota krytyk się nie boi”… Poza tym czy wypada ukrywać światło pod korcem? Dlaczego w Neokatechumenacie dominują nastroje oblężonej twierdzy – z jednej strony; z drugiej – na czym oparte jest przekonanie o wyjątkowym wybraniu Drogi? Z trzeciej – dlaczego to akurat neokatechumenat – wręcz w osamotnieniu – został powołany do konfrontacji z szatanem i światem (świat jest właśnością szatana)?. Powstaje jednak pytanie, skoro panem świata w którym żyjemy jest diabeł to jaką postawę mają przyjąć chrześcijanie? Nie trzeba tego powtarzać – są wezwani do oddania życia. Dziwi tylko dlaczego Neokatechumenat odmawia pozostałym chrześcijanom tej roli do której zostali powołani. Czy to nie jest właśnie pycha?
    Sprawa bliskości Boga – kwestia, którą Pan, panie Leszku podnosi ma pierwszorzędne znaczenie. Profesor Zdziwiony nie potrafił mi na to odpowiedzieć ale może Pan będzie umiał? Ciekawi mnie np. czy przeciętnemu katolikowi potrzeba aż Neokatechumenatu aby zbliżyć się do Boga? Pewnie chodzi tu o wiarę – czy w Neokatechumenacie jest jej więcej / łatwiej ją nabyć? Czy tam jest ona autentyczna a poza neo nie? Na czym opiera się pańskie przekonanie o tym, że Pana wiara jest autentyczna? I konkretnie: co Panu daje Neokatechumenat? Bardzo jestem ciekaw Pańskiego zdania na te tematy. Jeżeli Pan zechce oczywiście…
    I na koniec jedno co mi się nasuwa, bo wciąż nie wiem jak zakwalifikować neokatechumenat – to sprawa jedności. Czy nie powinniśmy my chrześcijanie jednoczyć wysiłki a nie akcentować różnice?

  153. Piotr said

    Widget… pozwolisz ze odpowiem na niektóre z twoich pytań:

    >>Poza tym czy wypada ukrywać światło pod korcem? Dlaczego w Neokatechumenacie dominują nastroje oblężonej twierdzy – z jednej strony; >z drugiej – na czym oparte jest przekonanie o wyjątkowym wybraniu Drogi?>Z trzeciej – dlaczego to akurat neokatechumenat – wręcz w osamotnieniu – został powołany do konfrontacji z szatanem i światem (świat jest właśnością szatana)?.
    >Dziwi tylko dlaczego Neokatechumenat odmawia pozostałym chrześcijanom tej roli do której zostali powołani. >Ciekawi mnie np. czy przeciętnemu katolikowi potrzeba aż Neokatechumenatu aby zbliżyć się do Boga? Pewnie chodzi tu o wiarę – czy w Neokatechumenacie jest jej więcej / łatwiej ją nabyć? Czy tam jest ona autentyczna a poza neo nie?>konkretnie: co Panu daje Neokatechumenat?

    Nie wiem co tamtemu Panu on daje ale wiem co mi daje. Daje mi świadomość tego jak wielkim grzesznikiem jestem (czego wcześniej nie widziałem) daje mi świadomość tego, że inni są tak samo ludźmi słabymi jak ja co pozwala mi ich nie osądzać tak łatwo i daje mi świadomość, że tam gdzie ja nie mogę Chrystus może!

    >>Czy nie powinniśmy my chrześcijanie jednoczyć wysiłki a nie akcentować różnice?
    Ja ich nie akcentuje… z tego co widzę raczej wiele osób po prostu NAPADA tutaj na neokatechumenat (o czym świadczy ten artykuł pełen kłamstwa i przekłamania) chcąc tym samym uwypuklić różnicę. Ja ich nie widzę bo wszystkie drogi w kościele katolickim prowadzą do wiary. Każda w swój specyficzny sposób. Czy to Barka, Czy to odnowa w duchu Św. czy to Oaza.

  154. Piotr said

    Widget… pozwolisz ze odpowiem na niektóre z twoich pytań:

    >>Poza tym czy wypada ukrywać światło pod korcem? Dlaczego w Neokatechumenacie dominują nastroje oblężonej twierdzy – z jednej strony;

    Na drodze są różne charyzmaty i wiele zewnętrznych posług jak choćby służba w Caritasie, odwiedzanie ludzi w domach i głoszenie słowa bożego (tak źle w dzisiejszych czasach kojarzone przez Swiadków Jechowy :( ) ewangelizowanie na różnych skwerach i placach. Nie wiem gdzie widzi Pan tutaj „oblężoną i zamkniętą twierdzę”

    >>z drugiej – na czym oparte jest przekonanie o wyjątkowym wybraniu Drogi?

    Nikt na drodze takiego przekonania nie ma. Jeśli pan takowe ma to już sam musi pan sobie odpowiedzieć czemu w pana oczach jest to wybrana droga bo moim zdaniem nic z „wybrania” tutaj nie ma. Od jedna z wielu rzeczywistości w kościele.

    >>Z trzeciej – dlaczego to akurat neokatechumenat – wręcz w osamotnieniu – został powołany do konfrontacji z szatanem i światem (świat jest właśnością szatana)?.

    A możemy wrócić na ziemię i przestać konfabulować ?:) I kto niby powiedział, że tylko neokatechumenat ma walczyć z szatanem?? Jakieś totalne brednie

    >>Dziwi tylko dlaczego Neokatechumenat odmawia pozostałym chrześcijanom tej roli do której zostali powołani.

    No to już szczyt szczytów :) Pan chyba jest bajkopisarzem bo tworzy takie twory o których mi się nawet nie śniło. Widzę, że ma Pan jakąś wizję neokatechumenatu ale polecałbym ją panu zweryfikować bo jest łudą i pańską imaginacją i w żadnym stopniu nie oddaje stanu faktycznego

    >>Ciekawi mnie np. czy przeciętnemu katolikowi potrzeba aż Neokatechumenatu aby zbliżyć się do Boga? Pewnie chodzi tu o wiarę – czy w Neokatechumenacie jest jej więcej / łatwiej ją nabyć? Czy tam jest ona autentyczna a poza neo nie?

    Wersja skrócona odpowiedzi na to pytanie: NIE, NIE, NIE! A teraz rozwinę. Zapewne Pan wie, że czasami zdarzają sie dzieci jak by to powiedzieć… mniej uzdolnione. Inne dzieci zdolne sobie robią wagary, na lekcjach gadają a na świadectwie potem same piątki. A Ci mniej uzdolnieni mimo, że chodzą stwierdzają, że im to nic nie daje. Na świadectwie dwóje. Muszą iść do szkoły specjalniej gdzie będzie specjalne podejście do nich, które pomoże im powoli osiągać te 3. Sprawa ma się identycznie z wiarą. Ocenami w dzienniku są tu owoce wiary. Skoro ktoś chodzi raz w tygodniu do kościoła i ma owoce wiary to w czym problem ?? I po co taka osoba do neokatechumenatu (który nazywa się też drogą dla ludzi bez wiary) Czy uczniów piątkowych daje się do klas specjalnych ?? Jeśli pan zrozumie ten przykład myślę, że zrozumie też czemu odpowiedź była 3xNIE.

    >>konkretnie: co Panu daje Neokatechumenat?

    Nie wiem co tamtemu Panu on daje ale wiem co mi daje. Daje mi świadomość tego jak wielkim grzesznikiem jestem (czego wcześniej nie widziałem) daje mi świadomość tego, że inni są tak samo ludźmi słabymi jak ja co pozwala mi ich nie osądzać tak łatwo i daje mi świadomość, że tam gdzie ja nie mogę Chrystus może!

    >>Czy nie powinniśmy my chrześcijanie jednoczyć wysiłki a nie akcentować różnice?

    Ja ich nie akcentuje… z tego co widzę raczej wiele osób po prostu NAPADA tutaj na neokatechumenat (o czym świadczy ten artykuł pełen kłamstwa i przekłamania) chcąc tym samym uwypuklić różnicę. Ja ich nie widzę bo wszystkie drogi w kościele katolickim prowadzą do wiary. Każda w swój specyficzny sposób. Czy to Barka, Czy to odnowa w duchu Św. czy to Oaza.

  155. jacek said

    Po prostu nie wiem, co o tym sądzic. Ale po przeczytaniu wszystkich kryttycznych komentarzy mam ogromne wątpliwości co do prawowierności drogi neokatechumenalnej i raczej bym nie wstąpił do tego ruchu. To,co prezentuje Lalka – chocby mówienie komuś dużo starszemu od siebie pozostawiam bez komentarza.

  156. Ewa said

    Witam wszystkich serdecznie .
    Pozwólcie , że podzielę się z Wami swoim doświadczeniem .

    Byłam na drodze 7 lat . Przez 5 lat z mężem .
    Odeszłam w trakcie drugiego skrutinium .
    Dlaczego ?
    Nie dlatego , ŻE NIE WIDZIAŁAM TAM BOGA ! OCH NIE !!!
    Dlatego ,że było za trudno . Zwyczajnie nie dałam rady .
    Muszę jednak przyznać szczerze , że widziałam i znam ludzi których BÓG prowadzi tą drogą .
    Nie mam wątpliwości , że to JEGO dzieło .
    Oczywiście , może się zdarzyć tak , że ludzie ze wspólnoty mogą okazać się być okrutni . Ale czy gdziekolwiek indziej tak być nie może ? Czy sami nie jesteśmy czasami okrutni ?

    We wspólnocie której byłam cały czas nie było prezbitera , posługiwali różni księża , często z innych parafii .
    Na liturgiach byliśmy sami .
    Było mi z tym źle , mówiłam o tym głośno . W odpowiedzi usłyszałam : jeżeli przychodzisz tu dla prezbitera , to wcześniej czy później odejdziesz . I tak się stało :)
    Czułam się pod tym względem niezrozumiana .
    Uważam , że wspólnota bez prezbitera , to błąd drogi .
    Oczywiście brak prezbitera nie był powodem mojego odejścia .
    Tak jak wcześniej wspomniałam , nie dałam rady podporządkować się wymogom drogi .
    Dzisiaj dziękuję Bogu za to doświadczenie , które nauczyło mnie jednego –
    BEZ BOGA NIE MAM SZANS przeżyć jednego dnia .
    I tego się trzymam . Kurczowo trzymam się Boga !
    To wcale nie musi być droga neokatechumenalna .

    Pozdrawiam wszystkich
    Ewa

  157. Piotr said

    Ewa… świeta racja :) Nie każdy musi być przecież na drodze a jestem pewien, że te lata które byłaś na drodze już Ci dużo dały ;) Może już by wystarczyło… ale na pewno Pan Bóg Cię nie zostawi bo przecież dróg do niego multum i niestety każda wąska. Ale ważne byś tylko jego się trzymała. Życzę Ci dalszego wzrastania w wierze ;)

    Co do prezbiterów… nasza wspólnota też miała okresy czasem nawet bardzo długie bez tej ostoi. Ale to też cenne doświadczenie bo potem widzi się tak OGROMNĄ potrzebę i pragnienie celebrowania eucharystii samemu z własnym prezbiterem. Nasza wspólnota od nie dawna ma własnego (na własnej krwi wychodowanego;) w Redemptoris Mater i jest to niesamowita łaska widzieć jak twój brat ze wspólnoty wzrasta w wierze. Jak Pan Bóg go zmienia i jak mu jest wierny i w końcu jak prowadzi go do bycia jego kapłanem ;) Warto było czekać…

  158. Marucha said

    Panie Leszku, jak Pan sam mówi – niewiele Pan wie o neokatechumenacie – ale ma Pan i tak wyrobione zdanie na temat ludzi, którzy chcą innym otworzyć oczy na tę fałszywą drogę, drogę sekciarską i jawnie protestantyzującą…

    Typowe.

  159. Marucha said

    Nie potępiam ludzi, którzy w neokatechumenacie szukają czegoś, czego rzekomo nie może im dać zwykły (sic!) Kościół. Poszukiwanie swej drogi i błądzenie jest rzeczą ludzką.

    Z najwyższą odrazą odnoszę się do tych, którzy cynicznie wykorzystują naiwność prostych (niekiedy bardzo…), zagubionych ludzi. Kiko jest dla mnie zwykłym oszustem.

  160. Ewa said

    Do Piotra .
    Bardzo dziękuję za ciepłe słowa :)

    Wiesz , mówiono mi , że jak odejdę z drogi , to poniosę tego konsekwencje . Jakiś czas temu myślałam , że tak będzie – bałam się .
    Ale mam już to za sobą . Nie boję się tego co mówią ludzie , już się nie boję!

    Dobrze wiem , że trwanie przy Bogu nie jest łatwe . Wszystkie drogi są BARDZO trudne , ale ON nigdy nie proponuje byleczego .
    Jestem pewna , że Bóg poprowadzi mnie inną drogą .
    Drogą , którą dam radę iść . Bardzo tego pragnę .

    Zyczę Ci wszystkiego dobrego .
    Ewa

  161. Marucha said

    Pani Ewo, życzę Pani gorąco, aby doszła Pani do Boga tą samą drogą, którą przez 2000 lat szły miliony wiernych, świętych, męczenników, doktorów Kościoła – i która doprowadziła ich do celu.

    Wystrzegajmy się natomiast wszelkich ludzi, którzy obiecują nam drogę „na skróty”, czy w jakiś inny sposób „lepszą”. Wystrzegajmy się samozwańczych „proroków” i „apostołów”. Wystrzegajmy się nawiedzonych „interpretatorów” Pisma Świętego, którzy w czelności i pysze swojej śmieją iść w zawody ze św. Tomaszem z Akwinu, czy św. Augustynem.

    PS. O czymś to świadczy, iż grożono Pani konsekwencjami po odejściu z „drogi”. Dobrze, że Pani opuściła te manowce. Szkoda, że w Radio
    Maryja brak jest porządnych teologów i dlatego redaktorzy wpuszczają tam na antenę „neonów” i są im przychylni… ale kiedyś przyjdzie czas na wszystko.

  162. Marucha said

    Panie Piotrze, pisze Pan na temat neokatechumenatu:

    Daje mi świadomość tego jak wielkim grzesznikiem jestem (czego wcześniej nie widziałem) daje mi świadomość tego, że inni są tak samo ludźmi słabymi jak ja co pozwala mi ich nie osądzać tak łatwo i daje mi świadomość, że tam gdzie ja nie mogę Chrystus może!

    Zdumiewające, że nie zdawał Pan sobie z tego sprawy, zanim związał się Pan z tą sektą. Bo ja nigdy nie miałem wątpliwości, iż jestem grzesznikiem, iż inni też grzeszą i że Chrystus wszystko może.

    W Pana rozumowaniu jest jednakowoż jeden trafny argument: porównanie neokatechumenatu do „korepetycji” udzielanych mniej pojętnym uczniom. Szkoda tylko, że korepetytor nie uczy według tego, co stoi w programie szkoły, lecz „poszerza” naukę o własne idee, niekoniecznie zgodne z tym, co powinno obowiązywać.

  163. Ewa said

    Do Pana Maruchy .

    Dziękuje za dobre rady i życzenia :)

    Jak zwykle zdania ludzi są różne .
    Dobrze , że jest Bóg !!!
    Niech On zdecyduje jaka droga jest dla mnie właściwa .

    Pozdrawiam Pana serdecznie .

    Ewa

  164. Katrika said

    eeeeeeeeeee……… Sorry bardzo, ale moge kogoś przez przypadek urazić. Kieruję się teraz do osoby która napisała artykuł i do tych co w komentarzach tak batrdzo sa przeciwni Drodze i ją obrażają – czy wy w ogóle byliście w Neokatechumenacie?? Jak tak to pewnie wyszliście z niego , bez wcześniejszego zrozumienia różnic między Mszą świętą. Bardzochciałabym z Wamio podialogować mailem . Proszę o szybki odpis :) katrika12@o2.pl

  165. Piotr said

    Marucha napisał:

    „Zdumiewające, że nie zdawał Pan sobie z tego sprawy, zanim związał się Pan z tą sektą. Bo ja nigdy nie miałem wątpliwości, iż jestem grzesznikiem, iż inni też grzeszą i że Chrystus wszystko może.”

    No coż… nie każdy jest tak wspaniałym katolikiem i tak głęboką wierzącą osobą jak Pan. Ja na pewno nie byłem. Raczej mi się wydawało, że w gruncie rzeczy jestem OK a nawracają to niech się gwałciciele, mordercy, politycy i.t.d bo to oni są grzesznikami.

    Kolejny raz używa pan słowa sekta. Słowo bardzo popularne ostatnio. Niestety dokładnie tak ja jak i ty wiemy, że droga sektą nie jest. Gdyby była sektą to czemu kościół katolicki na czele z Papieżem za takową jej nie uzna. A może problem w tym, że Pan jako Lefebrysta nie uznaje papieża od Pawła VI począwszy ? Nie dziwię się Pańskiej nie chęci do Neo skoro jest pan tradycjonalistą. Dziwi mnie tylko, że ja rozumiem i szanuje Pański tradycjonalizm a pan jedyne co potrafi to atakuje Neokatechumenat.

    „W Pana rozumowaniu jest jednakowoż jeden trafny argument: porównanie neokatechumenatu do “korepetycji” udzielanych mniej pojętnym uczniom. Szkoda tylko, że korepetytor nie uczy według tego, co stoi w programie szkoły, lecz “poszerza” naukę o własne idee, niekoniecznie zgodne z tym, co powinno obowiązywać.”

    Jezus mówił, że po owocach ich poznacie. Czy ze złej nauki mogą powstać dobre owoce ? I niech mi Pan powie czego droga „uczy” a czego nie powiedział Chrystus! Dziś się z drogi „wypisuje” jak mi coś takiego pan znajdzie;)

  166. Marucha said

    Panie Piotrze, pańska ironia, która wyraża się w słowach „nie każdy jest tak wspaniałym katolikiem i tak głęboką wierzącą osobą jak Pan”, jest nie na miejscu. Jestem marnym katolikiem i pospolitym grzesznikiem. Ale naprawdę nie potrzebuję być w żadnym „ruchu” ani na żadnej „drodze”, aby być tego w pełni świadom.

    Widzę, że nie ma Pan wiedzy na temat katolików tradycyjnych, których zwie Pan „lefebrystami”. Jest ewidentą nieprawdą, iż nie uznają oni papieży począwszy od Pawła VI. Uznają oni wszystkich papieży, modlą się za nich i za Kościół, aby zawrócił z błędnej drogi modernizmu i obłędnego ekumaniactwa. Są oni częścią Kościoła Katolickiego, co potwierdził Benedykt XVI.

    Być może pomylił Pan „lefebrystów” z sedewakantystami.

    Pyta Pan, czy ze złej nauki mogą powstać dobre owoce? Otóż zło bardzo często maskuje się pod postacią dobra… i cóż tu więcej dodać…

    Odpowiedź na Pana ostatnie pytanie „czego droga uczy a czego nie powiedział Chrystus” jest zawarta w mym artykule, który powinien Pan chyba ponownie przeczytać.

  167. kornel said

    o kurde wyglada na to że sam Jezus napisał ten artykuł :)

  168. kornel said

    Schizmatyckie Bractwo św. Piusa X uważa, że wybór na papieża Benedykta XVI stanowi „promyk nadziei dla przezwyciężenia głębokiego kryzysu” Kościoła katolickiego.

    Sekretarz generalny schizmatyckiego bractwa Arnaud Selegny podkreślił, że jest ono otwarte na ponowne zbliżenie ze Stolicą Apostolską, ale nie za wszelką cenę.

    W liście gratulacyjnym do Benedykta XVI Bractwo św. Piusa X pragnęło „podkreślić swoją katolicką naturę” – powiedział dziennikarzom Arnaud Selegny. Podkreślił, że władze bractwa nigdy nie zerwały całkowicie kontaktów z władzami kościelnymi i „nigdy nie kwestionowały ważności sukcesji papieży”.

    Selegny zapowiedział, że stanowisko bractwa nie zmieni się w sposób zasadniczy. W dalszym ciągu pozostanie aktualny jego krytyczny kurs wobec Kościoła po II Soborze Watykańskim (1962-1965). Dla poprawy klimatu potrzebne są dwie gwarancje: wszyscy księża powinni mieć możliwość odprawiania mszy trydenckiej, powinna też być anulowana ekskomunika założyciela bractwa oraz wyświęcanych przez niego biskupów.

    Założone przez francuskiego arcybiskupa Marcela Lefebvre’a (1905-92) w 1970 r. Bractwo Kapłańskie św. Piusa X jest najbardziej znanym ugrupowaniem skupiającym księży, przeciwnych zmianom posoborowym.

    W 1976 r. papież Paweł VI zabronił mu udzielania święceń kapłańskich w bractwie św. Piusa X. W 1988 r. wbrew woli Jana Pawła II abp Lefebvre udzielił święceń biskupich czterem kapłanom. To oznaczało automatycznie akt schizmy.

    Kolejne próby zbliżenia pozostały dotychczas bezskuteczne. Dom generalny bractwa znajduje się w Menzingen w Szwajcarii.

    Protest lefebrystów skierowany jest zwłaszcza przeciwko reformie liturgii wprowadzonej przez II Sobór Watykański. Ponadto negowane jest odnowione pojęcie Kościoła, ekumenizm, wolność religii i demokracja. Zwolennicy Lefebvre’a zarzucają Kościołowi rzymsko-katolickiemu, że poprzez Sobór zniszczył dwutysiącletnią tradycję Kościoła.

    KAI (ts, KNA //mr)

  169. PL said

    Panie Kornel, podobnie jak większość półgłówków używasz Pan słów, ktorych nie rozumiesz.

    Bractwo Św. Piusa X nie jest „schizmatyckie”. Jest częścią Kościoła Katolickiego, co potwierdził Benedykt XVI, gdyż uznaje władzę Papieża.

  170. Marucha said

    Wypowiedź Kornela, pełną nieścisłości i przekłamań, należy skomentować.

    1. Pojęcie „schizmatyckie” zostało użyte w ewidentny sposób błędnie. „Schizmatyckie” – znaczy nie uznające władzy Papieża. Schizmatykami są np. prawosławni (lecz nie są heretykami). Bractwo Kapłańskie Piusa X oczywiście uznaje władzę Papieża i modli się za Niego, podobnie jak za Jego poprzedników.

    2. Wypowiedzenie posłuszeństwa papieżowi nie oznacza żadnego „automatycznego aktu schizmy”. Jest to zwykła brednia. Nieposłuszeństwo takie jest dopuszczalne w sytuacjach, które subiektywnie (tak!) mogą być uznane za wyjątkowe. Mówi tak zarówno stare Prawo Kanoniczne z 1913 roku, jak i nowe Prawo posoborowe.

    3. Zarówno Benedykt XVI, jak i poważni teologowie wielokrotnie twierdzili, iż kwestia „lefebrystów” jest wewnętrzną sprawą Kościoła Katolickiego i że „lefebryści” są częścią tegoż Kościoła. Więc – powiem prosto: proszę przestać pieprzyć farmazony i udawać lepszego teologa, niż kard. Ratzinger.

    W dziwnych czasach żyjemy: ekscesy liturgiczne neonów, dziewczynki-ministrantki, murzyńskie bębenki podczas Mszy Świętej, usuwanie krzyża ze świątyń itp. – nikogo nie rażą. Natomiast wierne przestrzeganie Tradycji budzi furię i napaści!

    A to, że Kościół Posoborowy przeżywa głęboki kryzys, jest oczywiste dla każdego rozumnego katolika – wystarczy spojrzeć na malejącą liczbę wiernych, powołań kapłańskich i zakonnych, pustoszejące i wyprzedawane świątynie, rosnącą liczbę rozwodów, dzieci pozamałżeńskich itp.

    Nic w tym dziwnego. Nowa Msza Święta – ów centralny punkt naszej wiary – jest autorstwa masona, abp-a Bugniniego. No i tak wygląda, jak wygląda…

  171. kornel said

    pl to jest kopia dosłowna wiadomości podanych przez katolicką agencje informatyczną e.kai.pl
    p.marucha albo ktoś jest w posłuszeństwie albo nie takie to proste hihihihi wsciekle pana maruche zatakowałem hihihihi :) i rytuał kiedy ???? hihihi pewnie w czasie eksceu liturgicznego używając mojej lepszej ups moze gorszej połowy mózgu najmocniej przepraszam :)

  172. kornel said

    swoją drogą p.marucha jeśli nie zpomne /mam ograniczone możliwości sam wiesz/ bede się modlił aby was tj.lefebrystów Świety Powszechny Apostolski Kościół Katolicki na swoje łono przyjął ponownie szczęść Boże :)

  173. Marucha said

    Panie kolego Kornel, jeżeli wypisywanie ewidentnych nonsensów uważa Pan za „wściekły atak”, to Bóg z Panem. Skądinąd, będąc na Internecie od ponad 12 lat, zdążyłem się do wielu rzeczy przyzwyczaić, w tym do „wściekłych ataków” – i nie robią na mnie od dawna większego wrażenia.
    Przypominam, że nieposłuszeństwo wobec hierarchów Kościoła jest w niektórych sytuacjach, zgodnie z Prawem Kanonicznym, całkowicie legalne. Wierność bowiem należy się Bogu, Ewangelii i Tradycji, a nie ludziom, którzy mogą błądzić.
    Dziękuję za modlitwę, choć jej cel jest chybiony. „Lefebryści”, co powtarzam ponownie, są częścią Kościoła, co potwierdził sam Benedykt XVI (i wielu wybitnych teologów i hierarchów) i nie potrzebują nigdzie być ponownie przyjmowani. Ja natomiast modlę się, aby masońska „nowa” Msza Święta Bugniniego odeszła jak najszybciej w niepamięć, a Kościół powrócił na 2000-letnią drogę tradycji.

  174. Piotr said

    Panie Marucha…żal mi pana strasznie… wojuje pan tu strasznie i rzuca się i wszystko to po co? Żeby msze znowu po łacinie były ?? Żeby kapłan plecami się do ludu odwrócił. Żeby charakter mszy był żałobny ? Czy Pan uważa, że wtedy kościół będzie „lepszy” Wg. pana to nic tylko zamknąć drogę neokatechumenalną, rozpędzić na cztery wiatry, ale to, że tysiące chłopaków już nie odkryją swojego powołania bo nie będą gdzie mieli wzrastać w wierze to już Pana nie obchodzi. To, że wielu ludzi nie usłyszy dobrej nowiny o tym, że „Chrystus zmartwychwstał” od katechistów, którzy są w Azji, Afryce, Australi i.t.d to już pana nie obchodzi. Powie Pan „ale chwila.. a czemu Ci seminarzyści nie mogą odkryć powołania w powszechnym kościele i czemu Ci katechiści nie mogli by zacząć ewangelizować po usłyszeniu wezwania w powszechnym kościele” Nie odpowiem Panu na to pytanie bo Pan i tak nie zrozumie. Sam Pan przecież powiedział, że przecież miał świadomość i bez drogi, że jest grzesznikiem. Że wiedział, że Chrystus umarł za nasze grzechy i w nim jesteśmy mocni.A co jeśli Panu powiem, że może Chrystus w swej wielkiej miłości do człowieka dopuścił nawet te „zmiany posoborowe” bo widział jak duch modernizmu we świecie odciąga jego wiernych od kościoła?

    Powiedział, pan kiedyś, że zmiany posoborowe odciągneły ludzi od kościoła. Że wcześniej ludzie byli pobożni a pózniej… Niestety ale myli pan skutek z przyczyną. Zmiany jakie zaszły w społeczeństwie a przede wszystkim konsumpcjonizm, idea być to mieć odciągają ludzi od kościoła. Po to właśnie był Sobór… żeby pójść z duchem czasu. Może właśnie Jezus Chrystus zniżył się do tego poziomu, żeby tak jak ludzie „pójść z duchem czasu” Bo on zawsze jest gotów służyć ludziom. Pan niestety w to nie wierzy… Ale niech pan uważa… Abraham też nie wierzył, że Bóg temu przewrotnemu ludowi może na tyle służyć, żeby wyprowadzić wodę ze skały gdy tylko ten sobie zażyczy. Uderzył dwa razy laską i przez to nie wszedł do ziemi obiecanej.

    Ale pana to wszystko jak powiedziałem nie obchodzi bo chodzi tylko o wypełnianie prawa a ludzie są nie ważni. Potrzebny im neokatechumenat/nie potrzebny ma pan to w d*** Powinni z niego zrezygnować i w kościele się nawracać. A jak im 45 min w niedziele do nawracania nie wystarczy to wywalić z kościoła sekciarzy i sprawa prosta…

  175. Oye;) said

    W jedności siła każdy przejaw odstępstwa od tradycji powoduje rozpad, w sumie nie powinno mieć najmniejszego znaczenia kto jak kiedy w jaki sposób ale czymże jest tradycja jak nie siłą spajającą kościół … coraz cześciej wiarę traktujemy jak towar i poddajemy ją prawom marketingowym , jaki zastosować chwyt aby była bardziej atrakcyjna gubiąc po drodze istotę wiary, Bóg chce abyśmy tworzyli „cywilizację miłości” pozbawioną kazuizmu takie przysłowiowe niebo na ziemi,,,wiem zabrzmi jak utopia ale można zmierzać do granicy , wciąż się do niej zbliżać jeżeli temu pomaga neokatechumenat to ok ale jeżeli on ma powodować rozłam w kościele to czywolno czekać aż „poznamy go po owocach” . Niech decydują „mądrzy” w kościele mnie pozostaja wiara jako coś niezglębionego , niepoznanego , coś tylko do wiary lecz nie do wiedzy , wiara jako granica wiedzy. Neo nie się nie obrażają , inni niech pozwolą iść im drogą do Boga jaką wybrali byle wszystko zawsze było w kościele powszechnym.
    Amen :)

  176. kornel said

    Szczesliwy jestem niezmiernie ,że miejscem spotkania moim i pana p.Marucha jest modlitwa
    cieszę sie również , że z szanownym p.Marucha udało nam sie zgodzić co do tego że źródło ekscesu lefebra leży w nieposłuszeństwie wg. pana legalnym ja natomiast nie mam zdania. Przytocze jednak ponownie KAI
    Wkrótce zostanie ogłoszony papieski dokument, zezwalający na odprawianie Mszy św. po łacinie, przez kapłana tyłem do ludzi, tzw. „trydenckiej”, bez specjalnego zezwolenia ordynariusza miejsca.

    Informuje o tym włoska agencja ANSA, powołując się na źródła z Papieskiej Komisji „Ecclesia Dei”, powołanej w 1988 przez Jana Pawła II w celu dialogu z lefebrystami.

    Według tego samego źródła, dokument, tzw. motu proprio, liczy zaledwie trzy strony. Konsultant Kongregacji Nauki Wiary ks. Nicola Boux powiedział włoskiej agencji, że przygotowując dokument Benedykt XVI korzystał z rad i sugestii swoich współpracowników i „wysłuchał wielu zróżnicowanych opinii”.

    Obserwatorzy zastanawiają się, czy „przywrócenie” Mszy po łacinie przyczyni się do powrotu na łono Kościoła Bractwa św. Piusa X, założonego w 1970 przez francuskiego arcybiskupa Marcela Lefebvre’a (1905-91), obłożonego w 1988 roku ekskomuniką za konsekrowanie czterech biskupów bez zgody papieża.

    KAI (ml)

    ciekawy jest uwazam ostatni akapit .
    może jeszcze jedna wiadomość
    Stojący na czele lefebrystowskiego Bractwa św. Piusa X bp Bernard Fellay zwróci się do Benedykta XVI z prośbą o cofnięcie ekskomuniki ciążącej na należących do Bractwa biskupach.

    List w tej sprawie zostanie wysłany do Watykanu jeszcze w tym miesiącu – poinformował paryski dziennik „Le Figaro”. Według gazety znajdzie się w nim także prośba o zezwolenie na swobodne odprawianie Mszy św. w rycie trydenckim.

    List bp. Fellaya – zdaniem komentatora „Le Figaro” – będzie odpowiedzią na pismo kard. Dario Castrillona Hoyosa sprzed czterech miesięcy. Przewodniczący Papieskiej Komisji „Ecclesia Dei” miał w nim zapewnić, że Benedykt XVI przywróci Mszę trydencką i uzna „pełną komunię” Bractwa ze Stolicą Piotrową, o ile wystąpi ono z taką prośbą.

    Zdaniem bp. Fellaya, spodziewana decyzja papieska, stanowiąca „wielki gest” Benedykta XVI, nie będzie jeszcze oznaczać „rozwiązania administracyjnego”. Przełożony Bractwa uważa, że należących do niego 470 księży powinno otrzymać specjalną strukturę „obejmującą cały świat i niezależną od biskupów”.

    Bractwo Kapłańskie św. Piusa X, założone w 1970 r. przez abp. Marcela Lefebvre’a, oprócz księży skupia także 178 seminarzystów, 70 braci zakonnych i 133 siostry zakonne. Wokół Bractwa gromadzi się ok. 150 tys. wiernych w 50 krajach.

    KAI (pb //mr)

    mysle że moje intencje modlitewne są jak najbardziej trafione licze i prosze o wsparcie szczególnie braci

  177. Mucha Plujka said

    A właśnie Benedykt XVI ma przywrócić do łask Mszę Trydencką, gdzie kapłan stoi przodem do Boga, a nie do ludzi; i Msza ma charakter uroczysty, a nie odbywa się w rytm gitar i murzyńskich bębenków; gdzie Msza jest ofiarą krwi i ciała, a nie jakąś „ucztą”, w której kapłan pełni rolę głównego kelnera.

    Naprawdę nie rozumie Pan, że nic dobrego nie mogło wyniknąć z faktu, iż mason był głównym twórcą „nowusa”, którego kard. Ratzinger określił jako twór sztuczny i płytki?

  178. korem said

    KOściołowi zależy na tym by istniały tego typu wspólnoty, ale by rozwijały się w duchu chrześcijańskim. Papież kierując się miłością pragnie za Chrystusem dać szansę różnym wspólnotom, które zbliżają do Boga. W dzisiejszym świecie wiele jest niejasności,Latwiej o popełnianie błedów, bo możliwości mamy więcej. Chrystus jest naszą wspólnotą- kościół to My. Kierujmy się miłością, po co obrażliwe epitety, przed którymi przestrzega nas ewangelia. Ważna jest tradycja, wspólnota, jedność wszystkich ludzi: Żydów, którzy dali nam fundament pod zbawienie, a wśród których dzieją się dziwne rzeczy(uwikłania polityczne, masońskie)po odrzuceniu Zbawienia, Chrześcijan, zbłakanych Muzułmanów, Murzynów grających na kongach i Dżambach oraz tańczących w czasie liturgiii, Indian, zlaicyzowanych westowców, liberałów, starszych pań z Radia Maryja, patriotów, młodych gniewnych, idealistów- którzy swój ideał mogą znależć w Chrystusie…

  179. korem said

    jestem przeciwko karze śmierci- tylko BÓG może życie dać i odebrać. Tu nie ma dyskusji: NIE ZABIJAJ nawet jeśli ktoś zabija- definitywnie nie zabijaj. Nie odbieraj szansy na zbawienie. Nie popełniaj następnego morderstwa, jeszcze gorszego, bo może wykluczającego kogoś z Wiecznego Szczęścia, za które UMIERA WCIĄŻ NA NOWO CHRYSTUS…ON CIERPI NAJBARDZIEJ TRACĄC DUSZĘ, DUSZE…

  180. korem said

    musiałem to powiedzięć, bo wątek został ucięty
    a
    naruszony

  181. korem said

    Msza Świeta musi być owiarą- cajmy z siebie wszystko Chrystusowi. Niestety często jest wśród młodych zabawą. NIe!
    Szatan nie daje nam się skupić prośmy Chrystusa o należne skupienie na Nim w czasie OFIARY, i o nieustanną wdzięczność. o bezgraniczną miłość…

  182. Marucha said

    Co do kary śmierci: proszę sprawdzić Katechizm. Wyraźnie jest tam dopuszczona. Kara śmierci nie odbiera szansy na zbawienie. Zawsze jest czas się wyspowiadać i wyrazić żal za grzechy.

  183. kornel said

    naprawde jest mi przykro ale znudziło mi sie juz wysłuchiwanie bzdur na temat stosunku Benedykta XVI do neokatechumenatu cieszę sie że daje on szanse tradycjonalistom i to wszystko zapewniam że pozostane w modlitwie dopóki bede mógł najlepszego

  184. mimi said

    SZ.P.Marucha
    Kilka miesięcy temu byłam na tym forum i prosiłam, by zajrzał pan kiedyś na jakieś spotkanie neokatechumenatu. Zamiast tego wypisuje Pan co raz większe bzdury…
    Droga jest po to, by każdy mógł bliżej poznać Boga. Jednym ten sposób odpowiada, innym nie… I takie jest życie.
    Nie rozumiem tylko, dlaczego Pan większość odpowiedzi traktuje jako „atak” na Pana i odpowiada Pan „atakiem”…
    Pokój z Wami wszystkimi

  185. piekut said

    My tu gadu gadu a tymczasem stutut neokatechumenatu stracił ważność i tym samym ten ruch stał się nielegalny.

  186. PL said

    Cóś mi się zdaje, że to nie pan Marucha „atakował” osoby czczące neokatechumenat, tylko właśnie te osoby, w sposób nie mający wiele z chrześcijańską miłością, atakowały p. Maruchę.

  187. Marucha said

    Ciekawy jestem niezmiernie, czy neokatechumeni – w związku z utratą ważności ich statutu – wykaża się posłuszeństwem i rozwiążą swój ruch?
    Czy też, jak zwykle, np. gdy chodzi o ekscesy liturgiczne, okażą krnąbrność i będą kontynuować swoją „drogę”?

  188. Mucha Plujka said

    List męża neokatechumenatki (z internetu):

    Moja Żona należy właśnie do sekty zw. neokatechumenat.
    Wywód Autora potwierdza w pełni moją postawę negatywną wobec tego „zjawiska”, które rozbraja od wewnątrz Kościół. Franciszkanie, opiekunowie instytucjonalni, już nie panują nad grupami, a ich indolencja sprawia, że neokatechumenat „rozwali” Kościół Katolicki niebawem.

    Dołożę do tego wywodu, że Żona okrada rodzinę ze środków materialnych, oddając 2 x złoto należące do Rodziny a ile przekazuje środków finansowych nie jestem w stanie określić.
    Dalej: tak zamieszano Jej w głowie, że zamiast iść do apteki po leki dla Siebie idzie wspomóc wspólnotę, która wysyła pieniądze do Centrum w Lublinie….

    Mężowie – bądźcie czujni bo przegracie Rodzinę i poczujecie dziwny „wstręt” do Kościoła w ogóle.
    Jestem na dobrej drodze do zerwania wszelkich związków z Nim!
    Pozdrawiam wszystkich spoza Neokatechumenatu!

  189. Mucha Plujka said

    Ludzie, którzy są w neokatechumenacie i mówią, że bez Boga nie mogą przeżyć jednego dnia – okłamują sami siebie.
    Oni nie mogą przeżyć jednego dnia bez neokatechumenatu! Bliższa im jest „wspólnota” i „droga”, niż Bóg.

  190. mimi said

    Piekut mam do Ciebie ogromną prośbę.
    Powiedz mi gdzie znalazłeś, że status neokatechumenatu stracił ważność…
    Pokój z wami wszystkimi

  191. Gronek said

    jak to czytam to robi mi się niedobrze:/Jak mozna pisać i krytykować coś czego się nie doświadczyło.Ludzie przeciez w tym wszystkim najwazniejszy jest Chrystus!Każdy z nas ma dązyć do Zbawienia ,a jak juz ma zamiar tego dokonać to juz jego sprawa.Jeśli jakaś osoba przez ten neokatechumenat zmieniła swoje życie ,odnalazła droge i nią podąza to Chwała PAnu!

    blizsza wspolnota,droga niz Bóg.NO przecież KOściół to wspolnota ,wspolnota to ludzie ,a gdzie jeden czy dwóch się spotyka tam też jest Chrystus! droga jest tylko jedna!albo ją znajdziesz i siebie zbawisz pielgrzymując nią albo przegrywasz swoją wieczność.Prawda ,ze dla neonów ważni są prezbiterzy.Przecież to oni są apostołami Chrystusa.

    Przestancie martwić się o zbawienie innyvh!
    Kazdą odpowiedz znajdziecie w Piśmie Święetym kazdą!
    NIestety wielu z was tam nie zagląda i nic nie wie nic.
    ‚”A Glupii myśli ,ze nie ma Boga”

  192. Marucha said

    No właśnie. Dowiadujemy się, że prezbiterzy są „apostołami Chrystusa” – ale nie wiemy, kto ich na to stanowisko mianował: czy osobiście sam Kiko, czy wynika to może z Pisma Świętego?

    Wielu osobom zapoznanie się z buddyzmem, medytacją transcendentalną czy sektą „Niebo” też odmieniło życie. Odnaleźli swoją drogę i nią podążają.

  193. Wiedźminka said

    Przykro mi, ale autor pisze ewidentne głupoty.
    1. Nikt nie jest wypraszany z nabożeństw, ja sama nie należę do neo a zdarza mi się chodzić na eucharystie. Nikt mnie do tej pory nie wyrzucił.
    2. Owszem, eucharystia jest w postaci chleba i wina. Chleb o ile mi wiadomo jest nie kwaszony, więc w porządku. Natomiast słowa przemienienia „Bierzcie i jedzcie… Bierzcie i pijcie…” Są wypowiadane dokładnie, co do słowa tak samo jak w KK, wymawiane przez wyświęconego księdza.

  194. PL said

    Pięknie. Komunię Świętą serwuje nie kapłan, ale jakiś świecki… Pieknie…

  195. Oye;) said

    OK, ale czemu ma służyć taka rewolucja liturgii (kolejna)? Komu jest to potrzebne Bogu czy ludziom (Bogu wątpię czy forma wiary i jej wyznania ma znaczenie) więc ludziom a nowinki , „kwiatuszki” w obrzędzie mogą prowadzić do rozłamu. Dla mnie osobiście nie ma to znaczenia bo naważniejszy jest kontakt z Bogiem , więc modlitwa w cichości i pokorze serca. Powtarzam kolejny raz wszystko jest dobre byle nie prowadziło do rozłamu a poruszany powyżej temat takie znalazł zainteresowanie że liczba wpisów nie ma końca w których są opcje za i przeciw i tu powstaje konflikt mały lokalny konflikt a po co?
    Pozdrawiam .

  196. Wiedźminka said

    PL, owszem, bardzo pięknie. Komunię „serwuje” kapłan katolicki po święceniach kapłańskich w pełni uprawniony do sprawowania Mszy Świętej.

  197. Marucha said

    Ja słyszałem zaś o „szafarzach” Komunii Świętej i wypiekaniu jej w domu…

  198. Zdziwiony Zygmunt said

    No nie mogę tego czytać …Marucha naprawdę czepiasz się ,ale nawet nie wiesz czego / … /

    Powodzenia w głupiej krucjacie

    Już nie Zdziwiony ale Przekonany do Drogi Neokatechumenalnej

    Przekonał mnie Pan Panie Marucha do Drogi Neakatechumenalnej
    jak nikt inny i jestem wdzięczny za to .

    Idę na katechezy / w adwent / ….zobaczę tę „sektę” z bliska .

    Z wyrazami szacunku

    Przekonany Zygmunt

  199. Zdziwiony Zygmunt said

    Idę na katechezy Neokatechumenalne / w adwent /. Te argumenty Pana Maruchy absolutnie mnie przekonały i wzbudziły dużą ciekawość .Mam nadzieję że mnie zindoktrynują / liczę na to /.
    Powodzenia życzę braciom Lefebrystą / a w szczególności wielkiemu propagatorowi czystości katolicyzmu i wiary p.Marusze/.
    Zaczynam Pana podziwiać z jakim zapałem broni pan czystości wiary katolickiej .Oprócz tego ,że popełnił pam kilka poważnych błędów teologicznych i kanonicznych /w swoich wypowiedziach /to jest pan OK.!!! Tak trzymać !!!Neokatechumeni mogą pozazdrościć takiej postawy .

    Z poważaniem

    Przekonany

  200. Wiedźminka said

    Marucha, poziom twojej wiedzy mnie powala! Wiesz, kim w ogóle są szafarze? Otóż, wyobraź sobie, to takie osoby, które na dużych mszach w KK roznoszą komunię, kiedy jest tyle osób, że rodzielanie Ciała Bożego przez księży trwało by za długo. Taką samą rolę pełnią szafarze na mszy neo.

    Co do pochodzenia chleba – nic o tym nie wiem. Ale, o ile mi wiadomo, jedynym wymogiem dotyczącym chleba na mszę jest to, że ma być nie kwaszony.

  201. Marucha said

    A to jest was tak wielu, że osób konsekrowanych nie wystarcza do rozdawania Komunii Świętej? He he…

  202. Marucha said

    Panie Zdziwiony Zygmuncie, zamiast się dziwić, niech Pan wreszcie powie, jakie to błędy (poważne!) teologiczne i kanoniczne popełniłem pisząc krótki artykulik o lefebrystach. Jak do tej pory – jest u Pana ZERO konkretów, a więc Pańskie wypowiedzi nie nadają się do dyskusji.

    Jeśli chodzi o neonów – to polecam Panu jeszcze lepszą sektę, „Niebo”. Jest tam jeszcze więcej miłości i jeszcze lepsza droga do Boga.

  203. PL said

    Pan Zygmunt popełnił mnóstwo błędów eklezjastycznych i hermeneutycznych, że już nie wspomnę o błędach angelologicznych.

  204. Marucha said

    Kilka dni temu na
    http://www.leforumcatholique.org/forum.php
    podnoszono temat neokatechumenatu.

    „Eksperymantalny statut” Neonow wygasl 29 czerwca i jak dotychczas nie zostal niczym zastapiony.

    Droga Neokatechumenatu aktualnie jest poprostu sekta – co do tego stwierdzenia nie bylo na tym niezwykle aktywnym katolickim forum watpliwosci czy glosow sprzeciwu.

  205. Piotr said

    To straszne…jestem w sekcie :) Trzeba sie będzie spić i zmierzyć z tym „druzgocącym” faktem ;)

  206. Rydygier said

    Witam.

    W kwestii formalnej: Jaki jest związek pomiędzy zakończeniem ad experimentum „Statutu” a zmianą statusu DN na „sekta”, skoro rolą Statutu nie jest „legalizowanie” działalności DN na łonie kościoła, tylko pewne tej działalności prawne usystematyzowanie? Mało to nieformalnych (nie posiadających swojego Statutu) grup w Kościele Katolickim? Pytam więc: skąd wniosek, że „legalność” Drogi zależy od zatwierdzenia jej Statutu? Pytanie nie jest retoryczne. Nie jestem watykańskim jurystą – specjalista od prawa kościelnego, więc chętnie zaczerpnę wiedzy w tej materii, bom na innym forum przeczytał, że takiego związku niet. Cytuję:

    „Nie wiem, jak są promulgowane dekrety PRS, nie sadzę, żeby były to AAS. Jeśli przyjąć najwczesniejszą możliwą datę – 30 czerwca (publiczne odczytanie listu kardynała), to wejście w życie następuje 31 lipca, zatem najwczesniejsza możliwa data formalnego wygaśnięcia to 1 sierpnia.

    Nie bardzo mnie ta sprawa interesowała, ale zdaje mi się, że statuty nie są dla DN dokumentem konstytutywnym, gdyż jest nim ustawa papieska z 1990 r. (AAS 82 [1990-II] 1513-1515). Stauty są jedynie oficjalnym dokumentem wskazującym, jak ma odbywać się proces formacyjny (co zapisane wyraźnie w samym dekrecie, iz są to jedynie „stałe i pewne linie przewodnie dla życia Drogi” i „ważne podpory dla pasterzy w ich ojcowskim i czujnym towarzyszeniu wspólnotom neokatechumenalnym”). Stąd ewentualne wygaśnięcie statutów nie wpływa w zaden sposób na status kanoniczny DN, dla którego podstawą jest wspomniane prawo papieskie. Co więcej, jeśli przez 5 lat istniały formalne procedury na prawie papieskim i dzięki nim wytworzyła się praktyka postępowania, to zgodnie z prawem kanonicznym w wykonaniu ustawy, do której akty wykonawcze formalnie utraciły moc, można (nawet należy) nadal brać pod uwagę te akty, dopóki nic przeciwnego nie zostanie postanowione. Nadto w dekrecie nie ma żadnych formuł derogacyjnych, które przerywałyby bieg tworzenia się prawa zwyczajowego (od 1964 r.), zatem w wielu przypadkach można się powołać na prawnie wiążący (30-letni) zwyczaj. Ponieważ zaś consuetudo est optima legum interpres, więc w wykonaniu ustawy z 1990 r. można się spokojnie powołać na zwyczaj zgodny ze statutami, gdyż takowy z natury nie może być ani contra, ani praeter legem.

    Wreszcie kategoria „nielegalności” nie ma tu w ogóle zastosowania. Nie wolno mylic „nielegalności” z „nieformalnością”. W Kościele mogą rozwijać się różne ruchy formalne (na prawie papieskim lub biskupim), a nawet nieformalne (bez formalnej recognity kompetentnej władzy). Nielegalne są tylko te, które są explicite zabronione.”

    (Forum Frondy, niejaki Inquisitor)

  207. PL said

    Istnieją wewnątrz Kościoła grupy nieformalne. Żadna jednak z nich nie dopuszcza do takich ekscesów, jak Neoni.

  208. Rydygier said

    Tak, lecz tu nie mowa o jakowychś domniemanych „ekscesach” (?) tylko o aspekcie prawnym. Dla jasności: mnie interesuje w tej chwili legalność działalności DN jako takiej w świetle prawa kanonicznego (podważana na podstawie faktu wygaśnięcia „ad experimentum”), nie prywatne opinie internautów na temat tej działalności.

  209. PL said

    1. Ekscesy nie są „domniemane”.
    2. Aspekt prawny… trzeba by się spytać specjalisty. Ale skoro „brat Roger”, protestant, był dopuszczany do katolickiej Komunii Świętej – to wszystkiego się można spodziewać.

  210. Piotr said

    PL… ja rozumiem, że ty „lepiej” wiesz niż stolica apostolska co jest ekscesem a co nie jest… jak także to, kto może a kto nie powinien przyjmować Komunii Świętej ale uważaj bo negowanie Piotra naszych czasów i całej stoicy Piotrowej to chyba daleko Cię nie zaprowadzi…

  211. PL said

    Nikt nie „neguje Piotra naszych czasów” i w ogóle nie lubię patetycznej przesady. Jednakowoż nie ma sensu bronić oczywistych błędów i nadużyć, wierni bowiem mamy być Bogu, Ewangelii i Tradycji – a nie ludziom, nawet papieżom, wśród których, niestety, znalazłoby się paru ludzi niezbyt godnych tej pozycji…

    Kościół Posoborowy niestety zbyt daleko posunął się z tolerancją. Trzeba było wielu lat, żeby zrobić porządek z księżmi-marksistami czy heretyckim teologiem Küngiem. Da Bóg, zrobi się porządek i z neonami.

  212. tja said

    sorry ,ale sami zróbcie z sobą porządek.To wszystko jest śmieszne.Czy ktoś kto był w neonach błagał o pomoc w wydostaniu się ,czy ktoś był tam przymuszany do czegoś ,przetrzymywany? NIE.Tam kazdy jest z właśnej i nie przymuszonej woli.Skoro narzeka ,a nadal tam jest to znaczy ,ze to coś mu daje,ale sam jeszcze nie wie co.Stwarzacie problem ,którego nie ma.Papież podziela istninie tej wspolnoty i cześć jeny:/
    A to niesamowite ,ze ktoś kto nie jest w neonach nazywa Kiko świętym.To nawet oni tak go nie nazywają.

    Co do chleba do Pismo Wyraźnie mówi,ze mamy trwać we wspolnocie,w modlitwie w nauce apostolów i w łamaniu się Chleba”

  213. PL said

    W każdej sekcie każdy jest z „własnej i nieprzymuszonej woli”.

  214. Piotr said

    Cieszymy się panie PL pańską biegłą wiedzą o sektach. Rozumiem, że jakieś studia skończył pan w tym kierunku czy co… O ile grożenie, że po opuszczeniu sekty dom może Ci się spalić albo dzieciom krzywda by się stała-a szkoda by było, nazywasz własną nieprzymuszoną wolą to się zgodzę z twoim twierdzeniem. A wierz mi, że tak w wielu sektach jest. Poza tym, po co ja to piszę. Nie zamierzam udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Prawo mówi „Ei incumbit probatio qui dicit, non qui negat” a więc to na tobie spoczywa ciężar dowodu, że Neokatechumenat jest sektą. Z tego co mi wiadomo to stolica apostolska decyduje o tym co jest a co nie jest sektą. Skoro prowadzi z neokatechumenatem dialog, zaakceptowała jej statuty „ad experimentum” to nie może być sektą bo kościół katolicki nie prowadzi dialogu z sektami.

    Tak tak… ja wiem Panie PL. Stolica apostolska się myli bo to modernistyczni głupcy, papież jest niegodny żeby być papieżem i pan w tym całym gronie jest najmądrzejszy i MA RACJĘ :) Ciężko z tym faktem polemizować.

  215. PL said

    Myli się Pan raz po raz.
    Wiedza na temat sekt jest ogólnie dostępna, również na Internecie. Dowód na to, iż neokatechumenat jest sektą został przeprowadzony w glównym artykule powyżej i nie widzę sensu go powtarzać.
    Stolica Apostolska, niestety, prowadzi „dialog” z niemal każdym, włączając w to żydowską masonerię z B’nai B’rith, heretyków, muzułmanów itp. (co prawda Benedykt XVI nieco przyhamował). Przypominam przy okazji, że Watykan przez wiele lat tolerował zarówno „księży-robotników” (rewolucyjnych marksistów przebranych w sutanny), jak i heretyckiego teologa Künga. Mam pewność, że neokatechumenat spotka taki sam los.

  216. Piotr said

    Naprawdę cieszy mnie, że pan się nigdy nie myli. Nie tak jak ja, papież i stolica apostolska.

    A dowód, że neokatechumenat to sekta o którym pan mówi ma taką moc jak mój wywód jaki mogę spłodzić, że zakony kościelne to sekty. Większość tam przytoczonych jest albo nieprawdziwa albo naciągana. Równie dobrze można powiedzieć, że całe chrześcijaństwo to sekta. Jest „guru” papież, a za wyjście z tej „sekty” grożą śmiercią (duchową) Ta „sekta” decyduje co możesz robić a czego robić nie możesz. A więc steruje życiem swoich „wyznawców” itd. itd. jak to mawiają matematycy cbdu.

  217. PL said

    Nie powiedziałem, że jestem nieomylny.
    Powiedziałem, że Pan się myli.
    To dla mnie różnica. Dla Pana najwidoczniej nie.

    Kościół Katolicki nie spełnia ogólnie znanych kryteriów bycia sektą.
    I to by było na tyle.

  218. Piotr said

    Cieszy mnie niezmiernie, że przechodzi Panu przez myśl, iż może się Pan mylić. Może właśnie tak jest w tej sprawie…

    Nie twierdzę, że kościół katolicki jest sektą. Mówię tylko, że poprzez naginanie faktów, czasem przedstawianie nieprawdziwych faktów, a czasem przedstawianie ich w „odpowiednim” świetle można udowodnić baaaardzo wiele rzeczy. A kryteria, o których pan mówi nie są spełnione. Sekty w głównej mierze charakteryzują się dwoma faktami:
    a)Nie można sekty opuścić gdyż grozi to poważnymi sankcjami (z utratą życia i mienia włącznie) Znam wiele osób, które odeszły z neokatechumenatu w tym wiele z mojej wspólnoty. Żyją… ich samochody, mieszkania, dzieci mają się dobrze i kontakt z innymi braćmi utrzymują
    b)W sekcie występuje „guru” czczony chwałą na równi z Bogiem. Osoba ta bardzo często czerpie korzyści majątkowe z istnienia sekty. Jeśli ktoś chcę twierdzić, że Kiko jest taką osobą to niech mi po pierwsze pokaże ten jego majątek, który z tego czerpi. I niech wskaże mi kto go „czci” na równi z Bogiem. Bo, z tego co widzę, jest wprost odwrotnie. Wkurza wielu ludzi w neokatechumenacie. I wielu nie stara się tego ukryć i nie spotykają ich jakiekolwiek represje (jak to w sektach za krytykę guru) . Neokatechumenat to nie Kiko a słowo Boże, które głosi to słowo Boże a nie JEGO.

    I to by było na tyle.

  219. PL said

    Cieszy mnie niezmiernie, że przechodzi Panu przez myśl, iż może się Pan mylić. Może właśnie tak jest w tej sprawie

    Cieszy mnie jeszcze niezmierniej, iż Pan zauważył wreszcie to, co jest oczywiste i zrezygnował z wkładania mi w usta (i w mysli) tego, czego nie powiedziałem.

    Co do sekciarstwa: neokatechumenat (ani chyba żadna inna sekta) nie spełnia 100% wszystkich możliwych kryteriów. Wystarczy, że spełnia ich wystarczająco wiele.

  220. Piotr said

    Nie mówię o „wszystkich kryteriach”… Mówię o NAJPOWAŻNIEJSZYCH kryteriach… skoro ich nie spełnia to to,że jest sektą to jest Pana jedynie pobożne (albo i nie) życzenie. Nie wiem skąd tyle nienawiści do neokatechumenatu… bardzo mnie to zastanawia…

  221. zwolennik said

    Odgaduję, że b. dobrze się znasz Marucha na sposobach kopulacji mrówek na księżycu. Może napisz coś na ten temat. Wybacz, ale wiesz o neokatechumenacie niewiele. Także o błędach i wypaczeniach, które tam występują naprawdę. Obyś nigdy ich nie poznał. Odkrycie ich w Twoich rękach mogłoby zadziałać jak odkrycie prochu strzelniczego. Pozostań póki co w swojej głupocie – tam najlepsze dla Ciebie miejsce póki co; do czasu nawrócenia – to akt woli, wierzę, że i dla Ciebie możliwy. Obyś doświadczył Łaski Boga, który może nawracać jeszcze gorszych grzeszników. By the way, czy ktoś z neo nie nadepnął Ci na odcisk?

  222. Marucha said

    „Zwolennik” zademonstrował nam tu cały repertuar chrześcijańskiej miłości. Niektórzy wierzą, że nic tak nie przekonuje, jak agresja i wyzwiska.

    W międzyczasie umieściłem nowy artykuł na temat neokatechumenatu.
    https://marucha.wordpress.com/2007/07/12/droga-neokatechumenatu-wspolczesna-herezja/
    Błędy i wypaczenia jakie występują w tym ruchu nie są żadną tajemnicą i trzeba być bardzo naiwnym, aby myśleć, iż np. gajowy Marucha nigdy się o nich nie dowie…

    Nb. nikt z neonów nie nadepnął mi na odcisk. „Zwolennik” ma najwyraźniej tendencje dopatrywania się u innych niskich, osobistych pobudek. Miałem po prostu (nie)przyjemność stykać się z neonami i byłem zaszokowany tym, co mówili (po odrzuceniu całej ornamentyki). Uważam za swój obowiązek demaskować tę judaizującą sektę.

  223. Piotr said

    Możesz to akceptować lub nie Panie Marucha ale Jezus był żydem;) Może wolałbyś żeby był Polakiem ale Pan Bóg przewidział taką drogę zbawienia ludzkości a nie inną.

    Zastanawia mnie czemu Pan nie odpowiedział na post Rydygiera a propos wygaśnięcia statutów? Czyżby arugmentów brakło ?

    Skoro pan poczuwa takiego ducha ofiarnego walczenia z sektami to czemu nie widzę tu artykułów o Moon, Hare Kriszna, Scjentologach etc. Nie wydaje mi się by jedynie chodziło Panu o „dobro” innych ludzie.

  224. kornel said

    stwierdzenie , przez „zwolennika”, faktu panskiej głupoty i ignoracji nie stoi w sprzeczności z chcrześcijańską miłością albowiem każdy chrześcijanin bez wątpienia wie, że pana p.marucha Pan Bóg kocha nawet jako ostatniego imbecyla, szczerze podziwiam pańskie samozaparcie w eksponowaniu walorów i wydaje się niezmierzonych zasobów pańskiego debillizmu.
    z wyrazami należytego szacunku
    ps.pozostaje w swoich niegramattycznych poglądach

  225. Marucha said

    Możesz to akceptować lub nie Panie Marucha ale Jezus był żydem;)

    No nie… naprawdę?
    To niesamowite. Skąd Pan to wie?

    Swoją drogą ciekawe, że żydzi nie tylko wyparli się Jezusa, ale w swym Talmudzie określają go najgorszymi wyzwiskami…

  226. Piotr said

    Swoją drogą ciekawe, że Bój właśnie ten naród wybrał jako naród wybrany… mimo, że ten 100 razy odchodził od niego i służył Bogom obcym….

  227. PL said

    A jeszcze ciekawsze, że Jezus odebrał temu narodowi prawo nazywania się „wybranym’, o czym pisze w kliku miejscach w Ewangelii…

  228. Piotr said

    odebrał im prawo?? bardzom ciekawy konkretnych wersetów. Może Panie PL ma pan jakąś „inną” biblię ?

  229. PL said

    Niech Pan sobie poczyta Nowy Testament. Może być tłumaczenie ks. Wujka (jeśli wie Pan, co to jest), albo modernistyczne. Dlaczego mam za Pana odrabiać lekcje?
    Sam Pan znajdzie odpowiednie wersety…

  230. Piotr said

    Wiem co to tłumaczenie ks. Wujka. Zdałem maturę. Z polskiego byłem całkiem dobry. Jeśli myśli, że mnie pan obrazi tego typu tekstami to mogę powiedzieć, że jest Pan w błędzie…Kwoli ścisłości.. posługuję się raczej nieco bardziej „współczesną” wersją bibli czyli tysiąclatką

    Ponawiam pytanie. Gdzie ma pan te fragmenty. Jeśli myśli pan, że uniknie pan odpowiedzi na pytanie róznego rodzaju insynuacjami to jest pan w błędzie. Postawił Pan pewną tezę więc żądam od pana dowodów na jej poparcie. Jeśli pan takowych nie ma niech pan powie, że w piśmie niestety nie ma faktów popierających tez, które panu były by na rękę. Jeśli zaś takowe fragmenty są… bardzom ciekaw ich usłyszenia.

  231. Neon123 said

    Kochani Piotrze i PL,

    Ciekawi mnie Wasza walka. Poznaliście się kiedyś osobiście – tak po ludzku – twarzą w twarz? Gajowy chyba lubi podjudzać ludzi, ale żeby tak od razu toczyć walkę z jakimś nickiem (identyfikatorem) …

  232. kornel said

    eeeeeee wyolbrzymiasz neon to nie jest walka wyglada na to , ze Piotr od paru tygodni usiłuje od tzw maruch i innych uzyskać odpowiedź która byłaby chociaz cieniem zblizona do prawdy, wydaje mi się że to jest jak szukanie cienia nicka ale to nie jest problem Piotra , tak mysle, tylko nicków :)

  233. Marucha said

    „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy! Bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych, i mówicie: «Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie bylibyśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków». Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków. Dopełnijcie i wy miary waszych przodków! Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle? Dlatego oto Ja posyłam do was proroków, mędrców i uczonych. Jednych z nich zabijecie i ukrzyżujecie; innych będziecie biczować w swych synagogach i przepędzać z miasta do miasta. Tak spadnie na was wszystka krew niewinna, przelana na ziemi, począwszy od krwi Abla sprawiedliwego aż do krwi Zachariasza, syna Barachiasza, którego zamordowaliście między przybytkiem a ołtarzem” (Mt 23, 29-35).

    Nikt w historii nie wypowiedział straszniejszych potępień, niż Syn Boży przeciwko perfidnej cielesności swego własnego narodu.

  234. kornel said

    a ci prorocy , sprawiedliwi i mędrcy to pewnie słowianie

    PL Powiedział/a::
    lipiec 13th, 2007 @ 23:46:39
    A jeszcze ciekawsze, że Jezus odebrał temu narodowi prawo nazywania się “wybranym’, o czym pisze w kliku miejscach w Ewangelii…

    szukaj marucha bo to nie jest dobry cytat

  235. Neon123 said

    Kornel,
    Marucha korzystając ze słów ukazuje nam swój świat. Piotr jak zrozumiałem chce wytłumaczyć, że świat przez Maruchę (PL = marucha ?) jest postrzegany pokracznie. Same wypowiedzi w necie nie wystarczą do tego – za to zdecydowanie rozjątrzają rozmówców.
    PS. co do cytatu to pewnie znajdzie się podobny do:

    „Czyż macie prawo nazywać się … ?”
    lub
    „I wy nazywacie się … ?”

    Wprost wypowiedzianego zakazu do tej pory nie spotkałem. Też czekam z niecierpliwością.

  236. kornel said

    wiesz szczerze mówiac neon to nie jestem pewien z kim /maruchy i inne/ teraz dialoguje jakoś dziwne mam przeczucie że ewentualne rozjątrzenie może okazać sie pożytczne min. dla mnie ups.:) trafiłem na ta stronę gdyz trapiły mnie watpliwości, które dzieki Bogu min. tzw.marucha rozwiał, poza tym byłem oj za co naprawdę przepraszam zwolennikiem JK Mikke /dla mnie osobiście to hicior /,
    . pozytywne wydaje sie być to , że zgodziliśmy sie z tzw.maruchą że spotkamy się na modlitwie , co robie ze swej strony wmiare moich mozliwości,

  237. Marucha said

    szukaj marucha bo to nie jest dobry cytat

    Nie jesteśmy na „ty”, a imiona, nazwiska czy ksywki pisze się dużą literą.

  238. Piotr said

    Czyli dalej nie dostałem tego fragmentu, który miał by o tym świadczyć. I już nie dostanę zapewne bo takiego faktu w Bibli nie ma. IMHO jest to komletna banialuka w sensie teologicznym. Jak mi się uda dorwać jakiegoś teologa nie omieszkam się go spytać.

  239. Xenia said

    Nie masz Piotrze pod ręką Ewangelii? Musi cię ktoś za rękę trzymać i podsuwać ci wszystko pod nos?

  240. Piotr said

    Xeniu oczywiście, że mam. W mojej wersji czytaj „tysiąclatkę” nie ma fragmentów o, których Panowie tutaj mówię. Dlatego o nie proszę…choć i tak wiem, że nie dostanę bo takowych nie ma ;)

  241. Xenia said

    Jeszcze lepiej poczytaj sobie Biblię w tłumaczeniu „Gazety Wyborczej”, ha ha ha!

  242. Piotr said

    Boże widzisz i nie grzmisz… żenada. Ok już wiem, że z Xenią to się nie da prowadzić dialogu bo ma wypowiedzi w stylu 15 latki. Liczę jeszcze na Pana Marucha, który większość moich wypowiedzi i tak zbywa albo odwołaniem się do jakiegoś „autorytetu” albo czepnięciem się 1/100 mojej wypowiedz po to żeby ją wypunktować i ośmieszyć (i nigdy nie odpowiedział w 100% na nią) albo po prostu nic nie odpowiada jak nie wie. Ale przynajmniej jego wypowiedzi są na poziomie :) Tak więc ja dalej czekam na ten „dowód” jakoby Jezus wyparł się swojego narodu wybranego!

    ps. Xeniu… żeby nie wyszło że Cie jedynie zbywam stwierdzeniem twojej infantylności. Dla twojej wiadomości nie czytam Gazety Wyborczej. Jak cię już to bardzo interesuje to czytam Wprost. Jednak jedyne co staram się robić to patrzeć na wydarzenia i fakty. Nie potrzebuje „dziennika gajowego Marcuhy” który MI (czyli szerszej publiczności) będzie objaśniał świat. Nie potrzeba mi także żeby mi GW czy „Nasz dziennik” tłumaczył. Także nie słucham tłumaczenia „Faktów”, „Wydarzeń Polsatu” czy „Panoramy”. Po to mi Bozia rozum dała bym sobie na podstawie konkretnych faktów mógł go sam wyjaśniać. Wprost czytam dlatego, że lubię dużą dawkę ironii, którą tam zapodają i chyba tylko dlatego ;)

  243. Rydygier said

    Pomyślałem sobie, że może jeszcze odniosę się bezpośrednio do tematu… Po pierwsze: definicji sekt jest wiele, więc należałoby na wstępie podać tę, z której korzystamy wraz ze źródłem, z którego pochodzi. Np.:

    „sekta
    1. «odłam wyznaniowy jakiejś religii; też: grupa ludzi skupiona wokół jakiegoś przywódcy, mająca własną religię»
    2. «grupa społeczna stanowiąca odłam wśród wyznawców jakiejś ideologii»” (SJP PWN)

    lub:

    „Sektę, według definicji encyklopedycznej, charakteryzuje zespół wybranych cech, które często uznawane są za negatywne przez oficjalne instytucje państwowe lub religijne, m. in. autorytarne sprawowanie władzy przez przywódcę sekty, traktowanie członków sekty w sposób instrumentalny przez jej kierownictwo, łączenie celów politycznych i ekonomicznych (czerpanie korzyści materialnych z działalności sekty przez wybrane osoby lub grupy osób) z celami religijnymi lub parareligijnymi, brak samokrytycyzmu, dążenie do uniezależnienia się od uznawanych przez społeczeństwo czynników kontroli (np. rodzina lub media)[2].”

    (Wikipedia)

    Niezależnie zaś od tego, jaką definicję przyjmiemy, pozwolę sobie, oparłszy się na własnej, skromnej, wiedzy i niejakim doświadczeniu (13 lat na Drodze) polemizować z treścią 12 punktów niezależnie, czy przyjęcie ich za prawdziwe czyni z DN sektę, czy też nie (to tylko słowo, ważniejsze, co za nim stoi, czyli treść owych punktów).

    Ad 1. Nieporozumienie. Etapy nie mają na celu zastępować, czy też uzupełniać sakramentu Chrztu jako niewystarczającego. Uporządkowują one, jak kolejne klasy w szkole, formację, której celem jest właśnie odkrycie wartości Chrztu i Wiara dojrzała wyrażona w realizacji przykazań miłości. Inaczej mówiąc formacja DN służy temu, by ziarno Chrztu zasiane w dzieciństwie wydało owoc u tych, u których dotąd było zaniedbane. DN idzie tu drogą analogiczną i opartą na tej opisanej w ramach „CHRZEŚCIJAŃSKIEGO WTAJEMNICZENIA DOROSŁYCH”, o którym można poczytać tutaj:

    http://www.kkbids.episkopat.pl/wprowadzeniedowkl/rutulal/chrzestdoroslych.htm

    Czytamy tam na przykład:

    „6. Na tej drodze, oprócz okresów poszukiwania i dojrzewania (por. niżej, nr 7), istnieją „stopnie” czyli etapy. Katechumen przebywając je, przechodzi jakby przez bramy lub wstępuje na kolejne stopnie.
    a) Pierwszy stopień ma miejsce wówczas, gdy człowiek zaczyna się nawracać i pragnie zostać chrześcijaninem, a Kościół przyjmuje go jako katechumena.
    b) Drugi, gdy kandydat pod koniec katechumenatu pogłębiwszy już wiarę; zostaje dopuszczony do bliższego przygotowania do sakramentów.
    c) Trzeci, gdy po odpowiednim przygotowaniu przyjmuje sakramenty, przez które staje się chrześcijaninem.
    Istnieją zatem trzy stopnie, etapy lub bramy, które we wtajemniczeniu chrześcijańskim należy uważać za szczególnie ważne i doniosłe. Tym trzem stopniom odpowiadają trzy obrzędy liturgiczne. Pierwszy – to obrzęd przyjęcia do katechumenatu, drugi – wybranie kandydatów do chrztu, trzeci – sprawowanie sakramentów.”

    DN zaadoptowało ten sposób formacji na potrzeby nie tylko nieochrzczonych, ale też i przede wszystkim tych, u których fakt przyjęcia Chrztu nie może przynieść tych owoców i łask, które daje z racji oddalenia od Kościoła lub też uczestniczenia w Jego życiu tylko poprzez pusty rytualizm, nie wynikający z wiary.

    Ad 2. Tu autor opisuje jakieś swoje subiektywne odczucia nie poparłszy ich żadnymi faktami (imputowanie DN świadomej pielęgnacji „poczucia zagrożenia” (?) zdaje się być celową manipulacją retoryczną mającą odpowiednio „urobić” i nastawić czytelnika, bez najmniejszego pokrycia w stanie faktycznym). Domyślam się, ze chodzi głównie o osobne Eucharystie i spotkania. Wynikają one ze specyfiki formacji i w jej ramach mają sens (formacja jest przeznaczona dla małych, kilkudziesięcioosobowych grup). Pewna alienacja, jeśli występuje, jest niepożądanym efektem ubocznym i nie jest celem formacji. Pytanie, jak jej uniknąć nie szkodząc formacji jest chyba wciąż otwarte, list kard. Arinze, jak pamiętamy, nawiązywał do tego zagadnienia.

    Ad 3. Fakt, czytamy o tym w Statutach, mimo tego zatwierdzonych ad experimentum, ale przedstawiony w sposób karygodny, nasuwa się podejrzenie, że specjalnie pod udowadnianą tezę „sekciarskości” DN. Chodzi bowiem o formę dobrowolnej jałmużny, która jest dodatkowo swoistą próbą własnych intencji, jak czytamy w rozdziale IV, Art. 19, par. 1 i 2, zaś z treści zarzutu można wynieść, że takie dobra, lądują na koncie „guru” Kiko (jak by to miało miejsce w sekcie), nie u ubogich. Jest to w takim samym stopniu dowód sekciarskości jak zbieranie na tacę w kościołach.

    Ad 4. Katechiści faktycznie posługują wspólnotom m. in. rozeznając gotowość tych wspólnot do następnego etapu formacji. Taka posługa jest w oczywisty sposób nieodzowna. Nie odbywa się ona „publicznie”, a w zamkniętym gronie wspólnoty pod ścisłą tajemnicą ze względu na dobro badanych (mają intymny charakter, co oczywiste). Badaniu zawsze towarzyszy obecny w ekipie kapłan, z reguły proboszcz, ma ono charakter całkowicie dobrowolny. Określenie ich „guru” jest skandalem, bo nie wynika to nijak z treści tego punktu ani, tym bardziej, ze stanu faktycznego tak samo, jak gołosłowne użycie określenia „zindoktrynowani”. Punkty te, notabene, z powodu użycia takich chwytów retorycznych, tracą na wiarygodności stając się bardziej demagogiczną propagandą „anty” niż rzetelnymi merytorycznie uwagami (rzucaj błotem wytrwale, to się coś przylepi).

    Ad 5. Kłamstwo. Po prostu. Nic takiego nie ma miejsca. Kto nie wierzy – niech się przekona.

    Ad 6. Jak wyżej. Bzdura do kwadratu. Miejscami groteskowa aż do śmieszności – fobia Kiko :). Jako zarzut bez wartości, bo nie poparty ani jednym konkretem. Rola prezbitera we wspólnotach jest kluczowa. Brak „własnego” księdza pełniącego funkcję prezbitera wspólnoty jest dla niej zawsze źródłem cierpienia i utrudnia bardzo formację. Jest on bowiem dla wspólnoty nie tylko szafarzem sakramentów, ale i widzialnym znakiem obecności Chrystusa a także autorytetem mogącym prostować ewentualne błędy członków wspólnot, dbać o godną liturgię, który jest też ważnym znakiem i zapewnieniem o jedności wspólnoty z całym Kościołem, gwarantem zgodności tego, co się głosi we wspólnocie z nauką Kościoła.

    Ad 7. Patrz: Ad 2. Jest to obecne w niektórych wspólnotach nadużycie (także względem treści Satutu) motywowane dwojako: obawą przed niesłusznym zgorszeniem osób postronnych spowodowanym tym, że liturgia Eucharystii we wspólnotach wygląda w pewnych aspektach inaczej niż w kościołach wiele się tu zmieniło po liście kard. Arinze, kolejne zmiany się szykują. Zgorszenia można jednak prosto uniknąć wyjaśniając różnice w liturgii przed Eucharystią. Drugim argumentem jest tzw. Echo Słowa, czyli czas po czytaniach na krótkie świadectwa w odniesieniu do czytań liturgii Słowa mające z zasady charakter osobisty. Przeszkoda jest pozorna, nic nie stoi bowiem na przeszkodzie by ci, którzy się wzdragają mówić o swoim życiu przed obcymi nie mówili, bądź zaczekali ze swym Echem do osobnej liturgii słowa w tygodniu.

    Ad 8. Zarzut odcinania się jest poważny, tym bardziej więc szkoda, że niczym konkretnym nie poparty, tak samo jak domniemane „niedouczenie Kiko”. Zresztą choćby Kiko i był ignorantem – to nie ma znaczenia, bo o tym, czym Droga jest, a czym nie i jak ma działać w Kościele decyduje Watykan, nie współinicjator Kiko. To nie jego kompetencja, ani tym bardziej, dodajmy przy okazji, domorosłych liturgistów-krytykantów przyznających sobie to prawo, tylko odpowiednich organów hierarchii Kościoła.

    Ad 9. Trudno polemizować z zarzutem, znów (!) pozbawionym podbudowy w konkretnych faktach. Można tylko powiedzieć: nieprawda!, bo to kontrargument na poziomie odnośnego argumentu. Jestem na Drodze i potwierdzam, że „Tradycja jest takim samym źródłem Objawienia, jak Pismo Swięte”. Przed Drogą nie mógłbym tego zrobić, bo nie wiedziałem o tym, ani o tym, czym dokładnie jest Tradycja. Zainteresowanie Kościołem, Tradycją i Pismem Świętym zawdzięczam Drodze.

    Ad 10. Spieszę zapewnić, iż Kościół troszczy się o liturgię DN (vde np. wzmiankowany list kard. Arinze). Domorośli liturgiści nie muszą i nie powinni tego robić. To nie ich rola. Tym bardziej, że podają informacje nieaktualne.

    Ad 11. A kto to jest „zaawansowany katechumen?” Ile lat na drodze trzeba być by nim zostać? Bo ja jestem 13 lat i do mnie punkt ten się w całej swej rozciągłości nie odnosi. Ba. Znam też osoby o dłuższym „stażu” i jakoś każdy z nich jest zaprzeczeniem punktu 11. Nie wiem więc kompletnie, skąd taka rewelacja. Obawiam się że to niestety li tylko kolejna z wydłużającej się listy nie mających poparcia w faktach kalumni. Oczywiście, zapewne są i tacy na Drodze (choć osobiście nie znam). Pisałem, dla jakich Droga jest przeznaczona. Wielu z nich przed Droga omijało kościoły szerokim łukiem, wielu było zgorszonych księżmi. Jednakowoż ich liczba będzie malała wraz ze stopniem zaawansowania w formacji, bowiem jednym z owoców tej formacji jest rugowanie takiej mentalności i postaw.

    Ad 12. Jednym z głównych priorytetów DN jest dbanie o rodzinę, o Kościół domowy. Głosi się potrzebę otwarcia na nowe życie, konieczność ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci, podkreśla się jako fundamentalną misję przekazywania wiary dzieciom przez rodziców, także poprzez świadectwo ich własnych postaw. Mówi się o konieczności jedności małżeńskiej, o roli Ojca, który jest figurą Boga Ojca dla dziecka. Jeżeli z jakiegoś powodu małżeństwo jest zagrożone z powodu formacji DN – jedność małżeńska zawsze jest uznawana za ważniejszą (na przykład, gdy jeden ze współmałżonków jest na drodze, a drugi sprzeciwia się temu). Znane mi są liczne owoce Drogi w postaci małżeństw uratowanych przed rozbiciem, są dzieci uratowane przed aborcją, mówi się o konieczności troski młodych względem seniorów i osób w podeszłym wieku… Można tak długo wyliczać. Punkt dwunasty wobec powyższego zdaje się być ukoronowaniem absurdu większości tych zarzutów. Wzmiankowane badania małżonków (w zamkniętym gronie i pod tajemnicą, nie publicznie, przeprowadzane z wielką delikatnością, wyczuciem i za zgoda poddawanych badaniu), jeśli idzie o ich wzajemne relacje, są wielką pomocą dla nich, czego byłem wielokrotnie świadkiem. Owszem, sprawia to, tak jak Echa Słowa, że pomiędzy braćmi ze wspólnoty rodzi się pewna więź wynikająca ze wzajemnego zrozumienia własnych słabości, ale też z tego, że wiedząc tyle o sobie nawzajem (oczywiście każdy ujawnia tyle, ile zechce) mogą tym bardziej wielbić Boga widząc dokładnie i konkretnie, jak wielkie cuda czyni Bóg w życiu braci, jak to życie przemienia. Bracia mogą się nawzajem umacniać na Drodze modlitwą i świadectwem o dziełach Boga w ich życiu. To jest właśnie wartość wspólnoty i formacji wspólnotowej, nie indywidualnej.

  244. Rydygier said

    Wiem, wiem. To nie pierwsze, ani nie drugie moje spotkanie z „neosceptykami”. Każde wyglądało podobnie, każde zdało się być jałowym, choć z reguły dyskusja trzymała wysoki poziom. Po tym nie spodziewam się niczego lepszego. Po prostu jeszcze tym razem jakoś nie potrafię milczeć gdy ktoś po raz n-ty ogłasza światu te same farmazony jak Prawdę Objawioną, więc niedyskutowalną. Piszę bardziej przez wzgląd na przypadkowych czytelników, by mogli poznać obie strony medalu, by to, co uważam za ordynarne oszczerstwo nie pozostało bez odpowiedzi. Kto mądry ten przeczytawszy wszystko sam sobie wnioski wyciągnie jak uzna za stosowne.

  245. Piotr said

    AMEN :)

  246. Neon123 said

    Rydygier,

    ładnie piszesz, gdzie mogę poczytać więcej próbek Twojej opinii?

  247. Neon123 said

    PS.

    Zwłaszcza, że często rozmawiam z neo- i różnie- sceptykami!

  248. Xenia said

    Aż się wzruszyłam apologią neokatechumenów. Każda sekta potrafi tak o sobie mówić, w samych superlatywach, i pokazywać na niezwykle pozytywne skutki należenia do niej.

  249. Xenia said

    Kto Wam dał prawo oceniania czyjejś wiary, czy jest płytka, czy głęboka?

  250. Rydygier said

    „ładnie piszesz, gdzie mogę poczytać więcej próbek Twojej opinii?”

    Cóż. Moje zeszłoroczne „boje” powinny wciąż być zarchiwizowane na forum fidelitas.pl (moi interlokutorzy zdaję się emigrowali na krzyż.pl gdzie dalej uskuteczniają lożę szyderców, już bez mojego udziału) w mamucich rozmiarów wątkach o DN. Pisuję też na Forum Frondy, ale tam wątki szybko odchodzą w niebyt i ostatnio na temat DN cisza.

    „Kto Wam dał prawo oceniania czyjejś wiary, czy jest płytka, czy głęboka?”

    Nie rozumiem? „Nam”, czyli komu? Sądzę, że to sprawa sumienia, sprawa między człowiekiem a Bogiem. Osoby postronne mogą, jeśli mają rozeznanie, co najwyżej próbować wnioskować na podstawie owoców lub braku tych owoców w życiu delikwenta. Pewnie mówisz o katechistach. Kto dał im prawo badać katechumenów? Kościół Katolicki oczywiście, a Duch Święty wspomaga.

    „Aż się wzruszyłam apologią neokatechumenów. Każda sekta potrafi tak o sobie mówić, w samych superlatywach, i pokazywać na niezwykle pozytywne skutki należenia do niej.”

    Nihil novi sub sole. To mnie właśnie jakoś odstręcza od neosceptyków, którzy gremialnie zdają się, nie wiedzieć czemu, mieć inklinacje do szyderstw i to nie tylko względem zwykłych internautów, ale też wobec hierarchów Kościoła. Wiem już, że dyskusja z kimś, kto jest święcie przekonany, że masz wyprany mózg jest dogłębnie niecelowa. Co bym nie powiedział odpowiedź będzie jedna i ta sama bowiem: „wyprali cię w tej sekcie i dlatego tak mówisz”. No i nie udowodnię, że jest inaczej, bo mam tylko swoje słowo. Już nie mówiąc, że zwyczajnie mijasz się z prawdą pisząc o „samych superlatywach”, ale to przecież nie jest ważne. Ważne, że można dokopać „wypranemu”, wcisnąć szpilę, wyszydzić, ponapawać się swoją błyskotliwą ironią. Przykre, tym bardziej, że częste.

  251. hrihoryj said

    W neo istnieje przekonanie, że każdy krytyczny głos na temat neo, jest atakiem demona na wspólnotę.

  252. hrihoryj said

    Jestem w neo od 7 lat. Drażni mnie to, że niektóre osoby podczas echa słowa, czy to na przygotowaniu czy na liturgii nieustannie od iluś tam lat co jakis czas powtarzają hasełka niezgodne z treścią KKK. Męczy mnie to strasznie. Na neo korzysta się jedynie z Biblii oraz ze Słownika Teologii Biblijnej. KKK nie jest tam w ogóle cytowany ani wykorzystywany do pogłębienia swojej wiedzy, chyba, że ktoś to robi sam tak jak ja. Magisterium Kościoła jest jedynie prezentowane co jakiś czas na tzw. konwiwencjach – spotkaniach wyjazdowych z katechistami. Przepraszam bardzo my nie żyjemy w Afryce, więc nie ma trudności z zapoznaniem się z nauką Kościoła przez zakup KKK, nie trzeba przecież tego robić gdzieś na wyjazdach, a z tego co juz wcześniej powiedziałem to i tak wiedza braci na temat doktryny i Tradycji jest nikła. Druga rzecz, o której chciałbym powiedzieć to to, że mam lęk przed opuszczeniem neo. Katechiści mówią, że Bóg mnie powołał do neo i teraz będzie realizował plan doprowadzenia mnie do szczęścia. Ja czuję sią jakoś zablokowany, nie podejmuję zbyt wielu ininjatyw mogących zmienić moją sytuację życiową ponieważ czekam na to co zrobi Bóg. Jak już powiedziałem wcześniej, krytyka neo przez braci czy przez innych jest interpretowana jako atak złego ducha na neo. Czuję ponadto, że moje myślenie się zmieniło. Nie wyjadę do innego miasta celem np. poszukiwania lepszej pracy a to dlatego, że Bóg ma plan w tym miejscu gdzie jestem. Moja znajoma z neo, która zdecydowała się wyjechać do pracy w Niemczech, obawiała się (mówiła mi to jak powróciła), że autobus nie przyjedzie po nią na przystanek, a to dlatego bo Bóg chce żeby była w mieście tym, w którym teraz jest, bo Bóg ma plan. Jest to strasznie uzależniające. Ja jestem sfrustrowany tym wszystkim. Można sobie powiedzieć: dobra stary nie podoba się to się ewaukuj i spokój, otóż nie to nie jest takie proste. Wcześniej przeczytałem wypowiedź pewnej katechistki, która mówi, że po parunastu latach wystąpiła z neo i teraz nie może sobie znaleźć miejsca w Kościele. To jest po prostu straszne. Na pewno jakimś dobrem w neo jest poznawanie Biblii, teologii biblijnej itp,ale musi się to dziać w jakiejś swobodzie, wolności psychicznej. Mój znajomy , który był w neo o jakieś 5-6 lat wcześniej ode mnie, wstąpił w zeszłem roku do zakonu. Teraz jak go spotykam (gdy może przyjechać do miasta) to jest on teraz całkiem innym człowiekiem, można swobodnie z nim porozmawiać nie będąc narażonym na neowskie mantry. To tyle na razie. Jeszcze napiszę.

  253. Andrzej said

    Cześć !

    Jestem na Drodze 20 lat .Można by powiedzieć , trochę wiem coś o Drodze .Jak czytam to wszystko , to mam wrażenie , że mówicie o innej Drodze niż tę którą znam z doświadczenia . Ja mam taki zawód ,że muszę czasem mieszkać w innym mieście 6 mcy i więcej .I jakoś nigdy mi do głowy nie przyszło , ani nigdzie nie usłyszałem o planie Boga w moim miejscu zamieszkania.Nawet więcej często doświadczałem opieki Baga właśnie w innych miejscach .Oraz ,że byłbym zastraszany ,czy niewiem co innego.
    Mam b.dobrze płatną pracę , ponad 100 m mieszkanie w centrum dużego miasta .Mam rodzinę .”Odchowane” dzieci.Był czas że bardzo intensywnie uczestniczyłem w życiu wspólnoty , ale od jakiegoś czasu ,ze względu na pracę chodze na liturgię w miejscu gdzie pracuję .Jeśli jest to dłuższy okres przeprowadzam się z żoną.Trochę nie mogę zrozumieć P.Gajowego .Nigdy nie miałem poczucia zagrożenia poza wspólnotą , poza Drogą wogóle.Jeśli nie przychodziłem na liturgię to nic się strasznego nie działo.Nikt mnie nagabywał , nie dręczył , nie przychodził do domu by mnie nawracać .Do tej pory mam poczucie , że to co robię jest w wolności.I jeszcze te zarzuty o” praniu muzgu” we wspólnotach .To chyba jakieś nieporozumienie .Swego czasu byliśmy z żoną katechistami wędrownymi .Przed rozpoczęciem działalności ewangelizacyjnej byłiśmy zapraszani przez Biskupa miejsca w celu potwierdzenia że jesteśmy z Drogi Neokatechumenalnej.I za każdym razem dostawaliśmy bardzo cenne rady np: abyśmy głosili ewangelię , nie odchodzili od chryzmatu Drogi / szczególnie na to zwracano uwagę w pierszym kontakcie, biskupi dbali o wierność charyzmatowi Drogi, i wiele innych cennych rad .Więc jeśli P.Gajowy twierdzi że biskupi Kościoła K. nie są świadomi tego , co wpuszczają na swój teren / Diecezję / , a Droga jest we wszystkich bodajże diecezjach to mam pytanie : czy Biskupi w Polsce są wierni Kościołowi ,czy nie / skoro tak grożną „sektę” wpuszczają na swój teren /?.
    Po drugie zgodę na rozpoczęcie katechez wydaje tylko i wyłącznie proposzcz na terenie swojej parafii/ pyt.jak wyżej/.
    Po trzecie Wystarczy jedno słowo Papierza albo Biskupa miejsca o wycofaniu drogi z danej diecezji i to jest natychmiast realizowane , bez zbędnych dyskusji czy oporów.Ponieważ zdarzały się nadużycia, katechiści , proboszczowie i biskupi natychmiast reagowali / jastem tego świadkiem/.Więc czy przypadkiem marginalne zjawiska wymieniane przez P.Gajowego mogę przysłaniać cały obraz?
    Podejmując temat pieniędzy …Panie Gajowy nigdy nie usłyszałem na Drodze , że nie mam polepszać swojego statusu materialnego .To jest b. osobista sprawa .Nawet mówiono mi, że jeśli jest taka możliwość ,to trzeba to robić ,ale z zastrzeżeniem ,aby nikomu przy okazji nie robić krzywdy i to mi katechiści mówili …jeśli to jest pranie mózgu to Bogu niech będą dzięki .

    I jeszcze jedno .Mieliśmy z żoną b.tragiczną sytuację nasz syn po urodzeniu , na którego czekalismy z utęsknieniem , umarł po miesiącu .Wiedzieliśmy po dokładnych badaniach , że tak może się stać /wrodzone b.ciężkie wady rozwojowe/.Podjeliśmy to wyzwanie jako dar od Boga .I Bóg nam pomógł , syn zmarł ale mieliśmy w sercu głębokie przekonanie ,że jest w rękach dobrego Ojca ,który nas kocha i który przewidział to dla naszej rodziny .I mamy w sercu wdzięczność i wiarę ,że spotkamy się w niebie pełni wdzięczności do Niego.

    A byłem wychowywany w komunistycznej rodzinie ,przed wejsciem na Drogę ,bez pierwszej komunii i bierzmowania.

    Jeśli według P.Gajowego mam wyprany mózg …to Bogu niech będą dzięki.

    Andrzej

  254. magdalena said

    Ch** Ci w pupę!

  255. Novinka said

    Rydygier Powiedział/a:: lipiec 19th, 2007 @ 11:39:41: “Kto Wam dał prawo oceniania czyjejś wiary, czy jest płytka, czy głęboka?”

    (…) Pewnie mówisz o katechistach. Kto dał im prawo badać katechumenów? Kościół Katolicki oczywiście, a Duch Święty wspomaga.

    – Chciałabym się dowiedzieć na jakiej podstawie uważasz, że Kościół Katolicki dał katechistom prawo oceniania drugiego człowieka, sądzenia go czy ferowania wyroków? Bo ja o czymś takim nie słyszałam. Ani nie czytałam. Wydaje mnie się raczej, że to owi „katechiści” sami sobie przyznali takie prawo. To się nazywa uzurpacja.

    Poza tym ich działanie jest zupełnie przeciwne temu czego uczył Jezus: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”. Na tak postawione pytanie odpowiadają bezczelnie, że to katechistów nie dotyczy. Czyżby?

    Jakoś trudno zobaczyć że Duch Święty wspomaga widząc owoce działania tych katechistów: rozbite małżeństwa, wygnane z domów dzieci, wałęsający się księża na wędrowaniu co porzucili swoje parafie, zniewoleni i zastraszeni „bracia” bez swojego zdania, statut neo, który niedawno co stracił ważność, członkowie „drogi”, którzy przez kilkanaście lat bycia we wspólnocie nie poznali zasad życia w Kościele Katolickim, nie znający katechizmu, objawień Maryjnych, przerażająca bieda wielodzietnych rodzin, którym wmówiono, że ma być „co rok prorok”, bałwochwalczy kult Kiko… – Mam wymieniać dalej?

  256. PL said

    Świetna wypowiedź, Novinko.
    Rezultaty pójścia „drogą” w pigułce.

  257. ewa said

    Byłam na DN 7 lat . Odeszłam w czasie drugiego skrutinium .
    Jednak jakoś mnie ciągnie , i często czytam wpisy , które się pojawiają . To jednak 7 lat:)
    Mam mieszane uczucia , bo moim zdaniem prawda jest pośrodku . Nie spotkałam się z tym ,żeby ktokolwiek rozbijał małżeństwa . Przeciwnie , dużo się robi żeby je umocnić .Co do wygnania z domów dzieci , to bez przesady . Przychodzi taki moment , że dziecko musi się usamodzielnić. Nikt też nie jest zniewolony ani zastraszany . Jestem tego dowodem , odeszłam kiedy chciałam .
    Natomiast, jeżeli chodzi o Kiko , katechistów , czy wymogi Drogi , to faktycznie , ja również nie zgadzam się z nimi.
    Myślę , że osoby świeckie nie powinny tak MOCNO ingerować w życie osobiste członków wspólnoty . To jest rola , tylko i wyłącznie KAPŁANA . A jak wiadomo Oni jakoś nie garną się do wspólnot , co też daje mi do myślenia .
    Pozdrawiam .
    Ewa

  258. Marucha said

    Ewo, na pewno wspólnota wspólnocie nierówna. W jednych ma miejsce więcej odchyleń od katolicyzmu, w innych mniej. Faktem jednak jest, iż zachodzą tam rzeczy wręcz skandaliczne – np. negowanie kanonów wiary – o czym pisałem w innym artykule.

    Twoje uwagi są niewątpliwie słuszne, szczególnie o zauważalnej niechęci kapłanów do wejścia do wspólnoty. Podnoszenie znaczenia osób świeckich jest bowiem typowym przejawem protestantyzmu. A cześć, jaką otaczany jest „Kiko”, jest po prostu śmieszna.

  259. Franek said

    Pan Marucha wyraża zwięźle prawdę, zbyt często ignorowaną przez katolików: „Podnoszenie znaczenia osób świeckich jest bowiem typowym przejawem protestantyzmu”.

    Chciałbym przy okazji dodać, że:

    1) tak zwane „podnoszenie znaczenia osób świeckich” jest zwykłą bujdą: świeccy bowiem, podobnie jak i kapłani, mają takie znaczenie, jakie im nadał Założyciel Kpścioła – Chrystus. Nikt nie jest w stanie zmienić tego faktu. I de facto zmieniacze znaczenia (= fałszerze) próbują zdewaluować znaczenie kapłaństwa (patrz np. Msza św. Pawła VI: nie ma tu kapłana jest tylko prezes, czyli przewodniczący zgromadzenia, tzn. kahału);

    2) protestantyzm – to po prostu jaudaizacja chrześcijaństwa (katolicyzmu): pastor protestancki nie jest kapłanem, lecz uczonym w piśmie, rabinem…

    Podnoszenie zatem znaczenia osób świeckich w Kościele jest typowym przejawem judeizacji Chrystusowego Kościła.

  260. Dzieciak said

    Dobrze, że wyprali mózg moim rodzicom.
    Jeszcze są małżeństwem – chociaż byli nim tylko z „nazwy” (przed wypraniem)
    Mam kilkoro braci i sióstr – których by nie było (gdyby nie to pranie)
    Widzę jak sobie przebaczają – pomimo że sie kłócą (to też efekt prania)
    Widzę jak zmienia się ich optyka patrzenia na pieniądze – już nie są celem w życiu (nie sądzę żeby Kiko sie na tym wzbogacił)
    Ojciec pojednał się ze swoim bratem, z którym nie gadał 20 lat(to musiało byc ostre pranie)
    Ojciec mawia: „na Arkę Noego zdążył i ślimak.”
    Antylopy i gepardy – prośba – :nie zadepczcie po drodze ślimaków.

  261. Rydygier said

    „- Chciałabym się dowiedzieć na jakiej podstawie uważasz, że Kościół Katolicki dał katechistom prawo oceniania drugiego człowieka, sądzenia go czy ferowania wyroków? Bo ja o czymś takim nie słyszałam. Ani nie czytałam. Wydaje mnie się raczej, że to owi “katechiści” sami sobie przyznali takie prawo. To się nazywa uzurpacja.”

    Momencik. Kto mówi o osądzaniu ludzi? Od tego jest Bóg. Jednym z zadań katechistów jest natomiast rozeznanie i ocena dojrzałości postaw i wiary delikwentów w oparciu o własne doświadczenie i z pomocą Ducha Świętego. Jeśli trzymać się porównania ze szkołą – są oni jakby „ciałem pedagogicznym” które ocenia, czy uczeń uczynił wystarczające postępy w nauce by przejść do następnej klasy. To konieczna posługa. Zaznaczam, że takiemu badaniu towarzyszy ksiądz.

    „- Chciałabym się dowiedzieć na jakiej podstawie uważasz, że Kościół Katolicki dał katechistom prawo oceniania”

    To akurat oczywiste. DN działa w ramach Kościoła Katolickiego, z jego poparciem, błogosławieństwem i akceptacją obejmującą także kształt formacji, a w jego ramach badania katechistów.

    „Poza tym ich działanie jest zupełnie przeciwne temu czego uczył Jezus: “Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”. Na tak postawione pytanie odpowiadają bezczelnie, że to katechistów nie dotyczy. Czyżby?”

    Który takie kretyństwa odpowiada? Ilu ich? Gdzie i kiedy? Konkret proszę.

    „rozbite małżeństwa, wygnane z domów dzieci, wałęsający się księża na wędrowaniu co porzucili swoje parafie, zniewoleni i zastraszeni “bracia” bez swojego zdania, statut neo, który niedawno co stracił ważność, członkowie “drogi”, którzy przez kilkanaście lat bycia we wspólnocie nie poznali zasad życia w Kościele Katolickim, nie znający katechizmu, objawień Maryjnych, przerażająca bieda wielodzietnych rodzin, którym wmówiono, że ma być “co rok prorok”, bałwochwalczy kult Kiko…”

    Coś się koleżance przyśniło. Choć nie, ze statutami to prawda – tylko co z niej ma niby wynikać?

    „Mam wymieniać dalej?”

    Nie wiem, może ktoś tu jest fanem bajek, taki z pewnością chętnie poczyta ich więcej. Przepraszam za ironię, ale tak zwykłem reagować, gdy ktoś mi wciska równie absurdalny kit. Tym bardziej, gdy robi to po raz enty.

  262. PL said

    Ocenianie czyjejś wiary (lepsza-gorsza) przez kogokolwiek jest SKANDALEM i nie mieści się w ogóle w religii katolickiej. To jest sprawa między mną, a Bogiem – a nie katechetą.

    Jeszcze gorsze jest wprowadzanie jakichś „klas”, czyli sekciarskich „stopni wtajemniczenia” w neokatechumenacie. Katolikiem jest każdy, kto został po katolicku ochrzczony. Tak było przez 2000 lat. Koniec, kropka.

  263. Marucha said

    Rydygier potwierdził, iż u neonów istotnie zachodzą nadużycia, które wypunktował mój przedmówca.

    I cóż tu więcej mówić ludziom, dla których „Kiko” jest większym autorytetem, niż cała rzesza papieży, niż doktorzy Kościoła (św. Tomasz, św. Augustyn i inni), niż święci? Kiko na własną rękę i własnym rozumem „powraca do korzeni”, zupełnie jakby nie istniała Święta Tradycja, równie ważna, jak Ewangelia – a przy okazji wprowadza protestanckie nowinki.

  264. Marucha said

    Dzieciaku, powinieneś się nauczyć, iż zło bardzo często przybiera postać dobra, aby tym łatwiej omotać naiwnych ludzi.

    Ale pewnie wy już nie wierzycie w diabła, prawda?

  265. Rydygier said

    „Ocenianie czyjejś wiary (lepsza-gorsza) przez kogokolwiek jest SKANDALEM i nie mieści się w ogóle w religii katolickiej. To jest sprawa między mną, a Bogiem – a nie katechetą.”

    Skoro tak Kolega uważa, to kto powiedział:

    „Istotnie, używanie rozumu przez “neonów” wydaje się być w stanie zaniku, skoro nie widzą ewidentnych herezji głoszonych im w tej niby-katolickiej sekcie.”

    „Miejmy nadzieję, iż wreszcie ktoś zrobi z nią porządek, aby nie robiła wody z mózgu przyzwoitym, acz naiwnym ludziom.”?

    Kto w powyższych wypowiedziach ocenił jakość wiary „neonów” i to wszystkich naraz (!) (zindoktrynowani w sekcie) czy „przyzwoitych, acz naiwnych ludzi” (zrobiono im wodę z mózgu)?

    Co sądzi Kolega o jakości wiary członków Neokatechumenatu? Jak ją Kolega OCENIA? Co sądzi Kolega o wierze protestantów? Albo muzułmanów? Jest lepsza zdaniem Kolegi czy gorsza od wiary katolików? A może to sprawa między „neonem”, protestantem i muzułmaninem a Bogiem – a nie Kolegą PL? Piętnuje Kolega katechistów, a sam się na takowego kreuje…

    Tylko, że nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że nie Kolega jest w Kościele od wyrokowania, co jest skandalem i co się nie mieści w wierze katolickiej, a co jak najbardziej. Ci, którzy w Kościele Katolickim od tego są, najwyraźniej mają odmienne zdanie od zdania Kolegi, skoro takie badanie akceptują. Badanie dojrzałości postawy katechumenów przez katechistów nie jest skandalem i mieści się w religii katolickiej. Przynajmniej zdaniem Kościoła Katolickiego, który nie neguje, w przeciwieństwie do Kolegi, że DN jest Jego częścią (a tylko On miałby prawo to zanegować). DN jest częścią Mistycznego Ciała Chrystusa, bo tym jest Kościół, a Kolega i Koledze podobni to Ciało publicznie opluwają nazywając jego członki „heretycką sektą”. Niestety.

  266. Rydygier said

    „Katolikiem jest każdy, kto został po katolicku ochrzczony. Tak było przez 2000 lat. Koniec, kropka.”

    Oczywiście. Po cóż Kolega to oznajmia?

  267. PL said

    Nie oceniam „jakości wiary” neonów. Zakładam wręcz, że wierzą szczerze.
    Oceniam natomiast TO, W CO WIERZĄ.
    Tak, jak przez 2000 lat oceniano, czy jakieś poglądy są herezją, czy nie.
    Czy kolega widzi różnicę?

    No, a skoro katolikiem jest każdy, kto został ochrzczony – to po co jakieś „klasy”, jakieś „stopnie wtajemniczenia”? Co to, klasyfikujecie katolików na lepszych, bardziej zaawansowanych i gorszych, tych mniej zaawansowanych?

    Kolego, do świętości droga nie prowadzi przez żadne „klasy”.

  268. Marucha said

    To, że Papież zatwierdził (zresztą już nieważny) statut Neokatechumenatu, nie oznacza, iż podjął decyzję nieomylną. Kościół potrafił długo tolerować zarówno różne ruchy (np. księzy robotników), jak i głoszone przez teologów herezje. Ale w końcu zawsze wracał na właściwą drogę. Bedzie tak i tym razem. Zbyt wielu kapłanów i hierarchów ma poważne wątpliwości co do prawowierności neokatechumenatu – co w naszych czasach, mimo synkretyzmu religijnego (zwanego dla niepoznaki ekumenizmem) oraz ogólnego rozsprzężenia liturgii – o czymś świadczy…

  269. Neon123 said

    Szanowny Panie Marucha ! manipulujesz Pan słowami ! Nie przystoi to żadnej osobie.

    Panie PL. Wydaje mi się, że Pan kłamiesz albo nie rozumiesz słów przez siebie pisanych. Konkretnie:
    „Istotnie, używanie rozumu przez “neonów” wydaje się być w stanie zaniku”
    „aby nie robiła wody z mózgu przyzwoitym, acz naiwnym ludziom”
    itp. nie stanowią oceny przedmniotu wiary neonów (o której Pan nie masz prawa się wypowiadać w formie opinii) lecz docinki personalne. W szczególności pokazują także pychę (oni są naiwni, ich rozum zanika). Jeśli się mylę proszę mnie poprawić jeśli nie proszę zaprzestać.

  270. Dzieciak said

    Panie Marucha i ex-neoni
    Czytałem o takich, którzy:
    Zostawili wszystko, majatki, interesy i rodziny i włóczyli sie po Palestynie (Łk 18,28). Były też miedzy nimi kobiety, które ich utrzymywały (Mt 8,3). (a propos” listu męża”)
    Zapewne wszyscy mieli wyprany mózg przez pewnego Żyda którego matka była spod Częstochowy. Ale chyba nie nazywał się Kiko.
    Powinni zabronic o tym mówić w kościele bo tylko niepotrzebnie gorszy takich jak Marucha i inni.
    Siedzieć w domu, w niedziele do kościoła, obejrzeć telewizor i zajrzec do internetu. Takie życie powinni prowadzić. A im sie ewangelizowac zachciało. Zresztą niektórych Bóg ukarał za głupotę – bo zginęli w dziwnych okolicznościach.
    Panie Marucha – nie Pana to sprawa co robię ze swoimi pieniędzmi. Nie powinno to Pana interesować.
    Co Pan widzi złego w zrzutce na kwiaty na Eucharystię, lekarstwa i lekarza dla chorych, spłaceniu samotnej babci rachunków, pomocy rodzinie wielodzietnej. Nie muszą chodzic po opiekach społecznych bo mają wspólnotę, która im pomoże.
    Jeśli chodzi o wędrownych – to życzę Panu aby „doświadczył” Pan w swoim życiu tego „bogactwa” w którym żyją. Może wtedy zrozumie Pan jak żyje się bez żadnych zabezpieczeń – ubezpieczeń, Zusów, II i III filarów opierając się jedynie o Boga. Ale ponieważ w tej chwili jest to coś co się Panu we łbie nie mieści tak jak nie mieściło się współczesnym ziomkom Apostołów to piszesz Pan głupoty. Poczytaj zatem np 2 List do Koryntian i pokrytykuj Św Pawła za jego sposób życia.

  271. Rydygier said

    „Nie oceniam “jakości wiary” neonów. Zakładam wręcz, że wierzą szczerze.
    Oceniam natomiast TO, W CO WIERZĄ.” (PL)

    Katechiści czynią podobnie, jeśli dobrze zrozumiałem Kolegi wypowiedź. Na podstawie tego, w co wierzy dany katechumen oceniają, czy jest gotów rozpocząć następny etap formacji. Te etapy nie wartościują na „gorszych” lub „lepszych”. Są tylko pewnym uporządkowaniem formacji. Są tacy, którzy już po roku osiągają to, co innym zajmuje lat 20. Bóg nie jest ograniczony w dawaniu łask gotowym na ich przyjęcie etapami. Droga to tylko jedno z wielu miejsc proponowanych przez Kościół, gdzie można te łaski czerpać. Tak, czy siak (może źle ujmuję posługę katechistów, nie wiem, nie jestem jednym z nich i mogę czegoś nie kumać) pewne jest to, że niezależnie, co w istocie robią katechiści badając katechumenów, mają w tym pełne poparcie i akceptację Kościoła. To jest tutaj najważniejsze.

    „Tak, jak przez 2000 lat oceniano, czy jakieś poglądy są herezją, czy nie.” (PL)

    Kto oceniał? Pierwszy lepszy z ulicy, czy też powołani do tego przez Kościół?

    „No, a skoro katolikiem jest każdy, kto został ochrzczony – to po co jakieś “klasy”, jakieś “stopnie wtajemniczenia”? Co to, klasyfikujecie katolików na lepszych, bardziej zaawansowanych i gorszych, tych mniej zaawansowanych?” (PL)

    Nie lubię się powtarzać, więc odsyłam do mojej wypowiedzi nr. 243 (Ad. 1) Szczególnie polecam lekturę tekstu ukrytego za linką.

    „To, że Papież zatwierdził (zresztą już nieważny) statut Neokatechumenatu, nie oznacza, iż podjął decyzję nieomylną. Kościół potrafił długo tolerować zarówno różne ruchy (np. księzy robotników), jak i głoszone przez teologów herezje. Ale w końcu zawsze wracał na właściwą drogę. Bedzie tak i tym razem. Zbyt wielu kapłanów i hierarchów ma poważne wątpliwości co do prawowierności neokatechumenatu – co w naszych czasach, mimo synkretyzmu religijnego (zwanego dla niepoznaki ekumenizmem) oraz ogólnego rozsprzężenia liturgii – o czymś świadczy…” (Marucha)

    Ujmę to tak: w przeciwieństwie do Kolegi nie wiem, co będzie. Wiem poniekąd co jest. Jest to, że DN stanowi część Kościoła Katolickiego. Gdyby było inaczej, moja noga w DN by nie postała, bo jestem katolikiem i chcę być posłuszny Kościołowi. Jeśli więc w przyszłości DN przestanie stanowić część Kościoła Katolickiego (na co się nie zanosi), spotkamy się po tej samej stronie „barykady”.

  272. Adam said

    Do Gajowego – znowu zaczał nadawać ktoś podszywający się pod mojego nicka , proszę o interwencję u administratora bo przecież mają mój adres internetowy i wykasowanie tego pana o tym samym nicku.

  273. Ex said

    Jestem na drodze rok (moi rodzice ok 25. lat) i chcialem napisac tylko tyle ze nikt tam nie wchodzi w zycie prywatne czlowieka ani w zaden sposob nie probuje manipulowac jego zyciem. Niestety bardzo malo neonow sie udziela na tkaich forach poniewaz kazdy z nas (neonow) przyjmuje to z wieksza pokora, a te wszystkie obelgi najezdzajace na neo swiadcza tylko o tym ze jestescie bardzo daleko od Boga.
    Pozdrawiam :)

  274. Pabbibi said

    Widzę, że wreszcie w całej dyskusji o nadużyciach w neokatechumenacie skoncentrowano się na zasadniczej sprawie; chodzi mi mianowicie o podstawę prawną działalności tego ugrupowania. Znamiennym jest fakt, że statut neo stracił ważność, więc jeśli tam były jakieś ustalenia odnośnie tego co się dzieje w tych wspólnotach to już tego nie ma. Kościół Katolicki działa zaś w oparciu o ściśle ustalone zasady prawne spisane w Kodeksie Prawa Kanonicznego. Przyjrzyjmy się więc jak wygląda tam „ocena dojrzałości postaw i wiary delikwentów” (Rydyger) przez osoby świeckie czyli katechistów. Otóż panie Rydyger, Kościół Katolicki w swoim Prawie nie definiuje czegoś podobnego i nie dopuszcza do takiego procederu. Pisze pan więc nieprawdę: „“- Chciałabym się dowiedzieć na jakiej podstawie uważasz, że Kościół Katolicki dał katechistom prawo oceniania” – To akurat oczywiste. DN działa w ramach Kościoła Katolickiego, z jego poparciem, błogosławieństwem i akceptacją obejmującą także kształt formacji, a w jego ramach badania katechistów.” Jeżeli – jak pan pisze – DN działa w ramach Kościoła Katolickiego to i w oparciu o konkretne przepisy. Kościoły protestanckie mogą sobie działać tylko „w oparciu o Ducha Świętego”, natomiast w naszym Kościele jest inaczej. Pisze pan też o oficjalnej akceptacji. Ale gdzie pan widzi tą akceptację? – W statucie którego już nie ma? W Kodeksie Prawa Kanonicznego? Zadałem sobie trud przejrzenia go, ale nic takiego nie znalazłem. Gdzie jest więc napisane, że „Kościół Katolicki dał katechistom prawo oceniania”? Może w jakimś innym dokumencie, o którym ja nie wiem, ale pan z pewnością to wie? Zostańmy raczej przy działalności „katechistów”, bo jak widzę wyrządza ono najwięcej zła. Czekam więc na konkrety, Rydyger. Mętne tłumaczenia, że „w ramach”, „wie”, „akceptuje”, to za mało.

  275. Majka said

    Przez 40 lat istnienia wspólnot neokatechumenalnych nie zdążono tego ująć w ramy prawne? A może Kiko na tym zależy? Dlaczego on nie chciał przedłużenia ważności statutu neokatechumenalnego? Takim dużym ruchem nie powinien kierować jeden człowiek i to w sposób tak autorytarny

  276. Xenia said

    Kościół nigdy nikomu nie może udzielić prawa oceniania czyjejś wiary.

    Tak samo nie może nikomu udzielić prawa do negowania kanonów wiary – a Kiko np. twierdzi, iż do zbawienia wystarczy wiara, bez dobrych uczynków.

    Szkoda mi ludzi, którzy weszli do tej sekty. Nie znają własnej religii i dlatego można im wszystko wcisnąć pod pozorem „czynienia dobra”.

  277. Ireneusz said

    Z uwagą przeczytałem wszystkie zamieszczone tutaj posty i chciałem tylko polecić Państwu tak obrońcom jak i przeciwnikom (a może przede wszystkim im) Drogi Neokatechumenalnej artykuł napisany przez JEDNEGO Z BISKUPÓW, którzy ukończyli Drogę, odnawiając swoje przyrzeczenia chrzcielne

    Tekst publikowany w „Communio” 4(34) 1986, s. 82-88.

    Duch Święty działa w Kościele różnymi drogami. Jednym z owoców Jego działania jest niewątpliwie droga neokatechumenalna, która powstawała spontanicznie i oddolnie, ale była jednocześnie kształtowana przez stałe i żywe odniesienie do oficjalnych urzędów kościelnych zajmujących się realizacją uchwał soborowych.
    Sprawą, która od samego początku stanowiła centrum doświadczenia neokatechumenalnego, był powrót do samych podstaw życia chrześcijańskiego, czyli do ewangelicznej wiary i chrztu jako realnie przenikających i kształtujących całe życie. A ściślej, chodziło o odkrycie i dowartościowanie samego przygotowania do chrztu, czyli katechumenatu, w którym zostają ukształtowane zasadnicze zarysy wiary chrześcijańskiej, tak, aby właśnie ona stała się czynnikiem konstytuującym życie ochrzczonego. Ponieważ jednak w większości przypadków chodziło i nadal chodzi o ludzi już ochrzczonych, którzy odkryli brak świadomie przeżytej inicjacji chrześcijańskiej, mówi się o neo-katechumenacie.

    1. Niektóre cechy formacji neokatechumenalnej

    Wśród wielu cech, które byłyby godne bliższego omówienia, wypada zwrócić uwagę na te, które w sposób szczególny wyróżniają neokatechumenat pośród innych form najczęściej stosowanych w duszpasterstwie.

    a) biblijny charakter

    W duszpasterstwie chodzi o to, aby pomóc ludziom spotkać się z żywym Słowem Bożym zawartym w Piśmie św. Przy czym nie idzie tylko o intelektualne czy treściowe zapoznanie się z Księgami świętymi, lecz o odkrycie, że w nich jest zawarta historia zbawienia każdego człowieka. Wówczas Pismo św., jako zawierające słowo Boże skierowane do człowieka, staje się dla niego kluczem i księgą życia.

    Doświadczenie, jakie powstało na drodze neokatechumenalnej w tej dziedzinie, ukazuje, że ludzie rozpoznają, iż ich życie jest niejako niesione przez „strukturę” historii zbawienia. Odkrycie to pozwala im rozumieć i akceptować wydarzenia swego życia jako historię zbawienia prowadzoną przez Doga. Albowiem, odkrycie przez człowieka tego faktu, że obietnica Boga, zawarta w Księdze Rodzaju (3,15) może funkcjonować w odniesieniu do jego życia, już czyni to jego życie życiem mającym „rozwiązanie” (takie jest ostatecznie podstawowe znaczenie greckiego terminu apolytrosis), czyli życiem zbawionym. Naturalnie, to zbawienie nie jest jeszcze dopełnione, podobnie jak po wypowiedzeniu przez Boga Protoewangelii nie zostało ono jeszcze dopełnione, ale już rozpoczęła się jego realizacja – historia zbawienia. I podobnie jak liczne epizody zawarte w Piśmie św. przedstawiają i zawierają realizację zapowiedzianego zbawienia w Jezusie Chrystusie, tak w świetle słuchanego słowa Bożego człowiek, do którego dotarła Ewangelia, odkrywa, że rozliczne epizody jego życia prowadzą do urzeczywistnienia zbawienia, o ile tylko nie pozwoli on odwieść się od otrzymanej i przyjętej Ewangelii (por. Kol 1,23). Doprowadzenie do tej pewności trzymania się Ewangelii jest właśnie zadaniem neokatechumenatu.

    Katechumenat był ponadto zawsze w szczególny sposób odnoszony do Maryi jako Matki Kościoła, która rodzi swoje dzieci do życia we wspólnocie z Bogiem i bliźnimi. Cały neokatechumenat, w jego różnych fazach i etapach, jest właściwie „powtarzaniem” macierzyństwa Maryi – ukierunkowanym na rodzenie z Ducha Świętego Nowego Człowieka, tj. prawdziwych chrześcijan – podobnie jak Maryja zrodziła Jezusa Chrystusa.

    b) ciągłość

    Ciągłość odróżnia neokatechumenat od tego rodzaju form duszpasterskich, jak misje czy rekolekcje. Zmierzają one wprawdzie bezpośrednio do nawrócenia człowieka, które znajduje swój wyraz i punkt szczytowy w spowiedzi. Jednakże po ich zakończeniu następuje zazwyczaj powrót do „normalnego” życia i na ogół szybko zanikają uzyskane dzięki nim owoce. Tymczasem, jeśli chodzi o neokatechumenat, to moment nawrócenia, przeżyty podczas katechez i liturgii w okresie kerygmatu, albo nawet samo uświadomienie sobie podczas tych katechez konieczności tegoż nawrócenia, nie pozostają jakby zawieszone. Stwarza się bowiem stałe środowisko słowa Bożego i liturgii, w którym proces nawrócenia jest kontynuowany. Znakiem tego stanu rzeczy jest radość uczestników katechez wprowadzających, kiedy dowiadują się, że katechezy dobiegają wprawdzie końca, ale otwiera się przed nimi możliwość dalszego przeżywania zakosztowanej rzeczywistości zbawienia. Podczas katechez odkryli bowiem, że nie są wystarczająco dojrzali w wierze i oto teraz mają możliwość dalszego w niej wzrastania. Po uświadomieniu sobie własnych braków, nie czują się pozostawieni samym sobie, lecz doświadczają, że są podjęci i niejako niesieni przez Kościół.
    c) stopniowosć
    Inną ważną cechą jest adekwatna do rozpoznanego stanu grupowego stopniowość, realizująca się w kolejnych etapach drogi. Można by niewątpliwie powiedzieć, że w normalnie funkcjonującym duszpasterstwie parafialnym wszyscy wierni mają możliwość ciągłego przeżywania treści odkrytych na przykład podczas rekolekcji czy misji – przez czynne włączenie się w istniejące formy działalności duszpasterskiej. Niemniej jednak tym, co odkrywają oni w dobrze przeżytych rekolekcjach czy misjach, a szczególnie we wprowadzających katechezach neokatechumenalnych, jest właśnie potrzeba radykalnego nawrócenia. Przeżycie to jednak będzie zawsze zaczątkowe, wymagające specjalnego potraktowania tych ludzi jako takich, którzy odkryli, że w swoim chrześcijaństwie odstają znacznie od Chrystusa, a teraz pragną do Niego przylgnąć. Równocześnie zaś odkryli, że sami nie potrafią tego uczynić. I w tym właśnie względzie potrzebują pomocy i prowadzenia. Dlatego też nie wystarczy włączenie ich do jakiejkolwiek grupy odpowiadającej stopniowi ich wykształcenia, zawodowi czy nawet stanowi cywilnemu lub wiekowi, lecz konieczne jest zespolenie ich z ludźmi odpowiadającymi stanowi ich ducha i religijności. Wymienione tutaj przykładowo rodzaje duszpasterstwa specjalistycznego, takie jak: bractwa, koła różańcowe, różnorodne zespoły czy grupy, mają niewątpliwie racje istnienia; są bardzo potrzebne i użyteczne w parafii i w duszpasterstwie. Zakładają one przecież to fundamentalne odniesienie do Chrystusa, jakie dokonało się w chrzcie św. i powinno być jako takie przezywane. Są to, siłą faktu, formy duszpasterskie nie tyle formujące chrześcijaństwo, ile raczej zakładające jego istnienie w człowieku z już odpowiednio dojrzałą wiarą.

    Natomiast ludziom, którzy odkrywają konieczność nawrócenia, albo po raz pierwszy w swoim życiu w sposób radykalny je przeżywają, potrzebna jest taka forma duszpasterska, która by u nich niczego nie zakładała, lecz podejmowała ich w tym momencie uświadomienia sobie potrzeby nawrócenia i prowadziła konsekwentnie po tej linii – odpowiednio do ich stanu duchowego. Neokatechumenat oferuje taką właśnie drogę, na której dokonuje się postęp, którego kryterium jest wrastanie w Chrystusa. Przez różnego rodzaju etapy: katechezy, skrutynia, ryty, celebracje sięgające do katechumenatu pierwszych wieków chrześcijaństwa, zmierza się do odnowienia przyrzeczeń chrztu św. Progresywność czy stopniowość, o której tutaj mowa, to nie jakiś plan działania w sensie programu konferencji czy zajęć, lecz przeżywanie poszczególnych etapów nawrócenia, stopniowo zmierzających do rzeczywistości chrztu św.

    2. Cele drogi neokatechumenalnej i ich praktyczna realizacja

    Jan Paweł II w jednym z przemówień do wspólnot neokatechumenalnych powiedział: „To prawda, że jest wielu ochrzczonych w świecie. Jest to jeszcze na pewno mniejszość wśród obywateli świata, ale jest ich dużo. Nie wiem jednak, ilu wśród tych ochrzczonych jest takich, którzy świadomi są swego chrztu, świadomi oczywiście nie samego faktu, że są ochrzczeni, ale świadomi tego, co to oznacza być ochrzczonym, co oznacza chrzest” („L’Osservatore Romano”, z dn. 3-4.11.1980).

    a) Wprowadzenie w słuchanie słowa Bożego

    Formacja neokatechumenalna urzeczywistnia się we wspólnocie zawiązującej się w wyniku głoszenia katechez, które zawierają istotne elementy chrześcijańskiego kerygmatu biblijnego. Po zadziwiająco krótkim czasie ludzie zaczynają odkrywać, że słowo Boże ma im wiele do powiedzenia i że mówi bardzo konkretnie w odniesieniu do życia: sytuacji i wydarzeń życiowych. Dlatego też słuchają go z coraz to większym zainteresowaniem i otwartością. Odkrywają, że zawarta w słowie Bożym historia zbawienia odnosi się do nich i to nie tylko ogólnikowo, ale bezpośrednio: jest ich własną historią zbawienia. Odnalezienie siebie, historii swojego życia zawartej w słowie Bożym, sprawia, że przestają czuć się zagubieni; przestają patrzeć na życie jako na splot przypadkowo powiązanych wydarzeń. Odkrywają, że to Bóg kieruje historią.

    Odkrywając życiową aktualność słowa Bożego oraz Jego skuteczność, ludzie chętnie gromadzą się na liturgii słowa. Przestają bowiem być głusi i obojętni wobec tego Słowa, które – czego sami coraz bardziej doświadczają – daje im życie (por. Pwt 8,3). Zaczyna się tu sprawdzać poniekąd naocznie moc jednoczenia ludzi przez samo Słowo, bez żadnych innych czynników pomocniczych.
    b) Inicjatywa liturgiczna

    Drugą sprawą, jaką zaczyna się stopniowo odkrywać i coraz głębiej przeżywać, to celebracja liturgiczna. Dzięki przyjmowaniu słowa Bożego oraz przybliżeniu przez odpowiednie katechezy języka znaków celebrowana liturgia staje się czytelna i zaczyna do człowieka przemawiać. Człowiek stopniowo doświadcza tego, co zazwyczaj tak trudno uzyskać, a mianowicie poczucia aktualności rzeczywistości wyrażonych znakami w odniesieniu do własnego życia.

    Zaczyna siłę tym samym stopniowe odkrywanie liturgii jako miniatury własnego życia. Zawarta w niej bowiem, i celebrowana pod znakami rzeczywistość zbawienia zrealizowanego w Jezusie Chrystusie jest odbierana i przeżywana jako mająca się spełniać w naszym życiu. Człowiek wkracza więc w liturgię jako w celebrację własnego życia z Jezusem Chrystusem. Dzięki temu nawet jego dzień powszedni staje się liturgią życia, kultem domowym, tj. życiem według Ducha, w którym spełnia się wola Boga (por. Rz 12,1n; J 4,23n; Ps 40,7nn; Ef 2,10; Kol 2,6).

    Kiedy we wspólnocie zaczynia się doświadczać takiego przeżywania liturgii, wówczas nie ma już mowy o „odbyciu” czy „odprawieniu” celebracji liturgicznej; uczestnicy dostrzegają bowiem sami, że to właśnie w liturgii i przez liturgię dokonuje się istotna przemiana ich serca. Liturgia staje się natomiast dosłownie: życiodajna, tzn. daje ludziom przeświadczenie, iż potrafią oni żyć, działać tylko dlatego, że już wcześniej przeżyli Bożą rzeczywistość zbawiania, celebrowaną w znakach. Rozumieją też coraz głębiej to, że nie można pojąć życia bez liturgii.

    c) Odkrywanie wspólnoty kościelnej

    Wspólnoty parafialne często cierpią na anonimowość. Ta anonimowość, a nawet obcość, widoczna podczas liturgii, przenosi się także na całe życie chrześcijan. Próby zbliżenia, czynione zarówno na płaszczyźnie znaków liturgicznych (np. wspólny śpiew i odpowiedzi, znak pokoju itp.), jak i w płaszczyźnie organizacyjno-instytucjonalnej nie zmniejszają zasadniczo tej anonimowości i nie wytwarzają więzi typowo chrześcijańskiej. Zapomina się bowiem o tym, że Kościół ma specyficzną, jemu tylko właściwą moc tworzenia prawdziwej jedności i wspólnoty, jaka dokonuje się przez wszczepienie wszystkich w Śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa w sakramencie chrztu św.

    Dążenie do przezywania tej właśnie jedności, mającej swe podstawy w chrzcie, jako głównego i zasadniczego elementu łączącego wiernych, ukonkretnia się w szczególny sposób we wspólnocie neokatechumenalnej. Dzieje się to oczywiście nie na mocy ludzkiej i nie z ludzkich tylko motywów, ale na fundamencie chrztu św. Przeżywa się bowiem tutaj jedność stwarzaną przez samego Boga. Dopiero też wtedy, gdy wspólnota, gromadzona przez słowo Boże, przeżywa liturgię jako celebrację własnego życia, implikującą wchodzenie w jedność z drugim człowiekiem dzięki mocy chrztu, ukazuje się wymowa znaku samej wspólnoty urzeczywistniającej się w konkretnych jej członkach tak bardzo różniących się od siebie, a jednak stanowiących jedność mimo różnego wieku, różnych zawodów, różnic w wykształceniu i w przygotowaniu religijnym. Wielka różnorodność członków wspólnoty stwarza jedynie bogactwo możliwości, dając wiele okazji do przekraczania barier dzielących ludzi. Zaczyna się tu prawdziwe doświadczenie jedności, która nie jest wypadkową ludzkich dążeń wyznaczonych np. przez zainteresowania, zawód, wiek itp., lecz jest wynikiem działania Bożego, które jednoczy tak różnych ludzi ze sobą i stwarza prawdziwą komunię opartą na zanurzeniu chrzcielnym w Jezusa Chrystusa.

    d) Realizacja misyjnego charakteru Kościoła

    Wspólnota neokatechumenalna nie jest naturalnie w stanie objąć szerokich mas. I nie o to chodzi. Istotne jest to, aby zaistniał znak takiej jedności, która nie daje się wytłumaczyć na sposób tylko ludzki, organizacyjny itp., lecz jest wynikiem i owocem przyjętej miłości Boga, odkrywanej w Jego słowie, przeżywanej w liturgii i doświadczanej w życiu. To właśnie we wspólnocie, w kontekście liturgii i dzięki otwartemu słuchaniu słowa Bożego, dokonują się pierwsze kroki w kierunku akceptacji drugiego i wchodzenia z nim w jedność opartą już nie na sobie, ale na doświadczeniu miłości i mocy Boga. To doświadczenie, zdobywane we wspólnocie, zostaje z kolei przenoszone coraz to powszechniej w życie. Tym samym wspólnota, spełniając rolę łona, w którym kształtuje się coraz to bardziej dojrzała postawa chrześcijańska, ujawnia się na zewnątrz, stając się znakiem (por. J 13,35). Istnienie takiej wspólnoty, takiej jedności, jest poniekąd cudem Bożym. Dobrze to ujmuje i wyraża pieśń oparta na 1 Kor 15: ,,Jeśli dziś się miłujemy – my tacy inni i tak różni od siebie – to dlatego, i tylko dlatego, że Chrystus zmartwychwstał i my to Zmartwychwstanie w nas przeżywamy”. Przeżywanie tego doświadczenia i dawanie takiego znaku stanowi podstawy do praktycznej realizacji misyjnego charakteru Kościoła.

    Doświadczenia już zdobyte przez starsze wspólnoty wskazują, że to, co zostało tutaj w zarysie przedstawione, nie jest tylko teorią czy pobożnym życzeniem. Ludzie faktycznie przeżywają w neokatechumenacie swoje nowe narodziny. Nie jest to też tylko jakieś chwilowe odczucie, lecz daleko i głęboko wchodząca w życie przemiana. Radykalnie zmienia się bowiem życie nie tylko tych ludzi, którzy już wcześniej czegoś sami szukali czy też byli blisko Kościoła i pragnęli jedynie pewnego pogłębienia (to odnosi się zazwyczaj do członków pierwszych wspólnot, jakie powstają w danej parafii), ale także, a szczególnie tych, którzy w swym życiu jakoś się zagubili, na swój sposób zatracili moc chrztu św., a nawet odeszli wprost od Kościoła, czy też jeszcze w nim się nie znaleźli.

    Napawające wielkim optymizmem jest to, że neokatechumenat daje ludziom konkretną możliwość przeżywania odnowy posoborowej, i to nie tylko na płaszczyźnie teoretycznej, lecz na płaszczyźnie życia i liturgii. W czasie, gdy tak bardzo potrzeba człowiekowi ewangelizacji i chrystianizacji, jest to wielka szansa, obok której nie powinno się przejść obojętnie.

    Bp Zbigniew Kiernikowski

    Myślę, iż po uważnym przyczytaniu tego tekstu, każdy wyciągnie wnioski które zaprowadzą Czytelnika do przekonania, że Droga Neokatechumenalna jednak jest prawowierna.
    Pozdrawiam

  278. Wojtek said

    Ireneuszu, w tym momencie dyskutujemy o nadużyciach katechistów, którzy przypisują sobie /prawem kaduka/ prawo do oceniania czyjejś wiary. Czyżbyś miał zamiar zagłuszyć ten wątek?

    Oto co znalazłem. Konferencja Biskupów Apulii – O zastrzeżeniach związanych z neokatechumenatem.
    /Fragment/ – wobec nadużyć katechistów, cyt.:

    Odpowiedzialni świeccy, szczególnie przy okazji “skrutyniów” przy przechodzeniu przez różne etapy “Drogi” mają powstrzymywać się od wkraczania na intymny grunt sumienia, unikając tego wszystkiego, co może sprawiać wrażenie procedury przesłuchiwania; niech przeprowadzają rozeznawanie postaw, a nie narzucają konkretnych wyborów; wobec celów duchowych stawiających wyższe wymagania niech się po prostu ograniczą do ich proponowania. Prezbiterzy, także w tej delikatnej materii, jak w każdej innej sytuacji, niech zachowują własną odpowiedzialność pasterską (…)

    Jeżeli zaś chodzi o prawowierność Drogi Neokatechumenalnej to można zauważyć pewną prawidłowość – po wcześniejszych głosach zachwytu zaczynają coraz częściej przeważać wypowiedzi krytyczne, zob. np.:

    Marcin Dybowski, Neokatechumenat na rozdrożu:
    „W czasie pierwszego skrutinium chrzcielnego za dwa lata, powie się wam, że macie sprzedać dobra. I powinniście je sprzedać wszystkie, bo jeśli ich nie sprzedacie, to nie będziecie mogli wejść do Królestwa, nie będziecie mogli wejść w katechumenat. Teraz nie macie na to sił, ale później będziecie je mieć, bo udzieli wam się Ducha Świętego, byście to mogli uczynić.”
    Jedna z wypowiedzi Kiko, założyciela neokatechumenatu, „Konwiwencja”, Warszawa 1983, str. 87, druk wewnętrzny, dostępny tylko dla katechistów

    Ruch Neokatechumenalny, (tzw droga) a zwłaszcza proponowana przez jego twórcę, Kiko Argüello, nowa, protestancka wizja Kościoła, spotyka się z coraz większą krytyką – zarówno wśród wiernych, jak i duchownych. Trzeba wiedzieć, że w ostatnich latach wielu biskupów, arcybiskupów i kardynałów, szczególnie z Włoch, wypowiedziało się oficjalnie i ogłosiło szereg dokumentów pastoralnych krytycznych pod adresem neokatechumenatu. W naszym kraju podobnie wypowiedział się posiadający duży autorytet ks. bp Zbigniew Kraszewski, bliski współpracownik Prymasa Tysiąclecia, w tamtych czasach dbałości o czystość wiary, wykładowca dogmatyki warszawskiego seminarium. W przedmowie do polskiego wydania książki włoskiego teologa ks. Henryka Zoffoliego „Czy droga neokatechumenaltu jest prawowierna…” Biskup określił neokatechumenat jako odnowiony luteranizm. Niestety na zarzuty, jakie wymienione są w książce pod adresem doktryny Kiko, wierni w Polsce nie doczekali się żadnych wyjasnień ani zaprzeczeń ze strony kogokolwiek z neokatechumenatu. Jedynie padły fałszywe pomówienia pod adresem ks. bpa Kraszewskiego i wydawcy. Dodajmy, że kanoniczne badanie tego ruchu przeprowadzone w diecezji Clifton zakończyło się definitywnym rozwiązaniem i wyproszeniem neokatechumenatu z diecezji. Na stronie http://www.antyk.org.pl można się o tych zastrzeżeniach szczegółowo dowiedzieć, łącznie z tekstami katechez dostępnymi tylko katechistom „drogi” z zaznaczonymi fragmenatami niezgodnymi z nauczaniem Kościoła Katolickiego.

    Nie dziwi więc, że obecny papież z coraz większą niecierpliwością spogląda na działania założycieli Neokatechumenatu oraz tzw. katechistów. Poniżej tekst za KAI:

    Droga Neokatechumenalna została wezwana do zerwania z niektórymi, utrwalonymi w tym ruchu praktykami i stosowania się do ksiąg liturgicznych, gdyż Benedykt XVI nie godzi się na to, co sprzyja traktowaniu Mszy świętej jako wyłącznie uczty – twierdzi Magister.

    Włoski komentator uważa, że wśród nowych ruchów wyrosłych w Kościele po ostatnim soborze Droga Neokatechumenalna najprawdopodobniej posunęła się najdalej w kwestiach innowacji liturgicznych. Według opisu, jaki podaje Sandro Magister, należą do nich m. in. poważne zmiany w liturgii Słowa, miejsce i czas celebracji, oraz sposób udzielania Komunii św.

    Odpowiedzialni Drogi Neokatechumenalnej bronili tych praktyk powołując się na ustne pozwolenia Jana Pawła II. Jednak Benedykt XVI postanowił rozstrzygnąć kontrowersje. Jego decyzja została przekazana Kiko Argüello, Carmen Hernandez i ks. Mario Pezzi we wspomnianym liście od kardynała Francisa Arinze. Składający się z sześciu punktów list rozpoczyna stwierdzenie, że „podczas celebracji Mszy św., Droga Neokatechumenalna ma przyjąć i postępować według ksiąg liturgicznych, bez pomijania ani dodawania czegokolwiek”.

    Sandro Magister uważa, że list stanowi początek „porządków liturgicznych” zapoczątkowanych przez Benedykta XVI, który ostatnio krytycznie odniósł się do tendencji traktujących Mszę wyłącznie jako ucztę (co z kolei może być odpowiedzią na opinie niektórych biskupów podczas ostatniego synodu) nie przywiązując dostatecznej uwagi od aspektu adoracji i kontemplacji „zmartwychwstałego Pana obecnego w Eucharystycznym ciele i krwi, ciele i duszy, boskości i człowieczeństwie”.
    KAI

    Kard. Arinze niedawno przypomniał: „W sprawie przyjmowania Komunii Świętej, udziela się Drodze Neokatechumenalnej okresu przejściowego (nie przekraczającego dwóch lat) na przejście z szeroko rozpowszechnionego w jej wspólnotach sposobu przyjmowania Komunii Świętej (siedząc, ze stołem nakrytym obrusem umieszczonym w centrum kościoła zamiast przeznaczonym ku temu ołtarzem w prezbiterium) na zwykły sposób, w który cały Kościół przyjmuje Komunię św. Oznacza to, że Droga Neokatechumenalna musi zacząć przyjmować sposób rozdzielania Ciała i Krwi Pańskiej, opisany w księgach liturgicznych”), że Komunia święta na siedząco stanowi nadużycie i DN ma maksymalnie dwa lata na dostosowanie się do powszechnie obowiązujących przepisów o komunikowaniu.

    I na koniec Ks. Bp Zbigniew Kraszewski w słowie wstępnym do książki księdza Enrico Zoffoliego w tłumaczeniu ks. Henryka Czepułkowskiego pt. Czy „Droga” neokatechumenatu jest prawowierna?

    Autor porównuje punkt po punkcie naukę Kościoła katolickiego – przedstawianą w wypowiedziach Najwyższego Autorytetu katolickiego Ojca Świętego Jana Pawła II – ze słowami założyciela „Drogi”, Kiko Argüello.

    W książce czytamy, co Ojciec Święty, a co pan Kiko mówi na temat Kościoła katolickiego, magisterium tegoż Kościoła, struktury hierarchicznej Kościoła, kapłaństwa, grzechu, nawrócenia, zadośćuczynienia za grzechy, Eucharystii, sakramentu pokuty, łaski i świętości, Pana Jezusa jako wzoru świętości, nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa, różańca, Mszy św. Niedzielnej i życia pozagrobowego.

    W drugiej części tej cennej książki mamy podsumowanie tematów i bilans ogólny. Jest on negatywny w stosunku do neokatechumenatu. Autor podkreśla najważniejsze błędy neokatechumenatu, a mianowicie nauczanie, że Kościół katolicki nie jest konieczny do zbawienia, że hierarchia Kościoła nie ma żadnego znaczenia, że tylko Biblia samodzielnie, „niezależnie” wyjaśnia, zawiera prawdziwą naukę itd. Jest to więc odnowiony luteranizm.

    Do tego dodać należy, że liturgia neokatechumenalna jest sprawowana niezgodnie z przepisami Kościoła katolickiego, a „spowiadanie się” na głos wobec całego zgromadzenia neokatechumenów jest nadużyciem i niesłychanym upokorzeniem wyznającego swoje grzechy. Następnie trzeba podkreślić, że pan Kiko świetnie dba o swoje interesy, nakazując swoim adeptom wyprzedaż tego, co posiadają, i przekazanie otrzymanych ze sprzedaży sum nie byle gdzie, tylko do kasy organizacji. Jest to więc nie tylko szerzenie błędnych nauk w Kościele katolickim, lecz również, mówiąc współcześnie, „świetny biznes”…

    Książkę tę powinni przeczytać wszyscy. Przede wszystkim duszpasterze Kościoła katolickiego, aby nie dać się uwieść tej nowej herezji, a następnie wierni, aby w swej niewiedzy i dobroduszności nie popierali pana Kiko, nie dali się zatruwać błędnymi naukami i nie nabijali mu kasy pieniędzmi, używanymi dla niewiadomych celów.

    Wszystkim czytelnikom tej książki z całego serca błogosławię.
    + Biskup Zbigniew Józef Kraszewski
    Warszawa, 1 września 1998 r.

  279. Wojtek said

    Amen

  280. Rydygier said

    „” Jeżeli – jak pan pisze – DN działa w ramach Kościoła Katolickiego to i w oparciu o konkretne przepisy. Kościoły protestanckie mogą sobie działać tylko “w oparciu o Ducha Świętego”, natomiast w naszym Kościele jest inaczej. Pisze pan też o oficjalnej akceptacji. Ale gdzie pan widzi tą akceptację? – W statucie którego już nie ma? W Kodeksie Prawa Kanonicznego? Zadałem sobie trud przejrzenia go, ale nic takiego nie znalazłem. Gdzie jest więc napisane, że “Kościół Katolicki dał katechistom prawo oceniania”? Może w jakimś innym dokumencie, o którym ja nie wiem, ale pan z pewnością to wie? Zostańmy raczej przy działalności “katechistów”, bo jak widzę wyrządza ono najwięcej zła. Czekam więc na konkrety, Rydyger.” (Pabbibi)

    Uważasz, że Kościół akceptuje tylko to, co akurat jest ujęte konkretnym przepisem? Że cały KK jest ujęty w paragrafach, w najdrobniejszym szczególe, a czego nie ma w przepisach, tego nie ma w Kościele? Niestety nie mam wglądu we wszystkie dokumenty dotyczące Noekatechumenatu. Nie jest mi on zresztą potrzebny. Ufam, że Kościół czuwa nad DN i doskonale wie, na czym polega jej formacja (nie wyobrażam sobie, jakim cudem mogłoby być inaczej). Potwierdza to zarówno list kard. Arinze, jak i liczne, znane i wielokrotnie przytaczane w siostrzanych dysputach o DN wypowiedzi papieży i innych hierarchów, także tych nastawionych krytycznie od pewnych aspektów. Np. cytowane:

    „Odpowiedzialni świeccy, szczególnie przy okazji “skrutyniów” przy przechodzeniu przez różne etapy “Drogi” mają powstrzymywać się od wkraczania na intymny grunt sumienia, unikając tego wszystkiego, co może sprawiać wrażenie procedury przesłuchiwania; niech przeprowadzają rozeznawanie postaw, a nie narzucają konkretnych wyborów; wobec celów duchowych stawiających wyższe wymagania niech się po prostu ograniczą do ich proponowania. Prezbiterzy, także w tej delikatnej materii, jak w każdej innej sytuacji, niech zachowują własną odpowiedzialność pasterską (…)”

    W pełni się z tym zgadzam i tak też się dzieje. To właśnie mówię, co i autor wypowiedzi:

    Katechiści robią to, co robić mają, czyli „przeprowadzają rozeznawanie postaw”. Toczka. Tu właśnie widzę przykładowy przejaw akceptacji Kościoła dla tego, co robią katechiści, czyli rozeznawania postaw. To miałem na myśli, jeśli ktoś mnie źle zrozumiał, bo użyłem słowa „wiara” to przepraszam, widać różnie definiujemy to słowo w kontekście dyskusji. Konkret, jeden z wielu. Autor krytykuje tych, którzy dopuszczają się w ramach formacji DN nadużyć nie stosując się do jej założeń. Nie, to nie jest żaden paragraf. Nie musi nim być. Kościół to coś więcej niż tylko spisane kodeksy. Do kwestii statutów już się odnosiłem, nie będę się powtarzał.

    Co do cytowanej znanej książki i wstępu do niej biskupa Kraszewskiego, to faktycznie, opisuje ona jakąś herezję i przypisuje ją DN. Nie wiem, skąd autor czerpał informacje, ale to nieważnie. Ważne, że jak długo jestem w DN – nigdy się z omawianymi herezjami i nadużyciami nie spotkałem, ani nie słyszałem, by ktoś się spotkał. Jestem więc w kwestii prawowierności Drogi zupełnie spokojny. Inaczej by mnie na niej nie było. Co do, przykładowo, „świetnego interesu” jakim ma być rzekomo dla Kiko Droga, to wiem, że to fikcja. Pieniądze dawane dobrowolnie trafiają do ubogich, nie do jakiegoś sejfu Kiko. Piszę to po raz chyba drugi i ostatni (vide 243, Ad. 3)

    OGÓLNY APEL: Czytajcie, ludzie, co wcześniej napisano, nim powtórzycie po raz kolejny tezę, którą już omówiono (podstawa kulturalnej dyskusji). Po co wracać ciągle, z uporem maniaka do tego samego, skoro to nic nowego nie wnosi? Czy to się godzi, by, miast odnieść się do odpowiedzi na zarzut, skwitować ją ponownym wyartykułowaniem tego samego zarzutu ignorując odpowiedź nań? Co to ma wspólnego z merytoryczną dyskusją? Skoro nie zwracacie Państwo uwagi na odpowiedzi, jakie udzielane są na Państwa wątpliwości i pytania, to po co sie pytacie? Zaczyna to bez potrzeby przypominać sianie propagandy, w której takie metody są stosowane.

  281. Ireneusz said

    Drogi Wojtku:
    Nie będe się rozwodził w temacie co wolno a co nie wolno mówić Katechistom tylko i wyłącznie dlatego że przy okazji tzw. „przejść”, czy etapów, jeśli Pan woli to określenie(nie śmiem mówić do Pana po imieniu bo mogę narazić się na zarzut familiaryzmu, ale jeśli uzna Pan że mogę zwracać się do Pana „per” Wojtku, będę zaszczycony i będzie mi niezmiernie miło, jak również pozwoli to na mniej oficjalne zwracanie się do siebie, co nie oznacza równocześnie, że nie traktuję Pana wypowiedzi poważnie, a wprost przeciwnie), ZAWSZE towarzyszy im Kapłan, który swoją obenością potwierdza misję, którą powierzył im Kościół Katolicki (Katechistów w imieniu Kościoła Katolickiego ZAWSZE posyła Biskup, bez którego NIC nie można robić w Diecezji), posyłając ich do cieżkiej i bardzo odpowiedzialnej pracy misyjnej przy „prowadzeniu” katechumenów do nauki wiary (jak określił to Jan Paweł II mówiąc o Neokatechumenacie jako o „itinerarium wiary”).

    Powołał sie Pan również na książkę Ks.Enrico Zoffoli w tlumaczeniu Ks.Kananika Henryka Czepułkowskiego, Komorów 1999 pt. „Czy „Droga” Nekatechumentu jest prawowierna? Magisterium Papieża a katecheza Kiko Erguello” (w oryginale: „Magistero Del Papa e catechezi di Kiko”)i na jej wstęp wg Ks.Bp. Zbigniewa Józefa Kraszewskiego (proszę zwrócić uwagę na datę wydania ksiązki, która jest jeszcze przed zatwierdzeniem Statów Drogi).
    Otóz pragnę Pana poinformować Pana, jak również innych czytelników, że Prymas Polski Józef Kardynał Glemp, wystosował do Bp. Kraszewskiego list(sygnatura N.763/99/P) któego CAŁOŚĆ pozwalam sobie poniżej przytoczyć cytując za listem:

    „Ekscelencjo,

    Dotarła do mnie książka ks. Enriko Zoffoli „Czy Droga Neokatechumenatu jest prawowierna” – Wydawnictwo Antyk – Marian Dybowski, prztłumaczona przez ks.H.Czepułkowskiego, Komorów 1999.

    Nie zajmowałbym się tym paszkwilem na jedną z grup życia wewnętrznego w Kościele, gdyby nie „Słowo wstępne” podpisane przez przez Waszą Ekscelencię. Nie sądzę, aby ten tekst wyszedł spod pióra waszej Ekscelencji, raczej sądzę, że podsunięto go Waszej Ekscelencji do podpisania, jest to bowiem potwierdzanie nieprawdy.

    Wielu Kardynałów pracuje dziś nad znalezieniem kanonicznego miejsca dla potężnej i oryginalnej dychowości. Ojciec Święty doskonale zna apostolski zapał „Drogi” i ludzi, którzy ofiarują życie za Kościół i Papieża. Ojciec Święty wysyła ich jako najbardziej odważnych do krajów misyjnych. U nas pracuje wzorowo kilkunastu kapłanów „Redemptoris Mater”, a wielu z nich pracuje w krajach na wschodzie. Wspólnoty rodzin, praktykują heroiczne życie katolickie w okolicznościach zaprzeczanej Ewangelii.

    Członkowie wspólnot dochodzą do takiego stopnia życia duchowego, że w „Drugim scrutinium” wyrzekają się największego x ideałów tego świata – pieniądza. Część tych pieniędzy idzie na ubogich, część na do dyspozycji Kościoła hierachicznego. To bohaterskie wyrzeczenie się się jest znakiem duchowości, dlatego stwierdzenie przez Biskupa: „Kiko świetnie dba o interesy” jest wysoce krzywdzące, niesprawiedliwe i nieprawdziwe.

    Radzę, aby Wasza Ekscelencja zapoznał się z nauką „Drogi”, zapoznał się z praktyką życia wspólnot i znalazł spoób na ODWOŁANIE sformuowań, które są oskarżeniami krzywdzącymi. Wspólnoty „Drogi” żyją w naszych parafiach w Warszawie – można to sprawdzić.

    Każdy człowiek może głądzići potknięcia mogą się zdarzyćwśród ludzi – członków „Drogi”, ale my, biskupi, winniśmy sprawę zbadać w miłości.

    Piszę te słowa z bólem i ufam, że Wasza Ekscelencja zrozumie moje intencje.

    Ślę pozdrowienia w Chrystusie Panu.

    podpisano: Józef Kardynał Glemp Prymas Polski” ………………koniec cytatu.

    Na marginesie pragnę poinformować Pana, że między ks. Enriko Zoffoli a Kiko Arguello, na łożu śmierci ks. Enrico doszło do pojednania, i pojednania, co nie możliwe jest bez FAKTU zmartwychwstania Jezusa Chrystusa i Jego BEZGRANICZNEJ miłości do ludzi.
    Śląc pozdrowienia i przkazując Znak Pokoju w Chrystusie……Pokój z Tobą……..Ireneusz

  282. Marucha said

    Z całym szacunkiem dla Prymasa Józefa Glempa – wiele Jego wypowiedzi bywało zdumiewających, co być może nie powinno dziwić, gdyż był jednak modernistą.

  283. Kurara said

    Ojoj. Nie wiem czy pan wie, szanowny panie Marucha, ale starożytni Żydzi uważali Chrześcijaństwo za „sektę wyznaniową w obrębie Judaizmu”. Jednakowoż może pan uważać Drogę Neokatechumenalną za „sektę”, chociaż jest uznawana przez Kościół. Jak powiada mądre ludowe przysłowie „z prawdą jest jak z du*ą, każdy ma swoją”. Ważne jest by wyrażać ją w sposób nikogo nie krzywdzący.

    Tak nawiasem. Należę do „neonów”, przy okazji jestem buddystką. I nikt tam nie zabroni mi tego robić. Jestem wolnym człowiekiem i pana opinia(którą oczywiście uważam za niesłuszną) nie zmieni mojego zdania, ba!, nawet je utwierdzi.
    Jestem też pewna, że, podobnie jak Roman Giertych reklamuje homoseksualizm, pan reklamuje Neokatechumenat. Jestem za to dozgonnie wdzięczna.

    Wydaje mi się, że pana wypowiedzi dotyczące młodych ludzi są niesłuszne. To, że jeszcze nie dorośli nie znaczy, że są głupi. W końcu „taka Rzeczypospolita, jakie młodzieży chowanie”.

    Pozdrowienia dla wszystkich^^

  284. Kurara said

    Aha i jeszcze „ekscesy liturgiczne”. No to już powinno się wydrukować w tygodniku z dowcipami. Jest to dla mnie niewypowiedzianie śmieszne.

    Proponuję Pani śmiać się do sera… to jeszcze śmieszniejsze. – przyp. admina

  285. Marucha said

    Jak można być katolikiem i jednocześnie buddystą? Jak można wyznawać dwie religie na raz?

    To dowodzi tylko totalnego chaosu w głowie. Czy Pani w ogóle zna przesłanie Ewangelii? Oczywiście nie zna go Pani, bo by Pani takich bredni nie wypisywała.

    Oczywiście nikt Pani nie może niczego zabronić. Zresztą zabronić głupoty jest trudno. Pani wpis potwierdza niestety najgorsze wyobrażenia, jakie miewamy na temat (przynajmniej niektórych) mlodych osób.

    Tak przy okazji: ciekawe, ilu młodych neokatechumenów ot tak, przy okazji, wyznaje jednocześnie jakieś inne religie, bo „nikt im tego nie może zabronić”, a „droga” toleruje takie wybryki? Czy osobom myślącym nie zapala się gdzieś czerwone, pulsujące światełko?

  286. Xenia said

    Ta panienka to typowy produkt „ekumenizmu”, w którym wszystkie religie są równie dobre i który trafił na podatny grunt.

    Oczywiście nie zna ona nawet Pierwszego Przykazania, które – dla jej nauki – cytuję: „Nie będziesz miał innych bogów przede mną”.

  287. Mucha Plujka said

    Cóż owa „Kurara” może wiedzieć o liturgii, jak nie zna Pierwszego Przykazania? Niech się smieje śmiechem głupka…

  288. Wiedźminka said

    Kuraro, ale to prawda – nie można być jednocześnie chrześcijanką i buddystką gdyż różnice między tymi systemami są ogromne.

    BÓG
    Czy wierzysz, że Bóg jest Jeden w Trzech osobach: Bóg Ojciec, Jezus i Duch Święty, że Jezus zbawił nas od grzechu i przyjdzie na końcu świata? Myślę, że wierzysz, gdyż co niedzielę odmawiasz „credo”.

    W buddyźmie bogiem jest cały świat – kamienie drzewa, ludzie i wszystko inne. Panteizm.

    GRZECH
    W chrześcijaństwie świadome sprzeciwienie się woli Bożej.
    W buddyźmie niewiedza, która nie pozwala uwolnić się człowiekowi.

    ZBAWIENIE
    W chrześcijaństwie człowiek zostaje zbawiony przez Jezusa, dzięki łasce Bożej i jeśli zasłuży po śmierci trafia do nieba, gdzie pozostanie na zawsze.

    W buddyźmie człowiek zbawia się sam przez samodoskonalenie. Po śmierci następuje reinkarnacja i żyje znowu (wiara w reinkarnacje rodzi bardzo wiele niesprawiedliwości). Kiedy w końcu człowiekowi uda się wyzwolić z kręgu życia i śmierci osiąga niebyt, czyli nirwanę.

    PODSUMOWUJAC
    Albo wierzysz w Jezusa i to co nam objawił i odrzucasz buddyzm, albo jesteś jak ludzie o których mówi ewangelia: „Nie każdy, kto mi mówi: panie, panie wejdzie do Królestwa Bożego”. Zaprawdę, nie każdy. Radzę zapoznać się z podręcznikiem do religii i przede wszystkim z Biblią.

    Admin, bardzo przepraszam za ten tekst w ogóle na inny temat, ale chciałam to kurarze wyjaśnić.

  289. Wiedźminka said

    kuraro, jakbyś się ze mną nie zgadzała – mój meil: wiedzminka.sylwia@wp.pl

    PS. Jeszcze raz przepraszam za zaśmiecanie tematu, ale trzeba pewne rzeczy siostrze w Chrystusie wyjaśnić, prawda?

  290. Marucha said

    Oczywiście Wiedźminka ma słuszność i nawet nie ma o czym dyskutować. Doprawdy, nie wiem, co trzeba mieć w głowie, aby „godzić” ze sobą dwa tak różne systemy. To zupełnie, jakby coś miało jednocześnie kolor czerwony i zielony.
    Nie bawiąc się w subtelności i grzeczności: posting Kurary był wyjątkowo głupi.

    Najbardziej mnie jednak szokuje, iż ta grupa neokatechumenacka – rzekomo katolicka – toleruje wśród siebie osobę, która sama nie wie, w co wierzy. Obawiam się, że tak może być również w innych grupach… to byłby jeszcze jeden kwiatek do wszystkich wypaczeń „Drogi”.

  291. Kurara said

    W buddyzmie nie ma boga :*

    No właśnie: jako katoliczka wierzysz w Boga, a jako buddystka – nie.
    I w twojej biednej głowie jakoś to się wszystko godzi… – dop. Maruchy

  292. Kurara said

    Z punktu widzenia wielu osób, w tym mojego, nie jest to też religia, tylko system filozoficzno-etyczny.

  293. Marucha said

    A ile takich systemów jednocześnie wyznajesz, Kuraro?

  294. Kurara said

    Ach i znowu zapomniałam o czymś. Z religii od początku mojego kształcenia nie miałam innej oceny końcowej niż 6. Pewnie zarzuci mi ktoś, że niewykwalifikowana osoba uczyła taką osobę jak ja. Uczyły mnie dwie katechetki i ksiądz.

    Panie Marucha, czy nie słucha pan przypadkiem Radia Maryja? Z pana „filozofii” promieniuje typowo radiomaryjna niechęć do młodzieży.

    Zapomniał pan też o bardzo poważnych zarzutach wobec drogi.
    Neokatechumenat demoralizuje nieletnich, podając im wino.
    Droga promuje również homoseksualizm, gdyż znakiem pokoju jest w nim pocałunek w policzek.

    O, ironio!
    O, paradoksie!
    O, dorastające langury widniejące na moim kalendarzu!

  295. Kurara said

    # Kurara Powiedział/a::
    sierpień 7th, 2007 @ 10:37:10

    W buddyzmie nie ma boga :*

    No właśnie: jako katoliczka wierzysz w Boga, a jako buddystka – nie.
    I w twojej biednej głowie jakoś to się wszystko godzi… – dop. Maruchy

    Taak? To dlaczego część buddystów jest hinduistami i wierzy w niezliczoną ilość różnych bogów?

  296. Rydygier said

    „Najbardziej mnie jednak szokuje, iż ta grupa neokatechumenacka – rzekomo katolicka – toleruje wśród siebie osobę, która sama nie wie, w co wierzy. Obawiam się, że tak może być również w innych grupach… to byłby jeszcze jeden kwiatek do wszystkich wypaczeń “Drogi”.”

    Formacja DN jest przede wszystkim dla tych najbardziej zagubionych („z wielkiego oddalenia” można rzec), dla najbardziej „opornego” materiału, który potrzebuje kupę czasu by dojść do tego, do czego inni mają łaskę dojść znacznie szybciej. Droga więc nie tylko toleruje, ale wręcz takie osoby szczególnie zachęca, przede wszystkim do nich kieruje swoje katechezy, bo jest miejscem w Kościele właśnie dla takich. To jest właśnie wielkość tej Bożej łaski, jaką jest Neokatechumenat – przywracanie Kościołowi tych, którzy odeszli daleko.

  297. Kurara said

    Dziękuję Rydygierowi za słowa poparcia, aczkolwiek nie wydaje mi się bym była bardzo oddalona. Nie wierzę w nirwanę, reinkarnacje i inne tym podobne. Uważam tylko, że cztery szlachetne prawdy i szlachetna ośmiostopniowa ścieżka są właściwe. Nie znalazłam w nich nic co koligowało by z przykazaniami Bożymi. Nigdy nie opuściłam Mszy Św. chyba, że nie byłam w stanie iść na nią z powodu choroby. Należę też do Caritasu. Nie piję, nie palę, nie używam narkotyków, nie jestem agresywna. W szkole mam wzorowe zachowanie i świadectwo z paskiem.

  298. Ireneusz said

    Z całym szacunkiem dla Pana, Panie Marucha(czyż nie jest zastanawiające, że pisze Pan używając jakiegoś pseudonimu??…………..czyżby miał Pan coś do ukrycia??? daje to wiele do myślenia)………ale opinie które Pan wyraża są delikatnie mówiąc do niczego……cóż ja mówię, jakie opinie?……..To że nie jest Pan w stanie merytorycznie wypowiadać się na określony temat, świadczy o Pana daleko idącej indolencji i braku argumentów do dalszej dyskusji. Pan nie potrafi odpowiadać jakimikolwiek argumentami tylko za pomocą kalumni próbuje Pan ukryć własny brak kompetencji. Z całości Pana postów na tej stronie (a proszę mi wierzyć, czytałem uważnie wszystko to co Pan napisał na tej stronie), wniosek jest tylko jeden i aż nadto oczywisty. Ocenę zostawiam sobie i uważniejszym czytelnikom.
    Nie mniej jednak, ja nie zgadzam się na taką polemikę, która nie jest poparta żadną konkretną argumentacją. Z pozdrowieniami.
    Ireneusz

  299. Mucha Plujka said

    A skąd ja wiem – z całym szacunkiem dla Ireneusza – czy to jest jego imię? A nawet jeśli jest prawdziwe – czy jednoznacznie identyfikuje osobę?

  300. Marucha said

    Szanowny Panie Ireneuszu… zakładam, iż ma Pan na imię „Ireneusz” – co właściwie mi daje ta informacja? Nic. Pańska osoba i pańska ksywka nie jest w ogóle istotna, gdy chodzi o wymianę poglądów.

    Mnie też „daje wiele do myślenia”, iż nie podpisał się Pan pełnym imieniem i nazwiskiem, wraz z adresem i numerem telefonu. Imię „Ireneusz” nie pozwala mi w żaden sposób Pana zidentyfikować – nie bardziej, niż „Muchę Plujkę”, „Kurarę” czy „Henryka123″, którzy również udzielają się na tym Forum

    No i to by było (prawie) na tyle odnośnie pańskich zastrzeżeń.

    Reszta wypowiedzi nie jest warta dyskusji. Wszystkie moje poglądy są dokładnie umotywowane, trzeba tylko przejrzeć moje artykuły. Oczywiście nie lubię się powtarzać i po raz 50-ty powtarzać swe argumenty każdemu nowoprzybyłemu, który tego sobie zażyczy, gdyż mam jeszcze tzw. życie niewirtualne i czas jest dobrem dla mnie bardzo cennym.

  301. Halinka said

    Witam.Nie będę oceniać ludzi z neo.Chciałam napisać tylko o tym co mnie spotkało.Mój chłopak zaczoł chodzić na neo.Znamy się 5 lata a on przez ostatnie pół roku zmienił się o 180 st.To nie była ta sama osoba.Ta „droga” bardzo zmienia ludzi i niekoniecznie na dobre. Wybrał Neokatechumenat mogę tylko mu życzyć powodzenia i oby nie żałował.

  302. Marucha said

    Cóż odpowiedzieć na stek bzdur, jakimi (może dla żartu?) raczy nas „Kurara”?

    „Dlaczego część buddystów jest hinduistami i wierzy w niezliczoną ilość różnych bogów?”

    A co nas, katolików, obchodzą buddyści i hinduiści? Ci ludzie błądzą. Jedyne, co możemy zrobić, to starać się ich nawrócić. Katolik ma wierzyć w jednego Boga w Trójcy Świętej, a nie zajmować się jakąś wschodnią mistyką

    „Panie Marucha, czy nie słucha pan przypadkiem Radia Maryja? Z pana “filozofii” promieniuje typowo radiomaryjna niechęć do młodzieży.”

    Tak, słucham Radia Maryja (w odróżnieniu od Kurary), a więc wiem, o czym mówię – i z całą stanowczością stwierdzam, iż jestem bardzo zbudowany właśnie stawianiem na młodzież przez media z Torunia.
    Nieustannie młodzi ludzie są zapraszani do studia, urządzane są dla nich pielgrzymki, spotkania, rekolekcje, dyskusje… a czymże jest sama uczelnia toruńska, WSKSiM – dla kogo ona została zbudowana, jeśli nie dla młodzieży?

    A więc Kurara bredzi. Po prostu bredzi o sprawach, które zna, jak się wydaje, z trzeciej ręki.

    Nie, Kuraro, to nie jest tak, że ja „nie lubię młodzieży”. Ja nie lubię głupiej młodzieży. Takiej, co niby jest katolicka, a uprawia „przy okazji” jakieś inne religie. Takiej, co bezmyślnie powtarza jakieś plotki i kłamstwa. I z przykrością stwierdzam, iż twoje wypowiedzi klasyfikują cię właśnie do tej grupy.

  303. Kurara said

    Nie uprawiam „przy okazji” innej religii. Zgadzam się jedynie z czterema szlachetnymi prawdami i szlachetną ośmiostopniową ścieżką.
    Niech mi pan też powie co w moich wypowiedziach jest plotką i kłamstwem. Jestem tego niezmiernie ciekawa.

    Dlaczego część buddystów jest hinduistami i wierzy w niezliczoną ilość różnych bogów?”

    A co nas, katolików, obchodzą buddyści i hinduiści?
    Typowa chrześcijańska miłość do bliźniego.

    Po za tym nie zamierzam wykłócać się z kimś kto słucha Radia Maryja. Z całym szacunkiem.
    A, uczelnia Toruńska. Tam to są wspaniałe wykłady. Szczególnie kiedy dotyczą prezydentowej.

  304. Marucha said

    Kłamstwem jest np. zarzucanie mediom toruńskim, iż „nie lubią młodzieży”.

    Kłamstwem jest zarzucanie uczelni WSKMiS, iż źle mówiono o prezydentowej. Jeśli (powtarzam: jeśli) powiedziano o niej prywatnie coś niepochlebnego, to sobie na to zasłużyła swym stosunkiem do np. sprawy aborcji. Jak rozumiem, jako – między innymi – katoliczka, jesteś zwolenniczką aborcji, czy się mylę w przypuszczeniach? Nb. czy słuchała Pani tych nagrań, czy tylko słyszała o nich?

    Plotką jest bredzenie o Radiu Maryja, jeśli się go nie słucha – i plotką jest bredzenie coś o wykładach, na których się nie było. Życzyłbym sobie, aby inne stacje radiowe nadawały audycje na tak wysokim poziomie merytorycznym.

    Chrześcijańską miłość do innowierców wyraziłem wystarczająco, mówiąc o tym, by ich nawracać. Natomiast próby stosowania buddyjskich czy hinduistycznych zasad do zupełnie innej religii, jaką jest katolicyzm… to pomieszanie z poplątaniem. Dla fałszywie pojętej „miłości bliźniego” nie będę chwalił ani fałszywych religii (zresztą hinduscy bożkowie są po prostu demonami), ani ludzi, którzy je wyznają.

  305. PL said

    I cóż z tego, że masz dobre stopnie z religii, skoro w praktyce nic z tego sobie nie przyswoiłaś?

    Jesteś zupełnie jak ten mój dawny uczeń. Znał na pamięć wzory z geometrii i algebry, ale ni w ząb nie umiał ich zastosować w praktyce.

  306. hrihoryj said

    Cała ta dyskusja dowodzi tego, że problem (z neokatechumenatem) jest.

  307. hrihoryj said

    Problem jest i basta.

  308. yuna said

    Według pana neokatechumenat jest zły. Nawet mimo, że niezgadzam sie z pańskimi pogladami gdyby założyć, że jest to odrębna religia to niezmienia faktu, iż żadna religia nie jest zła. Niemożna nikomu wmówic w co ma wierzyć na siłe bo będzie to tylko pogląd. Moim zdaniem neokatechumenat nie jest rzadnym problemem i mnie niepreszkadza, a mimo ,że jestem buddystką znam osoby które do niego nalerzą i nie widze w tym nic złego.
    Mam wrarzenie, iż pana poglad wiąże się silnie z radjem maryja.

  309. Kurara said

    Po pierwsze słyszałam nagrania. I zgadzam się z nimi. Nie lubię prezydentowej.
    Po drugie jeśli chodzi o aborcję uważam, że nie powinno jej być. To zwykłe morderstwo. Czy kobieta, która zabiła własne dziecko może uważać się za matkę, nawet jeśli inne jej dziecko żyje?
    Po trzecie muszę panu powiedzieć, że niejednokrotnie słyszałam Radio Maryja i prócz transmisji mszy, innych nabożeństw i utworów muzycznych(nie słucham tego typu muzyki, ale nie będę mówić, że jest zła dla kogoś kto taką lubi)słuchanie go jest dla mnie bez sensu. Jeśli pan lubi tego typu audycje to niech ich pan słucha. Jeśli pan sobie życzy aby inne stacje radiowe nadawały audycje na tak wysokim poziomie merytorycznymm, niech pan posłucha Radia Kraków bądź RMF Classic.
    Co do hinduizmu. Również go nie pochwalam :)

    PL Powiedział/a::
    sierpień 7th, 2007 @ 23:51:19
    I cóż z tego, że masz dobre stopnie z religii, skoro w praktyce nic z tego sobie nie przyswoiłaś?

    Jesteś zupełnie jak ten mój dawny uczeń. Znał na pamięć wzory z geometrii i algebry, ale ni w ząb nie umiał ich zastosować w praktyce.

    Ma pan całkowitą rację. Znam wzory, ale nie potrafię ich zastosować, ponieważ mam dyskalkulię i nie umiem liczyć.
    A czym jest dla pana przyswojenie sobie religii w praktyce?

  310. Marucha said

    Droga Yuno, piszesz, że „żadna religia nie jest zła”.

    Czy zaliczasz tu również – dla przykładu – religię satanistów, mafijny Kościół Scjentologów, voodoo i niektóre religie indiańskie, pławiące się w okrucieństwie i krwi?

  311. Marucha said

    Cieszy mnie, Kuraro, iż dla Ciebie aborcja jest złem. Tak być powinno. Zabójstwo jest zabójstwem. Nawet jeśli ofiara nie może się bronić nawet płaczem.

    Co do radia RMF FM to jednak, wybacz… to jest radio dla ludzi niezbyt lubiących przemęczać swój umysł.

    Zrób coś dla mnie. Posłuchaj kilka razy „Rozmów niedokończonych” w Radio Maryja. Przemóż się. Zaciśnij zęby. Wycierp. Ich godziny nadawania znajdziesz na Internecie. I potem podziel się wrażeniami, ok?

    Pozdrawiam
    Gajowy

  312. Dzieciak said

    W „Rozmowach” czasem są prezbiterzy posługujący Drodze.
    Tych też Pan słuchał Panie Marucha?

  313. Marucha said

    Czy myśli Pan, że zatykałem wtedy uszy?
    Owszem, neoni bywają w Radio Maryja. Nie mam nic przeciwko tym ludziom. Szkoda mi ich po prostu. Zwalczam jedynie, jak potrafię, sam neokatechumenat.
    I przypominam, iż mówiłem już, że Radio Maryja cenię głównie za jego wkład w budzenie patriotyzmu i podawanie wiadomości, które nie mogą jakoś „się przebić” do „międzynarodowej prasy”, jaka dominuje w Polsce.

  314. Dzieciak said

    Jeżeli ich Pan słuchał W RM – to co takiego bulwerującego od nich Pan usłyszał? Bo dokładnie to samo mówią na liturgiach we wspólnocie. Ponieważ ci „diaboliczni” katechisci są we wspólnocie raz na rok a prezbiterzy są cały czas ze wspólnotą – to defacto oni „prowadzą wspólnotę”. Jeśli byłyby problemy doktrynalne zareagowaliby natychmiast.
    Ten przykład pokazuje jak niewiele Pan wie o DN – jak Pana oceny i sądy są rzucane bezmyślnie w przestrzeń – jak robi Pan kawał złej roboty – być może zniechęcając kogos kto jest w wielkim cierpieniu do spotkania Chrystusa w przepowiadaniu. Proszę się nad tym spokojnie – bez emocji zastanowić.

  315. ewa said

    Do „Dzieciaka” .

    Problem w tym ,że prezbiterów nie ma . Bracia ,sami robią Drogę .
    Nie ma kto zareagować ,na problemy doktrynalne – jak piszesz. Taka jest prawda .
    Byłam na Drodze 7 lat i przez cały ten czas ,wspólnota nie miała prezbitera ! Czasami ktoś odwiedził nas , gościnnie .
    Na liturgiach bylismy sami , nie było nikogo , kto mógłby korygować , to co mówimy ( a czasami … , szkoda mówić).
    Eucharystie zwykle były z innymi wspólnotami .
    Trudno było się z tym pogodzić . Są ludzie ,którym to nie przeszkadza i szanuję to , ja nie dałam rady .
    Pozdrawiam .
    Ewa

  316. magda said

    Jestem na drodze juz 7 lat i większość z tego co piszesz nie jest prawdą… jest mi przykro, że piszesz o tym publicznie i że negatywnie nastawiasz do neo ludzi którzy nie znają tej rzeczywistości. najlepiwj będzie jak pójdziesz na katechezy i poznasz drogę od wewnątrz. nie jest dobrze nastawiać ludzi od początku negatywnie, być może odbierasz im drogę do poznania Boga (i to wcale nie znaczy, że neo jest jedynym miejscem gdzie jest Bóg i jego poznanie…) pozdrawiam serdecznie :)

  317. Xenia said

    Faktem jest, że w wielu wspólnotach mają miejsce nadużycia. Mamy tu świadków z pierwszej ręki.

  318. ewa said

    Xenia , naduzycia są wszędzie – niestety .
    Wspólnoty tworzą ludzie , a jesteśmy jacy jesteśmy .
    Doskonały i bezbłędny jest TYLKO BÓG !
    Nie chciałam swoim wpisem potwierdzić , że Droga jest zła , i przytakiwać tym którzy piszą o niej „sekta” .
    Chcę to jasno powiedzieć – WIDZĘ , ŻE DROGA JEST DZIEŁEM BOGA !!!
    I nigdy nie było inaczej .
    Chodziło mi tylko i wyłącznie o to , że moim zdaniem , źle jest gdy zakłada się wspólnotę bez stałej opieki prezbitera .
    Wtedy zdarzają się nadużycia – jest to wina ludzi a nie Boga !

    Wspólnota bez prezbitera , to , jak w dom bez ojca .
    Matka jakoś wychowa swoje dzieci ,
    ale brak głowy rodziny pozostaje w ich sercach na całe życie i ma ogromny wpływ na nich samych .

    Wspólnota bez prezbitera , to NIEKOMPLETNA RODZINA !!!
    Tak to widzę .

    Pozdrawiam Cię serdecznie Ewa .

  319. Dzieciak said

    do Ewy
    Nie było prezbitera na Eucharystii, na pokutnej?
    Mogło go nie być na liturgii Słowa w tygodniu. Ale w pozostałym czasie jest. Nie opwiadaj bajek.

  320. ewa said

    Och dzieciaku .
    Pisałam , że Eucharystię mieliśmy z innymi wspólnotami a czasami gościnne był z nami prezbiter – myślałam o pokutnej .
    Przykro mi ,że nie zrozumiałaś :)
    Pozdrawiam Ewa

  321. Rydygier said

    Tak. Wspólnota bez stałego prezbitera ma bardzo ciężko.

  322. Dzieciak said

    DO Ewy:
    Więc Ewo – po co mieszasz w temacie.
    Jest prezbiter na Eucharystii -on pilnuje spraw liturgicznych i dogmatycznych. Jest na liturgii pokutnej – sprawuje sakramenty, na spowiedzi indywidualnej może korygować kwestie moralne.
    Do wspólnot wchodzą rózni ludzie, niektórzy z wielkiego oddalenia od Kościoła – oczekiwac od nich błyskotliwości i finezji teologicznych i biblijnych – to nieporozumienie.
    Katechiści są 1-2 na rok we wspólnocie i rozumiem,że wówczas „robią pranie mózgu” na najbliższy rok całej „sekcie”.
    Wogóle moja wypowiedź dotyczyła prezbiterów występujących w Radiu Maryja, których niektórych znam (nr 314 – przeczytaj co napisałem). Niepotrzebnie mieszasz wątki. Może u Ciebie prezbiter nie przychodził na liturgię Słowa w tygodniu. Ale u mnie przychodzi i w wielu innych tez przychodzi. Może mimo wszystko my też błądzimy? A może to on nam „pierze mózg” dwa razy w tygodniu? To bardziej wiarygodna ocena.

  323. Piotr said

    Dzieciaczku nie wiem o co Ci za bardzo chodzi. Ewa nic nie miesza. Nasza wspólnota przez długi okres nie miała „własnego” prezbitera. Jak napisał wyżej Rydygier jest to sytuacja bardzo trudna. Tak więc liturgie środowe przeważnie mieliśmy bez prezbitera. To prawda, że prezbiter jest na pokutnych i na eucharystiach (ale wtedy już łączonych) ale możność odprawiania eucharystia samemu jako wspólnota z własnym prezbiterem to dar, którego nie da się przecenić, i który jest ciężki do uzyskania bo zawsze ktoś nie ma prezbitera więc trzeba się dzielić ;)

  324. ewa said

    Poddaje się Dzieciaku :) – nie rozumiemy się .
    Wiesz co mnie zastanawia w Twoich odpowiedziach , ta złośliwość , nieprzychylność . Skąd się to bierze ?
    Masz jakiś problem z akceptacją siebie i innych ?
    Pomyśl o tym .
    Życzę Ci wszystkiego dobrego .
    Ewa

  325. Marucha said

    Chciałbym przypomnieć, że nie było moim zamiarem atakowanie neokatechumenów – a jedynie neokatechumenatu i jego twórców, których uważam za groźnych hochsztaplerów religijnych.

    Ludziom, zabłąkanym na bezdrożach „Drogi” po prostu współczuję.

    Nie robią na mnie żadnego wrażenia opowieści, jak to dobrze jest być członkiem takiej grupy, jaka tam panuje wspaniała atmosfera, jak wszyscy się kochają, wspomagają i nawzajem oceniają głębokość swojej wiary.

    Takie same, a nieraz jeszcze ładniejsze opowieści można bowiem usłyszeć również od Świadków Jehowy, harekrysznowców, czy członków sekty „Niebo” niejakiego Kacmajora. I nie mam powodów wątpić, iż owe opowieści są szczere.

    W naszej religii nie chodzi o to, by członkowie jakiejś grupy „dobrze się w niej czuli” i było im ogólnie fajnie – ale chodzi o dochowanie wierności nauce Chrystusa, Tradycji oraz temu, co objawiali nam Święci, Doktorzy Kościoła i Papieże przez dwa tysiąclecia. Własnoręczne „wynalazki” religijne Kiko Arguelo są skazane na odrzucenie, co niewątpliwie nastąpi – podobnie, jak powrót Tradycyjnej Mszy Świętej.

  326. Rydygier said

    No tak. Opowieści wrażenia nie robią – zrozumiałe. A jednak Kolega zbywa niemal kompletnym milczeniem (oprócz tych fragmentów, które, jak się zdawało, można było wykorzystać jako zarzut) także i wypowiedzi rzeczowo i konkretnie (przynajmniej w założeniu) odnoszące się do komentowanego artykułu (vide 243). Chciałbym jednak wiedzieć (w końcu to Kolega jest autorem tekstu, któremu zadaję w wielu miejscach kłam), co Kolega sądzi o mojej polemice. Milczenie oznacza zgodę (a więc przyznanie, ze treść artykułu nie odpowiada prawdzie), czy też jest ignorowaniem argumentów tak lichych, że aż nie wartych odpowiedzi?

  327. Marucha said

    Milczenie nie musi oznaczać zgody. Może też oznaczać zmęczenie powtarzaniem w kółko tego samego.

    Ma Pan swoje poglądy, umie – przyznaję to Panu – wyrazić je w sposób rozsądny… ale przynaje mi Pan też pośrednio rację, np. gdy potwierdza Pan istnienie „stopni wtajemniczenia” w neokatechumenacie, co jest absolutnie sprzeczne z katolicyzmem, a bardziej przypomina masonerię.

  328. Rydygier said

    Co do powtarzania, to doskonale Pana rozumiem, mam podobne odczucia ilekroć usiłuję polemizować z tego typu zarzutami stawianymi DN. Myślę, że można tego łatwo uniknąć prowadząc dialog mający na celu dojście do prawdy, nie zaś dwa równoległe monologi służące udowadnianiu racji, która jest „najmojsza”. Widać nie potrafię…

    Potwierdzam istnienie etapów, można je określić jako „stopnie wtajemniczenia”, choć wtedy mogą się, niezgodnie z rzeczywistością, niektórym kojarzyć z masonerią itp. Dlatego wolę określenie „etapy”, które lepiej oddaje rzeczywistość. Jeśli nie ma dla tego typu formacji, jak Pan twierdzi, miejsca w Kościele Katolickim, to po proszę o Pana komentarz do tego:

    http://www.kkbids.episkopat.pl/wprowadzeniedowkl/rutulal/chrzestdoroslych.htm

    „6. Na tej drodze, oprócz okresów poszukiwania i dojrzewania (por. niżej, nr 7), istnieją „stopnie” czyli etapy. Katechumen przebywając je, przechodzi jakby przez bramy lub wstępuje na kolejne stopnie.” etc.

    oraz o skomentowanie faktu zatwierdzenia przez onże Kościół Katolicki ad experimentum Statutu DN, który opisuje owe etapy (Rozdział IV)…

    Ponadto to zaledwie jeden z dwunastu omawianych punktów. Oczywistym jest rzecz jasna, że musu ich komentowania nie ma, ale byłoby miło.

  329. Perełka said

    Uważam, że to co jest napisane na tej stornie jest jedna wielka bzdurą!!! Wy niczego nie rozumiecie!!! W mojej wspólnocie, wszystko tak jak mówi Jezus!!! A wy chodź nie jesteście we wspólnocie i słyszycie plotki oceniacie!! Zastanówcie się nad tym co mówicie!! Przystapcie a dopiero wtedy mówcie i oceniajcie!!! Ale zostaniecie osądzeni w niebie przez Boga!!! Się żygać chce na te wasze komentarze!!! Neokatechumenat nie jest niczym złym!!!

  330. Perełka said

    Czuję się urażona, chociaż jestem w neokatechumenacie!!! Tu jest podobnie jak w normalnym kościele jeśli chcecie nas wyodrębnic, to przynajmniej miecie pojecie o czym wy wszyscy tutaj mówicie!!! Bo, naprawdę, ale wasze komentarze i to co przeczytałam wyżej jest straszne!!! Wcale nie atakujecie naokatechumenatów prawda??Wogóle!!! To po jasną cholerę chcecie nas zlikwidować??? Przeszkadza wam to??? Jesteście nie poważni!!! Napawdę!!! Dajcie nam św. spokój!!!

  331. Wiedźminka said

    Perełko, spokojnie! Po co sobie nerwy szarpać? Ludzie mają różne opinie, różne opinie są też na tej stronie. Ja na przykład w neo nie jestem, ale nie uważam, żeby wasze wspólnoty były czymś złym – przeciwnie. A ty wszystkich wrzuciłaś do jednego worka: „wszystko co jest napisane na tej stronie to bzdura!”. No dobra, ale zamiast się denerwować lepiej napisz, co według ciebie jest nieprawdą. Tak konkretnie, ok?

  332. myśliciel233 said

    Ja jestem w neokatechumenacie od 3 lat
    sam jestem jeszcze młody mam 17 lat ,nie jestem żadnym fanatykiem ,
    katolicki ślub moich rodziców zobowiązał ich do przekazania mi wiary.
    Zrobili to w sposób jaki większość rodziców należacych do neokatechmenatu przekazuje wiarę swoim dzieciom tzn. w każą niedziele cała rodzina siada przy stole i wszyscy modlą się do Boga .Kiedy skończyłem 13lat wysłali mnie do wspólnmoty ,strasznie się buntowałem bo to nigdy nie było i nie będzie modne.Teraz mam po 4 latach zobaczyłem trochę jakim jestem człowiekiem
    ,chociaż należe do neokatecheumenatu mój styl życia nie jest wzorowy.
    Jednak głupotą jest jeżeli ktoś twierdzi że ci którzy należą do neo są święci .W dzisiejszych czasach kiedy tylu ludzi przeżywa życie samotnie to dobra alternatywa ,mogę też dodać że we wspólnotach jest przekrój ludzi począwszy od tych biedbych a kończąc na bogaczach.

  333. Neon_Aga said

    Mam pytanie. Czy p. Marucha był kiedykolwiek na jednym spotakniu neo? Czy rozmawiał z choć z seminarzystów? Prawda jest taka, że kościół na świecie umiera. Kraje takie jak Francja, Włochy, które są kolebką chrześcijaństwa powoli staja się pogańskie. Pornografia, związki niesakramentalne, rozwody. To niszczy człowieka!
    Moja cała rodzina należy do neo. Mój tata umarł 12 lat temu i gdyby nie neo moja mama nie poradziła sobie nie tylko finansowo ale i psychicznie. Znam wiele kobiet po rozwodach i widzę,że po utracie bliskiej osoby są wrakiem człowieka! A moja mama jest szczęśliwa! Bo wie, że Bóg tak chciał i że ją kocha!
    A neo jest tak prorodzinne, żę jak bylismy na spotkaniu z papieżem (!) ze wspólnotą to przyjęły na noclekg nas takie rodziny, które miały po 8, 10 czy 15 dzieci! Czy może p. Marucha przyjąłby taką ilość dzieci? Czy nie przeklinałby Boga w swoim sercu?
    Pozdrawiam

  334. Neon_Aga said

    aaa i proszę jeszcze p. Maruchę o zapoannie się ze stroną oficjalną Neokatechumenatu http://www.camminoneocatecumenale.it/pl/index.asp Tam są autentyczne wypowiedzi papieży. Są tam też statuty, które niedługo zostaną w pełni zalegalizowane przez Benedykta XVI
    Pozdrawiam

  335. Mosztarda said

    Pozwole sobie zacytowac wypowiedz nieobecnego gajowego Maruchy i proponuje Michalowi merytoryczne uzasadnienie jego pogladow zamiast chamskiego rzucania inwektyw. Michal sam sie dyskredytuje stosujac dziecinna zabawe w wyzwiska.
    — — — — — — — —

    „Chciałbym przypomnieć, że nie było moim zamiarem atakowanie neokatechumenów – a jedynie neokatechumenatu i jego twórców, których uważam za groźnych hochsztaplerów religijnych.

    Ludziom, zabłąkanym na bezdrożach “Drogi” po prostu współczuję.

    Nie robią na mnie żadnego wrażenia opowieści, jak to dobrze jest być członkiem takiej grupy, jaka tam panuje wspaniała atmosfera, jak wszyscy się kochają, wspomagają i nawzajem oceniają głębokość swojej wiary.

    Takie same, a nieraz jeszcze ładniejsze opowieści można bowiem usłyszeć również od Świadków Jehowy, harekrysznowców, czy członków sekty “Niebo” niejakiego Kacmajora. I nie mam powodów wątpić, iż owe opowieści są szczere.

    W naszej religii nie chodzi o to, by członkowie jakiejś grupy “dobrze się w niej czuli” i było im ogólnie fajnie – ale chodzi o dochowanie wierności nauce Chrystusa, Tradycji oraz temu, co objawiali nam Święci, Doktorzy Kościoła i Papieże przez dwa tysiąclecia. Własnoręczne “wynalazki” religijne Kiko Arguelo są skazane na odrzucenie, co niewątpliwie nastąpi – podobnie, jak powrót Tradycyjnej Mszy Świętej.”

  336. Michał said

    Moje uzasadnienie jest takie: żeby się wypowiadać na jaki kolwiek temat trzeba mieć o nim pojęcie. Ja osobiście jest w neokatechumenacie 3 lata i jest zajebiście. Dzięki temu mogę komuś opowiedzieć jak jest czy coś. A jak patrze na te bzdury wypisane przez niejakiego maruche to aż brak mi słów.
    Poza tym co kogo interesuje czy ty chcesz wstąpić do neokatechumenatu czy nie i co o tym sądzisz.

    No to pięknie cię, człowieczku, wychował ten neokatechumenat… „Zajebiście”.
    Wyzwiska, zamiast argumentów.
    Styl zionący żalosnym prymitywizmem.
    Chyba cię tu nasłał jakiś wróg neokatechumenów, żebyś ich kompromitował, ha ha! – przyp.adm.

  337. Michał said

    Neon_Aga kozackie świadectwo:)

  338. Mosztarda said

    Przepraszam bardzo, ale jak Michal argumentuje „Ja osobiście jest w neokatechumenacie 3 lata i jest zajebiście” to ja jest tak zdegustowany, ze na tym ja konczy dyskusje.
    Zegnam

  339. Michał said

    myśle, że tak będzie lepiej

  340. Piotr said

    Mosztarda myślę, że chciałeś podjąć poważną dyskusję z osobą jeszcze nie pełnoletnią. Z osobą, którym może jedynym argumentem za drogą jest „tutaj jest zajebiście” Osobą, która nie używa poważnych argumentów, odwołań do ktachizmu, nie zna się na ustawach kościelnych, prawach etc. ale która mówi co czuje. Może jest jeszcze i dzieckiem ale Chrystus powiedział „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego.” I tutaj powstaje pytanie dla nas wszystkich myślę. Dla mnie, dla Pana Maruchy, dla Pana Mosztarda i dla wszystkich innych. Czym jest to przyjmowanie królestwa Bożego po „dziecięcemu”?

  341. Antiochis said

    :) w Neokatechumenacie są ludzie, którzy tego potrzebują, więc jezeli ktos z Neo pisze komentarz z błedami, no to nie rozumiem, dlaczego się go wyśmiewa. To chorzy potrzebują lekarza. a zdrowi badań kontrolnych ;) z wiarą jest tak samo. Dajcie spokój z przekonywaniem, ze Neokatechumenat jest sektą- kazdy się zbawia własną drogą. Ważne żeby wierzyć, nie żeby egzystować. Mam 18 lat i jestem od zawsze w neo (moi rodzice 20 lat na drodze), przeżyłam prawie wszystko, co może przeżyc zwykły człowiek i teraz widzę, co jest dobre a co nie. Reszta ludzi niech to sama sprawdzi na własnej skórze. Wiem już teraz w co wierzę :)

  342. Antiochis said

    czytając ostatnie pytanie (postawione nademną) ośmielę się podzielic moim zdaniem :)
    Mam siostrzenicę w domu. Ma 5 lat i jest kochanym szkrabem. Przyjmowanie Królestwa Bożego po dziecięcemu to zaufanie. Kinga (tak ma na imie) broi, broi i jeszcze raz rozrabia, i co? potem przeprasza i zaczyna sie usmiechac bo wie, ze jej zostalo wybaczone. Jak dla mnie to nie ma lepszego życia niż to, ze świadomością, ze Bóg czuwa nademną jak matka nad dzieckiem, pozwala mi sie bawic i broic, i nawet jak dziecko (ja) upadnie i pobrudze rajstopki, albo zrobi dziurę w sukience, lub plamę na spodniach i sie zapłacze nad tym co zrobi, to zostanie mu wybaczone. Nie ma potępienia :) nie ma braku miłosci. Wieczne zaufanie. Bosko :) ja się na to piszę.

  343. strazi said

    Po Pańskim artykule pozostaje mi nic innego jak się za Pana modlić.
    Naczytał się Pan jakiś bzdur.
    Nie ma Pan najmniejszego, nawet zielonego pojęcia czym jest Droga Neokateumenalna.
    Jestem od 10 lat na Drodze, cała moja rodzina jest we wspólnocie i wiem jedno, że gdyby nie wspólnota to bym zginął.Świat wiadome jaki jest.To ze są ataki na Kościół to też jest wiadome.
    Statuty Drogi Neokatechumenalnej jak już wspomniano wcześniej, zostaną zatwierdzone i fakt ten w pewnym sensie zamknie usta takim osobom jak Pan.
    Zeby sie wypowiadać na jakikolwiek temat trzeba coś wiedzieć, a nie powtarzać jakieś brednie wyssane z palca.
    Nie dla wszystkich jest Droga. Ktoś inny może się odnaleźć gdzieś indziej : oaza, kółko różańcowe itd.
    Ale to wszystko składa sie na jedno: KOŚCIÓŁ.
    I na zakończenie powiem jedno: bez prześladowania, bez cierpienia się nie zbawimy, Kościół zawsze był i będzie prześladowany, ale mamy wiarę w to ze nikt a nic go nie zniszczy, bo jedynym PANEM JEST JEZUS.
    pozdrawiam Pana serdecznie

  344. Kamil said

    Do Strazi – utożsamianie prześladowania Kościoła z krytyką Neokatechumentu to nadużycie. Poza tym, wątpię czy jesteś w Neo, raczej jesteś marnym prowokatorem. Gdybyś był na Drodze to byś wiedział, że niepoprawną formą są statuty (od wł. statuti del cammino neocatecumenale). Chodzi o statut – jeden – który był, i został wyrzucony do kosza, bo nie przetrzymał próby czasu. Może jakiś w końcu zostanie zatwierdzony ale trzeba by go napisać od początku. Jak słuchy chodzą – Kiko jeszcze się za to nie zabrał.

  345. Strazi said

    Kamilu.
    Myśl sobie co chcesz.Jeśli jesteś w Neo to Ciebie nie rozumiem, bo ja jak widziałeś broniłem Drogi Neokatechumenalnej.

    STATUTY – tak będę pisał, bo wiele osób tak mówi i chce mi się tak pisać i śmieszne jest dla mnie, że na podstawie tego, że napisałem „statuty” a nie „statut” piszesz ze nie jestem w neo tylko prowokatorem
    normalnie sie uśmiałem.
    Nie wiem skąd masz takie informacje, ale pierwsze słysze, że statuty zostały wyrzucone do kosza.Każdy tego typu dokument w Kościele jest podpisywany „ad experimentum” na pięć lat.Czyli przez pięć lat go nikt nie wyrzucił do kosza:)
    Poza tym obecny papież, a wcześniej jako Joseph Ratzinger prefekt Kongregacji Nauki Wiary osobiście musiał czytać WSZYSTKIE katechezy, opis wszystkich etapów,zeby móc zatwiedzić STATUT:)
    pracował nad tym sztab teologów, a nie tylko Kiko Arguello:)
    Wiadomo to co pisano wyżej ze nie wszystko zostało od razu zatwierdzone i nadal wiele rzeczy jest uzgadniane.
    Joseph Ratzinger już jako papież uznał że niektóre rzeczy należy zmienić, uogólnić w duchu nauczania soborowego (i bardzo dobrze.)
    – sprawa eucharystii.
    Nie mam zamiaru-ŻADNEGO wchodzić w takiego typu polemiki.
    Jak mówi sentencja łacińska „Ile ludzi-tyle poglądów”
    I widzę ze mógłbym się rozpisywać a niektórzy ludzie i tak będą pisać np ze kłamię, ze nie mam racji, że jestem w sekcje i tego typu rzeczy.
    Ale to już inna sprawa
    Pozdrawiam wszystkich
    P.S
    MAłA PROśBA DLA BRACI Z DROGI: Dla waszego dobra olejcie takiego typu dyskusje. Nic nie zmienimy, i tak nie zmienimy ich nastawienia. Więc po co się męczyć i pisać i pisać….
    a lepiej się pomodlić:)

  346. Strazi said

    i jeszcze jedno
    zapraszam serdecznie do zajrzenia na oficjalną stronę
    http://www.camminoneocatecumenale.it/pl/statuti.asp
    szczególnie http://www.camminoneocatecumenale.it/pl/statuti10.asp
    i przeczytać to co powiedział papież Jan Paweł II

  347. Wrona said

    Ja już nic nie rozumiem: to ile było tych statutów? Ja słyszałam o jednym – który stracił ważność. Cudowne rozmnożenie czy pojawił się jakiś nowy statut?

  348. Balladuo said

    Nie, Wrono – wszystko się zgadza. Chodzi cały czas o jeden statut. A dlaczego niektórzy mówią o „statutach” zamiast o „statucie”? – Cóż, może to wynikać z kilku przyczyn. Po pierwsze mania wielkości – to naturalne u Neonów; po drugie – pogarda dla polskiego języka – czyli wymyślanie nowych nazw lub zapożyczanie słów z obcych języków na te określenia, które funkcjonują w języku polskim. Taka nowomowa ma wg nich świadczyć, że są zupełnie inni, lepsi od zwykłych ludzi. – Wynika po prostu z pychy. Ale w przypadku „statutów” – wszystko wskazuje na to, że może chodzić o coś więcej. Widać tu celową manipulację. Ma to sugerować, że statutów jest więcej niż jeden. To co, że jeden statut stracił ważność; zostało ich zapewne jeszcze kilka. Czy to wymysł Kiko, który cierpi na manię wielkości? A może to nie wymysł jego samego, ale tak po prostu samo się urodziło? Wszak mania wielkości wodza się udziela…

  349. strazi said

    hahahaha
    i jak tutaj można normalnie rozmawiać??
    Jeśli się słyszy ze Kiko jest Żydem (hahahaha),Carmen jest byłą siostrą zakonną (hahaha
    i ogólnie Neokatechumenat jest wielką sektą.
    Zamiast walczyć, potępiać, obrażać pomodlcie się o Światło Ducha Świętego dla całego Kościoła którym jesteście.

  350. Pabbibi said

    Twoją wypowiedź Strazi to ni przypiął ni przyłatał. Nie na temat i wogóle bez sensu. Jak nie masz co powiedzieć to lepiej nie zabieraj głosu. Albo może lepiej pomódl się o lepszy rozum dla siebie i współbraci. A tak na marginesie sensacja że Kiko jest Żydem nie jest już w stanie nikogo podniecić; wymyśl może coś inego

  351. strazi said

    Dziękuję o mój rozum sie człowieku nie martw.
    A co do Kiko…
    Bardziej martwię się bracie o Twój rozum bo widze ze nawet nie potrafisz czytać tego co napisałem ze zrozumieniem.
    To nie ja napisałem ze Kiko jest Żydem (nie wiem skąd taką informację ktoś wytrzasnął), więc nie wiem co się tak podniecasz…
    Napisałem, że jak można tutaj jakiekolwiek sensowne rozmowy prowadzić, jeśli tacy jak Ty potrafią tylko obrażać,walczyć, potępiać.

  352. Dzieciak said

    Bycie „żydem” jest wyraźnie dla niektórych Fo-pa.
    Hans Frank mawiał, że co prawda Maryja była żydówką ale ojcem Jezusa był aryjski żołnierz z legionów rzymskich. Czyżby co niektórzy popierali tą tezę?
    Ewangelia pokazuje że ostatnią rzeczą na którą patrzy Bóg jest narodowość. Niech Kiko będzie cyganem, żydem, rumunem, wietnamczykiem i ma dziadka pigmeja – co to ma do rzeczy?

    Dopisek admina: jeśli już chcemy używać wyrażeń i zwrotów obcojęzycznych, to piszmy je poprawnie. Nie „fo-pa”, tylko „faux pas”.

  353. strazi said

    Dzieciak zgadzam sie z Tobą w 100%:)

  354. Wielki Brat said

    A teraz Wielki Brat wam powie tak: Dzieciak dostaje ostrzeżenie za odgrzewanie starego tematu żydów, który na dodatek nie ma nic wspólnego z Neokatechumenatem a Strazi zostaje poproszony do Pokoju Zwierzeń. Powiedz mi teraz skąd bierze się u ciebie chęć sądzenia innych? Czy twój sąd: „tacy jak Ty potrafią tylko obrażać, walczyć, potępiać” wynika z pychy? Czujesz się lepszy od tych, którzy nie myślą tak jak ty? – W domyśle są spoza Drogi. Ponadto jaki jest u ciebie stosunek do słów Jezusa: „nie sądźcie abyście nie byli sądzeni”? Zgadzasz się z tym czy nie? Jeżeli zgadzasz się z tym to dlaczego w Neokatechumenacie to nie obowiązuje i zachęca się właśnie do sądzenia braci, np. podczas tzw. kręgu oskarżeń albo podczas echa słowa w czasie liturgii? Potrafisz wyjaśnić tą ewngeliczną sprzeczność?

  355. PL said

    Comment: In the Introduction to his book, Heresies in the Neocatechumenal Way, Fr. Enrico Zoffoli noted that, while the NCW “has had the esteem, the favor and the praises of some members of the Catholic hierarchy” for many years now, their catechesis “contains numerous seriously negative elements, because they are irreconcilable with the fundamental truth of Christianity as preserved by the solemn Magisterium of the Church.” He goes on to note:

    The Neocatechumenals like to present themselves as zealous members of the Catholic Church, faithful to the Pope; their meetings with him – especially in certain public audiences – they are spectacular and clamorous when they are seen. Everyone must know that they constitute the most real Church, superior than that of the common believers, those who do not follow Kiko’s indicated „Way.” „We are a Power!”, they repeat with an arrogance only worth commiserating.

    As a onetime member and catechist of the Neo-Catechumenal Way, I can only second the late Fr. Zoffoli’s statements. Kiko and Carmen’s “anti-theology” is treacherous, a combination of heretical statements, Vatican II cheerleading, and utter contempt for the pre-conciliar Church. As a reward for such disloyalty, in 2002 the Pontifical Council for the Laity, approved „ad experimentum” for a period of five years the Statutes of the Neocatechumenal Way, “trusting that these statutory norms constitute firm and sure guidelines for the life of the Way and that they may be an important support to the Bishops in their paternal and vigilant accompanying of the Neocatechumenal communities.”

  356. strazi said

    Wielki Bracie:
    Nie wiem skąd wziąłeś to, że osądzam tutaj ludzi??
    Jeżeli byś przeczytał wszystkie moje wypowiedz (do czego Ciebie zapraszam), to zobaczyłbyś że moim jedynym celem na tym forum było sprostowanie, rzeczowa dyskusja. I jeżeli byś przeanalizował to co ludzie odpisują, to byś zobaczył, ze nie można tutaj rozmawiać w duchu normalnej dyskusji,ponieważ ludzie którzy są w neokatechumenacie są uważani za schizmatyków, członków sekt, nienormalnych ludzi.
    W większości Ci ludzie nie mają nic wspólnego z neokatechumenatem i powielają zasłyszane lub przeczytane bzdury.
    Dla mnie taką bzdurą np było stwierdzenie ze Kiko jest Żydem a Carmen jest byłą zakonnicą -co nie jest prawdą. Podałem te przykłady dla zobrazowania tego o czym mówię.
    Czy jestem pyszny…
    Na pewno jestem, i to nie jest jeszcze cała prawda o mnie…
    NIGDY NIE UWAżAłEM ZE LUDZIE Z NEOKATECHUMENATU Są LEPSI OD INNCH.
    Ja uważam, że takie osoby jak ludzie z kółka różańcowego mają większą wiarę ode mnie grzesznika.
    Po to jestem w Neokatechumenacie, żebym tą wiarę otrzymał od Kościoła.
    Są ludzie którzy są powołani np do Oazy, Ruchu Światło Zycie, Domowego Kościoła, a inny do Wspólnot Neokatechumenalnych.
    Żadnych z wymienionych przeze mnie wyżej wspólnot ani nie umniejszam ponieważ to wszystko to jest bogactwo Kościoła.Proszę, abyście umieli to uszanować a nie krytykować.
    Wielki Bracie teraz ja mam pytanie do Ciebie.Czy Ty jak widzisz kogoś to go nie oceniasz?Nie sądzisz, go po tym jak się ubiera, albo za jakie poglądy głosi?
    W rodzinie również to się zdarza. Jestem w Neokatechumenacie od 10 lat i nie ma czegoś takiego jak „kręgu oskarżeń”. Owszem jeżeli masz coś do jakiegoś brata to możesz mu to powiedzieć i wtedy możesz mu powiedzieć:”Bracie proszę Ciebie o wybaczenie, za to ze w tym i w tym Ciebie osądziłem”.Nikt nikogo w Neokatechumenacie nie zachęca do sądzenia braci. Widzę ze z Drogą Neokatechumenalną nie masz za dużo wspólnego bo wiele rzeczy Ci się myli.
    Echo Słowa to jest czas po czytaniach kiedy mówisz (jeśli chcesz) jak się odnajdujesz w tych czytaniach, co słowo mówi do Ciebie.To jest czas liturgii, a nie wypowiadanie sądów.
    Nie wiem ile z tego co napisałem zostanie skrytykowane a ile nie.
    Jeszcze jedna rzecz.
    Wielki Bracie mimo wszystko proszę Ciebie abyś nie interpretował sobie jak chcesz Słowa Bożego.

    Apostoł Piotr widząc takie smutne sytuacje już w I wieku ostrzegał: nasz brat Paweł napisał do was we wszystkich listach … są w nich trudne do zrozumienia pewne sprawy, które ludzie niedouczeni i mało utwierdzeni opacznie tłumaczą, tak samo jak i inne Pisma, na własną swoją zgubę (2 Pt 3,16). Kierowane pychą i zarozumiałością indywidualistyczne interpretowanie Biblii może więc być na własną zgubę.
    ? O ile prywatne czytanie Pisma służy do pokrzepienia serca i karmienia się duchowego, to na pewno nie służy do wyciągania wniosków na własną rękę i późniejszego podpierania ich wyrwanymi z kontekstu cytatami. Apostoł Piotr z całym naciskiem podkreśla: to przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo Pisma nie jest do prywatnego wyjaśnienia (2 Pt 1,20). Posługę wyjaśniania sprawuje Kościół poprzez tych, którzy pełnią urząd nazwany w Piśmie episkopoi i presbiteroi. Episkopoi – znaczy po grecku „nadzorujący”. Stąd pochodzi polskie słowo „biskup”, oznaczające pasterza, który nadzoruje prawidłowość głoszonej nauki i porządku kościelnego. Presbiteroi oznacza „starsi” – w znaczeniu przewodniczenia wspólnotom kościelnym. Stąd „prezbiterzy”, czyli „księża” (kapłani Kościoła).
    Pozdrawiam

  357. PL said

    To, że Neokatechumenat w ogóle istnieje należy zawdzięczać totalnej nieznajomości kanonów własnej religii u katolików. Ich wiedza zatrzymuje się w większości przypadków na poziomie potrzebnym do przyjęcia Pierwszej Komunii – czyli ośmiolatka.

  358. strazi said

    Drogi PL
    W takim razie niech Pan to powie Papieżowi Pawłowi VI,Janowi Pawłowi II i Benedyktowi XVI, a co tam
    całemu Kościołowi, który tą Drogę zatwierdził:)

  359. Marucha said

    Lepiej by było, gdyby ci Papieże na własne oczy zobaczyli, czym jest „Droga” i jak bardzo praktyka odbiega od założeń statutowych. I szkoda też, że nie znają pewnej książki autorstwa „Kiko”, której istnienie jest jakoś mało nagłaśniane, wprost przeciwnie…

    Istnienie neokatechumenatu jest wyłącznie dowodem na to, iż Kościół jest niezwykle tolerancyjny i długo pozwala na ekscesy – podobnie, jak to kiedyś było z „księżmi robotnikami”, z abp. Lustigerem czy polskim księdzem Musiałem. Ale to się kiedyś skończy: albo neoni podporządkują się Stolicy Apostolskiej w kwestiach doktrynalnych i liturgicznych, albo wypadną z Kościoła.

    Nb. papież Jan Paweł II pobłogosławił kiedyś Jerzego Urbana, nie wiedząc najwyraźniej, o kogo chodzi.

  360. strazi said

    Nie wiem czy wiesz, ale w Neokatechumenacie jest wielki nacisk na posłuszeństwo.
    Widzę, ze na serio ta dyskusja nie ma sensu, ponieważ Marucha i reszta nie zmienicie zdania:D:D:D
    Marucha jesteś w błędzie…podam przykład
    jak został wystosowany list przez kardynała Arinze,który nie wiadomo jak dostal sie do mediów, i był jednym z listów pomiędzy Inicjatorami Drogi a Prefektem Kongregacji do spraw Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów i nie było to nic wielkiego…
    Jak zostało to oficjalnie ogłoszone wszystko zostało prowadzone w życie…
    Ciekawi mnie cały czas jedno.Skąd Wy macie niekiedy takie informacje?Jeżeli nie macie nic wspólnego z Drogą Neokatechumenalną?

  361. Marucha said

    Zmienię zdanie o neokatechumenacie (co daj Bóg), jeśli „Droga” powróci na drogę katolicyzmu i przestanie pogardzać Tradycją, która obok Ewangelii jest drugim filarem, na którym opiera się Kościół i nasza religia, o a czym wiele osób wydaje się nie wiedzieć.

  362. leta said

    „Ks. Kardynał J. Ratzinger
    w kościele katedralnym Fidenzy /koło Parmy/
    w dniu 25 marca 1993, g.21,
    z okazji konferencji na temat
    “Nowego Katechizmu Kościoła katolickiego”
    Eminencjo,
    czy katechizm neokatechumenów /ułożony przez Kiko i Carmen/ jest zgodny z katechizmem Kościoła katolickiego w całkowitej prawowierności Wiary?
    Zdaniem uznanych teologów, takich jak o. Enrico Zoffoli, pasjonista /wyciąg z jego książki pozwalamy sobie załączyć/, tak nie jest. Neokatechumeni w samoobronie powołują się na błogosławieństwo Papieża.
    Powstaje zatem problem sumienia, wymagający rozstrzygnięcia, na którym bezpiecznie można polegać.
    Prosimy Eminencję o błogosławieństwo ze szczerego serca!
    Liczna grupa wiernych z Cremony
    Fidenza, 22 marca 1993.
    na to pytanie odpowiedział publicznie:
    Pytanie jest, rzecz naturalna, bardzo delikatne, a dotyczy katechizmu neokatechumenów. Przede wszystkim należy stwierdzić, że neokatechumeni powiedzieli, to znaczy powiedzieli naszej Kongregacji i “Radzie do spraw Laikatu” – kompetentnymi z doktrynalnego punktu widzenia jesteśmy my; z punktu zaś widzenia Drogi wspólnoty, “Rada do spraw Laikatu” – powiedzieli, że ten tekst odbity na powielaczu nie jest katechizmem neokatechumenów; mocno ten punkt podkreślali: że byłoby wielkim błędem te stronice odbite na powielaczu jako manuskrypt uważać za katechizm; że te stronice zostały przepisane z maszynopisu ich katechez i zaproponowane jako wzorzec /model/, jako pomoc, lecz powiadają, że nigdy nie głosi się katechez wyłącznie według tych słów i że katechista ma także różne inne materiały, musi też zawsze odpowiadać na powstające sytuacje i, naturalnie, trzymać się wskazań Kościoła.
    Z tym wszystkim, wspólnie z “Radą do spraw Laikatu”, a także wspólnie z “Kongregacją do spraw Duchowieństwa”, kompetentną z urzędu w zakresie katechizacji, prowadzimy dialog z Drogą Neokatechumenalną, w którym powiedzieliśmy, że po okresie dojrzewania i eksperymentowania, powinni by stworzyć dyrektorium lub podręcznik /nazwa nie jest taka ważna, ważna jest sama rzecz/, jakiś rodzaj dyrektorium, podręcznika do katechizacji, dla ich katechistów; a dzisiaj, gdy już mamy w ręku Katechizm Kościoła Katolickiego, ten podręcznik, który powinien być napisany, ma być ułożony, zorientowany na Katechizm Kościoła Katolickiego.
    Ta zasada została przyjęta i proces opracowania został rozpoczęty.
    Dialog trwa i wydaje się, iż można mieć nadzieję, że w nieodległej przyszłości będziemy mieli do dyspozycji to dyrektorium dla katechistów i także dla samych neokatechumenów, dyrektorium zorientowane na Katechizm Kościoła Powszechnego, i tak, wydaje mi się, zostanie rozwiązany, z pomocą Bożą, problem, jaki powstał na tle kartek zredagowanych przez Kiko i Carmen.
    Dziękuję za uwagę.
    Tłumaczenie włoskiego z czasopisma: “Chiesa viva” (Kościół Żywy) nr 246 (grudzień 1993), s. 8

    a teraz pytanie: czy ktoś na tym forum widział jakiś rodzaj dyrektorium czy też inny podręcznik do katechizacji Neokatechumenatu zredagowany przez twórców Drogi z pieczęcią Watykanu

    pazdrawiam gorąco

  363. strazi said

    Leta…
    powiem tak…
    To był rok 1993, a teraz mamy 2007 i na całe szczęście dużo się przez ten czas wydarzyło.
    Co można dzisiaj powiedzieć? Mamy koniec września 2007 i wiemy to na pewno,że statut Drogi Neokatechumenalnej został definitywnie zatwierdzony.
    A to za sprawą Benedykta XVI, który osobiście jeszcze jako Joseph Ratzinger prefekt Kongregacji Nauki Wiary musiał czytać WSZYSTKIE katechezy, opis wszystkich etapów,żeby móc zatwierdzić STATUT:)i teraz jako papież to przyśpieszył.
    pozdrawiam

  364. PL said

    No cóż, skoro Kościół Postępowy zatwierdził Mszę Świętą „Novus Ordo” ułożoną przez masona Bugniniego, to czemu miałby nie zatwierdzić statutu Neokatechumenatu.

    A propos… kiedy został zatwierdzony ten statut, bo obecny podobno jest już nieważny?

  365. Leta said

    Strazi
    Skoro w 93 Kardynał a obecny Papież mówi:”Dialog trwa i wydaje się, iż można mieć nadzieję, że w nieodległej przyszłości będziemy mieli do dyspozycji to dyrektorium dla katechistów i także dla samych neokatechumenów” to dlaczego w żaden sposób od nikogo nie mogę się doprosić aktualnego zatwierdzonego Dyrektorium Neokatechumenatu…….
    Na oficjalnych stronach DN nigdzie nie znalazłam informacji o definitywnym zatwierdzeniu statutu …. nie ma też wzmianki z jakiego powodu nie doszło do ostatecznego zatwierdzenia po upływie 5 próbnych lat ….. skoro wszystko jest OK to dlaczego Watykan zwleka z decyzją?
    pozdrawiam

  366. PL said

    To wszystko wina brzydkiego Maruchy, który podjudził Papieża i rozpuszcza po świecie wiadomości, jakie nie były przez Kiko przeznaczone dla ogółu.

  367. strazi said

    no comment, normalnie załamujecie mnie

  368. Leta said

    Strazi- a możesz mi odpowiedzieć czym to Cię załamuję? nie mam prawa pytać? nie mam prawa czytać wypowiedzi hierarchów ani o ruchach religijnych w Kościele Katolickim do którego od ……w sumie kilkudziesięciu lat należę?
    pozdrawiam i oczekuję rzeczowej dyskusji

  369. Kukuryk said

    Gdzie ten niby zatwierdzony nowy statut Neokatechumenatu? Może jakiś linek do serwisu agencji informacyjnej, jakiejś wypowiedzi przedstawiciela Watykanu? Mimo,że szukałem na necie nic na ten temat nie znalazłem. Wszystkie informacje dotyczą jedynie statutu zatwierdzonego ad experimentum w 2002 roku, którego ważność już dawno wygasła. Strazi, na jakiej podstawie to powiedziałeś: „Mamy koniec września 2007 i wiemy to na pewno,że statut Drogi Neokatechumenalnej został definitywnie zatwierdzony”. Prosimy o konkrety, bo jeśli to jest nieprawda,to zasługujesz na miano obrzydliwego kłamcy.

  370. Leta said

    A ja zachowam sie mało standardowo ….. neokatechumeni nie są obrzydliwymi kłamcami raczej niepoprawnymi optymistami … już teraz słyszę głos mego kolegi „a czy to żle ,że ufamy ludziom…. „im nawet do głowy nie przyjdzie że ktoś z zwłaszcza ten kto tak dużo mówi o Bogu może …. mijać się z prawdą np gromadzone pieniądze nie przekazywać potrzebującym tylko wybudować w Izraelu … http://www.domusgalilaeae.org/english/Flash/Gallery/BibIng/DOMUSGAL/gallery.html#%20Open
    Strazi przestań sie bać że katechiści na forum całej wspólnoty napiętnują twój brak pokory i nie przejdziesz do następnego etapu wtajemniczenia gdy zaczniesz mieć odrębne zdanie niż oficjalnie przyjęta linia ….. posłuszeństwo a zwłaszcza to bezgraniczne bywa czasami wygodne bo zwalnia od obowiązku myślenia i odpowiedzialności….. przynajmniej tak mi się wydaje …. ale oczywiście mogę się mylić
    dalej czekam na rzeczowe argumenty

  371. Marucha said

    Całe te „etapy wtajemniczenia” to jedno wielkie sekciarstwo. W katolicyzmie nie ma czegoś takiego. Albo się jest pełnoprawnym katolikiem (po Chrzcie Świętym), albo się nim nie jest.

  372. Leta said

    A cóż to znaczy pełnoprawny katolik…..czy by wejść na Mszę św. musisz się wykazać metryką chrztu …. nawet jak są rekolekcje i określa się grupę docelową … to też nikt przy drzwiach nie sprawdza czy jesteś matką,ojcem , czy też studentem … nie masz dzieci ale interesuje cię problem wychowania katolickiego możesz przyjść posłuchać … Pamiętam jak kiedyś mój kolega autentycznie uszczęśliwiony powiedziałmi że właśnie jutro będzie Eucharystia otwarta dla wszystkich i mogę przyjść zobaczyć:) i jakiś dziwny wyraz twarzy mu pozostał gdy cierpko podziękowałam za wspaniałomyślność i zasztyt jaki mnie właśnie tego dnia spotkał……………

  373. PL said

    „Pełnoprawny” katolik, to katolik ochrzczony. I tyle.

  374. Marucha said

    Na Mszę Świętą może wejść każdy (choć nie zawsze tak bywało). Każdy może również oszukać kapłana i przyjąć Komunię Święta nie mając chrztu.

    Czy to jest moralne? Pozostawiam Panu odpowiedź. Odpowiedzialność za świętokradztwo spada na świętokradcę.

    Nie bardzo rozumiem, dlaczego wydaje się Pan mnie atakować. Przecież ja, tak samo, jak Pan, wyśmiewam owe „stopnie wtajemniczenia”, które nie mają nic wspólnego z katolicyzmem.

  375. Leta said

    Marucha … chyba się nie zrozumieliśmy ……. chodziłomi o to że każdy może wejść do Kościoła i słuchać…. bo słowa z Pisma św. może słuchać każdy , bo słowa homolii też nie są zastrzeżone tylko dla ochrzczonych …. jedynym warunkiem jest …zachowywać się godnie … przyjmowanie sakramentów jest tylko i wyłącznie dla ochrzczonych , po Pierszej Komunii św i w dodatku bez grzechu na sumieniu …. i to też jest w gestii sumienia każdego człowieka a nie jakiegoś świeckiego katechisty który ma ponoć prawo (tylko nie wiadomo przez kogo wydane) badać sumienia katolików .
    A swoją drogą ciekawe gdzie podział się Strazi -czyżby nie miał odwagi przyznać się do publicznie głoszonych błędów

  376. Marucha said

    Neoni zaprzeczali najpierw bardzo gorąco tezom głównego artykułu. A potem, niczym szydło z worka, zaczęło wychodzić na jaw, że jednak są one prawdziwe – jak choćby istnienie „stopni wtajemniczenia”, nie dopuszczanie ochrzczonych katolików na niektóre nabożeństwa, ocenianie stopnia czyjejś wiary (sic!), ekscesy liturgiczne itp.

    Moim zdaniem do neokatechumenatu są pociągani ludzie, którym nie wystarcza uczestnictwo w normalnej wspólnocie parafialnej i wypełnianie swoich obowiązków, jako katolika; którzy niejako szukają „drogi na skróty”, a przy tym atmosfery pewnej ekskluzywności, bycia „wyróżnionym” spośród szarej masy… I to właśnie obiecuje im „Kiko”.

    Smutne to, że poziom wiedzy 90% polskich katolików zatrzymał się na poziomie nauk do I Komunii Świętej.

  377. strazi said

    Jestem i czytam to co piszecie, ale co ja mam tutaj wam odpowiadać?
    To wszystko o czym piszecie nie jest żadną rzeczą tajemniczą i jest w Statucie, którego chyba w ogóle nie czytaliście.
    http://www.camminoneocatecumenale.it/pl/statuti.asp

    Marucha napisałeś, że ludzie we wspólnocie szukają „(…)“drogi na skróty”, a przy tym atmosfery pewnej ekskluzywności, bycia “wyróżnionym” spośród szarej masy…”
    To ze ktoś wybiera wspólnotę to może dlatego ze potrzebuje powrotu do Kościoła, a nie widzi się w normalnej parafii, takie Słowo do niego nie dociera.I ma do tego prawo i Wy nie możecie im tego odmówić.
    Dziwię się, że wypowiadacie się na tematy na które nie macie zielonego pojęcia. Nawet nie jesteście teologami,księżmi,biskupami.
    Wielu biskupów jest we Wspólnotach, popierają je, i są tacy którzy tego nie robią. Liczy się głos nie jednej osoby, ale całego Kościoła.
    Niedługo Droga skończy 40 lat.Około 18 sierpnia Inicjatorzy Drogi rozmawiali z papieżem, który powiedział, że zaaprobują definitywnie Statut Drogi.Potwierdził to Sekretarz Stanu.Nie wiem kiedy będzie to ogłoszone oficjalnie, ale jest to prawdziwa informacja.
    Poczekacie, zobaczycie:)

    i tak na zakończenie mam prośbę: może przeczytajcie to co jest w Statucie a dopiero potem piszcie, bo powoli nudne się robi odpisywanie Wam.

    Jeżeli tak bardzo wam zależy na „tajemnej” wiedzy to zapraszam na katechezy założycielskie i wejdźcie do Wspólnoty.
    Pozdrawiam

  378. Xenia said

    To ze ktoś wybiera wspólnotę to może dlatego ze potrzebuje powrotu do Kościoła, a nie widzi się w normalnej parafii, takie Słowo do niego nie dociera.

    Piękne. Słowo Jezusa nie dociera. Dociera słowo Kiko…

  379. Leta said

    Strazi … a skąd wiesz że nie mam zielonego pojęcia ….. dokładnie przestudiowałam całą oficjalną stronę DN ze statutem włącznie …. niejako integralną częścią statutu jest dyrektorium ,które też chętnie bym przestudiowała ale z bliżej nieokreślonych przyczyn nie mam do tego prawa ….
    Sam musisz przyznać że jest zasadnicza różnica między stwierdzeniem „statut został definitywnie zatwierdzony” a w jakieś rozmowie ktoś komuś obiecał że zatwierdzony będzie …. jeżeli wszystko jest OK po okresie próbnym automatycznie powinien być zatwierdzony znowu na jakiś określony okres albo na stałę . Coś mi się nie chce wierzyć by człowiek o takim autorytecie jak Paież pozwolił by formacja obejmująca kilkadziesiąt tysięcy wspólnot na wszystkich kontynętach z jakiegoś błahego powodu została bez statutu ….
    I jeszcze jedno pytanie: Piszesz
    „jak został wystosowany list przez kardynała Arinze,który nie wiadomo jak dostal sie do mediów, i był jednym z listów pomiędzy Inicjatorami Drogi a Prefektem Kongregacji do spraw Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów i nie było to nic wielkiego…”
    Dlaczego Stolica Apostolska nie miała prawa upublicznić tego listu?
    Przypominam że w grudniu tego roku wspólnoty będą zobowiązane przyjmować Eucharystię w sposób charakterystyczny dla reszty katolików – to chyba dość duża zmiana w obrzędach DN….

    pozdrowienia i cieszę się że mimo wszystko podjołęś dyskusję :)

    Piszesz również że „Nie wiem czy wiesz, ale w Neokatechumenacie jest wielki nacisk na posłuszeństwo.” z samej zasady nie przyjmą mnie do wspólnoty bo ślepe posłuszeńswo nie należy do cech mego charakteru :)

  380. Majka said

    Strazi, a możesz coś więcej napisać o tym posłuszeństwie w neokatechumenacie? Chodzi mi zwłaszcza o tzw. „posłuszeństwo katechistom”. Nigdzie o tym nie ma w byłym statucie czy innym dokumencie, że to posłuszeństwo ma być bezwzględne; ma mieć pierwszeństwo przed posłuszeństwem biskupowi i papieżowi a nawet przed słowami Jezusa. Ale taka niestety jest praktyka na Drodze. Na zewnątrz głosi się, że ależ skąd, nic takiego nie ma miejsca, ale wystarczy trochę pobyć we wspólnocie, przejść jakiś etap albo pojechać na konwiwencję regionalną i posłuchać tzw. odpowiedzialnych za region, za wspólnotę – by przekonać się, że jest inaczej. Na jakiej podstawie katechista postępuje na zasadzie „dziel i rządź”, nakłada kary i ograniczenia i ocenia czyjąś wiarę? Dziwne to może być dla osób niezorientowanych; w Kościele Katolickim nic takiego nie ma miejsca. W Kościele słychać głosy zachęty, księża postępują jak ten dobry, zatroskany ojciec, zupełnie inaczej niż ma to miejsce w Neo, gdzie dominuje język agresji. Dlaczego typowy katechista krzyczy? Po co w neokatechumenacie tępi się bezwględnie samodzielne myślenie?

    To mnie najbardziej odpycha od wspólnoty. Działalność katechistów utwierdza mnie w przekonaniu, że Drodze bliżej do sekty niż do Kościoła.

    Może nie wszędzie ma to miejsce. Jeżeli w Twojej wspólnocie jest inaczej – napisz gdzie jest ta wsólnota. Chętnie się przeniosę.

  381. Marucha said

    Jak już pisałem – istnieje książka autorstwa Kiko i Carmen, w której jasno wyjaśniają oni cele neokatechumenatu i jego (miejscami zupełnie heretyckie) zasady. Książka niestety nie jest przeznaczona dla szserokiego ogółu.
    Bardzo podobnie jest w masonerii. Nowo wstępujący członek na ogół nie ma pojęcia o celach loży, lecz jest karmiony rzewnymi bajeczkami.

  382. Strazi said

    Panie Marucha.
    To nie jest żadna tajemnica:)
    Ta książka jest nawet na kilku stronach w internecie…(zaznaczam ze książka z 1985 roku)
    Więc nie odkrył Pan Ameryki:)Ma Pan bardzo oryginalne poglądy.. tylko zazdrościć….masoneria.Ale już niedługo takie spekulacje się skończą…pisałem wyżej.Wtedy będzie Pan sobie mógł pisać i pisać a ja będę mógł Pana odsyłać do oficjalnego dekretu uznającego Drogę w Kościele. Ale wtedy się okaże, że papież się pomylił, albo może, że on też jest masonem….
    Pozdrawiam Pana z modlitewną pamięcią:)

  383. Wojtek said

    Czy mogę prosić linek do tej książki Kiko i Carmen z 1985 roku?

  384. Wojtek said

    A tak a propo posłuszeństwa katechistom to warto przeczytać: http://tradycja.koc.pl/Neony_k3.htm

  385. Xenia said

    Panie Wojtku, gajowy Marucha już pisał, że owa książka jest NIEDOSTĘPNA. Nawet w wydaniu drukowanym. Zresztą większość książek drukowanych nie jest dostępna na sieci.

    Mogę panu polecić natomiast link, który kiedyś dostałam:
    > http://forums.v3v.org/viewtopic.php?t=254
    gdzie o tej książce jest sporo napisane.

  386. Xenia said

    Swoją drogą dziękuję za świetny link panu Wojtkowi. Warto ten artykuł przekopiować:

    Kiko Arguello przywódca Neokatechumenatu) o kapłaństwie hierarchicznym

    Nie mamy też wcale kapłanów jako osób, które oddzielamy od wszystkich innych, by w naszym imieniu nawiązywali kontakt z Bóstwem. Ponieważ naszym kapłanem, tym, którym wstawia się za nami, jest Chrystus. A skoro jesteśmy Jego Ciałem, jesteśmy wszyscy kapłanami. Cały Kościół jest kapłański w tym znaczeniu, że wstawia się za światem. Jest prawdą, że kapłaństwo uwyraźnia się w posługiwaniu i że są pewni bracia, którzy są sługami tego kapłaństwa, ministrami kapłaństwa. W Nowym Testamencie nie używa się wyrazu „kapłan”, chyba że w odniesieniu do Chrystusa, mówi się natomiast minister lub prezbiter.(1)

    Kiko jednak nie bierze pod uwagę /lub nie wierzy/, że kapłan katolicki jest ministrem kapłaństwa, ponieważ żyje w nim Chrystus z całą potęgą swego pośrednictwa u Ojca, dzięki czemu tylko on /a nie poszczególni wierni, ani nie wspólnota wiernych/ wypowiada w pierwszej osobie słowa, które są użyciem władzy przysługującej wyłącznie Chrystusowi.
    Niestety, jednogłośne i wiarygodne świadectwa potwierdzają, że we Wspólnotach Neokatechumenalnych nie „kapłan” /czyli prezbiter/, lecz „katechista” /czyli człowiek świecki/ we wszystkim przewodzi, wydaje rozkazy, o wszystko się stara i wszystkim rządzi. Otóż właśnie do kapłanów Papież, 9 grudnia 1985 r., uznał za konieczne wypowiedzieć się następująco:

    „…Na tej drodze rola i praca kapłanów pozostaje czynnikiem fundamentalnym”. Oni są „przewodnikami wspólnoty”; toteż „pierwszym wobec nas wymaganiem jest utrzymanie wiary w waszą tożsamość kapłańską.

    Na mocy święceń zostałiście naznaczeni szczególnym znamieniem, które upodabnia was do Chrystusa Kapłana do tego stopnia, że możecie działać w Jego imieniu. Kapłan (il ministro sacro) powinien przeto być akceptowanym nie tylko jako brat, który podziela drogę wspólnoty, lecz przede wszystkim jako ten, który działając „in persona Christi”, dźwiga na sobie jedyną w swoim rodzaju odpowiedzialność mistrza, który uświęca i prowadzi dusze, odpowiedzialność, od której w żaden sposób nie może się uchylić /…/. Byłoby iluzją wierzyć, że się służy Ewangelii rozwadniając wasz charyzmat w imię fałszywej pokory lub niewłaściwie rozumianego braterstwa /…/. Nie dajcie się wprowadzić w błąd! Kościół chce mieć w was kapłanów i wierni świeccy, których spotykacie, chcą w was mieć kapłanów i nic innego, jak kapłanów. Pomieszanie charyzmatów zuboża Kościół, nie wzbogaca.(2)

    To nie wszystko. Właśnie zwracając się do neokatechumenów, 10.02.1983, Papież zwrócił im uwagę:

    Trzymać się metod, wskazówek, programów, tekstów zaproponowanych przez Episkopaty, jak również wykonywać posługę katechezy w łączności i karności kościelnej, z uwzględnieniem aprobaty założycielskiej Biskupa i kapłanów z nim stowarzyszonych, wszystko to będzie cennym wsparciem dla waszej katechezy na wszystkich poziomach…

    Lecz w rzeczywistości dzieje się wręcz przeciwnie. Neokatechumeni mają swoje „katechezy” układane i organizowane na własną modłę, bez liczenia się ze wskazaniami i tematami Biskupów. Kapłan we wspólnotach jest tylko przewodniczącym, rytualnym i sakramentalnym, a jego przewodniczenie nie oznacza żadnego autorytetu nauczycielskiego. Wspólnotą kieruje odpowiedzialny świecki.

    Wielkie niebezpieczeństwo dla wspólnot tkwi w tym – według Kiko – że księża je mordują, nawet niechcący. Na tej drodze wspólnota będzie miała odpowiedzialnego świeckiego… (3)

    A zatem:

    Te wspólnoty nie będą szły drogą same, według własnego zdania, kiedy to każdy robi, co mu przyjdzie do głowy: tymi wspólnotami kierujemy my w imieniu Biskupa. Mamy misję doprowadzenia was do wiary dojrzałej, do chrztu. Z tej racji nie ma katechumenatu bez posłuszeństwa władzy katechistów…

    Wynika z tego, że proboszcz ma się ograniczyć do przewodniczenia Kościołowi miejscowemu (4), który jest czymś całkiem innym niż „wspólnota”.

    Kto został wybrany na „katechistę”, tym samym ma być uważany za pełnego Ducha Świętego i od tej chwili jego instrukcje i wypowiedzi nie podlegają dyskusji, są nieomylne… Ma on:

    charyzmat rozróżniania duchów. (5)

    W rezultacie:

    jeśli nie ma posłuszeństwa katechiście, nie ma też „Drogi”… (6)

    W tym rzecz, że ani Biskup, ani proboszcz nie wybierają katechisty. Im powierzono jedynie udzielanie „mandatu” w trakcie uroczystej ceremonii, która się odbywa według rytuału ustalonego przez Ruch, a polegającego na „włożeniu przez nich rąk”. Jest to naśladownictwo obrzędu święceń kapłańskich… Otóż Jan Paweł II, chociaż uznaje władzę duszpasterzy do powierzania określonych zadań ludziom świeckim, podkreśla, że: pełnienie pewnych zadań nie czyni człowieka świeckiego duszpasterzem, ponieważ w rzeczywistości to nie funkcja konstytuuje urząd, lecz sakramentalne wyświęcenie… (7)

    Niestety, „katechista” we wspólnocie neokatechumenalnej przywłaszcza sobie władzę, która absolutnie przekracza wszelkie granice jego stanu… Zażalenia i protesty wiernych, którzy wpadli w tę sieć, są alarmujące i częste.

    ——————
    Przypisy
    (1) Kiko Arguello, „Orientamenti…” s. 56 i n. (2) Przemówienie, 9.12.1985. (3) Kiko Arguello, tamże, s. 371 i n. (4) Tamże, s. 370. (5) Tamże, s. 188. (6) Tamże, s. 353. (7) Christifideles laici, 23.

  387. Marucha said

    Istotnie, bardzo ciekawy link. Tekst udowadnia, iż neoni kłamią w żywe oczy, wypierając się faktów. Jak to się odnosi do Ósmego Przykazania?

  388. Leta said

    Strazi znowu wracam do twoich słów:

    „I na zakończenie powiem jedno: bez prześladowania, bez cierpienia się nie zbawimy, Kościół zawsze był i będzie prześladowany, ale mamy wiarę w to ze nikt a nic go nie zniszczy, bo jedynym PANEM JEST JEZUS.”

    A kim ja jestem że prześladuję , i niszczę wiarę….. jakoś do tej pory nie przyszło mi do głowy by o sobie napisać że byłam prześladowana za wiarę…. chociaż pewien dyrektor pewnego liceum chciał nam obniżyć ocenę ze sprawowania tylko za to że pojechaliśmy do Poznania by spotkać się … my i tysiące nam podobnych z Ojcem Św…. junta Jaruzelskiego mogła sobie rządzić …. a my mieliśmy gwarantowaną konstytucją wolność wyznania :) i nikt żadnym bulgotaniem działacza PZPR-u się nie przejmował :) to było pewne wyzwanie …. a nie prześladowania …..które mogły utorować nam ekspresową drogę do zbawienia w roli męczenników :)
    i może w końcu mi na coś odpowiesz bo w tym momencie zaczunam się czuć „przezroczysta”

  389. Leta said

    Strazi – nie wiem czy wiesz – ale funkcjonuje taka przestrzeń wirtualna jak Neokawiarenka
    http://forum.interportal.pl/viewtopic.php?t=129&postdays=0&postorder=asc&start=20

    ale łapki opadają jak „bracia” wymieniają się to to to tam zasłyszanymi informacjami np

    Wysłany: 2007-08-03, 15:05

    mareq napisał/a:
    kuma ktoś z was włoski? Tu coś piszą: http://www.catechumenium….dett=1737&pag=0
    http://translate.google.com/translate_t Włoski -> angielski: Cytat:
    Between the faithfuls who have listened to the Pope to the Angelus, beyond to the religious and civil authorities of Belluno and Treviso, also Kiko Arguello, founder of the Neocatecumenali, in attended of the definitive papal approval of the constitutions of the Movement.
    Zrozumiałem to tak, że wśród odwiedzających Papieża był także Kiko, który uczestniczył w zatwierdzaniu statutu na stałe.

    Wysłany: 2007-08-06, 23:19

    Ten angielski tekst jest kiepski. Na domysł ( porównałem z włoskim) to znaczy raczej, że nasz Brat Kiko modlił się na Angelus oczekując na ostateczne zatwierdzenie Statutu.

  390. Mała =) said

    Drogi Panie Marucha,
    z zainteresowaniem czytam Pański artykuł i Pańskie wypowiedzi. I muszę Panu powiedzieć, że nie spodziewałam się po tak inteligentnym człowieku jak Pan tak kretyńskiej wypowiedzi.
    Chciałam sie odwołać do Pańskiej wypowiedzi z pkt 116. Co Pan chce wmówić ludziom?? Stworzyć własny katechizm?? Przecież czegoś takiego nie ma w KKK!! Współczuję…
    A kto Panu powiedział że neokatechumeni wyrzekają się swojej wiary…?? Jestem parę lat na Drodze i jakoś jak dotąd się z czymś takim nie spotkałam.. i nie spotkam, Drogi Panie Marucha, może niech lepiej Pan nie publikuje na forum swoich osobistych herezji, to tylko Pana ośmiesza…
    W każdej wspólnocie są jakieś etapy. I każdy katolik spotrzebuje kogoś, kto będzie go prowadził na drodze do Boga. Ludzie są na tyle słabi, że dopóki nie mają naprawdę głębokiej wiary, nie potrafią podążać tą drogą. Po to są katechiści. I to nie my ich wybieramy, to BÓG posyła swoich wiernych żeby głosili DOBRĄ NOWINĘ!! Tylko po to. Po nic więcej.
    W każdej wspolnocie są jakieś stopnie wtajemniczenia. W Neo też. I też jest pewna dyskrecja. Czy siostry zakonne nazwałby Pan sektą…?? Ten sam kaliber sprawy.
    Nie rozumiem, Panie Marucha, czemu wytyka Pan Neokatechumenatowi jako wadę wyrzekanie się dóbr materialnych. Przecież to jest polecenie CHRYSTUSA!! I do tego nawołuje nie tylko Neo, ale KOŚCIÓŁ (ten z 2000-letnią tradycją, jak to Pan nazwał). Sam Jezus powiedział, że jeśli chcemy iść osiągnąć życie wieczne, mamy ZOSTAWIĆ WSZYSTKO i pójść za Nim!! Nie wiem Panie Marucha jak to się stało że Pan o tym nie wie, ale traci Pan coraz bardziej na autorytecie…
    Panie Marucha… radzę się dokształcić, poczytać, dowiedzieć się i wtedy porozmawiamy :) Liczę na inteligentny komentarz z Pańskiej strony :)
    Pozdrawiam :)

  391. Leta said

    Mała:)po pierwsze nie możesz mówić o tym że coś Cięna DN nie spotka …. a to z prostej przyczyny to co Cie tam spotka jest najbardziej skrywaną tajemnicą więc nie możesz mieć o tym zielonego pojęcie:)
    Po drugie zakony nie są sektami bo mają precezyjnie opracowane prawa- w zależności co chcesz robić uczyć dzieci , pracować z chorymi , zamknąć się w celi i kontenplować …. masz wybór….
    W zakonie wyrzekasz się dóbr materialnych , ale zdejmują z ciebie troski doczesne typy opłaty rachunków troska o pracę ,dzieci itp
    W każdym zakonie ślubujesz czystość …..
    krótko mówiąc coś za coś:)
    Któregoś miłego dnia w niedzielę pewna para po mszy zajęła jakieś 5 minut w sumie nic wielkiego trochę poopowiadali jak to zaufali Bogu i pozbyli się wszystkiego i z 5 dzieci wyjechali do Serbii by dawać swoim życiem przykład innym i jakie tam się wspaniałe rzeczy działy …. tylko że zaraz potem obstawili drzwi i od tych małej wiary (czyli tych co w niedzielę się modląa w inne dni zarabiają obrzydliwe pieniążki) pozbierać pieniądze na utrzymanie swojej wielodzietnej rodziny – bo przecież są otwarci na nowe życie….. gdyby ta miła para pragnąc poświęcić się Bogu i wyrzekając się dóbr materialnych ślubowałaby również czystość nie musiałaby żebrać pod Kościołem…..

  392. Leta said

    Strazi a może Ty po prostu obawiasz się kobiet a zwłaszcza tych na tyle inteligentnych że posiadły tak niebywałą umiejątność jak umiejętność czytania :) jak by Ci zabrakło argumentów to podrzucam fajny argument współbarci DN tycząca się tych co podabnie jak ja z uporem maniaka poszukuję Dyrektorium Katechetycznego DN
    „Jak ktoś nie akceptuje Kościoła posoborowego to mu żadne dokumenty nie pomogą i nie zmienią jego nastawienia. Wypada się tylko za takich ludzi modlić, aby Bóg zaczął ich oświecać, aby mogli coś zobaczyć.”
    ale ja wam nie bronię byście się za mnie również modlili …. ale pokażcie mi to dyrektorium … bo jak czegośnie ma to nawetnajbardziej żarliwa modlitwa nie pomoże by cośzobaczyćzwłaszcza jak czegoś nie ma :)

  393. strazi said

    Widzę, że nie wiesz jakim podstawowym zadaniem małżeństwa.
    Zapraszam do Katechizmu Kościoła Katolickiego:
    http://www.katechizm.opoka.org.pl/kkkII-2-3.htm#o15kkkII-2-3
    „Otwartość na płodność

    1652 „Z samej zaś natury swojej instytucja małżeńska oraz miłość małżeńska nastawione są na rodzenie i wychowywanie potomstwa, co stanowi jej jakoby szczytowe uwieńczenie” 164 :

    Dzieci też są najcenniejszym darem małżeństwa i rodzicom przynoszą najwięcej dobra. Bóg sam to powiedział: „Nie jest dobrze człowiekowi być samemu” (Rdz 2,18) i „uczynił człowieka od początku jako mężczyznę i niewiastę” (Mt 19, 14), chcąc dać mu pewne specjalne uczestnictwo w swoim własnym dziele stwórczym, pobłogosławił mężczyźnie i kobiecie, mówiąc: „bądźcie płodni i rozmnażajcie się” (Rdz 1, 28). Dlatego prawdziwy szacunek dla miłości małżeńskiej i cały sens życia rodzinnego zmierzają do tego, żeby małżonkowie, nie zapoznając pozostałych celów małżeństwa, skłonni byli mężnie współdziałać z miłością Stwórcy i Zbawiciela, który przez nich wciąż powiększa i wzbogaca swoją rodzinę 165 .

    1653 Płodność miłości małżeńskiej obejmuje także owoce życia moralnego, duchowego i nadprzyrodzonego, jakie przez wychowanie rodzice przekazują swoim dzieciom. Rodzice są głównymi i pierwszymi wychowawcami swoich dzieci 166 . W tym sensie podstawowym zadaniem małżeństwa i rodziny jest służba życiu 167 .

    1654 Małżonkowie, którym Bóg nie dał potomstwa, mogą mimo to prowadzić głębokie życie małżeńskie z ludzkiego i chrześcijańskiego punktu widzenia. Ich małżeństwo może wyrażać się owocnie przez miłość, otwartość na innych i ofiarę.

    VI. Kościół domowy

    1655 Chrystus chciał przyjść na świat i wzrastać w łonie Świętej Rodziny Józefa i Maryi. Kościół jest „rodziną Bożą”. Od początku istnienia jego zalążkiem często byli ci, którzy „z całym swoim domem” stawali się ludźmi wierzącymi 168 . Gdy nawracali się, pragnęli, by także „cały ich dom” był zbawiony 169 . Rodziny te, przyjmując wiarę, były oazami życia chrześcijańskiego w niewierzącym świecie.

    1656 W dzisiejszym świecie, który często jest nieprzychylny, a nawet wrogi wierze, rodziny chrześcijańskie mają ogromne znaczenie jako ogniska żywej i promieniującej wiary. Dlatego też Sobór Watykański II, nawiązując do tradycji, nazywa rodzinę „Kościołem domowym” (Ecclesia domestica) 170 . W rodzinie „rodzice przy pomocy słowa i przykładu winni być dla dzieci swoich pierwszymi zwiastunami wiary”, pielęgnując „właściwe każdemu z nich powołanie, ze szczególną zaś troskliwością powołanie duchowne” 171 .”

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do owocnej lektury…

  394. strazi said

    Leta….:)
    Przykro mi to stwierdzić, ale chyba nie posiadłaś umiejętności czytania i to ze zrozumienie.
    Powiedziałem już o tym wyżej….
    Decyzja już zapadła i co tutaj więcej mówić.
    Papież oraz Sekretarz Stanu w połowie sierpnia zapowiedzieli oficjalnie ze Droga została uznana i niedługo będziesz o tym mogła czytać.
    Cierpliwości:)
    pozdrawiam

  395. Leta said

    Strazi posiadłam umiejętność czytania nawet ze zrozumieniem oprócz KKK który musiałamprzeczytać,zrozumieći w dodatku zdać z tego co zapamiętałam egzamin teoretyczny przed księdzem przed przystąpieniem do sakramentu bierzmowania …. i praktyczny otwierając sięna życie w małżeństwie ….. z tą różnicą że póki ja i mój małżonek cieszymy się zdrowiem to my zarabiamy na utrzymanie naszego potomstwa a nie żebrzemy pod kościołem czy w inny często uczęszczanym miejscu……….
    Nie zamierzam Cię obrażać- jesteś oczytany polecam także encyklikę EVANGELIUM VITAE ale ani tu ani w KKK nie znajdziesz zdania które pozwoli Ci łączyć obowiązki wynikające z przyjęciem sakramentu kapłaństwa z obowiązkami charakterystycznymi dla sakramentu małżeństwa:)
    Jesteś katolikiem to powinieneś wiedzieć że jest zasadnicza różnica między stanem duchownym a świeckim a mam takie nieodparte wrażenie że świeccy katechiści przejmują rolę duchownych i z uporem domagam się wglądu do dyrektorium DN wersji zatwierdzonej przez Watykan bo na 100% nie znajdę tam zdania ,które by tym ludziom takie uprawnienia dawało.W jedynym opublikowanym dokumencie DN czyli statucie (tej wersji ,która ważnośćstraciła) o takich uprawnieniach też nie ma mowy
    A wracając do mojej wcześniejszej wypowiedzi opisującą pewną parę „misjonarzy” to zastosowałam skrót myślowy … jeżeli ktoś chce być misjonarzem nie powinien zawierać małżeństwa i sprowadzać na świat potomstwa …. tylko każde z osobna powinno wstąpić do zakonu o charakterze misyjnym :) u nas katolików jest wiele możliwości … ale jak raz podjęło się decyzję to się bierze za nią odpowiedzialność
    A i jeszcze jedno… skoro piszesz
    „Papież oraz Sekretarz Stanu w połowie sierpnia zapowiedzieli oficjalnie ze Droga została uznana i niedługo będziesz o tym mogła czytać”
    to dlaczego Katolicka Agencja Informacyjna o tym milczy …. skoro nie milczała w sprawie tak banalnej jak list kardynała Arinze:)
    Skoro decyzja już zapadła…. to nie rozumiem dlaczego statutu nadal brak
    polecam strony neokawiarenki – jest odrębny wątek dotyczący oczekiwania na statut … ale nikt nie wie czy będzie w formie obecnej ,czy zmienionej ….członkowie DN raczej są wytrenowani w cierpliwości …. ale z niecierpliwością czekają na ten dokument by zamknąć usta takim malkontentom (to akurat jedno z łagodniejszych określeń) jak ja
    pozdrawiam

  396. Xenia said

    Statuty (o ile będą zatwierdzone) – swoją drogą, a praktyka (znana z wielu relacji) swoją drogą.

    Cokolwiek zatwierdzi Papież, jeśli będzie sprzeczne z 2000-letnim nauczaniem Kościoła, będzie nieważne. Podobnie, jak bardzo wiele postanowień II Soboru, inspirowanych przez protestantów i masonerię.

  397. strazi said

    Xenia a może Ty zostań papieżem ?:D
    hahaha.Mój Boże jeśli podważasz ważność i postanowienia Vaticanum II no to gratuluje i .. nawet nie wiem co powiedzieć…
    Xeniu pozdrawiam Ciebie :):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):):)

  398. Leta said

    Strazi fajnie się czepić jeżeli komuś zdarzy się wypowiedzieć mało precyzyjnie:)
    Przestań się chichrać i jak jesteś taki mądry odpowiedz również mi (jak by rozwiać wątpliwości na papieża się nie wybieram … i słucham dokładnie tego co mówi Stolica Apostolska dla ścisłości oficjelne wypowiedzi )
    Pozdrawiam i dalej czekam na merytoryczną dyskusję :)

  399. Marucha said

    A póki co – neokatechumenat nie ma zatwierdzonego statutu, a więc działa poza Kościołem. I to jest nagi fakt.

  400. Leta said

    obawiam się że dla struktur DN brak statutu to dużo bardziej uciążliwy cios … statut nie istnieje i wszyscy uczestnicy DN z katechistami włącznie muszą się słuchać proboszcza jak każda jedna nieformalna katolicka grupa modlitewna w ramach parafi :)

  401. Leta said

    a tak sobie do poczytania:
    Ks. Enrico Zoffoli
    Czy „droga” neokatechumatu
    jest prawowierna?
    Magisterium Papieża
    a katecheza Kiko Argüello
    Porównanie
    Wstęp do polskiego wydania
    Ks. bp. Zbigniew Józef Kraszewski
    Tytuł oryginału: “MAGISTERO DEL PAPA E CATECHESI DI KIKO”
    Edizioni SEGNO, via del Vascello 12, 33100 Udine, Italia
    Tłumaczenie: Ks. Kanonik Henryk Czepułkowski
    SŁOWO WSTĘPNE
    Bardzo ciekawa książka księdza Enrico Zoffoliego w tłumaczeniu ks. Henryka Czepułkowskiego pt. Czy “Droga” neokatechumenatu jest prawowierna? Magisterium Papieża a katecheza Kiko Argü ello – porównanie, wydana przez pana Marcina Dybowskiego, jest niezwykle cenną pozycją.
    Autor porównuje punkt po punkcie naukę Kościoła katolickiego – przedstawianą w wypowiedziach Najwyższego Autorytetu katolickiego Ojca Świętego Jana Pawła II – ze słowami założyciela “Drogi”, Kiko Argü ello.
    W książce czytamy, co Ojciec Święty, a co pan Kiko mówi na temat Kościoła katolickiego, magisterium tegoż Kościoła, struktury hierarchicznej Kościoła, kapłaństwa, grzechu, nawrócenia, zadośćuczynienia za grzechy, Eucharystii, sakramentu pokuty, łaski i świętości, Pana Jezusa jako wzoru świętości, nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa, różańca, Mszy św. Niedzielnej i życia pozagrobowego.
    W drugiej części tej cennej książki mamy podsumowanie tematów i bilans ogólny. Jest on negatywny w stosunku do neokatechumenatu. Autor podkreśla najważniejsze błędy neokatechumenatu, a mianowicie nauczanie, że Kościół katolicki nie jest konieczny do zbawienia, że hierarchia Kościoła nie ma żadnego znaczenia, że tylko Biblia samodzielnie, “niezależnie” wyjaśnia, zawiera prawdziwą naukę itd. Jest to więc odnowiony luteranizm.
    Do tego dodać należy, że liturgia neokatechumenalna jest sprawowana niezgodnie z przepisami Kościoła katolickiego, a “spowiadanie się” na głos wobec całego zgromadzenia neokatechumenów jest nadużyciem i niesłychanym upokorzeniem wyznającego swoje grzechy. Następnie trzeba podkreślić, że pan Kiko świetnie dba o swoje interesy, nakazując swoim adeptom wyprzedaż tego, co posiadają, i przekazanie otrzymanych ze sprzedaży sum nie byle gdzie, tylko do kasy organizacji. Jest to więc nie tylko szerzenie błędnych nauk w Kościele katolickim, lecz również, mówiąc współcześnie, “świetny biznes”…
    Książkę tę powinni przeczytać wszyscy. Przede wszystkim duszpasterze Kościoła katolickiego, aby nie dać się uwieść tej nowej herezji, a następnie wierni, aby w swej niewiedzy i dobroduszności nie popierali pana Kiko, nie dali się zatruwać błędnymi naukami i nie nabijali mu kasy pieniędzmi, używanymi dla niewiadomych celów.
    Wszystkim czytelnikom tej książki z całego serca błogosławię.
    + Biskup Zbigniew Józef Kraszewski

    † Jego Ekscelencja Biskup Zbigniew Józef Kraszewski

    Urodzony 12 lutego 1922 w Warszawie, syn Józefa i Olimpii z domu Szafarz. Wyświęcony na kapłana 12 marca 1949 przez Abp. Stefana Wyszyńskiego. Pracował jako wikariusz w parafiach: Leszno k. Błonia, Piastów, Św. Wawrzyńca w Warszawie. Studiował w Warszawie i Rzymie, w roku 1954 otrzymał tytuł doktora teologii. W latach: 1956-1962 – prefekt alumnów, 1964-1969 – wicerektor, 1969-1970 – rektor Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie. Od 1969 kanonik Kapituły Metropolitalnej Warszawskiej. Ogłoszony biskupem tytularnym Horreomargum 5 listopada 1970, konsekrowany 8 grudnia1970 przez Kard. Stefana Wyszyńskiego, Bp. Wacława Majewskiego i Bp. Jerzego Modzelewskiego. Biskup pomocniczy Archidiecezji Warszawskiej, wikariusz generalny, prałat kustosz Kapituły Metropolitalnej Warszawskiej, członek Rady Kapłańskiej i Kolegium Konsultorów Archidiecezji Warszawskiej, przewodniczący Wydziału Spraw Sakramentalnych Kurii Metropolitalnej Warszawskiej, przewodniczący Wydziału Spraw Zakonnych Kurii Metropolitalnej Warszawskiej, przewodniczący Komisji Egzaminacyjnej Duchowieństwa, członek Archidiecezjalnej Rady Administracyjnej, zastępca przewodniczącego Komisji Maryjnej Episkopatu, członek Komisji Episkopatu d/s Duszpasterstwa Akademickiego, wiceprzewodniczący Unii Apostolskiej Kleru, duszpasterz Kombatantów Polskich, proboszcz parafii Bożego Ciała w Warszawie-Kamionku. Od 25 marca 1992 biskup pomocniczy Diecezji Warszawsko-Praskiej, wikariusz generalny, prałat-dziekan Kapituły Katedralnej, członek Rady Kapłańskiej i Kolegium Konsultorów, przewodniczący Wydziałów: Sakramentalnego i d/s Spraw Zakonnych Kurii Biskupiej Warszawsko-Praskiej, od 1997 biskup Senior.
    ani ja ani Marucha nie jesteśmy biskupami ale umiemy czytać wypowiedzi biskupów i jak sądzę nawet ze zrozumieniem :)

  402. Leta said

    Marucha jeżeli np szukasz sobie żony to szczerze polecam pannę z DN…a to z prostej przyczyny bo zastało jej wpojone że obowiązkiem żony jest posłuszeństwo wobec mężę (chociaż papież już jakiś czas temu…. ten fragment z przysięgi małżeńskiej skreślił ) mało tego jak ci się zdarzy przyjść totalnie zalanym jak to się gajowym i nie tylko zdarza to taka małżonka nie wykopsa cię z łoża i będzie czynić wszelkie starania by cię zadowolić bo inaczej mółbyś się urwać na lewiznę a grzech spadnie na nią bo obowiązkiem żony jest dbać by wszystkie potrzeby męża były zaspokojone :) a na drugi dzień nie będzie robibić… tego wszystkiego co wyzwolone kobiety najczęściej robią …ale będzie się pokornie i cierpliwe modlić o twoje nawrócenie i jeszcze dodatkowo jeszcze bardziej żarliwiej o dar łaski kochania cię z całego serca mimo przeciwności losu :) ci katechiści to fajnie kobitki wychowują… tak sobie myślę że męska część forum zacznie przychylnie spoglądać na tę formację:)

  403. strazi said

    Normalnie święte kobiety?Od razu do nieba wysłać?:D
    Ja gdybym kobietą z Drogi Neokatechumenalnej, poczułbym sie obrażony po takim poście:)
    Coraz więcej bzdur i herezji się tutaj pojawia.

  404. Jędrek said

    Nie ma tak dobrze z tymi kobietami na Drodze jak tu piszecie. Jestem żonaty od 15 lat, na Drodze jestem 3 lata krócej, wraz z żoną, ale ona nie jest taka jak Leta sugeruje. Wogóle nie słucha się katechistów, którzy mowią, że żony mają być posłuszne we wszystkim swoim mężom. Po to ją przyprowadzam m.in. do wspólnoty żeby tego słuchała, ale ona jest chyba zamknięta na słowo. Zresztą ma przykład jak inne siostry będące w małżeństwie też nie za bardzo są posłuszne. Jedyne co dobre to, że na Drodze mówią że to facet ma btć głową rodziny i ma trzymać kasę. Trudno być pantoflarzem, a niejeden by wolał. To są te owoce Drogi więc nie gadajcie, że Droga jest be, bo jest dokładnie na odwrót. Tylko te kobiety, które nie dają swoim chłopom szansy by byli świętymi już teraz.

  405. Veritas said

    Panie Jędrku, ale mnie się jeszcze bardziej podobają mormoni, bo u nich można mieć kilka żon, a więc na pewno Bóg im bardziej sprzyja, niż nawet neokatechumenom! I w ogóle u mormonów jest fajniej, ich baby gotują fajne żarcie, a ubikacje mają bardzo schludne i dobrze oświetlone.

  406. strazi said

    Veritas – jak się podobają mormoni to wstąp do ich Kościoła

  407. Maja said

    nie wiem czemu uzywacie zwrotow droga mowi, katechiscie nakazuja, kiko wymsla!?
    Cała droga neokatechumenalna jest oparta na słowie bozym w pismie świętym.
    sama mam dużo wąpliwości wtedy otwieram pismo i mam to samo co mówią na katechezach!
    NA DRODZE NIC NIE ROBI SIE POD PRZYMUSEM! NIGDY!

  408. Leta said

    Jędrek :) zasadniczo popełniłesz błąd …. najpierw sobie wziołeś żonę a dopiero potem przyprowadziłeś do katechistów ….. a ona się nie słucha …. gdybyś się ożenił z kobietą wychowaną już przez Neo to byłoby inaczej :)
    Strazi jak byłabym na takim kazaniu w formacj ponoć katolickiej w której mówi się że separacja jest grzechem …. i kobiety powinny słuchać się mążów i że mąż z racji tego że jest facetem ma „trzymać” kasą nawet moją pensję:) i że nie mam prawa na taktyczny ból głowy bo seks w każdym momencie gdy mąż sobie zażyczy to mój podstawowy obowiązek małżeński TEŻBYM SIĘ OBRAZIŁA zwłaszcza że jestem katoliczką i przed ślubem zaliczyłam oficjane nauki przedmałżeńskie – czyżby kobieta i mężczyzna nie byli takimi samymi istotami ludzkimi i nie mają tych samuch praw i obowiązków …. i nie przypominam sobie bym ślubowałq posłuszeństwo mężowi on mi z resztą też nie :)
    Strazi a może sprecyzujesz co jest herezją ? być może jakieś herezje się pojawiły na DN bo statut dalej nie zatwierdzony – ale oczywiście mogę się mylić
    pozdrawiam

  409. strazi said

    Co ja tam się będę wymądrzał:)
    Otworzyłem sobie Pismo Święte na liście św.Pawła do Efezjan:
    „Zasady życia domowego – wielki wzór dla mężów i żon

    21 Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej! 22 Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, 23 bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus – Głową Kościoła: On – Zbawca Ciała. 24 Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom – we wszystkim. 25 Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, 26 aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo4, 27 aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany5. 28 Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. 29 Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus – Kościół, 30 bo jesteśmy członkami Jego Ciała. 31 Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem6. 32 Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła7. 33 W końcu więc niechaj także każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego! A żona niechaj się odnosi ze czcią do swojego męża! „

    jak coś to macie tutaj:
    http://online.biblia.pl/rozdzial.php?id=1032

    Powiem tylko tak:
    nie będę specjalnie tego specjalnie komentować, bo będziecie mówić ze nadciągam coś, że sie nie znam
    Biblia wyjaśnia samą siebie.
    Najlepiej znajdźcie sobie do tego fragmentu jakiś dobry komentarz i przeczytajcie go ze 100 razy:)
    Pozdrawiam:)

  410. Leta said

    Ewangelia wg św. Mateusza 16 Wyznanie Piotra 18 Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą7. 19 I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».
    I skoro Papież- następca św.Piotra wprowadza zmiany (np.takie jak tekst przysięgi małżeńskiej ) to katolicy powinni być posłuszni i to chyba nie podlega żadnej dyskusji !!!! chyba że nie jesteś katolikiem tylko protestantem …… nieposłuszeństwo w stosunku do Stolicy Apostolskiej eliminuje człowieka za wspólnoty katolickiej

  411. strazi said

    Ale ja nic takiego nie powiedziałem..
    Moja droga spokojnie…
    Ja dałem tylko tekst do przeczytania i rozważenia.
    Napisałem też, że nie mam zamiaru tego publicznie interpretować:D
    Są od tego bibliści, a nie jakiś tam marny teolog…..:)
    Z Pisma Świętego nic nie zostało skreślone i jego treści są jak najbardziej aktualne.Z tym chyba się zgadzamy prawda?
    Poruszyłaś również kwestię przysięgi małżeńskiej
    Nie wiem gdzie to słyszałaś, żeby Papież zmienił tekst roty przysięgi małżeńskiej?
    Zmian w OBRZĘDZIE SAKRAMENTU MAŁŻEŃSTWA może dokonać Komisja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Episkopatu danego Państwa.
    W Polsce nic nie zostało zmieniane od 1 III 1975 roku.Wtedy została wprowadzona w życie II Instrukcja Episkopatu Polski dotycząca przygotowania do małżeństwa i życia rodzinnego oraz wprowadzenia nowego obrzędu sakramentu małżeństwa
    Jeśli chcesz sobie poczytać to zapraszam do lektury:
    http://www.kkbids.episkopat.pl/dokumentydlep/malzenstwo.htm#etykieta1

    Z resztą nigdy nie było nic ślubowaniu posłuszeństwa….
    Tutaj to chyba już poleciałaś po bandzie:)
    Pozdrawiam

  412. Leta said

    Kodeks Prawa Kanonicznego
    PRIMAS POLONIAE
    Num. 48/84/P.
    DECRETUM
    Praesentibus litteris testificor, quod textus Codicis Iuris Canonici, promulgati auctoritate Ioannis Pauli PP. II die XXV Ianuarii MCMLXXXIII anni, apud Vaticanas aedes, translatus a speciali Commissione Conferentiae Episcopatus Poloniae in linguam polonam, concordat cum iuxta posito textu originali latino, eumque in usum Ecclesiae in Polonia confirmo. Servatis ceteris omnibus de iure servandis. Datum Varsaviae, die VI Ianuarii MCMLXXXIV A. D. Józef Card. Glemp L. S. Praesidens Conferentiae Episcopatus Primas Poloniae
    KONSTYTUCJA APOSTOLSKA
    CZCIGODNYM BRACIOM KARDYNAŁOM, ARCYBISKUPOM, BISKUPOM, PREZBITEROM, DIAKONOM I CAŁEMU LUDOWI BOŻEMU
    JAN PAWEŁ BISKUP SŁUGA SŁUG BOŻYCH NA WIECZNĄ RZECZY PAMIĄTKĘ
    Rozdział VIII
    SKUTKI MAŁŻEŃSTWA
    Kan. 1135 – Każdemu z małżonków przysługują jednakowe obowiązki i prawa w tym, co dotyczy wspólnoty życia małżeńskiego.

    A tekst przysięgi małżeńskiej musi być zgodny z Kodeksem Kanonicznym zatwierdzonym przez papieża
    Nie rozumiem jakim prawem katechiści katoliczkom na DN nakazują posłuszeństwo wobec męża ?
    pozdrawiam

  413. Piotr said

    Marek 10,2-16

    Przystąpili do Niego faryzeusze i chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę. Odpowiadając zapytał ich: «Co wam nakazał Mojżesz?». Oni rzekli: «Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić». Wówczas Jezus rzekł do nich: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!».

    Mt 22
    (36) Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? (37) On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. (38) To jest największe i pierwsze przykazanie. (39) Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. (40) Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.

    Te dwa fragmenty chyba dużo wyjaśniają. Oczywiście, że żona ma być poddana mężowi. Ale zapominamy o bardzo ważnym aspekcie czyli miłości. To ona ma umożliwiać żonie być poddanej a meżowi nie „wykorzystywać” tego faktu. Cytując LETE „i że nie mam prawa na taktyczny ból głowy bo seks w każdym momencie gdy mąż sobie zażyczy to mój podstawowy obowiązek małżeński ” można wyjaśnić bardzo prosto. Czy jeśli maż by Cię kochał to nalegał by na seks gdybyś ty tego nie chciała??

  414. Leta said

    Ależ Piotrze jeżeli jesteś katolikiem to twoim niekwestionowanym autorytetem jeżeli chodzi o tłumaczenie Bibli powinien być Papież a zatwierdzonym przez Jana Pawła II kodeksie kanonicznym nie ma słowa o tym że że żona ma być poddana mężowi a jasno i wyrażnie jest napisane

    Kan. 1135 – Każdemu z małżonków przysługują jednakowe obowiązki i prawa w tym, co dotyczy wspólnoty życia małżeńskiego.

    Rzeczą bezdyskusyjną jest że małżonkowie kochać się powini ale jak któremukolwiek zdarzy się tą miłość nie okazywać to prawo powinno małżonka skrzywdzonego chronić stąd w tym samym kodeksie kanonicznym jest mowa o warunkach dopuszczających separację ( separacja nie jest zabronionym przez Jezusa rozwodem różnica polega na tym że jak czyniący zło małżonek się opamięta zawsze może na łono rodziny powrócić)
    Pewna osoba bardzo zaangażowana na DN przekonywała mnie że jak będę odmawiać mężowi współżycia to narażam go na pokusy tego świata i jak ulegnie pokusom to jego grzech obciąży moje sumienie:)
    nie wiem czy to jest oficjalne stanowisko DN bo dyrektorium katechetyczne DN jest niedostępne ,czy jest to tylko odosobniona nauka pojedyńczego katechisty ….. po to również jest forum by pewne rzeczy wyjaśnić ….. Moim zdaniem gdy jedno z małżonków ma bardziej wybujałe potrzeby i zaspakaja je gdzieś na boku to obciąża tylko swoje sumienie i jednocześnie daje prawo drugiemu małzonkowi do podjęcia decyzji o separacji………..
    Czy miłość kobiety do męża mierzy się gotowością bycia mu poddaną?
    no i jak to się ma ze stanowiskiem Papieża że małżonkowie mają identyczne prawa i obowiązki

  415. @K@ said

    Leta, ja chyba ciebie nie rozumiem. Mam wątpliwości, czy wiesz na czym polega miłość. Napewno nie na „taktycznym bólu głowy”. Jak można kochać kogoś i nie chcieć się z nim kochać? Przecież kobieta zawsze może, chociaż nie zawsze chce. I w tym rzecz. Nie ma żadnych przeszkód żeby się kochać zawsze i wszędzie (pomijając oczywiste przypadki jak poród czy ciężka choroba); z tego płynie przecież radość, zdrowie i długie życie; nie mówiąc już o pomyślności, sukcesach zawodowych, itd. Może dlatego Pan Bóg znając kobiecą skłonność do komplikowania wszystkiego zalecił: „żony bądźcie posłuszne we wszystkim swoim mężom” – pozostaje nam więc teraz tylko stosować się do tego Bożego prawa. – Które dodajmy – znajduje się na równi z dziesięciorgiem przykazań, warunkuje je i dopełnia.
    A teraz co do równości – to jest rzeczą oczywistą, że kobieta tak jak mężczyzna ma prawo do czerpania takich samych korzyści w akcie seksualnym. Nie może jedna strona tylko dawać a druga tylko brać. Kobieta w czasie stosunku musi zostać zaspokojona; to jest oczywista oczywistość. Ja wiem, że w naszej kulturze nie zawsze na to się zwraca uwagę, a szkoda – na to powinno się kłaść duży nacisk na katechezie i w nauczaniu szkolnym. Zresztą, co to za facet jak nie potrafi partnerce dogodzić?
    Jeżeli „jedno z małżonków ma bardziej wybujałe potrzeby” to miłość tego drugiego małżonka wymaga aby tym „wybujałym potrzebom” sprostać. Cóż to wogóle znaczy „wybujałe potrzeby”? Ludziom nie zdarza się raczej uprawiać seksu więcej niż kilka razy dziennie. Niekiedy zdarzają się kobiety, które mają mniejszy temperament. Ale przecież taką oziębłość można leczyć! Najgorszym wyjściem jest jak kobieta nie chce sprostać potrzebom męża a ten zaczyna szukać uzupełnienia na boku. Warto więc uświadomić niektórym paniom, że to one są głównie winne rozpadowi związku dzięki swemu egoistycznemu postępowaniu.
    Tak więc separacja jest czymś niebywale złym – przerywa świętą jedność; jest próbą wystawiania na próbę cierpliwości Pana Boga. I jest konsekwencją złamania nakazu Bożego o posłuszeństwie wobec małżonka. Więc jest to grzech tak ciężki że ja się dziwię dlaczego kapłan udziela takiej osobie rozgrzeszenia.
    Odpowiadając na twoje pytanie: „Czy miłość kobiety do męża mierzy się gotowością bycia mu poddaną” – jasne, że tak. Nie rozumiem dlaczego masz wątpliwości?
    Kończąc – uważam, że nie trzeba być wcale w Neokatechumenacie aby będąc w małżeństwie stosować się do zaleceń Pisma Św. I żadne świeckie i kościele tłumaczenia, przepisy nie są w stanie przesłonić Biblii. Jest tam jasno i wyraźnie napisane.
    A swoją drogą – takie akcentowanie wartości i zasad obowiązujących w małżeńswie przekonuje mnie to do Neo.

  416. PL said

    Istotnie, to bardzo przekonuje do „neonów”.
    Jeszcze bardziej przekonujące by było, gdyby pozwalali mieć kilka żon.

  417. Leta said

    Piotr! Strazi! Poglądy @K@ i mego kolegi to ogólnie obowiązujęce zasady czy tylko pojedyńcze głosy
    jak może grzeszyć ktoś kto postępuje zgodnie z Kodeksem Kanonicznym zatwierdzonym przez Jana Pawła II i czyżby Papież (proces beatyfikacyjny w toku)przeciwstawił się zasadom Bożym – w takim wypadku nie zasługiwałby na świętość tylko potępienie bo jako największy autorytet Koscioła Katolickiego namawiał współwyznawców do ciężkiego grzechu.

    Jak byłabym facetem obdarzonym dużym temeramentem (tz codziennie i kilka razy dziennie) też byłabym zażartym zwolennikiem Neo:)
    żaden seksuolog nie nazwie oziębłością wymagającą leczenia brak chęci uprawiania seksu codziennie kilka razy dziennie:)
    Moim zdaniem to facet któremu małżonka nie daje tyle razy co on chce jest ZMUSZONY bryknąć na bok powinien się leczyć bo jest erotomanem – a to jest jednostka chorobowa – dla pocieszenia podam że istnieje też żeńska odmiana tej przypadłości – nimfimania -ale zdarza się dość rzadko :)
    być może już wiem dlaczego wasz statut nie został zatwierdzony……
    zgdnie z tekstem dokumentu (który kilka miesięcy temu stracił ważność)

    STATUT
    DROGI NEOKATECHUMENALNEJ
    Tytuł I
    Natura i realizacja Drogi Neokatechumenalnej
    Art. 1
    [Natura Drogi Neokatechumenalnej]
    § 2. Droga Neokatechumenalna pozostaje w służbie Biskupom jako sposób diecezjalnej realizacji wtajemniczenia chrześcijańskiego i stałego wychowania wiary, według wskazań Soboru Watykańskiego II i Magisterium Kościoła .

    z tego co pisze @K@ jasno wynika że przynajmniej jakaś część Neo kwestionuje Magisterium Kościoła , a także naukę Chrystusa

    Ewangelia wg św. Mateusza 16 Wyznanie Piotra 18 Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą7. 19 I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».(cytuję już drugi raz na forum)

    Jeżeli Droga Neokatechumenalna chce nadal być itinerarium formacji katolickiej to nauki głoszone w Neo muszą być zgodne jak to @K@ ujał „kościelnymi tłumaczeniami”

    Pozdrawiam i dziękuję za szczere wypowiedzi – szkoda że Kiko nie ma odwagi wydać drukiem podstawowych tez swego nauczania chociaż już jakieś kilka lat demu obiecał w Watykanie że zostanie napisane i opublikowane Dyrektorium Katechetyczne DN

  418. @K@ said

    Gwoli wyjaśnienia nie jestem w Neo

  419. @K@ said

    Leta,szczerze ci współczuję.Skąd u ciebie takie przekonanie: „Moim zdaniem to facet któremu małżonka nie daje tyle razy co on chce jest ZMUSZONY bryknąć na bok”. Moim zdaniem natomiast wcale nie jest zmuszony,chociaż ewidentnie ma za żonę egoistkę. Poza tym co to za „duży temperament – kilka razy dziennie”? Jak mniemam tobie się w głowie nie mieści,że to może być norma, więc współczuję twojemu partnerowi, którego zapewne wogóle nie zapytałaś jak często i jak by chciał.

    Może też warto się dokształcić. Erotomania np. nie polega na tym, że ktoś chce uprawiać sex kilka razy dziennie. Zob. http://portalwiedzy.onet.pl/70331,,,,erotomania,haslo.html

    Odnoszę wrażenie, że swoje frustracje próbujesz rozładowywać na Neo, i nie przychodzi ci do głowy, że mogą mieć w czymś rację; chociaż oczywiście wiele można im zarzucić. Ale napewno nie to, że w kwestii małżeństwa to co tu na tym forum prezentują jest OK i są zgodni z oficjalnym nauczaniem Kościoła. Trudno bowiem przyjąć twój punkt widzenie,że Kościół toleruje a nawet zachęca do separacji i rozwodu, bo jest zupełnie na odwrót. Każde nieposłuszeństwo i każde zerwanie jedności jest grzechem.

    Wracając do „grzechu” wg twojej definicji – to chyba nie te książki czytasz. Wystarczy otworzyć Biblię. Czyżbyś jej nie miała czy nie wpadłaś na to?

  420. PL said

    Coraz lepiej!

    Miarą (nie)ortodoksji katolickiej neokatechumenatu stają się zagadnienia seksualne…

  421. Jarek said

    POwiem tak czesciowo prawda ale po pierwsze to nie sekta nie pisz nastepym razem gupot bo jeszcze Ci ortografia zawadza

  422. Leta said

    @K@ skoro nie jesteś w Neo to skąd tak dokładnie znasz poglądy wygłaszane przez Neo może udało Ci się dotrzeć do jakiś tekstów katechez to bądź tak miły i się podziel :)
    Czytasz mało uważnie- gdzie napisałam że Kościół zachęca do rozwodów …. rozwody w Kościele Katolickim nie istnieją i każdy katolik o tym wie a jak czegoś nie ma to nie można do tego zachęcać
    Do separacji też nikt nigogo nie zachęca jak ktoś się kimś znudził.Jest to rozwiązanie dla katolików w sytuacjach wyjątkowych i nikt nikomu nie musi udzielać rozgrzeszenia bo separacja grzechem nie jest a jej warunki są szczegółowo omówione w kodeksie kanonicznym np
    Kan. 1153. § 1. Jeśli jedno z małżonków stanowi źródło poważnego niebezpieczeństwa dla duszy lub ciała drugiej strony albo dla potomstwa, lub w inny sposób czyni zbyt trudnym życie wspólne, tym samym daje drugiej stronie zgodną z prawem przyczynę odejścia, bądź na mocy dekretu ordynariusza miejsca, bądź też gdy niebezpieczeństwo jest bezpośrednie, również własną powagą.
    piszesz że
    „Każde nieposłuszeństwo i każde zerwanie jedności jest grzechem.” a gdzieś to mój drogi przeczytał ?
    jeszcze raz powtórzę

    Kan. 1135 – Każdemu z małżonków przysługują jednakowe obowiązki i prawa w tym, co dotyczy wspólnoty życia małżeńskiego.

    czyżbym nie miała czytać dokumentów Kościoła Katolickiego czyżby Kodeks Prawa Kanonicznego był dziełem heretyckim a Jan Paweł II heretykiem ?
    A które to przykazanie złamię będąc nieposłuszna mężowi , lub wraz z dziećmi uciekając od męża alkoholika i sadysty….
    A tak wracając do erotyki -to jeżeli kilkarazy dziennie codziennie nie można nazwać „bardzo duża częstotliwość kontaktów seksualnych ” to jakką częstotliwość można nazwać bardzo dużą:)
    Gwoli wyjaśnienia nie jestem frustratkę – bardzo lubię czekoladę- ale jak by mi ją ktoś serwował codziennie na każdy posiłek to pewnie nie mogłabym na to czekoladę patrzeć:)

  423. @K@ said

    Leta napisała: „A które to przykazanie złamię będąc nieposłuszna mężowi , lub wraz z dziećmi uciekając od męża”? – Złamiesz przykazanie dane nam przez samego Jezusa Chrystusa: „Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będę oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela” (Mateusz 19:4-6). A także: „Żony niechaj będą poddane swoim mężom, jak Panu…” (Ef 5,21-25; Kol 3,18-19).

    Kiedy Pan Bóg mówi nam o zasadach małżeństwa, szczególnie podkreśla potrzebę dojrzałej miłości mężów do żon oraz potrzebę uległości (poddania) żon swoim mężom (Ef 5: 22–25). Bibliści tłumaczą to tym, że prawdopodobnie Pan Bóg kładzie szczególny akcent na to, w czym jesteśmy słabi. Nie oznacza to wcale, że żony nie mają obowiązku kochać swoich mężów, a mężowie nie muszą okazywać delikatności i pokory względem swoich żon. Wzajemna miłość i poddanie – to sprzężenie zwrotne w zdrowym, chrześcijańskim małżeństwie. “Ulegajcie jedni drugim w bojaźni Chrystusowej” – pisze Apostoł Paweł do wierzących małżonków (Ef 5: 21). “Wszyscy zaś przyobleczcie się w szatę pokory względem siebie” – dodaje Apostoł Piotr (l P 5: 5). “Wyprzedzajcie się wzajemnie w okazywaniu szacunku” (Rz 12: 10b), “w pokorze uważajcie jedni drugich za wyższych od siebie” (Flp 2: 3) – te słowa z całą pewnością odnoszą się również do relacji w chrześcijańskim małżeństwie i dotyczą postawy mężów wierzących wobec swoich żon. Te z kolei nie tylko mają być poddane swoim mężom, lecz Pismo Święte poucza je, by również “miłowały swoich mężów i dzieci” (Tt 2: 4). Miłość i poddanie – oto wartości, którymi wierzący mąż i żona winni się wzajemnie ubogacać. Jeśli tego nie rozumieją i nie praktykują, ich małżeństwo będzie chore i niestabilne. Małżeństwo bowiem to wspólna odpowiedzialność. Jeśli oboje małżonkowie nie będą podejmować ustawicznego trudu pracy nad sobą – nie uda im się wcielić w życie biblijnego modelu małżeństwa i rodziny. “A zatem niechaj i każdy z was miłuje żonę swoją, jak siebie samego, a żona niechaj poważa męża swego” (Ef 5: 33).

    Separacja (nie mówiąc jużo rozwodzie) jest dlatego też złem bo jest złamaniem przysięgi małżeńskiej: „ślubuję ci jest miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz to, że cię nie opuszczę aż o śmierci”.

    Jednak KK pod pewnymi warunkami dopuszcza separację małżonków. Dlaczego? Opowiedział na to już Jezus: „Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było”. Problemem u ciebie, Leta jest twoja interpretacja separacji, gdzie powołujesz się wybiórczo na KPK, jakoby kobieta miała do tego prawo nie wnikając w szczegóły, czyli w praktyce na własne żądanie. Takie rozumienie oznaczało by, że masz prawo skazać swojego współmałżonka na oddalenie czy abstynęcję seksualną tylko dlatego np.,że masz mały temperament; nie pytając go o zdanie. KPK 1135 na który się powołujesz odnosi się do trwającej i razem budowanej wspólnoty małżeńskiej, w której oboje małżonkowie mają równe prawa i obowiązki a nie do prawa rozerwania tej wspólnoty na czyjeś widzimisię. KPK 1153. § 1: „Jeśli jedno z małżonków stanowi źródło poważnego niebezpieczeństwa dla duszy lub ciała drugiej strony albo dla potomstwa” można rozumieć tylko w taki sposób, że zaszła sytuacja wyjątkowa jak np. współmałżonek za dużo wypił i zaczął gonić żonę z siekierą – wtedy ucieczka jest czymś naturalnym i zrozumiałym. Innym przykładem było by np. sprowadzaniem do domu kochanki i „robieniem tego” na oczach dzieci. Wtedy możemy mówić o dopuszczalności separacji. Separacja niekanoniczna jest grzechem (zob. ks. Janusz Gręźlikowski, Czym różni się separacja kanoniczna od niekanonicznej. http://www.homodei.com.pl/ ?strona=00040&artykul=00156&PHPSESSID=4f78256917d817eb7243c83f1b7a46e7)

    Zobaczmy dalej co pisze św. Paweł: „Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda swojego męża. Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi. Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona. Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby – wskutek niewstrzemięźliwości waszej – nie kusił was szatan” (1 Koryntian 7:2-5).

    Grzech przeciw małżeństwu jest zawsze zdradą lub naruszeniem dobra, które stanowi przedmiot (treść) powołania małżeńskiego. Dobro zadane małżeństwu realizuje się w trzech podstawowych relacjach, które niemal dokładnie zbiegają się z Augustynowymi bona matrimonii. Pierwsze z nich, dobro więzi małżeńskiej, daje się opisać słowami przysięgi małżeńskiej: miłość, wierność i uczciwość małżeńska. Ta ostatnia wiąże się z pojęciem czci, czyli poszanowania dla świętości przymierza oraz samego symbolu “jednego ciała”. Z punktu widzenia więzi grzechem jest to, co niszczy miłość, wierność i co zaprzecza postawie czci wobec świętości osoby, przymierza i symboliki ciała (jednego ciała). Według Soboru Watykańskiego II profanacją miłości małżeńskiej jest “egoizm, hedonizm i niegodziwe praktyki przeciw poczęciu”. Oprócz egoizmu, który jest szukaniem wyłącznie własnego dobra z pominięciem postawy bezinteresowności i ofiarności, dwa pozostałe pojęcia oznaczają postępowanie, które równocześnie przekreśla miłość i czystość małżeńską. (Na podstawie opracowania Instytutu Studiów nad Rodziną UKSW).

  424. Leta said

    @K@ dalej czytasz nieuważnie w którym miejscu piszę coś co daje Ci prawo do stwierdzeń
    „Problemem u ciebie, Leta jest twoja interpretacja separacji, gdzie powołujesz się wybiórczo na KPK, jakoby kobieta miała do tego prawo nie wnikając w szczegóły, czyli w praktyce na własne żądanie.”
    Ale chyba nie oglądasz telewizji i nie widzisz umierających maleńkich dzieci za sprawą poczynań tatusia nawet bez użycia tak wyrafinowanego narzędzia jak siekiera- wszyscy którzy wmawiają kobiecie że jej obawiązkiem jest być przy mężu niezależnie od jego skłonności do alkoholu i agresji biorą moralna odpowiedzialność za te tragedie….
    Nie wiem czy to Ty , czy bliżej nieokreśleni bibliści popełniacie podłą manipulację cytując jedynie fragment wypowiedzi Jezusa w sprawie rozwodów w dalszej części wyraźnie mówi o grzechu i w jakiej konkretnej sytuacji ludzie grzeszą – zapraszam do lektury…….
    Z przedstawionych fragmentów opracowania Instytutu Studiów nad Rodziną UKSW nic nie wynika że kobieta winna jest posłuszeństwo mężowi i zaspakajać absolutnie wszystkie pragnienia seksualne z częstotliwością jaką sobie tylko zażyczy – przykro mi ale małzonek z większym temperamentem musi zaakceptować potrzeby również tego z mniejszym (kompletne niezależnie od płci) ciekawe jak byś się czył gdyby małżonka kazała by Ci sie leczyć na impotencję gdy nie starczy ci sił ….a powie że przecież mąż jej przyjaciółki może i dłużej i częśćiej więc prosty wniosek że jasteś chory i powinieneś się leczyć bo inaczej zachowasz się jak zwykły egoista:)

  425. Widget said

    Ja myślę, że powinniśmy zakończyć ten wątek bo to już nie ma związku z Neokatechumenatem, a Letę i tak nic nie przekona. Najłatwiej jest wiedzieć swoje i mieć gdzieś opinie innych. Wybieranie tylko tego co wygodne to manipulacja. „przykro mi ale małzonek z większym temperamentem musi zaakceptować potrzeby również tego z mniejszym” – jest dokładnie na odwrót. Nie wolno kobiecie sądzić mężczyzn wg siebie bo są inaczej skonstruowane. Jak to ktoś napisał – kobieta zawsze może ale nie zawsze chce, mężczyzna zawsze chce ale nie zawsze może. Koniec. Kropka.

  426. Leta said

    Widget a Ty jesteś Neo , (czy tak jak nas zwykłych katolików ci z DN nazywają) Trads ?
    a tak przy okazji jak nie możesz ….to tą przypadłość można leczyć kobiety czasami miewają też duży temperament … i mogą się wtedy z czystym sumieniem „zerwać ” na lewizną :)
    z tego co pamiętam temat dyskusji brzmi tak mniej więcej czy poglądy Kiko i całej DN są zgodne z nauczaniem Kościoła Katolickiego- Ja staram się udowodnić że poglądy głoszone przez Neo na temat rodziny -czyli na dobrą sprawę nas wszystkich są zgodne z nauką Papieża i co za tym idzie Magisterium Kościoła Katolickiego do przestrzegania którego DN się w swoim statucie zobowiązała

  427. Widget said

    Żeby zbadać poglądy głoszone przez Neo, np. na temat małżeństwa i rodziny trzeba mieć jakieś ich dokumenty, materiały, w których o tym mowa. Ja nic takiego nie widziałem. Pojedyncze głosy neonów są zupełnie niemiarodajne. Każdy może mieć swoje zdanie na ten czy inny temat. Budowanie na tym przekonania, że tak nauczają w Neo jest jak osądzanie kogoś na podstawie że jedna baba drugiej babie powiedziała na ucho co podsłyszła jak dwóch pijaków na przystanku mówiło. Nie można przecież weryfikować co jest harezją w Kościele Powszechnym a co nie na podstawie luźnej rozmowy dwóch osób którym zdarza się bywać w kościele na mszy. Kwestią zasadniczą jest czy DN jest w Kościele i czy respektuje Magisterium Kościoła, czy może w którymś punkcie coś próbuje robić po swojemu. A więc czekamy na statut i dokumenty z nim związane jak Dyrektorium Katechetyczne. Chcę zwrócić uwagę tylko na jedno – powoływanie się którejkolwiek ze stron na statut Neo, który w tym momencie nie istnieje nie ma żadnej mocy wiążącej, nie może służyć jako punkt odniesienia czy być wykładnią prawną.

  428. Leta said

    Widget- absolutnie się z tobą zgadzam w każdej kwestii (oczywiście chodzi mi o ostatnią wypowiedź) przez długi czas byłam nawet zafascynowana ideą Neo poznałam fantastycznych ludzi z DN nawet chciałam się w to zaangażować….. wbrew pozorom nie mam nic przeciw podporzadkowaniu się komuś (u mnie w rodzinie finansami zarządza mąż i nie mam nic przeciwko bo robi to dobrze)
    ale po zapoznaniu się z kilkoma bardzo kontrowersyjnymi wypowiedziami pewnego katechisty chciałam sprawdzić czy to co ten człowiek (świecki człowiek) mówi jest zgodne z Dyrektorium DN zatwierdzonym przez Papieża ….. no i w tedy zaczeła się walka z wiatrakami…… i dowiedziałam się jaka to jestem małej wiary , mało pokorna …. i że nie dorosłam by przyjąć ten wielki dar ale jak będę się dużo modlić to pewnie Bóg mi wybaczy bo Bóg ukochał wszystkich ludzi i poprowadzi mnie właściwą drogą itp… moim skromnym zdaniem chęć przestudiowania nauk grupy na łonie mego Kościoła nie jest niczym złym ….

  429. Leszek said

    Droga neokatechumenalna – Statut, Neocatechumenale Inter – Statuta, w zgodzie z Dokumentem Papieskiej rady do spraw świeckich 1390/02/AIC-110, Info w sprawie wyd. – Fondazione Famiglia di Nazareth, Tel. 0668134438 -0668134502, e-mail: cncroma@tin.it, numer publikacji polskiej -ISBN 83-918290-0-6,wydawnicywo: Tipar Poligrafica Editrice S.r.l., Via Tiburtina, 1321-00131 Roma, tel. 0637351579 – Fax 0639735901, e-mail: commerciale@tipar.com, pozdro dla wszystkich szukających lektury do poduszki
    ps.ale proszę nie mów,że nie jest to Statut, gdyż w e-mail jest commerciale, a katolickie powinno być niekomercjale, z niekomercjalnym pozdrowieniem leszek

  430. Leszek said

    A tak na marginesie toczonej dyskusji to wydaje się raczej, że omawiane problemy tyczą raczej kryzysu w rozumieniu i przeżywaniu wspólnoty w szerszym sensie niż tylko neo… Wiem, wiem, że świadomość „Ja”, wolność i te rzeczy, ale po co mi moje „ja”, moja wolność, moja podejrzliwość, jesli nie mam dla kogo żyć, nie rozumiem i nie potrafię tworzyć wspólnoty z innymi. Drogi, Szanowny Panie Marucha,czy Maruch, trudno pojąć Kościół, szczgólnie dzisiaj, nie tylko Panu, ale wydaje się również innym, nie wyłączając mnie, ponieważ przeżywamy poważny kryzys „wsólnoty” we własnym życiu. Wystarczy popatrzeć na polityczny teatr, który możemy oglądać. Nie interesuje nas kiedy będziemy jeździć po przezwoitych drogach ryzykując życie w bardziej sensownym wymiarze niż teraz, bo to jest może najbardziej „łączący” nas wymiar życia wspólnotowego, jak ja zazdroszczę cywilizowanym wspólnotom dróg (np. biednej Słowacji), ale komu, dlaczego, i za ile nie ufać.
    ps. Z nieufnym pozdro dla … leszek

  431. Leta said

    Leszek – ale jest to tekst statutu z 2002 roku czyli ten dostępny na oficjalnych stronach internetowych NEO …. ale od kilku miesięcy już nieaktualny … z prostej przyczyny bo był na 5 lat ….. a o nowym jakoś jeszcze nikt nie słyszał

  432. Kaziu Kozoduj said

    Ja uważam, że u harekrysznowców jest jeszcze fajniej, niż w neo.

  433. Leta said

    jeszcze fajniej, niż w neo? niemożliwe ….
    fragment z forum neokawiarenki:
    wysłany: 2007-09-13, 08:24 – czyli całkiem świeży post…..
    „R…. napisał:”A co daje wasza nowomowa – w mojej parafii na pierwszej katechezie nauczano że Słowo Boże jest jak sperma i nie zawsze są z tego dzieci”
    Jestem trochę zdziwiony odwagą tych co to mówili, ale to w gruncie rzeczy nic nowego i nie jest to żadna nowomowa (…)Rzeczywiście ludzie nie przyzwyczajeni do radykalizmu i życiowości przesłania ewangelii mogą się poczuć trochę zgorszeni(…)? Czyż dla chrześcijanina wspaniałe dzieło Boże może być niestosowne? To co jest wspaniałym darem Boga dla człowieka? I uświęcone już choćby przez sam fakt bycia darem Bożym? Przecież sperma jest tym poprzez co uaktywnia się Boża chwała w dziele stwarzania człowieka.”
    tak jest na wstępie …. ciekawe co robią po następnych etapach wtajemniczenia :)

  434. strazi said

    LETA!!!!
    Od jakiegoś czasu wchodzę na to forum i tylko patrzę.
    Wole nie komentować, nie rozpoczynać nowego wątku bo to jest już nudne.
    Wydaje mi się że masz chyba jakiegoś problemy ze sobą.Jak nie piszesz o sexie,to piszesz, że papież zniósł posłuszeństwo z roty przysięgi małżeńskiej – co jest całkowita bzdurą (co Ci udowodniłem).
    Jeżeli wierzysz we wszystko co piszą w internecie to ja Ci gratuluję. przeczytaj na spokojnie to co ten ktoś napisał i pomyśl sobie czy takie rzeczy mogą być głoszone?
    Wszystkich braci z Drogi katechiści prosili, aby nie umieszczali niczego w internecie i tego typu forach.
    Nie dam sobie ręki uciąć ze to był ktoś z neo, ale zgodzisz się ze mną ze jest wielu ludzi którym ta droga w Kościele przeszkadza.
    Poza tym Leta nie wiem czemu w taki głupi sposób kpisz sobie z Drogi Neokatechumenalnej?
    Nie wiesz co to jest wtajemniczenie chrześcijańskie?
    Przeczytaj sobie (choć pewnie tego nie uczynisz) to co pisze
    Komisja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.
    To samo, czyli odkrywanie chrztu na nowo czyni Neokatechumenat.Robi to co jest tutaj wyszczególnione.W statucie,o którym tak zajadle mówisz, ze jest nie ważny możesz sobie poczytać jakie są poszczególne etapy na Drodze.Nie jest to żadna tajemnica.
    Więc proszę, daj już spokój tym głupim docinkom, bo to już powoli staje się nudne.
    nie wiem czemu tak atakujesz Wspólnoty Neokatechumenalne, które robią tyle dobrego i są jak na razie najszybciej rozwijającym się ruchem w Kościele, odpowiadając na potrzeby Kościoła, potrzeby Nowej Ewangelizacji.
    Proszę Cię, abyś znalazła sobie inne zajęcie niż non stop wypisywanie bzdur gdzieś przeczytanych

    zapraszam do lektury:
    http://www.kkbids.episkopat.pl/wprowadzeniedowkl/rutulal/chrzestdoroslych.htm

    pozdrawiam

    http://www.kkbids.episkopat.pl/wprowadzeniedowkl/rutulal/chrzestdoroslych.htm

  435. Mucha Plujka said

    Co i dla kogo robią dobrego wspólnoty Neo?
    Czy oni przypadkiem nie zapominają, iż wspólnota nie jest po to, żeby ludzie fajnie się w niej czuli – ale żeby prowadzić ich do Boga?

  436. strazi said

    Mucho… zamiast pytać to jeszcze raz przeczytaj to co napisałem…
    Neokatechumenat odpowiada na potrzeby Kościoła, Nowej Ewangelizacji.
    Gdybym chciał sie fajnie czuć to bym poszedł do jakiegoś kółka wzajemnej adoracji, a ja chodzę do Wspólnoty, żeby się zbawić.Droga jest tylko narzędziem w ręku Kościoła.
    To Bóg zbawia poprzez swój Kościół.Piszę to żeby nikt mi nie zarzucił ze myślę tylko w Neo się zbawię.
    Pozdrawiam

  437. Leta said

    Srazi:)piszesz
    „Wszystkich braci z Drogi katechiści prosili, aby nie umieszczali niczego w internecie i tego typu forach”
    zamieszczony wyżej tekst zkopiowałam nie z jakieś pyskówki ….. ale forum stworzonym przez członków DN i dla zwolenników DN
    http://forum.interportal.pl/viewtopic.php?t=375&postdays=0&postorder=asc&start=50
    dla mnie nie tyle szokujące jest to co pisze młody adept o słowach katechisty (które świadczą o poziomie właśnie tego katechisty)ale odpowiedż osoby bardzo zaangażowanaj na DN gdzie w zamiast odciąć się od ewidentnej głupoty zaczyna duszukiwać się w wypowiedzi głębszego sensu….. to nie ja mam problemy ale katechista stosujący seksualne porównania i dość inteligntny mocno wierzący człowiek któremu nie wiem jakimi metodami wpojono ślepe posłuszeństwo katechistom….
    cokolwiek katechista powie to ma rację jak nie ma to patrz punkt 1 :)
    Strazi argumenty…. co mi udowodniłeś …że nie Papież układa rotę przysiegi ….. OK ale rota przysięgi musi być zgodna z Kodeksem Kanonicznym – zatwierdzony przez Papieża
    Przez setki lat nie było tam kanonu mówiącego o równych prawach małżonków i przez setki lat kobiety przed ołtarzem ślubowały posłuszeństwio mężom i zdaje się że jest tak nadal u protestantów
    Papież do kodeksu wprowadził :
    Kan. 1135 – Każdemu z małżonków przysługują jednakowe obowiązki i prawa w tym, co dotyczy wspólnoty życia małżeńskiego.
    i od tej pory nikt w Kościele Katolickim nie ma prawa wymagać od żon posłuszeństwa mężom i jeszcze straszyć je że grzeszą:)
    a ta pewność że DN postępuje zgodnie z załączonym przez Ciebie dokumencie….
    Dlaczego Dyrektorium DN jest najściślej strzeżoną tajemnicą …
    Ja przynajmniej podaję źródła z których czerpię informacje , bąź tak miły i podaj żródło wg którego pisałeś że statut DN został definitywnie zatwierdzony ,albo później że s pewne informacje że zatwierdzony będzie …
    Jeżeli DN tak dużo robi to daj temu świadectwo i nie obrażaj rozmówców tekstami typu „Proszę Cię, abyś znalazła sobie inne zajęcie niż non stop wypisywanie bzdur gdzieś przeczytanych”
    To naprawdęto nie jest moja wina że statut nie zostałdo tej pory zatwierdzony i nie musisz z tgo powodu odreagowywać na mnie….

  438. strazi said

    Leta.brawo brawo:)
    Nie ma sensu wdawać się z Tobą w tego typu dyskusje, ponieważ chyba sama to widzisz ze one do niczego nie prowadzą.
    Wydaje mi się, że Ty nie chcesz konkretnie rozmawiać, choć pokazuje Ci, że w niektórych sprawach sie mylisz.
    Tak jak pokazywałem

  439. strazi said

    Leta.brawo brawo:)
    Nie ma sensu wdawać się z Tobą w tego typu dyskusje, ponieważ chyba sama to widzisz ze one do niczego nie prowadzą.
    Każda Twoja wypowiedź to ciągłe ironizowanie…
    Wydaje mi się, że Ty nie chcesz konkretnie rozmawiać(choć pokazuje Ci, że w niektórych sprawach sie mylisz), ale masz ochote się trochę podroczyć.Ty nie dasz się w żaden sposób przekonać…
    Jeśli poczułaś się obrażona, to Ciebie przepraszam, tylko po prostu dziwi mnie wasze podejście, że ciągle atakujecie Drogę.
    I dlatego powiedziałem Ci, żebyś dała sobie spokój.

  440. Leta said

    Strazi :) to mnie przekonaj …użyłam skrutu myślowego jeżeli chodzi o skreślenie fragmentu tekstu z przysięgi małżeńskiej…. nie chodzimi o to kto fizycznie skreślił- ale dlaczego do takiego skreslenia doszło
    Dlaczego atakuję…. dlaczego ironizuję …. bo w żaden sposób nie mogę doczekać się rzeczowej odpowiedzi …..
    Nie zamierzam dyskutować z np Mormonami, Świadkami Jehowy czy Adwentystami…bo każdy ma swoją wiarę i mi wara od tego …ale Ty i ja jesteśmy Katolikami czyli powinniśmy mieć identyczne poglądy czy katechista z DN maprawo mówić o mnie „nienawrócona”

  441. Menora said

    Hmm… ciekawa dyskusja :D
    Ja mam pytanie – może troszke nie na temat, ale jestem ciekawa jednej rzeczy – czy w neo jest na „późniejszym etapie” jakieś nauczanie dotyczące NPR – w sensie, że nawet ta naturalna metoda jest zła? Ze powinno się być otwartym cały czas na nowe zycie, kobieta powinna zapomnieć o swoim cyklu i generalnie oddać to wsio Bogu? Słyszałam to już od nie jednej osoby, nie wiem czy to prawda, czy tylko plotka, która się wzięła z panującej mody (w neo) na dosyć liczne potomstwo? :)

  442. strazi said

    Jakiej mody?
    Rzecz w tym, że małżeństwa się zamykają na życie.Chcą mieć jedno, dwójkę i koniec.Zasłaniają się względami ekonomicznymi, że nie będą potrafili wychować, utrzymać liczniejszej rodziny.

    Podstawowym powołaniem małżonków jest otwarcie się na życie, otwarcie na Boga, który jest jedynym Panem Życia.To nie jest jakaś moda w Neokatechumenacie…
    Każde dziecko jest namacalnym cudem, błogosławieństwem Boga względem rodziny.
    Rodziny wielodzietne, które zaufały Bogu, są wielkim świadectwem tego, że Bóg się troszczy o nich.Pomimo np 7 dzieci, mają wszystko.
    Pozdrawiam

  443. Menora said

    NPR – naturalnie planowanie rodziny – no wiesz, jeżeli małżonkowie chcą mieć 2 albo 3 dzieci, mają na to błogosławieństwo Boga – ewentualnie chcą aby między dziećmi była różnica 2 lat (wiekowo) – kobieta obserwując siebie (swój cykl) wie kiedy może współżyć a kiedy nie ;) I generalnie KK uznaje NPR za coś dobrego, teraz pytanie – czy neo uznaje NPR za coś złego?
    Oczywiście, że podstawowym powołaniem małżeństwa są dzieci, tego nie neguje! Jednak nie każdy, moim zdaniem – powinien mieć od razu 7 albo 10 dzieci :)
    I nie piję tu do ekonomicznych potrzeb, bo według mnie to nie problem dla Boga:)
    Jednak do stricte ludzkich potrzeb – być może kobieta i mężczyzna najzwyczajniej w świecie nie są powołanI do wielodzietnej rodziny, być może 2 dzieci takiemu małżeństwu wystarczy? Nie każde małżeństwo ma miec liczne potomstwo…
    Po to Bóg dał nam rozum, po to sprawił, że to tylko mężczyzna jest praktycznie cały czas płodny, a kobieta zdecydowanie rzadziej ;), dlaczego z tego nie korzystac?
    Dlaczego ktoś ma być nieszczęśliwy, tylko z tego powodu, że będąc w neo poddaje się modzie na wielodzietność? I zostawia swoje wątpliwości dotyczące tego, że być może psychicznie nie jest gotowy na więcej niż dwójkę dzieci? Moim zdaniem z Bogiem powinniśmy załatwiać takie kwestie jak ilość pociech – być może na dnie serca złożył nam pewne pragnienia, których zrealizowanie będzie kolidowało z większością liczbą dzieci? I nie zrobimy tego, gdyż będziemy zajęci wychowywaniem licznej rodzinki, która nie da nam pełni szczęścia, nie mówiąc już o wypełnianiu Bożego planu?
    I co z tym NPR w neo, bo się trochę rozpisałam, a nie dostałam w sumie jednoznacznej odpowiedzi ;)
    I proszę, nie piszcie mi, że mamy być otwarci na wszystko, ufać i w ogóle…
    Oczywiście zgadzam się z tym, jednak Bóg obdarzył nas też rozumem i czasem trzeba z niego skorzystać.

  444. strazi said

    zgadzam się z Tobą…
    co do zaufania Bogu…Albo ufasz Bogu, albo nie.Ja przynajmniej tak to widzę.Oczywiście, proszę nie traktować tego co piszę, jako oficjalne stanowisko Neokatechumenatu:)
    W Apokalipsie jest piękny fragment:
    „Obyś był zimny albo gorący!A tak, skoro jesteś letni
    i ani gorący, ani zimny,chcę cię wyrzucić z mych ust”.

    Apokalipsa św. Jana 3,15-16
    Dosłownie jest w tłumaczeniu zwymiotuję Cię z moich ust…
    Do mnie to Słowo mówi o pewnym radykalizmie.I właśnie o zaufaniu Bogu. Zaraz mogę zostać posądzony o to, że tylko mi się tak dobrze gada.Owszem możecie tak pomyśleć,a ponieważ jestem człowiekiem i to bardzo grzesznym i potrzebującym nawrócenia i po to jestem we Wspólnocie Kościoła, który daje mi wiarę.

    Tak przyszło mi coś do głowy…
    Pytacie się ciągle co Neokatechumenat mówi o tym, co o tym…
    A ja was odsyłam do Katechizmu Kościoła Katolickiego.
    Neokatechumenat nie ma jakiś magicznych, tajemnych ksiąg.
    Korzysta się z Katechizmu Kościoła Katolickiego, Magisterium Kościoła,nauczania papieży, encyklik.
    Oczywiście, że jest książka dla katechistów zawierająca wskazówki dotyczące poszczególnych etapów, która w prostszy sposób przekłada to co jest napisane w Katechizmie, magisterium.
    Wiem, że i tak wielu z was będzie się doszukiwać jakiś nieistniejących książek, ale to już inna sprawa.
    A co do Naturalnych Metod Planowania Rodziny…
    Co Neokatechumenat na to?
    Otwórzcie sobie Katechizm Kościoła Katolickiego i przeczytajcie:)
    ” Z uzasadnionych powodów małżonkowie mogą chcieć odsunąć w czasie przyjście na świat swoich dzieci. Powinni więc troszczyć się, by ich pragnienie nie wypływało z egoizmu, lecz było zgodne ze słuszną wielkodusznością odpowiedzialnego rodzicielstwa. Poza tym dostosują swoje postępowanie do obiektywnych kryteriów moralności:
    Kiedy … chodzi o pogodzenie miłości małżeńskiej z odpowiedzialnym przekazywaniem życia, wówczas moralny charakter sposobu postępowania nie zależy wyłącznie od samej szczerej intencji i oceny motywów, lecz musi być określony w świetle konkretnych kryteriów, uwzględniających naturę osoby ludzkiej i jej czynów, które to kryteria w kontekście prawdziwej miłości strzegą pełnego sensu wzajemnego oddania się sobie i człowieczego przekazywania życia; a to jest niemożliwe bez kultywowania szczerym sercem cnoty czystości małżeńskiej.”
    Katechizm Kościoła Katolickiego, 2368,
    Sobór Watykański II, Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 51″

    Jeżeli ktoś jest chętny to zapraszam do przeczytania Encykliki Humane Vitae (to naprawdę bardzo ciekawy dokument niezbyt długi i dostępny w Internecie), a także książki Karola Wojtyły „Miłość i odpowiedzialność”.

    Znowu się rozpisałem.
    Pozdrawiam:)

  445. strazi said

    Wybrane cytaty z nauczania Kościoła:
    http://embrion.pl/npr/kosciol.htm
    tutaj jest klika dość ważnych cytatów.
    pozdrawiam serdecznie

  446. Leta said

    U mnie w parafi rok w rok jest organizowany kurs NPR i rok w rok ksiądz zachęca wszystkich chcacych zawrzeć małżeństwo i małzonków którzy jeszcze nie znają cyklu płodności by z tych kursów korzystali…..
    Rodzicielstwo powinno być związane z odpowiedzialnością – nie chciałabym by moje dzieci widziały mnie jak zbieram pod kościołem kasę na ich utrzymanie – to nie sa plotki już kiedyś o tym pisałam -byłam świadkiem takiego zachowania – i chyba właśnie od tego momentu cały sentyment jaki miałam do NEO … gdzieś się podział

  447. Menora said

    :)
    Czyli co, neo także zachęca do stosowania NPR? :)
    Strazi – ufać Bogu, ale korzystać z tego co nam dał – z naturalnego cyklu płodności, a że w małżeństwie nie może być czegoś takiego jak ‚wpadka’ (małżeństwo samo w sobie ma być otwarte na nowe życie), mogę zaplanować konkretną ilość dzieci. W porozumieniu z mężem oraz Bogiem! Po to jest rozeznanie – prawda? ;) I chyba też o to chodzi w zaufaniu? Ale oczywiście wciąż jestem/jesteśmy otwarci na nowe życie, i jak się pojawi – mimo naszych planów – przyjmiemy je z miłością :)
    Leta – także uważam, że rodzicielstwo powinno być związane z odpowiedzialnością, oraz zaufaniem :)

  448. Leta said

    Strazi
    a popatrzmy na to z innej strony :skoro jesteś „człowiekiem i to bardzo grzesznym i potrzebującym nawrócenia” to będąc człowiekiem odpowiedzialnym do momentu póki się nie nawrócisz nie możesz mieć dzieci – bo nie będziesz ich w stanie dobrze wychować -nienawrócony grzesznik nie jest w stanie kochać ….

  449. Leszek Biały said

    wiesz co, nie walcz z Kościołem. Ta Droga z nim współpracuje i jak podkreslają zgodnie były papież Jan Paweł II i Benedykt XVI- Droga jest jedną z najpiekniejszych i użytecznych wspólnot w dzisiejszym Kościele- chyba nie uważasz, że głowa Kościoła- papież nie wiedziałby co się dzieje w Kosciele- to oni wspierali neokatechumenat i zatwierdzali statuty. Nie chca stracic tej Drogi.
    – a ty lepiej się doucz , zanim wydasz jakiekolwiek opinie- bo poziom twojej wiedzy na ten temat jest mierny. Nie walcz z Kościołem.

  450. Leta said

    Drogi Leszku Biały nie wiem czy zauważyłeś ale DN jakoś żle współpracuje z Kościołem gdyż Benedykt XVI od kilku miesięcy utrzymuje Was w prawnym niebycie ,gdyby wszystko było OK statut zostałby podpisany…. a nie jest:(
    Nie kryję że faktycznie jestem mocno niedouczona jeśli chodzi o DN nie dlatego że jestem głupia,albo brak mi chęci ale w żaden sposób nie mogę zdobyć jakichkolwiek rzetelnych źródeł mimo że DN swego czasu w Watykanie zobowiązała się wydać Dyrektorium Katechetyczne…..
    Atak na katechistów DN nie jest atakiem na Kościół Katolicki .

  451. Wojtek said

    „Atak na katechistów DN nie jest atakiem na Kościół Katolicki” – oczywiście, że nie; natomiast z całą pewnością działalność katechistów jest powodem pojawiających się ciągle nieporozumień. Zauważmy, że u Neonów występuje tendencja do powoływania się na autorytet katechisty i na to co jeden z drugim „wybrany” i „natchniony” powiedział. Katechista jest na Drodze jak guru – zawsze wszystko wie i rozstrzyga co jest dobre a co złe. Kwestia zasadnicza – jakim prawem? Może to biskup ich powołuje jakimś specjalnym dekretem obdarzając tak wielką władzą, której tak często nadużywają. Taki katechista chyba naprawdę wierzy o swojej wyjątkowości. Dlatego też mówi „braciom” co mają mówić i co mają robić. Dochodzi nawet do skrajnych przypadków, jak np. cyt. Strazi „Wszystkich braci z Drogi katechiści prosili, aby nie umieszczali niczego w internecie i tego typu forach”. Zapamiętajmy to – jest działanie typowe dla przywódców sekt. Omawiane wyżej wypowiedzi katechistów nt. „otwarcia się małżonków na życie” jest wyraźną ich nadinterpretacją niezgodną z nauczaniem Kościoła. Miejmy nadzieję, że nowy statut poważnie zredukuje rolę tych samozwańczych proroków. I tak sobie myślę – neokatechumenat bez katechistów nie byłby chyba taki zły?

  452. strazi said

    Tego typu wypowiedzi jak Wojtka
    przekonują mnie do niewypowiadania się na tym forum, ponieważ to nic nie zmienia, do niczego nie prowadzi.
    Jeśli uważasz, że Neokatechumenat jest sektą, to sobie tak myśl.
    Nie moja to sprawa zeby Ciebie przekonywać.
    Chyba Wojtek rozumiesz, dlaczego poproszono kiedyś nas zeby nic nie umieszczać w internecie.
    Przez wzgląd na takich ludzi jak Ty, którzy w każdym poczynaniu Drogi widzą zło.Nasza dyskusja dlatego jest bez sensu.
    Katechistą na Drodze jest osoba, która jest dalszym etapie.Pamiętaj jedno, że nikt nikomu nie karze niczego.Jesteśmy wolni.
    Nie musisz lubić tego ruchu.Tylko dziwi mnie postawa wielu ludzi tutaj wypowiadających się, jako wielkich znawców Neokatechumenatu, ba! Teologów niekiedy.Studia teologiczne są naprawdę ciężkie.Coś wiem na ten temat…Mówiłem to już, ale z waszych wypowiedzi to wynika, że, aby na dany temat się wypowiadać coś trzeba wiedzieć.
    Bo w przeciwnym razie można się wystawić na pośmiewisko.Zabieracie się niekiedy za rzeczy które was chyba przerastają.
    W każdej diecezji za Drogę odpowiada biskup lub kapłan wyznaczony przez niego.Za Drogę w kościele odpowiada Papieska Rada ds. Świeckich, której przewodniczy abp.Stanisław Ryłko.
    Dlatego nie bójcie się, Droga jest w Kościele, ma dobrych opiekunów, którzy nad nią czuwają.
    Ludzie wypowiadający teksty,że Neo to sekta oczywiście mają do tego prawo, ale sami się ośmieszają.
    Pozdrawiam

  453. Marucha said

    Forum jest po to, aby się wypowiadać i zarazem być konfrontowanym z opiniami, które mogą się nam niekiedy nie podobać.

    Zalecenie, aby neokatechumeni unikali zamieszczania czegokolwiek w Internecie, sugeruje – jednak, jednak! – istnienie syndromu oblężonej twierdzy, typowego dla sekt. Katolicy na ogół bardzo chętnie starają się dotrzeć do mediów, szerzyć swoją wiarę, przekonywać osoby postronne, co jest zgodne z przykazaniem Jezusa Chrystusa „idźcie i nauczajcie”.

    Nie trzeba być teologiem, wystarczy wiedzieć choć trochę więcej, niż tego, co nas nauczono do Pierwszej Komunii, aby zobaczyć, jak często neokatechumenat łamie tradycję i wręcz głosi herezje. Zapewne dlatego Jego Świątobliwość Benedykt XVI jakoś nie spieszy się z odnowieniem statutów Drogi…

  454. strazi said

    Wybacz Panie Marucha, ale nie po Twoich wypowiedziach w innych sprawach, stwierdzam, że NIE JESTEŚ DLA MNIE ŻADNYM AUTORYTETEM.
    Jak może jakiś tam leśnik wypowiadać się w sprawie Kościoła.
    Ja słucham papieża i biskupów. Jakoś Drogi nie zamknęli.
    „Dypl. gajowy hab. Wacław Marucha”.
    Lepiej jak sobie wrócisz do lasu i ganiaj za dzikami a nie wypowiadaj się w sprawach o których nie masz żadnego pojęcia.
    Bo to co napisałeś na otwierając ten temat jest nacechowane totalną niewiedzą.
    Takich osób jak Ty powinno się bać.Twoja postawa np wobec Żydów…
    Dla Ciebie każdy to Żyd.Nie będę pisał o tym, żeby nie dublować tematów, ale Pan wybaczy: pachnie mi to antysemityzmem.
    Pańskie wypowiedzi same sobie przeczą, a Pan kreuje się na wielkiego Katolika, tradycjonalistę.
    Wiele pozostaje do życzenia.
    Pozdrawiam

  455. Leta said

    Strazi- a mnie w szkole uczono że prawdziwa cnota krytyki się nie boi -a na religi uczono mnie że należy miłować wszystkich nawet wrogów…. a i w szkole i na religi uczono że nalezy okazywać szacunek wszystkim niezależnie od poglądów…..
    Ja teologiem nie jestem ale ks Enrico Zoffoli był teologiem i to ogólnie uznanym …. a z nauczaniem DN zasadniczo się nie zgadzał … po opóblikowaniu ksązki na „dywanik ” do Watykanu nio został wezwany teolog tylko Kiko
    jeszcze raz przytoczę tekst przytoczę podaną do publicznej wiadomości wypowiedź Kardynała który obocnie jest Papieżem czyli największym autorytetem w Kościele Katolickim
    “Ks. Kardynał J. Ratzinger
    w kościele katedralnym Fidenzy /koło Parmy/
    w dniu 25 marca 1993, g.21,
    z okazji konferencji na temat
    “Nowego Katechizmu Kościoła katolickiego”
    Eminencjo,
    czy katechizm neokatechumenów /ułożony przez Kiko i Carmen/ jest zgodny z katechizmem Kościoła katolickiego w całkowitej prawowierności Wiary?
    Zdaniem uznanych teologów, takich jak o. Enrico Zoffoli, pasjonista /wyciąg z jego książki pozwalamy sobie załączyć/, tak nie jest. Neokatechumeni w samoobronie powołują się na błogosławieństwo Papieża.
    Powstaje zatem problem sumienia, wymagający rozstrzygnięcia, na którym bezpiecznie można polegać.
    Prosimy Eminencję o błogosławieństwo ze szczerego serca!
    Liczna grupa wiernych z Cremony
    Fidenza, 22 marca 1993.
    na to pytanie odpowiedział publicznie:
    Pytanie jest, rzecz naturalna, bardzo delikatne, a dotyczy katechizmu neokatechumenów. Przede wszystkim należy stwierdzić, że neokatechumeni powiedzieli, to znaczy powiedzieli naszej Kongregacji i “Radzie do spraw Laikatu” – kompetentnymi z doktrynalnego punktu widzenia jesteśmy my; z punktu zaś widzenia Drogi wspólnoty, “Rada do spraw Laikatu” – powiedzieli, że ten tekst odbity na powielaczu nie jest katechizmem neokatechumenów; mocno ten punkt podkreślali: że byłoby wielkim błędem te stronice odbite na powielaczu jako manuskrypt uważać za katechizm; że te stronice zostały przepisane z maszynopisu ich katechez i zaproponowane jako wzorzec /model/, jako pomoc, lecz powiadają, że nigdy nie głosi się katechez wyłącznie według tych słów i że katechista ma także różne inne materiały, musi też zawsze odpowiadać na powstające sytuacje i, naturalnie, trzymać się wskazań Kościoła.
    Z tym wszystkim, wspólnie z “Radą do spraw Laikatu”, a także wspólnie z “Kongregacją do spraw Duchowieństwa”, kompetentną z urzędu w zakresie katechizacji, prowadzimy dialog z Drogą Neokatechumenalną, w którym powiedzieliśmy, że po okresie dojrzewania i eksperymentowania, powinni by stworzyć dyrektorium lub podręcznik /nazwa nie jest taka ważna, ważna jest sama rzecz/, jakiś rodzaj dyrektorium, podręcznika do katechizacji, dla ich katechistów; a dzisiaj, gdy już mamy w ręku Katechizm Kościoła Katolickiego, ten podręcznik, który powinien być napisany, ma być ułożony, zorientowany na Katechizm Kościoła Katolickiego.
    Ta zasada została przyjęta i proces opracowania został rozpoczęty.
    Dialog trwa i wydaje się, iż można mieć nadzieję, że w nieodległej przyszłości będziemy mieli do dyspozycji to dyrektorium dla katechistów i także dla samych neokatechumenów, dyrektorium zorientowane na Katechizm Kościoła Powszechnego, i tak, wydaje mi się, zostanie rozwiązany, z pomocą Bożą, problem, jaki powstał na tle kartek zredagowanych przez Kiko i Carmen.
    Dziękuję za uwagę.
    Tłumaczenie włoskiego z czasopisma: “Chiesa viva” (Kościół Żywy) nr 246 (grudzień 1993), s. 8

    życzę miłej lektury i rzeczowych argumentów

  456. ciekawski said

    Panie Marucha gratuluję odporności psychicznej.
    Popieram w kazdym calu Pana misję :-).
    Po przeczytaniu całości – nie jestem w stanie napisać żadnego komentarza. Tu potrzeba wiary bo rozum nie wystarcza.

  457. ciekawski said

    Panie Marucha gratuluję odporności psychicznej.
    Popieram w kazdym calu Pana misję :-).
    Po przeczytaniu całości – nie jestem w stanie napisać żadnego komentarza. Tu potrzeba wiary bo rozum nie wystarcza.

  458. Marucha said

    Szanowny Panie Strazi,

    Ostatni pański posting wręcz zionie chrześcijańską miłością. Czy to wpływ „neo”? Czy też nie osiągnął Pan jeszcze wystarczającego stopnia wiary, zatwierdzonego przez katechistę?

    A to, że dla Pana nie jestem żadnym autorytetem… no cóż, bardzo mnie to martwi, ale jakoś przeżyję.

  459. strazi said

    Drogi Panie Marucha

    Przypomina mi Pan wystąpienia Katona Starszego który mówił”Sądzę, że Kartagina musi zostać zniszczona”, lub Andrzeja Leppera, który w sejmie kończył swoje wystąpienia zawsze„Balcerowicz musi odejść”.
    Widzę ze pana poziom jest podobny.

    Czy za każdym razem będzie Pan dawał swoje 3 grosze o Neokatechumenacie?
    Jest Pan śmieszny i cyniczny.Inaczej tego nie nazwę.
    Proszę, aby Pan mnie nie umoralniał, nie prawił mi moralizmów, ponieważ śledzę pana wypowiedzi i raczej one nie są w duchu miłości chrześcijańskiej.Wypisuje mi Pan jakieś brednie o miłości chrześcijańskiej a Pańskie wypowiedzi są nacechowane antysemityzmem, wrogością i wyśmiewaniem innych.
    Proszę, na drugi raz się zastanowić, bo TAKIE ZACHOWANIE MOŻNA OKREŚLIĆ JAKO „POSTAWA FARYZEJSKA”lub po prostu obłuda i hipokryzja.

    NIE WYPOWIADAM SIĘ TERAZ JAKO CZŁONEK WSPÓLNOTY NEOKATECHUMENALNEJ, ale jako normalny człowiek.

  460. Leta said

    jak już wcześniej pisałam – istnieje Neokawiarenka przestrzeń wirtualna Dla zwolenników Neo …. nawet mają fajne założenie

    # Zasada 1. Na forum może pisać każdy, bez względu na wyznanie lub jego brak. Ważne jest jednak, aby wszelkie wypowiedzi publikowane na forum nie naruszały dobra innych osób, ich uczuć religijnych oraz obowiązującego prawa. Wszelkie publikacje treści noszących znamiona takich czynności będą kasowane a konta userów blokowane lub kasowane bez żadnego uprzedzenia przez administratorów i moderatorów forum.

    ale jest jeszcze jedno…

    # A. Zastrzega się prawo pełnej moderacji, zablokowania a nawet usunięcia treści związanych z wspólnotami, ruchami lub innymi formacjami modlitewnymi, które nie są przeznaczone do ogólnej publikacji lub wymagają zgody na publikację ze strony formatorów, katechistów, animatorów i innych osób czy instytucji.

    a Marucha …. pewnie nie przeszedł etapów wtajemniczeń ku ideałowi ale …. daje nam wolną przestrzeń na wypowiedzi …. drodzy przyjaciele z Neo tu nie czyha żaden moderator z nożycami …. możecie pisać wszystko …. Marucha ma poglądy jakie ma … ale nie doniesie na Was katechistom :)

  461. Leta said

    Strazi – jak miło Cię widzieć:)
    A moje wypowiedzi nie są nacechowane antysemityzmem (patrz inne wątki) a jaki masz powód by nie porozmawiać ze mną :)

  462. strazi said

    Leta ja to pisałem do SZANOWNEGO PANA MARUCHY

  463. Leta said

    Świetnie bo moje wypowiedzi całkiem ignorujesz:)

  464. Wojtek said

    Ja bardzo cię proszę Strazi, ty idź i zapytaj się katechisty czy wolno ci tak odnosić się do Gajowego; no i czy wolno mieć różne zdania w zależności czy się jest w Neo czy poza nim. A tak przy okazji – napisałeś niedawno „Neokatechumenat nie ma jakiś magicznych, tajemnych ksiąg. Korzysta się z Katechizmu Kościoła Katolickiego, Magisterium Kościoła, nauczania papieży, encyklik.
    Oczywiście, że jest książka dla katechistów zawierająca wskazówki dotyczące poszczególnych etapów, która w prostszy sposób przekłada to co jest napisane w Katechizmie, magisterium” . Byłbyś tak uprzejmy i udostępnił tę „książkę dla katechistów” gdzieś w Internecie aby wszyscy mogli się przekonać że nie jest ona tajemna i z Neokatechumenatem jest wszystko OK i niepotrzebnie niektórzy się czepiają?

  465. PL said

    Czy Strazi przypadkiem nie przekracza normy zachowań gościa w czyimś domu? Czy u neonów uczą, aby obrażać gospodarza?

  466. Marucha said

    Panie Strazi, czy będąc gościem u kogoś, ma Pan w zwyczaju obrażać gospodarza? Czy też nauczono tego Pana w neokatechumenacie w ramach kursów na jakiś wyższy stopień wtajemniczenia?

    W braku jakichkolwiek argumentów posuwa się Pan do ataków osobistych na mnie. Ataków żałosnych nie tylko merytorycznie, ale i stylistycznie, z którymi dykusja była by poniżej mej godności.

    Może tylko jeden punkt: z Pana wypowiedzi wynika, iż chętnie odebrałby mi Pan prawo zabierania głosu na mym własnym blogu. Jest to bardzo zabawne.

    PS. Ile stopni wtajemniczenia jest w neokatechumenacie? Trzydzieści trzy?

  467. Xenia said

    Panie Wojtku, to doskonała propozycja: niech neoni opublikują w Internecie ową książkę dla katechistów, niech się wszyscy przekonamy, jak bardzo prawowierna jest „Droga”. Przecież w Kościele nigdy nie było żadnych tajemnic!

    Przy okazji niech opublikują też ową książkę, autorstwa „Kiko” i Carmen, o której wspomniał gajowy Marucha, a która podobno nie powinna wpaść w „niepowołane” ręce.

    Jawność to najlepsza broń przed tymi okropnymi oskarżeniami.

  468. Leta said

    Obecny Papież też jest zdania że podręcznik DN powinien być ogólnie dostępny – nie ma tajemnic …. nie ma problemu … ja już nawet nie mówię że taki szaraczek jak ja powinien recenzować podręcznik Kiko ale w mojej diecezji nie ma ani jednej sztuki … zastanawiajace………..

  469. strazi said

    Będzie to odpowiedź do Pana Wielce Szanownego Maruchy:
    Czy to było obrażanie?
    Ja tylko odpowiedziałem na Pański post w Pańskim języku.
    Jesteście śmieszni, bo nie tylko,że wyśmiewacie Drogę, ale próbujecie mnie wyśmiać, „Wojtek Powiedział/a::
    Ja bardzo cię proszę Strazi, ty idź i zapytaj się katechisty czy wolno ci tak odnosić się do Gajowego;”,
    Marucha Powiedział/a:Czy też nauczono tego Pana w neokatechumenacie w ramach kursów na jakiś wyższy stopień wtajemniczenia?

    Marucha Powiedział/a:
    „W braku jakichkolwiek argumentów posuwa się Pan do ataków osobistych na mnie. Ataków żałosnych nie tylko merytorycznie, ale i stylistycznie, z którymi dyskusja była by poniżej mej godności.”

    Człowieku czy Ty się zastanawiasz nad tym co piszesz?
    Jaki brak argumentów? Ty mnie wyśmiałeś, za to ze jestem w Neokatechumenacie, czy Neo pozwala na to, a ja tylko powiedziałem ,żeby człowiek który pisze na swoim blogu ohydne paszkwile, wyśmiewa i obraża ma mnie uczyć moralności?I Pan powołuje się na miłość chrześcijańską.Ja to nazwałem obłudą a Pan brakiem argumentów.
    Widać jest Pan stworzony do innych celów?Być może sprawdza się Pan jako najlepszy gajowy, ale za naprawę Kościoła, umoralnianie niech się lepiej Pan nie bierze.
    Zadał mi Pan pytanie „PS. Ile stopni wtajemniczenia jest w neokatechumenacie? Trzydzieści trzy?”
    Ja też Panu zadam pytanie jeszcze bardziej podchwytliwe:
    Ile na Pańskim blogu jest słów typu:Żyd,ile osób życia publicznego, ilu duchownych już zdołał Pan ośmieszyć,oczernić?
    Z tego co widzę, jest Pan wielkim zwolennikiem Kościoła przedsoborowego a w tym lefebrystów(międzynarodowe zgromadzenie zrzeszające tradycjonalistycznych księży katolickich, którego status prawny wewnątrz Kościoła pozostaje nieuregulowany).
    I czy Kościół pozwala Panu wypisywać takie rzeczy?Z tego co czytałem w Piśmie Świętym nie znalazłem: obrażaj, wyśmiewaj ile chcesz, ale co innego:„Miłuj bliźniego jak siebie samego”
    Kochaj swoich nieprzyjaciół.

  470. Leta said

    Strazi ….. to było obrażanie…. z zawodu jestem belfrem to wiem i nie dyskutuj :)
    To jest blog Gajowego Maruchy wątek o tym czy DN jest zgodna z Kościołem Katolickim ….. jeżeli masz argumenty że jest zgodna … to się podziel …. jeżeli argumentacja strony przeciwnej jest bzdurna to też to wykaż …. obrażanie innych ….. i obrazonie się na innych jest kretynizmem

  471. strazi said

    Miło, że jesteś nauczycielem, ale chyba mało spostrzegawczym, ponieważ od 18 września 2007 na tym blogu cały czas probuje wam to powiedzieć, ze Droga Neokatechumenalna jest zgodna z nauczanie m Kościoła.
    Po czym słyszę odpowiedź:
    „niech neoni opublikują w Internecie ową książkę dla katechistów, niech się wszyscy przekonamy, jak bardzo prawowierna jest “Droga”. Przecież w Kościele nigdy nie było żadnych tajemnic!”
    To jest juz zabawne.
    Ja piszę tramwaj a wy mówicie autobus :)
    Leta nie obraziłem się na Maruchę, choć on mnie wyśmiewa i non stop próbuje wyprowadzić z równowagi, ale chciałem pokazać mu jego hipokrezję.

  472. Leta said

    A widzisz ja ja dzieciaki uczę to nie mogę powiedzieć że tak jest i macie to przyjąć ale muszą wytłumaczyć dlaczego tak jest ….. i nie mogę się irytować że czegoś nie rozumieją …. bo jak nie rozumieją to prawdopodobnie ja źle tłumaczę………..
    No i oczywiście znowu obrażasz -jestem spostrzegawcza no i dodatkowo na Twoje utrapienie dociekliwa…..

  473. Leszek said

    no, no… dyskurs rozgorzał, zaraz się za łby wezmą! Kochani spoko.Kolega „Maruch”, dychowy filantrop, ma prawo nie rozumieć co inni piszą. Ma prawo ignorować argumenty innych, bo jest człowiekiem wolnym, ale wolność, nie musi koniecznie przeczyć faktom. Leta ma prawo nie rozumieć, że istotne powody mogą sprawić, że stosuję NMP, istotne czyli…
    Leto mogę udawać, że neo nie istnieje w Kościele, mogę obrażać się na … 10000 spraw, ale nie mijać się z faktami. Klasyczne rozumienie prawdy zakłada, że istnieje zgodność między tym, co myślisz, a rzeczywistością. Oczywiście, że może ci się nie podobać fakt istnienia neo, ale nie możesz przeczyć, że istnieją wspólnoty w „łonie” kościoła (nie lubisz wielu słów pięknych, które dobrze odadją istotę rzeczy, mam nadzieję, że nie wytoczysz ich z powodu słowa „Łono”). Oczywiście, że nie chodzi o lubienie, albo dobre „samopuszczucie” – Kościoła nie ma się lubić, w Kościele trzeba żyć. Jeśli ktoś chce wegetować jego sprawa, ale jeśli chcesz się nawrócić i zachować dobre samopoczucie, to jakie masz, to ci współczuję, bo jest to niemożliwe. Kościół nie jest od dogadzania każdym racjom, ale dla zbawienia każdego człowieka.

  474. Leta said

    „Leta ma prawo nie rozumieć, że istotne powody mogą sprawić, że stosuję NMP, istotne czyli…”
    Leszek czy byłbyś tak miły o szerzej wyjaśnił ….. bo się pogubiłam…
    a jeżeli chodzi o słowa to „łono” jest słowem pięknym – słowa piękne można znaleźć w poezji- jeżeli którykolwiek z naszych wieszczy w swej twórczości używał słowa „sperma” to również nie będą mnie razić wypowiedzi katechistów….

  475. Xenia said

    Przypominacie mi Świadków Jehowy.

  476. Marucha said

    Panie Strazi, po pierwsze proszę nie mieć do mnie żalu za to, co piszą o panu inni. Chyba potrafi pan rozróżniać podpisy?

    Po drugie – nie widzę u pana argumentacji, a jedynie tzw. święte oburzenie oraz nieustanne wycieczki osobiste. Żadnym faktom nie jest Pan w stanie zaprzeczyć, gdyż były potwierdzane przez innych uczestników dyskusji.

    Po trzecie – po raz kolejny powtarzam (ale chyba na próżno…) że nie wyśmiewam neokatechumenów, lecz zwalczam sektę zwaną neokatechumenatem, która pod pozorem katolicyzmu szerzy protestantyzm.

    Po czwarte: tak, jestem zwolennikiem Kościoła Tradycyjnego i przywrócenie Mszy Św. Trydenckiej do łask jest naszym zwycięstwem. Kościół nie został stworzony na II Soborze.

  477. Marucha said

    Pan Leszek pisze:

    no, no… dyskurs rozgorzał, zaraz się za łby wezmą! Kochani spoko.

    Nie wiem, w jakich kręgach pan się obraca, bo w moich nikt nie „bierze się za łby”, tylko dyskutuje. Zbędne są pańskie nawoływania do zachowania spokoju i w ogóle nie jest to, wydaje mi się, pańską rolą dbać o spokój na moim blogu.

    Kolega “Maruch”, dychowy filantrop, ma prawo nie rozumieć co inni piszą.

    Pan zaś nie jest nawet w stanie poprawnie przepisać mego nazwiska… ale poucza innych na temat rozumienia czy też nierozumienia.
    Mam wrażenie, że autorzy tych wypowiedzi, napisanych niejednokrotnie złą polszczyzną, chaotycznie, bez znaków interpunkcyjnych – sami nie bardzo rozumieją, co piszą.

    Poza tym nie bardzo rozumiem, co pana skłoniło do użycia dość obraźliwego zwrotu „dychowy filantrop”. O co Panu chodzi? Co pan przez to rozumie? Czy to też wynika z nauk neokatechumenatu?

    Rozumiem, że neokatechumeni przeżywają syndrom oblężonej twierdzy i że to może wpływać stresująco na ich psychikę. Ale czy nie za dużo u nich agresji i ataków osobistych na każdego, kto objawia im całą miałkość „Drogi” i jej heretycki charakter?

  478. Leszek said

    To znaczy, że istotnym powodem nie jest to, że mi się chce, albo nie. Metoda NMP nie jest naturalnym środkiem antykoncepcyjny (przeciw życiu), ale w sytuacji kryzysu(NP.CHOROBA)może być stosowana. W cywilizacjach bardziej rozwiniętych, gdzie zniszczenie rodziny wynikające ze stosowania antykoncepcji, MNP stosuje się jako metodę na to jak przyjąć dar życia, a nie jak go uniknąć.Oczywiście masz prawo bać się nowego życia, bo trzeba mu poświęcić swoje, ale tego strachu nie nazywaj duchem chrześcijańskim. Dlaczego się boisz, to już inna sprawa. Ty moższ to odkryć, ale nie radzę tego robić bez Boga. Wielu, którzy robili to na własną rękę kończyli nieciekawie.
    Dlatego Kościół daje każdemu szansę intymnego spotkania z Bogiem. Z tego co słyszałem dokumenty, o które pytasz nie zawierają nic więcej niż Pismo Swięte i Tradycja Kościoła, tyle tylko, że są praktyką, a nie teorią, czyli czytanie ich niewiele daje, bo droga do wiary idzie przez słuchanie, potem rozważanie, potem praktykowanie. Ty chcesz zamienić wiarę na konferencyjkę, coś przeczytać, coś wiedzieć, coś się „wymądrzać”. Wiedzieć o tym, że mogę mieć wiele dzieci i że jest to dobre, jest zasadniczo czymś różnym od bycia ojcem lub matką wielu dzieci i bycia szczęśliwym.
    Można zamiast sperma powiedzieć nasienie, ale można powiedzieć sperma zamiast nasienie. Nasienie ma szerszą konotację, ma to swoje plusy i minusy. W kulturze polskiej jest pewną rzeczą podejrzaną używać słowa „sperma”, nie wiem czemu, ale również słowo „żyd” obarczone jest u nas swoimi smaczkami. Myślę, że świadczy to raczej o nas, o głębi, albo płyciźnie naszego myśleni. Poz leszek

  479. Leszek said

    Witaj gospodarzu!
    Oczywiście, że interpunkcja jest w tym wszystkim najważniejsza. Dlaczego Panu wszystko kojarzy się z neo, a nie np. z szchami? Dobrze Pan zrozumiał, że zapraszam do kolejnego ruchu, bo się Pan wreszcie odezwał, ale dlaczego Pan udaje, że Pana obrżam.
    Jeśli jest Pan, aż tak delikatny to, czemu dyskutuje Pan na tematy, które dla innych są tematami z pogranicza życia i śmierci. Nie wypowiadam się w imieniu noe, ale swoim. To, że ma Pan jakieś trudne doświadczenie z neo, to niestety Pana sprawa, nie moja. Może raczej powie Pan w czym trudność rzeczywista, a nie obraża niechcący innych. Oczywiście, że o Kościele można, w pewnym wymiarze mówić jako o twierdzy, ale raczej bardziej trafnym jest mówić o wspólnocie. Pan całe bogactwo Kościoła, różnorodność wspólnot, chciałby sprowadzić do swoich racji, które mam nadzieję nie są uprzedzeniami.
    Już widzę Pana, jak biega Pan w czasie trwania Eucharystii sprawowanej przez Kościół w Afryce i zakazuje śpiewać i tańczyć czarnym braciom. Mam tylko nadzieję, że nie jako sprawujący tę liturgię.
    Ps. Szach i mat, ze sportowym poz leszek

  480. Leszek said

    Duchowy filantrop – osoba rozdająca dobre rady wszyskim i na każdy temat, szczególnie chętnie, jeśli nic na ten temat nie wie, ponieważ tylko niewiedza zapewnia całkowity obiektywizm i nie pozwala na kierowanie się ograniczoną wiedzą subiektywną.
    Ps. Z filatropijnym poz. leszek

  481. Leta said

    Leszek – sperma jest określeniem ze słownika medycznego dotyczy fizjologi z zakresu życia seksualnego i jest czymś dobrym i jest czymś złym a nawet bardzo złym „na zmasakrowanych zwłokach znaleziono slady spermy -pozwolą na identyfikację sprawcy” sprawca w tej sytuacji nie niósł życia……
    W sytuacjach kryzysowych jak np choroba jest stosowana jedyna 100% metoda antykoncepcyjna – szklanka zimnej wody
    wg nauczania Kościoła Katolickiego małżeństwo ma prawo planować czas przyjścia potomstwa a także ilość potomstwa stosując NMP i żadna grupa działająca w ramach Kościoła Katolickiego nie może nikomu mówić że jest to grzech .
    Zastosuję waszą argumentację : to że w kosciołach uczy się jak planować ilość potomstwa nie jest żadną tajemnicą i Papież tego nie zakazał- gdyby to był grzech -księża głoszący takie poglądy objęci byliby ekskomuniką

  482. Leta said

    Leszek – szach i mat – to taka sytuacja gdy przeciwnik nie ma już ruchu ……
    Przypominam że to nie Marucha zabronił Wam przyjmowania Komunii Św na siedząco przy stole – tylko Stolica Apostolska w grudniu tego roku Neo ma się definitywnie dostosować do reszty Katolików – a teraz się broń:)

  483. Leszek said

    ” Z uzasadnionych powodów małżonkowie mogą chcieć odsunąć w czasie przyjście na świat swoich dzieci. Powinni więc troszczyć się, by ich pragnienie nie wypływało z egoizmu, lecz było zgodne ze słuszną wielkodusznością odpowiedzialnego rodzicielstwa. Poza tym dostosują swoje postępowanie do obiektywnych kryteriów moralności:
    Kiedy … chodzi o pogodzenie miłości małżeńskiej z odpowiedzialnym przekazywaniem życia, wówczas moralny charakter sposobu postępowania nie zależy wyłącznie od samej szczerej intencji i oceny motywów, lecz musi być określony w świetle konkretnych kryteriów, uwzględniających naturę osoby ludzkiej i jej czynów, które to kryteria w kontekście prawdziwej miłości strzegą pełnego sensu wzajemnego oddania się sobie i człowieczego przekazywania życia; a to jest niemożliwe bez kultywowania szczerym sercem cnoty czystości małżeńskiej.”
    Katechizm Kościoła Katolickiego, 2368,
    Sobór Watykański II, Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, 51″
    Nauka Kościoła w sprawie przyjmowania życia jest jednoznaczna, jeśli tego nie rozumiesz – trudno.
    Ja mówię o przekazywaniu życia, ty o gwałcie. Równie dobrze zakaż używania słwa „ręce” – z tych samych powodów.
    Problem grzechu rozwiązuje się w sakramencie pokuty. Nauczanie, który mówiłoby, że życie dziecka nie jest darem od Boga i należy go za wszelką cenę unikać, mieściłoby się w kategoriach o jakich mówisz, byłoby sprzeczne z nauczaniem Kościoła. Myślę, że Twój przewodnik duchowy nie przekazuje Ci takiej nauki. Jeśli ktoś naucza, że NMP jest świetną naturalną antykoncepcją, to ma problem, ale raczej z sobą, a nie z Kościołem.
    Nie rozumien jednego, czym zawinili Ci ludzie, którzy mają odwagę mieć dzieci i je wychowywać? Przecież oni nic złego nie robią. Przecież, gdyby robili coś złego … A Papież im nie zakazał. Ja o takim zakazie nie słyszałem.
    Może zacznij sie cieszyć bogactwem Koscioła, żyj najlepiej jak potrafisz, jeśli spotkasz wątpiącego – pocieszaj, ale innym daj robić to samo. Inaczej robisz coś przeciwnego do św. Pawła i wracasz do duchowości Szawła. To nie prawo daje dzieci, to nie prawo decyduje o tym, ale my we własnym sumieniu. Jakie masz sumienie? Kiedy życie staje sie za drogie? Czego się boisz?
    Kosciół w swym nauczaniu pochyla się nad twym lękiem, uznaje fakt i mówi, jeśli … to planuj.
    Ale można z tego lęku być wylecznym i tu dopiero zaczynają się schody, na które Tobie nie radzę wchodzić bez pomocy Kościoła.

  484. coolp said

    Marucha,być może Statuty Drogi ogłoszone przez Jana Pawła II nie mają znamion nieomylności, ale jeśli jest pan katolikiem papież powinien być dla pana autorytetem… A w ogóle uważam, że minąłeś się z powołaniem- 2000 lat temu robiłbyś karierę jako przywódca faryzeuszy

  485. Leszek said

    Mijasz się z „faktami”. Ja nie jestem „Wam”, ale Leszek.
    Czy przyjmowanie na siedząco komunii jest grzechem również w przypadku osób niepełnosprawnych, albo chorych …, albo …
    Nie jestem w temacie, ale widziałem wiele osób przyjmujących Komunię Św na siedząco, myślisz, że stół tak wiele zmienia. Gdyby było bez stołu, to byłoby lepiej? Czy ty mówisz o ołtarzu w kształcie stołu, no taki widziałem na obrazach ostatniej wieczerzy, ale czy napewno był tam stół, czy może coś niższego…? Tego nie wiem.
    Rozumiem, że kwestie estetyki są dla ciebie tak ważne, albo nie lubisz siadać przy stole, bo trzeba patrzeć innym w oczy, ale czy z tago powodu Ciało Chrystusa przestaje nim być?
    No, jeśli masz takie wątpliwości to pewnie najbezpieczniej będzie na kolanach, bo najbliżej ziemi.
    ps. pozd. dla wątpiących lezsek

  486. Leta said

    Coolp – po pierwsze statut DN był tylko jeden i został zatwierdzony na okres próbny na 5 lat i okres próby i ważności statutu minął z końcem czerwca tego roku – Twój argument nie jest nietrafiony

    A fragment o faryzeuszach jest znowu jakąś wycieczką osobistą …. bez jakiegokolwiek rzeczowego poparcia

  487. Janusz said

    Zainteresował mnie neokatechumenat.
    Chciałbym od osób kompetentnych uzyskać odpowiedzi na parę pytań:
    1. Ile jest stopni wtajemniczenia?
    2. Jakie warunki trzeba spełnić, aby je osiągnąć?
    3. Jakie uprawnienia uzyskuje się po osiągnięciu każdego stopnia?
    4. Kto decyduje, czy dana osoba już osiągnęła dany stopień?
    Będę wdzięczny za odpowiedź.

  488. Janusz said

    Zapomniałem o jednym:
    5. Kiedy zostaną zatwierdzone statuty Drogi?

  489. Leta said

    Leszek -jeżeli zaczeliśmy sportową rozgrywkę to punkt dla mnie:)
    to nie ja jestem od ustalania reguł tylko Stolica Apostolska ….. zasady dotyczą ludzi zdrowych …. chorzy mogą przyjmować w zależności od stanu zdrowia Komunię Św nawet na leżąco i nikogo to nie bulwersuje….
    Jako katolik i Neo powinieneś znać stanowisko Watykanu dotyczące Was (jeżeli piszę Was tz piszę nie tylko do Ciebie ale innych zwolenników DN jeżeli Ci to przeszkadza to powiedz)

    „List Kardynała Francisa Arinze

    prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego
    i Dyscypliny Sakramentów
    do
    Inicjatorów
    Drogi Neokatechumenalnej

    Watykan, 1 grudnia 2005

    Szanowni Państwo Kiko Argüello, Carmen Hernandez i ks. Mario Pezzi,

    Po rozmowach w niniejszej Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w sprawie celebracji Najświętszej Eucharystii we wspólnotach Drogi Neokatechumenalnej, zgodnie z wytycznymi podanymi podczas spotkania z Państwem w dniu 11 listopada b.r., informuję Państwa o decyzjach Ojca Świętego.

    Przy celebracji Mszy świętej, Droga Neokatechumenalna ma przyjąć i przestrzegać ksiąg liturgicznych zatwierdzonych przez Kościół, nie ujmując ani nie dodając niczego. Dalej, w odniesieniu do niektórych elementów, podaje się następujące wskazówki i wyjaśnienia:

    1. Niedziela jest „Dies Domini”, jak zechciał to nakreślić Sługa Boży Papież Jan Paweł II w liście apostolskim o Dniu Pańskim. Dlatego Droga Neokatechumenalna musi wejść w dialog z biskupem diecezjalnym w celu wyjaśnienia, że wspólnota Drogi Neokatechumenalnej jest wcielona w parafię także w kontekście celebracji liturgicznych. Przynajmniej w jedną niedzielę w miesiącu, wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej muszą uczestniczyć w Mszy świętej wspólnoty parafialnej.

    2. Co do jakichkolwiek komentarzy wygłaszanych przed czytaniami, muszą one być krótkie. Należy też przestrzegać tego, co jest napisane we Wprowadzeniu Ogólnym do Mszału Rzymskiego (nn. 105 i 128) oraz we Wprowadzeniu do Lekcjonarza (nn. 15, 19, 38, 42).

    3. Homilia, ze swej natury i wagi, jest zarezerwowana dla kapłana albo diakona (por. KPK, kan. 767 § 1). Co do okazjonalnego dołączania świadectw ze strony wiernych świeckich, właściwe dla nich miejsca i metody są wskazane w międzydykasterialnej instrukcji „Ecclesiae de Mysterio”, która została zatwierdzona „na zasadzie wyjątku” przez Papieża Jana Pawła II i opublikowana 15 sierpnia 1997 r. W dokumencie tym, w punktach 2. i 3. artykułu 3. napisane jest co następuje:

    §2 – „Jest dozwolone, aby była krótka nauka pomagająca lepiej wyjaśnić sprawowaną liturgię, a nawet w wyjątkowych okolicznościach parę świadectw, o ile te mieszczą się w normach liturgicznych, przy okazji liturgii Eucharystycznych sprawowanych w szczególne dni (dla seminarzystów, chorych, etc.), i uważa się je za prawdziwie pomocne jako ilustracja zwykłej homilii wygłaszanej przez celebransa. Te nauki i świadectwa nie mogą przyjmować cech, które mogłyby sprawić, iż zostaną one pomylone z homilią.”

    §3 – „Możliwość ‚dialogu’ podczas homilii (por. Dyrektorium o Mszach z Dziećmi, nr 4) może być przez celebransa używana okazyjnie i z roztropnością jako sposób wykładu, który nie przerzuca służby nauczania na innych.”

    Należy też starannie przestrzegać instrukcji Redemptionis Sacramentum, nr 74.

    4. Co do przekazywania znaku pokoju, udziela się Drodze Neokatechumenalnej pozwolenia, aby kontynuować indult już udzielony, nie przesądzając przyszłych zaleceń.

    5. W sprawie przyjmowania Komunii Świętej, udziela się Drodze Neokatechumenalnej okresu przejściowego (nie przekraczającego dwóch lat) na przejście z szeroko rozpowszechnionego w jej wspólnotach sposobu przyjmowania Komunii Świętej (siedząc, ze stołem nakrytym obrusem umieszczonym w centrum kościoła zamiast przeznaczonym ku temu ołtarzem w prezbiterium) na zwykły sposób, w który cały Kościół przyjmuje Komunię św. Oznacza to, że Droga Neokatechumenalna musi zacząć przyjmować sposób rozdzielania Ciała i Krwi Pańskiej, opisany w księgach liturgicznych.

    6. Droga Neokatechumenalna musi także korzystać z innych Modlitw Eucharystycznych zawartych w mszale, a nie tylko II Modlitwy Eucharystycznej.

    W skrócie, Droga Neokatechumenalna, w swojej celebracji Mszy Świętej, powinna przestrzegać zatwierdzonych ksiąg, pamiętając o tym co napisano powyżej pod numerami 1,2,3,4,5 i 6.

    Doceniając łaski, jakich Pan udzielił Kościołowi poprzez liczne działalności Drogi Neokatechumenalnej, korzystam z okazji aby przekazać moje wyrazy szacunku.

    Francis Kard. Arinze, Prefekt ”

    przeczytaj -później możesz się wypowiadać:)

    Jeżeli chodzi o planowanie rodziny – to każdy może planować ….. jak ktoś chce mieć dużo dzieci i wszystkie będzie je kochać tak jak jedynaka (bardzo podobała mi się wypowiedź Lecha Wałęsy który powiedział że miał 8 dzieci ale każde dla niego było jedynakiem)to oczywiście ma do tego prawo i mało tego zasługuje na szacunek….. pod warunkiem że faktycznie całą gromadkę otacza troską i miłością.
    Jeżeli kiedykolwiek byłeś na kursie NMP powinieneś wiedzieć że taka metoda nie wyklucza roli Stwórcy w procesie tworzenia nowego życia :)
    Jeżeli chodzi o o słowa to należy bardzo dbać gdy do jakiegoś słowa przyrównuje się Słowo Boże ….. w dokumentach Kościoła Katolickiego Słowo Boże jest przyrównywane do ziarna …. ziarno może dać plon obfity , słaby lub w ogóle …. ale nikt nigdy ziarna nie może wykorzystać do niecnych celów…. ziarnem nikogo w żaden sposób nie może skrzywdzić….

  490. Leszek said

    Nie wiem czy jest cel, sens dalszej rozmowy?
    Nie jestem w temacie. Takie rozgrywanie rzeczy dla mnie świętych przez ludzi, którzy mówią o sobie, że są katolikami, mnie osobiście zniesmacza.
    Albo ktoś tu ma nieuleczalne fobie, albo kłamie, że jest katolikiem. Ja mogę zrozumieć wiele, ale nerwic nie leczę. Jako nauczycielka powinnaś wiedzieć, że szkoła to nie szpital, tam się uczy, a nie leczy.
    Jest w Kościele wiele wspólnot. Mają one różne charyzmaty. Z toczonej dyskusji wynika, że neo jest jedną z nich. Może mi się to podobać bardziej, mniej lub wcale. Ale przeczenie, że jest to wspólnota Kościoła mnie osobiście zdumiewa. Trzeba mieć bardzo dużo złej woli, aby takie rzeczy mówić. Popełniać błąd, a mieć złą wolę to dla mnie dwie różne rzeczy. Występowanie przeciw jednej ze wspólnot Kościoła należąc równocześnie do innej w imię jakichś tam swoich racji jest dla mnie szokiem. Nie przeczytałem na forum ataków na twoją formacje duchową w Kościele. Zresztą nie dostrzegłem jakiejś deklaracji z twej strony w tej sprawie. Ale widzę zasadnicze braki, jakąś niezrozumiała dla mnie lukę w twoim myśleniu. Trudno mi mówić o postępowaniu, bo nie znam ciebie. Jedynie aspekt dydaktyczny może tłumaczyć to, co robisz. Jeżeli zadajesz pracę domową w formie zapozania się z tekstami na forum, a następnie dyskutujesz racje, to mogę zrozumieć. Czego się nie robi dla dyplomowania i pieniędzy, ale nawet wówczas miałbym wątpliwości natury moralnej. Nie mam nawet ochoty tłumaczyć dlaczego.
    poz. Leszek

  491. Leta said

    Leszek – mam rozumieś że szach i mat….. zacytowałam oficjalne stanowisko Stolicy Apostolskiej dotyczące np sposobu przyjmowania Komonii Św. przez DN …. i argumentów brak i oczywiście wycieczki osobiste sugerujęce (zastałam potraktowana dużo delikatniej niż Marucha) tylko nerwicę …. ale praca z dziećmi uczy cierpliwości …. i uwierz mi nie jest to praca którą się wybiera dla pieniędzy :)
    Dla ścisłości należę od bardzo wczesnego dzieciństwa do wspólnoty z której jestem osobiście bardzo dumna – nazywa się Kościół Katolicki:)

  492. Leszek said

    Podobno, ci z tego neo mogą jeszcze być w Kościele i przypuszczam, mogą jeszcze przyjmować Najświętszy Sakrament w tak gorszący ciebie sposób. Myślę więc, że myślenie co będzie później jest przedwczesne. Myślę, że ci z tego neo będą posłuszni papieżowi, ale pewnie nie tobie i porzucą swe straszne praktyki dopiero na wyraźne jego polecenie. Może również ze względu na to, by nie gorszyć takich ludzi jak ty. Myślę, że powinnaś zorganizować dumnych siebie katolików, żeby prześladowali neonów i usunęli ten wrzód ze zdrowej tkanki Kościoła. Myślę też o jakieś komórce przy sądzie biskupim, która mogłaby sądzić różne wybryki tych niewychowanych ludzi. Neoni pewnie ze względu na znane wszystkim posłuszeńsywo z gorliwością poddadzą się tym wyrokom.
    Niestety należeć i rozumieć to dwie różne rzeczy. Być dymny i niszczyć też. Wspólnoty, o ile wiem, są integralną częścią parafii, czli jeśli ktoś należy do tej wspólnoty należy do Kościoła Katolickiego. Nie słyszałem jednak, by neoni zwalczali Kościół, ty jednak to robisz, chcący lub nie, zwalczasz część tego Kościoła mówiąc półprawdy.
    Dwa lata, trzy, dziesięć dla Kościoła to chwila, a jak on będzie wyglądał zobaczymy w przyszłości. Historia Kościoła uczy pokory i wymaga od wiernych cierpliwości. Decyzje dotyczące rzeczy mniejszej wagi podlegają zmianom i należy się z tym liczyć. Myślę jednak i mam nadzieję, że twoja radość jest przedwczesna. Przyznam się, że przyrość mi sprawia spotykanie ludzi o mentalności, która pozwala im cieszyć się z trudności innych. W historii jest pewnie kilka przykładów (chyba je znasz), gdy dumni z siebie katolicy prześladowali tych dziwaków, swoich braci katolików, którzy szukali świętości i wychodzili z szeregu.
    Ostatnia rzecz: czytając co piszesz uświadamiam sobie coraz bardziej potrzebę, może nie tyle neo, ale napewno katechumenatu, aby katolicy nie nazywali katolickimi poglądów antykatolickich.
    cz Leszek

  493. Leta said

    Leszek….sam wprowadziłeś element sportowej rywalizacji…. a teraz roztkliwiasz się nad sobą……i w dodatku przeinaczasz czyjeś słowa ….. gdzie ja napisałam że gorszy mnie Wasz sposób przyjmowania Komunii Św. – wykazałam jedynie że nie tylko ja , Marucha i nam podobni krytycznie wypowiadają się o niektórych praktykach Neo ale Watykan również…. niektóre „nowinki” Neo krytykuje , nakazuje zmienić…… ale to wszystko nie ma nic wspólnego z prześladowaniami…..
    A jakie to trudności Cię spotkały …. czy sposób przyjmowania Komunii Św. w sposób charakterystyczny dla większości Katolików w jakikolwiek sposób przeszkodzi Ci w dążeniu do świętości…..
    Zamiast mówić ogólnikami wskaż które z moich zaprezentowanych na tym forum poglądy są antykatolickie?
    Dla przypomnienia Ty jesteś moim bratem w wierze możesz stanąć obok mnie na „mojej” Mszy Św. możesz mi uścisnąć rękę przekazując znak pokoju i przyjąć od „mojego” księdza Ciało Chrystusa ….. ale ja już nie jestem Twoją siostrą w wierze i nie mogę obok Ciebie być na „Twojej” Mszy Św…… dziwne prawda …. kto kogo zwalcza …….. kto kogo traktuje jak czarne owce…….. czy to po katolicku jest dzielić wierzących na bardziej i mniej……

  494. Leszek said

    „nie tylko ja , Marucha i nam podobni krytycznie wypowiadają się o niektórych praktykach Neo”-Leta
    „Ty jesteś moim bratem w wierze”- Leta
    a to braterstwo polega na:
    „Istnieje oficjalnie wewnątrz Kościoła Katolickiego jawnie protestantyzująca sekta” -Marucha
    To nie są żarty, ale:
    „nie wyśmiewam neokatechumenów, LECZ ZWALCZAM SEKTę zwaną neokatechumenatem, która pod pozorem katolicyzmu szerzy protestantyzm.”- Marucha
    „ja dzieciaki uczę to nie mogę powiedzieć że tak jest i macie to przyjąć ale muszą wytłumaczyć dlaczego tak jest” – Leta
    „Marucha i nam podobni krytycznie wypowiadają się o niektórych praktykach Neo” -leta-
    życzę miłego zwalczania z Maruchą, a nawet bez – Leszek
    „jestem spostrzegawcza no i dodatkowo na Twoje utrapienie dociekliwa” – czyli to nie jest głupota, ale rozumny wybór i mówienie :”Ty jesteś moim bratem w wierze” (Leta) jest mie tylko frazesem, ale wręcz obłudą
    Taka sobie zwykła obłuda inteligentnego człowieka, który zapragnął udawać chrześcijanina!
    Poz. Leszek

  495. Leszek said

    Leta po chrześcijańsku mówi:”Strazi ….. to było obrażanie…. z zawodu jestem belfrem to wiem i nie dyskutuj :)”
    leszek – całe szczęście, że nie policjantem, bo byłoby gorzej
    Leta -„To jest blog Gajowego Maruchy wątek o tym czy DN jest zgodna z Kościołem Katolickim ….. jeżeli masz argumenty że jest zgodna … to się podziel …. jeżeli argumentacja strony przeciwnej jest bzdurna to też to wykaż”
    a jeżeli Maruchy to tylko on może innych obrażać- Leszek
    Leta – „obrażanie innych ….. i obrazonie się na innych jest kretynizmem”
    Czyli jeżeli kogoś obraża Marucha i ten czuje się obrażony tzn. że jest Kretynem, który nie rozumie tak zacnego człowieka, wyjątek stanowią ci którzy przyjmują za prawdę, że są poza Kościołem, gdyż są w Kościele, bo są zdaniem Maruchy w sekcie popieranej przez byłego papieża ( wbrew woli Maruchy), który zachorował (papież) i nie wiedział co czyni, ale już wkrótce kolejny papież (jeszcze zdrowy -zdaniem Maruchy)zrobi porządek z tą sektą, wreszcie w zgodzie z Maruchą i po zasięgnięciu opinii u Lety
    Ps poz. dla pokrzywdzonych przez neo bojowników Leszek

  496. strazi said

    Nie wiem czemu, ale nie mogę nic napisać?

  497. strazi said

    O już moge:
    Droga Neokatechumenalna w wypowiedziach Pawła VI, Jana Pawła II:

    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/1f10908c32632ba6.html
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/3c879a5a321f461b.html
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/3ab646e701102967.html
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/b64b0152b2d70a40.html
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/fbf45c0202b27679.html
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/ce61b2276ebf1501.html
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/807b454fdce16067.html
    Zachęcam do przeczytania wszystkiego!
    Pozdrawiam

  498. strazi said

    Droga Neokatechumenalna w wypowiedziach Pawła VI, Jana Pawła II:
    Zapraszam do obejrzenia ALE I RÓWNIEŻ DO PRZECZYTANIA WSZYSTKIEGO:

  499. strazi said

    Panie Marucha co Pan na to?
    nie ja to napisałem tylko papieże.
    p.s na jednym zdjęciu Nasz Ukochany Papież odprawia Euchrystię w rycie Neokatechumenalnym.(to jest odpowiedź na 10 punkt pańskich zarzutów wobec Neokatechumenatu„Ekscesy liturgiczne, nie zatwierdzone ani przez Rzym, ani przez Kościół lokalny: brak “Credo” w Mszy Świętej, Komunia Św. udzielana na siedząco w postaci wypiekanych w domu placków, rozrywanych rękami itp.”
    Na każdy z punktów mam odpowiedź, i chcę pokazać Wam, że nie wiem na jakiej podstawie takie bzdury piszecie.
    Jak papież mógł odprawiać Mszę św. w rycie Neokatechumenalnym nie zatwierdzoną przez RZYM? buahahaha)
    Gdybyście choć trochę znali historię Kościoła,to byście wiedzieli jak wyglądała Eucharystia pierwszych chrześcijan?
    komunia była udzielana na siedząco i na rękę.Nie było klękania…
    tak kształtowała się liturgia, reform liturgicznych było kilka aż do Trydentu, no i oczywiście Vaticanum II, tak bardzo negowanym, bo przecież jak Pan Marucha napisał reformę liturgiczną przygotował Mason.
    No ale zapomniał dodać, żeby to weszło w życie musiał się zgodzić KOŚCIÓŁ.

    Mam nadzieje nie dostanie Pan zawału:)
    Mam książkę z konwiwencji biskupów obu Ameryk..przepiękna rzecz.
    UU a ilu kardynałów,arcybiskupów i biskupów było…, ale zaraz co oni tam robili wśród sekciarzy?A może to masoni,Żydzi.
    Przepraszam, że tak to wyśmiałem ale wyprzedzam już niektóre komentarze…
    Pozdrawiam serdecznie

  500. Widget said

    Leszek: „Jakie masz sumienie? Kiedy życie staje się za drogie? Czego się boisz?”

    Leta: „to że w kościołach uczy się jak planować ilość potomstwa nie jest żadną tajemnicą i Papież tego nie zakazał”

    Leszek: „Ale można z tego lęku być wyleczonym i tu dopiero zaczynają się schody”

    Leta: „Jeżeli kiedykolwiek byłeś na kursie NMP powinieneś wiedzieć że taka metoda nie wyklucza roli Stwórcy w procesie tworzenia nowego życia”

    Mam wrażenie, że dotykamy tu czegoś niezmiernie istotnego. Czy można utożsamiać ten brak strachu z wiarą lub jakimś nieodłącznym elementem wiary?

    Mamy oto dwie postawy, przeciwstawne (abstrahując od przytoczonych tu wyżej osób). Z jednej strony jest chęć zaplanowania sobie życia, wypracowania osobistej metody na szczęście doczesne i wieczne, więcej nawet – chęć zbudowania swojej moralności – oczywiście zgodnej z własnym rozumieniem wiary i z drugiej strony postawa człowieka który jest przekonany, że nie warto samemu wszystkiego planować i doglądać, tworzyć pojęć, celów a następnie w pocie czoła do nich dążyć; można to oddać komuś potężniejszemu – Bogu, który wie czego nam potrzeba. Pierwsza postawa kładzie nacisk na siebie. Człowiek ma być architektem i budowniczym zgodnie z powiedzeniem „każdy jest kowalem swego losu”. Druga postawa ma coś z dziecka – tu dominuje ufność, że „tatuś” jest tym, na którym można się oprzeć. Po co pracować jak i tak Pan Bóg daje. Są tu przedstawione dwie skrajności, jednak ta druga postawa jest w moim odczuciu lepsza. Pewnie, że nie w tym rzecz aby nie pracować i czekać aż Pan Bóg w osobach dobrych ludzi da nam trochę chleba. Nie w tym rzecz aby klepać dzieci wg schematu „co rok prorok”. Jednak coś w tym jest.
    Zazwyczaj boimy się, że nie zapanujemy nad sobą i własną przestrzenią życiową i stąd przekonanie, że powinniśmy używać rozumu aby nasze życie było mądre a nie głupie; nie chcemy zbankrutować. Przecież kolejne dziecko to znowu wyrzeczenia, ograniczenia i poświęcenia, a nam się po prostu nie chce; no bo ile można? No i to przekonanie, że nie stać nas na dziecko – przecież tak mało zarabiamy; może jeszcze nie teraz; co innego jakiś prezydent albo znany aktor… Zauważmy, że nieodłącznym elementem tego jest strach. Życie w strachu to niewola. Ale Bóg nie chce abyśmy żyli w niewoli, chce nas widzieć wolnymi; po to m.in. obdarzył nas wolną wolą. Na ile z niej korzystamy to już osobny temat. Człowiek podobno niekiedy korzysta z rozumu bo chce mieć zgodność tego co obserwuje ze swoim wyobrażeniem o tym fakcie. Ale jest też odwrotnie: człowiek widzi to co chce widzieć. I dlatego niektórzy twierdzą, że aby uwierzyć należy wyzbyć się rozumu. Może niekoniecznie, ale jak wytłumaczyć sobie, że aby coś osiągnąć nie trzeba wcale bardzo się namęczyć, nauczyć, rezygnować w imię lepszego jutra, bo można mieć to za darmo, od razu? Jak przyjąć do wiadomości, że to Pan Bóg planuje i panuje nad wszystkim a nie ja? Jak zastosować w życiu „Bóg da dziecko, da i na dziecko”? Pomyśl – może to jest prawda. Niestety, aby tę prawdę przyjąć za swoją trzeba to przeżyć na własnej skórze. Inaczej zawsze na rodzinę wielodzietną będziemy spoglądali ze współczuciem, a może i pogardą, nie podejrzewając nawet, że mogą być oni od nas bogatsi duchowo i materialnie. Dziwi nas, że Pan Bóg może dawać każdemu wg jego potrzeb?

    Ponoć w Neokatechumenacie jest wiele rodzin wielodzietnych. Czy dlatego, że tam jest to coś, o które nam wszystkim chodzi? – Tego nie wiem. Jednak jest to pewien znak.

    Małżonkowie muszą zadecydować o dziecku sami; a także o tym gdzie i jak będą mieszkać, czym i dokąd jeździć lub gdzie i ile pracować, a nie za namową katechistów czy panującej mody. – Wtedy będzie miało to dla Pana Boga wartość jeżeli takie decyzje będą podejmowane w wolności i poszanowaniu godności.

    „NMP nie wyklucza roli Stwórcy w procesie tworzenia nowego życia” – czyli co? – jak już uznamy że jesteśmy gotowi i poczynimy ku temu odpowiednie starania to Pan Bóg temu przyklaśnie i będzie bardzo z nas zadowolony? Mnie się wydaje że chyba nie tędy droga. Albo – jak już się przydarzy to przyjmiemy to dziecko no bo co innego mielibyśmy zrobić? A dlaczego niektórzy chcieliby aby kobieta nie mogła rozporządzać sobą i swoim ciałem? Zauważmy, że w obu tych przypadkach kwestionujemy wolność osobistą i wolną wolę. I tak źle i tak nie dobrze. O co więc chodzi Panu Bogu? – Może o ten przysłowiowy złoty środek? O to, że On jest i świadomość tego?

    A co z seksem, który sam w sobie jest przyjemny i nie wymaga aby myśleć w tym czasie o Bogu i świadomym macierzyństwie? Wydaje mnie się, że niektórzy katechiści za bardzo chcą innych zniewolić Panem Bogiem jakby nie pamiętając, że we wszystkim On jest. Modlitwa przed stosunkiem? – No właśnie. Czy to nie nadgorliwość?

  501. Marucha said

    Nie imponuje mi odprawianie Mszy Św. przez Jana Pawła w „rycie neokatechumenalnym” (co to jest? gdzie o tym rycie można poczytać?) – zwłaszcza, iż widziałem już Go w Synagodze, całującego Koran, pozwalającego robić sobie na czole znaczek przez kapłankę satanistycznej bogini Shivy, albo okadzanego przez czarowników indiańskich. Chętnie podam link do zdjęć.

    Tak się złożyło, że co nasz dobrotliwy Ojciec Święty rozsprzęgł swą tolerancją – to teraz Benedykt XVI musi odkręcać, powoli, żeby nie zaszokować tych rzesz katolików, którzy znają tylko nowinki II Soboru a nie mają zielonego pojecia, kim był Św. Tomasz Akwinata albo czym dla Kościoła jest Tradycja i Objawienia. Zniósł faktyczny a bezprawny zakaz odprawiania Mszy Św. Wszechczasów, zaczyna dyscyplinować krnąbrnych biskupów, wziął pod lupę ekscesy liturgiczne (m.in. neokatechumenów) itd. No i jakoś się nie spieszy z zatwierdzeniem statutów Neokatechumenatu…

    Słusznie ktoś napisał, że jest już we wspaniałej wspólnocie zwanej Kościołem Katolickim i innej mu nie trzeba.

    Neoni to ludzie, którym nie wystarcza normalny Kościół. Szukają czegoś więcej, jakiejś bocznej drogi na skróty. Ich argumenty – że dobrze się we wspólnocie czują, że jest fajnie – można włożyć w usta każdej sekty, włącznie z jehowitami, zielonoświątkowcami itp.

  502. Leszek said

    Powyższa wypowiedź jest wystarczjącym zobrazowaniem mojej oceny poglądów pana Maruchy. Rozmowa z tym człowiekiem jest niemożliwa ponieważ jego celem jest niszczenie Kościoła w imię przyjętych idei. Ale niestety „kościoła” Pana Maruchy jeszcze i na szczęście nie ma.
    ps. Ignorancja i nienawiść to pierwsze przykazania wyznania Pana M.
    żegnaj Marucha

  503. strazi said

    Panie Marucha!
    Widać ze nie czytał Pan tego co tam napisane, ponieważ tam jest wyraźnie napisane, że pierwszy przychylny Drodze był Papież Paweł VI.
    Co do Benedykta XVI – niedługo się Pan bardzo zdziwi, i chyba również Pan zmieni zdanie co do niego :)
    Poza tym współczuję Panu…
    Napisał Pan rzecz wręcz chamską„Nie imponuje mi odprawianie Mszy Św. przez Jana Pawła w “rycie neokatechumenalnym” (co to jest? gdzie o tym rycie można poczytać?) – zwłaszcza, iż widziałem już Go w Synagodze, całującego Koran, pozwalającego robić sobie na czole znaczek przez kapłankę satanistycznej bogini Shivy, albo okadzanego przez czarowników indiańskich. Chętnie podam link do zdjęć.”
    Porównywanie tego z Eucharystią to jest… wolę tego nie mówić.
    Msza jest jedna. Watykan dał specjalne pozwolenie dla Wspólnot Neokatechumenalnych.
    Cytowany tutaj wiele razy list kard.Arinze zmienił tylko kilka rzeczy, i Neo się podporządkowało.
    Poza tym gada Pan znowu bzdury, albo chociaż udowodni to,„Zniósł faktyczny a bezprawny zakaz odprawiania Mszy Św. Wszechczasów, zaczyna dyscyplinować krnąbrnych biskupów”
    Bezprawny zakaz? Jeżeli Sobór coś postanowił, to postanowił cały Kościół i trzeba takie rzeczy przyjmować w duchu posłuszeństwa, którego u Pana nie widać.
    Całe szczęście, że jest Pan tylko gajowym, bo od spraw Kościoła jest papież, kardynałowie, biskupi.
    Pozadrawiam

  504. Leta said

    Moi drodzy…..
    znowu chwalicie się napisanymi kiedyś laurkami o Neo … OK nie podważam ich wiarygodności ale być może jest to tylko część prawdy….. przecież gdyby wszystko było tak pięknie statut zostałby zatwierdzony ….
    Czy któryś z Was może się odnieść rzeczowo do wypowiedzi obecnego Papieża

    Ks. Kardynał J. Ratzinger
    w kościele katedralnym Fidenzy /koło Parmy/
    w dniu 25 marca 1993, g.21,
    z okazji konferencji na temat
    “Nowego Katechizmu Kościoła katolickiego”
    Eminencjo,
    czy katechizm neokatechumenów /ułożony przez Kiko i Carmen/ jest zgodny z katechizmem Kościoła katolickiego w całkowitej prawowierności Wiary?
    Zdaniem uznanych teologów, takich jak o. Enrico Zoffoli, pasjonista /wyciąg z jego książki pozwalamy sobie załączyć/, tak nie jest. Neokatechumeni w samoobronie powołują się na błogosławieństwo Papieża.
    Powstaje zatem problem sumienia, wymagający rozstrzygnięcia, na którym bezpiecznie można polegać.
    Prosimy Eminencję o błogosławieństwo ze szczerego serca!
    Liczna grupa wiernych z Cremony
    Fidenza, 22 marca 1993.
    na to pytanie odpowiedział publicznie:
    Pytanie jest, rzecz naturalna, bardzo delikatne, a dotyczy katechizmu neokatechumenów. Przede wszystkim należy stwierdzić, że neokatechumeni powiedzieli, to znaczy powiedzieli naszej Kongregacji i “Radzie do spraw Laikatu” – kompetentnymi z doktrynalnego punktu widzenia jesteśmy my; z punktu zaś widzenia Drogi wspólnoty, “Rada do spraw Laikatu” – powiedzieli, że ten tekst odbity na powielaczu nie jest katechizmem neokatechumenów; mocno ten punkt podkreślali: że byłoby wielkim błędem te stronice odbite na powielaczu jako manuskrypt uważać za katechizm; że te stronice zostały przepisane z maszynopisu ich katechez i zaproponowane jako wzorzec /model/, jako pomoc, lecz powiadają, że nigdy nie głosi się katechez wyłącznie według tych słów i że katechista ma także różne inne materiały, musi też zawsze odpowiadać na powstające sytuacje i, naturalnie, trzymać się wskazań Kościoła.
    Z tym wszystkim, wspólnie z “Radą do spraw Laikatu”, a także wspólnie z “Kongregacją do spraw Duchowieństwa”, kompetentną z urzędu w zakresie katechizacji, prowadzimy dialog z Drogą Neokatechumenalną, w którym powiedzieliśmy, że po okresie dojrzewania i eksperymentowania, powinni by stworzyć dyrektorium lub podręcznik /nazwa nie jest taka ważna, ważna jest sama rzecz/, jakiś rodzaj dyrektorium, podręcznika do katechizacji, dla ich katechistów; a dzisiaj, gdy już mamy w ręku Katechizm Kościoła Katolickiego, ten podręcznik, który powinien być napisany, ma być ułożony, zorientowany na Katechizm Kościoła Katolickiego.
    Ta zasada została przyjęta i proces opracowania został rozpoczęty.
    Dialog trwa i wydaje się, iż można mieć nadzieję, że w nieodległej przyszłości będziemy mieli do dyspozycji to dyrektorium dla katechistów i także dla samych neokatechumenów, dyrektorium zorientowane na Katechizm Kościoła Powszechnego, i tak, wydaje mi się, zostanie rozwiązany, z pomocą Bożą, problem, jaki powstał na tle kartek zredagowanych przez Kiko i Carmen.
    Dziękuję za uwagę.
    Tłumaczenie włoskiego z czasopisma: “Chiesa viva” (Kościół Żywy) nr 246 (grudzień 1993), s. 8

    oraz Kardynała wypowiadajacego się w imieniu Stolicy Apostolskiej

    “List Kardynała Francisa Arinze

    prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego
    i Dyscypliny Sakramentów
    do
    Inicjatorów
    Drogi Neokatechumenalnej

    Watykan, 1 grudnia 2005

    Szanowni Państwo Kiko Argüello, Carmen Hernandez i ks. Mario Pezzi,

    Po rozmowach w niniejszej Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w sprawie celebracji Najświętszej Eucharystii we wspólnotach Drogi Neokatechumenalnej, zgodnie z wytycznymi podanymi podczas spotkania z Państwem w dniu 11 listopada b.r., informuję Państwa o decyzjach Ojca Świętego.

    Przy celebracji Mszy świętej, Droga Neokatechumenalna ma przyjąć i przestrzegać ksiąg liturgicznych zatwierdzonych przez Kościół, nie ujmując ani nie dodając niczego. Dalej, w odniesieniu do niektórych elementów, podaje się następujące wskazówki i wyjaśnienia:

    1. Niedziela jest “Dies Domini”, jak zechciał to nakreślić Sługa Boży Papież Jan Paweł II w liście apostolskim o Dniu Pańskim. Dlatego Droga Neokatechumenalna musi wejść w dialog z biskupem diecezjalnym w celu wyjaśnienia, że wspólnota Drogi Neokatechumenalnej jest wcielona w parafię także w kontekście celebracji liturgicznych. Przynajmniej w jedną niedzielę w miesiącu, wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej muszą uczestniczyć w Mszy świętej wspólnoty parafialnej.

    2. Co do jakichkolwiek komentarzy wygłaszanych przed czytaniami, muszą one być krótkie. Należy też przestrzegać tego, co jest napisane we Wprowadzeniu Ogólnym do Mszału Rzymskiego (nn. 105 i 128) oraz we Wprowadzeniu do Lekcjonarza (nn. 15, 19, 38, 42).

    3. Homilia, ze swej natury i wagi, jest zarezerwowana dla kapłana albo diakona (por. KPK, kan. 767 § 1). Co do okazjonalnego dołączania świadectw ze strony wiernych świeckich, właściwe dla nich miejsca i metody są wskazane w międzydykasterialnej instrukcji “Ecclesiae de Mysterio”, która została zatwierdzona “na zasadzie wyjątku” przez Papieża Jana Pawła II i opublikowana 15 sierpnia 1997 r. W dokumencie tym, w punktach 2. i 3. artykułu 3. napisane jest co następuje:

    §2 – “Jest dozwolone, aby była krótka nauka pomagająca lepiej wyjaśnić sprawowaną liturgię, a nawet w wyjątkowych okolicznościach parę świadectw, o ile te mieszczą się w normach liturgicznych, przy okazji liturgii Eucharystycznych sprawowanych w szczególne dni (dla seminarzystów, chorych, etc.), i uważa się je za prawdziwie pomocne jako ilustracja zwykłej homilii wygłaszanej przez celebransa. Te nauki i świadectwa nie mogą przyjmować cech, które mogłyby sprawić, iż zostaną one pomylone z homilią.”

    §3 – “Możliwość ‘dialogu’ podczas homilii (por. Dyrektorium o Mszach z Dziećmi, nr 4) może być przez celebransa używana okazyjnie i z roztropnością jako sposób wykładu, który nie przerzuca służby nauczania na innych.”

    Należy też starannie przestrzegać instrukcji Redemptionis Sacramentum, nr 74.

    4. Co do przekazywania znaku pokoju, udziela się Drodze Neokatechumenalnej pozwolenia, aby kontynuować indult już udzielony, nie przesądzając przyszłych zaleceń.

    5. W sprawie przyjmowania Komunii Świętej, udziela się Drodze Neokatechumenalnej okresu przejściowego (nie przekraczającego dwóch lat) na przejście z szeroko rozpowszechnionego w jej wspólnotach sposobu przyjmowania Komunii Świętej (siedząc, ze stołem nakrytym obrusem umieszczonym w centrum kościoła zamiast przeznaczonym ku temu ołtarzem w prezbiterium) na zwykły sposób, w który cały Kościół przyjmuje Komunię św. Oznacza to, że Droga Neokatechumenalna musi zacząć przyjmować sposób rozdzielania Ciała i Krwi Pańskiej, opisany w księgach liturgicznych.

    6. Droga Neokatechumenalna musi także korzystać z innych Modlitw Eucharystycznych zawartych w mszale, a nie tylko II Modlitwy Eucharystycznej.

    W skrócie, Droga Neokatechumenalna, w swojej celebracji Mszy Świętej, powinna przestrzegać zatwierdzonych ksiąg, pamiętając o tym co napisano powyżej pod numerami 1,2,3,4,5 i 6.

    Doceniając łaski, jakich Pan udzielił Kościołowi poprzez liczne działalności Drogi Neokatechumenalnej, korzystam z okazji aby przekazać moje wyrazy szacunku.

    Francis Kard. Arinze, Prefekt ”

    i dodatkowo proszę nie manipulować moimi wypowiedziami tnąc zdanie w połowie – takie cięcie całkowicie zmienia sens tego co chciałam przekazać…..
    Dla przypomnienia pragnę dodać że Lech Wałęsa „dorobił się” 8 dzieci zanim został prezydentem….. a nawet w czasie gdy nikomu się nie śniło że w Polsce może być ktoś ważniejszy niż pierwszy sekretarz PZPR

  505. Leszek said

    Leta -“nie tylko ja , Marucha i nam podobni krytycznie wypowiadają się o niektórych praktykach Neo”-Leta
    Jeśli nazywanie sektą jest krytykowaniem niektórych praktyk, to życzę zdrówka
    “Ty jesteś moim bratem w wierze”- Leta
    Moja wiara wyklucza nienawiść- Leszek
    a to braterstwo polega na:
    “Istnieje oficjalnie wewnątrz Kościoła Katolickiego jawnie protestantyzująca sekta” -Marucha
    To nie są żarty, ale:
    “nie wyśmiewam neokatechumenów, LECZ ZWALCZAM SEKTę zwaną neokatechumenatem, która pod pozorem katolicyzmu szerzy protestantyzm.”- Marucha
    “ja dzieciaki uczę to nie mogę powiedzieć że tak jest i macie to przyjąć ale muszą wytłumaczyć dlaczego tak jest” – Leta
    W imię czego mam mieć nienawiść do współbraci w Kościele też ? – Leszek
    “Marucha i nam podobni krytycznie wypowiadają się o niektórych praktykach Neo” -leta-
    życzę miłego zwalczania z Maruchą, a nawet bez – Leszek
    “jestem spostrzegawcza no i dodatkowo na Twoje utrapienie dociekliwa” – Leta
    – czyli to nie jest głupota, ale rozumny wybór i mówienie :
    ”Ty jesteś moim bratem w wierze” (Leta) jest nie tylko frazesem, ale wręcz obłudą
    Taka sobie zwykła obłuda inteligentnego człowieka, który zapragnął udawać chrześcijanina!
    Leta po chrześcijańsku mówi:”Strazi ….. to było obrażanie…. z zawodu jestem belfrem to wiem i nie dyskutuj :)”
    leszek – całe szczęście, że nie policjantem, bo byłoby gorzej
    Leta -”To jest blog Gajowego Maruchy wątek o tym czy DN jest zgodna z Kościołem Katolickim ….. jeżeli masz argumenty że jest zgodna … to się podziel …. jeżeli argumentacja strony przeciwnej jest bzdurna to też to wykaż”
    a jeżeli Maruchy to tylko on może innych obrażać- Leszek
    Leta – “obrażanie innych ….. i obrażanie się na innych jest kretynizmem”
    Czyli jeżeli kogoś obraża Marucha i ten czuje się obrażony tzn. że jest Kretynem, który nie rozumie tak zacnego człowieka-Leszek
    Kociokwik:
    wyjątek stanowią ci którzy przyjmują za prawdę, że są poza Kościołem, gdyż są w Kościele, bo są zdaniem Maruchy w sekcie popieranej przez byłego papieża ( wbrew woli Maruchy), który zachorował (papież) i nie wiedział co czyni, ale już wkrótce kolejny papież (jeszcze zdrowy -zdaniem Maruchy)zrobi porządek z tą sektą, wreszcie w zgodzie z Maruchą i po zasięgnięciu opinii u Lety
    Rozmowa z tym człowiekiem (z tymi ludźmi) jest niemożliwa ponieważ jego (ich) celem jest niszczenie Kościoła w imię przyjętych idei. Ale niestety “kościoła” Pana Maruchy i Pani Lety jeszcze i na szczęście nie ma.
    ps. Ignorancja i nienawiść to pierwsze przykazania wyznania Pana M. i Pani L i tej wersji będziemy się trzymać.

  506. Leta said

    Leszku piszesz
    „Ignorancja i nienawiść to pierwsze przykazania wyznania Pana M. i Pani L i tej wersji będziemy się trzymać.”

    Nie jestem ignorantką ….. bo zdobyłam dość sporą wiedzę o DN choć nie było to łatwe……
    Nienawiśći u mnie raczej brak – znajdź choć jedną moją wypowiedź obrażającą rozmówcę….lub w jakiś inny sposób ziejącą nienawiścią…..
    Jak powybieram sobie wyrwane z kontekstu zdania zwolenników Neo też wyjdzie z tego niezły kociokwik…..

  507. Leta said

    Pragnę też powiadomić że Kościół pani Lety jest – ma się dobrze , nie ma żadnych tajemnic i ma szeroko otwarte drzwi dla wszystkich ochrzczonych nawet tych co mają w zwyczaju Dzień Pański świętować na modłę Starozakonnych w sobotę ….

  508. strazi said

    Leta tą wiedze mozesz sobie wyrzucić do kosza, ponieważ udowodniłaś ze nic nie wiesz na temat Drogi Neokatechumenalnej.
    I jak Ci to udowadniam to próbujesz mnie wyprowadzić z równowagi ciągle przepisując list kardynała Arinze. Znam go, nie musisz ciągle go przepisywać:)

    p.s jesteś czynną nauczycielką czy na emeryturze?
    Bo jeśli jesteś pracującą to naprawdę masz dużo czasu na siedzenie przy komputerze:)

  509. Leta said

    Strazi – oprócz powtarzania listu Kardynała Arinze powtarzam wypowiedź Kardynała Ratzingera ….. ale jakoś nikt z DN w żaden sposób nawet najmniejszy się do tych tekstów nie odniósł …. tak jak by były niewidzialne ……..
    Na drodze były błędy jest to rzecz bezdyskusyjna ….. czy nadal są …. tego to nikt nie wie bo jak to ktoś napisał że katechiści nakazali by nie mówić… by nie pisać co się na drodze mówi…..
    Kardynał Ratzinger uważał że dyrektorium katechetyczne DN powinno być ogólnie dostępne …. a wszyscy na tym forum wiemy że nie jest…..
    Strazi nie daj się wyprowadzić z równowagi…. bardzo łatwo ludzi z DN z równowagi wyprowadzić…. no co tam pozwolę sobie na złośliwostkę a przy okazji błysnę wiedzą … pierwszy etap wtajemniczenia na DN to nauka pokory… jesteś 10 lat na DN to ten etap powinieneś mieć za sobą :)
    A jeżeli chodzi o Twoje pytanie to aż tak leciwa nie jestem by być na emeryturze:)

  510. strazi said

    Leta
    Leniwa to Ty chyba nie jesteś, bo ciągle siedzisz przy komputerze :)
    Trafnie to ujęłaś, jesteś strasznie złośliwa.
    O moja pokorę sie nie martw,w pewnym sensie Ty rónież nad nią pracujesz :)
    co do roli kardynała Ratzingera już pisałem przy okazji Statutów.
    Kiedy pracował jeszcze w Niemczech, sam namawiał do zakładania wspólnot innych proboszczów :)
    Wystarczy sobie poszukać to co pisałem.On musiał wszystkie dokumenty czytać, wiele odsyłał do poprawek, ponieważ Droga się ciągle rozwija, ale wszystko jest robione w duchu posłuszeństwa.Wiadomo, że po soborze Vaticanum II wiele rzeczy do dzisiaj nie zostało ujednoliconych w tym liturgia.
    Tak samo to się tyczy Drogi, i wszystko co jest zarządzane trzeba przyjąć i się podporządkować.
    nudzę się tym ciągłym ping pongiem

    pozdrawiam

  511. Leta said

    No może nie jestem… ale bywam złosliwa …. to lepsze niż bezsensowna agresja …… jeżeli chodzi o pokorę to nie leży w moim charakterze ……… i nie ma szans by kiedyś zaczeła leżec :) a wracając dp opinii Papieża stanowczo stwierdził że czas eksperymentów się skończył i czas wszystko uporządkować …. nauczanie na DN musi być zgodne z nauczaniem Stolicy Apostolskiej ….a przy okazji nawet takich pyskówek na różnych forach wychodzą dziwne rzeczy …. jest wiele wspólnot…..ale tylko DN budzi tak silne kontrowersje …. mi możesz zarzucić bak wiedzy itp ale księdzu proboszczowi jednej z parafii kieleckiej już nie …. ks Skotnicki jest dość znaną postacią w środowisku od lat sam (jako proboszcz) przydzielił sobie funkcję prezbitera …. i od lat drze koty z katechistami choć uważa że idea DN jest piękna ….

  512. PL said

    Panie Strazi – na pewno nie wie Pan, iż Papież Pius V postanowił, że Msza Św. Trydencka ma być ważna po wsze czasy, a kto by w niej coś zmieniał albo utrudniał lub zakazywał jej odprawiania, ma być wyklęty.

    Taka bulla jest ważna do końca świata i nie ma możliwości jej zmienić, zmodyfikować czy „unowocześnić”. Jeśli pan tego nie wie, to jest pan ignorantem (a przy okazji arogantem, zarzucając ignorancję innym).

    Dlatego też wszelkie postanowienia II Soboru czy któregokolwiek Papieża, które są w sprzeczności z dawniejszymi nieomylnymi bullami, są z definicji nieważne. Przykro to stwierdzić, obejmuje to zarówno Pawła VI, jak i Jana Pawła II.

    Katolik ma być wierny nauce Chrystusa i Tradycji – a nie konkretnym osobom.

  513. Marucha said

    Strazi nie potrafi dyskutować bez uzywania epitetów w stosunku do oponenta; epitetów, które pasują bardziej do niego samego.

    PL odpowiedział(a) dokładnie tak samo, jak ja mógłbym to zrobić. Dodam tylko, dla ilustracji – że gdyby nawet dziesięciu papieży ogłosiło, iż piekło nie istnieje, a warunkiem zbawienia jest przejście na judaizm – to pozostanę w swoim „nieposłuszeństwie”.

  514. dud neo said

    Mr.Maruda… o przepraszam…Marucha.
    dziś trafiłem na pana tekst zawierający pewne zarzuty wobec Drogi Neokatechumenalnej. I szczerze mówiąc jestem rozczarowany pana „inteligentnymi” argumentami.Jest to żenujące.Jestem na drodze od kilku lat.Nie widzę aby dokonywano tu rzeczy sprzecznych z nauką Kościoła Katolickiego.Spotkałem tu wielu ludzi, którzy gdyby nie DROGA, nie mieli by nic wspólnego z Kośćiołem.W mojej parafi ludzie z drogi czynnie biorą udział w jej życiu. Nie wiem czy pana opinia opiera sie na własnym doświadczeniu,czy może „zlepku” opinii innych osób, czy w końcu na własnych nie uzasadnionych wymysłach nie mających nic wspólnego z prawdą. Być może natknął się Pan na wspólnotę której członkowie, tj.bracia, zbładzili-odeszli od założeń Statutu Drogi. Jeśli tak się stało- sorry Winetou. Nie każdemu szczęście sprzyja.:) Diabeł jak to napisano w Piśmie: „jak lew ryczący” tu zamieńmy go na lisa wkradł się do kurnika i wszystkie porządne kury wydusił:)
    Co do Drogi i rodziny, małżeństw na Drodze, to mogę powiedzieć że moi rodzice tylko dzięki niej nie wzieli rozwodu. Z dnia na dzień mogą na siebie patrzeć – mniej lub bardziej przychylnie:) nie zawsze jest sielanka ale nie zamykają się na siebie. Pominę komentarze dotyczące posłuszeństwa bo uważam je za niezgodne z prawdą, prześcigające się w głupocie i nie zrozumieniu tematu posłuszeństwa, miłości i wierności w małżeństwie.
    Z wyrazami szacunku.
    dud

  515. strazi said

    PL
    czemu zakładasz moją niewiedzę?
    No proszę… Sługa Boży Papież Jan Paweł II jest wyklęty?
    Czyli wszyscy,cały Kościół Katolicki jest wyklęty?
    Poza tym ..nie no brak mi słów…
    PL proponuję Ci kup sobie jakikolwiek podręcznik akademicki z przedmiotu Historia Kościoła oraz Kodek Prawa Kanonicznego przeczytaj o reformie liturgicznej zapoczątkowanej właśnie przez Świętego Piusa V i jak to się ma do czasów obecnych.
    Zgadzam się z Tobą tylko w jednym, że bulla ta obowiązuje na zawsze i nigdy nie może być zniesiona, dlatego używamy określenia Msza święta Wszechczasów.Mszał z 1570 roku nie został nigdy zniesiony lub wręcz zakazany (co podkreślił Benedykt XVI w motu proprio Summorum Pontificum).

    Jan Paweł II w Liście Apostolskim „Ecclesia Dei” z 2 lipca 1988 r. napisał: „wszędzie należy uszanować nastawienie tych, którzy czują się związani z liturgiczną tradycją łacińską, poprzez szerokie i wielkoduszne zastosowanie wydanych już dawniej przez Stolicę Apostolską zaleceń co do posługiwania się Mszałem Rzymskim według typicznego wydania z roku 1962.”

    Więc nie wiem o co Ci człowieku jeszcze chodzi?
    Poco podejmujesz taką dyskusję?Papież Benedykt XVI w motu proprio Summorum Pontificum z 7 lipca 2007 napisał, że każdy kapłan rzymskokatolicki może sprawować prywatną Mszę świętą w rycie przedsoborowym bez wymaganego wcześniej polecenia swojego przełożonego kanonicznego od 14 września 2007 roku.

    Kolejną kwestią jest to,że chyba nie rozumiesz co to jest sobór?W Kościele katolickim sobór powszechny to zgromadzenie biskupów zbierające się pod przewodnictwem papieża lub jego przedstawiciela. Celem soboru jest obradowanie nad sprawami organizacji Kościoła, jego doktryny i zasad wiary. Największy wpływ na kształt dzisiejszego Kościoła katolickiego miał Sobór Watykański II (1962-1965), który jednak nie był soborem doktrynalnym jak poprzednie.
    A co do Mszy posoborowej
    ryt Novus Ordo Missae promulgowany w 1969 r. przez papieża Pawła VI konstytucją apostolską Missale Romanum został przyjęty za podstawowy w Kościele zachodnim.

  516. strazi said

    Marucha zarzuca mi rzucanie epitetami i obrażanie :)
    hahaha
    dobre
    chyba zacznę umieszczać wszystkie Pańskie wypowiedzi, w których Pan niejednokrotnie obraził – jak już wspomniałem wyżej – ludzi Kościoła,”niektórych krnąbrnych biskupów”,oczywiście Żydów.
    Chyba nie ma żadnego posta w którym Pan wyśmiewa kogoś.
    Zakładanie z góry, że osoba z którą rozmawiam nie ma racji, że ja jestem najmądrzejszym na świecie jest bez sensu.
    Pan jest Dypl. gajowy hab. Waclaw Marucha i na sprawy związane z tym nie będę się z Panem spierał, bo nie nic na ten temat nie wiem.
    ale sprawy związane z kierowaniem Kościołem niech Pan zostawi osobom kompetentnym: papieżowi, biskupom i teologom.Jak może gajowy ustawiać cały Kościół bo nie podoba mu się to i tamto? w taki sposób Pan się ośmiesza.
    Szanuję całe dziedzictwo Kościoła Katolickiego i Bogu dziękuję, że w nim jestem.Ale trzeba szanować i uznawać to co Kościół zrobił, a nie wybierać to co się chce.Pan widocznie zatrzymał się przed rokiem 1962 a więc przed rozpoczęciem Vaticanum II i neguje wszystko co jest po nim.
    Tak jak to zrobił abp.Lefebvre który nie był posłuszny papieżowi za co został objęty ekskomuniką.
    Cieszę się, że wydany przez papieża Benedykta XVI w lipcu 2007 r. dokument Motu Proprio znacząco zbliża Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X (lefebrystów)do ponownej komunii z Kościołem.

    Szanuję Pańskie poglądy,i domagam się tego samego, a nie wyśmiewania i jawnego kpienia.

  517. Leta said

    No Strazi szacunek …..widziałam jak Cię korciło byw mało wybrednych słowach powiedzieć coś o o ponęcie – tak trzymać
    Jest taka zasada że każdy człowiek odpowiada za swoje własne postępowanie … fakt że ktoś źle się o Tobie wypowiada nie upoważnia Cię byś odpłacał złem za zło….
    A zmieniając temat pojawiła się doś ciekawa wypowiedź

    „Być może natknął się Pan na wspólnotę której członkowie, tj.bracia, zbładzili-odeszli od założeń Statutu Drogi.”

    Cały problem w tym że statut jest dokumentem bardzo ogólnym …. szczegóły powinny być wyjaśnione w Dyrektorium Katechetycznym …… skąd wiadomo czydana wspólnota błądzi …skąd wiadomo czy dany katechistanaucza zgodnie z Dyrektorium czy też z własnym widzimisię….
    Najlepiej rzucić jakimś ogólnikiem „komentarze dotyczące posłuszeństwa bo uważam je za niezgodne z prawdą, prześcigające się w głupocie i nie zrozumieniu tematu posłuszeństwa, miłości i wierności w małżeństwie”
    znowu będę dociekliwa:
    -czy na DN naucza się że żona powinna być posłuszna mężowi -bo inaczej grzeszy?
    -czy separacja jest grzechem?
    -czy szklanka zimnej wody zamiast rozkoszy w dni płodne – jest grzechem?
    być może robię aferę… a tu tylko lis się zakradł do kurnika ……. i pewni bracia zbłądzili….

  518. PL said

    “wszędzie należy uszanować nastawienie tych, którzy czują się związani z liturgiczną tradycją łacińską, poprzez szerokie i wielkoduszne zastosowanie wydanych już dawniej przez Stolicę Apostolską zaleceń co do posługiwania się Mszałem Rzymskim według typicznego wydania z roku 1962.”

    Takie były słowa JPII. Praktyka była cokolwiek inna. Msza Św. Trydencka była nagminnie zakazywana. Za to pojawił się np. „obrządek hinduski”, dziwaczna i bluźniercza mieszanka obrządku rzymskokatolickiego z satanistycznymi obrządkami ku czci hinduskich „bogów”.

  519. Marucha said

    Panie Strazi,

    Po pierwsze – jestem członkiem Kościoła, a już Św. Tomasz z Akwinu nauczał, że wierny ma prawo wymówić posłuszeństwo, jeśli jego duchowny przełożony jawnie sprzeciwia się nauce Chrystusa i uświęconej Tradycji. Oczywiście dla zwolenników II Soboru Watykańskiego Św. Tomasz to jakieś nieaktualne starocie. Dla mnie nie.

    Po drugie – zdaniem wielu teologów z absolutnie pierwszego rzędu uważa, iż ekskomunika abp. Lefebvre była co najmniej pochopna, i to zarówno według starego prawa kanonicznego z rokui bodajże 1913, jak i nowego, posoborowego.

    Po trzecie – przywrócenie do łask Mszy Św. Wszechczasów przez Jego Świątobliwość Benedykta XVI jest bezpośrednim przyznaniem racji abp-owi Lefebvbre, który właśnie walczył o jej utrzymanie i powszechną jej dostępność dla wszystkich, a nie tylko dla jakichś grup na zasadzie wyjątku, albo indultu. Jestem święcie przekonany, iż ten wspaniały kapłan będzie jeszcze kiedyś wyniesiony na ołtarze.

    Moja niechęć do Vaticanum II bierze się stąd, iż odbywał się on pod olbrzymim wpływem protestantów i masonerii. Sama nowa Msza Święta (’nowus’) jest dziełem masona, abp. Bugniniego, co wystarczająco mnie do niej zraża. Szkoda, że Pan nic na ten temat nie czytał, a jest sporo materiałów na ten temat, które jeżą włos na głowie.

  520. strazi said

    Panie Marucha :
    Hmm czytałem wystarczająco dużo,żeby oddzielić plewy od ziarna.
    Nie wiem skąd Pan bierze całą wiedzę, ale widzę ze nie z książek z dopiskiem nihil obstat, a książek z wydawnictw typu Te Deum wydawnictw tradycji katolickiej, które cały czas
    Powiem jedno:
    Albo się uważa prymat Św. Piotra albo nie.
    abp. Lefebvre się sprzeciwił papieżowi.Wystarczy sobie przeytać dlaczego został ekskomunikowany.Papież nie zrobił tego od tak, bo mu się chciało, ale rozmawiał wiele razy abp.Lefebvre.Boli mnie to, że zmarł niepojednany z Kościołem.
    To mnie boli, choć został on ekskomunikowany, ale był kapłanem.
    Znowu Pan oczernia abp. Bugniniego – no przecież jest masonem :)
    To też jest potwierdzeniem tego jaki ma Pan stosunek do Kościoła…
    O tym jak Kościół ma wyglądać na Boga decydował cały Kościół, więc ja jestem spokojny o losy Kościoła i nie doszukuję się tego, że Kościołem kieruje jakiś mason tylko Duch Święty.

    Święty Ignacy Loyola powiedział:
    „Tak dalece winniśmy być zgodni z Kościołem katolickim, ażeby uznać za czarne to, co naszym oczom wydaje się białe, jeśliby Kościół określił to jako czarne…”
    Oraz jest jedno przysłowie (przepraszam za język, które chyba trafnie opisuje tą rzeczywistość.
    „że nie sra sie w swoje gniazdo”
    Pozdrawiam

  521. strazi said

    Drogi PL
    nie wiem ale chyba masz kłopoty ze wzrokiem??
    Przepisałeś ten sam cytat co ja :)

  522. Leta said

    Strazi -wiem że lepiej się czujesz w tematacie lefebrystów itp ….szczerze to w żuciu nie spotkałam lefebrysty i ich poglądy mnie mało zajmują ……
    Ale uważam …. i wypowiedzi Neo na tym forum też o tym świadczą ą DN ma prawo do samodzielnego inerpretowania Bibli …..
    Ktoś na tym forum napisał że należy być wiernym prawom bożym a nie prawom kościelnym

    „Albo się uważa prymat Św. Piotra albo nie”

    – Twoje słowa ….a jak to się ma do tego że DN nakazuje kobietom zachowywać się tak jek to było przed wiekami całkowicie ignorując aktualne zapisy prawa katolickiego ?
    Kiedyś spotkałam się z wypowiedzią że Papież całkowicie popiera poglądy Kiko tylko ludzie (znaczy się Katolicy chodzący jedynie w niedziele do kościoła) nie są jeszcze gotowi by tą prawdę przyjąć……..(opinia nie z forum tylko z realu)

    Pozdrawiam – i proszę o komentarz

  523. vv said

    Panie Strazi!
    Czym innym jest uznanie prymatu, a czym innym bezwzględne posłuszeństwo. To ostatnie jest cnotą tylko w zakonach – w każdym innym przypadku – masz pan obowiązek działać w zgodzie z własnym sumieniem.

    Druga rzecz – gdzie papież mówi lub pisze:
    „Ekskomunikuje arcybiskupa Lefebvra”?? Podpowiem panu – ani w „Dominus Marcellus Lefebvre” ani w „Ecclesia Dei adflicta” takich słów nie ma – więc nie ma pan prawa twierdzić, że papież go ekskomunikował.

    Po trzecie – jeśli 2 razy to według pana wiele, to naucz się pan liczyć choćby do 3.

    Po czwarte – słowa św Ignacego Loyoli dotyczą zakonu Jezuitów – nic więc dziwnego że odwołuja się do posłuszeństwa zakonnego. Proszę o tym pamiętać

  524. Leszek said

    Zmieńcie nazwę tematu na: „Jak to lefebryści, udając nielefrebrystów, uzasadniają potrzebę lefebryzmu zwalczając neokatechumenat!” poz. Leszek

  525. Leta said

    Nie jestem lefebrystką :) uznaję prymat Stolicy Apostolskiej w Watykanie….. pytanie za 100 punktów czy DN także uznaje ten prymat … coś z DN musi być nie tak skoro Papież nie zatwierdził Statutu a naczalstwo DN milczy jak zaklęte …. a przecież musi być jakiś powód żeby nie powiedzieć konflikt…..

  526. vitor said

    Leta Papież przyznał Drodze Neokatechumenalnej statut tymczasowy bo zawsze tak sie postepuje w przypadku nowo zgłoszonych ruchów do kongregacji…… Po okresie tymczasowym zostanie przyznany status stały
    a żadnego konfliktu nie ma!!!!

  527. Leta said

    Vitor – cały problem w tym że okres tymczasowy (5 lat) skończył się z końcem czerwca tego roku …..
    Jak twoje dziecko nie przyniosłoby świadectwa na koniec roku szkolnego …. to też chyba byś podejrzewał że coś zawaliło …. i może po jakiś poprawkach jest szansa że to świadectwo dostanie pod warunkiem że zaliczy luki w wiedzy ….. a jaki jest problem że Papież nie dał cenzurki z zakończenia pewnego etapu DN ?

  528. strazi said

    Leta… Brak mi słów…
    Nie przestaniesz drążyć?
    Specjalnie nie komentowałem wypowiedzi Vv, ponieważ z nieukami nie ma sensu gadać.
    Widać, że nawet nie czytał tego co jest jak byk napisane w dokumencie, którym się podpierał.
    Ale Ty już byś mogła już sobie odpuścić…..

  529. Leta said

    Strazi – a konkretnie co mam sobie odpuścić ……. jasteśmy w tym samym Kościele …. mamy całkowicie różne poglądy …… ale musimy akceptować decyzje Papieża …. a moim zdaniem brak akceptacji jest bardzo jasnym komunikatem … idea DN była świetna …. ale … tak dużo u Was mówi się o potrzebie pokory …… moim zdaniem tylko ludzie zadufani w sobie i ogarnięci bezmiarem pychy nie potrafią przyznać się do błędów …. pomyłek …. to nie Ty ponosisz odpowiedzialność za brak dokumentów prawnych regulujących Twoją formację… ale ci którzy za to są odpowiedzialni chcą innym robić wodę z mózgu …. a posiadanie sprawnie działejącego mózgu nie jest grzechem …. polecam encyklikę FIDES ET RATIO
    http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/fides_ratio_0.html
    pozdrawiam :) i życzę miłaj lektury

  530. Leszek said

    Zmieńcie nazwę tematu na:
    “Jak to lefebryści (Nie jestem lefebrystką :) uznaję prymat Stolicy Apostolskiej w Watykanie…:). – Leta), udając nielefrebrystówLeta – Leta :“nie tylko ja , Marucha i nam podobni krytycznie wypowiadają się o niektórych praktykach Neo”-Leta , a niektóre praktyki to: “Istnieje oficjalnie wewnątrz Kościoła Katolickiego jawnie protestantyzująca sekta” -Marucha,
    Leta- z tym poglądem też się zgadzasz? (tylko jasno, nie musisz powtarzać, że jesteś nauczycielką i możesz mówić konkretnie)
    Leszek – uzasadniają potrzebę lefebryzmu zwalczając neokatechumenat!” poz. Leszek
    Ps. Rozumiem, że można kogoś nienawiedzieć, ale trzeba też umieć się do tego przyznać. Współczuję ci Leta, bo statuty będą. zatwierdzone

  531. Marucha said

    Panie Leszku, Kościół kiedyś był niebezpiecznie blisko przejścia na herezję ariańską… i jakoś nie przeszedł.

    Neokatechumenat też jest skazany na śmierć, choćby mu nawet Jego Świątobliwość Benedykt XVI zatwierdził statuty. Jest skazany, gdyż głosi poglądy heretyckie.

  532. Leta said

    Leszek :) jestem ostatnią osobą która by kogokolwiek nienawidziła ….. nienawiść a krytyka oczywistych faktów to 2 różne sprawy…..
    Nie jestem lefebrystką – mieszkam w dużym mieście jak bym chciała chodziłabym na Msze Św odprawiane po łacinie ….. nie jestem na tyle wykształcona – nie znam łaciny więc chodzę tam gdzie odprawiają po polsku …
    przykro mi ale zauważam w DN wiele cech charakterystycznych dla sekt(np tajność nauczania) czy mają charakter protestatyzujący nie wiem bo na protestatyźmie mało się znam…. chociaż ponoć protestantki nadal ślubują mężom posłuszeństwo w przeciwieństwie do
    katoliczek :)
    nie rozumiem dlaczego to Ty mi współczujesz ….. to ja mogę wspólczuć Tobie bo od kilku miesięcy Statut (jak do tej pory był tylko jeden)zatwierdzony nie jest …. a w Stolicy Apostolskiej nic nie dzieje się bez powodu …
    Nie musisz mi współczyć moją parafię prowadzą księża z zakonu Chrystusowców … i nigdy w swojej 75-letniej historii nie mieli problemów z legalizacją swojej działalności :)

  533. Leszek said

    Ja pytałem, czy uważasz neo za sektę. Ty mi mówisz o cechach. Marucha nie mówi o cechach, ale o sekcie. Zgadzasz się z nim, czy nie? Bez owijania w bawełnę i mydlenia oczu. poz Leszek

  534. Leta said

    Leszek – ja nie mydlę oczu … staram się być konkretna …. być może Marucha ma dostęp do wiarygodnych źródeł nauczania na DN i może jednoznacznie się wypowiadać…..
    Nie mam prawa wydawać wyroków na podstawie wypowiedzi „szeregowych” zwolenników Neo …. jestem na etapie podejrzeń o sekciarstwo ….. nie pozwolę dzieciom chodzić na spotkania DN bo nie mam również pewności że DN sektą nie jest …. ale lepiej dmuchać na zimne ….. może kiedyś w mojej Diecezji pojawi się Derektorium DN i wtedy „katechiści” nie będą mieli prawa opowiadać nie wiem przez kogo wymyślonych „prawd”
    Wiem na pewno że Papież nie popiera tajności nauczania – już kilka razy cytowałm wypowiedź jeszcze wtedy jako Kardynała że Dyrektorium DN powinno być opracowane i ogólnie dostępne
    pozdrawiam Leta

  535. Leszek said

    Kokretnie, czy neo jest sektą, czy nie? Inaczej nie jesteś warta rozmowy. poz. Leszek

  536. Leszek said

    Leta – Konkretnie – oczywiście! Leszek

  537. Marucha said

    Neokatechumenat jest sektą, która prawem kaduka (i skutkiem utajnienia jej istotnych dokumentów a także pobłażliwości Kościoła) działa w jego ramach, robiąc mu wielkie szkody.
    Dopisek: ponadto neokatechumenat nie tylko degraduje liturgię, ale głosi jawne herezje.

  538. Leszek said

    Odwagi Leta, zobacz jaki Marucha jest dzielny chłopiec, ty chcesz być zastraszoną dziewczynką
    Leszek

  539. Leszek said

    A trzy lata temu była sektą? Kiedy statuty były ważne?

  540. Marucha said

    Nadanie statutów neokatechumentowi było poważnym błędem Kościoła. Nie pierwszym i nie ostatnim, ale i z tego błędu Kościół wyjdzie.

  541. Leta said

    Leszek – konkretnie czy na DN wymaga się by przejś do następnego etapu należy pozbyć się wszystkich pieniadzy ? bo inaczej człowiek jest „zniewolony” i nie ma szans na nawrócenie
    konkretnie czy najlepszą i jedyną możliwością pojednania z Bogiem jest publiczna spowiedź w obecności całej wspólnoty i katechista ma prawo zadawać najbardziej intymne pytania……
    Jaka jest róznica między osobą duchowną a świecką….
    Czy prawa kościelne tz zebrane np Kodeksie Kanonicznym Koscioła Katolickiego są sprzeczne z prawam Bożym……. Jeżeli będziesz na tyle miły i odważny i udzielisz mi odpowiedzi na te pytania – to ja Ci odpowię czy moim skromnym zdanie DN jest sektą czy też nie

  542. Leszek said

    A mówiłem, że dziewcze jest podejrzliwe i nieufne! Nawet jak zobaczy Papieża, który sprawuje eucharystię dla katechumenów, to wietrzy w tym spisek.
    Nawet gdy Papież rozsyła rodziny neo na misję, to myśli :”oszukali haniebnie Ojca Świętego, będą sekciarstwo uprawiać, a ja biedna muszę teraz ratować wiernych przed zgubnymi praktykami neonów!!!!!”
    A gzie te herezje; „Nawet jeśli nie słyszałam herezji to wiadomo co w domach oni gadają, jaką zgubę szykują. Tajne księgi mają. A w Kościele Tajnych Ksiąg i nieważnych ksiąg nie może być!”
    Dzieciom zakazać słuchać o neo, bo oni macę z krwią dzieci spożywają”
    Idiotyzmy istne poz Leszek

  543. Leszek said

    Pierwsze – bzdura
    Drugie – bzdura bzdurą pogania
    Trzecie – jak tego nie wiesz to o czym rozmawiamy
    Czwarte – nie ma takiego nauczania w neo
    Słucham odpowiedzi

  544. Leszek said

    Pozdrowienie dla sekciarzy Lety i Maruchy, którzy nie uznają rzeczywistości Kościoła Katolickiego. Do jakiej sekty należą nie wiem, ale z wypowiedzi tutaj publikowanych należy to wynika. Nie pozwolę moim dzieciom na rozpowszechnianie tych antychrześcijańskich treści
    Ps Z sekciarskim pozdrowieniem dla Lety i Maruchy Książe Sekty WszechSekt Leszek

  545. Leszek said

    Starzi daj sobie spokój, tu nie chodzi o rozmowę jak widzisz, ale o coś zupełnie innego poz Leszek

  546. Leta said

    Leszek :)
    jeżeli pierwsze i drugie jest bzdurą – to pewnych katechistów powinno się skreslić z listy katechistów jeżeli taka istnieje – tego nie przeczytałam w necie tylko pewien adept mi zaufał i jest święcie przekonany że taka jest prawda :)
    Trzecie to ja wiem jakie zasady obowiazują w Kościele Katolickim …. i nie podoba mi się że katechiści- osoby świeckie zachowują się jak kapłani
    czwarte – to w takim razie jak odnosisz się do równości małżonków w małżeństwie i prawa do separacji gdy jeden z małzonków został przyłapany na zdradzie ,albo zagraża drugiemu małżonkowi lub potomstwu….

    Papież sprawował Eucharystię dla DN ale nie siedział z nimi przy stole i nie zagryzał wypiekanych przez siostry bynajmniej nie zakonne zakalcowatych placków
    Jest różnica między błogosławieniem kogoś a wysyłaniem kogoś… Papież błogosławi katolickich żołnierzy idących na wojnę ale to nieznaczy że ich tam wysyła i popiera strzelanie do ludzi…
    Nie będę cytować kolejny raz listu Kardynała Arinze – coś w sprawowanej Eucharysti było nie tak – miało być poprawione – czy zastało -pytanie do Ciebie – czy katechiści powiedzieli że przynajmniej raz w miesiącu należy iść do kościoła w niedzielę a nie tylko w sobotnie wieczory przy menorze(jeżeli ktoś nie wie to jest żydowski świecznik)….czy powiedzieli że za miesiąc jak zdrowy człowiek będzie chciał przyjmować Komunię św. na siedząco przy stole- to sprzeciwi się decyzji Papieża…..
    Dlaczego Dyrektorium DN jest tajne?
    Dziewcze wcale się tego nie wstydzi że jest podejrzliwe :) i ma do tego prawo
    Dzieciom zakazuję słuchać „kazań” katechistów bo nie mam żadnej pewności czy te nauki opierają się na zatwierdzonym przez Papieża Dyrektorium DN czy też na sprzecznych z nauką Kościoła kartkach z lat 80-tych co do których Kiko oficjalnie w Watykanie się nie wyparł ale zdystansował…..
    Nic nie powiedziałam o macy z krwią dzieci – czy byłbyś tak miły i mnie nie obrażał
    Wracając do punktu drugiego to zdaje się Strazi (10 lat na DN) mówił coś o badaniu postaw neokatechumenów przez katechistów – może oni też powinni być skreśleni z listy…..

  547. Leta said

    Leszek :)konkretnie o co tu chodzi

    „Starzi daj sobie spokój, tu nie chodzi o rozmowę jak widzisz, ale o coś zupełnie innego poz Leszek”

    Jeszcze raz chcę dodać …..praktycznie od urodzenia należe do Kościoła Katolickiego …. do matury byłam kształtowana na dobrowolnych lekcjach religii przez zgromadzenie Salwatorianów obecnie należę do parafi prowadzonej przez Chrystusowców i staram się nie obrażać nikogo … i mało co jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi….. ale złośliwostki …a proszę….
    STATUTU JAK NIE BYŁO TAK NIE MA :)

  548. Leszek said

    Z sekciarzami nie rozmawiam. Wyraziłem się jasno. To ty masz sekciarskie zapędy i lubisz niedokładne inf., z których robisz plotki. Informacje niepotwierdzone, a rozpowszechniane jako prawdziwe są plotką. Tobie się zdaje, coś usłyszałam, ktoś mi się zwierzył, dlatego uważam, a takie uważanie jest zwykłym plotkowaniem. Jesteś plotkarką, a to podobno jest …? Biedactwo musi się cały czas spowiadać. Dawniej plotowały sąsiadki niewiele szkody innym czyniąc, ten sposób plotkowania zaś jest ohydny! Coś ująć, coś dodać itd.
    Ps Z plotkarskim pozdrowieniem Leszek

  549. Leszek said

    Gdyby moja żona była plotkarką taką jak ty zarządałbym separacji!!!
    Ps Z separacyjnym poz. Leszek

  550. Leszek said

    Ładna historia, mniej ciekawy rezultat. Kościół się natrudził, a na końcu poronienie: plotkarstwo, sekciarstwo i zapędy do bycia nieomylną!!!
    Ps Źle wychowany katolik, z sekciarskim pozdrowienie Leszek

  551. Leta said

    Leszek :) szklaneczka zimnej wody i się uspokój ……
    – po pierwsze u nas Katolików nie jest tak łatwo …. jężeli trafi Ci się żona z zapałem dp plotkowania to musisz to cierpliwie znosić bo to nie jest wystarczający powód do separacji :) a separacja bez powodu okreslonego w kościelnych przepisać grzechem jest :)
    – po drugie to że ktoś mi się zwierza opowiada o pewnych sprawach ….ma wyrzuty sumienia że nie jest w stanie wypełnić zaleceń katechistów i przez to daleko mu do nawrócenia…… a ja próbuję tą sytuację wyjaśnić… czytam wszystkie dostępne materiały z nieaktualnym statutem włącznie ….. zadaję zdaje się kompetentnym osobą pytania…. to nie jest plotkowanie …. wiem że u Was jest zakaz mówienia o tym co się na DN mówi …. wiem że ta osoba mogła by mieć poważne nieprzyjemności … ale żaden katechista się nie dowie …. bynajmniej nie ode mnie …..
    Nic nie ujmuję nie dodaję ….. a na konkretne pytania Neo tylko umieją albo się obrażać albo obrażać innych …Marucha to kiedyś trafnie nazwał syndromem oblężonej twierdzy :)
    A tak jeszcze dla ścisłości ludzie nieomylni nie szukają źródła bo wszystko wiedzą najlepiej … a ja dalej szukam Dyrektorium DN bo chcę trafić do źródła chcę sprawdzić czy moje przypuszczenia mają coś wspólnego z prawdą czy też nie…. zachęcam do podobnych poszykiwań prawdy ….. wtedy ani ja ani Marucha ani Kiko z armią katechistów nie będą w stanie Tobą manipulować
    pozdrawiam i więcej spokoju i wyważonych opini życzę :)

  552. strazi said

    Leta powiedziałaś:”Papież sprawował Eucharystię dla DN ale nie siedział z nimi przy stole i nie zagryzał wypiekanych przez siostry bynajmniej nie zakonne zakalcowatych placków

    Leta jesteś w błędzie :)
    to co papież ma w rękach to jest właśnie tym zakalcowatym plackiem :)
    chyba dobrze widzisz?
    Po kilku postach widać jaka jest Twoja wiedza na temat neokatechumenatu :
    napisałas :”Papież sprawował Eucharystię dla DN ale nie siedział z nimi przy stole ”
    Owszem nie siedział, jak każdy kapłan, który odprawia Eucharystię (nie siedzi przy stole):)
    ahh widze ze ta dyskusja to normalnie ping pong….
    szkoda słów….

  553. Leszek said

    No,raczej ja wykazuję spokuj i poczucie humoru.
    Problem sumienia skrupulanckiego, to jest problem!
    Ad 2Jeśli ktoś nie potrafi rozeznać co grzechem jest, a co nie, to fakt. Pomóc takiemu człowiekowi trudno i katechumenat psychiki mu nie wyprostuje, tu potrzeby psychiatra (widzisz jaki naukowy jestem). Ale nie winne noe, ale schorzenie psychiczne. Nie potrafić rozeznać, że mamy doczynienia ze schorzeniem to już twój problem. Leczenie nerwic jest trudne,ale nie jest niemożliwe. Natręcwa na tle religijnym są trudnością, a ty zapewne jesteś psychiatrą.
    Ad1 Ja, takiego skarbu co plotkuje tak jak ty, bym niezniósł i sama byś prosiła o separcję.
    Ad3 Ja się nie obrażam, ale stwierdzam prosty fakt, że jeżeli ktoś będąc w Kościele nie akceptuje rzeczywistości Kościoła i tworzy wizję w imię której ten Kościół zwalcza jest sekciarzem, a ty to robisz.
    Ad4 Wojnę to prowadzisz ty i pojęcie twierdzy, ostatniego bastionu prawowitej wiary, pasuje do ciebie i do Marucha (jak go zwał, tak go zwał).
    Ad5 Ty wyrok wydałaś, szukasz jedynie uzasadnienia. Nie ważne jakie argumenty byle były. Nic prostszego niż iść na katechezy i słuchać.
    Ad6 Mną, na moje nieszcęście, nikt nie manipuluje, dlatego nie mam błogostanu jakiego zażywasz mając udział w „jedynej, słusznej prawdzie”. Nie zauważyłem momentów osobistego poszukiwania w twoich wypowiedziech, ale momenty szczucia i poszukiwania argumentów by szczuć.
    Ad6 Nie stosuję metod chłodniczych w odniesieniu do oczywistych kłamst.
    Ps Pełen rozwagi z sekciarskim poz. Leszek

  554. Leszek said

    Oczywiści Spokój, Panie Marucha spokój, spokój, a nie spokuj, spokuj,

  555. Leszek said

    O macę i krew zapytaj Maruchę, on jest przywódcą od prześladowania żydów i pewnie ma na ten temat dodatkowe informacje. Dziwię się Leta, że nie podzielasz tej opinii Maruchy.
    Ps Prześladować, czy nie – oto jest pytanie? – z poz Leszek – a miałobyć tak pięknie!

  556. Leta said

    Strazi :) nigdy nie byłam na Mszy Św odprawianej przez Neo bo tam katolików niebędących w Neo po prostu się nie wpuszcza …. o sposobie przyjmowania Komunii św. przez Neo dowiedziałam się z listu Kardynała Arinze -źródło chyba wiarygodne no i że takiego sposobu Watykan nie aprobuje – też chyba jest jasne a od grudnia tego roku nawet zakazane
    Moja wiedza na temat Neo nie jest duża tak samo jak nikt nie może mieć dużej wiedzy na temat nauk hermetycznych grup wyznaniowych (a takie hermetyczne grupy są najcześciej sektami)
    Do tej pory Neo na wszystko mieli jedną wymówkę : „Papież wie o wszystkim i wszystko aprobuje” pierwszym sygnałem że być może wszystkiego nie wiedział a na pewno nie wszystko aprobuje jest list Kardynała Arinze ….. chyba że Strazi inaczej to oceniasz ……. to się podziel:) podziel się również o sposobie badania postaw Neokatechumenów przez katechistów bo Leszek mi nie wierzy że coś takiego istnieje….

    Leszek :) a tak z niedawnej przeszłości – jeszcze chwilę premier po debacie z Donaldusiem zwołał konferencję prasową by w razie czego wszystkim jesno i wyraźnie powiedzieć kto to starcie wygrał…. czasami lepiej nie oceniaćsamego siebie :)
    -Dla ścisłości nie jestem lekarzem o specjalności psychiatry i nigdy tak się nie przedstawiałam
    -Jeżeli chodzi o rozeznanie co jest grzechem a co nie …. to nie jest problem psychiki tylko dorastania duchowego w określonej wierze np poligamia u katolików jest grzechem a u muzułmanów nie ,spożywanie alkoholu w rozsądnych granicach u nas OK u muzułmanów grzech…..no chyba że uważasz że wyznawcy Allaha cierpią przynajmniej na nerwicę :)
    „Ty wyrok wydałaś, szukasz jedynie uzasadnienia. Nie ważne jakie argumenty byle były”- jak do tej pory Leszku nie przedstawiłeśani jednego argumentu – więc nie możesz znać mojej reakcji po przekonującej argumentacji…….spróbuj zobaczymy :) no chyba że argumentów brak :)
    „Nie zauważyłem momentów osobistego poszukiwania w twoich wypowiedziech” od długiego czasu bezskutecznie poszukuję zatwierdzonego przez Watykan Dyrektorium DN- mogło Ci to umknąć – bywa :)
    „ale momenty szczucia i poszukiwania argumentów by szczuć” być może te momenty szczucia zauważyłeś tak samo wyraźnie jak fragment o krwi dzieci wmacy w moich wypowiedziach – Leszek jak ktoś widzi coś czego nie ma to raczej ma problem nie jestem psychiatrą- nie wiem czy to sie leczy :)
    „jeżeli ktoś będąc w Kościele nie akceptuje rzeczywistości Kościoła i tworzy wizję w imię której ten Kościół zwalcza jest sekciarzem” – DN od końca czerwca nie jest rzeczywistością Kościoła o do czerwca DN była rzeczywistością na okresie próby i cheba tej próby nie przeszła – takie są fakty – pomijając już fakt dokumentnej nadinerpretacji definicji sekty – masz internet możesz sprawdzić zanim zaczniesz pisać błędne definicje :)
    Wracając do prawa katolickiego – nie ma separacji na życzenie :)
    „Dziwię się Leta, że nie podzielasz tej opinii Maruchy” – Marucha jest wolnym człowiekiem ma prawo mieć swoje opinie -z niektórymi opiniami mogę się zgadzać z innymi nie …. też jestem wolnym człowiekiem i mam prawo do swoich niezależnych opinii
    pozdrawiam i życzę bardziej wyrafinowanego humoru i celnej argumentacji :)

  557. Leszek said

    ad 1 Leta – albo kłamie, albo nie wie :) nigdy nie byłam na Mszy Św odprawianej przez Neo bo tam katolików niebędących w Neo po prostu się nie wpuszcza …, że to nie jest prawdą możesz zobaczyć na zdjęciu z Janem Pawłem II, który myślę wiesz nie był neo, ale był katolikiem, też kilku …(nastu), …(dziesięciu0 biskupów. Ale ciebie bym nie wpuścił, bo wiedziałabyś kogo prześladować, naprzykład swoich uczniów
    ad 2 wystarczy pójść do parafii gdzie jest neo i się wtajemniczyć w ten pogański rytuał MSZY śWIęTEJ
    ad 3 twoja postawa nie jest chrześcijańska, to powiem bez badań, ale sekciarska
    ad 4 no to po czerwcu 2007 ok. 1 mln katolików wyklęłaś lekką ręką z Kościoła, w tym kilkadziesiąt seminariów z klerykami i duchownymi sprawujących eucharystię w rycie neo, a może jest to iluzja
    ad 5 Nie zauważyłem, by neo w parafiach katolickich przestało istnieć w czerwcu(to jest rzeczywistość Kościoła) i by ktoś zabronił prowadzenia drogi w parafiach,
    oczywiście z wyjątkiem Lety i Marychy, przypraszam Maruchy, ale jako głos sekciarzy ich głos niestety nie może się liczyć.
    ad 6 Wersję o macy ustal z Maruchą, ja takie wersje (plotka) w sferach sekciarzy słyszałem. Ale są to poufne zwierzenia jednego z masonów, który przenikął w tajemniczy sposób do grodu Maruchy i sekret mi zdradził (szpieg z krainy deszczowców).
    ad 7 No przyznajcie się coście takiego złego ubogim zrobili, Leszek i Strazi, czy ich okradliście, powiedzcie, bo Leta was pyta, jakie to magiczne praktyki wyczyniacie, by zniszczeć Kościół, a kierując się tajemnymi księgami zwodzicie Kościół, nawołując do modlitwy, postu i jałmużny.

    ad 8 Przecież to jest chore Leto, Chore, Chore i jeszcze raz Chore
    To są rojenia i fobie. Nie wiem kto cię wychowywał, ale ci krzywdę uczynił, to pewne poz Leszek

  558. Leszek said

    W sprawie Dyrektorium pisz na Berdyczów, przepraszam Watykan,
    poz Leszek

  559. Elzbieta said

    Przeczytalam wszystkie wpisy i mam poczucie grozy. Wniosek jest tylko jeden. Neokatechumenat to masoneria ze wszystkimi jej atrybutami. Tragiczne jest to, ze naiwnosc ludzka nie zna granic, a brak motywacji do zdobywania prawdziwej wiedzy. Nieswiadomymi mozna zawsze pokierowac w pozadanym kierunku i nie beda wiedzieli, w ktora strone podazaja.

    ———————————————————————————————

    Janusz Powiedział/a::
    październik 18th, 2007 @ 12:07:02
    Zainteresował mnie neokatechumenat.
    Chciałbym od osób kompetentnych uzyskać odpowiedzi na parę pytań:
    1. Ile jest stopni wtajemniczenia?
    2. Jakie warunki trzeba spełnić, aby je osiągnąć?
    3. Jakie uprawnienia uzyskuje się po osiągnięciu każdego stopnia?
    4. Kto decyduje, czy dana osoba już osiągnęła dany stopień?
    Będę wdzięczny za odpowiedź.

    ———————————————————————————————–
    Zadna ksiazka w jezyku polskim nie oddaje prawdziwej istoty masonerii.
    Jedyna godna polecenia w jezyku angielskim to „Rule by secrecy” Jim Marrs.

  560. Leta said

    Leszek :) prawdą jest ża na DN nie uczyię korzystania z rozumu – kwestia wyboru formacji :) ale zgodnie z treścią co prawda już nieobowiązującego Statutu pierwszy etap no nauka pokory – gdyby katechiści słyszeli w jaki sposób się wypowiadasz…..:)
    Czytasz nieuważnie – duchowo wychowywali mnie Salwatoianie – wykształceni księża często z „cywilnym ” dyplomami ” jako z racji burzy hormonów w okresie ogólnego buntu dojrzewania mogliśmy się buntować i zadawać wszystkie najbardziej prowokacyjne pytania – i na wszystkie w sposób spokojny dostawaliśmy odpowiedzi (nawetna tedotycząceciemnych kart jak np inkwizycja) – rozum nie stoi w konflikcie z wiarą – encyklikę FIDES ET RATIO autorstwa jana Pawła II polecam – nie jest tajna – nawet dostępna w necie :)
    pozdrawiam:)

    nie kryję że bardziej wylewnie pozdrawiam Elżbietę- sądzę że też nie wyślesz dzieci na katechezy Neo :) nie wiem jakie techniki psychomanipulacji się tam stosuje – ale muszą być skuteczne….

  561. Adam said

    ja wam współczuje….
    Leta, Marucha, Elżbieta szczegolnie: ZMIENCIE PSYCHIATRE, BO TEN WAS OSZUKUJE,
    p.s Leta nie wiem co bierzesz, ale widać ze musi byc dobre.

    Wy kompletnie nie nic nie wiecie.
    Nie wiem skąd macie tyle w sobie jadu? Czemu pałacie taką nienawiścia?Wy mówicie o sobie katolicy?Chrześcijanie???
    PLEMIE RZMIOJOWE!!!Nawróćcie się!
    Marucha -napisał coś co napawa mnie lekiem
    „Marucha Powiedział/a::
    październik 27th, 2007 @ 12:09:54

    Panie Leszku, Kościół kiedyś był niebezpiecznie blisko przejścia na herezję ariańską… i jakoś nie przeszedł.

    Neokatechumenat też jest skazany na śmierć, choćby mu nawet Jego Świątobliwość Benedykt XVI zatwierdził statuty. Jest skazany, gdyż głosi poglądy heretyckie.”
    Widać kogo słuchasz, bo jeśli Kościół zatwierdzi definitywnie statuty to będziesz mógł swoje komentarze w sadzi w…. kieszeń
    Wtedy lepiej napisz, że przepraszasz wszystkich z Neokatechumenatu, bo to będzie oficjalnie uznana wspolnota w Kościele…
    A jeśli nie to wtedy sobie walcz, ale walczysz z Kościolem.
    Nie jestem w neo, ale nie podoba mi się to co tutaj piszecie, ze ROBICIE WIELKą SZKODę KOśCIOLOWI KATOLICKIEMU.
    Mowicie ze jesteście katolikami?
    Przestańcie sie oszukiwać.
    Jeśli się ktoś urodził w stajni to czy czyni go koniem?
    To ze urodziliście się w rodzinie chrześcijańskiej to nie czyni z was chrześcijan…
    Wstyd mi za Was.
    Dużo o neo słyszałem i nawet przeczytałem w internecie złe rzeczy, ale na podstawie tak marnej wiedzy jaką posiadamy nie odważyłbym sie pisać o kimkolwiek ze jest sekciarzem.
    A tym bardziej pisać o abp ze jest masonem.
    Za kogo Wy się uważacie?Za jakiś reformatorów, którzy odnowić na nowo Kościół? Takim językiem jakim się posługujecie, z taką wiedzą to lepiej się nie odzywajcie.
    Marucha Dypl. gajowy hab, normalnie chyba pęknę ze śmiechu dyplomowany gajowy habilitowany.. chyba sobie jaja robisz…:)
    lepiej zmykaj do lasu bo jesteś takim oszołomem jakich mało.
    Chyba niezaprzeczalnym faktem jest to, ze jesteś antysemitą: tylko ostrzegam…Kto zabijał Żydów w czasie II wojny światowej?
    Jak Hitler ich nienawidzisz, tylko za to , że są Żydami i moze jeszcze za wszystko zlo obwiniasz własnie ich?
    Takich ludzi jak Ty powinno się omijać!
    Leta jesteś jak drzwi: póki się ich nie trzaśnie to się nie zamkną
    Jesteś jak taka ściana….Strazi tyle razy Ci odpowiadał na pytania a Ty jak dureń piszesz w stylu” fajnie ale i tak neo nie jest zatwierdzone”
    I robisz to prawie w każdym poscie. Widać jesteś na tym forum nastawiona nie na sensowną rozmowe, ale wkurzanie strony przeciwnej, ale widac oni nie dają się w dyskusje.
    I ich rozumiem co to za rozmowa, jeśli druga strona cały czas ich obraza, wyśmiewa i cały czas zakłada ze tylko JA mam racje a reszta to sekta.
    ciekawe co powiedzie Chrystusowi na sądzie ostatecznym jeśli was zapyta czemu atakowaliście mój Kościół??
    BIADA WAM!!!
    Ale jest jeszcze dla was nadzieja…Nawróćcie się!
    Taką miarą jaka wy mierzycie i wam odmierzą.

  562. Leta said

    Adam -informuję że nie jestem jak drzwi nie zamykam się jak ktoś mnie trzaśnia- żuję w wolnym kraju i mogą swobodnie wyrażać swoje poglądy :) trzaskanie słowne nie jest mi straszne zwłaszcza jak ktoś nie ma argumentów – a trzaskanie fizyczne jest prawnie zabroniny i podlega ściganiu z urzędu:)
    Strazi raz mi odpowiedział że statut został definitywnie zatwierdzony -ewidentne kłamstwo i drugi raz że to nie Papież układa rotę przysięgi małżeńskiej (ale akurat to nie było zasadniczym przedmiotem sporu) i nic więcej ……
    Jeżeli stronę przeciwną wkurza fakt że niebo jest niebieskie , że w Polsce obowiązuje ruch prawostronny a w Anglii na odwrót a Papież nie zatwierdził Statutu DN to naprawdę nie moja wina :)
    Statut po 5 latach intensywnych prac został opracowany i zatwierdzony na okres próby …. Statut nadal opracowany jest…. a zatwierdzenia na stałę brak …. I to nie Leta , nie Marucha i inni są odpowiedzialni za ten fakt tylko Papież – czyżby Papież też był taki jak opisujecie mnie …..
    Setny raz się spytam – Strazi dlaczego Dyrektorium DN nie jest dostępne ,czy Papież popiera tajność nauczania ? ja przedstawiałam dowody że Papież jest za jawnością …. ale nie jestem wszechwiedząca może jakieś wypowiedzi świadczącej o zmianie stanowiska Watykany nie znam
    Ja nie atakuję Kościoła – atakuję idiotyczną manię tajności czyli zachowań sekciarskich w Kościele a to jest zasadnicza różnica ….. już ktoś próbował pouczać księży na tym forum za co powinni dawać rozgrzeszenia a za co nie ! W Kościele Katolickim jest taka zasada że sprawy sumienia i nawrócenia rozpatruje się w konfesjonałach i osobom świeckim wara od włażenia z butami w sumienia wiernych – tyczy to się również namaszczonych przez Kiko katechistów nie jest to tylko moja opinia ale również biskupów ukazana drukiem – poczytasz moje posty to znajdziesz …. jak Ci się nie chce szukać powiedz -jestem cierpliwa – wkleję jeszcze
    raz
    cenzurki nadal brak -ale nie wylewjcie rozgoryczenia na innych .Watykan nie czapia sie „mojego ” księdza że musi poprawić formę sprawowania Mszy św . – ja nie mam powodu do frustracji :)

  563. Leszek said

    Podstwą rozumowania jest logika Leto, a nie uprzedzenia.
    Wystarczy jedno zdanie z tych łączonych spójnikim ^ aby wszystko co mówisz było fałszem. Ja nie mówię, że każde zdanie wypowiadane przez ciebie jest fałszywe, ale te które zmieniają sens zdań prawdziwych.
    O sylogizmach nie będę wykładu robił, bo szkoda czasu dla kłamców i oszczerców, konieczne wyrzec się najpierw wyrzec się kłamstwa.
    Neo pewnie wymaga by żyć w prawdzie nie okłamując siebie i innych, że tak bardzo nienawidzisz tej formacji w Kościele.
    Kłamstwo powtarzane wielokrotnie nie staje się prawdą po którymś z powtórzeń.
    Wskazałem gdzie kłamiesz, w bardziej poważny lub żartobliwy sposób, a ty kłamiesz nadal odwołując się do tego kto cię uczył. Napewno w Kościele nie uczyli cię kłamać, plotkować, mówić oszczerstwa, nazywać wspólnot Kościoła sektami. Kto cię tego uczył?
    Ps Z logicznym poz. Leszek

  564. Leta said

    Leszek :) ojcowie Salwatorianie nauczyli mnie że mówić można o wszystkim … mało tego że o wątliwościach należy mówić …. bo rozmowa to jedyna forma wyjaśnienia wątpliwości …..
    To Strazi skłamał mówiąc że Statut został definitywnie zatwierdzony …. kłamstwo bezdyskusyjne czy świadome wprowadzanie w błąd …to tylko Strazi wie …. ale nie wyjaśnił
    „Sylogizm jest to schemat wnioskowania logicznego, w którym występują dwie przesłanki i konkluzja – jeżeli obydwie przesłanki są prawdziwe, to prawdziwa jest również konkluzja.”
    Przesłanka 1 : list Kardynała Arinze i nakaz zmian w sposobie sprawowania Mszy św. przez Neo
    Przesłanka 2 : brak zatwierdzania Statutu
    Konkluzja : z DN jest coś nie tak

    A skąd ta pewność że w moich zdaniach jest spólnik ^ a nie taki z dzióbkiem w drugą stronę – wtedy zdanie nie przestaje być prawdziwe nawet gdy jego jedna część jest wątpliwa :)
    Zdanie „Jeżeli w Neo jest tajność nauczania ,to Neo jest sektą ” nie jest równoznaczne „Neo jest sektą” -możesz mnie oświecić i wykazać że tajności nie ma i tylko w mojej diecezji Dyrektorium jest niedostępne …. bo w innych jest…… lub wykazać że tajność nauczania w wspólnotach jest aprobowane przez Watykan i wtedy moja wypowiedź o ewentualnym sekciarstwie byłaby całkowicie błędna :)
    nie jestem plotkarą bo mówię o rzeczach oficjalnie wydanych albo z mojego własnego doświadczenia – a to plotkowaniem nie jest :)
    pozdrawiam

  565. strazi said

    Leta nie skłamałem piszą, że Statut został definitywnie zatwierdzony.
    Napisałem, że w połowie sierpnia inicjatorzy Drogi spotkali sie papieżem i sekretarzem stanu i obaj powiedzieli, że Statut zostaje definitywnie zatwierdzony.Na razie zostało to powiedziane ale jak wspomniałem oficjalna decyzja na piśmie będzie niedlugo ogłoszona.
    Ale czy wtedy będzie dostępne Dyrektorium Drogi Neokatechumenalnej w księgarni to Ci nie powiem, bo nie wiem.Nie mam takiej informacji, ale z tego co mi się wydaje raczej nie będzie.
    Wtedy to będziesz psioczyła.Droga oficjalnie zatwierdzona = nikt normalny nie powinien się wtedy wypowiadać ze Droga to sekta, a Dyrektorium niedostępne.
    ale to na razie tylko moje domysły…

  566. Leta said

    Strazi :)
    część swojej wiedzy czerpięz Neokawiarenki
    http://forum.interportal.pl/viewtopic.php?t=129&postdays=0&postorder=asc&start=20
    „mareq napisał/a:
    kuma ktoś z was włoski? Tu coś piszą: http://www.catechumenium….dett=1737&pag=0
    http://translate.google.com/translate_t
    W?oski -> angielski:
    Cytat:
    Between the faithfuls who have listened to the Pope to the Angelus, beyond to the religious and civil authorities of Belluno and Treviso, also Kiko Arguello, founder of the Neocatecumenali, in attended of the definitive papal approval of the constitutions of the Movement.
    Zrozumiałem to tak, że wśród odwiedzających Papieża był także Kiko, który uczestniczył w zatwierdzaniu statutu na stałe.

    Michal Kajetan

    Wysłany: 2007-08-06, 22:19
    Ten angielski tekst jest kiepski. Na domysł ( porównałem z włoskim) to znaczy raczej, że nasz Brat Kiko modlił się na Angelus oczekując na ostateczne zatwierdzenie Statutu.”

    Gdybym ja napisała że np że pan Marucha spotkał się np we wrześniu w Watykanie z sekretarzem stanu i zostało powiedziane że Statut DN podpisany nie będzie i wiem to z absolutnie pewnego źródła ….. to na moją głowę spadło by …. plotkarstwo to już mało powiedziane…….

    Strazi mówmy o faktach ….. co stoi na przeszkodzie by Dyrektorium DN było dostępne w kuriii mojej diecezji …….
    Dlaczego Ci się wydaje że nawet po podpisaniu Statutu Dyrektorium DN nie będzie dostępne w księgarniach albo gdziekolwiek ….
    Nie chcę się nad Tobą pastwić ale od sierpnia już minęło trochę czasu … i to niedługo się trochę zdewaulowało …………
    Jeżeli Papież podpisze Statut z którego jasno i wyraźnie będzie wynikało kto ma prawo do wglądu w Dyrektorium i np ja jako szary Katolik z tego grona wyłączona jestem … psioczyć nie będę …. bo krytykować decyzji Papieża nie mam prawa a wyznania z racji moich widzimisię w związku z DN zmieniać nie zamierzam :)

  567. Leszek said

    Wnioskowania Lety
    Twoje wnioskowanie wygląda tak:
    Sekty cechują się tajemnicami
    Neo jest dla mnie owiane tajemnicą
    wniosek neo jest sektą

    Prawdziwość jest taka sama jak w:

    geje cechują się płcią męską
    ten facet jest mężczyzną
    ten facet jest gejem

    takich wnioskowń można więcej

    np.
    masoneria cechuje się zachowaniem tajemnic
    lekarze(prawnicy) to korporacja, którą obowiązuje tajemnica
    lekarze są masonami
    Prymitywność twijego myślenia właśnie na tym polega

    masoneria zachowuje tajemnice
    spowiedź jest otoczona tajemnicą
    wniosek – ………………..
    Bzdura, bzdura, bzdura

    Ja nie wnioskuję, że
    Leta ma sekciarskie poglądy
    Salwatorianie wychowywali Letę
    Salwatorianie są sekciarzami

    Ja twierdzę, że jesteś niedouczona i tyle

    Lubisz się bawić w dokumenty, przygotuję ci kilka

    A co z tym kłamstwem, że nikt nie będący w neo nie może być na euchrystii. Się tak zagalopowało, czy się kłamie?
    Nie opowiadaj bredni, to nikt ci nie będzie ich wytykał
    Przestań plotkować!!!

  568. Leszek said

    W życiu sakramentalnym Kościoła Katoliciego mówi się o trzech sakramentach wtajemniczenia (chrzest,najświętszy sakrament, bierzmowanie), inicjacji chrześcijańskiej, a nie o jednym (CHRZEST). Ktoś nie doczytał, czy co. A to Marucha. No tak.
    Wtajemniczanie nie jest zatem niczm zdrożnym, ale wręcz koniecznym. To robi Kościół. Gdyby nie było tajemnicy, nie byłoby wtajemniczania.
    Nic tu nie pomoże czytanie, że:
    „Gdybym też miał dar prorokowania
    i znał wszystkie tajemnice,
    i posiadał wszelką wiedzę,
    i wiarę miał taką, iżbym góry przenosił,
    a miłości bym nie miał –
    byłbym niczym.”
    I co z tego, że wiesz
    I co z tego, że jakieś tam tajemnice poznałaś
    I co z tego, że jak mówisz masz wiarę
    Jak nienawiścią ziejesz, jak smok wawelski ogniem
    A Marucha, jak dwa smoki
    Ps. Ze smoczym pozdrowieniem Leszek

  569. adam said

    (Łk 18,9-14)
    Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.

  570. Leszek said

    O nie widzę jednego mojego postu

  571. Leszek said

    Logika Lety – istne bzdury

    Sekty mają tajemnice
    w neo istnieją tajemnice
    neo to sekta

    Ktoś boi się uczyć logiki

    Powtórzę zatem na czym polega logika Lety

    Masoni mają jakieś tajemnice
    tajemnica obowiązuje prawników
    wniosek prawnicy są masonami

    To samo tyczy lekarzy

    Geje są mężczyznami
    jesteś mężczyzną
    wniosek jesteś gejem

    Koń jest istotą żywą
    jesteś istotą żywą
    wniosek jesteś koniem

    Ps Taka logika mija się z logiką
    Użycie słowa gej nie ma tu chrakteru obraźliwego
    Proszę nie cenzurować

  572. Leszek said

    Zdaniem Lety jeśli dwie przesłani wnioskowania są prawdziwe wniosek musi być prawdziwy
    A tu niespodzianka, bo tak nie jest
    Postudiuj sylogizmy
    Mówiłem, że masz braki w wykształceniu i to w zakresie rozumowania
    I nie cenzuruj postów, które ukazują te braki

    Dalej, pytałem o kłamswo Lety dotyczące możliwości uczestniczenia w eucharystii. Widziałem na zdjęciach z eucharystii wiele osób, min. Jan Paweł II, który nie był noekatechumenem, a na eucharystii był.

  573. Elzbieta said

    Leszku, osly to istoty zywe. Jestes istota zywa, czyli jestes – oslem.

    Prosze obejrzec i sprobowac zrozumiec wszystkie czesci filmu:

  574. Leta said

    Leszek :) umięjetność czytania ze zrozumieniem jest umiejętnością wymaganą na zakończenie podstawówki :)
    znajdź w moich wypowiedziach fragmenty z których zionie nienawiść :)
    po drugie nie zdaniem Lety … tylko zgodnie z definicją sylogizmu – a to różnica ……
    zdanie Lety
    „Zdanie “Jeżeli w Neo jest tajność nauczania ,to Neo jest sektą ” nie jest równoznaczne “Neo jest sektą” -możesz mnie oświecić i wykazać że tajności nie ma i tylko w mojej diecezji Dyrektorium jest niedostępne …. bo w innych jest…… lub wykazać że tajność nauczania w wspólnotach jest aprobowane przez Watykan i wtedy moja wypowiedź o ewentualnym sekciarstwie byłaby całkowicie błędna :)”
    jeżeli ta wypowieź zawiera jakieś błędy logiczne to je wskaż ….. a nie trywializuj

    W Twoich wypowiedziach łatwo znaleźć błędy logiczne
    „W życiu sakramentalnym Kościoła Katoliciego mówi się o trzech sakramentach wtajemniczenia (chrzest,najświętszy sakrament, bierzmowanie), inicjacji chrześcijańskiej, a nie o jednym (CHRZEST). Ktoś nie doczytał, czy co. A to Marucha. No tak.
    Wtajemniczanie nie jest zatem niczm zdrożnym, ale wręcz koniecznym. To robi Kościół. Gdyby nie było tajemnicy, nie byłoby wtajemniczania.”
    wtajemniczenie w życiu Katolików polega na przyjęciu tajemnicy sakramentów …. a droga do dojścia do Tajemnicy Sakramentu jest absolutnie jawna -Katechizm Kościoła Katolickiego jest ogólnie dostępny.
    „Widziałem na zdjęciach z eucharystii wiele osób, min. Jan Paweł II, który nie był noekatechumenem, a na eucharystii był” w moim mieście w tym roku Neo 2 razy zorganizowało Msze św. również dla „nienawróconych” na które nawet dostałam zaproszenie – chyba już o tym pisałam ….. ale w moim mieście na te nieodświętne cosobotnie Msze św. wstęp mają tylko Neo- być może jest to nadużycie miejscowych katechistów – bo jakie są ogólne założenia DN nikt nie wie bo Dyroktorium w którym być może taka wiedza jest -jest niedostępne (w moim mieście)
    „Mówiłem, że masz braki w wykształceniu i to w zakresie rozumowania
    I nie cenzuruj postów, które ukazują te braki” by wykazać mi braki w wykształceniu musisz się bardziej postarać …. a już wybacz w ogóle nie rozumiem wstawki o cenzurowaniu …..
    Adam zacytował dzisiejszą Ewangelię …. więc się Leszku nie chełp swoją znajomością terminów logicznych i nie staraj się poniżać innych bo to zasługuje na naganę….. zarzucasz innym że nie ma w ich postępowaniu miłości – najpierw popatrz na siebie a jak chcesz kogoś uczyć to ucz swoim przykładem :)
    pozdrawiam i rzeczowości więcej życzę

  575. Leta said

    Strazi- umięjętnoś przyznawania się do błędów jest wysoce cenną umiejętnością…..

    strazi Powiedział/a::
    wrzesień 27th, 2007 @ 23:51:29
    Leta…
    powiem tak…
    To był rok 1993, a teraz mamy 2007 i na całe szczęście dużo się przez ten czas wydarzyło.
    Co można dzisiaj powiedzieć? Mamy koniec września 2007 i wiemy to na pewno,że statut Drogi Neokatechumenalnej został definitywnie zatwierdzony.
    A to za sprawą Benedykta XVI, który osobiście jeszcze jako Joseph Ratzinger prefekt Kongregacji Nauki Wiary musiał czytać WSZYSTKIE katechezy, opis wszystkich etapów,żeby móc zatwierdzić STATUT:)i teraz jako papież to przyśpieszył.
    pozdrawiam”

    Jakoś to nijak się ma do Twojego ostatniego postu – raczej wygląda mi to na dość rozpowszechnioną praktykę wykręcania kota ogonem…. czy coś w tym stylu
    pozdrawiam – i więcej krytycyzmu do własnych wypowiedzi życzę

  576. Leszek said

    Elu dokładnie o taką logikę
    w wydaniu Lety i widocznie Twoim
    mi chodzi

    Nie jestem w stanie udowodnić komuś
    kto stosuje takie zasady myślenia
    nie tylko że nie jestem koniem
    nie jestem też osłem
    nie jestem masonem
    nie należę do sekty

    Może ci się to podobać lub nie
    ale jestem katolikiem
    na takich samych prawach jak ty
    Tyle tylko, że ja fakt, że jesteś katoliczką uznaję,
    chociaż dziwią mnie wasze posty, bo są w duchu antykatolickim,
    a wy tego prostego faktu, że jestem katolikiem nie uznajecie.
    Próbujecie mi wmówić, że należę do jakiejś sekty
    mało tego, chcecie wmówić mi istnienie w Kościele
    katolickich sekt, co jest naigrywaniem się z zasad zdrowego rozsądku (przestaję mówić o logice, bo to widocznie jest zbyt trudne)

    Ps Z alogicznym pozdrowienie Leszek

  577. Leszek said

    Elzbieta Powiedział/a::

    „Leszku, osly to istoty zywe. Jestes istota zywa, czyli jestes – oslem.”
    Myślę, że chodziło ci raczej o: „Leszku jesteś „Osłem””
    Z taka wersją całkowicie się zgadzam. Zadałbym pytanie, skąd tak dobrze mnie znasz ?.
    Zamiast zarabiać pieniądze, umówiać się z panienkami, iść na impre, zwalczać Kościół (czego mnie uczycie drogie panie), ja tu resztkami sił próbuję bronić zasad Kościoła Powszechnego, mało tego, robię to nie wierząc (w waszym przypadku) w skuteczność tej obrony.
    Pozwalam się obrażać, w co drugim poście wyrzucać z Kościoła, ośmieszać itd …
    Widzę te szanowne matrony, tak bardzo katolickie, a tu sobie w internecie szaleją, bo ksiądz proboszcz, biskup, papież nie słyszą i można sobie ulżyć.
    Ps Życzę paniom i sobie więcej wiary poz. Lezsek

  578. Leszek said

    Chciałem publicznie podziękować Wam,Panie Marucha, Pani Leto, Pani Elżbieto za inspirację. Dzięki wam podjąłem decyzję o pójściu na katechezy, które w naszej parafii rozpoczynają się od dzisiaj.
    Zapraszał na nie proboszcz, którego szanuję, a dodatkowa mobilizacja z waszej strony w postaci podkreślania jak ważną rolę w życiu Kościoła spoełnia neo (…) nie pozwala mi żyć dłużej w nieświadomości kto ma rację.
    Będę słuchał uważnie i co tym biednym, „oślim” mózgiem sobie przyswoję postaram się z wami podzielić.
    Trudno dalej dyskutować nie będąc w temacie tak jak wy.
    Ale jak się coś zwalcza z taką zajadłością, to musi to być coś warte, bo inaczej nikt by o tym nie mówił.

    Ps Dziękuję za inspirację, z konspiracyjnym poz. Lezsek

  579. strazi said

    Dobre co??Tego się chyba ludzie nie spodziewali, że przez waszą zajadłą krytykę ktoś pójdzie na katechezy??
    I to mnie cieszy…
    Leszku odwagi!!!

  580. Leta said

    Leszek , Strazi
    jakie to piękne i wzruszajace :) nawrócenie dla Leszka jest super rozwiązaniem bo Leszek jest KŁAMCĄ!

    „Leszek Powiedział/a::
    październik 27th, 2007 @ 16:03:46
    Pierwsze – bzdura
    Drugie – bzdura bzdurą pogania
    Trzecie – jak tego nie wiesz to o czym rozmawiamy
    Czwarte – nie ma takiego nauczania w neo”

    albo kłamał udając że świetnie orientuje się w nauczaniu Neo (a wszyscy wiemy by Neo znać – trzeba w Neo być) , albo kłamie teraz pisząc że właśnie DN chce rozpocząć …. albo istnieje jeszcze jedna możliwość… że można być człowiekiem i osłem jednocześnie:) (chociaż do tej pory myslałam że to jest niemożliwe)
    pozdrawiam – i więcej odpowiedzialności za swoje słowa życzę

  581. Leszek said

    Nie będę się rozpisywał, bo muszę jakoś na te katechezy dotrzeć, są o 19 – dziwna pora
    Wiesz Leta myślę, że masz rację. Ale nie wmówisz mi, że się nawróciłem, bo chcę iść na katechezy.
    Już mówiem, że jestem człowiekiem i „osłem”, ale nie osłem.
    Taka bowiem możliwość jest z punktu widzenia ontycznego niemożliwa. Jedna istota i jedno istnienie,jedno istnienie, a dwie natury, jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, tylko Bogu udało się w Jezusie Chrystusie, ale to Swięty Tomasz, którego wspominał Marucha. Pane Marucha, taki wykształcony i tak się poniżać, nie mylić z uniżaniem.
    Jestem przeciwny wizji, że katolik to ciemniak, wiedzieć nie zawsze jednak znaczy czynić. Szukało się tam i tu, ale filozofia niewiele mi pomogła.
    Przecież Statut jest dostępny, a tych którzy mówią o noe też trochę jest.
    Ps Jeszcze raz dziękuję Leta, zobaczymy co z tego wyjdzie, napiszę

    Aha, zapomniałem podziękować, że przyznałaś mi rację co do nauczania neo:

    „Pierwsze – bzdura
    Drugie – bzdura bzdurą pogania
    Trzecie – jak tego nie wiesz to o czym rozmawiamy
    Czwarte – nie ma takiego nauczania w neo”

    Przecież nic takiego, o tym nauczaniu nie powiedziałem tylko:

    Pierwsze – bzdura
    Drugie – bzdura bzdurą pogania
    Trzecie – jak tego nie wiesz to o czym rozmawiamy
    Czwarte – nie ma takiego nauczania w neo”
    Może słowo bzdura ci się spodobało – cześć
    nara. Leszek

  582. Leta said

    Leszek :) po pierwsze to chyba zapomniałeś przestawić zegarek do 19 masz jeszcze dużo czasu ….. po drugie chciałam powiedzieć że nawrócenie bardzo Ci jest potrzene – byś więcej nie łamał 8 przykazania ….. po trzecie przy filozofach wymiękam …. jeżeli chodzi cytowanie Twojej wypowiedzi zastosował technikę kopiuj i wklej ….. więc wyrazy są identyczne jak w Twojej pierwotnej wypowiedzi …. mam problemy z oczami (fakt) ale nawet po wślepieniu się nie widzę różnice że jest … a powinno być … ale kłócić się z tego powodu nie będę :)
    Pozdrawiam … i :) już sama nie wiem czego życzyć :) nie wiem jak to może być z ontycznego punktu widzenia ale ontogeneza zna różne przypadki o jakich filozofom się nie śniło :)

  583. adam said

    A to ci dopiero…
    Leta zarzucasz katechistom, że jakim prawem oni uznają czy ktoś jest nawrócony czy nie.
    a Ty tymczasem piszesz :
    „po drugie chciałam powiedzieć że nawrócenie bardzo Ci jest potrzene – byś więcej nie łamał 8 przykazania”
    oj oj Leta ktoś tutaj jest niekonsekwentny
    Popatrz lepiej na siebie

  584. Elzbieta said

    Leszku, na te strone weszlam pierwszy raz, o neokatechumenacie nie wiedzialam nic. W oparciu o wszystkie wpisy wyciagnelam jednoznaczny wniosek, ze jest to kolejna forma ingerencji masonerii.
    Tak sie zlozylo, ze poswiecilam badaniom nad masoneria 25 lat. Zdobylam narzedzia, umozliwiajace mi rozpoznawanie przeroznych dzialan, ich tworcow, celow, do ktorych zmierzaja.
    Sa rozne sposoby zniewalania ludzkosci i umyslow ludzkich. Moze dlatego, ze znazlam sie na
    emigracji, poszlam swoja wlasna, indywidualna droga, nie pozwalajac, by nikt nie wywieral na mnie nacisku w dochodzeniu do prawdy, uzywajac wlasnego rozumu, ktory dal mi Stworca.
    Po latach moge z pewna bardzo smutna satysfakcja musze stwierdzic, ze sluchajac wewnetrznego glosu nigdy sie nie pomylilam, ani w ocenie sfery politycznej, ani religijnej. Nauczona wlasnym doswiadczeniem, chetnie poradzilabym kazdemu, zeby w skupieniu poszedl samodzielna droga przez zycie, nie dopuszczajac, by inni decydowali, co nalezy myslec, jak postepowac. Wszystkie religie, Koscioly, sekty maja przerozne sposoby manipulacji i wywierania nacisku poprzez takie, czy inne sankcje. Zmiany dokonane w Kosciele Katolickim po Soborze II sa tak istotne, ze nalezy przeanalozowac je bardzo dokladnie. Juz przed wielu laty, jeszcze nie majac obecnej wiedzy, stwierdzilam, ze ludzie nie wiedza, do kogo sie modla. W miejce prawdy podstawiono bardzo wiarygone KLAMSTWO. Jedyna moja prosba, otworzcie oczy, nie dajcie sie zwodzic, badzcie bardzo czujni.

  585. Leta said

    Adam :)
    1.ja tylko chciałam być miła dla Leszka :) i przemawiać charaktrystycznym dla Neo językiem na tej nowej wspaniałej drodze którą sam sobie wybrał -a przecież wszyscy wiemy że podstawowym zadaniem DN jest nawracanie….. byłabym ostatnią osobą która by podejrzewała jeszcze kilka postów wstecz o potrzebę nawracania Leszka ….. ale skoro Leszek sam udowodnił z jaką łatwościo daje manipulować sobą by demon wciągnął Go w ewidentne KŁAMSTWO…..
    2.a o tekście ironicznym słyszałeś :)
    pozdrawiam i proszę nie wyrywaj zdań z kontekstu …. bo gubią sens

  586. adam said

    Leta Ty chyba psychiczna jesteś.
    postanowiłem sie modlić za Was, za osoby które atakują Kościół.Nie jestem w Neo,ale szanuję tą Drogę, bo działa ona legalnie w Kościele i to co mówił strazi mnie przekonał.
    I jeżeli to działa w Kościele to ja jestem spokojny. Na pewno nie przekonają mnie osoby które wciskają mi głodne kawałki, że Kościół jest pełen masonów. W taki sposób będziesz tylko skupiał się na wyłapywaniu masonów a nie na tym co jest istotą.
    Właśnie Leta. Nawracamy się codziennie. Jestem grzesznikiem i uznaję moją winę.
    Jeśli Ty nie uważasz się za grzesznika to Pismo o Tobie mówi, że jesteś KŁAMCĄ.
    (por.„Jeżeli zaś chodzimy w światłości,
    tak jak On sam trwa w światłości,
    wtedy mamy jedni z drugimi współuczestnictwo,
    a krew Jezusa, Syna Jego,
    oczyszcza nas z wszelkiego grzechu.
    Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu,
    to samych siebie oszukujemy
    i nie ma w nas prawdy.
    Jeżeli wyznajemy nasze grzechy,
    [Bóg] jako wierny i sprawiedliwy
    odpuści je nam
    i oczyści nas z wszelkiej nieprawości.
    Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy,
    czynimy Go kłamcą
    i nie ma w nas Jego nauki.”
    1J 1,7-10)
    Leta uważaj co mówisz,bo nie sądzę zeby Drogą Neokatechumenalną kierował DEMON, ale Duch Święty i to za jego natchnieniem powstała Droga po Soborze Watykańskim II.
    Więc zastanów się nad tym co piszesz, bo widać, ze chyba się w ogóle nie zastanawiasz.
    I tak ja się modliłem za Was to otworzyłem sobie Pismo Święte i sami przeczytajcie na jakim fragmencie mi się otworzyło.
    „Złośliwe zarzuty6

    14 Raz wyrzucał złego ducha [u tego], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. 15 Lecz niektórzy z nich rzekli: «Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy». 16 Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. 17 On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: «Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. 18 Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. 19 Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. 20 A jeśli Ja palcem Bożym7 wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże.
    21 Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. 22 Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda.
    23 Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza. „

    To chyba nie wymaga komentarza. Więc Leta i inni jeśli zamierzacie walczyć z Drogą Neokatechumenalną to sobie walczcie.Przypomnijcie sobie z Dziejów Apostolskich jak faryzeusze obradowali i chcieli walczyć z Kościołem, wtedy jeden z faryzeuszy powiedział do innych: Nie walczcie z nimi. Jeśli jest to od ludzi to samo umrze jak inne sekty, a jeśli jest to dzieło Boga to może okazać się, że walczycie z samym Bogiem.
    więc ja was przestrzegam, że jeżeli Droga zostanie definitywnie uznana to wtedy dajcie sobie spokój, bo będziecie walczyć(czytaj krytykować)z Kościołem czyli walczyć z Bogiem.A Bóg nie pozwoli kpić z siebie.

  587. Leszek said

    No jestem Leta. Na pierwszą katechezę moższ spokojnie iść:
    1) ani słowa o spermie
    2) mówiłaś o własnych kłopotach ze wzrokiem, pewnie by cię zainteresowały katechezy o ślepcach, myślę, że odzyskałabyś wzrok i smak
    3) z tą masonerią przesadzacie, bo to wszystko z biedoty się wzięło
    4) był ksiądz katolicki w asyście ks. proboszcza, to chyba wtedy parafialno-diecezjalna sekta, bo inaczej trudno mi to wyjaśnić, no chyba,że nie sekta. Ksiądz jest mocno radiomaryjny i bardzo patriotyczny (żaden liberał) i mówił o spotkaniu z Ojcem Swiętym Janem Pawłem II księży i seminarzystów na temat DN, w którym brał udział Kiko – no nic mi się nie zgadza z tym co mówiliście.
    Radio Maryja też bierze udział w tym spisku?
    5) miałem nadzieję, że to będzie jakaś sekciarska konspira, ja zawsze dobrze czułem się w konspiracji, a tu wszystko jawnie, w kościółku, centralnie z nagłośnieniem
    6) no jak będzie tak po Maruszem (znaczy tak porządnie), to nie wiem czy wytrwam
    7) chyba jestem też ślepy jak ty, ale jest nadzieja …
    8) katechumenat to podobno stary zwyczaj Kościoła i o potrzebie odnowienia katechumenatu pisał ostatnio Ojciec Święty
    9) Leta, ty uważaj, bo jako katechetka możesz mieć obowiązek robienia DN. Ja nie straszę, ale … uważaj.
    ps. Pozdrawiam po pierwszej katechezie. Jestem zadowolony i zapraszam innych, nic strasznego, a o ile mniej wypiłem, czysty zysk.

  588. Leta said

    Leszek :) nie czytasz moich postow z innych tematów radiomaryjność to nie moja bajka :) smak mam i to dość wyostrzony … a z oczkami przy pomocy okulistysobie radzę sobie … cuda niech będą dla dużo poważniej chorych….
    -a na tym spotkaniu nieskomentowano listu Kardynała Arinze
    -nie powiedziano o przynajmniej jednym najmniejszym powodziku niezatwierdzenia Statutu
    -gdybyś miał choć blade pojęcie o sektach wiedziałbyś na czym polega werbunek …. żadna osoba nie zatraciłaby się w sekcie gdyby „sekciarsko” było na samym początku :)

    nie jestem katechetką …. a nawet jak bym była nie miałabym obowiązku robić DN bo by być katechetkę trzeba mieć dyplom potwierdzający wykształcenie w tym kierunku i nienaganną postawę etyczną …… a DN jest dla …. to akurat jest napisane w tym nieaktualnym Statucie …. przeczytaj byś nie opowiadał głupot wynikających z niedoinformowania…..

    pozdrowiam Leszka :) bo mimo że Neo i „osioł” (czy teraz dobrze?) to sympatyczne stworzenie jest
    w przeciwieństie do ludzi którzy z Bibli chcą robić tajemną księgę która w magiczny sposób otwiera się w takim miejscu by gromić …. utrzymywać Adama w jedynie słusznym przekonaniu …. zamiast odprawiać zaklęcia … spluwać 3 razy przez lewe (lub prawe) ramię …. kreślić poświęconą przy pełni księżyca kredą heksagramy…. zapraszam do nie przypadkowo wybranej lektury autorstwa Jana Pawła II
    http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/adhortacje/reconciliatio.html
    a potem wypowiadaj sięo grzechu i sakramencie pojednania – zdobywanie wiedzy nie boli drogi Adamie
    strazi mimo że z Neo na tym forum pisał kto ma prawo do interpretowania Biblii … i bynajmniej nie jest to Strazi ani Leta ani Adam …..

  589. Kaśka said

    Fragmenty pewnej książki drukowane w Przeglądzie Katolickim
    ” Nim przystąpiono do dalszych rokowań przyjęto za maksymę , której nigdy spuszczać z uwagi nie mieli ,żeby prace ich nie były jawne .Wszystkie bowiem zamachy na Kościół dlatego się nie udawały ,że ich kierownicy zawsze występowali z podniesioną przyłbicą . Losy Wiklefa i Husa, Lutra i Kalwina przekonują o potrzebie odmiennej taktyki względem Kościoła.
    Na jakie terytorium należy przenieść działania wojenne? Odpowiedź :na terytorium samego Kościoła .My wszyscy musimy tak rozprawiać i taką przyjąć postawę , jak byśmy mieli głęboką i niewzruszoną wiarę w to wszystko czego kościół katolicki naucza. Niczym nie należy zdradzać zamiaru zerwania z Kościołem . Pozostańmy na jego łonie , jakbyśmy dziećmi jego byli .Kościół nie może nas od siebie wyłączyć dla tym skuteczniejszej zguby Kościoła trzymajmy się go tak , jak oset trzyma się ciała do którego się przyczepi . Podobnie jak prawdziwi jego wyznawcy, ciągle powoływać się będziemy na Pismo św. I Tradycję , z jak największym namaszczeniem i ujmującym serca ludzki zapałem . Głęboko opłakiwać będziemy upadek karności i wiary Kościele .
    Zniszczymy fundamenty przekonując ludzi ,że je tylko wzmacniamy .Obalimy cały budynek , byleśmy nie przestali głosuć,żenamjedynieo naprawę jego chodzi . Powoli , jeden za drugim , przecinać węzły wiążące katolików z Kościołem , lecz ani na chwilę nie przestaniemy ich przekonywać, że pomimo to ciągle prawdziwymi są katolikami .
    Lecz przede wszystkim strzec się trzeba otwartej napaści ! Tylko o tym nie wspominać ,że postanowiono obalić władzę papieską ! W początkach należy zachowywać wszystkie pozory posłuszeństwa względem papieża , później dopiero wystąpić z żądaniem usunięcia nadużyć, następnie zbijać przesadzone pojęcie o jego dostojeństwie .
    Drugim środkiem będzie podburzanie biskupów przeciwko Stolicy Apostolskiej .Z nimi najłatwiej sobie poradzimy ,drażniąc ich miłość własną i usiłując wzbudzić w nich jak największe pojęcie o władzy , którą sprawują .Im przychylniejsze ucho będą biskupi nadstawiać naszym radom , im więcej przywłaszczać sobie będą nieprzynależne im uprawnienia ,tym większa dla przemożnej powagi papieskiej , tym pewniejszy i prędszy będzie upadek samej nawet władzy biskupiej , sztucznie przez nas rozdętej ku ich własnej zgubie.
    Przede wszystkim należy odwołać się do cnót i dobrych stron natury ludzkiej. Jeżeli więc rozpowiadać będziemy ,że naszym zamiarem jest przywrócić obyczaje i obrzędy pierwotnych czasów Kościoła , tak wysoko cenionych przez wszystkich prawdziwych katolików , to łatwo pojmiecie ,że po naszej stronie będą wszystkie szlachetniejsze i bardziej religijne charaktery. Jak zaś ich sobie zyskamy ,rozpoczniemy cały szereg skarg i lamentacji nad ciągle rosnącymi nadużyciami współczesnego Kościoła ,a z każdą nad obecnym upadkiem połączymy porywające opowieści o dawnych świętych obyczajach .Przemawiać zaś będziemy zawsze językiem św. Hieronima lub Bernarda , przekonując ludzi ,że przyczyną wszystkiego złego jest istniejąca karność kościelna i że duch pierwszych czasów wygasnąć musiał wskutek wzmożenia się często zewnętrznej strony ,różańców ,nowenn, pielgrzymek ,procesji itp..Taka metoda prowadzi do wytkniętego celu ,jeżeli tylko zachowamy ostrożność ,że ciągle powołując się na pierwotne wspaniałe życie kościelne ,unikać będziemy wszelkich bliższych objaśnień”

  590. Leszek said

    No Kasiu, aż z któregoż to wieku, zaiste ten jaśnie oświecony tekst, czyż nie z dziewiętnastego? Dzisiaj jak zauważyłem język demona tegoż jeat bardziej konkretny i pospolity. Prostytuująca się młodziż,zniszczone rodziny, pedofile kręcący się przy Kościele.
    I o co chodzi , tak w ogóle i w szczególe. Może jakiś komentarz
    Ps. Adam nie daj się, Leta jest ostra, ale łakociami mnie nie przekupi. Może to polonistka, znałem onegdaj jedną, pisała homilie, a skończyła jako świadek, czy świadkowa Je…..

  591. adam said

    Wiesz Leszek Leta w żaden sposób mnie nie przekona
    i widać ze w tym co napisałem do niej się przejrzała.
    Musiało ją to jakoś dotknąć, a na pewno Ewangelia „Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. 18 Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. 19 Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. 20 A jeśli Ja palcem Bożym7 wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże.”

    Droga Neokatechumenalna jest rzeczywistością Koscioła.
    Mówienie ze „byłabym ostatnią osobą która by podejrzewała jeszcze kilka postów wstecz o potrzebę nawracania Leszka ….. ale skoro Leszek sam udowodnił z jaką łatwościo daje manipulować sobą by demon wciągnął Go w ewidentne KŁAMSTWO…..”

    jest dla mnie świństwem ponieważ obrażasz Kościół i przykro mi ale nie przekonasz mnie!

    p.s Tak się Leta dziwnie składa ze jestem teologiem :)
    P.S 2 Leta wiem ze Kościół jest od interpretowania Biblii ale jeśli wiesz to wszystko co jest napisane w niej jest napisane dla naszego pouczenia. Te rzeczy są ponadczasowe.
    I jeśli wierzymy ze Pierwszy List Św. Jana Apostoła został napisany pod natchnieniem Ducha Świętego to treści w nim zawarte są ponadczasowe, ponieważ Duch Święty troszczy się o swój Kościół i nic nie jest w stanie go przemóc.
    Leta proponuję, się dokształcać i przyznaję rację strazi’emu, że np leśnik nie może zajmować się reformowaniem Kościoła ponieważ się na tym nie zna.

  592. Elzbieta said

    Dobrze sie sklada, ze Adam jest teologiem. Moze wytlumaczy nam, dlaczego nie mowi sie w Kosciele Katolickim, ze Abram ( Abraham) byl Sumeryjczykiem, ktorego ojciec sprawowal funkcje kaplana w swiatyni boga Enlil (Anunnaki). To Enlil pragnal zaglady ludzkosci. Przetrwanie zawdziecza ona bogu Enki, ktory pouczyl Zisudre ( Untapishtim), jak ma zbudowac arke. Katolicy, chrzescijanie, mimo to modla sie do Enlil i nie wiedza o tym.
    Czy prawdziwa moze byc religia, ktora z dwoch bogow czyni jednego?
    Przy czym obaj bogowie, nie sa Bogiem Stworca ?

    W swiatyni Enlil bylo Holy of Holies. W swiatyni Solomona – Holy of Holies. W Wielkiej Piramidzie Egipskiej Holy of Holies. W swiatyni masonskiej, w ktorej zostal inicjowany Jan XXIII („Broken Cross”)- Holy of Holies. Dlaczego Jan Pawel II wystepowal ze zlamanym krzyzem (broken cross) ?

  593. ignacy said

    Ela….
    Tobie pozostaje tylko współczuć…
    heheh
    od szukania wszędzie masonerii biedactwo straciła rozum
    tej pani juz podziękujemy…
    p.s radzę zmienić psychiatrę bo ten Ciebie oszukuje

  594. Kaśka said

    Adam – oczywiście że Marucha nie jest od reformowania Kościoła , ale wtym samym stopniu od reformowania nie jest jeszce mniej poważny człowiej który mimo siwych włosów na głowie każe na siebie mówić Franuś (spolszona wersja zdrobnienia w postaci Kiko).
    w przeciwieństwie do was Panowie jak jesteście ciekawi co mnie wzburzyło to wystarczy mnie się spytać ……
    Pismo św. jest dla mnie świętością……. należy je traktować joko całość …. wyrywanie fragmentów zmienia całkowicie sens …. biblia jest księgą miłości … a nie nienawiści jest księgą mądrości anie głupoty …. przykład wielu psychopatów i seryjnych morderców cytuje fragmenty z Biblii czuje się jedynymi którzy właściwie zrozumieli …. wyrwane z kontekstu fragmenty ….. są grupy religijne też z zapałem czytające Biblię które każdą menstruację traktują jak śmierć w rodzinie …. daleko szukać- Świadkowie Jehowy wolą skazać swoje własne dziecko na śmierć niż zezwolić na transfuzje…. i też ten zakaz znaleźli w Bibli…. Kiedyś pisałam że jestem dumna z faktu że należę do wspólnoty Kościoła Katolickiego że moim „guru” jest ktoś taki jak Jan Paweł II …. Adam jesteś teologiem to podyskutujmy o encyklice Fides et Ratio Leszek miałeś coś wpólnego z filozofią – Papież bardzo pozytywnie wypowiada się o filozofii i roli filozofii w dzisiejszym świecie ….. macie pretensję do Boga że nie urodziliście się madryckich slamsach ….nic straconego … możecie tam jechać na misje , ale skoro jesteście tu i teraz dostaliście od Boga teki a nie inny rozum takie a nie inne wykształcenie rubcie z tego użytek…. też mam błysnąć formą i zacytować jakiś fajny fragment …. a jaki los spotkał człowieka który zakopał talenty…. chyba Panowie wiecie ….. komu więcej dano od tego więcej się wymaga …. prawdą jest że można mieć wrażenie że Bóg bardziej kocha maluczkich bo większą troską ich otacza ….. tak jak rodzicie więcej czasu poświęcają niemowlakowi bo jest bezradny i wymaga opieki …. często zdarza się że jak na świat przychodzi maleństwo to to całkiem spore i rozsądne starsze dziecko zaczyna sikać w majtki i pieścić się (chodzi o bardzo dziecinny sposób mówienia) bo wydaje mu się że rodzice bardziej kochają tego nie umiejącego mówić osobnika w pieluchach ……
    pozdrawiam- i jeżeli walczę to na pewno nie z Kościołem nie z szeregowymi idealistami z Neo tylko podstarzałym Franusiem i franusiowym biznesem sprzedającym jedyne w swoim rodzaju katolickie menory wg projektu Kiko (faktycznie jest taki sklep w Lublinie gdzie jeszcze można nabyć franusiowe makatki , franusiowe ikony …. bo jak by się znalazł jakiś zdolny malarz i chciał malować ikony w stylu wymyślonym przez Kiko to bez zgody Kiko nie może)

  595. Leta said

    No trochę namieszałam – dwa ostatnie posty Kaśki są moje Leta

  596. Elzbieta said

    Nie ma mozliwosci dyskusji z osobami, ktore nic nie wiedza o danej dziedzinie. Jeszcze trudniej rozmawiac z tymi, ktorzy nic nie chca wiedziec. W Polsce nawet dr Krajski nie wypelnil luki w szerzeniu wiedzy o masonerii.
    Zrodla angielskie daja wieksze mozliwosci, ale i one sie juz koncza, bo coraz wyrazniej zapada szlaban dla szukajacych zrodel.
    Pozostawie w tym miejscu film, ktory powinien byc przetlumaczony na jezyk polski.

  597. Leta said

    Leszku – jeżeli na twój rozwój duchowy miał wpływ wyjątkowo leniwy ksiądz któremu homilie musiała pisać jakaś polonistka ….. to szczerze współczuję …. i powinniście wiedzieć że wygłaszanie homili (a także ich pisanie) zarezerwowane jest dla osób duchownych (czytaj np wielokrotnie cytowany list Kardynała Arinze)…..
    A może tak w końcu się przyznasz która Twoja wypowiedź była kłamstwem …. odwagi Leszek – Strazi też Ci odwagi życzył…..
    A fragmenty tekściku …..zagadka – choć w tym gronie zagadką nie powinien być bo przecież wszyscy mamy świetną wiedzę na temat Neo i wypowiedziach o Neo….
    Równie dobrze tekst może być leciwy i równie dobrze może być stylizowany na leciwy …. równie dobrze może być pisany przez zwolenników Neo by wykazać śmieszność argumentów przeciw Neo….. równie dobrze może być pisany przez przeciwników Neo….. Panowie jesteście inteligentni macie lepsze niż ja wykształcenie jeżeli chodzi o filozofię i teologię …… o wnikliwą analizę tekstu poproszę :)
    Adam moje słowa niezależnie jak byłyby wredne obrażać mogą konkretnego człowieka…. w tym wypadku Leszka a nie Koścół….. moja ocena dotyczy zachowania Leszka a nie Kościoła
    pozdrawiam i zdrowego iskrzenia pod czaszką życzę :)

  598. Leszek said

    No Pani Leto
    Przyznam się, że nie rozumiem: „o co chodzi, o co chodzi?”
    No Leta mnie obraża, cóż za szczerośc, ale nie nowina!
    Może raczej powiesz jak piszesz posty w czyimś imieniu?
    Ja też tak chcę!!!!
    Od dawna przypuszczałem, że to wielka ściema, a Leta, Marucha, Ela itd., to jedna osoba, w różnych stadiach schizofrenii.

    [Wiele wskazuje na to, że Leszek to też Marucha – dopisek admina]

    Ja też tak chcę, kilka wcieleń, mogę pisać nawet jako „osioł”, i wreszcie móc pokazać całe bogactwo swych rojeń.
    Leta mówi: „i zdrowego iskrzenia pod czaszką życzę :)”
    Leszek – ale z elektrowstrząsów Leta rezygnuję, że też ci nie szkodzą!
    Ps. Z elekrycznym pozdrowieniem Leszek
    A cały czas się zastanawiałem, co cię łączy z L. Wałęsą, którego wspominałaś, teraz wiem, oświecenie – „elektryka”

  599. Leszek said

    Podziękowania od Leszka
    Leta powiedziała – „i jeżeli walczę to na pewno nie z Kościołem nie z szeregowymi idealistami z Neo tylko podstarzałym Franusiem”
    Leta powiedziałą – „Adam moje słowa niezależnie jak byłyby wredne obrażać mogą konkretnego człowieka…. w tym wypadku Leszka a nie Koścół….. moja ocena dotyczy zachowania Leszka a nie Kościoła”
    Dzięki ci Leto, że chyba przez przypadek zaliczyłaś mnie do godnych prześladowania przez Ciebie. Czyli ja nie jestem szeregowym idealistą, no, no, no. Dzięki za szacun.
    Jak będe miał okazję zbliżyć się do tych znienawidzonych przez Ciebie nieidealistów biegających na smyczy imperjalistycznej kontrewolucji sekciarskiej….., powiem :”Zostałem doceniony, poproszę o wypłatę z tych pieniędzy coście je zrabowali w Lublinie niczego nieświadomym katolikom pod pozorem prowadzenia handlu obwoźnego”
    Ps. Dzięki Leta za szacun

  600. Leszek said

    Ela do roboty z tym tłumaczenie, wielu uratujesz, a tak to puste słowa
    Kolejnego posta zamieść po wykonaniu dzieła
    Poz Leszek

  601. Leta said

    Leta i Kaśka (przynajmniej w 2 ostatnich postach- za inne Kaśki nie odpowiadam)to jedna i ta sama osoba – pod nikogo się nie podszywam :)
    Mżemy gadać o głupotach jak na filozofa jednak to troszeczkę niski poziom …. By pójść na filozofię trzeba zdać maturę by mieć maturę trzeba mieć przynajmniej podstawową wiedzę z biologii a jak się ma podstawową wiedzę z bioligii to się wie że procesy myślowe polegają na przepływie między innymi elektrycznych impulsów
    pozdrawiam – i iskrzenia nie życzę bo jak mózg do wielkiego wysiłku nie wprawiony to może się uszkodzić :)

  602. Leta said

    Leszku ja Cię nie prześladuję tylko w sposób dla mojego charakteru charakterystyczny :) wytykam Twoje kłamstwa …. i staram się robić to w sposób rzeczowy z poszanowaniem zasad logiki i na konkretnych przykładach
    Na kłamstwie złapałam również Straziego ….a po 10 latach nawracania się w NEO raczej nie powinno mu się coś takiego przydarzać (jak kłamstwo znaczy się) i widocznie mu głupio bo się nie odzywa :)
    Pozdrawiam :)

  603. Leszek said

    Leata -“Adam moje słowa niezależnie jak byłyby wredne obrażać mogą konkretnego człowieka…. w tym wypadku Leszka a nie Koścół….
    Jak to się ma? do
    Leta -„Leszku ja Cię nie prześladuję tylko w sposób dla mojego charakteru charakterystyczny :) wytykam Twoje kłamstwa …. i staram się robić to w sposób rzeczowy z poszanowaniem zasad logiki i na konkretnych przykładach”
    a jak to się ma do twojego rozumienia logiki, które jest delikatnie mówiąc do bani

    [Wiele wskazuje na to, że Leszek to też Marucha – dopisek admina]

    Tak Leta, Ela, Marucha, Leszek to jedna osoba – co potwierdził admin

    To już wiem, ale jak to zrobiłeś?
    Ja też tak chcę?
    Potem będę przepraszał

    Ps. Zresztą umówmy się, że
    Leszek to id
    Leta to ego
    Marucha to alterego
    Ela to instynkt śmierci
    ok. a admin to Freud, który na nas eksperymentuje

  604. Marucha said

    Pani Leto, niektórzy ludzie idą w zaparte, wbrew faktom, wbrew dowodom. Oni już tak mają. Jak widać i chrześcijanie z neokatechumenatu, a przynajmniej niektórzy, też się tu zaliczają.

    Wypierać się, negować, udawać że się nie słyszy pytań – jak np. b. sensownego pytania „Janusza” o stopnie wtajemniczenia w neokatechumenacie – to wydaje się być taktyką takich osób.

  605. Leszek said

    Leta ty moje „ja”
    z ciągłym poczuciem winy,
    że mogłaś kogoś urazić,

    ciągle prowokowane przez id
    do chamstwa,

    przy tej całej kulturze Maruchy (alter)
    i prof,
    i hab,
    i dr,
    i zw.,
    i nzw,
    i sumienie naro,
    i sumienie Kościoła
    hamującej całą emocjonalność, ta logiczność (nieudana),
    ta katedralność
    ta oficjalność

    i wreszcie ta ćma Ela wlatująca w ogień masonerii, by ratować innych

  606. Leszek said

    Id jest mocą tajemną, nieuświadomioną hamowaną przez ciebie Alteregonie (Marucha), dlatego nie może się ujawnić i po stopniach ciemnego wtajemniczenie sprowadza ego (Letę) w stan samodestrukcji, alogiczności i wszelkich spazmów, ale co tu robi biedna Ela z jej samobójczymi skłonnościami ?????????
    Leto przestań być Panią, zacznij być sobą, pełną życiodajnych soków, a wtedy wzrok odzyskasz i świat będzie piękniejszy, a nie tak mroczny …. i tajemny.
    Ps. Poz od id i Gogola

  607. Leszek said

    Leto życie nie kłamie, jest pełne mocy, różnorodności i miłości. Nie daj się wcisną w ramki proponowane przez Maruchę. Jak długo można nie być … – pokusa id

  608. <