Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for 2 marca, 2010

Nie lekceważmy rządów „żelaznej ręki”

Posted by Marucha w dniu 2010-03-02 (Wtorek)

I znów kontrowersyjny artykuł – na tyle ciekawy, że wolałem zrezygnować z mozolnego wstawiania polskich liter, niż opóźnić jego ukazanie się.

W ciagu ostatnich 35 lat nieustannie rosla liczba panstw demokratycznych na swiecie. Zaczelo sie to w Europie w latach 1970-ych, wraz z upadkiem autorytarnych rezimow w Grecji, Hiszpanii i Portugalii. Nastepnie w latach 1980-ych fala ta objela Azje i Ameryke Poludniowa, gdzie demokracja zwyciezyla w takich krajach jak Poludniow Korea, Tajwan, Filipiny, Brazylia i Argentyna. Upadkowi aparthaidu w Afryce Poludniowej w latach 1990-ych towarzyszylo upowszechnienie elektoralnych demokracji w calej Afryce.

Najbardziej dramatyczny charakter zmiany te przyjely w czasie upadku sowieckiego imperium w 1989 roku, czego symbolem bylo obalenie Muru Berlinskiego.

Od konca zimnej wojny w wiekszosci politycznych dyskusji na Zachodzie nie traktowano tego lancucha zdarzen jako szczesliwego zbiegu okolicznosci. Dla wielu analitykow byl to dowod na powszechne pragnienie wolnosci, ale rowniez na wyzszosc liberalnej demokracji jako systemu politycznego. Uzywajac slow Ronalda Reagana “wolnosc dziala.” Kraje, ktore wybraly demokracje, odnosily sukcesy gospodarcze.

Rezimy autorytarne byly skazane na upadek.

Ta optymistyczna teoria zostala wzmocniona nadejsciem “rewolucji informatycznej” w latach 1990-ych. Zgodna opinie, ze w nowej “ekonomii wiedzy” beda kwitnac jedynie te kraje, w ktorych odbywa sie swobodny przeplyw idei, wyrazali tak rozniacy sie od siebie ludzie jak Rupert Murdoch i Bill Clinton. Wiara ta przyczynila sie do tego, ze w Stanach Zjednoczonych bez leku przyjeto gwaltowny wzrost Chin. Wedlug wspomnianej teorii, albo Chiny przeksztalca sie w demokracje, albo zalamia sie gospodarczo.

Tymczasem, Chiny staly sie druga w swiecie potega gospodarcza i nic nie wskazuje na to, ze przeksztalca sie w kraj demokratyczny. Latwo sobie wyobrazic sytuacje, kiedy gospodarka Chin przewyzszy amerykanska, mimo ze Chiny beda ciagle mocarstwem autorytarnym. Jezeli utrzyma sie dotychczasowa tendencja, moze to sie zdarzyc juz w latach 2020-ych.

Sytuacja, w ktorej najwieksza gospodarka swiata nie bedzie demokracja, podwaza wiele wygodnych zalozen, popularnych w epoce po upadku zimnej wojny. Bardzo na czasie ukazala sie ksiazka Azara Gata pt. Why Democracy Won in the 20th Century and How it Is Still Imperilled,w ktorej autor rozwaza stosunki pomiedzy demokracja a sukcesem gospodarczym.

Podstawowy zarzut Gata, postawiony zachodnim teoretykom, dotyczy przyjecia przez nich zalozenia o wyzszej efektywnosci liberalnej demokracji jako systemu. Autor argumentuje z przekonaniem, ze system sowiecki nie dlatego upadl,ze mial autorytarny charater, ale dlatego, ze byl komunistyczny. Autorytarne mocarstwa, ktore przyjely kapitalizm, jak Japonia i Niemcy przed 1940-ym rokiem, odnosily duze sukcesy. Zdaniem Gata, przyklad Japonii i Niemiec wskazuje na to, ze mocarstwa autorytarne moga polaczyc efektywnosc ekonomiczna z sila militarna i powszechnym poparciem narodu w taki sposob, ze moga byc bardzo efektywnymi panstwami.

Wedlug Gata, rezultat II wojny swiatowej nie zostal zdeterminowany wyzsza efektywnoscia liberalnych demokracji, ale rozmiarami przeciwnikow. Mowiac krotko, Japonia i Niemcy byly za male. Ameryka wygrala wojne nie dlatego, ze miala demokratyczny system polityczny, ale dlatego, ze byla wieksza.

Gat pisze: “Gdyby nie Stany Zjednoczone, liberalne demokracje nie mialyby szansy wygrac najwiekszych zmagan wojennych XX wieku. Przyszle generacje ocenialyby krytycznie liberalna demokracje, tak jak Grecy oceniali swoja w czwartym stuleciu p.n.Ch.,  po zwyciestwie Sparty nad Atenami, wydajac na nia negatywny werdykt.” Autor powinien jeszcze dodac do tego bezprecedensowe poswiecenie niedemokratycznego Zwiazku Radzieckiego, dzieki ktoremu rowniez demokracja zwyciezyla w 1945 roku.

Przyszle generacje beda mogly odpowiedziec na pytanie w jakim stopniu Chiny beda w stanie przewyzszyc sukcesy autorytarnych rezimow z pierwszej polowy XX wieku.

Gat jest historykiem i nie wdaje sie w gdybanie. Jednakze jego studia nad historia ubieglego stulecia nalezy potraktowac jako ostrzezenie, ze tryumf demokracji mogl byc bardziej przypadkowy, niz wielu sadzilo po zakonczeniu zimnej wojny.

Gideon Rachman, Financial Times,22 luty, 2010
Z angielskiego tlumaczyl Bob Terlecky

Demokracja

Posted in Polityka | 9 Komentarzy »

Rzecz to niesłychana – Żydzi przegrali proces o kamienicę

Posted by Marucha w dniu 2010-03-02 (Wtorek)

Właściciele, którzy po wojnie nie interesowali się swoimi domami, stracili ich własność na rzecz państwa – o precedensowym wyroku pisze “Rzeczpospolita”.

Gajowego zdumiewa słowo „precedensowy”, a więc „mający miejsce po raz pierwszy”. Czy oznacza ono, iż do tej pory Żydzi wygrywali wszystkie procesy o kamienice bez względu na posiadane przez nich prawa? Tak moglibyśmy bowiem sądzić na podstawie własnych obserwacji, ale przecież nie jest to żaden dowód.

Sąd Najwyższy w postanowieniu z 24 lutego 2010 r. (sygn. III CSK129/09) potwierdził, że Skarb Państwa mógł je nabyć przez zasiedzenie, także gdy w posiadanie kamienic wszedł z racji wykonywania władztwa publicznego, jeśli doszło potem do zmiany charakteru jego władania.

W sprawie, której postanowienie to dotyczy, chodzi o kamienicę przy ul. Szerokiej w centrum krakowskiego Kazimierza. W 1945 r. miała ona dwu współwłaścicieli narodowości żydowskiej. Jednym z nich był Joachim B. Od drugiego udział ([1/2]) nabyła w 1947 r. Ruhla Z. i została obok Joachima B. wpisana do księgi wieczystej nieruchomości.

W sierpniu 1945 r. kamienica znalazła się na podstawie decyzji o tymczasowym zarządzie, jako mienie opuszczone, we władaniu Skarbu Państwa. Dekret z marca 1946 r. o majątkach opuszczonych i poniemieckich nakazywał zwrot majątków utraconych przez właścicieli w związku z wojną rozpoczętą 1 września 1939 r., jeśli złożą do końca 1948 r. wniosek o przywrócenie ich posiadania.

Wniosek Joachima B. został uwzględniony, a Ruhla Z., wobec odmowy, skorzystała z przewidzianej w dekrecie możliwości wystąpienia z pozwem do sądu. Sprawa zakończyła się zawarciem ugody z państwowym zarządcą, w której ten zobowiązał się oddać kamienicę, jeśli współwłaścicielka zwróci koszty zarządu. Wydane zostało także zarządzenie o przekazaniu jej nieruchomości.

Żaden ze współwłaścicieli jednak nigdy jej w posiadanie nie objął. W 1950 r. Ruhla Z., która wcześniej wyszła za mąż, wyjechała z mężem do Izraela.

Nieruchomość pozostawała nieprzerwanie we władaniu Skarbu Państwa, który gospodarował mieszkaniami zajmowanymi przez najemców, remontował też dom. Wedle inwentaryzacji z 1958 r. kamienica była w 75 proc. zniszczona. W latach 60. lokatorzy zostali wykwaterowani, przeprowadzono remont i na podstawie umowy najmu budynek przekazano MO na komendę dzielnicową.

Dopiero w 2005 r. Skarb Państwa – prezydent miasta Krakowa zdecydował się na wystąpienie do sądu z wnioskiem o stwierdzenie zasiedzenia tej nieruchomości. Odszukano jako uczestników postępowania trzech spadkobierców Joachima B.

Skarb Państwa wystąpił o uznanie Ruhli Z. za zmarłą. Sąd uwzględnił ten wniosek, wyznaczając jako datę jej śmierci 30 grudnia 1957 r. (zmarła w Izraelu w 1966 r.). Został ustanowiony kurator spadku po niej. Do udziału w sprawie zgłosił się Ryszard L., który nabył udział w kamienicy od męża Ruhli Z . jako jej spadkobiercy. Umowę sprzedaży zawarli w 1995 r. w USA.

Sąd I instancji wniosek o zasiedzenie uwzględnił, przyjmując, że Skarb Państwa jako posiadacz w złej wierze nabył własność na tej drodze najpóźniej 1 stycznia 1985 r. Sąd II instancji zaakceptował ten werdykt.

Sąd Najwyższy oddalił obie skargi kasacyjne kwestionujące korzystny dla Skarbu Państwa werdykt: Ryszarda L. oraz jednego ze spadkobierców Joachima B. Nie przekonały go argumenty, że sam Skarb Państwa nie traktował posiadania tego rodzaju kamienic jako samoistnego. Państwo socjalistyczne bowiem, choć miało taką możliwość, o czym świadczą ustawy nacjonalizacyjne, nie zamierzało przejąć ich własności.

Jest to bowiem regułą, iż nasi kochani Żydzi „odzyskują” nieruchomości, w które w międzyczasie państwo włożyło mnóstwo pieniędzy (remonty, utrzymanie) – oczywiście nie płacąc za nic ani grosza.

Za: rp.pl

Posted in Różne | 12 Komentarzy »