Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for 26 marca, 2010

„Koszerne” skutery czyli hucpa bez hamulców

Posted by Marucha w dniu 2010-03-26 (Piątek)

Za http://www.bibula.com/?p=19634

Koszerne skutery i inne samooszustwa talmudyczne

Naprzeciw potrzebom ortodoksyjnych Żydów przestrzegających wymagania szabasu, wyszła z inicjatywą firma oferująca zmotoryzowane wózki dla inwalidów. Tzw. koszerne skuterki (ang. Shabbat scooter lub od nazwy producenta Amigo Shabbat), czyli napędzane silnikami elektrycznymi wózki inwalidzkie ze specjalnym “szabasowym modułem elektronicznym”, wytwarzane są przez fabrykę Amigo Mobility International, Inc. z siedzibą w Bridgeport w stanie Michigan. Wózki otrzymały certyfikat koszerności z izraelskiego instytutu Zomet Institute, specjalizującego się w “przystosowywaniu specjalistycznego wyposażenia urządzeń informatycznych i elektronicznych do wymagań Halachy“, czyli prawa żydowskiego określającego również zachowanie się Żydów podczas szabasu.

Skuterki szabasowe wyposażone są w “moduł szabasowy”, czyli urządzenie elektroniczne, którego budowa i działanie opisywane jest w następujących tajemnicznych słowach: “modul jest zaprojektowany tak aby w piątki i soboty pracował w specjalnym trybie, a w pozostałe dni tygodnia – w trybie standardowym”. Nie wiadomo jak i czym różnią się te tryby, jednak na podstawie budowy innych koszernych urządzeń certyfikowanych przez instytut Zomet można wnioskować, że chodzi o kolejne samooszustwo: aby przestrzegać wymagań szabasowych zabraniających “włączania” i “wyłączania” urządzeń, podczas dni szabasowych wszystkie styki przekaźników są ustawione w pozycji “załączone”, a do sterowania skuterkiem służą jakieś ukryte mikrostyki lub fotostyki, które w ostateczności uzyskały błogosławieństwo rabinów i w ten sposób całość została zaliczona do wymagań Halachy.

Należy pozazdrościć włożonej pracy intelektualnej i inwencji inżynierów żydowskich, którzy głowią się jak obejść prawa natury, oraz należy wyrazić wielki podziw wobec rabinów aprobujących – było nie było – zwykłe samooszustwo. Ot, weźmy kolejny wynalazek szabasowy: certyfikowany telefon. Jak wiadomo, używanie telefonów podczas szabasu jest surowo wzbronione, ale przecież wszystko można obejść stosując odpowiednie sztuczki. Specjalny “szabasowy telefon” przystosowany jest do wykonania połączenia z jednym zaprogramowanym numerem, np. pogotowia ratunkowego, i nie ma on przycisków, których oczywiście nie wolno podczas szabasu naciskać. Wszystkie wewnętrzne połączenia w takim telefonie są już ustawione w pozycji “załączone”, a jedyne co uniemożliwia wykonanie połączenia to ukryty mikrowyłącznik fotooptyczny. W przypadku konieczności użycia telefonu, wystarczy włożyć patyczek w odpowiedni otworek w telefonie, co spowoduje przerwanie strumienia światła podczerwonego, co z kolei zwiera cały układ elektryczny i wykonuje połączenie telefoniczne. Proste – niby wszystko włączone, a nie działa, i tylko niegroźne włożenie jakiegoś patyczka “magicznie” i koszernie pobudza telefon do działania.

Albo koszerna maszynka do kawy. Dla chcących się napić w szabasowy poranek świeżej, gorącej kawy, firma G.Li.S oferuje coffee maker, oczywiście zaaprobowany przez instytut koszerności “Instytut Halachy i Technologii” (Tzomet Institute for Halacha and Technology), którego “sercem” jest znowu specjalny “koszerny moduł”, czyli urządzenie włączające maszynkę okresowo, co jakiś, na z góry zaprogramowany czas. Po załączeniu modułu, woda zaczyna się gotować, po czym… wylewana jest do zlewu czy do systemu kanalizacyjnego. Jeśli jednak “na drodze” wylewanej wody bogobojny Żyd podstawi kubek, będzie miał nalaną świeżą kawę. Oczywiście tak działająca maszynka do kawy jest bardzo droga (kosztuje do 13 tysięcy dolarów), no i zużywa ogromne ilości wody (do 2 tysięcy kubków na godzinę, czyli ponad 11 tysięcy litrów wody na dobę!), ale takie względy, w tym i ochrona środowiska przestają mieć znaczenie gdy chodzi o przestrzeganie litery specjalnego prawa.

Podczas szabasu zabronione jest również pisanie – oczywiście aby być precyzyjnym, chodzi o pisanie, którego skutki są stałe, czyli np. pisanie długopisem czy ołówkiem pozostawiające trwały ślad. Przestrzegający Halachy Żyd może jednak według prawa… pisać na piasku, a więc stosując tę zasadę, instytut Zomet opracował specjalny długopis szabasowy, który tym różni się od normalnego, że użyty jest w nim… znikający tusz. Tak jak kiedyś dzieci bawiły się zapisując swoje sekrety przy użyciu tzw. atramentu sympatycznego, tak dzisiaj poważni rabini mogą pisać w czasie szabasu używając szabasowych długopisów, którego atrament znika w ciągu 72 godzin. Jest to wystarczająco długo, aby po zakończeniu szabasu bogobojny rabin mógł sporządzić sobie kserokopie swych dzieł spisanych w “święte od pracy dni”.

Podobnie działają szabasowe kuchenki i szabasowe lodówki – urządzenia te wyposażone są, albo w moduły szabasowe, albo od początku są zaprojektowane z myślą o przestrzeganiu wymagań Halachy. Np. przy każdorazowym otwarciu lodówki, ciepłe powietrze wdziera się do schłodzonego wnętrza, a zimne zeń wylatuje, co powoduje, że po jakimś czasie będzie musiał włączyć się termostat uruchamiający agregat. Aby temu przeciwdziałać – załączaniu się styków podczas szabasu – certyfikowana lodówka ma cały czas styki załączone, a agregat utrzymuje stałą temperatuję. Także i w tym przypadku mamy do czynienia ze zwiększonym zużyciem elektryczności, ale święty cel musi przecież uświęcać tak doskonałe środki.

Talmudyczne wymagania dotyczące przestrzegania rabinicznych przepisów szabasowych, wprowadzane są wszędzie, również w armii izraelskiej. Inżynierowie opracowali już i wdrożyli do powszechnego zastosowania “szabasowe klawiatury komputerowe” (Sabbath keyboards) oraz “szabasowe myszki”, opierające swe działanie na talmudycznej zasadzie “grama” polegającej na tym, że “wierzący Żyd inicjuje w czasie trwania szabasu jakieś działanie, które jednak nie powoduje bezpośredniej reakcji.”

Jednym ze sposobów obejścia prawa jest dokonanie tymczasowej zmiany wewnętrznego zegara urządzenia, tak aby wskazywał on inny dzień, a więc “nie pracowałby podczas szabasu”. W armii izraelskiej trwają też intensywne prace mające ustalić możliwość zastąpienia diodami LED wszystkich zwykłych żarówek we wszystkich przyrządach i systemach stosowanych w armii. Według Halachy, nie tylko włączenie wyłącznika podczas szabasu stanowi naruszenie norm szabasowych, lecz również włączenie jakiejkolwiek żarówki. Jak wiadomo, włókno tradycyjnej żarówki rozgrzewa się, co przez talmudycznych rabinów interpretowane jest jako “rozniecanie żywego ognia”, czyli aktu zabronionego przez prawo żydowskie w czasie szabasu.

Dopóki wynalazki talmudycznych inżynierów dokonywane są i wdrażane we własnych zamkniętych kręgach, trudno jest mieć pretensje, wszak każdy ma prawo do dzielenia zapałki na czworo czy budowania swojego perpetuum mobile. W przypadku jednak szabasowych skuterków inwalidzkich, czytamy że ich zakup przez 7000 tysięcy ortodoksyjnych Żydów, mieszkających tylko w rejonie Detroit, “w części pokrywany jest przez ubezpieczalnię”. Tak samo i produkowane przez firmy Whrilpool i Viking lodówki, zamrażarki, kuchenki, a nawet lodówki do wina, fabrycznie wyposażone są już w “szabasowe nastawienie”. Także i gigant sprzętu domowego, firma General Electric chlubi się faktem wyposażenia w ponad 150 swoich wyrobach takowego szabasowego modułu. A to wszystko kosztuje, innymi słowy: wszyscy płacący składki ubezpieczeniowe składają się na koszty talmudycznych wynalazków i każda osoba zakupująca lodówkę czy kuchenkę, płaci nie tylko za takie “usprawnienia”, ale i za stały rabiniczny nadzór nad produkcją i wystawianie certyfikatów koszerności naszych lodówek – a to już nie jest koszer! To już jest ukryty podatek koszerny.

Admin dziwi się żydowskiemu Bogu, który jest tak głupi, że daje się nabierać na żenująco prymitywne sztuczki – w stylu jazdy pociągiem w szabas siedząc na worku z wodą.

Posted in Różne | 33 Komentarze »

Polscy posłowie zatrzymani w Tel Awiwie

Posted by Marucha w dniu 2010-03-26 (Piątek)

Posłowie PiS – Jolanta Szczypińska i Piotr Cybulski oraz Henryk Milcarz (Lewica) zostali w piątek zatrzymani na lotnisku w Tel Awiwie. Szczypińska powiedziała PAP, że posłom, którzy w ramach oficjalnej delegacji wracali z Autonomii Palestyńskiej, uniemożliwiono w piątek powrót do kraju.

Posłanka PiS relacjonowała w piątkowej rozmowie z PAP, że wraz z dwójką posłów – z którymi współtworzy prezydium Polsko-Palestyńskiej Grupy Parlamentarnej – wracała z oficjalnej wizyty w Ramallah w Autonomii Palestyńskiej. ”Wracając stamtąd, na lotnisku w Tel Awiwie, zostaliśmy zatrzymani przez ochronę, szczegółowo przeszukani pomimo, że mamy paszporty konsularne i że strona izraelska była poinformowana, że podróżujemy w ramach oficjalnej delegacji” – powiedziała posłanka. “Robiono wszystko, aby uniemożliwić nam wylot do Warszawy” – dodała.”Wyłuskano nas z kolejki po odbiór wcześniej zarezerwowanych biletów, wyproszono w inne miejsce, trwało to bardzo długo, po kilka razy sprawdzano paszporty, prześwietlono bagaże, poddano osobistemu przeszukaniu, próbowano uzyskać od nas informacje z kim spotykaliśmy się w Ramallah, co robiliśmy” – relacjonowała Szczypińska. Jak oceniła, posłowie zostali poddani “bardzo upokarzającym szykanom”.

Szczypińska, Cybulski i Milcarz opuścili już lotnisko. Posłanka PiS zapowiedziała, że posłowie spędzą noc w Tel Awiwie, a na sobotę rano – dzięki pomocy polskiego konsulatu – mają zarezerwowane bilety powrotne. “Mam nadzieję, że będziemy mogli wrócić do Warszawy, choć teraz nie jestem już niczego pewna” – podkreśliła.

Rzecznik MSZ Piotr Paszkowski powiedział w piątek PAP, że według informacji przekazanych przez polską placówkę, “posłowie zostali bardziej szczegółowo skontrolowani na granicy, na lotnisku, tak jak to często ma miejsce w przypadku osób opuszczających Izrael po pobycie w Autonomii Palestyńskiej”.
Paszkowski zapewnił, że polska placówka dyplomatyczna udzieliła pomocy posłom. “Zostały zakupione bilety na powrót do kraju najbliższym dogodnym połączeniem, w tej chwili zostali zakwaterowani w hotelu i odlecą do kraju wczesnoporannym lotem LOT-u, są pod opieką polskiego dyplomaty, pozostajemy w tej sprawie w kontakcie z Kancelarią Sejmu” – powiedział rzecznik MSZ.

Trójce posłów towarzyszy w podróży do Autonomii Palestyńskiej pracownica sejmowego Biura Spraw Międzynarodowych, która jest sekretarzem Polsko-Palestyńskiej Grupy Parlamentarnej.

O zatrzymaniu posłów w Tel Awiwie poinformowały w piątek po południu portale internetowe “Rzeczpospolitej” i “Newsweeka”.

Za: hoga.pl

Admin zapytuje się uprzejmie, czy polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, premier i prezydent zdążyli już ucałować w dupę swych rodaków z Izraela i serdecznie ich przeprosić za fakt, iż ktokolwiek w Polsce śmie coś napomknąć o Palestynie?

Posted in Polityka | 24 Komentarze »

Kolejny pokorny list pachołków do Panów

Posted by Marucha w dniu 2010-03-26 (Piątek)

W obronie ks. M.Gancarczyka

Polskie Stowarzyszenie Obrońców Życia Człowieka wystosowało list otwarty w obronie ks. Marka Gancarczyka z “Gościa Niedzielnego” w związku ze sprawą Alicji Tysiąc. Wkrótce rozpocznie się w tej kwestii proces sądowy w drugiej instancji przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach. Poniżej list podpisany przez prezesa Stowarzyszenia dr Antoniego Ziębę publikujemy w całości:

Kraków 6 marca 2010 r.

Szanowna Pani Sędzia Ewa Tkocz
Przewodnicząca I Wydziału Cywilnego
Sąd Apelacyjny w Katowicach

Z wielkim bólem przyjąłem ogłoszony przez Szanowną Panią Sędzię wyrok w sprawie ks. red. Marka Gancarczyka, pozwanego przez p. Alicję Tysiąc. Pragnę podkreślić swój sprzeciw względem ogłoszonego w dniu 5 marca br. wyroku. W oczekiwaniu na jego pisemne uzasadnienie, ośmielam się odnieść tylko do dwóch zasadniczych aspektów całej sprawy: kwestii zabójstwa i godności.

Sprawa zabójstwa

Jak ustaliła współczesna nauka życie człowieka zaczyna się w momencie poczęcia. Aborcja to przerwanie życia człowieka w okresie jego prenatalnego rozwoju tj. od poczęcia do urodzenia dziecka. Aborcja jest więc zabójstwem człowieka.  Zabójstwem budzącym szczególny moralny sprzeciw, bo dokonanym na absolutnie niewinnym i skrajnie bezbronnym człowieku – poczętym dziecku i w sposób niezwykle okrutny – bez żadnego znieczulenia.

Prawda naukowa, medyczna, że życie człowieka zaczyna się w momencie poczęcia podawana jest obecnie nie tylko w poważnych opracowaniach naukowych, podręcznikach studentów medycyny, ale w po­pularnych poradnikach medycznych, a także podręcznikach szkolnych. Każdy człowiek posiadający elementarną wiedzę medyczną i zdolność logicznego myślenia uzna, że aborcja to zabójstwo niewinnego człowieka. Do takiego stwierdzenia dochodzi się niezależnie od przekonań religijnych i to stwierdzenie obowiązuje każdego człowieka: wierzącego i niewierzącego, ateistę, katolika, protestanta, muzułmanina czy żyda.

Jeśli ktoś dokonuje zabójstwa człowieka, to nie tylko może, ale powinien być nazwany zabójcą i nikt nigdy nie może zakazać przekazywania tej prawdy.

Sprawa godności

Każdy człowiek posiada wielką, niezbywalną godność. Niestety, może sam  przez swe nieetyczne postępowanie tę własną godność degradować. Każde zabójstwo jest czynem głęboko nieetycznym naruszającym godność człowieczą zabójcy. Zabójstwo poczętego dziecka przez jego matkę stanowi jakże głębokie naruszenie jej ludzkiej godności, bo przecież przez dokonanie/zlecenie dokonania aborcji staje się zabójczynią własnego dziecka.

Trzeba postawić jasno sprawę: każdy, kto w jakikolwiek sposób „pomaga” kobiecie – matce nienarodzonego dziecka dokonać aborcji działa przeciwko jej godności, zaś każdy kto broni życia poczętego dziecka chroni jednocześnie godność kobiety – matki.

Pisemne uzasadnienie budzącego sprzeciw wyroku dotarło do opinii publicznej prawie dokładnie w dwu­dziestą rocznicę uchwalenia przez Zgromadzenie Ogólne ONZ Konwencji o Prawach Dziecka. W tej Konwencji zapisano m.in.: „Art. 1. Dla celów niniejszej Konwencji «dziecko» oznacza każdą istotę ludzką w wie­ku poniżej osiemnastu lat, chyba że zgodnie z prawem odnoszącym się do dziecka uzyska ono wcześniej pełnoletność, Art. 6. ust. 1. Państwa-Strony uznają, że każde dziecko ma wrodzone prawo do życia”, a w preambule tej Konwencji czytamy: „…dziecko z uwagi na swoją niedojrzałość fizyczną oraz umysłową wymaga szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej, zarówno przed, jak i po urodzeniu”. Polska ratyfikowała Konwencję o Prawach Dziecka 7 lipca 1991 r.

Wyrażam nadzieję, że Sąd Najwyższy obiektywnie, zgodnie z aktualnym stanem wiedzy, rozpatrzy odwołanie i uniewinni ks. red. Marka Gancarczyka.

Łączę wyrazy szacunku

dr inż. Antoni Zięba

http://mercurius.myslpolska.pl/2010/03/w-obronie-ks-m-gancarczyka/

Zawsze śmieszą nas pokorne i ugrzecznione listy wysyłane do szumowin, proszące aby szumowiny zdały sobie sprawę z tego, iż są szumowinami i żeby, o ile to możliwe, szumowinami być przestały. Przy okazji szumowina otrzymuje „wyrazy szacunku”.

Posted in Różne | 35 Komentarzy »

Pytania o przyszłość strefy euro

Posted by Marucha w dniu 2010-03-26 (Piątek)

Kłopoty finansowe Grecji postawiły kraje należące do strefy euro przed nowymi wyzwaniami. Z jednej strony jak pomóc jednemu z państw, którego problemy mogą zagrozić innym, a z drugiej jakie nowe regulacje wprowadzić, aby zapobiec takim sytuacjom na przyszłość. Ujawniły się słabości unii walutowej w postaci złego przygotowania do przyjęcia wspólnego pieniądza, dużych różnic w rozwoju poszczególnych gospodarek i odmiennych tradycji zarządzania pieniędzmi publicznymi. Zaradzenie narastającym zagrożeniom to przeniesienie dalszych kompetencji z państw narodowych do Brukseli. Okazuje się, że ograniczenie suwerenności wprowadzone Traktatem Lizbońskim już nie wystarczy.

Awantura w strefie euro

O problemach Grecji pisałem wcześniej w artykule „Grecka gorączka w strefie euro”. Potrzeba udzielenia pomocy z pieniędzy podatników innych krajów poruszyła opinię publiczną. Stała się gorącym tematem publikacji, komentarzy i wystąpień polityków. Szczególne poruszenie wywołała wiadomość, że rząd grecki przez długi czas przesyłał do Brukseli fałszywe informacje. Pomagał mu w tym amerykański bank Goldman Sachs, który dał się negatywnie poznać przy okazji pierwszej odsłony kryzysu finansowego.

Znani ze swojej solidności i pracowitości Niemcy, wyjątkowo boleśnie odebrali te informacje. Czują się podwójnie oszukani, a dodatkowo mają świadomość, że muszą wysupłać dodatkowe fundusze na udzielenie pomocy. Prasa niemiecka nie przebiera w słowach. Tygodnik „Focus” na swojej okładce zamieścił zdjęcie greckiej rzeźby Wenus z Milo, która pokazuje środkowy palec z napisem: „Oszuści w strefie euro”.

Publikacja ta wywołała żywą reakcję w Atenach. Wicepremier ds. gospodarczych Theodoros Pangalos przypomniał, że Niemcy w czasie II wojny światowej zabrali okupowanej Grecji zapasy złota oraz pieniędzy i do tej pory nie wypłacili żadnej rekompensaty. Dodał przy tym, że to co robił dla Grecji bank Goldman Sachs, czyli ukrywanie wartości bieżącego zadłużenia poprzez tzw. swapy walutowe, to powszechna praktyka. I że Grecy robili to na dużo mniejszą skalę, niż np. Włosi.

Koordynacja budżetowa, czyli nowe kompetencje dla Brukseli

Gdyby to się okazało prawdą, to by oznaczało, że problemy nie występują gdzieś na peryferiach, w małym kraju, ale dotyczą serca strefy euro i jednej z głównych gospodarek europejskich. A to wywołałoby zasadę domina i wysadziło w powietrze z takim mozołem budowany czołowy projekt integracji europejskiej. Dlatego Niemcy, zaciskając zęby i będąc wściekłymi, że dali się wykiwać, muszą przystąpić do planu ratunkowego dla Grecji. Przewiduje on pomoc w wysokości 20-25 mld euro. Udział w funduszu ratunkowym będzie obliczany na podstawie proporcji kapitału, który każdy kraj posiada w Europejskim Banku Centralnym (EBC). Czyli najwięcej zapłacą najwięksi.

Jest więc zrozumiałe, że jednocześnie poszukuje się rozwiązań na przyszłość, aby sytuacja się nie powtarzała. I tutaj okazuje się, że jedynym wyjściem jest ucieczka do przodu. Czyli dalsze przenoszenie kompetencji z państw narodowych do Brukseli, tym razem w zakresie polityki budżetowej. Konkretną propozycję, jak miałoby to wyglądać, przedstawił lider Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim Joseph Daul. Według niego, aby zapewnić jedność strefy euro i jej stabilną przyszłość konieczna jest koordynacja budżetowa. Miałaby ona polegać na tym, że projekty budżetów poszczególnych krajów najpierw byłyby zatwierdzane przez eurogrupę, a potem przez parlamenty narodowe. W skład tej grupy wchodziliby ministrowie finansów strefy euro. Byłby to rodzaj „superrządu”. Rola ciał ustawodawczych w poszczególnych krajach zostałaby sprowadzona do fasady. Po decyzji tego gremium nie mogłyby one już nic ważnego w budżetach swoich państw zmieniać i musiałyby zatwierdzać to, co przyszłoby z Brukseli. Nie wiadomo w jakim trybie podejmowane byłyby decyzje. Najbardziej prawdopodobną propozycją byłoby głosowanie w oparciu o wielkość udziałów w EBC. Najważniejszy byłby więc głos Niemiec i Francji, które w ten sposób pośrednio uzyskałyby wpływ na kształt budżetów innych krajów ze strefy euro.

Stanowisko chadeków popierają liberałowie i sam przewodniczący Rady Europejskiej Herman van Rompuy, który w Parlamencie Europejskim oświadczył, że „musimy odejść od zaleceń na papierze na rzecz prawdziwych zobowiązań. Czy nazwiemy to lepszą koordynacją, lepszym zarządzaniem czy nawet gospodarczym rządem, kluczowe jest nasze wspólne zobowiązanie, by odnieść sukces”.

Przyjmijmy Polskę jak najszybciej

Przy tych perturbacjach jest oczywiste, że dobrze się stało, iż Polska nie śpieszyła się z przyjęciem euro. Nasi sąsiedzi, tacy jak Słowacja czy kraje nadbałtyckie, którzy albo mają już wspólny pieniądz, albo weszli w sztywne zobowiązania wprowadzające, są w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Nie dość, że brak własnej waluty spotęgował problemy gospodarcze w czasach kryzysu, to jeszcze przy tych rozstrzygnięciach nikt ich specjalnie o zdanie nie pyta. Mimo, że tak naprawdę mamy do czynienia z próbą zmiany reguł gry po jej rozpoczęciu.

My tymczasem możemy spokojnie analizować sytuację i wyciągać wnioski. Ale zawirowania w euro strefie nas nie ominą. Oto bowiem w prasie niemieckiej pojawił się postulat, aby ratować się z opresji poprzez przyśpieszenie przyjęcia krajów Europy Środkowej, w tym zwłaszcza Polski, do unii walutowej. Dobre wskaźniki ekonomiczne i jeszcze lepsze prognozy dla naszej gospodarki kuszą, aby i nas wciągnąć „w rozwiązywanie europejskich problemów”. Rozszyfrowując język dyplomatyczny należy stwierdzić, że chodzi o obciążenie nas kosztami ratowania Grecji i być może innych krajów. A przy okazji okiełznanie naszej ekonomii, aby nadmiernie nie korzystała z kłopotów innych.

Przed polskimi elitami politycznymi staje prawdziwe wyzwanie, które rozstrzygnie o naszej przyszłości. Jeśli ulegniemy naciskom i rychło wejdziemy do strefy euro utracimy szansę na szybkie nadrobienie różnic w poziomach rozwoju i przynajmniej skróceniu dystansu jaki dzieli nas od najbogatszych krajów Europy.

Bogusław Kowalski, „Niedziela” nr 11/2010

Admin się tylko zapytuje nieśmiało, gdzie są te polskie elity polityczne i jacy ludzie je reprezentują.

Posted in Polityka | 15 Komentarzy »