Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Wolne tematy (84 – …
    Carlos o Jak długo „Zachód” będzie mógł…
    Szczepan Zbigniewski o Samochody dla wybranych
    Józef Bizoń o Powstanie nowa formacja, po to…
    Boydar o Wolne tematy (84 – …
    Marucha o Wolne tematy (84 – …
    corintians o Samochody dla wybranych
    UZA o Jastrzębski: Smutna Barbórka
    Boydar o Wolne tematy (84 – …
    Yagiel o Dodatnie i ujemne plusy państw…
    JanuszT o Powstanie nowa formacja, po to…
    JanuszT o Powstanie nowa formacja, po to…
    Marek o Wolne tematy (84 – …
    Szczepan Zbigniewski o Wolne tematy (84 – …
    Boydar o Wolne tematy (84 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 626 obserwujących.

Przed dwudziestu laty Polska miała szansę odzyskać Kresy

Posted by Marucha w dniu 2012-05-18 (Piątek)

Lwów dawna perła kultury polskiej, dziś ostoja antypolskich postaw  nacjonalistów ukraińskich. W tym miejscu można, a nawt należy zadać kontrowersyjne pytanie; czy mogło być inaczej?  

W latach 1989-1990 – Anatolij Sobczak, polskiego pochodzenia mer Petersburga (jednym z jego urzędników był Władimir Putin), powiedział w radiu, że – zgodnie z prawem – jeżeli federacja kilkunastu państw się rozpada, to tereny włączone do niej siłą w 1939 roku mogą wrócić do stanu sprzed aneksji. Są tacy  co twierdzą, że istniała  szansa  rewindykacji Kresów. Warto przeczytać niżej zaprezentowany artykuł pod tytułem; „Przed dwudziestu laty Polska miała szansę odzyskać Kresy”

Rozmowa z dr. JANEM CIECHANOWICZEM

Dr hab. Dora Kacnelson, wybitny filolog i historyk, nieżyjąca już polska Żydówka, która większość życia spędziła w ZSRR, twierdziła, że w momencie rozpadu Związku Radzieckiego istniała możliwość powrotu do Polski: Lwowa, Grodna, Stanisławowa, a nawet Tarnopola.

– Miałem zaszczyt znać i wielokrotnie prowadzić długie rozmowy z panią Dorą Kacnelson. Nie znałem nikogo bardziej ideowego, propolskiego, szlachetnego, mądrego i rzetelnego. Jeżeli publicznie stawiała taką tezę, to jest oczywiste, że musiała mieć ku temu podstawy. Gdy w latach 1989-1990 odgórnie i z premedytacją Związek Radziecki był demontowany przez ekipę Gorbaczowa i KGB, wiele rzeczy było możliwych i wiele się wydarzyło. Nie tylko szereg narodów odzyskało niepodległość, ale też powstały liczne drobne republiki autonomiczne, jak żydowska w składzie Federacji Rosyjskiej czy Gagauzja w składzie Mołdawii. Niestety, żywot większości z nich był bardzo krótki.

Anatolij Sobczak, polskiego pochodzenia mer Petersburga (jednym z jego urzędników był Władimir Putin), powiedział w radiu, że – zgodnie z prawem – jeżeli federacja kilkunastu państw się rozpada, to tereny włączone do niej siłą w 1939 roku mogą wrócić do stanu sprzed aneksji.

– Dobrze znałem Sobczaka i nie przypuszczam, że gdyby żył (zmarł w 2000 roku – przyp. autora) chciałby specjalnie interesować się polskimi sprawami, ale na pewno był życzliwym Polsce przyzwoitym człowiekiem. Odzyskanie ziem utraconych w 1939 roku było przez pewien czas możliwe. W grudniu 1989 roku zapytałem prezydenta Gorbaczowa o możliwość zwrotu Kresów. Gorbaczow był zakłopotany i zaskoczony, gdyż wcześniej nie rozważał tej kwestii. Odniosłem jednak wrażenie, że nie jest przeciwny omówieniu tego tematu. Moim zdaniem Gorbaczow popierał wówczas wszystko, co było antyimperialne i w jakiejś części antyrosyjskie.

W tamtych latach w Radzie Najwyższej rozmawiałem też z wieloma wpływowymi rosyjskimi politykami i wiem, że ich reakcja na pomysł zwrotu Kresów nie była wroga. Wielu było jednak zaskoczonych, że na tych ziemiach żyją jeszcze Polacy. Podczas swojego wystąpienia na Kremlu mówiłem, że Związek Radziecki powinien uznać za nieważny pakt Ribbentrop-Mołotow oraz wypłacić państwu polskiemu 500 miliardów dolarów za Katyń, zagarnięte ziemie i inne zbrodnie. Postulowałem także inne rozwiązanie. Stworzenie z terenów zabranych Polsce w 1939 r. Republiki Wschodniej Polski, do której ściągnięto by Polaków z całej Federacji (przede wszystkim z Kazachstanu). Myślę, że gdyby wówczas władze Polski wystąpiły z takim żądaniem, to była szansa na odzyskanie chociaż części utraconych ziem. Było to jednak możliwe do momentu powstania niepodległej Białorusi, Litwy i Ukrainy.

Czy ta Republika Wschodniej Polski miała być niepodległym krajem?

– Tego nie rozstrzygałem. Wówczas wydawało mi się, że mogłoby to być kondominium zależne od Rosji, Polski, a może także Ukrainy, Białorusi lub Litwy. Chciałem w ten sposób zwrócić uwagę na sprawę polskich Kresów, ale rząd Polski nigdy się tym nie zainteresował, a polska prasa najpierw milczała, a później zaczęła mnie zwalczać.

Stawiano panu zarzuty o współdziałanie z komunistami i prorosyjskie sympatie.

– Należałem wówczas na Litwie do tzw. orientacji narodowej. Wileńska placówka KGB była w tamtym czasie odpowiedzialna za wszystkie kraje bałtyckie oraz Polskę. Nigdy na nikogo nie donosiłem, więc stałem się dla nich niewygodny i zaczęto ogłaszać, że jestem komunistą. Polskim politykom, którzy w PRL-u aktywnie działali w PZPR, a później stali się symbolami „Solidarności”, jakoś nikt tego nie wytykał.

Gdy Vytautas Landsbergis nie był jeszcze prezydentem Litwy, a jedynie przewodniczącym Sajudisu (Litewskiego Ruchu na rzecz Przebudowy) i przygotowywał się do ogłoszenia niepodległości, miał powiedzieć w telewizji, że niepodległa Litwa prawdopodobnie będzie musiała obejść się bez Wilna.

– Landsbergis był bardzo wpływowym, nastawionym rażąco antypolsko politykiem. Bardzo sprytnie napuszczał Polaków na Litwinów i Litwinów na Polaków. Wcześniej przez osiem lat pracował na stanowisku attaché w ambasadzie sowieckiej w Warszawie. Nie ma wątpliwości, że wiedział, co mówi. Z dzisiejszej perspektywy mogę tylko powiedzieć, że gdyby przed powstaniem niepodległej Litwy Wilno zostało przyłączone do Polski, byłby to dramat dla całej tamtejszej ludności, także polskiej. Tylko Litwini mają – moim zdaniem – prawo to tych odwiecznie litewskich terenów.

Nawet jeżeli nie można było odzyskać Wilna, to prawdopodobnie istniała szansa na stworzenie w ramach niepodległej Litwy autonomicznego okręgu w Solecznikach.

– Okręg autonomiczny, zwany Krajem Polskim, istniał w granicach Litwy ponad rok. Na jego terytorium powiewały flagi Polski i Litwy. Ta autonomia została zniesiona przez Litwinów przy czynnym udziale rządu polskiego i polskiej dyplomacji.

Dlaczego żaden z polskich polityków nawet nie podjął próby negocjacji z Moskwą?

– Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Może sprawa jest bardzo prosta. Czy chociaż jeden ze współczesnych polskich polityków może się równać z Piłsudskim, Dmowskim, Korfantym, Paderewskim? Nie. A może wytłumaczeniem jest to, że – według poważnych analiz – Związek Radziecki miał w tamtym czasie w Polsce około 24 tys. agentów ulokowanych w newralgicznych miejscach dla funkcjonowania państwa.

Czy to nie paradoks, że Jacek Kuroń, który uważał się za polskiego patriotę, w jednym z wywiadów stwierdził, że cieszy się, że jego rodzinny Lwów należy do Ukrainy? To zadziwiające stwierdzenie, gdyż w rozmowie ze mną Kuroń powiedział, że ma do Lwowa bardzo emocjonalny stosunek. Warto przy tym pamiętać, że Polska nie podbiła tego miasta siłą, a polski żywioł dominował we Lwowie ponad sześć wieków.

– Wspomniana przez pana Dora Kacnelson mówiła mi, że przed ogłoszeniem niepodległości Ukraińcy byli gotowi iść na bardzo dalekie ustępstwa. Gdyby Moskwa obiecała im samodzielność w zamian za oddanie Lwowa, z pewnością by się zgodzili. Od 14 lat mieszkam w Rzeszowie, gdzie wykładam na tamtejszym uniwersytecie i często jeżdżę do Lwowa. Nasuwa mi się taka refleksja, że twarze większości obecnych mieszkańców tego miasta zupełnie nie pasują do jego architektury. A co do Jacka Kuronia – to nawet ludzie wybitni czasem potrafią powiedzieć coś nieodpowiedniego.

A teraz Lwów jest ostoją antypolskiego, ukraińskiego nacjonalizmu.

– Nacjonalistami było także wielu przedwojennych Ukraińców mieszkających we Lwowie i jego okolicach. Co szczególnie interesujące, ich liderzy wywodzili się z polskich szlacheckich rodzin, które zukrainizowały się dopiero w XIX wieku.

Podobno istniała też możliwość odzyskania obwodu kaliningradzkiego (królewieckiego). Na mocy hołdu pruskiego z 1525 roku oraz traktatów welawsko-bydgoskich z 1657 roku po wygaśnięciu dynastii Hohenzollernów Prusy Książęce miały wrócić do Polski, a właściwie do Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Hohenzollernowie stracili koronę w 1918 roku i od tego czasu mogliśmy formalnie ubiegać się o zwrot tych ziem.

– O takiej propozycji słyszałem jedynie z drugiej ręki, sam na ten temat nic nie wiem. Uważam jednak, że te ziemie bardziej należą się Litwie. Jednak dziś, gdy rządy Miedwiediewa i Putina są nastawione bardzo narodowo, jest to już niemożliwe. Takie negocjacje trzeba było prowadzić w czasach Jelcyna i Gajdara.

W przeciwieństwie do Polaków Niemcy mają z Rosją świetne stosunki i są coraz bardziej obecni w Królewcu. Co jakiś czas pojawiają się nawet sensacyjne doniesienia, że Moskwa jest gotowa oddać enklawę Niemcom.

– Niemcy są narodem o ogromnym potencjale i w przeciwieństwie do Polaków bardzo konsekwentnym. Zawsze prowadzili politykę obliczoną na stulecia. Nie mam żadnej wątpliwości, że będą dążyć do odzyskania zarówno Królewca, jak i naszych piastowskich Ziem Zachodnich.

Czy w tamtych latach Kościół katolicki próbował odegrać jakąś rolę na Kresach?

– Kościół miał wówczas problemy z samoidentyfikacją. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że byli wówczas księża i biskupi, na których donoszono, i tacy, którzy donosili.

Z planów odzyskania Kresów nic nie wyszło, a dziś sytuacja żyjących tam Polaków jest chyba gorsza niż przed 20 laty.

– Nie ma żadnej nadziei, że Polacy będą traktowani przyjaźnie w którymkolwiek z ościennych krajów. Uchodzimy tam za ludzi niepoważnych, nieodpowiedzialnych i nieprzewidywalnych. Nie trzeba więc jątrzyć i zaostrzać i tak trudnej sytuacji. Chyba że ktoś chce, żeby ciągłe awanturowanie się Andżeliki Borys i jej 40 zwolenników na Białorusi czy zdjęcie polskich nazw ulic w kilkunastu wsiach na Wileńszczyźnie było tematem zastępczym, w sytuacji gdy na Opolszczyźnie w setkach miejscowości zainstalowano nazewnictwo niemieckie. Polacy na Litwie mają nowoczesny, skomputeryzowany system oświaty, dziesiątki tytułów prasowych, radio, dziesiątki zespołów, organizacji kulturalnych, gospodarczych i religijnych. Własną frakcję w litewskim Sejmie i posłów w europarlamencie. Państwo litewskie finansuje działalność szeregu polskich szkół i fundacji. Nie powinno się więc mnożyć żądań w nieskończoność. Powiada się, że władze litewskie nie zwracają ziem polskim rolnikom. Tysiącom rodzin ziemie zwrócono albo wypłacono wysokie rekompensaty pieniężne. Z drugiej strony, władzę w rejonie solecznickim i wileńskim sprawują sami Polacy, w znacznej mierze wywodzący się z komunistycznej polsko-sowieckiej nomenklatury. To do ich kompetencji należy zwrot ziemi rolnikom. Wielu z nich kosztem biedniejszych rodaków zostało milionerami.

W Polsce często pisze się i mówi, że większość Białorusinów i Ukraińców zamieszkujących po wschodniej stronie Dniepru to ludzie zruszczeni, dla których niepodległość nie jest nadrzędną wartością.

– Jest dokładnie odwrotnie. Ogromna większość Białorusinów i Ukraińców, nawet tych używających na co dzień języka rosyjskiego, jest uświadomiona narodowo. Szkoci czy Irlandczycy też rozmawiają ze sobą po angielsku, a do Anglików czują niechęć, czasem nienawiść. Dlatego moim zdaniem, spekulowanie, że Białoruś lub Ukraina mogą kiedyś stracić suwerenność na rzecz Rosji, nie jest oparte na rzetelnej analizie.

Gdy na Litwie, Białorusi, Ukrainie, w Rosji i Niemczech odradza się nacjonalizm, w Polsce panują odmienne tendencje.

– Każdy z tych nacjonalizmów jest inny. Ukraiński jest antysemicki, antymoskiewski i przede wszystkim antypolski, a przy tym proniemiecki. Gdyby zmieniła się obecna konstelacja geopolityczna, moglibyśmy znaleźć się w bardzo nieciekawej sytuacji, zwłaszcza że w Polsce dominują postawy kosmopolityczne i skłonności do ulegania złudzeniom. Jak uczy historia, to się zawsze źle kończyło.

Rozmawiał: KRZYSZTOF RÓŻYCKI: http://www.angora.com.pl/

Dr Jan Ciechanowicz, Polak, obywatel Litwy. Wykładowca języków obcych i filozofii na uczelniach Polski i Litwy. Autor 38 książek z zakresu etyki, germanistyki, antropologii, wydanych w siedmiu krajach. W latach 1989- 1990 członek Rady Najwyższej ZSRR, polski polityk na Litwie, współzałożyciel Związku Polaków na Litwie, Uniwersytetu Polskiego w Wilnie, Fundacji Kultury Polskiej na Litwie. Obecnie członek Światowej Rady do Badań nad Polonią, Międzynarodowego Instytutu Biografistyki w Cambridge i rady naukowej amerykańskiego Instytutu Biografistyki w Raleigh.

24 stycznia 2010

Źródło; http://www.trybunalscy.pl/node/2272
http://kresy.info.pl

Królewiec – Königsberg – Kaliningrad: most przy nieistniejącym pokrzyżackim zamku. Planowano odbudowę zamku z funduszy rosyjskiego ministerstwa kultury, jednak projekt ten na razie upadł, pomimo iż plan odbudowy zamku poparł prezydent Władimir Putin podczas swojej wizyty w Królewcu w 2005. Władze miasta cały czas forsują plan odbudowy.

Prof. Dora Kacnelson

Prof. Dora Kacnelson, gorliwa obrończyni polskiego honoru, należała do tych Żydów, przed którymi każdy Polak powinien z szacunkiem uchylić kapelusza.

Wspomnienie o niej:
http://wirtualnapolonia.com/2008/09/04/pamieci-dory-kacnelson/

Admin.

Komentarze 54 do “Przed dwudziestu laty Polska miała szansę odzyskać Kresy”

  1. Wandaluzja said

    Królewiec to litewska Littawa, którą Krzyżacy wymordowali w r. 1260 tak, że uciekł tylko jeden litewski rycerz. Długosz opisał to, ale Krzyżacy zapłacili mu tyle, że zmienił go na KRZYŻAKA – lub też otrzymał takie polecenie z Rzymu.
    Stalinowski satrapa Królewca Królewski prosił Stalina niejednokrotnie o wysadzenie zamku i katedry, na co Stalin nie godził się. Zamek wysadził dopiero Breżniew, co wywołało takie oburzenie, że z katedrą się wstrzymał. Rosjanie podkopywali jednak fundamenty katedry rabując pale fundamentowe na materiał rzeźbiarski.
    Gdyby ktoś dostał sprzedawane w kalinuingradzie figurynki z tego drewna to proszę o zabezpieczenie ich, gdzyż są potrzebne do datowania DENDROLOGICZNEGO katedy królewieckiej. Wg mej systematyki architektury europejskiej to katedrę królewiecką zbudował albo Asklepios ze Lwowa, albo Ogigios z Gdańska, gdyż fara Mariacka w Gdańsku jest pochodną katedry królewieckiej, który to warszyat – czy szkoła muratorska – zbudowała potem farę warszawską, obecnie katedrę.
    Jeden Żyd powiedział mi, że Stalin nie był Rosjaninem więc zapytałem DLACZEGO? Na to odpowiedział, BO WZIĄŁ LWÓW…

  2. kazik said

    Polska w chwili obecnej jest bezbronna i stoi na skraju bankructwa . Nie jest w stanie utrzymać w garści tego co ma , co Jej jeszcze pozostało . Trwa likwidacja Państwa . Zatem pomysły odzyskania czegokolwiek z naszej spuścizny są nierealne i służą złej sprawie . Czym chcemy ich do siebie przyciągnąć ? Biedą , bezrobociem i tułaczką za chlebem naszych dzieci ?

  3. AlexSailor said

    @Kazik
    Sytuacja była zupełnie inna w 1989r.
    Po prostu Polska powinna zażądać unieważnienia paktu Ribentrop-Mołotow i oddania zagarniętych siłą terenów w zamian za zgodę na połączenie Niemiec.
    Udałoby się na pewno.
    Roszczenia Polskie są zasadne i dziś, niesety, udające polskie, rządy podpisały odowiednie umowy z Litwą i Ukrainą.
    Nie powstanie Ukrainy, Litwy czy Białorusi było problemem lecz właśnie podpisanie tych umów z uznaniem ich granic.
    A teraz Lwów i tamtejści bandyci sterowani z zewnątrz to wrzód na dupie Ukrainy, podobnie jak Wilno na twarzy Litwy.
    Wzmocniona o 10 milionów ludności i jakieś 150 tys. km2 Polska mogła stać się samodzielnym ośrodkiem politycznym w Europie Środkowej skupiając wokół siebie zarówno Czechosłowację, Węgry, Rumunię i Jugosławię, jak i nowo powstałą Ukrainę, Białoruś, Litwę, Łotwę, a nawet Estonię, Finlandie i Szwecję.
    Oczywiście na zasadach poszanowania inetresów wszystkich stron.
    Tęgie głowy na zachodzie, wschodzie i południu pracowały by tak się nie stało.

  4. kiriki said

    Po takich artykulach czlowiekowi tylko przybywa siwych wlosow. Niech tych zdrajcow szlag trafi. Czy nasz narod doszczetnie oglupial? Wystarcza im tesco i seriale. Niewiarygodne, ze jeszcze sie nie przebudzilismy. Zniszczone jest doslownie wszystko a banda pier… inteligentow z ktorymi mialem „przyjemnosc” studiowac dalej nadstawia piersi za Tuska i rzad ekspertow. Za wszystko posadzajac drugich agentow z PiSu. Normalnie kolomyja. Zastanawia mnie gdzie jest armia, oficerowie. To nie ma ju ani jednego zolnierza z hponorem, ktory by choc sprobowal zawalczyc jak Chavez w Wenezueli. Przerwot zrobic… Jezus, Maria… jak tak dalej pojdzie to ten swonski niemiecki narod zrobi z nas panszczyzniane chlopstwo do potegi…

  5. AlexSailor said

    @Kiriki
    To nie tak.
    W jednej z powieści historycznych dla młodzieży, młody książę ze zdziwieniem zauważył, że nei wygrywa wojny
    dzielniejszy, odważniejszy, lepszy we władaniu bronią, tylko ten, kto się lepiej do niej przygotuje.
    Jako naród przegraliśmy wojnę informacyjną, no może źle napisałem.
    Nie przegraliśmy, tylko przegrywamy.
    Przegrywamy, bo się do niej nie przygotowaliśmy, tak jak do powstań.
    Proszę zauważyć, że niepodległość Polsce udało się odzyskać dopiero po okresie pozytywizmu, kiedy to właśnie przygotowywali się do starcia i prowadzili z zaborcami zwycięską wojnę informacyjną.
    Mistrzami byli Wielkopolanie, którzy pokonali dobrze zorganizowany aparat państwa pruskiego, a mało tego, w wojnie
    informacyjnej odnieśli takie sukcesy, że w czasie perfekcyjnie przygotowanego Powstania Wielkopolskiego po polskiej stronie walczyli Niemcy.
    Gdy w 1989r. pytałem kandydata na posła, późniejszego posła i wojewodę, czy będzie się starał o uzykanie przez Polskę broni nuklearnej, tan nie rozumiał w ogóle o co mi chodzi – przecież My wygraliśmy i Solidarność będzie rządzić.
    Nie ważne jakie cele mają być osiągnięte, ważne, że będzie rządzić.
    A później posłowie patrzyli bydlęcymi oczyma jak redukuje się armię, przetapia wyremontowane miesiąc wcześniej czołgi na złom, a bezrobotni ludzie nie mają co z sobą zrobić – no, bo po co nam armia, przecież My dorwaliśmy się do korytka i w okół mamy samych przyjaciół poklepujących nas po plecach i dających długopisy w prezencie.
    Gdy zaś głośno zastanawiałem się w 1989r. nad możliwościami odzyskania Lwowa i granic wschodnich z 1939r. będąc przekonanym, że jest to naturalnym celem polityki polskiej (odwrócenie skutków II WŚ niekorzystnych dla Polski), to znajomi traktowali mnie jako nieszkodliwego nawet idiotę.
    Nasi wrogowie byli przygotowani i to dobrze.
    A jakie dziś są cele główne polityki polskiej???
    Rozegranie turnieju w piłkę kopaną – koszt 100 miliardów złotych (trzyletni deficyt budżetowy) i 4 lata działań rządów, oraz pogłębienie integracji europejskiej, że o strategicznym sojuszu z pewnym małym państwem na południu tylko wspomnę.
    I Polacy przyjmują to za dobrą monetę. Nawet nie widząc jak to jest tragicznie śmieszne.
    Rządzący nami od lat nie byli w stanie nawet osiągnąć celu jakim jest pogłębienie toru wodnego do Świnoujścia, a Oni chcą pogłębiać integracje europejską.

  6. wi42 said

    Wszystko pięknie, tylko Niemcy w owym czasie nie tylko mówili, ale i działali aby odzyskac Ziemie Zachodnie. Już prawie mogą mówic – wasze ulice, nasze… firmy i banki. Zatem mówiąc o wschodzie Polski – trzeba rozumiec i pamiętać co się stało i staje się z zachodem , co gorsze process trwa i to tylko kwestia czasu…i sprzyjających okolicznośni np. naród śląski, większy kryzys itp…

  7. Przecław said

    1.Stalin do Wasilewskiej „Wanda, poczemu nie choczesz Wilniusa ?” – rozmowę usłyszał będący w drugim pokoju Sokorski.

    2.Lwów potrzebny był Rosji jak piąte koło u wozu, co teraz widać najlepiej. Po jaką cholerę Rosji ognisko antyrosyjskiego banderyzmu/banderyzmu.

    Komu potrzebne odseparowanie Lwowa od Polski widać już było od r.1919 /lub wcześniej/ kiedy powstała koncepcja granicy Namiera/Curzona.
    O ile żył by Sikorski z pewnością nie doszło by do separacji Lwowa. Lecz nawet póżniej Lwów był do uratowania, jeszcze w r.1944, położyła go polityka Mikołajczyka, wcześniej zdrada Andersa, za którą Sikorski planował postawić go przed sądem wojennym, co skutkowało by plutonem egzekucyjnym.

  8. RomanK said

    Panie Przeclawie…niech mi pan powie- ale szczerze…komu potrzebne jest piate kolo u wozu????
    Mysli pan,ze wlaczenie Kresow, czyli Halyczyny do Polski mialoby pozytywny wplyw i na co????
    Niech pan pojedzie do Palestyny i obejrzy to sobie z bliska…
    W Dallas mamy juz prawie cale Betlehem i Nazareth…wszystkich chrzescijan stamtad..w tej chwili dojezdzaja Koptowie z Egiptu…niech pan chociaz ich na chwile poslucha.
    Kazdy kto mowi o polskisci Lwowa bredzi…Lwow byl najbardziej kosmopolitycznym miastem ziem Polsko Ruskich…wojewodztwo nosilo nazwe Ruskiego…i takie tez w zdecydowanej wiekszosci bylo. A pozatym stalo sie matecznikiem Ukrainskiego Ruchu separatystyczno supremasistowskiego uzyskujac niestety poparcie zdecydowanej wiekszosci ruskich mass.
    Alianci zrobili nam wieka przysluge wymieniajac Ukrainski Piemont na Ziemie Piastowskiej Polski Zachodniej…to jest Skarb dany Polsce przez Boga…
    Mysli pan ze Ziomkostwa Niemieckie uzywaja innych argumentow niz tzw Obroncy Kresow???
    POlska reacja stanu jest wbicie pazurow w swoje odzyskane ziemie..i nasiedlanie ich kazdym Polakiem obojectnie z jakiej czesci Swiata.,.. jaki zechce wrocic do Polski!

  9. z doskoku said

    Co było a nie jest, nie pisze się w rejestr. Nie bredzić polityki na socjalu o odzyskiwaniu, gdy niedługo Polski w granicach
    z 1944, naszej Polski, w jałtanskich granicach Polski, już nie będzie i szajs egal, że gdzieś tam na Kresach tam była kiedyś tyeż Polska, teraz jest Ukraina Zachodnia Ukraińców.

  10. wet3 said

    @ Roman K
    Niech pan nie wypisuje nieprawdy na temat Lwowa i woj. Ruskiego. Wojewodztwo nosilo nazwe „Ruskiego” – bo bylo ruskim wrzodem – T.zw.Rusia Czerwona, powstalym na ziemiach etnicznie polskich wyrwanych nam przemoca przez silniejsza wowczas Rus Kijowska. Lwow byl miastem przede wszystkim POLSKIM!!! Na okolo 350 tys. mieszkancow (w 1939r.) Ukraincy stanowili tam mniejszosc od 15 do 20 tysiecy! Lwow, od ponownego odbudowanioa go za czasow Kazimierza Wlk., NIGDY nie byl miastem ukrainskim! Na terenie tym Polacy zawsze byli wiekszoscia i zadnych ruchow odsrodkowych tam nigdy nie bylo. Nienawisc polaczona z powolnym odpolszczeniem tych ziem spowodowali Austriacy w XIXw. przez swoja antypolska polityke popierajaca Rusinow i cerkiew unicka i wynaradawiajaca Polakow tam zamieszkalych, ktorzy z braku kosciolow lacinskich chodzili do unickich cerkwi. Jeszcze, po odzyskaniu niepodleglosci, w Galicji Wschodniej liczba Polakow i Rusinow byla praktycznie taka sama! W zasadzie, Polakow bylo tam o niebo wiecej niz Rusinow jesli wziasc pod uwage t.zw. „bylakow” – zruszczonych Polakow wskutek polityki austriackiej! Kompletna racje ma Pani Aga, Pan Przeclaw i Pan Piotrx gdy, zupelnie slusznie (!!!), zarzucja Panu brak obiektywizmu i ciagle czepianie sie lacinnikow! W czyim interesie pisze Pan takie antypolskie „odzywki”???!

  11. aga said

    Zapraszamy Państwa do czytania załączonego Biuletynu PRP nr 289. Polecamy szczególnie artykuł Marcina Masnego pt. General i prawda.
    http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=nd201214&nr=33 Poniżej zamieszczamy kometarz do tego artykułu, nadesłany przez naszego kolegę z Bostonu Leszka Grodzkiego.
    Redakcja

    CZY GEN. W. JARUZELSKI WYKONYWAŁ POLECENIA ROCKEFELLERA?
    Artykuł Marcina Masnego zawiera niezwykle cenna informacje, która może spełniać role brakującego klocka w puzlach, odkrywających sekrety międzynarodowych porozumień, poprzedzających oficjalne rozmowy okrągłego stołu, a mianowicie tajne spotkanie gen. Wojciecha Jaruzelskiego z Davidem Rockefellerem w Nowym Jorku w 1985 roku. Wprawdzie Tadeusz Mazowiecki, przy okazji obchodów dwudziestolecia Magdalenki, patrząc w nas swoimi szczerymi, katolickimi oczami, zapewniał nas, ze „Nie było żadnego spisku,” to chyba coraz więcej Polaków zaczyna sobie zdawać sprawę z tego, ze Magdalenka byla jedynie rodzajem teatru odegranego przez starannie dobranych aktorów przed ogłupioną polska publicznością.
    Cezary Rozwadowski w swoim artykule pt. Smutna zabawa w klocki historyczne http://www.wicipolskie.org/index.php?option=com_content&task=view&id=1388&Itemid=56
    przedstawił scenariusz, według którego gen. Jaruzelski przygotował rozmowy okrągłego stołu, wykorzystując stan wojenny do wyeliminowania z gry działaczy Solidarności Polakow-patriotow i podzielił się władza ze starnnie dobranymi, głownie według kryterium etnicznego, działaczami tzw. opozycji demokratycznej oraz Polakami, na których miał teczki świadczące o ich współpracy z komunistycznymi służbami specialism, nie licząc kilku polskich tzw. „użytecznych idiotów”, którzy jedynie uwiarygodnili cala akcje.

    Cezaremu Rozwadowskiemu zabrakło wspomnianej informacji o konsultacjach gen. W. Jaruzelskiego z amerykańskim miliarderem żydowskiego pochodzenia Davidem Rockefellerem. Dopiero ten klocek pozwala zrozumieć takie sprawy jak tworzenie legendy Lecha Walesy i przyznanie mu Nagrody Nobla, rabunkowa prywatyzacje polskiego majątku narodowego, niszczenie teczek komunistycznej bezpieki, ukrywanie pochodzenia etnicznego polityków, słynne „odpieprzcie się od generals” Michnika,

    a nawet opinie JPII o Jaruzelskim jako „wielkim polskim patriocie,” nie mówiąc już o nadreprezentacji polityków żydowskiego pochodzenia we wszystkich rządach w Polsce po 1989 roku. (Por. artykuł PAŃSTWO POLSKIE A RZĄDZĄCA MNIEJSZOSC ŻYDOWSKA w niniejszym biuletynie PRP)
    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/zydokomuna/

    Wprawdzie wymiana elit politycznych nastąpiła u nas w rezultacie wojny oraz zainstalowania rządów tzw. żydokomuny, to przewrot październikowy oraz konflikt pomiędzy „chamami”czyli Polakami-komunistami ludowego pochodzenia a „Żydami” skomplikował http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?t=851 nieco sytuacje.
    Kulminacja tego konfliktu nastąpiła w 1968 roku. Wtedy to gen.W.Jaruzelski wykonał pewne posuniecie, które śmiało można nazwać majstersztykiem. Usuwając z LWP wielu oficerów pochodzenia żydowskiego, ustrzelił jednym strzałem dwa zające a mianowicie: uwiarygodnił się jako Polak z krwi i kości a w dodatku również „antysemita” oraz sprzymierzeniec Władysława Gomułki i Moczara, równocześnie pomagając w paradoksalny sposób swoim pobratymcom, ponieważ będący w konflikcie z krajami arabskimi Izrael gwałtownie potrzebował kadry oficerskiej.
    Kolejnym majstersztykiem Jaruzelskiego było powołanie na pierwszego niekomunistycznego premiera powojennej Polski „katolika” Tadeusza Mazowieckiego. Postać ta kryje w sobie mroczne tajemnice zwiazne z tworzeniem nowej rzeczywistości komunistycznej w Polsce tuz po wojnie. Redaktor Krzysztof Wyszkowski pisze o nim:
    „Propaganda będzie nachalnie wmawiać istnienie osławionych sukcesów rządu Mazowieckiego, ale jeszcze bardziej troskliwie będzie milczeć nad niesłychanym faktem, że do dzisiaj nie dało się znaleźć ani w Polsce, ani za granicą żadnego historyka, a choćby tylko jakiegoś dziennikarskiego łapsa, który by udziergał cokolwiek, co mogłoby nazywać się biografią nosiciela „siły spokoju”. Co takiego kryje się w przeszłości publicysty, działacza społecznego i polityka, że nawet prof. Andrzej Friszke nie odważy się takiej biografii przedstawić, choćby owiniętej w stos namydlonej bawełny? Czy niemożliwy do opisania jest sam udział w PAX, czy specjalne stosunki z sowieckimi agentami w rodzaju Mazura? Czy zaufanie stalinowców zdobył w pełni już w r. 1952, czy dopiero podczas walki z Kościołem we Wrocławskim Tygodniku Katolickim? Na ile tajemnicę wzmacnia udział w zakładaniu warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej? Jak to było z założeniem i redagowaniem miesięcznika Więź? A za co Kliszko nagrodził go posadą posła na Sejm PRL?”
    http://wzzw.wordpress.com/2009/09/02/mazowiecki-premier-jaruzelskiego/
    O Klubie Inteligencji Katolickiej. „To przecież z tej wylęgarni funkcjonariuszy III RP wyszli tacy giganci oportunizmu jak Tadeusz Mazowiecki, Andrzej Wielowieyski, Andrzej Celiński, Henryk Wujec czy Andrzej Friszke. Ci mistrzowie hipokryzji bezwstydnie sami sobie wystawili świadectwo: „Środowisko KIKu w końcu lat osiemdziesiątych odegrało rolę pomostu, który umożliwił negocjacje rządu z opozycją i stroną Kościelną w postaci tzw. okrągłego stołu. W lutym 1989 roku przy >okrągłym stole< w Warszawie, w ramach reprezentacji Solidarności zasiadło 20 członków KIK".(źródło: http://www.kik.waw.pl/o-klubie/historia-klubu/)
    http://www.gazetapolska.pl/17016-cicho-wszedzie
    Łatwość z jaka wspomniane "elity" podporządkowały sobie życie polityczne Polski świadczy o niezwyklej skuteczności stosowanych przez nich metod działania. Trudno narodowi o zaledwie tysiącletniej historii przeciwstawić się kulturze liczącej wiele tysiącleci. Niezwykle mylące wydaje się być przekonanie, jakobyśmy należeli do wspólnej judeochrześcijańskiej cywilizacji. Żydzi, ktorzy mieli swoje państwo jedynie w stosunkowo niewielkim okresie czasu, potrafili wypracować sposoby przystosowania się, przetrwania a nawet podporządkowania sobie narodów, wśród których przyszlo im żyć, które Eustace Mullins przyrównał do sposobu życia jaki w procesie ewolucji niektóre gatunki wypracowały w ciągu milionów lat.
    http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?p=30406&sid=bad0337e27b31280f936572870352aac
    Szczególnie skuteczna metoda okazała się być mimikra czyli przybieranie maski i udawanie kogoś innego. Ostatecznie Żydzi są świetnymi aktorami. Przeciez sam Michnik w przyplywie szczerosci powiedzial kiedys, ze "Najskuteczniejszy Zyd to Zyd zakonspirowany," Jaruzelski zagrał swoja role perfekcyjnie. Żyd, agent KGB w Wojsku Polskim, udający syna polskiej ziemiańskiej rodziny wywiezionej przez sowietów na Sybir, potrafił przetrwać wszystkie powojenne zawirowania władzy w Polsce aż na końcu został uznany za "wielkiego polskiego patriotę," który w pokojowy sposób przekazał "narodowi" władzę. W rzeczywistości zachowywał się jak uśpiony agent, udający przez cale swoje życie kogoś innego. Uśpiony agent często jest wykorzystany przez swoich zwierzchników tylo raz w życiu, kiedy przychodzi odpowiedni moment, dlatego praktycznie jest niemożliwy do wykrycia. Gen. Jaruzelski ujawnił się tylko raz kiedy został przez swojego super-szefa wezwany na rozmowę do Nowego Jorku.
    Leszek Grodzki (Boston)
    leszek-grodzki@wp.pl

    Jaruzel, TW Wolski – Margulis ?

    [Z okazji kolejnej rocznicy ataku na Polskę 13 grudnia – umieszczam trochę wspomnień o Jaruzelu. Świadkowie tych podstawień jeszcze żyją, a to w Szczecinie, czy Opolu, Warszawie czy Tarnowie. I – wobec porażającego a rozlewającego się bezprawia – "jeszcze milczą". Ale, jeśli TW Wolski dogorywa w domu "prawnie" zrabowanym rodzinie państwa Przedpełskich, to i świadkowie zdarzeń za parę lat się skończą. A "historycy współczesności" zachowują czujne milczenie, lub wymawiają się nadmiarem pracy.Czy to mogą być bajdy?

    Proszę Czytelników o naciski na uczciwszych ludzi z IPN-u, odważniejszych publicystów, by wreszcie te kruszące się świadectwa zebrali i krytycznie omówili. MD]

    Relacje o Jaruzelu

    W.P.

    …To była tajemnica nie moja lecz Rodziny, o nim pisze także Piecuch. W Szczecinie mieszkał i pracował na stoczni Odra syn stajennego z majątku, który dzierżawili Jaruzelscy, on wychowywał się z młodym i prawdziwym Wojtkiem. Rozmawiałem z nim nieraz gdy tam bywałem, przy wódeczce, mówił o wszystkim, jak go UB straszyło utopieniem w Odrze, likwidacją rodziny gdy nie będzie milczał. Po wyjeździe na 12 lat z Polski, straciłem z nim kontakt, pewnie nie żyje…

    Co szkodzi by zbadać jego DNA (obecnego WJ), przebywa w szpitalu, więc żadna to trudność, czego NKWD nie przewidziało i by łapkę prawą do kamery pokazał, porozmawiać po łacinie, ( do dziś nie chce się spotkać ze swymi ponoć "kolegami" z Gimnazjum, dlaczego?), a DNA do porównania wziąć od jego zastraszonej i chcącej żyć jego "siostry" lub pobrać z grobu mamy, która z siostrą nie rozpoznały w nim syna i brata. Matka, krótko po tym zmarła w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach, a z "siostrą" nie utrzymuje do dziś kontaktów, bo i jakie? nic ich nie łączy tylko jej strach o życie. Jaroszewicz znał tę prawdę o nim i Kiszczaku, zginął wraz z żoną i resztą swych towarzyszy, bo pisarczyk za wcześnie coś bąknął. [podobno TW Wolski był Margulis" z domu]

    Na dziś ujawnienie tego – po tym co się dzieje – jeszcze nie czas.

    =======================

    …żydobolszewik, nkw-dzista,Wolski, nie polski śmieć, czy jak mu tam naprawdę, przypomni sobie kim jest tak naprawdę, bo swej roli w NKWD wyuczył się aż za dobrze. "Zapomniał" kim jest tak naprawdę i przypomni sobie, jak go "Młot" i "Huzar" z NSZ, wziął do niewoli, i miał tę swołocz bolszewicką natychmiast rozstrzelać, lecz z litości, z racji młodego wieku tego agenta NKWD, po 50 wyciorach na gołą du… puścił szczyla bolszewickiego wolno, bo nie wiedział, faktycznie kto zacz, kogo złapali i to był Jego wielki błąd. Trzeba było tę swołocz żydobolszewicką rozwalić. Ja temu bolszewikowi Wolskiemu, agentowi NKWD, już o tym przypomniałem, także to dlaczego w niewyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach zniknęła jego "matka" pani Jaruzelska po powrocie z zesłania, a zniknąć musiała bo nie rozpoznała w ogóle w Wolskim swego syna i musiała zniknąć, właścicielka majątku, którą b. dobrze osobiście znała moja Babcia, także właścicielka majątku na Kresach- Radziwiłłów, za co pojechała cała rodzina na Sybir. Znali i świadkowie znający prawdziwą rodzinę Jaruzelskich, odpowiedzi się nie doczekałem, tylko gróźb, jak będę za bardzo ciekawy. Mamy brat zwiadowca u Berlinga znał tego osobnika jako Wolskiego, człowieka NKWD i IW, przydzielonego im do pułku zwiadu przez sowietów, by mieli nadzór nad polskimi oficerami, sam był w stopniu porucznika, osobiście spalił 7 niemieckich czołgów, za co był odznaczany, zmarł 10 lat temu, w stopniu pułkownika. A ja mam na ten temat dowody w rodzinnych pamiątkach, to była naszej rodziny tzw. polisa na przeżycie w komunie i w stanie wojennym. Nadchodzi czas by przekazać to wszystko do IPN, lecz jeszcze chyba za wcześnie na ten krok, by pozbawiać się tej polisy na przeżycie

    http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=5028&Itemid=80

  12. RomanK said

    Panie Wet3,,czy pan moze chociaz przez chwile pomyslec???? jesli to nie mozliwie prosze nie probowac bo panu cos w glowie trzasnie:-))
    MOj obiektywizm bierze sie panie Wet z tego- ze ja stamtad jestem i znam to z autopsji a pan zapytam niegrzecznie z czego??? BYl pan tam kiedys zna pan realia??? Wyrastalem wokol przesiedlonych miejscowosci z Wolynia i Podola..sluchalem relacji ludzi..czasmi drastycznych.,… ale w zdecydowanej wiekszosciu zgodnych z prawda!
    Tych ludzi stac bylo na prawde!
    Poruszylem sprawe ziem zachodnich..pan w swoim zaslepieniu nawet nie chce myslec o polaczeniu tych dwoch spraw.. Owszem mozna tak jak pan,,ale widzi pan to panska postawa jest arcy antypolska..szkodzaca polskiej Policy.
    Zapytam jeszcze raz nich mi pan powie- jak pan sobie wyobraza ponowne zajecie Kresow..tzn Halyczyny???
    KIm pan je nasiedli??? CO zrobi pan z ludzmi tam mieszkajacycmi??? CO zrobio pan z Niemcami na tej samej zasadzie chcacymi powrocic na ichnie Kresy do ich Heimat…
    Zapyta pan pana PIotra X ile brakowalo w Ziemi Przemyskiej kosciolow rzymskich..zanim pan sie zapusci glebiej:-))
    Kiedy ustanowiono pierwsze w historii biskupstwo rzymskie w Przemyslu i kogo zrobiono buskupem….
    A przedwszystkim Lechici to nie Polacy panie Wet…nie moze pan tego zrozumiec???? Jak Rusiny to nie Ukraincy… bo ani jednych ani drugich wtedy jeszcze nie bylo????
    To byli Slowianie i przechodzenie tych ziem nie mialo nic wspolnego z pojeciem wlasnosci narodowej czy wplywow narodowych w dzisiejszym pojeciu.
    Niech pan zastanowi sie co pan robi..i panu podobni…mowielem panu wielokrotnie przeszlosci nawet Pan Bog nie zmienia…mysli pan ze panu uda sie ja zmienic….moze pan, ale to co pan robi teraz moze paskudnie zdeformowac przyszlosc panskim wnukom….
    Niech pan popatrzy do lustra,.,,i zobaczy antyplskiego osobnika, co wydaje mu sie ze dobrze chce…..
    Tak jak tlumaczenia- ze Lwow byl ruskim wrzodem:-))) po co pan opowiada takie bzdury…
    Niech pan siegnie do rocznikow statustycznych i zobaczy dane ze spisow przedwojennych…

  13. Przecław said

    Panie Romanie, antagonizmu między Rusinami a Polakami nigdy nie było i nie ma.
    Jest między Polakami a tzw.”Ukraińcami” tj zbiorowiskiem sztucznie kreowaym na naród przez żydo-szwabo-masonów, ludziom których odcięto od ich własnej przeszłości a w zamian rzucono zakłamane mity na których nie da się zbudować prawidłowo funkcjonującego narodu. Bo budować można tylko na prawdzie.

  14. Ad. 6

    „Wszystko pięknie, tylko Niemcy w owym czasie nie tylko mówili, ale i działali ”

    – Z tym, że Niemcy nie mieli u siebie piątej kolumny. My mieliśmy.

  15. Ad. różne takie

    To może weźcie sam Lwów, a Ukrainę razem z Ukraińcami zostawcie.

  16. wet3 said

    @ Roman K
    Prosze mi bzdur nie opowiadac. Niemcow mam tam, gdzie slonce nie dochodzi! Zachcialo im sie wojny i dlatego mamy teraz ziemie polnocno-zachodnie. – Zioemie, ktore w posiadaniu szwabow byly st5osunkowo krotko, ale w sposob niezwkle efektowny, wiekszosc ich zostala zniemczona w bardzo krotkim czasie – praktycznie w ciagu XIX wieku. Przede wszystkim jest zasadnicza roznica miedzy szwabami zyjacymi kiedys na naszych ziemiach polnocno-zachodnich i Polakami zyjacymi na NASZYCH terenach etnicznych – Rusi Czerwonej. Szwaby, na polecenie swych wladz cywilnych i wojskowych zrejterowaly. Polacy zostali „unicztozeni” poprzez ludobojstwo i sowiecka przemoc! Lechici, prosze to sobie zapamietac, byli, tak jak my, Polakami! Zastanawiam sie bardzo powaznie nad tym czy w ogole wolno mi traktowac pana jako Polaka?

    Niech Pan będzie spokojny. Wolno. Mnie też bardzo brakuje polskich Kresów, ale co się stało, już się nie odstanie. – admin

  17. Przecław said

    cd.
    Co przyszło Rusinom ze zniszczenia wspaniale funkcjonującego i żywotnego centrum kultury i nauki, którego sami Rusini byli częścią.
    Co przyszło ze zniszczenia uniwesytetów i politechniki, biblioteki braci Załuskich, teatrów, gimnazjów ?
    Prawdą jest że większość tej kultury była w łacińskim alfabecie, ale czy to taka wielka szkoda ? to ma też i dobre strony otwarcia na świat i wielu mieszkańców obecnej Ukrainy życzyło by sobie tegoż alfabetu teraz.

    Moja prababka była Rusinką z rodziny od dawna osiadłej w Sanoku, ale nigdy do glowy jej nie przychodził antagonizm z Polakami.

    Zgadzam się, że pryncypium polskiej polityki od r.1945 powino być zagospodarowanie Ziem Odzyskanych. Niech pan czyta co pisał ś.p. Edmund Osmańczyk, polecam zwłaszcza „Sprawy Polaków” /1946/ i „Rzeczpospolita Polaków” /1977/ . Ta pierwsza jego książka zakazana w latach 1948-1982.
    Cholera mnie bierze, jak widzę, że obecni agenci rządzący Polską postępują dokładnie wbrew Jego zaleceniom.

    Natomiast nie rozumiem przeciwko czemu pan protestuje. To, że odzyskaliśmy Ziemie Piastowskie nie wyklucza jeszcze tego, że Lwów mógł zostać przy Polsce i jestem pewien, że Rusini z tego powodu by nie płakali, a większość była by szczęśliwa. Sam, kilka lat temu przekonałem się o tym naocznie, kiedy miałem kontakt z ludżmi mieszkającymi we Lwowie, wcale nie deklarującymi się jako Polacy.
    Prawdopodobnie ci Rusini, ktorzy zostali by Polsce czuli by się w większości Polakami zachowując i rozwijając własną kulturę i język ale bez antagonizmu.
    Być może kiedyś dojdzie do prawdziwej współpracy między Polską a Ukrainą, podstawowym warunkiem jest wyrzeknięcie się i potępienie banderyzmu.

    Niemcom należało odebrać ile wlezie, rozumiał to świetnie polski patriota Rokossowski, który namówił Stalina do przesunięcia polskiej granicy na zachód od Nysy Kłodzkiej w r.1944. A sam Stalin też miał dość przyglądania się niemieckim masowym mordom na Polakach i Rosjanach, dlatego chętnie na to poszedł.

  18. Tom said

    A co z „ziemiami odzyskanymi”? Co z Wrocławiem, Szczecinem itp.? Odzyskalibyśmy ziemie wschodnie – zdewastowane przez sowietów. Być może jednak, byśmy stracili dobrze zagospodarowane ziemie zachodnie. Szkopy mogliby nie przepuścić takiej okazji.

  19. wet3 said

    @ Tom (18)
    Ziemie polnocno-zachodnie sa integralna czescia Polski. „Zafundowaly” je nam szwaby rozpoczynajac 2WS. Nie mowie o zadnej wymianie! Prosze nie zapominac, ze z wojny wyszlismy z terytorium o 20% mniejszym. Nie mam nic przeciw przesunieciu na szych granic na zachod, ale nasze terytorium powojenne NIE powinno byc uszczuplone kosztem tych naszych ziem wschodnich, na ktorych stanowilismy wiekszosc. – A tych terenow, pozostajacych dzis poza granicami Polski, bylo sporo – woj. wilenskie, nowogrodzkie i nawet tarnopolskie w ktorym bylismy najliczniejsza grupe etniczna. Tu wchodzi w gre kwestia okolo 80 tys. km2.

  20. wet3 said

    @ Przeclaw (17)
    Gdyby Stalin mial odrobine oleju we lbie, to by wypchnal szwabstwo za Labe! – tam gdzie byly ich ziemie 1000 lat temu! – Tak powinien byl to zrobic!

  21. RomanK said

    Panie Przeclawie kto tam u nas w Sanoku. Przemyslu, Jaroslawiu, Krosnie…zwracal uwage kto Rusin kto Mazur czy Gluchoniemiec, Wegier, Slowak, Czech wszyscy byli „swoi”… Ciotki wujki, przybozne…swoki,,,
    Cerkiew czy kosciol?? trzymali sobie dzieci do chrztu nawzajem , pop pomagal ksiedzu spowiadac na swieta, ksiadz popowi…cerkiew stala z drugiej strony palcu Koscielnego….wsieta trwaly podwojnie…
    Ale..to bylo….nie bylo Ukraincow….sami swoi,,,,ale to BYLO….i nie ma!
    I sie nie wroci….
    A ziemie Zachodnie dostaly sie Polsce w niezyklym sbiegu okolicznosci…oczyszczone z kilkuwiekowej nasiedlenczej niemieckiej ludnosci,,,
    Niech pan zapyta przesiedlonych czy chca wrocic w Bieszczady a Beskid…????
    Jaq pytalem wielu ludzi, co przyjezdzali odnawiali groby…ci z Lubuskiej ziemi, czy olsztynskiej…kazdy tylko sie usmiechal…panie do czego..po co..kto by dal rade z ta ziemia ??? Zupelnie innyc styl zycia pracy,,,obyczaju…
    Pan wie ze ci nasze Lemki. Rusiny budowali Okreg Miedziowy..oni wczesniej racowali na terenach roponsonych Karpat…ich dzieci to Polacy..
    Niech pan tylko pomysli pol miliona ton miedzi na rok..2800ton srebra..zloto i cala tablica Mendelejewa…Slask…Pomorze..Warmia …czysto polskie..
    Inna sprawa co z tego maja Polacy…. Miasta odbudowane i juz calkowiecie przebudowane..zamiast pomieszanego Lwowa Wroclaw, Szcecin, Gdansk…To co tracilismy wieki w ciagu jednego roku przyszlo z powrotem. Drogi mosty, linie komunikacyjane…
    Niemcow udalo sie przesiedlic bo i zginelo ich 4 mln zolnierzy..praktycznie caly samczyk wybity…2 mln kobiet…
    Niech pan zapyta ludzi Rusinow tych co ich przesiedlili na Wolyn i Podole…pytam wrocilibyscie…odpowiedz..na kolanach….
    Moze udaloby sie zamienic polskich Ukraincow na tych co chcieliby byc z powrotem Polakami:-))
    Ja nie chce byc zlymerozem… ale neich Reka Boska broni Polske przed wlaczaniem Halyczynskiego Piemontu Ukrainy…
    Czy mamy za malo problemow z bajzlem w jaki zamieniono Polske??? doprawic to jeszcze czosnkiem halyczynskim ???

  22. Kazek said

    Pani Ago ma Pani więcej o Jaruzelskim?

  23. wi42 said

    Re: 21 – RomanK
    Wyczytuje z Pana wpisu, ze jest Pan moim sasiadem (Austin). Pozdrawiam…

  24. RomanK said

    Bliskim zreszta:-))) dwie godziny szybkiej jazdy…:-))) EeeeeeeeeeeHaaaaa:-))

  25. wet3 said

    @ Marucha
    Oczywiscie, ze zdaje sobie sprawe iz odzyskanie Kresow jest obecnie niemozliwe. Jednak zawsze bede pamietal, ze ziemie te zabrano nam bezprawnie sila zmieniajac ich obraz etniczny poprzez ludobojstwo przemoc oraz wywozki. Dlatego zawsze pokreslal bede nasze bezsprzeczne prawo do tych ziem. Tych zas, ktorzy tywierdza, ze np. Lwow jest ukrainski, czy Wilno jest litewskie zawsze bede traktowal z pogarda. Realpolitik polega na niezapominaniu co jest nasze i bezwzglednym upominaniu sie o swoje przy kazdej nadarzajacej sie okazji, a nie – jak tu niektorzy otwarcie to robia wmawianiu nam, ze ziemie te nie sa nasz!

  26. wet3 said

    @ 21
    Cholernie dziekuje za przecudna wiadomosc oglaszajaca nam, ze to wielcy Rusini zbudowali nam zaglebie miedziowe. Widocznie musieli to zrobic za nas, bo Polacy to straszne nieuki, patentowane lenie i nie potrafia niczego sami zrobic. Pewnie, jak zaglebie to bylo budowane to Polacy opalali sie na plazach nad Baltykiem albo w slonecznej Italii! Prosze przestac pieprzyc nam tego typu bajki. Niech sie pan nie kompromituje!

  27. RomanK said

    Panie Wet ma pan lod pod reka garsc na krocze..pomaga..i nei pisze ze Wielcy Ukraicy nam budowali to pana slow zbudowali…tylko, ze przesiedlency pracowali przy budowie Zaglebia….wielu…i pracuja tam do dzis dnia.. ja widac nie koniecznie nam… cos z tego kapie:-)))
    Tak samo jak dzis Polacy buduja rozne rzeczy po calym swiecie…i to wcale n ie dla Ojczyzny i dla Chwaly ale za pieniadze,,na zycie…smutne i malo patriotyczne..
    No i ziemie nie sa nasze..kiedys byly..ale dzis juz nie nasze…pole dziadka tez nie moje i nawet dom moj juz nie moj,,, jeszcze troche i nie bedzie ani mnie ani pana…to nie kompromitacja,,,to samo zycie.

  28. Przecław said

    Roman K

    Niech pan jeszcze raz przeczyta mój krótki wpis #7. Wnioski, które pan wyciąga dale ko przekraczają ten wpis.
    W r.1944 i jeszcze nawet w trakcie powstania warszawskiego przebieg granicy wschodniej PRL nie był do końca zdecydowany. Pisze o tym syn Bieruta Jan Chyliński w wydanej w r.1990m „Mój Ojciec”.
    Wg niego zaszkodziła w ostatnim momencie konfrontacyjna postawa Mikołajczyka, wywołanie powstania, jego brak autorytetu. Będąc w Moskwie podczas p.w. Mikołajczyk miał szansę dogadania się ze Stalinem, musiał by jednak podjąć decyzję samodzielnie, wtedy wschodnią granicę można było przesunąć dalej na wschód. Jednak Mikołajczyk odpowiedział Stalinowi, że nie ma do tego mandatu rządu w Londynie i odłożył sprawę, po czym powrócił do Londynu, a autoryzacji i tak nie uzyskał.
    Myślę, że jeśli granica była by dalej na wschód to było by to z wielką korzyścią dla ludności tam mieszkającej bo nie została by przerwana wielowiekowa więż i rozwój które uległy zniszczeniu lub zahamowaniu na skutek przesunięcia ludności. Czy w takim wypadku granica zachodnia uległa by zmianie nie jest oczywiste.

  29. Przecław said

    #20 Wet3

    Jestem takiego samego zdania, że brak poparcia Stalina dla utworzenia suwerennego państwa Łużyc był jego wielkim błędem. Mógł też właczyć ten kraj na zasadzie autonomii. do Polski i/lub Czechosłowacji, jak postulowały, wręcz błagały go o to delegacje Łużyczan w Moskwie.
    Nie jest łatwo jednak powiedzieć na ile miał on wolną rękę, nie znamy wszystkich okoliczności.

  30. Reblogged this on ZYGFRYD GDECZYK.

  31. Marucha said

    Re 25:
    Niech Pan nie traktuje z pogardą ludzi, którzy są dobrymi Polakami, lecz pewne rzeczy widzą inaczej.
    Tu nie chodzi przecież o zakłamywanie faktów, lecz o opinie na ich temat.

  32. Przecław said

    ad.28

    Książka Chylińskiego nosi tytuł „Jaki był. Bolesław Bierut, wspomnienia syna”., wydana w r.1999.

  33. RomanK said

    Panie Przeclawie…..ja doskonale rozumiem o czym pan mowi…ale naprawde wydaje sie panu ze Mikolajczyk cos mogl??? Stalin mial swoj rzad samozwanczy PKWN – i nie musial negocjowac z ..NIKIM! A najmniej z Polakami…
    Sprawy zosaly ustalone i uzgodnione w Teheranie i Jalcie ,,na gebe, bez podpisow bez papierow czyli porzadnie i na dlugo. Polakow przy tym nie bylo..bo i nie byli potrzebni. Ktos dla nas cos zrobil i wiedzial- jak mozna zrobic dla Polakow cos dobrego…czyli zrobili to bez nas:-)))
    O Sorbach Luzyckich Stalin poprostu nie wiedzial..mial o to pozniej pretensje do Osobki-Morawskiego…najprawdopodobnie przylaczylny ich do Czechoslowacji,,gdzyz znal dobrze Polakow i Ukraincow i nie dopuscilby do opieki nad Sorbami Polakow.

  34. osoba prywatna said

    19 maja mija 146 rocznica urodzin generała Tadeusza Jordan – Rozwadowskiego.

    Ten wielki obrońca Ojczyzny z lat 1919/1920 jest dziś niemal zupełnie zapomniany.
    Tymczasem zasługi dla Polski stawiają Go w szeregu najwybitniejszych Polaków nie tylko w XX wieku, ale w całej historii Narodu.

    Generał pochodził z rodziny o tradycjach patriotycznych i wojskowych. Jego przodkowie brali udział we wszystkich polskich wojnach okresu zaborów.

    Urodził się 19.V.1866 r. Zdobył wszechstronne wykształcenie i doświadczenie wojskowe i dyplomatyczne w armii austrowęgierskiej, w której dosłużył się stopnia generała broni. W odrodzonej Ojczyźnie, jako dyplomata wystąpił, m.in., z programem granic wschodnich Polski. Jako żołnierz wsławił się jako obrońca Lwowa i Małopolski Wschodniej przed Ukraińcami. Jednak życiową rolę odegrał w trudnych dniach agresji bolszewickiej na Polskę w 1920 r. Mianowany Szefem Sztabu Generalnego 22 lipca 1920r. swoim entuzjazmem wyrwał współpracowników z marazmu i poczucia klęski. W początkach sierpnia przygotował, wydany 6.VIII przez Sztab, a podpisany przez Niego, plan-rozkaz operacyjny Bitwy Warszawskiej, w którym zadanie ofensywne wyznaczył grupie manewrowej znad Wieprza. 9.VIII rozkazem operacyjnym nr 10000 wprowadził zmiany do planu wyznaczając zadania ofensywne również armii gen. Sikorskiego operującej nad Wkrą na północ od Stolicy. Był to tzw. „manewr kanneński”. Plan został zrealizowany przynosząc nam historyczne zwycięstwo, które obroniło młode państwo polskie przed niewolą, a Europę przed zalewem bolszewizmu. Gen. Rozwadowski kierował w Warszawie całością bitwy, będąc wówczas, de facto, głównodowodzącym polskimi siłami. W wolnej Ojczyźnie był autorem m.in. planu przezbrojenia armii z kawalerii na broń pancerną. W czasie zamachu majowego stanął w obronie Konstytucji za co spotkały go później, moralne (oszczerstwa w prasie) i fizyczne (więzienie bez sądu), prześladowania. Wypuszczony z więzienia, ze złamanym zdrowiem (najprawdopodobniej podano mu wolno działającą truciznę), zmarł 18.X.1928r. Został pochowany wśród swoich żołnierzy na Cmentarzu Orląt we Lwowie. Cześć Jego pamięci !
    http://www.kurkiewicz-family.com/general_tadeusz_jordan.htm

  35. Aha said

    #11
    „”Najskuteczniejszy Zyd to Zyd zakonspirowany,” Jaruzelski zagrał swoja role perfekcyjnie. Żyd, agent KGB w Wojsku Polskim, udający syna polskiej ziemiańskiej rodziny wywiezionej przez sowietów na Sybir, potrafił przetrwać wszystkie powojenne zawirowania władzy w Polsce aż na końcu został uznany za „wielkiego polskiego patriotę,” który w pokojowy sposób przekazał „narodowi” władzę.”

    Wczesniejszy casus – niejaki Ziuk Selman zwany Pilsudskim.

  36. Aras said

    # 34

    Tosze pofinno natychmiaszt karać. Tojeszt kłamstfo Cut nat Wisła.
    Kaszty mondry fie sze ten Cut srobił nasz fielki Fuc ze swoja armia kobyl i sieczka, a nie jakiś goj.
    Nasz fileki Fuc obchoci kaszta rocznica urocin w cala polska parsa i tego nie tszepa pszypominać.

  37. Przecław said

    #33

    Powinien pan to przeczytać i samemu wyciągnąc wnioski.
    Stalin, skoro jak pan wie mógł przesunąć granicę z Nysy Kłodzkiej na Luzycka, to byc może mógł w pewnym stopniu skorygować tą na wschodzie, sam pan mówi, że od niego zależało co stanie się z Łużycami.

    No, do końca to ja nie wiem i chyba nikt nie wie jaka była by decyzja, ale tak dać się podpuścic Retingerowi z tym powstaniem to wyjątkowa nieodpowiedzialność i zdrada, która spada na kilka osob samozwańczo uzurpujących sobie władze.

    Nic nie wiem o tym, że miał pretensje do Osóbki o Łużyczan, czy może pan coś o tym napisać konkretnego ?
    I przyznam się, że brzmi to nieprawdopobnie, bo wiadomo że delegacje Łużyczan jeżdziły do Stalina i to przed faktem, a nie po. Oni domagali się także przyłączenia do Polski.

    W imię czego wpada pan w antypolską manierę i to wzorem starego „dziada”, który obwiniał Polaków a sam był szmatą, od kiedy to zapatruje się pan na takie „wzory” do naśladowania ??? Co do Ukrainców, to chyba niewiele mieli wtym zakresie do powiedzenia.

    Bynajmnie nie jest prawda, jak pan sugeruje, ze Stalin miał złe zdanie o Polakach, wręcz przeciwnie. Wieczorkiewicz uważa, że Przewalski faktycznie był ojcem Stalina. Ciekawe dlaczego nie chcą przebadać jego DNA ?

  38. wet3 said

    @ Marucha (31)
    Kazdego, ktory wypowiada sie w tych sprawach tak jak Roman K traktuje z pogarda. Mamy obowiazek pamietac o tym co zostalo odebrane nam bezprawnie i przemoca!!!
    PS – I niech mi Roman K nie wmawia nam skonczonych glupot, ze Lwow byl miastem wieloetnicznym a nie polskim. Owszem, w miescie tym, poza wieksza grupa pejsatych byly inne mniejsze grupy etniczne. Jednak miasto to bylo, od czasu odbudowania przez Kazimierza Wlk. miastem POLSKIM! Kto twierdzi inaczej – ten jest KLAMCA!

    Niech Pan zachowa pogardę dla wrogów, a nie dla ludzi z tej samej strony barykady – admin

  39. wet3 said

    @ Wandaluzja (1)
    Wszystkie znane mi zrodla podaja Niemen jako wschodnia i polnocna (za wyjatkiem okolic Klajpedy) granice plemion pruskich. Wiem, ze po rozbiciu Jacwiezy Litwini zajeli jej tereny miedzy Niemnem a wschodnia granica bylych Prus Wschodnich. Dlatego ze zdumieniem przeczytalem panska wypowiedz o Krolewcu jako o litewskiej Littawie!

  40. Piotrx said

    Polski Lwów w ukraińskim morzu?

    http://www.bibula.com/?p=30332

    Reżim komunistyczny tzw. Polski Ludowej nie zaprzeczał z reguły, bo zaprzeczyć temu nie był w stanie, że Lwów i Wilno odegrały wielką rolę w historii Polski – że były miastami polskimi z krwi i kości. Stąd propaganda reżimowa głosiła, że co prawda Lwów i Wilno były miastami polskim, ale „w niepolskim morzu” i dlatego w 1945 roku odpadły od Polski.

    Odnośnie Wilna to jest to wierutna bzdura po dziś dzień. Wilno, pomimo wysiedlenia z Wileńszczyzny w latach 1945-46 aż 89 093 Polaków i ponownie w latach 1957-58 ok. 35 000 Polaków, pozostaje nadal otoczone polskim morzem: Polacy zdecydowanie dominują w powiatach wileńskim i solecznickim.

    Przypatrzmy się bliżej stosunkom ludnościowym w powiecie lwowskim.

    W 981 roku książę kijowski Włodzimierz dokonał zbrojnej agresji na Państwo Piastów i włączył dzisiejszą Ziemię Lwowską (znaną jako Grody Czerwieńskie) do Rusi. Ruski kronikarz Nestor wyraźnie zaznacza, że owe Grody Czerwieńskie były własnością „Lachów”. W latach 1018-31 (dzięki wyprawie zbrojnej Bolesława Chrobrego) i 1069-90 (wyprawa zbrojna Bolesława Śmiełego) ziemie te udało się ponownie przyłączyć do Polski. W 1090 roku Polska je ponownie utraciła na rzecz Rusi, do której należały do 1340-49 roku. Zapisane w testamencie przez ostatniego księcia Rusi Halicko-Wołyńskiej Jerzego II królowi polskiemu Kazimierzowi Wielkiemu zostały przyłączone do Polski.

    Do 1772 roku stanowiły terytorium Polski, w latach 1772-1918 były ziemiami polskimi pod okupacją austriacką, od 1867-69 z pełną autonomią (rządzona przez Polaków), w latach 1918-45 były częścią składową II Rzeczypospolitej (międzynarodowe uznanie ich przynależności do Polski od 1923 r.).

    250-letnie panowanie ruskie w Ziemi Lwowskiej sprawiło, że miejscowa ludność uległa rutenizacji, tym bardziej, że już pod koniec XI w. narzucono jej obrządek wschodni (prawosławie).

    Od 1340 roku trwał stały proces polonizacji tej ziemi. Nie drogą zarządzeń administracyjnych, a na zasadzie dobrowolnej decyzji danej osoby czy osób, poprzez działalność misyjną prowadzoną przez Kościół katolicki, przez mieszane małżeństwa i osiedlanie się Polaków na tych wówczas słabo zaludnionych terenach, od stu lat (1240-1340) niszczonych przez najazdy tatarskie. W rzymskokatolickiej archidiecezji lwowskiej (od 1412 r., przedtem od 1375 r. archidiecezja halicka) do połowy XV w. powstało już około 100 parafii, w 1809 roku było ich tam już 207, w 1875 roku 300, a w 1938 roku 412 parafii.

    Rozwój liczebny Polaków w powiecie lwowskim ilustruje powstawanie parafii rzymskokatolickich (polskich) na tym terenie (poza Lwowem): Hodowica (XIV w.), Szczerzec (1391 r.), Sokolniki (1396 r.), Krotoszyn (1399 r.), Dawidów (XV w.), Rzęsna Polska (1400 r.), Czyszki (1420 r.), Kościejów (1430 r.), Jaryczów Nowy (1431 r.), Biłka Szlachecka (1441 r.), Zimna Woda (1453 r.), Prusy (przed 1485 r.), Malechów 1521 r.), Rakowiec (przed 1598 r.), Nawaria (1627 r.), Wołków (przed 1638 r.), Zubrza (przed 1655 r.), Siemianówka (1660 r.), Kukizów (1668 r.), Winniki (1738 r.), Żydatycze (1906 r.), Barszczowice (1910 r.), Sichów (1912 r.), Białohorszcze (1913), Brzuchowice (1918 r.), Pustomyty (XX w.).

    Ludność polska w powiecie lwowskim była więc zasiedziałą od kilku wieków, a w wypadku Polaków pochodzenia ruskiego „od zawsze”.

    Austriacki spis ludności przeprowadzony w 1880 roku wykazał w powiecie lwowskim (bez Lwowa) 98 091 osób, z których językiem polskim posługiwało się w domu 42 116 osób, ruskim/ukraińskim 47 728 osób, niemieckim 8388 osób (Niemcy i Żydzi) i innymi językami 56 osób. Z 42 116 osób posługujących się językiem polskim w domu 38 425 było rzymskokatolikami. W dobie autonomii Galicji w latach 1867-1918, kiedy to kraj ten znajdował się de facto w rękach polskich, znacznie wzrosła liczba Polaków tam mieszkających, głównie przez asymilację już przedtem spolonizowanych kulturalnie Rusinów. Po odrodzeniu się państwa polskiego w 1918 roku, w którego granicach znalazła się cała Galicja, władze polskie przeprowadziły spis ludności w 1921 roku i w 1931 roku. Spis ludności z 1921 roku wykazał, że 55,7% ludzi zamieszkujących powiat lwowski podało swoją narodowość jako polską. Natomiast spis z 1931 roku odnalazł na terenie powiatu lwowskiego (bez Lwowa) 142 881 osób, z których 80 712, czyli 56,5%, podało się za Polaków. Z kolei liczba rzymskokatolików w tym powiecie wzrosła z 38 425 osób w 1880 roku do 67 430 osób w 1931 roku. W trzech miasteczkach na terenie powiatu: Jaryczów Nowy (2555 mieszk.), Szczerzec (1210 mieszk.) i Winniki (5516 mieszk.) Polacy stanowili 68,7% mieszkańców. Spośród 133 600 mieszkańców wsi 74 320, czyli 55,7%, stanowili Polacy, z których 64 041 było rzymskokatolikami.

    Na terenie powiatu lwowskigo były 124 wioski wchodzące w skład 16 gmin wiejskich, w których stan ludności polskiej przedstawiał się następująco: Biłka Szlachecka – 7 wiosek: 9138 mieszk. – 66,5% Polaków; Brzuchowice – 13 wiosek: 15 530 mieszk – 60,7% Polaków; Czerkasy – 7 wiosek: 5879 mieszk. – 4% Polaków; Czyszki – 8 wiosek: 9319 mieszk. – 47,1% Polaków; Dawidów – 9 wiosek: 9838 mieszk. – 82,4% Polaków; Dublany – 11 wiosek: 13 414 mieszk. – 46,2% Polaków; Jaryczów Stary – 8 wiosek: 8735 mieszk. – 22,7% Polaków; Krasów – 10 wiosek: 6016 mieszk. – 39,8% Polaków; Krzywczyce – 3 wioski: 4904 mieszk. – 57,8% Polaków; Nawaria – 14 wiosek: 15 181 mieszk. – 67% Polaków; Ostrów – 16 wiosek: 11 833 mieszk. – 36,4% Polaków; Prusy – 4 wioski: 6568 mieszk. – 88% Polaków; Sokolniki – 7 wiosek: 9059 mieszk. – 69,9% Polaków; Zimna Woda – 7 wiosek: 8186 mieszk. – 72% Polaków.

    Z 16 gmin w 8 Polacy stanowili bezwzględną większość mieszkańców i w 2 względną. Ukraińcy stanowili większość ludności tylko w 6 gminach powiatu lwowskiego.

    Spośród 124 wiosek w powiecie lwowskim Polacy w 59 stanowili bezwzględną większość mieszkańców, w tym w 42 wioskach powyżej 75% ludności. 20 wiosek: Biłka Królewska – 1132 mieszk., Biłka Szlachecka – 2080 mieszk., Czyszki – 2429 mieszk., Dawidów – 2614 mieszk., Falkenstein – 407 mieszk., Ganczary – 410 mieszk., Kamienopol – 661 mieszk., Kościejów – 661 mieszk., Kozielniki – 776 mieszk., Krotoszyn – 1172 mieszk., Maliczkowice – 570 mieszk., Pasieki Zubrzyckie – 516 mieszk., Prusy – 1718 mieszk., Sichów – 1298 mieszk., Siemianówka – 2461 mieszk., Sokolniki – 3792 mieszk., Winniczki – 708 mieszk., Zarudce – 1379 mieszk., Zimna Woda – 2114 mieszk., Zimna Wódka – 1072 mieszk., Zubrza – 1513 mieszk. było w zasadzie w 100% zamieszkałych przez Polaków.

    Tak w liczbach przedstawia się PRL-owskie twierdzenie „ukraińskim morzu otaczającym Lwów”.

    Marian Kałuski

  41. Piotrx said

    A tutaj dla zainteresowanych jeszcze mapka przedstawiająca rozmieszczenie prapolskich nazw miejscowych w górnych częściach dorzeczy Bugu, Sanu i Dniestru na podstawie badań wstępnych – wg. prof. J.Nalepy

    http://www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/bastion/bastion.html

  42. Przecław said

    #33

    Wypowiedż Churchilla w Izbie Gmin z grudnia 1944: /-/”Gdy p.Mikołajczyk opuścił Moskwę /w pażdzierniku/ spodziewałem się. że wróci on mniej więcej w ciągu tygodnia z upoważnieniem rządu polskiego w Londynie uzgodnienia sprawy granic na podstawie linii Curzona „A”, która pozostawia Lwów po stronie rosyjskiej” /-/

    Czy Churchill kłamał sugerując, że winę za przyznanie Lwowa „Rosji” ponosi polski rząd w Londynie ?
    Nie jestem w stanie na to odpowiedzieć, choć syn Bieruta twierdzi, że mówił prawdę, twiedząc że jeszcze w pażdzierniku 1944 sprawa przynależności Lwowa była otwarta.. Tak czy inaczej była to wyjątkowo bezczelna gra Churchilla, bo jak by zareagował, gdyby od niego jakiś kraj zarządał zrzeczenia się polowy terytorium Wielkiej .Brytanii i to jeszcze bez uzgodnienia z rządem…

  43. RomanK said

    Kurdupel moze tylko pamietac i psioczyc..po tym zawszem poznaje sie kurdupla.
    Kurdupel pamieta tylko to- co jemu zabrali..nie pamieta tego co mu dali przemoca:-))
    Stany emocjonane kurdupli….sa ich wlasna sprawa:-)_))

  44. RomanK said

    Panie Piotrze czytuje pan za Kaluskim L

    W 981 roku książę kijowski Włodzimierz dokonał zbrojnej agresji na Państwo Piastów i włączył dzisiejszą Ziemię Lwowską (znaną jako Grody Czerwieńskie) do Rusi. Ruski kronikarz Nestor wyraźnie zaznacza, że owe Grody Czerwieńskie były własnością „Lachów”. W latach 1018-31 (dzięki wyprawie zbrojnej Bolesława Chrobrego) i 1069-90 (wyprawa zbrojna Bolesława Śmiełego) ziemie te udało się ponownie przyłączyć do Polski. W 1090 roku Polska je ponownie utraciła na rzecz Rusi, do której należały do 1340-49 roku. Zapisane w testamencie przez ostatniego księcia Rusi Halicko-Wołyńskiej Jerzego II królowi polskiemu Kazimierzowi Wielkiemu zostały przyłączone do Polski.

    —— pare zdan i tyle klamstw:-)))

    Pisze Nestor ze zabral grody Lacham…prali sie jako rodzina o wszystko..tak samo jak dzis…BO nei bylo to wlasnoscia ani Lachow ani zadnego panstwa- ktorego w tedy nie bylo ale kniazi… spokrewninych zeniacych sie dajacych posagi i odboierajcy je…
    To co>>>- jak Jaroslaw dal corce wiano…to dal wlasnosc Bolkowa- czy swoja..i nie Poslce bo takiej nie bylo- ale tylko i wylacznie swojej wlasnej corce…
    Ziemie ulegly rutenizacji:-))))) heheh…….e a to co takiego?????
    Kto ulegl??? Ile bylo diecezji obrzadku rzymskiego na tych ziemiach??? na ziemii Przemyskiej , sanockiej????

    Początki chrześcijaństwa na terenach obecnej archidiecezji przemyskiej sięgają X stulecia. Wiąże się je z zależnym od Czech -państwem krakowskim- (ok. 966 – do ok. 990), którego wschodnie granice opierały się o rzeki Bug i Styr, zaś południowe o Karpaty. Obejmowało ono
    terytoria kilku zachodniosłowiańskich plemion, w tym także wysuniętych najdalej na wschód Lędzian, zamieszkujących między innymi dorzecze Sanu wraz z Przemyślem. Po zorganizowaniu około roku 973 diecezji praskiej i ołomunieckiej -państwo krakowskie- (w tym Przemyśl) znalazło się w ich granicach. Wówczas też rozpoczęła się zorganizowana akcja misyjna wśród miejscowej ludności. -Państwo krakowskie- około, lub wnet po roku 990, zostało przyłączone do monarchii piastowskiej.

    Powołana do życia przy końcu roku 999 metropolia gnieźnieńska objęła całe terytorium monarchii Bolesława Chrobrego. Przemyśl wszedł wówczas do nowo utworzonej diecezji krakowskiej. W tym miejscu należy odnotować „”””””””hipotezę przyjmowaną przez część historyków””””, że w monarchii Bolesława Chrobrego (- 1025) i Bolesława Śmiałego (- 1081), obok metropolii gnieźnieńskiej istniała druga metropolia łacińska ze stolicą w Sandomierzu. emmmm pstremmmm bzdremmmmmmmm:-)))
    LUdnosc to byli Wilki i Lendzie..Wilki juz wtedy rozpadali sie na fragmnetu..byli ozostalocia H;rvatow Bialych…Lechitami nei byli….. ale Lendzie byli, ale trzymali sie z Wislanami Czechami- jako ze trzymal ich obrzadek slowianski Cyrylo Metodianski…
    Zreszta pierwszym biskupem rzymskim w Przemyslu byl Erick Wiensen mianowany przez papieza w 1377 roku organizujacy diecezje Halicka…
    Przypomne tylko ze kniaz Ruski Jerzy I to syn siostry Lokietkowej a Jerzy II Trojdenowicz to Mazowiecki Piast i on bezpotomny zapisal te ziemie Kazimierzowi Piastowiczowi….

    Nie wiem kto sie uczy wy panowie od Halyczyniakow czy oni od was:-_)))))))gdyby nie odmiennosc jezykow nei odroznilby was”=____

  45. wet3 said

    @ Marucha
    Czytajac Pana komentarze odnosze wrazenie, ze wyraznie dzielimy sie tu na dwie (niestety!) druzyny. Z jednej strony jest p.Aga, panowie Piotrx, Przeclaw, Kapsel, ja i wielu innych. W drugiej jest p. Roman K, Polski.blog.ru oraz inni, a Pan lawiruje pomiedzy tymi dwoma grupami.
    Szkoda !!!
    No, niech Pan komus znajacemu fakty wytlumaczy w jaki sposob mozna spokojnie przejsc obok twierdzen p.Romana K, ze glowna cecha Lwowa byla jego wieloetnicznosc (a nie polskosc i slepe przywiazanie do Rzplitej!), lub, ze Lwow polozony byl w morzu ukrainskim?

  46. RomanK said

    No wlasnie..fakty sa takie jakie sa…panie Gajowy neich pan zaprzeczy rzeczywistosci”:-)_) Lwow byl najbardziej zroznicowanym miastem Polski…wielokulturowosc, wielowyznanowosc byla jego cecha wyrozniajaca…czy sie to Wetowi i reszcie podoba- czy nie!
    Niech pan zrobi przyjemnosc panu Wet…i go poklamie”=___ patriotycznie,,,,ku chwale… Racja przeciez nie moze byc inna od jego wyobrazen:-))) Powiat lwowski liczyl 55% podajcych sie za Polakow….czyli co drugi …ilu wtym Zydow podawalo sie za Polakow????…byl Polakiem:-))))…..wlacznie z miastem jako siedziba powiatu….wokol Lwowa bylo morze polskie….. az do Uralu”=))))))) zatem jak nam dali rade??????
    San Antonio w Texasie…67 % bialych..nazywamy Mexykanskim Miastem…..u tak tez wyglada…. ma taki charakter///

    Niech pan poprostu rzuci monete:-)) jak od dzis bedziemy na Gajowce roztrzygac co jest faktem a co nie:-)))) zadajac pytaqie,,a tobie jak sie wydaje???:0((((

  47. Marucha said

    Re 45, 46:
    To nie jest sprzeczność twierdzić, że Lwów był polskim miastem, noszącym polskie piętno – ale wieloetnicznym. Żywioł polski dominował.
    A w okresie zaborów był jednym z najważniejszych ośrodków nauki, oświaty i kultury polskiej.
    Gdyby Polska była suwerenna, gdyby była rządzona przez Polaków a Ukraina przez Rusinów – banderowszczyzna zostałaby zmiażdżona, nasze narody szybko by się dogadały, powstałby rodzaj federacji czy unii, a istnienie granic byłoby sprawą mniej istotną.
    E tam, takie marzenia….

  48. Przecław said

    re.RomanK et al.

    Wielonarodowość i wieloetniczność, panie Romanie to dwie różne sprawy. Powinien pan o tym dobrze wiedzieć, bo w USA etniczności skolko ugodno i zachęcają do coraz więcej, ale nikt nie odważy się powiedzieć o wielonarodowości, to temat taboo, no chyba że się mówi o „gay nation”…

    A teraz, czy Lwów był miastem wieloetnicznym ? Sam pan dowodzi, już od lat, że ludność województwa Ruskiego to jednoetniczni Lechici.

    Zatem różnica polega na religii. Z jednej strony katolicy, tj.ci co zaczęli od rytu słowiańskiego ale dość wcześnie przeszli na łaciński,
    z drugiej ci co też zaczęli od rytu słowiańskiego i zostali przy nim, ale póżniej od 16.w. zbliżyli się do swoich sąsiadów, może nie pod względem rytu, ale ideologicznie, bo nikt od nich tego nie żądał, ale jak dyktował rozum, aby wyeliminować ewentualne zarzewie konfliktu.
    Czyli różnica religijna jest, patrząc z perspektywy ŻADNA.

    Co było dalej, wiemy, prawie nie istniejąca różnica została wykorzystana przez siły antysłowiańskie i antyludzkie, ta różnica została falszywie przedstawiona jako narodowość.
    No ale pan usiłuje nas przekonać, że dobrze się stało, że Słowianie się podzielili, dobrze się stało, ze zniszczony został wielowiekowy dorobek historyczny i kulturowy. Wszystkie pańskie wywody się na tym opierają, nieważne , ze co krok sam pan sobie zaprzecza.

  49. Piotrx said

    re 45:

    Panie Wet3 mam podobne zdanie.
    A tak na marginesie wytarczy poczytać choćby Nestora aby przekonać się że w pojęcie Lachów zawsze wkładał ot treść etniczną.

    Kronikarz „Nestor” wymienia Lachów jako najbliższych chrześcijańskich sąsiadów kijowskich Polan. Co warto podkreślić używa on tego terminu wyłącznie w znaczeniu ponadplemiennym, rozumiejąc „Lachów” jako nazwę państwa, które ma określone terytorium, a oprócz tego nadaje „Lachom” treść etniczną. Pod rokiem 981 „Nestor” opowiada o wyprawie Włodzimierza Wielkiego na Lachów, zakończonej zdobyciem Przemyśla, Czerwienia i innych grodów.

    „W roku 981 poszedł Włodzimierz ku Lachom i zajął grody ich, Przemyśl, Czerwień i inne grody, które są i do dziś dnia pod Rusią.”

    Na końcu tej zapiski autor dodaje „które są i do dziś dnia pod Rusią” , a więc automatycznie przeciwstawia te tereny „Rusi” i podkreśla, że „Rusią” one nie były. Kronikarz wyraźnie stwierdza, że związek tych ziem z „Rusią” nastąpił jedynie wskutek dokonanego przez Włodzimierza podboju. Władca ten walczył z Lachami i „zajął ich grody”. Grody te i cały teren zamieszkiwali Lachowie, dlatego kronikarz nie stwierdza, że te ziemie „były pod Lachami” , podczas gdy ich późniejszy status jest określony: „które są pod Rusią.” Warto jeszcze zauważyć, że gdy w 1031 roku synowie Włodzimierza Wielkiego przedsięwzięli kolejną wyprawę na Polskę, by pomścić straty z 1018 roku, kronikarz kijowski powie:

    „W roku 1031 Jarosław i Mścisław zebrali wojów mnogich , poszli na Lachów i zajęli Grody Czerwieńskie znowu i spustoszyli ziemię lacką , i mnóstwo Lachów przywiedli , i rozdzielili ich. Jarosław osadził swoich nad Rosią , i są do dziś dnia.”

    A więc używając słów „i zajęli Grody Czerwieńskie znowu …” potrafił on jasno określić sytuację, gdy szło o odzyskanie utraconego terytorium. Tymczasem przy zapisce dotyczącej roku 981 niczego podobnego nie napisał. Gdyby – jak twierdzą niektórzy – ludność na omawianych terytoriach tylko podpadła pod polskie panowanie przed rokiem 981, wówczas kronikarz dodałby przysłówek opiat’ (znowu) do tekstu z tegoż roku. Przez to słowo podkreśliłby ciągłość związków Rusi z ziemiami zachodnimi. Z powyższego rozumowania wynika więc jednoznacznie, że wystąpienie zbrojne Włodzimierza w 981 r. było pierwszym, na dużą skalę obliczonym i trwałym wyczynem władców kijowskich skierowanym przeciwko ziemiom polskim, mimo to później Grody Czerwieńskie jeszcze kilkukrotnie wracały do Polski – odzyskiwali je między innymi Bolesław Chrobry w 1018 r. i Bolesław Śmiały w 1069 r. Potwierdzenie polskiego charakteru tych ziem można uzyskać także dzięki wiadomościom przekazanym przez rabina Jehudę ha-Kohena, żyjącego w Moguncji w latach 1028-1070. Donosi on bowiem o najeździe nie wymienionych bliżej napastników na miasto Primut, Primisz (Premisz), którą to nazwę badacze zgodnie odnoszą do Przemyśla. W swojej relacji autor ten nadmienia o uprowadzeniu z tego miasta miejscowej ludności żydowskiej, zaznaczając, że wspomniany gród znajdował się w Polsce („in Polonia”). Wspominając zaś o słowiańskiej ludności Przemyśla traktuje ją jako coś odrębnego od „greckich Słowian”. Wynika stąd, iż skoro w XI wieku ludność ziemi przemyskiej nie wyznawała jeszcze wiary „ruskiej” i uważana był za przynależną do Polski, to tym bardziej ten stan rzeczy musiał istnieć w X wieku. Potwierdza to Ibrahim ibn Jakub (966), który pisze, że władztwo Mieszka sięgało na wschodzie do „Rusi”. Gdyby ziemie nad Bugiem, Sanem i górnym Dniestrem należały do „Rusi”, Polska, posiadająca Mazowsze, musiałaby mieć „Ruś” za swego południowego, a nie wschodniego sąsiada. Jak pokazała wcześniejsza analiza terminu „Ruś” (Znaczenie terminu „Ruś”), miał on w tym okresie podwójne znaczenie. Jedno – starsze, węższe, geograficzno-polityczne – obejmujące ziemię Polan kijowskich i Siewierzan, oraz drugie – szersze – religijne. Jednak to ostatnie mogło powstać dopiero po chrzcie Włodzimierza Wielkiego , tj. po roku 988. Tak więc „Ruś” Ibrahima z roku 966 oznaczać może tylko ziemię kijowską, co wskazuje na daleki zasięg państwa polskiego na wschodzie. Fakt ten potwierdza w pewnym stopniu także druga wiadomość Ibrahima mówiąca, iż terytorium podległe Mieszkowi było największe z krajów słowiańskich, a więc Polska Mieszkowa w sześćdziesiątych latach X wieku musiała wyraźnie górować nad swymi sąsiadami. Na taką możliwość wskazuje również pośrednio przywilej cesarza Henryka IV dla biskupstwa praskiego z 1086 roku. Wykreśla on wprawdzie jedynie granice państwa wielkomorawskiego i metropolii św. Metodego z IX wieku – według rzek Styru i górnego Bohu. Jednak gdy w 906 roku pod naporem węgierskim padają Wielkie Morawy, źródła pozwalają wnioskować, iż chociaż Kraków przypada czeskim przemyślidom, to ziemie rozciągające się dalej na wschód przeszły pod panowanie Piastów. Wspomina o tym pośrednio Kosmas, podając że Polacy brali udział w walkach o spuściznę wielkomorawską. Mogli to być przodkowie Mieszka. Gall zna ich imiona i podkreśla, że znacznie poszerzyli granice państwowe.

    Ustalony w powyższych rozważaniach zasięg osadnictwa polskiego i polskich granic państwowych na wschodzie wydaje się być w sprzeczności ze świadectwem źródeł późniejszych, które ziemie nad Bugiem i górnym Dniestrem nazywają powszechnie „Rusią”. Jednak jak już wspomniano wcześniej (Znaczenie terminu „Ruś”), termin „Ruś” miał w owym okresie dwa znaczenia: jedno – starsze, węższe, geograficzno-polityczne, obejmujące ziemię kijowską, czernihowską i perejasławską , oraz drugie – szersze – religijne, oznaczające wszystkich słowiańskich i niesłowiańskich wyznawców wiary reprezentowanej przez metropolitę kijowskiego. Źródła zawierają długi szereg dowodów, które wskazują, że ani Halicz, ani Wołyń nie uważały siebie za „Ruś” w znaczeniu pierwszym. Były natomiast „Rusią” w sensie nie etnicznym, ale religijnym. Skoro istnieli ruscy Finowie znad Wołgi, ruscy Waregowie, ruscy Grecy, ruscy Litwini itd., byli również ruscy Lachowie (Polacy). W ciągu dziejów pojęcie terytorialne „Lachów” ulegało zmianom na skutek rozwoju wiary „ruskiej” i konsekwencji politycznych, które ten stan rzeczy wytwarzał, na co istnieją świadectwa źródłowe. Podczas gdy terytorium Bużan w ogóle, a Grodów Czerwieńskich w szczególności, uważał „Nestor” w X-XI wieku za ziemię polską, w opinii wieku XII teren między Wieprzem a Bugiem znajdował się między Polską a „Rusią”. Ale już w XIII wieku, kronikarz halicko-wołyński traktuje ziemię chełmską (dawne Grody Czerwieńskie) jako „ruską”. Takie samo posuwanie się „Rusi” w kierunku zachodnim widać również na południu. Miało na to również wpływ zagrożenie ze strony koczowników stepowych, które spowodowało imigrację ludności z „ruskiego” Wschodu. Religijne rozumienie terminu „Ruś” widać także na przykładzie informacji podanej przez geografa arabskiego z połowy XII wieku al-Idrisiego, który w ciekawy sposób traktuje Przemyśl. Z jednej strony pisze, że to gród polski, wymieniając go obok Gniezna, Wrocławia, Krakowa i innych, a z drugiej uważa go za „Ruś”. Z pozoru wydawać by się mogło, że autor sam sobie przeczy, ale w gruncie rzeczy wiernie odtwarzał on ówczesną rzeczywistość. Te same bowiem ziemie nazywały się i polskimi (w znaczeniu etnicznym) i „ruskimi” (w sensie religijnym). Z kolei mistrz Wincenty podaje, że Kazimierz Sprawiedliwy, książę krakowski (1177-1194) poddał swemu zwierzchnictwu Śląsk, Wielkopolskę, Pomorze, Kujawy z Mazowszem oraz ziemie ruskie: przemyską, włodzimierską, brzeską i drohiczyńską. Po zjednoczeniu całego tego terytorium „został Kazimierz jedynowładcą Lechii”. Źródła powyższe stwierdzają więc, że owe „ruskie” ziemie stanowiły w ówczesnej opinii składową część Polski. Podobny stan rzeczy można zauważyć w źródłach jeszcze późniejszych. Kronika wielkopolska wspomina o Odonie, którego syn Roman był „księciem ruskim”, a więc zdaniem ówczesnego kronikarza Piastowie (Oddon-Otton był synem Bolesława Chrobrego, a Roman – wnukiem) mogli być „Rusinami”. Podobnie rzecz ujmuje Kronika węgiersko-polska, gdy innego syna Bolesława Chrobrego nazywa „księciem ruskim”. Jak silna była w Polsce tradycja jedności z ziemiami wschodnimi, świadczą też fakty z XIV wieku. Gdy Kazimierz Wielki (1333-1370) wszedł w posiadanie dorzecza górnego Dniestru i Bugu, stwierdził z jednej strony, że ziemie te należały do Rusi (w wierze), ale z drugiej uważał je za etniczną część Polski, na równi z Krakowem, Sandomierzem itd. Widoczne jest to w tytulaturze używanej przez króla: ” rex Poloniae necnon terrarum Cracoviae, Sandomiriae, Siradiae, Lanciciae, Cuiaviae, Pomoraniae, Russiaeque dominus et haeres.” O istnieniu tej silnej tradycji świadczyć może również charakter organizacji społeczeństwa na omawianych ziemiach. Jak stwierdza Feliks Koneczny:

    „Jest w tym coś wybitnie nieruskiego. Żywioł rolniczy stanowił wówczas na całej Rusi, od Kijowa po Nowogród, a również na Rusi Nowej, na Zalesiu, warstwę podrzędną, pozbawioną wpływu politycznego, który przypadł w udziale tylko mieszczaństwu. Na Rusi Czerwonej jest wręcz przeciwnie; o wpływie miast na sprawy publiczne w źródłach całkiem głucho, a bojarowie ziemscy występują wcześnie na pierwszy plan, a z końcem XII wieku trzęsą już księstwem halickim. Cała w ogóle organizacja społeczeństwa jest rażąco odmienna; nie ma tu ani ‚werwi’ , ani też systemu miast głównych, ‚stariejszych’ i ‚prigorodów’. A tyczy się to nie tylko księstwa halickiego, lecz również północnej części Grodów Czerwieńskich, zachodniego Wołynia. Prócz drużyn książęcych i nielicznych cerkwi – nie ma tam żadnych instytucji ruskich. Ziemia Lachów utrzymała piętno społeczne polskie. Była ona ‚Rusią’ tylko dynastycznie, o tyle, że podlegała władzy Rurykowiczów. Osadnictwo rolnicze składało się po dawnemu tylko z Lachów; nie było jeszcze imigracji rolniczej z Pińszczyzny ani Kijowszczyzny, co nastąpiło dopiero po najazdach tatarskich.”

    W innym zaś miejscu ten sam autor podkreśla dobitnie:

    „Tzw. Ruś Czerwona jest ziemią osadniczą dla Rusinów, którzy osiedlać się w niej poczęli dopiero w drugiej połowie XIII wieku (po pierwszym najeździe mongolskim); dla Polaków jest zaś krajem rodzinnym. Świadczy kronika Nestora. A zatem województwo lwowskie jest ziemią „staropiastowską”. Ziemia ta była na przemian pod Piastami i Rurykowiczami. Nieprawdą jest , żeby na stałe wróciła była pod Piastów ostatecznie w r. 1340. Poprzednik Kazimierza Wielkiego na grodach Halicza i Lwowa, od 1324 r., Bolesław Trojdenowicz był także Piastem ( z książąt mazowieckich, na Sochaczewie) .”

    Mimo przedstawionych wyżej faktów niektórzy historycy uważają, że pierwotnie tereny nad Sanem, górnym Dniestrem i Bugiem zamieszkiwała „głównie ukraińska, wiejska ludność kraju”, natomiast ludność polska była elementem napływowym gdyż „absolutnie nie widać aby tam przed Ukraińcami żyli Polacy.” Jednak tego typu twierdzenia nie mają żadnego uzasadnienia. Po pierwsze ludność omawianych terenów nigdy, przez cały ciąg dziejów (aż do końca XIX w.) nie nazywała się, ani nie była określana mianem „ukraińskiej”. Źródła uważają ją stale za „Ruś”, albo określają nazwami grodów (Haliczanie, Włodzimiercy itp.) Po drugie nie może być mowy o wyparciu ludności „ukraińskiej”, czy napływie polskiej, ponieważ była to jedna i ta sama ludność, którą źródła nazywają Lachami. Jak przypuszczają niektórzy badacze należała ona początkowo do „języka słowiańskiego” czyli obrządku Cyryla i Metodego. Kiedy jednak na przeważającej części państwa Piastów utrwalił się ostatecznie obrządek łaciński, doszło do rozłamu wśród Lachów. Tak więc genezy rozbicia Polaków w XI-XII wieku oraz zmian w terytorialnym znaczeniu pojęcia „Lachy” można się doszukiwać w chrześcijaństwie Cyryla i Metodego, ugruntowanym w południowej i wschodniej części kraju. Kościół wschodni utrzymał mowę Słowian w liturgii co dało klerowi „ruskiemu” znaczną przewagę nad duchowieństwem łacińskim. Tym można w pewnym stopniu tłumaczyć fakt, że z czasem Przemyśl , Halicz, Włodzimierz Wołyński stały się „Rusią”. Również Długosz, opierając się na starej tradycji, stawia powstały wśród ludności polskiej rozłam na płaszczyźnie religijnej. Pisze on bowiem iż: „Ziemie ruskie, słusznym prawem od dawna posiadane … oderwały się od Polski, gdy im Polaków panowanie nie tak dla zdzierstwa i niesprawiedliwości rządów, jako raczej dla różnicy wiary wielce było nieznośne.” Tak więc dla prawidłowego nazwania późniejszej ludności znad Sanu, Dniestru i Bugu należałoby wykorzystać termin, którego użył „Nestor” pisząc o Radymiczach: „ot roda Lachow”, czyli lackiego (polskiego) pochodzenia.

  50. Romek said

    POLSKA JEST NALEŻY DO OBYWATELI POLSKI TYLKO= ALE EKONOMIA POLSKA NALEŻY DO WIELKICH MOCARSTW NA CAŁYM ŚWIECIE . = PROSZĘ SIĘ ZASTANOWIĆ KTO TAK NAPRAWDĘ W STANIE WOJENNYM W POLSCE UTRZYMYWAŁ PODZIEMIE PRZYSYŁAŁ PIENIĄDZE NA TEN TEATR POLITYCZNY POLSKI DO 1989R. = A ZA TO TRZEBA ZAPŁACIĆ. = I CO = CZERWONY ŻYT Z ROSI = KGB WYWIAD SPÓŁKA = IZRAEL M O S A D . POWIEM OSTRO = NIKT NIE ODDAŁ DOJNEJ KROWY JAKĄ JEST POLSKA = I CAŁY UKŁAD WARSZAWSKI = PODZIELILI SIĘ WPŁYWAMI EKONOMICZNYMI = A PAŃSTWO POLSKIE NASZE JEST NA KAWAŁKI DZIELONE POLSKIE = A MOIM ZDANIEM ZA TYM TEATREM UNII EUROPEJSKIEJ = STOI BANKIER SZWAJCARSKI ROTCCHILD . ON JEST CAŁYM PRZEWODNICZĄCYM EKONOMISTĄ = CAŁEGO ŻYDOWSKIEGO INTERESU = JAK TO SIĘ NAZYWA PRZEWODNICTWO KONTROLA NAD CAŁYM ŚWIATEM = I TEN DZIADEK ROTCCHILD MA PODOBNO NAJLEPSZY WYWIAD EKONOMICZNY I NIE TYLKO = NA CAŁYM ŚWIECIE = A PAŃSTWO NAZYWACIE TO DEMOKRACJĄ = A ŻYDZI NAZYWAJĄ TO INTERESEM DLA SWOICH RODZIN = WYGODNYM ŻYCIU = A NAM POLAKOM = KARZĄ PRACOWAĆ DO 67 ROKU = NIE DOŻYJEMY MY POLACY NIESTETY. A NASZE PIENIĄDZE ODKŁADANE NA EMERYTURĘ= PRAWDO PODOBNIE TRAFIĄ NA ŻYDOWSKI STÓŁ = NA DOBRE ŻYCIE = ŻYDOWSKICH = POTOMKÓW. = I CO I POTRZEBNA WOJNA ŚWIATOWA = TAKIE TO MOJE MYŚLI ALE NIKOGO NIE CHCĘ URAZIĆ NAWET ŻYDÓW . POZDRAWIAM WSZYSTKIE RELIGIE NA CAŁYM ŚWIECIE MIŁEGO WIECZORKU. Romek.

  51. Romek said

    I MY NAZYWAMY TO DEMOKRACJĄ = A DLA KOGO ONA SŁUŻY PYTAM WAS= EKONOMIA.

  52. wet3 said

    @ Piotrx (49)
    Oczywiscie zgadzam sie z Panskim wpisem w 100%ach! Zreszta wystarczy przyjrzec sie „polskiemu” atlasowi historycznemu wydanemu
    za czasow komuny. Na str. 3 (Slowianszczyzna zachodnia) i 4 (Panstwo polskie za pierwszych Piastow) widac wyraznie puste pola miedzy Kijowem i Styrem, ktore z niewiadomych dla mnie przyczyn zaznaczone sa kolorem zielonym („ruskim” na str. 3?). Jednoczesnie pokazana granica Rusi z 970 r. nie obejmuje ziem „ruskich” zaznaczonych kolorem zielonym-wschodnioslowianskim. – Czyli nawet komunisci manipulowali tu!!! Natomiast gdy spojrzymy na mape pokazana w ksiazce „Polska i jej dorobek dziejowy” (wydana w Londynie), to chociaz nie pokazuje ona przyblizonych granic panstwowych – to daje nam znacznie (str. 86) wyrazniejszy obraz pokazujac terytoria zamieszkale przez Slowian zachodnich: Lechitow, Buzan, Chorwatow i Wislan. Zapomnieli tylko, ze Polesie (a przynajmniej jego zach. czesc od Turowa na zachod bylo zachodnio slowianskie (na co wskazuja nazwy takich miast jak Pinsk, Turow, Kobryn czy Brzesc) a pozniej dopiero zostalo przejete przez Slowian wschodnich. Zreszta nie kto inny a wlasnie kronikarze Wysp Brytyjskich umieszczaja Polakow na Wolyniu Zach. i Polesiu, mowiac, ze Poles – czyli Polacy na swoich lodziach plyneli Slucza do Prypeci, a potem Prypecia do Dniepru – i do Morza Czarnego …

  53. Piotrx said

    Re 48: Panie Przecławie i tu tez mam podobne zdanie jak Pan.

    ********************
    Pisząc bardzo skrótowo o początkach biskupstwa w Przemyślu można przytoczyć fakt przeprowadzenia w IX wieku przez papieża Jana IX (898-900) akcji mającej na celu przywrócenie wyższej hierarchii kościelnej na terenie Moraw. Jej wynikiem była działalność legatów papieskich – arcybiskupa Jana oraz biskupów Daniela i Benedykta . Wówczas to, realizując polecenie papieża, wyświęcili oni arcybiskupa i trzech sufraganów. Wedle badaczy mieli oni powołać arcybiskupa w Starym Mieście , a biskupów w Nitrze, Krakowie i Przemyślu, przy czym panuje rozbieżność poglądów co do obrządku jaki miał być wtedy wprowadzony. Jedni widzą w misji wspomnianych legatów wprowadzenie hierarchii słowiańskiej, inni zaś łacińskiej. Jakby na to nie patrzeć oba te obrządki dotyczą koscioła rzymskiego.

    Za wiarygodne uznać należy bulle papieskie, oświadczenia biskupów lubuskich i inne zachowane dokumenty w sprawie istnienia tego biskupstwa łacińskiego wcześniej na Rusi przed przeniesieniem go do Lubusza. Pierwotną siedzibą tego biskupstwa mógł być Przemyśl – taką mozliwość podaje miedzy innymi prof. Wojciechowski. Istnieje przypuszczenie, że w X wieku Mieszko I mógł utworzyć je w Przemyślu budując równocześnie, zgodnie z ówczesnym zwyczajem katedrę w formie bazyliki na Wzgórzu Zamkowym. Zdobycie miasta przez Włodzimierza Wielkiego i zagarnięcie tych ziem przez Ruś mogło spowodować usunięcie tego obrządku i przeniesienie biskupstwa najpierw do Włodzimierza, a stamtąd do Lubusza.

    Na możliwość istnienia na tym terenie organizacji kościelnej obrządku łacińskiego w tym okresie czasu wskazuje też bulla „Debitum pastoralis officii” papieża Grzegorza XI z 13 lutego 1375 roku: „… na mocy Władzy Apostolskiej oświadczamy : Kościoły w Haliczu, Przemyślu, Włodzimierzu i Chełmie b y ł y i s ą katedralnymi (…) Nadto podnosimy kościół halicki do godności arcybiskupiego czyli metropolitalnego i poddajemy takowemu na zawsze jako sufraganie kościół przemyski, włodzimierski i chełmski „. Jak z tego wynika nie jest to utworzenie nowych biskupstw i prowincji kościelnej , lecz tylko przywrócenie istniejących już wcześniej stolic diecezji i wyznaczenie nowej dla arcybiskupstwa.

    Potwierdzeniem istnienia w Przemyślu organizacji kościelnej we wczesnym średniowieczu są też zachowane na Wzgórzu Zamkowym relikty architektury sakralnej: preromańska rotunda i monasterium (IX wiek) oraz romańska bazylika trzynawowa (X wiek) – mylnie określana cerkwią. Twierdzenie niektórych, że obie budowle sakralne na Wzgórzu Zamkowym są pochodzenia bizantyjskiego nie znajduje żadnego potwierdzenia, gdyż technika budowy ich muru jest preromańską i romańską a nie bizantyjską. Przeprowadzone pomiary rotundy i monasterium wykazały ,że stanowią one wielokrotność stopy benedyktyńskiej (rzymskiej). Wokół i w obrębie murów rotundy i monasterium odkryto wiele różnych zabytków z X-XIII w. Wydobyto mnóstwo ułamków ceramiki , przedmiotów kościanych , rogowych , żelaznych ,szklanych, w tym między innymi fragmenty płytki szklanej z ornamentem i napisem łacińskim PRES…TER (XIII w).

    Z obiektem monasterium można byłoby łączyć rezydencję powołanego w IX wieku biskupa misyjnego. Na położonym niżej tarasie odkryto fundamenty romańskiej trzynawowej bazyliki z trzema absydami oraz z pozostałością po czterech filarach i fragmentami posadzki mozaikowej z płaskich kamieni otoczonej fragmentami muru cmentarnego. Przestrzeń tę wypełnia duży cmentarz z charakterystycznymi pochówkami , których połowa znajdowała się w dębowych trumnach bez wyposażenia wewnątrz. Podobna sytuacja występuje na terenie klasztoru Benedyktynów w Tyńcu. Z kolei o związku opactwa benedyktyńskiego w Tyńcu z miejscowym środowiskiem świadczy rozpoczęty w 1593 r proces o zwrot sołectwa w Siedliskach. Wówczas to benedyktyni z Tyńca uzasadniali swoje prawa do tego sołectwa jako należącego „od dawna do klasztoru tynieckiego”. A w tym okresie nie istnieli już dawno Benedyktyni w tych okolicach wiec odwoływali się do bardzo dawnych dziejów.

  54. aga said

    Panie Wet3
    to jak Pan słusznie zauważył „lawirowanie” Gajowego bardzo często stanowi zaprzeczenie jego wiedzy i inteligencji.Można tylko snuć przypuszczenia jakie są tego powody.
    pozdrawiam

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: