Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

W kwestii zabójstwa gen G. Pattona

Posted by Marucha w dniu 2011-08-17 (Środa)

Fragment książki H.Pająka „Ostatni transport”

Nadzieja na ujawnienie prawdy

Cofnijmy się do roku 1945 i przenieśmy do Niemiec. Jednym z najwybitniejszych dowódców amerykańskiej armii był generał George Patton. Jednak żydostwo amerykańskie wydało na niego wyrok śmierci za „antysemityzm”. Wykonali go z talmudyczną bezwzględnością.

Podpadł im w ostatniej fazie wojny, kiedy na czele swojego korpusu parł na Berlin, aby go zdobyć przed sowietami. Został zatrzymany rozkazem naczelnego dowództwa. Nie wiedział, że jest uzgodnione zwycięstwo aliantów w Berlinie w jednym czasie. W tym celu wojska sowieckie zastygły na linii Wisły na pół roku.

Kartoteka służby wojskowej generała G. Pattona znajdująca się w National Archives w Saint Louis (USA) liczy 1300 stron dokumentów, lecz niewiele z nich dotyczy „katastrofy” samochodowej, a właściwie „katastrof”, jakich doznał generał Patton. Pięć raportów wojskowych sporządzonych bezpośrednio na miejscu wypadku zniknęło bezpowrotnie tuż po ich przekazniu do National Archives.

Dlaczego? Na to pytanie odpowiada m.in. pisarz Robert Wilcox w książce „Target Patton”.

Dramat generała G. Pattona rozegrał się 9 grudnia 1945 roku, kiedy z szefem swojego sztabu wyruszył na polowanie na bażanty w okolicach Mannheim. W drodze, tuż po minięciu przejazdu kolejowego, dwutonowa ciężarówka armii amerykańskiej uderzyła w sztabowy samochód generała Pattona marki cadillac. Generał doznał niewielkiego obrażenia szyi – albo od wystrzelonego pocisku, albo, co mniej prawdopodobne, od uderzenia. W sumie te obrażenia nie były poważne. Nic się nie stało także kierowcy Horace Woodringowi i szefowi sztabu Pattona – generałowi Hap Gay’owi. Przybyła karetka pogotowia wojskowego, ale zabrała tylko generała Pattona, bo ci dwaj nie wymagali żadnej pomocy szpitalnej. Tymczasem wkrótce po wyruszeniu karetki, doszło do kolejnej „kolizji”: uderzyła w nią inna dwutonowa ciężarówka wojskowa! Tym razem generał Patton doznał poważniejszych kontuzji, w sumie jednak nie zagrażających jego życiu.

Nie aresztowano kierowców obydwu ciężarówek, co było czymś niepojętym choćby z uwagi na rangę poszkodowanego generała. Mało tego – nie ujawniono nawet ich personaliów, chociaż kierowca generała Pattona zeznał, iż pierwsza ciężarówka oczekiwała na nich na poboczu drogi, kiedy ruszyli sprzed przejazdu kolejowego. W późniejszym czasie, były agent wywiadu Ladislas Farago oświadczył, że kierowca pierwszej ciężarówki – Robert Tompson, którego tuż po wypadku błyskawicznie przeniesiono do Londynu (zanim mógł był poddany przesłuchaniu) – nie posiadał zezwolenia na kierowanie pojazdami samochodowym, nadto przewoził dwóch tajemniczych pasażerów, co było kolejnym na-ruszeniem regulaminu w wojsku amerykańskim.

Ladislas Farago ujawnił także, iż spory tłum składający się głównie z personelu wojskowego, pojawił się na miejscu wydarzenia. Po przewiezieniu generała Pattona do szpitala, był on jeszcze w stanie odbyć rozmowę telefoniczną ze swoją żoną w Ameryce. Prosił ją usilnie, aby go zabrała ze szpitala, natychmiast, ponieważ: „Oni zamierzają mnie tutaj zabić!”.

Wykonali to 21 grudnia 1945 roku. Tego dnia stwierdzono śmierć generała Pattona na skutek embolii – zatoru naczyń krwionośnych – skrzepu krwi, który jest śmiertelny, jeżeli zakrzep dotrze do ważnej aorty (a nam przypomina to śmierć ważnego świadka – domniemanego mordercy Krzysztofa Olewnika). Nie tylko armia amerykańska nie przeprowadziła dochodzenia w sprawie „wypadku drogowego” (skąd my to znamy!) – ale nie zadawano też żadnych pytań w sprawie tej „embolii”, która zabiła generała Pattona. Zwłoki generała Pattona nigdy nie powróciły do USA – jego ojczyzny. Nigdy nie przeprowadzono na nich medycznej autopsji!

Kiedy gen. Patton, który już w czasie natarcia na kierunku berlińskim wykazywał naganny pośpiech, ponownie podpadł amerykańskim żydobolszewikom, pospolicie nazywanych „komunistami”. Objął bowiem w październiku 1945 roku dowództwo nad strefą okupacyjną Niemiec, zajętą przez zachodnich aliantów. To właśnie wtedy uświadomił sobie prawdziwą przyczynę drugiej wojny światowej, zwłaszcza dramatu Europy. Ten bohater wojenny wyrażał swoje oburzenie wobec brutalnego traktowania cywilnej ludności Niemiec przez aliantów. Apelował do sfer wojskowych o stworzenie silnych Niemiec, po to aby powstrzymać podbój wschodniej Europy przez żydobolszewię sowiecką. Im bardzie poznawał w praktyce okupacyjnej sowieckich Żydów, tym silniejsze było jego przekonanie, że jedynie słuszną metodą postępowania jest zduszenie komunizmu w ogóle, a zwłaszcza w środku Europy, gdy tylko nadarzy się stosowna okazja, włącznie z militarnym rozwiąza-niem.

Niestety, Patton został „zneutralizowany” przez żydowskich doradców Roosevelta: Henry Morgenthau i Bernarda Barucha. Sterując swoim ciężko już chorym pobratymcem Rooseveltem, realizowali oni powojenne zobowiązania wobec żydosowietów. Walka żydostwa z generałem Pattonem wzmogła się, kiedy odmówił wyrzucania na bruk niemieckich cywilów z ich domów i mieszkań, które brutalnie zajmowali „przesiedleńcy”. Ogromną ich większość stanowili Żydzi sowieccy. Nie byli to „przesiedleńcy” tylko Żydzi zbiegli do Niemiec z Polski i sowieckiego raju. Oto wpis generała Pattona w jego kieszonkowym pamiętniku (z którym nigdy się nie rozstawał), pod datą 17 września 1945 roku:

Wirus uwolniony przez Morgenthau i Barucha przeciwko wszystkim Niemcom, jest semicką zemstą. Teraz wydano mi rozkaz usunięcia niemieckich cywilów z ich domów, w celu zasiedlenia przez „przesiedleńców”. Wygląda na to, że ten rozkaz ma na celu ukaranie niemieckiego narodu, a nie poszczególnych Niemców. Jest to przeciwne mojemu sumieniu, żeby wyrzucać kogoś z jego domu bez należytego procesu prawnego. Ci, wydający takie rozkazy, uważają się za istoty ludzkie, ale nimi nie są! Dotyczy to przede wszystkim Żydów, którzy zatracili wszelkie poczucie przyzwoitości, załatwiając się na podłogi, pokazując, że stoją niżej niż zwierzęta!

Odkąd generał Patton postawił znak równania między „komunistami” i Żydami, jego los był przesądzony. „Amerykańska” prasa rozpętała na niego zmasowaną kampanię oszczerstw. Przedstawiano go jako „umiarkowanego nazistę”, a taka pieczęć oznaczała moralne unicestwienie. Jak się okaże za kilka miesięcy – także unicestwienie fizyczne. Generał Patton nosił przy sobie mały notatnik: „Mam małą czarną książeczkę w mojej kieszeni – powiedział – i kiedy wrócę do domu, zamierzam rozpętać piekło!”

Powiedział o to jedno zdanie za dużo! Żydobolszewizm amerykański postarał się, aby Patton nigdy nie wrócił do Ameryki. Ani żywy, ani nawet martwy!

Wspomniany pisarz Robert Wilcox w swojej książce „Target Patton” (Cel Patton) opisuje swoje rozmowy ze snajperem z czasów drugiej wojny światowej – Douglasem Bazataem. To libański Żyd, zapewne sefardyjski a nie wschodni czyli chazarski: u Żydów sefardyjskich – prawdziwych Żydów – chyba jeszcze tlą się resztki sumienia, godności, honoru. Cechuje ich skrywana pogarda wobec aszkenazyjskiej hołoty: w niektórych miastach Niemiec przed wojną, „sefardim” żądali od miejscowych władz wydzielenia dla nich osobnych synagog! Tenże snajper Douglas Bazat (zmarł w 1999 roku), wobec pogarszającego się zdrowia był dręczony wyrzutami sumienia. Wtedy ujawnił Wilcoxowi, jak zainscenizował wypadek drogowy z udziałem generała Pattona. Użył wojskowej ciężarówki do staranowania cadillaca Pattona. Następnie wystrzelił w kierunku generała pocisk o małej prędkości i sile przebicia. Pocisk utkwił w szyi generała, ale nikt nie zwrócił na to uwagi. Teoria obrażeń spowodowanych zderzeniem była nieprawdopodobna, bowiem obydwa pojazdy dopiero ruszyły – cadillac Pattona po minięciu przejazdu kolejowego, a ciężarówka Bazata – z pobocza.

Minęło pół wieku, Bazat był chory, czuł swój zbliżający się koniec, więc otwarcie opowiedział Wilcoxowi, że rozkaz „uciszenia Pattona” został wydany przez szefa OSS (poprzednika CIA) generała Billa Donovana – „Dzikiego Billa”, który utrzymywał bliskie i rozległe kontakty z komunistycznymi – czytaj żydowskimi – oficerami amerykańskiego wywiadu. Donovan zlecając mu wykonanie zamachu, powiedział do Bazata:

Mamy okropny kłopot („Straszną sytuację”) z tym wielkim patriotą! Jest on poza naszą kontrolą. Musimy zapobiec, aby nie zrujnował wszystkiego, co aliantom udało się dotąd osiągnąć.

Bazat powiedział to samo podczas jego odczytu dla grupy około 450 członków OSS w hotelu Hilton w Waszyngtonie, 25 września 1979 roku. Usłyszeli od niego:

Wiele wysoko postawionych person wojskowych nienawidziło Pattona. Wiem, kto go zabił, ponieważ zostałem wynajęty przez generała Williama Donovana za 10 000 dolarów, aby zainscenizować wypadek. Ale kiedy Patton nie zginął w wypadku, był trzymany w szpitalnej izolatce, gdzie zabito go przy pomocy zastrzyku.

Istnieje niemal pewność, że Donovan był kryptożydem. Jego matka – Anna Letitia Donovan była prawdopodobnie Żydówką. Jej imiona: „Anna Letitia” to typowe imiona żydowskie, ale zupełnie nietypowe jako imiona irlandzkie. Nadto, kariera Donowana jako prawnika na Wall Street, jego zażyłość z wewnętrznym kręgiem Żydów z najbliższego otoczenia prezydenta Roosevelta, jego rola asystenta żydowskiego sędziego Samuela Rosenmana na Procesie Norymberskim – wzmacniają przesłanki o żydowskiej tożsamości Donovana, albo co najmniej o jego służalczym filosemityzmie (raczej filożydzizmie). To one powaliły wielkiego amerykańskiego bohatera, generała Pattona.

Czy nie jest znamienne to, że chociaż Bazat „wyspowiadał się” publicznie przed 450 funkcjonariuszami OSS i pisarzem R. Wilcoxem – ta zbrodnia jest nadal znana tylko koneserom tajemnic drugiej wojny światowej?

Czy z dramatu generała Pattona mogą płynąc jakieś nauki /nauczki/ dla wszystkich, którzy idą pod prąd chazarskim okupantom narodów świata?

Mogą. I to jakie!

Po pierwsze – zastosowano już wtedy, dziś już banalny zamach samochodowy – kolizję z ciężarówkami. Gdyby wtedy istniały dzisiejsze tiry, byłoby po Pattonie już przy pierwszym zderzeniu.

Po drugie – w zbrodni „Ameryki na Ameryce”, czyli masakrze trzech tysięcy osób w wieżach nowojorskich jedenastego września 2001 roku, musiało wziąć udział dziesiątki jeśli nie kilkuset sprawców. Co to może oznaczać? A to, że kiedyś, może pod koniec życia, ich sumienia zaczną ich szczypać i wyjawią to, co wiedzą w ramach ich udziału w tej zbrodni

Ta sama przesłanka pozwala przypuszczać, że kiedyś, może za 20, może za 30 lat „puszczą farbę” jacyś współsprawcy zbrodni smoleńskiej! Zapewne kilku z nich przedtem zginie w niewyjaśnionych okolicznościach…

Nadesłał p. PiotrX

Komentarzy 37 do “W kwestii zabójstwa gen G. Pattona”

  1. revers said

  2. revers said

    Nie kazdy musi lubic smierdzace lisy noszone przez parchy. jak to bylo w przypadku pewnej delegacji zydow dobijajacych sie do drzwi Pattona, ale to juz jest antysemityzm.

  3. lopek said

    Wniosek jest tylko jeden! Ludzkość żyje już na Ziemi tylko z łaski unych czyli szatana!
    W każdej chwili une mogą zacząć mordować całe nacje i kto im cokolwiek zrobi?

  4. Marucha said

    Re 3:
    Tylko Bóg, panie Lopek. Jeśli będzie chciał. Jeśli po raz kolejny wybaczy ludziom, że nie tylko od Niego odeszli, ale że stali się Jego wrogami.

  5. Krzysztof Zagozda said

    Patton chciał silnych Niemiec? Interesom Polski to nigdy nie jest na rękę.

  6. aga said

    ad.5 silnych Niemiec, nie silnego prusactwa.

  7. revers said

    Patton byl przede wszystkim zolnierzem nie politykiem, nie chcial silnych Niemiec, jak by mu dano rozkaz zatrzymac sie w Moskwie to zatrzymal sie by na Placu Czerwonym.

    Koniec gdybania.

  8. Maciej said

    Bardzo ładne gwiazdki ma gen. Patton na chełmie …

  9. koliber said

    Każdy człowiek boi się na swojej pierwszej bitwie. Jeśli zaprzecza, jest kłamcą. Niektórzy tchórze walczą równie dobrze jak odważni lub przestają się bać oglądając ludzi, którzy walczą, choć boją się tak jak oni. Prawdziwym bohaterem jest ten, kto walczy pomimo strachu. Jedni pozbywają się strachu po minucie pod ostrzałem, inni po godzinie, a jeszcze innym zajmuje to dni. Jednak prawdziwy mężczyzna nigdy nie pozwoli, żeby strach przed śmiercią wziął górę nad jego honorem, poczuciem obowiązku wobec ojczyzny i człowieczeństwem. Bitwa to najwspanialsza konkurencja, w której człowiek uwalnia swój instynkt. Wybiera ona wszystko to, co najlepsze i usuwa to, co złe.

  10. koliber said

    Bradley jest człowiekiem wielkiej przeciętności. Z drugiej strony, ma wiele atrybutów, które są wskazane dla generała – nosi okulary, ma silną linię szczęki, wygłasza wiele przemówień nic przy tym nie mówiąc, no i jest bliskim przyjacielem naszego obecnego szefa sztabu generała Marshalla.

  11. koliber said

    R.I.P PATTONIE

  12. mgrabas said

    Patton też był nie lepszy od swoich wrogów, trudnił się zabijaniem i nim żył…
    był psychopatą, dla którego walka i skuteczność przesłoniła wyższe wartości – oto słowa gen. Pattona: „W porównaniu z wojną wszystko inne traci znaczenie.

  13. Rysio said

    Hehehe, widze tutaj kult Piłsudzkiego.
    Z kultu Pilsudzkiego najlepjej wyleczyc sie czytajac H.Pajaka i jego „Ponura, Prawde o Piłsudzkim”.

    Widze tutaj kult Patona. Niedoinformowani robia z Patona bohatera.

    Od samoego poczatku, jako młody oficer, Paton zawsze wykonywał rozkazy żydowstwa np. rozpedzajac w 1932 roku tzw. Bonus Army ( razem z innym młodymi oficerami Eisenhowerem i MacArthurem)

    Jedyny amerykanski oficer dla ktorego mam jeszcze jakie/takie poważanie to Major General Smedley Butler.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Smedley_Butler

    A jego malutka, ksiażeczke pt. „War is a Racket” każdy powinien przeczytac’.

    Click to access warisaracket.pdf

  14. Rysio said

    re 9/10/11.

    Koliber – naczytałes sie za dużo żydowskiej propagandy o Patonie.

    Zastanow sie dlaczego tak mało pisze sie o Major General Smedley Butler, ktory było nie było „..at the time of his death was the most decorated Marine in U.S. history..”

  15. Marucha said

    Re 12:
    Taki jest los żołnierza. Zabija jednych, aby inni mogli żyć (a przynajmniej tak być powinno). Robić mu zarzuty z tego powodu, iż wykonuje swój zawód, nie jest rozsądne.

  16. Rysio said

    re 15. czy tym wpisem uspokoil Gajowy swoje sumienie?

  17. koliber said

    Panie Rysiu-akurat Pan Pająk w ksiązce ostatani transport do Katynia pisze co innego o Pattonie-powolujac sie na ksiazke Wilcoxa „Cel Patton”
    ze Patton byl ofiara zydostwa i podzialu Jałtanskeigo.

  18. koliber said

    czytalem ksiazke ponura prawda o Piłsudkim-Patton w przeciwienstwie do Piłsudkiego byl prawdziwym zwyciezca!
    to nie Bradley pokonał Rommla tylko Patton,to nie Montgomery mial racje tylko Patton.Patton nie chcial walczyc z Rosja tylko z zydokomuna w postaci Rosji bolszewickiej.

  19. koliber said

    re 12-nie był zadnym psychopata-byl dowodca jakiego mozemy tylko pozazdroscic-taki NASZ GEN ROZWADOWSKI!

  20. Marucha said

    Re 16:
    Panie Rysiu, Pan chce mnie pouczać w temacie „sumienie”???

  21. mgrabas said

    do 15:
    „Taki jest los żołnierza. Zabija (…). Robić mu zarzuty z tego powodu, iż wykonuje swój zawód, nie jest rozsądne.”
    idąc takim tokiem myślenia można napisać o zawodzie złodzieja: Taki jest los złodzieja. Okrada (…). Robić mu zarzuty z tego powodu, iż wykonuje swój zawód, nie jest rozsądne.”
    a Bóg mówi zarówno żeby nie kraść jaki i żeby nie zabijać.

  22. koliber said

    nie mordowac -a nie nie zbijac-a to roznica-zlodziej to zaden zawód-sam Pan Bóg ma swoich zolnierzy-wiec przestan pisac brednie.

  23. Rysio said

    re 20. A dlaczego nie? Gajowy przecież czesto poucza mnie w temacie ekonomii – chociaz nic o niej nie wie.

  24. Rysio said

    re 18. A inny wybitny oficer Gieorgij Konstantinowicz Żukow zdobył Berlin.

  25. Marucha said

    Re 21, 22:
    Panie Mgrabas, pisze Pan oburzające brednie, godne jakiegoś lewaka. Jak można coś takiego wykoncypowac? Sam Pan to wymyślił, czy zaczerpnął z jakichś feministycznych wymiocin?

  26. mgrabas said

    Dekalog jest prosty, jednoznaczny, jak słowa Jezusa i Jego życie
    bredniami są [nie]ludzkie ideologie i wymysły gloryfikujące zabijanie „w słusznej sprawie” i negujące słowa Boga

  27. Marucha said

    Re 26:
    To jest Pana osobista, heretycko-prawoczłowiekowa interpretacja.
    „Nie zabijaj” oznacza „Nie morduj”.
    Kościół nigdy nie występował ani przeciwko karze śmierci, ani przeciw sprawiedliwym wojnom.
    A Pan, jak widzę, należy do tych, którzy pozwolili by bandycie zabić swoją rodzinę, bo przecież próba obrony może oznaczać zabicie bandyty.

  28. mgrabas said

    nie zabijaj to proste słowa
    oznaczają nie odbieraj życia
    wolę należeć do Jezusa niż do świata.

    Niech Pan wywiesi na drzwiach domu: „Nigdy nie będę się bronił przed bandytami”. Niech Pan pozwala zgwałcić swoją żonę i córkę. Ręce opadają na taki bełkot. – admin

  29. obserwator said

    # 13. Zastawiam się, o kim pisze Rysio w swoim poście.
    Nigdy nie słyszałem o żadnym Piłsudzkim…

  30. koliber said

    Mgrabas-chyba sobie za bardzo wzial do serca nadstawianie drugiegi policzka-doslownie.

  31. koliber said

    re18-bo Pattonowi nie dali-zdobyl by Berlin i poszedl na bolszewie.

  32. zetem said

    Ludzie,nie mozna was czytać!!! Nie zabijaj nie oznacza tylko nie morduj,przecież to oczywiste! Ale nie oznacza też-daj zabić własną rodzinę czy bliżniego!!!

  33. Rysio said

    re 29. Pisze o Józefie Klemensie Piłsudskim.

    A te błedy to wpływ angielskiego – czesto mi sie myli „s” z „z”.

    Swoich błedow naprawde sie wstydze,
    😦

    Ale tylko troche.
    😉

    PS. Jak to mowia, uczen’ bez dwóji to jak żołnierz bez karabinu.
    W swoim czasie dostałem tak wiele pał w szkole że mogłybym uzbroic’ cała armie.

  34. Rysio said

    re 28. Magrabs podaje ci sposob jak możesz nadstawic’ nie jeden ale dwa policzki jednoczesnie.

    PS. http://en.wikipedia.org/wiki/Saint_Mercurius

  35. Rysio said

    Mgrabas najwieksze wynalazki człowieka to:

    * rozpalanie ognia
    * elektrycznosc’
    * rozszczepienie atomu

    ach, byłbym zapomniał – umiejetnosc’ zabijania na odległosc’.

  36. mgrabas said

    radykalizm ewangeliczny dla wielu „wierzących” – tylko wierzących komu? – jest nie do przyjęcia; oni się z niego śmieją, uważają go za głupotę, bo tak im wygodniej myśleć i „żyć”; nie myślą po Bożemu, ale po ludzku.

    Prosiłem o nie dyskutowanie z katolikami… – admin

  37. mgrabas said

    to po co ten wątek? żeby potakiwać i kadzić? Dekalogu trzeba traktować poważnie.

Sorry, the comment form is closed at this time.