Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Noc św. Bartłomieja

Posted by Marucha w dniu 2012-09-14 (Piątek)

Peter Bielik – „Przeciwko Kościołowi – fałszerze prawdy-lewica-masoni” (fragmenty)
Nadesłał p. PiotrX.

Poprzednie fragmenty tejże książki:

Fresk Giorgio Vasariego, ucznia Michała Anioła.

Wymordowanie około, jak niektórzy twierdzą, 100 000 protestantów w roku 1572 we Francji, które rozpoczęło się w dzień św. Bartłomieja nazywa się często zbrodnią katolików i mówi się o tym, że to była zaplanowana zbrodnia i papież wyraził na nią zgodę. Prawda jest taka, że tego nie planowano, papież swojej zgody na to nie wyraził, a zginęło o wiele mniej ludzi.

Rzeź protestantów była reakcją na ich zbrodnie, o których się obecnie najczęściej milczy. Aby zrozumieć to, co się stało i dlaczego tak się stało trzeba zatem poznać bliżej panujące wtedy stosunki . W XVI wieku rozwijała się bardzo we Francji kalwińska gałąź protestantyzmu. Jej zwolenników nazywano hugonotami. Stanowili oni niewielką część społeczeństwa francuskiego, ale znaczną część szlachty. Stąd w rękach hugonotów pozostawała znaczna część majątku narodowego. Nie można powiedzieć, jak to niektórzy mówią, że działali oni w sposób umiarkowany.

W roku 1560 w Amboise ich przywódcy Conde i Coligny zorganizowali zamieszki w trakcie których zabito ponad 1000 osób. W rok później hugonoci spustoszyli w Montpellier 60 kościołów i klasztorów i zamordowali tam 150 księży i zakonników. Reakcja katolików była też gwałtowna i tak rozpoczęły się długotrwałe wojny, w których obie strony dopuszczały się okrucieństwa.

W roku 1572 doszło do zawarcia pokoju między tymi obozami. Powodem tego było zawarcie ślubu przez jednego z hugenockich wodzów, Henryka Nawarskiego z Małgorzatą Medycejską, siostrą króla Karola IX. Wzmocniło to hugonotów. Wzmocniło to również pozycję głównego ich wodza Coligny’ego, który się stał członkiem królewskiej rady i chciał opanować słabego króla. Żądał żeby król prowadził wojnę z Hiszpanią, grożąc, że inaczej hugenoci rozpoczną wojnę przeciwko niemu.

Na wojnę nie zgadzała się królowa matka Katarzyna Medycejską, która dotąd wywierała decydujący wpływ na króla. Była katoliczką tylko formalnie, ale w istocie była religijnie obojętna. W kilku przypadkach występowała przeciwko Kościołowi i sprzyjała hugonotom. Zniosła we Francji kary dla nich, dlatego zjeżdżali się do niej z całej Europy wyznawcy protestantyzmu prześladowani gdzie indziej.

Zabroniła opublikowania dokumentów soboru trydenckiego. Chroniła biskupów, którzy narazili się papieżowi ze względu na swoja przychylność dla protestantów. Córkę wydała za mąż bez potrzebnej dyspensy kościelnej, zaproponowała by syn ożenił się z angielską księżniczką Elżbietą i przeszedł na protestantyzm. Nuncjusz papieski uważał ją za ateistkę.

Jej wielką namiętnością była władza. Przez pewien czas sprawowała ją nad Francją w imieniu swoich małoletnich synów i gdy wstępowali oni na tron utrzymywała swoje wpływy. Chcąc posiadać jak największe wpływy dążyła do tego, by pomiędzy katolikami i hugonotami istniała równowaga sił.

Sprzeciwiała się wojnie z Hiszpanią i nie chciała by Coligny miał wpływ na króla. Dlatego zdecydowała się go zamordować. Jej pobudki nie były tu w sposób wyraźny religijne, ale osobiste i polityczne. Zamach ten jednak się nie udał. Spowodował zaś wielkie oburzenie hugonockiej szlachty, która z okazji ślubu Henryka Nawarskiego z Małgorzatą Medycejską zgromadziła się w Paryżu. Hugenoci zaczęli chodzić z bronią po mieście i grozić, że wygubią wszystkich swych nieprzyjaciół, szczególnie katolicki ród Guise, który najostrzej występował przeciwko hugonotom.

W tej sytuacji zdeterminowana Katarzyna Medycejska doszła do wniosku, że jedynym wyjściem jest wyeliminowanie przywódców hugonotów. Zaczęła zatem w tym kierunku wywierać nacisk na króla. Podobny nacisk wywierali na niego i przedstawiciele rodu Guise, którym hugenoci zamordowali ojca (co, z kolei, Coligni, uznał za najszczęśliwsze wydarzenie dla Francji). Przekonywali króla, że to wreszcie spowoduje pokój. Karol IX który sam miał negatywne doświadczenia związane z hugonotami, bo próbowali go oni wziąć do niewoli i przejąć władzę we Francji zgodził się wreszcie.

Nocą na sygnał dzwonów oddział króla i rodu Guise zaatakował hugonockich przywódców. W atmosferze silnych emocji, które wywołane były zbrodniami hugonotów, do walki przyłączyli się mieszkańcy Paryża, którzy zaczęli zabijać wszystkich hugonotów. W tym chaosie byli zabijani i katolicy, mnożyły się pospolite przestępstwa i zbrodnie. Wiadomo np., że wielu dłużników zabiło przy tej okazji swoich wierzycieli. W sumie zabito w Paryżu 700 osób. Śmierci uniknął Henryk Nawarski, który potem powrócił na łono katolicyzmu i stał się królem Francji.

Król nie nakazał nikogo zabijać na prowincji, ale nie wszędzie ten rozkaz doszedł. Dotąd nieznana jest liczba zabitych poza Paryżem. Szacuje się ją od setek osób po 10 000. Potem tę liczbę wciąż zwiększano. Według wybitnego protestanckiego historyka Pastora było ich 3000.

Dwór królewski oznajmił papieżowi, że król i Kościół we Francji uniknęli wielkiego niebezpieczeństwa. Dlatego papież nakazał odprawiać msze dziękczynne. Gdy dowiedział się o stanie faktycznym odciął się od takiego postępowania uznając, że nie było Bogu miłe. Twierdzenia takie jak to, że przed rzezią święcono noże są późniejszym wymysłem bez żadnego historycznego uzasadnienia.

O nocy św. Bartłomieja pisano bardzo dużo, ale o zabójstwach dokonywanych w tym czasie na katolikach raczej milczano. A przecież już przed nocą św. Bartłomieja hugonoci zamordowali 3 000 zakonników, którzy przecież nie prowadzili żadnej walki zbrojnej ani nie brali udziału w żadnym przewrocie państwowym. (B. Raćek, Cirkevni dejiny v pfehledu a obrazech, Praha, 1939, s. 394).

Gdzie o tym się pisze?

Komentarze 3 do “Noc św. Bartłomieja”

  1. Maciejaszu said

    Wie ktoś gdzie tą książkę można zdobyć? Te fragmenty to dla mnie za mało.

  2. TomUSAA+ said

    http://books.google.com/books/about/Przeciwko_Ko%C5%9Bcio%C5%82owi.html?id=sb6ftgAACAAJ

  3. Tomek-Kolejarz said

    Ano właśnie! Właściwie nic nowego dla mnie, gdyż już na historii w szkole nauczyciel (nota bene z gatunku „wierzących – niepraktykujących”) zwracał nam uwagę, że rozruchy wszczynali zazwyczaj protestanci, a następnie żadna ze stron nie potrafiła często zachować umiaru we wzajemnym zwalczaniu się.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: