Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Wrzesień 12th, 2012

11 września 1932 r. zginęli Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura

Posted by Marucha w dniu 2012-09-12 (Środa)

Kiedy tragiczna wiadomość nadeszła do Warszawy, nie chciało się wprost wierzyć, żeby to była prawda. Katastrofa pod Cierlickiem okryła żałobą cały naród. Nie jest to nakazana przepisami, urzędowa żałoba. To jest z głębi serca płynący smutek po kimś, kto stał się symbolem współczesnego bohaterstwa… – pisała warszawska prasa o śmierci pilotów Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury. Obaj zginęli przed osiemdziesięciu laty, lecąc na zawody do Pragi, 11 września 1932 roku, gdy wpadli w centrum burzy pod Cieszynem, a ich maszyna runęła na ziemię, rzucona huraganowym podmuchem.

Zwłoki pilotów przewieziono z wojskowymi honorami do pobliskiego Cieszyna. W kieszeni porucznika Żwirki znaleziono fotografię żony i syna oraz obrazek Matki Boskiej Ostrobramskiej. Uroczystości pogrzebowe w Warszawie zgromadziły około 200 tysięcy osób…

Żal po śmierci lotników był powszechny. Byli bowiem nie tylko symbolem sportowych sukcesów, ale także źródłem dumy odradzającego się po stuleciu niewoli narodu. Tym bardziej, iż swe zwycięstwa odnosili na konstrukcjach polskich inżynierów. Rządzący wiedzieli wtedy, że siłę państwa tworzą jego obywatele, a nie szukali jej w obcych stolicach.

Sukcesy sportowego lotnictwa wzajemnie przekładały się na nowoczesne rozwiązania konstrukcyjne, a polska myśl lotnicza liczyła się nie tylko w Europie. Jakże to kontrastuje z dzisiejszym obrazem naszego państwa!

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 6 Komentarzy »

Wiktoria politycznie niepoprawna

Posted by Marucha w dniu 2012-09-12 (Środa)

Kiedy Polacy nie mogą zdobyć się na nakręcenie choćby jednego filmu propagującego nasze dziejowe dokonania, inne narody prowadzą w najlepsze własną politykę historyczną za pomocą kinematografii. Dobrze więc, że przynajmniej włoski reżyser w swoim najnowszym obrazie o bitwie wiedeńskiej przypomina jedną z najpiękniejszych kart polskiego oręża.

Przed trzema laty Brytyjska Partia Narodowa, występująca w obronie miejsc pracy zabieranych ponoć Anglikom przez między innymi polskich imigrantów, posłużyła się chwytliwym hasłem „Bitwa o Anglię”, jednak strzeliła sobie w stopę, umieszczając na plakacie swej kampanii zdjęcie symbolizującego najsłynniejszą bitwę powietrzną II wojny światowej myśliwskiego Spitfire’a, który – jak się okazało – należał do polskiego asa z legendarnego dywizjonu 303! Kiedy ktoś wytknął to zaskoczonym angielskim nacjonalistom, okazało się, że po prostu nie mieli oni pojęcia, że brytyjskiego nieba przed hitlerowską Luftwaffe bronili w roku 1940 jacyś Polacy, a biało‑czerwona szachownica na burtach samolotu jakoś z niczym im się nie skojarzyła. Nic zresztą dziwnego, że nie mieli pojęcia, bo powszechna wiedza historyczna budowana jest współcześnie przez popkulturę.

Inni potrafią, a my?

Wiedzą o tym doskonale Czesi, którzy nakręcili świetny obraz o swoich wspaniałych, choć znacznie mniej licznych od Polaków lotnikach służących podczas Bitwy o Anglię w dywizjonach RAF. Kiedy wbity w fotel podziwiałem brawurowo nakręcone przez twórców Ciemnoniebieskiego świata sceny podniebnych walk, zastanawiałem się, dlaczego w naszym kraju przez tyle lat nie powstał film gloryfikujący udział w zmaganiach na brytyjskim niebie naszych pilotów, którzy przecież stanowili drugą po samych Anglikach (a gdyby wziąć pod uwagę skuteczność w walce – bezsprzecznie pierwszą) nację broniącą Albionu?

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 26 Komentarzy »

Dlaczego wspominamy Wiedeń?

Posted by Marucha w dniu 2012-09-12 (Środa)

Wrzesień w powszechnej świadomości Polaków kojarzy się niewesoło, bo przede wszystkim z tragedią klęski z rąk nazistowsko-bolszewickiego sojuszu w roku 1939. Można jednak – i trzeba – rozproszyć smutny nastrój wrześniowy, sięgając głębiej do ojczystych dziejów po ewidentny powód do radości i chwały: znakomitą wiktorię wiedeńską Jana III Sobieskiego.

12 września 1683 władca Rzeczypospolitej wezwany na odsiecz zagrożonego Cesarstwa spojrzał z górującego nad Wiedniem Kahlenbergu, wydał kilka rozkazów i wkrótce mógł ze spokojem napisać do Marysieńki: Przybyliśmy, zobaczyliśmy, Bóg zwyciężył.

Świetne zwycięstwo antytureckiej koalicji pod wodzą polskiego monarchy miało przełomowe znaczenie nie tylko dla Rzeczypospolitej Obojga Narodów, ale całej Europy. To przecież dzięki Rzeczypospolitej trzymającej straż na wschodniej rubieży Europy mógł Zachód przez całe stulecia żyć spokojnie z dala od realnych zagrożeń płynących ze Wschodu: najpierw ze strony walczącego islamu, później zaś – zbrodniczego komunizmu. Antemurale christianitatis – takie miejsce przeznaczone było naszej Ojczyźnie. Polska stanowiła przedmurze chrześcijańskiego świata nie szczędząc krwi i kosztów dla powstrzymania azjatyckiego parcia na zachód. A trzeba pamiętać, że z nie byle jakim przeciwnikiem mieliśmy do czynienia. W XIII wieku był nim Batu Chan, później (w latach 1499-1686) tureccy sułtani, w dwudziestym stuleciu – Lenin.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 49 Komentarzy »

MSZ konsultuje fatalnie

Posted by Marucha w dniu 2012-09-12 (Środa)

MSZ ogłosiło konsultacje ws. współpracy z Polonią. Lektura dokumentu nie nastraja optymistycznie.

Wśród geograficznych obszarów współpracy na pierwszym miejscu Białoruś, zaś Ukraina dopiero na szóstym. W obliczu pełzającej dezintegracji Ukrainy i wzrostu znaczenia sił neobanderowskich nie wygląda to dobrze.

Powiem wprost: obyśmy nie dożyli czasów, gdy w imię neokolonialnej strategii USA (i niemieckiej UE), pozostawiamy na pastwę losu tych, którym udało się ujść cało z genocidum atrox w l. 1943-44.

Marek Bednarz
http://mercurius.myslpolska.pl

Posted in Polityka | 9 Komentarzy »

Fotki z Posady Rybotyckiej, Wojtkowej, Łodyny…

Posted by Marucha w dniu 2012-09-12 (Środa)

Posted in Różne | 1 Comment »

Święci królowie, czyli o sojuszu tronu ze świętością

Posted by Marucha w dniu 2012-09-12 (Środa)

W sierpniu przypada liturgiczne wspomnienie dwóch świętych królów: św. Stefana I Wielkiego, króla Węgier (16 sierpnia) oraz św. Ludwika IX, króla Francji (25 sierpnia). Dwaj wielcy władcy, których panowanie – odpowiednio na Węgrzech i we Francji – oznaczało okres wielkiej pomyślności tych państw.

Pomnik św. Stefana w Budapeszcie. Fot. P. Doerre

Panowanie św. Stefana, współczesnego naszemu Bolesławowi Chrobremu, było czasem ugruntowania suwerenności monarchii Arpadów w oparciu o ścisły związek ze Stolicą Apostolską, od której Stefan otrzymał zezwolenie na królewską koronację w Ostrzyhomiu, co było potwierdzeniem sukcesu jego politycznej strategii. Fundamenty położone przez świętego Stefana okazały się na tyle trwałe, że Węgry, które (podobnie jak Polska po śmierci Chrobrego) po odejściu świętego króla popadły w zamęt wewnętrzny, szybko odrodziły się jako w pełni suwerenne królestwo. Kierunek wyznaczony przez świętego Stefana był podtrzymany przez jego następców (wśród których byli także inni święci władcy – jak np. panujący na przełomie XI i XII wieku św. Władysław), noszących za zgodą Rzymu zaszczytny tytuł „Królów Apostolskich”. Do dzisiaj narodową relikwią Węgrów jest korona świętego Stefana – symbol suwerenności i niepodzielności państwa węgierskiego.

Panowanie świętego Ludwika IX we Francji to apogeum potęgi królestwa Kapetyngów. Władca kończy długoletnią wojnę z Anglią Plantagenetów, konsoliduje struktury administracyjne państwo. Wszystko to jednak służy celowi dla niego najważniejszemu: „wzięciu krzyża” czyli uczestnictwie w krucjatach, które miały wyzwolić Ziemię Świętą spod władzy muzułmańskiej. Bez narażenia się na przesadę można powiedzieć, że ziemską ojczyznę Chrystusa święty Ludwik pokochał niemal jak własną. Tylko przez ten pryzmat można właściwie ocenić zaangażowanie Kapetynga w dwie krucjaty oraz jego długi pobyt w Ziemi Świętej po zakończeniu pierwszej z nich. Świętość to miłość Chrystusa. W przypadku świętego Ludwika objawiała się ona przede wszystkim w jego życiu pełnym cnót chrześcijańskich, ale także w umiłowaniu wszystkiego, co należało do Chrystusa. Nie tylko Ziemi Świętej, ale również relikwii Męki Pańskiej. Dla Korony Cierniowej Chrystusa, którą święty Ludwik wykupił od łacińskiego cesarza Bizancjum za niemałą fortunę, polecił wybudować największy i najwspanialszy relikwiarz – kaplicę Saint-Chapelle w Paryżu, do dziś istniejącą perełkę architektury gotyckiej.

Świętość wzrasta w rodzinie i rodziny uświęca. Nie inaczej było w przypadku tych władców. Przedwcześnie zmarły syn świętego Stefana – Emeryk (Imre) także został wyniesiony przez Kościół do chwały ołtarzy. Panujący za Pirenejami kuzyn św. Ludwika, Ferdynand król Kastylii również doczekał się kanonizacji.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia, Kościół | 1 Comment »

Amber Gold to mikrus w porównaniu z „Projektem Chopin” Banku Pekao

Posted by Marucha w dniu 2012-09-12 (Środa)

Przez 15 godzin premier, ministrowie, prokurator generalny oraz wysocy urzędnicy państwowi tłumaczyli się ostatnio w Sejmie z tego, co Państwo zrobiło w związku z aferą Amber Gold. Aferą, w której około siedmiu tysięcy Polaków straciło oszczędności, ponieważ zawierzyli, że pieniądze, które wpłacają na lokatę inwestowane są w metale szlachetne m.in. w złoto.

W porównaniu z aferą z Amber Gold, sprawa tzw. „Projektu Chopin” wydaje się bez porównania bardziej poważna. Tyle, że jej Państwo Polskie nie poświęca uwagi. Co więcej, wokół niej jest cicho. Czy to dlatego, że dotyczy obecnego szefa Rady Gospodarczej przy premierze? Osoby, która jest obecnie najbliżej ucha szefa polskiego rządu? Chodzi tu o Jana Krzysztofa Bieleckiego.

Przed warszawskim sądem toczą się procesy o podważenie skwitowania działalności Jana Krzysztofa Bieleckiego jako prezesa Banku Pekao SA i o odrzucenie sprawozdań finansowych za część okresu, w którym kierował bankiem. Smaczku dodaje fakt, że sprawę byłemu premierowi i byłemu szefowi Pekao wytoczył drobny akcjonariusz banku, pan Jerzy Bielewicz, prezes Stowarzyszenia „Przejrzysty Rynek”.

W czerwcu 2005 roku Jan Krzysztof Bielecki godzi się na podpisanie przez Pekao SA dokumentu o charakterze umowy regulującej zasady przyszłej współpracy z włoskim deweloperem Pirelli & C. Real Estate S.p.A. notowanym na giełdzie w Mediolanie. Warto dodać, że deweloper był wtedy związany kapitałowo i personalnie z włoskim Unicredit, większościowym właścicielem Pekao S.A. Dokument był tajny, i nigdy nie został ujawniony przed inwestorami czy nadzorem, choć trzecią stroną tej umowy okazuje się wspomniany Unicredit, spółka przecież powiązana i dominująca nad Bankiem Pekao SA. Nosi nazwę „Projekt Chopin”. Co zawiera? Bank zrzeka się w nim m.in. prawa do sprzedaży swoich nieruchomości i tzw. trudnych kredytów, zabezpieczonych hipotekami.

Luty 2006 roku. Pekao i Pirelli zawierają umowę warunkową sprzedaży 75 proc. spółki deweloperskiej Pekao Development, która należy do Banku. Pirelli kupił spółkę deweloperską Pekao SA za 60 mln złotych, co stanowiło nieco tylko więcej niż… zysk tej spółki za rok 2006.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Gospodarka | 5 Komentarzy »

O owocach dzieła Jana Husa

Posted by Marucha w dniu 2012-09-12 (Środa)

Zaczerpnięte z książki: Peter Bielik – „Przeciwko Kościołowi – fałszerze prawdy-lewica-masoni”.
Nadesłał p. PiotrX.

Peter Bielik — doktor nauk przyrodniczych, geograf, słowacki publicysta, pisarz, autor ponad 200 publikacji, w tym książki pt. „Masoneria — nieszczęście naszych czasów”. W swojej twórczości zajmuje się zagrożeniami dla Kościoła, obroną Kościoła przed niesprawiedliwymi atakami, ujawnianiem tych zafałszowań historii, których celem jest podważenie autorytetu Kościoła. W książce tej ujawnia najczęściej występujące zafałszowania historii Europy i Kościoła, których celem jest doprowadzenie do tego, aby, jak mówi, „odwieść ludzi od Kościoła katolickiego, spowodować by katolicy źle myśleli o swoim Kościele, żeby wstydzili się swojej wiary, wyrzekali się jej”.

Specjalną uwagę poświęca Peter Bielik rewolucji francuskiej i masonerii. To są, według niego, podstawowe antykatolickie czynniki. „Postęp”, który niesie rewolucja francuska jest postępem pogaństwa i zła. Masoneria to organizacja, której jednym z podstawowych celów jest zniszczenie Kościoła.

Jan Hus i jego dzieło

Rozpowszechnione jest przeświadczenie, że Hus występował przeciwko demoralizacji kleru i dlatego został spalony, a po jego śmierci jego zwolennicy usiłowali zbudować sprawiedliwe społeczeństwo według szlachetnych, wskazanych przez niego zasad, że bohatersko i na początku zwycięsko walczyli ze złem ówczesnego świata, aż w końcu przegrali.

Tak naprawdę w Czechach, gdzie Hus działał, kler nie był zdemoralizowany, ale i tak starał się o poprawę swojej moralnej kondycji. Z tego powodu proszono między innymi Husa o kazania dla kleru. Głosił je nawet na lokalnych synodach. Jeżeli by chciał naprawdę zabiegać o dobro Kościoła to miał wielkie pole do popisu tak jak św. Franciszek, św. Katarzyna ze Sieny, św. Filip Neri i inni, tak jak działający w samych Czechach jeszcze przed Husem Konrad Waldhauser.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia, Kościół | 7 Komentarzy »

Tadeusz Sendzimir – Edison metalurgii

Posted by Marucha w dniu 2012-09-12 (Środa)

Tadeusz Sendzimir urodził się 15 lipca 1894 roku we Lwowie, zmarł zaś 1 września 1989 roku w Jupiter na Florydzie. Podczas swojego bez mała 95-letniego życia dokonał licznych innowacji oraz ulepszeń; 73 patenty w 17 krajach na 5 kontynentach! Był inżynierem i wynalazcą, zwanym „Edisonem metalurgii; (…) od żelaza oddalił rdzę a metale uczynił sobie posłusznymi; posłusznymi jak zwykłe mączne ciasto w pracowitych dłoniach pani domu, własnoręcznie wałkującej najcieńsze placki”.

Jego nowatorstwo w technologii hutniczej jest tak ogromne, że specjaliści porównują je z takimi dokonaniami w technice, jak przejście z łączności przewodowej na bezprzewodową lub przejście z pojazdów szynowych na bezszynowe.

Już samo nazwisko, nastręcza wiele problemów. Bo jakże jest poprawnie? Sendzimir, czy Sędzimir? Pozostając za granicą trzeba było decydować się na zachowanie pisowni nazwiska fonetycznie (brak w językach obcych litery ę), jak to zrobili jego brat i ojciec, godząc się na wymowę Sendzimir (ponadto w wielu dawnych dokumentach, zwłaszcza redagowanych po łacinie, napotyka się obydwie postacie zapisu nazwiska).

Urodził się we Lwowie. Był synem Kazimierza Sędzimira urzędnika państwowego w biurze nadzoru kopalń soli oraz Wandy z Jaskłowskich. Oboje rodzice po edukacji w Krakowie i Wiedniu osiedlili się na stałe we Lwowie. Rodzina Sędzimirów wywodzi się spod Krakowa ze starej szlachty polskiej i pieczętowała się herbem Ostoja. Tadeusz był najstarszym z czworga rodzeństwa. We Lwowie ukończył IV Gimnazjum Klasyczne i Wydział Mechaniczny Politechniki Lwowskiej.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Gospodarka, Historia | 1 Comment »