Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Czerwiec 22nd, 2010

Prasa rosyjska o wyborach w Polsce

Posted by Marucha w dniu 2010-06-22 (Wtorek)

“Cudu nie było” – tak rządowa “Rossijskaja Gazieta” podsumowuje we wtorek wyniki I tury wyborów prezydenckich w Polsce. Dziennik podkreśla, że różnica między kandydatami PO i PiS okazała się znacznie mniejsza niż oczekiwano.

“Stronnicy Bronisława Komorowskiego obawiają się powtórzenia scenariusza z wyborów prezydenckich 2005 roku, gdy w II turze Donald Tusk w podobnej sytuacji oddał fotel prezydencki Lechowi Kaczyńskiemu” – przekazuje “Rossijskaja Gazieta”.

Również “Wiedomosti” wybijają, że różnica między liderami wyścigu prezydenckiego okazała się mniejsza niż oczekiwano. Prezentując obu kandydatów, dziennik podaje, że Komorowski uważany jest za “umiarkowanie prawicowego”, a Jarosław Kaczyński – za “ultraprawicowego” polityka. “W toku przedwyborczych debat obaj kandydaci wezwali Rosję do pełnego odtajnienia dokumentów w sprawie Katynia, poparli przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej i opowiedzieli się za rozmieszczeniem bazy wojskowej USA na terytorium Polski” – informują “Wiedomosti”.
Zdaniem gazety, “Komorowski potwierdził, że będzie się trzymał kursu swojej liberalnej partii, zmierzającego do dalszej integracji z UE”. “Stosunki ze wschodnimi sąsiadami – według niego – należy rozwijać przez unijne programy. Kaczyński – na odwrót – jest eurosceptykiem. Widzi w Polsce regionalnego lidera, prowadzącego własną politykę wobec Gruzji i krajów bałtyckich” – piszą “Wiedomosti”.
Powołując się na opinię politologa Olega Nemenskiego, dziennik wskazuje, że “w wypadku zwycięstwa Komorowskiego stosunki Rosji i Polski niewątpliwie będą spokojniejsze i mniej konfliktowe”.

W ocenie “Kommiersanta”, o wyniku konfrontacji przywódców PO i PiS “zdecyduje stanowisko następców polskich komunistów – SLD”. Dziennik podkreśla, że jego lider Grzegorz Napieralski przeprowadził świetną kampanię wyborczą. “Kommiersant” nazywa go nawet “dżokerem” tych wyborów. Rezultat wyborów – według gazety – zależeć będzie też od frekwencji. “Kommiersant” wyjaśnia, że podstawę elektoratu Komorowskiego stanowią mieszkańcy dużych miast i młodzi ludzie lubiący wypoczywać. “Dlatego nie można wykluczyć, że część z nich po prostu zignoruje II turę i tym samym doprowadzi Jarosława Kaczyńskiego do zwycięstwa” – konstatuje dziennik.

Również “Wremia Nowostiej” zwraca uwagę, że różnica między dwoma głównymi pretendentami była mniejsza, niż wskazywały sondaże. “Wygląda na to, że Polacy wprowadzili w błąd socjologów, nie chcąc się przyznać, iż będą głosowali na konserwatywnie nastawionego Jarosława Kaczyńskiego” – wskazuje gazeta.
“Wriemia Nowostiej” odnotowuje też “zauważalny sukces” Napieralskiego. “Umocnił on swoje polityczne wpływy i autorytet lewicy. Przy czym – jego wyborców bardzo potrzebują zwycięzcy” I tury – pisze dziennik.
Według “Wremia Nowostiej”, “jego współpracownicy gotowi są poprzeć Komorowskiego w zamian za utworzenie koalicji z PO i tekę wicepremiera dla Napieralskiego”. “Problem polega na tym, że PO chce zachować obecną koalicję z PSL do wyborów parlamentarnych, które odbędą się w przyszłym roku” – podaje gazeta.

Z kolei “Niezawisimaja Gazieta” konstatuje, że “i Komorowski, i Kaczyński już podjęli pierwsze próby zapewnienia sobie przychylności Napieralskiego”. “Jednak ten ogłosił, że najpierw odbędzie tournee po kraju i spotka się ze swoimi stronnikami, a dopiero potem powie, kogo gotów będzie poprzeć” – relacjonuje dziennik.

Natomiast “Izwiestija” zauważają, że sam Napieralski na razie nie spieszy się ze wskazaniem któregoś z pretendentów. “Trudno wyobrazić sobie, by jego elektorat masowo poszedł za PiS-em, który głosi zaciekły antykomunizm” – ocenia dziennik.
“Izwiestija” podkreślają, że “w tej kampanii retoryka Kaczyńskiego była o wiele bardziej umiarkowana od tej, do jakiej przyzwyczaiła wszystkich prawica”. “Wielu zdziwiły pojednawcze gesty w stronę Moskwy, krytyka pod adresem której jest ulubionym hobby polityków z PiS” – pisze gazeta.

“Polska prawica tradycyjnie ma silne poparcie na wsi, podczas gdy nadzieją liberałów są mieszkańcy dużych miast, zwłaszcza młode pokolenie Polaków. Tragiczna śmierć Lecha Kaczyńskiego, naturalnie, zwiększyła popularność jego brata. Sympatyzujący z konserwatystami są też wśród tej części inteligencji, która opowiada się za wzmocnieniem roli Kościoła i tradycyjnych wartości w życiu społeczeństwa. Niektórzy obawiają się, że w razie zwycięstwa Komorowskiego cała władza zostanie skoncentrowana w rękach PO” – wskazują “Izwiestija”.

Dziennik przytacza również opinię znanej politolog Iriny Kobrinskiej, której zdaniem “Komorowski miał bardzo słabą kampanię”. “On się w ogóle do niej nie przygotowywał, ponieważ był pewny zwycięstwa. A Jarosław Kaczyński postępował ze znajomością rzeczy” – ocenia Kobrinska.
Według politolog, Kaczyński to “bardzo doświadczony polityk, o ogromnej intuicji i świetnym wyczuciu potrzeby chwili”. “To, o czym mówił Lech, on potrafi zaprezentować mądrzej. Ponadto zgromadził wokół siebie dobrą ekipę doradców, w tym specjalistów od Rosji” – wskazuje Kobrinska.

W jej opinii, “bez względu na to, kto zostanie prezydentem, trudno mu będzie cofnąć ‚reset’, który zarysował się w stosunkach rosyjsko-polskich”. “Po pierwsze, głównym w Polsce jest mimo wszystko premier, a nie prezydent. Po drugie – zmieniły się nastroje wśród Polaków. I wreszcie – Unia Europejska jest nastawiona na współpracę z Rosją, a Polska staje się coraz bardziej lojalnym członkiem UE” – wyjaśnia politolog. Jerzy Malczyk (PAP)

Za: hoga.pl

Niestety, w ocenach polskich polityków w rosyjskiej prasie dominuje powierzchowność i powtarzanie dość oklepanych (i niezbyt prawdziwych) sloganów. – admin

Posted in Me(r)dia, Polityka | 27 Komentarzy »

W polu dobra i zła – Tomasz z Akwinu na Dzień Ojca

Posted by Marucha w dniu 2010-06-22 (Wtorek)

Podczas pierwszej czerwcowej audiencji środowej Papież Benedykt XVI raz jeszcze przypomniał uniwersalność myśli św. Tomasza z Akwinu. Jan Paweł II nazwał go (w encyklice „Fides et ratio”) mistrzem sztuki myślenia. Wielu woli jednak uczyć się „sztuki myślenia” nie u Akwinaty, ale u innych. Pewnie z tego powodu, że lękamy się trudnej prawdy, a mistrz w jej uchwyceniu może nas niebezpiecznie blisko z nią zetknąć.

Polska młodzież wybiera zatem niekiedy studiowanie sztuki myślenia raczej na byłych wydziałach „filozofii marksistowskiej” – gdzie pewnie do dzisiaj prawda nie razi swoim blaskiem – niż na tych uniwersytetach, gdzie pielęgnuje się szacunek dla klasycznej filozofii, a zatem także dla monumentalnego dzieła św. Tomasza.

Ale nade wszystko z mistrzami sztuki myślenia zapoznawać się można tylko z wkładem własnego trudu. Tak też musi być z dziełem św. Tomasza będącym – jak pisał Karol Wojtyła – „owocem czasu swego”. Działać i myśleć zawsze należy wedle „czasu swego”, czyli uwzględniając konkretne tu i teraz. Z tych też powodów nawet średniowieczne dzieło mistrza sztuki myślenia należy w trudzie każdorazowo dostosować do naszego tu i teraz. Bez tej reguły metodologicznej wpadamy w pułapki.

Tak też może być, kiedy poszukujemy u św. Tomasza odpowiedzi na pytanie o sens ludzkiego ojcostwa, chcąc się intelektualnie przygotować na jutrzejszy Dzień Ojca. Te uroczystości raczej nie robią większego wrażenia na epoce, która – jak przypomniał Jan Paweł II – określiła siebie jako „wiek bez ojców”. Zazwyczaj ojciec prezentowany jest przez współczesnych intelektualistów jako ktoś zbędny, lub nawet zły. Tak twierdził chociażby Bertrand Russell w swojej głośnej książce „Małżeństwo i moralność”, a wcześniej klasycy marksizmu. Dzisiaj także intelektualiści nie ze szkoły św. Tomasza przypisują wszystkim ojcom stawiane sobie pytania Demokryta z Abdery (starożytnego materialisty): „Czy dobrze jest mieć dzieci?”. Już samo postawienie tego pytania zakłada sensowność i słuszność tylko interesownego odniesienia do własnego dziecka. Ojciec to zatem jedynie jakiś „posiadacz dzieci”, traktujący je instrumentalnie, przekazujący im tylko „własne geny, a nie istnienie”, jak to możemy przeczytać w książce znanego polskiego intelektualisty.

Tomasz z Akwinu przedstawił natomiast ojca jako obdarowującego istnieniem własne dzieci, ale w ramach wspólnoty małżeńskiej, która – jego zdaniem – powinna być przyjaźnią (każdą miłość, również miłość Boga do człowieka, Tomasz określił jako formę przyjaźni; por. STh, II, q. 23, a.1), a nawet jest ona „największą przyjaźnią” (por. „Contra Gentiles”). Bycie ojcem to dla Tomasza owoc realizacji przyjaźni małżeńskiej. Pytanie: „Czy dobrze jest mieć dzieci?”, jest zatem – z tej perspektywy patrząc – źle postawione i musi prowadzić do odpowiedzi Demokryta, zgodnie z którą mieć dzieci jest zawsze złem, a zatem ojciec to tylko ktoś zły.

Ale nawet z lektury tekstów św. Tomasza nie odniesiemy pożytku, chcąc zrozumieć rolę ojca, jeżeli zapomnimy o przywołanej wskazówce metodologicznej. Twierdził bowiem Akwinata, że rola ojca jest ważniejsza w rodzinie niż matki, zwłaszcza w odniesieniu do wychowania potomstwa. Z rozumieniem tej tezy muszą mieć problemy najpierw ci, którzy twierdzą, że ojciec nie obdarza potomstwa istnieniem, ale tylko „daje mu swoje geny”, jak to czytamy we wspomnianej książce. Wtedy też stosunek ojca do swojego dziecka niewiele różni się od stosunku do swojego fryzjera, u którego po goleniu i strzyżeniu także zostawiamy swoje geny starannie przez tego ostatniego zbierane i wrzucane do kosza. Jeśli obdarzamy nasze dzieci istnieniem, to fakt ten pociąga za sobą obowiązek nie tylko ochrony tego istnienia, ale także jego rozwoju, co nazywa się wychowaniem.
Zdaniem Tomasza z Akwinu, tutaj właśnie – mówiąc o wychowaniu – rola ojca jest ważniejsza niż matki. Jest ważniejsza, ponieważ w dziele wychowania nie tylko potrzeba pouczenia, czyli informowania o dobru i złu, ale także skarcenia, czyli wymierzenia kary za dokonane zło. Do tej roli karcenia – dodaje Akwinata – mężczyzna-ojciec jest odpowiedni z racji swojej siły. Te lapidarne sformułowania Tomasza należy najpierw odpowiednio zrozumieć, na co nie mają ochoty spragnieni nade wszystko rozrywkowego myślenia. Z pewnością nie chodziło Tomaszowi o siłę fizyczną mężczyzny konieczną do wychowania. Gdyby o to chodziło, to ojciec kulturysta musiałby zostać uznany za lepszego ojca niż ten słabszej postury. Tomasz miał na myśli siłę woli, która konieczna jest do dokonywania tego aktu sprawiedliwości, którym jest karanie. Bliższa analiza różnicy relacji matki i ojca w stosunku do ich dziecka mogłaby precyzyjnie wskazać, dlaczego akurat ojciec może lepiej dysponować odpowiednią siłą woli, aby stosując kary, zadbać o dobro rozwoju swojego potomstwa. Tego także możemy się nauczyć od mistrza sztuki myślenia.

Marek Czachorowski

Powoływanie się na Św. Tomasza z Akwinu w czasach, gdy Kościół Posoborowy niemal całkowicie usunął jego naukę na peryferie, jest w oczach admina hipokryzją. Nie mamy tu na myśli autora artykułu, lecz totalnie antytomistyczne nastawienie obecnego Kościoła. Nie miał z tomizmem nic wspólnego ani Jan XXIII, ani Paweł VI, ani Jan Paweł II. – admin

Posted in Kościół | 54 Komentarze »

Globalna arcybzdura trzyma się mocno

Posted by Marucha w dniu 2010-06-22 (Wtorek)

Żelazo zatrzyma ocieplenie klimatu

http://biznes.onet.pl/zelazo-zatrzyma-ocieplenie-klimatu,18491,3302048,1,prasa-detal

Tysiące ton żelaza wrzucone do wód oceanów i mórz mają radykalne ograniczyć proces ocieplania się klimatu – uważają naukowcy, a informuje o tym „Polska The Times”.

Ta na razie eksperymentalna metoda mogłaby ograniczyć nawet o kilkanaście procent ilość dwutlenku węgla emitowanego do atmosfery przez człowieka, co – zdaniem brytyjskich naukowców z Uniwersytetu w Southampton – dość radykalnie ograniczyłoby postępowanie procesu globalnego ocieplenia.

Według ekspertów żelazo pobudzi wzrost fitoplanktonu, który w normalnych warunkach pochłania dwutlenek węgla, a po śmierci opada na dno oceanu, gdzie węgiel pozostaje uwięziony na wiele setek lat. W ramach naukowego eksperymentu płynny siarczan żelaza będzie rozpylany ze statków i samolotów na powierzchni około 10 tys. km kw. Oceanu Indyjskiego. Będzie to pięcioletni eksperyment naukowy zorganizowany przez Narodowy Ośrodek Oceanografii przy Uniwersytecie Southampton. Koszty badań wyniosą około 70 mln funtów.

W skali globalnej, użyźnianie oceanów mogłoby usunąć z atmosfery do miliarda ton dwutlenku węgla, czyli 12 proc. ilości tego związku wytwarzanej przez człowieka. Metoda ta może się okazać znacznie tańsza niż redukcje emisji, a jej koszty być może poniosą przedsiębiorstwa wykorzystujące paliwa kopalne.

Więcej w „Polska The Times”.

Admin uważa, iż dużo tańsze i równie skuteczne w zwalczaniu nieistniejących problemów było by wynajęcie czarowników z Afryki jako konsultantów.

Posted in Różne | 23 Komentarze »

Naród wynaleziony

Posted by Marucha w dniu 2010-06-22 (Wtorek)

http://homepage.interaccess.com/~netpol/POLISH/public/NarodWynaleziony.htm

Dr Szlomo Sand, ekspert historii Europy na Uniwersytecie Tel Awiwu, dowodzi w bestsellerze pt. Kiedy i Jak Wynaleziono Naród Żydowski, że narodowe tabu, uzasadniające powstanie Izraela, to mit sprzed nieco ponad stu lat, Żydów nigdy nie wypędzono z Ziemi Świętej, większość Żydów nie ma historycznych więzi z ziemią palestyńską i że jedynym rozwiązaniem politycznym dla Izraela jest rozwiązać to państwo. Większość kolegów akademickich dra Sanda nie odważyła się debatować jego argumentów, a Israel Bartal, profesor historii na Uniwersytecie Hebrajskim, na łamach Haaretz bronił historyków izraelskich, zamiast dyskutować książkę.

Wg Sanda, na przełomie XX w. syjoniści zaczęli tworzyć historię narodową, wymyślając ideę, że Żydzi istnieli jako naród niezależnie od swej religii, a syjonistyczna idea powrotu z wygnania na Ziemię Obiecaną kłociła się z judaizmem: W przeszłości, święte miejsca postrzegano jako przedmiot tęsknoty, a nie zamieszkania. Przez 2 tys. lat Żydzi trzymali si z daleka od Jerozolimy nie dlatego, że nie mogli wrócić, tylko że religia im tego zabraniała do czasu przyjścia mesjasza. Sand szukał dowodów archeologicznych na wypędzenie Żydów z Rzymu w 70 r. Przekonał się, że królestwa Dawida i Salomona były legendą. Podobnie z exodusem. Faktycznie, nie można bez niego wytłumaczyć żydowskości. „Ale gdy zacząłem szukać książek historycznych opisujących wydarzenia tej tułaczki, nie mogłem ich znaleźć. Ani jednej. Bo Rzymianie nie wyganiali ludzi, a Żydzi w Palestynie byli przeważnie rolnikami i wszystkie dowody świadczą, że pozostali na swych ziemiach.”

Prawdopodobnie mit o exodusie jako karze boskiej stworzyli chrześcijanie, by przyciągnąć Żydów do nowej wiary. To jak wytłumaczyć, że tak wielu Żydów zostało rozproszonych po świecie? Wg Sanda, judaizm w okresie przed i po narodzeniu Chrystusa potrzebował konwertytów, o czym pisze ówczesna literatura rzymska. Żydzi podróżowali daleko, by nawracać w Jemenie i Płn. Afryce. Wieki później, wg Sanda, masowe przejście na judaizm zaszło w Chazarii, dając początek Aszkenazyjczykom. Sand przypomniał artykuły w prasie izraelskiej nt. odkrycia stolicy chazarskiej nad Morzem Kaspijskim, co nie poruszyło historyków. Np. wiodąca gazeta Yedioth Ahronoth zatytułowała artykuł „Rosyjscy archeologowie znajdują od dawna zagubioną stolicę Żydowską”. Ponadto podręczniki izraelskie nie uczą, że większość przywódców syjonizmu, w tym Dawid Ben Gurion, wierzyli, iż Palestyńczycy pochodzą z miejscowych Żydów, którzy następnie przeszli na islam.

Niechęć kolegów do dyskusji na te tematy Sand przypisał milczącej zgodzie, że historia żydowska nauczana w Izraelu to przysłowiowy domek z kart. W l. 1930-tych rozdzielono przedmiot historii na uniwersytetach na historie ogólną i żydowską, bo uważano doświadczenia narodu za unikalne. Specjaliści w historii Żydów żyją w bardzo wyizolowanym i konserwatywnym świecie, gdzie nie docierają nowoczesne osiągnięcia badań historycznych – powiedział Sand.

Jonathan Cook – Israeli Bestseller Breaks National Taboo,  15.X.2008,
http://www.informationclearinghouse.info/article21020.htm
Przekład z angielskiego i skrót: Piotr Bein

Posted in Historia, Polityka | 21 Komentarzy »