Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Czerwiec 30th, 2010

Multi-kulti

Posted by Marucha w dniu 2010-06-30 (Środa)

Chcesz mieszkać w Niemczech? Wypełnij test IQ

Niemcy podważają sens istnienia społeczeństwa wielokulturowego. Po latach napływu imigrantów z krajów arabskich elity finansowe i polityczne zastanawiają się na tym, jak zatamować tę tendencję. Z braku odwagi formalnego sformułowania argumentu antyimigracyjnego dwóch chadeckich posłów proponuje testy na inteligencję dla cudzoziemców chcących osiedlić się w RFN.

Zaczęło się od tego, że Thilo Sarrazin, były minister finansów i członek zarządu Bundesbanku, stwierdził, że mieszkający w Niemczech imigranci, a szczególnie muzułmanie, nie potrafią i nie chcą się integrować, a także nie troszczą się o zdobycie lepszego wykształcenia. Jego zdaniem, to właśnie oni obniżają poziom niemieckich szkół. Według Sarrazina, imigranci mają większy przyrost naturalny, a 80 proc. inteligencji jest dziedziczone, więc wzrasta w tej grupie liczba ludzi o niższym jej poziomie. Później dwóch polityków z rządzącej koalicji: Peter Trapp z CDU i Markus Ferber z CSU, zainicjowało pomysł, aby jednym z kryteriów przyznawania prawa pobytu dla cudzoziemców był poziom ich inteligencji i zaproponowali, aby wprowadzono testy na inteligencję dla imigrantów.

Propozycja polityków wywołała falę oburzenia i protestów.

Przewodniczący parlamentarnej komisji do spraw wewnętrznych Wolfgang Bosbach (CDU) zdecydowanie odciął się od tego i określił ten pomysł jako niesmaczny. Od słów swoich partyjnych kolegów odcięli się również członkowie rządu. Zdaniem rzecznika rządu Christopha Steegmansa, postulat ten jedynie podsyca uprzedzenia do imigrantów. Specjalista od spraw wewnętrznych w FDP Hatfrid Wolff także odrzucił możliwość zastosowania tego typu testów. W ocenie pełnomocnika rządu ds. integracji Marii Boehmer, propozycje wprowadzenia testów na inteligencję dla imigrantów są absurdalne i stanowią przejaw dyskryminacji.
W tym roku w Niemczech po raz pierwszy od 15 lat liczba obywateli spadła poniżej 82 milionów.

Waldemar Maszewski, Hamburg, „Nasz Dziennik”

Od admina.
W interesie Polski leży jak najbardziej, aby Niemcy zostały całkowicie zaludnione przez analfabetów i dożywotnich klientów pomocy socjalnej, dlatego też z oburzeniem odrzucamy dyskryminującą propozycję dwu chadeckich posłów.

Posted in Polityka | 21 Komentarzy »

Znów bredzą o euro

Posted by Marucha w dniu 2010-06-30 (Środa)

Rząd, który zadłużył Polskę bardziej niż kilka poprzednich gabinetów razem wziętych, teraz boi się, jak na tę politykę zareagują rynki i czy nie spowoduje to zapaści złotego. Dlatego, wzorem kampanii przeprowadzonej jesienią 2008, tuż przed pierwszą falą kryzysu, kancelaria premiera usiłuje wskrzesić temat „wejścia Polski do strefy euro”.

Gdy ekonomiści na całym świecie dyskutują nad ewentualnym rozpadem strefy euro, rząd powraca do tematu przyjęcia euro przez Polskę. Tym razem szermuje argumentami politycznymi, a nie ekonomicznymi, jako że udowodniono już niezbicie, iż z punktu widzenia ekonomii to właśnie własna waluta – złoty – uratowała nas w chwili kryzysu. W debacie przekonywano, że wejście do strefy euro pozwoliłoby nam brać udział w podejmowaniu decyzji o sprawach istotnych dla całej Unii.
– Jeśli się chce współdecydować o klubie, to trzeba być jego członkiem – oświadczył minister w kancelarii premiera Adam Jasser. Oprócz niego w dyskusji wzięli udział dwaj ekonomiści – Dariusz Rosati i Witold Orłowski. Obaj zaprezentowali pogląd, że wiadomości o „śmierci eurostrefy są mocno przesadzone”.

Profesor Rosati przekonywał, że problemy Grecji to tylko kryzys finansów publicznych tego kraju, a nie przejaw załamywania się całej strefy euro. Przyczyną zapaści greckich finansów jest, jego zdaniem, brak po stronie organów UE skutecznego mechanizmu kontroli nad przestrzeganiem dyscypliny fiskalnej przez poszczególne państwa. System automatycznego nakładania kar na niezdyscyplinowane kraje powinien wszystko załatwić. Rosati uważa, że gdyby Grecja została w porę ukarana za fałszowanie statystyk i przekroczenie dopuszczalnego deficytu budżetowego, to do finansowej zapaści by nie doszło.

Profesor Orłowski z kolei przekonywał, że bankructwo któregoś z krajów należących do obszaru wspólnej waluty nie jest problemem dla euro. – Przez ostatnie 150 lat poszczególne stany Stanów Zjednoczonych bankrutowały po kilkadziesiąt razy. Od kilku lat na krawędzi niewypłacalności balansuje Kalifornia. I nikomu nie przyszłoby do głowy, by mówić o załamaniu dolara – dowodził Orłowski.

– Dolar był w Ameryce od zawsze, euro jest walutą ustanowioną odgórnie zaledwie 10 lat temu. Wiara, że euro zbuduje Stany Zjednoczone Europy, jest mirażem, dowodzi tego obecna sytuacja krajów położonych na skraju eurostrefy: Grecji, Hiszpanii, Irlandii, Włoch – twierdzi Jerzy Bielewicz, prezes Stowarzyszenia „Przejrzysty Rynek”. – Zamiast tworzyć coraz bardziej jednolitą Unię, kraje te niedopasowane gospodarczo do „francusko-niemieckiego centrum” kreują jej rozpad. Wspólna waluta nie prowadzi do konwergencji gospodarczej, lecz odwrotnie, pogłębia różnice i powoduje niekontrolowany wzrost zadłużenia publicznego w krajach słabszych gospodarczo, położonych na skraju eurostrefy. Dlatego najpierw należy stworzyć kompatybilne gospodarki, a potem dopiero myśleć o wspólnym obszarze walutowym – tłumaczy finansista.

– Właściwie obecnie nie wiadomo, co będzie się dalej działo ze strefą euro. Jeśli chodzi o kraje południa Europy i Irlandię, to nie wiadomo, czy wszystkie one jeszcze będą w strefie wspólnej waluty w momencie, gdy my zechcemy do niej wejść – ostrzega dr Cezary Mech, były wiceminister finansów. Jego zdaniem, przyjęcie euro zahamowałoby rozwój gospodarczy Polski. – W rządowej projekcji wzrostu PKB, zawartej w Programie Konwergencji, przewidziano, że po przyjęciu euro wzrost w Polsce stopnieje do zaledwie 0,3 proc. PKB w 2050 r. – argumentuje dr Mech.

Według prof. Orłowskiego, nie ma obecnie mechanizmów opuszczenia strefy euro przez kraj członkowski, który sobie nie radzi we wspólnym obszarze walutowym. Nie można także odgórnie wykluczyć żadnego z państw.

– Kryzys w strefie euro objawia się m.in. spadkiem wartości euro – zwraca uwagę Bielewicz. – W relacji euro do dolara nie jest to widoczne, ponieważ obie waluty tracą siłę nabywczą. Inwestorzy uciekają obecnie do inwestycji m.in. w złoto i transakcji denominowanych we frankach szwajcarskich – dodaje.

Małgorzata Goss, Nasz Dziennik

Posted in Gospodarka | 16 Komentarzy »

Spindoktorzy rozlali mleko

Posted by Marucha w dniu 2010-06-30 (Środa)

Futboliści znają określenie „zakiwać się na śmierć”. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że właśnie kandydat PiS do fotela prezydenckiego zrobił to pod wpływem fatalnej taktyki, zamiast oddać strzał w światło bramki.

Nie dosyć, że obwieszcza całemu światu, iż o wewnętrznych sprawach Białorusi będzie rozmawiać z Moskwą, co w oczywisty sposób wpycha Łukaszenkę w objęcia Niemiec, które i tak wysforowały się na adwokata tego kraju w UE, nie dość, że pokazuje światu twarz rusofila-neofity, to jeszcze w sporze o dopłaty bezpośrednie dla rolników z łatwością można mu dorobić gębę frontmana interesów Albionu.

Obserwowałem PiS w PE przez dwa lata. W poprzedniej kadencji PiS było członkiem UEN (Unia na rzecz Europy Narodów, 44 mandaty), stawiając na Alleanza Nationale. Nie mieli żadnego wpływu na nic, chociaż Marcin Libicki, jako przewodniczący komisji petycji, nagłośnił proceder uprawiany przez niemieckie Jugendamty. Niestety, sąd kapturowy w PiS odsądził go od czci i wiary i pozbawił niemal pewnego mandatu eurodeputowanego w obecnej kadencji. UEN zakończyła żywot haniebnie: przewodniczący grupy, Irlandczyk Brian Crowley z Fianna Fail (teraz w PE we frakcji demoliberałów), wspólnie i w porozumieniu z Potteringiem i Cohn-Benditem, urządził połajankę prezydentowi Czech na Hradczanach. Ciekawe?

W obecnej kadencji PiS w liczbie 15 osób współtworzy nową grupę, o nazwie Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (ang. ECR, 54 mandaty, piąte miejsce za frakcją Zielonych). Miało być około 80-90 deputowanych i trzecie miejsce po detronizacji frakcji demoliberalnej, ale skończyło się na apetytach. Anglicy to sojusznik nie tyle bardziej egzotyczny od Włochów, co znacznie przebieglejszy, cieszący się zasłużoną sławą mistrzów inspiracji, co Dmowski wcześniej, zaś Cat-Mackiewicz nieco później, opisywali wiele lat temu.

Wiceprzewodniczącym komisji rolnictwa PE jest Janusz Wojciechowski z PSL-Piast (Grupa ECR), który już zdążył na swoim blogu skrytykować Bronisława Komorowskiego za odgrzewanie nieświeżego kotleta, ale cóż z tego? Rzeczone zdanie które wywołało rejwach brzmi tak:

„Kaczynski said that the EU should restructure its budget and phase out agricultural subsidies”.
Czyli:
“Kaczyński powiedział, że UE powinna restrukturyzować budżet i stopniowo odchodzić od dopłat rolnych”.

Co prawda stopniowo, nie mniej jednak – mleko się rozlało. Premier RP Jarosław Kaczyński powiedział coś, o czym – wziąwszy pod uwagę społeczną delikatność materii – politykowi na takim stanowisku wolno mówić jedynie w zaciszu gabinetu. ”European Voice” należy do globalnej Economist Group, z siedzibą w Londynie. Kto teraz zaślepi armaty z których strzela Komorowski? Spindoktorzy?

W arytmetyce Parlamentu Europejskiego liczy się „banda trojga”, a więc frakcje: chadecka (należy tu PO w liczbie 28 deputowanych), socjalistyczna (7 z SLD) i demoliberalna. Jeśli założyć obecność w PE w imię obrony polskich interesów, to członkostwo w drugoligowej ECR po prostu nie ma sensu, tak jak nie miało sensu członkostwo w UEN. 15 mandatów PiS w ECR idzie na rozkurz. Chyba, że ten cel jest inny – np. czarny piar przeciwko UE. No, ale wówczas narzuca się współpraca w ramach Grupy Europa Wolności i Demokracji (ang. EFD), z takimi jastrzębiami jak Nigel Farage z brytyjskiej UKIP, nie zaś z Torysami, których lider ołgał Brytyjczyków w sprawie referendum lizbońskiego. Byłoby to nawet in tune [tu: zgrane – przyp. adm.] z wizerunkiem partii „prawdziwych Polaków”.

Wziąwszy to wszystko pod uwagę, nie sposób nie zadać obrazoburczego pytania: czy aby na pewno PiS wie czego chce w Brukseli? Czy rzeczywiście chce bronić interesów Polski – cokolwiek to jeszcze znaczy w tych warunkach?

Zaryzykuję: czy aktywność PiS w Brukseli nie jest aby inspirowana przez ośrodek któremu zależy wyłącznie na działaniach pozorowanych, zaś werbalna obrona „interesu narodowego” to jedynie standardowa papka dla mediotów?

Bo jeśli cokolwiek tam ugrać, to we frakcji chadeckiej, razem z PO. To wcale nie wymusza jakiejś ścisłej współpracy z wrażą, niemiecką CDU, natomiast wymaga reorientacji na rzecz aliansu z francuską UMP, co z kolei byłoby en accord w kontekście współpracy z Francją w Trójkącie Weimarskim. W przeciwnym razie pozostaje sojusz egzotyczny i strojenie groźnych grymasów, które nie robią już na nikim żadnego wrażenia.

Marek Bednarz, mp.info

Posted in Polityka | 6 Komentarzy »

Czy ktoś jest zaskoczony?

Posted by Marucha w dniu 2010-06-30 (Środa)

Komorowski wycofał informację o swoim hrabiowskim pochodzeniu – rodzina sfałszowała dokumenty?

Zdaniem ekspertów Bronisław Komorowski szczycił się herbem hrabiowskim, który należał do innego rodu Komorowskich.

Pojawiły się wątpliwości, czy herb hrabiowski którym szczycił się Bronisław Komorowski nie należał do innego rodu Komorowskich. Eksperci ze Związku Szlachty Polskiej oraz dr Marek Minakowski zarzucili rodowi kandydata PO na prezydenta nieuprawnione posługiwanie się herbem Korczak, który należał faktycznie do innego rodu Komorowskich.

Tłumacząc dlaczego przodkowie Bronisława Komorowskiego zaczęli posługiwać się należącym do innego rodu tytułem hrabiowskim, eksperci zwracają uwagę na możliwość wyłudzenia tytułu od zaborców w oparciu o sfałszowane dokumenty.

Dziennikarze „Super Expressu” ustalili, że gdy pojawiły się wątpliwości dotyczące hrabiowskiego pochodzenia Bronisława Komorowskiego, ze strony internetowej kandydata PO na prezydenta zniknęła informacja o tytule hrabiowskim.

Źródło: Super Express, za http://www.bibula.com/?p=23500

A więc mamy wśród czołowych polityków PO kolejny przypadek nieznajomości historii własnej rodziny. Obok Tuska, co choć historyk, nie wiedział o wehrmachtowskiej przeszłości przodków – pojawił się „hrabia” Komorowski, co to mu bez jego wiedzy i zgody narzucono herb Korczak.
I teraz pytanie: jaki to będzie miało wpływ na jego szanse na prezydenturę?
Odpowiedź: żaden.
Pozdrowienia od potrójnie habilitowanego barona Maruchy herbu Komputer.

Posted in Różne | 26 Komentarzy »