Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    NyndrO o Administrivia
    Voodoosch o Młodociani debile zastępują st…
    Mietas o Putin ogłosił doktrynę globaln…
    Ale dlaczego? o Młodociani debile zastępują st…
    seler o Administrivia
    JW o Młodociani debile zastępują st…
    provincjal o Putin ogłosił doktrynę globaln…
    Siekiera_Motyka o Młodociani debile zastępują st…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (47 – …
    Głos Prawdy o Wolne tematy (47 – …
    NyndrO o Trump ostrzegł Iran, że USA są…
    seler o Administrivia
    Piotr Podgórni o „Z bolszewikami nie walcz…
    Easy Rider o Młodociani debile zastępują st…
    bebrave2019 o Wolne tematy (47 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 493 obserwujących.

Archive for Czerwiec 4th, 2010

Mazowsze jak Grecja?

Posted by Marucha w dniu 2010-06-04 (Piątek)

W katastrofalnej sytuacji budżetowej znalazło się województwo mazowieckie. Największy i najbogatszy region Polski. Wysokie zadłużenie oraz dodatkowe zobowiązania z tytułu tzw. „janosikowego”, w zestawieniu ze znaczącym spadkiem wpływów podatkowych, zarysowało groźbę bankructwa. Ten przypadek pokazał, że mimo niezłych – na tle pozostałych krajów UE – wskaźników wzrostu PKB, nasz kraj również narażony jest na „grecką chorobę”. Tym bardziej, że strefa euro mimo zadeklarowanej gigantycznej pomocy dla Grecji, ciągle nie może spać spokojnie.

Sarkozy zagroził wyjściem Francji ze strefy euro

Unia Europejska, aby ratować Grecję przed ogłoszeniem niewypłacalności uchwaliła udzielenie specjalnej pomocy. Są to gwarancje o gigantycznej wartości 750 mld zł. (Dla porównania stanowi dziesięciokrotność polskiego budżetu). Kilka dni po spotkaniu przywódców krajów ze strefy euro w Brukseli, na którym podjęto te decyzję prasa ujawniła kulisy narady. Udzielenie pomocy wymusił prezydent Francji Nicolas Sarkozy wsparty przez kilka innych krajów południowych z Włochami i Hiszpanią na czele. Według jednej z poważnych gazet miał uderzać ręką w stół i grozić wyjściem swego kraju ze wspólnej europejskiej waluty.

Podobno dopiero te groźby skłoniły kanclerz Niemiec Angelę Merkel do wyrażenia zgody. Decyzja ta jest bowiem wyjątkowo niepopularna wśród naszych zachodnich sąsiadów. Zresztą znalazło to natychmiastowe odbicie w wynikach wyborów w Nadrenii-Północnej Westfalii. Partia pani kanclerz przypłaciła zgodę na pomoc dla Grecji utratą władzy w tym jednym z największych landów.

Łatwiej będzie nam zrozumieć tę determinację francuskiego prezydenta, gdy spojrzymy na to kto jest głównym wierzycielem Aten. Oto okazuje się, że tamtejszy rząd jest winien zagranicy łącznie 238 mld dolarów. Z tego najwięcej, bo aż 75 mld właśnie bankom francuskim.

Bankructwo Grecji nie tylko mogłoby podważyć zaufanie do euro, ale też pociągnąć falę upadków wielu europejskich instytucji finansowych.

Europa musi oszczędzać

Prezes największego niemieckiego banku – Deutsche Bank – wkrótce po ogłoszeniu pakietu pomocowego dla Grecji publicznie wyraził wątpliwość, czy temu krajowi uda się kiedykolwiek spłacić zaciągnięte pożyczki. Wyraził w ten sposób głośno to co większość ekonomistów i polityków mówi po cichu. Zadeklarowana pomoc jest bowiem jak na razie tylko obietnicą uzależnioną od wprowadzenia przez rząd w Atenach znacznego programu oszczędności, które od zaraz zaczną ograniczać deficyt budżetowy.

Greckie władze się do tego zobowiązały, ale nie ma jeszcze projektów konkretnych ustaw. Wobec masowych protestów i braku społecznego przyzwolenia na cięcie wydatków ich ostateczny kształt jest dużą niewiadomą.

Pewne obniżenie poziomu życia jest jednak konieczne wobec tego, że znaczna część społeczeństw europejskich konsumowała więcej, niż było je stać. Taki program ogłosiła już Portugalia, wymieniana jako następny kandydat do greckich problemów. VAT w tym kraju wzrośnie o 1 pkt proc. do 21 proc. Dodatkowo opodatkowane będą zyski w dużych firmach powyżej 2 mln euro. Premier zapowiedział też obniżkę pensji urzędników. Wszystko po to, by deficyt budżetowy w 2011 r. spadł do 4,6 proc. PKB (w 2009 r. sięgał 9,4 proc.).

O potrzebie oszczędzania mówi też rząd Niemiec, który zapowiedział przygotowanie odpowiednich propozycji dla wszystkich państw ze strefy euro.

Mazowiecka przestroga

Marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik w specjalnym liście do premiera Donalda Tuska napisał:

„Realizacja dochodów z tytułu udziału w podatku dochodowym od osób prawnych (CIT) stanowi zaledwie 80 % wykonania tego źródła dochodów w analogicznym okresie ubiegłego roku i jest najniższa od 5 lat. Analiza tegorocznych wpływów podatkowych Mazowsza wskazuje, że w 2010 roku dochody z CIT będą niższe od zaplanowanych o ok. 300 mln zł. Oznacza to, że obciążenie Województwa Mazowieckiego z tytułu „janosikowego” w 2010 roku wyniesie blisko 70 % przewidywanych dochodów podatkowych zamiast 54 %, jak zakładano podczas prac nad budżetem Mazowsza. Pozostałe 30 % nie wystarczy nawet na uregulowanie sztywnych obciążeń budżetu województwa.

To niespodziewane załamanie dochodów podatkowych oznacza nieuniknione przekroczenie ustawowych wskaźników zadłużenia, które oblicza się w odniesieniu do dochodów danej jednostki samorządu terytorialnego. Aktualnie wskaźnik zadłużenia wynosi 58, wobec ustawowego limitu 60 %, jednakże tak duży ubytek dochodów oznacza dla Mazowsza przekroczenie ustawowego limitu nawet o 8-10 punktów procentowych.

Pragnę zatem poinformować, że powyższa sytuacja zmusza władze Mazowsza do wstrzymania wszelkich zadań inwestycyjnych, zaprzestania realizacji zadań własnych, a także zadań z zakresu administracji rządowej, które Samorząd Województwa Mazowieckiego od lat współfinansował z własnych środków, jednak mimo licznych wystąpień do tej pory nie otrzymał konstytucyjnie zagwarantowanych środków”.

Informacje te pozostają w sprzeczności z komunikatami rządu o dobrej kondycji polskiej gospodarki. Jest to też przestroga, że koncentrowanie uwagi tylko na jednym wskaźniku może być złudne. Istotny jest bowiem ogólny stan finansów publicznych.

Państwowy dług publiczny na koniec 2009 r. wyniósł prawie 670 mld zł. Stanowi to 49,9 proc. naszego PKB. To dużo, chociaż nie przekracza jeszcze dopuszczalnych limitów. Ale sprawa wygląda o wiele gorzej jeśli uwzględni się tendencje zmian. W ubiegłym roku nasz dług publiczny urósł o 72,2 mld zł, czyli o 12,1 proc. Z roku na rok polskie państwo zadłuża się coraz szybciej. Dodatkowo znaczną część deficytu pokrywa z przychodów z prywatyzacji, czyli ze źródła, które wkrótce się wyczerpie, a przy tym zmniejsza wpływy z dywidendy. W okresie zeszłego roku najszybciej rosło zadłużenie sektora ubezpieczeń społecznych (o blisko 4,2 mld zł, czyli o 150,8 proc.) oraz właśnie samorządów (o 11,2 mld zł, czyli o 39,9 proc.). Pokazuje to, że problemy Mazowsza mogą być tylko czubkiem góry lodowej.

Bogusław Kowalski, „Niedziela” nr 22/2010

Posted in Gospodarka | 16 Komentarzy »

Szwedzi nie chcą euro

Posted by Marucha w dniu 2010-06-04 (Piątek)

Szwedzi, którzy w 2003 r. opowiedzieli się w referendum przeciwko przyjęciu euro, są wobec tej waluty coraz bardziej sceptyczni – informuje “Rzeczpospolita”.

Jak wynika z najnowszego sondażu firmy Novus Opinion, zamiany korony szwedzkiej na euro życzy sobie obecnie tylko 25 proc. ankietowanych Szwedów. Przeciwko wspólnej europejskiej walucie opowiada się 61 proc. z nich, a 14 proc. jest niezdecydowanych (margines błędu wynosił 2,7 pkt proc.).

W ostatnich latach poparcie Szwedów dla euro oscylowało między 30 a 50 proc., przy czym w maju ub. r. wynosiło ono 49 proc.

Analityk Novus David Ahlin wyjaśnił, że przyczyną spadku zaufania szwedzkich obywateli do euro są zawirowania spowodowane kryzysem fiskalnym w Grecji.

Unijna waluta pozostaje jednak dość popularna wśród biznesmenów, którzy obecnie zmagają się z ryzykiem kursowym oraz kosztami transakcyjnymi wymiany walut. W sondażu Novus 40 proc. z nich (stanowili niespełna 6 proc. ankietowanych) było przeciwnych akcesji Szwecji do eurolandu.

The Swedish Wire
Za: rp.pl

Admin doda od siebie, ze w żadnym kraju, gdzie ludzie mieli możliwość wypowiedzenia się w referendum, euro nie przeszło: Szwecja, Dania, Wielka Brytania. Pozostałym krajom zostało po prostu odgórnie narzucone w ramach tzw. „unijnej demokracji”.

Posted in Gospodarka | 13 Komentarzy »

Wyrok wydał Jaruzelski – wywiad z ks. Stanisławem Małkowskim

Posted by Marucha w dniu 2010-06-04 (Piątek)

Poniżej publikujemy wywiad, jaki przeprowadziliśmy z ks. Stanisławem Małkowskim z okazji uroczystości beatyfikacyjnych ks. Jerzego Popiełuszki. Rozmowa, która ukaże się w czerwcowym numerze Katolickiego Magazynu Społecznego “Moja Rodzina”, dostępnym w sprzedaży od poniedziałku, dotyczy zarówno beatyfikacji patrona “Solidarności”, ustaleń tzw. procesu toruńskiego, ale również katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia br. Czerwcowy numer “Mojej Rodziny” polecamy także z uwagi na wywiad udzielony nam przez Jarosława Kaczyńskiego.

Czym jest beatyfikacja ks. Jerzego w wymiarze narodowym?
Uważam ją za szczególne wstawiennictwo księdza Jerzego w naszych sprawach ojczystych. Ta beatyfikacja pokazuje także wielkość ofiary księdza Jerzego złożonej pomiędzy Katyniem 1, a Katyniem 2 z 10 kwietnia br., poprzez podobieństwo – jeśli chodzi o sprawstwo i cel – wszystkich tych mordów. Ksiądz Jerzy poniósł śmierć męczeńską w okresie stanu wojennego, który w istocie trwał do 1989 r., a wyniesienie na ołtarze dokonuje się na tym samym placu, na którym Jan Paweł II wołał: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”. Ponadto beatyfikacja dokonuje się w roku kapłańskim. To są wszystko znaki. Aktualność ofiary księdza Jerzego wynika m.in. stąd, że dziś na nowo ma miejsce konfrontacja pomiędzy stanem wojny a odradzającą się po 10 kwietnia solidarnością narodową. Tak, jak ksiądz Jerzy był prorokiem czasu „Solidarności” i czasu stanu wojennego, tak jego proroctwo wraz z wyniesieniem na ołtarze nabiera nowego znaczenia, gdy konfrontacja między stanem wojny i solidarnością niezmiennie istnieje.

Instytut Pamięci Narodowej prowadzi śledztwo dotyczące osób z hierarchii partyjnej, stojących powyżej Ciastonia i Płatka. Mocodawcy zostaną wykryci i osądzeni?
Jeżeli Platforma Obywatelska zagarnie całą władzę i zniszczy niepokorne wobec niej instytucje publiczne, zwłaszcza IPN, to wtedy szanse, żeby wyjaśnić sprawę, w którą zamieszane są najwyższe czynniki PRL, będą równe zeru. Natomiast jeśli układ monopartyjny zostanie podważony jest pewna szansa, że dowiemy się więcej. Wiemy, że scenariusz przedstawiony podczas procesu toruńskiego jest nieprawdziwy, nie mamy jednak cały czas wiedzy kiedy i w jakich okolicznościach zamordowano księdza Jerzego. Nikogo spośród mocodawców nie udało się ukarać być może dlatego, że morderstwo zlecili Kiszczak i Jaruzelski. Dyspozycja wydana we wrześniu 1984 r. Kiszczakowi przez Jaruzelskiego: „Załatw to, niech on nie szczeka” została wykonana.

Na rozkaz Moskwy?
To było współsprawstwo. Księdza Jerzego przedstawiano jako „siewcę nienawiści” zarówno w mediach krajowych, jak i wschodniego sąsiada.

Był Ksiądz, jeszcze przed księdzem Jerzym, przeznaczony do likwidacji przez SB…
Byłem na liście księży – jak to określono – „do specjalnego potraktowania”. Była to chłodna kalkulacja komunistów: czy najpierw zabić księdza Jerzego, czy też mnie. Kalkulacja co z punktu widzenia resortu spraw wewnętrznych było bardziej opłacalne. Wybór padł na księdza Popiełuszkę…

Kiedy poznał Ksiądz księdza Jerzego?
W seminarium, gdy wrócił z wojska. Miał zasłużoną opinię człowieka odważnego, wiernego, który – jako żołnierz w specjalnej jednostce kleryckiej – nie poddał się komunistycznym prześladowaniom. Zresztą wszyscy klerycy, którzy po odbytej służbie wojskowej wracali do seminarium, darzeni byli takim szacunkiem, jak ksiądz Jerzy. Potem sporadycznie spotykaliśmy się podczas działalności duszpasterskiej, m.in. przy kościele Świętej Anny, gdzie ks. Jerzy sprawował posługę jako duszpasterz średniego personelu służby zdrowia, a ja wygłaszałem prelekcje o ochronie życia dzieci poczętych. Aż wreszcie w lipcu 1983 r. zaproponował mi podjęcie współpracy z proboszczem, ks. Teofilem Boguckim, i z nim w parafii św. Stanisława Kostki. Chętnie się na to zgodziłem.

To chyba było coś więcej, niż współpraca?
Można mówić o przyjaźni. Był jeden duch, jeden cel, choć może inny styl, ponieważ byłem takim wolnym strzelcem i w parafii, i we wspólnocie. Chcę przy okazji przypomnieć ks. proboszcza Teofila Boguckiego, wspaniałego patriotę, opiekuna duchowego księdza Jerzego. Można powiedzieć, że nie byłoby księdza Jerzego męczennika, gdyby nie było heroizmu i wiary ks. prałata Boguckiego.

Księdza Jerzego inwigilowano w ramach sprawy operacyjnego rozpoznania „Popiel”. Donosił na niego m.in. działacz NSZZ „Solidarność” Regionu Mazowsze i członek władz Konfederacji Polski Niepodległej Tadeusz Stachnik…
Jak również osoby z najbliższego otoczenia księdza, które darzył zaufaniem. Waldemar Chrostowski, według wszelkich poszlak, był współpracownikiem SB i „wystawił” ks. Jerzego.
Agenturalność Chrostowskiego potwierdzili m.in. historyk IPN Leszek Pietrzak, a także prezes IPN Janusz Kurtyka, który stwierdził, że „w świetle materiałów, jakie znajdują się w IPN, można powiedzieć, że Waldemar Chrostowski był TW SB”. Ale na księdza Jerzego donosili także duchowni, w tym ks. Andrzej Przekaziński, TW „Kustosz”, i ks. Michał Czajkowski, TW „Jankowski”.

Ksiądz jest zagorzałym zwolennikiem lustracji w Kościele…
Obecnie można mówić raczej o agenturze wpływu, która jest o wiele bardziej groźna, niż wykonywanie dyrektyw oficera prowadzącego. Chodzi o tych duchownych, ukształtowanych wcześniejszą współpracą z SB, którzy teraz wykonują zadania długofalowe, zmierzające do tego, by Kościół milcząco i chętnie zaaprobował zagrożenia dla suwerenności Polski. By zerwał swoją, tak silną za ks. prymasa Wyszyńskiego, wielowiekową więź z narodem. Wtedy – tak jak twierdził Antonio Gramsci – ateizacja, laicyzacja i uniformizacja przyjdą poprzez instytucje i kulturę. Kościół nie będzie już narodową opoką.

Podczas żałoby po katastrofie smoleńskiej było widać, że jest głód prawdy, głód autorytetu…
Więź Kościoła z narodem potwierdziła się w tych tygodniach. Fenomen budzenia się narodowej świadomości pokazuje film „Solidarni 2010”. Gdy byłem pod Pałacem Prezydenckim czułem tę solidarność setek tysięcy ludzi, tak charakterystyczną dla lat 1980-1981. Pytanie, czy przełoży się ona na miliony i czy wytrwamy wobec ataku, który już ruszył? Jako duchowny i katolik jestem człowiekiem nadziei, którą pokładam w wierze, więc ufam, że ta solidarność przetrwa. Polsce miała zostać zadana ostateczna rana, dlatego prezydent oraz szefowie niezależnych od PO instytucji zostali 10 kwietnia zlikwidowani w zamachu.

O zamachu mówią ludzie, rząd się z tym nie zgadza.
Był to nie tylko zamach stanu, ale akt wojny przeciwko Polsce. Zamach stanu jest sprawą doraźną, wewnętrzną. My mamy natomiast tutaj sojusz czynników: wschodniego, centralnego i zachodniego. W wyniku tego, przynajmniej biernego, trójporozumienia, dokonała się zbrodnia o nazwie Katyń 2. Nasza sytuacja geopolityczna jest gorsza, niż w latach 80., gdy mieliśmy obrońców na Zachodzie, którym zależało na tym, by Polskę wykorzystać w grze przeciwko Związkowi Sowieckiemu, zmierzającej do rozkładu bloku wschodniego. Mieliśmy też szczerych przyjaciół, takich jak Ronald Reagan. Teraz tych przyjaciół brak. Grozi nam strategiczne porozumienie rosyjsko-niemieckie. Zachód i USA grają razem z Moskwą.

Bez odwołania się do władzy najwyższej, Pana Boga i Matki Najświętszej, wobec wewnętrznej słabości i braku zewnętrznych sojuszników, pozostaje nam bezradność. Bez intronizacji Chrystusa jako Króla Polski nasz kraj nie przetrwa. Tak samo nie przetrwa Rosja i Polska bez ofiarowania jej Niepokalanemu Sercu Maryi przez Ojca Świętego w jedności z biskupami Kościoła powszechnego.

Julia M. Jaskólska
Piotr Jakucki

Za: http://www.bibula.com/?p=22509

Od admina:
Co najmniej dziwnym nam się wydaje, iż Moskwa gra (o Polskę) razem z Zachodem i jakoś guzik z tego ma, podczas gdy Zachód podporządkował sobie Polskę totalnie. Co do szczerości przyjaźni kogokolwiek z Zachodu pozwolimy sobie na otwarte powątpiewanie. Warto poza tym zwrócić uwagę, iż ks. Małkowski nie bardzo uznaje ofiarowanie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi, jakiego dokonał Jan Paweł II 25 marca 1984, a więc staje po stronie „lefebrystów”.

Posted in Kościół, Polityka | 68 Komentarzy »

Wśród walczących o krzyż nie ma Polski

Posted by Marucha w dniu 2010-06-04 (Piątek)

Wśród krajów, które wesprą Włochy w procesie przed strasburskim Trybunałem dotyczącym umieszczania krzyży w szkołach, nie ma Polski

Europa jednoczy się w walce o krzyż

Po raz pierwszy w historii 10 państw zjednoczyło się, aby wesprzeć kraj, wobec którego toczy się postępowanie przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Chcą w ten sposób wspomóc Italię w walce o wolność religijną. Nie ma wśród nich Polski.

Dziesięć spośród 47 krajów zasiadających w Radzie Europy skierowało formalne zapytanie do sądu o możliwość przyłączenia się jako dodatkowy podmiot do procesu innego członka. Włochy zostały poparte przez: Armenię, Bułgarię, Cypr, Grecję, Litwę, Maltę, Monako, SanMarino, Rumunię oraz Rosję. Oprócz wymienionych jako tzw. trzecia strona, czyli podmiot posiadający status „amicus curie” (doradca sądu), do sprawy przystąpili także m.in.: Europejskie Centrum Prawa i Sprawiedliwości (ECLJ), 33 posłów Parlamentu Europejskiego, organizacja obrony praw człowieka Greek Helsinki Monitor i stowarzyszenie prawników Eurojuris.

Postępowanie dotyczy oskarżenia wniesionego w listopadzie ubiegłego roku przez muzułmankę fińskiego pochodzenia Soile Lautsi, która zaskarżyła Włochy do ETPCz za to, że w szkole, w której uczy się jej dziecko, wbrew jej prośbie nie zdjęto ze ściany krzyża. Wówczas Trybunał przyznał rację kobiecie. W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że obecność krzyży w klasach stoi w „sprzeczności z prawem rodziców do edukacji swoich dzieci zgodnie z ich przekonaniami, i prawem dzieci do wolności religijnej”. Według sądu, dzieci uczące się w szkołach, gdzie na ścianach wiszą krzyże, mogą się czuć „kształcone w środowisku naznaczonym piętnem danej religii”. Włochy odwołały się od tej absurdalnej decyzji.

Wszystkie wymienione wcześniej podmioty przystępujące do procesu domagają się odrzucenia zeszłorocznej decyzji ETPCz. Swoje uwagi będą mogły wnosić w formie listów, a także wypowiedzi ustnych, oraz brać udział we wszystkich posiedzeniach dotyczących tego postępowania. Najbliższe posiedzenie w sprawie Lautsi vs. Włochy odbędzie się 30 czerwca, a ostateczny wyrok spodziewany jest pod koniec roku.

Dyrektor Europejskiego Centrum Prawa i Sprawiedliwości Gregor Puppinck napisał w oficjalnym oświadczeniu skierowanym do Strasburga, że rozpoczynająca się wkrótce sprawa jest niezwykle znaczącym precedensem w historii pracy Trybunału. Jak zauważył, zazwyczaj państwa europejskie wstrzymywały się od jakichkolwiek interwencji w pracę ETPCz lub interweniowały jedynie wtedy, kiedy sprawa dotyczyła ich samych. „Sprawa Lautsi jest unikatowa i bezprecedensowa. Dziesięć państw chce w rzeczywistości wskazać sądowi, gdzie jest granica jego jurysdykcji, gdzie kończy się jego zdolność do tworzenia nowych ‚praw’, działających przeciwko państwom członkowskim” – czytamy w oświadczeniu. Zaznaczył, że ta kwestia powinna doprowadzić do powrotu równowagi w orzecznictwie sądowym w prawie europejskim, w obszarze którego w ostatnim czasie strasburski Trybunał był postrzegany jako instytucja wręcz nieomylna.

Jak zauważa ECLJ, rolą Trybunału jest bowiem interpretacja zapisów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, nie zaś „obowiązek sekularyzacji edukacji w Europie”, który sobie prawie przypisał. Kwestie, o których czytamy w oświadczeniu, regulują dokumenty zawarte między danym krajem a Stolicą Apostolską, a wyżej wymieniona konwencja w swoich zapisach zawiera pełne poszanowanie dla tego rodzaju umów. Występując wspólnie przeciwko wyrokowi, rządzący dają jasną polityczną odpowiedź na pytanie, co sądzą o takim przekraczaniu uprawnień przez Trybunał.

Zdaniem Puppincka, ogromne znaczenie ma także fakt, że to wspólne wystąpienie państw jest jednocześnie wielkim przymierzem pomiędzy katolikami a wyznawcami prawosławia w kontekście coraz bardziej pogłębiającej się sekularyzacji. W połowie państw przystępujących do procesu dominuje katolicyzm, a w połowie – prawosławie. „Kraje te jednoczą siły, aby chronić swoje religijne dziedzictwo i wolność, aby potwierdzać, że symbole chrześcijańskie mają naturalne prawo do wystawiania na widok publiczny w chrześcijańskich krajach” – zaznacza Puppinck.

Łukasz Sianożęcki, Nasz Dziennik

Posted in Kościół, Polityka | 12 Komentarzy »

Czy ktoś mógłby wyłączyć „hrabiego” Komorowskiego?

Posted by Marucha w dniu 2010-06-04 (Piątek)

Bronisław „Jamajka” Komorowski pracowicie udowadnia niemal każdą swą wypowiedzią, iż jest idiotą. Oto informacja z „Naszego Dziennika”.

Bronisław Komorowski w London School of Economics sugerował, że gaz łupkowy wydobywa się przy pomocy łopaty i wiadra.

Komorowski mówi, jak chciałby Gazprom

Polska powinna zrezygnować z wydobycia gazu łupkowego, bo grozi to… dewastacją środowiska naturalnego. Tę kuriozalną tezę wyartykułował pełniący obowiązki prezydent RP, marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Według polityka PO, przy wydobyciu stosuje się prymitywną metodę odkrywkową. To bzdura, gaz łupkowy wydobywa się metodą głębokich odwiertów w ziemi i nie trzeba do tego budować wielkich kopalń.

Marszałek uważa też, że wydobywanie gazu łupkowego jest niepotrzebne, bo mamy dobry kontrakt gazowy z Rosją. Tymczasem większość ekspertów ostrzega właśnie przed uzależnieniem naszego kraju od Gazpromu i dlatego stawia na wydobywanie gazu ze skał, którego mamy duże pokłady, co ma zapewnić nam bezpieczeństwo energetyczne. To nie pierwsza kompromitacja Bronisława Komorowskiego. Kilka razy został już przyłapany na swojej ignorancji w najprostszych kwestiach ekonomicznych. Choćby wtedy, gdy deficyt budżetowy mylił z długiem publicznym. Teraz jednak wypowiedzi Komorowskiego podważające sens wydobywania gazu łupkowego są bardziej niebezpieczne. Eksperci od dawna bowiem wskazują, że Polska jest bogata w takie złoża i ich otwarcie mogłoby w perspektywie zapewnić nam niezależność gazową od Rosji. Teraz zaś marszałek Sejmu przekonuje, że nie powinniśmy sięgać po ten gaz i bezpodstawnie straszy Polaków widmem ekologicznej katastrofy.

Zdaniem kandydata Platformy Obywatelskiej do fotela prezydenckiego, eksploatacja gazu łupkowego w Polsce musi być rozpatrywana nie tylko pod kątem zysków ekonomicznych. W jego opinii, ta sprawa ma swoje „za” i „przeciw”, dlatego decyzja o podjęciu inwestycji wymaga przemyślenia wszystkich argumentów. Zgodnie z wiedzą marszałka dziś jedyną dostępną naszemu krajowi metodą wydobycia gazu łupkowego jest metoda odkrywkowa, czyli taką, którą stosuje się przy wydobyciu płytko położonych zasobów węgla brunatnego.

– Być może w dalszej perspektywie, 15 lat, pojawią się nowe technologie eksploatacji, które zrewolucjonizują gospodarkę i sytuację polityczną w Europie i spowodują, że skutki dla środowiska będą mniej dotkliwe, a dostawcy gazu nie będą mieli możliwości stosowania gazowego szantażu. Dlatego trzeba przemyśleć wszystkie „za” i „przeciw” – stwierdził w swoim wystąpieniu w Londynie Komorowski.

Marszałek tłumaczył, że metoda odkrywkowa powoduje niszczenie bardzo dużych obszarów przyrody, a co za tym idzie – grozi zniszczeniem szerokich połaci krajobrazu Polski. Tradycyjna kopalnia odkrywkowa zajmuje bowiem teren o obszarze tysięcy hektarów, gdzie wycinane są drzewa, a w ziemi po wydobyciu węgla zostają ogromne dziury. Ale wiedza marszałka na temat gazu łupkowego jest więcej niż skromna, gdyż nie wie on najwyraźniej, iż obecnie najbardziej rozpowszechnioną metodą wydobycia gazów łupkowych, znaną także w Polsce, jest proces „otwierania” skał nazywany szczelinowaniem hydraulicznym (hydraulic fracture). Polega on na wtłoczeniu wody pod ciśnieniem 600 atmosfer, a następnie drobnoziarnistego piasku wciskającego się w powstałe w skale pęknięcia, który uniemożliwia ich ponowne zamknięcie. Jak podkreślali wielokrotnie eksperci, również na łamach „Naszego Dziennika”, nie jest to technologia obca naszym naukowcom i z powodzeniem mogłaby być stosowana w Polsce. Wtedy taka kopalnia zajmuje niewielki obszar, więc o żadnej dewastacji przyrody nie może być mowy.

Jak stwierdził marszałek Bronisław Komorowski, inną kwestią dotyczącą gazu łupkowego jest czas wykorzystania tych złóż. Zdaniem marszałka, obecnie, jeśli chodzi o dostawy gazu, Polska jest bezpieczna i uzależniona od dostaw rosyjskiego gazu dużo mniej niż inne państwa. Komorowskiemu nie przeszkadza nawet fakt, że wciąż negocjowana umowa gazowa z Rosją ma obowiązywać aż do 2037 roku. W jego opinii, nie powinniśmy z tego powodu żywić żadnych obaw, ponieważ „zarówno dostawcy, jak i odbiorcy muszą planować długofalowo”. Jak podkreślił Komorowski, także poprzednia umowa gazowa wymagała takiej zmiany, gdyż była wyjątkowo źle skonstruowana, m.in. dlatego że Polska musiała kupować więcej gazu, niż potrzebowała. Wobec tak długoletniego „zabezpieczenia” dostaw surowca ze strony Gazpromu, marszałek zasugerował, aby nasze zasoby łupków traktować jako swoistą rezerwę na czarną godzinę.

– Pytanie sprowadza się do tego, czy bardziej nam zależy na szybkim uruchomieniu rezerwy eksploatacji, czy też na zatrzymaniu złóż na wypadek nieprzewidzianych wydarzeń, np. gazowego szantażu. To jest kwestia kalkulacji i takie kalkulacje są robione – powiedział. Trzeba jednak pamiętać, że gaz łupkowy jest dużym zagrożeniem dla monopolistycznej pozycji Gazpromu. Dlatego wypowiedzi marszałka Komorowskiego są swoistym prezentem dla Rosjan.

Atrybut Palikota prezentem dla marszałka

Swoje nowatorskie metody wydobycia gazu łupkowego Bronisław Komorowski głosił w ramach prezentacji swojej wizji prezydentury. Wyspiarskiej Polonii sugerował, że jego prezydentura będzie urzędowaniem otwierającym Polskę na nowe możliwości modernizacji państwa [być może i wydobycie gazu koparką – przyp. red.] i wspierającym reformy. Jednocześnie oskarżył prezydenta Lecha Kaczyńskiego o całościowe wetowanie reform, podając jako przykład jego zastrzeżenia do reformy zdrowia i zwłokę w podpisaniu traktatu lizbońskiego.

Jeden z uczestników spotkania, pytając Komorowskiego, czy odcina się on od polityki Janusza Palikota, postawił na stół, przy którym obok marszałka siedzieli minister finansów Jacek Rostowski oraz europosłanka Lena Kolarska-Bobińska, sztuczny atrybut męskości podobny do tego, którym posługiwał się poseł PO z Lublina w czasie jednego ze swoich happeningów. Marszałek nie odpowiedział na to pytanie, stwierdzając jedynie, że poziom debaty w Polsce uległ poprawie. – Ale do was chyba te nowinki jeszcze nie dotarły – dodał. Mężczyzna, który podarował Bronisławowi Komorowskiemu ten nietypowy przedmiot, pytał jeszcze, jak to się stało, że do sejmowej komisji sportu w ostatnich dniach wrócił były minister sportu Mirosław Drzewiecki. Także i na to pytanie nie usłyszał odpowiedzi. Po chwili mężczyznę poruszającego nieprzyjemne dla Komorowskiego tematy wyprowadzono z sali.

Głównym celem wizyty marszałka na Wyspach było zabieganie o głosy mieszkających tam Polaków. W czasie spotkań podkreślał, że nie zamierza namawiać polskich imigrantów do powrotu, ale zależy mu na tym, by utrzymali kontakt z polską kulturą i językiem. – Jeśli polska gospodarka będzie się rozwijać w dotychczasowym tempie, to wielu Polaków wróci – zaznaczył. Zdaniem Komorowskiego, rozwój naszego kraju jest tak wysoki, że wkrótce pozwoli on Polsce dogonić „europejski peleton”.

Łukasz Sianożęcki

Posted in Gospodarka | 11 Komentarzy »

Wilcy na razie czekają

Posted by Marucha w dniu 2010-06-04 (Piątek)

Zamachu nie było. Samolot wystartował z półgodzinnym opóźnieniem. Nikt nikogo nie zestrzelił. Piloci wbrew zdrowemu rozsądkowi podeszli do lądowania. Urządzenia dźwiękowe na długo przed uderzeniem w ziemię ostrzegały ich przed niebezpieczeństwem.

Nie zareagowali. “Warunków do lądowania nie ma” – mówił do załogi prezydenckiego samolotu na ponad kwadrans przed katastrofą kontroler ruchu lotniczego w Smoleńsku. W kabinie pilotów przed lądowaniem pojawiły się co najmniej dwie osoby spoza załogi. Jedna z nich miała kontakt z prezydentem. To minister Kazana, który przekazał informację, że „na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej robić” (sic!). W kabinie pilotów swoje uwagi wygłaszał generał broni Andrzej Błasik. Piloci wciąż podchodzili do lądowania. Swoje krótkie życie zakończyli dramatycznym przekleństwem.

Teorie spiskowe nie ustaną. Katastrofa pod Smoleńskiem ma wszelkie powody, by stać się politycznym paśnikiem. Wykarmi wszystkich. I przeżuwaczy, i drapieżniki. Dziać się będą przy nim sceny przeróżne. Bójki i zgody. Rozejmy i strzały zza węgła. Skamlenia i chrzęst łamanych kości. Tokowania i wzajemne ocieranie. Choć niby to paśnik, a więc oaza pokoju, będzie najbezwzględniejszym polem bitwy, przy którym nikt nie uświadczy dekretowanej właśnie miłości, a jedynie przekrwione nienawiścią oczy. Nikt nikomu nie odpuści. Ot, polityka. Ot, mediokracja. Tutaj wieczny spokój nie istnieje. Tutaj ten, który nie atakuje, pada zagryziony. Póki co, gryzą się ogary. Wilcy na razie uważnie się obserwują. Krążą wokół paśnika. Czekają na dogodny moment.

Maciej Eckardt, Nowa Myśl Polska

Posted in Me(r)dia, Różne | 6 Komentarzy »