Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Voodoosch o Młodociani debile zastępują st…
    Mietas o Putin ogłosił doktrynę globaln…
    Ale dlaczego? o Młodociani debile zastępują st…
    seler o Administrivia
    JW o Młodociani debile zastępują st…
    provincjal o Putin ogłosił doktrynę globaln…
    Siekiera_Motyka o Młodociani debile zastępują st…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (47 – …
    Głos Prawdy o Wolne tematy (47 – …
    NyndrO o Trump ostrzegł Iran, że USA są…
    seler o Administrivia
    Piotr Podgórni o „Z bolszewikami nie walcz…
    Easy Rider o Młodociani debile zastępują st…
    bebrave2019 o Wolne tematy (47 – …
    Piotr B. o Układ sił przed 13 paździ…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 493 obserwujących.

Archive for Czerwiec 28th, 2010

TV Biełsat krytykuje J. Kaczyńskiego za wypowiedź o Białorusι

Posted by Marucha w dniu 2010-06-28 (Poniedziałek)

Komentatorzy – zarówno opowiadający się po stronie oficjalnych władz, jak i opozycji – wyrazili w poniedziałek w rozmowach z TV Biełsat jednoznaczny sprzeciw wobec wypowiedzi Kaczyńskiego o tym, że w sprawie Białorusi należy rozmawiać z Moskwą, uznając ją za próbę uprzedmiotowienia ich kraju na arenie międzynarodowej.

Filozof i politolog Uładzimir Mackiewicz oświadczył, że wypowiedź Kaczyńskiego bardzo go poruszyła. ”Jako Białorusinowi jest mi bardzo przykro z tego powodu, że ktoś zamierza rozwiązywać sprawy Białorusi bez jej udziału. Ale to z jednej strony. Z drugiej – jest to śmieszny pomysł, gdyż kierować Białorusią z zewnątrz nie da się ani podczas obecnego, ani podczas demokratycznego ustroju. Woli Białorusinów nie da się ignorować, i dlatego w tym przypadku jestem całkiem po stronie Komorowskiego. Nawet jeśli podzielam sporą część poglądów formacji politycznej kierowanej przez Jarosława Kaczyńskiego” – powiedział Mackiewicz.

Inny znany białoruski politolog Roman Jakauleuski oświadczył, że jego zdaniem Kaczyński nie powiedział nic nowego. ”Rozmawiałem na podobny temat jeszcze z jego nieżyjącym bratem. Naciski na Moskwę w sprawie Białorusi są potrzebne. Inna sprawa, że Kaczyński mówiąc o Białorusi wymienił jedynie problem mniejszości polskiej. I to uważam za jego wielki błąd” – ocenił białoruski politolog.
”Komorowski, podejmując temat Białorusi wyszedł poza ramy narodowościowe. Mówił przede wszystkim o konieczności wspierania struktur społeczeństwa obywatelskiego, organizacji pozarządowych. Bo w rozmowie chodziło przecież o całą Białoruś” – dodał.
”Z kolei odwołanie się Komorowskiego do konieczności rozmawiania z Łukaszenką jednym głosem zmusza do postawienia fundamentalnego pytania – jakim głosem? Jeżeli miękkim głosem Javiera Solany (…) to, moim zdaniem, społeczeństwu białoruskiemu taki głos niepotrzebny. Jak widzimy, rozmowy z Łukaszenką takim głosem są bezowocne. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że Komorowski jako polityk wyrazisty będzie stawiał sprawę Białorusi jasno i precyzyjnie” – podsumował Jakauleuski.

Za: hoga.pl

TV Biełsat to opłacany przez polskiego podatnika kanał telewizji satelitarnej w języku białoruskim, prawnie wchodzący w skład Telewizji Polskiej. Nosi jawnie antyłukaszenkowski charakter i jest przeżytkiem epoki „kolorowych rewolucji” (która na szczęście ominęła Białoruś) a jego oglądalność jest bardzo niewielka. – admin

Posted in Polityka | 11 Komentarzy »

O naprawie Rzeczypospolitej

Posted by Marucha w dniu 2010-06-28 (Poniedziałek)

Czyli kto pisze nam historię, ten Polską rządzi.

W roku 2005 kilku czołowych polityków PO, PiS i SLD spotykało się w fundacji żydowskiego miliardera i „filantropa” Sorosa na serii wykładów i dyskusji „O naprawie Rzeczypospolitej”.
http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2467

Zadziwiające jest to, że tylu ważnych, „naszych” polityków o naprawie państwa dyskutuje, a Rzeczpospolitą diabli biorą. Przy czym nie tylko przerobiono Polskę na unijny barak. Polska utraciła suwerenność, narzuca się nam demoralizująco-ogłupiające prawodawstwo unijne, a niedobitki armii podlegają pod rozkazy obcych z NATO (a de facto pod rozkazy światowego żydostwa rządzącego kierującą NATO Ameryką).
http://dariuszratajczak.blogspot.com/2009/01/amerykaska-pita-kolumna.html

Katastrofalny jest stan gospodarki, szabrowanej, niszczonej i wyprzedawanej obcym za bezcen. Katastrofalny jest stan rolnictwa, służby zdrowia, szkolnictwa. Jedynie kultura żydowska ma się u nas dobrze.
http://judeopolonia.wordpress.com/2010/06/25/na-krakowskim-kazimierzu-rozpoczela-sie-muzyczna-wersja-judaizacji-polakow/

Odpowiedź na pytanie – dlaczego Rzeczypospolita ginie znajdziemy udzielając sobie odpowiedzi na inne pytanie – kto rządzi ruinami Rzeczypospolitej i jej historią.

Odpowiedzi na to pytanie nie znajdziemy w znajdujących się w żydowskich rękach mediach. Ich zadaniem jest oszukiwanie, ogłupianie i okłamywanie oglądaczy telewizorni i czytaczy gazet. Podaję przykład! Nawet o niedawnych obradach posiadających ogromne wpływy na politykę i gospodarkę światową grupy Bilderberga (w czerwcu w Barcelonie), czy Komisji Trójstronnej (w maju w Dublinie) żydowskie media nie informowały.

Na marginesie tylko dodam, że już na początku XX wieku trzy największe agencje informacyjne (brytyjski Reuters, francuski Havas czy niemiecki Wolff) były w rękach Rothschilda. W międzyczasie zmieniły się niektóre nazwy agencji informacyjnych, zmienili się ich „właściciele”, jedne agencje znikały, powstawały nowe. Zasada jednak, że są one w rękach światowego żydostwa pozostała nienaruszona.

Prawdziwej odpowiedzi na pytanie – kto rządzi polskim barakiem nie znajdziemy też u polityków. Oni naturalnie twierdzą, że suwerenem w Polsce jest społeczeństwo, a sami politycy kierując się udzielonym im społecznym mandatem zaufania sterują jedynie zgodnie z wolą narodu państwową nawą. Choć oczywistością jest, że liczący się politycy są w najlepszym przypadku marionetkami, sterowanymi przez zażydzoną Unię i zażydzoną USA. A nad tym wszystkim pieczę trzyma światowe żydostwo, światowa lichwa. Bo to Żydzi rządzą światem (a przynajmniej zachodnią hemisferą) poprzez Bilderberga i inne ich „agendy”.

W gorszym przypadku są politycy po prostu świadomą agenturą obcych interesów.

O oszukaństwie polityków może świadczyć spór w kampanii przedwyborczej na temat finansowania z budżetu państwa metody in-vitro. Gdyby skarb państwa był „full”, można by było o tym debatować. Zarówno z etycznego, medycznego jak i finansowego aspektu tego pomysłu. Ale sytuacja jest taka, że bankrutują szpitale, nie ma pieniędzy na konieczne operacje i zabiegi ratujące na bieżąco zdrowie i życie. A nasza sprzedajna agentura zachodu już planuje wydawanie kolejnych pieniędzy, których po prostu nie ma, na kontrowersyjne „zabiegi” in-vitro. Przypomina to dyskusje bezdomnych żebraków, mieszkających pod mostem, a kłócących się o to, czy w łazience powinna być armatura chromowana, czy pozłacana.

Jedną z najważniejszych wskazówek – kto rządzi w danym państwie – jest to, kto pisze w nim obowiązującą wersję historii. Podam w tym miejscu konkretny przykład.

W czasach PRL obowiązywała wykładnia historii głosząca, że po wojnie szlachetni i patriotyczni komuniści z PPR/PZPR przy pomocy dzielnych funkcjonariuszy UB, MO i KBW utrwalili władzę ludową. NSZ to byli faszystowscy kolaboranci, a ludzie z AK i WiN byli zaplutymi karłami kontrrewolucji. Po 1956 roku AK zrehabilitowano, choć nadal deklarowana przynależność do niej była kulą u nogi w robieniu kariery. Jedynie pełne poparcie dla Polski ludowej równoważyło AK-owską przeszłość.

Była to więc, jak wiemy historia kompletnie zafałszowana. Pisana przez narzuconą Polsce przez Stalina i NKWD żydokomunę. Przy czym żydowskość tamtej władzy wstydliwie ukrywano.

Obecnie króluje w polskim baraku inna, choć nie wiele mniej załgana wersja historii.

A więc po wojnie Polska dostała się w łapska komunistów, choć ich żydowskość jest niechętnie eksponowana. Dzielny naród kilka razy zrywał się przeciwko narzuconej, komunistycznej władzy. Ostatecznie przy okrągłym stole osłabieni komuniści do głosu dopuścili opozycję, a przynajmniej jej „konstruktywną” część. W wyborach w czerwcu 1989 społeczeństwo odrzuciło komunizm i wtedy nastąpiła wymuszona naciskiem z dołu transformacja. A obecnie Polska jest państwem wolnym, demokratycznym, na drodze ku świetlanej przyszłości.

Istnieje jeszcze konkurencyjna odmiana tejże wersji historii propagowana przez PiS i co niektóre odłamy dawnej opozycji. Wersja ta różni się oceną okrągłego stołu i czasów późniejszych. Zgodnie z nią do okrągłego stołu dopuszczono jedynie ugodowców z drużyny Bolka, nie przeprowadzono koniecznej dekomunizacji, w Polsce nadal rządzi układ okrągłostołowy (postkomuchy i agentura) który należy rozbić. A wtedy Polska będzie rosła w siłę a ludziom będzie żyło się dostatniej.

A prawda jest całkiem inna.

Mówiąc najkrócej – po wojnie rządziła w Polsce żydokomuna. Obecnie „komuny” już nie ma – natomiast pozostali i rządzą Żydzi.

Wpływy i zasięg żydokomuny po wojnie był o wiele większy, niż się o tym oficjalnie mówi. Nie tylko UB i PPR były zażydzone. Poeta żydowski Sandauer określił to tak, że w czasie wojny wymordowano wybitnych Polaków i żydowską biedotę. A po wojnie na polskim tułowiu osadzono żydowską głowę.

Zamęt wojenny wykorzystało wielu Żydów do zmiany nazwisk, często brzmiących czysto po Polsku. Przykład: Stolzman – Kwaśniewski. Żydzi obsadzili administrację państwową, gospodarkę i przemysł, kulturę, oświatę, a przede wszystkim media.

Nawet antyżydowska nagonka urządzona na polecenie Kremla w 1968 tylko nieznacznie i chwilowo osłabiła żydowskie wpływy w PRL.

W okresie tzw. „transformacji” rządzące Polską żydostwo odrzuciło komunizm i oddało Polskę i siebie samych w łapska światowego żydostwa. Za ich ugodowość i przyzwolenie na to Jaruzelski i Kiszczak otrzymali gwarancję bezpieczeństwa i bezkarności. Dotychczasowi komuniści, jak i dopuszczeni do ugody „opozycjoniści” – w większości Pełniący Obowiązki Polaków jawni i krypto-Żydzi, a także ich miłośnicy, stali się agenturą USA i Unii. Jaskrawym tego przykładem jest fakt, że wcześniejsi agenci SB jeżdżą obecnie na spotkania Bilderberga i/lub Komisji Trójstronnej (Olechowski, Belka)

Jak się wydaje, propagandowe nagłaśnianie przez PiS i przeróżnych rusofobów konieczności przeprowadzenia dekomunizacji ma jedynie przysłonić fakt zażydzania Polski. Pozwala też gospodarczą ruinę zwalić na uwłaszczonych „postkomuchów” i SB-cką agenturę. Przy czym ślepo ignorowane są fakty, że ważne funkcje w polskim baraku i w Unii powierzane są byłym agentom SB. Tajemnica ich kariery polega na tym, że albo się przewerbowali, lub też na ochotnika pomagają żydostwu w dalszym zażydzaniu Polski. Służą więc dzisiaj nie SB i imperialnym interesom Sojuza, a Żydom. Dlatego były TW czy KO może być szefem tzw. „parlamentu europejskiego”, szefem NBP, prymasem Polski czy „mendrcem Europy”.

Tak więc, powtarzam, głoszone hasło konieczności dekomunizacji w sytuacji, gdy komunistów i ich agentury już po prostu nie ma jest zwykłym rzucaniem społeczeństwu piaskiem w oczy. Aby nie dostrzegło ono, że Polskę należy przede wszystkim odżydzić.

Przy okazji zaszczucia ś.p. Dariusza Ratajczaka wypłynęła na światło dzienne jeszcze jedna ważna sprawa. Rozchodzi się o IPN i jego rolę w utrzymywaniu żydowskiej dominacji nad Polską.
Dariuszowi Ratajczakowi wytoczono proces sądowy o złamanie artykułu 55. ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej.

Jak wiemy, Dariusz Ratajczak demaskował żydowską wersję holokaustu, podniesioną przez żydostwo do rangi religii. Obowiązkiem IPN, jako niezależnej instytucji, byłoby otwarte i rzetelne zapoznanie się z materiałem dowodowym przedstawianym przez niezależnych historyków i badaczy, w celu określenia rzeczowości i zasadności ich wersji holokaustu.

Zarzutów pod adresem żydowskiej wersji holokaustu jest bowiem wiele. Rozchodzi się i o ilość Żydów, którzy zginęli w KZ-ach, sprawa dotyczy też problemu istnienia komór gazowych (specjaliści od ich budowy zaprzeczają ich istnieniu w obozach koncentracyjnych).
http://judeopolonia.wordpress.com/2010/06/17/holocaust-to-mit-%e2%80%93-dariusz-ratajczak/

Także antyżydowski amok Hitlera jest nie do końca wiarygodny. Przynajmniej do 1942 roku syjonistyczne organizacje miały się w III Rzeszy bardzo dobrze, a sama III Rzesza finansowała żydowskie osadnictwo w Palestynie.
http://dariuszratajczak.blogspot.com/2009/01/jak-adolf-izrael-budowa.html

Wobec powyższych faktów trudno jest nie odnieść wrażenia dziwnej roli IPN. Może więc IPN zapisywać białe plamy z historii PRL (przy wyciszaniu rzeczywistego zasięgu zażydzenia i wpływów żydowskich w PRL i obecnie) Z drugiej strony, w sprawie wymyślonej przez światowe żydostwo mitologii holokaustu rola IPN sprowadza się do roli historycznego żandarma, mającego nadzorować przestrzeganie przez historyków głoszenia „jedynie słusznej” i dozwolonej wersji holokaustu. A kto się wychyli, tego można bez problemu oskarżyć o złamanie ustawy o IPN.

Podobnie podejrzana wydaje się opinia IPN o UB-ckiej prowokacji w Kielcach zwanej „pogromem kieleckim”. Zdaniem IPN ewidentna prowokacja zażydzonego UB była wydarzeniem „spontanicznym”. A przecież Henryk Błaszczyk krótko przed śmiercią w rachunku sumienia złożonym przed kamerą opowiedział dokładnie, jak to UB nakazała jemu i jego rodzinie kłamać w związku z domniemanym jego porwaniem i uwięzieniem go w piwnicy przez Żydów. Przy czym okazało się, że w rzeczonym budynku piwnicy nawet nie było.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Pogrom_kielecki#Hipotezy_o_prowokacji

Pytaniem więc jest, dlaczego IPN ewidentną UB-cką prowokację uważa za wydarzenie „spontaniczne”. A to wykorzystywane jest przez światowe żydostwo jako jeden z wielu „dowodów” polskiego antysemityzmu.

Kolejną, choć związaną nie z IPN-em, a z L. Kaczyńskim jest sprawa Jedwabnego. Wstrzymanie przez Kaczyńskiego ekshumacji uniemożliwiło zweryfikowanie ilości ofiar, a także być może i stwierdzenie przyczyny zgonów przynajmniej co niektórych zabitych. A to z kolei mogłoby podważać żydowską wersję tamtej tragedii. Ta ustępliwość Kaczyńskiego wobec zastrzeżeń rabinów daje żydostwu nadal „amunicję” do ataków na Polskę i Polaków.

Historię Polski, uwzględniającą ich interesy piszą więc albo sami Żydzi, najczęściej krypto-Żydzi, albo respektujący ich interesy polscy historycy. Co zresztą na jedno wychodzi. Żydzi zawładnęli nie tylko finansami, mediami i polityką, zawładnęli nawet naszą historią, która pisana jest zgodnie z ich interesem. Odważnych historyków, chcących pisać otwarcie o wszystkim co związane jest z żydostwem, w Polsce po prostu się niszczy.

Wrócę jeszcze do IPN. Wszelkie próby pisania historii bez zaglądania „za kulisy” przypomina publicystykę krytyków teatralnych, opisujących tylko to, co działo się na scenie. A przecież dobry krytyk pisze też o reżyserach, scenariuszu, animatorach, no i o tym, że opisywana inscenizacja jest tylko i wyłącznie inscenizacją. Politycznie poprawni historycy opisują jedynie widoczną gołymi oczami „scenę historii”. Nie zaglądają jednak za kulisy. Tylko niektórzy odważniejsi historycy wprawdzie próbują to robić, ale sięgają co najwyżej do animatorów. O reżyserach i scenarzystach już nie piszą. A sprawa reżyserów, scenarzystów, tego, co dzieje się za kulisami jest ważna i po prostu decydująca. Na przykład w historii Solidarności i tzw. „transformacji” nie znajdzie się w historii opisywanej przez historyków z IPN zbyt wielu ważnych informacji o świadomej i nieświadomej agenturze USA związanej z CIA, a działającej w Solidarności. Bo i taka agentura, oprócz agentury SB, w Solidarności też istniała.

Nie znajdzie się tym bardziej w oficjalnej historii schyłkowego PRL informacji o tym , że o wynikach ugody przy „okrągłym stole” już cztery lata wcześniej lider i ideolog grupy Bilderberga, Rockefeller (w towarzystwie Kissingera) rozmawiał z Gorbaczowem. Pisze o tym Jim Tucker w liście do Washington Post, New York Times i Los Angeles Times:
http://grypa666.wordpress.com/2010/06/23/wybiory-i-bilderbergi/

Wygląda więc na to, że po rozmowie żydowskiego bankstera z gensekiem trzy lata przygotowywano grunt, a następnie odegrano inscenizację pod tytułem: strajki 1988, Magdalenka i „okrągły stół”, zakończony sejmem kontraktowym.

O wpływie Bilderberga świadczyć może i to, że upadek M. Thatcher także w tym gronie postanowiono, a następnie przy pomocy animatorów i różnych politycznych marionetek przeprowadzono.

Stan Polski, a właściwie tego, co z niej zrobiła żydowska agentura na przestrzeni ostatnich 20 lat jest katastrofalny. Najgorsze jest to, że ogromna większość Polaków nie ma nawet świadomości tego, iż Polska niszczona jest przez żydostwo. Głosują więc w ogromnej, prawie 100 procentowej zgodności na dalsze przerabianie Polski na coraz biedniejszy i coraz bardziej zażydzany barak Unii. Ludzie nie widzą tego, że PiS, PO, PSL czy SLD to agentura zażydzonej Unii i agentura zażydzonej, będącej żydowskim kastetem do podboju świata gojów – USA. Zwłaszcza PiS jest prożydowska i proizraelska. A mimo to uchodzi za partię patriotyczno-katolicką.

Zażydzone media nie mają interesu w naświetleniu rzeczywistego stanu rzeczy.

Nawet TV Trwam zmieniła wyraźnie front. Kiedyś często występował tam znawca problematyki rosyjskiej, prof. Wolniewicz. Ale te czasy należą już do przeszłości. Obecnie gwiazdą u Rydzyka wydaje się być dyżurny rusofob, prof Szaniawski. A ten namolnie przekonuje nas o zagrożeniu ze strony (osaczanej przez żydostwo – o czym Szaniawski nigdy nie wspomina) Rosji.

Polska ginie. Nie jesteśmy już suwerennym państwem. Polski barak Unii światowe żydostwo nadal grabi i szabruje – za przyzwoleniem i z pomocą „rodzimej” żydowskiej agentury. A więc tych wszystkich Pełniących Obowiązki Polaków marionetek politycznych ze wszystkich liczących się partii politycznych.

A co najbardziej boli i dziwi – tych nielicznych, próbujących przeciwstawiać się zbiorowemu amokowi niszczenia Polski przedstawia się jako zdrajców, oszołomów lub podejrzanych antysemitów.

Żydostwo triumfuje!

Andrzej Szubert, http://fronda.pl/andrzej_szubert/blog/

Posted in Polityka, Różne | 39 Komentarzy »

Stan świadomości społeczeństwa zajmującego terytorium Polski

Posted by Marucha w dniu 2010-06-28 (Poniedziałek)

Z góry uprzedzam: nie uznaję tym razem argumentu, że na sondażach nie można polegać. Wybory prezydenckie pokazały jednoznacznie, jaki jest stan umysłowy (o ile można tu w ogóle mówić o „stanie umysłowym”) polskiego elektoratu. I nic nie wskazuje, aby cokolwiek miało się poprawić, a raczej jest odwrotnie. Naród wciąż „ufa” reprezentantom najgorszego rządu w historii III RP.- admin.

Oto polityk, któremu ufamy najbardziej

W czerwcu największym zaufaniem cieszy się pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski, przed premierem Donaldem Tuskiem i szefem MSZ Radosławem Sikorskim – wynika z najnowszego sondażu CBOS dotyczącego zaufania do polityków. Jarosławowi Kaczyńskiemu ufa 47 proc. Polaków.

Zaufanie do Komorowskiego zadeklarowało 65 proc. respondentów, do Tuska 61 proc., a do Sikorskiego 54 proc. W porównaniu z majem br. poziom zaufania do Komorowskiego spadł o 5 punktów procentowych, a Tusk i Sikorski odnotowali wzrost o 1 pkt proc.
Czwarte miejsce w sondażu zajął nowy szef NBP Marek Belka [sic! – admin], któremu ufa co drugi badany (51 proc.) (w maju brak pomiaru).

Komorowskiemu nie ufa w czerwcu 18 proc. badanych, Tuskowi – 24 proc., a Sikorskiemu 12 proc.

Kolejne miejsca w rankingu zaufania zajęli: szef SLD Grzegorz Napieralski (cieszy się zaufaniem 50 proc. badanych, wzrost o 14 punktów procentowych), minister zdrowia Ewa Kopacz (48 proc., w porównaniu z majem wzrost o 1 pkt proc.) oraz wicepremier, szef PSL Waldemar Pawlak i prezes PiS Jarosław Kaczyński (obaj po 47 proc.). W porównaniu z majem zaufanie do Pawlaka nie zmieniło się, a do Kaczyńskiego – wzrosło o 2 punkty procentowe.

Napieralskiemu nie ufa 12 proc. badanych, Kopacz – 19 proc., Pawlakowi – 22 proc., a Kaczyńskiemu – 34 proc.

Kolejne miejsca w rankingu zaufania zajęli: Marek Borowski (ufa mu 44 proc. badanych), Andrzej Olechowski (41 proc.), Jerzy Miller (37 proc.), Marek Jurek (35 proc.), Bogdan Klich i Grzegorz Schetyna (po 30 proc.). Pierwszą piętnastkę zamyka Bogdan Borusewicz, zaufanie do marszałka Senatu deklaruje 27 proc. badanych.

W rankingu polityków najczęściej spotykających się z nieufnością Polaków pierwsze miejsce zajmuje Andrzej Lepper, któremu nie ufa 61 proc. badanych. Drugim po Lepperze politykiem budzącym stosunkowo często nieufność respondentów jest Jarosław Kaczyński jednak brak zaufania do prezesa PiS deklaruje prawie dwukrotnie mniej osób (34 proc.). Niemal co czwarty badany (24 proc.) nie ma zaufania do Donalda Tuska, 22 proc. badanych nie ufa Waldemarowi Pawlakowi, Ewie Kopacz i Grzegorzowi Schetynie – po 19 proc.

CBOS podkreśla, że spośród polityków uwzględnionych w czerwcowym rankingu relatywnie najrzadziej obdarzani są zaufaniem przedstawiciele sztabów wyborczych dwóch kandydatów na prezydenta, którzy spotkają się w II turze wyborów – Komorowskiego i Kaczyńskiego.

„Postacią bardzo mało znaną okazuje się szef sztabu wyborczego kandydata PO – Sławomir Nowak, większość (61 proc.) badanych nie rozpoznaje tego polityka. Nieco lepiej znani, ale też bardziej kontrowersyjnie odbierani są politycy odpowiedzialni za kampanię wyborczą Jarosława Kaczyńskiego: Joanna Kluzik-Rostkowska oraz Paweł Poncyljusz, rozpoznaje ich trochę mniej niż połowa badanych – odpowiednio 47 proc. i 46 proc.)” – czytamy w omówieniu sondażu CBOS.

Nowakowi w sondażu zaufało 13 proc. respondentów, 7 proc. deklaruje nieufność wobec niego. Kluzik-Rostkowskiej ufa 16 proc. badanych, a nie ufa 11 proc.

Badanie przeprowadzono w dniach 10 – 16 czerwca 2010 r. na liczącej 977 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

http://wybory.onet.pl/prezydenckie-2010/aktualnosci/,1,3312761,aktualnosc.html

Posted in Polityka | 12 Komentarzy »

Taktyka, zasady, dylematy

Posted by Marucha w dniu 2010-06-28 (Poniedziałek)

Już za tydzień ostateczna rozgrywka prezydencka. Dwaj pretendenci do Pałacu Prezydenckiego mobilizują wyborców i zabiegają o głosy nie tylko swoich dotychczasowych zwolenników, ale również kandydatów, którzy odpadli po pierwszej turze. Marek Jurek pół godziny po ogłoszeniu wstępnych wyników natychmiast zaapelował do swoich zwolenników o poparcie Jarosława Kaczyńskiego, Andrzej Olechowski wskazał na Bronisława Komorowskiego. Obaj kandydaci jednak najbardziej zabiegają o elektorat Grzegorza Napieralskiego. PO konsekwentnie od wielu miesięcy kokietuje “postępową” część SLD, a to proponując Włodzimierza Cimoszewicza na ważne stanowisko w Radzie Europy, a to umożliwiając start do PE ze swoich list Danucie Huebner, a ostatnio skutecznie przeprowadzając wybór Marka Belki na stanowisko szefa NBP.

O elektorat Grzegorza Napieralskiego zabiega też PiS i Jarosław Kaczyński. Dla wielu jego zdeklarowanych zwolenników zaskoczeniem może być zmiana retoryki. Od 21 czerwca zamiast określenia “postkomuniści” używane jest sformułowanie “lewica”. Paradoksem obecnej dwubiegunowej sceny politycznej jest to, że na wojnie PO – PiS najwięcej zyskuje ten trzeci. I trzeba przyznać, że lider SLD umiejętnie wykorzystał sytuację: spacyfikował opozycję we własnych szeregach i zręcznie podbija stawkę, lewarując się dzięki rozgrywce między Platformą a PiS. Do PO mu bliżej z powodów ideologicznych, a do Prawa i Sprawiedliwości ze względów socjalnych, a poza tym ma sojusz w telewizji publicznej, która – jak widać – skutecznie wypromowała Napieralskiego. Można powiedzieć, że tak jak Lech Wałęsa swego czasu opierał się na służbach i wzmacniał “lewą nogę”, za co był krytykowany przez środowisko obecnego PiS, tak logika obecnej sytuacji znowu promuje postkomunistów.

Poseł Artur Górski z PiS w swoim blogu napisał, że “Jarosław Kaczyński dryfuje w lewo. To jest retoryka wyborcza”. Po czym przytoczył swoją rozmowę z prezesem, który miał powiedzieć: “Najpierw musimy wygrać wybory i zdobyć władzę (…) a następnie zabierzemy się za realizację programu prawicowego”. Przejawem tej taktyki było powierzenie znanej z lewicowych poglądów Joannie Kluzik-Rostkowskiej funkcji szefowej sztabu wyborczego czy niejasne stanowisko w sprawie in vitro. Jednak prymat taktyki nad zasadami oraz wiarygodnością i instrumentalne podejście do głoszonego wcześniej programu są niebezpieczne. Bo centrum można nie zdobyć, a prawą flankę stracić. Korzystają na tym postkomuniści, bo dzięki doraźnym działaniom polityków, którzy tracą z pola widzenia długofalowe skutki swoich działań, uzyskują realny wpływ na rzeczywistość.

W tych wyborach nie do końca chodzi o to, co wydaje się na pierwszy rzut oka. Paradoks sytuacji polega na tym, że Donald Tusk ma wielki dylemat: wygrana Komorowskiego oznacza osłabienie jego pozycji i utworzenie w Pałacu Prezydenckim konkurencyjnego dla władzy premiera centrum wpływów. W środowiskach politycznych zbyt dobrze jest pamiętana “szorstka przyjaźń” miedzy Leszkiem Millerem i Aleksandrem Kwaśniewskim oraz wyniszczająca cicha wojna między “małym pałacem” (kancelaria premiera) i “dużym pałacem” (Kancelaria Prezydenta). Poza tym monopolizacja sceny politycznej przez PO otwierałaby perspektywę bardzo dobrego wyniku PiS w wyborach parlamentarnych i być może Jarosław Kaczyński zostałby ponownie szefem rządu, co lepiej służyłoby również sprawie pełnego wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej.

Tak więc Donald Tusk może wcale nie być zainteresowany zwycięstwem Bronisława Komorowskiego.

Jarosław Kaczyński również stoi przed ogromnym dylematem. Zwycięstwo w wyborach prezydenckich zmniejsza szansę wygrania przez PiS wyborów parlamentarnych, czyli powrotu tej partii do władzy. Poza tym oznacza konieczność rezygnacji z fotela prezesa PiS i oddanie tej funkcji w ręce kogoś innego, np. Joanny Kluzik-Rostkowskiej. Taki scenariusz oznacza jednak rozpad tej partii, bo jej skrzydło prawicowe nie będzie firmowało lewicowo-liberalnego kierunku, jaki obrałaby ta formacja.

Z powodu mundialu wiele się teraz mówi o piłce nożnej. Legendarny trener Kazimierz Górski mawiał, że piłka jest okrągła, a bramki są dwie. I chodzi o to, by nie strzelić gola do własnej bramki.

Jan Maria Jackowski
Nasz Dziennik, 26. – 27.06. 2010

Posted in Polityka | 6 Komentarzy »

Rocznica ważniejsza od grunwaldzkiej

Posted by Marucha w dniu 2010-06-28 (Poniedziałek)

Do godnego uczczenia rocznicy bitwy grunwaldzkiej szykują się nie tylko bractwa rycerskie i miłośnicy historii, ale wręcz, jak to się mówi, „cała Polska”. I słusznie, bo zwycięstwo w 1410 roku zatrzymało na jakiś czas napór niemczyzny na nasz kraj.

Obawiam się jednak, że cień rocznicy 15 lipca przykryje inną rocznicę przypadającą w dniu następnym. Dnia 16 lipca minie bowiem 50 lat od podpisania przez rządy Stanów Zjednoczonych i Polski bardzo ważnego układu. Co to za układ?

Wszystkie polskie rządy w ostatnim 20-leciu borykały się z problemem roszczeń majątkowych środowisk żydowskich, zwłaszcza roszczeń Żydów z USA. Rządzący Polską politycy odnosili się do tych żądań na różne sposoby, ani razu jednak nie słyszałem odpowiedzi, że problem roszczeń został rozwiązany raz na zawsze i to już 50 lat temu. Nie znam wypadku, aby liczący się kierownicy polityki polskiej przywołali jako argument fakt podpisania w dniu 16 lipca 1960 r. traktatu odszkodowawczego zawartego pomiędzy rządem USA a rządem Polski. Układ ten regulował sprawę roszczeń majątkowych instytucji i obywateli amerykańskich od Polski za mienie pozostawione i ocalałe na terenie Państwa Polskiego po II wojnie światowej.

O dokumencie tym pod koniec ubiegłego roku przypomniała Myśl Polska i chwała jej za to! Cytuję za M.P. z dnia 6-13.12.2009 r.: „Zgodnie z art. 1 tegoż traktatu/umowy rząd Polski zobowiązał się zapłacić, a rząd USA przyjąć, 40 mln ówczesnych dolarów amerykańskich za całkowite uregulowanie i zaspokojenie wszystkich roszczeń obywateli USA, zarówno osób fizycznych jak i prawnych z tytułu nacjonalizacji i innego rodzaju przejęcia przez Polskę mienia oraz praw i interesów związanych lub odnoszących się do mienia, które nastąpiło w Polsce przed dniem podpisania i wejścia tego układu w życie. Spłata tego zobowiązania przez Polskę następowała w rocznych ratach i została w całości spłacona i rozliczona dnia 10 stycznia 1981 roku.”

Podobne układy zawarte zostały także z rządami innych państw: Wielką Brytanią, Francją, Kanadą, Włochami, Szwecją, Danią, Liechtensteinem, Holandią, Grecją, Norwegią, Belgią i Luksemburgiem, ale umowa z USA jest najważniejsza ponieważ roszczenia Żydów amerykańskich są największe, a dyplomacja USA wspiera je bezwarunkowo, całą siłą wielkiego mocarstwa.

Naszą rzeczą, rzeczą polskich środowisk patriotycznych jest przypomnieć o Umowie z 16 lipca 1960 r. Przypomnieć, że jeśli jacyś obywatele USA mają roszczenia co do majątku zabranego im przez komunistów na ziemiach polskich, po II wojnie światowej, to adresatem tych żądań, już od 50 lat, nie może być rząd Polski lecz rząd USA. Rzeczą polskich środowisk patriotycznych jest także przypomnieć o tym polskiej klasie politycznej. Dać dowód, że nie wszyscy zapomnieli o tych, jakże ważnych, układach.

Nie trzeba dodawać, że współczesne życie społeczne w znacznej mierze dzieje się w swoistym „matriksie” tworzonym przez media elektroniczne – coś co nie zaistnieje w tych mediach, dla większości ludzi nie istnieje w ogóle. Powyższa konstatacja dotyczy także kwestii roszczeń. Aby „temat” mógł „zaistnieć” musi być „przedstawiony” w toku przedsięwzięcia na tyle spektakularnego, żeby nie mogło być pominięte przez TV i spółkę. Warunki te spełnia zorganizowanie najmniejszej nawet demonstracji przed ambasadą amerykańską, połączone z wręczeniem przez organizatorów stosownej petycji urzędnikom placówki. Najlepiej dokładnie w 50. rocznicę Umowy z 16 lipca 1960 r.

Taką demonstracje powinniśmy zorganizować, mamy bowiem obowiązek przypomnieć Polakom o tym jakże ważnym traktacie!

Paweł Milczarek, Nowa Myśl Polska


Posted in Me(r)dia, Polityka | 28 Komentarzy »

Debata w cieniu trumien

Posted by Marucha w dniu 2010-06-28 (Poniedziałek)

Każdy zobaczył i usłyszał to, co chciał. Była to nudna debata, nie stanowiąca żadnego przełomu, choć Platforma od razu odtrąbiła zwycięstwo, eksploatując białoruskie faux pas, który popełnił kandydat PiS, obwieszczając publicznie, że problem Polaków na Białorusi chciałby załatwić via Moskwa. Nie widzę tutaj błędu politycznego, a jedynie wpadkę dyskrecjonalną, ponieważ o kuchni dyplomatycznej nie należy rozprawiać na forum publicznym, lecz w ciszy gabinetów i ambasad. Wpadka w każdym razie była, ale w moim mniemaniu, wcale nie taka wielka, choć takiemu lisowi jak Kaczyński zdarzyć się nie powinna. Prawda jest taka, że ja nie mam absolutnie nic przeciwko temu, żeby katalog ważnych dla nas spraw dogadywać także z Rosją. Uważam to za normalne i wielce wskazane.

Obaj starsi panowie dwaj podczas debaty ochoczo korzystali z podpórek w postaci Józefa Piłsudskiego i Jerzego Giedroycia, a więc panów z dyskusyjnym dorobkiem w dziedzinie geopolityki, jednak mocno popularnych i modnych w kręgach politycznych marzycieli i prometejskiego pięknoduchostwa. Wyrywanie sobie „mistrzów” przez kandydatów było przeurocze, a wytykanie, który z nich jest gorszym piłsudczykiem, a który giedroyczykiem, dawało naprawdę wiele uciechy. Widać wyraźnie, że panowie Kaczyński i Komorowski pilnie odrobili w opozycji KOR-owską lekcję geopolityki, która na salonach i w bibule mocno Piłsudskim i Giedroyciem stała. Nic zatem dziwnego, że tym skorupka dzisiaj trąca, czym onegdaj nasiąkła.

Sprzeczka o politykę wschodnią oparta o trumny Piłsudskiego i Giedroycia pokazała, że mamy do czynienia z kandydatami archaicznymi, nie potrafiącymi wyrwać się na współczesność i nie dostrzegającymi, że współczesna dyplomacja chodzi zdecydowanie innymi drogami, a zakurzone koncepcje geopolityczne, po które sięgają, kompletnie nie przystają do dzisiejszych realiów, pełnych wielostopniowych zniuansowanych relacji, wplecionych w silne prądy globalizacyjne, których zasięgu nie przeczuwali Giedroyć i Piłsudski. Otwierane na siłę przez Kaczyńskiego i Komorowskiego wieka trumien swoich „mistrzów”, nie wnoszą do rozważań o polskiej polityce zagranicznej żadnego ożywczego powiewu, a jedynie transponują trącące myszką koncepcje, które odeszły wraz z ich autorami za bramę wielkiej ciszy.

Wsłuchując się w głosy kandydatów o polityce wschodniej, można dojść do wniosku, że nie ma na kogo głosować. I proszę mnie nie przekonywać, że oddanie głosu na któregokolwiek z dwóch zwolenników Józefa Piłsudskiego i Jerzego Giedroycia, jest moim obowiązkiem patriotycznym. Myślę, że jest odwrotnie. Nie należy popierać żadnego kandydata, który dzięki prerogatywom, jakimi będzie dysponował za sprawą konstytucji, może wnieść do polskiej polityki zagranicznej elementy szkodliwe i mityczne. Moim patriotycznym obowiązkiem jest nie udzielić poparcia żadnemu z takich kandydatów. Ba, mam obowiązek przestrzegać innych przed groźbą wiszącą nad polską polityką zagraniczną, która za chwilę znajdzie się na kolejnych pięć lat w rękach jednego z wyznawców dawno przebrzmiałych koncepcji.

Pokaż mi swoich mistrzów, a powiem ci, kim jesteś. Piłsudski i Giedroyć, to po prostu nie moja bajka.

Maciej Eckardt, Nowa Myśl Polska

Posted in Polityka | 8 Komentarzy »