Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    lewarek.pl o Traditionis Custodes
    Listwa o List przełożonego generalnego…
    I*** o Wolne tematy (54 – …
    Listwa o Traditionis Custodes
    Listwa o Traditionis Custodes
    Boydar o Kościół w rękach predatora. Dr…
    Boydar o Traditionis Custodes
    Boydar o Jeszcze o Gierku…
    Listwa o Traditionis Custodes
    prostopopolsku o Obywatele w obronie radcy praw…
    lewarek.pl o List przełożonego generalnego…
    lewarek.pl o W obronie realizmu polity…
    Boydar o List przełożonego generalnego…
    wanderer o Traditionis Custodes
    wanderer o Białoruska biegaczka będzie si…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Archive for 29 marca, 2011

Odmówiła przejścia na judaizm. Zapłaciła za to życiem.

Posted by Marucha w dniu 2011-03-29 (Wtorek)

Młoda, piękna dziewczyna. Miała wybór: zmiana wyznania i dalsze życie albo trwanie przy swojej wierze i pewna śmierć. Wybrała Chrystusa.

14 marca zmarła w Moskwie 23-letnia Alina Milan, studentka piątego roku wydziału prawa stołecznego uniwersytetu. Kilka miesięcy temu lekarze zdiagnozowali u niej ciężką chorobę wątroby. Jedynym ratunkiem, by ocalić jej życie, okazał się przeszczep tego organu. W Rosji jednak nie wykonuje się transplantacji wątroby. Pod koniec zeszłego roku Alina wraz z matką udały się więc do Tel Awiwu, gdzie tego typu operacje są wykonywane. Przeszła wstępne badania w tamtejszej klinice, które potwierdziły, że tylko szybka operacja jest w stanie uratować jej życie.

Matka i córka wróciły do Moskwy, gdzie stanęły przed poważnym wyborem. Transplantacja jest bardzo kosztownym zabiegiem, a rodzina Milanów nie miała środków na jej sfinansowanie. Pojawiła się jednak możliwość bezpłatnego wykonania operacji. Warunkiem było otrzymanie izraelskiego obywatelstwa, z czym wiąże się bezpłatny dostęp do państwowej opieki medycznej. Było to o tyle proste, że Alina miała w rodzinie żydowskich przodków. Pojawiło się jednak pewne „ale”…

Żeby otrzymać izraelskie obywatelstwo, należy wypełnić odpowiednią ankietę. W jednej z rubryk należy wpisać deklarowane wyznanie. Według prawa obowiązującego w Izraelu obywatelem tego kraju może zostać tylko ten, kto zadeklaruje się jako wyznawca judaizmu lub jako ateista. Wpisanie do rubryki słowa „chrześcijanin” automatycznie zamyka drogę do izraelskiego obywatelstwa. Alina odmówiła wypełnienia ankiety. „Nie ma takiej ceny, za którą mogłabym wyrzec się Chrystusa”, powiedziała dziewczyna, dla której ceną do zapłacenia była utrata własnego życia.

Zachowała się relacja kierownika duchowego Aliny Milan, o. Aleksandra Naruszewa, który był świadkiem podjęcia przez nią decyzji. Oto jego opis:

Żeby otrzymać szybką pomoc lekarską i szansę na dalsze życie, musiała napisać tylko jedno słowo: „ateistka” lub „judaistka”… Z tym pytaniem zwróciła się do mnie przez telefon. Co robić? Lekarze mówili, że czasu ma bardzo mało: dwa, trzy tygodnie…

Wybór był prosty – albo skłamać, wyrzec się swojej wiary i otrzymać nadzieję na przeżycie, albo całkowicie zaufać Bogu.

Z mieszanymi uczuciami jechałem do niej do szpitala. Obok mnie siedziała jej matka ze zmęczoną i przygnębioną twarzą. W sali reanimacyjnej czekał na mnie człowiek, oczekujący na odpowiedź – prawdopodobnie odpowiedź na najważniejsze pytanie w jej życiu.

Nie jestem po to, by decydować o czyimkolwiek losie i nie wiedziałem, co powiedzieć… choć prawdę mówiąc wiedziałem, ale…

Jeszcze przed wejściem do chorej matka dziewczyny powiedziała mi, że wspólnie z córką podjęły już decyzję… Przerwałem jej i zmieniłem szybko temat, gdyż bałem się usłyszeć to, co byłoby najstraszniejsze dla mnie, jako kapłana i chrześcijanina.

Gdy wszedłem do sali, zobaczyłem wychudzoną, żółtą, ledwie podobną do 22-letniej dziewczyny, istotę. Patrzyła na mnie jednak jasnym wzrokiem, a w jej oczach widziałem jakąś zadziwiającą pewność i twardość.

Alina Milan

„My już postanowiłyśmy wszystko z mamą – powiedziała bez zbędnych wstępów Alina. – Nie zdejmę krzyża i nie wyrzeknę się wiary. Nie ma takiej ceny.

Gdy o. Naruszew żegnał się z kobietami, zapytał, co będą teraz robić. Powiedziały, że poszukają sponsorów, którzy być może zgodzą się sfinansować operację. „Ale nie macie już przecież czasu”, wtrącił kapłan. „Przed nami wieczność”, odpowiedziała dziewczyna.

Przyjaciele Aliny z moskiewskiego uniwersytetu postanowili zebrać potrzebną sumę, zorganizowali zbiórkę, dawali ogłoszenia, ale nie udało im się. Alina zmarła 14 marca.

Przed śmiercią zdążyła jeszcze napisać w internecie list do przyjaciół: Nie wykazałam żadnego bohaterstwa. Nie dokonałam teraz żadnego wyboru, bo swojego wyboru dokonałam już dawno – jestem prawosławną chrześcijanką.

Dalej pisała: Mam przed sobą dokument z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Izraela. Jest tu taki passus: „przyjmuję obywatelstwo/prawo/religię danego kraju”, wystarczy tylko podpisać. Powiedzcie sami, czy mam wybór? Najważniejsze nie to, co na papierze, ale to, co w duszy… a tam zaufanie Bogu silniejsze jest od wszelkich papierów, praw, krajów, strasznych diagnoz i czasów! I nawet w najcięższych chwilach nie opuszcza mnie poczucie, że Bóg trzyma mnie za rękę… Jedyny wybór, którego dokonałam już dawno i nie jest on związany z żadnym obywatelstwem, to wiara w Boga. I bez względu na wszystko, będę mu dziękować za to, co mnie spotka.

Na końcu Alina podziękowała wszystkim, którzy pamiętali o niej i troszczyli się o nią. Podkreśliła, że nie jest żadną bohaterką. Prawdziwe bohaterstwo to zostawić na boku wszystkie swoje sprawy i zająć się bliźnim, brzmiały jej ostatnie słowa skierowane do przyjaciół.

Wieczny odpoczynek racz jej dać Panie!

Taras Suchorebryk

Posted in Kościół/religia, Różne | 72 Komentarze »

Politycy i alfonsi

Posted by Marucha w dniu 2011-03-29 (Wtorek)

Zgodzić się wprawdzie należy z cezarem Wespazjanem, iż pecunia non olet, jednak trzeba dodać, że bezwzględnie nie należy ich zdobywać w śmierdzący sposób. Tego sposobu nie należy stosować także odnośnie do wyborczych głosów. Poszukiwanie ich przez partyjnych liderów także w środowiskach kobiet nieciężkich obyczajów i ich „opiekunów” sprowadza demokrację do rządów motłochu.

Po wizycie prezydenta Bronisława Komorowskiego w jednym z tabloidów aktualny premier ostatnio prowadził przedwyborczą walkę na telewizyjnym śniadaniu u Marcina Mellera, „naczelnego” polskiej edycji pornograficznego magazynu. Założony on został w USA za czasów zimnej wojny i jest wychowawcą kilku pokoleń Amerykanów. Na ich czele mamy Teda Bundy´ego, który czekając na elektryczne krzesło za seryjne gwałty i mordy na kobietach opowiedział historię swojego dojrzewania do zbrodni właśnie przy pomocy gazetki Hugh Hefnera.

Abyśmy osiągnęli ten sam poziom – poziom „doskonałego nieomal konformizmu” – pisał o magazynie Krzysztof Teodor Toeplitz w książce „Kultura w stylu blue jeans” – zaraz na początku III Rzeczypospolitej zjawiono się nad Wisłą. Udało się szybko tutaj zaistnieć dzięki życzliwej pomocy niektórych okrągłostołowych polityków na czele z marszałkiem Sejmu Mikołajem Kozakiewiczem i prof. Zofią Kuratowską, też niezwykle wpływowego polityka (także wicemarszałek Senatu) z okresu odradzającej się Polski. Fundacja Playboya informowała, że wydała aż 8 mln USD na tworzenie środowiska lobbystycznego w naszym kraju. Pewnie warto sprawdzić, kto je wziął.

Teraz „naczelny” magazynu dla kanibali – jak określał także wzrokową konsumpcję kobiecego ciała Immanuel Kant – ustawia scenę polityczną w jednej z telewizji, dysponując siłą erotomanów i suto przezeń opłacanych kobiet manifestujących w magazynie brakiem ubrania swoje duchowe ubóstwo. W tym gronie widzimy jednak także polityków mających bardzo poważne zadania, bo zlecona im została służba społecznego dobra. Nie dziwimy się zatem, że nie wychodzi nam wciąż pożegnanie totalitarnego PRL, jeśli tylko przejrzymy listę polityków wspierających interesującą nas tu gazetkę, o czym w szczegółach informuje Wikipedia. Twierdzi się bowiem, że wśród pierwszych stałych współpracowników był Janusz Korwin-Mikke, a wywiadów udzielili: Lech Wałęsa, Jacek Kuroń, Piotr Adamczyk (funkcjonujący w świadomości społecznej nieraz jako „Karol”), Bronisław Wildstein, Radosław Sikorski, Janusz Palikot, Paweł Śpiewak. Pewnie mieliśmy jakiś czas problemy z rozpoznaniem niektórych z tych twarzy, nie „przeglądając” polskiego folwarku z imperium Hefnera.

Chociaż wielcy politycy nie mają wiele czasu, to jednak mają swoje sztaby chyba nie tylko lizusów i darmozjadów, a zatem pewnie już się toczy sprawa sądowa przeciwko Mellerowi, który ostatnio klął jak furman w swoim programie telewizyjnym. Nagłośniły ten fakt prawie wszystkie portale internetowe, a zatem partyjne „prasówki” z pewnością odnotowały to wydarzenie i zgłoszono to wykroczenie – w świetle kodeksu wykroczeń – do odpowiedniego sądu, nie czekając na akcję zwyczajnego obywatela, nie mającego czasu na społeczną aktywność w codziennym zmaganiu o kilogram cukru.

Zdaniem słynnego Aleksego de Tocqueville´a, najbaczniejszego obserwatora powstającej potęgi Ameryki, siła tego państwa została zrodzona nie przez inne czynniki, jak tylko przez wysoki poziom moralny amerykańskich kobiet. W tym kraju Amerykanie „tak wielce szanują moralną wolność kobiet, że w ich obecności czuwają nad wypowiadanymi słowami, aby im oszczędzić wysłuchiwania rzeczy, które mogłyby je urazić. W Ameryce młoda dziewczyna może bez obaw wyruszyć samotnie w podróż”, a najsurowszą karę (karę śmierci) wymierza się tam za gwałt, „ponieważ nie ma dla Amerykanów rzeczy cenniejszej nad honor kobiety”.

Tak było kiedyś, a sprowadzenie kobiet do poziomu „króliczków” Hefnera i Mellera otworzyło drogę do odchodzenia w przeszłość tego imperium. Publiczne kobiety z kolorowego obrazka i ich „opiekunowie” (alfonsi?) z pewnością nie mają głowy do poważnych zadań. Dwie z sześciu „córek” wady rozwiązłości – zwracał uwagę Tomasz z Akwinu – to przecież zaćmienie rozumu i nierozsądek. Z tego też powodu dbał o swój wizerunek rozsądnego władcy cezar Hadrian (76-138), przedstawiony na monecie z jego czasów z alegorią cnoty czystości (pudicitia). Dzisiejsi politycy nieraz raczej wytłoczyliby na rewersie swojej monety jakiegoś „króliczka”, czym dają czytelny moralny przekaz swoim obywatelom.

Marek Czachorowski, Nasz Dziennik 29.03.2011

Posted in Kultura | 6 Komentarzy »

Cenckiewicz: Brońmy prawdy do końca

Posted by Marucha w dniu 2011-03-29 (Wtorek)

Apeluję do wszystkich ludzi dobrej woli, do środowisk naukowych – brońmy prawdy – pisze dla portalu Fronda.pl o wpisie Lecha Wałęsy dr Sławomir Cenckiewicz, historyk, którego były prezydent wezwał do przeprosin.

Dr Sławomir Cenckiewicz, historyk, współautor fundamentalnej pracy „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”, a także popularyzatorskiej książki „Sprawa Lecha Wałęsy”:

Nie wiem, jak mam się ustosunkować do żądania Lecha Wałęsy, gdyż zgodnie z panującymi obecnie obyczajami, napisał on moje nazwisko z błędem ortograficznym (zamiast Cenckiewicz napisal Cęckiewicz).

Ale zakładając, że sprawa dotyczy mojej skromnej osoby to pragnę oznajmić, że nikt, nawet Wałęsa, poprzez straszenie sądem nie jest w stanie zmienić faktów historycznych, które dzięki zachowanej sporej dokumentacji archiwalnej potwierdzają, że:

1) w latach 1970-1976 Wałęsa był zarejestrowany jako TW ps. „Bolek”;

2) istnieją materialne dowody współpracy z Wydziałem III SB w Gdańsku w postaci oryginalnych rejestracji, doniesień agenturalnych i charakterystyk Wałęsy sporządzonych przez bezpiekę;

3) dokumenty SB dotyczące osób, na które donosił TW „Bolek”, również potwierdzają treść jego doniesień; osoby te nierzadko spotkały później represje ze strony SB (np. Józef Szyler, Kazimierz Szołoch i Szczepan Chojnacki);

4) w okresie prezydentury, w latach 1992-1995, po wypożyczeniu Wałęsie kilku tysięcy stron dokumentów, które w większości odnosiły się do sprawy TW ps. „Bolek” (doniesienia agenturalne, notatki, charakterystyki), wszystkie one zaginęły – jak się dzisiaj wydaje – bezpowrotnie, wypaczając w ten sposób m. in. orzeczenie sądu lustracyjnego z 2000 r.

Prawdy nie zaknebluje ani pohukiwanie i straszenie Wałęsy, ani również nawet najbardziej absurdalny wyrok sądowy. Ja będę tej prawdy bronił do końca. Ale prawda potrzebuje obrony i pomocy, i o nią do wszystkich ludzi dobrej woli apeluję – zwłaszcza do środowisk naukowych.

Sławomir Cenckiewicz

http://fronda.pl

Posted in Różne | 31 Komentarzy »

Rodzinny biznes Balcerowiczów

Posted by Marucha w dniu 2011-03-29 (Wtorek)

Były wicepremier i jego żona kierują fundacjami, które żyją z dotacji od zagranicznych właścicieli banków i OFE

Zgoda na debatę telewizyjną w sprawie OFE pomiędzy Leszkiem Balcerowiczem a ministrem finansów Jackiem Rostowskim to niewątpliwy sukces autora „terapii szokowej” z lat 1989-1991. Balcerowicz od dawna ustawiał się w pozycji głównego krytyka polityki gospodarczej obecnego rządu, demonstracyjnie montując w ubiegłym roku w centrum Warszawy licznik długu publicznego, a następnie wypowiadając wojnę w obronie dotychczasowej wysokości składek do OFE.

Nie miejmy jednak złudzeń: Balcerowicz jako alternatywa dla Tuska i Rostowskiego to plan iście szatański. Były wicepremier proponuje bowiem „naprawę finansów publicznych” poprzez przyspieszenie prywatyzacji (czyli dokończenie wyprzedaży ostatnich wartościowych składników majątku państwowego) oraz radykalne cięcia wydatków budżetowych, głównie socjalnych. Trudno powiedzieć, czy ta wzmożona aktywność Balcerowicza spowodowana jest bardziej jego osobistymi ambicjami, czy raczej interesami, których zawsze był wyrazicielem. Bo nie ulega wątpliwości, iż nie jest on solistą, lecz ważną częścią układu polityczno-biznesowego, dla którego III Rzeczpospolita była i jest finansowym eldorado.

Brygada Balcerowicza

Wszystkie swoje konferencje i wystąpienia były wicepremier organizuje dziś pod szyldem Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR). To fundacja, którą założył w marcu 2007 r., zaraz po zakończeniu kadencji prezesa NBP. Balcerowicz kieruje Radą FOR, w której zasiadają jego bliscy współpracownicy z różnych etapów kariery, m.in. Tomasz Pasikowski, który był dyrektorem generalnym Ministerstwa Finansów w latach 1998-2001, a później członkiem zarządu NBP, Danuta Demianiuk, wiceminister finansów w latach 1990-1992, następnie wiceprezes PKO BP i Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, obecnie członek Rady Nadzorczej Agencji Mienia Wojskowego, czy – do września ub.r. – Tadeusz Syryjczyk, były minister przemysłu i transportu oraz wiceprzewodniczący Unii Wolności w czasach, gdy kierował nią Balcerowicz.

W Radzie FOR znalazło się także miejsce dla przedstawicieli biznesu, takich jak Michał Chałaczkiewicz, dyrektor inwestycyjny w funduszu Montagu Private Equity w Londynie, członek Rady Towarzystwa Ekonomistów Polskich (którą również kieruje Balcerowicz), Arkadiusz Muś, prezes firmy Press-Glas i twórca pola golfowego Rosa Private Golf Club w Konopiskach koło Częstochowy, czy wreszcie Łukasz Wejchert, wiceprezes stacji TVN i prezes portalu Onet.pl. W Radzie FOR zastąpił on swojego zmarłego ojca, Jana Wejcherta, założyciela koncernu ITI oraz TVN.

Bieżącą działalnością fundacji Balcerowicza kieruje prezes zarządu Andrzej Krajewski, niegdyś stypendysta Fulbrighta i korespondent TVP w Waszyngtonie, redaktor naczelny „Przeglądu Reader’s Digest” i dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy, a w latach 1989-1990 doradca prasowy wicepremiera Balcerowicza. W zarządzie fundacji zasiada również Wiktor Wojciechowski, młody ekonomista, który w latach 2004-2008 kierował Zespołem ds. Badań Rynku Pracy w NBP.

FOR skupia zresztą większą grupę młodych adeptów ekonomii, zwykle uczniów samego Balcerowicza z warszawskiej SGH. Należy do nich m.in. wspomniany już Chałaczkiewicz, od kilku lat gorliwie propagujący tezę, iż „prywatyzacja banków to sukces, nie porażka” (jak brzmiał tytuł jednego z jego artykułów prasowych), czy Andrzej Rzońca, były asystent społeczny ministra finansów i doradca prezesa NBP (w obu tych funkcjach występował oczywiście Balcerowicz), później wiceprezes FOR, od ponad roku zaś – członek Rady Polityki Pieniężnej, wybrany przez senatorów PO. Charakterystyczne, że Wojciechowski i Rzońca na początku 2008 r. dzięki decyzji ministra skarbu Aleksandra Grada trafili do Rady Nadzorczej Totalizatora Sportowego. Były to jednak inne czasy – pełnej sielanki w stosunkach autora „terapii szokowej” z Platformą.

Zawsze po stronie bankierów

„Zasadniczym celem FOR jest zwiększenie obywatelskiego zaangażowania w polskim społeczeństwie na rzecz propozycji, które sprzyjają szybkiemu i stabilnemu rozwojowi kraju” – tak przedstawia siebie fundacja Balcerowicza. W rzeczywistości trudno oprzeć się wrażeniu, że pod maską „obywatelskiego zaangażowania” (co do złudzenia przypomina przyjęcie nazwy „Platforma Obywatelska” przez inicjatywę Tuska, Olechowskiego i Płażyńskiego 10 lat temu) kryje się nieformalny lobbing na rzecz zagranicznego kapitału, który dominuje w polskiej bankowości, a także w OFE. Wystarczy przytoczyć tytuły niektórych ubiegłorocznych numerów periodyku fundacji, „Analizy FOR”: „Dlaczego nie należy nakładać podatku na aktywa banków?” czy „Dlaczego PKO BP nie powinno przejmować BZ WBK?” (ostatecznie bank ten przejęli od Irlandczyków Hiszpanie…).

Nie ma się jednak czemu dziwić, skoro FOR od początku swojej działalności w dużym stopniu utrzymywane jest właśnie przez zagraniczny kapitał bankowy. Ze sprawozdań finansowych fundacji możemy się dowiedzieć, że największa część jej przychodów pochodzi z dotacji od firm i instytucji prywatnych: w roku 2007 był to 1 mln zł, w 2008 – ponad 1,2 mln zł, w 2009 – prawie 1 mln zł. Sprawozdania za rok ubiegły jeszcze nie ma, ale można się spodziewać podobnej kwoty. Łącznie daje to kilka milionów złotych, które przekazały FOR takie instytucje, jak kontrolowany przez Holendrów ING Bank Śląski, międzynarodowa grupa ubezpieczeniowa Generali czy wspomniany już Bank Zachodni WBK. Co ciekawe, każda z nich jest właścicielem lub współwłaścicielem Otwartego Funduszu Emerytalnego. Zatem kampania Balcerowicza przeciw zmianom w systemie OFE jest tak naprawdę walką w obronie dochodów jego sponsorów.

Nie powinna też zaskakiwać obecność w Komitecie Programowym fundacji FOR Ewy Lewickiej, współtwórczyni reformy emerytalnej z 1999 r., obecnie zaś szefowej Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych (skupiającej większość właścicieli OFE). Warto przy okazji wymienić nazwiska innych, co bardziej znanych członków tego Komitetu: Władysław Bartoszewski, Andrzej Blikle, Teresa Bogucka, Norman Davies, Rafał Dutkiewicz, Jacek Fedorowicz, Krystyna Janda, Jan Miodek, Marek Antoni Nowicki, Andrzej Olechowski, Jerzy Pomianowski, Marek Safjan, Teresa Torańska, Jan Winiecki, o. Maciej Zięba, Andrzej Zoll. A zatem Balcerowicz wciągnął do swojej fundacji dużą część „salonu”, który niegdyś ochoczo popierał kierowaną przez niego Unię Wolności.

W zastępstwie męża

FOR nie jest jednak pierwszą fundacją założoną przez Balcerowicza. W sierpniu 1991 r., gdy zasiadał jeszcze w rządzie Bieleckiego, grupa związanych z nim ekonomistów utworzyła fundację Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych (CASE). Były wicepremier kierował nią w latach 1992-1997, a od tego czasu najważniejszą postacią CASE jest jego żona, Ewa Balcerowicz, również ekonomistka (od 1991 r. wiceprezes, w latach 2004-2008 prezes zarządu, a dziś przewodnicząca fundacji). Osoba nr 2 w tej instytucji to obecny prezes zarządu Marek Dąbrowski, zastępca Balcerowicza w rządzie Mazowieckiego, później poseł UD i wieloletni przewodniczący Rady Przekształceń Własnościowych przy kolejnych premierach, pracownik Banku Światowego, wreszcie – w latach 1998-2004 – członek Rady Polityki Pieniężnej z rekomendacji UW.

Warto zwrócić uwagę na fakt, iż jednym z założycieli CASE był Jacek Rostowski, wówczas doradca wicepremiera Balcerowicza (pełnił zresztą tę funkcję przez wiele lat: od 1989 do 2004 r., zarówno w kolejnych rządach, jak i w NBP). Obok niego znalazła się tam Anna Fornalczyk, szefowa Urzędu Antymonopolowego w latach 1990-1995, później kierująca gabinetem politycznym Balcerowicza w rządzie Buzka, obecnie przewodnicząca Rady Nadzorczej ING Banku Śląskiego.

W obecnej „wojnie o OFE” ani w żadnym innym gorącym sporze ostatnich miesięcy nie słychać głosu fundacji CASE. Zapewne dlatego, iż Ewa Balcerowicz woli pozostawać w cieniu – od czasu sławetnych przesłuchań przed sejmową komisją śledczą ds. banków w 2006 r., gdy okazało się, że jej fundacja otrzymywała niemałe dotacje od NBP, którego prezesem był jej mąż. Ale finansom CASE nadal warto się przyglądać. Wprawdzie fundacja deklaruje, że w 2009 r. ponad połowa jej przychodów pochodziła od Komisji Europejskiej, a 11 proc. od innych organizacji międzynarodowych (ONZ, Bank Światowy), ale 24 proc. stanowiły dotacje od prywatnych instytucji, w tym dwóch banków: Pekao SA (kapitał włoski) i Rabobanku (holenderski). Ten pierwszy, którym do niedawna kierował Jan Krzysztof Bielecki, a obecnie Alicja Kornasiewicz (była wiceminister skarbu i zaufana współpracowniczka Balcerowicza), posiada również własny OFE.

Mamy zatem do czynienia z „rodzinnym biznesem” Ewy i Leszka Balcerowiczów, którzy kontrolują dwie fundacje, w dużym stopniu zasilane finansowo przez właścicieli banków i funduszy emerytalnych. Trzeba o tym pamiętać, słuchając tyrad byłego wicepremiera „w obronie przyszłych emerytów”.

Paweł Siergiejczyk
Artykuł ukazał się w tygodniku ‚Nasza Polska’ nr 12

http://iskry.pl/

Posted in Gospodarka, Różne | 22 Komentarze »

Homo-miliarder fundatorem i darczyńcą instytucji ”katolickich”

Posted by Marucha w dniu 2011-03-29 (Wtorek)

Aktywista homoseksualny, miliarder Jon Stryker jest darczyńcą co najmniej jednego koledżu jezuickiego oraz kilku innych organizacji, które noszą nazwy „katolickie” lub „chrześcijańskie”. Organizacje te mają pobudzać do rozłamu w szeregach Kościoła.

W najnowszym wpisie na blogu „American Papist”, Thomas Peter, dyrektor kulturalny Krajowej Organizacji na rzecz Małżeństwa ujawnia źródła finansowania różnych grup, które promują akceptację homoseksualizmu, pod przykrywką reprezentowania interesów członków wspólnoty żydowsko-chrześcijańskiej.

Organizacja taka jak np.: New Ways Ministry, niedawno potępiona przez amerykańskich biskupów katolickich, otrzymała duże sumy od Arcus Foundation w celu promowania „małżeństw” osób tej samej płci, zwłaszcza wśród katolików, luteranów, wyznawców kościoła episkopalnego i żydów.

Arcus Foundation została założona przez Jona Strykera, miliardera, gracza giełdowego i wielkiego orędownika programu homoseksualnego. Ogromny wpływ na jego aktywność ma inny działacz homoseksualny, również miliarder – Tom Gill – co potwierdziła w 2006 r. dyrektor polityczna fundacji Strykera.

Peters pisze: „Zwolennicy małżeństw homoseksualnych są inteligentni – tworzą organizacje, którym przekazują część swojego majątku, by skutecznie działały w interesie homoseksualnym”.

Fundacja Arcus na swojej stronie internetowej, pod hasłem „Religia i wartości” wymienia również kilka innych „katolickich” projektów, których celem jest podważanie tradycyjnego nauczania Kościoła katolickiego dot. seksualności.

Na przykład, The National Gay and Lesbian Task Force otrzymała ponad 152 tys. dol. na opracowanie planu, koncentrującego się na budowie ruchu popierającego żądania pederastów, lesbijek, biseksualistów i transwestytów w obrębie Kościoła Rzymskokatolickiego w USA. Z tych m.in. względów jezuicka uczelnia Fairfield University otrzymała 100 tys. dol. w celu „rozszerzenia dotychczasowej dyskusji na temat homoseksualizmu w ramach Kościoła katolickiego i włączenia do niej opinii różnych postępowych teologów”.

Homoseksualiści działają też na rzecz zmiany postrzegania antykoncepcji i aborcji wśród katolików. Woman’s Alliance for Theology, Ethics and Ritual powierzono 70 tys. dol. w celu stworzenia „kadry katolickich lesbijek, kobiet biseksualnych i transpłciowych, co ma pozwolić na przejęcie dominującej roli w społeczności katolickiej w sprawach dotyczących płci, orientacji seksualnej, [i] zdrowia reprodukcyjnego”.

Ponad 93 tys. dol. trafiło do New Ways Ministry, 200 tys. dol. – do New Ways Dignity USA. 23 tys. dol. przeznaczono na kampanię, zwalczającą katolicką naukę o seksualności, prowadzoną tuż przed wizytą papieża Benedykta XVI w Stanach Zjednoczonych w 2008 roku. Pełna lista „katolickich” lub „chrześcijańskich” organizacji dotowanych przez fundację Arcus znajduje się tutaj.

Peters szacuje, że fundacja w 2007 r. w sumie przekazała ponad 6,5 miliona dol. na różnego rodzaju organizacje „chrześcijańskie”.

Inna organizacja „katolicka” tylko z nazwy – Catholics for Equity – podważająca nauczanie Kościoła katolickiego na temat homoseksualizmu, ma wyraźne powiązania z Human Rights Campaign (HRC), jedną z największych w kraju organizacji pro-homoseksualnych.

HRC zatrudnia trzech z pięciu członków zarządu Catholics for Equity.

„Katolicy powinni wyrazić swoje oburzenie z tego powodu, że zewnętrzna grupa – która również finansuje anty-katolickie instytucje – sponsoruje organizacje dysydenckie wewnątrz Kościoła, by wprowadzać zamęt wśród wiernych, podważać autorytet biskupów i ich nauczanie” – pisze Peters.

Źródło: LifeSiteNews.com, AS

Komentarz PiotrSkarga.pl:
Czyż nie przypomina to taktyki stosowanej przez komunistów wobec Kościoła katolickiego szczególnie w Ameryce Łacińskiej, gdzie powstała koszmarna „teologia wyzwolenia”?

http://www.piotrskarga.pl

Posted in Kościół/religia | 4 Komentarze »