Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Żydowscy kaci Polaków: Józef Różański vel Józef Goldberg

Posted by Marucha w dniu 2012-04-28 (sobota)

Józef Różański, właśc. Józef Goldberg, po wojnie używał zarówno imienia Jacek, jak i Józef (ur. 13 lipca 1907 w Warszawie, zm. 21 sierpnia 1981 w Warszawie) – agent i oficer NKWD i MBP, poseł na Sejm Ustawodawczy.

Pochodził z rodziny żydowskiej, był synem działacza syjonistycznego i redaktora naczelnego syjonistycznej gazety Hajnt Abrahama Goldberga. Od 1915 uczęszczał do męskiego gimnazjum żydowskiej spółki Chinuch w Warszawie, podobnie jak brat (Jerzy Borejsza). Będąc w VI klasie zorganizował nielegalne kółko samokształceniowe o orientacji marksistowskiej. Został relegowany ze szkoły, ale pozwolono mu na powrót i zdanie matury w 1925. Po maturze rozpoczął studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, które ukończył w 1929. W następnych latach (od 1936) prowadził kancelarię adwokacką i został członkiem Warszawskiej Izby Adwokackiej.

W czasie studiów zaangażował się w działalność Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej (ZNMS), już po wyłonieniu się z niego Organizacji Młodzieży Socjalistycznej (OMS) „Życie”. Po krótkim okresie działalności w „Życiu” został przyjęty do Związku Młodzieży Komunistycznej (ZMK), po czym wstąpił w szeregi Komunistycznej Partii Polski (KPP), gdzie pracował w Centralnym Biurze Żydowskim. W 1932 wszedł w skład Sekretariatu Krajowego KC KPP. Wyjeżdżał za granicę, m.in. do Palestyny i Paryża, gdzie w 1937 uczestniczył we Wszechświatowym Kongresie Żydowskim i nawiązywał liczne kontakty w środowiskach zajmujących się kwestiami emigracji Żydów do Palestyny, wtedy został zwerbowany przez NKWD.

Po wybuchu II wojny światowej wraz z żoną (Bela Frenkiel-Goldberg, od 1945 – Izabela Różańska) przedostał się na tereny zajęte przez wojska ZSRR, do Kostopola, gdzie obydwoje pracowali w powiatowym, a następnie rejonowym NKWD. Sam we własnoręcznym życiorysie podał swoje stanowisko w NKWD: pracownik „gosudarstwiennoj biezopasnosti”. W 1940 został wezwany do Lwowa, gdzie rozpoczął pracę w Oddziale Politycznym NKWD dla polskich jeńców 1939 – pełnił funkcję oficera polityczno-wychowawczego oraz służył za tłumacza; słynął z donosicielstwa do NKWD na wszystkich, w tym także swoich towarzyszy, za różne odchylenia. W tym czasie zaskarbił sobie względy późniejszego założyciela bezpieki – gen. NKWD Iwana Sierowa.

Latem 1941 w czasie ewakuacji więzień jako funkcjonariusz NKWD brał udział w rozstrzeliwaniu więźniów. Później zbiegł w głąb ZSRR, gdzie aż do 1943 pracował w NKWD. Józef Goldberg został powołany do III Dywizji im. Romualda Traugutta w 1944 i skierowany do pracy polityczno-wychowawczej. Pracował w redakcji gazety dywizyjnej „Na Zachód”, a następnie w redakcji gazety I Armii „Zwyciężymy”. Ukończył dywizyjną szkołę oficerów polityczno-wychowawczych. W kwietniu 1944 wraz z 3 Dywizją brał udział w walkach na Wołyniu, a w sierpniu na przyczółku warecko-magnuszewskim; został wówczas lekko kontuzjowany w głowę i odesłany na badanie do Lublina; tam – ze względu na swoje „kwalifikacje” został przeniesiony z wojska do Resortu Bezpieczeństwa Publicznego PKWN; zaczął posługiwać się bardziej polsko brzmiącym nazwiskiem matki – Różański i imieniemJacek. Od stycznia 1945 był członkiem PPR.

9 września 1944 został referentem Sekcji 7 (Śledczej) resortu Bezpieczeństwa Publicznego, a 21 listopada – zastępcą kierownika tej sekcji. Od przekształcenia PKWN w Rząd Tymczasowy 1 stycznia 1945 był kapitanem i kierownikiem VIII Wydziału Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (MBP). 16 września 1945 został kierownikiem Wydziału IV Samodzielnego MBP. 1 lipca 1947 został pułkownikiem i dyrektorem Departamentu Śledczego MBP. Szybki awans w strukturach MBP zawdzięczał temu, że bez wahania wykonywał polecenia Bolesława Bieruta i Iwana Sierowa, wobec których był w pełni dyspozycyjny. Ponurą sławę zdobyły metody śledcze Różańskiego – sprowadzały się one do dopasowywania materiału śledczego do wcześniej opracowanych tez oskarżenia. Zeznania były wydobywane za pomocą tortur, które Różański stosował powszechnie. Zyskał sobie miano człowieka bezwzględnego i niezwykle brutalnego – osoby przez niego przesłuchiwane mówiły, że był sadystą gorszym od gestapowców.

Setki osób, przesłuchiwanych przez Różańskiego lub jego podwładnych, straciło życie lub zostało kalekami. Jego postępowanie i mentalność dobrze charakteryzuje sprawa Emilii Malessy „Marcysi”, żony Jana Piwnika „Ponurego”, łączniczki usilnie poszukiwanego przez MBP prezesa Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN płka Jana Rzepeckiego. Została ona aresztowana jesienią 1945. Bezpieka wiedziała, że zna ona miejsce pobytu Rzepeckiego, lecz nie ujawni go nawet podczas tortur, wobec tego Różański zastosował metodę „psychologiczną” – odwołując się do jej sumienia Polki i patriotki, przekonał Malessę, że będzie ona odpowiedzialna za przelanie polskiej krwi w wypadku, gdy nie dojdzie do porozumienia między „władzą ludową” a Rzepeckim. Następnie Różański dał jej słowo honoru, że Rzepeckiego i innych członków podziemia niepodległościowego, których bezpieka zatrzyma w wyniku zeznań Malessy, nie spotka nic złego.

Mając takie gwarancje ze strony Różańskiego, Malessa zdradziła kryjówkę Rzepeckiego oraz wydała wielu innych żołnierzy AK. Aresztowani zostali poddani brutalnemu śledztwu (Rzepeckiego skazano na 5 lat więzienia). Malessa, gdy dzięki ułaskawieniu wyszła na wolność, zaczęła wydzwaniać do Różańskiego, by ten dotrzymał danego wcześniej słowa honoru i uwolnił wszystkich zatrzymanych w wyniku jej zeznań. Próby te były nieskuteczne. 5 czerwca 1949, nie mogąc żyć ze świadomością zdrady, Malessa popełniła samobójstwo. Różański odpowiada również za aresztowanie prezesa III Zarządu Głównego WiN płk. Franciszka Niepokólczyckiego, którego następnie skazano na śmierć (wyrok nie został wykonany).

Nadzorował śledztwo w sprawie Witolda Pileckiego i faktycznie jest sprawcą skazania tego bohaterskiego rotmistrza na karę śmierci, który jako dobrowolny więzień KL Auschwitz był twórcą konspiracji wojskowej w tym obozie.

W latach 1949-1951 Różański był lektorem KC PZPR z ramienia MBP. Prowadził również wykłady o metodach śledztwa operacyjnego w Centrum Wyszkolenia MBP w Legionowie k. Warszawy.

Od 1948 do marca 1950, w okresie walki z tzw. gomułkowszczyzną, był kierownikiem tzw. grupy specjalnej (przekształconej w Biuro Specjalne, a następnie tw. X Departament – Ochrony Partii), gdzie odpowiadał za rozpracowanie „prowokatorów” wewnątrz partii komunistycznej. Swoimi „metodami śledczymi” (również torturami) Różański objął członków partii, których postanowiła wyeliminować ekipa Bieruta. Jego ofiarami w tej wewnętrznej rozgrywce w PZPR stali się m.in. Marian Spychalski, Włodzimierz Lechowicz, A. Jaroszewicz. Śmierć podczas przesłuchania płka W. Dobrzyńskiego, zakwalifikowana jako brak „sukcesów” w śledztwie, stała się powodem powołania specjalnej komisji, która odesłała Różańskiego z powrotem do Departamentu Śledczego. Jego pozycję dodatkowo osłabiło odsunięcie od władzy Ławrientija Berii.Od jego nazwiska powstał termin „różańszczyzna” – stalinowskich metod śledczych, preparowania dowodów i fingowania procesów sądowych.

Jesienią 1953 Centralna Komisja Kontroli Partyjnej (CKKP) w Warszawie otrzymała skargę przeciwko Różańskiemu wniesioną przez torturowane przez niego członkinie PZPR H. Siedlik i E. Piwińską, które w lipcu 1953 zwolniono z więzienia. Kobiety oskarżyły Różańskiego o stosowanie tortur. Skarga zawierała opis „metod” stosowanych w śledztwie. Jej autorki oskarżyły wręcz Różańskiego, że jest zboczeńcem i sadystą. Stało się to podstawą wszczęcia przez CKKP sprawy przeciwko Różańskiemu. Do oskarżenia włączyła się także, nienawidząca Różańskiego Julia Brystygierowa. 5 marca 1954 na mocy rozkazu persolnalnego nr 222, podpisanego przez ministra Stanisława Radkiewicza, zwolniono Różańskiego z zajmowanego stanowiska.

Pracował w Zespole Programu Zagranicznego Polskiego Radia, następnie został dyrektorem Państwowego Instytutu Wydawniczego. Dalszej karierze Różańskiego w PRL stanęły na przeszkodzie audycje Józefa Światły, emitowane od września 1954 na antenie Radia Wolna Europa, w których obnażył on metody działania MBP. Aby ratować sytuację, władze PRL postanowiły „ukarać” odpowiedzialnych za stosowanie zbrodniczych praktyk w MBP – naturalnym celem ataku stał się Różański. Decyzja o wszczęciu śledztwa przeciw niemu zapadła najpierw na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR i dopiero później podjęła je Generalna Prokuratura PRL. Odpowiedni wniosek przedstawił 8 listopada 1954 prokurator generalny S. Kalinowski. Tego samego dnia Różański został aresztowany. Śledztwo w jego sprawie zlecono wiceprokuratorowi Generalnej Prokuratury K. Kukawce. Różańskiego oskarżono o przestępstwo z art. 141 Kodeksu Karnego Wojska Polskiego: „jako dyrektor Departamentu Śledczego MBP przekroczył granice swych uprawnień i pełnomocnictw, wyrządzając przez to poważną szkodę interesom PRL”.

Proces przeciwko Różańskiemu odbywał się przy drzwiach zamkniętych i nadzorowany był osobiście przez sekretarza KC Franciszka Mazura (kontrola partyjna była potrzebna, aby proces przebiegał wg ustalonego scenariusza, w którym nie było miejsca dla innych odpowiedzialnych za zbrodnie MBP). Ponadto akt oskarżenia, który sporządził Kukawka, był opracowywany pod kontrolą członków Biura Politycznego. Pierwsza rozprawa odbyła się 19 grudnia 1955 przed Sądem Wojewódzkim w Warszawie – proces trwał tylko 2 dni, świadkowie byli przesłuchiwani bardzo pośpiesznie (głównym świadkiem oskarżenia była Siedlik).

23 grudnia Różański został skazany dwukrotnie na 5 lat więzienia (na mocy amnestii zmniejszono mu karę do 3 lat i 4 miesięcy). Udowodniono mu jedynie, że osobiście stosował zabronione przez prawo metody w toku śledztw przeciwko osobom podejrzanym o działalność antypaństwową”, brał bezpośredni udział w biciu przesłuchiwanych oraz stosowaniu innych niedozwolonych środków. Stwierdzono ponadto, że jego postępowanie „spowodowało demoralizację podległych mu oficerów śledczych, którzy widzieli w nim wzór do naśladowania”. Podczas procesu całkowicie pominięto odpowiedzialność Różańskiego za aresztowania i torturowanie członków podziemia niepodległościowego.

Do kwietnia 1956 Różański pozostawał w areszcie wewnętrznym MBP. Dopiero na skutek interwencji prokuratora został przeniesiony do więzienia w Mokotowie. W lipcu 1956 Sąd Najwyższy w Izbie Karnej rozpatrzył rewizję nadzwyczajną złożoną przez prokuratora generalnego i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Wojewódzki w Warszawie. W rewizji zarzucono Sądowi Wojewódzkiemu „niewykazywanie inicjatywy w kierunku ujawnienia danych naświetlających całość przestępczej działalności oskarżonego” (tamże). Wytknięto także umyślne zaniechanie przesłuchania świadków i niesprawdzanie dowodów. Następstwem decyzji Sądu Najwyzszego było przekazanie sprawy Różańskiego Prokuraturze Generalnej do uzupełnienia śledztwa. W sierpniu 1956 Różański ponownie został przesłuchany. 31 grudnia 1956 – na fali października 1956 – wznowiono przeciw niemu śledztwo, które jednak połączono ze śledztwem przeciwko dwóm innym pracownikom MBP oskarżonym o stosowanie „niehumanitarnych metod” w pracy śledczej – Anatolowi Fejginowi i Romanowi Romkowskiemu.

Proces rozpoczął się 16 września 1957, a 11 listopada tego roku sąd skazał Różańskiego i Romkowskiego na kary 15 lat wiezienia, a Fejgina na 12. Podczas procesu nie wzięto pod uwagę całokształtu zbrodniczej działalności Romkowskiego, ograniczając się jedynie do oskarżenia go o stosowanie „niedozwolonych czynów” wobec kilkudziesięciu członków PZPR. Całkowicie przemilczano fakt prześladowania przez Różańskiego członków polskiego podziemia niepodległościowego oraz powiązań Różańskiego z sowieckimi organami bezpieczeństwa.

Oskarżeni odwołali się od wyroku, składając 2 października 1958 rewizję do Sądu Najwyższego (SN). W jej wyniku SN obniżył Różańskiemu karę do 14 lat z zaliczeniem dotychczasowego okresu spędzonego w areszcie i więzieniu. Różański starał się o warunkowe zwolnienie, jednak 8 kwietnia 1964 Sąd Wojewódzki we Wrocławiu, gdzie przebywał w areszcie Różański, odrzucił wniosek obrońcy.

Już 8 października 1964 Rada Państwa zastosowała wobec niego prawo łaski. Po wyjściu z więzienia nie miał większych trudności ze znalezieniem pracy. Został urzędnikiem w Mennicy Państwowej, aż do przejścia na emeryturę w 1969. Nigdy nie wykazał skruchy z powodu popełnionych zbrodni. Nigdy tez nie stanął przed prawdziwym sądem i nie poniósł odpowiedzialności karnej za zdradę i swoje zbrodnie.

Zmarł w wyniku choroby nowotworowej, pochowany na cmentarzu żydowskim przy ulicy Okopowej w Warszawie.

Metody Różańskiego:

1) bicie pałką gumową specjalnie uczulonych miejsc ciała (np. nasady nosa, podbródka i gruczołów śluzowych, wystających części łopatek itp.);

2) bicie batem, obciągniętym w tzw. lepką gumę, wierzchniej części nagich stóp – szczególnie bolesna operacja torturowa;

3) bicie pałką gumową w pięty (seria po 10 uderzeń na piętę – kilka razy dziennie);

4) wyrywanie włosów ze skroni i karku (tzw. podskubywanie gęsi), z brody, z piersi oraz z krocza i narządów płciowych;

5) miażdżenie palców między trzema ołówkami (wskutek tego „zabiegu” dwukrotnie zeszło mi sześć paznokci);

6) przypalanie rozżarzonym papierosem okolicy ust i oczu;

7) przypalanie płomieniem palców obu dłoni;

8) zmuszanie do niespania przez okres 7-9 dni, drogą „budzenia” więźnia, który stał w mroźnej celi, uderzeniami w twarz, zadawanymi przez dozorującego urzędnika byłego MBP; metoda ta, nazywana przez oficerów śledczych „plażą” lub „Zakopanem”, wywołuje półobląkańczy stan u więźnia i wywiera zaburzenia psychiczne, powodujące widzenia barwne i dźwiękowe, zbliżone do odczuwanych po spożyciu peyotlu lub meskaliny (cyt. za: K. Moczarski „Piekielne śledztwo”, „Odrodzenie”, 21 stycznia 1989 r.).

Bibliografia:
Barbara Fijałkowska, Borejsza i Różański. Przyczynek do dziejów stalinizmu w Polsce, Olsztyn 1995. ISBN 83-85513-49-3
http://cemetery.jewish.org.pl/id_40420/info/_Józef_Różański.html

Źródło: http://www.ivrozbiorpolski.pl/

Z zeznania Marii Hattowskiej, odznaczonej za zasŁugi wojenne krzyŻem walecznych:

„Zaprowadzono mnie na przesłuchanie; w pokoju czekało ośmiu mężczyzn. Byli wśród nich Józef Różański i Adam Humer. Różański zaczął pierwszy. Kopnął mnie, aż spadłam z krzesła. Humer bił nahajką. Miała na końcu kulkę, która przy uderzeniach przecinała skórę. Celował w nerki. Liczył swoje uderzenia. Przy sto pięćdziesiątym powiedział, żeby go zastąpili, bo się zmęczył. Dostałam następne sto pięćdziesiąt…”

Źródło: IPN

http://niszczsyjonizm.blogspot.com

.

Komentarze 42 to “Żydowscy kaci Polaków: Józef Różański vel Józef Goldberg”

  1. Isreal said

    mamy do dziś Różańskich (także dosłownie) w poslach i polityce

  2. konstanty said

    My tak sobie piszemy,piszemy,piszemy …a potomkowie bandytow i zbrodniarzy maja sie znakomicie i nami rzadza ! Ostatnio mowia ze wezma nas za morde i beda zamykac do wiezien ! Moze ktos ma pomysl jak to bledne kolo przerwac ?

  3. Reblogged this on ZYGFRYD GDECZYK.

  4. 166 bojkot TVN said

    HUMER MICHNIK FEJGIN

  5. bozydar said

    Ulubiona metoda przesluchan tego demona bylo odwracanie taboretu,wiezien siadal na jednaj z nog a to bydle wskakiwalo na plecy ofiary i noga wchodzila w odbyt……….

  6. Może to nie bardzo ludzkie ale gdy bezdomny z użebranych pieniędzy wybudował sobie dom to wraz z całą rodziną powinien opóścić gościnne progi i wynieść się do swojej ziemi obiecanej. Korzeni przecież nigdy nie zapuszczał więc nie będzie gnębiony nostalgią.

  7. Wraz z opuszczeniem przez ostatnich członków rodu darować prawnie holokaust dokonany na Polakach ale nigdy nie wybaczyć ani puścić w niepamięć.

  8. centurion said

    Ja użam że to jest czysty antyżydzizm przecież to zasłużeniu starsi i mondżejsi.
    Trzeba się od nich uczyć wszystkiego co najlepsze a nie ich oczerniać.

  9. j said

    Jakiez to charakterystyczne:
    – Jozef Rozanski, po tate Goldberg, a po brate Borejsza….
    Tate Goldberg tez pewno ze dwa razy zmienil nazwisko zeby uczciwa praca dojsc do tego „gold”.

  10. JO said

    Takich ludzi trzeba zabijac. Po to bylo kiedys Prawo Pozbawienia Zycia, ktore bylo zgodne z Nauka Sw Magisteruim. Kazdy Katolik ma prawo do Samoobrony, a spoleczenstwa Katolickie Maja Prawo Pozbawiac Zycia Tych co Zycie Odbieraja – Morduja innych ludzi i nie wazne czy morduja Metodami SS galitzen czy Wyrafinowanymi metodami poprzez wdrazanie Prawa Eutanazji, Usuwania Dziecka Nienarodzonego z Lona Matki, mordowanie spoleczenstwa za pomoca manipulacji Finansowych, mordowanie spoleczenstw za pomoca forsowania Zycia Liberalnego powodujacego mas ludzkich upadek jak dewiacje sexualne, zabojsta, smierc ludzi z powodu upadku moralnego – pijanstwo, narkotyki, prostytucja i jej konsekwencje, depopulacja ludzi poprzez promowanie ideii nieposiadania dzieci, ideii partnerstwa a nie malzentwa.

    Wszyscy Ci ludzie Forsujacy Zbrodnie – Wyrafinowane Morderstwa calych mas ludzkich i pojedynczych ludzi Musza byc pozbawieni Zycia a conajmniej wolnosci

  11. Rysio said

    re 2. O to bardzo proste Konstanty – każdy w Polsce powinien kupić sobie porządny komputer aby być w ważnych sprawach na bieżąco poinformowany.

  12. Patrzę na go zdjęcie i myślę… „Ach te oczy, marzące o roozumie… „:-)

  13. Ad. 11

    „każdy w Polsce powinien kupić sobie porządny komputer”

    – Jeszcze niedawno korzystałem z kompa z procesorem Duron 600MHz, 256 MB RAM. Wystarczało na wszystko. Czy to był „porządny komputer”?

  14. Rysio said

    😉

  15. Mordka Rosenzweig said

    re 11

    Szanowny pan Rysio,

    Ja pan Mordka zapytuje szanowny pan: a po co glupie Polaki komputer jak sie go nie bedzie uszywac?

  16. Rysio said

    Szanowny Panie Mordka – czasami nie trzeba urzywać – wystarczy po prostu wziąść do ręki.

  17. Rysio said

    używać

    🙂

    Pan Mordka zdaje się, że mnie zahipnotyzował swoją piękną polszczyzną.

  18. NC said

    Z zeznania Marii Hattowskiej, odznaczonej za zasługi wojenne Krzyżem Walecznych:

    „Zaprowadzono mnie na przesłuchanie; w pokoju czekało ośmiu mężczyzn. Byli wśród nich Józef Różański i Adam Humer. Różański zaczął pierwszy. Kopnął mnie, aż spadłam z krzesła. Humer bił nahajką. Miała na końcu kulkę, która przy uderzeniach przecinała skórę. Celował w nerki. Liczył swoje uderzenia. Przy sto pięćdziesiątym powiedział, żeby go zastąpili, bo się zmęczył. Dostałam następne sto pięćdziesiąt…”

    Humer to tatełe subtelnej piosenkarki Magdy Umer.

  19. Rysio said

    Ciekawe czy by ją tak samo oklaskiwali gdyby zapowiadano ją:

    „.. Magda Umer – córka kata Polaków Adama Humera….”

    PS. Na widowni zapewne siedzą i tacy, których dziadków i ojców, jej tatuś dokładnie okopywał po nerkach.

  20. Zbyszko said

    co za bydlak!!!! pewnie mieźle się w piekle

  21. 166 bojkot TVN said

    19/Rysio
    Piszesz nieścisłości – poczytaj sobie ciekawostki o tate Magdy M, o stryju, i o dziadkach i ciotkach

    http://www.prawica.net/20910#comment-391411

    to jest perełka blogerska, perełka blogerskiego śledztwa, przy okazji którego KAŻDY powinien się dowiedzieć kim są ludzie tzw sralonu.

  22. 166 bojkot TVN said

    Humerowie – Umerowie to żydowska rodzina zbrodniarzy, katów polaków. Nie mają ŻADNEGO MORALNEGO PRAWA CHODZENIA PO POLSKIEJ ZIEMI. Całkiem tak jak Michnikowie i ich dzieci, jak Borowscy-Bermanowie i wielu weilu innych, lacznie z małżonką prezydenta

  23. Kapsel said

    Re 19
    Panie Rysiu.

    O tej piosence warto tez wiedzieć że tak naprawdę mówi o roku 1968.Autorka tekstu Agnieszka Osiecka napisała ten tekst z myślą i w odpowiedzi na wydarzenia tego pamiętnego roku dla żydów.Muzykę skomponował Andrzej Zieliński i tak oto powstała piosenka o wydarzeniach marca 1968 roku.Kilka cytatów:

    ….Wśród ptaków wielkie poruszenie, ci odlatują, ci zostają
    Na łące stoją jak na scenie, czy też przeżyją, czy dotrwają…

    …Gęsi już wszystkie po wyroku, nie doczekają się kolędy
    Ucięte głowy ze łzą w oku zwiędną jak kwiaty, które zwiędły
    Dziś jeszcze gęsi kroczą dumnie w ostatnim sennym kontredansie
    Jak tłuste księżne, które dumnie witały przewrót, kiedy stał się…

    …..Ognisko palą na polanie, w nim liszka przez pomyłkę gore
    A razem z liszką, drogi Panie, me serce biedne, ciężko chore…

  24. NC said

    RE 21: To ja napisałem (#20), że Adam to tatełe.
    Proponowaną przez Rysia trzeba by więc poprawić i rozszerzyć – córka Edwarda, bratanica Adama i Wandy, wnuczka Wincentego, zawziętych wrogów Polski i polskości.
    Dzięki za link, nie wiedziałem o tym.

  25. 25godzina said

    I dzięki przymusowym ubezpieczeniom społecznym, opartym na tzw „solidarności pokoleń” mógł leczyć się, kurować w sanatoriach i pobierać do końca swojego żydowskiego, zasranego, bandyckiego żywota emeryturę wypracowywaną przez tych których torturował.

    ps
    Żydowska, antykatolicka propagandzistka Agnieszka Graff, przynajmniej wg Wikipedii, nie jest córką żydowskiego bandyty Kazimierza Graffa.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Agnieszka_Graff

  26. NC said

    Pogooglowałem:

    „Gazeta Wyborcza z 31 03 08 opublikowała wywiad Teresy Torań-
    skiej z Anną Tusch Lec, aktywną uczestniczką wydarzeń marcowych,
    ówczesną studentką Anną Karpińską, której narzeczonego,
    syna pisarza Leca, osadzono wówczas w areszcie aż na 48 godzin.
    Nic nie mógł jej pomóc w jego uwolnieniu znajomy generał i inni
    prominenci, którzy potracili stanowiska, więc po ukończeniu przez
    niego architektury, już jako małżonkowie, wyemigrowali do Danii.
    Jej matka Helena z domu Umer, z mężem, ciotka Wanda Feldman z
    mężem, który jak i jej ojciec byli ubowcem na szczytach władzy,
    jeszcze przed nimi wyjechali do Izraela. W Polsce pozostał słynny z
    procesu śledczy X Dep., wujek Adam Humer z żoną Żydówką i brat
    Edward Umer, zawodowy żołnierz z żoną Polką i córką Magdą, zna-
    ną artystką. Po śmierci Adama Humera, Wanda Feldman jego skremowane
    prochy wywiozła do Izraela.”

    http://alija.4me.pl/pdf/PK%20-%20PO%20ZAG%C5%81ADZIE.pdf
    Strona 72

  27. bozydar said

    Wyraznie widac roznice miedzy POLAKAMI a tym z mniejszosci,widac arogancje ,bute i typowa pyche tych koczownikow.Tak byli opluwani ci, ktorzy oddali zycie za wolnosc ,honor ,przyzwoitosc i mozliwosc wychowywania dzieci na prawdziwych Polakow.
    Zaden przyzwoity czlowiek nie znizy sie do poziomu kloaki,poniewaz moralnosc nie pozwala pluc w twarz nawet najwiekszemu mordercy. Prawdziwy czlowiek chcac byc lepszym, poszukuje Boga, wie bowiem instynktownie , ze tam lezy prawda ,dobro i piekno, zas zbytnie przywiazywanie wagi do rzeczy materialnych powoduje zezwierzecenie pojedynczych ludzi i narodow ,czyniac czlowieka permanentnym mysliwym w pogoni za mamona , nie lczacym sie z nikim i z niczym .To pan tego swiata Lucyfer rozdaje przywileje podobnym do siebie, czyniac ich narzedziem idacym na zaglade,gdyz sam nie jest wladny uczynic wiecej . Dobrze, ze nie urodzilem sie Zydem, poniewaz dzieki Jezusowi potrafie w subtelny sposob odroznic dobro od zla – oto moja modlitwa do NIEGO !!!
    „Zaglada przyjdzie na nich jak bole na rodzaca ,tak iz nie umkna”

  28. 166 bojkot TVN said

    W Katyniu mordowali też Żydzi, czy Chazarzy,w każdym razie zbrodniarze zaprogramowani tą samą talmudyczną „religią”.

    Tymczasem NE publikuje HISTORYCZNE ORZECZENIE TRYBUNAŁU W SZTRASBURGU
    http://lazacylazarz.nowyekran.pl/post/60695,strasburg-w-sprawie-katynia-pelne-tlumaczenie-wyroku

  29. RomanK said

    Panie Konstanty…wystarczy powiedzic- NIE!….i organizowac wokol- NIE!…….. ale- jak pan- widzi o wiele latwej czyt bezpieczniej niewyraznie…. belkotac:-)))))

  30. Eee tam – co wy mówicie… Nie ma złych Żydów, są sami dobrzy Żydzi.

  31. Panie Romanie
    co też Pan wygaduje
    Przecież kluby fanów Michalkiewicza Polskę uratują.

  32. RomanK said

    TO moim zdaniem latanie opony slina:-))) panie Jozefie….

    POlske uratuja madrzy Polacy..nikt inny..jest ich na tyle..ale musza sie zbierac do kupy , zeby neibylo za pozno….
    Ludzie laczcie sie..dla waszego i waszych dzieci dobra.l…Laczcie sie….

  33. A i jeszcze podpowiem jak się mają ratować fani.
    Muszą teraz koniecznie szybko gromadzić papierowe wydania baśni Michalkiewicza.
    Przyda się to jak ulał, gdy nie będzie już co zjeść.
    Panie Romanie – przygotujemy im przepis na zupę felietonową ala Michalkiewicz – broń Boże z Michalkiewicza.

  34. wet3 said

    W Wikipedii napisano, ze Rozanski nigdy nie wykazal skruchy za swe czyny. – Ot, podobnie jak niejaka Szymborska i bardzo wielu innych pejsatych budujacych nam ochoczo komunizm, pokazal prawdziwe pejsata nienawisc oraz calkowity brak sumienia. Tacy to oni sa, bydlaki skonczone – i tyle!
    PS – Jaka szkoda, ze Berling nie powiedzial Stalinowi „tak”. Wowczas wszyscy czlonkowie „Zwiazku patriotow polskich” (zamiast „polskich” powinno oczywiscie byc „pejsatych – bo Polakow w tym „zwiazku” nie bylo!) wyladowaliby na Syberii. To byl najwiekszy blad Berlinga!!! To oni podziekowali mu, zgodnie z ich tradycyjna wdziecznoscia, usuneli go z wplywowej pozycji gdy armia sowiecka przekroczyla Bug.

  35. dobromir said

    Całujcie mnie wszyscy w dupę 🙂

  36. czemu politycy dziwią się, że w Polsce jest antysemityzm?. Piszecie o Żydach, ale niestety Polacy jak W. Wasilewska też z nimi współpracowali. Mordowali naszych patriotów, zabrali nam naszą ziemię – Kresy Wschodnie a my dzisiaj nie możemy odzyskać tego co nasze. Moim zdaniem odkupić tamte winy można tylko w jeden sposób: odzyskują nasze Kresy, naszą ziemię. Granica na Bugu jest nie dozaakceptowania. http://tomaszzbigniew.wordpress.com/2011/12/08/pochodzenie-i-tozsamosc/

  37. wet3 said

    @ 35
    Z Wasilewska, kochanka Stalina, a pozniej zona pisarza ukrainskiego Korniejczuka, to chyba sie panu pomylilo. Wprawdzie byla Polka z pochodzenia, ale wyraznie stwierdzila publicznie, ze „od spraw polskich odeszla” …

  38. Rud said

    # 31
    Widac obecnie ze Henryk Pajak mial racje i przewidzial co sie stanie w ksiazce „V rozbior Polski”, ale nie on jeden.
    Janusz Szpotanski, najlepszy przesmiewca PRL-u, w latach 68-ych pisal w swych satyrach:
    „Bo Zydy chca zrobic nam finis Polonie i kraj nasz zamienic w judejska kolonie”.

    Ciekawe ze pan stasio, ktory go ciagle cytuje omija najistotniejsze, a jest ich b. duzo”, cytaty Szpotanskiego.

  39. wet3 said

    @ 38
    Nad tym „finis Poloniae” to pesjaci ciezko pracowali od dawna. Sukcesy zaczeli odnosic od przyznania im (w XVIw.) arendy, potem przyszly matactwa zwiazane z rebelia kozacka i „potopem” oraz wspolpraca z Prusakami i rozbiory. Najwiekszy bojajze sukces odniesli frankisci bo wzenili sie w polska szlachte i zaczeli nas rozwalac od srodka przez nawolywanie do krwawych powstan. Pozniej, juz w czasie 1WS, otwarcie nawolywali do stworzenia judeopolonii siegajacej od Rygi do Odessy …
    Dzis sytuacja nasza wydaje sie byc beznadziejna. Oni i tylko oni rzadza Polska, a narod wydaje sie byc pasywny i kompletnie oglupiony!

  40. sw. Mikołaj said

    re 25

    No właśnie, czemu zawdzięczać i jak to się stało, że takie ścierwo nie „popełniło samobójstwa” lub zginęło w „wypadku samochodowym”.

  41. wet3 said

    @ Rud (38)
    Najbardziej ze Szpotanskiego spodobala mi sie satyra „Caryca i zwierciadlo”.

  42. 166 bojkot TVN said

    Warto czytać gajówkę:
    Dzięki tekstowi https://marucha.wordpress.com/2012/05/03/dramat-3-maja/
    można sobie uzupełnić wiedzę o wielkich Polakach.
    Tym razem o Adamie Doboszyńskim, który niestety jak wielu polskich bohaterów, nie przeżył kontaktu osobistego z Żydem Goldbergiem dla niepoznaki przefarbowanym na Różańskiego
    Z Wikipedii:
    ………….W tym czasie Doboszyński napisał swoją ostatnią pracę zatytułowaną „W pół drogi”. Zawarł w niej syntezę swej myśli politycznej, ocenę ówczesnej sytuacji politycznej Polski, prognozy na przyszłość oraz wskazania dla ruchu narodowego. Nie zdążył wykonać ostatecznej redakcji tekstu swego ostatniego dzieła. Funkcjonariusze UB aresztowali go w Poznaniu 3 lipca 1947. Śledztwo prowadził osobiście płk Józef Różański, przy zastosowaniu szeregu wymyślnych szykan i tortur. 18 czerwca 1949 rozpoczął się pokazowy proces przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. Doboszyński został oskarżony o współpracę z wywiadem hitlerowskich Niemiec i Stanów Zjednoczonych, co było absurdalnym fałszem. Na sali sądowej Adam Doboszyński odwołał zeznania złożone w śledztwie i publicznie obnażył metody, jakimi posługiwało się UB w celu ich wymuszenia.

    W mowie końcowej podczas procesu Doboszyński wypowiedział słynne słowa – Mogłem w życiu popełnić wiele błędów, ale zamiary moje były uczciwe i byłem człowiekiem czystych rąk.

    11 lipca sąd wydał wyrok, skazując Doboszyńskiego na karę śmierci. Wyrok ten został utrzymany następnie przez Najwyższy Sąd Wojskowy, a prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Wyrok został wykonany strzałem w tył głowy w dniu 29 sierpnia 1949 w więzieniu mokotowskim. Grób symboliczny znajduje się na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie w Kwaterze „Na Łączce”.

    Także po śmierci postać Doboszyńskiego była atakowana zarówno w prasie oficjalnej jak i w publikacjach drugiego obiegu z kręgów opozycyjnej tzw. lewicy laickiej.

    Po latach starań rodziny i przyjaciół 29 kwietnia 1989 Sąd Najwyższy ostatecznie oczyścił ze wszystkich powojennych zarzutów i pośmiertnie zrehabilitował Adama Doboszyńskiego.

Sorry, the comment form is closed at this time.