Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Osoba i czyn

Posted by Marucha w dniu 2012-10-21 (Niedziela)

Poniższy artykuł, którego powstanie zawdzięczamy naszym gościom z Francji – Pani Tralala i Panu Marostowi, zawiera kilka tez wydedukowanych z książki „Osoba i czyn” autorstwa Karola Wojtyły, należącej podobno do najważniejszych dzieł filozoficznych późniejszego papieża, bł. Jana Pawła II. Tłumaczenia (niedoskonałego, poprawki mile widziane) dokonał gajowy w ścisłej współpracy z translatorem Google.

Z komentarzy rezygnujemy. Katolikom będą potrzebne raczej sole trzeźwiące.
Admin.

Teza 15:
Bóg nie jest historycznym bytem, który współpracuje z ludźmi, ani też człowiek nie współpracuje z Bogiem, lecz wyłącznie z innymi ludźmi. Religia nie ma swych źródeł w boskim objawieniu, lecz jest rezultatem wyobraźni człowieka. Religia katolicka nie różni się [pod tym względem] od innych kultów.

Teza 16:
Objawienie Boże jest niemożliwe do udowodnienia.

Teza 17:
Jedyne realne wytłumaczenie treści Nowego Testamentu nosi charakter filozoficzny.

Teza 18:
Każdą bożą tajemnicę należy uważać za czysty wytwór ludzkiej myśli. To samo dotyczy tradycyjnej chrześcijańskiej dogmatyki, będącej jednym z tych błędnych systemów.

Teza 21:
Czysto ludzka wspólnota, powszechna i solidarna – oto prawdziwy Kościół Chrześcijański, zgodny z Ewangelią odczytaną na nowy sposób, przeciwny dotychczasowemu totalitarnemu Kościołowi.

Teza 22:
Drogą do uratowania chrześcijaństwa nie jest Objawienie Stworzenia, Odkupienie lub Sąd Ostateczny, ale słowa „dialog” i „bliźni”.

Teza 24:
Zbawienie – samorealizacja ludzkości – nie ma wiecznej natury. Nie przyniesie ono człowiekowi żadnego cielesnego zmartwychwstania. Naiwną wiarę w życie wieczne, w zmartwychwstanie, czy cielesny powrót Zbawiciela na Ziemię, należy rozważać wyłącznie symbolicznie.

Teza 25:
Na drugim świecie, po śmierci, nie będziemy nagradzani za dobre uczynki, ani nawet karani za grzechy.

Teza 28:
Dlaczego człowiek z taką łatwością stworzył sobie duszę? Ponieważ nie została stworzona z niczego, lecz z istniejącej materii: w zwierzęcej duszy rozwijało się filogenetycznie to, co otrzymała ona od swych rodziców, przodków, od małp i [w tym procesie] mogła się jedynie ulepszać.

Teza 32:
Nie ma powodu, aby troszczyć się o dusze poronionych dzieci. Będą zbawione, gdyż grzech pierworodny nie istnieje.

Teza 33:
Nie ma powodu, aby chrzcić lub stosować inne tradycyjne formy dołączania nie-chrześcijan lub niewierzących do Kościoła, ani nawracać wyznawców innych religii.

Teza 35:
Człowiek jest Bogiem widzialnym. Widzieć człowieka – to widzieć Boga.

Komentarzy 305 to “Osoba i czyn”

  1. dtzkyyy said

    Огого… Вот это да!

  2. Stolnik said

    W języku polskim książka nosi tytuł „Osoba i czyn”, Kraków 1969.

  3. Inkwizytor said

    A poza tym to Karol Wojtyla nie byl zadnym heretykiem i okupantem Stolicy Piotrowej

  4. Niedaleko said

    „Teza 35:
    Człowiek jest Bogiem widzialnym. Widzieć człowieka – to widzieć Boga.”

    Tak wygląda ze JP był Buddystom 🙂

    Ten kto ta książkę znalazł jest geniuszem bo nikt by tego nie uwierzył bez pokazania tego !!! Ale z drugiej strony nie jestem pewny czy przeciętny obywatel to zrozumie, „On sobie tylko tak godoł”.

    Owce — „Beeeee Beeeee”

  5. Zbigniew Kozioł said

    Chciałoby się oryginału.

    Tłumaczą tytuł: „Osoba i czyn”.

    Można znaleźć tylko krótkie omówienia, np. to:

    http://pl.shvoong.com/humanities/philosophy/1666619-osoba-czyn/

    Więcej po wstukaniu frazy „osoba i czyn” w google.

    Jest też fragment na chomikuj.pl, ale nie bezpłatnie.

    Tu było napisane przed 1969, znalazłem bowiem odniesienie do książki: „Kraków : Polskie Towarzystwo Teologiczne, 1969.” A więc oryginał powinien istnieć po polsku.

    Istniało też wydanie nowsze (w tej chwili niedostępne na Amazon):

    Wydawn. Tow. Nauk. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego; Wyd. 3 edition (1994). Zdaje się, że można jednak kupić na google books. Najwyraźniej można znaleźć w innych księgarniach internetowych.

    Istniało wydanie (drugie?) w 1985:
    „Osoba i czyn”, Kardynał Karol Wojtyła, Polskie Towarzystwo Teologiczne, Kraków 1985

    Można znaleźć krótkie omówienia, ale wszystkie apologetyczne, bezkrytyczne.

  6. Marucha said

    Być może uda mi się odszukać oryginał na Chomiku, wówczas poprawię tekst.

  7. Marucha said

    Re 5:
    Zdaniem autora recenzji Jan Paweł II oparł się na filozofii Św. Tomasza z Akwinu (sic!).
    Filozofia Jana Pawła to anty-tomizm.

  8. veritatis said

    Proszę Pana jesli ta analiza jest prawdziwa to gdzie są przypisy, jak mam to sprawdzić, że Wojtyła rzeczywiście stawiał takie tezy jesli brakuje odniesień do strony, rozdziału itd.? Na takiej podstawie łatwo popaść w fałszywy osąd.Dlatego jesli ktoś może proszę o przytoczenie konkretnych przypisów inaczej mozna to uznać za fałsz.

  9. Marucha said

    Re 8:
    To nie jest żadna analiza, tylko tłumaczenie z francuskiego.
    Trzeba zdobyć książkę i sobie sprawdzić.
    Na internecie trudno o nią. Jest na Chomikuj.pl w postaci 264 plików JPG, zawierających fotografie stronic książki, fatalnie zrobione przez totalnego amatora.

  10. Inkwizytor said

    Re: 9

    Mam te ksiazke w jezyku polskim, gdy bede w Polsce to moge zeskanowac przytoczone tezy

  11. Ad. 10

    A można prosić o skan całości? Zrobię z tego dokument.

    km_dante@poczta.onet.pl

  12. wi42 said

    Re: 10
    Czy moze Pan poprosic kogos aby zeskanowal cala ksiazke (nawet do wlasnego archiwum), ktora staje sie bialym krukiem. Bedzie o nia coraz trudniej.

  13. Boryna said

    ad. 12 Szanowny Panie książka jest dostępna w wersji elektronicznej w Federacji Bibliotek Cyfrowych. Warto sprawdzić czy wymienione tezy można tam odnależć . Powinny być zrobione odsyłacze do konkretnych stron.

  14. Czy to są fragmenty książki K. Wojtyły czy komentarze na podstawie przeczytanego tekstu Osoba i czyn ?
    Trudno w to uwierzyć. Książka, niestety, w postaci nienajlepszych zdjęć jest dostępna na http://chomikuj.pl/arenifer/audiobook/jan+pawe*c5*82+II/osoba+i+czyn . Trudno tam znaleźć cytowane tezy K. Wojtyły.

  15. Szkoda ,żę przy każdej z tez nie jest podany przynajmniej rozdział książki. :((

  16. koniecswiata said

    Teza 28 jest cokolwiek sprzeczna z 32. „Co” ma być zbawione, skoro dusza „nie istnieje”? A wszystko razem z różnymi późniejszymi wypowiedziami.
    Wniosek jest jeden – Wojtyła raz pisał tak raz śmak. Typowe przeintelektualizowanie intelektualisty. Wygląda, że pisząc tę książkę utracił wiarę i starał się jakoś wszystko sobie uzasadnić. To dowód na to, że władcy nie mogą być formacji „intelektualisty”, bo to oznacza pernamentna niepewność i dzielenie włosa na czworo. Pewnie potem wiarę odzyskiwał, może znowu się wachał i nie potrafił tego ogarnąć. Stąd te akcje z poganami – owoc sentmentalizmu. O wiele za mało tak-nie.

  17. Tralala said

    Ja tez bardzo prosze o jakis skan tej ksiazki, najlepiej starego wydania, ktore nie zostaloby ocenzurowane podczas pontyfikatu. Gdybym takowe miala pod reka, poswiecilabym sie nawet, zeby ja przepisac dla nas.

  18. bezpartyjny said

    Wydaje się, że zarzucane tezy są niesprawdzone i wyssane z palca przez oponentów śp. Jana Pawła II.

  19. Tralala said

    Z dyskusji na francuskim forum gdzie szukano oryginalu tych tez :
    „…wyd. ang. The acting person, z 1981, dalej francuskie, niemieckie itd/ forum nie podaje szczegolow/…opracowania autorstwa Anna-Teresa Tymieniecka. Wszystkie wydania po pierwszym, zostaly dokladnie przerobione i poprawione za zgoda K.Wojtyly juz jako papieza…”

    Tak wiec nalezaloby znalezc gdzies pierwsze wydanie z 1969 roku, nie sadze, aby to bylo latwe.

  20. marost said

    AD15

    Książka, która zatrzymała proces beatyfikacyjny papieża Pawła VI

    Szanowni Państwo

    Mam świadomość, iż publikując tę książkę dotykam bolesnej rany, lecz jakże jej nie wydać i nie spowodować by wolność była wreszcie wykorzystana, by dojść do prawdy, nawet jeśli trzeba byłoby uznanym autorytetom powiedzieć w twarz „non possumus”…

    Jakże z tej wolności korzystano dawniej, nie bano się nawet cesarzom i papieżom mówić o ich grzechach i błędach, by lepiej być poddanym woli Boga. Jakże ku ratunkowi Kościoła korzystała z tej wolności św. Katarzyna ze Sieny…

    Dziś, gdy tak wiele mówi się o wolności, prawie wszyscy drżą ze strachu, nie chcąc powiedzieć na głos: Król jest nagi…

    Książkę napisał redaktor naczelny katolickiego pisma La Chiesa Viva, wychodzącego od dziesięcioleci we Włoszech. Ks. Luigi Villa to były sekretarz słynnego ś+p kard. Ottavianiego; za żaden z numerów pisma, ani też za żadną ze swych książek ks. Villa nie był nigdy potępiony przez Kościół.

    Książka ta powstrzymała proces wynoszenia na ołtarze Pawła VI

  21. marost said

    AD20
    Male sprostowanie
    Zamieszczony tekst wskoczyl przypadkowo. Falszywy manewr…. Szkoda z Mechanizmy tego wydawnictwa nie pozwalaja na podglad przed publikacja…Przepraszam.

  22. marost said

    AD15

    Nr430 czasopisma Chiesa viva poswiecony jest JPII, jego przeszlosci i pontyfikatowi
    Dostepny w jezyku Francuskim http://www.chiesaviva.com/430%20mensile%20fra.pdf
    Jest tu rozdzial o jego filozofi, teologii itp
    Redaktorem tegoz pisma jest Ks. Luigi Villa – były sekretarz słynnego ś+p kard. Ottavianiego. jest rowniez autorem ksiazki, ktora ukazala sie nakladem wydawnictwa ANTYK pt „Pawel VI blogoslawiony”. We Francji ta sama ksiazka istnieje pt „Paul vI benheureux”. Warto tu wspomniec wielkiego, odwaznego kardynala Ottawianiego, ktoremu odlaczono mikrofon kiedy w swoim wystapieniu podzcas obrad SWII „osmielil sie” krytykowac zamiary progresistow.

    Otoz w tymze numerze w rozdziale pt „Jego filozofia” autor opisuje filozoficzne poglady Wojtyly, ktore zamaiescil w swojej ksiazce pt „Czlowiek i czyn” a wsrod nich przytoczone sa przedmiotowe znajduja sie cytowane tezy. Tak wiec nie sa to jakies fragmenty wyrwane z kontekstu. Ksiazka ta byla zywo dyskutowana w srodowisku i ostatecznie ukryta skrzetnie az do momentu pojawenia sie niejakiej pani dr Anny -Teresa Tymieniecka, ktora wraz z ekspertami angielskimi wypracowala podoblo „wlasciwa” hermeneutyke politycznej poprawosci dla tego dziela.

    Wspomnialem o innej ksiazce redaktora Chiesa viva – ks Luigi Villa, o PawleVI ktora doslownie „powala z nog”. To co pisze Wojtyla w Czlowiek i czyn oraz zbior wypowiedzi papieza ktorego imie przyjal Wojtyla by nadac sobie ten sam image – image kontynuatora dziela swojego poprzednika (mowil o tym w pierwszym po konklawe przemowieniu JPII), wzajemnie sie uzupelniaja.

    Po wczorajszym lekturze tych tez i calego artykulu, mimo posiadanej juz wczesniej pewnej wiedzy o Wojtyle trudno mi bylo zasnac i do dzis w glowie mam jedno: przerazajaca wizje Kosciola i Jego przyszlosci. Nie zdajemy sobie sprawy z tego do jakiego stopnia w rzeczywistosci jest gorzej z nami, z Kosciolem na dzis i w perspekywie co najmniej dwoch pokolen.

    Przez powolne, stopniowe dzialania ludzi Kosciola od gory do dolu, przez lata uspily nas i miliony wiernych, znieczulily i pozbawily mozliwosci porownania stanu Kosciola, Jego nauczania dawniej i dzis. Od lat sobie narzekamyn krytykujemy… ale gdy ma sie przed oczyma program niszczenia Kosciola, tzn poglady, przekonania ludzi, ktorzy w ten stan Kosciol wprowadzili to czuje sie dreszcz po plecach. Wojna konwencjonalna swiatowa wydaje sie – nie powiem ze niczym ale o wiele mniej dokuczliwa dla ludzkosci niz wojna (bo tak trzeba to nazwac) o dusze ludzkie, bo ofiarami tejze nie beda tysiace istnien ludzkich w pewnym okreslonym czasie. Ofiary samobojczej wojny w lonie kosciola, to w skrajnym przypadku kilka pokolen. Zalamanie sie struktur wartosci, ze wzgledu na brak misyjnej dzialanosci Kosciola, brak nauczania, wolnosc religijna gloszona przez sam Kosciol to przeciez nic innego jak podcinanie galezi na ktorej sie siedzi i upadek.
    Przerazenie poglebie fakt ze obecny papiez juz w 2005roku w Koloseum mowil o Kosciele ze upodobnia sie do barki nabierajacej wode. Minelo 7 lat a barka zanurza sie dalej….Nie sadzilem ze dozyje tych czasow.

  23. Jagiellońska się nie otwiera. Na Chomiku jest, ale w stanie koszmarnym.

    To rzecz ważna, więc – Jak się dobrze sprężymy, to książkę tu zamieścimy. Cierpliwości.

  24. Psiemislavius said

    A co w takim razie z „Dominus Jesus” Jana Pawła II? Ponoć tam jest stwierdzone, że potrzeba Jezusa Chrystusa do zbawienia.

  25. Boryna said

    ad 17 Szanowna Pani , już wcześniej napisałem ,że książka ta jest w wersji elektonicznej w Federacji Bibliotek Cyfrowych. Można ją przeczytać u siebie na komputerze. Po przeczytaniu proszę podzielić się swoimi spostrzeżeniami.

  26. marost said

    Tłumaczenia (niedoskonałego, poprawki mile widziane) dokonał gajowy w ścisłej współpracy z translatorem Google.

    Z translatorem Gugla? – mysle ze i przy wspolpracy z Duchem Sw….- Zadalem sobie trudu i porownalem teksty – tlumaczenie jest doskonale. Gratuluje Gajowemu!!!!

  27. Marucha said

    Jak się wydaje, Jan Paweł II mógł w ciągu swego życia zmieniać poglądy lub je modyfikować. Nie był chyba też całkiem konsekwentny, gdyż można dostrzec w nich różne sprzeczności.
    Swego czasu, ku oburzeniu modernistów (a jeszcze bardziej osób stojących w ogóle poza Kościołem) ogłosił, iż poza Kościołem nie ma zbawienia…

  28. Tralala said

    ad 22
    to samo po angielsku:
    http://www.chiesaviva.com/430%20mensile%20ing.pdf

    pan Marost napisal : „Po wczorajszym lekturze tych tez i calego artykulu, mimo posiadanej juz wczesniej pewnej wiedzy o Wojtyle trudno mi bylo zasnac i do dzis w glowie mam jedno: przerazajaca wizje Kosciola i Jego przyszlosci. Nie zdajemy sobie sprawy z tego do jakiego stopnia w rzeczywistosci jest gorzej z nami, z Kosciolem na dzis i w perspekywie co najmniej dwoch pokolen.”

    No wlasnie, ja podpisuje sie pod Pana wypowiedzia, mialam tez bezsenna noc po przeczytaniu obu (o PJ2 i P VI). Kac nie chcial mnie opuscic przez kilka dni.
    To wszystko, to jest jeszcze jeden powod, aby nie zgadzac sie na podlaczanie FSSPX do Rzymu, do czego (mimo majaczacych wersji oficjalnych) bp Fellay dazy nadal usuwajac po drodze opornych, ujawnionych kaplanow i siejac szantaz sakramentami wsrod wiernych. Nie spijmy i nie badzmy naiwni.

    ad 23
    jak sie dobrze sprezymy… swietnie, ale nie zapomnijmy, ze tylko pierwsze wydanie jest „nieprzerobione”, jak pisalam pod nr 19.

    ad 25 Boryna
    ktore wydanie ?

  29. marost said

    Teologia powszechnego zbawienia:
    Str 25.
    The crucial mistake of the theology of John Paul II is this: Christ died for all men and therefore every man is
    saved «whether he knows it or not, whether he accepts it or not by means of faith» (see Karol Wojtyla, “Sign of
    Contradiction,” Milan 1977 c. 11).

    L’erreur centrale de la théologie de Jean Paul II est celleci: Le Christ est mort pour tous les hommes et donc
    tout homme est sauvé «qu’il le sache ou non, qu’il l’accepte ou non par la foi». (Cfr. Karol Wojtyla, “Signe de
    contradiction” (Milan 1977, ch. 11).

  30. Na początek chcę uzgodnić, czy mówimy o tej samej książce „Osoba i czyn” wskazywanej przez ‚Tralala’ i ‚Marost’.

    Więc pod kolejnymi adresami jest:
    1. Okładka z tytułem książki

    2. pod czyją redakcją

  31. marost said

    Ecclesia de Eucharistia
    Ioannes Paulus PP. II

    2003 04 17
    IntraText SC – Text

    PROOEMIUM

    2. (…) Locus huius Sanctissimi Sacramenti institutionis est Cenaculum. Ibi enim suas in manus panem sumpsit Christus quem fregit discipulisque dedit dicens: „Accipite, comedite: hoc est corpus meum, quod pro vobis datur” (cfr Mt 26, 26; Lc 22, 19; 1 Cor 11, 24).

    Deinde calicem in manus vini sustulit eisque dixit: „Accipite et bibite omnes: hic calix novum aeternumque testamentum est in sanguine meo, qui pro vobis funditur et pro omnibus in remissionem peccatorum”

    PS.
    Powyzsze jest fragmentem encykliki JPII „Ecclesia de Eucharistia” w jego bazowej wersji lacinskiej
    – jak widac, papiez daje tu wyraz teologii powszechnego zbawienia: – zbedne saktamenty, zbedny Kosciol, Bog cie kocha…i takie tam…???? zmieniajac slowa konsekracji:
    „…ktora za was i za wielu (multis)…”
    na
    „…ktora za was i za wszystkich (omnibus)…”

    Dzieki Bogu jak widac nadchodza czasy naprawy(?)
    Kard Ratzinger w swojej ksiazce pisal (cyt z pamieci): ze „liturgika to nie przemysl samochodowy gdzie mozna by liturgie zmieniac co roku wg wlasnego uznania”. Rzeczywiscie, czytajac ponizsze przychodzi na mysl obraz pogietej karoserii (liturgii) ktora probuje sie teraz „wyklepac” i doprowadzic do jej wlasciwych „ksztaltow”.

    * * * * * * *
    W lipcu 2005 roku Kongregacja ds. Kultu Bozego i Dyscypliny Sakramentow – za zgoda Kongregacji Nauki i Wiary – napisala do wszystkich przewodniczacych konferencji biskupow, aby zapytac sie o ich dobrze przemyslana opinie, dotyczaca tlumaczenia zwrotu pro multis podczas konsekracji Najdrozszej Krwi w roznych jezykach narodowych.
    Odpowiedzi konferencji biskupow zostaly przestudiowane przez dwie watykanskie kongregacje i sporzadzono raport dla Ojca Swietego.

    Kierujac sie wskazaniami papieza kongregacja ta zwraca sie do Waszej Eminencji/Ekscelencji z nastepujacymi slowami:

    1. Tekst ze sformulowaniem pro multis zostal przekazany przez Kosciol. Ustala on doslowne brzmienie, ktore w rzymskim rycie lacinskiego Kosciola bylo uzywane od pierwszych wiekow. W ciagu ostatnich 30 lat niektore, zaaprobowane wersje w jezykach narodowych poslugiwaly sie interpretujacym tlumaczeniem „za wszystkich”, „per tutti”, lub uzywaly ekwiwalentow.

    2. Nie ma zadnych watpliwosci dotyczacych waznosci mszy, ktore celebrowane byly zgodnie z porzadkiem zaaprobowanego brzemienia i zawieraly ekwiwalent „za wszystkich”, co Kongregacja ds. Kultu Bozego juz stwierdzila (1974). Brzmienie „za wszystkich” jest bez watpienia zgodne z prawidlowa interpretacja zamiaru naszego Pana, jak to jest wyrazone w tekscie. Jest to dogmat wiary, ze Chrystus za wszystkich mezczyzn i kobiety umarl na krzyzu.

    3. Jednakowoz istnieje wiele argumentow, przemawiajacych za bardziej precyzyjnym oddaniem tradycyjnej formuly pro multis.

    a. Ewangelie synoptyczne (Mt 26,28; Mk 14,21) jednoznacznie mowia o „wielu”, za ktorych Pan sklada ofiare. Sformulowanie to bylo przez wielu biblistow laczone ze slowami proroka Izajasza („Zacny moj Sluga usprawiedliwi wielu” – por. Iz 53,11). Bez trudnosci mozliwe byloby powiedziec w tekstach ewangelicznych „za wszystkich” (np. Lk 12,41). Jednak brzmienie Slow Ustanowienia mowi „za wielu”. Dlatego tez slowa te zostaly rowniez tak przetlumaczone we wspolczesnych tlumaczeniach Pisma Sw.

    b. Przy przemianie Kielicha w jezyku lacinskim, Rzymski Ryt zawsze brzmial pro multis, a nie pro omnibus.

    c. Anafory, modlitwy eucharystyczne roznych rytow orientalnych, czy to w greckim, syryjskim, ormianskim, czy slowianskim jezyku, zawieraja doslowny ekwiwalent lacinskiego pro multis.

    d. „Za wielu” jest dokladnym tlumaczeniem pro multis, podczas gdy „za wszystkich” jest raczej wyjasnieniem, ktore dobrze pasuje do katechezy.

    e. Wyrazenie „za wielu” otwarte jest na uwzglednienie kazdego czlowieka, poswiadcza fakt, ze odkupienie to nie dzieje sie w sposob mechaniczny, bez zgody lub udzialu pojedynczej osoby. Wierzacy jest wrecz zaproszony, aby z wiara przyjac ten dar, ktory jest mu darowany, i aby otrzymac ponadnaturalne zycie, ktore dane jest tym, ktorzy maja udzial w tej tajemnicy i ktorzy o niej skladaja swiadectwo w swoim zyciu tak, ze pod slowem „wielu” – do ktorego odnosi sie tekst – sa zaliczani.

    f. Zgodnie z instrukcja Liturgiam authenticam powinny zostac podjete wysilki, aby w ojczystych jezykach dokladnie trzymac sie tekstu lacinskiego.

    Konferencje biskupow tych krajow, w ktorych obecnie uzywane jest brzmienie „dla wszystkich” lub ekwiwalent, proszeni sa wiec, aby w ciagu nastepnych 1-2 lat katechizowac wiernych w tym temacie, aby przygotowac ich do wprowadzenia bardziej dokladnego tlumaczenia pro multis w jezykach narodowych – np. „for many”, „per molti”, etc. Stanie sie to podczas nastepnego tlumaczenia Mszalu Rzymskiego, ktore biskupi i Stolica Apostolska dopuszcza do uzytku w roznych krajach.
    Z wyrazami mojego najwyzszego powazania i szacunku pozostaje oddany w Chrystusie
    Francis kardynal Arinze, prefekt.

  32. Cd. ad.31

    3. Wydawnictwo

    4. Spis treści

    Książka ta ma w sumie 533 strony.

    No i pytanie do ‚Tralala’ i ‚Morost’.
    Przytaczane są tezy. Tezy a nie twierdzenia.
    Czyje są to tezy i w oparciu o co te tezy powstały?

  33. Niedaleko said

    Ad. 25 – Jest w originale (1969) ALE

    „Ta publikacja jest chroniona prawem autorskim. Dostęp do jej cyfrowej wersji jest możliwy z komputerów znajdujących się na terenie Biblioteki Jagiellońskiej — na podstawie art. 28 pktu 3 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity: Dz.U. 2006 nr 90 poz. 631).”

    i siedząc gdzie siedzę ja nie przeczytam 🙂 Ciekawe jak cholera.

    Ciekawe co jeszcze biblioteka ma czego nie można przeczytać bez zjawienia się w ich dostępnych lochach 🙂

  34. Kto z nas będzie zbawiony, to się okaże po śmierci. I co mu pomogło do tego Zbawienia, też się okaże tamże. Jednak prawdą jest też, że jeśli komuś na Zbawieniu zależy, to najlepsza doń droga to droga wytyczona przez Jezusa Chrystusa. Jakby co, to o szczegóły pytać w Kościele Katolickim.

    Jeśli ktoś chce korzystać z innych dróg, to musi się liczyć z tym, że wyjdzie na tym jak Zabłocki na mydle. Oczywiście może mu się udać. Ale jego szanse są znaaacznie mniejsze.

    I tu wniosek dla zainteresowanych Zbawieniem: Trzymać z Chrystusem po prostu się OPŁACA! 🙂

  35. Ad. 33

    „i siedząc gdzie siedzę ja nie przeczytam ”

    – Spokojnie… Jutro jest poniedziałek. A każdy dzień przynosi coś nowego. Proszę nie tracić nadziei.

    Radzę zapisać link do materiału, który jest w tej chwili widoczny i uzbroić się w cierpliwość.

  36. Józef Bizoń said

    Pytam ‚Tralala’ i ‚Marost’
    Czy to jest ta książka – na którą się powołują – wskazana pod linkami w ad.30 i ad.32?

  37. Niedaleko said

    „- Spokojnie… Jutro jest poniedziałek. A każdy dzień przynosi coś nowego. Proszę nie tracić nadziei.”
    Dzięki Panie Krzyszku 🙂

    Bylem tylko zdziwiony ze nie dają dostępu po rejestracji. Inne pozycje bez problemu.

  38. Kudlaty said

    „27
    Poza jakim Kosciolem?

    Dla Jana Pawla II Kosciol to cala ludzkosc,
    w konstytucji „Gaudium et spes” (Vat. II) Chrystus na mocy Swego Wcielenia zjednoczyl sie z kazdym czlowiekiem.
    Wedlug Wojtyly Kosciol Chrystusowy jest calym rodzajem ludzkim,bez zadnego wyjatku.
    To o jakim Kosciele myslal?

  39. Boryna said

    Książka jest też w Bibliotece Narodowej, Federacji Bibliotek Kościelnich Fides. Trzaba się tam zarejestrować.

  40. Zbigniew Kozioł said

    co pan z tymi federacjami?

    No to zarejestruj się, ściągnij książkę i udostępnij, mądrala.

  41. marost said

    AD32
    No i pytanie do ‘Tralala’ i ‘Morost’.
    Przytaczane są tezy. Tezy a nie twierdzenia.
    Czyje są to tezy i w oparciu o co te tezy powstały?

    Autor artykulu zastrzega:

    However, in the book “Person and Action” we don’t find “proofs,” but only questionable teachings in the form of
    “theses” based on types and methods of phenomenology

    De toute façon, dans le livre “Personne et action”, nous ne trouvons pas des “démonstrations” mais uniquement des enseignements discutables sous forme de “thèses” selon les types et les méthodes de la phénoménologie

    Tak czy inaczej, w ksiazce „Osoba i akcja” nie znajdujemy dowodow (wywodow zmierzajacych do udowodnienia) ale jedynie dyskusyjne nauczanie w fomie tez, w zaleznosci od typow i metod fenomenologicznych.
    k.cytatu.

    Oczywiscie ( moze z ksiazki wynikac inaczej???) – teza to jeszcze nie twierdzenie ale juz, i rzeczywiscie, niesie pewna nauke: „cos jest na rzeczy”

  42. marost said

    AD34
    Krzysztof M powiedział/a
    Jeśli ktoś chce korzystać z innych dróg, to musi się liczyć z tym, że wyjdzie na tym jak Zabłocki na mydle. Oczywiście może mu się udać. Ale jego szanse są znaaacznie mniejsze.

    Zgoda co do pierwszego zdania, natomiast drugie jest bardzo dwuznaczne: co to znaczy: ” ma mniejsze szanse” na zbawienie albo „moze mu sie udac”?.
    Nie ma zbawienia poza Kosciolem. Nie znaczy to, ze innowierca nie moze byc zbawiony. Moze byc! –
    ale nie „dzieki” innej religii ale „mimo” ze wyznawal inna religie. Nawrocenie moze nastapic na moment przed smiercia, o tym ze ostatnim westchnieniem bylo westchnienie do Boga wie tylko on sam i Pan Bog.
    Prawoslawni wyrazaja ta „nadzieje na zbawienie” forma ich krzyza z ukosna belka na dole przedstawiajaca wage, ktora jest symbolem wymierzanej sprawiedliwosci a moze sie to dokonac nawet na krzyzu.

    Jesli to Pan mial na mysli to z calym szacunkiem – przepraszam.

  43. Niedaleko said

    „Zbigniew Kozioł powiedział/a
    2012-10-21 (niedziela) @ 17:45:10

    co pan z tymi federacjami?

    No to zarejestruj się, ściągnij książkę i udostępnij, mądrala.”

    UWAGA UWAGA —–> To się NIE uda z ta książką.

    Czemu? Patrz pod Ad. 33. Zarejestrowałem się i FIGA. Tej książki nie zobaczysz JEŻELI NIE JESTEŚ W BIBLIOTECE nawet w formie elektronicznej.

  44. RomanK said

    Nie panie Jozefie..to jest wydanie z 91 roku wraz z innymi pracami papieza juz mocno przeredagowane…zatem trudno powiedziec.
    Ksiazka byla glosna w atach 69/i cale siedemdziesiate…czytalem ja ale przyznam nei przypominam sobie czegos podobnego jak cytowane „tezy”..cos takiego to jawna i zadeklarowana apostazja..i czegos takiego nei pamietam..ale to przeciez 40 lat..pamietam ze delikatnieautora za fenomenologiczny ton i charaktr przemyslen wtedy tez Kard Wojtyla pracowal na KUL w Katedrze Etyki..z ktorym byl zwiazany od 53 do 78 roku do konklawe…
    Tam tez pwoinna byc oryginalna ksiazka… Osoba i czyn…na jej temat pisali blscy wspolracownicy z Katedery ks Prof Styczen i ks prof Szostek…byl wtedy rektorem Ojciec Krapiec i nie przepuscilby czegfpos takiego…
    Zatem prosze zwlaszcza pracownikow KUL o sprawdzenie..ksiazka jest w Bibliotece KUL…
    Panie Zbigniewie drogi…pan na miejscu,…. jak pan to czyta..moze pan pomoc…????
    Bo cala ta sprawa apostazji JPII smierdzi mi obzydliwie prowokacja.,…

  45. Re.41

    Skąd się nagle wziął u ‚Marost’ tytuł książki „Osoba i akcja” zamiast – jak wyżej – „Osoba i czyn”?

    Proszę odpowiedzieć na pytanie
    – czy książka na którą się ‚Marost’ powołuje jest książką zidentyfikowaną pod linkami podanymi pod ad.30 i ad.32?

    Teraz nagle jest już tylko coś na rzeczy?
    A co jest na rzeczy?

    Że ludzie sprawdzą co jest w książce „Osoba i czyn” i dojdą do wniosku, że zostali tutaj wpuszczeni w maliny?

  46. bezpartyjny said

    z komentarzami @8 i @36 zgadzam się w pełni. A dodatkowo tłumaczenie francuskie też może zawierać błędy. Uważajmy z tym ubolewaniem na wyrost bez dowodu. W http://chomikuj.pl/arenifer/audiobook/jan+pawe*c5*82+II/osoba+i+czyn jest rozdział o ważniejszych zmianach w stosunku do wydania z 1969 r ale niestety nie do wydania z 1991, można się tylko domyślać że wyd z 1985 jest identyczne jak z 1991.

  47. Re.44
    Panie Romanie – też tak sądzę, że to ostra prowokacja pod Gajówkę i ludzi tu piszących.
    .
    Do tego trzeba by było posądzić kardynała Karola Wojtyłę o super-bezmyślność w tamtym czasie, a tego nie sposób jemu zarzucić. Żył wówczas przecież Prymas Tysiąc-lecia kard. Stefan Wyszyński. Więc to jest i pośredni atak na kard. Stefana Wyszyńskiego.

  48. Kudlaty said

    Czemu Romek i Jozek ,kurwa jego mac ,nie uwiarygodnia Szuberta ,i nie pojdda stad w cholere jasna na strone zyda Beina
    ja sie pytam

  49. zośka said

    Takie tezy, to ubeckie komuchy zaraz po Konklawe by wywlokły na światło dzienne. Przecież prześwietlali wszystko o czym wcześniej pisał Kardynał Wojtyła o ruskich już nie wspomnę.
    Lipna prowokacja i tyle.

    Nie było to wcale w ich interesie, aby uświadamiać wiernych o ewentualnych błędach czy herezjach Karola Wojtyły. – admin

  50. Re.44
    Panie Romanie – co do wydania, do którego podałem linki w ad.30 i ad.32.
    To jest wydanie III z roku 1994 (a nie 1991) oparte o wydanie II z roku 1985.
    Jest to podane pod linkiem tu:

    Pod tym linkiem jest osobiście zrobiony przeze mnie skan z książki wydanej drukiem (oryginalne wydanie, a nie jakaś niewiadomego pochodzenia kopia).

  51. zośka said

    Tu pewnie będzie można zajrzeć do książki
    http://archiwumjp2.pl/szukaj_film.php?szukaj_tag=Osoba%20i%20czyn

  52. wow said

    ad 48

    Ale co komuchy miały wyciągać? Tzw „teologia wyzwolenia”, „ekumenizm” „uniwersalizm” itp wynalazki akurat były czerwonym na ręke.

    Prawdopodobnie ktoś napisał tezy (nie cytaty) wynikające z lektury tej książki. Czy to prawda, to trzeba najpierw znaleźć książkę i ją ze zrozumieniem przeczytać. Chociaż akurat wymieniony przez kogoś włoski ksiądz-teolog wydaje się być autorytetem w tej kwestii. W artykule brak jednak odnośników-wydanie,strona gdzie znaleźć można takie tezy. Bez tego czytelnicy tego portalu zarzucą artykułowi nierzetelność itp co już robią. I poniekąd mają do tego prawo.

  53. marost said

    AD45

    Józef Bizoń powiedział/a
    Re.41

    Skąd się nagle wziął u ‘Marost’ tytuł książki “Osoba i akcja” zamiast – jak wyżej – “Osoba i czyn”?

    „Personne et action” to tytul francuski tej ksiazki – “Person and action” – angielski, a po polsku „Osoba i czyn”.

    Proszę odpowiedzieć na pytanie
    – czy książka na którą się ‘Marost’ powołuje jest książką zidentyfikowaną pod linkami podanymi pod ad.30 i ad.32?

    Z napisu na okladkach wyglada ze tak, ale to nie jest moj wpis.

    Teraz nagle jest już tylko coś na rzeczy?
    A co jest na rzeczy?

    To zaczepne pytanie i chyba nie powinienem nad nim sie zatrzymywac, bo we wpisie 41 wyraznie napisane jest o co chodzi…
    a mianowicie wczesniej padla uwaga, ze w artykule Chiesa viva znajdujemy „tezy” a nie „twierdzenia”

    Autor artykulu zaznacza, ze rzeczywiscie Wojtyla nie podaje wywodow filozoficznych dowodzacych te tezy.
    O ile mi wiadomo filozofia od religii rozni sie tym, ze religia zklada wiare, zas filozofia wymaga dowodow.
    Wojtyla nie dowodzi swoich tez (w swojej ksiazce!!!???). Jednakze, tak czy inaczej – „teza” jako taka juz niesie pewna nauke, glosi pewna mozliwosc, jest denoncjacja pewnych przemyslen.
    Pyta Pan: „a co jest na rzeczy? – odpowiadam – to co zawieraja tezy…. czyz nie?

    Że ludzie sprawdzą co jest w książce “Osoba i czyn” i dojdą do wniosku, że zostali tutaj wpuszczeni w maliny?

    Bez obaw… niech tylko sprawdza…

  54. Tichy said

    Jak ktoś jest z Lublina albo okolic, to może też poczytać w Bibliotece im. H. Łopacińskiego. Jest tam wydanie z 1969 r. Rzadko tam bywam obecnie.

    Też zgadzam się z głosami, które widzą w tym prowokację. Kościół zboczył ze słusznej drogi, ale tezy podane powyżej to przecież byłby wręcz nieprawdopodobny młot ideologiczny. Nikt go nigdy nie wykorzystywał.

  55. marost said

    AD
    Zośka powiedział/a
    Takie tezy, to ubeckie komuchy zaraz po Konklawe by wywlokły na światło dzienne. Przecież prześwietlali wszystko o czym wcześniej pisał Kardynał Wojtyła o ruskich już nie wspomnę.
    Lipna prowokacja i tyle.

    Komuchy robly wszystko, by Wojtyla zostal wybrany… „Cisi sprzymierzency reform…”

  56. Kudlaty said

    Panie Gajowy,prosze sie odniesc ,jesli laska,do postu 38.
    Czy wedlug lefebvryzmu Wojtyla bladzil?

  57. Marucha said

    Re 56 i inne:
    Nie wiem, w jakim stopniu tezy artykułu dadzą się udowodnić na podstawie uważnej lektury oryginalnego wydania książki „Osoba i czyn” z roku 1969, a w jakim stopniu są przesadną jej ekstrapolacją.
    Miejmy nadzieję, że dzięki naszej współpracy, zdobędziemy dostęp do ww książki w jej oryginalnym wydaniu.

    Natomiast mogę z całą odpowiedzialnością stwierdzić, iż:

    1. Pisma i wypowiedzi Jana Pawła II często bywały nieostre, rozmyte, dające się rozmaicie interpretować, zawierające zwroty typu „w pewnym sensie”, „można powiedzieć, że” itd.

    2. Niektóre z powyżej zamieszczonych tez wydają się być zgodne z późniejszymi wypowiedziami i poglądami Jana Pawła II, a szczególnie teza, iż każdy człowiek jest katolikiem, acz niekoniecznie ochrzczonym.

    3. Karol Wojtyła cieszył się poparciem komunistycznych sił w PRL, co każdy może sobie tłumaczyć, jak chce, ale na pewno nie było w ich interesie wywlekanie na światło dzienne ewentualnych herezji w pismach Wojtyły. Wprost przeciwnie, w ich interesie leżało ich szerzenie i popieranie.

    4. Nie oczekujmy od prymasa Wyszyńskiego, aby głośno odcinał się od jednego ze swych biskupów, później kardynałów (mianowanego przez Pawła VI)..

    Polecam artykuł: http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/258

  58. JerzyS said

    Na liście „W” był wrzucony cytat z pytaniem kto jest jego autorem?
    anonimowy autor dostał potężne baty, a dopiero później autorzy opinii dowiedzieli śie , że autorem cytatu, był… sam Karol z Wadowic 🙂

  59. Easy Rider said

    Podane w artykule i w komentarzach linki do okładek książki „Osoba i czyn” dotyczą wydań z 1985 r. i późniejszych, poprawionych (zawierały błędy?) i uzupełnionych. Wydanie, o które chodzi, z 1969 r, ma taką okładkę:

    https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQtFmCk-ANKm2dKJjHG4u_Qv_AvOXPrB6oPlZ675kDZAgJsYWvTPA

    To wydanie zawiera 325 str., natomiast podane w komentarzach informacje o większej liczbie stron dotyczą wydań późniejszych, uzupełnionych o inne dokumenty i oczywiście – „poprawionych”.

    Do czasu zapoznania się z wydaniem z 1969 r., wolałbym wstrzymać się od komentarzy, chociaż powiem może tyle, że nie byłbym zaskoczony, gdyby to okazało się prawdą.

  60. Z pojęciem „bliźni” wiąże się wszystko.

    Takiego tekstu (w „Osoba i czyn”) negującego wybraństwo – jak niżej podano – to oni nie wybaczą.

    Tutaj macie państwo skan str. 330 z tekstem zatytułowanym „Pojęcie „bliźni” wyrazem przyporządkowania do siebie wszystkich ludzi w samym człowieczeństwie”

    A tu tekst dla leniuchów (mogą być w nim błędy programu przekształcania obrazu strony tekstu na tekst do edycji).

    „OSOBA l CZYN

    utożsamiają się one z sobą. To, co wyrażamy w pojęciu „bliźni”, różni się zasadniczo od tego, co wyrażamy w pojęciu „członek wspólnoty1′. Każde leż z tych pojęć wskazuje na inne możliwości oraz inny kierunek osobowego uczestnictwa. W każdym i nich w inny sposób wyraża się osobista i spo¬łeczna zarazem natura człowiefca.
    Bierzemy lulaj to. co wyraża się w pojęciu ,,biiźnith i w pojęciu „członek wspólnoly”. jako dwie różne postaci, a nawet systemy odniesieniah wiadomo bowiem ogólnie, że bytowanie oraz działanie „wspńlnie z innymi” stawia każdego człowieka w sferze różnorodnych odniesień. Pojęcia „bliźni” oraz. „członek wspólnoty” (społeczeństwa) służą niejako do podporządkowania tych odniesień, przez co pomagają nam dokładniej i wszechstronniej zrozumieć samo uczestnictwo. Samo rcz bowiem uczestnictwo co innego wyraża, gdy zachodzi w odniesieniu do członka wspólnoly. a co innego, gdy w odniesieniu do bliźniego.
    Do pewnego stopnia zachodzi lutaj zbieżność. Człowiek dla człowieka jest bliźnim jako członek wspólnoty. Członkostwo lej samej wspólnoly przybliża też człowieka do człowieka. czy H czyni go jakby bardziej bliźnim. Siad też na zasadzie członkostwa tej samej wspólnoty krąg bliźnich przybliża sif do każdego człowieka albo też od niego się oddala. Bliżsi nam są „z natury” członkowie tej samej rodziny czy (ego samego narodu aniżeli członkowie innvch rodzin czy innych narodów. Stale w iym układzie odniesienia bliskość wypiera obcość, ale i obcości nie sposób zaprzeczyć miedzy ludźmi. Pojecie „bliźni” wskazuje jednak na coś głębszego niż bliskość czy obcość pomiędzy ludami. I dlatego icł. jest ono bardziej podstawowe niż pojęcie ..członek wspólnoty”. Jakiekolwiek członkostwo wspólnoty zakłada Fakt. że ludzie ;,, „bliźnimi” – i ani lego faktu nie tworzy, ani leż nie unicestwia. Ludzie są lub siaja. się członkami różnych wspólnot, są lub srają się sobie w łych wspólnotach bliscy albo obcy – co uskazuje poniekąd na brak wspólnoly -natomiast stale są. wszyscy bliźnimi i nie przestają nimi być,
    …………………………………………………………………………
    Pojęcie „bliźni” wyrazem przyporządkowania do siebie wszystkich ludzi w samym człowieczeństwie
    Łączy się z tym moment aksjologiczny, bardzo istotny dla tego fragmentu rozważań, w którym uwydatniliśmy wartość „personalistyczna” we wspólnocie bytowania i działania. Pojecie „bliźni” każe nam bowiem nie tylko dostrzegać, ale i cenić w człowieku to. co jest niezależne od członkostwa jakiejkolwiek wspólnoty. Każe nam dostrzegać w nim i cenić coś bardziej bezwzględnego. Pojecie „bliźni” jest związane z człowiekiem jako takim oraz

    z samą wartością osoby bez względu na jakiekolwiek odniesienie do takiej czy innej wspólnoty lub społeczeństwa. Pojęcie ,.bliźni” uwzględnia, czyli bierze wzgląd na samo tylko człowieczeństwo, którego posiadaczem jest tak samo każdy „inny” człowiek, jak i „ja” sam.

    Pojecie „bliźni” stwarza wiec najszerszą płaszczyznę wspólnoty* sięgającą dalej niż jakakolwiek ,.inność” – m.in. również i ta, która wynika z członkostwa różnych wspólnot ludzkich. Pojecie „członek społeczeństwa-wspólnoty” poniekąd zakłada tamtą rzeczywistość, o której mówi pojęcie „bliźni”, ale równocześnie ją ogranicza, a zarazem jakby zsuwa na dalszy plan czy wręcz przesłania.

    Na pierwszy plan wysuwa się tutaj samo przyporządkowanie do określonej wspólnoty, podczas gdy w pojęciu „bliźni” zaznacza się tylko podstawowe przyporządkowanie wszystkich ludzi do siebie w samym człowieczeństwie.

    Pojęcie „bliźni” wskazuje więc na rzeczywistość najbardziej powszechną – na najbardziej też powszechną podstawę wspólnoty pomiędzy ludźmi. Wspólnota w samym człowieczeństwie jest wszakże podstawą wszelkich innych wspólnot. …”

  61. Ciąg dalszy do ad.60 (Osoba i czyn).

    „Jeżeli jakakolwiek wspólnota zostanie oderwana od tej wspólnoty podstawowej, straci swój „Ludzki” – .,człowieczy” charakter.
    Pod tym kątem musimy przemyśleć do końca problem uczestnictwa. Staraliśmy się dotąd wyświecić znaczenie uczestnictwa ze względu na przynależność każdego człowieka-osoby do różnych wspólnot, w czym ujawnia się i potwierdza jego „natura społeczna”. Jednakże zdolność uczestnictwa sięga dalej: sięga mianowicie tak daleko, jak wskazuje pojęcie „bliźni”.

    Człowiek-osoba jest zdolny nie tylko do uczestnictwa we wspólnocie, w bytowaniu oraz działaniu „wspólnie z innymi”, ale zdolny jest do uczestnictwa w samym człowieczeństwie „innych”. Wszelkie uczestnictwo we wspólnocie na tym się opiera, a zarazem też znajduje swój osobowy sens poprzez zdolność uczestniczenia w człowieczeństwie każdego człowieka. Na to właśnie wskazuje pojecie „bliźni”.
    Uczestniczenie w samym człowieczeństwie każdego człowieka jako rdzeń wszelkiego uczestnictwa
    Wraz z analizą pojęcia „bliźni” docieramy do swoistej pełni znaczenia tej rzeczywistości, którą od początku niniejszego rozdziału określiliśmy jako „uczestnictwo”. Wypada się zastrzec w tym miejscu przeciwko takiej sugestii, jakoby pojęcia „bliźni” i „członek wspólnoty”‚ miały znaczenie rozłączne czy przeciwstawne. Wskazaliśmy już uprzednio na ich częściową zbieżność, a zamierzamy to jeszcze w dalszym ciągu pogłębić. O tej zasadniczej zbieżności mówi „społeczna natura” człowieka, chociaż na gruncie tej natury „

  62. Kudlaty said

    „57
    Kazda z Panskich tez jest latwo podwazalna:

    1.Wypowiedzi Papieza musza byc ostre , nierozmyte niedajace sie rozmaicie interpretowac,nie zawierac zwrotow typu w pewnym sensie,nie zawierac herezji typu „Mozna powiedziec ,ze”

    2 kazdy czlowiek jest katolikiem ,acz nie…-czysta herezja(sobor VatII)

    3 Wojtyla ,jako jeden z nielicznych jezdzil gdzie chcial -nie dziwne?

    4jak to,nie oczekujmy ,a Lefebvre?

  63. Marucha said

    Re 62:
    Pan mnie chyba nie zrozumiał. Toć piszę dokładnie to, co Pan…

  64. Easy Rider said

    Ad 60, 61

    Prawdopodobnie nie omawia Pan wydania z 1969 r., które – jak wspomniałem wyżej – zawiera 325 str., lecz późniejsze, o czym świadczy str. 330, które nie może być dla nas wersją o charakterze źródłowym.
    Oczywiście, nowe wydanie może się różnić liczbą stron, ze względu na zmianę formatu strony, jednak to wydanie z 1969 r. miało już tak mały format (12 x 20 cm – cytuję z pamięci), że mniejszych raczej już się nie wydaje i jeżeli już miałaby nastąpić zmiana liczby stron w przypadku ponownego wydania, przy zachowaniu tej samej treści i niezmniejszaniu wielkości czcionek – to tylko na minus, a nie na plus

  65. (W 3-ch częściach po dwa linki na wpis).

    Przypisy zawierające ważniejsze zmiany wprowadzone w II wydaniu Osoby i czyny (Kraków 1985) w stosunku do wydania I (Kraków 1969).

    Część 1.

  66. (W 3-ch częściach po dwa linki na wpis).

    Przypisy zawierające ważniejsze zmiany wprowadzone w II wydaniu Osoby i czyny (Kraków 1985) w stosunku do wydania I (Kraków 1969).

    Część 2.

  67. Rysio said

    „…….Komuchy robly wszystko, by Wojtyla zostal wybrany………..”

    Wystarczy poczytać encykliki JPII.
    Są przesiąknięte socjalizmem do szpiku kości.

  68. (W 3-ch częściach po dwa linki na wpis).

    Przypisy zawierające ważniejsze zmiany wprowadzone w II wydaniu Osoby i czyny (Kraków 1985) w stosunku do wydania I (Kraków 1969).

    Część 3.

    Raczej trudno będzie udowodnić tak daleko posunięte tezy w oparciu o „Osoba i czyn”.
    KUL zdaje się przewidział (dając ANEKS) taki obrót sprawy jaki mamy teraz tu w Gajówce.

  69. Re.64 – do ‚Easy Rider’

    Teraz chyba jest już wszystko.
    Taaaa – przerobili wszystko do góry nogami.
    Powiadają, że każdy sądzi według siebie.

    Tu jest spis treści wydania które podaję.

    Dołożono mocno rozbudowaną część poprzedzającą właściwą treść „Osoba i czyn”.

  70. Kapsel said

    Re 31
    Powyzsze jest fragmentem encykliki JPII “Ecclesia de Eucharistia” w jego bazowej wersji lacinskiej
    – jak widac, papiez daje tu wyraz teologii powszechnego zbawienia: – zbedne saktamenty, zbedny Kosciol, Bog cie kocha…i takie tam…???? zmieniajac slowa konsekracji:
    “…ktora za was i za wielu (multis)…”
    na
    “…ktora za was i za wszystkich (omnibus)…

    a tutaj też fragmenty ale w Polskim tłumaczeniu: zrozumiałym dla wszystkich a nie tylko dla wielu:

    ……W Jubileuszowym Roku 2000 dane mi było sprawować Mszę św. w jerozolimskim Wieczerniku, tam gdzie według tradycji została ona odprawiona po raz pierwszy przez samego Chrystusa. Wieczernik – miejsce ustanowienia Eucharystii. To tam Chrystus wziął w swoje ręce chleb, połamał go i rozdał uczniom mówiąc: «Bierzcie i jedzcie, to jest bowiem Ciało moje, które za was będzie wydane» (por. Mt 26, 26; Łk 22, 19; 1Kor 11, 24). Potem wziął w swe ręce kielich napełniony winem, powiedział im: «Bierzcie i pijcie, to jest bowiem kielich Krwi mojej nowego i wiecznego przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów» (por. Mk 14, 24; Łk22, 20; 1Kor 11, 25). Jestem wdzięczny Panu Jezusowi, że w posłuszeństwie Jego zaleceniu: «To czyńcie na moją pamiątkę» (Łk22, 19), dane mi było powtórzyć w tym samym miejscu słowa wypowiedziane przez Niego dwa tysiące lat temu….
    ….To on, dzięki władzy udzielonej mu w sakramencie Święceń, dokonuje przeistoczenia. To on wypowiada z mocą Chrystusowe słowa z Wieczernika: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane… To jest Krew moja, która za was będzie wylana…». Kapłan wypowiada te słowa, a raczej użycza swoich ust i swojego głosu Temu, który wypowiedział je w Wieczerniku i który chce, ażeby były wypowiadane z pokolenia na pokolenie przez wszystkich, którzy w Kościele uczestniczą w sposób służebny w Jego kapłaństwie. …
    ….Nawet wtedy bowiem, gdy Eucharystia jest celebrowana na małym ołtarzu wiejskiego kościoła, jest ona wciąż poniekąd sprawowana na ołtarzu świata. Jednoczy niebo z ziemią. Zawiera w sobie i przenika całe stworzenie. Syn Boży stał się człowiekiem, aby w najwyższym akcie uwielbienia przywrócić całe stworzenie Temu, który je uczynił z niczego. I w ten sposób On — Najwyższy i Wieczny Kapłan — wchodząc do odwiecznego sanktuarium przez swoją krew przelaną na Krzyżu, zwraca Stwórcy i Ojcu całe odkupione stworzenie. Czyni to przez posługę kapłańską Kościoła, na chwałę Najświętszej Trójcy. Doprawdy jest to mysterium fidei, dokonujące się w Eucharystii: świat, który wyszedł z rąk Boga Stwórcy, wraca do Niego odkupiony przez Chrystusa…..
    …..Jak nie podziwiać wykładni doktrynalnej dekretów o Najświętszej Eucharystii, albo o Najświętszej Ofierze Mszy św., promulgowanych przez Sobór Trydencki? Dokumenty te przez kolejne wieki kształtowały zarówno teologię, jak i katechezę, i do dzisiaj są dogmatycznym punktem odniesienia w nieustannym procesie odnowy i duchowego wzrastania Ludu Bożego w wierze i miłości do Eucharystii. Biorąc pod uwagę czasy nam bliższe, trzeba wymienić trzy Encykliki: Encyklikę Mirae Caritatis Leona XIII (28 maja 1902),5 Encyklikę Mediator Dei Piusa XII (20 listopada 1947)6 oraz Encyklikę Mysterium fidei Pawła VI (3 września 1965).7
    …..w wielu miejscach adoracja Najświętszego Sakramentu znajduje swoją właściwą rolę w życiu codziennym i staje się niewyczerpanym źródłem świętości. Pobożne uczestnictwo wiernych w procesji eucharystycznej w uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej jest łaską od Pana, która co roku napełnia radością wszystkich biorących w niej udział. Można by dalej wymieniać inne pozytywne przykłady wiary i miłości do Eucharystii.

    Niestety, obok tych blasków nie brakuje też i cieni. Istnieją bowiem miejsca, w których zauważa się prawie całkowity zanik praktyki adoracji eucharystycznej. Do tego dochodzą też tu i ówdzie, w różnych środowiskach kościelnych, nadużycia powodujące zaciemnianie prawidłowej wiary i nauczania katolickiego odnośnie do tego przedziwnego Sakramentu. Czasami spotyka się bardzo ograniczone rozumienie tajemnicy Eucharystii. Ogołocona z jej wymiaru ofiarniczego, jest przeżywana w sposób nie wykraczający poza sens i znaczenie zwykłego braterskiego spotkania. Poza tym niekiedy bywa zapoznana potrzeba posługi kapłańskiej, opierającej się na sukcesji apostolskiej, a sakramentalność Eucharystii zostaje zredukowana jedynie do skuteczności jej głoszenia. Stąd też, tu i ówdzie, pojawiają się inicjatywy ekumeniczne, które, choć nie pozbawione dobrych intencji, stosują praktyki eucharystyczne niezgodne z dyscypliną, w jakiej Kościół wyraża swoją wiarę. Jak więc w obliczu takich faktów nie wyrazić głębokiego bólu? Eucharystia jest zbyt wielkim darem, ażeby można było tolerować dwuznaczności i umniejszenia.
    …..Msza św. uobecnia ofiarę Krzyża, Eucharystia przez swój ścisły związek z ofiarą na Golgocie jest ofiarą w pełnym sensie, a nie tylko w sensie ogólnym, jakby jedynie chodziło o zwykłe darowanie się Chrystusa jako pokarm duchowy dla wiernych, bowiem dar Jego miłości i Jego posłuszeństwa aż do ostatniego tchnienia (por. J 10, 17-18) jest przede wszystkim darem dla Jego Ojca….
    …Sakramentalne uobecnienie we Mszy św. ofiary Chrystusa, uwieńczonej Jego zmartwychwstaniem, zakłada specyficzną obecność, o której — cytując słowa Pawła VI — «mówi się jako o „rzeczywistej” nie w sensie wyłączności, tak jakby inne nie były „rzeczywiste”, ale przez antonomazję, ponieważ jest substancjalna, a w jej mocy Chrystus, Bóg-Człowiek cały staje się obecny».22 Jest tu po raz kolejny przypomniane wciąż aktualne nauczanie Soboru Trydenckiego: «Przez konsekrację chleba i wina dokonywa się przemiana całej substancji chleba w substancję Ciała Chrystusa, Pana naszego, i całej substancji wina w substancję Jego Krwi. Tę przemianę trafnie i właściwie nazwał święty i katolicki Kościół przeistoczeniem».
    23 Rzeczywiście, Eucharystia jest mysterium fidei, tajemnicą, która przerasta nasze myśli i może być przyjęta tylko w wierze, jak często przypominają katechezy patrystyczne o tym Boskim Sakramencie. «Nie dostrzegaj — zachęca św. Cyryl Jerozolimski — w chlebie i winie prostych i naturalnych elementów, ponieważ Pan sam wyraźnie powiedział, że są Jego Ciałem i Jego Krwią: potwierdza to wiara, chociaż zmysły sugerują ci coś innego»
    ..Zgromadzenie wiernych, które zbiera się w celu sprawowania Eucharystii, absolutnie potrzebuje kapłana z mocą święceń, który będzie jej przewodniczył, ażeby była prawdziwie wspólnotą eucharystyczną. Z drugiej strony wspólnota nie jest w stanie sama z siebie ustanowić sobie kapłana z mocą święceń. Jest on darem, który wspólnota otrzymuje dzięki sukcesji biskupiej pochodzącej od Apostołów. To biskup, za sprawą sakramentu Święceń, ustanawia nowego kapłana, udzielając mu władzy konsekracji Eucharystii. Dlatego «tajemnica Eucharystii nie może być sprawowana w żadnej wspólnocie bez kapłana z mocą święceń, jak tego wyraźnie nauczał Sobór Laterański IV»….

    A tutaj kilka przykładów w odniesieniu do Tradycji:

    …Jak nie podziwiać wykładni doktrynalnej dekretów o Najświętszej Eucharystii, albo o Najświętszej Ofierze Mszy św., promulgowanych przez Sobór Trydencki?…
    …Nauczał o tym wyraźnie już św. Jan Chryzostom: «Ofiarujemy wciąż tego samego Baranka, nie jednego dziś, a innego jutro, ale zawsze tego samego…
    …Św. Cyryl Aleksandryjski podkreślał natomiast, że uczestnictwo w świętych Tajemnicach «jest prawdziwym wyznaniem i pamiątką śmierci Pana i Jego powrotu do życia dla nas i dla naszego pożytku»….
    …Często powtarzane przez Sobór Watykański II wyrażenie, według którego «kapłan pełniący posługę dzięki świętej władzy, jaką się cieszy w osobie Chrystusa (in persona Christi), sprawuje Ofiarę eucharystyczną»,58 było już dobrze zakorzenione w nauczaniu Papieży.59 Jak już przy innej okazji miałem możliwość wyjaśnić, wyrażenie in persona Christi «znaczy więcej niż w imieniu czy w zastępstwie Chrystusa. In persona to znaczy: w swoistym sakramentalnym utożsamieniu się z Prawdziwym i Wiecznym Kapłanem, który Sam tylko Jeden jest prawdziwym i prawowitym Podmiotem i Sprawcą tej swojej Ofiary — i przez nikogo właściwie nie może być w jej spełnianiu wyręczony»…
    …U progu trzeciego tysiąclecia my wszyscy, dzieci Kościoła, jesteśmy zachęcani do podjęcia z odnowionym zapałem drogi życia chrześcijańskiego. Jak napisałem w Liście apostolskim Novo millennio ineunte: «Nie trzeba (…) wyszukiwać „nowego programu”. Program już istnieje: ten sam co zawsze, zawarty w Ewangelii i w żywej Tradycji. Jest on skupiony w istocie rzeczy wokół samego Chrystusa, którego mamy poznawać, kochać i naśladować, aby żyć w Nim życiem trynitarnym i z Nim przemieniać historię, aż osiągnie swą pełnię w niebieskim Jeruzalem»…
    ..Uczyńmy naszymi uczucia św. Tomasza z Akwinu, doskonałego teologa i zarazem gorliwego kantora Chrystusa eucharystycznego; pozwólmy, aby i nasza dusza otworzyła się w nadziei na kontemplację celu, do którego tęskni serce spragnione radości i pokoju:….

    ENCYKLIKA
    ECCLESIA DE EUCHARISTIA
    OJCA ŚWIĘTEGO
    JANA PAWŁA II
    DO BISKUPÓW
    DO KAPŁANÓW I DIAKONÓW
    DO ZAKONNIKÓW I ZAKONNIC
    DO KATOLIKÓW ŚWIECKICH
    ORAZ
    DO WSZYSTKICH LUDZI DOBREJ WOLI
    O EUCHARYSTII W ŻYCIU KOŚCIOŁA

    http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/eucharistia_17042003.html

    Ma rację ks.Natanek który broni obydwóch Papieży a krytykuje otoczenie.Ma rację !!!

  71. Dotychczasowe wydania „Osoba i czyn” – w tym w języku angielskim i niemieckim.

    A tu szczegółowy spis treści dotyczący tylko faktycznej treści „Osoba i czyn” Karola Wojtyły.

    cd. następny wpis

  72. Add.71

    Cd. spisu treści dotyczącego tylko faktycznej treści “Osoba i czyn” Karola Wojtyły.

  73. zofia said

    Zwyczajna prowokacja, aby ustawic „Polaka-katolika” po dwoch stronach barykady. Najpierw media krzyczaly „juz SWIETY” razem z milionami dumnych Polakow. Dzis ci sami beda zadac „odwolania z grona BLOGOSLAWIONYCH”. Patrzcie na glupiego Polaka-katolika mozemy decydowac kto jest ich BOHATEREM, PREZYDENTEM,ARCYBISKUPEM,a nawt SWIETYM i mozemy kazdego stracic z piedestalu ich wlasnymi rekoma.
    A KK naprawde plonie. Walczmy o Jezusa Chrystusa, o KK tu i teraz
    KROLUJ NAM CHRYSTE!

  74. Kapsel said

    Teza 33:
    Nie ma powodu, aby chrzcić lub stosować inne tradycyjne formy dołączania nie-chrześcijan lub niewierzących do Kościoła, ani nawracać wyznawców innych religii….I ta paszkwilancka cała reszta którą spokojnie można nazwać…SZATAŃSKIE WERSETY !!!

    Redemptoris missio
    Ioannes Paulus PP. II
    1990 12 07
    IntraText SC – Text

    I. Jezus Chrystus jedynym Zbawicielem

    Previous – Next
    Click here to show the links to concordance

    Wprowadzenie

    1. MISJA CHRYSTUSA ODKUPICIELA, powierzona Kościołowi, nie została jeszcze bynajmniej wypełniona do końca. Gdy u schyłku drugiego tysiąclecia od Jego przyjścia obejmujemy spojrzeniem ludzkość, przekonujemy się, że misja Kościoła dopiero się rozpoczyna i że w jej służbie musimy zaangażować wszystkie nasze siły. To Duch Święty przynagla do głoszenia wielkich dzieł Bożych: „Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!” (2 Kor 9, 16). W imieniu całego Kościoła muszę powtórzyć to wołanie świętego Pawła.

    Od samego początku mojego pontyfikatu zdecydowałem się podróżować aż po krańce ziemi, by dać wyraz tej trosce misyjnej, i właśnie bezpośredni kontakt z ludami, które nie znają Chrystusa, przekonał mnie bardziej, jak pilna jest ta działalność, której poświęcam niniejszą Encyklikę.

    Sobór Watykański II zamierzył odnowę życia i działalności Kościoła zgodnie z potrzebami współczesnego świata: podkreślił „misyjność” Kościoła, opierając ją w sposób dynamiczny wprost na misji trynitarnej. Impuls misyjny należy zatem do wewnętrznej natury życia chrześcijańskiego i stanowi również natchnienie dla ekumenizmu: „Aby wszyscy stanowili jedno (…), aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał” (J 17, 21).

    2. Sobór przyniósł już liczne owoce misyjne: wzrosła wszędzie liczba Kościołów lokalnych mających własnych biskupów, duchowieństwo i osoby oddające się apostolstwu; wspólnoty chrześcijańskie głębiej włączają się w życie narodów; komunia pomiędzy Kościołami prowadzi do żywej wymiany dóbr duchowych i darów; ewangelizacyjne zaangażowanie świeckich dokonuje zmian w życiu kościelnym; Kościoły partykularne otwierają się na spotkanie, dialog i współpracę z wyznawcami innych Kościołów chrześcijańskich i innych religii. Przede wszystkim dochodzi do głosu nowa świadomość: mianowicie, że misje dotyczą wszystkich chrześcijan, wszystkich diecezji i parafii, instytucji i organizacji kościelnych.

    Tym niemniej, w tej „nowej wiośnie” chrześcijaństwa nie da się ukryć tendencji negatywnej, do przezwyciężenia której pragnie się przyczynić niniejszy dokument: te specyficzne misje wśród narodów wydają się być zahamowane, co z pewnością nie odpowiada wskazaniom Soboru i posoborowego Magisterium. Trudności wewnętrzne i zewnętrzne osłabiły gorliwość misyjną Kościoła względem niechrześcijan i fakt ten musi niepokoić wierzących w Chrystusa. W dziejach Kościoła bowiem rozmach misyjny był zawsze oznaką żywotności, tak jak jego osłabienie jest oznaką kryzysu wiary1.

    W dwadzieścia pięć łat od zakończenia Soboru i od ogłoszenia Dekretu o działalności misyjnej Kościoła Ad gentes, w piętnaście lat od Adhortacji Apostolskiej Evangelii nuntiandi nieodżałowanej pamięci Papieża Pawła VI pragnę, kontynuując specyficzne Magisterium moich poprzedników2, wezwać Kościół do odnowy zaangażowania misyjnego. Jest ono nastawione przede wszystkim na cel wewnętrzny: odnowę wiary i życia chrześcijańskiego. Misje bowiem odnawiają Kościół, wzmacniają wiarę i tożsamość chrześcijańską, dają życiu chrześcijańskiemu nowy entuzjazm i nowe uzasadnienie. Wiara umacnia się, gdy jest przekazywana! Nowa ewangelizacja ludów chrześcijańskich znajdzie natchnienie i oparcie w oddaniu się działalności misyjnej.

    Do tego jednak, by głosić naglącą potrzebę ewangelizacji misyjnej, w większym jeszcze stopniu skłania mnie fakt, że stanowi ona pierwszą posługę, jaką Kościół może spełnić względem każdego człowieka i całej ludzkości w dzisiejszym świecie, któremu nieobce są wspaniałe osiągnięcia, ale który, jak się wydaje, zatracił sens spraw ostatecznych i samego istnienia. „Chrystus Odkupiciel — jak napisałem w pierwszej Encyklice — objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi (…). Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca (…), musi przybliżyć się do Chrystusa (…). Odkupienie, które przyszło przez Krzyż, nadało człowiekowi ostateczną godność i sens istnienia w świecie”3.

    Nie brak też innych przyczyn i celów: odpowiedź na liczne prośby o dokument tego rodzaju, jakie do mnie dotarły; rozwianie wątpliwości i niejasności co do misji wśród narodów; utwierdzenie w gorliwości tak zasłużonych synów i córek oddających się pracy misyjnej oraz tych wszystkich, którzy im pomagają; budzenie powołań misyjnych, zachęcenie teologów do pogłębiania i systematycznego wyjaśniania różnych aspektów misji; ożywienie misji w sensie specyficznym, zachęcając Kościoły partykularne, zwłaszcza młode, do wysyłania i przyjmowania misjonarzy; zapewnienie niechrześcijan, a w szczególności władz krajów, ku którym kieruje się działalność misyjna, że ma ona tylko jeden cel: służenie człowiekowi, ukazując mu miłość Bożą, która objawiła się w Jezusie Chrystusie.

    3. Narody wszystkie, otwórzcie drzwi Chrystusowi! Jego Ewangelia niczego nie odbiera wolności człowieka, należnemu poszanowaniu kultur, ani temu, co dobre w każdej religii. Przyjmując Chrystusa, otwieracie się na ostateczne Słowo Boga, na Tego, w którym Bóg dał się w pełni poznać i który wskazał nam drogę wiodącą do Niego.

    Liczba tych ludzi, którzy nie znają Chrystusa i nie należą do Kościoła, stale wzrasta, a od zakończenia Soboru niemal się podwoiła. Dla tej ogromnej liczby ludzi, umiłowanych przez Ojca, który dla nich zesłał swego Syna, oczywista jest nagląca potrzeba misji.

    Z drugiej strony, nasze czasy dają w tej dziedzinie Kościołowi nowe okazje: upadek niosących ucisk ideologii i systemów politycznych; otwarcie granic i kształtowanie się świata bardziej zjednoczonego dzięki większym możliwościom wzajemnych kontaktów; wzrastające uznanie wśród narodów dla owych wartości ewangelicznych, które Jezus urzeczywistnił w swym życiu (pokoju, sprawiedliwości, braterstwa, opieki nad najmniejszymi); pewna forma bezdusznego rozwoju gospodarczego i technicznego, która jednak skłania do poszukiwania prawdy o Bogu, o człowieku, o sensie życia.

    Bóg otwiera przed Kościołem horyzonty ludzkości lepiej przygotowanej na ewangeliczny zasiew. Mam wrażenie, że nadszedł moment zaangażowania wszystkich sił kościelnych w nową ewangelizację i w misję wśród narodów. Nikt wierzący w Chrystusa, żadna instytucja Kościoła nie może uchylić się od tego najpoważniejszego obowiązku: głoszenia Chrystusa wszystkim ludom.

    I. Jezus Chrystus jedynym Zbawicielem

    4. „Jest to podstawowe zadanie Kościoła we wszystkich epokach, a w szczególności w epoce naszej — przypomniałem w mojej pierwszej, programowej Encyklice — aby skierowywał wzrok człowieka, aby skierowywał świadomość i doświadczenie całej ludzkości w stronę tajemnicy Chrystusa”4.

    Powszechna misja Kościoła rodzi się z wiary w Jezusa Chrystusa, co każdy wierny proklamuje w wyznaniu wiary trynitarnej: „Wierzę w jednego Pana, Jezusa Chrystusa, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami (…). Dla nas, ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem”5. W wydarzeniu Odkupienia jest zbawienie wszystkich, „każdy bowiem jest ogarnięty Tajemnicą Odkupienia, z każdym Chrystus w tej tajemnicy raz na zawsze się zjednoczył”6. Tylko w wierze misje znajdują zrozumienie i oparcie.

    Jednakże, również z powodu współczesnych przemian i rozprzestrzeniania się nowych idei teologicznych, niektórzy pytają: Czy misje wśród niechrześcijan są jeszcze aktualne? Czyż nie zastąpił ich może dialog między religijny? Czy ich wystarczającym celem nie jest ludzki postęp? Czy poszanowanie sumienia i wolności nie wyklucza jakiejkolwiek propozycji nawrócenia? Czy nie można osiągnąć zbawienia w jakiejkolwiek religii? Po cóż zatem misje?

    II. Królestwo Boże

    12. „Bogaty w miłosierdziu swoim Bóg jest Tym, którego objawił nam Jezus Chrystus jako Ojca. Objawił nam Go zaś i ukazał w sobie — Jego Synu”21. Słowa te napisałem na początku Encykliki Dives in misericordia, ukazując, w jaki sposób Chrystus jest objawieniem i wcieleniem miłosierdzia Ojca. Zbawienie polega na uwierzeniu i przyjęciu tajemnicy Ojca i Jego miłości, ukazanej i darowanej w Jezusie za pośrednictwem Ducha. W ten sposób wypełnia się Królestwo Boże, przygotowane już przez Stare Przymierze, ziszczone przez Chrystusa i w Chrystusie, głoszone wszystkim narodom przez Kościół, który działa i modli się, by się urzeczywistniło w sposób doskonały i ostateczny.

    Stary Testament świadczy, że Bóg wybrał sobie i ukształtował lud, by objawić i ziścić swój plan miłości. Równocześnie jednak Bóg jest Stworzycielem i Ojcem wszystkich ludzi, o wszystkich się troszczy, na wszystkich rozciąga swe błogosławieństwo (por. Rdz 12, 3) i ze wszystkimi zawarł przymierze (por. Rdz 9, 1-17). Izrael doświadcza Boga osobowego i Zbawiciela (por. Pwt 4, 37; 7, 6-8; Iz 43, 1-7) i staje się Jego świadkiem i rzecznikiem pośród narodów. W ciągu swych dziejów Izrael uświadamia sobie, że jego wybranie ma znaczenie uniwersalne (por. np. Iz 2, 2-5; 25, 6-8; 60, 1-6; Jr 3, 17; 16, 19).

    III. Duch Święty głównym sprawcą misji

    21. „U szczytu mesjańskiego posłannictwa Jezusa Duch Święty staje się obecny pośrodku tajemnicy paschalnej w pełni swojej Boskiej podmiotowości jako Ten, który sam ma dalej prowadzić zbawcze dzieło, zakorzenione w ofierze Krzyża. Bez wątpienia dzieło to zostaje przez Jezusa zlecone ludziom: Apostołom, Kościołowi. Niemniej — w ludziach i przez ludzi — Duch Święty pozostaje pierwszym i nadrzędnym podmiotem jego urzeczywistniania w duszy człowieka i w dziejach świata” 31.

    Duch Święty jest rzeczywiście nadrzędnym podmiotem całej misji kościelnej: Jego dzieło rozbłyska zamienicie w działalności misyjnej wśród narodów, jak to ujawnia się w Kościele pierwotnym w związku z nawróceniem Korneliusza (por. Dz 10), z decyzjami dotyczącymi wyłaniających się potrzeb (por. Dz 15), z wyborem terenów i ludów (por. Dz 16, 6 nn.). Duch działa za pośrednictwem Apostołów, ale równocześnie działa także w słuchaczach: „Przez Jego oddziaływanie Dobra Nowina przyobleka się w ciało Ludzkich serc i sumień i rozszerza się w historii. We wszystkich tych wymiarach Duch Święty daje życie” 32.

    IV. Niezmierzone horyzonty misji wśród narodów

    IV. Niezmierzone horyzonty misji wśród narodów

    31. Pan Jezus rozesłał swych Apostołów do wszystkich ludzi, wszystkich narodów i do wszystkich miejsc ziemi. W Apostołach Kościół otrzymał misję powszechną, która nie ma granic i dotyczy zbawienia w całej jego integralności, stosownie do tej pełni życia, którą przyniósł Chrystus (por. J 10, 10): został posłany, „aby ukazywać miłość Bożą i zaszczepiać ją wszystkim ludziom i narodom”49.

    Jest to jedna jedyna misja, mająca to samo źródło i cel, ale w jej obrębie istnieją różne zadania i działania. Przede wszystkim istnieje działalność misyjna, którą nazywamy misją ad gentes w nawiązaniu do soborowego Dekretu; chodzi tu o podstawową działalność Kościoła, zasadniczą i nigdy nie zakończoną. Kościół bowiem „nie może uchylać się od stałej misji niesienia Ewangelii ludziom — milionom mężczyzn i kobiet, którzy do tej pory nie znają Chrystusa, Odkupiciela człowieka. Właśnie to jest zadaniem specyficznie misyjnym, które Jezus powierzył i codziennie na nowo powierza swojemu Kościołowi”50.

    V. Misyjne drogi

    41. Działalność misyjna polega jedynie i wyłącznie na okazaniu planu Bożego, czyli Epifanii, i całkowitym jego wypełnieniu w świecie oraz w jego historii, w której Bóg przez misje jawnie realizuje historię zbawienia68. Jakimi drogami zdąża Kościół do osiągnięcia tego celu?

    Misje są rzeczywistością stanowiącą jedną całość, ale zarazem złożoną, i są spełniane na różne sposoby; niektóre z nich posiadają szczególne znaczenie w obecnej sytuacji Kościoła i świata.

    VI. Osoby odpowiedzialne za misje i pracujące w duszpasterstwie misyjnym

    61. Nie ma świadectwa bez świadków, tak jak nie ma misji bez misjonarzy. Jezus wybiera i wysyła ludzi jako swych świadków i apostołów, aby współpracowali w Jego misji i przedłużali w czasie Jego zbawcze dzieło: „Będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8).

    Pierwszymi pracownikami misji uniwersalnej są Apostołowie: grupa Dwunastu. Oni stanowią „kolegialny podmiot” misji. Jezus wybrał ich, aby z Nim przebywali i zostali posłani „do owiec, które poginęły z domu Izraela” (Mt 10, 6). Ta kolegialność nie przesłania faktu, że w grupie wyróżniały się poszczególne postaci, jak Jakub, Jan, i — najbardziej ze wszystkich — Piotr, którego osoba ma tak wielkie znaczenie, że uzasadnione jest wyrażenie: Piotr i pozostali Apostołowie (por. Dz 2, 14. 37). Dzięki niemu otwierają się horyzonty misji powszechnej, w której następnie wyróżnia się Paweł, z woli Bożej powołany i posłany do pogan (por. Ga 1, 15-16).

    W ekspansji misyjnej u początków Kościoła spotykamy obok Apostołów także innych, mniej znanych pracowników, których nie należy zapominać: są to osoby, grupy, wspólnoty. Wyraźnym przykładem Kościoła lokalnego jest wspólnota antiocheńska, która z ewangelizowanej staje się ewangelizującą i wysyła swych misjonarzy do narodów (por. Dz 13, 2-3). Kościół pierwotny traktuje misję jako zadanie wspólnotowe, uznając jednak w swym łonie „specjalnych wysłanników” czy „misjonarzy oddających się misji wśród pogan”, tak jak Paweł i. Barnaba.

    62. To, czego dokonano u zarania chrześcijaństwa dla misji powszechnej, pozostaje aktualne i konieczne również dzisiaj. Kościół jest misyjny ze swej natury, gdyż nakaz Chrystusa nie jest czymś przypadkowym czy zewnętrznym, ale sięga samego serca Kościoła. Wynika stąd, że cały Kościół i każdy Kościół jest posłany do narodów. Młode Kościoły, właśnie dlatego, „aby ten misyjny zapał mógł zakwitnąć wśród miejscowej ludności danego kraju”, powinny „jak najprędzej czynnie uczestniczyć w powszechnym dziele misyjnym Kościoła, wysyłając od siebie misjonarzy do głoszenia Ewangelii na całym świecie, chociażby same cierpiały na brak kapłanów”117. Wiele Kościołów już to czyni; gorąco zachęcam, by czyniły to nadal.

    W tej istotnej więzi wspólnotowej pomiędzy Kościołem powszechnym a Kościołami partykularnymi urzeczywistnia się autentyczna i pełna misyjność: W świecie, który dzięki pokonaniu odległości staje się coraz mniejszy, wspólnoty kościelne winny utrzymywać między sobą łączność, wzajemnie wspierać swe siły i dzielić się środkami, razem się angażować w jedną, wspólną misję przepowiadania Ewangelii i życia wedle jej wskazań. «Tak zwane młode Kościoły potrzebują (…) siły właściwej Kościołom starym, te zaś z kolei potrzebują świadectwa i zapału Kościołów młodych; w ten sposób poszczególne Kościoły wzajemnie czerpią z bogactwa swoich zasobów»118.

    II. Współpraca w działalności misyjnej

    77. Wszyscy chrześcijanie, członkowie Kościoła, na mocy Chrztu świętego są współodpowiedzialni za działalność misyjną. Udział wspólnot i poszczególnych wiernych w tym prawie i obowiązku nazywa się „współpracą misyjną”.

    Współpraca ta jest zakorzeniona i przeżywana przede wszystkim w osobistym zjednoczeniu z Chrystusem: tylko w zjednoczeniu z Nim, jak latorośl z krzewem winnym (por. J 15, 5), może przynosić dobre owoce. Skuteczność działania na polu misyjnym Kościoła zależy od świętości życia każdego chrześcijanina: „Sobór wzywa wszystkich do głębokiej odnowy wewnętrznej, aby mając żywą świadomość własnej odpowiedzialności za rozszerzenie Ewangelii, podjęli swoją cząstką w dziele misyjnym wśród narodów” 166.

    Udział w misji powszechnej nie ogranicza się zatem do niektórych szczególnych działań, ale jest oznaką dojrzałości wiary i życia chrześcijańskiego, które przynosi owoce. W ten sposób wierzący rozszerza granice swej miłości, okazując troskę o tych, którzy są daleko, tak jak i o tych, którzy są blisko: modli się za misje i o powołania misyjne, pomaga misjonarzom, śledzi z zainteresowaniem ich działalność, a kiedy wracają, przyjmuje ich z taką samą radością, z jaką pierwsze wspólnoty chrześcijańskie słuchały Apostołów opowiadających, jak wiele Bóg zdziałał przez ich przepowiadanie (por. Dz 14, 27).

    VIII. Duchowość misyjna

    87. Działalność misyjna wymaga specyficznej duchowości odnoszącej się w szczególny sposób do tych, których Bóg powołał, aby byli misjonarzami.

    Zakończenie

    92. Jak nigdy dotąd, Kościół ma dziś możliwość niesienia Ewangelii, świadectwem i słowem, do wszystkich ludzi i do wszystkich narodów. Widzę świt nowej epoki misyjnej, która stanie się okresem promiennym i bogatym w owoce, jeśli wszyscy chrześcijanie, a w szczególności misjonarze i młode Kościoły, odpowiedzą z wielkodusznością i świętością na wołania i wyzwania naszych czasów.

    Jak Apostołowie po wniebowstąpieniu Chrystusa, Kościół winien zgromadzić się w Wieczerniku „z Maryją, Matką Jezusa” (Dz 1, 14), by błagać o Ducha Świętego i otrzymać moc i odwagę do wypełnienia nakazu misyjnego. My również potrzebujemy, o wiele bardziej niż Apostołowie, by Duch nas przemienił i prowadził.

    U progu trzeciego tysiąclecia cały Kościół wezwany jest do głębszego przeżywania tajemnicy Chrystusa i pełnej wdzięczności współpracy z dziełem zbawienia. Czyni to z Maryją i tak jak Maryja, która jest dla niego Matką i wzorem: jest Ona wzorem macierzyńskiej miłości, jaka powinna ożywiać wszystkich tych, którzy w dziele misyjnego apostolstwa Kościoła współpracują nad odrodzeniem człowieka. Dlatego też „Kościół wzmocniony obecnością Chrystusa (…) pielgrzymuje w czasie do końca wieków, idąc na spotkanie Pana, który przychodzi, ale na tej drodze (…) kroczy śladami wędrówki odbytej przez Maryję Dziewicę” 177.

    Pośrednictwu Maryi, „które skierowane jest do Chrystusa, a zarazem zmierza do objawienia Jego zbawczej mocy” 178, zawierzam Kościół, a w szczególności tych, którzy podejmują trud realizowania posłania misyjnego w dzisiejszym świecie. Jak Chrystus posłał swych Apostołów w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, tak i ja, ponawiając ten sam nakaz, obejmuję Was wszystkich Apostolskim Błogosławieństwem w imię tejże Trójcy Przenajświętszej. Amen.

    W Rzymie, u Św. Piotra, dnia 7 grudnia 1990 roku, w XXV rocznicę soborowego Dekretu Ad gentes, w trzynastym roku mego Pontyfikatu.

    Jan Paweł II, papież

    http://www.vatican.va/edocs/POL0017/_INDEX.HTM

    https://marucha.wordpress.com/2012/10/21/osoba-i-czyn/#comment-204997

  75. Marucha said

    Re 74:
    Panie Kapsel, obawiam się, że w spuściźnie Jana Pawła II każdy może sobie znaleźć to, co mu pasuje – niejednokrotnie rzeczy wręcz ze sobą sprzeczne.

    Nawet jeśli wszystkie tezy artykułu są bądź fałszywe, bądź zawierają niedopuszczalne ekstrapolacje, to co pozostało po papieżu w innych przekazach, świadczy wymownie o postępowości i modernizmie, jakiemu uległ. I chyba nie ma sensu wszystkiego po raz n-ty powtarzać, bo betonu i tak się nie przekona, a reszty przekonywać nie trzeba.

    Muszę jednak nie bez ironii dodać, że setnie ubawił mnie następujący akapit:

    Jak nigdy dotąd, Kościół ma dziś możliwość niesienia Ewangelii, świadectwem i słowem, do wszystkich ludzi i do wszystkich narodów. Widzę świt nowej epoki misyjnej, która stanie się okresem promiennym i bogatym w owoce, jeśli wszyscy chrześcijanie, a w szczególności misjonarze i młode Kościoły, odpowiedzą z wielkodusznością i świętością na wołania i wyzwania naszych czasów.

    Właśnie widać „świt owej epoki misyjnej” i jej „bogate owoce” – apostazja całych, ongiś chrześcijańskich połaci naszego globu, świątynie idące pod młotek, brak powołań kapłańskich i zakonnych, robienie sobie jawnych kpin z liturgii, szalejący bezkarnie w Kościele heretyccy „teologowie” itd. itp.

  76. Kapsel said

    Re 75
    Panie Gajowy

    …. I chyba nie ma sensu wszystkiego po raz n-ty powtarzać, bo betonu i tak się nie przekona, a reszty przekonywać nie trzeba…

    Pełna zgoda z Panem.

  77. marost said

    Pewnie moj wpis bedzie jak zwykle ostatnim w bezacym watku.
    Chce to zauwazyc ze ostatecznie w tej dyskusji zaginelo zrodlo a mianowicie autor i redaktor wloskiego pisma, ktory jak dotychczas nie zawiodl w swojej wiarygodnosci – ks Luigi Villa, jak zauwazylem malo znany wsrod tutejszych gosci.
    Jesli to opublikowal, to z pewnoscia nie wyssal tresci z palca. Do napisania artykulu tak czy inaczej musial miec pomoc ze strony polskiej, bez koneksji tego nie zrobil.
    Chiesa viva istnieje nie od dzis i jest zbyt powaznym pismem by lekcewazyc odbiorcow zwlaszcza w tym temacie. Artykul ukazal sie bodajze w ubieglym roku i jak dotychczas nie byl przez nikogo dementowany.

  78. Tralala said

    ad 73 Zofia napisala :
    Zwyczajna prowokacja, aby ustawic “Polaka-katolika” po dwoch stronach barykady. Najpierw media krzyczaly “juz SWIETY” razem z milionami dumnych Polakow. Dzis ci sami beda zadac “odwolania z grona BLOGOSLAWIONYCH”. Patrzcie na glupiego Polaka-katolika mozemy decydowac kto jest ich BOHATEREM, PREZYDENTEM,ARCYBISKUPEM,a nawt SWIETYM i mozemy kazdego stracic z piedestalu ich wlasnymi rekoma.

    Nie sadze, aby ksiadz Luigi Villa, namowiony przez ojca Pio do scignia masonow w KK, poswiecjacy cale zycie tej misji, cierpiacy zatraszenia i zamachy na zycie, byl utorem PROWOKACJI.

    Swiat kocha byc oklamywany. Pisal o tm w zabawny sposob bp Williamson w jednym ze swoich ostatnich komentarzy, po polsku jest tu :
    http://zniepokalana.blogspot.fr/2012/10/elmer-gantry-komentarze-kyrie-elejson.html

    Dodałbym jeszcze, że przypuszczenie, iż celem publikacji włoskiego księdza Luigi Villa było ustawianie Polaków-katolików po dwu stronach barykady, jest raczej z gatunku science-fiction.
    Zresztą… ilu jeszcze katolików w Polsce zostało?
    Admin

  79. Kapsel said

    Jan Paweł II i prymas Stefan kardynał Wyszyński cały film Historia dwóch świętych – JP2 1/4

    Polecam również do czytania Petera Rainę który bardzo wiarygodnie opisuje te relacje .

  80. […] Źródło: Marucha […]

  81. Kapsel said

    Oto Żyd !

    Karol Wojtyła

    ze Włosi zawsze kochali Papieży,to rozumiem

    Giovanni Paolo II e i Giovani

    ale żeby Żyda !!!

    ..Przybądź Nam Miłościwa Pani ,Ku Pomocy
    A wyrwij Nas z potężnych, Nieprzyjaciół Mocy..

    Amen.

  82. G said

    Nie szkodzi, że trudno sprawdzić czy Wojtyła tak pisał, czy nie. I tak się zakasował Maryją i kultem obrazów.

  83. hjk said

    Panie Marucha, to kompromitacja ten artykuł – i Pan który publikuje taki niewypał i „autorów”:

    Po pierwsze „Osoba i czyn” w oryginale jest polski, wiec jakie tłumaczenie, a po drugie jeśli już ktoś się wysilał i tłumaczył z obcego języka, to trzeba podać podstawowe dane bibliograficzne, jak tytuł oryginału, data i miejsce wydania, strony, z których wzięte te „tezy”. Po trzecie wyglądają na wyrwane z kontekstu, jako np. wziete do polemiki, bo gdyby zostały w takiej formie ogłoszone autor musiałby się liczyć z suspensą, zakazem nauczania albo i ekskomuniką.

    Na tej zasadzie niektórzy uważali, ze św. Tomasz z Akwinu był wątpiącym sceptykiem, bo w swej słynnej „Summie…” zadawał pytanie „Czy jest Bóg” 🙂

  84. Marucha said

    Re 83:
    Artykuł NIE jest w oryginale polski.
    Wyraziłem się nieściśle – nie chodzi o fragmenty z książki Karola Wojtyły, ale o fragmenty z artykułu. Dowód swej pomyłki pozostawiam.
    Skąd pochodzi artykuł – już wiadomo z dyskusji.
    Kto niby w posoborowym Kościele miałby ogłosić suspensę czy ekskomunikę dla osoby głoszącej herezje? Czy ekskomunikowano Künga, Lubaca, de Chardina etc?

  85. Krzysztof said

    Czy ktoś z czytelników dotarł już do pierwszego wydania po polsku tej książki?

  86. marost said

    Wiem kto jest w posiadaniu Osoba i czyn z 1969 r. Jesli pana Gajowego w dalszym ciagu to interesuje prosze o kontakt.

  87. Teresa said

    Gdzie mozna znalezc wiersze Karola Wojtyly z okresu gimnazjum? W tych wierszach ujawnia swoje prawdziwe poglady, podobne do tych w tezach powyzej, a w jednym z wierszy pisze ze jest zydem.

  88. Kapsel said

    Szatan jest wszędzie

  89. Kapsel said

    Święta Rita z Cascia, zakonnica

    Święta Rita jest jedną z najbardziej popularnych świętych na świecie. Urodziła się około 1380 r. w rodzinie ubogich górali w Rocca Porena, niedaleko Cascii (Umbria) jako jedyne dziecko. Według podania miała być dzieckiem wymodlonym przez
    pobożnych rodziców. Na Chrzcie otrzymała imię Małgorzata. Na życzenie rodziców wyszła za mąż. Związek ten był jednak bardzo nieudany. Porywczy, brutalny mąż był powodem wielu jej dramatów. Rita znosiła swój los z anielską cierpliwością. Mąż Rity zginął zabity w porachunkach wendety.
    Rita była matką dwóch synów, z którymi miała kłopoty wychowawcze. Bojąc się, by nie kontynuowali wendety, prosiła Boga, aby raczej zabrał ich ze świata niż mieliby stać się zabójcami. Bóg wysłuchał tej prośby. Obaj młodzieńcy zmarli podczas epidemii. Rita jako trzydziestokilkuletnia wdowa wstąpiła do zakonu augustianek, które miały swój klasztor w Cascia. Ponieważ była analfabetką, została przyjęta do sióstr „konwersek”, które były przeznaczone do codziennej posługi w klasztorze. Z całą radością z miłości dla Oblubieńca spełniała najniższe posługi w klasztorze. Często w ciągu dnia i nocy całowała z miłością obrączkę zakonną, która symbolizowała jej mistyczne zaślubiny z Jezusem.
    Miała szczególne nabożeństwo do Bożej męki. Widziano ją nieraz, jak leżała krzyżem, zalana łzami. Kiedy pewnego dnia kaznodzieja miał kazanie o męce Pańskiej, prosiła gorąco Jezusa, by dał jej zakosztować męki chociaż jednego ciernia, który ranił Jego przenajświętszą głowę. Została wysłuchana. W czasie modlitwy poczuła nagle w głowie silne ukłucie. Na tym miejscu wytworzyła się bolesna rana, która zadawała jej nieznośne cierpienia przez 15 lat, aż do śmierci. Aby jednak uniknąć sensacji, Rita prosiła Chrystusa, by rana była ukryta, ale by pozostały cierpienia. Tak się też stało. Rita odznaczała się posłuszeństwem, duchem modlitwy i cierpliwości. Będąc prostą i niewykształconą osobą, osiągnęła szczyty kontemplacji.

    Święta Rita z Cascia Zmarła na gruźlicę 22 maja 1457 r. w Cascii. Tam spoczywa jej ciało nienaruszone do dziś. Sanktuarium Świętej, obejmujące jej rodzinny dom w Rocca Porena oraz klasztor i kościół w Cascii, w którym została pochowana, jest miejscem tłumnych pielgrzymek. Sława świętości zaczęła ściągać do grobu Rity wielu pielgrzymów. Przy jej grobie działy się nadzwyczajne rzeczy, które sławą napełniły tamtejszy klasztor. Kiedy po kilku latach wybuchł w kościele gwałtowny pożar, mimo że spalił się cały kościół, cyprysowa trumna z ciałem Rity pozostała nietknięta. Zaczęły mnożyć się wizerunki i modlitwy do służebnicy Bożej. Papież Urban VIII w roku 1628 zatwierdził jej kult. Jednak jej uroczysta kanonizacja odbyła się dopiero w roku 1900. Dokonał jej papież Leon XIII, nazywając św. Ritę „drogocenną perłą Umbrii”. Św. Rita jest patronką w sprawach trudnych i beznadziejnych. Jest opiekunką wielu dzieł charytatywnych i bractw.

    W ikonografii Święta przedstawiana jest w stroju zakonnym – w czarnym habicie i w białym welonie, z cierniem na czole. Jej atrybutami są: dwoje dzieci, krucyfiks, cierń, figa, pszczoły, róża.

    Saint Rita of Cascia (język polski)

    Święta Rito z Cascia, patronko spraw najtrudniejszych i beznadziejnych – miej nas wszystkich w opiece!

  90. Re.77
    Pani/e Marost.

    Miało to być (te ‚rewelacje z artykułu) z „Osoba i czyn” Karola Wojtyły.
    Jednak pech (dla Pana) chciał, że tę książkę „Osoba i czyn” posiadam.
    I nie tylko, że posiadam, ale i ją kiedyś dość solidnie przestudiowałem.
    Skoro tu nastąpiła kompromitująca wpadka to dawaj z innej beczki i moje (‚Marast’-owe) musi być na wierzchu. Zresztą i tak smród ludziom w głowie pozostanie po tym artykule – dobre i to?

    Teraz dla podparcia tegoż smrodu ‚Marost’-owi coś zaginęło – bo nie innym – i przywołuje ks Luigi Villa,n nie wskazując na źródło z tym co ‚Marost’-owi zaginęło i przypisało się Karolowi Wojtyle i że to niby miało być (lub wynikać) w „Osoba i czyn”.
    Znaczy się w ten sposób – z tym zaginięciem – nic się nie wyjaśniło, a wręcz przeciwnie – przeszło się na styl insynuacji dla podtrzymania pomyj wylanych jako tezy w artykule.
    Skąd my znamy ten styl?
    Przyjmując taki styl czym się różnimy od tych których postępowanie krytykujemy, zwalczamy? Pytam czym???

    Pani Zofia ma rację.

    Z Karolem Wojtyłą (a potem JPII) łączy się nierozerwalnie kontekst stricte polski w wielorakich wymiarach – również politycznym, a i samego bytu Narodu Polskiego.
    Tak – chodzi o podzielenie Polaków-katolików na tle JPII i trzymania ich dalej za twarz.
    I nie istotne tu są pobożne intencje takiej czy innej osoby – liczy się to, jaki będzie skutek, a skutek będzie taki, jaki podaje Pani Zofia.

    Obowiązkiem chrześcijanina (katolika) jest współuczestniczenie z Jezusem Chrystusem w dziele wyprowadzenia – w ostatecznym rozrachunku – dobra z sytuacji, po ludzku patrząc, nawet najgorszych.

    Czy w całym dorobku Karola Wojtyły, a potem Papieża, nie ma rzeczy dobrych (omijając rzeczy błędne), które chrześcijanin (katoliki) powinien podjąć i przyjąć jako własne i na nich budować?

    A może ci widzący tylko samo zło w osobie JPII (Karola Wojtyły) nie znają lub nie chcą widzieć rzeczy dobrych i cennych związanych z Karolem Wojtyłą?

    Zacietrzewienie i ciągły zwrócony wzrok w kierunku zła jest w ostatecznym rozrachunku współpracą z diabłem.

  91. Marucha said

    Re 90:
    Panie Józefie, nie wiem, o jakiej „kompromitującej wpadce” Pan mówi. Czy Pan neguje istnienie artykułu ks. Villa – czy samo istnienie owego księdza?

    Zasługi Jana Pawła II dla Polski są bardzo wątpliwe, szczególnie w świetle Jego licznych pro-globalistycznych wypowiedzi oraz namawiania Polaków do wejścia do lucyferiańskiej Unii. A przy Jego ówczesnym autorytecie wystarczyło by jedno Jego słowo, aby Polacy zagłosowali na „nie”…

    A „duch, który zstąpił” na polską ziemię, to chyba nie taki, o jaki nam chodziło.

    Nie, nie widzimy samego zła u Jana Pawła II. Nie negujemy nawet Jego osobistej świętości. Nie przypisujemy Mu (przynajmniej ja osobiście) celowo złych zamiarów. Ale jak Pan SAM NAPISAŁ:
    I nie istotne tu są pobożne intencje takiej czy innej osoby – liczy się to, jaki będzie skutek…
    Jakie są skutki w Kościele, każdy widzi i szkoda sobie strzępić język.

  92. W artykule powołano się w tych „Sztańskich wersetach” (za p. Kapslem) na Karola Wojtyłę i jego książkę „Osoba i czyn” – i o tym mowa. Teraz nagle już rejterada i ma to wynikać z czegoś innego – a gdzie jest podane źródło tego czegoś innego?.

    Nie można iść drogą powielania czyichś błędów (niezależnie o intencje).
    To co Pan zacytował z mej wypowiedzi dotyczy stanu tu i teraz, dotyczy DZIŚ!!!!!!!!!!
    Dotyczy nas tu i teraz żyjących.

  93. marost said

    Marost powiedział/a

    2012-10-22 (poniedziałek) @ 17:03:01

    Wiem kto jest w posiadaniu Osoba i czyn z 1969 r. Jesli pana Gajowego w dalszym ciagu to interesuje prosze o kontakt.

  94. Marucha said

    Re 92:

    Panie Józefie,
    Chyba ustaliliśmy już pewne rzeczy:

    1. Owe tezy, które Pan zwie szatańskimi wersetami, nie są żywcem skopiowane z książki Karola Wojtyły „Osoba i czyn”.

    2. Zdaniem ks. Luigi Villa tezy owe wynikają jednak z treści.ww ksiązki i odzwierciedlają (przynajmniej ówczesne) poglądy Karola Wojtyły.

    3. Osoba ks. Villa jest dobrze znana wśród osób obeznanych z tematyką i cieszy się dużą reputacją. Podejrzewanie go o jawne fałszerstwa jest bezpodstawne.

    4. Podany jest link do numeru czasopisma Chiesa Viva (wydawanego właśnie przez ks. Villa) poświęconego w całości pontyfikatowi Jana Pawła II, gdzie wszystkie tezy są explicite napisane:
    http://www.chiesaviva.com/430%20mensile%20fra.pdf

    Czego Panu jeszcze brakuje do kompletu? Jakich źródeł? O jaką rejteradę chodzi?

    Jedyne, co Pan może zrobić, to w oparciu o treści zawarte w posiadanej przez Pana książce „Osoba i czyn” udowodnić, iż ks. Lugi Villa się myli. Cytaty mile widziane.
    A więc czekamy na zbijanie jednej tezy po drugiej.

    PS. Dla ułatwienia – ściągnąłem ów egzemplarz Chiesa Viva do gajówki:
    https://marucha.files.wordpress.com/2012/10/chiesa_viva_430.pdf

  95. Re.93
    Skoro ‚Marost’ wie kto jest w posiadaniu
    to ‚Marost’ może poprosić tego ktosia o zrobienie (i przesłanie również ‚Marost’) skanów z twierdzeniami przywołanymi w artykule – jakoby miały one być zawarte (lub wynikać) z książki „0soba i czyn” Karola Wojtyły.
    ‚Marost’ podesłał ten artykuł. ‚Marost’ w tym współuczestniczy.
    ‚Marost’ nam tu to udowodni.

  96. j said

    Ad.89- Kapsel
    Ad.90 – Jozef Bizon

    Barka (Pójdź za mną)
    Pierwsza edycja śpiewnika z „Barką”

    Po raz pierwszy nuty i słowa „Barki” pojawiły się w śpiewniku „Radośni przed Panem” zredagowanym przez ks. Stanisława Skopiaka sdb..
    Wówczas pieśń nosiła nazwę „Pójdź za mną”. W śpiewniku śpiewom towarzyszą wprowadzenia oraz modlitwy. Poniżej przezentujemy słowa pieśni oraz wprowadzenie i modlitwę do niej.
    Wprowadzenie:

    Chrystus powołuje niektórych ludzi do szczególniejszego zjednoczenia z Sobą. Byli to Apostołowie w czasach ewangelicznych, ale ich posłannictwo trwać będzie do końca wieków. W pierwszym rzędzie dzieło dzieło to należy do biskupów, którzy są stróżami i przekazicielami tradycji apostolskiej. Biskupi wraz z pomocnikami swymi, kapłanami i diakonami, objęli posługiwanie duchowe we wspólnocie, stając w zastępstwie Boga na czele trzody, której są pasterzami. Ale i ludzie świeccy zrzeszeni w Ludzie Bożym są powołani do współpracy w dziele głoszenia Dobrej Nowiny. Stąd też każdy, kto wierzy w Chrystusa, jest powołany do tego, aby stać się „rybakiem ludzi”. Chrystus potrzebuje mych dłoni, mych ust, mych życzliwych oczu i przede wszystkim mego miłującego serca, aby móc miłować i zbawiać świat.
    Modlitwa:

    Panie, chrzest św. włączył nas do Twego Kościoła. Dopomóż nam swoją łaską, abyśmy umieli odpowiedzieć wspaniałomyślnie na Twoje wezwanie „Pójdź za mną” i każdego dnia czuli w sobie odpowiedzialność za braci, z którymi żyjemy i pracujemy. Uczyń nas na co dzień rybakami ludzi. Jesteśmy gotowi zwalczać w sobie małostkowość i nieśmiałość. Wspomagaj nas nieustannie i pouczaj. Przez Chrystusa Pana naszego.
    Amen
    Słowa
    1.

    Pan kiedyś stanął nad brzegiem,
    Szukał ludzi gotowych pójść za Nim;
    By łowić serca
    Słów Bożych prawdą.
    Ref.:

    O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś,
    Twoje usta dziś wyrzekły me imię.
    Swoją barkę pozostawiam na brzegu,
    Razem z Tobą nowy zacznę dziś łów.
    2.

    Jestem ubogim człowiekiem,
    Moim skarbem są ręce gotowe
    Do pracy z Tobą
    I czyste serce.
    3.

    Ty, potrzebujesz mych dłoni,
    Mego serca młodego zapałem
    Mych kropli potu
    I samotności.
    4.

    Dziś wypłyniemy już razem
    Łowić serca na morzach dusz ludzkich
    Twej prawdy siecią
    I słowem życia.
    Ostatnia zwrotka

    Po śmierci Ojca św. Jana Pawła II ks. Biskup Józef Zawitkowski napisał jeszcze jedną, ostatnią zwrotkę „Barki”.
    5.

    O Panie, dalszy rejs odwołany
    Bo Sternika do Siebie wezwałeś
    A nam brak siły
    Nadzieja zgasła
    Ref.:

    O Chryste, przecież burze szaleją
    Ratuj Barkę, bo bez Ciebie zginiemy
    Nie lękajcie się, a wypłyńcie na głębię
    Cała naprzód, nowy świta już dzień.

    Jan Paweł II (1920-2005)-BARKA

    http://www.parafiakozle.pl/liturgia/piesni/barka.html

  97. marta1 said

    ale nad czym sie tu zastanawiac??
    Czyny papieza swiadcza o Nim. Caly ten cyrk w kolejnych swietokradczych, bluznierczych Asyzach ,ktorym on przewodniczyl, herezeje i apostazje powtarzane az do znudzenia?? .
    Malo wam tego jeszcze??
    Juz sam fakt, ze On i Benedykt 16 twierdzili w swoich przemowach, ze muzulamnie i Zydzie wierza w „tego samego Boga” powinien wystarczyc za niezbity dowod z kim mamy do czyniania.
    Prosze sobie poczytac w Ewangelii np. sw Jana, co sam Chrystus mowil na ten temat:. „kto nie wierzy we Mnie , nie wierzy w Mego Ojca”
    „Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.
    „Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś NIE wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży»
    „Ojciec bowiem nie sądzi nikogo, lecz cały sąd przekazał Synowi, aby wszyscy oddawali cześć Synowi, tak jak oddają cześć Ojcu. Kto nie oddaje czci Synowi, NIE oddaje czci Ojcu, który Go posłał.” .
    Tych fragmentow jest cala masa.
    Zydzi i muzulmanie oraz inni, ktorzy NIE wierza w Chrystusa jako Syna Bozego, rownemu Bogu Ojcu i Duchowi Sw, Nie wierza w tego samego Boga co prawdziwi katolicy.
    Takie gadanie, ze niby Zydzi i muzulmanie „wierza w tego samego Boga” jest klamstwem,herezja, apostazja, zaprzeczeniem Biblii i tradycji apostolskiej.

  98. hjk said

    Czy ekskomunikowano Künga, Lubaca, de Chardina etc?

    Kueng i Chardin dostali zakaz nauczania, ten drugi był ostrzej nawet potraktowany, chyba nawet suspendowany, nie wiem czy dzieła nie były na indeksie, bo chyba jeszcze wtedy istniał… I ew. „dowodem” byłoby tu to, ze zostały wydane w polskim przez postepowy „PAX” czy tam „Znak”. Też nie wiem jak było z Lubakiem.

    . Zdaniem ks. Luigi Villa tezy owe wynikają jednak z treści.ww ksiązki i odzwierciedlają (przynajmniej ówczesne) poglądy Karola Wojtyły.

    Jedyne, co Pan może zrobić, to w oparciu o treści zawarte w posiadanej przez Pana książce “Osoba i czyn” udowodnić, iż ks. Lugi Villa się myli.

    Otóż nie – to zwolennicy ks. Villi muszą udowodnić, ze tezy te WYNIKAJĄ z pracy ks.K.Wojtyły w sposób konieczny i zacytować stosowne fragmenty, bo w cywilizowanych na spsoób łaciński swiecie przyjeło się, ze udowadnia ten, kto twierdzi, a nie ten, co neguje czy wątpi. Podobnie w sytemie prawa jest domniemanie niewinnosci, natomiast sąd i prokuratura maja udowodnic winę, a nie podejrzany niewinnosć, tzn. ze nie jest wielbłądem…

    To nie jest sąd nad Wojtyłą, a dyskusja o charakterze około-naukowym. Tu nie ma podejrzanych. Tu są tezy, którym Panowie zarzucacie fałsz. Udowodnijcie więc swoje zarzuty, obalcie tezy. – admin

  99. Krzysztof Jakub said

    Ciekawe tezy, z częścią się zgadzam, z częścią nie mogę. Nowy Testament nie ma tylko znaczenia filozoficznego. Ma znaczenie praktyczne. Bóg nie jest widzialnym. Nasze relacje z innymi Ludźmi owszem, są istotne, a nawet kluczowe. Nowe Przykazanie ma wiele aspektów, ale najpierw się rozpatruje znaczenia bezpośrednie, a dopiero potem symboliczne. Uczniów Jezusa się rozpoznaje po tym, że traktują innych Ludzi z szacunkiem. Wydarzenia opisane w Nowym testamencie są relacją z usuwania z religii-systemu społecznego-narzędzia negatywnej inżynierii społecznej, jaką jest koncepcja grzechu pierworodnego. Są relacją z przywracania religii (która pokomplikowawszy zapisy objawień i dopisując swoje „niezbożne prawa” zawłaszczyła sobie funkcję dominowania społeczeństwa) jej właściwej roli-pomocniczej, organizacyjnej. Są też relacją ze sposobów nauczania. Są w nich wspomniane priorytety. Generalnie, chodzi o sposób wychowywania-socjalizacji i kształcenia Dzieci. Wczesne chrześcijaństwo: Ortodoksyjne poszło tą drogą, obecne ortodoksyjne jest tej drogi znacznie bliżej, niż zachodnie: rzymskie, które wiedzę przekazaną przez Jezusa wykorzystało do ponownego umocnienia negatywnej inżynierii społecznej i zniszczyło bądź schowało większość stworzonych na początku narzędzi i literatury.
    Karol Wojtyła był m.in. filozofem, czyli współczesnym humanistą. Jednak prawdziwy humanista to ten, który ma przegląd całości Kultury, nie koniecznie dogłębny, ale nie pozbawiony ani przeglądu wiedzy technicznej, ani tzw. obecnie „humanistycznej”. Także dialog ważna rzecz.

    Co mogę powiedzieć na temat duszy? W Księdze Genesis jest wspomniana „dusza żywiąca” w momencie, kiedy Bóg „mówi”, że „oto dałem Wam, i wszystkiemu, co ma duszę żywiąca rośliny zielone na pokarm”. Rośliny zielone prowadzą proces fotosyntezy, którego bezpośrednim produktem jest glukoza, będąca z kolei paliwem dla mitochondrium. Równowaga pomiędzy procesem fotosyntezy, a oddychania tlenowego, jest dla mnie „równaniem Raju”. To tak w uproszczeniu. W Księdze Genesis jest też napisane, że Na Ziemi najpierw pojawiły się rośliny zielone, potem zwierzęta,a na końcu człowiek. Z tym zgadzają się ewolucjoniści. Bóg zaś „widział, że było dobre”, co znów może być analogią doboru naturalnego. Jezus uczył Ludzi przez analogie, Apostołów zaś bezpośrednio. Nowy testament powstał dużo później, niż opisywane zdarzenia miały miejsce, Na bazie wiedzy wtedy przekazanej, i dopracowanej. To sa ciekawe, wartościowe przemyślenia, i warto je odzyskać. Nie można o Biblii rozmawiać tylko w aspekcie filozoficznym. Tak, jak Karol Wojtyła mówi, pewne aspekty Rzeczywistości można dowodzić, definiować: nadawać im imiona, a inne nie, i w te można tylko uwierzyć. Ale warto, skoro tysiące lat temu Te „inne aspekty” opisały ewolucje Życia na Ziemi, oraz równowagę pomiędzy fotosyntezą a oddychaniem tlenowym, wspomniały mitochondrium. Nie można tego lekceważyć, nie warto.

    To tylko wstęp, książki tu pisał nie będę, zresztą, są już napisane.

    Polecam obejrzeć Ikonę (inny sposób zapisu) „zstąpienie Chrystusa do piekieł”: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/ae/Descent_into_hell-Russian_Museum.jpg , którą podarował Benedyktowi Metropolita prawosławny Hilarion w czasie wtorkowego spotkania http://pl.radiovaticana.va/Articolo.asp?c=631379 . Ona pokazuje wyraźnie zakończenie negatywnej inżynierii społecznej realizowanej poprzez straszenie Ludzi piekłem i obciążanie grzechem hipotetycznych przodków. Spotkanie to mogło nam umknąć, bośmy się wszyscy bawili w Narodowym Basenie. Ikony zaś nie są „infantylną sztuka sakralną”, a sztuką, która jest adresowana w pierwszej kolejności do Dzieci, zgodnie z tym, że każdy z nas najpierw jest Dzieckiem, i odsłaniające wraz z rozwojem Percepcji coraz więcej szczegółów i w odpowiednim momencie również treści symbolicznych. Ikony są majstersztykami, z technicznego punktu widzenia, stąd były i są niszczone przez kręgi zainteresowane podtrzymaniem dominacyjnych możliwości religii, które to kręgi można nazwać „antychrystem”, „zła intencją”, szatanem, Rzymem, systemem, Iluminati, jakkolwiek. Po prostu zło.

    Religie zachodniochrześcijańskie stosują na Dzieciach od chrztu do pierwszej Komunii negatywną inżynierię społeczną, którą u tych, które w kościele zostają, kontynuują, ale sama ucieczka po komunii nie pomoże. Jest za późno. Współczesna religia: technokracja korzysta z tego intelektualnego gwałtu, i go wzmacnia. Technokracja jest religią, nowoczesną, o poprawionej, poprzez amputację wiary w Boga, efektywności, korzystającej z tych samych narzędzi, co religie zachodniochrześcijańskie, w tym samym celu.

    Tyle, że powyższy akapit jest pewnym uproszczeniem. Tu nie chodzi o całość religii, tylko o pewien ich aspekt, właśnie owego antychrysta. Tą ideę. To narzędzie, zło.

    Religii się nigdy nie pozbędziemy, są potrzebne, i dla tego trzeba je wyczyścić, tak, jak zawsze trzeba było, co relacjonuje głównie Stary Testament. Także warto je czytać, z dzisiejszą wiedzą, i z Nowym Przykazaniem jako filtrem na dopisane i wypaczone treści przedstawiane jako „wola boża”: „bezbożne prawa”. Biada tym, co je popisali. Ale to już aspekty nie do rzeczowej analizy.
    Racjonalnie, to trzeba sie skupić na Życiu, o czym mowa jest w całej Biblii, dobrym Życiu. Definicji Życia taka wielość, jak Imion Boga, nikt nie zna „jednej jedynej”, a każdy żyje. .
    Jestem Rasta, Wierzę w Jednego Boga, tego samego we wszystkich religiach, nie jestem religijny, jestem po inżynierii środowiska, ale nie pracuję w zawodzie, ani dla korporacji. Po co to piszę? żeby było jasne, że WIEM, jaka jest różnica pomiędzy „wierzyć” a „wiedzieć”. Kolejność jest istotna. wiedza tylko doprecyzowuje pewne kwestie, nie wszystkie.

    Pozdrawiam, KJ

  100. Kapsel said

    Re 96
    Pani J

    Ale i ludzie świeccy zrzeszeni w Ludzie Bożym są powołani do współpracy w dziele głoszenia Dobrej Nowiny. Stąd też każdy, kto wierzy w Chrystusa, jest powołany do tego, aby stać się “rybakiem ludzi”. Chrystus potrzebuje mych dłoni, mych ust, mych życzliwych oczu i przede wszystkim mego miłującego serca, aby móc miłować i zbawiać świat.

    Zdziwiony powiedział/a

    Dekret o apostolstwie świeckich “APOSTOLICAM ACTUOSITATEM”

    POWOŁANIE ŚWIECKICH DO APOSTOLSTWA

    Stan małżeński i rodzinny, bezżenność lub wdowieństwo, sytuacja chorobowa, działalność zawodowa i społeczna winny wyciskać na tej duchowości świeckich swoiste znamię. Niech więc świeccy nieustannie rozwijają otrzymane przymioty i zdolności odpowiadające owym warunkom życia i niech używają właściwych sobie darów, otrzymanych od Ducha Świętego. Poza tym świeccy, którzy idąc za swym powołaniem, wstąpili do któregoś ze stowarzyszeń lub instytutów zatwierdzonych przez Kościół, niech zarazem usiłują przyswoić sobie wiernie szczególne znamię życia duchowego, właściwe tym instytutom.
    Niech również cenią sobie wysoko kwalifikacje zawodowe, zmysł rodzinny i obywatelski oraz cnoty odnoszące się do życia społecznego, jak: uczciwość, poczucie sprawiedliwości, szczerość, uprzejmość, siłę ducha, bez których nie może się utrzymać życie prawdziwie chrześcijańskie.
    Doskonałym wzorem takiego życia duchowego i apostolskiego jest Najświętsza Maryja Panna, Królowa Apostołów, która w czasie życia ziemskiego, podobnego do innych, pełnego trosk rodzinnych i pracy, jednoczyła się zawsze najściślej ze swoim Synem i współuczestniczyła w całkiem szczególny sposób w dziele Zbawiciela; teraz zaś wniebowzięta, “dzięki swej macierzyńskiej miłości opiekuje się braćmi swego Syna, pielgrzymującymi jeszcze oraz narażonymi na niebezpieczeństwa i utrapienia, dopóki nie zostaną doprowadzeni do szczęśliwej ojczyzny”. Niech wszyscy z wielką pobożnością oddają jej cześć i niech powierzają jej macierzyńskiej opiece swoje życie i apostolstwo.

    całość tutaj

    https://marucha.wordpress.com/2012/08/31/kard-j-meissner-fsspx-musi-w-calosci-przyjac-nauczanie-papieza-i-ii-soboru-watykanskiego/#comment-196634

  101. Re.94
    Panie Marucha.
    to nie ja mam udowodnić tezy stawiane w artykule rzekomo w oparciu o „Osoba i czyn” Karola Wojtyły. Trik, który Pan zastosował obecnie nagminnie jest stosowany w sądach polskich – ze skutkami jak pokazuje to w swych klipach p. Marek Podlecki na .http://www.monitor-polski.pl/

    Panie Gajowy
    – czy chodzi o to, aby po nas choćby potop dla Narodu Polskiego?

    Widzi Pan chyba kto siedzi na karku Narodu Polskiego i jak pięknie zostanie to przez nich wykorzystane do podzielenia na wieki Polaków – ku chwale tych co siedzą Polakom na karku. Chyba o to nam nie chodzi?

  102. Re.98. – Krzysztof Jakub.

    „Ciekawe tezy, z częścią się zgadzam, z częścią nie mogę. ”

    To proszę konkretnie wskazać z którymi tezami się p. zgadza, a z którymi nie – i że te tezy wynikają z książki ks. Karola Wojtyły „Osoba i czyn”

    Bo tak na okrętkę – dla zmylenia adwersarza i czytelnika – to sobie można mówić i mówić.

  103. Teresa said

    Grzegorz Braun powiedzial publicznie, ze w latach 1980 szly z USA dolary do Polski przez Watykan na rozbudowe tajnych sluzb Mossadu w Polsce. Dzisiaj Mossad ma sie dobrze w Polsce, morduje skrycie Polakow, ktorz sa przeciwko zydowskiemu panowaniu nad Polakami. Polakow, ktorzy chca intronizacji Jezusa Chrystusa na krola Polski i wprowadzeni Jego praw.
    To jest tez owoc pontyfikatu JPII.
    Wojtyla byl zydem, ktory udawal Polaka i katolika, on zyl w klamstwie. Taki czlowiek nie moze byc przykladem do nasladowania,a tym bardziej swietym. To byl kon trojanski w Kosciele. Obecny kult JPII przypomina kult jednostki np. Pilsudskiego czy Stalina. Uwazam, ze p. Bizon ma sprany mozg przez media ,tak jak wiekszosc ludzi w Polsce. Potrzebuje modlitwy o uwolnienie od falszywych i narzuconych przekonan.
    Podejrzewam, ze za niektorymi komentarzami tutaj, ukrywaja sie urzednicy Kurii Krakowskiej, ktorzy bronia JPII.
    Jeszcze raz zachecam do zapoznania sie z wierszami Wojtyly z okresu gimnazjum, ktore wg oficjalnych obwieszczen, sie nie zachowaly. Znam osoby ktore te wiersze czytay i te wiersze gdzies sa. Z tego okresu wiersze sa najciekawsze, bo pokazuja prawdziwe oblicze tego kryptozyda.
    Do Wojtyly odnosza sie slowa Mickiewicza ‚z matki obcej’ oraz ze to byl czlowiek o ‚trzech obliczach’.

  104. Re.102

    Ooooooooooooooooo – kolejna apostołka inaczej nam się tu objawiła.

  105. Kapsel said

    Re 100
    Pan Józef
    …Widzi Pan chyba kto siedzi na karku Narodu Polskiego i jak pięknie zostanie to przez nich wykorzystane do podzielenia na wieki Polaków – ku chwale tych co siedzą Polakom na karku. Chyba o to nam nie chodzi?..

    Wykorzystane i to….. w TRI MIGA !!!

    http://radtrap.wordpress.com/2012/10/22/osoba-i-czyn/#more-10307

    http://radtrap.wordpress.com/tag/jan-pawel-ii/

  106. Add.103
    Dla jasności sprawy
    Użycie „kolejna apostołka” dotyczy mego doświadczenia z innego blogu niż Gajówka.

  107. Teresa said

    Pan Jezus powiedzial, ze ; Prawda was wyzwoli
    A wiec Polakow z okupacji zydomasonerii wyzwoli Prawda, a nie strach przed podzialami. Zydzi juz nas podzilii.
    Prawda jest atrybutem Boga , a strach atrybutem szatana.

  108. j said

    Ad.102 -Teresa
    Kochana Pani Tereniu! Widze, ze pani specjalistka od koni, od papiezy, od poezji, od wiary katolickiej…. 🙂
    Ho ho ho….. 🙂 🙂 🙂

    Mam propozycje nie do odrzucenia – jesli Pani nie chce odgrywac tu oslicy (niewazne czy trojanskiej czy telawiwskiej) – to naprawde prosze sobie dac spokoj z ta prymitywna agitka 🙂
    Hadko czytac!

    Katolicki po korzonki wlosow Grzegorz Braun powiedzial cos, i owszem, ale albo Pani ma klopoty z rozumieniem jezyka polskiego albo z ta oslica jest cos na rzeczy 🙂
    _________________________________

    „…..Skąd to wia­do­mo?

    Na po­cząt­ku lat 90 opu­bli­ko­wa­na zo­sta­ła książ­ka ame­ry­kań­skie­go ba­da­cza i pu­bli­cy­sty Pe­te­ra Schwe­ize­ra „Vic­to­ry” – Zwy­cię­stwo. Czy­ta­my w niej o tym, jak to w ra­mach woj­ny z „Im­pe­rium Zła”, pro­wa­dzo­nej przez ad­mi­ni­stra­cję Re­aga­na, szef CIA – Bill Ca­sey uzy­skał obiet­ni­cę współ­pra­cy z jed­nej stro­ny od Wa­ty­ka­nu a z dru­giej wła­śnie służb izra­el­skich, któ­re w ra­mach po­ro­zu­mie­nia i współ­pra­cy z Ame­ry­ka­na­mi mia­ły udo­stęp­nić, ale też roz­bu­do­wać swo­je siat­ki w PRL. Mo­ja hi­po­te­za ba­daw­cza jest ta­ka, że „coś”, co za ame­ry­kań­skie pie­nią­dze zo­sta­ło zbu­do­wa­ne i roz­bu­do­wa­ne w la­tach osiem­dzie­sią­tych przez Izra­el, nie zo­sta­ło za­pew­ne w try­bie na­głym zwi­nię­te czy zli­kwi­do­wa­ne. A za­tem są­dzę, że i dla pań­stwa Izra­el nie ma w War­sza­wie ta­jem­nic po­li­tycz­nych, a je­go agen­tu­ra jest jed­ną z naj­licz­niej­szych w Pol­sce…..”

    http://kossobor.nowyekran.pl/post/64901,wazny-wywiad-z-grzegorzem-braunem

  109. Teresa said

    re; 107
    Nie te wypowiedz Brauna mialam na mysli, chodzi o wypowiedz dla Polonii z przed roku.

  110. Re.108
    Może mu się już zdezaktualizowało – znaczy się Braunowi.
    Nie lepiej to pooglądać te korzonki?

  111. Z zezem said

    @100
    Dawaj te wiersze na tapete,judzicielko,a jezeli ich nie masz,to popros Grosa ,on Ci to zalatwi.SRULE w akcji !!! no nie???

    Wyjatkowo parchata zgraja.

  112. Z zezem said

    @110
    oczywiscie dotyczy wpisu #102

  113. Re.110
    Chyba miało być @102 a nie 100.

  114. grypa666 said

    Józek 103 i 105
    mam nadzieję, że nie przyrównujesz Teresy do Vismayi (Wieslawy), bo byłoby to kolejne spodlenie jej przez ciebie w ostatnich dniach…
    http://www.grypa666.wordpress.com/2012/10/15/katolikomedia/
    Vismayi daleko do rasizmu i płycizny Teresy, a Braun niejedną bzdurę pakuje, jak Michałkiewicz, Macierewicz i in. ałtorytety katolików polskich.
    Więcej zdziałasz dla sprawy i swej reputacji dysputując meritum komentu zamiast atakować ad hominem.
    Argument Teresy jest tak łatwy do zbicia… no ale za niską kulturę dyskutowania wyleciałeś kiedyś z redakcji Grypa666.

  115. Krzysztof Jakub said

    Re: 101
    Józef Bizoń:

    Nie wiem, dla czego miałbym twierdzić, że te tezy wynikają z lektury wspomnianej książki. Ja jej nie czytałem. Nie wypisywałem też tych tez, przeczytałem je, i napisałem: „Ciekawe tezy, z częścią się zgadzam, z częścią nie mogę. (i dalej)”

    Nie mogę się zgodzić np. z:
    „Teza 17:
    Jedyne realne wytłumaczenie treści Nowego Testamentu nosi charakter filozoficzny.” z wielu względów, co starałem się wstępnie przybliżyć. Treści Nowego Testamentu maja również inne, praktyczne znaczenia, o czym na prawdę można i trzeba rozmawiać, dużo, dużo więcej, niż jeden komentarz pod artykułem. Nowy Testament jest tylko częścią Pism z tamtego okresu, kompilacją, której lektura jest wystarczająca, żeby zorientować się, jak szeroki zakres obejmowała tamta działalność. Informacje zawarte w tej kompilacji okazały się wystarczające, żeby przetrwać ikonoklazmy, palenie ksiąg, zwalczanie zdobyczy chrześcijaństwa i kolejne warstwy przekłamań nałożone przez „system”, właśnie religie, rozmaite, sprzeczne z Ewangeliami, dogmaty, miedzy innymi ten o nieomylności papieża.
    Zgadzam się z potrzebą dialogu, bardzo chętnie go podejmuję, z efektami, o których się Panu jeszcze najprawdopodobniej nie śniło.
    Karol Wojtyła m.in. zalecił przyjrzeć się Ikonie Częstochowskiej, ortodoksyjnej Ikonie, jednej z całego nurtu http://pl.wikipedia.org/wiki/Hodigitria Tradycja chrześcijańska przypisuje autorstwo tego nurtu św. Łukaszowi Ewangeliście. Miał je napisać na deskach stołu, przy którym miała miejsce „Ostatnia Wieczerza”, której znaczenie również wypaczają dogmaty. Chleb i wino to najprawdopodobniej narzędzia do czyszczenia Ikon, utrzymywania ich w Dobrej kondycji. Ikona Częstochowska pojawiła się w Polsce, i w innych miejscach najprawdopodobniej jako odpowiedź na kierowanie uwagi chrześcijan na rozpatrywanie śmierci Jezusa jako „remedium na problemy”. Śmierć nie jest meritum chrześcijaństwa. To Życie i Rozwój, nie zaburzany negatywną inżynierią społeczną są kluczowe. Tą negatywną inżynierię społeczną dość dokładnie obrazuje „twórczość” flamandzkich „realistów”, u nas realizowaną m.in. rękami niejakiego Veit Stoß-a
    Ikona Częstochowska pokazuje Zbawiciela jako spokojnie wychowywane, ubrane zgodnie z warunkami atmosferycznymi, uczące się, zgłaszające, jak to w szkole, Dziecko. Obraz diametralnie różny od tego: http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Krucyfiks_Wita_Stwosza_03.jpg&filetimestamp=20090406115752 .
    Tyle tytułem „nadstawiania drugiego policzka” z mojej strony. Dialog, panie Józefie. Napisałem, z którą np. tezą się nie zgadzam. Napisałem też, z którymi się zgadzam, bez wyszczególniania. Przedstawiłem też „swoje” tezy. Możemy dialog podjąć, w tym celu proszę powiedzieć, do czego w mojej wypowiedzi chce się Pan odnieść, albo co mam przybliżyć. Z góry uprzedzam, że „odbijanie piłki”, „intelektualny tenis” zwany błędnie „dyskusją”, mnie nie wciągnie. Ma już tego dosyć, stąd częściowo biorą się „moje” poszukiwania. Ten sposób prowadzenia „dyskusji” Pan opisał jako: „Bo tak na okrętkę – dla zmylenia adwersarza i czytelnika – to sobie można mówić i mówić.”, ja go nie zaprezentowałem, za to rozpoznaje go jako efekt tej negatywnej inżynierii społecznej, o której mówię.
    Napisałem, że religie zachodniochrześcijańskie przeprowadzają gwałt intelektualny, na Dzieciach. Nie napisałem, że świadomie, aczkolwiek nie wykluczam takiej opcji. Napisałem, ze to antychryst, idea przeciwna treściom zawartym w Nowym Testamencie. Nazywam to gusłem, działającym, bo opartym o mechanizmy procesu socjalizacji.
    Również zgadzam się, ale nie na zasadzie „L=P”, tylko na zasadzie analogii, z „Teza 16: Objawienie Boże jest niemożliwe do udowodnienia.” Nie da się zapytać Niemowlęcia, jaki wpływ na Jego Rozwój ma umieszczanie go w przestrzeni, gdzie znajduje się realistyczny obraz zwłok ludzkich, i nie przekazanie Mu (temu Niemowlęciu), poprzez strach odczuwany przez Matkę, że to jest oznaka niebezpieczeństwa. Również trudno pytać Dziecko o wpływ na Jego rozwój konieczności wymyślenia sobie listy grzechów, i przyznanie się do nich obcemu człowiekowi. A także wpajania Mu koncepcji, że wiszące na krzyżu, zakrwawione zwłoki sa wyrazem miłości, oraz sposobem odkupienia Jego, Dziecka, grzechów. Dziecko nie może „mieć grzechu”. dziewięciolatek uczy się bycia Człowiekie, poprzez naśladowanie Dorosłych. Jeżeli robi coś złego, to to są nasze, dorosłych, grzechy, a raczej błędy.
    Jeszcze raz: napisano w Nowym Testamencie, że Jezus nauczał Ludzi przez podobieństwa-analogie. Apostołom zaś mówił wprost. Dostrzeganie analogii to ważna umiejętność. Kojarzenie „faktów” to podstawowa funkcja, i źródło Ludzkiej Inteligencji: Rozumu. „Białogłowy do pomocy”. „Białogłowy z żebra”. Polecam ten filmik: http://www.youtube.com/watch?v=NpQko9LzLTU
    To może być Białogłowa z drugiego rozdziału Księgi Genesis. Kobieta została stworzona razem z Mężczyzną, jednocześnie, jako człowiek, szóstego dnia, o czym mówi pierwszy rozdział Księgi Genesis. Drugi Rozdział Człowieka, Kobietę i Mężczyznę razem nazywa Adamem i daje mu Białogłowę: Rozum do pomocy.
    Dzisiejsza Kultura pokazuje, jakim manipulacjom podlegają zapisy jej zdobyczy. W księdze Koheleta Król Eklezjastes napisał: „nic nowego pod Słońcem”, co skłania ku refleksji, że dzisiejsze manipulacje są analogiczne do starożytnych, podobnie, jak media, jak religie, jak Człowiek w ogóle. Kultura się zmienia, pomimo wysiłków złego, rozwija się. Poprzez analogie można odzyskać dawne zdobycze, jest to kwestia intencji, oraz hierarchii Wartości. Życie, „doczesne”, a nie to, co po śmierci. Bóg Był, jest i będzie Bogiem Ludzi żyjących, co też powiedział Jezus, zgodnie z treściami zapisanymi w Nowym Testamencie.
    Także Dialog, bardzo chętnie, jeśli taka wola, proszę powiedzieć, co mam rozwinąć? Abo, co Pan może rozwinąć?
    KJ

  116. Peryskop said

    Ten trefny import z tralalandu to jest chyba najpoważniejszy kryzys na leśnej barce od czasu naciąganego wyeksportowania Pani Agi na out.
    Bo wiedziała za dużo. A teraz wie jeszcze więcej! Pozdrawiam 😀

    Droga Pani J, przekaz 107 chyba rzetelny. Ale takie czasy nastały, że nie tylko włosów korzonki trzeba sprawdzać systematycznie, i tu i tam.
    Marek S. świetnie scharakteryzował przelotności tego typu.

    O, właśnie. Nawet vanqurestvo z odsiczą zameldowało się jak na (co)mendę !

  117. Re.113

    Do redakcji Grypa666 to ja się nie prosiłem. To ty Piotrze o to mnie prosiłeś, bo chciałeś rozruszać swój blog. .
    Nie należę do tych co idą na czyimś pasku.
    Nie należę też do tych co dają się szantażować.

    O moją reputację to się nie martwię, bo jak widać Ty o nią solennie już dbasz.
    No i zabezpieczyłem sobie (a i inni też) dla celów dowodowych te obelgi u Ciebie na grypa pod moim adresem (i nie tylko moim).
    No i nie należę też do tych co nadstawiają trzeci policzek.
    To tyle i ciesz się swoją Vismayą.

  118. MatkaPolka said

    101 Herezji Santo subito

    po polsku

    http://cyberdog.onlinewebshop.net/115.html

    po angielsku

    http://www.patrickpollock.com/101heresiesjp2.html

  119. MatkaPolka said

    POSOBOROWI „PAPIEŻE” (1)
    KS. RAMA P. COOMARASWAMY

    http://www.ultramontes.pl/posoborowi.htm

    „Zauważyłem, że zły duch buntu zwykle nie przemienia się w anioła naprawy, a stary wąż
    może się skrywać w nowym przebraniu… W ich głosie zdaje się słyszeć Jakuba,
    lecz musi pozostać wrażenie, że mają ręce Ezawa” (2).
    „Musimy kroczyć ramię w ramię z księżmi dla wspierania sprawy rewolucji”.
    Lenin

    SPIS TREŚCI
    Wstęp. (Papieska przysięga koronacyjna)
    Rozdział I. Jan XXIII
    Rozdział II. Paweł VI
    Rozdział III. Jan Paweł I
    Rozdział IV. Jan Paweł II
    Dodatek. Wybór Benedykta XVI
    Fragment książki Rama P. Coomaraswamy pt. The Destruction of the Christian Tradition, 2006, ss. 132-183, 436-437. (*)

    http://www.mostholyfamilymonastery.com/john_paul_ii_heresies_file.php

    John Paul II (manifest heretic who claimed to be Pope 1978-2005)
    By Bro. Michael Dimond and Bro. Peter Dimond

    The Heresies of John Paul II – a comprehensive presentation [PDF file]
    (This article contains all of his worst heresies, a history of his false ecumenism, and many color pictures; it’s a must read.)

    John Paul II preached the Doctrine of the Antichrist
    (This article focuses in on one heresy that John Paul II preached: that every man is Jesus Christ. This article contains the shocking proof that John Paul II was preaching that every man is God right in the Vatican, and how it specifically fit the Bible’s definition for “Antichrist.”)

    New John Paul II Photos (including another shot of John Paul II in a clear act of apostasy)

  120. MatkaPolka said

    INWOKACJA DO LUCYFERA
    Video of Benedict XVI invoking Satan in front of thousands of followers goes viral (27:30)

  121. MatkaPolka said

    INWOKACJA DO LUCYFERA
    Video of Benedict XVI invoking Satan in front of thousands of followers goes viral (27:30)

    Motto: “Rzym straci wiarę i stanie się siedzibą Antychrysta“… ( Objawienie Naszej Pani z La Salette – 1846 rok)
    Żyd Ratzinger-Tauber, zwany Benedyktem XVI, przywołuje Lucyfera podczas “mszy” Jutrzni Wielkanocnej w Bazylice Świętego Piotra w obecności tysięcy wiernych.
    OSTRZEŻENIE!!!
    Są to potężne magiczne zaklęcia więc zanim ich wysłuchasz i obejrzysz, odmów modlitwę „Ojcze nasz”.
    Inwokacja do Lucyfera na filmie 27 min. 30 sek.

    Flammas eius lúcifer matutínus invéniat:
    ille, inquam, Lúcifer, qui nescit occásum.
    Christus Fílius tuus,
    qui, regréssus ab ínferis, humáno géneri serénus illúxit,
    et vivit et regnat in sæcula sæculórum.Which translates:
    Flaming Lucifer finds Mankind,
    I say: Oh Lucifer who will never be defeated,
    Christ is your son
    who came back from hell, shed his peaceful light and is alive and reigns in the world without end.

    Tłumaczenie na język polski:
    Olśniewający Lucyfer odnajduje rodzaj ludzki
    O Lucyferze zawsze zwycięski
    Chrystus jest twoim synem
    który powrócił z piekła, rozlał swe światło pokoju i żyje panując nad światem bez końca
    Uwaga: Chrystus oznacza „zbawiciel”, kto jest w tej strasznej i bluźnierczej inwokacji zbawicielem? Z pewnością nie Jezus. Ale kto? Możemy się tylko domyślać.

    Podczas tej „mszy” padają również słowa:
    Jesteśmy legionem ( są to słowa demonów zapisane w Biblii).
    Jeśli idzie o sprawy materialne, nasza wiedza i nasze osiągnięcia technologiczne są legionem ale sięgając głębiej to spraw Boga i kwestii dobra już nie potrafimy rozpoznać.

  122. Marucha said

    Re 98, 101 itp.

    Otóż Panowie – to nie jest sąd, gdzie prokurator musi udowodnić oskarżonemu winę, a sędzia wszelkie wątpliwości rozstrzyga na korzyść podejrzanego. To nie jest nawet nic, co by sąd przypominało.

    To jest dyskusja o charakterze, może trochę przesadnie mówiąc, filozoficzno- naukowym na temat: jakie wnioski można wyciągnąć z lektury ORYGINALNEGO wydania „Osoba i czyn”.

    Otóż pan o nazwisku Hermann Humpert z owej lektury wyciągnął pewne wnioski – a ks. Luigi Villa się pod nimi podpisał i niektóre z nich opublikował w szanowanym piśmie katolickim.

    Panom się te wnioski nie podobają, więc nic prostszego, jak je obalać – jeden po drugim. Tak, jak to jest w zwyczaju w dyskusjach. Zamiast powoływać się na nie mającą tu zastosowania zasadę prawa rzymskiego.

    I, Panowie, tzw. święte oburzenie to argument, jakiego chętnie używa „Gazeta Wyborcza”. Nie spadajcie na jej poziom.

    Bez względu na prawdziwość wszystkich, czy tylko niektórych tez, Jan Paweł II zostawił po sobie wystarczającą liczbę wypowiedzi, które jednoznacznie definiują Go jako teologa i filozofa – m.in. o wspólnym Bogu chrześcijan, żydów i muzułmanów, o „starszych braciach”, o naczelnej roli człowieka w Kościele, o błogosławieństwie globalizacji, o wielkich zasługach loży B’nai B’rith, o kulturowej roli voodoo itd. itd. itd.

    Dajcie sobie spokój. Święte oburzenie nikogo rozsądnego nie przekona, a fakty są dosłownie miażdżące. Jedyne, co można zrobić, to założyć, iż Jan Paweł II (i inni papieże po Piusie XII) działali w dobrej wierze, co niniejszym czynię.

    Nb. Ks. Luigi Villa jest autorem książki (po włosku):

    Karol Wojtyla…Santo?
    del Sac. Dott. Luigi Villa,
    Editrice Civiltà, Brescia 2006

    Kto rozumie włoski, niech sobie ją zdobędzie

  123. Marucha said

    Re 99:
    To, co Pan nam chce przekazać, to – o ile zrozumiałem – m.in.:
    – Nie straszcie Piekłem
    – Grzechu pierworodnego nie ma
    – Kościół wycofuje się z „negatywnej inżynierii społecznej.
    Więcej pytań nie mam.

  124. Józef said

    Dobrze by było zapoznać się z oryginalnym tekstem z 1969 roku aby rozwiać wszelkie wątpliwości, które tutaj niektórzy z sekty wojtylian prezentują. Karol Wojtyła najprawdopodobniej wiarę katolicką utracił a wnioski takie można było wyciągnąć i bez konieczności lektury jego dzieła ”Osoba i czyn”..Za jego pontyfikatu cała tradycja KK poszła do kosza na śmieci, a ci którzy Jej bronili zostali ekskomunikowani w przeciwieństwie do jawnych heretyków.

  125. Kapsel said

    Podstawy etyki zawarte w książce Karola Wojtyły „Osoba i czyn”

    Spróbujmy napisać o Janie Pawle Drugim inaczej. Powszechne zachwyty nad mądrością papieża wydają się powierzchowne. Niniejsza praca przedstawia najbardziej reprezentatywną dla filozoficznych i etycznych poglądów książkę Karola Wojtyły. Mam na myśli wydaną w 1969 roku „Osobę i czyn”. Nie jest to lektura łatwa, albowiem wymaga od czytelnika pewnego obycia z tekstami filozoficznymi. Myśl Wojtyły kształtują dwa nurty filozoficzne: neotomizm egzystencjalny oraz fenomenologia. Tytuł książki poniekąd zdradza jej treść. Albowiem kategorie osoby i czynu stanowią bez wątpienia centralne pojęcia omawianego projektu etycznego. Dzięki temu uzyskamy możliwość bardziej świadomego zrozumienia poglądów Jana Pawła II.
    Wojtyła nie pisze bowiem łatwego poradnika postępowania etycznego. Jak każdy filozof usiłuje przede wszystkim dotrzeć on do prawdy. W tym wypadku chodzi tu, o prawdę dotyczącą ludzkiego postępowania. Stąd bierze się nacisk na kategorię „czynu” jako przedmiotu rozważań etycznych. W rozważaniach etycznych Wojtyły nie znajdziemy kolejnej wersji katechizmu, który powołując się na objawienie z łatwością rozstrzyga co jest dobre, a co jest złe. Nie oznacza to, że w omawianym tekście nie znajdziemy odwołania do Biblii czy też nauki Kościoła. Dzieje się tak jedynie w dwóch rozdziałach poświęconych zagadnieniu duszy i przykazaniu miłości. Cel książki nie jest bowiem religijny, ale etyczny. Chodzi w niej o przekazaniu takiej postawy moralnej, która nie zależałaby od wyznawanej religii czy też światopoglądu. Dla Wojtyły człowiek jest przede wszystkim osobą charakteryzującą się godnością. Osobą, która decyduje o sobie – jest wolna, a określają je dokonywane przez nią czyny.

    Dokładana analiza bytu jakim jest czyn prowadzi do postawienia szeregu pytań. Wśród nich znajdziemy uwagi na temat przyczyn czy też uwarunkowań czynu, nie mało miejsca autor poświęca zagadnieniu wpływu świadomości lub jej braku na nasze postępowanie. Takim sposobem Wojtyła spogląda na człowieka jako istotę działającą. Zwraca on bowiem uwagę, że ludzkie postępowanie świadczy o nim, że nasze postępowanie, a także sposób postępowania odsłaniają prawdę o nas samych. Można wręcz powiedzieć: pokaż mi jak działasz, a powiem ci, kim jesteś. Nasze postępowanie wyraża nasze wnętrze, to znaczy przekonania, emocje, doświadczenie i charakter. Wreszcie czyn nie wpływa jedynie na jego nadawcę, lecz także na odbiorców, jakimi są przeważnie inni ludzie. Dzięki czynom doświadczamy samych siebie, a także innych osób. Oznacza to, że dla Wojtyły człowiek stanowi przyczynę czynu, świadomy i wolny w dokonywaniu wyborów i działań byt osobowy.

    Właśnie czyn okazuje się siłą wiążącą doświadczenie ze świadomością człowieka. Należy pamiętać, że trudność czytania tej książki polega na wykorzystaniu metody fenomenologicznej przez jej autora. Mamy jednak do czynienia ze specyficzną odmianą fenomenologii, która mocno się różni od transcedentalnych rozważań Husserla. Wojtyła bowiem odrzuca kartezjański dualizm znajdujący swoje odzwierciedlenie w poglądach Husserla i stwierdza, że miejscem odsłonienia tego, co ludzkie jest świadome, wolne i odpowiedzialne ludzkie działanie, czyli ludzki czyn. Należy przy tym pamiętać, że wolne dokonywanie wyborów wiąże się przede wszystkim z odpowiedzialnością – w końcu każdy nasz czyn posiada konsekwencję. Wreszcie wolność dokonywania wyborów w mocnym stopniu zależy od świadomości. Nawet, jeśli w swoim życiu kierujemy się jakimś kodeksem moralnym przyjętym na mocy autorytetu, to powinniśmy wiedzieć, że sami odpowiadamy za wybranie takiego, a nie innego autorytetu, a także w jakim stopniu staramy się rozumieć nakazy i zakazy moralne. Oznacza to, że człowieka określa przede wszystkim wolne i świadome działanie, co sprawia, że człowiek jest przede wszystkim bytem osobowym.

    Doceniając znaczenie wolności Wojtyła nie uważa jej za wartość najwyższą. W jego rozważaniach wolność występuje jako warunek podstawowy możliwości czynu. W jednym z początkowych rozdziałów jest napisane, że: „(…) wolność najwłaściwiej unaocznia się każdemu człowiekowi w przeżyciu „mogę – nie muszę”. (…) Między „mogę” a „nie muszę” kształtuje się bowiem ludzkie „chcę” – ono zaś stanowi zdynamizowanie właściwe woli.” Wolność znajdująca się pomiędzy ludzkimi możliwościami, a poczuciem niezależności od pewnych warunków wskazuje na ludzkie pragnienie wyrażane przez czasownik „chcę”. Takim sposobem napotykamy się na problem wolnej woli, który porusza filozofujące umysły nie od dziś. Jak łatwo się rozeznać – mówienie o wolności woli wskazuje na poczucie względnej niezależności od okoliczności zewnętrznych, co wiążę się z możliwością dokonywania wyborów. Z pewnością inaczej odczuwamy sytuację, w której zostajemy zmuszeni do czegoś. Można wtedy mówić nawet o zniewoleniu i ograniczeniu. Ograniczenia należą do naszej rzeczywistości. Człowiek pomimo tego, że jest wolny żyje w granicach wyznaczonych chociażby przez materię. Jest to podstawowe ograniczenie, które należy do nieprzezwyciężalnych niezależnie od wielkich postępów techniki, z jakimi mamy współcześnie do czynienia.

    Ludzka aktywność zatem przejawia się w wolnym czynie, do którego jako ludzie jesteśmy zdolni pomimo różnych, a czasami wręcz wbrew ograniczeniom i limitom. Wojtyła uważa, że czyny nie tylko zmieniają rzeczywistość zewnętrzną lecz także rzeczywistość wewnętrzną człowieka. Dobrym przykładem unaoczniającym tą prawdę są różnego rodzaju nałogi. Jak łatwo zauważyć pijak lub palacz nie tyle szkodzi innym, lecz przede wszystkim samemu sobie, a co gorsza jego nałóg zabiera jego zdolność dokonywania wolnych wyborów. W końcu pijak „musi” się napić, a nałogowy palacz „musi” zapalić papierosa. Natomiast wolny człowiek panuje nad sobą, wręcz posiada samego siebie dzięki czemu może dokonywać wolnych wyborów. Problem polega na tym, że przez złe wybory może on wolność zatracić. Dlatego dobro jest czymś trudnym i wymaga wytrwałości, natomiast zło okazuje się czymś łatwym i wpędza ludzi w uzależnienia. Panowanie nad sobą okazuje się warunkiem wolności, a tak z kolei jest warunkiem moralności. W przeciwnym razie nie możemy mówić o kodeksach moralnych stworzonych dla ludzi wolnych, ale o przepisach regulujących zachowania zwierząt.

    Jednak jak nietrudno stwierdzić, wolność nie należy do darów łatwych. Nierzadko się zdarza, że spotykamy się z sytuacjami, kiedy rzeczywistość wewnętrzna wymyka się spod kontroli i kiedy czujemy, że to, co się dzieje nie zależy od nas. Wtedy najczęściej używamy takich sformułowań, że czujemy coś „mimo naszej woli” czy też „wbrew woli”. Wtedy mówi się, że nie my działamy, ale pewne rzeczy działają w nas. Takie zjawiska Wojtyła nazywa „uczynieniami”. W łacinie taki stan nazywa się actus hominis, które zostaje przeciwstawione wolnemu działaniu, czyli actus humanus. O ile actus humanus wskazuje na możliwość dokonywania wyborów, na poczucie sprawczości zgodne z powiedzeniem, że każdy jest kowalem swojego losu, to uczynienia nazywają takie stany, kiedy coś się ze mną dzieje. Kiedy czuję, że coś mnie ogarnia i powoduje mną. Dobrze to widać, kiedy się denerwujemy z jakiegoś powodu i wiemy, że nie pozbędziemy się zdenerwowania aktem woli, jakimś przedziwnym rozkazem rozporządzającym naszymi uczuciami. Natomiast od nas zależy, co zrobimy ze zdenerwowaniem, czy je zignorujemy, wyrzucimy je z siebie unosząc się gniewem, czy też postaramy się uspokoić.

    Świadomość określa różnicę pomiędzy czynem a uczynieniem. Te ostatnie obejmują bardzo szerokie spektrum zjawisk, takie jak procesy biochemiczne zachodzące w ciele, a także przejęzyczenie, które zasługują na miano „freudowskich pomyłek”. Wszystko to, dzieje się bez udziału świadomości, co nie znaczy, że nie można ich sobie uświadomić, czego dokonuje przez specyficzny akt poznawczy. Poznanie o jakim pisze Wojtyła jest czymś odrębnym i niezależnym od uczynienia. Jest najkrócej rzecz biorąc czynem czyli postępowaniem wolnym i świadomym.

    Postępowanie wolne wskazuje na dokonany przeze mnie wybór. Postępuję tak, a nie inaczej ponieważ pragnę tego, a nie czegoś innego. Czytając książkę „Osoba i czyn” dokonuje świadomego wyboru zarówno lektury, mogę przecież czytać powieść o przygodach Olivera Twista albo w ogóle robić coś innego, na przykład pójść pobiegać. Jednak jak zaznaczam na wstępie moje pisanie o książce Wojtyły wynika z mojego wyboru, aby lepiej zrozumieć naukę Jana Pawła II o której tak dużo się mówi. Moje postępowanie również odwołuje się do świadomości ponieważ czytając rozważania polskiego etyka swoją uwagę kieruję na treść książki, na rozważania oraz płynące z jej wnioski, które w jakimś stopniu odzwierciedlają moje życia. Dlatego czytając poglądy Wojtyły myślę o nich, a nie chociażby o mistrzostwach świata w piłce nożnej. Dzięki aktywności woli i świadomości panuje nad sobą, a ci za tym idzie dokonuje wyborów i wprowadzam je w czyn.

    Nie sposób jednak mówić tylko o pojęciu wolności, które obrazuje pewną sytuację umożliwiającą występowanie woli i chcenia. Czyn bowiem nie jest wolny ponieważ musi być wolny (co się wzajemnie znosi), ale czyn jest wolny ponieważ jest chciany. Pod chceniem i chęcią znajduje się to, co mam możliwość zrobić, ale w żaden sposób nie muszę tego dokonywać. Raz podjęta decyzja nie oznacza, że realizacja czynu dobiegnie końca, jak gdyby sama przez się. Dobrze wiemy, że podjęte decyzje – zwłaszcza przy realizacji długoterminowych celów domagają się stałej motywacji i potwierdzeniem dokonywanego wyboru. W związku z tym, chcenie nie występuje jedynie na etapie podejmowania decyzji, ale także w trakcie wykonywania jakiejś czynności, a także po uzyskanym rezultacie. Chociaż zdarza się, że możemy żałować naszych decyzji w trakcie realizacji, a także po dokonanym czynu. Odwołam się do dramatycznego przykładu znanego z filmów kryminalnych, gdzie ktoś popełnia z rozmysłem morderstwo, a potem mówi, że „nie chciał tego zrobić” lub przeciwnie. To znaczy nadal nie żałuje swojego czynu pomimo tego, że jest skazany. Takie przypadki jedynie potwierdzają duże znaczenie pragnienia (intencji) w ocenie naszego postępowania.

    Chcenie bowiem wskazuje na kogoś, kto chce. Aby czegoś chcieć, trzeba w jakim stopniu być tego świadomym – trzeba wiedzieć do czego się dąży, czyli cel musi się znajdować w polu świadomości. Zdolność chcenia różnych przedmiotów pozwala stwierdzić, że w człowieku znajduje się wola. Wolna wola jest zdolnością do wypełniania tego, czego się chce – charakteryzuje się ona potencjalnością. Dzięki temu możemy mówić o podmiocie ludzkim jako o kimś wolnym. Człowiek aktualizuje swoją wolność poprzez konkretne czyny w skład których wchodzą decyzję, jeśli nawet nie są one natychmiast wykonywane. Nietzsche uważa, że człowiek jest jedyną istotą zdolną do składania przyrzeczeń. Trudno uznać Nietzschego za ulubionego myśliciela Karola Wojtyły jednak zdolność do składania obietnic znakomicie manifestuje aktualizacje możności, kiedy potencjalna wolność zostaje zaktualizowana w konkretnym czynie. Bowiem biorąc na siebie zobowiązanie robię z zasadzie coś, czego „nie muszę”, ale to, co „chcę” zrobić.

    Dzięki woli potrafimy realizować wybrane przez siebie zamierzenia. Mówiąc popularnie, dzięki woli przekuwamy słowa w czyn. Ten ostatni zasługuje na miano wolnego tylko wtedy, jeśli jest pragnieniem tego, kto dany czyn wykonuje. W przeciwnym razie mamy do czynienia z czynem niewolnym, dokonanym pod presją. Pomimo tego, że człowiekowi zdarza się czynić w sposób niewolny nie oznacza, że traci on zdolność do decydowania o sobie i spełniania wolnych czynów. Wolność człowieka wiąże się z szeregiem konsekwencji. Wolność człowieka powoduje, że jest on odpowiedzialny za to, co robi. Skoro bowiem czyni on tak, jak mu się podoba, to człowiek zrzucać odpowiedzialności za własne czyny na kogoś lub coś innego. Oznacza to też, że człowieka nie determinują okoliczności zewnętrzne, takie jak na przykład prawa przyrody, jak sobie wyobrażają niektórzy filozofowie materialiści. Człowiek korzystając z wolnej woli decyduje się na określone czyny (postępowanie) i w rezultacie określa samego siebie. Wojtyła pisze: „Kiedy chce czegokolwiek, wówczas równocześnie stanowię o sobie”. Dlatego o człowieku można powiedzieć, że jest autodeterminującą się osobą biorącą odpowiedzialność za swoje czyny i wszelkiego rodzaju ich konsekwencje, a w rezultacie odpowiadającą za samą siebie. Przed kim osoba odpowiada stanowi wielkie pytanie metafizyczne. Wiadomo, że dla Wojtyły – papieża Jana Pawła Drugiego człowiek nie odpowiada jedynie przed sobą i przed innymi lecz także przed Bogiem. Jednak takim sposobem wchodzimy na obszar wiary, która jest czymś różnym od filozofii.

    Lektura książki „Osoba i czyn” uświadamia powierzchowne czy wręcz błędne rozumienie nauki papieskiej. Niektórzy sądzą, że nauka moralna Kościoła ogranicza się jedynie do wypełniania nakazów i zakazów. Tymczasem najważniejsze dzieło Wojtyły pokazuje, że w gruncie rzeczy niczego nie musimy ponieważ jesteśmy wolni, że właśnie my wszyscy decydujemy o tym jak postępujmy. Wolność stanowi podstawę bycia sobą, a nie udawania kogoś, kim się nie jest. Wolność umożliwia spontaniczne wyrażanie siebie. Jednak wolność nie jest tylko możliwością beztroski i zabawy. Wolność często okazuje się trudnym darem, gdyż wiąże się z odpowiedzialnością.

    Wojtyła twierdzi, że najcenniejszą rzeczą w życiu człowieka jest miłość. Sytuacja, kiedy człowiek troszczy się o drugiego niemalże w takim stopniu, jak o samego siebie. Miłość jest więc czynem najbardziej godnym spełnienia, który obdarowuje innych i nas samych czyni bogatszymi. Jednak miłość nie jest tylko cudownym poczuciem swobody we dwoje, chociaż często okazuje się ją spontanicznie. Miłość jest bowiem odpowiedzialnością za drugiego człowieka i za samego siebie. Podobnie najbardziej odpowiedzialnym zachowaniem jest miłowanie innych ludzi i siebie. Takim sposobem nawiązuje do innej znanej książki Wojtyły zatytułowanej „Miłość i odpowiedzialność”. Podobnie tytuł omawianej książki wskazuje na analogiczną zależność. Człowiek realizuje siebie poprzez wolne i świadome czyny, które odsłaniają go jako osobę. Tak samo osoba realizuje się jedynie w tak rozumianych czynach. Rezygnując z wolności i odpowiedzialności przestaje traktować siebie jako osobę. A tam, gdzie nie ma osoby można mówić jedynie o zwierzęciu, maszynie lub kamieniu.

    http://www.bryk.pl/teksty/studia/pozosta%C5%82e/filozofia/23688-podstawy_etyki_zawarte_w_ksi%C4%85%C5%BCce_karola_wojty%C5%82y_osoba_i_czyn.html#forward

    Tomizm egzystencjalny
    Tomizm egzystencjalny – odmiana neotomizmu reprezentowana przez J. Maritaina, Etienne Gilsona, a w Polsce m.in. przez Stefana Swieżawskiego, Mieczysława A. Krąpca, Mieczysława Gogacza i Antoniego B. Stępnia

  126. Kapsel said

    Szermierz narodowej sprawy

    http://www.krapiecfoundation.com/strony/o%20prof.1.htm

  127. Marucha said

    Re 126:
    Nie wiem, czy akurat ks. kard. Nagy jest najodpowiedniejszą osobą do wychwalania zasług śp. o. prof. Mieczysława Krąpca…

  128. grypa666 said

    Dr mgr inż. Maciej Pokora (nr 116)
    http://grypa666.wordpress.com/dr-inz-maciej-pokora-2/
    Re: ostatnie zdanie:
    Prowadzący major PANu z Monitora służbowo oddelegowany do lasów?
    Widzi odsiecz w napominaniu o netykiecie, ignorowanej tak tu jak i u Monitora? Paranoji dostał?

  129. Kapsel said

    Re 127
    A ja nie wiem czy ks. Lugi Villa jest najodpowiedniejszą osobą aby wypowiadać się w temacie filozofii i to na miarę takich filozofów,których celowo wymieniłem wyżej a do których bez wątpienia zalicza się Karol Wojtyła.

    Widząc z tego z czym mamy do czynienia to nawet nie potrafi odróżnić że cel książki nie jest bowiem religijny, ale etyczny !.

    Wykłady z metafizyki rozpoczął w 1951 roku. Z początkiem lat sześćdziesiątych pisarz amerykański Jerome David Salinger, autor Buszującego w zbożu, sformułował pogląd, który wciąż jest bardzo aktualny: „W gęgu uniwersyteckim nikt nigdy nawet nie napomknął, że celem poznania powinna być mądrość”. Jeśli nie odnosi się on do KUL-u, to głównie za sprawą ojca Krąpca, który ukończywszy gimnazjum klasyczne i studia dominikańskie zespalał w swej twórczości filozofię starożytną ze średniowieczną, koncentrując się przede wszystkim na teorii bytu Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu. W toku badań uznał ich za współtwórców klasycznej metafizyki, często przez potomnych wypaczanej, a przez współczesnych traktowanej jako dwie całkowicie różne koncepcje: filozoficzna Arystotelesa i teologiczna lub pseudofilozoficzna Tomasza. Ojciec Krąpiec wykazywał, że ta druga jest twórczą kontynuacją pierwszej, że Akwinata ani na krok nie odstąpił od realizmu Stagiryty, spojrzał natomiast na jego teorię bytu przez pryzmat fenomenu ludzkiego. Ten zaś nie da się pomyśleć bez odniesienia go do Boga, czyli do Bytu jako bytu w sensie absolutnym (Jestem, który Jestem). Wypunktowanie tej właśnie sprawy uznał Jan Paweł II za znamię i zasługę tzw. szkoły lubelskiej: „Stajemy się świadkami znamiennego powrotu do metafizyki (filozofia bytu) poprzez integralną antropologię (…). Św. Tomasz wyrażał to w kategoriach filozofii istnienia jako actus essendi. Filozofia religii wyraża to w kategoriach antropologicznego doświadczenia” (Przekroczyć próg nadziei, s. 46).
    Określenia „Lubelska Szkoła Filozoficzna” i uprawiana w niej filozofia klasyczna stały się popularne zarówno w kraju jak i za granicą dzięki publikacjom ojca Krąpca. Jego dorobek naukowo-badawczy liczy ponad 30 pozycji książkowych, z których wiele zostało przełożonych na język angielski, francuski, rosyjski oraz ok. 250 studiów i artykułów. Rozpatrywał w nich – w świetle wymienionego wyżej podstawowego wątku swoich dociekań filozoficznych – problemy: poznania, miłości, wolności, zła, śmierci, kultury, religii, prawa, moralności, polityki, wytwarzania, a zwłaszcza szczególnie dzisiaj aktualny problem stosunku języka do rzeczywistości. Zaznaczał swoją obecność we wszystkich niemal dziedzinach ludzkiej aktywności po to, by przywracać im ich antyczno-średniowieczny wymiar, zgodnie z którym celem ludzkiego poznania powinna być mądrość. Odejście od tak rozumianej filozofii klasycznej stanowi poważne zubożenie życia duchowego współczesnej nam cywilizacji.
    Cele, jakie stawiał sobie ojciec Krąpiec, współrealizowali profesorowie: Stefan Swieżawski, Jerzy Kalinowski, ks. Stanisław Kamiński, and last but not least ks. Karol Wojtyła (od 1954 r.), oraz liczni ich uczniowie. Opowiedzieli się za filozofią klasyczną, ponieważ prezentowała najbardziej uniwersalną, świetnie zrównoważoną koncepcję rzeczywistości. Jako taka stanowiła antidotum na jednostronność filozofii marksistowskiej przytłaczającej życie umysłowe w Polsce. Była i jest także potrzebna światu targanemu sprzecznymi radykalizmami. „Niedobrze się stało – napisał papież Jan Paweł II – że myślenie św. Tomasza odsunięto na bok w okresie posoborowym, nie przestaje bowiem być mistrzem filozoficznego uniwersalizmu” (Przekroczyć próg nadziei, s. 43). Nic zatem dziwnego, że marksiści, począwszy od 1950 r. wciąż podejmowali próby zamknięcia tak uprawianej filozofii w getcie, opatrywanym ostrzegawczymi napisami: „filozofia wyznaniowa”, „gnoza chrześcijańska” itp. Ojciec Krąpiec neutralizował owe zakusy, podobnie jak i jego koledzy z Wydziału, poprzez publikacje, których problematyka nie mieściła się w zaplanowanych przez władze murach getta. W miarę ich ukazania się rosło znaczenie Wydziału, zwłaszcza zaś ojca Krąpca, w oczach filozofów także i marksistowskich. Swój autorytet oraz popularność, do której predestynowała go jego osobowość, wykorzystywał, jako dziekan w latach 1958–961 i 1969–1970, do wyprowadzania Wydziału z narzucanej mu izolacji. Skuteczność jego działań przyczyniła się do wyboru go na rektora KUL.

    http://www.ptta.pl/krapiec/index.php?id=biogram_zyciorys&lang=pl

  130. grypa666 said

    Ad Józef Bizoń 2012-10-23 (wtorek) @ 00:19:10
    Powracając do tematu głównego: czy w swej sugestii miałeś na myśli Wiesławę (Vismayę)? Jeśli nie, to kogo? Udokumentować proszę, inaczej to jest lanie po ścianie.

    Przyjąłeś zaproszenie, przysłałeś o sobie = jest w „O nas“ na Grypa666. Rozruszać to się Grypa666 ruszała lepiej i nadal rusza bez wywalonych… Ich teksty są na necie, odpadła administracja, litanie emaili i human relations. Nafajdałeś i szef cię wywalił… Dla twego dobra jak widzisz, bo się sprężyłeś i masz własny blog. Usuwam też twoje duplikaty z „Białe kruki” skoro są na twoim blogu. Kurczą mi się gigabajty… nic osobistego.
    Reputacja to produkt własny delikwenta, czas byś zrozumiał.
    O jakim szantażu piszesz? Tajemnicę obelg pod adresem… proszę uchyl Gajówce (co najmniej 1 link per adres, no i jakie adresy…). Nafajdał u Monitora, szuka nowych kątów. Dobrze że kolekcjonujesz, bo ja szamba odsyłam do nadawców:
    http://piotrbein.wordpress.com/pralnia/

  131. grypa666 said

    To i Marucha toleruje Kudłate, ryczące pod polską uliczkę?
    MonitorPolski robi to w imię „wolności słowa“, popularności (religiozna plemienność) i związanego dochodu z reklam – kiedyś Zenio, dziś następca Peryskop aka dr Maciej Pokora.
    A po co podłe wyzywające dorabianie życiorysu na elitarnym blogu niezależnych? Czemu Gajówka potrzebuje fałszować Beina za to, że broni pokrzywdzonych bez wzgl. na pochodzenie i światopogląd? Za 33 lata ktoś wyciągnie kudłaty „dokument“ z archiwów Gajówki… i ekshumują moje koście z wawela pod synagogie.
    Namiętnie dochodzicie prawdy ws. tytułowej, a prostego kłamstwa skasować nie potraficie. Nie wiem jak u was, ale w mojej „synagodze“ nazywa się to hipokryzja.

  132. Marucha said

    Re 131:
    Nie wiem, co jest prawdą, co nie jest. Dlatego nie zabieram głosu. Nie atakuję p. Beina, przeciwnie, zamieszczałem jego artykuły i komentarze. Nie mam też nic przeciwko wypowiedziom Grypy666.
    Nie rozumiem tego ataku na mnie.

  133. Józef said

    Ogólny wniosek po przeczytaniu opisów czym jest dzieło Karola Wojtyły ”Osoba i czyn” jest taki, że mamy nowego ”boga” przy którym Bóg jest mało istotnym szczegółem.Tym ”bogiem” jest wolna myśl filozofa tym ”świętsza” im bardziej wolna.

    ”Lektura książki “Osoba i czyn” uświadamia powierzchowne czy wręcz błędne
    rozumienie nauki papieskiej. Niektórzy sądzą, że nauka moralna Kościoła ogranicza się jedynie do wypełniania nakazów i zakazów. Tymczasem najważniejsze dzieło Wojtyły pokazuje, że w gruncie rzeczy niczego nie musimy ponieważ jesteśmy wolni, że właśnie my wszyscy decydujemy o tym jak postępujmy. Wolność stanowi podstawę bycia sobą, a nie udawania kogoś, kim się nie jest.

    Polecam lekturę Syllabus Errorum jako odtrutkę. Oto błędy potępione przez Piusa IX

    I. PANTEIZM, NATURALIZM I ABSOLUTNY RACJONALIZM

    1. Nie istnieje żaden najwyższy, pełen mądrości i opatrzności byt boski, który byłby różny od wszechrzeczy; Bóg jest tym samym, co natura rzeczy, a więc podlega zmianom; Bóg rzeczywiście staje się w człowieku i w świecie, tak że wszystko jest Bogiem i ma samą substancję Boga; jedną więc i tą samą rzeczą jest Bóg ze światem, jak również duch z materią, konieczność z wolnością, prawda z fałszem, dobro ze złem, sprawiedliwe z niesprawiedliwym.

    2. Należy zaprzeczyć wszelkiemu działaniu Boga w ludziach i świecie.

    3. Rozum ludzki, całkiem bez liczenia się z Bogiem, jest jedynym sędzią prawdy i fałszu, dobra i zła; jest on sam sobie prawem, a jego naturalne możliwości wystarczają do zapewnienia dobra ludziom i ludom.

    4. Wszystkie prawdy religii wypływają z wrodzonych możliwości rozumu ludzkiego; stąd rozum jest najwyższą normą, wedle której człowiek może i powinien uzyskiwać znajomość prawd wszelkiego rodzaju.

    5. Objawienie Boże jest niedoskonałe, a zatem podlega postępowi, stałemu i nieokreślonemu, który odpowiada postępowi rozumu ludzkiego.

    6. Wiara Chrystusowa sprzeciwia się rozumowi ludzkiemu; Boże Objawienie nie tylko niczego nie przynosi, ale wręcz szkodzi doskonaleniu człowieka.

    7. Proroctwa i cuda przedstawione i opowiedziane w Piśmie Świętym są poetyckimi zmyśleniami, a tajemnice wiary chrześcijańskiej – treścią filozoficznych poszukiwań; księgi obu Testamentów opierają się na wymysłach mitycznych; sam Jezus Chrystus jest fikcją mityczną.

    II. UMIARKOWANY RACJONALIZM

    8. Skoro rozum ludzki stoi na równi z religią, nauki teologiczne powinny być tak samo traktowane jak filozoficzne.

    9. Wszystkie bez różnicy dogmaty religii chrześcijańskiej są przedmiotem wiedzy naturalnej lub filozofii, a rozum ludzki wykształcony historycznie, na mocy swoich przyrodzonych możliwości i zasad, jest w stanie dojść do prawdziwego poznania wszystkich, nawet najskrytszych dogmatów, o ile dogmaty te przedłożone byłyby rozumowi jako przedmiot [badań].

    10. Skoro czym innym jest filozof niż filozofia, ma on prawo i obowiązek podporządkować się autorytetowi, którego wiarygodność sam stwierdził; lecz filozofia ani może, ani powinna poddawać się jakiemukolwiek autorytetowi.

    11. Kościół nie tylko nie powinien wytykać czegokolwiek w dziedzinie filozofii, ale nawet winien znosić błędy filozofii i pozwolić, by się sama poprawiła.

    12. Dekrety Stolicy Apostolskiej i kongregacji rzymskich przeszkadzają w swobodnym postępie nauki.

    13. Metoda i zasady uprawiania teologii przez dawnych mistrzów scholastyki całkiem nie odpowiadają potrzebom czasów obecnych ani postępowi nauk.

    14. Filozofią należy się zajmować bez uwzględniania nadnaturalnego Objawienia.

  134. […] autorytetów ziemskich, w które zainwestowali, powoduje rozterkę duchową, jeśli nie absurdalne ataki pod miłosiernym spojrzeniem Bogurodzicy.. albo żyletki z mściwych […]

  135. Kapsel said

    dr TS powiedział/a
    2012-09-12 (środa) @ 22:24:51

    Re. 55.
    Matce Polce:
    Ohydą jest powielanie tej kalumni. I dziwię się znającym łacinę Tradycjonalistom, że im to nie przeszkadza. Może właśnie o to chodzi?
    Przekład tekstu z łaciny jest ohydną manipulacją, nie mającą nic wspólnego z tekstem. Czy na tym ma polegać ratowanie Kościoła?

    Przekład dosłowny niniejszego urywka zakończenia inwokacji brzmi:

    ” Płomień twój niosący światło poranne nadszedł:
    owa, wspominana wcześniej, gwiazda poranna, która nie zna zachodu,
    Chrystus Syn Twój,
    który powrócił z piekła, ludzkiemu narodowi jasnością zajaśniał,
    i żyje, i króluje na wieki wieków.”

    W NWO ta część inwokacji po polsku brzmi:

    “Niech ta świeca płonie, gdy wzejdzie słońce nie znające zachodu:
    Jezus Chrystus Twój Syn Zmartwychwstały, który oświeca ludzkość swoim światłem
    i z Tobą żyje i króluje na wieki wieków.”

    Obie części, łacińska i polska odnoszą się do Boga Ojca, a nie jakby sugerował zamieszczony paszkwil do szatana.
    Jak łatwo jest zwieść ludzi, którzy nie znają języka. Ja (nie on) miałem łacinę 4 lata w liceum i coś niecoś pamiętam.
    Lepiej jest takich filmików niewiadomego pochodzenia tłumaczy nie zamieszczać.

    https://marucha.wordpress.com/2012/09/08/racjonalne-pytania-w-czasach-zametu-powszechnego/#comment-198583

    ogólny wniosek po przeczytaniu artykułu i wielu komentarzy jest taki jak powiedział wyżej Pan Gajowy…beton zawsze będzie beton…
    Beton zawsze będzie cedził komara a połykał wielbłąda…i nie jest w stanie pojąć że to Sam Stwórca dał człowiekowi Wolną Wolę i nie chce Takiego wyboru który jest z Przymusu i bez miłości a wyboru z miłości dobrowolnej i dokonanej w świadomym wyborze.Beton nie zrozumie że to człowiek wygrał ze Stwórcą bo inaczej za każdy najmniejszy grzech spalałby się na popiół bo to jest właśnie na to dowód tak jak i dowodem jest to że te same słońce świeci tak samo dla jednych i drugich.Właśnie o tym powiedział w swojej książce Karol Wojtyła bo doskonale rozumiał te Wielkie Rzeczy i napisał analogoczne odniesienie do tego w drugiej książce .Ale tego beton wiedzieć nie chce bo jak na beton przystało ma i serce też betonowe.Karol Wojtyła dobrze rozumiał że nie wszystkim ludziom Pan Bóg się Objawił jednakowo a i dla nich też świeci te same słońce jak i dla Jedynego Depozytariusza Prawdy jakim jest KK….

    Niech beton ma pretensje o to do Stwórcy anie do ludzi którzy to rozumieją i mają Pokorę przed Jego Dziełem Stworzenia.

  136. marost said

    AD95
    Józef Bizoń powiedział/a
    Re.93

    Skoro ‘Marost’ wie kto jest w posiadaniu
    to ‘Marost’ może poprosić tego ktosia o zrobienie (i przesłanie również ‘Marost’) skanów z twierdzeniami przywołanymi w artykule – jakoby miały one być zawarte (lub wynikać) z książki “0soba i czyn” Karola Wojtyły.

    Najwyrazniej Gajowego to nie interesuje. NB mnie tez ta dyskusja „zemdlila”.

  137. Kapsel said

    Płomień twój niosący światło poranne nadszedł:
    owa, wspominana wcześniej, gwiazda poranna, która nie zna zachodu,
    Chrystus Syn Twój,
    który powrócił z piekła, ludzkiemu narodowi jasnością zajaśniał,
    i żyje, i króluje na wieki wieków.”

    Zstąpienie Jezusa do otchłani -w wizji św.Anny Katarzyny Emmerich

    Gdy Jezus, głośno wołając, skonał na krzyżu, dusza Jego w postaci świetlistej, otoczona Aniołami, między którymi był i Gabriel, spłynęła w ziemię u stóp krzyża. Mimo, że dusza odłączyła się od ciała, Bóstwo Jego jednak pozostało połączone i z duszą i z ciałem w jaki się to sposób działo, to literalnie nie da się opowiedzieć słowami. Otchłań, w którą zstępowała dusza Jezusa, przedstawiała mi się jak trzy działy, trzy odrębne światy; miałam uczucie, że one muszą być okrągłe i że każdą z tych części oddziela od drugiej osobna sfera.

    Przed otchłanią rozciągała się przestrzeń jasna, że się tak wyrażę, zielonawa, pogodna, przez którą, jak widziałam, musiały przechodzić wszystkie dusze, oczyszczone ogniem czyśćcowym, zanim wprowadzono je do nieba. Otchłań, w której mieściły się dusze, oczekujące Odkupiciela, otoczona była szarą, mglistą sferą, i podzielona na różne koła, Zbawiciel, jaśniejący chwałą, prowadzony w tryumfie przez Aniołów, przeszedł miedzy dwiema takimi strefami, z których lewa mieściła sprawiedliwych praojców aż do Abrahama, a prawa — dusze sprawiedliwych od Abrahama aż do Jana Chrzciciela.

    Żadna z nich nie znała jeszcze Jezusa, a przecież za zbliżeniem się Jego, radość jakaś i tęsknota owionęła to obszary; zdawało się, że te strwożone, ścieśnione dziedziny tęsknoty rozszerzają się nagle oczekiwaniem jakiejś radosnej wieści. Biedne dusze zdawał się przenikać jakby powiew świeżego powietrza, jakby światło, jak rosa ożywcza, pokrzepiająca, zwiastująca im odkupienie; a wszystko to odbyło się tak szybko, jak jedno tchnienie wiatru.

    Minąwszy oba te koła, wszedł Jezus w przestrzeń mglistą, w której znajdowali się pierwsi rodzice, Adam i Ewa. Przemówił do nich łaskawie, a oni, poznawszy Go, z zachwyceniem niewypowiedzianym oddali Mu cześć. Wziąwszy ich z Sobą, skierował się Jezus na lewo ku otchłani żyjących przed Abrahamem. Te nie były zupełnie wolne od mąk czyśćcowych, a przynajmniej nie wszystkie; widać było między niemi złe duchy, a czarci ci dręczyli i uciskali niektóre dusze w różny sposób. Aniołowie zapukali u wejścia i kazali otworzyć; tu bowiem był wchód, wejście, brama, tu były i zawory i wrzeciądze, w które pukano, głosząc przybycie; i zdawało mi się, jak gdyby wołali: „Otwórzcie bramy, rozemknijcie podwoje!” I wszedł Jezus w tryumfie, a złe duchy cofały się trwożnie przed Nim, krzycząc: „Co masz do nas, czego tu chcesz, czy i nas teraz chcesz ukrzyżować?” itp.

    Aniołowie wnet powiązali ich i popędzili przed sobą. Zamknięte dusze nie znały dotychczas Jezusa i tylko niejasne miały o Nim pojęcie, lecz gdy dał się im poznać, otoczyły Go radośnie, wychwalając i czcząc Zbawiciela Pana. Teraz skierował się Jezus do prawej, właściwej otchłani; u wejścia zetknęła się z Nim dusza dobrego łotra, idąca w towarzystwie Aniołów na łono Abrahama, podczas gdy złego łotra gnali właśnie czarci do piekła. Przemówiwszy parę słów do Dyzmy, wszedł Jezus do otchłani, gdzie na łonie Abrahama spoczywały dusze sprawiedliwych jego potomków; za Jezusem weszły gromadnie wybawione już dusze i Aniołowie, pędzący przed sobą powiązanych czartów. Przestrzeń ta prawa zdawała mi się wyżej położoną od tamtej; robiło to takie wrażenie, jak gdyby szło się pod dziedzińcem kościelnym i z podziemia wchodziło się do wnętrza kościoła. Złe duchy opierały się, nie chciały wejść do środka, ale Aniołowie przemocą wepchnęli ich. W otchłani tej zebrane były dusze wszystkich świętych Izraelitów, na lewo — Patriarchów, Mojżesza, sędziów i królów, na prawo — Proroków i wszystkich przodków Jezusa i ich krewnych aż do Joachima, Anny, Józefa, Zachariasza, Elżbiety i Jana.

    Nie było tu złych duchów, nie było mąk żadnych, tylko tęsknota za spełnieniem obietnicy, danej pierwszym rodzicom, a ta właśnie spełniała się obecnie. Więc błogość niewypowiedziana i szczęśliwość przeniknęła wszystkie dusze, wszystkie otoczyły Zbawiciela, witały Go i cześć Mu oddawały, a spętani czarci musieli chcąc nie chcąc wyznać przed nimi swą nędzę i poniżenie. Jezus wysłał wiele dusz na ziemię, by wstąpiwszy w swe ciała, dały o Nim jawne świadectwo. Było to właśnie w tym samym czasie, kiedy tak wielu umarłych wyszło z grobów i pojawiło się w Jerozolimie. Spełniwszy swą powinność, składały te dusze znowu ciała w ziemię, jak woźny sądowy zdejmuje swój płaszcz urzędowy, spełniwszy rozkazy zwierzchności.

    Stad wyruszył pochód tryumfalny z Jezusem na czele, w głębszą sferę, stanowiącą pewnego rodzaju miejsce oczyszczenia dla pobożnych pogan, którzy mieli przeczucie prawdy i jej pożądali. Dusze te podlegały pewnym mękom za to, że na ziemi hołdowały bałwochwalstwu. Teraz czarci musieli wyznać jawnie swe oszukańcze czyny, a dusze z rozczulającą radością oddały hołd Zbawicielowi. Tu także powiązali Aniołowie czartów i popędzili przed sobą.

    Tak przechodził Jezus te obszary w tryumfie, a bardzo szybko, uwalniając pobożne dusze z wiekowej niewoli. Nieskończona mnogość obrazów przesuwała się przed mymi oczyma, ale gdzież mój skołatany, nędzny potrafi to wszystko opisać?

    Wreszcie zbliżył się Jezus do jądra tej przepaści, do samego piekła, które wydawało mi się kształtem jako ogromna, nieprzejrzana okiem budowa skalna, straszna, czarna, połyskująca metalicznym blaskiem; wejścia strzegły olbrzymie, straszne bramy, opatrzone mnóstwem rygli i zamków, widokiem swym wzbudzające dreszcz i trwogę. Za zbliżeniem się Jezusa dał się słyszeć ryk potężny i okrzyk trwogi, bramy rozwarły się na oścież, i ukazała się przepaść, pełna ohydy, ciemności i okropności.

    Jak mieszkania błogosławionych, świętych, przedstawiają mi się w widzeniach pod postacią niebiańskiej Jerozolimy, jako miasto olbrzymie o różnorodnych pałacach i ogrodach, zapełnionych cudownymi owocami i kwiatami różnych gatunków, stosownie do niezliczonych warunków i odmian szczęśliwości, tak i to piekło przedstawiło się mym oczom w formie odrębnego świata, stanowiącego całość, pod postacią różnorodnych budowli, obszarów i pól. Ale tu źródłem wszystkiego było przeciwieństwo szczęśliwości, wieczna męka i udręczenie. Jak tam, w siedzibie szczęśliwości, wszystko zdawało się być ugruntowane na prawidłach wiecznego pokoju, wiecznej harmonii i zadosyćuczynienia, tak tu opierało się wszystko na rozstroju i rozdźwięku wiecznego gniewu, rozdwojenia i zwątpienia.

    Tam widziałam najróżnorodniejsze przybytki radości i uwielbienia, przeźrocza niewypowiedziane piękne, tu zaś niezliczone, różnorodne, ponure więzienia i jaskinie męki, przekleństwa, zwątpienia. Tam widziałam najcudowniejsze ogrody, pełne owoców Boskiego pokrzepienia, a tu najszkaradniejsze puszcze i bagniska, pełne udręczenia, męki i wszystkiego, co tylko może wzbudzić wstręt, obrzydzenie i przerażenie. Pełno tu było przybytków, ołtarzy, zamków, tronów, ogrodów, mórz i rzek przekleństwa, nienawiści, ohydy, zwątpienia, zamętu, męki i udręczenia, w przeciwieństwie do niebiańskich przybytków błogosławieństwa, miłości, jedności, radości i szczęśliwości. Tu panowała wieczna, rozdzierająca niejedność potępionych, jak tam wieczna, błoga harmonia i zgodność Świętych.

    Wszystkie zarodki przewrotności i fałszu przedstawione tu były przez niezliczone zjawiska i narzędzia męki i udręczenia; nic tu nie było prawidłowego, żadna myśl nie przynosiła ukojenia, panowała tylko wszechwładnie groźna myśl Boskiej sprawiedliwości, przywodząca każdemu z potępionych na pamięć, że te męki, tu ponoszone, są owocem winy, powstałym z nasienia grzechów, popełnionych na ziemi. Wszystkie straszne męki odpowiadały co do swej istoty, sposobu i mocy grzechom popełnionym, były tym gadem, który grzesznicy wyhodowali na swym łonie, a który teraz przeciw nim się zwracał. Widziałam straszną jakąś budowlę o licznych kolumnadach, obliczoną na wzbudzanie strachu i trwogi, jak w królestwie Bożym — dla spokoju i wytchnienia. Wszystko to rozumie się, gdy się widzi, ale słowami nie jest człowiek mocen to wypowiedzieć.

    Gdy Aniołowie otworzyli bramy piekielne, ujrzałam jakiś zamęt ohydy, przekleństw, łajań, wycia i jęków. Jezus przemówił coś do duszy Judasza, tu zamkniętej, a Aniołowie mocą Bożą całe tłumy złych duchów obalili na ziemię. Wszyscy czarci musieli uczcić i uznać Jezusa, to było dla nich najstraszniejszą męką. Mnóstwo czartów otoczono wkoło innymi, jeden przy drugim i spętano tych skrajnych, stojących w koło tak, że cała czereda pozostała w ten sposób na uwięzi. Wszystko to odbywało się według pewnych określonych postanowień. Lucyfera wrzucili Aniołowie skrępowanego w będącą tam środkową otchłań, że aż zakotłowało się za nim w ciemnościach. Słyszałam, jeśli się nie mylę, że Lucyfer miał być znowu wypuszczony na pewien czas, coś na 50 czy 60 lat przed rokiem 2000 po Chrystusie. Innych dat nie pamiętam. Niektórzy czarci mieli być uwolnieni pierwej, na karę i kuszenie ludzi. Termin ten uwolnienia przypadał dla niektórych właśnie na nasze czasy, dla innych nieco później.

    Nie jest mi możliwym opowiedzieć to wszystko, co widziałam. Za wiele tych szczegółów, tak, że nie potrafię ich złożyć w jedną całość, a przy tym jestem bardzo chora; gdy zacznę opowiadać, nasuwa mi się znów wszystko przed oczy, a widok to tak straszny i tak mnie przejmuje, że bliską jestem skonania.

    Niezliczone gromady dusz, uwolnionych z otchłani i miejsc oczyszczenia, poprowadził Jezus w tryumfalnym pochodzie w górę do radosnego przybytku, umieszczonego pod niebiańską Jerozolimą. Jest to to samo miejsce, gdzie niedawno widziałam duszę zmarłego mego przyjaciela. Dyzmas doczekał się obietnicy, danej mu przez Zbawiciela; oto nie upłynął dzień, a już znajdował się z Nim w Raju. Przybyłe dusze czekała radość i pokrzepienie; zastawiono dla nich podobne stoły niebiańskie, do jakich i ja zasiadałam, gdy Bóg dobrotliwy chciał mnie pocieszyć i pokrzepić w bolesnych widzeniach.

    Jak długo to wszystko trwało, com widziała i słyszała, nie potrafię określić, tak jak i nie potrafię dokładnie wszystkiego opowiedzieć, bo najpierw sama wiele rzeczy nie zrozumiałam, a po wtóre nie chcę, by inni coś źle zrozumieli. Dlatego też przestrzegam wielkiej ostrożności w opowiadaniu. Widziałam przez ten czas Zbawiciela na różnych miejscach kuli ziemskiej, nawet w morzu. Jezus chciał niejako uświęcić i oswobodzić wszelakie stworzenie; wszędzie uciekały przed Nim złe duchy w przepaść.

    Między innymi pojawił się Jezus w grobie Adama, znajdującym się pod Golgotą; tu przyszły do Niego dusze Adama i Ewy; Jezus rozmawiał z nimi, a potem wraz z niemi przechodził, jak gdyby pod ziemią, do grobów wielu Proroków, których dusze schodziły się zaraz do swych zwłok i słuchały różnych objaśnień, jakich im Jezus udzielał. Potem obchodził Zbawiciel z tą wybraną drużyną, w której znajdował się i Dawid, wiele miejsc, będących świadkami Jego życia i męki, tłumaczył im przeobrażające czynności, jakie tu się odbywały, i z niewymowną miłością brał spełnienie tych przeobrażeń na Siebie.

    Między innymi zaprowadził także te dusze na miejsce chrztu Swego, gdzie tyle zdarzeń przeobrażających się odbyło, i wszystko im objaśniał. Z głębokim rozrzewnieniem podziwiałam nieskończone miłosierdzie Jezusa, który czynił niejako te dusze uczestnikami łaski Swego chrztu świętego.

    Na mnie sprawiało to niesłychanie rzewne wrażenie, widząc tak duszę Jezusa, świetlistą, otoczoną rojem wyzwolonych dusz świętych, unoszącą się łagodnie ponad ziemią, przenikającą ciemne wnętrze ziemi, skały, morza i fale powietrza.

    Tyle tylko utkwiło mi w pamięci, ze wspaniałego widzenia o zstąpieniu Jezusa do otchłani i wybawieniu z niej sprawiedliwych dusz praojców. Oprócz tego czasowego widzenia odczułam dziś wraz z tymi duszami wieczny obraz nieskończonego miłosierdzia Bożego. Wiem z objawienia, że Jezus co rok w tym dniu, obchodzonym uroczyście przez Kościół, zwraca Swe oko zbawcze na czyściec, by wybawić niektóre dusze. I dziś także, to jest w Wielką Sobotę, podczas powyższego objawienia, widziałam, że Jezus wybawił z czyśćca niektóre dusze, które zawiniły przez pośredni współudział w krzyżowaniu Go. Uwolnił dziś Jezus mnóstwo dusz, między tymi i niektóre mi znane, ale nie chcę ich wymieniać.

    bł. Anna Katarzyna Emmerich

    http://prawda-nieujawniona.blog.onet.pl/1,AR2_2012-04-02_2012-04-08,index.html

  138. Teresa said

    Pytanie do p. Piotra Beina.
    Czy ma Pan zydowska alba chazarska krew?

  139. Krzysztof Jakub said

    Re: 123
    Są to bardzo zredukowane wnioski, ale „prawie dobrze” Pan zrozumiał: „nie straszcie [Dzieci] piekłem”, „grzechu pierworodnego” nie ma- został „odpuszczony”-„skasowany” prawie 2 tys lat temu, i (mam nadzieję) Kościół wycofuje się (powinien jak najszybciej) z negatywnej inżynierii społecznej.
    Sformułowanie „nie mam więcej pytań” bywa używane w pewnym kontekście, który jest tu nie na miejscu. Ja sobie nie stroje jakiś żartów. Mówię poważnie. Jeśli to „nie mam więcej pytań” zostało użyte wprost, bez podtekstów, to i tak jest niepokojące. Bo jedynym pytaniem, jakie dostrzegłem, i to nie wprost zadanym, było „czy dobrze rozumiem”. Moja odpowiedź brzmi „prawie dobrze”, ale to i tak przy założeniu, że „tak” znaczy u Pana „tak”, a „nie znaczy „nie”, posługując się pewna analogią.

  140. Marucha said

    Re 139:
    Pańskie poglądy nie mają nic wspólnego z nauczaniem Kościoła, jakie trwało przez 2000 lat. To są po prostu skrajnie modernistyczne herezje, a już ta „negatywna inżynieria społeczna” to w dodatku obelga.
    Zatem dalsza rozmowa z Panem ani mnie, ani żadnego prawowiernego katolika, po prostu nie interesuje. Na pewne tematy nie ma z nami żadnej dyskusji. A należy do nich nauczanie Chrystusa.

  141. j said

    Ad.137-Kapsel

    Drogi Panie Kapsel! W swietle wielu objawien, takze sw.Faustyny Kowalskiej i bl.Katarzyny Emmerich – mamy niejako pewna szanse zrozumiec dlaczego wysilki, determinacja i skutecznosc naszego polskiego papieza, bl.JPII w szerzeniu kultu Milosierdzia Bozego, a pozniej ustanowienie przez niego SWIETA MILOSIERDZIA BOZEGO DLA CALEGO KOSCIOLA – maja swoj gleboki sens. Mistyczny i realny. Bo niosa nadzieje dla nas wszystkich tu i teraz a takze po naszej smierci. Zas calym rzeszom dusz juz cierpiacych w czysccu – niosa realny ratunek. Jest za co dziekowac bl.JPII. I kochac go takze za to.

    Pozdrawiam Pana bardzo serdecznie
    _______________________________

    Historia Święta Miłosierdzia Bożego

    Pierwsze zabiegi o ustanowienie kultu Miłosierdzia Bożego w Kościele katolickim podjął ks. Michał Sopoćko, spowiednik i powiernik św. Faustyny Kowalskiej, propagując go od 1937 roku w wileńskich kościołach[2]. W 1940 roku w kazaniu pasyjnym ks. Sopoćko po raz pierwszy wyjawił powiązanie kultu z osobą s. Faustyny. Podczas II wojny światowej kult miłosierdzia wyszedł poza granice Polski i został rozpropagowany w wielu krajach przez rozproszonych po świecie Polaków, zwłaszcza żołnierzy z armii gen. Andersa[3].

    W 1946 Konferencja Episkopatu Polski na czele z Augustem Hlondem wystosowała do Watykanu petycję o wprowadzenie Święta Miłosierdzia Bożego w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. W 1948 roku polskie Towarzystwo Teologiczne planowało wysłać podobną prośbę do Rzymu, jednak od zamiaru odstąpiono po tym, jak Hlond poinformował członków towarzystwa, że nie ustanawia się świąt ku czci przymiotów boskich, przedmiotem kultu może być tylko Boska Osoba[4].

    W świetle rozwijającego się oddolnie kultu Miłosierdzia Bożego oraz podczas oczekiwania na odpowiedź z Watykanu episkopat zasięgnął w 1951 roku opinii biskupa Romualda Jałbrzykowskiego na temat kultu. Podobnie, jak przed wojną, biskup ponownie odniósł się negatywnie do nowej praktyki religijnej. W 1953 roku Święte Oficjum uznało, że nie należy ustanawiać święta[5].

    W 1957 roku Watykan zlecił zbadanie rozwoju kultu Miłosierdzia Bożego. Na zlecenie kardynała Wyszyńskiego w siedemnastu polskich diecezjach przeprowadzono ankietę. Opinie były podzielone od negatywnej, poprzez neutralną do przychylnej[6]. 19 listopada 1958 roku Święte Oficjum wydało dekret, w którym w pięciu punktach wykluczyło możliwość ustanowienia święta. Dekret ten został podany do wiadomości publicznej cztery miesiące później, 6 marca 1959 roku. Była to łagodniejsza jego wersja, która odwoływała się do „roztropności biskupów” w kwestiach kultu. W praktyce anulowało to stanowisko Świętego Oficjum z listopada 1958 roku[7].

    Unieważnienie dekretu z 1959 roku nastąpiło pół roku przed wyborem Karola Wojtyły na papieża. Za jego pontyfikatu wznowiono zabiegi o święto, sam papież, będąc jeszcze biskupem krakowskim, dał się poznać jako gorący orędownik kultu Miłosierdzia Bożego[8]. Po beatyfikacji s. Faustyny 18 kwietnia 1993 roku biskupi polscy wystosowali prośbę do papieża o ustanowienie Święta Miłosierdzia Bożego. Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zezwoliła w 1997 roku na obchodzenie go w polskim Kościele katolickim w II Niedzielę wielkanocną[9].

    Podczas kanonizacji św. Faustyny w 2000 roku Jan Paweł II ogłosił II Niedzielę wielkanocną jako Święto Miłosierdzia Bożego dla całego Kościoła. Uroczystego aktu zawierzenia świata Bożemu miłosierdziu papież dokonał 17 sierpnia 2002 roku w Bazylice Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach[10].

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Niedziela_Mi%C5%82osierdzia_Bo%C5%BCego

  142. Krzysztof Jakub said

    Re: 140.
    właśnie na tym polega problem. „doktryna katolicka” jest sprzeczna z naukami Jezusa z Nazaretu. z Chrześcijaństwem, którego sednem jest Nowe Przykazanie. Jezus nie ustanawiał żadnej nowej religii.. stary zakon podtrzymał, wyczyścił z przekłamań, i podsumował jednym prostym zdaniem: „Nowe przykazanie wam daje, abyście się społecznie miłowali [szanowali], tak jak ja Was umiłowałem.” do tego nie potrzeba jakiejś wielkiej filozofii, trzeba za to mieć oczy szeroko otwarte na współczesny sobie świat, dobrze się po nim rozglądać, a nie tylko wpatrywać w Nebo za zbawieniem, i rozkoszować się śmiercią i krwią Nauczyciela. Nauczyciela się słucha, a Jego nauki wykorzystuje w Życiu, nie wiesza na krzyżu. Kościoły rzymskie sa herezją, jeśli już. Kościół Jezusa, Jego Uczniowie, to Ci, którzy drugiemu Człowiekowi, każdemu jednemu, okazują Miłość i Szacunek. Nie śmierć i zniewagi. „po tym poznają, żeście moimi uczniami, że Miłość będziecie mieć Jeden do Drugiego”.

    Św Franciszek „usłyszał” w czasie modlitwy: „odbuduj mój Kościół”. Jezus zaś powiedział: „zburzcie ten Kościół, a ja w trzy dni go odbuduję”. Trzeciego dnia zmartwychwstał. to była „odbudowa” W „kościołach” rzymskich wciąż wisi na krzyżu, martwy, bądź umierający. To jest zburzenie Jego Kościoła. To jest podpis antychrysta.
    Kiedy mówię o tej obrazie, mam na myśli cały zakres treści akcentowanych w katechizmach rzymskich. Cały zakres treści uznanych za nieodpowiednie dla osób nieletnich. Kościół rzymskokatolicki, i inne rzymskie musi uznać przesłanki, naukowe i nie naukowe, skłaniające Ludzi do ochrony nieletnich przed negatywnym wpływem obrazów przemocy, znęcania się nad człowiekiem, spożywania ciała i krwi, i innych obraz, jakie rzymskie kościoły przedstawiają jako „remedium na problemy społeczne”. Albo Kościoły rzymskie się opamiętają , albo będa musiały zostać uznane za organizacje przestępcze.

    „Po owocach poznają drzewo”, i w tym wypadku „owocem” jest wpływ, jaki Kościoły wywierają na proces socjalizacji Osób, najpierw Niemowląt, później Dzieci, na końcu Osób dorosłych, które to osoby dorosłe dopiero są w stanie swoim Rozumem analizować pewne zawiłości nauki Kościoła. Dzieci nie są w stanie zrozumieć, jak zabicie Drugiego Człowieka ma być wyrazem Miłości.
    Zdaje sobie sprawę, że z punktu widzenia Kościoła Rzymsko-katolickiego jestem heretykiem. Być może największym, jakiego Pan spotkał. Jednak nie punkt widzenia Kościoła Rzymskokatolickiego jest „pępkiem wszechświata”. Ten „punkt widzenia” kształtują rozmaite sobory, kosciół co i rusz za coś przeprasza, zmienia się. Co i rusz wybuchają jakieś kłótnie o to, czyja definicja niedefiniowalnego bytu jest jedyna słuszna, i inne spory, które nie przystoją Osobom dorosłym, posługującym się Rozumem w takim zakresie, do jakiego został nam przez Stwórcę „podarowany”.

    I Stary, i Nowy Testament nie są tylko „filozoficznymi” utworami, choć filozofowanie też tam jest, tak samo, jak wiedza techniczna, psychologiczna, socjologiczna, każda. Po to, żeby każdy, czytając Pismo Święte dostrzegał w nim analogie do swojego „ogródka”. Pismo Święte nie jest całością Pism, jedynie ich częścią. Nie można ani twierdzić, że nie ma nic poza Pismem Świętym, ani że ono ma tylko wartość „filozoficzną”. Jeśli już, to jest „kluczem do poszukiwań”. Na tyle uniwersalnym, że otwiera wszystkie zamki. Jeśli tylko zachce się je czytać, i samodzielnie, zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, w dobrej Wierze analizować. A nie tylko poprzestawać na relacjach i zaleceniach religijnej Organizacji. Zwłaszcza tej, która Jezusa trzyma martwego na krzyżu przez 365 dni w roku, i opowiada, że to śmierć zbawia. Zmartwychwstanie zbawiło. Wielka Niedziela, a nie wielki piątek. Jezus był przede wszystkim Nauczycielem, uczył myślenia analogiami, i apelował: „pozwólcie Dzieciom przyjść do mnie”, bo „czego się Jaś nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał”, a „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.”

    Ewangelie zostały spisane dziesiątki lat po opisywanych wydarzeniach. Jest w nich napisane: „przybliżyło się Królestwo Boże”. Prawdopodobnie jest to wniosek płynący z obserwacji procesu socjalizacji Osób nie poddanych negatywnej inżynierii społecznej: koncepcji grzechu pierworodnego i straszenia piekłem po śmierci. To musiało zabrać troche czasu, współcześnie za jedno pokolenie przyjmuje się 25 lat. Także po dwóch pokoleniach Ewangeliści z cała pewnością mogli napisać: „Przybliżyło się Królestwo Boże” To jest ta Dobra Nowina: Nauki Jezusa działają.
    Trzeba je odzyskać. Właściwie, już je odzyskaliśmy. Opowiadamy o tym Panu, Pani, każdemu, kto czyta. Także cieszę się, że nie zamierza Pan dyskutować. Nie ma powodu.

    Przez tysiąc lat Wydarzyło sie na tyle dużo, Kultura, ortodoksyjne chrześcijaństwo, Islam, dobre stosunki na Bliskim Wschodzie rozkwitały, i radziły sobie z ewolucyjnymi obciążeniami człowieka rozumnego, byliśmy na Dobrej, prostej drodze do Raju. Wtedy Rzym rozpętał Krucjaty, za co później „przeprosił”. W między czasie jednak ustanowił kolejna religie: technokrację, z która antychryst w rzymskich kościołach ściśle „współgra”. Ludzie sobie tego nie uświadamiają, bo ta „negatywna inżynieria społeczna” jet imputowana w Dzieciństwie, zanim pojawi się i wykształci Rozum. Dla rozumu jej efekty są „warunkami brzegowymi”.

    Tak, słusznie mówił Jezus, że dorosłemu do Królestwa Bożego wejść bardzo trudno, trzebaby być jak Dziecko. Trzeba dopuścić do siebie myśl, że ma się zakłócony proces socjalizacji. Źle „postawiony system” (analogia do PC) „norm społecznych”. To jest prawdopodobnie ów „grzech izraela”, o którym wspomina jeden z apokryfów.

    Temat antysemityzmu tez arcyciekawy, chętnie opowiem, jak u mnie go próbowano rozbudzić w czasie „katechezy”, w wieku bodaj 5 lat.

    Na razie proszę o wykazanie mi, że obarczanie Dziecka winą za czyjeś grzechy może mu przynieść jakikolwiek pożytek. Proszę to wykazać sobie, mi się nie da. Ja wiem, że to szkodzi. Po to dostałem od Boga rozum, żeby się tego dowiedzieć. A wolna wole po to, żeby o tym mówić, skoro już w to i wierzę, i wiem.

    Apeluję o „czynienie pokuty”, czyli za Biblią Wujka: „opamiętanie się”. Nie jakieś „zamartwianie”. Opamiętanie się. Mamy „rok wiary”, dobrze go wykorzystajmy. Tu chodzi o Dzieci, czyli naszą przyszłość, naszą „emeryturę”. Lepiej sobie zapewnić Niebo niż piekło, a zależy to tylko od nas. To, czym „napełnimy” Dzieci dzisiaj, to nam oddadzą później. Proste. Nie ma sensu komplikować, lepiej „prostować Drogi Stwórcy”.

  143. Re.122 – Marucha.

    To jest dyskusja o charakterze, może trochę przesadnie mówiąc, filozoficzno- naukowym na temat: jakie wnioski można wyciągnąć z lektury ORYGINALNEGO wydania “Osoba i czyn”.

    A Pan Gajowy przeczytał to oryginalne wydanie „Osoba i czyn” wydane w 1969 r., albo jakiekolwiek późniejsze wydanie tej książki (II lub III), że tak twardo obstaje przy tych tezach (zawartych w komentowanym artykule) rzekomo mających być wprost sformułowanych, a potem raptem mających już tylko wynikać z „Osoba i czyn” i wmawianych jak chorobę w brzuch?
    Tak się akurat składa, że mam oryginalną książkę „Osoba i czyn” z wykazem zmian (i zmianami) do tego oryginalnego wydania z roku 1969 i nijakim sposobem nie mogę czegoś takiego znaleźć w „Osoba i czyn” lub coś takiego wydedukować z treści tej książki.

    Jeżeli ktoś stawia takie tezy to jego obowiązkiem jest te tezy udowodnić i nic tu nie pomoże gadka, że to nie sąd, bo właśnie po tym poznajemy kto z jakiego ducha cywilizacyjnego pochodzi. Systemy prawne i ich praktyczne stosowanie odzwierciedlają (w każdym bądź razie powinny odzwierciedlać) dycha cywilizacji z którego się wywodzą. Nośnikiem cywilizacji jest konkretny człowiek, społeczeństwo, naród – i postępowanie tych ludzi w każdym wymiarze i obszarze wynika z ducha cywilizacji którego są nosicielami.
    Kodyfikowane prawo jest elementem wtórnym do tegoż. Stąd bierze się u ludzi poczucie niesprawiedliwości w osądach sądów (a i dokonywanych osądach przez innych ludzi), gdy u podstaw kodyfikowanego prawa leży duch innej cywilizacji niż cywilizacja (jej duch) w której jest ono stosowane.

    Normy prawnej „nie dającej się usunąć wątpliwości nie można zaliczyć na niekorzyść obwinianego (oskarżonego)’ nie można zastępować dziwolągiem typu ‚sędzia wszelkie wątpliwości rozstrzyga na korzyść podejrzanego’, bo nie rozstrzyga na niczyją korzyść – po prostu pomija, tak jakby to coś mającą taką cechę nie istniało.

    Wreszcie co do powoływania się na ks. Luigi Villa co do tego, że owe tezy mają być zawarte w „Osoba i czyn” ks. Karola Wojtyły.

    Źródłowe wydanie „Osoba i czyn” zostało wydane w języku polskim, a zatem
    – czy ks. Luigi Villa zna język polski, a jeśli tak – to czy zna język polski na tyle dobrze, aby mógł prawidłowo odczytać źródłowe teksty filozoficzne pisane w języku polskim?
    Może korzystał z jakiegoś przekładu z przekładu „Osoba i czyn” na inny język i wyszło mu taka, jak mu wyszło?
    Same wątpliwości tu mamy – więc: patrz wyżej omawiana norma.

    Wreszcie.

    Obce jest cywilizacji łacińskiej stosowanie chwytu niżej obrazowo opisanego.

    Złapano kiedyś we wsi Wojtka na tym, że ukradł sąsiadowi kurę.
    Za jakiś czas w tej wsi zaginęły innym trzy kury.
    Po wisi gruchnęła wieść, że Wojtek ukradł trzy kury.
    Potem się okazało, że te trzy kury zjadł lis, ale o tym już znacznie mniej ludzi z tej wsi się dowiedziało.
    Ci co się o tym dowiedzieli powiedzieli wówczas – no i co z tego, że te 3 kury zjadł lis? Przecież Wojtek przed laty rzeczywiście ukradł sąsiadowi kurę.

    I tak to mamy z tymi rewelacjami – i niektórymi potem komentarzami – podanymi w komentowanym artykule podesłanym przez ‘Tralala’ i ‘Marost’.

  144. Re.130
    . . . . . . . . ——— ……….———– . . . . . . ——— . . . . . . .——– . . . . .

  145. Józef said

    Panie K Jakubie!
    Pańskie opinie są krzywdzące Kościół Katolicki i nieprawdziwe. Kościół zawsze stał na stanowisku, że ziemscy członkowie kościoła to zwykli grzesznicy, a Kościół jest święty z powodu Jego Głowy czyli Jezusa Chrystusa. Kościół jest jeden i wiemy to z Ewangelii. Jeżeli współcześnie mamy kilkaset sekt, to wiadomo że wszystkie kłamią. Tylko jeden musi być tym prawdziwym.W prawdziwym Kościele jest sprawowana Najświętsza Ofiara i jest siedem sakramentów które ustanowił Jezus Chrystus. W Kościele jest prymat Piotra co nie oznacza że każdy papież był w historii Kościoła papieżem bo bywało że mieliśmy do czynienia z antypapieżem. Co oznacza w/g Pana bycie dobrym? Zdaje się że zwykłą uprzejmość myli Pan z dobrocią. Dobroć ma wg Kościoła inne przymioty.
    Cztery cnoty główne
    1. Roztropność.
    2. Sprawiedliwość.
    3. Umiarkowanie.
    4. Męstwo.

    Dwa przykazania miłości
    1. Będziesz miłował Pana Boga swego, całym swoim serce, całą swoją duszą i całym swoim umysłem.
    2. Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.

    Grzechy cudze
    1. Namawiać kogoś do grzechu.
    2. Nakazywać grzech.
    3. Zezwalać na grzech.
    4. Pobudzać do grzechu.
    5. Pochwalać grzech drugiego.
    6. Milczeć, gdy ktoś grzeszy.
    7. Nie karać za grzech.
    8. Pomagać do grzechu.
    9. Usprawiedliwiać czyjś grzech.

  146. marost said

    AD145

    Józef Bizoń powiedział/a

    „. . . . . . . . ——— ……….———– . . . . . . ——— . . . . . . .——– . . . . .”

    Hmmmm – moze i tak…???

  147. […] autorytetów ziemskich, w które zainwestowali, powoduje rozterkę duchową, jeśli nie absurdalne ataki pod miłosiernym spojrzeniem Bogurodzicy.. albo żyletki z mściwych […]

  148. Re. 146

    Nicków nie używam – więc pod ad. 145 nie ja jestem.
    Moje komentarze zawsze są pod moim imieniem i nazwiskiem (Józef Bizoń).

  149. Peryskop said

    # 73 Pani Zofia ma niestety rację. Właśnie tak się ustawia sprawy w podanych celach, ażeby Polacy się skłócili, obwiniali i nawzajem pożarli.

    Panie Józefie, ukłony za ukazanie mechanizmów manipulacji !

    A ja dodam anatomię tej nieudanej chutzpy, bo przecież należy uczyć się na błędach.

    # 84 Marucha
    Artykuł NIE jest w oryginale polski.
    Wyraziłem się nieściśle – nie chodzi o fragmenty z książki Karola Wojtyły, ale o fragmenty z artykułu. Dowód swej pomyłki pozostawiam.
    Skąd pochodzi artykuł – już wiadomo z dyskusji.

    Po kolei:

    # 84 Marucha: Artykuł NIE jest w oryginale polski.

    Fakt ten nie ma znaczenia.
    Zasugerowaną ewentualną niedoskonałość tłumaczenia Pana Gajowego rozwiał ponad wszelką wątpliwość i z zaangażowaniem Ducha Św. dwujęzyczny Pan Marost tu:
    #26 Marost: … Z translatorem Gugla? – mysle ze i przy wspolpracy z Duchem Sw….- Zadalem sobie trudu i porownalem teksty – tlumaczenie jest doskonale. Gratuluje Gajowemu!!!!

    # 84 Marucha: Wyraziłem się nieściśle – nie chodzi o fragmenty z książki Karola Wojtyły, ale o fragmenty z artykułu…

    Szanowny Panie Gajowy, wyraził się Pan BARDZO ŚCIŚLE, cytuję:

    Poniższy artykuł, którego powstanie zawdzięczamy naszym gościom z Francji – Pani Tralala i Panu Marostowi, zawiera kilka fragmentów z książki “Osoba i czyn” autorstwa Karola Wojtyły, należącej podobno do najważniejszych dzieł filozoficznych późniejszego papieża, bł. Jana Pawła II. Tłumaczenia (niedoskonałego, poprawki mile widziane) dokonał gajowy w ścisłej współpracy z translatorem Google. Z komentarzy rezygnujemy. Katolikom będą potrzebne raczej sole trzeźwiące. Admin. koniec cytatu.

    Końcówka o rezygnacji z komentarzy sugeruje, że sprawa jest bezdyskusyjna !

    Jedyna niepewność – „podobno” – dotyczy pobocznej kwestii porządkowej – czy “Osoba i czyn” należy do najważniejszych dzieł filozoficznych Karola Wojtyły, czy może nie.

    Dopisek o solach trzeźwiących dla katolików dodaje jeszcze większej ekspresji.

    # 84 Marucha: …Dowód swej pomyłki pozostawiam.

    I tak tam stoi do tej chwili Z POMYŁKĄ, bez słowa przeproszenia za wprowadzenie czytelników w błąd.
    Wstęp stoi bez zmian niby ze szlachetnych pobudek, a faktycznie jest to podtrzymanie DEZINFORMACJI
    jakoby „tezy” były fragmentami książki Karola Wojtyły, a nie fragmentami artykułu INNEGO AUTORA.

    Jak wielu czytelników zaglądających do Gajówki mają czas i cierpliwość prześledzić wszystkie wpisy, a co najmniej aby doczytać sprostowanie Admina w #84 ?

    # 84 Marucha:Skąd pochodzi artykuł – już wiadomo z dyskusji.

    No prześledźmy wybrane pozycje:

    Jeśli Pani Tralala, Pan Marost i Pan Gajowy mają pewność, ze ks. Luigi Villa pozostaje poza wszelkimi podejrzeniami (bo ma m.in. rekomendacje ojca Pio) to znaczy, ze wszyscy troje doskonale znają twórczość LV. Zatem dlaczego przez kilkadziesiąt wpisów milczeli i nie sprostowali, że te wersetowate „tezy” wbrew informacji na samym wstępie zostały skomponowane przez księdza Villę ?

    Zamiast tego mamy takie próby:

    # 15 @Tadeusz Pałka dopytywał o książkę źródłową czyli “Osoba i czyn” autorstwa kard. Karola Wojtyły,

    # 18 @bezpartyjny jako pierwszy zasugerował fałszywą podkładkę : Wydaje się, że zarzucane tezy są niesprawdzone i wyssane z palca przez oponentów śp. Jana Pawła II.

    A oto nieco nerwowa reakcja na to pana Marosta w 3 odsłonach:

    # 20.
    marost powiedział/a
    2012-10-21 (niedziela) @ 11:39:39
    AD15
    Książka, która zatrzymała proces beatyfikacyjny papieża Pawła VI
    Szanowni Państwo
    Mam świadomość, iż publikując tę książkę dotykam bolesnej rany, lecz jakże jej nie wydać i nie spowodować by wolność była wreszcie wykorzystana, by dojść do prawdy, nawet jeśli trzeba byłoby uznanym autorytetom powiedzieć w twarz “non possumus”…
    Jakże z tej wolności korzystano dawniej, nie bano się nawet cesarzom i papieżom mówić o ich grzechach i błędach, by lepiej być poddanym woli Boga. Jakże ku ratunkowi Kościoła korzystała z tej wolności św. Katarzyna ze Sieny…
    Dziś, gdy tak wiele mówi się o wolności, prawie wszyscy drżą ze strachu, nie chcąc powiedzieć na głos: Król jest nagi…
    Książkę napisał redaktor naczelny katolickiego pisma La Chiesa Viva, wychodzącego od dziesięcioleci we Włoszech. Ks. Luigi Villa to były sekretarz słynnego ś+p kard. Ottavianiego; za żaden z numerów pisma, ani też za żadną ze swych książek ks. Villa nie był nigdy potępiony przez Kościół.
    Książka ta powstrzymała proces wynoszenia na ołtarze Pawła VI

    # 21.
    marost powiedział/a
    2012-10-21 (niedziela) @ 11:43:18
    AD20
    Male sprostowanie
    Zamieszczony tekst wskoczyl przypadkowo. Falszywy manewr…. Szkoda z Mechanizmy tego wydawnictwa nie pozwalaja na podglad przed publikacja…Przepraszam.

    # 22.
    marost powiedział/a
    2012-10-21 (niedziela) @ 12:37:36
    AD15
    Nr430 czasopisma Chiesa viva poswiecony jest JPII, jego przeszlosci i pontyfikatowi
    Dostepny w jezyku Francuskim http://www.chiesaviva.com/430%20mensile%20fra.pdf
    Jest tu rozdzial o jego filozofi, teologii itp
    Redaktorem tegoz pisma jest Ks. Luigi Villa – były sekretarz słynnego ś+p kard. Ottavianiego. jest rowniez autorem ksiazki, ktora ukazala sie nakladem wydawnictwa ANTYK pt “Pawel VI blogoslawiony”. We Francji ta sama ksiazka istnieje pt “Paul vI benheureux”. Warto tu wspomniec wielkiego, odwaznego kardynala Ottawianiego, ktoremu odlaczono mikrofon kiedy w swoim wystapieniu podzcas obrad SWII “osmielil sie” krytykowac zamiary progresistow.
    Otoz w tymze numerze w rozdziale pt “Jego filozofia” autor opisuje filozoficzne poglady Wojtyly, ktore zamaiescil w swojej ksiazce pt “Czlowiek i czyn” a wsrod nich przytoczone sa przedmiotowe znajduja sie cytowane tezy. Tak wiec nie sa to jakies fragmenty wyrwane z kontekstu. Ksiazka ta byla zywo dyskutowana w srodowisku i ostatecznie ukryta skrzetnie az do momentu pojawenia sie niejakiej pani dr Anny -Teresa Tymieniecka, ktora wraz z ekspertami angielskimi wypracowala podoblo “wlasciwa” hermeneutyke politycznej poprawosci dla tego dziela.
    Wspomnialem o innej ksiazce redaktora Chiesa viva – ks Luigi Villa, o PawleVI ktora doslownie “powala z nog”. To co pisze Wojtyla w Czlowiek i czyn oraz zbior wypowiedzi papieza ktorego imie przyjal Wojtyla by nadac sobie ten sam image – image kontynuatora dziela swojego poprzednika (mowil o tym w pierwszym po konklawe przemowieniu JPII), wzajemnie sie uzupelniaja.
    Po wczorajszym lekturze tych tez i calego artykulu, mimo posiadanej juz wczesniej pewnej wiedzy o Wojtyle trudno mi bylo zasnac i do dzis w glowie mam jedno: przerazajaca wizje Kosciola i Jego przyszlosci. Nie zdajemy sobie sprawy z tego do jakiego stopnia w rzeczywistosci jest gorzej z nami, z Kosciolem na dzis i w perspekywie co najmniej dwoch pokolen.
    Przez powolne, stopniowe dzialania ludzi Kosciola od gory do dolu, przez lata uspily nas i miliony wiernych, znieczulily i pozbawily mozliwosci porownania stanu Kosciola, Jego nauczania dawniej i dzis. Od lat sobie narzekamyn krytykujemy… ale gdy ma sie przed oczyma program niszczenia Kosciola, tzn poglady, przekonania ludzi, ktorzy w ten stan Kosciol wprowadzili to czuje sie dreszcz po plecach. Wojna konwencjonalna swiatowa wydaje sie – nie powiem ze niczym ale o wiele mniej dokuczliwa dla ludzkosci niz wojna (bo tak trzeba to nazwac) o dusze ludzkie, bo ofiarami tejze nie beda tysiace istnien ludzkich w pewnym okreslonym czasie. Ofiary samobojczej wojny w lonie kosciola, to w skrajnym przypadku kilka pokolen. Zalamanie sie struktur wartosci, ze wzgledu na brak misyjnej dzialanosci Kosciola, brak nauczania, wolnosc religijna gloszona przez sam Kosciol to przeciez nic innego jak podcinanie galezi na ktorej sie siedzi i upadek.
    Przerazenie poglebie fakt ze obecny papiez juz w 2005roku w Koloseum mowil o Kosciele ze upodobnia sie do barki nabierajacej wode. Minelo 7 lat a barka zanurza sie dalej….Nie sadzilem ze dozyje tych czasow.

    konie cytatów.

    A więc wiele słów autora wrzuty, jakiś dodatkowy kiks i jeszcze wciąż ZERO INFORMACJI, że autorem „tez” jest ksiądz Luigi Villa, a nie kardynał Karol Wojtyła.

    Potem dzięki wiedzy i konsekwencji Pana Józefa następuje stopniowe ujawnienie nieudanej wrzuty.

    Charakterystyczne są uzasadnienia obrońców w ten sposób opublikowanych „tez” z przypisaniem ich autorstwa kard. Karolowi Wojtyle w takim mniej więcej stylu:
    – no bo przecież on już jako student miał skłonności do herezji…
    – a potem jako papież przyczynił się do dalszego …
    – wyrażał się bardzo niejednoznacznie…
    – więc czy teraz jest sens roztrząsać ?

    Jest sens, i to głęboki, bo mamy podstawę przypuszczać, że właśnie w analogiczny sposób wrabiano Jana Pawła II w słowa, których nie wypowiedział ani nie napisał !

    Wypada więc podziękować także Panu Gajowemu za skuteczne przeprowadzenie tego projektu, bo pomógł on otworzyć oczy na mechanizmy finezyjnych manipulacji.
    I jednak do zachowanego dla uczciwości komentarza przed „artykułem” trzeba dopisać czerwoną czcionką, że autorem tych „tez” okazał się Monsignore Luigi Villa.

    Oddzielne podziękowania za pomoc w ujawnieniu swojej roli należą się Trój-Szóstkowej Grypie, która już szaleje, choć dzięki Jane Burgermester wiadomo że to tylko wielopiętrowy spisek.

    Dla wielu fanów akcji vanqrevskiej Grypy zaskoczeniem mogą być ponawiane od wiosny naciski na autora Monitora Polskiego, aby przyłączył się do nagonki przeciwko odważnej Jane.
    Ale przecież już wiemy, że nie wszystko jest takie, jak wygląda. A zwłaszcza wygaduje.

    # 138 Dla Pani Teresy oraz innych niedoinformowanych gości Gajówki polecam wyczerpującą analizę Marka S, we wpisie # 668 w archiwach tego wartościowego blogu:
    https://marucha.wordpress.com/2011/08/23/pulapka-na-rosje/#comment-112678

  150. zofia said

    Czytajac niektore komentarze mozna nawet wystapic przeciwko Sw. Pawlowi, bo On nie tylko slowem ale i czynem a nawet przesladowal Jezusa Chrystusa.
    Kazdy czlowiek jest grzeszny tylko Pan Jezus podobny do ludzi we wszystkim byl bez grzechu.
    Popieram stanowisko p. Maruchy WYMOWNE MILCZENIE bo tylko taka postawa oznacza NIE SZKODZIC!
    Zmarli juz nic nie moga zrobic.
    Trzeba walczyc z bledami tych, co gorsza gorsza prostych wiernych i zasmiecaja Wiare. Juz niedlugo hanba KK w Polsce obchody nowego swieta „dni judaizmu”, ktore sa przeciw temu co mowil Pan Jezus . Tylko mozna sie zbawic przez wylana na KRZYZU KREW JEZUSA CHRYSTUSA.

  151. Kapsel said

    Re 141
    Pani J

    Bardzo dziękuje za Historia Święta Miłosierdzia Bożego .Pamiętam że ja osobiście z kultem Miłosierdzia Bożego spotkałem się po raz pierwszy w czasie pielgrzymki na Jasna Górę.i było to na około dwadzieścia lat przed tym jak JP II ogłosił To Święto dla całego kościoła.Pamiętam że tam tez nauczyłem się odmawiać Koronki do Miłosierdzia Bożego a to za sprawą przewodnika grupy o.Kazimierza Lesiaka,paulina.Grupa z która wtedy pielgrzymowaliśmy ,bo razem z żona,była oznaczona jako Biała i byli to górale i ten sentyment do górali pozostał a dzisiaj szczególnie do ks.Piotra Natanka.

    Tutaj o.Kazimierz Lesiak.

    http://www.torun.paulini.pl/home/ojcowie01.php

    a tutaj też owoc pokolenia JP II.

    Warto zachować czystość przed ślubem- świadectwo Beaty i Marcina Mądrych

    Jak zawsze ,najuniżeniej i gorąco.

  152. Marucha said

    Re 149:
    Panie Peryskop,

    1. Na parę godzin przed ukazaniem się Pańskiego komentarza, doszedłem do wniosku, że jednak lepiej jest poprawić pomyłkę, co uczyniłem:
    zawiera kilka tez wydedukowanych z książki “Osoba i czyn” autorstwa Karola Wojtyły, należącej podobno do najważniejszych dzieł filozoficznych późniejszego papieża, bł. Jana Pawła II.
    Pański zarzut jest więc obecnie bezprzedmiotowy.

    2. Dlaczego powołaliśmy się na autorytet ks. Villa dopiero „w ostatniej chwili”? No nie wiem… Komentarz p. Marosta (#20) ukazał się po paru zaledwie godzinach po publikacji artykułu.
    Przypominam, ze ks. Villa swą książką o papieżu Pawle VI uniemożliwił jego beatyfikację, a więc raczej wie, co pisze, w odróżnieniu od niektórych zapalczywych dyskutantów gajówki.

    3. Autorem tez nie jest nawet ks. Villa, lecz Hermann Humpert. Ks. Villa zaakceptował jego tezy. O tym też napisałem. Trzeba może trochę uważniej czytać komentarze, które bywają równie ważne, jak sam artykuł.

    4. A w ogóle wypada chyba powtórzyć moje motto: komu się gajówka i manipulacje gajowego nie podobają, nie musi się tu udzielać.

  153. grypa666 said

    ad Teresa 2012-10-23 (wtorek) @ 13:19:12
    Pytanie do Pani (?) Teresy: Czy bije Pani swe dzieci raz czy dwa razy na tydzień?

    Panie Marucha, czy gajówkowa netykieta pozwala na takie śmieci forumowe?

  154. Marucha said

    Re 153:
    Gajówkowicze są, jacy są, Panie Piotrze… ale fakt, że pytanie p. Teresy było paskudne. Nie wiem, skąd to przyszło jej do głowy.

  155. 166 bojkot TVN said

    153/154
    Oj ciekawe te baby za bardzo. A co zapytać się nie wolno????
    🙂

  156. Re. 152.

    No jasne – ale w świat to poszło

    bez
    zawiera kilka tez wydedukowanych z książki
    w miejsce pierwotnego tekstu
    zawiera kilka fragmentów z książki„.

    Teraz na dokładkę nie wiadomo przez kogo wydedukowanych – aczkolwiek sugestia podpowiada, że wydedukowanych przez ‚Tralala’ i ‚Marost’. Dobre i to.

    Zmiana w/w tekstu – po dość długiej dyskusji wykazującej wpadkę – bez podania informacji (zaraz przy dokonanej zmianie) o dokonanej zmianie (było tak: …, zmieniono na tak: ….) wystawia do wiatru komentatorów w oczach wielu czytelników – sugerując przy okazji, że to oponenci manipulują, bo przecież w komentowanym tekście (teraz po dokonanej zmianie) nie ma mowy o tym, że książka ks. Karola Wojtyły zawiera fragmenty tez, a jedynie pisze jak wół, że ktoś tak wydedukował z tej książki.

    Oczywiście powie Pan, że zarzut jest nietrafny, bo Pan przecież o dokonanej zmianie napisał (na 152 pozycji) – ale ilu do tego miejsca dobrnie?.
    Za zaistniały zamęt obciąży Pan tych co nie dobrnęli do tego miejsca (ad.152), bo mogli przecież dobrnąć, ale widocznie im się nie chciało?

    I tak za przyczyną Pan Gajowego pierze zostało puszczone na wiatr.
    Jak Pan Gajowy zamierza teraz pozbierać to pierze?

    Pod
    http://radtrap.wordpress.com/2012/10/22/osoba-i-czyn/#more-10307
    mamy:

    „Źródło: Marucha

    Poniższy artykuł, którego powstanie zawdzięczamy naszym gościom z Francji – Pani Tralala i Panu Marostowi, zawiera kilka fragmentów z książki “Osoba i czyn” autorstwa Karola Wojtyły, należącej podobno do najważniejszych dzieł filozoficznych późniejszego papieża, bł. Jana Pawła II. Tłumaczenia (niedoskonałego, poprawki mile widziane) dokonał gajowy w ścisłej współpracy z translatorem Google.

    Z komentarzy rezygnujemy. Katolikom będą potrzebne raczej sole trzeźwiące. – Admin [Gajowy Marucha]”

    http://radtrap.wordpress.com/2012/10/22/osoba-i-czyn/#more-10307
    ————————————————
    Pod
    http://radtrap.wordpress.com/tag/jan-pawel-ii/

    ze stosownym do paszkwilu zdjęciem
    mamy:

    „Źródło: Marucha

    Poniższy artykuł, którego powstanie zawdzięczamy naszym gościom z Francji – Pani Tralala i Panu Marostowi, zawiera kilka fragmentów z książki “Osoba i czyn” autorstwa Karola Wojtyły, należącej podobno do najważniejszych dzieł filozoficznych późniejszego papieża, bł. Jana Pawła II. Tłumaczenia (niedoskonałego, poprawki mile widziane) dokonał gajowy w ścisłej współpracy z translatorem Google.

    Z komentarzy rezygnujemy. Katolikom będą potrzebne raczej sole trzeźwiące. – Admin [Gajowy Marucha]”
    ———————————————————————–

    A w ilu jeszcze innych miejscach się to pojawi?

    W tekście jednak pozostały ‚sole trzeźwiące’.
    Może to i dobrze, bo z pewnością są one potrzebne.
    Pozostaje tylko odpowiedź pytanie – komu są one faktycznie potrzebne?

  157. Marucha said

    Re 156:

    Panie Józefie,

    W gajówce do tej pory ukazało się 7038 artykułów. Ponad siedem tysięcy.
    Tego typu nieścisłości, czy pomyłki, zdarzają mi się niezwykle rzadko – ale jest niemożliwe, aby nie zdarzały się nigdy.
    Wydaje mi się, że zostały one wystarczająco wyjaśnione w komentarzach, za które należy podziękować uważnym czytelnikom.

    A teraz pytanie: w jaki sposób owe pomyłki zmieniają sens artykułu? Czy na ich podstawie można stwierdzić, iż Jan Paweł II był ortodoksyjnym tradycjonalistą? Czy podważają autorytet ks. Luigi Villa?
    Przecież znamy poglądy Jana Pawła II nie tylko z powyższego artykułu, ale i z wielu innych Jego wypowiedzi.

  158. Józef said

    Wystarczy popatrzeć na zdjęcie Jana Pawła II całującego koran, by nabawić się uzasadnionych wątpliwości. Incydent z tezami ani nie wpłynął na moją opinię o poprzednim pontyfikacie, ani nie zmienił mnie z tradycyjnego katolika na modernistę.

  159. Krzysztof Jakub said

    re:145
    Panie Józefie.
    Pamiętam z Dzieciństwa słów kapłana, który w „najważniejszym (jak sam mówił) momencie mszy podnosił kielich do góry, i wymawiał słowa „oto wielka TAJEMNICA wiary: GŁOSIMY śmierć Twoją Panie Jezu, wyznajemy Twoje Zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale”. Jako dziecko nic z tego nie rozumiałem, dzisiaj rozumiem bardzo dobrze.
    „tajemnica” to coś, co ogłoszone, zwłaszcza publicznie, przestaje być tajemnicą..Ogłosić tajemnice można tylko raz. Po tym ogłoszeniu jest już wiedza powszechną. Dalsze nazywanie jej tajemnicą jest fałszowaniem znaczenia słowa „tajemnica”. Odwracaniem tego znaczenia o 180 stopni. I to ma miejsce w Kościele Katolickim, w wielu miejscach. W innych religiach zapewne również. To jest część zaburzania logiki, niszczenia rozumu, taka moja opinia, mam wrażenie, że zbieżna z Nauką Jezusa mówiącą: : wasze tak niech znaczy tak, nie niech znaczy nie”, a wszystko, co ponadto, pochodzi od złego” (cytat z pamięci, chodzi o sens. Zawsze chodzi o sens, tłumaczenia przecież są różne).

    Nie wiem, kogo mogą moje opinie krzywdzić, proszę to jakoś wykazać. Owszem, uderzają w , ale nie sam Kościół, Rzymskokatolicki, czy inny, tylko w antychrysta w tych kościołach. I na pewno są prawdziwe, z tego względu, że są to moje opinie, które przedstawiam, wierząc głęboko, że na tym blogu pojawia się to, co napisałem.

    Smutno czytać, że Kościół stoi na stanowisku, że wszyscy jesteśmy grzesznikami, bo to jest właśnie krzywdzące stanowisko. Najbardziej krzywdzi ono Dzieci, którym od samego początku wmawia się, że są grzesznikami. Co to w ogóle jest „grzesznik”? Żeby się nad tym zastanawiać, trzeba mieć rozwinięty Rozum, a Dzieci go nie maja, kiedy przychodzą na świat, pierwsza możliwość stwierdzenia jego obecności pojawia się, kiedy zaczynają mówić.. Wmawianie im, że każdy człowiek jest grzesznikiem, nawet, jeśli nic nie zrobi, bo Adam i Ewa zgrzeszyli, jest grzechem, a właściwie całą listą, przytoczoną przez Pana jako „grzechy cudze”.

    Teologia jest pełna przekłamań, pomieszania prawd z kłamstwami, logicznych konstrukcji z zaprzeczeniami logiki po to, żeby nie dało się z tym przeprowadzić rzeczowej dyskusji. Jest zawiłą, poplątaną „drogą dedukcji”, którą należy „wyprostować”. Ale nie przez dyskutowanie każdego stwierdzenia, tylko przez porzucenie tych, które mieszają Ludziom, zwłaszcza Dzieciom, w głowach. One się maja zdrowo rozwijać, dostawać proste wskazówki, i nie być obciążane czyimiś grzechami. Rozważania na temat boskiej natury Jezusa, jej dwoistości a zarazem jedności można sobie za zamkniętymi drzwiami prowadzić, ale nie można wniosków z tych rozważań przedstawiać komukolwiek jako dogmaty- definicje Boga. Jeśli kto ciekawy, co inni na ten temat myślą, proszę bardzo, niech czyta książki. Należy Go w tym celu nauczyć czytać, dostrzegać analogie, a najpierw dać jednoznaczne punkty odniesienia: hierarchie wartości. Ma sobie każdy sam zadecydować, czy się z czyimiś rozważaniami filozoficznymi zgadza, czy nie, i czy w ogóle ma ochotę się z nimi zapoznawać. Nie bez kozery liturgia w Kościele prawosławnym odprawiana jest w języku starocerkiewnosłowiańskim, jest śpiewana, nie zawiera niejasnego, zawiłego kazania, tylko jedno czytanie listu któregoś z Apostołów do….Człowiek w Kościele ma się odprężyć, uspokoić, wyciszyć, nastroić, i poczuć się spokojny. A nie się „dowiedzieć”. Nie mówię, że Cerkiew jest „bez grzechu”, nie znam Jej dokładnie, ale zapoznałem sie z formą i widzę diametralna różnicę na korzyść Cerkwii. U nas widzę absolutny i absurdalny przerost formy nad treścią, jeśli chodzi o przekaz werbalny. to zreszta widać po Ludziach, że większośc z Nich, z nas, nie jest w stanie pojąc, o co chodzi. Mało kto ma ochote sie nad tym zastanawiać, większośc wybiera „klepanie formułek”, na co z kolei zżymaja się księża. I to jest właśnie główny cel: Ludzie mają się nie zastanawiać, nie czytać samodzielnie, przyjmować, co Im się narzuci, i płacić. Ale to już są dygresje. Nie chciałbym odejść za daleko w rozważanie szczegółów, od meritum. Domyślam się, że taki jest (mam nadzieję nieuświadomiony) cel Pańskiej wypowiedzi: odciągnac mnie od meritum mojej wypowiedzi: od szkodliwości koncepcji obciążania Ludzi grzechem pierworodnym.

    Cnót przytoczonych kwestionować nie będę, ale one wynikają z Nowego Przykazania. Nowe przykazanie to to, które Jezus zostawił Uczniom przed samym pójściem na krzyż. Mamy się społecznie miłować, tak jak On nas umiłował, z czego wynika, że nie mamy już potrzeby błagać o umiłowanie, bo je „dostaliśmy”.. Chyba, że nie okazujemy szacunku-Miłości Bliźnim, czyli innym Ludziom, ale wtedy mamy zacząć to robić, a nie błagać o umiłowanie.. Zaraz po Nowym Przykazaniu Jezus „zdefiniował” swoich uczniów, jako tych, którzy okazują Bliźnim szacunek-Miłość. Koniec dogmatów. To nastawienie do drugiego Człowieka jest „znakiem rozpoznawczym” ucznia Jezusa. Nie ma innej drogi Do Boga, niż przez wzajemne poszanowanie Ludzi. „Królestwo Boże” to nie jakiś „kosmiczny ustrój”, tylko relacje społeczne oparte o wzajemny szacunek, Jezus sam to mówił: Królestwo „Jego Ojca” to stan umysłu, a nie żadna ziemska organizacja. Kościoły sa ziemskimi organizacjami, kształtowanymi przez sobory i inne gremia, i maja służyć społeczeństwom, maja być pomocne, a nie je dominować, niszczyć dobre relacje, i narzucać szkodliwe praktyki. Tych jest w kościele Katolickim całe mnóstwo. Między innymi odmawianie „litanii do najświętszego serca Jezusowego”, czy jakoś tak. Sama ta litania zawiera przynajmniej jedno przekłamanie, które można pokazać bez żadnych wątpliwości: Serce Jezusa nie zostało przebite włócznią. Bok został przebity. A Jezus, co napisałem wcześniej, nas Umiłował. Ta Litania jest mantrą, środkiem technicznym do przemycenia pewnych zawartych w niej fałszywych treści. Tu się można więcej rozpisać, ale najważniejsze: zawiera przynajmniej jedno kłamstwo. Biblia nie mówi o przebiciu Jezusowego serca. Mówi o przebiciu boku. Powtarzam, żeby nie umknęło. Osobiście uważam, że mógł to być zabieg medyczny, odprowadzający z opłucnej krew i limfę, które zebrały się tam w trakcie biczowania, podobnie, jak korona cierniowa mogła być upleciona z mirry, która służy również do odkażania ran.

    Nie podoba mi się Stawianie na pierwszym miejscu „pana”. Bóg nie jest tylko i wyłącznie „panem”, to dość odległa analogia, bardzo „wszechobecna” w pismach, ale o tym pisałem wcześniej: patrząc na manipulacje, jakim dzisiaj podlegają przekazy Kultury, wnioskuję, że nadanie mu tytułu „pan” jest również manipulacją władców „ziemskich organizacji”-„ziemskich królestw”. Bóg przede wszystkim jest Stwórcą. Raczej podpowiada, kieruje mysli i uwagę w kierunku rozwiązań, niż je narzuca. Na pewno nie jest osobą. Sam Jezus mówił, że Bóg jest w Nim, On jest w Bogu, dla tego ja sam wolę tych, którzy mówią „bóg jest Miłością”, a sam dostrzegam i akcentuję analogię do Życia. Na pewno zaś nie do śmierci. „Królestwo boże” ma mieć miejsce na Ziemi, nie jest systemem w rozumieniu którejkolwiek władzy państwowej, religijnej, czy innej, a „stanem ducha”: dobrymi relacjami społecznymi.

    Tajemnica zaś pozostanie dla każdego żyjącego, co się dzieje po śmierci. Do tego się trzeba przygotować, żyjąc. Tak, jak Jezus przykazał: Miłując Ludzi, żywych. I nie ma innej drogi Do Boga. Sąd się dokonuje w momencie, kiedy w to uwierzysz. Nie ważne, od kogo przyjmiesz tę naukę, czy od Jezusa, czy od Muhhamada, czy od Mojżesza, czy innego. Masz szanować Życie. Jeśli nie uwierzysz, może być różnie, ale raczej nie wesoło..Prawdopodobnie po prostu umrzesz, a ostatnia chwila Twojego biologicznego życia zamieni się w wieczność. W najlepszym wypadku będzie to pustka, ale zawsze jest prawdopodobieństwo, że w tej ostatniej chwili pojawią się wyrzuty sumienia, i to może okazać się „piekłem”. Jako jednak, że Bóg jest Miłością, wielce prawdopodobne jest, że to piekło będzie tylko czyścem, i wrócisz na Ziemię, po kolejna szansę. Bóg istnieje poza czasem, jest wszechmogący, i Cie kocha. Ten fragment jest rozważaniem, którego nikomu nie narzucam jako pewnik, ma tylko zobrazować wcześniejsze tezy o rozważaniach dot. spraw, których nie można się dowiedzieć za Życia na Ziemi, więc pozostaje tajemnicą.

    Wracamy. Pierwsze z tych dwóch „przykazań Miłości” ma sens o ile „pan” nie znaczy „władza”, a mam wątpliwości. Mogę się z nim zgodzić, o ile „Pan Bóg” zastąpię sobie słowem „życie”. Wtedy nawet mogę coś takiego opowiadać Dzieciom. Życie, zwłaszcza nasze biologiczne, na Ziemi, jest zagrożone. I na prawdę warto się na nim skupić, a nie wypatrywać nadejścia jakiegoś kosmicznego systemu. Jeśli zaczniemy żyć we wzajemnym szacunku-miłości, okaże się, że Jezus już jest z powrotem, między nami.

    Nawet, jeśli ktoś wierzy, że Jezus ma wrócić jako Osoba, to niech mi wytłumaczy: dla czego wszędzie w rzymskich „chrześcijaństwach” trzymamy obraz Jego zwłok rozpiętych na drzewie? Wróciłbyś w miejsce, gdzie Ludzie rozkoszują się Twoimi zwłokami, jedzą Twoje Ciało, i pija Twoją krew? daj spokój, Człowieku.. Tego się nie da wytłumaczyć bez zniszczenia logiki, a robi się to właśnie pokazując zwłoki Nauczyciela Dzieciom, z komentarzem: „To jest Jezus, On Cię kocha, umarł za Twoje grzechy”. Plus cała masa „struktur wspomagających”.

    Dość już tego. To już można wykazać bez zbędnego filozofania, że Dzieci nie powinny mieć takich treści przedstawianych.
    Karol Wojtyła polecił przyjrzeć się Ikonie z Częstochowy. Po zdjęciu metalowej nakładki widać wyraźnie, że Maria pokazuje na Dziecko, a Dziecko się zgłasza. Spójrz: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/30/Czestochowska.jpg Oboje patrzą na Ciebie. Masz przestać niszczyć Rozwój Dzieci.

  160. Marucha said

    Re 159:
    Uprzedzam Pana lojalnie, ze to forum nie jest miejscem do głoszenia wolnomyślicielskiego pseudokatolicyzmu. Następny taki wpis będzie usunięty, a Pan wzięty na kwarantannę.

    A co do tajemnicy – to można o niej mówić i ją ogłaszać miliony razy, a i tak niewielu z niej coś zrozumie. Tak, jak jest z tajemnicą Trójcy Świętej, przed którą ugiął się nawet teolog nad teologami, Św. Tomasz z Akwinu.

  161. Re.157
    Panie Gajowy.
    Z drugiej strony teraz uprzytomniłem sobie, że po dokonanej zmianie na jeleni wyjdą ci co szybko zrobili przedruk z podaniem źródła.
    Ponadto u nas zaczyna szaleć grypa i muszę uważać, aby jej nie podłapać.

    Już ją mam poza sobą. Objawy łagodne. Nieszczepiony. – admin

  162. Re.158 – [Józef]

    Proszę zrozumieć podstawowy fakt, że chodzi o rzetelność konkretnego dokonywanego przekazu.
    Oburzamy się na innych, gdy w przekazie co do konkretnego faktu są nierzetelni.
    Miary muszą być w tym względzie równe w stosunku do wszystkich bez wyjątków.
    Inaczej bowiem czym sie różnimy od tych których za to krytykujemy?
    Do faktów bezspornych nie można dokładać zmyślonych niby faktów dla lepszego końcowego efektu i dokopania komuś na całego, bo jest to po prostu nieludzkie i obrzydliwe.

    Nierzetelność miała by miejsce, gdybym nie dopuścił głosów krytycznych i upierał się przy błędnej wersji.
    Czego Pan właściwie jeszcze chce, Panie Józefie? Zobaczyć gajowego idącego na kolanach do Częstochowy?
    Admin

  163. Re.162
    Mój wpis ad. 162 nie był kierowany do Pana Gajowego.

    Był i jest kierowany pod ad. 159 (‚Józef’), gdyż wpis pod ad. 159 odbieram jako rodzaj dość lekkiego potraktowania zaistniałej sytuacji przez osobę pod nickiem ‚Józef’.

  164. marost said

    Attention!!! – visiblement, on a déchainé le diable…!!!. Y’a-t-il un exorciste dans cet avion?????

  165. Easy Rider said

    Jak dotychczas, nie widać opinii wynikającej z przeczytania wydania z 1969 r., gdyż tylko ono może być przedmiotem dyskusji. Późniejsze wydania, po 1978 r., nie są wiarygodne, gdyż mogły zostać poprawione pod kątem poprawności politycznej, nie pozwalającej przedstawić aktualnego czy już byłego papieża jako osobę wcześniej wyrażającą poglądy kontrowersyjne z punktu widzenia zasad wiary, co mogłoby utrudnić późniejsze procesy beatyfikacyjny i kanonizacyjny. Stawka dla sił rządzących światem, których eksponentem był JPII (a które nadal są zainteresowane w podtrzymywaniu jego mitu), jest niewątpliwie wysoka i nic też dziwnego, że wydanie z 1969 r. jest niedostępne w sieci, a korzystanie z innych źródeł typu biblioteki może być poważnie utrudnione lub wręcz uniemożliwione.

  166. Re.165

    Specjalista od gdybania.
    A gdzie Easy Rider nauki pobierał?

  167. Re. 165.

    W tej sytuacji – opisanej przez Easy Rider – ma Easy Rider wyśmienitą okazję wypuszczenia lewego wydania „Osoba i czyn” z roku 1969 z treściami jakie Easy Rider będą pasowały i z nowymi jeszcze nie wykrytymi rewelacjami.
    No i Easy Rider będzie maił wówczas również okazję do uzyskania godności odkrywcy nad odkrywcami.

  168. Add.167

    I jeszcze dopisek.
    Za dokonane odkrycia – w ramach uhonorowania zasług – Easy Rider otrzyma tytuł teologa wszechczasów w przestrzeni nawet pięciowymiarowej.

  169. Z zezem said

    Doskonala anatomia manipulacji.
    Dzieki Panie Jozefie Bizon,za swietne rozpracowanie tego srulowego bubla.
    Szkoda,ale jest tu wielu takich od dokopywania,podjudzania ,siania fermentu.
    Przychodza ze swojej synagogi 666,bo takie ich parchate zadanie.
    Dziekuje raz jeszcze i pozdrawiam.

    Ps.
    Mam wrazenie,ze Gajowy jest troszke za a nawet przeciw,ale to porzadny chlop,
    mimo wszystko.

    Co za parchate czasy.

    O jaką znów, k*źwa, „manipulację” chodzi?
    Jakie sianie fermentu?
    Jedna pomyłka na 7000 artykułów, poprawiona, otwarcie przedyskutowana…
    Zaraz mnie chyba szlag trafi!
    Admin

  170. No i jest sezon grypowy więc Easy Rider musi uważać, aby nie złapała go grypa , bo mu to może przeszkodzić w uroczystym odbiorze przyznanych jemu nagród i nadanych mu tytułów. Podpowiem, że szczepienia przed grypą nie chronią – a zaszczepić mogą Easy Rider-a na siłę w asyście 200 osiłków.

  171. Re.169

    Doświadczony nasz Pan Marucha dał się wyprowadzić z Gajówki w gaj, w którym trochę mu zeszło nim znalazł drogę powrotną – ale znalazł i to się w końcowym efekcie liczy.

  172. Easy Rider said

    Ad 166 i dalsze.

    Od mojego wykształcenia proszę na trzy … kroki w bok. Dyskusję w gronie osób inteligentnych prowadzi się na argumenty, natomiast to co Pan prezentuje – to jest sposób prowadzenia dyskusji przez wykształciuchów i w tej sytuacji za chwilę mogę spodziewać się np. pytania, jaką miałem średnią ocen na maturze? Wie Pan doskonale, a przynajmniej powinien wiedzieć, że wykształcenie formalne nie ma nic wspólnego z prawdziwą wiedzą o świecie, którą zdobywa się samodzielnie i zapewne Pan również swojej wiedzy o świecie nie zdobył na Politechnice Wrocławskiej.

    Natomiast co do JPII – jeżeli uważa go Pan za świętego, proszę sobie postawić w ogródku jego pomnik i modlić się do niego regularnie. Bo dla mnie był on tylko jednym z elementów układanki o nazwie NWO i w najmniejszym stopniu nie przemawia do mnie cały ten jego religijny sztafaż.

    P.S. Proszę zejść ze mnie, bo mi duszno.

  173. Re.172 – Easy Ride

    „P.S. Proszę zejść ze mnie, bo mi duszno.”
    Nie po to na Easy Ride wszedłem, aby mu było nie duszno.
    Easy Ride prosił, prosił – to i uprosił.

    „wykształcenie formalne nie ma nic wspólnego z prawdziwą wiedzą o świecie”
    – niektórzy samodzielnie tę prawdziwą wiedzę zdobywali na WUML-u.

  174. Re.172. [Easy Ride]

    „Bo dla mnie był on tylko jednym z elementów układanki o nazwie NWO”

    Układanka układankę, ale czy Easy Ride jest jednym z budowniczych tej układanki i ma informację z pierwszej ręki, że taki jest pewny swych urbi et orbi.

    A co do tych inteligentnych i ich dyskusji – to słyszałem, że w tym celu zbierają się razem tylko w jednym jedynie słusznym miejscu.

  175. grypa666 said

    Re 132:
    Admin Gajówki dopuszcza cyberprzemoc pod moim adresem: Kudłaty, Peryskop, Teresa…
    Wszedłem tu poczytać temat główny i dyskusję, a znalazłem szambiko jak to mówi Pan Bizoń „pod adresem” swoim….
    Atak? Chciałem prosić uniżenie, chyba się przejęzyczyłem. Bardzo przepraszam, jeśli uraziłem Pana Admina.

    Proszę pousuwać, chyba że oszczercy udowodnią. Na to sugeruję osobny wpis… Ustosunkuję się do zarzutów, przeproszę poszkodowanych, gdzie udowodnią mą winę. Bo mimo narzekań od rzekomych poszkodowanych, m.in. Macieja Peryskopa i Józka Bizonia powyżej, nie zarzucili mi konkretnych uszkodzeń ich dobrych imion. Byłbym zaszczycony bezstronnym moderowaniem tejże dyskusji przez Pana Gajowego Maruchę.

    Daleki jestem od pouczania, ale wydaje mi się, że forum admina jest jak tekst autora: jak niesprawdził faktu czy źródla, to nie propaguje plotki (w tym przypadku oszczerstwa, obelgi, ad hominem…). A jeśli przepuści z braku znajomości tematu, to usuwa na żądanie poszkodowanego.
    …Chyba, że pragnie dołączyć do szacownego grona szambodzierżców:
    http://piotrbein.wordpress.com/2012/05/13/alert-ws-oszczerstw-obelg-i-ponizen-wobec-piotra-beina-apel-do-publiki-i-sprawcow/

    Wielokrotne (nie tylko powyżej i nie tylko na niniejszym forum) famosus libellus Peryskopa w próbach od 2009 usmolenia Beina (m.in. na podst. Marka S cytowanego z maruchowego forum), nabrały własnego życia. Niech ilustrują, do czego prowadzi adminowe folgowanie.

    Na tym etapie, zostawiam sumieniu Admina, co zrobić z tymi fantami.

  176. Hallo, hallo! Easy Ride!

    Czy Easy Rider żyw jeszcze?
    Nie chcę, abyś wyzionął ducha, a wiem, że było Ci duszno.

  177. grypa666 said

    Ad Józef Bizoń 2012-10-23 (wtorek) @ 16:20:57
    Józku, nie znam Morse’a – czy mógłbyć łaskawie przetłumaczyć na polski?
    Moje pytanie wisi bez odpowiedzi: czy w swej sugestii miałeś na myśli Wiesławę (Vismayę)? Jeśli nie, to kogo? Udokumentować proszę, inaczej to jest lanie po ścianie.

  178. Widzę, że niektórzy usiłują przestawiać Pana Maruchę zamiast przestawić samego siebie.

  179. Teresa said

    czy p Bein ma zydowskie korzenie?

    Dlaczego Pani o to pyta? P. Bein jest prawosławnym. – admin

  180. Peryskop said

    Panie Gajowy, uprzejmie dziękuję za podkorygowanie wstępu. Ale chyba to nie koniec.

    # 22 marost:
    AD15
    Nr430 czasopisma Chiesa viva poswiecony jest JPII, jego przeszlosci i pontyfikatowi
    Dostepny w jezyku Francuskim http://www.chiesaviva.com/430%20mensile%20fra.pdf
    Jest tu rozdzial o jego filozofi, teologii itp
    Redaktorem tegoz pisma jest Ks. Luigi Villa – były sekretarz słynnego ś+p kard. Ottavianiego.…
    Otoz w tymze numerze w rozdziale pt “Jego filozofia” autor opisuje filozoficzne poglady Wojtyly, ktore zamaiescil w swojej ksiazce pt “Czlowiek i czyn” a wsrod nich przytoczone sa przedmiotowe znajduja sie cytowane tezy. Tak wiec nie sa to jakies fragmenty wyrwane z kontekstu…
    koniec cytatu

    Pan Marucha już ustalił nazwisko autora „tez” ale oprócz Hermanna Humperta jest jeszcze kilkoro autorów, którzy dołożyli się do ich „wydedukowania”. Dlaczego ?

    No to zajrzyjmy do angielskiej wersji artykułu z przedmiotowymi „tezami” pt „Karol Wojtyla Beatified?… never!” w „Chiesa Viva”, September 2010, pod redakcją ks. Luigi Villa, dostępnej tu: http://www.chiesaviva.com/430%20mensile%20ing.pdf

    Tamże na stronie 25 są zamieszczone m.in. owe kontrowersyjne „tezy”, które przytoczę wraz z „tezą” tu pominiętą (nr 27) oraz z moimi ułomnymi tłumaczeniami ale tylko tych, które wymagały pewnych korekt:

    The following are some of the 37 “theses,” extracted by Hermann Humpert, from the book of Wojtyla, “Person and Action:”

    Oto są niektóre spośród 37 „tez” wyjętych przez Hermanna Humperta z książki Wojtyły „Osoba i działanie”:

    Thesis No. 15 – God is not an historical being who works with man – and man does not cooperate with God, but only acts in cooperation with other men. Religion doesn’t take its origin from divine revelation, but is simply the result of human imagination. The Catholic religion is no different from other cults.

    Thesis No. 16 – Divine Revelation is impossible to prove.

    Thesis No. 17 – The only real significance of the New Testament is found in the philosophical explanations.

    Teza 17: Jedyne realne znaczenie Nowego Testamentu można znaleźć w wytłumaczeniach filozoficznych.

    Thesis No. 18 – Each divine mystery is to be considered as a variation or nuance of a system of pure thought. Traditional dogmatic Christianity is one of these erroneous systems.

    Teza 18: Każdą bożą tajemnicę należy traktować jako zmienność lub niuans systemu czystej myśli. Tradycyjne dogmatyczne chrześcijaństwo jest jednym z tych błędnych systemów.

    Thesis No. 21 – A purely human community, united and universal; this is the true Christian church according to the meaning of the Gospel, understood in a new way, quite contrary to the existing totalitarian church.

    Teza 21: Prawdziwie ludzka wspólnota, zjednoczona i powszechna – oto prawdziwy Kościół Chrześcijański, zgodny ze znaczeniem Ewangelii rozumianej w nowy sposób, dość przeciwny dotychczasowemu totalitarnemu Kościołowi.

    Thesis No. 22 – The principles of “dialogue” and “neighbor” are those which lead to the salvation of Christianity, not the Revelation of creation, Redemption, or the Universal Judgement.

    Teza 22: Zasady “dialogu” i “bliźniego”są drogą do uratowania chrześcijaństwa, a nie objawienie stworzenia, odkupienie lub sąd ostateczny.

    Thesis No. 24 – Salvation – the self-realization of humanity – doesn’t have an eternal nature. It will not bring to mortal man any resurrection of the body. The naive hope of eternal life – and also the belief in the Assumption and the return of the Lord in His body – must be conceived only symbolically.

    Teza 24: Zbawienie – samorealizacja ludzkości – nie ma wiecznej natury. Nie przyniesie ono śmiertelnemu człowiekowi żadnego zmartwychwstania ciała. Naiwną nadzieję na życie wieczne – a także wiarę w zmartwychwstanie i cielesny powrót Zbawiciela, należy rozważać tylko symbolicznie.

    Thesis No. 25 – In the other world after death, we will not be rewarded for our good deeds, nor punished for our sins.

    Teza 25: W innym świecie po śmierci, nie będziemy nagradzani za dobre uczynki, ani karani za grzechy.

    Thesis No. 27 – Even those who have helped the world become more civilized will die, and in this way, they will find salvation.

    Teza 27 (pominięta w Gajówce) : Nawet ci, którzy pomogli światu stać się bardziej cywilizowanym umrą, i w ten sposób znajdą zbawienie.

    Thesis No. 28 – How can man create his soul so easily? Because he did not create it from nothing, but from existing matter: the animal soul, evolved phylogenetically, which he received from his parents, his ancestors and the apes and he can only improve.

    Teza 28: W jaki sposób człowiek tworzy swoją duszę z taką łatwością ? Ponieważ nie stworzył jej z niczego, lecz z istniejącej materii: zwierzęca dusza, rozwijana filogenetycznie, którą otrzymał od swych rodziców, swych przodków, od małp, i mógł ją jedynie ulepszać.

    Thesis No. 32 – There is no reason to worry for the souls of aborted babies. They are safe as original sin does not exist.

    Teza 32: Nie ma powodu, aby niepokoić się o dusze poronionych dzieci. Są bezpieczne gdyż grzech pierworodny nie istnieje.

    Thesis No. 33 – There is no need to be baptized or to use other traditional forms of initiation of non-Christians or non-believers. As well there is no need to convert followers of other religions.

    Teza 33: Nie ma potrzeby, aby być ochrzczonym albo żeby stosować inne tradycyjne formy inicjacji nie-chrześcijan lub niewierzących. Również nie ma potrzeby nawracamia wyznawców innych religii.

    Thesis No. 35 – Man is the visible God. To see man is to see God.

    ===

    In 1970, the book of Card. Wojtyla, “Person and Action,” was discussed at the University of Krakow, and the Thomist teachers expressed their criticism for that disrespectful mixture of Thomism and phenomenology!

    W 1970 roku książka kard. Wojtyły „Osoba i działanie” była omawiana na Uniwersytecie Krakowskim, a profesorowie tomiści wyrazili słowa krytyki wobec tej lekceważącej mieszaniny tomizmu i fenomenologii!

    «In Poland, the book was largely dismissed by other Catholic philosophers, until the appearance of the vibrant and vital Dr Anna-Teresa Tymieniecka. Due to her collaboration for the English Edition, a job lasting four years, this scholar was able to accomplish a truly formidable undertaking: to free the mind of Karol in order to convey that which he really wanted to express, which was not fully accomplished in the original work.»

    „W Polsce książka została w dużej mierze odrzucona przez innych filozofów katolickich, aż do pojawienia się żywiołowej i zasadniczej dr Anny Teresy Tymienieckiej. Ze względu na trwającą cztery lata współpracę przy wydaniu angielskim badaczka ta była w stanie zrealizować naprawdę ogromne przedsięwzięcie: uwolnić umysł Karola w celu przekazania tego, co naprawdę chciał wyrazić, a co nie było w pełni zrealizowane w oryginalnej pracy.”

    koniec tłumaczeń

    Zwracam uwagę, że ks. Villa postąpił dość roztropnie i z ostrożności słowo „tezy” ujął w cudzysłowie.
    Wobec delikatnej materii i bardzo nieprzyjemnych kontrowersji, które już się tu wyłoniły – należałoby postąpić analogicznie.
    W przeciwnym razie niebezpodstawny byłby zarzut istotnego odstępstwa od oryginału w całości cytowania.

    Dla przypomnienia – # 22 marost: …Ksiazka ta byla zywo dyskutowana w srodowisku i ostatecznie ukryta skrzetnie az do momentu pojawenia sie niejakiej pani dr Anny -Teresa Tymieniecka, ktora wraz z ekspertami angielskimi wypracowala podoblo “wlasciwa” hermeneutyke politycznej poprawosci dla tego dziela…
    koniec cytatu

    Pan Marost korzystał bodaj z wersji francuskiej, a ja z angielskiej, ale czy jest bliskoznaczne stwierdzenie:

    „wypracowała podobno “wlasciwą” hermeneutykę politycznej poprawności dla tego dzieła”

    ze stwierdzeniem zawartym w tekście w Chiesa Viva:

    „była w stanie zrealizować naprawdę ogromne przedsięwzięcie: uwolnić umysł Karola w celu przekazania tego, co naprawdę chciał wyrazić, a co nie było w pełni zrealizowane w oryginalnej pracy” ?

    Różnica jest istotna. A więc Pan Marost uwolnił nas od kolejnych istotnych słów prawdy zawartych w źródle „tez” (Chiesa Viva), a żywiołowa dr Tymieniecka „uwolniła umysł Karola”, czyli mówiąc wprost – w swoim „tłumaczeniu” przypisała autorowi tekstu myśli, których sam w swojej książce nie wyraził !

    Kim jest Anna Teresa Tymieniecka ?

    O tym w następnym wpisie, bo sprawa jest bardzo rozwojowa…

  181. Marucha said

    Re 175:
    Panie Piotrze, kiedyś napisałem, że gajówka w miniaturze odzwierciedla polskie społeczeństwo i jest jak ogródek przy starych chałupach – rosną tu rośliny pożyteczne (pomidory, maliny, marchewka), rośliny ładne (malwy, groszek pachnący), trochę pokrzyw, trochę zielska…

    Mnie samemu obrabia się d… na różnych forach, przypisuje bycie sekretarzem PZPR bądź agentem rosyjskim, próbuje dociec mej tożsamości, ewentualnych żydowskich korzeni itd. A niech sobie piszą. W pewien sposób przysparza mi to popularności, o co oczywiście mało dbam, natomiast cieszę się z każdego nowego gościa w gajówce – może czegoś się dowie?

    Rzadko mieszam się w spory i kłótnie między uczestnikami dyskusji – proszę popatrzeć na nieustanne tarcia między 166 a Rysiem, między Inkwizytorem a 25godzina, ostatnio między EasyRider a Józefem Bizoniem. Często po prostu nie potrafię zająć stanowiska. Taką zasadę kiedyś przyjąłem, weszła mi niemal w krew i trudno mi to zmienić.

    Co do p. Teresy to stanowisko jednak zająłem, choć nie posunąłem się do usuwania jej wpisów. Pańska witryna znajduje się również wśród innych linków do polecanych stron (nb warto będzie kiedyś zrobić ich przegląd…). O czymś to świadczy.

    Dla porównania atmosfery gajówki z innymi forami, polecam zajrzenie np tu:
    http://prawda2.info/viewtopic.php?t=9626

  182. Marucha said

    Re 180:
    Panie Peryskop, proszę nie strzelać do pianisty. Ja jestem tylko pośrednikiem w przekazywaniu informacji. Staram się robić to w sposób uczciwy i rzetelny, a pomyłki naprawiam.

    Czy chodzi o ironiczne stwierdzenie o „wypracowanie hermeneutyki politycznej poprawności” dla dzieła Karola Wojtyły, czy też „uwolnienie umysłu Karola w celu przekazania tego, co naprawdę chciał wyrazić, a co nie było w pełni zrealizowane w oryginalnej pracy” – to w sumie chodzi przecież o to samo. O wyjaśnienie czytelnikom, co tak naprawdę Karol Wojtyła „miał na myśli”.

    Reszty wpisu nie bardzo rozumiem, gdyż niczego nie podważa.

  183. sair said

    Będzie to w tym czasie, gdy narodzi się antychryst z zakonnicy hebrajskiej, fałszywej dziewicy, która będzie miała łączność ze starym wężem, mistrzem nieczystości; jego ojcem będzie Biskup; rodząc się będzie pluł bluźnierstwa, będzie miał zęby; jednym słowem, będzie to diabeł wcielony; będzie wydawać straszliwe okrzyki, będzie czynił niezwykłe zjawiska, będzie się karmił tylko nieczystościami.

  184. 166 bojkot TVN said

    175/Grypa666
    Sie Grypa666 nie przejmuje!
    Żeby bywać w gajówce, trzeba mieć twardą skórę, a oszczerców w Arschlochu.
    166 ma dość duże doświadczenie w tej materii, więc jest najlepszym doradcą.
    Sie Grypa666 cieszy, że nie musi wyczytywać mundrości Rysia, albo Inkwizytora pod swoim adresem. Taki typki nigdy nie udowodnią swoich twierdzeń, więc należy ich zwalczać „siłom i godnosciom osobistom”, tudzież wszystkimi innymi sposobami.

  185. Marucha said

    Re 184:
    Wielokrotnie apelowałem o zaprzestanie wzajemnych ataków, ale, jak się wydaje, adresaci moich apelów mają moje prośby w dużym poważaniu 😦

  186. Inkwizytor said

    Re: 184

    Ty sie nie wymadrzaj jakim to doradca nie jestes tylko odpowiedz na kogo glosowac ? Na PiS, ktory streczylas jak oszalala czy na innych zydow ?

  187. 166 bojkot TVN said

    186
    Jak do tej pory nikt dowodu jakoby 166 stręczyło w wyborach PiS żaden Arschloch nie znalazł. Tylko co jakiś czas puszcza taki oszczerca bąka, który zasmradza gajówkę kłamstwami i powoduje zaczadzenie tych co tu przypadkiem nowych, lub młodych.

  188. Krzysztof Jakub said

    Re: 160

    Dziękuję za lojalne ostrzeżenie, zapisałem sobie. Kto miał przeczytać, przeczytał, jeśli taka Pana wola, proszę bardzo, kasuj Pan, nakładaj kwarantannę, cokolwiek Panu wychowanie podpowiada. Mam nadzieję, że kiedyś Pan się zreflektuje, że to właśnie jest cenzura. I odwrotność postulowanego przez Karola Wojtyłę dialogu.
    (…)

    Oczywiście, że to jest cenzura. Nie ma ona nic wspólnego z wychowaniem lub jego brakiem, lecz jest zwykłym przejawem troski o profil witryny.
    Zastosowałem ją z niechęcią, gdyż ma Pan b. dobre pióro i pisze ciekawie. Niestety, pisze Pan rzeczy nie do przyjęcia dla katolików, a myślę że i dla większości modernistów.

    „Dialog” jest słowem, którego Jezus Chrystus nigdy nie użył. On nie kazał dialogować, lecz iść i nawracać. Nie interesuje nas dialog prawdy z półprawdą lub wręcz kłamstwem.

  189. Józef said

    Panie Jakubie Krzysztofie.Tajemnym jet czymś dalej dla nas wiernych, że wino po Przeistoczeniu staje się Krwią naszego Pana Jezusa Chrystusa pomimo, że dalej ma postać wina.To samo z chlebem. Bóg jako Wszechmogący mógłby po Przeistoczeniu dokonać tej przemiany w taki sposób, że nasze zmysły już nie odbierałyby Cała i Krwi Pańskiej jako chleba i wina. Być może, po takiej Przemianie,nie byłoby chętnych na spożywanie Najświętszego Sakramentu. To dla mnie jest tajemnicą a dla sceptyka jak Pan głupstwem.Nie rozumujemy na tych samych płaszczyznach.Zresztą my ludzie nigdy Boga nie odgadniemy i to jest i będzie zawsze tajemnicą.

  190. Józef said

    Józef Bizoń powiedział/a

    2012-10-23 (wtorek) @ 21:57:10
    Re.158 – [Józef]

    ”Proszę zrozumieć podstawowy fakt, że chodzi o rzetelność konkretnego dokonywanego przekazu”
    Pan Marucha powołał się na publikacje ks Luigi Villa a jak dobrze zrozumiałem Pana, wpierw powinien przeczytać najprawdopodobniej nudnawy traktat filozoficzny i na podstawie jego dwuznacznych treści wyrazić swoją opinię. Ja się domyślam, że owe tezy nie są zawarte w tym traktacie, tylko przedstawiają wnioski jakie ks. Villa wyciągnął z jego lektury.

  191. Ad. 151

    „Warto zachować czystość przed ślubem. – tytuł video”

    – Oczywiście, że warto. Znajomość zjawiska telegonii i „skundlenia” dopinguje do zachowania czystości.

  192. Re.190 – [Józef]

    Skąd Pan wie, że to („Osoba i czyn”) jest nudnawe?
    Skąd Pan wie, że w „Osoba i czyn” są dwuznaczności?
    Na jakiej podstawie Pan to podejrzewa skoro Pan tej książki nie czytał?
    Zablokować trzeba teraz efekt odwrotny do zamierzonego takimi Pana twierdzeniami?

    Zamiast domniemywać co ja miałem na myśli to proszę zapoznać się z moimi wszystkimi komentarzami idąc kolejno od góry ze szczególnym zwróceniem uwagi na pojęcie „bliźni” (klarowne i jednoznaczne) zawarte w „Osoba i czyn” ks. Karola Wojtyły – podane tu:
    https://marucha.wordpress.com/2012/10/21/osoba-i-czyn/#comment-204981
    i Cd.
    https://marucha.wordpress.com/2012/10/21/osoba-i-czyn/#comment-204982

  193. Marucha said

    Do kogo to może dotyczyć:

    Choćbyście stanęli na głowie, choćbyście czepiali się każdego przecinka i każdej kropki, choćbyście sobie w uszy wetknęli plastelinę, na oczy założyli klapki, a na głowę wiadro – to i tak nie unikniecie prawdy o poglądach Jana Pawła II i nie zrobicie z Niego obrońcy ortodoksji.

    Nie pomogą żadne chwyty, żadne rozdrabnianie włosa na czworo, żadne odkręcanie kota ogonem. Postawa tego, który ekskomunikował Tradycję ale dialogował z żydowskimi satanistami i który udzielał Komunii Świętej heretykom – nie da się obronić. Można ją tylko starać się wytłumaczyć, iż „dobrze chciał”.

  194. hjk said

    To nie jest sąd nad Wojtyłą, a dyskusja o charakterze około-naukowym. Tu nie ma podejrzanych. Tu są tezy, którym Panowie zarzucacie fałsz. Udowodnijcie więc swoje zarzuty, obalcie tezy. – admin

    Widzę ze Admin oporny, no chyba ze juz po 100ce następnych wpisów od mojego „wymiękł” – wiec dla porządku przypominam:

    Otóż nie – to zwolennicy ks. Villi muszą udowodnić, ze tezy te WYNIKAJĄ z pracy ks.K.Wojtyły w sposób konieczny i zacytować stosowne fragmenty, bo w cywilizowanych na sposób łaciński swiecie przyjeło się, ze udowadnia ten, kto twierdzi, a nie ten, co neguje czy wątpi. Podobnie w sytemie prawa jest domniemanie niewinnosci, natomiast sąd i prokuratura maja udowodnic winę, a nie podejrzany niewinnosć, tzn. ze nie jest wielbłądem…

    Tak wiec nie będziemy obalać tez „wziętych z kosmosu” (tj. mających pokazać, ze papież był przysłowiowym „wielbłądem”), bo na to szkoda czasu, tylko hurtem je wywalamy na smietnik i kończymy tę zasadniczo żałosną, acz miejscami bardzo pouczającą dyskusję…

    Bo jeśli „zwolennicy” ks Villi czy Niemca, od którego „tezy” te skopiował milczą i nie pokazują miejsc w „Osobie i czynie” które by je ew. wspierały czy jakos uzasadniały, to szkoda klawiatury i nie damy się wpuszczac w maliny …

  195. Peryskop said

    #182 Marucha: Re 180:

    Panie Peryskop, proszę nie strzelać do pianisty. Ja jestem tylko pośrednikiem w przekazywaniu informacji. Staram się robić to w sposób uczciwy i rzetelny, a pomyłki naprawiam…

    Panie Marucha, jeśli „strzeliłem”, to w duo pianistyczne, które Pana – i nas – poczęstowało tym pasztetem.

    Jak na razie, jako pośrednik w przekazywaniu informacji w sposób uczciwy i rzetelny, na „tezach” podrzuconych Karolowi Wojtyle wyszedł Pan gorzej niż Zabłocki. A to dopiero początek sprawy.

    Co tak naprawdę kardynał Karol Wojtyła “miał na myśli” to spokojnie ustalimy przez ocenę co mu dołożono.

    Na razie zwracam uwagę, że nawet we francuskim tekście ks. Villa o roli dr Tymienieckiej powiedział znacznie dobitniej niż ogólniki podesłane tu przez Pana Marosta – jakoby swoim przekładem „wypracowała podobno “właściwą” hermeneutykę politycznej poprawności dla tego dzieła”. Skąd Pan Marost wytrzasnął to zmiękczające „podobno” ? Jak tu rozumieć “właściwą” ? Jeśli w cudzysłowie, to czy to znaczy że niewłaściwą ?

    Kto tu zna niuanse hermeneutyki ?

    Ta fraza jest podobna wodolejstwa znanym żarcie: napisanej naukowym żargonem i opublikowanej filozoficznej auto-parodii pt. „Transgresja granic: ku transformatywnej hermeneutyce kwantowej grawitacji”. Recenzenci odrzucili dosłany potem artykuł ujawniający bo już „nie spełniał kryteriów”. Więc Sokal i Bricmont opisali tę kompromitację zakłamania w książce „Modne bzdury” z 1998 roku.

    W Chiesa Viva ks. Villa stwierdził expresis verbis, że Tymieniecka „była w stanie zrealizować naprawdę ogromne przedsięwzięcie: uwolnić umysł Karola w celu przekazania tego, co naprawdę chciał wyrazić, a co nie było w pełni zrealizowane w oryginalnej pracy”. Proszę już nie twierdzić, że jest to stwierdzenie tożsame do podrzutki Pana Marosta. Nie targujemy się na bazarku o szczypiorek, ale wymieniamy rzeczowe argumenty i podajemy wiernie cytaty dotyczące niezwykle ważnej kwestii. Zrealizowała „naprawdę ogromne przedsięwzięcie”, a nie „podobno” cośtamcośtam.

    Zatem kontynuując #116, #149 i #180 sprawdźmy kim jest Anna Teresa Tymieniecka ?

    Anna-Teresa Tymieniecka (born February 28, 1923) is a Polish-born American philosopher, one of the most important and continuously active contemporary phenomenologists, founder and president of The World Phenomenology Institute, and editor (since its inception in the late 1960s) of the book series Analecta Husserliana, presently published by Springer.

    Anna-Teresa Tymieniecka was born into an aristocratic Polish-French family. Her acquaintance with philosophy started at an early age with reading of the fundamental work of Kazimierz Twardowski, the founder of the Lvov-Warsaw Philosophical School, Zur Lehre vom Inhalt und Gegenstand des Vorstellungen (On the content and object of presentations), as well as works by Plato and Bergson. To the philosophy of the latter she was introduced by her mother, Maria-Ludwika de Lanval Tymieniecka.

    After the end of World War II she began systematic studies of philosophy at the Jagiellonian University in Kraków under the guidance of Roman Ingarden, student of the famous teachers Kazimierz Twardowski and Edmund Husserl. Simultaneously she studied at the Kraków Academy of Fine Arts.

    After completing the entire university course within two years she moved to Switzerland to continue studies under another important Polish philosopher and logician, Józef Maria Bocheński, at the University of Fribourg. Her doctoral study, dedicated to explorations of the fundamentals of phenomenology in Nicolai Hartmann and Roman Ingarden’s philosophies, was later published as „Essence and Existence” (1957). She obtained her second Ph.D., this time in French philosophy and literature, at the Sorbonne in 1951.

    In the years 1952-1953 she did postdoctoral researches in the field of social and political sciences at the College d’Europe in Brugge, Belgium. From that moment on Tymieniecka started her own way in philosophy by developing a special phenomenological attitude that was neither entirely Husserlian, nor entirely Ingardenian.

    In 1956 she married Hendrik S. Houthakker, Professor of Economy at Stanford University (1954-1960) and Harvard University (from 1960) and member of President Nixon’s Council of Economic Advisers from 1969 to 1971…

    She served as Assistant Professor in Mathematics at the Oregon State College (1955-1956) and Assistant Professor at the Pennsylvania State University (from 1957). She spent the years 1961-1966 at the Institute for Independent Study at Radcliffe College. In 1972-1973 she was Professor of Philosophy at St. John’s University….

    więcej tu: http://en.wikipedia.org/wiki/Anna-Teresa_Tymieniecka

    A dla nas najważniejszy jest ten akapit:

    In 1979 she published, in collaboration with Karol Wojtyla, who later became Pope John Paul II, the English Translation of „Osoba i czyn” (Person and Act). Person and Act, one of Pope John Paul II’s foremost literary works, was initially written in Polish but has been translated to French, Italian, German, Spanish and English among other languages. Tymieniecka’s English translation is, however, widely criticized. Critics of this work claim that Tymieniecka „changed the Polish translation, confusing its technical language and bending the text to her own philosophical concerns.”[1] Her critics suggest that the English title used by Tymieniecka, „The Acting Person” is indicative of the problems involved with the work as the author’s title was meant to convey the tension between subjective consciousness (person) and objective reality (act), an idea central to the written work and the message the author tried to convey. Despite widespread disagreement, Tymieniecka continues to insist that her work is the „definitive” English edition of Osoba Y Czyn. [2]

    W 1979 roku opublikowała we współpracy z Karolem Wojtyłą, późniejszym papieżem Janem Pawłem II, angielskie tłumaczenie „Osoba i czyn” (Person and Act). “Osoba i czyn”, jeden z czołowych utworów literackich papieża Jana Pawła II, początkowo był napisany w języku polskim, ale został przetłumaczony na francuski, włoski, niemiecki, hiszpański i angielski wśród innych języków. Angielskie tłumaczenie Tymienieckiej jest jednak powszechnie krytykowane. Krytycy tej pracy zarzucają Tymienieckiej, że „zmieniła polskie tłumaczenie [raczej chodzi o polski oryginał], myląc jego język techniczny i naginając tekst do własnych filozoficznych zainteresowań”. [1] Jej krytycy sugerują, że polski tytuł używany przez Tymieniecką „The Acting Person” jest ukierunkowany na problemy związane z pracą, podczas gdy według autora tytuł miał przekazać napięcie między subiektywną świadomością (osoba) i obiektywną rzeczywistością (czyn), bo to była centralna idea napisanej pracy i komunikat, który autor starał się przekazać. Pomimo powszechnej niezgody Tymieniecka nadal upiera się, że jej praca jest „zdecydowanym” angielskim wydaniem książki „Osoba i czyn”. [2]

    References
    1. Witness to Hope The Biography of Pope John Paul II, George Wiegel Page 174
    2. Witness to Hope The Biography of Pope John Paul II, George Wiegel Page 175

    Pan Józef Bizoń zwrócił uwagę na funkcjonowanie różnych wersji tytułu niby tej samej książki autorstwa Karola Wojtyły tj oryginału „Osoba i czyn”, oraz rozmaite mutacje translantacyjne: „Człowiek i czyn”, „Osoba i działanie”, „Człowiek i działanie”.

    Jest także książka „The Acting Person” (czyli „Działający człowiek”), którą pod takim tytułem oferuje w cenie 84,95 € dr Anna-Teresa Tymieniecka, ale poprzez sieć Axel Springer i co znamienne – bez wymieniania swego nazwiska jako współtłumaczki, a faktycznie jako współ-autorki książki.

    Że jest to efekt jej pracy z oferty Springera w necie można się zorientować tylko po charakterystycznie przeinaczonym tytule oraz po adnotacji serii: “Analecta Husserliana”, bo od lat 1960-ych jest jej edytorką jako założyciel i prezydent „The World Phenomenology Institute”.

    Powyżej przytoczyłem, że powszechna była krytyka zmanipulowanego przekładu co zapewne stało się główną przyczyną ukrywania współautorstwa ATT. A oto fragment tej oferty Springera:

    http://www.springer.com/philosophy/philosophical+traditions/book/978-90-277-0985-1

    » Philosophical TraditionsHome > Philosophy > Philosophical Traditions
    Series: Analecta Husserliana, Vol. 10
    Wojtyla, Karol
    1979, 396 p.
    Hardcover Information Hardcover version
    ISBN 978-90-277-0985-1
    Usually dispatched within 3 to 5 business days.
    84,95 €

    About this bookReviews

    Originally entitled Osoba i Czyn and published in Poland in 1969, TheActing Person is the official English translation and has been thoroughly edited and revised with the collaboration of the author.

    The book stresses that Man must ceaselessly unravel his mysteries and strive for a new and more mature expression of his nature. The author sees this expression as an emphasis on the significance of the individual living in community and on the person in the process of performing an action. The author states in his preface that he has tried to face the major issues concerning life, nature, and the existence of Man directly as they present themselves to Man in his struggles to survive while maintaining the dignity of a human being, but who is torn apart between his all too limited condition and his highest aspirations to set himself free.

    The author hopes that his book „contributes to this disentangling of the conflicting issues facing Man, which are crucial for Man’s own clarification of his existence and direction of his conduct”.

    The author’s analysis of the human being is a dynamic counter to the materialistic and positivistic tendencies in various schools of modern philosophy. Ever since Descartes, the knowledge of Man and his world has been identified through cognition. This book is a reversal of the post-Cartesian attitude toward Man in that it characterises him as the person in action.

    Audience: The Acting Person will be of great interest to philosophers, anthropologists, and scholars specializing in phenomenology. It will also be of deep concern to theologians, priests, seminarians, and members of religious orders who wish to gain an insight into Pope John Paul II’s philosophy of life.

    kc

    Zwróćmy uwagę na kilka kolejnych szczególnie interesujące okoliczności.

    Tłumaczenie zdania 1:
    Originally entitled Osoba i Czyn and published in Poland in 1969, TheActing Person is the official English translation and has been thoroughly edited and revised with the collaboration of the author.

    “Oryginalnie pod tytułem „Osoba i Czyn” i wydana w Polsce w roku 1969, The Acting Person jest oficjalnym angielskim tłumaczeniem i było uważnie zredagowane i zweryfikowane we współpracy z autorem.” kc

    Proszę zwrócić uwagę, że takie sprytne sformułowanie co do współpracy oznaczać może zarówno, że chodzi o autora książki, albo o autora tłumaczenia ! Ale chutzpa !!!

    I dalej zdanie 2:

    The book stresses that Man must ceaselessly unravel his mysteries and strive for a new and more mature expression of his nature.

    “Książka podkreśla, że Człowiek nieustannie musi rozwikływać swoje tajemnice i dążyć do nowego i bardziej dojrzałego wyrażania jego natury.” kc

    A więc tu nie autor książki, czyli Karol Wojtyła, tę ogólną ideę dzieła podkreśla, ale podkreśla ją „książka” napisana w znacznej mierze przez dr Annę Teresę Tymieniecką, która jak już wiemy przeorientowała treść książki Karola Wojtyły i jej wymowę pod swoje osobiste poglądy.

    Wniosek: od roku 1979 głównym źródłem wiedzy na Zachodzie o poglądach filozoficznych kardynała Karola Wojtyły jest książka starannie zmanipulowana przez wpływową i żywiołową dr Tymieniecką, która „uwolniła umysł Karola”, czyli mówiąc wprost – w swoim „przekładze” przypisała autorowi oryginalnego tekstu myśli, których sam w swojej książce nie wyraził ! W efekcie wyrafinowanych manipulacji nabywca tej książki może mieć przekonanie, że posiada starannie wydany, wiernie przedstawiony światopogląd kardynała z Polski zanim został papieżem.

    A kim jest ekstrahator „tez” Hermann Humpert ?
    To wątek nie mniej ciekawy.

    cdn

  196. Dlatego też niewygodnego ‚peryskopa’ – a i innych niewygodnych też – trzeba utłuc, co niektórzy wyrazili to publicznie tak:

    …………………………………………………
    „-tutaj jest jasne, książkę – biały kruk Wojtyły vel Katzaa posiada sam PiSuar Józef Bizoń, więc klękajcie kurwa narody! Wątpię, by ten PiSowczyk posiadał tę książkę. Gdyby posiadał, zeskanował by przecież tak znaczące dzieło lub w inny sposób przekazał “dla potomności” (buhaha) następnym pokoleniom.

    Ci ludzie to stara generacja, pokolenie starej daty, kierujące się innymi wartościami, nie znające tego świata.. Oni nadal mają we łbach Solidarność, Lecha Wałęsę (tudzież: Kaczyńskiego), przemowy Popiełuszki i Wojtyły.

    Trzeba im odebrać jednoznacznie władzę, i w internecie, i w rzeczywistości realnej, gdyż nic z tego dobrego nie będzie.

    Będziemy mieli albo Polskę rządzoną przez służby specjalne i obce państwa, albo Polskę moherową, co w sumie na jedno wychodzi, bo Watykan i watykański kler to też państwo. A w Polsce – państwo w państwie, hahaha!”
    …………………………………………….

    No i w myśl wyżej wyrażonej dyrektywy chcą nas zatłuc w internecie (na razie w internecie). Jaskółeczki tegoż przyleciały i tu.

  197. Panie Gajowy!
    Pod ad.197 stoi na moderacji mój komentarz – prawdopodobnie z automatu z uwagi na zawartość cytowanej przeze mnie treści.

  198. Tralala said

    Nie rozumiem dlaczego stale wracamy do wydan pozniejszych. O ile pamietam (nie moge sprawdzic, strona ksiedza Villa nie otwiera sie), autor odnosil sie jedynie do wydania z 1969 roku.

    Jak ktos wreszcie kiedys to pierwsze wydanie przeczyta, to bedziemy mogli zajac jakies konkretne stanowisko.

    Obrzucanie pretensjami za temat mnie, czy pana Marosta, z gajowym po drodze, jest kompletnie bez sensu. Anismy tych tez nie wymyslili, ani zmuszalismy nikogo do podejmowania dyskusji na ich temat. A samo slowo „tezy” mowi za siebie, wiec …
    Dobranoc, albo dzien dobry, jest 5:30 u mnie.
    Tralala

  199. Marucha said

    Re 194:
    Jakie były poglądy Karola Wojtyły wiemy dość dobrze i bez studiowania książki „Osoba i czyn”. Ale niedługo już będziemy mieli dostęp do oryginału i zobaczymy, czy np. teza o synkretyzmie Jana Pawła II jest „wzięta z kosmosu”, czy też jest zgodna np. z faktem, iż udzielał Komunii Św. innowiercom albo wychwalał kulturowe znaczenie satanistycznej „religii” voodoo.

    Re 195:
    Nie dbam, czy wyszedłem na opublikowaniu tych tez, jak Zabłocki na mydle – tyleż mnie to obchodzi, co drukarkę komputerową zawartość tekstów jakie wypluwa. I w ogóle nie rozumiem dzikich pretensji o ich zamieszczenie w gajówce.
    Nie wykluczam możliwości, iż percepcja książki „Osoba i czyn” mogła być skrzywiona przez tłumaczenie p. Tymienieckiej. Bardzo bym się cieszył, gdyby tezy okazały się nieprawdziwe – podobnie cieszył bym się, gdyby nieprawdą okazało się ekskomunikowanie Tradycji przez jana Pawła II, jego nalegania na dialog z satanistycznym judaizmem czy całowanie Koranu.

    Re 198:
    Wypada się pod tym podpisać.

  200. Fran SA said

    No to moze ja jeszcze dorzuce swoje trzy grosze:
    Frapujaca dyskusja.
    Z dyskusji wyraznie wynika, ze nie religia jest problemem, tylko jej interpretacja.
    Szkoda, ze tak ciekawa dyskusja zeszla troche na pyskowke, co sie zdarza, jak sie zbyt goraco dyskutuje i emocje przeszkadzaja w argumentach. Zapomnialo sie nam troszke, ze nalezy milowac blizniego swego.

    Ja niestety, w dyskusjach scisle teologicznych nie moge brac udzialu, bo za malo umiem. Wychowano mnie w posluszenstwie do Kosciola i nauk koscielnych wiec trudno mi bylo dociekac i analizowac i szukac bledow w zakamarkach teologicznych. Pierwszy bunt przyszedl wlasnie wtedy gdy zabrano lacine ze szkol i sie okazalo, ze teraz trzeba spiewac piesni w kosciele za kazdym razem inne. I atmosfera sie bardzo zmienila. Jakis taki ogolocony sie ten kosciol zrobil.
    Nie podobalo mi sie to powszechne uwielbianie naszego papieza. Rozumiem, ze Polacy mieli prawo byc dumni ale inne religie? Przeciez to glowa naszego Kosciola a nie hotentotow.
    Troche to bylo sztuczne.
    Ja rozumiem, ze mozna podejrzewac JPII o apostaze, bo przede wszystkim zydzi nie cierpia ekumenicznego kosciola, wiec to bzdura. Nie widze powodow przepraszania zydow, a napewno nie byl to obowiazek papieza.
    A najwiekszym grzechem bylo wyrzucenie zakonnic ze Zwirowiska w Oswiecimiu i zezwolenie na to, zeby na trupach ofiar oswiecimskich rozwijal sie nieprawdopodobny, wielomilionowy biznes!!!!

    Pozwole sobie tez sprostowac pana Krzysztofa Jakuba wiadomosci historyczne, bo gdy chodzi o religie, to Krzyz przedstawia co innego dla Zydow, co innego dla katolikow, a sa jeszcze inne sekty, ktorym sie wydaje, ze w ogole nie istnial. Dla katolikow krzyz pozostaje krzyzem obojetnie co sobie jehowiacy, Mormoni, zielonoswiatkowcy, buddysci i taoisci mysla. Mnie nie obchodzi co np. adwentysci mysla o roznych objawieniach. I zupelnie mnie nie interesuje co Mormoni mysla o katolikach, czy baptysci o Chrzcie Swietym. Ich sprawa i gajowego… oops, przepraszam.

    Natomiast pan Krzysztof Jakub powinien skrupulatniej poczytac historie Krucjat. Papiez Urban II oglosil krucjate ale hucpe i hasbare zalatwili ci, ktorzy najwiecej na tym skorzystali. Nie wierzy? Niech zagladnie do zrodel. Krucjaty niewiele mialy wspolnego z Grobem Chrystusa.
    A zamieszanie bylo ogromne.

  201. Peryskop said

    Zanim zajmiemy się domniemanym autorem „tez” jeszcze na chwilę powrócę do dr Anny Teresy Tymienieckiej. A konkretnie do kwestii współdziałania tłumaczki z Janem Pawłem II. Jeśli prace nad przekładem zakończyły się w 1979 roku, a trwać według ks. Villi miały 4 lata, to z poniższego artykułu wynikałoby, że w ostatnim roku współpracy tłumaczki z autorem książki, który w międzyczasie został papieżem – zarówno Jan Paweł II, jak i Watykan starały się zablokować wydanie angielskojęzycznej wersji.

    http://atheism.about.com/b/2006/05/21/ -woman-behind-pope-john-paul-ii-book-notes-the-pontiff-in-winter.htm

    Co prawda jako główną przyczynę konfliktowej sytuacji podano wątek feministyczny związany z osobą tłumaczki, ale nadesłany komentarz osoby, która pracowała w jednym z wydawnictw, dość jednoznacznie wskazuje na względy merytoryczne czyli odstępstwa tłumaczenia ATT od oryginału.

    Uppps ! Spieszą się i czyszczą ?
    Chciałem zacytować to co wczoraj przeczytałem, a teraz widzę, że Austin Cline ze swojego bloga About.com Agnosticism/Atheism właśnie dziś usunął stronę o adresie:

    http://atheism.about.com/b/2006/05/21/ -woman-behind-pope-john-paul-ii-book-notes-the-pontiff-in-winter.htm

    Na szczęście po dobowej absencji powróciła strona Chiesa Viva z „tezami”. Polecam !
    http://www.chiesaviva.com/430%20mensile%20ing.pdf
    Na stronie jest też ciekawe oprowadzenie po polsku po świątyni ojca Pio.

    A kontynuując #116, #149, #180 i #195 sprawdźmy kim jest Hermann Humpert ?

    Na dobrą sprawę extrahator „tez” przypisywanych Wojtyle jest NIKIM.

    I właśnie dlatego określiłem ten niemiecko brzmiący wątek sprawy jako „nie mniej ciekawy”.

    Nikim w sensie kwalifikacji do dokonania takiej analizy. Autor obszernego artykułu zaopatrzonego w liczne referencje, jako autora „tez” wskazuje jedynie „Hermann Humpert” bez jakiejkolwiek informacji dodatkowej. Zapewne gdyby HH był teologiem, filozofem czy historykiem – byłoby to zaznaczone dla uwiarygodnienia przekazu. Gdyby HH był duchownym – podobnie. Gdyby posiadał jakikolwiek tytuł naukowy – podobnie. Gdyby był uznanym literatem, poetą, kolekcjonerem, antykwariuszem, miłośnikiem dysput moralnych, członkiem fundacji, stowarzyszenia, pracownikiem urzędu ds. wyznań itp – ks. Villa taż zapewne by to podał. Ale nie podał. Czy dlatego, bo autor „tez” z uwagi na ich kontrowersyjny charakter prosił o dyskrecję ? Nie, bo wtedy raczej byłaby odwrotna sytuacja – nazwisko byłoby zamienione na sprawowaną funkcję, i co najwyżej dodany monogram.

    Więc moja teza badawcza jest następująca: ks. Luigi Villa sam jest autorem „tez” a środek artystyczny w słowach „Hermann Humpert” wprowadził aby uniknąć kłopotów, które wystąpiły poprzednio po publikacji materiałów kompromitujących papieża Pawła VI.

    Na marginesie muszę wyjaśnić, że nie zależy mi aby wybielać pamięć o Pawle VI poprzez sugerowanie, iż redaktor Chiesa Viva mógł stworzyć fikcyjną postać dla potrzeb artykułu z września 2010 roku pt „Karol Wojtyla Beatified?… never!”

    No ale jeśli nie stworzył, to kim mógłby być ów Hermann Humpert ?

    Jest rzadko spotykane aby w publikacjach tak wysokiej rangi, jaką przecież stanowią „tezy” sugerujące poważne odstąpienie papieża od kanonów wiary, aby cytować kontrowersyjne opinie osoby mało znanej. Sprawdzanie w internecie kieruje głównie do „Chiesa Viva”, czyli do źródła selektywnej informacji. Ale są jeszcze dwie opcje:

    http://www.branchen-info.net/…/transporte-helmut-benninghoff-nachf-hermann-humpert_718504.php

    Hermann Humpert Helmut Benninghoff Nachf , Oberhausen, Gellertstr. 21, Nordrhein-Westfalen,
    bei Dusseldorf : transport, przeprowadzki, transport towarowy, specjalny transport, spedycja …

    I druga ciekawsza: malarz kościelny Hermann Humpert. Cytuję w goo-przekładzie z niemieckiego za:

    http://www.volksfreund.de/nachrichten/region/hunsrueck/aktuell/Heute-in-der-Hunsrueck-Zeitung-Der-Kirchenmaler-und-der-Zauber-des-Augenblicks;art779,3291017

    „z naszego archiwum 23 wrzesień 2012
    Lokalizacja: Komentarze: Komentarze Weiperath Podziel Drukuj E-mail
    Malarz kościół i magia chwili
    Hermann Humbert kościoły malowane Hunsrück Eifel i Mozelą. W Wood Muzeum w Weiperath są teraz w swoich specjalnych 18 dzieł artysty Morbacher zobaczyć.
    Podcast
    FotostreckeWeiperath. Magia jest w domu to nowa specjalna wystawa w Muzeum Weiperather drewna, która jest przeznaczona do malarza, który zmarł w 1956 Morbacher Church Hermann Humpert. Marzec 2014 18 prace z Humpert widać.
    Wśród tych drzeworytów z motywów religijnych i obrazów krajobrazowych są motywami z Hunsrück, na przykład ruiny Baldenau, Heinz Erather kościół lub budowy Hunsrückhöhenstraße.
    Wystawa jest tworzona z synem Cytaty Morbach kościelnego malarza, również o nazwie Hermann Humpert.
    Innym obszarem, zespół muzeum drewno zaprojektowany rodzaj kaplicy. Oto ubiegłych siedmiu przeciągi wystawione przez które Humpert ozdobione Kościoła partykularnego.Łącznie 67 kościołów w Hunsrück Eifel i Mosel ma Humpert wyobrazić, świadomej dyrektora muzeum Michael Pinter.
    Szczególną cechą wystawy jest Hörbox. Odwiedzający mogą rozstrzygnąć go i nauczyć się w pół minuty szczegółów długi post o malarzu Morbacher kościoła. „Humpert było otwarcie oczu dla cudów domu” Pinter powiedział na otwarcie specjalnej wystawy. „Magia chwili zabiera monotonię codziennego życia i magii, która emanuje postrzegania go”, Pinter nazywane 80 gości w otwarciu na ścisłej badania eksponatów z Humpert.
    Ostatnia
    Wśród gości na uroczystości otwarcia wystawy obejmował kilka członków rodziny Humpert, który przybył w części Szwajcarii. cst”
    kc

    Więc Hermann Humpert – malarz kościelny z Morbacher – ma alibi, bo zmarł w 1956 roku. Ale pozostaje jego syn również Hermann Humpert, który mieszka prawdopodobnie w Szwajcarii i skoro jest współorganizatorem wystawy dla upamiętnienia dorobku malarstwa sakralnego swego ojca, to niewykluczone, że sam także odziedziczył sakralne zainteresowania.

    Ocenę jakości prac Hermanna Humperta jako analityka teologicznego znalazłem na początku długiej listy komentarzy do decyzji o beatyfikacja JP2 „11.01.2011 – Il Papa ha firmato, Wojtyla beato il 1° maggio” (Papież podpisał, Wojtyła błogosławiony w dniu 1 maja). W poniższej replice ocena HH zdaniem pana Aurelio niestety nie jest pozytywna:

    http://www.yasni.de/ext.php?url=http%3A%2F%2F2.andreatornielli.it%2F%3Fp%3D1079&name=Hermann+Humpert&cat=other&showads=1

    z włoskiego googlem:

    Aurelio R. pisze:
    15 stycznia 2011 o 14:55
    @Catholicum
    „Książka została przetłumaczona przez Simon i Schuster, zarówno samodzielnie i wspólnie z innymi pracami filozoficznymi Karola Wojtyły. W filozoficznej pracy teologiczne kwestie zgłaszane przez Hermanna Humperta nawet nie są obecne. Nie ma wątpliwości, że rzekome tezy przyszłego papieża pan Humpert wymyślił z całego materiału. Nie martw się, @Catholicum, filozof Wojtyła nigdy nie powiedział czegoś takiego. W „Osoba i działanie” jest mowa o czymś innym: jest to książka o filozofii, a nie o teologii. Mam. Nie czytałem, ale przeglądałem: nie znalazłem nawet śladu inkryminowanych tez, ani odnośnych argumentów.”

    Pozostaje ustalić na jakim tekście opierał się pół-tajemniczy „Hermann Humpert” vel Villa ekstrahując swoje „tezy” oraz zaproponować wnioski końcowe z przeprowadzonej weryfikacji.

    Ja zająłem się kwestią podstawową, chcąc ustalić autorstwo „tez” na podstawie prześledzenia procesu ich powstawania. Z analizą merytoryczną daje sobie radę Pan Józef Bizoń, który zwrócił nam uwagę na niezwykle ważną kwestię „bliźniego” zaprezentowaną przez kardynała Karola Wojtyłę. Dobrze się złożyło, że przeczytał oryginalne wydanie książki „Osoba i czyn” – co przeoczyła Pani Tralala – i jak JB zaświadcza nie znalazł w niej potwierdzenia dla którejkolwiek z opublikowanych w Gajówce „tez” przypisywanych Karolowi Wojtyle.

    Wspiera go Pana RomanaK, który jak nam zaświadczył przeczytał kiedyś tę książkę i także nie przypomina sobie sformułowań zawartych w „tezach”. # 44 : „…Ksiazka byla glosna w atach 69/i cale siedemdziesiate…czytalem ja ale przyznam nei przypominam sobie czegos podobnego jak cytowane “tezy”..cos takiego to jawna i zadeklarowana apostazja..i czegos takiego nei pamietam..ale to przeciez 40 lat..pamietam ze delikatnieautora za fenomenologiczny ton i charaktr przemyslen wtedy tez Kard Wojtyla pracowal na KUL w Katedrze Etyki..z ktorym byl zwiazany od 53 do 78 roku do konklawe…” kc

    Jak na razie brak choćby jednego cytatu z przemyśleń Karola Wojtyły, który by obalał wyrażone tu podejrzenia, że rozpowszechniane niestety przez Pana Maruchę „tezy” są dość perfidnym fałszerstwem, jakich wiele wokoło.

    I dobrze, że w tych badaniach Pan Hjk bacznie pilnuje, abyśmy nie zdryfowali w kanał wywracając na opak podstawy metodologii.

    cdn

  202. Józef said

    Tezy przedstawione przez Pana Gajowego prawdziwe czy nie, są problemem trzeciorzędnej wagi. Dla nas katolików pierwszoroczną sprawa jest odejście tego papieża od religii w której wyrastał, a Bogu Wszechmogącemu przysięgał w Trydenckim Wyznaniu wiary KPK 1917 i Przysiędze Antymodernistycznej, że dochowa wierności wszystkim Kanonom Soboru Trydenckiego i Watykańskiego I, oraz innym orzeczeniom Magisterium do końca swojego życia..Wszyscy zorientowani w Tradycji Kościoła wiedzą, że nie dość że dochował wierności, to jeszcze prześladował kapłanów trwających w wierze katolickiej.Taka jest prawda o Janie Pawle II.

  203. Józef said

    Errata;
    Miało by, że[ nie dochował dochował wierności poprzednim Kanonom i orzeczeniom Magisterium KK]

  204. Marucha said

    Re 201:
    Panie Peryskop, Hermann Humpert mógł być pseudonimem człowieka nie pragnącego (z oczywistych względów) rozgłosu dla swego nazwiska. Całe Pańskie śledztwo jest w kontekście takiej możliwości śmieszne i patetyczne. Wydaje się Pan poza tym zapominać, iż na świecie wciąż żyje wielu ludzi, o których Internet nic nie wie.

    Dobrze znamy – choć pewnie nie do końca – poglądy i czyny Jana Pawła II. I słusznie pisze w #202 Józef, ze na dobrą sprawę owe tezy wcale nie są najważniejsze dla oceny Jego pontyfikatu.
    Czy Pan to rozumie?
    Te tezy nie są najważniejsze.
    Bo istnieją dosłownie setki innych dowodów.

  205. Re.202 – [Józef]

    „Tezy przedstawione przez Pana Gajowego prawdziwe czy nie, są problemem trzeciorzędnej wagi.”
    .
    Czy taką samą miarę Pan ‚Józef’ stosuje również względem siebie?
    Bo jeśli tak, to zgadza się Pan na przypisanie Panu czynów przez Pana niepopełnionych z publicznym ogłoszeniem tegoż.

    Powiada Pan, że jest to problem trzeciorzędny.
    No to – patrząc wyżej – można równie dobrze powiedzieć, że pana opinia w tym zakresie jest pięćdziesięciorzędna.

    Sprawa podrzucenia tych tez jest sprawą zasadniczą.
    Wiadomo bowiem, że ludzie chętnie oglądają obrazki.
    Z czytaniem jest już dużo gorzej, a długich tekstów – a do tego natury filozoficznej, czy teologicznej – to już zupełna klapa.

    A więc:

    Obrazki już są, stosowna krótka interpretacja do tych obrazków też już jest (wszystko w obiegu).

    Do kompletu – w celu osiągnięcia pożądanego końcowego efektu – brakowało jedynie tych parszywych tez mających być wpisanych ręką ks. kard. Karola Wojtyły w książce „Osoba i czyn”.Jego autorstwa.
    (teraz po zmianie podrzutka – już tylko wydedukowanych z „Osoba i czyn”)

    Sam to potwierdził!!! – chciano wrzeszczeć na cały regulator.
    Teraz już nie ma wieloznaczności!
    Ubif! Ubif! Ubif!

    No cóż – trochę to nie wyszło, to patrz sześćset-rzędna opinia pod ad. 202.

  206. Józef said

    Dla wiernych KK bardziej niebezpiecznym procederem były wspólne modły z innowiercami papieża czyli Namiestnika chrystusowego. Tamta książka była podpisana z imienia i nazwiska bez podawania godności kościelnych, więc odzwierciedla prywatny pogląd, który nie ma większego znaczenia dla wspólnoty Kościoła. Równie dobrze mógłby tam wyznać że czci diabła. Modląc się razem z przedstawicielami wyznawców antychrysta w Asyżu jako głowa widzialnego Kościoła, dał pretekst do uważania go za apostatę.

    ”Wyklinamy wszystkich odstępców od wiary chrześcijańskiej i wszystkich heretyków razem i każdego z osobna, jakiegokolwiek są imienia i do jakiejkolwiek sekty należą, i tych, co im wiarę dawają, co ich u siebie przyjmują, co ich popierają i ogółem wszystkich, co ich biorą w obronę.
    (Papież Pius IX, Konstytucja Apostolicae Sedis z dnia 12 października 1869)”.

    Mortalium Animos Pius XI
    ”Coś całkiem podobnego pragną pewne koła wytworzyć w zakresie porządku, ustanowionego przez Chrystusa Pana Nowym Testamentem. Wychodzą z założenia,
    dla nich nie ulegającego wątpliwości, że bardzo rzadko tylko znajdzie się człowiek, któryby nie miał w sobie uczucia religijnego, widocznie żywią nadzieję, że mimo wszystkie różnice zapatrywań religijnych, nie trudno będzie, by ludzie przez wyznawanie nie których zasad wiary, jako pewnego rodzaju wspólnej podstawy życia religijnego w braterstwie się zjednali. W tym celu urządzają, zjazdy, zebrania i odczyty z nieprzeciętnym udziałem słuchaczy i zapraszają na nie dla omówienia tej sprawy wszystkich, bez różnicy, pogan wszystkich odcieni, jak i chrześcijan, ba, nawet tych, którzy – niestety – odpadli od Chrystusa, lub też uporczywie przeciwstawiają się Jego Boskiej naturze i posłannictwu. Katolicy nie mogą żadnym paktowaniem pochwalić takich usiłowań, ponieważ one polegają na błędnym zapatrywaniu, że wszystkie religie są mniej lub więcej dobre i chwalebne, o ile, że one w równy sposób, chociaż w różnej formie, ujawniają i wyrażają nasz przyrodzony zmysł, który nas pociąga do Boga i do wiernego uznania Jego panowania. Wyznawcy tej idei nie tylko są w błędzie i łudzą się, lecz odstępują również od prawdziwej wiary, wypaczając jej pojęcie i wpadając krok po kroku w naturalizm i ateizm. Z tego jasno wynika, że od religii przez Boga nam objawionej, odstępuje zupełnie ten, ktokolwiek podobne idee i usiłowania popiera”

    Można się zaprzeć wiary wprost i niewprost. Wprost zapiera się człowiek wiary, gdy się bez ogródki wypiera wiary słowami; niewprost zaś zapiera jej się, gdy pełni takie uczynki, które albo ze swej natury albo ze zwyczaju są wyrazem fałszywej religii np. klękanie przed bałwanem, udział w religijnych obrzędach heretyków (communio in sacris cum haereticis vel infidelibus) itp.
    (Bp Konrad Martin, Katolicka nauka obyczajów, Wyznanie wiary – professio fidei).

  207. Józef said

    Panie Józefie!!!
    Z całym szacunkiem, ale bałwani Pan już do kwadratu. Ani ja ani pan Gajowy nie upieramy się przy stanowisku że owe tezy są prawdziwe, co wielokrotnie to powtarzaliśmy. Co jeszcze mamy uczynić?
    Mnie jako katolika bardziej interesują Encykliki, przemowy i czyny poprzedniego papieża a nie filozofa, który jako autor na swoim dziele kościelnych godności przecież nie zawarł, więc pisał to jako prywatna osoba.

  208. Re.206 – [Józef]

    Zaczyna pan zygzakiem uciekać – jak w tym kawale, synu nie gadaj, tylko podawaj naboje!

  209. Re.207 – [Józef]

    Dziękuję za komplement.
    Co ma Pan uczynić – podejdź Pan do lustra i popatrz na siebie. Może coś Panu do głowy wpadnie. Ja bałwan do kwadratu – to co mogę Panu więcej doradzić.

  210. Marucha said

    Re pp. Józef Bizoń i Józef:

    Oczywiście nikt nie upiera się. że tezy są prawdziwe – choć, niestety, b. wiele na to wskazuje: całokształt pontyfikatu oraz manipulacje z następnymi wydaniami książki „Osoba i czyn”.

    Natomiast, co jest znamienne, to postawa tzw. świętego oburzenia, czepianie się nieistotnych szczegółów i dyskredytowanie ks. Villa, który prawdopodobnie ma większą wiedzę w temacie, niż my wszyscy razem wzięci. Kiedyś już napisał „oszczerczą” książkę o Pawle VI, która na szczęście uniemożliwiła jego beatyfikację…
    Ale Paweł VI nie był Polakiem, więc Go tu nikt specjalnie nie broni.

    Jak my jednak potrzebujemy jakichś autorytetów…

  211. Józef said

    Jak będę miał możliwość przeczytać oryginał z 1969 roku, to może się poświecę i spróbuję jakoś strawić treści tam zawarte.Zygzakiem nie uciekam, bo jasno wyłożyłem sprawę od samego początku,co myślę o tych tezach, a problemem jest to czy są one prawdziwe, czy to tylko kiepska interpretacja tłumaczenia tłumaczenia książki ”Osoba i czyn” dokonana przez ks. Luigi Villa. Jestem pełen podziwu dla Pańskiego zapału w drążeniu tego tematu. Niestety, nie czuję się na silach, by Panu sprostać.

  212. Józef said

    Za bałwanienie przepraszam.

  213. Marucha said

    Re 211:
    Żeby to tak apologeci Jana Pawła II z równym zapałem drążyli takie tematy, jak np:

    – Czy pozwolenie na bycie poddawanym obrządkom czarowników z Ameryki Południowej jest czy nie jest złamaniem Pierwszego Przykazania? A nawet jeśli nie jest, to czy przystoi? Czy nie jest zgorszeniem dla wiernych?
    – Czy doszukiwanie się „ziaren prawdy” w fałszywych religiach, albo dialog z judaizmem, jest tym, co Kościół zawsze nauczał?
    – Czy świadome udzielanie Komunii Świętej heretykom, a więc osobom nieprzyjaznym Kościołowi, jest zgodne z nauczaniem Kościoła?
    … itd…

  214. marta1 said

    A czego pan jeszcze potrzebuje ,panie marucha, do oceny „jego pontyfikatu”???
    Malo pan herezji, apostazji, zgnilizny jakie po sobie zostawil??
    Pana upor jest przewrotny i mimo wiedzy jak pan posiada uparcie uznaje pan autorytet posoborowych antypapiezy.
    Robi pan tym niedzwiedzia przysluge autentycznym obroncom Tradycji katolickiej.
    Uznajac autorytet obecnego anty-papieza jako oficjalnej glowy Kosciola strzela pan zza wegla tym, ktorzy maja autentyczne dobro Kosciola na sumieniu.
    Siedzi pan okrakiem na barykadzie udajac ze jest po stronie prawdy.
    Postawa letnia w ceniu u Chrystusa nie jest
    .Brakuje panu odwagi aby otwarcie zanegowac posoborowy watykan i uznac ich za siedlisko demonow.
    Wiedze na ten temat pan ma, ale odwagi juz nie.
    tez pan tego nie opublikuje bo z odwaga u pana na bakier.

    Wie Pani co? Po prostu nie lubię zamulania forum.
    Ani Pani, ani ja, nie mamy kompetencji do orzekania, czy wybrany zgodnie z prawem Papież jest legalną głową Kościoła, czy nie.

    Pani najwyraźniej nie potrafi zrozumieć, że można być legalnym władcą a popełniać błędy czy wręcz łamać prawo.
    Legalnym kanclerzem Niemiec był demokratycznie wybrany p. Adolf Hitler.
    Legalnym Sejmem w Polsce jest demokratycznie wybrane zbiorowisko 400 ludzi nikczemnych, głupich i chorych psychicznie.

    Admin

  215. Re.213

    Panie Marucha.

    Nie do przyjęcia jest propagowanie takiego sposobu myślenia i propagowanie takiej metody dowodzenia: – chyba tak wówczas było, bo później tak było.
    Z takiej metody wprost wynika, że Św. Paweł zawsze był chyba świętym – bo później był Apostołem.

    Rozmawiamy o konkretnej sprawie – o treściach zawartych w „Osoba i czyn”.

  216. Marucha said

    Re 215:
    Ale jest prawdą, iż „Tezy” spowodowały dużo większe poruszenie wśród apologetów Jana Pawła II, niż inne, zgoła zadziwiające, Jego czyny i rozmowy.

  217. marta1 said

    ad 214
    A czy przez to, ze ktos jest wybrany „legalnie”, ale dopuszcza sie zbrodni ( Hitler), czy herezji i apostazji ( posoborowi antypapieze) oznacza, ze mamy mu byc posluszni i to uznawac??
    Aborcja tez jest legalna czy to oznazca ,ze mamy ja wykonywac i ja uznawac bo jest LEGALNA??
    Co ma legalnosc do tego??
    Liczy sie prawda i wiernosc tradycji apostolskiej oraz 2000 letniemu dogmatycznemu nauczaniu Kosciola
    Tez pan wystrzelil z ta legalnoscia. Hitler byl wybrany leganie to znaczy, ze Niemcy powinni mu przykladnie sluzyc i robic to co im kazal.??? Tu nie chodzi o leglnosc tu chodzi o pana podejscie do owej legalnosci. Pana, moje , Jo i tysiaca innych osob, kotre co nieco wiedza o co biega.
    Bo miliony naiwnych, ignoramusow zwacych sie katolikami nie maja zielnoego pojecia w co, dalcego, po co wierza. Ale to oddzielny temat. Za to wiedza co sie dzieje w kolejnych odciankch Na wspolnej, czy tem podobnych „popularnych” programach.

    Pani, to jak rzep… jak się uczepi, to nie puści…
    Właśnie chodzi o to, aby NIE BYĆ posłusznym wtedy, gdy Papież głosi lub nakazuje coś niezgodnego z Magisterium. I tak czyni Bractwo.
    Pani w ogóle nie rozumie pojęcia legalności. Uznawanie legalności to nie to samo, co uznawanie słuszności.
    Admin

  218. Re.216.
    Panie Marucha

    tu nie chodzi o apologetykę – tu chodzi o ustalenie stanu faktycznego co do konkretnego zdarzenia – „Tezy” a „Osoba i czyn”.
    Tylko tyle i aż tyle.
    Jak to sobie ustalimy 9jak to faktycznie było z tymi tezami), to podejdziemy i do tych zadziwiających czynów i rozmów.

    Panie Marucha.
    Uczciwy proces m.in. polega na tym, że w sytuacji sporu o jakąś rzecz lub prawo do czegoś każda ze stron sporu ma prawo do obrony swych racji (osobiście lub poprzez pełnomocnika). Żadna ze stron nie może umniejszać w jakikolwiek sposób tego prawa drugiej stronie. Strony przedkładają swe racje sędziemu celem wydania przez niego ostatecznego werdyktu.

    A czy któraś ze stron nie ma tu prawa do obrony swych racji?
    Natomiast trudno nazwać „obroną swych racji” np. twierdzenie, iż tezy są wzięte „z kosmosu”.
    Admin

  219. Józef said

    Pani Marto! Sedewakantyzm podobnie jak posoborowy modernizm są poważnymi błędami. Wiarę katolicką mamy zdefiniowaną w niemodernizowanym Katechizmie Apologetycznym i na podstawie jego treści musimy jako wierni wybrać tą najwłaściwsza opcję. Jedynym wyborem jest trzymanie się wiary katolickiej, bez której nie można się zbawić. Wiara katolicka zabrania nam sądzić papieża. Nie możemy wkraczać w kompetencje Boga i Kościoła. kościół ocknie się kiedyś i orzeknie nieomylnie, kto był papieżem a kto antypapieżem. Proszę zapoznać się z Konstytucja Apostolska Cum ex apostolatus. Ona wyraźnie przestrzega wiernych przed sądzeniem papieża i jednocześnie nakazuje, by sprzeciwiać się mu jeżeli by czynił i głosił jakieś herezje.
    Sobór Watykański I orzekł w Kanonie 26, że zakazany jest wybór heretyka na papieża. Później któryś z papieży jeszcze przed V2 orzekł ,że wybór heretyka będzie ważny. Daje to wiec podstawy myśleć o posoborowych papieżach jako heretykach, skoro Kościół się z tego Kanonu wycofał. Abp lefebvre wyjaśniał to, że lepiej aby heretyk zasiadał na SA niż żeby Kościół sprawował nieważne nominacje sakramenty wyświęcenia i inną posługę. Wyobraża sobie Pani sytuację ze nagle by się okazało, że ci co po V2 mieli pecha się urodzić, pomimo Sakramentu Chrztu w rycie posoborowym, dalej byliby poganami a małżeństwa byłyby jedynie konkubinatami ?

  220. Józef said

    Panie Józefie!
    Osądzaliśmy jedynie prawdopodobne tezy a nie osobę, więc to nie jest przewód sądowy w którym zapadnie wyrok na JP2.

  221. Marucha said

    Re 219:
    Świetny wpis, panie Józefie. Sama esencja.

    Szczególnie to:
    Proszę zapoznać się z Konstytucja Apostolska Cum ex apostolatus. Ona wyraźnie przestrzega wiernych przed sądzeniem papieża i jednocześnie nakazuje, by sprzeciwiać się mu jeżeli by czynił i głosił jakieś herezje.

    Oraz to:
    Wyobraża sobie Pani sytuację ze nagle by się okazało, że ci co po V2 mieli pecha się urodzić, pomimo Sakramentu Chrztu w rycie posoborowym, dalej byliby poganami a małżeństwa byłyby jedynie konkubinatami ?

    Z dlatego Nowa Msza Święta, choć niegodna, jest ważna – a to z tego powodu, by nieświadomi niczego ludzie nie grzeszyli, uczęszczając na nią.

    Czy to dotrze do adresatów? Wątpię.

  222. Peryskop said

    # 204

    Przecież sam bez przymusu napisałem w # 201, że Hermann Humpert mógł być pseudonimem człowieka z oczywistych względów nie pragnącego rozgłosu. Ale zarzut, jakoby w tym kontekście moje śledztwo było „śmieszne i patetyczne” jest naciągany i ostać się nie może.

    Po pierwsze dlatego, bo pojawił się jednak ślad szwajcarski – całkiem obiecujący (OCTAGON).

    Po drugie – jeśli nawet nigdy nie ustalimy kim był/jest Hermann Humpert, to przypisywane mu szyderstwo z kardynała Wojtyły powstało, zostało rozpowszechnione i jak widać robi w głowach zamęt. Humperta może i nie ma, ale po jego cierpkich owocach można rozpoznać kto w co gra.

    Po trzecie – zgadzam się, że owe „tezy” wcale nie są najważniejsze dla oceny pontyfikatu JP2. Zwłaszcza jeśli rzekomo powstały zanim pontyfikat się zaczął. Niemniej skoro ktoś je spreparował, ktoś je opublikował, ktoś je tu podrzucił i ktoś je tu rozpowszechnia, to jednak nie w innym celu niż aby zdyskredytować osobę Karola Wojtyły, bo widocznie dotychczasowe zarzuty nie wystarczają.

    A JAK MAJĄ WYSTARCZAĆ, JEŚLI „SETKI INNYCH DOWODÓW” ZOSTAŁY W PODOBNY SPOSÓB SFABRYKOWANE ?

    Po piąte – śledztwo ujawnia ciekawe kulisy – oczywiście wycinkowo – ataku na Kościół oraz JP2. Pośrednio także kulisy ataku w nas wszystkich.

    Ad rem.

    http://atheism.about.com/b/2006/05/21/-woman-behind-pope-john-paul-ii-book-notes-the-pontiff-in-winter.htm
    powyższy link dawał parę godzin temu: 404 Document Not Found – See our related content below:

    Ale znów działa poprawnie i przynosi dość istotne dla nas szczegóły, więc cytuję po tłumaczeniu:

    Anna-Teresa Tymieniecka: Kobieta za papieżem Janem Pawłem II
    (uwagi o książce: Papież w zimie)

    Austin Cline, About.com
    21 maja 2006

    Kościół katolicki ma reputację, że jest przynajmniej nieco mizoginiczny [niechętny do kobiet – przyp. tłum.]; taka reputacja nie jest niezasłużona wobec nierównej roli dozwolonej dla kobiet. Jednak wiele osób nie zdaje sobie sprawy ze znaczącej roli kobiety-filozofki w rafinacji, wyjaśnianiu, rozwijaniu idei Jana Pawła II.

    W [książce] „Papież w zimie: triumf i konflikt za panowania Jana Pawła II”, John Cornwell wyjaśnia kim była i co zrobiła:

    „[Anna-Teresa] Tymieniecka była ze wszech miar seksualnie atrakcyjną, bardzo inteligentną córką ziemiańskiej polskiej rodziny. Ponadto była poważnym profesjonalnym filozofem z uprzywilejowanymi koneksjami w filozoficznych kręgach całej Europy, i robiła wrażenie, że spotkała się ze wszystkimi i przeczytała wszystko.”

    Przedmiotem współpracy pomiędzy Anną Teresą Tymieniecką i Karolem Wojtyłą była jego książka „Działająca Osoba” o fragmentacji osobowości we współczesnym społeczeństwie. Oryginał był widocznie bardzo trudny, i może wcale nie tak perfekcyjnie napisany, ale Tymieniecka widziała w niej [książce] wielkie nadzieje i podeszła [approached] Wojtyłę z ofertą przetłumaczenia jej na język angielski, aby przez to przynieść jego idee do szerszej publiczności – po odpowiednich korektach i zmianach od niej, no właśnie tak.

    „Sednem dzieła przekształcenia [książki] są wiodące i egzaltowane pojęcia dotyczące: osobowości stworzonej na obraz Boga, woli oraz samo-darowania [self-donation] jako realizacji naszego pełnego człowieczeństwa; pojęć godności ludzkiej, wolności i miłości, wywodzonych z antropologii i humanizmu w oparciu o Chrystusa. W ciągu następnych trzydziestu lat idee podstawowe wracają ponownie i ponownie przez jego teksty z coraz większą siłą, zwłaszcza w odniesieniu do moralności seksualnej. Nie byłoby przesadą powiedzieć, że dr Tymieniecka pomogła doprowadzić do większej wyrazistości, i nawet udostępnić je Wojtyle, niektóre z jego najmocniejszych idei jako papieża …”

    Niestety, potężne siły klerykalne później będą się starać trzymać ludzi z dala od uświadomienia sobie, że nowy papież zawdzięczał tak wiele Annie Teresie Tymienieckiej, zaledwie kobiecie:

    „Kiedy książka ukazała się w 1977 roku wyraził ogromną wdzięczność dla dr Tymienieckiej i przekazał jej prawa do angielskiego tłumaczenia. Po tym, jak w następnym roku został papieżem, została powołana komisja w celu zbadania i obsługiwania jego dzieł literackich do momentu jego wyboru. Za zgodą Jana Pawła II komisja próbowała powstrzymać publikację edycji Tymienieckiej-Wojtyły. Ona z kolei, zasięgnęła porady prawnej w sprawie pozwania papieża za naruszenie praw autorskich. Częścią jej broni była bogata korespondencja z nim, która teraz jest pod kluczem w archiwum Uniwersytetu Harvarda …

    Dr Huntstanton Williams powiedział: „Ich praca razem było niezwykle ważna. A potem Watykan i papież zachowywały się raczej źle, próbując stłumić wiedzę o ich współpracy.”

    Czy to nie dziwne, że postawa Wojtyły w stosunku do swojej pracy i relacji zawodowych z Anną Teresą Tymieniecką tak dramatycznie zmieniła się dopiero gdy został papieżem, gdy stał się postacią [znaczącą] w świecie, i objął stanowisko wobec którego wszystkie jego relacje przeszły pod ściślejszą kontrolę? To ciekawe, ale na pewno nie jest to przypadek.

    Tragiczne dla świata byłoby odkrycie, że wcześniejsze idee papieża i teologia, które prawdopodobnie odegrały rolę w jego wyborze na papieża, pozostawały pod znacznym wpływem pomocy kobiety-filozofa. Przynajmniej byłoby tragiczne z punktu widzenia katolickich prałatów w Watykanie. Wątpię, żeby byli w stanie znieść skandal filozofii papieża wspomaganej przez kobietę.

    Komentarze:

    enzo (1)
    Jestem osobą, kto czytała poważne filozoficzne antropologiczne dzieła papieża Jana Pawła II i prof. Tymienickiej. Twoje komentarze na blogu, które są nieprawdziwe i fałszujące rzeczywistość ujawniają niezagojone rany i gniew. Powiedz prawdę, szukaj jej i przekaż ją, kiedy ją znajdziesz. Nie twórz bajek, to nie jest dobre dla świata.
    25 lutego 2009 at 09:37

    Cline Austin (2)
    „Twoje komentarze na blogu, które są nieprawdziwe i fałszujące rzeczywistość ujawniają niezagojone rany i gniew.”

    To bardzo poważny zarzut. Możesz go uzasadnić?

    „Powiedz prawdę, szukaj jej i przekaż ją, kiedy ją znajdziesz. Nie twórz bajek, to nie jest dobre dla świata.”

    Wierzę, że powiedziałem prawdę, i wierzę że zaproponowałem zasadny komentarz w tej sprawie. Jeśli nie zgadzasz się, jesteś bardziej niż mile widziany, aby umieścić obalanie zamiast niejasnych, nieuzasadnionych oskarżeń osobistych.
    25 lutego 2009 at 09:58 am

    boobaa (3)
    Biorąc pod uwagę ten sposób myślenia, w jaki sposób oceniasz Wojtyły kanonizację Edyty Stein?
    05 marca 2009 at 07:10 pm

    Loek (4)
    W 1979 roku, roku gdy zostało opublikowane angielskie wydanie książki, pracowałem dla D. Reidel Publishing Company, (teraz Springer), rzeczywistego wydawcy książki. Prawdą jest, że Watykan próbował powstrzymać publikację i stworzył sporo kłopotów. Nie jestem jednak pewien, że miało to związek z tym, że dr Tymieniecka była kobietą. W tamtym czasie wydawało mi się to z bardziej politycznych względów. W końcu publikacja przeszła. Kopie oprawione w skórę przekazano dla Jana Pawła II przez dr Tymieniecką, dyrektor Reidel. Zdjęcie z tego wydarzenia zdobiło ścianę w gabinecie zarządu Reidel przez jakiś czas.
    08 lipca 2010 na 15:49”

    koniec cytatu ze strony atheism.about.com

    Kilka uwag na gorąco:

    1) W materiale pojawia się znamienny ślad INNEJ, wcześniejszej wersji angielskojęzycznej „Osoba i czyn”. Austin Cline potwierdza, że angielskie wydanie książki zostało opublikowane w 1979 roku, ale cytuje za Johnem Cornwellem, że „Kiedy książka ukazała się w 1977 roku Karol Wojtyła wyraził ogromną wdzięczność dla dr Tymienieckiej i przekazał jej prawa do angielskiego tłumaczenia.”

    2) A więc pierwsza wersja książki „Osoba i czyn” w tłumaczeniu dr Tymienieckiej (szkoda, że nie wiemy pod jakim tytułem i jakiej objętości) ukazała się w roku 1977 – czyli w roku poprzedzającym rozpoczęcie pontyfikatu JP2 jesienią 1987 roku.

    3) „Ogromna wdzięczność” kardynała Wojtyły dla dr Tymienieckiej dotyczyła niewątpliwie właśnie tej I wersji JEGO książki wydanej w roku 1977.

    4) Również przekazane wtedy w roku 1977 przez kardynała Wojtyłę dr Tymienieckiej prawa do angielskiego przekładu dotyczyły niewątpliwie tej I wersji JEGO książki przez nią przetłumaczonej.

    5) Zatem należy wnioskować, że przyczyną zmiany stosunku Jana Pawła II do dr Tymienieckiej były nie tyle naciski klerykałów z komisji watykańskiej, „woda sodowa” autora wobec światowej kariery, rozdźwięki natury ambicjonalnej, lub zarzucana tu mizygenia – ale raczej znany z innych źródeł fakt, że po wyborze kardynała Wojtyły nieprzeciętnie żywiołowa dr Tymieniecka wzięła „Osobę i czyn” w swoje własne ręce i zrobiła z niej w znacznym stopniu SWOJĄ książkę pod odpowiednio zmienionym tytułem: „Działający człowiek”.

    6) Z powyższym ma związek istotna wzmianka, że dr Tymieniecka „zasięgnęła porady prawnej w sprawie pozwania papieża za naruszenie praw autorskich”. Bo jeśli papież blokując wydanie książki miałby naruszyć jej prawa autorskie, to by wskazywało że jej wkład w nowe dzieło był większy niż tylko staranne przełożenie oryginału, skoro prawa autorskie autora są mocniejsze od praw tłumacza.

    7) Jeśli wciąż żyjąca dr Tymieniecka (w lutym skończy 90-kę) zna zasady prawa autorskiego, i jeśli rzeczywiście bogata korespondencja jej z kardynałem Wojtyłą znajduje się pod kluczem w archiwum Uniwersytetu Harvarda, i jeśli te listy świadczą o jej wielkim wkładzie w dzieło przekładu ksiązki „Osoba i czyn”, i jeśli ten wkład jest tak aktualny i ważny dla współczesnego świata jak mówią, i jeśli ona wciąż odgrywa znaczącą rolę w założonej przez siebie przybudówce Springera – to przecież te listy powinna opublikować, bo zawsze lubiła błyszczeć, być podziwiana i adorowana. Natomiast jeśli te jej listy są wciąż gdzieś ukryte, to czy ich rzekomo pirotechniczna moc [weaponry] nie jest tylko kolejnym epistemologicznym blefem z zakresu hermeneutyki fenomenologicznej ?

    8) Loek (4): „Kopie oprawione w skórę przekazano dla Jana Pawła II przez dr Tymieniecką, dyrektor Reidel. Zdjęcie z tego wydarzenia zdobiło ścianę w gabinecie zarządu Reidel.” Nawet jeśli owo przekazanie odbyło się podczas audiencji indywidualnej u papieża, to mógł zapewne wtedy jeszcze nie wiedzieć, że skórkowane egzemplarze zawierają przeinaczone poglądy. Zatem JP2 musiał być wtedy wdzięczny ATT za dodruk tak ekskluzywnej edycji i chętnie pozował do pamiątkowych zdjęć. Ale czy tej rangi fotosy znikają ze ściany gabinetu bez jakiejś nieprzyjemnej okoliczności ?

    9) Brak riposty Austina Cline na wpis Loek (4) – byłego pracownika dr Tymienieckiej – wskazuje, że ujawnione przez niego okoliczności ostały się.

    10) „Tragiczne dla świata byłoby odkrycie, że wcześniejsze idee papieża i teologia, które prawdopodobnie odegrały rolę w jego wyborze na papieża, pozostawały pod znacznym wpływem pomocy kobiety-filozofa.” stwierdza Cline i pyta: „Czy to nie dziwne, że postawa Wojtyły w stosunku do swojej pracy i relacji zawodowych z Anną Teresą Tymieniecką tak dramatycznie zmieniła się dopiero gdy został papieżem… ?” W przedstawionych okolicznościach nie dziwne. Natomiast zadziwia jak Austin Cline może bezczelnie stawiać powyższe zarzuty jeśli sam podał informacje, które te zarzuty kompromitują ? Czy nie myśli ? Czy raczej myśli, ale odpowiednio „selektywnie” ?

    11) Konflikt Wojtyła-Tymieniecka uczy, że tłumaczeń ważnych tekstów nie powinna dokonywać ani osoba zbyt tępa, ani nadzwyczaj ambitna profesjonalnie. Warto też uważać na tłumaczki seksowne (co by tu nie znaczyło słowo „uważać :-). A posługiwanie się translatorem też jest ryzykowne i nawet posiłkując się automatem w niniejszym tekście – oprócz naturalnych błędów stylu – dostałem dwa zanegowania oryginalnych stwierdzeń oraz kilka przeinaczeń.

    12) „Kościół katolicki ma reputację, że jest przynajmniej nieco mizoginiczny”. A czy trudno się temu dziwić biorąc pod uwagę choćby opisane tu intrygi „zaufanej” fenomenolożki – pełnej wigoru i seksapilu kobiety z uprzywilejowanymi koneksjami ?

    Proszę zwrócić uwagę, że obecne tu teraz w Gajówce niesnaski, wzajemne zarzuty, okazywany brak zaufania i przykre słowa we wpisach pod tym artykułem w ZNACZNEJ MIERZE POWSTAŁY JAKO EFEKT DZIAŁANIA TŁUMACZKI KSIĄŻKI, KTÓRĄ SOBIE NAZWAŁA „THE ACTING PERSON”.

    Czy to „śledztwo” rzeczywiście nie ma sensu ?
    Jak dla kogo.

    Dla mącicieli zapewne nie ma sensu, bo ujawnia kulisy manipulacji prowadzonych na wielką skalę.

    Dla ludzi uczciwych, którzy cenią rzetelność przekazu – ma sens. Dlatego jestem wdzięczny tym, którzy przyczynili się do jego zainicjowania – od Pani Tralali, Pana Marosta i Pana Gajowego poczynając.

    Czy nam koniecznie potrzebne są autorytety ???

    A czy jest jakiś naród mający przetrwać, który ich nie potrzebuje ?

    ps. Pan Józef jest rozbrajający – nie czytał źródeł, ale zabiera głos pryncypialnie i zdecydowanie. Prawie jak dr Anna Teresa T.

  223. Józef said

    @ peryskop
    Nieudolnie Pan próbuje na podstawie przedstawionych tutaj kilku być może naciągniętych tez sprawić wrażenie, że także wszystkie inne informacje o poprzednim pontyfikacie są wyssane z brudnego palca lewej nogi?
    Proponuję lekturę książki ks Patryka de la Rocque ”Papież Asyżu”. Autor odwołuje się do oficjalnych wystąpień, pism, listów, kazań oraz Encyklik umiłowanego poprzednika Benedykta XVI i konfrontuje je z orzeczeniami przedsoborowego Magisterium.

  224. Marucha said

    Re 223:
    Istnieją setki i tysiące zdjęć, filmów, artykułów, wypowiedzi JP2, homilii, książek.
    Istnieją świadectwa żywych ludzi.
    I teraz p. Peryskop chce to wszystko podać w wątpliwość…
    To się robi doprawdy żałosne.

  225. Józef said

    Były tezy którym ks Luigi Villa przypisał autorstwo Karolowi Wojtyle. Jeżeli coś ks Luigi Villa konfabulował, to prędzej czy później stanie się to głośne. Środowisko GW które ogłosiło Jana Pawła II ”santo subito” dzień po śmierci, na pewno dołoży starań w wyjaśnienie tej sprawy.

  226. marost said

    AD220

    Osądzaliśmy jedynie prawdopodobne tezy a nie osobę, więc to nie jest przewód sądowy w którym zapadnie wyrok na JP2.
    Nareszcie!!!!!! – takie byly moje intencje – wskazanie ze w Chiesa viva ukazal sie biograficzny artykul o JPII w ktorym jest mowa o jego ksiazce i z ktorej autor artykulu cytuje wspomniane tezy. Tymczasem urzadzono tu sad nad autorem artykulu, nas oskarzono o sad nad papiezem i dyskusje skierowano w zupelnie innym kierunku….

    Sprawdza sie przyslowie ktore radzi z kim lepiej zgubic a z kim lepiej znalezc.

    Nie wolno nam sadzic czlowieka a le mamy obowiazek oceniac jego czyny gloszone idee, by nie popelnic grzechu zaniedbania – nie wazne czy one byly popelnione przez papieza czy kogos innego.

  227. Re.218

    Chyba jest jasnym, że z kontekstu co do postawionego zarzutu ks. Karolowi Wojtyle (a potem Papieża) – że te tezy wpisał On w „Osoba i czyn” (taki był zarzut w pierwotnej wersji), następnie w wyniku dyskusji zamieniony na ‚tezy wydedukowane’ z „Osoba i czyn” użyte określenie ‚tezy wzięte z kosmosu’ należy rozumieć w odniesieniu do przypisania tych tez późniejszemu JP2 – i w tym sensie są one rzeczywiście tezami z kosmosu. W każdym bądź razie ja tak to rozumiem. I w tym sensie jest to kontrargument na twierdzenia co do ‚tez’ bez argumentów.
    Same tezy – jako takie – z kosmosu nie są, no i dlatego usiłujemy dociec kto był ich rzeczywistym autorem i w oparciu o co, a i po co.

  228. hjk said

    „Bo istnieją dosłownie setki innych dowodów.”

    No to może jak sprawa juz wyglada na zakończoną dzieki śledztwu @peryskopa, który odsłonił kulisy być moze o wiele wiekszej manipulacji niż te załosne tezy „wzięte z kosmosu”, co podtrzymuję, to moze się zająć tymi setkami, bo jak wspomniał @peryskop, moze i one sa tak podfabrykowane?

    A wspomniany asyz jako argument ciezszego kalibru jest dziecinnie prosty do obalenia:
    Otoz jeszcze dzis panuje rozpowszechniane i czesto spotykane na forach i portalach przekonanie, ze religie sa przyczyna wojen i ze dawne wojny prawie wszystkie były religijne i ze religia jest głownym powodem roznic, wasni i niezgody. taka teza nawet jest zawarta w słynnym Zeitgeiscie(!).

    Zwołanie Asyzu to było z pktu widzenia pragmatyki genialne posuniecie, bo zadało zdecydoiwany cios tego typu wrogiej religii propagandzie – oto przedstawiciele wszystkich religii kierujacy nimispotykaja sie razem zgodnie i nie ma wojny!
    na dowod słusznosci posuniecia Ben.16 powtorzył to, a sam sprawy doktrynalne jeszcze za JP2 „załatwił” deklaracją „Dominus Jesus”.

    Konkluzja: otoz rzadzic Kosciołem trzeba w realnym swiecie, a nie wyimaginowanym przez takich czy innych idealistów…
    Zwroccie panstwo uwage, ze od czasow 11.09.2001 własnie ten zgrany watek odgrzewa sie jako rzekomy konflikt swiata muzułamnskiego i chrześcijanskiego, wiec takie ‚Asyze’ trzeBA ZWOŁYWAc co miesiac, az zaczadzony tv lud pojmie, ze to nie o religie tu chodzi…

  229. Re.224

    Panie Marucha
    Nie jest żadnym argumentem użycia niby jako argument stwierdzenia „To się robi doprawdy żałosne.”
    Co więcej – jest to swego rodzaju sposób bicia po głowie adwersarza celem jego ośmieszenia i w efekcie celem, aby zamknął ob buzię.
    Każda ze stron ma prawo podważać twierdzenia i dowody przedkładane przez stronę przeciwną (a także dążyć do ich podważenia).
    Za użycie takiego niby argumentu przez stronę uczciwy sędzia upomina stronę (przywołuje ją do porządku).

    Re.226

    Panie ‚Marost’

    nie rób Pan teraz po młocce fikołków, koziołków.

  230. hjk said

    Same tezy – jako takie – z kosmosu nie są, no i dlatego usiłujemy dociec kto był ich rzeczywistym autorem i w oparciu o co, a i po co.

    No tak, to jakas racja jest, wiec przyjmijmy, ze wzięły się z jakiejś chorej wyobraźni niewiadomego czy bliżej nieokreslonego konfabulanta.
    Pisząc z kosmosu miałem na mysli to, ze sa zasadniczo fałszywe lub stanowia jakis zlepek dawno przebrzmiałych nurtów teologiczno-filozoficznych, z czym poradziłby sobie powiedzmy w miarę zaawansowany doktorant teologii czy filozofii „chrześcijańskiej”, bo studenci dzis jacyś tacy mniej kumaci i poziom się obnizył…
    No chyba ze to zaczerpniete z jakiegos „wyznania wiary” którejś loży…

    Ale po co były napisane, tego juz zbyt łatwo nie docieczemy, kiedy, w jakich okolicznosciach czy do czego zamierzano ich użyć czy użyto.

    Zastanawiające jest tylko, po co i dlaczego tu i teraz się pojawiły na tym blogu?

  231. Peryskop said

    Żeby było jasne – widziałem te setki, tysiące zdjęć – „oficjalnych”, a jakże.
    I też jak wielu innych mam rozmaite pretensje do tych, którzy przyczynili się do destrukcji Kościoła.

    Choćby jak ostatnio bp Piotr Jarecki BUUM z 2,5 promili, a wcześniej kilka razy robiący trój-szóstkowe „OKO” podczas (7:16 10:32 ) i koniec homilii (20:35) na pogrzebie Józefa S, vel Szlajer

    Na tej liście na wysokiej pozycji umieszczono JP2.

    Także jego zauszny sekretarz niemoralnie zawłaszczający osobiste zapiski JP2, który przecież w swym testamencie nakazał zniszczenie tych prywatnych notatek. Nie trzeba być geniuszem, żeby przewidzieć, że i ten materiał (PO)służy do majstrowania wokół osoby Karola Wojtyły.

    Oczywiście z tego co wiemy (a zapewne więcej nie wiemy) należy krytycznie ocenić postawę JP wobec żwirowiska.
    Nie było rozsądne nadstawienie trzeciego policzka na palec wytykający coś tam „panu papieżowi”.

    Nie były szczęśliwe dla Tradycji kontakty z masonerią, choć trzeba mieć świadomość, że obowiązują zasady dyplomacji, a Watykan to państwo.

    Itd, itp.

    Ale afera z „tezami” otwiera oczy na perfidne metody żonglowania kontekstami w celu dorabiania gęby pod zamówioną „tezę”.

    Jeśli można wmówić miliardom ludzi, że Apolloniści lądowali na Księżycu, to znaczy że zastosowano skuteczne techniki operacyjnego omamiania.
    Jeśli sporo ludzi (choć coraz mniej) wciąż wierzy, że WTC i Pentagon zaatakowali Talibowie, to też jest sukces praczy mózgów.

    A zatem nie bądźmy naiwni – w odniesieniu do dezintegracji religii również stosowane są podobne oszukańcze metody.

    Dlatego trzeba dbać o odszumianie, czyli o przywracanie prawdy, czego dzielnie strzeże Gajowy Marucha, jak pisze.

    Pan Józef wyszedł teraz z tezą jakoby to ks. Villa miał tłumaczyć „Osobą i czyn”.
    Ponadto wmawia nam jakoby Luigi Villa przypisał autorstwo „tez” Karolowi Wojtyle.

    A przecież już kilka razy wyjaśnialiśmy, że tłumaczyła dwukrotnie i najgłośniej seksowna fenomenolożka Anna Teresa T.
    Natomiast „tezy” sfabrykował niejaki Hermann Humpert, bo to udało się ustalić na podstawie źródła czyli „Chiesa Viva”.

    Więc czy Pan Józef to tak kręci z lenistwa, z nieporadności intelektualnej, czy umyślnie miesza ?
    Doświadczenie życiowe podpowiada mi postawić na 3.

    Bo ten sam Pan Józef próbuje mnie zawstydzać. jakby nie widział śmieszniejszych osób czy sytuacji.

    Ale oczywiście i Pan Józef się tu bardzo przydał, bo mimo że rezolutny i zaangażowany, to jednak nie wie jak te „tezy ” powstały.

    TO POTWIERDZA ZARZUTY, ŻE NIE WYSTARCZY W JAKIMŚ KOMENCIE SKORYGOWAĆ KŁAMSTWA PODANE W ARTYKULE.

    A jednak się kręci…

  232. grypa666 said

    Panie Marucha
    Jeszcze raz proszę o usunięcie obelżywego Kudłatego nr 48. Nie życzę sobie żeby byle anonim mordę sobie wycierał moim nazwiskiem na podobno elitarnym forum.

  233. A co?
    Moim i p. Romana można sobie wycierać? – bo tak by wynikało z ad.232 – jakoś brak tu dziwnym trafem stosownego wstawiennictwa.
    Zdarzyło mi się tu tak nie jeden raz. Wówczas odpowiadałem, że jestem Polakiem a nie Żydem – i to wszystko. Przecież nie mogłem żądać usunięcia takiego postu, bo tym samym przyznałbym się do antysemityzmu (że Żyd to coś gorszego ode mnie Polaka). A że pomyłki się zdarzają w takich przypisaniach to trudno się mówi.

  234. Maciej Pokora said

    # 232
    A ileż to razy uprzejmie prosiłem, żebyś nie wycierał sobie mordy moim nazwiskiem na podobno elitarnym forum truj-szóstkowym ?

    Było kilkoro którzy ci zaufali – m.in. Jane, Bronek, Pan Bizoń – i nagle bez przyczyny zostaliśmy zdradzeni, upokorzeni i wyszydzeni w knajackim stylu.

    Kryjesz się jak potrafisz, udajesz świętoszka i zasłaniasz ubzduraną „redakcją”, ale rzeżucha wysypuje ci się co i raz zza pazuchy.

    Dowody ?
    Tu się wygadałeś na co się zaklinasz na-gminnie:
    http://monitorpolski.wordpress.com/2012/03/15/wydarzenia-i-komentarze-15-marca-2012-r/#comment-83494
    grypa666 18 Marzec 2012 o 8:15 am
    Marek, qrcze chcialem dobrze zaklinam sie na kol nidre, weszedlem pod twą nieobecność i niedyspozycję, by powklejac linki do wartosciowych, ciekawych i przelomowych info, ale chyba te egzorcyzmy zadzialaly — albo zenio i sekta :<]

    A tu do swojego zenia, z którym pod publiczkę koty drzesz, ale jak wam teraz kazali walić w autorytet Jane, to znowu sztama!
    http://monitorpolski.wordpress.com/2012/03/15/wydarzenia-i-komentarze-15-marca-2012-r/#comment-83500
    grypa666 18 Marzec 2012 o 8:42 am
    kieeedys tadziu naprawde chcialem ci pomoc i nawet siegalem rad naszej starszyzny – jak; JHW mi swiadkiem;…

    Obecne napaści na Jane z szantażami na Marka doskonale ujawniły jaki był ukryty cel desantu pandemicznego w 2009 roku.
    Kolnidrowski „patriota” na godziny. Za datki od naiwnych, obrzucanych „polactfem”, którzy jeszcze nie przejrzeli lewosławnego vanqrestwa.

    Czy nie szukasz tu zaczepki aby odwrócić uwagę od waszych „tez”, które się posypały ?

    Refluxogenny – to i tak delikatne określenie.

  235. Maciej Pokora said

    # 222
    Przepraszam za „czeski” błąd „pisarski” w dacie rozpoczęcia pontyfikatu JP2 – powinno być:

    2) A więc pierwsza wersja książki „Osoba i czyn” w tłumaczeniu dr Tymienieckiej (szkoda, że nie wiemy pod jakim tytułem i jakiej objętości) ukazała się w roku 1977 – czyli w roku poprzedzającym rozpoczęcie pontyfikatu JP2 jesienią 1978 roku.

  236. grypa666 said

    ad Józef Bizoń 2012-10-25 (czwartek) @ 23:34:06
    Jak by wynikało, wstawiłes jak ci pasuje… Prosiłem o dowody na rzekome obelgi od Beina pod twoim adresem, tymczasem pchasz nos w sprawę między mną, Maruchą i Kudłatym. Nie mam umowy z tobą o adwokaturę, o ile wiem.

    Twe doświadczenia z owłosionymi zezowatymi teresami mnie nie interesują. Uważam za obelgę przypisdanie mi pochodzenia czy plemienności, których nie mam. Takowe durnowato ochoczo (jeśli nie nadgorliwie, nr 234) obelżywie rozrzuca (przy mej tożsamości ‚sprytnie’ zakamuflowanej) twój „sojusznik” Maciej Peryskop na prawo i lewo tu i u Monitora (z klakierstwem takich kandydatów na świętych jak Józef Bizoń).

  237. grypa666 said

    Maciej Pokora 2012-10-26 (piątek) @ 00:47:39
    Ty też od Kudłatego? Ale skoro machnąłeś chwostem…
    Nie zliczyć ile razy, dobry Macieju, bo w dobrej wierze wykasowałem dla pojednania z tobą… bez obiektywnego powodu – naiwnie pod wpływem twego wiercenia… tylko po to by dostać w pysk. Nie prosiłeś też, tylko napraszałeś się w białych rękawiczkach do Pralni, jakby ci co w życiu się nieudało. Toteż masz własny dział, żeby zapobiec pandemii666:
    http://grypa666.wordpress.com/dr-inz-maciej-pokora-2/
    Na pewno nie elitarna – gdzież wirusowi na nieskazitelną Jane (pokorny kompleks seksualny?) do pożytecznej zwierzyny w Gajówce! Bizoniowe pohukiwania w chowanego, podchody w-szawskiego Lewiatana i „antysemickie” burczenie klakierów twej nienawiści do mnie, Szuberta i Vismayi…
    Zdrady, szydzenie, zniesławienia, obelgi (Nazi, liability for the anti-vax movement in Polsce)… od Jane i Bronka (wspólnik banksterów w ocipieniu, mason, niedoszły naukowiec…) łatwiej zliczyć, bo ich brudy nie zginęly z Pralni, gdzie nie dyskryminuję: są tam i przestępcy Szewczyki Bohdan (karany w Kanadzie) i Dratewka (wciąż nieukarany)… więc miej nadzieję:
    http://piotrbein.wordpress.com/pralnia/
    Z Panem Bizoniem trudniej. Wyleciał z redakcji, do której przyjął zaproszenie („O nas” na Grypa666). Nie przysłał prania (czekam i czekam: nr 236, 177, 175, 130, 117).
    Ale zgadzam się z Doktorem. Po ubytku Łukasza Kmizelich, Bronka, Andrzeja i Józka, urzędujem z chatynki (taka Vismaya, panie, WTC w Vanqurvie i ciągle nowe vieżowce zajmuje!). Zakaźna redakcja ma ze 4 stałych członków i spec-konsultantów (anonimowi rzecz jasna ws. jot) i z 50 korespondentów, w tym Prof. Majewska i Dr Jaśkowski, wydzierani mi niegdyś, jeśli Pan Doktór alcchajmerka nie dostał w międzyczasie. Do kilkudziesięciu „doniesień” (spoko, nie peryskopna konkurencja) co dobę …pozostaje mniej niż połowa, jak widać na obu blogach Beina. Toteż daleko nam do kwalitetnych forów u Monitora czy innych, zaszczycanych przez Sz. P. Dra Pokorę. A że słoma z buta wyłazi i kukurydza z uszu… taki zwyczaj w Canadzie, wie Pan kraj w zasadzie rolniczosurowcowy, nie tak rozwinięty jak Polin.
    Dowody do wody… gazowanej. Pokaż, w-szawski błaźnie katolicznicki dla polactfa, cały wątek i twój udział… kto kiedy komu kazał co w który autorytet… bo te chore żarty twe to następne doskonałe zniewagi.
    Tezy to se w dynię wsadź, Doktorze Oszczerco Bez Sumienia. Nie potrzebuję autorytetu ziemskiego. Przybyłeś z zaczepkami na odsiecz Bizoniowi z okazji waszych, a nie prawosławnych tez, dostaniesz List Otwarty z pewnikami, Siewco Nienawiści Rasowej i Religijnej.
    Admin też… znaczy list, nie siewcę. ☺
    psy: piszę dzisiejszemu darczyńcy ($100), że frajer. A propos, Perry-drogi-niemój-Szkopie, po kiego wpływasz do Grypy666 zbierać info, za friko…

  238. Z zezem said

    Cos nam bardzo blado wyglada Gajowy,moze to przez ta Grype co to sie przyblakala do gajowki???
    Obawiam sie,ze Weterynarz i jego asystenci,Sono Witryna,Marta1,Maran,przybyly z obcej planety Marsjanin, z premedytacja pozbawiaja Gajowego kolorow.

    Parchate czasy,

  239. Marucha said

    Re 228,
    Jeśli Pan wierzy, że wszystko – a jest tego mnóstwo – co wiemy o nieortodoksji Jana Pawła II, jest „sfabrykowane”, to nie mamy o czym rozmawiać. Nie lubię pieprzenia w bambus o tym, czy Ziemia jest kulista, czy kwadratowa.
    To, co Pan wypisuje, JEST żałosne, godne politowania i właściwie niewarte repliki.

    A juz teza o „genialnym” posunięciu, jakim było zwołanie Asyżu, warta jest tylko parsknięcia siarczystym śmiechem. Co to komu dało? Co przyniosło Kościołowi, wiernym, światu? GÓWNO. Ataki na Kościół nie zmalały – przeciwnie, jeszcze bardziej się rozpętały, Kościół stracił autorytet, a inne „religie” poczuły się dowartościowane. Teraz czciciele zarzynanego koguta mogą czuć się równi z wyznawcami Chrystusa.
    A może jakieś wojny ustały?
    Jak człowiek normalny może takie brednie wypisywać? Jak można uważać pseudowydarzenie medialne za coś mające jakiekolwiek znaczenie dla Kościoła?

    Jeszcze „genialniejszym posunięciem” było by pewnie zaproszenie do Asyżu satanistów La Veya, albo wręcz uznanie diabła za równego Bogu.

    To nie Kościół ma się dopasować do realnego świata, ale odwrotnie. Pana i jego poglądów miejsce jest w Tygodniku Powszechnym. Tam chętnie witają postępowych katoliczników.

    Re 229:
    Wasze argumenty są gorzej, niż żałosne. Wasze próby podważania już nie tylko owych tez (które być może podważyć można), ale i wszystkich świadectw tego, co Jan Paweł II czynił w Kościele, a co było przez 25 lat dokumentowane, nie zasługują na inne określenie.

    Re 230:
    Panie HJK, jeśli się okaże, ze owe tezy nie są wzięte z czyjejś „chorej wyobrażni” – będzie Pan w stanie zjeść swoją czapkę? Czy schowa się Pan pod stół?
    Bo ja na razie bardziej wierzę uznanemu autorytetowi, ks. Luigi Villa, niż panu HJK, który g***o wie, ale wszystko dla niego to albo wzięte „z kosmosu” albo z „chorej wyobraźni” albo „sfabrykowane”.
    Tracę cierpliwość do osób Pana pokroju.

    Re 231:
    Pan też zakłada z góry, że tezy są fałszywe i zmanipulowane, bo nie pasują do waszego kremówkowego katolicyzmu.

    No nic, brońcie tego, co się obronić nie da.
    Asyż był wspaniały i genialny.
    Podlizywanie się żydom to było niezwykle mądre strategiczne posunięcie
    Ekskomunikowanie Tradycji to był wyraz postępu w Kościele.
    Naganianie Polaków do UE i pochwała globalizmu noszą znamiona nieomylności.
    Udzielanie Komunii Św. „bratu” Rogerowi było zgodne z Prawem Kanonicznym.

    I tylko Kościół jest w coraz gorszym stanie. Całe połacie globu zateizowane. Kościoły pod młotek. Brak księży… ekscesy liturgiczne…To są słynne „dobre owoce”.

    Wam nie chodzi o prawdę. Wam chodzi o to, by bronić Jana Pawła II za wszelką cenę – z ceną kłamstwa i zarzucania innym kłamstwa włącznie.
    Jan Paweł II głosił wiele rzeczy słusznych – na temat rodziny, ochrony życia poczętego, godności człowieka pracy, celibatu itd.
    Miał być naszym największym autorytetem. Polakiem. Tym, kogo nam od dawna brakuje.
    I nie możecie się pogodzić z tym, iż o ile jako człowiek mógł nosić znamiona świętości, o tyle jako Głowa Kościoła doprowadził do jego zażydzenia, do tolerancji wobec herezji i do ogólnego rozprzężenia.

  240. Józef said

    Panie ”peryskop”!
    Jeszcze raz tłumaczę jak chłop krowie na rowie, że przedstawione tezy w niczym nie zmieniły mojego stanowiska względem Jana Pawła II i stanowiły by raczej kwiatek do kożucha lub gwóźdź do trumny. Wasze dociekania w sprawie prawdziwego autora owych tez średnio mnie interesują. Materiały propagowane przez środowiska Tradycji Katolickiej do tej pory nie zajmowały się treścią filozoficznych dzieł Karola Wojtyły, więc o co chodzi? Wszystko co wiem o poprzednim papieżu, każe mi stanąć po stronie dzieła abp Lefebvre’a czyli FSSPX. Ks Luigi Villa do Bractwa PX nie należy. Modernizm praktykowany przez Jana Pawła II choćby w założeniu miał przynieść pokój na ziemię ja odrzucam. Co mi po pokoju i świecie wolnym od wojen, jeżeli działoby się to za cenę wiecznego potępienia? Cena Asyżu to cena zerwania z katolicką wiarą.

  241. hjk said

    A juz teza o “genialnym” posunięciu, jakim było zwołanie Asyżu, warta jest tylko parsknięcia siarczystym śmiechem.
    Ano śmiejmy się, śmiech to zdrowie… 🙂
    Panie admin, wiecej pokory, jak to mówia „co wolno wojewodzie…” – to jednak JP2 i Benedykt 16 byli/są sternikiami Kościoła i to oni decydują o pewnych sprawach, a nie za pan ukryty gdzies w dziupli i mając marne pojęcie o teologii czy filozofii coś tu usiłujesz insynuować…

    Co przyniosło Kościołowi, wiernym, światu? GÓWNO.
    Cóż za wyrafinowana i subtelna analiza. Co dało, to napisałem – a co Pan bys chciał – zeby jedno czy drugie spotkanie zbawiło świat?! NApisałem, ze tekie asyze trzeba co miesiac organizować, aż do otumanionego tv ludu dotrze, ze to nie religia jest powodem konfliktów, tylko ze jest wykorzystywana jako „maskirowka”… Aż w końcu wyrzucą te tv-zory i zaczną mysleć – wtedy sie coś zmieni…

    Ataki na Kościół nie zmalały – przeciwnie, jeszcze bardziej się rozpętały,
    Ano rozpętały się, bo papieże w swej mądrosci wytrącili z łap podstawową propagandówkę, jaką „uni” sączyli do głów za pośrednictwem mediów, co jest oczywiste dla każdego, kto sie sprawami interesuje. A że wiedzą, ze lud już mocno oumaniony, to znowu od kilku lat wałkuja tezę oWTC i Muslimach, to im Benedykt znowu pokazał…

    Teraz czciciele zarzynanego koguta mogą czuć się równi z wyznawcami Chrystusa.
    Tego nikt nie napisał, to tylko w chorej wyobraźni „tradycjonalistów” tak jest, ktorym się nie chce siegnać po deklarację dominus Jesus…a co papież miał rzucić klatwę na „zarzynaczy koguta” i potwierdzić tą debilną tezę NWO-wców tym sposobem? Poza tym skad Pan wiesz, w co oni wierzą, bo trzeba odróżnić zawartosć doktryny od przejawów i form religijności i kultu… Napisałem wyraźnie, ze pragmatyka w obecnej sytuacji musiała przeważyć nad doktryną, no ale tylko jacyś pseudopuryści moga się tu burzyć, którzy chcą życ w swoim wyimaginowanym i wyidealizowanym swiecie…

    Jeszcze “genialniejszym posunięciem” było by pewnie zaproszenie do Asyżu satanistów La Veya, albo wręcz uznanie diabła za równego Bogu.

    A czy i oni byli zaproszeni? Więc proszę sobie darować tę erupcję złosci i bluźnierstwa…

    To nie Kościół ma się dopasować do realnego świata, ale odwrotnie.

    Panie, to idź Pan powiedz światu, zeby sie dopasowywał do Kościoła 🙂
    „A ile dywizji ma Watykan?”, by zacytować tow. Stalina 🙂
    Wychodzi Pan z fałszywej alternatywy albo-albo i fałszywego modelu relacji Kosciół – świat. Sobór był właśnie m. in. po to, by ten problem jakos rozwiązać – inna sprawa, jak to ustawiono czy próbuje sie ustawiać. Mądrzejsi o pewne błedy zprzeszłosci na nowo musimy to w kazdym pokoleniu ustawiać. A tak na marginesie „Asyż” nie dotyczył tego problemu, tylko był wydarzeniem „miedzy- czy wewnętrzreligijnym”, wiec nie nalezy tu mieszać tych spraw…

    Pana i jego poglądów miejsce jest w Tygodniku Powszechnym.

    Dzięki za rekomendację, moze wpada tu jakiś ich „agent” i zaproponuje współpracę 🙂
    No to i ja sobie pozwolę wyrazić pewien postulat – nie mozna z blogu robic skansenu jakichś przebrzmiałych idei czy koncepcji, starych prądów i „skostniałej” dogmatyki, analogicznie jak to mamy w polityce w stylu Korwina – Mikke, tylko trzeba „stare” słusznę poglądy i koncepcje aktualizować do bieżącej sytuacji.

    Bo tu nie chodzi o jakieś „dostosowywanie się”, tylko Kościół ma świat przemieniać w duchu ewangelicznym, co nazywamy apostolstwem i misyjnością, a jak świat sie zmienia, to i kościół się musi nieco zmienić (choć nie jeśli chodzi o „jądro” czy „istotę” nauki katolickiej, bo ta jest niezmienna i ponadczasowa), aby po protu móc swą podstawową misję realizować, a nie stać się zamknietym w sobie skansenem…

  242. hjk said

    Re 230: Panie HJK, jeśli się okaże, ze owe tezy nie są wzięte z czyjejś “chorej wyobrażni” – będzie Pan w stanie zjeść swoją czapkę? Czy schowa się Pan pod stół?
    Bo ja na razie bardziej wierzę uznanemu autorytetowi, ks. Luigi Villa, niż panu HJK, który g***o wie, ale wszystko dla niego to albo wzięte “z kosmosu” albo z “chorej wyobraźni” albo “sfabrykowane”.
    Tracę cierpliwość do osób Pana pokroju.

    Panie adminie szanowny, musisz Pan wiedzieć, ze argument „z autorytetu” jest najsłabszy z możliwych. A właśnie pański autorytet „się splamił”, bo zamieścił jakieś podejrzane („wzięte z kosmosu” 🙂 ) tezy człowieka niewiadomego pochodzenia czy ukrytego pod jakimś pseudonimem.

    Musisz Pan wiedzieć, ze wydana w 69 roku ksiazka „Osoba i czyn” na pewno była czytana w środowisku KUL-owskim, krakowskim, warszawskim, a tezy z pewnoscią dyskutowane, bo nawet niektorzy piszący tu na blogu deklarowali, ze ja czytali. I co – nikt nie zauważył rzekomej nieortodoksji, herezji, nieprawomyślnych poglądów, tym bardziej że była konkurencja i pewne niesnaski srodowiskowe – przeszłobyż to wszystko bez echa?? Stawiasz Pan autorytet jakiegoś jednego człowieka wobec całej masy filozofów czy teologów i nagle mamy objawiciela i demaskatora, który ośmielił się krzyknąć, ze „cesarz jest nagi”…
    Pan wybaczy, ale takie rzeczy to tylko w bajkach Andersena 🙂

    A co do „mojej czapki” czy ew. „odszczekiwania pod stołem” 🙂 to faktycznie, jeśli – co piszę od początku – ktoś pokaże jakieś w miarę konieczne i łatwo rozpoznawalne związki fragmentów ksiażki przyszłego JP2 z owymi „kosmicznymi” tezami, no to pozostanie uznać pewne fakty i zastanowić się nad ich konsekwencjami, bo to by mogło pewne sprawy wyjaśnić…
    Ale póki co, nic takiego tu na blogu „nie widzę, nie słyszę”…

  243. hjk said

    Pan też zakłada z góry, że tezy są fałszywe i zmanipulowane, bo nie pasują do waszego kremówkowego katolicyzmu.

    Po pierwsze nikt z góry niczego nie zakłada, bo jako sie rzekło, wpierw „dowody na stół”. Po drugie wobec wielu wypowiedzi, dokumentów i poglądów JP2 nie jest dziwne, ze wydały się temu czy owemu „kosmiczne”. Po trzecie przeprowadzone na blogu śledztwo pokazało podejrzane manipulacje tezami jak i książką przyszłego JP2.

    No nic, brońcie tego, co się obronić nie da.
    tego na razie nikt nie czyni, tylko wykazujemy „szycie grubymi nićmi” tych pseudotez…

    Asyż był wspaniały i genialny.
    Tak jest – z pktu widzenia pragmatyki i realnej sytuacji na lini kościelno – światowej taki był…

    Podlizywanie się żydom to było niezwykle mądre strategiczne posunięcie
    wie Pan nie wiemy, na ile to było dobrowolne, a na ile wymuszone szantazem czy innymi środkami, bo Pan doskonale wiesz, ze prace nad tym w środowiskach masońskich (zmiana stosunku do „braci”) i zydowskich trwały od dziesiątek jeśli nie setek lat, a wiadomo, ze każda systematyczna praca musi przynieść efekty…

    Ekskomunikowanie Tradycji to był wyraz postępu w Kościele.
    nie znam sprawy, moze tradycja sama sie exkomunikowała w jakis sposób, a papież to tylko z urzędu potwierdził…

    Naganianie Polaków do UE i pochwała globalizmu noszą znamiona nieomylności.
    nie, właśnie to nie podlega pod nieomylność, a wiele wskazuje na to, ze został tu zmanipulowany, natomiast nie da sie ukryć, ze globalizm propagowany i napędzany przez inne srodowiska, jesli juz jest czy musi być, w pewnych aspektach jest nawet dla Koscioła korzystny, (co nie znaczy ze we wszystkich), zgodnie z zasadą, ze Bóg w swej wszechmocy nawet ze zła potrafi wyprowadzić dobro.

    Udzielanie Komunii Św. “bratu” Rogerowi było zgodne z Prawem Kanonicznym.
    Być moze papież uznał, ze “brat” Roger jest godzien Komunii św. i ze w istocie reprezentuje poglądy katolickie, choć przynależy formalnie do „braci odłączonych”. W katolicyzmie nie mamy „państwa prawa”, bo to myślenie judaizujące, tylko mamy właśnie Papieża, który w pewnych kwestiach jest nieomylny i pewne sprawy moze zmieniać, o niektórych decydować, zgodnie z obietnicą Chrystusa, ze „cokolwiek zwiążesz…”.

    I tylko Kościół jest w coraz gorszym stanie.
    A skad to wiadomo – prowadził Pan jakieś badania czy miał jakoweś objawienia??
    A jeśli nawet, to czy odkrył Pan juz przyczyny i czy aby na pewno sa nimi osoby paieży i Sobór vat2? Prosze pamietać, ze nie zawsze „post hoc, ergo propter hoc”…

    Całe połacie globu zateizowane.
    No ale co to ma z kościołem? To problem „globu” i od początku tak było, bo kiedyś glob był załkowicie niemalze spoganizowany – nie uwaza Pan ze w perspektywie 2 tysiącleci sytuacja jednak nieco się poprawiła? Kosciół ma, miał i będzie miał swoje „przypływy i odpływy”…

    Kościoły pod młotek. Brak księży… ekscesy liturgiczne…To są słynne “dobre owoce”.
    ale czego Panie, czego – czy dociekł Pan juz realnych przyczyn???

    Wam nie chodzi o prawdę. Wam chodzi o to, by bronić Jana Pawła II za wszelką cenę – z ceną kłamstwa i zarzucania innym kłamstwa włącznie.
    A „wam” chodzi tylko i wyłącznie o zrzucenie wszystkiego na sobór i papieży – co to ma wspólnego z prawdą?

    Jan Paweł II głosił wiele rzeczy słusznych – na temat rodziny, ochrony życia poczętego, godności człowieka pracy, celibatu itd.
    Miał być naszym największym autorytetem. Polakiem. Tym, kogo nam od dawna brakuje.
    I nie możecie się pogodzić z tym, iż o ile jako człowiek mógł nosić znamiona świętości, o tyle jako Głowa Kościoła doprowadził do jego zażydzenia, do tolerancji wobec herezji i do ogólnego rozprzężenia.

    Mozemy się pogodzić, tylko trzeba to njapierw wykazac, ze to jego (ew. tylko i wyłącznie) wina…
    Bo Kościół w ogóle (a Watykan w szczególe) to nie tylko Jan Paweł II był…

  244. hjk said

    Co mi po pokoju i świecie wolnym od wojen, jeżeli działoby się to za cenę wiecznego potępienia? Cena Asyżu to cena zerwania z katolicką wiarą.

    Co do ostatniego twierdzenia, to jak w przypadku naszych tu tez poproszę o „dowody na stół”.

    Panu, choćby je w gardło wcisnął, to dowodami NIE będą, boś Pan heretyk – admin

    A zastanowiłeś się Pan, ze wobec tragicznego stanu wiary i moralnosci w świecie, jak wspomina powyzej admin, ile dusz masowo wylądowałoby w piekle na skutek globalnej wojny??? A tak to maja wciaz okazję czy szansę do nawrócenia, bo jednak nadal żyją. Może to panu obojętne, bo pan sie masz za wspaniałego katolika czy wierzącego no i najwyzej wylądowałbyś pan w czyśćcu, ale nie wszyscy tak myślą, a z pewnoscią nie Bóg, bo tej wojny jeszcze nie dopuścił…

  245. Fran said

    No , Panie Jozefie Marucha !
    Dali Panu dzis popalic !
    Az Pan przestal byl tak gladko elokwentny

  246. Re. 239 – 2012-10-26 (piątek) @ 06:20:39

    ——————
    „Re 229:
    Wasze argumenty są gorzej, niż żałosne. Wasze próby podważania już nie tylko owych tez (które być może podważyć można), ale i wszystkich świadectw tego, co Jan Paweł II czynił w Kościele, a co było przez 25 lat dokumentowane, nie zasługują na inne określenie.”
    ——————
    Panie Marucha – a gdzie Pan to u mnie wyczytał, że pan walnął we mnie takim komentarzem. Przecież to żywcem przypomina przypisanie JPII tych tu dyskutowanych ‚tez’.

    Czy, aby nie jest obrazą katolików ich podział (z patentu Pana Piotra Beina) na:
    katolików
    i katoliczników?

    Panie Marucha – proszę uważać na patenty p. Piotra, bo np.
    dzieli on ludzi na:
    ludzi
    i ludziofcuf
    No i mówi, że tu nie ma żadnej obrazy.
    A swoją drogą to ciekawe, czy te ludziofce to pojęcie szersze niż goim?

    A czy te ‚ludziofce’ są bliźnim w rozumieniu pojęcia „bliźni” wyłożonym przez ks. Karola Wojtyłę jego książce „Osoba i czyn”?

  247. marost said

    AD243
    Udzielanie Komunii Św. “bratu” Rogerowi było zgodne z Prawem Kanonicznym.
    Być moze papież uznał, ze “brat” Roger jest godzien Komunii św. i ze w istocie reprezentuje poglądy katolickie, choć przynależy formalnie do “braci odłączonych”. W katolicyzmie nie mamy “państwa prawa”, bo to myślenie judaizujące, tylko mamy właśnie Papieża, który w pewnych kwestiach jest nieomylny i pewne sprawy moze zmieniać, o niektórych decydować, zgodnie z obietnicą Chrystusa, ze “cokolwiek zwiążesz…”.

    Nie wiadomo czy sie smiac, czy plakac…??? W kazdy razie – Panie Gajowy, to fakt ze teksty chociazby tego watku pokazuja obraz polskiego katolicyzmu – to w pewnym sensie jest pouczajace, ale ma Pan tu bagienko protestackiego gnoju…

  248. Fran said

    Panie Marost ,Panie grypa i panie Jozefie Marucha!
    Skad my znamy takie dzialanie ,ze jak brakuje argumentow to zaczynaja sie wyzwiska?
    Wasza wspolna manipulacja zostala przejrzana i zargumentowana wiec teraz Pan nas wyzywa od protestanckiego gnoju?
    To sie nazywa klasa!

  249. Peryskop said

    Muszę pochylić czoła przed Panem Gajowym za niezwykle inteligentne postępowanie.

    Bo gdyby zareagował natychmiast na protesty Pana Józefa Bizonia, oraz na moje sugestie, że wstęp do artykułu należy przeredagować aby nie wprowadzać czytelników w błąd – to byłaby klapa. Jako że po zapoznaniu się ze skorygowanym wstępem ludzie przeczytaliby „tezy” z przymrużeniem oka jako przykład nieudolnych prowokacji mających posmak sensacji i służących defamacji błogosławionego Karola Wojtyły. Więc sprawa by stopniowo przycichła i uwiędła śmiercią naturalną.

    Natomiast wybrana strategia – zwana „obroną absurdu”, wzmocniona aranżacją „kontrolowanego bałaganu” oraz umiejętnie szafowanymi kremówkowymi epitetami – jest znacznie skuteczniejsza w dziele nagłaśniania skandalu jaki narasta wokół fejkowych heretyckich „tez” rzekomo Papieża.

    Nawet wzięcie w cudzysłów słowa „tezy” tak jak to zrobił teoretycznie czcigodny autor w tekście źródłowym – popsułoby cały efekt. Ci co dobrze już znają pryncypialność Pana Maruchy mają do niego zaufanie i wiedzą, że zawsze dąży do prawdy, a choć czasem postępował w sposób trudny do natychmiastowego zrozumienia intencji, to potem okazywało się, że wszystko jest jak trzeba. Tak jest i tym razem. A nawet nowocześniej, bowiem z elementami zakupu kontrolowanego.

    No i rzadko spotykana elastyczność: może i nawet dałoby się „tezy” obalić…

    Ale choć JUŻ GRUNTOWNIE OBALONE, to „tezy” wciąż wiszą i kuszą. Majstersztyk !

    A elastyczność wzmocniona perspektywicznością – już niedługo zapoznamy się z wersją oryginalną „Osoba i czyn” z 1969 roku i poznamy stosunek autora do voodoo. Bo być może w pewnych kręgach już wiadomo, że i taka wersja „oryginalna” z 1969 jest szykowana ?

    Bo przecież monopolu na cuda nie ma.

    Kontynuując wątek z #116, #149, #180, #195, #201, #222 oraz #231 sprawdźmy z czego mógł czerpać tzw. Humpert ?

    Monsignore Luigi Villa pisze:
    „…However, in the book “Person and Action” we don’t find “proofs,” but only questionable teachings in the form of “theses” based on types and methods of phenomenology. The following are some of the 37 “theses,” extracted by Hermann Humpert, from the book of Wojtyla, “Person and Action”…”

    http://www.chiesaviva.com/430%20mensile%20ing.pdf

    Więc ks. Villa twierdzi, że Hermann Humpert swoje „tezy” czerpał z “Person and Action”. Jak już wcześniej cytowałem takiego tytułu używano powszechnie przez wzgląd na oryginalny tytuł po polsku „Osoba i czyn” – ale używano też w odniesieniu do wersji “The Acting Person”, czyli drugiej edycji wydanej w roku 1979 przekładu oryginału książki kardynała Wojtyły z roku 1969 – przekładu jak wcześniej podałem poluzowanego w znacznym zakresie przez dr filozofii A.T. Tymieniecką.

    Taka podmiana tytułów, która zaistniała także w trakcie naszej dyskusji, była zapewne lansowana przez wszystkich starających się zatrzeć różnicę pomiędzy wydaniem oryginalnym książki, a jej klonem podmalowanym pod fenomenologiczne i postępowe gusty dr Anny Teresy Tymienieckiej. Do grona tych osób należą przeciwnicy Karola Wojtyły – m.in. tłumaczka kreatywna ATT, „czcigodny” ks. Villa oraz bezcielesny Hermann Humpert.

    Za tym że „tezy” powstały na bazie “The Acting Person” Anny Teresy T. przemawiają też inne względy praktyczne:

    – ks. Villa nie wskazał tytułu po polsku, a więc raczej nie korzystano z oryginalnej wersji książki;

    – również – choć byłyby praktyczne – nie wymienione zostały tytuły wersji włoskiej ani niemieckiej, więc raczej z nich nie korzystano;

    – wersja „The Acting Person” dr Tymienieckiej jest najbardziej w świecie popularna i najczęściej cytowana;

    – i wreszcie – TYLKO TA POLUZOWANA WERSJA z 1979 roku mogła dać pożywkę dla spreparowania „tez”.

    Gdy w Gajówce za autora „tez” wciąż uchodził Karol Wojtyła, ich dostarczyciel Pan Marost zagwarantował w #22, że nie zostały one wyjęte z kontekstu. Ale jak się po wstępnym sprawdzeniu okazało jest znacznie gorzej, bo „tezy” są, natomiast nie ma ich autora. A zatem należy nieco uwagi poświęcić kontekstowi.

    Przypatrzmy się jednej z najbardziej kontrowersyjnych „tez”, bo sugerującej, że Karol Wojtyła usprawiedliwiał aborcję: „Teza 32: Nie ma powodu, aby niepokoić się o dusze poronionych dzieci. Są bezpieczne gdyż grzech pierworodny nie istnieje.”

    Lecz znaczenie zależy od kontekstu. Jeśli w poprzedzającym fragmencie wywodu padłoby pytanie:

    – A czy nie ma ratunku dla młodych dusz w przypadku poronień gdy przecież obciąża je grzech pierworodny ? Nie ma powodu, aby niepokoić się o dusze poronionych dzieci. Są bezpieczne gdyż grzech pierworodny wtedy nie istnieje. Po wyjęciu tych dwóch zdań i zagubieniu małego słowa „wtedy” – np. podczas tłumaczenia – mamy sensacyjnie brzmiącą heretycką „tezę” nr 32. Przykłady potwierdzające, że łatwo zgubić słówko, a nawet całą „tezę” (!), przedstawię za chwilę.

    W podobnych okolicznościach mogły powstać pozostałe „tezy”. Jest to wielce prawdopodobne gdy uwzględnimy podstępne metody działania dr Anny Teresy Tymienieckiej opisane wcześniej w #196, wątpliwości co do Humperta podane w #201 i nierzetelność ks. Villi wzmiankowaną w tym poście.

    Sporo smaków można dodać, lub ująć, wybierając takie a nie inne podpowiedniki wyrazów podczas tłumaczenia. W powyższym przekładzie Gajogooglem zamiast „aby niepokoić się o dusze” napisano „aby troszczyć się o dusze” , natomiast zamiast „są bezpieczne” dano „będą zbawione”. A przecież ma semantyczne znaczenie zarówno zamiana czasu, jak zastąpienie terminu ogólnego teologicznym.

    Podobnie drobniejsze lub większe przeinaczenia są w pozostałych tezach. „Można by tak powiedzieć” (kto tak mawiał ?), że to nie ma już większego znaczenia wobec kompromitacji „tez”. Ale przecież one wciąż wiszą w Gajówce i są roznoszone po świecie, przyczyniając się do zatrucia środowiska naturalnego człowieka myślącego [homo sapiens]. I to nie jednego, ale tysięcy … Potencjalnie – milionów. A może i miliardów ?

    Np. „Thesis No. 18 – Each divine mystery is to be considered as a variation or nuance of a system of pure thought. Traditional dogmatic Christianity is one of these erroneous systems.” Gospodarz przełożył tak: „Teza 18: Każdą bożą tajemnicę należy uważać za czysty wytwór ludzkiej myśli. To samo dotyczy tradycyjnej chrześcijańskiej dogmatyki, będącej jednym z tych błędnych systemów.” Podczas gdy bardziej wierny przekład z angielskiego brzmi: „Każdą bożą tajemnicę należy traktować jako zmienność lub niuans systemu czystej myśli. Tradycyjne dogmatyczne chrześcijaństwo jest jednym z tych błędnych systemów.” Przecież „chrześcijańska dogmatyka” pomimo pozorów to nie jest to samo co w oryginale „dogmatyczne chrześcijaństwo”. Autor „tezy” miał na myśli przede wszystkim „chrześcijaństwo”, a tłumacz ukierunkował się na „dogmatykę”. Przez przypadek ? Przypadek w polityce ?

    Z tego rodzaju subtelności potrafią wybuchać konflikty, a nawet wojny. Bo to są szczegóły, których semantyka bywa istotna, i w których tkwią emocje, zarodki sporów specjalistów, oraz przyczyny frustracji dla zwykłych ludzi zainteresowanych tymi zagadnieniami. Dlatego nie należy przyzwalać na niechlujstwo translacyjne i redakcyjne.

    „Teza 27”: ”Nawet ci, którzy pomogli światu stać się bardziej cywilizowanym, umrą, i w ten sposób znajdą zbawienie.” (Thesis No. 27 – Even those who have helped the world become more civilized will die, and in this way, they will find salvation.) Ta „teza” została w Gajówce całkiem pominięta – przez pomyłkę czy celowo ? Czy nie dlatego, bo brzmi całkiem sensownie i psuje posmak sianego skandalu, ponieważ za zasługi dla świata i ludzi zapowiada zbawienie tj. nagrodę w przyszłym świecie ?

    Co więcej – zauważmy że ta „teza” w istocie koliduje z „tezą 25”, a więc jej opuszczenie było wręcz konieczne, aby kit „godnego zaufania” ks. Luigi Humperta trzymał się jakoś kupy. Kto dokonał tej konkretnej manipulacji per reductio – czy przesyłający Pan Marost, czy pośrednicząca Pani Tralala, czy G-translator ? Nie można wykluczyć że trujka, bo uwaga o tym opuszczeniu zawarta w #180 pominięta została milczeniem i „tezę 27” wciąż Gajówka pomija.

    Czy to dyskryminacja czy cenzura ?

    A może jest to tylko zwyczajny błąd? Jeśli tak, to proszę zauważyć jak wiele istotnych znaczeń w sobie ten umyślnie nienaprawiany błąd niesie, jeśli umie się analizować semantykę w oparciu o znajomość podstawowych kontekstów oraz metod manipulowania.

    To także nauczka jak brak czegoś może mieć wielkie znaczenie dla tego co jest ! Podobny przykład – całą misterną inscenizację smoleńską kładzie na łopatki brak odlotu z Okęcia.

    Na marginesie – żeby zrozumieć sens tego typu zależności trzeba poznać m.in. tajemnicę ZERA, relacje pomiędzy percepcją świadomą i podświadomą, no i jeszcze kilka aspektów biocybernetyki…

    Do zaistnienia przedmiotowych manipulacji przyczyniło się w różnym stopniu kilka osób w kilku etapach – chronologicznie: Anna Teresa Tymieniecka, D. Reidel Publishing Company, Springer, ks. Luigi Villa vel Hermann Humpert, Pan Marost i Pani Tralala, Pan Marucha, radtrap i Kefir oraz zapewne kolejni blogerzy. W efekcie fałszywa informacja o poglądach Papieża Jana Pawła II w latach poprzedzających objęcie Stolicy Piotrowej jest od 1979 roku w opisany sposób rozsiewana pomimo słów krytyki, protestów i oburzenia – zarówno profesorów filozofów i teologów, a także zwykłych ludzi, jak teraz Pan Bizoń, czy ja. Co najmniej od 2010 roku – a więc w celu zablokowania beatyfikacji Karola Wojtyły – wpuszczono do internetu kontrowersyjne „tezy” fałszywie przypisane wielkiemu Polakowi.

    Dezinformacja na poziomie Gajówki zaczynała się od słów: „Poniższy artykuł, którego powstanie zawdzięczamy naszym gościom z Francji – Pani Tralala i Panu Marostowi, zawiera kilka fragmentów z książki “Osoba i czyn” autorstwa Karola Wojtyły, należącej podobno do najważniejszych dzieł filozoficznych późniejszego papieża, bł. Jana Pawła II…” „Ten wpis został dodany w 2012-10-21 (niedziela) @ 07:34:43 i znajduje się w kategorii Kościół.”

    Po ujawnieniu że autorem „tez” nie jest Karol Wojtyła słowo „fragmentów” Gospodarz zamienił na „tez wydedukowanych”, co tylko nieznacznie osłabiło skalę intrygi dla imputowania herezji w celu skompromitowania pamięci JP2. Pan Marucha wciąż nie dokonał dalszych korekt – choćby ujęcia słowa „tezy” w cudzysłów jak uczynił to ks. Villa w źródłowym artykule.

    Pan Marucha zignorował wezwania do wskazania tych konkretnych fragmentów książki „Osoba i czyn” z 1969 roku, na podstawie których ks. Villa lub ktoś z jego kręgów utworzył „tezy”. Natomiast wezwał krytyków mistyfikacji do wykazania, że przedmiotowa książka „tez” nie zawiera.

    Ale jak już wzmiankowano na wstępie tego posta – wszystko to ma swój wyższy szlachetny cel – tylko tymczasowo nieco rozmydlony dla jeszcze większej skuteczności.

    Zatem bądźmy w Gojówce (przez „o”) cierpliwi w dochodzeniu do Prawdy, która nas wyzwoli !

    Zamiast podsumowania – z podziękowaniem dla Zezem, Fran, a zwłaszcza #70 Kapsel:

    Ma rację ks. Natanek który broni obydwóch Papieży a krytykuje otoczenie. Ma rację !!!

  250. Marucha said

    Re HJK:
    Słusznie p. Marost powiedział, że do gajówki nazłaziło się sporo protestanckiego gnoju, Pan jest jednym z nich. Pana miejsce jest na innych forach, nie tutaj.

    Re Fran:
    Jeśli Pan Fran mniema, iż siedzę przy komputerze przez 24 godziny na dobę, to się myli. Poza tym nie widzę sensu dyskutowania z heretykami i w ten sposób dowartościowywania ich bełkotu.

    Gdy brat twój zgrzeszy, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!

    Kościołowi nie doniosłem, ale traktuję was jak pogan i celników.
    Żegnam obu Panów.

  251. Marucha said

    Re 246:
    Duża część mego komentarza odnosiła się nie do Pana, ale tej szczekającej sfory, wyznawców judeokatolicyzmu. Na ich tle Pana zarzuty i argumenty jawią się jako możliwe do przedyskutowania.

    Re 247:
    Zaczynam robić porządek w gajówce. Ma Pan zupełną rację: to jest protestancki gnój, którego nie da się przekonać i od którego trzeba trzymać się z daleka.
    Nie przekonamy ich, że takie skandaliczne imprezy, jak Asyż, są złe – bo dla nich właśnie one są dobre. Im się podoba, że ołtarze (czy stoły ofiarne) katolickich świątyń były wykorzystywane do pogańskich obrządków. To jest zupełnie inna mentalność.

    Re 249:
    Panie Peryskop, za poniższe słowa wylatuje Pan z gajówki.

    Muszę pochylić czoła przed Panem Gajowym za niezwykle inteligentne postępowanie.

    Bo gdyby zareagował natychmiast na protesty Pana Józefa Bizonia, oraz na moje sugestie, że wstęp do artykułu należy przeredagować aby nie wprowadzać czytelników w błąd – to byłaby klapa. Jako że po zapoznaniu się ze skorygowanym wstępem ludzie przeczytaliby „tezy” z przymrużeniem oka jako przykład nieudolnych prowokacji mających posmak sensacji i służących defamacji błogosławionego Karola Wojtyły. Więc sprawa by stopniowo przycichła i uwiędła śmiercią naturalną.

    Natomiast wybrana strategia – zwana „obroną absurdu”, wzmocniona aranżacją „kontrolowanego bałaganu” oraz umiejętnie szafowanymi kremówkowymi epitetami – jest znacznie skuteczniejsza w dziele nagłaśniania skandalu jaki narasta wokół fejkowych heretyckich „tez” rzekomo Papieża.

    Nawet wzięcie w cudzysłów słowa „tezy” tak jak to zrobił teoretycznie czcigodny autor w tekście źródłowym – popsułoby cały efekt. Ci co dobrze już znają pryncypialność Pana Maruchy mają do niego zaufanie i wiedzą, że zawsze dąży do prawdy, a choć czasem postępował w sposób trudny do natychmiastowego zrozumienia intencji, to potem okazywało się, że wszystko jest jak trzeba. Tak jest i tym razem. A nawet nowocześniej, bowiem z elementami zakupu kontrolowanego.

  252. hjk said

    a ja też wyleciałem jak peryskop, bo moje komenty pokazuja sie jako moderowane, bo w przypadku bana zazwyczaj nie wchodzą na wordpressie?

    Tak – admin

  253. Peryskop said

    Dziękuję,
    Reszty nie trzeba.

  254. Maciej Pokora said

    Trzeba przyznać, że @Peryskop przejechał się po bandzie.
    Fenomenologicznej rzecz jasna.

    Ale żeby wylecieć za komplement zaczynający się od słów:
    „Muszę pochylić czoła przed Panem Gajowym za niezwykle inteligentne postępowanie…” ?

    To jak mamy poszukiwać Prawdy jeśli nie postępując niezwykle inteligentnie ?

    Aha, rozumiem, p. Maciej i Persykop to dwie różne osoby?
    Ja, powiem szczerze, nie wiem, co Pana napadło – lubiłem Pana komentarze…
    Ale insynuowania mi cynicznych manipulacji ścierpieć nie mogę.
    Admin.

  255. Panie Marucha

    przecież to Pana w ad.251:
    ” Re 247:
    Zaczynam robić porządek w gajówce. Ma Pan zupełną rację: to jest protestancki gnój, którego nie da się przekonać i od którego trzeba trzymać się z daleka.”

    – chodzi o ten gnój

    też jest insynuacją i to grubego kalibru, bo przecież Pan nie wie kto np. jest pod nickiem Hjk.
    A przecież miary powinny być równe.

    Dla mnie HJK jest HJK. Tak chce być nazywany i chce, aby go kojarzono z takimi, a nie innymi poglądami. – admin

  256. Fran said

    Panie Jozefie Gajowy!
    Sprawa jest bardzo prosta.
    Zakladajac ,ze umiescil Pan ten wpis bez jego znajomosci ,na zasadzie :przekazuje wam co otrzymalem od znajomych we Francji, po wpisach dokumentujacych zafalszowanie slow JP2 ,powinien Pan ,na zdrowy rozsadek) sie ucieszyc ,ze znalazl sie ktos ,kto ma glebsza wiedze i potrafil wypunktowac pewne elementy manipulacji tekstem.
    A Pan zamiast sie ucieszyc z dazenia doprawdy ,okrzyknal nas Pan protestanckim gnojem.
    Nerwy dodatkowo i emocje dodatkowo nie wytrzymaly i zapetlil sie Pan na calego.
    A przy okazji pokazal ,jak prawda jesy Panu nie na reke.

    Panie Fran,
    1. Dopuściłem swobodną dyskusję na temat artykułu.
    2. Żadnych „manipulacji” ani „zafałszowań” nie było.
    3. Protestancki gnój to nie ci, co się ze mną nie zgadzają, ale ci co bezczelnie zaprzeczają Magisterium Kościoła.
    4. To, że „prawda mi nie jest na rękę” twierdzi każdy, kto nie jest tu mile widziany.
    5. A poza tym cosik Pana nie lubiem. Zgadnij Pan, dlaczego.
    Admin

  257. Romanka said

    Panie Marucha!
    Powod ,ze Pan „cosik” mnie nie lubi jest juz jasny.
    Zgadywac nie musze.

  258. Ks. abp Stanisław Wielgus

    „Nowe pogaństwo dziś
    Nowa ideologia zła w świetle nauki bł. Jana Pawła II Część pierwsza”

    Za bardzo groźny znak czasu, wskazujący na szczególną w naszej epoce aktywizację sił zła, bł. Jan Paweł II uznał cywilizację śmierci, która nie waha się mordować milionów niewinnych istnień ludzkich, stosując aborcję, eutanazję i zbrodnicze doświadczenia genetyczne.

    Obłudnie przy tym i całkowicie fałszywie ogłasza siebie obrończynią godności i praw człowieka. Cywilizacja śmierci jest wyrazem tego, co Jan Paweł II nazwał w swojej ostatniej książce, zatytułowanej „Pamięć i tożsamość”, nową ideologią zła.

    Z dawniejszych, potwornych ideologii zła, które spowodowały, że wiek XX stał się najstraszliwszym czasem w dziejach ludzkości, Jan Paweł II wymienił przede wszystkim hitleryzm i komunizm. Były one, jak stwierdził, prostą konsekwencją odrzucenia Boga z ludzkiego życia, zarówno życia indywidualnego, jak i społecznego…..”

    za: http://www.naszdziennik.pl/wp/12409,nowe-poganstwo-dzis.html
    ————————————-

    A tu zdjęcie z pamiętnego 7 stycznia 2007 r.

    jedno z bardzo wielu zdjęć zamieszczonych na

    http://jozefbizon.wordpress.com/kor-batory-inni/

  259. Marucha said

    Re 258:
    Jak wielokrotnie tu podkreślano, w kwestii obrony rodziny, homoseksualizmu, aborcji, eutanazji itd – stanowisko Jana Pawła II było bez zarzutu.
    Co nie zmienia faktu, iż w wielu innych kwestiach był daleki od Magisterium.

  260. Maciej Pokora said

    Wrzucam tu, dla porządku, replikę PerySKopa. Z braku sił nie odpisuję, tylko komentuję między wierszami – admin

    Szanowny Panie Marucha,

    # 254
    Dobrze Pan rozumie – ja (czyli Maciej Pokora) i Persykop to dwie różne osoby.
    Nawet nie znam Persykopa.

    >>> To oczywiście bardzo ważny punkt w dyskusji. Obala wszystkie moje argumenty – admin.

    Natomiast Peryskop to mój przydomek internetowy, o czym Pan doskonale wie z maili osobiście dosłanych onegdaj w zauroczeniu przedwstępnym.

    Ja, powiem szczerze, nie wiem, co Pana napadło

    Mam obawy, że znów nie powiedział Pan szczerze.
    Pardon – rozminął się Pan tylko z prawdą.

    Bo przecież nie trudno dostrzec, że napadła mnie niezwykle prymitywna napaść na Karola Wojtyłę.

    >>> Kilka lat temu pewnie napadła by Pan niezwykle prymitywna napaść tego samego autora, ks. Villa, na innego papieża, Pawła VI – kandydata na ołtarze – admin.

    Ja, powiem szczerze … – lubiłem Pana komentarze…
    Tu akurat Panu wierzę, bo mam potwierdzenia, że nie tylko Pan moje komentarze polubił.

    Ale insynuowania mi cynicznych manipulacji ścierpieć nie mogę.

    A co my mamy powiedzieć szukający ratunku w Gojówkce ?

    >>> Co mamy powiedzieć? Przecież Pan dobrze wie. Insynuować gajowemu nieczyste zamiary, sprytne manipulacje, kłamstwa itd. – admin

    W końcu – bo on się podobno zbliża – musimy sobie uświadomić jedno:
    jedziemy na jednym wózku – zarówno motani, jak i motający.

    >>> Ja już z Panem na jednym wózku nie jadę. – admin

    To znaczy omotani mamy wrażenie że „jedziemy”.

    Bo de facto jesteśmy wiezieni.

    Do pieca…

    Natenczas ktoś musi odwołać się do rozsądku i krzyknąć: – To piec, a nie żaden prischnitz !

    Więc krzyczę !

    I chwała Panu, że moje wołanie chcącniechcąc Pan nagłaśnia.

    Oraz za to, że „tezami” z Chiesa Viva rodem rozbudził Pan nie tylko we mnie wiarę i nadzieję, że ZWYCIĘŻYMY !

    Trzeba tylko zbanować tego Peryskopa, Bizonia i Hjk-a co tu sieją wrogie wątpliwości i kremówkowe insynuacje.
    Wreszcie będzie „porządek” !

    Po którym zawsze przychodzi „zgrzytanie zębów”.

    Bowiem lucyferianie są bardzo sprytni, ale czeka ich zguba, bo nie mają daru pokory.
    A my jak widać mamy.

    Pozdrowienia, także dla Pani Agi…

    >>> No cóż, powyższe zdania można by napisać niemal w dowolnym temacie, na tyle są ogólnikowe – admin

    i ukłony dla seksownej pani doktor Anny Teresy T., bo bez jej extravigoru nie doznalibyśmy tego cudownego przebudzenia 😀 😀 😀
    Przecież wiadomo, że wszystko kręci się wokół tych spraw…

    A że przegięła ?
    Nie ona jedna.

    666 też.
    G(łupek) myślał naiwnie, że jak wyda mnie i ujawni nazwisko, stopień naukowy i koneksje z Akademią, to mnie ośmieszy i zastraszy.
    A skutki osiągnął dokładnie odwrotne do zamierzonych.

    Tak właśnie działa szatan, który opętuje.
    jak widać tych lewosławnych także.

    A jeśli „wyleci” Pan @Peryskopa z Gojówki, to co będzie jak odzyska oddech i „tezy” pokontynuuje sobie na Monitorze Polskim ?
    Oferta retoryczna.

    >>> Niech Pan sobie kontynuuje swoje tezy, gdzie chce. Ani mnie to ziębi, ani grzeje – admin

  261. Kapsel said

    …..to nie ta unia o której mówił Ojciec Święty….Ojciec Święty wołał….Ojczyzna Ojczyzn….to nie ta europa….

    a tego to już też pamiętać się nie chce….

    Nie mogę (…) ukryć rozczarowania faktem, że tekst Karty nie zawiera ani jednej wzmianki o Bogu, który skądinąd jest pierwotnym źródłem godności człowieka i jego fundamentalnych praw. Jest to postępowanie ahistoryczne i uwłaczające ojcom nowej Europy.

    — Watykan, 23 lutego 2002 (wypowiedź ws. Karty Praw Podstawowych i preambuły do Konstytucji Europejskiej

  262. Re.256

    Panie Marucha – wszystko zależy od kojarzącego. Czasami ma się zły dzień i można źle skojarzyć – a do tego po co ten gnój w stosunku do protestantów. Przecie to penalizowana ciążka publiczna obraza skierowana pod adresem protestantów.

  263. Kapsel said

    cd do 260

    w komentarzu pod pierwszą częścią filmiku ,tym powyżej,czytamy min. taką sugestię ..

    sierpnia 1998 w Oświęcimiu, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w 78 rocznicę „Cudu nad Wisłą” księża z Bractwa Św. Piusa X odprawili Mszę św. oraz ustawili drugi co do wielkości krzyż (po krzyżu papieskim) na Żwirowisku. Po Mszy św. ks. Karl Stehlin poświęcił wszystkie nowe krzyże ustawione na Żwirowisku.
    Piekne i madre slowa.Szkoda ,ze tak malo jest kaplanow tak polskich z ducha i serca jak ks.Wesolek
    Piekne i madre slowa.Szkoda ,ze tak malo jest kaplanow tak polskich z ducha i serca jak ks.Wesolek..

    tymczasem tym kapłanem jest s.p ks.kan. Adolf Chojnacki,

    Ks. Adolf Chojnacki – człowiek legenda /www.regiewicz.bloog.pl/

  264. Kapsel said

    niestety nie chce wejść druga część filmiku z tego kazania ale mozna znaleźć bez problemu w portalu wpisując hasło.

    Usuniecie Polskiego Krzyza ze Zwirowiska Polacy nie szczedzili zycia o wolnosc narodow swiata.

    Wstawiam ten film – admin

    a tutaj o jeszcze głównym bohaterze :

    Msza św. na terenie Żwirowiska; uczestnicy zjechali z całej Polski (1997 – 1998)
    ks. Adolf Chojnacki – Zdjęcie 13 / 18
    http://www.fotosik.pl/u/regiewicz/zdjecie/13/album/85769

    Czułem się zawsze Polakiem
    Tadeusz J. Regiewicz
    Aug 9, 2004

    Wspomnienie o ks. Adolfie Chojnackim

    http://www.gazetagazeta.com/cgi-artman/exec/view.cgi?archive=26&num=6244

  265. Kapsel said

    to już ostatnie

    W dniu 28.05. 2004 r. w Sądzie Rejonowym w Krakowie , XI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego zarejestrowane zostało ogólnopolskie „Stowarzyszenie Patriotyczne im. Księdza Adolfa Chojnackiego” – zwane w skrócie SPACH z siedzibą w Krakowie.

    http://spach.fm.interia.pl/

  266. Józef said

    Wszystkim wklejaczom długich tasiemcowych opowiastek nie wiadomo skąd!
    Nikt rozsądny nie będzie czytał Panów wypocin, bo jest grzechem marnowanie czasu na czytanie pierdół. .Jeżeli chcecie coś ważnego powiedzieć, to dajcie link lub wytężcie mózgownice i w krótkich słowach przedstawcie meritum.Chodzi mi głównie o Pana ”peryskopa” i Hjk i nie dotyczy Pana Bizonia, przed którym chylę czoło za mrówczą pracę w odsłanianiu kulis 3 i 1/2 RP.
    Panie Hjk!
    W mojej książeczce do I Komunii św było wyjaśnienie odnośnie złamania pierwszego najważniejszego Przykazania Dekalogu, że modląc się z innowiercami dopuszczamy się zdrady wiary i Boga. Czy to wystarczy?
    Współczesny ekumenizm jest z piekła rodem a parafrazując ministra Becka należałoby powiedzieć, że pokój jest cenną rzeczą lecz my katolicy nie znamy pojęcia pokoju za wszelka cenę, za cenę zbawienia duszy.

  267. Kapsel said

    ERRATA DO 262

    napisałem

    ….w komentarzu pod pierwszą częścią filmiku ,tym powyżej,czytamy min. taką sugestię ……

    poprawiam na

    ….ewidentne kłamstwo i manipulacja…

  268. Marucha said

    Re 266:
    W mojej książeczce do I Komunii św było wyjaśnienie odnośnie złamania pierwszego najważniejszego Przykazania Dekalogu, że modląc się z innowiercami dopuszczamy się zdrady wiary i Boga. Czy to wystarczy?

    Nie, to im nie wystarczy. Będą zmieniać temat, kręcić, wkładać Panu w usta rzeczy, których Pan nie powiedział… a w końcu powiedzą, że cała ta książeczka to lipa i fałszerstwo. Podobnie, jak wszystkie katechizmy KK, wszystkie nauki papieży itd.
    A w końcu zażądają dowodu, że Pierwsze Przykazanie nie zostało zmyślone.

    To już nie jest ignorancja. To jest arogancja

  269. Re.259

    Ale przecież – to walka JPII o rodzinę.
    Główne pole bitwy.
    Powiada pan, że to jest bez zarzutu.
    To po co walić z wszystkich armat w JPII,
    a roztropnych wyzywać od …..?

  270. Marucha said

    Re 269:
    Panie Józefie, walka o świętość rodziny, sprzeciw wobec aborcji i eutanazji, czy ujmowanie się za ludźmi pracy – to rzeczy niezwykle ważne.
    Ale nie zapominajmy, że Kościół to przede wszystkim walka o dusze, o zbawienie, oddawanie chwały Bogu.
    I tu właśnie można mieć bardzo wiele zastrzeżeń co do Jana Pawła II – które ja tłumaczę działaniem w dobrej wierze, a co wiele osób, może i nie bez racji, uważa za naiwność.

    Ja nie walę w JPII z armat. Nigdy nie używam wobec Niego wyrażeń obraźliwych, nie zwę go antychrystem czy uzurpatorem Stolicy Apostolskiej, co niektórzy czynią. Nie wytykam rzekomego żydowskiego pochodzenia, a co najwyżej skrajny filosemityzm.

    Stosuję bowiem zasadę: papieża nie osądzam, nie mam bowiem ku temu ani kompetencji, ani prawa. Natomiast mam prawo i obowiązek nie słuchania się Go, gdy głosi rzeczy niezgodne z dotychczasową nauką Kościoła.

  271. Kapsel said

    Wstawiam ten film – admin

    Bardzo Panu dziękuję,drugi raz mam taki przypadek że nie wchodzi to co zaznaczam,a może to wina myszki,chyba kupię nową bo już pracuje dłuższy czas.

  272. Józef said

    Powściągliwość w osądzaniu papieża to właściwa postawa katolika, dlatego nie czepiamy się osoby Jana Pawła II, tylko jego czynów i nauk.

  273. […] Wytknąłem insynuację Bizonia wzgl. Vismayi w dyskusji u Gajowego Maruchy nt. zupełnie niezwiązany z nią. […]

  274. Re. 272

    „Osoba i czyn” – czy spójnik ‚i’ coś panu mówi?
    Jak się ktoś czepia czynu, to automatycznie czepia się osoby.
    To jest nierozłączne.
    Wszelkie inne gadanie, to tylko dla zmyły, aby konkretnej osobie dowalić.

    Czy w ramach tych nauk ma Pan na myśli te „tezy” niby Jana Pawła II?

  275. Maciej Pokora said

    # 273
    Jak nie masz na klej, ani taśmy bo na oknach, to spróbuj zakleić samą śliną.

    I przywróć mi „magistra”, bo z nim byłeś jeszcze śmieszniej żałośniejszy.

  276. Józef said

    Panie Józefie!
    Oddzielić czyn od osoby to taka nowomowa modernistycznego neokościoła, który szczególnie mocno szarogęsi się w Kościele po V2. Mi się też widocznie to jakoś udzieliło. Dalej podtrzymuję, że nie atakuję Jana Pawła II jako papieża, tylko jego czyny niezgodne z tym co określone zostało przez Magisterium KK jako katolicka wiara.
    Wiara ma priorytet przed papieżem.
    Poza tym jako katolik mam niezbywalne prawo, by wymagać od kapłanów katolickiej posługi, której to za przyczyną takie tego papieża mnie pozbawiono. Wybaczy Pan, ale nie będę fanem oazowo gitarowych mszczynek i fanem sekty wojtylian już nigdy.

  277. re.276
    No i po co znowu te epitety „fanem oazowo gitarowych mszczynek i fanem sekty wojtylian”. Przecież to świadczy jedynie o osobie, która to wypowiada.

  278. Józef said

    Gdy podobne epitety są w ciągłym użyciu u modernistów jak( lefebryści, schizmatycy, buntownicy, ) to jakoś Panu nie przeszkadza?

  279. Re.273

    A czy p. Piotr Bein – oprócz puszczania tu bąków – ma coś do powiedzenia w sprawie głównego dyskutowanego tu tematu w ramach książki „Osoba i czyn”?

  280. Re.278
    A skąd Pan wie co mi przeszkadza, a co mi nie przeszkadza, że Pan tu mi suponujesz?
    Czy ja takich określeń gdzieś używam w zbitce z Bractwem Św. Piusa X?

    Dawaj Pan tu na to dowody, bo jeśli ich Pan nie masz to tak jak z tymi tu ‚tezami”.

  281. Józef said

    Przypuszczam po Pańskim stanowisku względem papieża Jana Pawła II, że jest Pan praktykującym modernistycznie nastawionym katolikiem .
    Temat tez jak na razie został wyczerpany, chyba że ktoś uczciwie podejmie się analizy tej książki pod katem zgodności z katolicką doktryną.Jak na razie Pan tego nie zrobił i nie sadzę że dalby Pan radę, lub czy nie badałby Pan wybiorczo pod kątem obecnego posoborowego Magisterium.

  282. Re.281
    Panie – ile razy można do pana mówić, że ciężar dowodu spoczywa na tej osobie, która z danymi twierdzeniami wychodzi – nigdy odwrotnie (w cywilizacji łacińskiej).
    Panie Józefie – a ja też się odwdzięczę swoimi przypuszczeniami, po treściach Pana wpisów – widzę, że jest Pan z jakiejś innej gliny ulepiony.

  283. Józef said

    Było zadość uczynione Panu w ten sposób, że owe tezy w chwili obecnej nie są obwarowane dogmatem jakoby Jan Paweł II był ich autorem. Z tego wycofał się przecież Pan Gajowy więc o co Panu chodzi? Jeżeli Panu chodzi tylko o to, byśmy pozamykali mordy na kłódkę w jakimkolwiek temacie dotyczącym Jana Pawła II, to dlaczego wyraźnie Pan tego nie wyartykułuje, tylko szpąci bez umiaru?

  284. Maciej Pokora said

    # 263 #267

    Panie Kapsel, czy są jakieś mocniejsze potwierdzenia, że dezinformacyjna podmiana Ks. Adolfa Chojnackiego na ks. Karla Stehlina w związku z Mszą św na Żwirowisku to było „ewidentne kłamstwo i manipulacja” ?

    A jeśli tak, to w jakim celu ?

    W takim razie:
    Czy ma Pan jakieś mocniejsze potwierdzenia, że dezinformacyjna działalność gajowego w temacie owych „Tez” opublikowanych w Chiesa Viva, była celową intrygą, jak to Pan zasugerował? – admin

  285. grypa666 said

    ad Maciej Pokora 2012-10-26 (piątek) @ 16:47:38

    Na klej coś by zostało z datków na patriotów, a taśm na oknach nigdy nie było po Daiiczi bo tu kwalitetne. A gdyby były – to co? Wyśmiewasz zalecenia samoobronne Prof. Majewskiej, Dra Jaśkowskiego, Dr Busby, Tedda Weymana… tylko nie Dra Głogoczowskiego? Widzisz, nie wszyscy są odważni iść na kalectwo i śmierć zgotowane przez lobby A kompleksu J. Czy nie o to strzępicie scyropolską klawiaturę?

    Ślina też jest, tylko niejasne, po co to wszystko? Zakleić dziób Persykopowi, żeby przestał w końcu bluzgać na oślep?

    Co do tytułomanii – przepraszam, przeoczyłem. Zróbmy geszeft: przywrócę tytuł naukowy jak wykasujesz/odwołasz/przeprosisz za WSZYSTKIE sugestie, insynuacje, obelgi i oszczerstwa pod adresem moim, Andrzeja Szuberta i Vismayi, poczynione od 2009 na WSZYSTKICH platformach elektronicznych i gdzie tam jeszcze fajdałeś, plus kopie na WSZYSTKICH kompach prywatnych. Twe klakierstwo durnym wywodom na temat mój i Andrzeja Szuberta przez Marka S u Maruchy (riposta wkrótce na moich blogach) byłoby dobrym początkiem. Inni już zaczęli to syzyfowe dzieło, możesz się przyłączyć… Marek Podlecki ma dość na głowie, żeby jeszcze sprzątać po tobie.

  286. Kapsel said

    Re 284
    Panie Kapsel, czy są jakieś mocniejsze potwierdzenia, że dezinformacyjna podmiana Ks. Adolfa Chojnackiego na ks. Karla Stehlina w związku z Mszą św na Żwirowisku to było “ewidentne kłamstwo i manipulacja” ?

    Nie mam nic innego oprócz tego co wykazałem w komentarzach.Jak dla mnie to wystarczy aby nazwać to kłamstwem i manipulacją tak jak i bez wahania dyskutowane tezy nazwałem..
    ….I ta paszkwilancka cała reszta którą spokojnie można nazwać…SZATAŃSKIE WERSETY !!!

    https://marucha.wordpress.com/2012/10/21/osoba-i-czyn/#comment-205008

  287. Marucha said

    Re 286:
    I co jeszcze na temat JP2 jest kłamstwem, manipulacją i szatańskimi wersetami, panie Kapsel?

  288. Kapsel said

    Re 287

    jestem tu od ponad trzech lat i Pan mnie dopiero teraz pyta o zdanie,Pan sobie teraz ze mnie żartuje, Panie Gajowy.

  289. grypa666 said

    Józef Bizoń 2012-10-26 (piątek) @ 17:18:02
    A ma, ma… ale nie powi… zbiera, klasyfikuje i kolekcjonuje w szufladki faryzejskie dla Vismayi ☺ w przerwach między hukaniem, P. Józefie Bizoń.

    Wszedł tu jako innowierny obserwator (nie mylić z persykopami w ubotach) i taki wyjdzie. Na razie nie widzi jednoznacznego rozwiązania zagadki postawionej przez Admina. A jak będzie zwięzłe podsumowanko to i u siebie opublikuje.
    Ale czy będzie, skoro 6-ramienna… sorka, 3-szóstkowa zaraza znów coś popsuła scyropolsko-religioznym? Jednoznaczne odnośniki do mnie w 116, 149 i 260 wymienione tu:
    http://www.monitor-polski.pl/czy-gowin-boi-sie-z-kekusia/comment-page-1/#comment-35202
    …Na teologii katolickiej się nie zna, walkę o autorytet ziemski widzi nieco dziwnie w świetle dogmy prawosławnej, odwikłanie prawdy z cebuli przekręckiej pochwala i nie boi się wyniku. Opinii o śp. Janie Pawle II nie zmieni od czyichś „tez”: porządny Człowiek, wara od pochodzenia, przemakalny na PsyOp od SSkórwielu, omylny jak każdy (np. kwestia konfliktów bałkańskich)…
    Kompleks wycyckał Go jak trza było zaokrąglić stół i zaujewroczyć Polin… teraz jako Pomnik Polskości na skraju przepaści przeszkadza, więc trza umaić zrzutem z kruków, sępów, mewek itp. zwierzyny (niemile widzianej w gajach maruchowych)…

    Czy to zadowalające pierdnięcie, Panie Józefie?

    Psy do Pan Admin Lesznicy Maruchy:
    rozumim sze som waszne geszefta ze szkop perski i takie podobne, ale szy by sze nie dali wie Pan Lesznicy załatwicz, szeby nie przeszczepialy s tutaj 116, 149, 260 i temu takie same z tuberkuloza H1N1? Wie Pan…

  290. grypa666 said

    erratum ad 285: kwalitetne okna (dojczlandskie), taśmy z Chin

  291. Kapsel said

    Re 284
    Trochę mnie Pan zainspirował swoim zapytaniem i kliknąłem na nadawcę tych filmików:

    Przesłane przez PolishAmericanDC dnia 28 sie 2010

    wyświetlił mi sie taki namiar

    http://www.youtube.com/user/PolishAmericanDC

    przejrzałem ,ale zaznaczam że bardzo pobieżnie pozycje tam wyświetlone i…

    nie znalazłem tych filmików o których mówimy….

    wydawało mi się że ich tam znajdę ale dokładnie sprawdzę dopiero w niedzielę wieczór,bo raniutko za dwie godziny wyjeżdżam,u mnie 01:30.

  292. Z zezem said

    Czy Pan Gajowy ma jeszcze w zapasie te sole trzezwiace ??? Bo jak nie, to podeslemy.

    Oj co za dziwne czasy,jakies takie parchate.

  293. Marucha said

    Re 288:
    Czy mimo wszystko może Pan odpowiedzieć?

    Re 291:
    I znowu z (prawdopodobnej) pomyłki robi się aferę szpiegowsko-agenturalną.

    Re 289:
    O co Panu chodzi z tym żydłaczeniem? Może Pan wyjaśnić swój dowcip?

  294. Maciej Pokora said

    # 284

    …W takim razie:
    Czy ma Pan jakieś mocniejsze potwierdzenia, że dezinformacyjna działalność gajowego w temacie owych “Tez” opublikowanych w Chiesa Viva, była celową intrygą, jak to Pan zasugerował? – admin

    Panie M. w moderacji utkwiła moja poparta konkretami odpowiedź na Pana pytanie.
    Proszę więc ją zamieścić dla potwierdzenia, że choć popełnił Pan błąd (a kto jest bez winy niech rzuci kamień…), to przecież rzetelności Pan broni.

    >>>To, że popełniłem błąd, już napisałem. Ile jeszcze razy mam to powtarzać? – admin

    Jeśli moja odpowiedź nie jest zgodna z Pana oczekiwaniami, to jeszcze nie powód, ażeby czytelników pozbawiać możliwości jej przeczytania.

    Karol Wojtyła już nie może bronić swej godności sam, zatem kto sprawiedliwy powinien mu w tym pomagać, bo oszczerców wciąż nie brak.
    Nagłe – w rocznicę objęcia papiestwa – pojawienie się heretyckich „tez” fałszywie przypisywanych kardynałowi Wojtyle ma znamiona cudu.

    >>>Nie. Te tezy NIE są fałszywe. Nie wszystkie. Ich prawdziwość podkreśla całokształt pontyfikatu Jana Pawła II. – admin

    Jak Pan zauważył obrona dobrego imienia Papieża Jana Pawła II ma znaczenie dla jego autorytetu i przez to ma wielką wagę dla tego Narodu.
    A to przecież są elementy Patriotyzmu, Pamięci, Wiary, Tradycji – wartości o które i Pan także walczy – nie tylko deklaracjami, ale i czynem.

    >>>To samo można powiedzieć, przepraszam za porównanie, o obronie dobrego imienia Józefa Piłsudskiego albo Lecha Wałęsy. – admin

    Zbliżające się Zaduszki są okazją do refleksji nad naszym przemijaniem i fenomenem oddziaływania Dobrych Ludzi pomimo ich śmierci.

    Panie Macieju Pokora, Pańskie insynuacje były bezczelne i obraźliwe. A ja jestem pamiętliwy. Zwłaszcza, gdy ktoś nie wykazuje najmniejszej skruchy, jak Pan.
    W d@pie mam Pańskie rzewne pierdoły na temat Patriotyzmu, Pamięci, Dobrych Ludzi itd.
    admin

  295. iha said

    W d@pie mam Pańskie rzewne pierdoły na temat Patriotyzmu, Pamięci, Dobrych Ludzi itd.
    admin

    To jakże wyrafinowane stwierdzenie i inne marne zabiegi typu banowanie i czyszczenie z niewygodnych postów powinno juz wystarczyć czytelnikom bloga… prawda nierychliwa jednak w końcu na wierzch wypływa…

    Mierzi mnie, gdy ktoś bierze w gębę Wielkie Słowa, a zarazem kopie dołki i szczuje – admin

  296. Z zezem said

    Wlasnie zona przygotowala sniadanie,a Pan tu o zawartosci Panskiego jelita.
    Nie ladnie Panie Gajowy,oj nie ladnie.
    Mam nadzieje ,ze szybko wygrzebie sie Pan z tej upierdliwej i Francowatej grypy i znowu zobaczymy Gajowego w dobrej formie.

    Kiedys te parchate czasy musza sie skonczyc!!!

  297. Marucha said

    Re 296:
    Gajowy jest w dobrej formie.
    A parchate czasy się skończą… wraz z Sądem Ostatecznym.

  298. Z zezem said

    Ja to zawsze mam dylemat,ale cieszy mnie bardzo,ze sa tacy co to nie maja zadnego problemu i prosta droga wedruja do nieba

    Zazdroszcze im bardzo i pozdrawiam serdecznie

    z powazaniem w tych parchatych czasach.

    Panie Peryskop,dzieki za wszystko co Pan napisal,chyle czola inie tylko Panu,ale rowniez J.B.,Kapslowi,Pani J iwielu innym,co chca wyprowadzic Gajowke z mielizny
    Z Panem Bogiem.

    Niech Pan jeszcze serdecznie podziękuje Peryskopowi za to, że przypisał gajowemu celowe, manipulatorskie okłamywanie swych czytelników. Jak jazda, to na całego, a co! – admin

  299. Z zezem said

    Jeszcze jedno,brak mi Pani, Pani Ago,z Pania ,Gajowka byla w rownowadze.,po dyktaturze weteynarza,jest okropnie rozkalibrowana i na dodatek wisi na szelkach.

    Nie wolno dawac steru weterynarzowi,bo zepchnie lajbe na plycizne,i tak sie stalo niestety. ,Plus ,francowaci mechanicy pokladowi i mamy nieszczescie!!!

    Mysle ,ze jakos z tego wybrniemy.,pomimo wyjatkowo parchatych czasow,podlej pogody,nadchodzacego sztormu.

    Z powazaniem Z zezem.

  300. Maciej Pokora said

    # 298
    Z Zezem Ale Prosto!

  301. grypa666 said

    W swych vendettach przeciw mnie i in. osobom, Maciej Pokora (Peryskop) liberalnie odnosi do durnowatego, oszczerczego i obelżywego komentu Marka S. Wytrwale i systematycznie w coraz szerszych kręgach, Pokora dyskredytuje mnie i Andrzeja Szuberta w „trójkącie łobuzerskim” zmodyfikowanym obecnie podmianą Polski.blog.ru na Vismayę. W tamtym czasie zignorowałem bezsens Marka S jak i satelitarne pochwały i poklaski od takich błaznów intelektualnych jak Maciej Pokora (Peryskop). Swą ripostę zmieściłem na paru stronach (Marek S i Pokora potrzebowali dziesiątek stron, by sklecić oszczercze gusła z fusów):
    http://piotrbein.wordpress.com/2012/10/27/22-strony-8800-slow/
    Tekst bez (b. istotnych) hot-linków i formatowania poniżej. Proszę bywalców Gajówki o propagowanie mej riposty w formie zamieszczonej na moim blogu.

    Polecam też najnowsze w tymże temacie:
    http://piotrbein.wordpress.com/2012/10/28/cyberprzemoc-i-cyberstalking-niektorzy-maja-dosc-tego/

    http://piotrbein.wordpress.com/2012/10/26/list-otwarty-do-dra-inz-macieja-pokory-nick-peryskop/

    ============================
    http://piotrbein.wordpress.com/2012/10/27/22-strony-8800-slow/

    22 strony, 8800 słów

    Piotr Bein 26.10.2012

    22 strony, 8800 słów – tyle zabrało Markowi S (MS) ukryć najważniejsze: dlaczego jego Skowyt psa poety z hukiem wyleciał z Białych kruków i plam.

    Tłumaczę więc e-zbirowi MS jak milicjantowi MO:

    Na stronie o Geremku proszę znaleźć Skowyt wylatuje z hukiem.
    Przeczytać zajawkę: PB: Usunalem Skowyt psa poety niejakiego Marka S., podobno. Autor dopuscil sie karygodnego komentarza, graniczacego z przestepstwem, w polemice nt. swego tekstu. Usunalem wszelkie linki do tego tekstu na moich blogach oraz z pod-strony “Biale kruki i plamy”. Ordnung muss sein, chamstwo i podlosc nie przejda …
    Tuż pod, czytać listę zdarzeń, które doprowadziły bandziora do gróźb rękoczynu, zakończonego w odbycie.

    Sporządził ją na mą prośbę Andrzej Szubert (AS), zwróciwszy się do mnie nieznajdując e-sprawiedliwości u Maruchy. Listę przeklikałem od A do Z, posurfowałem po ubocznych komentach …i czym prędzej wywaliłem produkt e-oprychy z mych progów – nie za pyskówki AS-MS, nie za obelgę dla mego przyjaciela, tyko za to:

    Zarzucasz mi tchórzostwo jak w 265. Załatwmy to jak mężczyźni, jeśli nie jesteś tchórzem, który rżnie klawiaturowego bohatera. Ja się dużo w przeszłości i z przymusu biłem. Takie środowisko. Żadko przegrywałem. Proponuję ci więc abyśmy się spotkali kiedyś jak będę w Polsce. Sam na sam. Jakoś to się ustali żeby tak to zrobić. Zapewniam cię że dostaniesz taki wpierdoł że będziesz sral swoimi zębmi

    W swym resume zderzenia z AS i Białymi krukami, MS plami się zwięźle (2071 słów, ok. 5 stron), ale bez wzmianki o ww. bandycko-ordynarnej groźbie. Podsumowuje bieg zdarzeń wg AS, lecz strategicznie wygładza zbójeckie linijki:

    8. Na obelgi i nazwyanie mnie tchórzem przez Obserwatora, napisałem podobno ordynarny komentarz, na który Obserwator odpowiedział krótko i rzeczowo.

    Ja bym po prostu opuścił gangsterską melinę u Maruchy, a przestępczy kazus e-zbira MS wrzucił do Pralni.

    Przy okazji e-łomotu dla AS u Maruchy, dociekliwy Peryskop (dr mgr inż. Maciej Pokora, MP) zapytał enigmatycznie o Skowycie na Grypa666: Czy przestał być Białym Krukiem, czy Plamą? Najwyraźniej przestał. Ale DLACZEGO? ZASTANÓWCIE SIĘ.

    1-sze pytanie tylko ja mogę podjąć – ściśle tajne, razwiedka Grypy666 skazała njet razrieszenija! Drugie wyzwanie podjął MS, widocznie węsząc z fusów lewosłynnonadjordańską agenturę. W tym celu znów zwięźle (3568 słów, ok. 8 stron) MS dowodzi czegoś (sorka nie miałem czasu czytać całosci) o blogu Polski.blog.ru, kończąc: W pewnym jednak momencie, chucbiarze naciskają na spust. Spekulowałem dziko, że chodzi o jakichś mosiadowych siepaczy czy sotnie, pozujących na polskich Rosjan ili na abarot.

    I tu dociekliwy, dysponujący czasem, PAN-owiec MP przychodzi z pomocą:

    Panie Marku, dziękuję i gratuluję. […] Obserwator vel vel [w tym rozmaite nicki durnie przypisywane AS] – grypa666 – polski.blog.ru vel Sławomir Nieciecki vel Kniaź Miaił. Nie wiem jaki kniaź miauczy, ale jedno jest pewne: komenty i wnioski obu panów em nie ustępują niektórym logicznym wygibasom wróżenia z fusów MS. Może MP rewanżuje się za te uprzejmości MS: Muszę przyznać że Pańska wypowiedź, styl pisania, i głębia wypowiedzi wywołała u mnie uczucie uznania. Przypuszczam że na tym forum bywają, a może nawet wypowiadają się ludzie z doktoratami, co można poznać po sposobie myślenia i formułowani myśli. Ludzie ci reprezentują zupełnie inny poziom podchodzenia do spraw.

    Celna obserwacja! — zupełnie inny poziom podchodzenia do spraw. MP demonstruje ten “poziom inaczej”, nt. zdemaskowanego Δ: Dzięki chucpie pandemii grypa666 zdobyła zaufanie omotanego narodu i potem już tylko pan Bein rozstawiał jak chciał wyznawców kultu Grypa666. A teraz ujawnił nam Pan m.in. dyskretne wspieranie ściągnięcia tu pod przykrywką Neturei Karta pomocników w celu wspólnego kradzenia nam naszych koni! W tej sytuacji pojawia się retoryczne pytanie o faktyczne znaczenie „666” w nazwie owego bloga?

    Na tle całego wydarzenia wdanie się Pana w szamotaninę z Obseratorem było obciążające, ale też niezbędne. Bo bez tego nie byłoby „huku” przy wyrzucania Pańskiego „Skowytu” z katalogu „Białe Kruki i Plamy”, ani skowytów Kniazia z polski.blog.ru w obronie ich Obs-harcownika.

    Ciekawe czy ktoś ma tu jeszcze jakieś złudzenia?

    No i ciekawe jaki nowy, podobnie sprytny, scenariusz nam zagra zdekonspirowane trio?

    Zanim odpowiem, socjoinżynier po uczelniach panie w Polsce, Danii i Kanadzie, na 2 ostatnie pytania, czytelnikowi należy wytłumaczyć Neturei Karta. Nie wydział ekologiczny iluminatów, nawet nie tajny klub starowierców pod Watykanem, tylko, wg MS, żydzi z Neturei Karta, są talmudystami (a być może również kabalistami) i kontrolowną opozycją do syjonistów, a mającą odegrać swoją rolę w bliżej nieokreśłonej przyszłości. Tak więc po co promować Polakom taką fałszywą grupę? Piotr z grypa666 pisze że: chce “iść z tymi żydami i kraść konie”.

    Chciałem, ale pedałując przez Janów Podlaski, by ostrzec przed grypą końską, okazało się, że kunie zmieniły już właściciela: wnuczka cara Aleksandra I… przez przekręt Polaków w post-carskiej dyrekcji (źródło: razwiedka grypy666). :<]

    Toteż namierzam kunie canadyjskie; łażą za mną jacyś pejsaci w kapeluszach…

    Ciekawe czy ktoś ma tu jeszcze jakieś złudzenia? Bo ja nie mam, że mam do czynienia z dwoma oszołomami… czy durniami? Bo takich na agenciurów nie biorą.

    Ostatnie pytanie rozwiązali już Panowie Doktor i Bizoń u Monitora i Maruchy: trio Grypa666-AS-Vismaya!

    Tak załatwiliśmy niemal 5600 słów MS. Co jest w pozostałych 3200? To samo: nic… Ale nie dla MP; cytuje te gusła niemal w każdej obeldze i oszczerstwie na Beina.

  302. grypa666 said

    ad Marucha 2012-10-27 (sobota) @ 04:53:48
    Jestem ofiarą cyberstalkingu przez pokorę Persykopa. Liberalnie odsyła on do wymienionych pozycji. Pokora jest dość aktywny, obecnie u Monitora w pseudo-patriotycznych agitkach do pospolitego ruszenia na Maruchę, sugerując pośrednio, że ja i moi sojusznicy współodpowiadamy za domniemane zniesławienia JP2, np. tutaj:
    http://www.monitor-polski.pl/czy-gowin-boi-sie-z-kekusia/comment-page-1/#comment-35105
    http://www.monitor-polski.pl/czy-gowin-boi-sie-z-kekusia/comment-page-1/#comment-35202

    Bardzo proszę o skasowanie w ww. komentach u Maruchy tekstu odnoszącego się do mnie (najczęściej zawoalowane, lecz dla wtajemniczonych oczywiste aluzje do mnie i mych sojuszników). Te obelżywe i oszczercze wstawki nie mają nic wspólnego z tematem głównym, który jedynie obserwuję. Jako takie, są one prowokacyjnymi przestępczymi grafitti w niepokornej kampanii poniżania.

    Polecam związane:
    http://piotrbein.wordpress.com/2012/10/28/cyberprzemoc-i-cyberstalking-niektorzy-maja-dosc-tego/

    http://piotrbein.wordpress.com/2012/10/27/22-strony-8800-slow/

    http://piotrbein.wordpress.com/2012/10/26/list-otwarty-do-dra-inz-macieja-pokory-nick-peryskop/

  303. grypa666 said

    ad iha 2012-10-27 (sobota) @ 10:54:12
    Taa… samobeatyfikowany niepokorny kopacz Persów (Iran!) niejedną absurdalną intrygę ma na koncie:
    http://grypa666.wordpress.com/dr-inz-maciej-pokora-2/
    Gdzie się zjawi, tam katastrofa logiki, rozsądku i dobrego smaku… 300, 301.
    Zezowate obszczymurki wdzięczną widownią dla niepokornej błazenady scyropolskiej.

  304. Marucha said

    Re 303:
    P. Maciej Pokora jest od pewnego czasu moderowany, choć „:nie wie za co”. Dlatego jego możliwości wyrażania swojego zdania są, powiedzmy, mocno okrojone, co sobie kompensuje na innych forach.

    Przypominam jego bezczelną tyradę: Jeśli nie jest to zarzucaniem mi manipulacji i oszustwa, to czym jest?

    Muszę pochylić czoła przed Panem Gajowym za niezwykle inteligentne postępowanie.

    Bo gdyby zareagował natychmiast na protesty Pana Józefa Bizonia, oraz na moje sugestie, że wstęp do artykułu należy przeredagować aby nie wprowadzać czytelników w błąd – to byłaby klapa. Jako że po zapoznaniu się ze skorygowanym wstępem ludzie przeczytaliby „tezy” z przymrużeniem oka jako przykład nieudolnych prowokacji mających posmak sensacji i służących defamacji błogosławionego Karola Wojtyły. Więc sprawa by stopniowo przycichła i uwiędła śmiercią naturalną.

    Natomiast wybrana strategia – zwana „obroną absurdu”, wzmocniona aranżacją „kontrolowanego bałaganu” oraz umiejętnie szafowanymi kremówkowymi epitetami – jest znacznie skuteczniejsza w dziele nagłaśniania skandalu jaki narasta wokół fejkowych heretyckich „tez” rzekomo Papieża.

    Nawet wzięcie w cudzysłów słowa „tezy” tak jak to zrobił teoretycznie czcigodny autor w tekście źródłowym – popsułoby cały efekt. Ci co dobrze już znają pryncypialność Pana Maruchy mają do niego zaufanie i wiedzą, że zawsze dąży do prawdy, a choć czasem postępował w sposób trudny do natychmiastowego zrozumienia intencji, to potem okazywało się, że wszystko jest jak trzeba. Tak jest i tym razem. A nawet nowocześniej, bowiem z elementami zakupu kontrolowanego.

    Śmieci trzeba wymiatać, bo zasypią gospodarza.

  305. Marucha said

    Ze względu na dużą liczbę komentarzy (z czego wiele nie odnoszących się do tematu lub wręcz celowo go zmieniających), zamykam niniejszy wątek.

Sorry, the comment form is closed at this time.